Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

El destino perfido odc.123/08.02.2019!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:45:02 18-04-18    Temat postu:

kaka21 napisał:
W końcu się doczekałam świetnego odcinka ..przeczytałam z zapartym tchem, bo zaglądając tutaj codziennie wyczekiwałam kiedy coś dodasz.
Jakie to w stylu Roberta zgonić wszystko na matkę, a Sergi znając swą rodzicielkę uwierzył chłopakowi.
Coraz bardziej żal mi też Dul ..życie w tym domu musi być dla niej prawdziwym koszmarem i teraz to spotkanie z Marcią..Elena nawet bezwiednie dopiekł bratanicy.
Ale czy Dul na pewno jest bratanicą Eleny? coraz bardziej mnie to nurtuje
Ciekawa jestem też tego co teraz zrobi Robby? Jak zachowa się względem Isy?

Pozdrawiam i czekam na kolejny


Dziś już nie dam rady, ale jutro powinnam wstawić
Dziękuję za komentarz i czekam też na twoją historię
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:09:10 20-04-18    Temat postu:

Odcinek 115/20.04.18

Prawie się ze sobą zderzyli, ale w ostatniej chwili Dulce się cofnęła. Mieli tylko kilka sekund żeby zatopić się w swoim spojrzeniu, ale to wystarczyło by w obojgu odżyły silne emocje, które wywoływało każde ich poprzednie spotkanie. Oboje poczuli szybsze bicia swych serc.
Nagle tuż za plecami Dulce pojawiła się Elena i zakończyła ten krótki, ale intensywny splot zdarzeń.
E – Zjawił się i pan młody. Idź do swojej dziewczyny bo już się nie może ciebie doczekać! - rzuciła Elena, a Dulce poczuła ostry ucisk w klatce piersiowej, jakby ktoś wbił jej tam szpilę. Z podekscytowania szybko wpadła we frustrację.
Adam zaś zmieszał się i schylając głowę szybkim krokiem wyminął obie. Zaraz potem do kobiet dołączyła zachwycona Cordelia i dodatkowo dobiła kuzynkę:
C – Ależ Marcia pięknie wyglądała w tej śnieżnobiałej sukni. Jak bogini!
E – Dość już tego dobrego! Pora na nas. - oznajmiła Elena pierwszy raz bezwiednie przynosząc ulgę bratanicy. Dulce obawiała się, że pojawienie się Adana może zmienić plany ciotki, ale ta na szczęście ma już dosyć przymiarek Marcii.
C – Mamo, ale jak to? Przecież nie obejrzałyśmy żadnej sukni dla Evy.
E – Myślisz, że pozwolę żeby jakaś obca się nam przyglądała. To będzie niespodzianka. Wybierzemy suknię jak nie będzie nikogo znajomego w pobliżu.
C – Aha
Kobiety oddaliły się, natomiast tym razem to Adan był skazany na podziwianie Marcii w sukni ślubnej i to przez długie pół godziny. Nie był tym zachwycony.
M – Kotku zmień minę. Bardzo zależy mi na twojej opinii.
A – To nie ja powinienem ci doradzać tylko twoje koleżanki. Mogła też przyjść moja mama.
M - Ale ja chciałam tylko ciebie. Chcę ci się podobać. To źle?
A – Mam dużo pracy w firmie. Wyrwałem się na chwilę, a to się znacznie przedłuża. Będę miał problemy.
M – Daj spokój. Pana Carlosa nie ma, a Sergio to twój przyjaciel więc nic się nie stanie.
Adan mimo niechęci towarzyszy dziewczynie w przymiarce jeszcze kolejne pół godziny, ale zamiast skupić się na jej wyglądzie, w głowie odtwarza moment przypadkowego natknięcia się na Dulce. Kompletnie się tego nie spodziewał przychodząc do salonu i wciąż nie może wyjść z szoku.
A – Myślałem, że mi przeszło. Tyle czasu jej nie widziałem, ale ona...ona wciąż siedzi mi w głowie. Że też musiałem ją spotkać! - denerwuje się w myślach.
Dulce zaś nie miała ani chwili na przemyślenia. Jej ciotka pochłonięta przygotowaniami do rychłego wesela syna ciągle czymś ją zajmowała i w sumie tak zleciał jej caluśki dzień.

Po powrocie na kobiety czekała niespodzianka, dość niemiła niespodzianka zwłaszcza dla Eleny. Sofia przekazała jej informację.
E – Jak to wyjechali? Kiedy? Gdzie?!
S – Panicz nie chciał powiedzieć. Zdradził tylko, że wracają w niedzielę wieczorem.
Z wściekłości Elena czerwienieje na całęj twarzy.
E – Wiedziałeś o tym?! - rozwścieczona zwraca się do Roberta
R – Nie, mamo. Nie miałem pojęcia.
E – To tak pilnujesz brata?! Pojechał gdzieś z nią, a ty do cholery nic nie wiesz?! Jesteś do niczego! Zawsze wiedziałam, że nic z ciebie nie wyrośnie. Jesteś największym rozczarowaniem!
Roberto przyjmuje te zniewagi na klatę jakby w ogóle go nie poruszyły, ale w środku się w nim gotuje. Odprowadza matkę wzrokiem, gdy ta udaje się schodami na górę, a potem ledwie powstrzymując się od... łez! kieruje się w kierunku drzwi.
D – O nie! - Dulce przeczuwając coś złego biegnie za kuzynem. Nie chce by prowadził tak wzburzony.

W ostatniej chwili udaje jej się go dogonić i wyciągnąć kluczyki ze stacyjki!
R – Oddaj!
D – Nie! Nigdzie nie pojedziesz w tym stanie!
R – Oddawaj te kluczyki! Słyszysz!?
D – Nie puszczę cię w tym stanie!
R – Oddawaj smarkulo jedna!
Kuzyni zaczynają się szamotać. W końcu Roberto nie wytrzymuje i siłą odbiera brunetce kluczyki, a potem popycha ją na chodnik! Dulce robi się bardzo przykro. Nigdy nie widziała kuzyna tak rozgniewanego. Jego zachowanie wstrząsnęło nią jak nigdy dotąd. Mimo tego obolała podnosi się z chodnika i wciąż próbuje go zatrzymać. Staje mu na drodze, ale Roberto i tak jest zdeterminowany odjechać. Wychodzi z samochodu jeszcze bardziej rozjątrzony z zamiarem ponownego odepchnięcia jej!
R – Nie mieszaj się w to! Wracaj do domu!
D – Zrobisz sobie coś! Ciotka cię zdenerwowała. Ja to wiem. Nie chcę żeby coś ci się stało.
R – Nie wkurzaj mnie małolato! Albo zejdziesz mi z drogi albo cię z niej usunę jasne?!
D – Robby nie bądź taki. Chcę dla ciebie jak najlepiej. Nie przejmuj się jej gadaniem!
R – Jesteś głucha czy niedorozwinięta?! Jazda z drogi!
D – Nie!
R – Ostatni raz ostrzegam!
D – Nie zejdę! Nie pozwolę żebyś przez nią coś sobie zrobił!
R – Dobra. Sama tego chciałaś!
Roberto wsiada ponownie za kółko, a potem rusza z całym impetem!
Dulce stoi jak wryta gdy ten jedzie wprost na nią!

Tutaj wysiadamy? - Isabel niedowierza, kiedy taksówka dowozi ją i Sergia na lotnisko. Ten nic nie odpowiada. Uśmiecha się tylko pod nosem.
Po chwili para wysiada z samochodu nie przestając trzymać się za ręce, a potem udaje się do terminala.
I – Dokąd lecimy? - pyta Isabel gdy siadają na poczekalni.
S – Niespodzianka. Na pewno ci się spodoba.
Niezaspokojona ciekawość Isabel bawi Sergia. Dziewczyna stara się już nie dopytywać o nic, ale na kilometr widać, że bardzo nurtuje ją cel podróży jaką przygotował dla obojga Sergio. Mimo to musi się dostosować i do czasu odlotu walczy ze swoim zaintrygowaniem.

Roberto zatrzymuje samochód tuż przed przerażoną Dulce, która ze stresu nie może się ruszyć.
R – Mówiłem żebyś się usunęła!
Bruno, który widział całą akcję podbiega do obojga i ostro zwraca uwagę Robertowi!
B – Zwariowałeś?! Co ty robisz?!
R – Jak ty się do mnie zwracasz wsiarzu?! Nie jestem twoim kolegą!
B – Prawie ją rozjechałeś?! - Bruno zdaje się nie zwracać uwagi na obelgi Roberta i w obliczu zastanej sytuacji nie odmawia sobie krytyki w jego kierunku.
R – To niech mi nie włazi na drogę!
D – Ttty oszalałeś – tyle udaje się wydusić z siebie Dulce. Bruno podchodzi do roztrzęsionej dziewczyny, a potem odciąga ją na bok. Tuli ją gdy ta dygocze na całym ciele.
D – Onnnn on odjeżdża!
B – A niech jedzie! Łajdak!
D – Ale onn...on nie może, on sobie coś zrobi.
B – Dulce, to świr. O mało cię nie przejechał.
D – Nie wiesz co się stało.
B – Nie ważne. To nie daje mu prawa żeby tak się zachowywać. Mógł ci coś zrobić.
D – To wszystko przez ciotkę. To jej wina. To ona wyzwala w nas wszystko co najgorsze.
B – W nas? O czym ty mówisz?
D – Miesza się, obraża wszystkich i potem dzieją się takie rzeczy! Oni nigdy nie byli tacy. Moi kuzyni nie byli źli. To ona tak na nich wpływa! Nie chcę żeby i mnie zmieniła. Nie chcę żeby mną manipulowała. Jak ja jej nienawidzę!
Bruno jeszcze mocniej tuli Dulce. Jest zaskoczony jej nadzwyczajną uległością.
Nie wie, że z okna oboje obserwuje zaciekawiona ... Cordelia!
C – No proszę. Dulce miesza się z plebsem. Taka wielka dama, a szlaja się z Brunem. Matka musi się o tym dowiedzieć. - szatynka w popłochu opuszcza swoją sypialnię...

Tymczasem Isabel i Sergio wzbijają się w powietrze. Samolot odlatuje z pasa startowego.
S – Boisz się?
I – Nie. Wszystko w porządku.
S – To czemu zacisnęłaś moją rękę kiedy tylko wzbiliśmy się w górę?
Isabel uśmiecha się nieśmiało bo nie wie co odpowiedzieć. Poczuła lęk i to niemały, ale nie chciała znowu okazać przy Sergiu jak bardzo jest płochliwa. Niestety skończyło się jak zawsze.
S – Przecież nie pierwszy raz jesteś w samolocie.
I – Wiem, ale to silniejsze ode mnie. Nie potrafię nad tym zapanować.
Widząc zmartwioną i zawstydzoną minę ukochanej Sergio mimochodem zmienia temat powodując jeszcze większe speszenie u ukochanej.
S – Chętnie się tobą zaopiekuję. Przy mnie zapomnisz o wszystkich lękach, zapewniam cię. Będziemy robić takie rzeczy o jakich ci się nigdy nie śniło.
Isabel czuje jak ciepło napływa do jej ciała. Odwraca twarz w stronę okna by ukryć obficie zalewające jej poliki rumieńce. Drży na całym ciele gdy on składa czułe całusy na jej karku.
S – Tak jest dobrze?
I – Aha – Isabel leniwie przytakuje z przymkniętymi oczyma i w pełni oddaje się przyjemnym doznaniom jakie Sergio w niej wywołuje. Czar i ekscytacja szybko jednak mijają gdy nagle obok nich pojawia się stewardessa! I zwraca im uwagę!
St – proszę się zachowywać – nakazuje.
Gdy tylko odchodzi oboje wybuchają kontrolowanym śmiechem.
I – Ojej ale wstyd.
S – Żaden wstyd. Nic złego nie robiliśmy. Jeszcze. - odrzeka zuchwale de la Vega, a Isabel znowu się rumieni podejrzewając co ma w myślach jej ukochany i co i jej też przychodzi do głowy...

Gdyby wzrok mógł zabijać to w tej chwili Dulce padłaby rażona piorunami jakie posyła jej rozsierdzona do całego ciotka. Elena z pełną premedytacją wyrywa bratanicę z objęć Bruna, a potem ... siarczyście policzkuje!
B – Co pani robi?! - Bruno szybko wyzbywa się szoku i reflektuje – tak nie można. - jednocześnie chłopak czuje się zażenowany bo całej scenie przygląda się Cordelia.
E – Jazda do domu ty ladacznico! - kobieta wykrzykuje do Dulce, a potem zwraca sie w stronę szofera – a ty! Jak śmiesz w ogóle patrzeć na moją bratanicę?! Takie zero jak ty może sobie jedynie pomarzyć! Nie chcę cię więcej widzieć w jej pobliżu!
B – To nie tak jak pani myśli. My nic złego nie robiliśmy. Ja ją tylko pocieszałem!
E – Od tego się zaczyna co? - Elena podchodzi do Bruna na metr, a potem z wściekłym wyrazem twarzy odgraża mu się – jeszcze raz zobaczę że coś z nią kombinujesz to możesz zacząć się modlić
B – Że co? - Bruno stawia oczy ze zdumienia
E – Elita z elitą, a plebs z plebsem. Pożałujesz że się urodziłeś jeśli tylko cię na czymś przyłapię. Marny szoferzyna. - odrzeka na koniec ze wstrętem, a potem popychając co i rusz zszokowaną Dulce wraca z nią do domu. Cordelia o dziwo zostaje z Brunem. Przygląda mu się zaciekawiona, jednocześnie odczuwa lekkie wyrzuty z powodu tego co zrobiła. Bruno unika jej wzroku jak ognia. Czuje się bardzo zakłopotany po tym czego dziewczyna była świadkiem.
C – Masz coś do mojej kuzynki? - nagle pyta go totalnie zaskoczonego.
B – Ja? Z Dul...to znaczy z panienki kuzynką? W życiu panienko Cordelio! Nic mnie z nią nie łączy. Ja tylko chciałem pomóc. Ja...ona mi się nawet nie podoba, w ogóle. - Bruno zarzeka się i tłumaczy jakby Cordelia była conajmniej jego dziewczyną.
C – Na pewno?
B – Tak, przecież bym panienki nie okłamał. Po co niby? Panienka Dulce wcale nie jest w moim typie.
C – No ok, skoro tak mówisz.
Cordelia odchodzi po chwili z satysfakcją na ustach. Sama nie rozumie czemu tak zainteresował ją ewentualny romans między tym dwojgiem, ale jednego jest świadoma. Widok ich razem w tak czułej pozie zdenerwował ją. Ale czemu?
C – A co mnie to w sumie obchodzi? Choć z drugiej strony: on jest tylko zwykłym szoferem. Mama ma rację. On się do nas nie umywa. Jak w ogóle będąc szoferem może na coś liczyć? Niech sobie szuka dziewczyny na swoim poziomie – stwierdza na koniec swoich rozważań, a potem udaje się pod prysznic.

W tym samym czasie Isabel i Sergio wysiadają z samolotu. Szatynka niemal od razu rozpoznaje miasto do którego przylecieli i nie może opanować radości. Jest niebywale zaskoczona.
S – Podoba ci się?
I – Ale to przecież...nie...nie mogę...ty naprawdę mnie tu zabrałeś? My tu jesteśmy? Sergio, powiedz że to nie sen.
S – Nie misiu, żaden sen. Zabieram cię do domu.
I – Ale jak to? Nic z tego nie rozumiem.
S – Po drodze ci wszystko wyjaśnię, a teraz chodź. Taksówka na nas czeka.

Eva wpada w popłoch gdy w wizjerze zauważa czekającego po drugiej stronie Roberto.
E – Znowu on? Przyjeżdża jak do hotelu, bez upszedzenia.
Modelka nie otwiera od razu. Najpierw biegnie uprzedzić swoją wizytę!– Ukryj się. Roberto przyszedł – prosi, a potem w pośpiechu idzie do drzwi. Z poirytowania de la Vega zaczął się wydzierać co dało się słyszeć na całym korytarzu.
E – Co ty robisz? Właź szybko!
Eva od razu dostrzega, że coś jest nie tak i nie zwleka z pytaniami.
E – Co z tobą? Wyglądasz fatalnie.
R – Muszę się napić. - mężczyzna bez zwłoki rusza w stronę barku, z którego wyciąga butelkę tequili.
E – Co ty wyprawiasz? Oszalałeś?
Kobieta usiłuje odebrać mu alkohol, ale on nie ma zamiaru jej ulec. Za jednym zamachem upija sporą część.
E – Tak się nie da Robby. Powiedz mi co sie stało. Kto cię tak wkurzył?
R – Posłuchaj Eva. Koniec! Koniec ciagłego upokarzania i wiecznych pretensji. Już nigdy więcej!
E – Niech zgadnę. Twoja stara znowu po tobie pojechała?
R – Tym razem jej nie daruję. Jutro wyrzucę ją z domu! Ją i wszystkich pozostałych. Jutro ty i ja przenosimy się do rezydencji, a ich wszystkich wywalimy na bruk! Koniec rządów starej!
Eva nie dowierza w to co słyszy. Spogląda na Roberta jak na kogoś niezrównoważonego.

W tym samym czasie Isabel nawiedzają myśli związane z dziwną rozmową jaką z nim miała kiedy wdarł się do jej sypialni gdy była sama.
Szatynka nie zdołała nic powiedzieć Sergiowi choć chęci jej nie brakowało, ale to co jej powiedział Roberto też powstrzymało jej zapędy.
Isabel odtwarza tą rozmowę w swoich wspomnieniach.
Przerażona oparła się o ścianę wyczekując na to jak zachowa się Roberto. Wtedy on wolnym i sciszonym głosem odrzekł:
R- Nie bój się. Przyszedłem przeprosić. Nie wiem co we mnie wczoraj wstąpiło.
Zamurowało ją kompletnie. Nagle de la Vega wyciągnął z kieszeni dużą czekoladę i położył na jej łóżku.
R – Normalnie dałbym kwiaty, ale nie chcę wbudzać niepotrzebnej sensacji. Mój brat jest bardzo wrażliwy. Podejrzewałby coś, a tak naprawdę nie ma sensu go martwić. Chyba się ze mną zgodzisz?
Isabel przytaknęła, ale tylko dlatego że czuła ogromny dyskomfort z powodu obecności Roberta i chciała by jak najszybciej opuścił jej sypialnię.
R – Miałem wczoraj ciężki dzień. Nie panowałem nad sobą. Nie wiem co mnie naszło, ale wiedz jedno. Nigdy w życiu nie posunąłbym się tak daleko. Chciałem cię tylko nastraszyć. - po tych słowach – wtedy – Isabel zaczęła mieć wątpliwości i spojrzała na niego bardziej przychylnym okiem. Przypomniała sobie bowiem krytyczne momenty z Sergiem, który też nie raz serwował jej takie horrory. Jedyne czego do tej pory jednak nie zdołała zrozumieć to czemu właściwie tak podle na początku z nią postępował. Po co oni wszyscy tak ją męczą i chcą nastraszyć???
R – Na jedną chwilę zapomniałem kim tak naprawdę jesteś. Do złudzenia przypominasz Fernandę i tak ciężko jest mi się przestawić. Wszyscy jesteśmy źli że wyskoczyła z czymś takim. Bardzo nam wszystko pokomplikowała. Rozumiesz?
Isabel znowu pokiwała twierdząco głową. W rzeczywistości nie chciała już tego słuchać. Marzyła tylko o powrocie Sergia i wspólnym wyjeździe.
R – Zostawiam ci czekoladę. Mam nadzieję, że ją przyjmiesz i wybaczysz mi tą chwilę zapomnienia. Nigdy więcej tego nie zrobię. Zapewniam cię. Ja...wiesz, ze mam narzeczoną. Kocham ją i planujemy ślub. To wczoraj to jedna wielka pomyłka i ogromnie mi wstyd za to. Wybacz mi Isabel.
Ku uldze dziewczyny skierował się do drzwi, jednak na koniec dodał jeszcze:
R – Sergio może źle to zrozumieć. Potrafi być cholernie zazdrosny. Lepiej nic mu nie mówić. Żle zareaguje i niepotrzebnie wprowadzisz zamęt. Przecież i tak nic się nie stało. Trzymaj się. - powiedział na pożegnanie, a potem ku jej radości wreszcie wyszedł.
Isabel dobiegła do drzwi, zamknęła je natychmiast od środka. Wreszcie poczuła się bezpieczna. W tamtej chwili nie bardzo słuchała tego co do niej mówił Roberto, ale to że nic się nie stało?! Może dla niego, ale nie dla niej.
Z dalszych rozważań wyrwał ją głośny krzyk Sergia.
S – Jesteśmy! Witaj w domu kochanie! - obwieścił radośnie, a potem cmoknął ją z ochotą w usta.


Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 14:29:35 20-04-18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Motywator


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:47:42 20-04-18    Temat postu:

Witaj kochana:)
Jaka niespodzianka w postaci rozdziału u Ciebie ..ja też napisałam w końcu swój i również serdecznie zapraszam .. Co do do twojego odcinka, może zacznę od końca ale Isa na pewno musi być bardzo szczęśliwa że Sergi zabrał ją do jej domu ..chociaż pewnie ją teraz tutaj zostawi by odegrać farsę po powrocie Fernandy. Co do Bruna strasznie żal mi się go zrobiło kiedy Elena tak okropnie go potraktowała ..ah ta Cordelia zazdrośnica jedna, widać że Bruno nie jest jej obojętny chociaż jeszcze sama sobie tego nie uświadomiła
Robby martwię się o Ciebie skarbie ..miałeś być silnym złym chłopcem a zaczynają puszczać Ci nerwy ..co Do Evy ciekawe jakiego Asa ukrywa w szafie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:44:14 22-04-18    Temat postu:

Odcinek 116/22.04.18

Kiedy tylko przekroczyli próg domu, w szatynce odżyły wszystkie wspomnienia. Od razu skierowała się w stronę sypialni, którą kiedyś zamieszkiwała jej mama. Uroniła łzę gdy już znalazła się w środku.
S – Isabel wszystko w porządku? - Sergio zapytał ją z zatroskaniem w głosie. Przyglądał się jej jeszcze dłuższą chwilę w milczeniu, a ona...ona całkowicie zatraciła się w swoim nastoletnim życiu.
Na nowo ożywiła wszystkie wspaniałe chwile jakie dzieliła z matką.
S – Nie wiedziałem, że powrót do domu aż tak cię wzruszy. - odrzekł zdezorientowany, a ona podeszła do niego i nic nie mówiąc zarzuciła mu ręce na szyję, a potem dała buziaka jako wyraz wdzięczności.
I – Kocham cię – odrzekła
S – Wiem – zaśmiał się widząc jej zdumioną minę, a potem energicznie przyparł ją do ściany by potem pocałować z impetem. Uległa mu w jednej chwili. Pocałunkom nie było końca.

Eva poradziła Robertowi zimny prysznic na ostudzenie emocji. Zręcznie wykorzystala ten moment na to by pomoć swojej wizycie wydostać się z mieszkania.
E – Chodź, szybko!
Victoria rozejrzała się we wszystkie strony, a potem prawie biegnąc pognała w stronę drzwi.
V – Czekaj! Nie mam grosza przy sobie. Pożycz mi na hotel.
E – Nie bądź bezczelna. I tak narobiłaś mi masę kłopotów. Jeśli Roberto się o tym dowie będę miała u niego przechlapane.
V – Proszę cię. Znasz moją sytuację.
E – Sama się w to wpakowałaś. Tak to jest jak sodówka uderza do głowy.
V – Evy ja nie mam się do kogo zwrócić. Proszę cię, daj mi chociaż na jedną noc. Oddam ci jak tylko będę mogła.
E – Ha! Ciekawe z czego. - odrzekła z drwiną w głosie Carmona. Dla świętego spokoju pożyczyła jednak modelce pieniądze. Potem, już spokojna, udała się do łazienki, a następnie wpakowała się pod prysznic dołączając do ukochanego.
R - A jednak się skusiłaś. - stwierdził zadowolony.
E – Mam lepszy pomysł. Przygotuję nam relaksującą kąpiel. Co ty na to?
R – Jestem jak najbardziej za.
E – Potem pomyślimy co zrobić z twoją matką.
Roberto uśmiechnął się wyraźnie podbudowany. Pomysł Evy bardzo przypadł mu do gustu.
R – Jesteś taka mądra – odrzekł przytulając się do niej.

Cacahoatan.
Emocje z minuty na minutę narastały między nimi, ale o dziwo, dzisiejszej nocy żadne z nich nie było gotowe na zbliżenie, mimo że od dawna myśli z tym związane krążyły po głowach obojga nieustannie! To nie był ten moment. Wiedzieli o tym i to nie dawało im przyzwolenia na nic więcej.
S – Chciałbym z tobą porozmawiać zanim pójdziemy spać.
I – Też mam ci coś do powiedzenia.
S – Może najpierw coś zjemy?
I – Najpierw powiedz mi jak się tu znaleźliśmy? - zapytała, a on poczuł się niekomfortowo. Nie chciał żeby poznała prawdę dotyczącą jej rodzinnego domu.
I – Czemu nic nie mówisz? Wiem, że to nie przypadek, że tu jesteśmy.
S – Masz rację, tylko że nie wiem jak ci to powiedzieć.
I – Po tym co ostatnio dzieje się w moim życiu już nic mnie nie zdziwi.
S – Ten dom...on już nie należy do ciebie.
I – Co? Jak to?! - Isabel poczuła zawód.
S – Chodzi o twojego ojca i ...tą kobietę z którą żyje. Oni już tu nie mieszkają.
I – Wiem. Przenieśli się do twojego apartamentu.
S – I nie zamierzają się stamtąd wynieść, a ja nie mogę ich wyrzucić. Mają mnie w garści.
I – Nic z tego nie rozumiem.
S – Isabel pora żebyś poznała całą prawdę o mnie. Nie mogę być z tobą ukrywając to. Nie mogę dłużej tkwić w tym kłamstwie. Zależy mi na tobie i dlatego nie mogę już dłużej milczeć.
I – Przerażasz mnie.
S – To co mam ci do powiedzenia to nic dobrego, ale jeśli tego nie zrobię to nigdy sobie tego nie wybaczę. Kocham cię i pragnę. Pożądam cię jak nigdy nikogo, ale jeśli ma dojść między nami do czegoś więcej to najpierw musisz mnie poznać. Musisz wiedzieć jaki naprawdę jestem. Nie chcę cię skrzywdzić.
Słowa Sergia niepokoją Isabel, ale jeszcze mocniej intrygują. Teraz to ona nalega by zaczął wreszcie mówić.
Słucha go z nadzwyczajną uwagą.
S – Mój ojciec zna prawdę o zamianie. Powiedziałem mu pare dni temu.
Isabel czuje jak wzbiera w niej lęk. To dla niej nie jest dobra wiadomość.
S – Wyjechał właśnie z tego powodu. Isabel – Sergio pochwyca jej dłoń w swoją – On ją znalazł. Wiemy gdzie jest Fernanda
Isabel doznaje wstrząsu. Miotają nią sprzeczne uczucia. Czuje radość, ale z drugiej strony także zmartwienie.
I – To koniec tak? Wszystko wraca do początku. Zostawisz mnie tutaj, a pojedziesz do niej prawda?
S – Poczekaj. Nie wymyślaj scenariuszy. Daj mi powiedzieć.
I – To ma być pożegnanie tak?
S - Isabel. Otrząśnij się ok? -Sergio unosi podbródek zrezygnowanej dziewczyny zmuszając ją do bliskiego kontaktu wzrokowego – ty nie odejdziesz z mojego życia bo już w nim jesteś. To ciebie kocham, nie ją – oznajmia z miłością bijącą z jego oczu, ale to wyznanie nie przekonuje nieśmiałej szatynki.
I – Skad wiesz? Przecież zanim ja się pojawiłam to z nią chciałeś się ożenić, z moją siostrą planowałeś przyszłość.
S – Owszem, ale nie jest tak jak ci się wydaje. Nie chciałem jej poślubić z miłości tylko... - Sergio waha się dokończyć obawiając się reakcji Isabel. Ona z kolei jego nagłe milczenie uznaje za potwierdzenie swoich podejrzeń.
I – Nie zaprzeczaj. Teraz wszystko jest dla mnie jasne. Ten szybki wyjazd tylko we dwoje. I przywiozłeś mnie właśnie tutaj, do mojego domu. To koniec tej farsy prawda? Wy się kontaktujecie. Ona kazała ci mnie tu przywieźć?
S – Nie, od dnia kiedy zniknęła nie mam z nią kontaktu.
I – Sergio to nie ma sensu. Nie przedłużaj tego. Powiedz to! Miejmy to już za sobą.
Sergiowi z coraz większym trudem przychodzi zabranie się do wyznania. Widoczne na polikach Isabel łzy napełniają go jeszcze większymi wątpliwościami.
S – Nie chcę cię stracić. Zaangażowałem się i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
I – Sergio błagam. Nie przeciągaj tego. Ja nie mam już siły. Chcę wiedzieć choćby to miała być najgorsza, najokrutniejsza prawda. Nie chcę się więcej łudzić. Poznałam cię, pokochałam w najstraszliwszym momencie mojego życia. Żyję w tym koszmarze i wytrzymuję tylko dzięki tobie. Chcę wiedzieć czy to ma być koniec?
Sergio pod naporem błagalnego spojrzenia ukochanej zniża wzrok, a potem odrzeka
S – uwiodłem Fernandę dla pieniędzy, dla zemsty. Nigdy jej nie kochałem. To była pułapka.
Isabel zaśmiewa się po jego słowach.
I – Nie mogłeś wymyślić czegoś lepszego? To ma mnie przekonać, uspokoić? To największy absurd jaki można usłyszeć. Po co kłamiesz?
S – Ja nie kłamię Isabel – w jego głosie daje się wyczuć irytację – nawet nie wiesz ile mnie to kosztuje, zeby ci powiedzieć. Wstydzę się tego jaki byłem i co robiłem. Nie wiem jak mogłem wplątać się w coś tak odrażajacego, ale to najświętsza prawda. Chciałem tylko odegrać się na Fernandzie. Dać jej nauczkę. I zrobiłbym to. Zemściłbym się gdyby nie wasza zamiana. Wtedy byłem gotowy na wszystko.
Isabel wciąż nie przestaje się uśmiechać.
I – Ja mam w to uwierzyć? To się nie trzyma kupy. Chciałeś jej pieniędzy? Przecież to ty je masz i zawsze miałeś. Fernanda w porównaniu z tobą nie ma nic.
S – Ty nic nie rozumiesz Isabel. Tak niewiele wiesz.
I – Masz rację. To co mi mówisz jeszcze bardziej miesza mi w głowie. Nie ma sensu.
S – Fernanda planowała ślub z moim wujem, a ojcem Dulce. Omamiła go. Chciała wyłącznie jego fortuny. I udało jej się. Wzbogaciła się jego kosztem. Wszyscy w mojej rodzinie o tym wiedzieli. Przez nią wuj zmarł. Dostał zawału po tym jak odkrył jej zdradę.
I – Sergio o czym ty do mnie mówisz? - Isabel czuje jeszcze większą konsternację.
S – Wiem, ze to wydaje się nierealne, niemożliwe, ale tak było. Razem z rodzicami uknuliśmy misterny plan. Wszystko byle odzyskać skradziony majątek.
Isabel błyskawicznie odsuwa dłoń Sergia, a potem powstaje i oszołomiona przenosi się na drugi bok łóżka. Powoli zaczyna odbierać rewelacje jakie przekazuje jej ukochany mężczyzna.
I – Zaraz zaraz ty mówisz serio?
S – Nigdy nie zastanawiało cię czemu wszyscy tak źle na ciebie reagują w rezydencji? Zwłaszcza moja matka?
I – Owszem, wiele razy sama się o to pytałam, ale ...ale to?! To jakiś nonsens, to jest niedorzeczne Sergio.
S – Wiem, ale stało się. Sam do dziś nie pojmuję jak mogłem na to pójść, jak w ogóle do tego doszło, ale doszło i nic tego nie zmieni.
I – To znaczy...chcesz mi powiedzieć, że ...nie...niemożliwe! Tyy ttyyy. Co ty właściwie chciałeś jej zrobić?! Sergio kim ty jesteś?
S – Spokojnie kochanie. Ja nic złego nie chciałem. Chciałem jedynie odzyskać to co ukradła.
I – Chwileczkę. Zanim cokolwiek powiesz chcę wiedzieć jedno.
S – Tak?
I – To był plan czy nadal jest?
S – Nie rozumiem
I – To proste. Czy ja też jestem częścią tego planu?
Sergio spogląda na Isabel z miną skazańca. Rozmowa jest dla niego tak niewygodna i dołująca że najchętniej już by ją zakończył...

Nie czuje się z tym najlepiej. Zdecydowanie lepiej czuje się już jego brat, u którego terapia zastosowana przez Evę zdziałała cuda. Po wspólnej kąpieli para poddała się miłosnym uniesieniom. Oboje odprężyli się i wyzbyli negatywnych myśli. Odciążyli umysły.
Teraz leżąc mocno wtuleni w sypialni rozprawiają na kolejnym etapem ich planów.
E – Posłuchaj mnie i wstrzymaj się jeszcze. To już prawie meta kocie.
Roberto ucałowuje ukochaną w czoło, a potem wyraźnie pokrzepiony odrzeka
R – Ok, ale chcę się do ciebie przenieść. Nie wytrzymam dłużej z matką. Nie chcę jej widzieć.
E – Nie denerwuj się Robby. Zapomniałeś już jak masz się z nią obchodzić. Pomyśl o tym co będzie jak już to wszystko się skończy. Mamy całą fortunę twoich starych, mamy udziały Sergia. Został nam jeszcze tylko majątek Fernandy. Obłowimy się, a ich wszystkich puścimy z torbami. Wstrzymaj się kocie. Tak niewiele brakuje do finału.
R – Jak ty to robisz?
E – Co takiego?
R – Nikt nie umie tak poprawić mi humoru jak ty. To szczęście, że cię mam.
Oboje uśmiechają się do siebie szeroko, a potem na nowo kochają.
E – Spokojnie kocie. Jesteś dziś jakiś bardziej pobudzony. Nigdzie ci nie ucieknę – Eva zwraca uwagę na nadzwyczaj zachłanną postawę narzeczonego.

Z każdym kolejnym wypowiedzianym przez niego zapewnieniem Isabel czuje się coraz bardziej rozczarowana Sergiem. Wciąż nie dociera do niej to co jej właśnie wyznał. Zemsta? Intryga? Oszustwo? Nie rozumie. Nie dowierza.
S – Naprawdę. Isabel naprawdę tak było. Nie możesz myśleć inaczej.
I – Czemu więc mnie poślubiłeś? Przecież wiedziałeś, że nie jestem Fernandą.
S – Już ci to tłumaczyłem. Nie pamiętasz?
I – Chcę jeszcze raz usłyszeć.
S – W porządku. Domyśliłem się, prawie od razu jak tylko przyjechałaś, ale nie wiedziałem wtedy co jest grane i kontynuowałem tą grę. Potrzebowałem czasu na śledztwo, na poznanie cię. Chciałem wiedzieć jak daleko się posuniesz.
I – Sądziłeś że obie się zmówiłyśmy żeby cię usidlić tak?
S – Nie, nie wiem. Miałem tyle podejrzeń, że sam już tego nie ogarniałem. Poza tym mówiłem ci już, że bardzo mnie zaintrygowałaś i chyba podświadomie dążyłem do bliskości z tobą.
I – Co?!
S – Chciałem cię poznać, bo...bo byłaś taka inna od Fernandy, taka...niewinna i słodka.
I – Sergio co teraz będzie? Po co mnie tu przywiozłeś? Na mnie też chcesz się zemścić?
Sergio spogląda na Isabel ze smutkiem, a potem podchodzi z zamiarem ujęcia jej dłoni. Ona jednak stanowczo go odtrąca!
S – Nie bądź taka. Nie rób mi tego.
I – Jesteś podły wiesz?! Jak w ogóle mogłeś w tym uczestniczyć?! I na dodatek sam to wymyśliłeś. To chore!
S – Przez nią wujek zmarł.
I – Nie! To żadne usprawiedliwienie. Można było inaczej to załatwić.
S – Tak? Ciekawe jak? Miałem pozwolić żeby żyła sobie w szczęściu i dostatku za jego pieniądze? Podstępnie go podeszła, odebrała cały majątek Dulce, a potem zostawila go samego jak stary kapeć! Nie mogłem tak tego zostawić!
I – Ty chyba wcale tego nie żałujesz.
S – Owszem. Czasem zastanawiam się nad tym jak w ogóle mogłem na coś takiego przystać, ale z drugiej strony Isabel, ja nigdy nic złego nie chciałem. Nic bym jej nie zrobił. Chodziło tylko o nastraszenie, zmuszenie żeby oddała to co bezprawnie wzięła.
I – Nie poznaję cię Sergio. Nie wierzę w to co słyszę.
S – A ty? Jakbyś postąpiła gdyby ktoś bliski ucierpiał przez taką karierowiczkę?! Puściłabyś to płazem?!
I – Tak
S – Tak?!
I – Tak! I wiesz co? Twój wuj mógł dostać zawału w każdej chwili. Nie tylko z powodu Fernandy. Chorował na serce więc to mogło stać się w każdej chwili!
S – Chyba nie zamierzasz jej teraz bronić? Wyżalałaś mi się na nią. Mówiłaś jaka była wredna w dzieciństwie. Jak się z ciebie wyśmiewała, a teraz...teraz będziesz jej bronić?!
I – Widzisz? Mam milion powodów żeby jej nienawidzieć i chcieć się odegrać, ale nie zrobię tego. Zgadnij czemu?
S – Nie bierz mnie pod włos.
I – Powiedz mi jedno. Co teraz ze mną będzie?
S – Isabel – Sergio znowu podejmuje próbę zbliżenia, jednak szatynka odsuwa się od niego zwiększając dystans.
I – Odpowiedz. Po coś mnie tu przywiozłeś prawda?
S – Owszem. Uznałem że to najlepsze miejsce.
I – Miejsce na co?
S – Na wyznanie prawdy. Chcę zebyś wiedziała, że wiele zmieniło się odkąd cię poznałem i nie chcę cię stracić.
I – Nie, proszę cię nie, nie mów mi tego.
S – Zakochałem się w tobie choć wcale tego nie chciałem i...i nie wyobrażam sobie żebyśmy mieli się teraz rozstać.
Isabel odwraca się do niego plecami, a zwraca w stronę okna. Nie chce by zauważył szklące się w jej oczach łzy.
On staje tuż za nią.
S – Zakochałem się jak wariat i nie potrafię, nie chcę tego przerywać.
I – Mówisz o zemście czy o czym?
S – Wiesz doskonale co mam na myśli. Nas! Naszą miłość!
I – Jakie nas?! - szatynka w końcu odwraca się do niego – Nie ma nas i nigdy nie było! To zwykła farsa!
S – Wiesz że nie! Poznaliśmy się w najgorszych możliwie okolicznościach, ale to nie znaczy że nie ma dla nas szansy. Chyba że ty o tym zdecydujesz.
I – Sergio, ja naprawdę nie mam już siły. Nie mogę tak dalej żyć. To dla mnie za wiele.
S – To niedługo się skończy. Obiecuję.
I – Ty nie rozumiesz prawda? Ja....ja żądam od ciebie żebyś to zakończył! Zapomnij o tym misternym planie! Powstrzymaj to!
Ku zdumieniu Isabel, Sergio okazuje się nieprzejednany i odrzeka:
S – Nie, nie mogę Isabel. Muszę to doprowadzić do końca. Już tego nie cofnę.
I – Nie wierzę! Aż tak jesteś zaślepiony nienawiścią!?
S – Tu nie chodzi o nienawiść tylko sprawiedliwość. Nie skrzywdzę jej . Muszę tylko odzyskać pieniądze.
I – Ok, wszystko jasne. Właśnie widzę ile dla ciebie znaczę. Czyli co? Tu kończymy tak?
S – Nie, przecież ci powiedziałem. Kocham cię i nie chcę się rozstawać.
I – To będzie trudne, skoro nie chcesz mnie posłuchać. Sergio, ja nie zamierzam brać w tym udziału.
S – Wcale tego od ciebie nie wymagam.
I – Chyba nie myślisz, że będę z tobą jak gdyby nigdy nic!? Nie ma mowy! Nie mogę znając prawdę! To moja siostra! Mimo wszystko.
S – Chcę tylko żebyś była przy mnie. Nie będziesz miała z tym nic wspólnego. Obiecuję ci to.
I – Sergio, nie rozumiesz mnie. Nie mogę z tobą być wiedząc co planujesz!
Zapada niemiła cisza. Ona tonie we łzach, on zaś przybiera smętny wyraz twarzy by zaraz potem zaskoczyć ją niegrzeczną ripostą!
S – Nie możesz odejść Isabel. Nie teraz. Nie zgadzam się! - oznajmia stanowczo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Motywator


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:18:41 23-04-18    Temat postu:

Witaj Marzenko:)
Dopiero teraz miałam możliwość przeczytać rozdział w całości
dość emocjonalny muszę przyznać
Szkoda mi Isabel tu taka radość powrót do domu i nagle dowiaduje się takich rzeczy
Szczerze mówiąc nbie dziwię się jej że nie chce brać udziału w tej farsie, mimo tego że taka zła to Fernanda jest jednak jej siostrą i to bliźniaczką a to ogromna więź, Rozumiem że Sergio ma swoje racje ale w takiej sytuacji powinien odpuścić ..miłość chyba ważniejsza od pieniędzy;)
Kochanek skrywany w szafie Evy okazał się Victorią i nie dziwię że że po tym jak dziewczyna wykiwała Robbiego bała się z nim spotkać twarzą w twarz. Evy jak zwykle zaradna i pomysłowa kazała wziąć Robbiemu kąpiel aby koleżanka mogła wyjść ..
Mam nadzieję że między naszymi gołąbeczkami jednak wszystko się ułoży
Pozdrawiam i czekam na kolejny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:53:17 24-04-18    Temat postu:

kaka21 napisał:
Witaj Marzenko:)
Dopiero teraz miałam możliwość przeczytać rozdział w całości
dość emocjonalny muszę przyznać
Szkoda mi Isabel tu taka radość powrót do domu i nagle dowiaduje się takich rzeczy
Szczerze mówiąc nbie dziwię się jej że nie chce brać udziału w tej farsie, mimo tego że taka zła to Fernanda jest jednak jej siostrą i to bliźniaczką a to ogromna więź, Rozumiem że Sergio ma swoje racje ale w takiej sytuacji powinien odpuścić ..miłość chyba ważniejsza od pieniędzy;)
Kochanek skrywany w szafie Evy okazał się Victorią i nie dziwię że że po tym jak dziewczyna wykiwała Robbiego bała się z nim spotkać twarzą w twarz. Evy jak zwykle zaradna i pomysłowa kazała wziąć Robbiemu kąpiel aby koleżanka mogła wyjść ..
Mam nadzieję że między naszymi gołąbeczkami jednak wszystko się ułoży
Pozdrawiam i czekam na kolejny


Dziękuję! Jak fajnie, że komentujesz. Od razu chcę się pisać.
Niestety muszę uprzedzić, że mam teraz gorący okres na studiach (chce w lipcu podejść do mgr) więc zapewne rzadziej będę coś dodawać, ale będzie się pojawiać
Pozdrowionka i udanego tygodnia!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Motywator


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:58:05 26-04-18    Temat postu:

Wiem jak bardzo motywuje jak ktoś czyta i komentuje aż bardziej che się wtedy pisać
Co do pracy mgr trzymam mocno kciuki:) I również pozdrawiam oraz zapraszam do mnie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:38:10 28-04-18    Temat postu:

Czas na kolejną porcyjkę ode mnie

Odcinek 117/28.04.18

Isabel rzuca Sergiowi gniewne spojrzenie, a potem cała w nerwach wymija go i udaje się do innego pomieszczenia. Daje mu wyraźny sygnał, że nie akceptuje jego zachowania i nie ma już ochoty z nim rozmawiać. Sergio odpuszcza i nie podąża za nią. Sam jest niemniej poirytowany i by ostudzić niemiłe napięcie jakie między nimi powstało postanawia nie wchodzić jej w drogę, nie w najbliższym czasie. Podczas gdy on zabiera się za rozpakowywanie walizek, ona wciąż rozpamiętuje jego słowa. Nie może pozbyć się uczucia zawodu oraz oszołomienia jakie jej zafundował. Szatynka zamyka się na klucz w swoim dawnym pokoju i nie wychodzi z niego aż do ... rana!

Do tej pory Cordelia nie widziała nic złego w zachowaniu swojego męża i wręcz uznawała za jej obowiązek spełnianie wszystkich jego zachcianek. Dzisiejszej nocy jednak coś w niej pękło i sama nie wiedziała czemu. Elias znowu zmusił ją do współżycia. Nie był jednak tak szorstki i egoistyczny jak zawsze. A ona...ona po raz pierwszy w życiu czerpała z tego pewnego rodzaju przyjemność. Przed powrotem męża wypiła trochę wina. Domyślała się, że czeka ją to co zawsze, kiedy Noriega wraca do domu. Nie pomyliła się. Teraz było jednak inaczej bo przez cały czas...wyobrażała sobie, że kocha się z ... kimś innym! W wyobraźni oddawała się cieleśnie Miguelowi! To wyobrażenie było tak realne i cieszące, że naprawdę odczuwała przyjemność ze zbliżenia. Rano jednak wszystko wróciło do rzeczywistości i obudziła się obok cuchnącego wciąż alkoholem męża.
Spojrzała na niego najpierw ze wstrętem, a potem ... smutkiem.
Odchyliła delikatnie kołdrę, tak by go nie zbudzić, a potem na paluszkach pomknęła do łazienki. Nawet teraz po przebudzeniu Miguel nie opuszczał jej myśli. Wbiła wzrok w lustro tuż przed nią, w którym widziała go stojącego tuż obok, by potem nagle ni stąd ni zowąd zobaczyć...twarz Bruna!
C – Co się ze mną dzieje? - wpadła w popłoch. Potrząsnęła kilkakrotnie głową by wyzbyć się tego wrażenia. - czemu o nim teraz pomyślałam?

Bruno podobnie jak ona też już wstał i też puścił wodzę fantazji. Ostre upomnienie szefowej wciąż żyło dotkliwie w jego umyśle, jednak silniejsze od tego były myśli o Cordelii. Ciągle chodziła mu po głowie co i jemu w końcu daje do myślenia.
B – Chyba powinienem stąd odejść, zrezygnować. Cordelia nigdy nie będzie moja, a ja się tylko męczę. W dodatku jej matka traktuje mnie jak psa. Nie wie co to szacunek i uważa się za lepszą od wszystkich. Nie wiem ile czasu jeszcze to ścierpię. Naprawdę nie wiem.

Oni oboje pozostali sami ze swoimi marzeniami, smutkami i refleksjami. Dulce ma więcej szczęścia. Od kłótni z ciotką Sofia nie odstąpiła jej ani na krok. Została nawet z nią w jej pokoju, aż nie zasnęła. Rano kobieta też czuwa nad dziewczyną.
D - Sofi, a co ty tu robisz? - dziwi się brunetka gdy otwiera oczy.
S – Jak to co? Przecież powiedziałam, że cię nie zostawię.
D – Ale chyba nie spędziłaś tu całej nocy?
S – Nie, byłam u siebie, ale prawie wcale nie spałam. Jakoś nie mogłam.
D – Ojej, to pewnie przeze mnie i to moje gadanie. Nie powinnam cię w to mieszać.
S – Ale ty mnie w nic nie mieszałaś. Cieszę się, że masz do mnie zaufanie. Chcę ci pomóc skarbie.
W podziękowaniu dziewczyna mocno tuli służącą. - jesteś chyba jedyną normalną osobą w tym domu. Gdyby nie ty to nie wiem czy znalazłby się ktoś komu mogłabym się wyżalić. Czuję, że zaraz umrę. Ten dom mnie wykańcza.
S – Co też panienka opowiada. Ja tu jestem i to już jest wystarczający powód żeby się nie poddawać. Już ja panienkę zmotywuję.
Obie głośno się zaśmiewają, po czym Dulce dodaje.
D – Wczorajszy dzień był koszmarny. To był jeden z najgorszych dni w moim życiu. A wieczorem to już ciotka przeszła samą siebie.
S – Domyślam się. Znajac panią Elenę nie było przyjemnie.
D – Nie. Najbardziej jednak zabolał mnie policzek. Nie rozumiem czemu tak się na mnie wyżywa. Była taka inna dla mnie gdy tata żył. Nawet kiedy tu przyjechałam inaczej mnie traktowała. Potem coś padło jej na mózg i do tej pory ciągle obrywam.
Na samą myśl że Dulce została boleśnie spoliczkowana w służącej aż się gotuje.
S – Obiecuję panience, że to się niedługo skończy. Ale do tego czasu niech panienka się nie poddaje. Nie wolno rezygnować z marzeń.
D – Wiesz Sofi, tyle ostatnio otrzymałam ciosów od życia że czasem mam wrażenie, że się już z tego nie podniosę. Na każdym polu, dosłownie, gdzie tylko się dało dostałam takiego kopa że wszystkiego się odechciewa.
S – Jest panienka jeszcze taka młoda, wszystko przed panienką. Obiecuję, że zrobię wszystko aby wyciągnąć panienkę z tego piekła.
D – Sofi, jesteś dla mnie taka dobra, jak dla nikogo innego. Nie rozumiem czemu.
S – Bo panienka jak nikt inny na to zasługuje. A teraz proszę iść pod prysznic, a ja w tym czasie przygotuję coś pysznego i przyniosę.
D – Dziękuję Sofi. - Dulce znowu kuli się w uścisku kobety, a potem jednym zwinynm ruchem przedostaje do łazienki. Sofia zaś doprowadzona do resztek cierpliwości postanawia w tym momencie wziąż odwet na znienawidzonej szefowej!
S – Koniec upokarzania mojego dziecka! Koniec kontrolowania i gnębienia Dulce! Już ja ci pokażę ty wiedźmo! - poprzysięga zemstę.

Sergio wyczekuje pod drzwiami pokoju Isabel. Puka od dłuższego czasu, ale dziewczyna nie otwiera. Zaczyna go to poważnie denerwować.
S – Isabel, skończ te gierki. Nie masz 5 lat żeby się tak zachowywać. Porozmawiajmy.
Mimo konsekwentnego nawoływania szatynki pod pokojem ta jest nieprzejednana.
Brak jakiegokolwiek odzewu z jej strony zaczyna martwić Sergia.
S – To do niej niepodobne. A jeśli...a jeśli ona...o nie!
De la Vega podejrzewa, że Isabel, znając doskonale okolicę, mogła wczesnym rankiem najnormalniej w świecie nawiać!
S – Ale ze mnie idiota! Znowu mnie nabrała! - szatyn błyskawicznie wyważa drzwi, a po wtargnieciu do środka...po prostu zamiera!
S – Isabel? Isabel coś ty narobiła?! Isabel! Nie! Isabel tylko nie to!
Szatynka leży nieprzytomna na podłodze w kałuży krwi! Sergio dobiega do niej i zauważa ponacinane nadgarstki. Correa w akcie desperacji podcięła sobie żyły! De la Vega z przerażeniem bada jej puls!

Dulce niemal przewraca się o własne nogi gdy po wyjściu z łazienki zauważa, że nie jest sama.
E – Aż taka jestem straszna? - Elena uśmiecha się cynicznie.
D – Co tu robisz? - Dulce zauważalnie nie jest zachwycona wizytą ciotki.
E – Chcę porozmawiać
D – Ach tak? - brunetka wciąż oparta o drzwi łazienki czuje się niekomfortowo w obecności Coliny. Marzy o jej jak najszybszym wyjściu z pokoju.
E – Podejdź bo inaczej pomyślę, że się mnie boisz – kobieta zaśmiewa się na cały głos chełpiąc się swoją przewagą nad zastraszoną bratanicą.
D – Nie mam czasu na rozmowy. Powiedz co masz do powiedzenia i wyjdź.
E – Jak ty się do mnie odzywasz?! - Colina podnosi głos – nie pozwalaj sobie smarkulo.
D – Wiedziałam, Znowu przyszłaś się na mnie wyżywać?
Elena uśmiecha się z wyższością.
E – Przyszłam żeby ci obwieścić 2 wiadomości. Po pierwsze: przypominam, że w poniedziałek zaczynasz zajęcia na uniwersytecie. Nie może cię zabraknąć.
D – Przespałaś moment droga ciociu. Studia rozpoczęły się jakieś 2 tygodnie temu.
E – Spokojnie. Znam się z dziekanem. Nie będzie żadnego problemu. Udostępnią ci nawet wszystkie zaległe materiały.
D – Widzę, że nawet tam masz swoje wpływy – odrzeka z frustracją młoda brunetka.
E – Osobiście odwiozę cię w poniedziałek. Zobaczysz, spodoba ci się studenckie życie
D – No tak, zwłaszcza, że zapisałaś mnie na najlepszy uniwerek w kraju z najwyższym poziomem i na dodatek na kierunek, który nic a nic mnie nie interesuje.
E – Co za niewdzięcznica. Załawiłam ci studia na najlepszej uczelni, dbam o twoją przyszłość, a ty jeszcze na mnie prychasz?! Co za bezczelność – oznajmia Elena ze sztucznym oburzeniem.
D – Coś jeszcze?
E – Tak, mówiłam o dwóch sprawach.
D – Zamieniam się w słuch – Dulce przewraca oczami.
E – Po śniadaniu jedziemy do Kościoła.
D – Słucham?
E – Dziś jest spowiedź,a ty zdaje się że masz trochę na sumieniu.
Brunetka nic nie odpowiada. Dosłownie odebrało jej mowę. Wpatruje się w ciotkę jak w jakąś wariatkę, jakby zastanawiała się, czy Colina całkowicie nie oderwała się odrzeczywistości.
E – Najpierw jednak pojedziemy po Evę. Ona to na pewno ma aż nadto grzechów na sumieniu. Nie może pójść do ślubu bez wyspowiadania się.
D – Ok, a ona o tym wie?
E – Jedziemy od razu po śniadaniu. Nie spóźnij się. - obwieszcza na koniec, a potem bez słowa opuszcza sypialnię bratanicy.
D – Aha, czyli nie wie. Ciekawe jak ciotka zamierza ją do tego zmusić? Tym bardziej po wczorajszym. Roberto nie wrócił na noc, a to dobrze nie wróży. Ale jej to najwyraźniej nie obchodzi. Zamiast zająć się własnymi dziećmi gnębi mnie!

Sergio nie przestaje cucić Isabel. Nie wyczuwa u niej pulsu, ale mimo to nie przestaje tamować płynącej potokiem z jej żył krwi.
S – Isabel nie rób mi tego! Nie odchodź! Isabel nie możesz mnie zostawić samego! Nie! Isabel kochanie obudź się, proszę. Błagam cię, nie zostawiaj mnie!
Pomimo usilnych prób Sergia, Isabel wciąż nie daje znaku życia. Nie oddycha. Puls jest niewyczuwalny, tak jakby wszystkie funkcje życiowe przestały działać. Dziewczyna jest zimna jak lód. De la Vega przybył za późno. Isabel nie żyje!
S – Nie! Nie! - szatyn nie może pogodzić się z jej śmiercią. Krzyczy przez łzy! Krzyczy wniebogłosy, wydziera się tak, że nawet nieboszczyka byłby w stanie obudzić!
Czuje jak ktoś szarpie go, pociąga we wszystkie strony. Oszolomiony gwałownie podnosi głowę i znowu podnosi krzyk.
I – Uspokój się! Co ci jest!? Sergio! Sergio obudź się!
Szatyn otwiera w amoku oczy i widzi przed sobą bladą i zatrwożoną twarz właśnie Isabel!
Stawia oczy ze zdumienia, a potem nerwowo przyciąga ją do siebie i zatapia w swoim uścisku.
I – Aua, udusisz mnie! Puść, Sergio, puść mnie. Odbiło ci?
Isabel z wysiłkiem wydostaje się z jego objęć.
S – Misiu miałem koszmar, taki okropny koszmar. Był taki realny.
I – To kara.
S – Kara? Jaka kara?
I – Wyrzuty sumienia nie dają ci spokoju. Nie możesz spać przez to co wyprawiasz.
S – Wciąż jesteś zła? Będziesz się teraz na mnie ciagle boczyła?
I – A co ty myślałeś? Że puszczę to mimo uszu? Jestem na ciebie wściekła Sergio, jak nigdy przedtem!
S – Kochanie już ci to wyjaśniałem.
I – Nadal cię nie rozumiem.
S – Nie winię cię. O wielu rzeczach nie masz zielonego pojęcia – Isabel rzuca mu wrogie spojrzenie – no co? Przecież sama mi mówiłaś.
Dziewczyna znowu czuje się urażona. Podnosi się i zbiera do wyjścia, ale Sergio ani myśli pozwolić jej teraz na wyjście i staje jej na drodze.
S – Nie przeżyłaś tego co ja. Nie wiesz co to znaczy zranione serce, czym jest zawód miłosny. Nie wiesz jak to jest żyć w domu z rodziną taką jak moja. Nic nie wiesz, dlatego mnie nie rozumiesz.
I – Skoro tak, skoro już wszystko jasne to po co to wszystko? Po co się ze mną męczysz? A wiem! Boisz się, że wszystko popsuję, że zdradzę twój plan tak? Spokojnie. Wątpię żeby mi się to udało, tym bardziej, że nie mam pojęcia jak skontaktować się czy to z Fernandą czy z moim tatą.
S – Musisz być taka? Czemu to tak utrudniasz? - Sergio jest u progu cierpliwości. By zapobiec dalszym próbom czmychnięcia z pokoju Isabel, chwyta ją za nadgarstki i przypiera do drzwi.
S – Chcę się wycofać. Wierz mi. Niczego bardziej teraz nie pragnę.
I – Ale?
S – Nie mogę
I – Wiadomo – szatynka prycha zaśmiewajac się przy tym.
S – Nie mogę bo rodzice mi na to nie pozwalają. Obiecałem im to, zwłaszcza matce i jeśli tego nie zrobię
I – To co?! Na Boga Sergio! Nie jesteś dzieckiem, które musi wszystkiego słuchać, które ma być posłuszne. Nie zależysz od nich. Skończ to! Skończ, a obiecuję, ze zapomnę o tym i będzie tak jak do tej pory. Tak jakby nic się nie stało. Naprawdę!
S – Isabel, matka nie wie o zamianie. Jeśli się wycofam, ona nie pójdzie moim śladem. Jest zdeterminowana byle tylko zniszczyć Fernandę.
I – Rozumiem, że boli ją strata brata, ale to za wiele. Wybacz że to powiem, ale twoja mama jest chora z nienawiści. Jej zachowanie nie jest normalne.
S -Wiem, ale zrozum. Wiele wycierpiała z winy Fernandy.
I – Nie ważne. Niech robi co chce. My nie musimy dłużej, ty nie musisz służej w tym uczestniczyć. Możemy przecież się wyprowadzić. Znajdziesz pracę gdziekolwiek ze swoim CV. Ja też czegoś poszukam. Pieniądze to nie wszystko.
S – Kochanie. Nie znasz ich. Nie znasz moich rodziców. Jeśli uciekniemy oni i tak nas znajdą. Znajdą ciebie i...
I – I? Dokończ
S – Nie zawahają się żeby posłać cię do więzienia.
I – Nie mogą.
S – Mogą. Jeśli udowodnią że podawałaś się za kogoś innego zapewniam cię, że nic ich nie powstrzyma. Najlepsze co teraz możemy zrobić to wrócić tam i nadal udawać pozornie szczęśliwe małżeństwo no chyba że...
I – Chyba że co?
S – Jest jedna rzecz, która może nas uratować.
I – Mów
S – Jeśli podasz mi dane do kont Fernandy, albo chociaż naprowadzisz na jakiś ślad.
Isabel czuje poirytowanie.
I – Przecież wiesz, że nie mam o tym pojęcia. Jak mogę mieć skoro nie widziałam się z nią odkąd uciekła z domu. Nie wierzysz mi, ty mi nie wierzysz!
S – To nie tak
I – A jak?! Ciagle mnie podejrzewasz! Tak mnie kochasz?! Tak bardzo mnie kochasz że nie wierzysz w to co mówię!?
S – Isabel proszę cię. Isabel! - dziewczyna w złości wyrywa mu się i znowu ucieka do drugiego pokoju. Zatyka uszy by nie słuchać wiecej jego próśb i...gróźb!
S – Otwórz te drzwi! Słyszysz?! Porozmawiajmy! Tak nie może dalej być. Musimy coś z tym zrobić. Isabel! Misiu otwórz! Isabel!

Oboje, i Eva i Roberto pobledli na twarzach gdy w progu ich mieszkania ukazala im się Elena z Cordelią i Dulce! Nie ucieszyli się na ich widok, ale starali się jak najmiejętniej to ukryć.
Eva zaprosiła kobiety do środka, a potem zaproponowała poczęstunek.
E – Nie mamy czasu. Zbieraj się – oznajmiła przyszła teściowa modelki. Eva mocno się zdziwiła nakazem kobiety. Spojrzała automatycznie na Roberta jakby w nim chciała wyczytać o co chodzi z tą niespodziewaną wizytą.
E – No nie patrz się tak kobieto. Już późno. Musimy wychodzić.
Cordelia i Dulce nie odezwały się ani słowem. Przysłuchiwały się tylko rozmowie. Obie były ciekawe reakcji Evy na plany Eleny.
Ev – Ale dokąd? O co chodzi pani Eleno?
R – To wy sobie pogadajcie, a ja wychodzę. Umówiłem się na mieście. - nagle wyparował Roberto pozostawiając ukochaną samotnie na polu bitwy. Eva rzuciła mu wściekłe spojrzenie.
R – Dulce chodź mnie odprowadzisz. - nagle poprosił kuzynkę. Brunetka zerknęła na niego z wyrzutem, ale ostatecznie wolała pójść z nim niż nadal siedzieć w niezręcznej atmosferze jaka panowała w środku.
Gdy kuzyni wyszli Eva wreszcie dowiedziała się co ją czeka i prawie zemdlała. Zamiary przyszłej teściowej tak nią wstrząsnęły, że ugięły się pod nią kolana i osłabiona upadła na kanapę.
E - Przebierz się w coś mniej odsłaniającego tylko szybko! Już mówiłam, że mamy mało czasu.
Modelka nie mogła odmówić. Wiedziała o tym dlatego posłusznie udała się zaraz do swojej sypialni.

W międzyczasie Roberto, który nie czuł się dobrze z tym jak potraktował ubiegłego wieczoru Dulce, przeprosił ją. Brunetka początkowo udawała obrażoną na amen, ale krótko to trwało. Bardzo szybko uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, a potem objęła na zgodę.
R – To znaczy, że między nami zgoda?
D – Jasne, tym razem ci daruję, ale nigdy wiecej już tak nie rób dobra?
R – Pewnie. Naprawdę cię przepraszam, Tak mi głupio.
D – Było minęło. Ale tak przy okazji, nie wiedziałam że jesteś takim furiatem. Nigdy cię takim nie widziałam.
R – Wiesz, w końcu przychodzi taki moment że już nie wytrzymujesz i musisz coś z tym zrobić. Ja tak wczoraj miałem.
D – Z jednej strony ci się nie dziwię. Mając taką matkę nie trudno wpaść w złość. Ja mieszkam z wami dopiero od niedawna, a już mam jej dość.
R – Słuchaj, mam pomysł. Wynagrodzę ci wczorajsze i dziś wyrywam cię spod jej kontroli.
D – Co ty mówisz?
R – Ciągle cię ze sobą gdzieś wozi, pilnuje, ale dziś pokrzyżujemy jej plany. Zabieram cię stąd,
D – Robby, poczekaj. Nie możemy. Wścieknie się.
R – To niech się wścieka. Chodź!
D – Ale...
Dulce z oporem, ale w końcu daje się porwać kuzynowi i wychodzące z budynku Elena z Cordelią i Evą widzą tylko jak odjeżdżają.
Nie są tym zachwycone, zwłaszcza Elena z Evą, które spoglądają na siebie wymownie...


Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 12:48:38 28-04-18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Motywator


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:45:54 29-04-18    Temat postu:

Witaj Kochana
Miło że weekend a ja mogę sobie poczytać odcinek, twojego opowiadania.
Co do niego.
Biedny Sergio, nie zasłużył na takie koszmary ale takie sny i to jaki był przerażony po przebudzeniu może tylko świadczyć o tym jak bardzo kocha i martwi się o swoją miłość.
Idąc dalej Cordelia moim zdaniem powinna zostawić męża, pytanie tylko teraz dla kogo dla Bruna czy Miguela?
Co do Sofii i Dul cieszę się że im się układa choć ciekawe jak by zareagowała ta młodsza gdyby służąca wyznała jej że jest jej mamą.
Co do Eleny nigdy nie widziałam bardziej obłudnego babska sama ma tyle na sumieniu a chce innych umoralniać i prowadzać do kościoła...ale często tak jest że największe świętoszki mają diabła za skóra

Czekam na kolejny rozdział zapraszam również do mojego opowiadania. Życzę Ci udanej Majówki i powodzenia w pisaniu pracy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:00:04 01-05-18    Temat postu:

kaka21 napisał:
Witaj Kochana
Miło że weekend a ja mogę sobie poczytać odcinek, twojego opowiadania.
Co do niego.
Biedny Sergio, nie zasłużył na takie koszmary ale takie sny i to jaki był przerażony po przebudzeniu może tylko świadczyć o tym jak bardzo kocha i martwi się o swoją miłość.
Idąc dalej Cordelia moim zdaniem powinna zostawić męża, pytanie tylko teraz dla kogo dla Bruna czy Miguela?
Co do Sofii i Dul cieszę się że im się układa choć ciekawe jak by zareagowała ta młodsza gdyby służąca wyznała jej że jest jej mamą.
Co do Eleny nigdy nie widziałam bardziej obłudnego babska sama ma tyle na sumieniu a chce innych umoralniać i prowadzać do kościoła...ale często tak jest że największe świętoszki mają diabła za skóra

Czekam na kolejny rozdział zapraszam również do mojego opowiadania. Życzę Ci udanej Majówki i powodzenia w pisaniu pracy



Dziękuję i Wzajemnie! Korzystaj z pięknej pogody!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Motywator


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:05:20 18-05-18    Temat postu:

Kiedy coś u Ciebie kochana?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Motywator


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:03:06 07-06-18    Temat postu:

Ponawiam pytanie, Kiedy coś u Ciebie ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:29:18 07-06-18    Temat postu:

Hej kochana! Niestety na razie nie dam rady nic dodać. Za dużo mam na głowie Na pewno nie przerywam pisania, ale kiedy wstawię nowy odcinek nie potrafię odpowiedzieć
Póki co gorąco Cię pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Motywator


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:28:16 28-06-18    Temat postu:

Witaj Marzenko:)
Kiedy coś u Ciebie kochana?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:35:41 03-07-18    Temat postu:

kaka21 napisał:
Witaj Marzenko:)
Kiedy coś u Ciebie kochana?


Hej kochana czytelniczko! Udało mi się wyżłobić trochę czasu i coś tam napisać.
Zapraszam do lektury i mam nadzieję, że się spodoba, to co wymyśliłam

Odc.118/03.07.18

Wolność! Wreszcie poczuła choć odrobinę wolności! Nagły wypad z kuzynem uskrzydlił ją, dodał sił i chęci do życia. Te kilka godzin, które Dulce spędziła z Robertem sprowokowały nieopisane szczęście, które biło od niej na kilometr.
D – Robby, jeśli tak będziesz mi potem rekompensował swoje napady szału to jestem jak najbardziej za! Było super kuzynie! - krzyknęła z radości, a wszyscy dookoła w lodziarni natychmiast zwrócili się w jej stronę. Roberto też się uśmiechnął.
R – Nie gadaj tyle. Co jeszcze chcesz? - zapytał równie mocno ożywiony.
D – Chyba już starczy. Najadłam się za wszystkie czasy. Najpierw pizza, teraz lody. Zdrowe jedzenie, nie ma co – odchrząknęła z rozbawieniem.
R – Jak byliśmy młodsi to często urządzaliśmy sobie takie eskapady z Sergiem. No ale dorośliśmy i wszystko się pozmieniało.
D – A Cordelia? - zauważa przytomnie Dulce w międzyczasie połykając ostatnią porcję lodów
R – Cordelia, ach ta Cordelia – wzdycha z rozczarowaniem jej kuzyn
D – No co? To wasza siostra. Nie mów, że to były tylko męskie wypady? No chyba jej aż tak nie olewaliście.
R – z Cordelią to jest troszeczkę inaczej. Ona...ona jest inna. Jakoś nigdy nie byliśmy ze sobą szczególnie zżyci.
D – Czemu?
R – Serio chcesz o tym gadać? Nie masz lepszych tematów?
D – Pytam bo ja nigdy nie miałam rodzeństwa, a bardzo chciałam. Gdybym miała braci to na pewno nie dałabym się zbywać.
R – To nie tak. My chcieliśmy, zapraszaliśmy ją, ale Cordelia zawsze była dość specyficzna. Nie lubiła wychodzić. Unikała tego jak ognia.
D – Rzeczywiście, czasem zachowuje się dziwnie, ale chyba nie jest aż tak źle?
R – Nie znasz jej Dulce. Ja spędziłem z nią całe życie i wiem że ma duże problemy z samą sobą.
D – Co to znaczy?
R – Boi się ludzi. Sama nie wie czego chce. Ma dużo barier emocjonalnych. To cud, że znalazła męża.
D – Faktycznie jest dość cicha i za specjalnie się nie integruje, ale z tym baniem się ludzi to chyba przesadzasz.
R – Ani trochę. Od dziecka taka była. Chowała się za spódnicę matki, często płakała. Jest bardzo wrażliwa.
D – Może spotkało ją coś niedobrego w życiu.
R – Tak sobie tłumacz.
D – Robby, myślę, że powinieneś wyciągnąć do niej rękę. Ona tego potrzebuje.
R – Może kiedyś, ale teraz ma już kogoś kto o nią dba.
D – Chyba nie mówisz o tym głupku Eliasie?! - dziewczynie na samo wspomnienie mężczyzny podnosi się ciśnienie.
R - Chyba go nie lubisz?
D – To za mało powiedziane. Nie cierpię gnojka!
R – Już, nie denerwuj się. Dlatego nie chciałem o tym gadać. Zjadłaś już? To jedziemy.
D – O nie! Było tak fajnie. Na samą myśl o powrocie robi mi się niedobrze.
R – a kto mówił o powrocie? Mam jeszcze jednego asa w rękawie. Chodź!
De la Vega pociąga za sobą kuzynkę, która bynajmniej, nie stawia żadnych oporów.

Niedługo potem są już w... wesołym miasteczku. Dulce nie może opanować radości.
R – Nie mów że nigdy przedtem nie byłaś w wesołym miateczku?
D – Dasz wiarę, że to pierwszy raz?
R – Nie żartuj
D – Robby, jesteś super!
Z podekscytowania drobna brunetka całuje kuzyna w policzek.
R – Wiem – odchrząkuje z zadowoleniem de la Vega, a potem pociąga Dulce w stronę...diabelskiego młynu.
Dzień mija obojgu bardzo błogo i bardzo szybko.

Gdy wracają późnym wieczorem do rezydencji, w salonie czekają na nich nietęgie miny Eleny oraz Cordelii.
E – Idź do siebie Cordelio – rozkazuje Colina swojej córce, a potem jednym stanowczym gestem nakazuje synowi i bratanicy zająć miejsca na sofie na przeciwko.
E – Co to miało być? Jak wy się zachowujecie? - kobieta z trudem zaciska zęby by nie wybuchnąć ze złości.
Oni wciąż zacięcie milczą. Ostatnie na co mają ochotę to słowne utarczki z rozsierdzoną Coliną.
E – Ty, ty jesteś małą rozwydrzoną smarkulą ale ty Roberto? Jak mogłeś tak się zachować?! To było bardzo niedojrzałe z twojej strony. Nie poznaję cię.
Roberto wzdycha głośno nadal powstrzymując się od komentarza. Jego postawa doprowadza matkę wręcz do białej gorączki.
E – Myślałam, że zmądrzałeś, ale dla ciebie nie ma ratunku. Całe życie udowadniasz mi jakim to jesteś nieudacznikiem – Roberto zaciska zęby by nie dać się sprowokować do kłótni, Dulce zaś z niedowierzaniem słucha krytyki ciotki – Sergio choć jest młodszy to zawsze był lata świetlne przed tobą, zawsze był lepszy. A ty??? ty przynosisz nam tylko wstyd.
Dulce spogląda w tej chwili na poruszonego po słowach własnej matki kuzyna. Zaskakuje ją jego bierna postawa i brak reakcji. Elena nie zamierza odpuszczać i wciąż ani go kolejnymi słowami:
E – Do nieczego się nie nadajesz. Nigdy nie potrafiłeś znaleźć sobie dziewczyny. Wszystkie lgneły do Sergia. To cud, że Eva spojrzała na ciebie, a nie jego. Miałeś szczęście. Może dlatego, że jest tak samo głupia jak ty.
Roberto zaciska pięść podczas gdy Dulce w końcu daje upust swojej złości i odgryza się ciotce:
D – Jak możesz?! To twój syn! Obrażasz go i traktujesz jak śmiecia! Matka tak robi? To tobie powinno być wstyd za to jaka jesteś!
R – Nie, Dulce – Roberto stara się powstrzymać kuzynkę, ale jej gniew nie m granic i brunetka już po chwili znajduje się metr przed ciotką.
D – To podłe co robisz! Co z ciebie za matka?!
E – Odezwała się – kobieta zaśmiewa się pod nosem, a potem z satysfakcją dodaje – sierota. Jesteś jak ten bezpański piesek. Gdyby nie moja dobra wola wylądowałabyś na bruku pudelku
Dulce nieruchomieje na całym ciele. Nie spodziewała się takiej riposty. W jednym momencie zapada jej się cały świat. Z trudem powstrzymuje się od łez.
Roberto podchodzi do niej i starając się dodać jej otuchy głaszcze ją po ramieniu.
R – Dulce, nie warto. Idź do siebie.
E – Posłuchaj go. Wreszcie zaczął mówić z sensem – Elena nawet nie kryje się z uśmiechem jaki wylewnie zagościł na jej twarzy.
D – Jesteś potworem
E – Już to słyszałam. Wolę to niż być bezużyteczną i bezwartościową przybłędą, która tylko wadzi.
D – Nienawidzę cię! - Dulce wybucha, ale Elenie w to graj
E – A myślisz, że ja cię uwielbiam? Ha ha ha – kobieta śmieje się do rozpuku, kiedy Roberto prowadzi rozsiedzoną do żywego Dulce w stronę schodów. Na deser otrzymuje jeszcze od matki dodatkową porcję "komplementów":
E – Gdybym wiedziała co wydam na świat zastanowiłabym się dwa razy. Żałuję, że urodziłam kogoś takiego.
Roberto z trudem przełyka ślinę. Matka właśnie wbiła mu nóż prosto w serce. Oboje z Dulce spoglądają na siebie przejęci, a potem udają się na górę. Kuzynka chce go pocieszyć, ale nie jest w stanie tego zrobić. Tak szybko jak wszedł do jej pokoju tak szybko wyszedł. Nie spojrzał nawet w stronę matki, która wciąż przebywała w salonie. Opuścił rezydencję w popłochu. Dulce przez całą noc nie mogła spać. Obawiała się o niego.
D – Oby nic mu się nie stało. Był taki zdenerwowany kiedy stąd wyszedł. Biedny Robby. Czym sobie na to zasłużył? Biedny.

Sergio nie tak wyobrażał sobie wspólny pobyt w Cacahoatan. Nastał już poniedziałek, a to oznaczało powrót do stolicy. Pytanie tylko jak do tego doprowadzić skoro Isabel całkowicie się od niego odcięła i nawet nie chce z nim rozmawiać. Szatyn starał się porozumieć ze satrszym bratem, jednak Roberto nadal jest nieuchwytny. Sergio czuje się jakby stał pod ścianą. Nie wie jak przekonać Isabel do swoich racji.
Puka do jej drzwi
S – Isabel? Przygotowałem śniadanie. Możesz wyjść? Isabel musimy w końcu porozmawiać. Wyjdź proszę.
Kobieta nadal jest głucha na jego prośby. Wygląda na to, że dla niej temat jest zakończony...
Sergio nie ma innego wyjścia jak zacząć się powoli pakować.

Dulce budzi się z przerażeniem. Gdy otwiera oczy ukazuje jej się twarz Sofii, która ją ponagla.
D – Co się dzieje?
S – Ma panienka tylko pół godziny. Pani Elena czeka już na dole ze śniadaniem.
D – Pół godziny? Na co?
S – Dziś panienka zaczyna studia. Zapomniała panienka?
D – O nie – brunetka przewraca oczami na samą myśl o tym.
S – No już, szybko! - pospiesza jeszcze bardziej służąca.
Dulce nie ma wyjścia. Musi dostosować się do wymogów ciotki. Niecałą godzinę później pojawia się już na uniwersytecie.

Cacahoatan.
Spakowany i gotowy do wyjścia Sergio wciąż nie ma pojęcia co zrobi, ale ostatecznie zdecydował się dać spokój Isabel. Nie będzie jej do niczego zmuszał. Poza tym jest na nią zły bo uważa, że nawet nie chciała dać mu cienia szansy i choć po trosze zrozumieć jego powody. Gdyby naprawdę go kochała nie zlekceważyłaby go tak perfidnie.
Szatyn po raz ostatni spogląda w stronę jej pokoju, a potem wychodzi zasmucony.
Z okna swojej sypialni obserwuje go Isabel jednak nadal jest nieprzejednana mimo że w jej oczach szklą się łzy.
Szatynka kładzie się z miną zbitego psa na swoim łóżku, a potem ginie we wspomnieniach wspólnie spędzonych z Sergiem chwil. Niejednokrotnie napięcie między nimi sięgało zenitu, ale mimo wszystko on zawsze ją szanował i był gotowy wysłuchać. Obronił ją też nie raz kiedy była w tarapatach.
I – Jak mogłam. Nie dałam mu nawet dojść do słowa. Tak łatwo to przekreśliłam. A jeśli to błąd? Może da się to jakoś naprawić? Może gdybym go przekonała to on z tego całego planu zrezygnuje. A jeśli on naprawdę mnie kocha? Bo ja jego tak i to bardzo. Nie chcę go stracić! - cała już zalana we łzach chowa twarz w poduszce.
On wcale nie czuje się lepiej. Pogrążony we smutku nie dowierza, że jego historia z Isabel właśnie dobiegła końca. Najbardziej obawia się reakcji matki na podmianę sióstr. Wie, że bez zastanowienia pośle Isabel do więzienia. Tylko on może ją powstrzymać, ale jak?

Dulce budzi na uczelni nie lada zainteresowanie. Kilku chłopców z jej grupy nie może oderwać od niej oczu. Brunetka ma tego świadomość i to ją nieco peszy. Podczas wolnej przerwy szybko wymyka się do łazienki od namolnych adoratorów i zamyka w kabinie.
Zaraz potem wystukuje numer Roberta, ale jego telefon wciąż jest wyłączony.
D – Oby nic mu się nie stało. Nie daruję sobie tego. Cała ta awantura jest przeze mnie. Biedny Robby. W desperacji dziewczyna postanawia zadzwonić do jego narzeczonej, która wcale ciepło jej nie przyjmuje.
E - Tak się o niego teraz martwisz? A wczoraj jakoś nie miałaś problemu żeby się z nim zawinąć?
D – Evy proszę, zlituj się. Naprawdę się o niego martwię. Jest u ciebie?
E – Jest. Przyjechał wczoraj zdruzgotany i nic mi nie chciał powiedzieć. Może ty z łaski swojej powiesz co się stało.
D – Miał ścięcie z matką.
E – No tak, domyślałam się tego. Wiedźma musiała niźle mu dopalić bo dawno nie widziałam go w tym stanie.
D – Dasz mi go do słuchawki.
E – Nie może gadać.
D – Nie bądź taka. Zapytam go tylko jak się czuje.
E – Śpi Dulce dlatego ci go nie dam. Nawalił się po powrocie tak, że aż musiałam uciekać z sypialni. Cuchnie od niego na kilometr.
D – Ojej
E – Ojej? Tylko tyle masz do powiedzenia? Może byś tu przyjechała i pomogła mi go doprowadzić do porządku! W południe mam próbę pokazu.
D – Przyjechałabym naprawdę, ale nie dam rady.
E – Jasne. Teraz nie mam czasu.
D – Serio. Ciotka zapisała mnie na studia. Właśnie jestem na wykładzie.
Eva przybiera początkowo minę zaskoczenia, a potem uśmiecha się ironicznie.
E – Powaga? No to cię ładnie urządziła.
D – Pochodzę trochę żeby ją uspokoić, ale i tak nie zamierzam tu pozostać.
E – A co zrobisz? Nie wiesz, że pani Eva Colina zawsze dostaje to czego chce. Jeśli ubzdurała sobie, że zrobisz studia to tak będzie.
D – Rządzić to ona sobie może swoim życiem, ale do mojego nie będzie się mieszała. Już wolę przymierać głodem niż żyć z nią!
E – Zobaczymy młoda.
D – Muszę już kończyć, ale jakby coś to dzwoń. Jak tylko skończę zajęcia to do was wpadnę.
E – Sorry, ale wątpię.
D – Skąd możesz wiedzieć. Nie znasz mnie. Jak mówię, że będę to będę.
E – Zobaczymy czy ci cioteczka pozwoli – dodaje na koniec modelka, a potem zostawiając z przemyśleniami Dulce bez słowa się rozłącza.

Isabel nie przestaje rozprawiać nad tym jak potraktowała Sergia.
I – Chyba byłam niesprawiedliwa. Mogłam go chociaż wysłuchać – stwierdza z żalem po czym z całym przekonaniem dodaje – On był miłością mojego życia. Tak, to napewno on. To o nim marzyłam od dziecka. Mój ideał. - pozwala by łza spłynęła po jej policzku – a ja tak po prostu dałam mu odejść. Już wtedy, jak Fernanda pokazała mi jego zdjęcie zrobiło mi się gorąco. Sergio jest taki przystojny. - wzdycha szatynka – i tak całuje. Był, jest – poprawia się – pierwszym facetem który mnie pocałował i chyba już tak zawsze będzie. Naprawdę mu się spodobałam? Jakim cudem? - szatynka znowu wzdycha, a potem ni stąd ni zowąd rytmicznie podnosi się z łóżka, zarzuca pierwsze wyciągnięte z walizki ubranie, a potem w popłochu wybiega z domu...

Zajęcia tak bardzo nudzą Dulce, że niemal przysypia. Zalicza pierwszą wpadkę, kiedy profesor zwraca jej uwagę. 3/4 sali śmieje się z jej gapiostwa. Lekko zażenowana stara się skupić na wykładzie, lecz zupełnie inne myśli skradają się do niej teraz.
Jeden z kolegów studentów siedzący z przodu fizycznie przypomina jej...Adana, co sprawia iż powracają do niej wspomnienia z nim związane.
Brunetka stara się wyrzucić te refleksje z głowy jednak wciąż pamięta jego intensywny, powalający zapach, pewność siebie i krnąbrność w zachowaniu, a zwłaszcza smak jego ust. Ze swoim byłym, Gabrielem, nigdy nie czuła tych motylków w brzuchu co z nim.
D – Kobiety uwielbiają drani. Niestety – stwierdza z rozczarowaniem.

Isabel cał zmachana i zgrzana pojawia się na lotnisku. W roztrargnienu, kompletnie zdezorientowana spogląda we wszystkie strony z nadzieją, że zauważy gdzieś Sergia. W końcu po kilku minutach stania w kolejce udaje jej się dostać do stanowiska obsługi lotów.
Zamiera załamana gdy dowiaduje się, że się spóżniła.
- samolot do Meksyku odleciał 10 minut temu – oznajmia jej pracownica lotniska.
I – To koniec. Już po wszystkim. Straciłam go bezpowrotnie.

Pod nieobecność Dulce, Elena przegląda jej sypialnię. Nie ma pojęcia o pułapce jaką zastawiła na nią Sofia. Kobieta wykorzystując jej nieuwagę zamyka ją w pokoju bratanicy, a sama udaje się do jej własnej sypialni...
S – Muszę na kogoż zrzucić winę żeby nie podejrzewała mnie. Tylko na kogo? - zastanawia się. Po chwili wdraża już swój niecny plan w życie. - Na szczęście Carlos jest w podróży. Mam pole do popisu dzięki temu. Ta czarownica zapłaci za to co robi mojej córce. - zapewnia z przekonaniem.

Cacahoatan.
Isabel wraca do swojego domu zupełnie rozbita. Nie dociera do niej, że historia z Sergiem właśnie dobiegła końca. Definitywnie. Musieli się rozstać i właśnie to zrobili.
Szatynka zamyka dom na cztery spusty, a potem pada zdesperowana na swoje łóżko i zaczyna rozpaczliwie płakać pod kołdrą.

Nadciąga wieczór.
Sofia sprząta po kolacji. Ze spokojem obserwuje kiedy szefowa udaje się do swojej sypialni. Długo nie musi czekać na realizację swojego planu.
Zaniepokojona Cordelia wpada do kuchni z wołaniem o pomoc.
C – Szybko! Dzwoń po karetkę! Mama potrzebuje pomocy! Szybko!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 18, 19, 20, 21, 22  Następny
Strona 19 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin