Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

El destino perfido odc.123/08.02.2019!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:37:54 14-04-16    Temat postu:

Odcinek 13 / 14.04.16

Isabel stara się wyrwać spod jego uścisku, ale co oczywiste nie może bo on jest znacznie silniejszy. Kiedy już udaje mu się przejąć nad nią całkowitą kontrolę, poczyna sobie coraz śmielej z pocałunkami. Początkowe nachalne wwiercenie się w jej usta przybiera teraz formę czułego całusa, a ona powoli zaczyna ulegać, zajmując dłonie już tylko ręcznikiem, który się obluzował. Sergio całuje ją coraz namiętniej, niemal chłonie, mimo iż te pocałunki są nieodwzajemnione! Mężczyzna całkowicie się w tym zatraca. Ona z kolei odczuwa napływające od środka ciepło. Początkowy strach przemienił się w przyjemne odurzenie. Isabel w pełni oddaje mu pole do popisu.
Ciężko dysząc może wreszcie złapać oddech, gdy do jej sypialni wpada znienacka Liliana!
Pokojówka puka głośno i niemal wbiega do środka nie czekając na aprobatę jej wejścia. Szczęka jej opada, gdy zastaje parę w mocno dwuznacznej sytuacji. Na jej twarzy od razu pojawia się zakłopotanie. Z kolei na Sergia złość bo im przerwała.
L – Przepraszam, ja tylkoooo, z resztą nie ważne. Już idę
I – Nie! Zostań – woła prawie desperacko Isabel wywołując u Sergia uśmieszek poirytowania – już późno. Trzeba się przygotować – dodaje zerkając na mężczyznę proszącym wzrokiem
Sergio jeszcze raz na nią spogląda, po czym, ku jej uldze, wychodzi. Isabel nie widzi jego pełnego zadowolenia uśmiechu. Nadal jednak pozostaje pod jego oddziaływaniem i przeżywa wewnętrznie to co miało przed chwilą miejsce. Nie może się uspokoić, czuje jakby każdy skrawek jej ciała wirował.
Liliana po chwili zbiera się na odwagę i pyta – to w czym mam pani pomóc?
Isabel z początku jej nie słyszy, nadal żyje pocałunkiem. Po dłuższych nawoływaniach w końcu przytomnieje i odrzeka – daj mi parę minut ok.?
L – No dobrze – odpowiada Liliana nie kryjąc przy tym swojej dezorientacji
Opuszcza pokój pozostawiając ją w totalnym rozkojarzeniu.

Tymczasem nie inaczej czuje się Sergio. Sam się sobie dziwi, ale te kilka bardzo bliskich chwil z Isabel pozostawia go zupełnie rozbitym, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Pada na swoje łóżko totalnie wyluzowany, wciąż roztrząsając w głowie co prawda jednostronne, ale jednak, pełne pasji zbliżenie ich warg. Na samo wspomnienie euforia narasta.
S – Jest taka delikatna, i te słodkie usta… Jest taka inna, kompletnie inna. Wiem, że nie powinienem, ale nie potrafię się powstrzymać, już nie. I nie wiem co będzie po ślubie – dywaguje na głos, po czym przymyka oczy, by powrócić na nowo do pełnej uniesienia chwili z przyszłą żoną.

Po tym wszystkim i Liliana potrzebuje poukładać myśli. Wychodzi na zewnątrz, żeby się trochę przewietrzyć.
L – To ja już nic nie rozumiem. Od tygodnia celibat, a dziś... Kto by pomyślał? Jednak pani Fernanda nic się nie zmieniła, ale że ja nic nie zauważyłam…ja? – zastanawia się
B – Ej ty wiewióra nie masz zajęcia?! – zza jej pleców wyskakuje nagle Bruno przyprawiając ją tym niemal o atak serca
L – Zgłupiałeś!? Przestraszyłeś mnie?
B – To znaczy, że masz coś na sumieniu - sugeruje
L – Weź sobie nie pozwalaj dobra?
B – No nie poznaję cię Lili! Co taka zła jesteś ? Jak nie ty
L – Też będziesz jak ci zaraz powiem jaka to jest ta twoja ukochana!
B – Co ty bredzisz? Ja nie mam żadnej ukochanej.
L – Oj Brunito Brunito. Kogo chcesz oszukać? Możesz innym na ściemniać, ale ja się nie dam oszukać. Odkąd tylko tu pracujesz wodzisz wzrokiem za jakąś panną. Znam się na tych sprawach.
B – Taaa ? a niby skąd?
L – No wiesz co!? Nie bądź grubiański. Takie rzeczy się po prostu wie. To widać. Spoko, nic nikomu nie powiem. Kto jak kto, ale ja umiem trzymać język za zębami.
B – Co ty nie powiesz.
L – Zapomnij o niej. To nie ta liga. Z resztą lada chwila będzie mężatką.
B – A ty znowu o tym samym…
L – Nie ma sensu zaprzeczać. Słuchaj, padniesz jak ci powiem co przed chwilą widziałam.
B – A mówiłaś że ty trzymasz podobno język za zębami.
L – Ojeju, ale jak mnie ktoś poprosi nie! – Liliana powoli się denerwuje
B – No wykrztuś to z siebie bo widzę że zaraz pękniesz jak nie powiesz
L – Weszłam do sypialni panienki i co ja tam zobaczyłam
B – Mówisz o Fernandzie…
L – No a o kim?! Przeż nie o tej dziwaczce Cordelii!
B – Może trochę więcej szacunku!
L – Już ty mnie nie pouczaj dobra? Słuchaj, wchodzę a tam kto???
B – Pani Fernanda zapewne – dodaje Bruno bez entuzjazmu
L – No tak i kto jeszcze?
B – Lili ja nie mam czasu na zgadywanki. Muszę zaraz wracać. Mów bez ogródek.
L – Wchodzę i patrzę, a tu ona z paniczem Sergiem
B – No i co w tym takiego wow? Nie pierwszy raz kiedy on u niej przesiaduje. Poza tym dziś biorą ślub.
L – No tak, ale od powrotu jakoś inaczej się zachowywała, odsuwała go od siebie
B – A ty skąd to wiesz? – Bruno wykazuje w końcu zainteresowanie
L – No bo sama widziałam. Ostatnio dużo z nią spędzałam czasu.
B – No dobra i co?
L – Wiesz co robili?
B – Nie mów że przyłapałaś ich w łóżku? Zapomnieli się zamknąć?
L – Co? nie nie, bez przesady.
B – Ludzie! To co tam robili takiego, że aż szoku doznałaś.
L – Stali nadzy, to znaczy prawie.
Bruno traci już cierpliwość
L – Znaczy ona była tylko w ręczniku, a on w samym szlafroku i się całowali
B – No i co w tym takiego dziwnego?
L – No, ale jak się całowali... Daję słowo, gdybym nie weszła to oni by coś tam…
B – Wiesz co Lili? Tracę tylko swój czas. Po co mi to w ogóle mówisz, jakby mnie to obchodziło.
L – Nie zgrywaj się. Wiem że cię obchodzi. Boli cię że nigdy nie będziesz jej miał. Zakochałeś się bez wzajemności. Przede mną nie musisz udawać. Chodzisz ciągle z głową w chmurach, to widać.
B – A wiesz co ja widzę? Że ty nie zajmujesz się tym co trzeba. Lepiej wracaj do pani jeśli nie chcesz wylecieć. Nara!
L – Powiedział co wiedział – odrzeka zirytowana Liliana. Tymczasem Bruno dodaje w myślach – Lili gdybyś wiedziała kto tak naprawdę mi się podoba…

R – Tato mogę? – Roberto wchodzi do gabinetu ojca z teczką pod pachą.
C – Masz?
R – Wszystko załatwione. Nawet nie pamięta, że coś podpisywał.
C – Świetnie. Tym sposobem zabezpieczyliśmy rodzinny majątek, ale Fernanda pod żadnym pozorem nie może się dowiedzieć. Inaczej go nie poślubi.
R – Nie martw się. Ta idiotka nie ma zielonego pojęcia że wychodzi za kompletnego biedaka. Sergio niczym teraz nie dysponuje oprócz pensji z firmy. Jest biedny jak mysz kościelna.
C – Mam nadzieję, że zrozumie iż to dla jego dobra.
R – Myślę że nie musi o niczym wiedzieć. Na pewno nie teraz, przed ślubem.
C – Schowam tą teczkę w bezpiecznym miejscu. Wrócimy do niej za kilka dni jak już cały ten zgiełk ucichnie.
Nagle rozbrzmiewa dźwięk komórki Roberta
C – Odbierz spokojnie. Czeka na mnie fryzjer. Spotkamy się przed kościołem - odrzeka ze spokojem jego ojciec.

W pokoju Sergia
R – Sergio! Sergio! Mamy problem!
Roberto wbiega do pokoju brata z telefonem w ręku.
S – Co się stało? – pyta domykając drzwi od środka.
R – Właśnie dzwoniła do mnie Dulce. Wybiera się na ślub!
S – Co ty gadasz? Przecież nie może! Jak się tu pokaże to Fernanda mnie nie poślubi.
R – No właśnie! Co robimy?... obaj są mocno podenerwowani tym niespodziewanym przyjazdem
R – Po co ją zapraszałeś? Zapomniałeś się czy co?
S – Co ty za głupka mnie masz? W życiu jej nie zapraszałem.
R – To skąd wie?
S – Nie mam pojęcia! Może z prasy? Z resztą nie ważne. Ona nie może zdążyć na ten ślub! Musimy ją zatrzymać!
R – Za późno. Wsiadła już na pokład samolotu. Za mniej więcej 2 godziny będzie w stolicy…
S - Super - odpowiada ze zrezygnowaniem najmłodszy de la Vega

Ta napięta atmosfera dała się we znaki właściwie wszystkim. Pomijając już same przygotowania i organizację wesela, to doszły jeszcze dodatkowe troski.
Carlos nie czuje się pewnie z powodu żony. Obawia się że wdroży w życie swoje plany popsucia imprezy życia Fernandzie. Cordelia jest zawstydzona bo wybiera się samotnie do kościoła. Jak to będzie wyglądać przed znajomymi, krewnymi no i przede wszystkim prasą? Roberto stara się jak może rozwiązać problem niepożądanej gościny niejakiej Dulce, nie ma pewności czy kobieta nie zrujnuje ślubu brata. No a nastroju samych przyszłych małżonków lepiej nie komentować. Isabel umiera ze strachu, już nie tylko z powodu samej ceremonii i musu złamania prawa, ale też przed samym wejściem do środka i swoim zachowaniem w trakcie. Dopadła ją ogromna trema, stres nie daje spokoju, w dodatku pojawiły się natrętne myśli, które każą jej uciekać. Sergio zaś jako jedyny z wszystkich domowników wydaje się być podekscytowany. Może nawet wcale nie towarzyszyłby mu żaden stres gdyby nie informacja o przyjeździe Dulce. Boi się, że kobieta zaprzepaści jego plany.

Pod Katedrą Metropolitarną tłumy zgromadziły się jeszcze na długo przed samymi zaślubinami. Godzinę przed zjawiają się już pierwsi zaproszeni goście m.in. zaprzyjaźniona z de la Vegami para prezydencka, a także wielu innych znanych ludzi ze świata show biznesu oraz mody. Nie mogło zabraknąć Nicolasa Felizoli i Caroliny Herrery – słynnych projektantów.
Kościół już pęka w szwach. Tuż przed bramą wejściową usadowiło się masę reporterów. Te błyski i flesze zachwycają Barbarę, która właśnie podąża z mężem w kierunku kościoła.
Uśmiechając się na wszystkie strony jednocześnie przemawia po cichu do męża
B – Możemy się na niej nieźle obłowić. Zobacz ilu tu ludzi, ile szych i ci fotoreporterzy. Ta to zawsze miała farta.
P – Nie, to nie fart. Po prostu Fernanda zawsze potrafiła umiejętnie wykorzystać swoje atuty. I dobrze, bo jak mówisz, teraz i my się dzięki niej wzbogacimy.
B – Usiądźmy trochę dalej. Lepiej żeby nas nie widziała. Po co ją dziś denerwować. Jeszcze jej coś odbije…

L – Ale czemu panienka płacze? Wiem! Ze wzruszenia tak? – Liliana nie potrafi uspokoić załamanej Isabel. Sama powoli zaczyna się denerwować.
Isabel odpowiada jej spojrzeniem i znowu tonie w morzu łez.
L – No i co ja mam robić? Zawołać panicza?
I – Nie! – Isabel stanowczo oponuje. – możesz mnie zostawić na chwilę?
L – Ale jak to? Wie panienka, która godzina? A my jeszcze fryzjerki nie wpuściłyśmy no i suknię trzeba już wkładać. Nie wspomnę o makijażu, który panienka rozmazała. Nie zdążymy.
I – Proszę, tylko na chwilkę
Błagający wzrok Isabel nie pozostawia Liliany nieugiętej i przekonuje ją – dobrze, ale tylko na chwilkę. Zaraz wracam.
Isabel wykorzystuje ten moment i z szybkością światła przechwytuje schowany w szufladzie telefon.
I – To ostatnia szansa. Błagam, odbierz – brzmi rozpaczliwie – Fer błagam, nie zostawiaj mnie z tym samej. Jak ja mam go poślubić? Miałaś mi pomagać. Teraz nie mam już nikogo, zupełnie nikogo. No nie! – jeszcze bardziej się denerwuje – nie odbiera! Czemu? Czemu mi to robisz siostro?! Boże! Jak ja sobie poradzę? Nie! nie chcę brać tego ślubu! Nie mogę!
L – Panienko chwila minęła. Mogę! – odzywa się zza drzwi pokojówka mącąc na nowo te rozstrząsania.

Domownicy przygotowują się do wyjścia. Carlos wykorzystuje moment oczekiwania na krótką rozmowę z najstarszym synem.
C – Wszystko załatwione?
R – Tak, nie martw się. Jest jeszcze jeden mały problemik, ale pracuję nad nim.
C – Widziałem jak posłałeś gdzieś Bruna. Nie powinien ruszać się z rezydencji. Może być potrzebny.
R – Niedługo wróci, poza tym wszyscy jedziemy naszymi autami. A po Cordelię przyjedzie Elias. Po co nam teraz Bruno. Tam przyda się bardziej.
C – No dobrze. Skoro tak mówisz.
R – Muszę lecieć tato. Jadę jeszcze po Evy. Spotkamy się w kościele.
C – Mam nadzieję, że pójdzie jak z płatka. – podchodzi bliżej do syna – myślisz, że ona niczego nie wymyśli na ostatni moment, że czegoś nie wykombinuje?
R – Wątpię tato. Prestiż, sława, pieniądze. To dla niej najważniejsze, nie zaprzepaści tego. Możesz być spokojny.
E – Co wy tam tak szepczecie? – pyta schodząc z głównych schodów Elena.
R – No mamo, miałaś się wyszykować, ale nie przebić panny młodej.
E – Och synu
R - wyglądasz fantastycznie – komplementuje ją nadal ucałowawszy jej dłoń, a potem rusza w kierunku wyjścia – widzimy się niebawem!
E – Pewnie pędzi po Evę
C – Tak, już późno. Ma rację, wyglądasz czarująco.
E – Dziękuję, ale nie musisz być na siłę miły. Po tylu latach małżeństwa udawanie zachwytu nie ma sensu
C – Ale ja nie udaję. Wyglądasz zjawiskowo. Z dumą będę szedł z tobą pod rękę, z moją piękną żoną, z każdym rokiem jeszcze piękniejszą.
Komplementy w końcu działają i przynoszą promienny uśmiech na twarz kobiety.
C – Idealnie! – Carlos nie kryje dumy.
E – To co? jedziemy?
C – Jedziemy!

Wszyscy są tak zaaferowani sobą, że nawet nie pamiętają o jeszcze jednym członku rodziny czyli Cordelii. Dziewczyna liczyła, że zabierze się z rodzicami, ale te płonne nadzieje nikną, gdy widzi jak odjeżdżają spod rezydencji. Roberto też już pojechał. Z trudem opanowuje łzy. Jest jej ogromnie wstyd. Nie wyobraża sobie wysiadać z samochodu sama przed tysiącem gości i fotografów.
C – Nie jadę. I takt nikt nie zauważy mojej nieobecności – dobija się tymi słowami. Nawet nie słyszy kiedy drzwi jej pokoju się uchylają. Stoi przed lustrem przeglądając się w nim po raz setny i w myślach wyobraża sobie swój własny ślub.
S – No nie powiem, postarałaś się. Wyglądasz obłędnie siostrzyczko – słyszy nagle za swoimi plecami. Odwraca się pocierając łzy rękoma.
C – Sergio, a ty jeszcze nie pojechałeś?
S – O to samo się pytam. Co z Eliasem? Nawalił?
Cordelia wpada w zakłopotanie, gdy nie wie co odpowiedzieć.
S – Chyba się domyślam. Ale z niego burak.
Dziewczyna schyla głowę odrzekając – wezmę taksówkę
S – Nie ma mowy! – brat stanowczo się temu sprzeciwia. – zabierzemy się razem. No! Szybko! Masz 5 minut na dogranie szczegółów. Czekam na dole. Pospiesz się Cory!
Teraz może już odetchnąć z ulgą. – Jednak ktoś jeszcze o mnie pamięta w tym domu – odrzeka z wyczuwalną radością.

Od razu po wyjściu z mercedesa do rodziców Sergia ustawia się kolejka reporterów. Nie gasną flesze aparatów. Para z trudem przedostaje się do wnętrza Kościoła ciągle nie zdejmując sztucznych uśmiechów w jakie się na ten moment zaopatrzyła. Carlos i Elena udają zadowolenie, ale w rzeczywistości niemal tracą nerwy przez oślepiające lampy aparatów.
Udając się w kierunku pierwszych ławek natrafiają wzrokiem na wyjątkowego i raczej nieproszonego gościa. Elena nie kryje zdenerwowania.
E – A ta co tu robi? Lepiej żeby z niczym nie wyskoczyła. Nie chcemy tu żadnego skandalu. Miała swoją szansę. Zajmij się nią. – nakazuje
C – Ale co ja mam zrobić?
E – Wyrzuć ją
C – Ale jak? Na oczach wszystkich gości?
E – Ona nie może tu zostać!
C – Uspokój się. Nic nie zrobi. To w końcu Victoria Restrepo. Nie jest awanturnicą.
E – Może być zrozpaczona, że Sergio się żeni. Musimy zapobiec ewentualnej tragedii. Wyrzuć ją!
C – Nie! Jak chcesz to sama to zrób. Ja się nie będę wystawiał na cudze gadanie. Może Sergio ją zaprosił.
E – Taa, na pewno.
Elena musi pogodzić się z odmową męża, sama też nie wyobraża sobie podchodzić do byłej dziewczyny syna. Boczy się na męża z premedytacją, ale i tak nic nie może wskórać.
E – Nie chcę tego ślubu, ale teraz wolę już to niż skandal. Nie możemy dać ludziom powodów do plotek – przyznaje w myślach.

muzyka

Seras - Carlos Rivera / Gdy Sergio całuje Isabel / Gdy oboje są rozkojarzeni i zamyśleni po

Cómo mirarte - Sebastian Yatra / Gdy Bruno dopowiada coś do siebie po odejściu Liliany

SaraLuna - Melendi / Gdy Roberto informuje brata o przyjeździe Dulce / Gdy Elena i Carlos zauważają w kościele Victorię...

Duele el amor - Tony Dize
Gdy wszyscy się denerwują podczas ostatnich przygotowań, gdy rozmyślają m.in Cordelia itd / z salidy

Hasta el fin del mundo karaoke - Jennifer Pena / Gdy Sergio odiwedza Cordelię tuż przed odjazdem...

Un secreto entre los dos - Nicolas Mayorca ft Nicole Natalino / Gdy Elena i Carlos docierają do kościoła

W NASTĘPNYM ODCINKU:
Czy dojdzie do ślubu?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Komandos
Komandos


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 21:47:59 15-04-16    Temat postu:

No i dalej czekam na ten ślub co się stanie czy się pobiorą?Co zrobi Isabel, ten pocałunek coś poczuła,Sergio też i to pewnie prowadzi do miłości ale co będzie jak wróci Fernanda,choć pewnie Sergia bez pieniędzy nie będzie chciała.Ale co sié stanie jak Sergio się dowie że Fernanda to nie ta osoba już się boję co się stanie,to jak jedna wielka zagadka.A ja czekam teraz na ślub, czy się odbędzie i co będzie dalej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:32:08 15-04-16    Temat postu:

Dulce myślę, że czeka cię spore zaskoczenie. Przeważnie kiedy promują telenowelę to zdradzają główny motyw działania bohaterów. Ja tego nie zrobiłam bo stwierdziłam że to bardziej jak książka niż oglądanie w tv telenoweli.
Mogę tylko zdradzić że każdy bohater z jakiegoś powodu zachowuje się tak a nie inaczej i w przypadku Sergia też tak jest.
Niebawem poznasz tą moją tajemnicę a raczej Sergia i to nie jedną
Pozdrowionka i dzięki za koment!

Aha no i ślub jutro będzie znaczy odcinek ze ślubem w tle


Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 22:34:02 15-04-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:30:32 16-04-16    Temat postu:

W dzisiejszym odcinku pojawiają się:

CARLA CARRILLO jako EVA "EVY" CARMONA

XIMENA ROMO jako DULCE COLINA

MARIANA VAN RANKIN jako MARCIA ACEVEDO

Odc.14/16.04.16

Katedra jest już zapełniona po brzegi. Właśnie docierają ostatni goście, w tym Roberto z dziewczyną. Gdy zmierzają na początek ławek po drodze i oni zauważają siedzącą dość blisko początkowych ław Victorię.
E – Jest Victoria. Przywitam się.
R – Potem. Nie ma czasu Evy.
Mężczyzna przyspiesza kroku i już po chwili dociera do rodziców.
R – Sergia jeszcze nie ma?
C – Ma jeszcze chwilę.
R – No to ja pójdę do księdza obgadać szczegóły. Zaraz wracam kochanie.
Roberto całuje dziewczynę w policzek, a potem znika w zakrystii.

Tymczasem pod świątynię podjeżdża wreszcie Sergio z Cordelią.
Chwyta dziewczynę pod ramię i z dumą prezentuje przed fotoreporterami. Po drodze daje się słyszeć wzdychające kobiety, zapewne zdołowane jego zamążpójściem.
C – Brat, naprawdę dobrze wyglądam? bo tak się dziwnie patrzą
S – Dobrze, siostra ty jesteś przepiękna! Eliasowi kopara opadnie jak cię zobaczy.
Niestety. Cordelia wypatruje ukochanego po całym kościele, ale go nie znajduje. Eliasa nie ma w środku.
Jej rodzice i Eva nie kryją zdziwienia, gdy zauważają, że to Sergio jej towarzyszy.
C – No synu, nareszcie.
S – Niebawem przyjedzie Fernanda. Możesz już wyjść przed kościół.
Ojciec klepie go po ramieniu i dodaje – wiesz, że robię to tylko dla ciebie i dobra naszej rodziny.
S – Jestem ci za to wdzięczny.
C – Na pewno nie chcesz się wycofać?
S – Tato, nie po to tyle się starałem, żeby teraz rezygnować, teraz kiedy będzie najlepsze.
C – Widzisz tamtych ludzi? – mężczyzna dyskretnie wskazuje palcem na parę siedzącą po drugiej stronie – to rodzice twojej żonki
S – Rodzice? Przecież oni…
C – Spokojnie, podstawiłem ich. To aktorzy. Prasa się dopytywała i trzeba było jakoś ich zbyć. Poudają trochę, a wieczorem po zabawie się zmyją.
S – O wszystkim pomyślałeś
C – W końcu jak by nie było żeni się de la Vega i wszystko musi być perfekcyjnie.
E – O czym tak szepczecie? – wcina się poirytowana Elena
S – Mamo, wyglądasz cudownie – chłopak odrywa jej uwagę od tematu.
E – Ty synku też wspaniale. Jesteś taki przystojny. Aż mi teraz szkoda cię oddawać tej wampirzycy.
S – Mamo proszę.
E – Już już, to tylko taki żart. Chodź do matki, daj się uściskać.
Cordelia przygląda się całemu zdarzeniu z żalem. Kiedyś mama była czuła i dla niej, a teraz całkowicie ją ignoruje. Na szczęście ojciec nie.
C – Córciu ty też piękna jak nigdy, w niczym nie ustępujesz obecnym tu pannom.
Co – dziękuję tato.
C – A Elias? – to pytanie szybko na nowo burzy jej spokój
Co – Zaraz będzie. Coś z samochodem.
C – Oby dotarł na czas.
S – Tato – wtrąca się Sergio – idź już co? Nie chcę żeby Fernanda czekała
C – Dobrze, choć prowadzenie jej przed ołtarz wcale mi się nie uśmiecha.
Carlos dopiero co wychodzi, a już zjawia się Roberto.
Sergio od razu go dopada.
S – I? załatwiłeś? Nie będzie jej? – chłopak pyta z niepokojem
R – Nie wiem, nic nie mogę zagwarantować. Wysłałem po nią Bruna i dałem mu wskazówki jak ma postępować, ale nie wiem czy temu zapobiegniemy.
S – Chodzi o to żeby nie zdążyła na mszę. Dopiero po przysiędze może się tu zjawić.
R – Wiem, ale poinformowała mnie w ostatniej chwili. Gdybym wiedział wcześniej to nie byłoby problemu.
S – Słuchaj. Wiesz że jej zjawienie się wszystko zniweczy. Fernanda mnie nie poślubi.
R – Zrobię wszystko co w mojej mocy żeby się nie spotkały. Chodź, ustawimy się.
Sergio wcale nie jest uspokojony, Roberto także, mimo iż stara się stwarzać pozory. Obaj drżą przed przybyciem na ślub Dulce.

Tymczasem Isabel jest już gotowa. Po raz ostatni przegląda się w lustrze, a potem z pomocą Liliany i Matilde schodzi na dół. Stara się jak może powstrzymać łzy, bardzo boi się że w kościele smutne myśli jeszcze bardziej ją zgnębią i całkowicie się rozklei.
M – Przed domem czeka na panienkę wynajęte auto z kierowcą. Jest też pani przyjaciółka która będzie świadkiem, pani Blanca.
L – Powodzenia panienko.
Isabel odwzajemnia się obu kobietom lekkim uśmiechem, a potem pada Lilianie w ramiona nie mogąc powstrzymać bólu jaki odczuwa.
Pokojówka jest bardzo zdziwiona jej uległością. Odprowadza ją wzrokiem jeszcze bardzo długo, a potem komentuje z Matilde jej postawę.
L – Widziała pani? Zamiast się cieszyć ona wyszła z miną zbitego psa, jakby szła na rzeź.
M – Co ty opowiadasz Lili! Przestań.
L – No ale niech pani sama powie. Ona nie wyglądała na szczęśliwą.
M – Pewnie się stresuje. Ślub i to z członkiem tak znanej i bogatej rodziny to nie lada wyzwanie. Widziałam już reportaż w telewizji. Cały Meksyk o tym mówi. Ma się czym denerwować.
L – E tam. Ja jakbym brała sobie takie ciacho i w dodatku z takim szmalem to bym skakała jak skowronek z emocji i szczęścia, a ona? Ona przypomina wrak człowieka. Prasa ją zje jeśli tak samo będzie tam wyglądać.
M – Miejmy nadzieję, że nie. Chodźmy już. Trzeba przypilnować kucharek i obsługi cateringu. – kobieta pociąga za sobą Lilianę.

Tymczasem Isabel jedzie już do kościoła.
Blanca która siedzi z przodu jest zajęta flirtowaniem z kierowcą, przez co nawet nie zauważa jej kiepskiego humoru. Tymczasem u Isabel rozgrywa się wewnętrzny dramat.
I – Nie mogę tego zrobić. To obcy mężczyzna, nie znam go. Nie wiem do czego jest zdolny. Poza tym ja to nie Fernanda, nie mogę tak kłamać, oszukać ich wszystkich. To przestępstwo. Nie! Nie poślubię go! Ucieknę. Tak! To jedyne wyjście z tej sytuacji. Muszę uciec - cały czas rozmyśla nad tym jak postąpić. W tym samym czasie Sergio przyglądając się figurce Matki Boskiej również rozmyśla o ślubie, ale nie w kategorii ucieczki tylko wręcz przeciwnie.
S – A jeśli się wycofa? Ucieknie? Nie, nie pozwolę na to. Złapałem tą ptaszynkę i już jej nie wypuszczę z rąk. Za daleko to zabrnęło. Poza tym coś mnie do niej ciągnie, coś silnego i nieznanego. Może to szaleństwo, może źle robię, ale jeśli mam rację to idę na całość. Chcę mieć nad nią pełną kontrolę. Chcę ją mieć! – oznajmia w myślach jednocześnie z żarem w oczach.

W międzyczasie na lotnisku w stolicy ląduje Dulce. Dziewczyna jest zawiedziona bo samolot się opóźnił. Pędzi prędko z walizką w kierunku Bruna, która trzyma nad głową kartkę z jej nazwiskiem. Z pośpiechu niemal na niego wpada.
D – Przepraszam! Ale jestem bardzo spóźniona! Ty jesteś Bruno tak?
B – Tak panienko – chłopak odpowiada jąkając się. Uroda kobiety bardzo go onieśmiela.
D – To szybko. Muszę się jeszcze przebrać. Zrobię to ekspresowo w samochodzie.
B – Jak to? – pyta zaskoczony
D – Poznaj Dulce, najpierw coś robi, potem myśli. Powinnam była od razu się przebrać, jeszcze przed wylotem ale nie! Zdąży się przecież no i teraz mam ! No na co czekasz! Wrzucaj walizkę albo nie! Daj ją tutaj, wyciągnę sukienkę.
Chłopak sprawia wrażenie zdezorientowanego albo lepiej, to jej bezpośredniość i spontaniczność tak na niego wpływa.
D – Ruszaj!

C – Mamo wszystko w porządku ? – pyta Cordelia, gdy zauważa trzęsące się dłonie matki. Chwilę się zastanawia i w końcu podejmuje ryzyko kładąc na jej dłoni swoją. Chce w ten sposób dodać matce otuchy. Elena odwraca się wzrokiem w jej kierunku i wydaje się, że zaraz pośle jej uśmiech, ale akurat w tym momencie obok dziewczyny siada jej chłopak.
C – Elias?
E – No co maleńka, zdążyłem jednak?
C – Super, że już jesteś.
E – Jakże mogłoby mnie zabraknąć. Dzień dobry pani! – wita się wychylając głowę zza pleców Cordelii. Elena tylko przytakuje. A on wykorzystując obecność kamer składa na ustach narzeczonej delikatny i słodki pocałunek znacznie poprawiając jej tym nastrój.

Isabel dociera w końcu przed kościół. Gdy wysiada nie może opędzić się od oślepiających błysków fleszy. Ma ochotę umrzeć. Carlos podbiega do niej prędko i pomaga przebrnąć przez cały kordon dziennikarzy. Blanca tymczasem przemyka szybko bokiem i wchodzi do środka.
Tuż po wejściu schodami przed drzwi frontowe Carlos poprawia jeszcze welon przyszłej synowej i dodaje z niekrytym zachwytem
C – Fernando przyznaję, że godnie reprezentujesz dziś mojego syna. Wyglądasz zjawiskowo. – podaje jej swoją dłoń i nabiera kroku przy pierwszych brzmieniach Marsza Mendelssohna.

Drzwi się otwierają, a wszyscy zgromadzeni powstają z miejsc by podprowadzić pannę młodą wzrokiem przed ołtarz.: Przyjaciele Sergia: w tym Adan z Marcią, przyjaciele Fernandy: w tym Blanca z chłopakiem, rodzina ze strony Sergia, wynajęci rodzice Fernandy, schowani bardziej z boku tata i ciotka Isabel i Fernandy, nie kryjący z resztą szoku i zazdrości, Victoria, która spogląda na Isabel z wyższością i złością, Elena która bardziej niż na Fernandzie skupia swój wzrok na reakcjach mediów, Cordelia patrząca z żalem, Elias z kolei wpatrujący się w pannę młodą jak w obrazek, Eva spoglądająca z zaciekawieniem, Roberto uśmiechający się ironicznie i wreszcie Sergio, który nie może oderwać od niej wzroku ani na moment. Jest tak oczarowany, że w mig zapomina o wszystkich stresach i chce już tylko mieć ją przy swym boku.
Przejmuje jej dłoń od swojego ojca i podprowadza do krzeseł ustawionych przed ołtarzem.
S – Jesteś taka piękna, taka …idealna, idealna dla mnie – dodaje pesząc ją przy tym niesamowicie. Jego wzrok długo jeszcze na niej spoczywa, mimo iż ona niemal od razu skupiła swój na osobie księdza i jego słów.
„Kochani zebraliśmy się tu by związać węzłem małżeńskim tę oto tu parę młodych wspaniałych ludzi jakimi są… Fernanda Rubio i Sergio de la Vega Colina… - rozpoczyna, a Isabel na chwilę wytrącona przez marzenia wraca z powrotem na ziemię. Przez moment czuła się jak na własnym ślubie. Nieraz o nim fantazjowała i teraz akurat poczuła odrobinę tej magii i szczęścia, ale to nie jej imię wygłosił ksiądz tylko jej siostry bliźniaczki i tak naprawdę to nie ona bierze ślub tylko Fernanda i wszyscy tak właśnie myślą, że jest Fernandą.
I – Może trzeba było jednak uciec? – zastanawia się – ale wtedy na pewno by mnie znaleźli i wtrącili do więzienia. Są tak wpływowi. Uspokój się Isabel, to tylko zamiana, tylko zamiana słyszysz. Lada dzień Fernanda wróci i wszystko będzie po staremu. Dasz radę. Musisz! Nie ma innego wyjścia.
Cała msza przebiegała jej w głębokim zamyśleniu, tak że nawet świdrujący ją często wzrok Sergia przestawał mieć znaczenie.

D – No nie! w tym tempie to ja nigdy nie zdążę! Co się stało?! – Dulce wybiega z samochodu niczym poparzona i podbiega do maski samochodu, gdzie już stoi Bruno i stara się coś tam zdziałać.
D – Mówiłam ci żebyś jechał inną drogą! Jechaliśmy po tych bagnach no i w końcu samochód się zagrzał! Gdzie ty masz głowę gościu?! – nie przestaje się wściekać
B – Przepraszam, chciałem dobrze. Chciałem jechać na skróty, ale widocznie pomyliłem trasę.
D – Nie mam już do ciebie siły! Teraz w życiu nie zdążę na ten ślub! Ile trzeba będzie teraz poczekać?
B – No nie wiem, strasznie się zgrzał. Z kilka, kilkanaście minut
D – Nie no super! Bajecznie po prostu! – dziewczyna wraca do auta po torebkę…
B – Co pani robi?
D – Jak to co? Chyba nie myślisz że będę tu czekać jak jakaś idiotka? Dzwonię po taksówkę.
B – Nie! nie może pani!
D – Nie? – pyta rażącym wzrokiem – nie mogę? A to niby czemu? – Bruno nie wie jak się zachować. Wie, że przekroczył granice takim zachowaniem. Usłużnie przeprasza
B – Przepraszam. Jasne, niech pani dzwoni.
D – Dziękuję – odpowiada z przekąsem w głosie.

Młoda para zbliża się coraz bardziej do składania przysięgi małżeńskiej. Na twarzach obojga narasta napięcie. Spoglądają na siebie akurat w tym samym momencie i spotykają się dogłębnymi spojrzeniami jakby siebie pytając czy podjąć ten ostateczny krok. Potem znowu kierują oczy na księdza, a potem krzyż znajdujący się za ołtarzem. U obojga pojawiają się wątpliwości, nawet u pewnego siebie Sergia, który teraz tonie we własnych myślach i stawia sobie kontrowersyjne jak na ten moment pytania:
S – A jeśli się mylę? A jeśli to nie ona? Co ja z nią zrobię?
Z męczących pytań wybudza go w końcu wywołujący go głos kapłana. Nadszedł ten czas, czas na przysięgę po której nie będzie już odwrotu. Oboje o tym wiedzą i oboje nadal nie wiedzą jak postąpią.
Najpierw ksiądz pyta Sergia:
K – Czy ty Sergio de la Vega Colina chcesz poślubić tę oto tu obecną Fernandę Rubio?
Sergio zerka jeszcze na stojącą na przeciw Isabel, po czym lekko się ociągając odpowiada : Tak, chcę.
Siedząca w środku Victoria przymyka oczy z miną wskazującą na rozczarowanie. Narasta w niej gniew, tak że aż zaciska dłonie w pięść.
Teraz ksiądz pyta o to samo Isabel:
K – Czy ty Fernando Rubio chcesz poślubić tego tu obecnego Sergia de la Vega Colinę?
Dziewczyna przybiera jękliwy wyraz twarzy, jakby miała zaraz wybuchnąć płaczem. Długo nie odpowiada, co wywołuje poruszenie w kościele. Sergio też wpada w przerażenie i by skłonić ją trochę do potwierdzenia, zbliża się do niej o krok i wplata swoją dłoń w jej, a potem delikatnie ściska jakby chciał dodać jej otuchy.
Akurat w tym momencie do kościoła wchodzi Dulce i zauważając swoje niefortunne wejście szybko niknie w tłumie.
Isabel w końcu odpowiada choć mocno łamliwym głosem… Tak.
Na twarzy Sergia od razu maluje się ulga i radość, pozostali członkowie jego rodziny również mogą teraz zaznać spokoju, zwłaszcza Elena z Carlosem którzy o mało nie dostali zawału na myśl o takim skandalu!
Roberto także nie kryje satysfakcji. Jedyną niezadowoloną pozostaje Victoria.

To jednak jeszcze nie koniec stresów. Ksiądz zadaje ostatnie pytanie, tym razem skierowane do gości – Jeśli jest tu ktokolwiek kto uważa że ci dwoje nie mogą zawrzeć związku małżeńskiego, niech teraz przemówi albo zamilknie na wieki!
Wszyscy spoglądają po sobie. Najbardziej nerwowo reaguje Roberto, który nie zdejmuje wzroku z Victorii. Kobieta wygląda jakby miała zaraz eksplodować. W końcu wstaje…

MUZYKA

Nada es para siempre karaoke - Luis Fonsi / Gdy Isabel wybiera się do Katedry / Gdy Isabel planuje ucieczkę jadąc na ślub

Hasta el fin del mundo karaoke - Jennifer Pena / Gdy Bruno poznaje Dulce

Un secreto entre los dos - Nicolas Mayorca y Nicole Natalino / Gdy Isabel wysiada z auta i zmierza do Kościoła z przyszłym teściem

Marsz Mendelsohna - Gdy Isabel zmierza do ołtarza pod rękę z Carlosem mijając spojrzenia zebranych

Seras - Carlos Rivera / Gdy Isabel dochodzi do ołtarza i podaje dłoń Sergiowi a on patrzy oczarowany / Gdy Isabel zgadza się poślubić Sergia

Ave Maria - Sarah Brightman / Podczas Mszy

SaraLuna - Melendi / Gdy Ksiądz pyta młodą parę czy chcą się pobrać i oni mają watpliwości / Gdy Victoria wstaje...

wyjątkowa salida na ten i następny odcinek, którą dodam niebawem i na youtube z Marszem Mendelsohna w tle
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Komandos
Komandos


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 14:14:46 17-04-16    Temat postu:

W takiej chwili i muszę czekać do następnego ale poczekam jak zresztą zawsze.Ciekawi mnie kim jest ta cała Dulce no i kto wstał ona czy Wiktoria A co będzie ze ślubem?Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału mam nadzieję że pojawi się szybko Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:06:45 18-04-16    Temat postu:

Nieświadomie wprowadziłam cię w wątpliwość. Mogę zdradzić że wstała Victoria. Jeśli będę miała wenę to odcinek napiszę może nawet dziś. Pozdrowionka!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:06:47 18-04-16    Temat postu:

Nieświadomie wprowadziłam cię w wątpliwość. Mogę zdradzić że wstała Victoria. Jeśli będę miała wenę to odcinek napiszę może nawet dziś. Pozdrowionka!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:06:47 18-04-16    Temat postu:

Nieświadomie wprowadziłam cię w wątpliwość. Mogę zdradzić że wstała Victoria. Jeśli będę miała wenę to odcinek napiszę może nawet dziś. Pozdrowionka!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:14:28 19-04-16    Temat postu:

https://www.youtube.com/watch?v=dQxRp2DEMG4&feature=youtu.be
Pod tym linkiem można obejrzeć salidę, która pojawia się w odcinkach 14 i 15. Kolejny odcinek niebawem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:09:24 20-04-16    Temat postu:

Odcinek 15 / 20.04.16

Victoria podnosi się z ławki i powolutku opuszcza wnętrze katedry, starając się nie zakłócać ceremonii. Z trudnością opanowuje szklące się w oczach łzy. Gdy wychodzi Roberto oddycha z ulgą. Odwraca się w kierunku ołtarza i z miną satysfakcji puszcza oczko do Sergio, który też nie kryje radości. Z kolei Isabel przez chwilę liczyła, że może coś się jednak stanie i zniweczy tą uroczystość. Jej nadzieja jednak niknie bezpowrotnie teraz, kiedy ksiądz wypowiada te słowa:
Fernando Rubio i Sergio de la Vega ogłaszam was mężem i żoną!
Dla Isabel to jak najgorszy koszmar – O nie! – dla Sergia jak najpiękniejszy sen – Nareszcie! – wypowiadają w myślach.
Cały kościół powstaje i zaczyna bić im gromkie brawa.
Isabel zwraca twarz w kierunku zgromadzonych i wpada w jeszcze większą panikę niż przedtem. Widok tylu osób których wzrok spoczywa na niej i będzie spoczywał jeszcze do czasu aż opuści mury katedry przeraża ją. Obawia się upadku i kompromitacji. Tuż przy samej bramie wejściowej odbijają się już flesze aparatów. Tak bardzo jest przejęta całą tą otoczką, że nie dociera do niej w pełni iż właśnie poślubiła narzeczonego siostry, człowieka który nie zna prawdy, człowieka który wierzy iż to jej bliźniaczkę pojął za żonę!
Z marazmu wyciąga ją niespodziewanie ciepła dłoń Sergia, który wplata swoje palce w jej i rzucając na nią pogodne spojrzenie nadaje rytm ich krokom posuwającym się płynnie ku wyjściu. Towarzyszą im tysiące uśmiechniętych i podekscytowanych twarzy. Niektórzy co prawda przybrali tylko takie maski, ale czar tej chwili i jej piękno na długo pozostaną w pamięci obojga.

Tuż po wyjściu z katedry młodzi zostają obsypani płatkami róż i ryżem, zgodnie ze zwyczajem piastującym szczęście. Sergio zatrzymuje świeżo poślubioną małżonkę i przez moment pozuje z nią do fotografii, a potem uprzedzając ją poprzez szept do ucha, składa na jej ustach krótki ale czuły pocałunek. Na to czekała prasa. To idealna pożywka. Isabel czuje się w tej sytuacji mocno zażenowana, ale o dziwo silne ramię Sergia służy jej za opokę. Pierwszy raz czuje się przy nim bezpiecznie, znajduje w nim schronienie. On to wyczuwa i wykorzystuje. Tuli ją mocno, a potem oddaje w ramiona brata, który jako pierwszy składa ślubne życzenia. Do młodych ustawia się potężna kolejka z dobrym słowem, przynajmniej w większości przypadków.
Roberto odsuwa brata nieco na bok gdyż ma dla niego specjalną dedykację.
R – No i po bólu. Masz już ją. Wpadła w pułapkę. Teraz zrób z nią porządek.
S – Możesz być pewny, że zrobię – odpowiada Sergio
Bracia wpadają sobie w ramiona. Ich dobre nastroje niweczy jednak podejście Dulce, której wystarczy jedno spojrzenie na pannę młodą by całkowicie zesztywnieć.
S – O nie! Co ona tu robi?! Miałeś się jej pozbyć!
R – Cholera! Bruno nawalił!
S – Zabierz ją stąd nim będzie za późno. Nie chcę żeby Fernanda ją zauważyła.
R – Idę!
S – Tylko dyskretnie
Sergio przyjmuje kolejne życzenia nie zdejmując jednak wzroku z brata i kuzynki, która nie może wyjść z szoku odkrywszy kim jest panna młoda.
R – Dulce idziemy stąd! – Roberto stara się ją wyprowadzić, ale Colina stawia opór.
D – To ona prawda!? To ona! Jak on mógł się z nią ożenić! To potworne!
R – Uspokój się. Wszystko ci wytłumaczę, ale chodźmy już stąd! Nie rób skandalu!
D – Nie! Muszę jej wygarnąć!
R – Zapomnij! Nie zniszczysz mu tego dnia!
D – Ale wy przecież doskonale wiedzieliście kto to jest! I mimo wszystko?!
R – Dulce błagam cię, nie histeryzuj mi tu teraz.
Eva zauważa, że coś się dzieje i dobiega do narzeczonego
E – Co wy wyprawiacie? Ludzie się na was gapią!
R – Pomóż mi z nią. Nic do niej nie dociera!
E – Dulce co ty tu w ogóle robisz?!
D – Jak to co? Przyszłam na ślub kuzyna. Teraz już wiem czemu mnie nie zaproszono. Naprawdę was nie rozumiem. Po tym wszystkim wy tak po prostu jej darowaliście?! To diablica przebrana za anioła!
R – Chodź że stąd – Roberto niemal siłą pociąga kuzynkę w stronę auta. Tymczasem Sergio spostrzega, że jego żona przelotnie zerknęła w kierunku Dulce i wpada w zdenerwowanie.
Szybko jednak wychodzi z tego stanu, kiedy zauważa że kuzynka zniknęła już z pola widzenia, a Fernanda zdaje się, że nawet jej nie rozpoznała z daleka.

Po pół godzinie nowożeńcom udaje się wreszcie wsiąść do mercedesa i ruszyć na przyjęcie ślubne do rezydencji. Sergio jest bardzo zaskoczony uległością Fernandy, która niemal od razu tuli się w jego ramionach. Przypomina opuszczone, zmarznięte i totalnie bezbronne zwierzątko. Robi to na nim wrażenie. Mężczyzna odwzajemnia się uściskiem. Przez całą drogę jadą w milczeniu tonąc w morzu myśli: Jak to będzie? Czy prawda wyjdzie na jaw? Czy ich plany się spełnią? Czy sobie poradzą z tym z czym przyszło im się zmierzyć?

Przyjęcie weselne odbywa się w ogrodzie rezydencji. Na wejściu czekają już Mariachis z piosenką powitalną dla młodych: Si nos dejan! Cała służba stoi w rzędzie i gdy zjawiają się państwo młodzi bije im brawo. Orkiestra zaczyna przygrywać piosenkę, a Sergio wraz z Isabel rozkoszuje się pięknem tej muzyki. Na twarzach obojga zawitały szczere uśmiechy.

Potem udają się na przyjęcie, oboje nadal oszołomieni sytuacją w jakiej się znaleźli.
C – Czas na toast! – Ojciec Sergia wyrwał się w przedbieg i podnosząc kieliszek z szampanem do góry odrzekł: Za mojego syna, moją dumę, który dziś po raz kolejny udowodnił mi jak wspaniałym, odważnym i oddanym jest synem. Za szczęście twoje i tej pięknej kobiety. Obyś dał jej to na co zasługuje!
Wszyscy wypili po lampce szampana, a potem równie szybko zaczęli głośno nawoływać: Niech się pocałują! Niech się pocałują! Niech się pocałują!
Isabel na nowo zesztywniała, natomiast Sergio bez oporów zwrócił się do niej i na krótko spojrzał jej głęboko w oczy, płosząc ją jeszcze bardziej, a potem po raz trzeci już tego samego dnia skosztował jej warg – Nie uciekaj mi. Nie przy ludziach – dodał cicho gdy skończył pocałunek na jej szyi po tym jak obróciła twarz w drugim kierunku.
Powoli się od niej odsunął i posłał gościom szyderczy uśmieszek tłumacząc – moja żonka jest trochę nieśmiała, ale na szczęście nie ma takich oporów gdy jesteśmy sami.
Wszyscy się zaśmiali z wyjątkiem samej zainteresowanej, która aż się zaczerwieniła z zawstydzenia.

To nie był koniec tortur. Ledwie przysiadła na chwilę przy stoliku, kiedy to już musiała wstawać, by zatańczyć pierwszy taniec tego wieczoru, pierwszy taniec młodej pary.
Oczy omal jej nie wyskoczyły na wierzch na słowo: walc. Nie miała pojęcia o tym tańcu, a Sergio jej obwieścił, że czas na ten taniec właśnie.
S – Zmień tą minę laleczko. Przecież chodziliśmy na kurs tańca. Na pewno pójdzie ci świetnie.
Ale to była droga do katastrofy i Isabel doskonale o tym wiedziała. Gdy stanęli na podeście i Sergio przybrał postawę adekwatną do tego rodzaju tańca, ona niemal mdlała ze stresu. Wziął ją w ramiona i ruszył w takt muzyki jednak niepowodzenie było nieuniknione.
Goście zaczęli się śmiać, a najgłośniej … Victoria, która nie omieszkała odpuścić sobie tego wieczoru.
Sergio zaprzestał tańca i postanowił załagodzić sytuację.
S – Moja żonka to niezła żartownisia. A teraz czas na niespodziankę! Kochanie – zwrócił się do Isabel – specjalnie dla ciebie zaprosiłem twojego ulubionego piosenkarza – chłopak skierował dłoń w stronę nadchodzącej gwiazdy, a potem ją zapowiedział: Skarbie dla ciebie! Emmanuel!

Artysta podszedł na scenę, przedstawił się, a potem zaśpiewał utwór "Ella" z dedykacją dla…Fernandy!
Podczas drugiej piosenki Sergio poderwał Isabel znienacka do tańca, za nim zaś ruszyli pozostali goście. Zabawa rozkręciła się na całego, zrzucając na drugi plan początkową wpadkę.
Nawet Elena dała się skusić mężowi i utonęła w jego płynnych obrotach. Elias także nie miał zamiaru siedzieć bezczynnie i poprosił Cordelię do tańca, sprawiając że dziewczyna poczuła się niczym księżniczka i w mig zapomniała o wszystkich troskach i nieprzyjemnościach. Przy trzeciej piosence dogorywał też Roberto z Evą, który dotarł na wesele z opóźnieniem…

Nastał wieczór. Goście czekali już tylko na tort weselny. Impreza była iście udana, ale i męcząca. De la Vegowie przygotowali mnóstwo atrakcji, które "wykończyły" niemal każdego gościa. Nawet Isabel która nie przestawała być spięta, w końcu dała za wygraną i z trudem stawiała już opór zmęczeniu.
Sergio wykorzystał ten moment zawieszenia i podszedł do brata by dyskretnie wypytać go o Dulce.
S – Wyjaśniłeś Dulce sprawę?
R – Tak, nie miałem innego wyjścia.
S – Jak to przyjęła?
R – Cóż, lepiej nie będę ci teraz mówił. Nie chcę ci psuć nastroju przed nocką poślubną.
S – Daj spokój. Mów. Co ona na to?
R – Jakbyś jej nie znał. Skrytykowała to. Nic do niej nie dociera. Za wszelką cenę chce to odkręcić. Powiedziała, że ci tego nie wybaczy.
S – Nie wytłumaczyłeś jej czemu tak postąpiłem?
R – Mówię że tak, ale ona wie swoje. Jest uparta jak muł. Nic do niej nie trafia.
S – Będę musiał się z nią spotkać.
R – Na razie nie masz się czym przejmować. Teraz będzie ten czas, najlepsze. Skup się na tym. Cały miesiąc miodowy przed tobą. Czeka cię niezła zabawa. Tylko to powinno się dla ciebie teraz liczyć.
S – Łatwo powiedzieć.
R – Sergio sam tego chciałeś. To był twój pomysł. Ja i ojciec pomogliśmy ci go wcielić w życie. Teraz najlepsza część. Nie spartol tego.
Brat widząc minę pana młodego przybrał postawę niezadowolenia – no nie mów mi, że nagle cię naszły wątpliwości?! – Roberto wyraził niepokój
S – Spokojnie. Wiem co mam robić. Dałem słowo i go dotrzymam.
R – Świetnie! No, to możesz już zaczynać. Bierz się za nią! Pokaż jej prawdziwe oblicze Sergia de la Vegi!
Obaj wymienili się walecznymi spojrzeniami, a potem rozeszli się w przeciwnych kierunkach: Roberto dołączył z powrotem do narzeczonej, a Sergio wrócił do stolika, który dzielił z Isabel i oznajmił jej: Pokroimy tort, a potem pójdziemy spać.
Isabel ucieszyła się w duchu. Jego słowa zrozumiała opacznie: Pójdziemy spać… Pewnie jest zmęczony. Da mi spokój. Jak dobrze, jak dobrze!
Nagle odrzekł: Co to ma być!? Aż wstał z wrażenia, a po nim Isabel i reszta gości. Na bankiet weszła Elena…ale w innej kreacji. Założyła na siebie czarną suknię, a na głowę czarny kapelusz. Ubrana niczym na pogrzeb wywołała poruszenie, w większości pełne dezaprobaty. Najbardziej zbulwersowała samego Sergia, który miał w tej chwili ochotę udusić własną matkę. Isabel zaś nie wiedziała jak zareagować. Patrzyła tylko z zaniepokojeniem na Sergia, który zrobił się czerwony ze złości. Carlos starał się opanować, ale z trudem hamował wzburzenie. Gorączkowo rozglądał się za reporterami z nadzieją, że wszyscy paparazzi już sobie poszli.
Nawet Cordelia mimo swojej niechęci do szwagierki, czuła się w tej sytuacji zmieszana i nie wiedziała jak ma ją skomentować.
E – No proszę. Twoja mamuśka to jednak ma nierówno pod sufitem. Żeby z czymś takim wyskoczyć?
Cordelia nic nie odpowiedziała chłopakowi. Całkowicie ją zatkało. Nawet Roberto poczuł zniesmaczenie – Co ona odwala? – pomyślał.
E – No no pani Elena musi naprawdę jej nie cierpieć skoro już ją opłakuje – skomentowała Eva posyłając chłopakowi wymowne spojrzenie.

Ten teatr nie trwał zbyt długo. Carlos pognał od razu w kierunku żony i chwytając ją w pasie, starając się zrobić to jak najmniej szorstko, pociągnął ją z powrotem w kierunku rezydencji.
Nikt nie słyszał okropnej kłótni jaka się wdała pomiędzy małżonkami w ich sypialni kilka minut później.
C – Ostrzegałem cię ale ty nie! Robisz swoje! O niczym nie pomyślisz! Przeklęta egoistka!
E – Mówiłam ci że jeśli nie zapobiegniesz temu absurdowi zniszczę to weselicho!
C – Ty idiotko! Ty stara przebrzydła idiotko! Zniszczysz dobre imię rodziny!
E – O nie! Nie będziesz mnie tak nazywał ty stary capie!
C – Co ty powiedziałaś?!
E – To co słyszałeś bydlaku! Stary cap z ciebie i tyle!
C – Odezwała się! Co? myślisz że nadal jesteś młoda i piękna? Otóż nie Elenito. Twój czas dawno się skończył! Nawet w najpiękniejszej kreacji od Kleina nie ukryjesz niedoskonałości!
E – Bezczelny! – kobieta nie wytrzymuje i policzkuje męża, który nie pozostaje dłużny i odpowiada jej, ale nie policzkiem tylko ciosem w twarz!
C – To żebyś zapamiętała! Nigdy więcej się tak nie zachowuj jasne! Masz szanować ten dom i jego mieszkańców! – dodał, po czym opuścił sypialnię zostawiając kobietę z mocno zakrwawionym nosem! i przerażeniem wymalowanym na twarzy.
E – Nigdy tego nie robił. Boże, co się z nim dzieje? Jak on mógł? – szlochała. Poczuła się po raz pierwszy w życiu niepewnie i pożałowała swojego manifestu związanego ze ślubem syna. – Jak on mógł? Boże, tak boli.

Isabel wspólnie z Sergiem dopełniła tradycji i pokroiła tort weselny, a potem rozdała po kawałku obecnym gościom. Nie zdołała ukryć przy tym drżących dłoni, co rzuciło się w oczy.
S – Dobrze się czujesz? – zapytał stojący obok Sergio
I – Yhy – odchrząknęła
Sergio przejął od niej talerzyk i dodał: nie wygląda na to. Ja to dokończę. Poczekaj na mnie przy stoliku. – uśmiechnął się do niej przyjaźnie, a ona odetchnęła lekko i go posłuchała.

E – Mmmm pyszny tort – zasmakował się Elias, jednocześnie oblizując górną wargę gdy wypowiadał te słowa do Cordelii
C – Nasza kucharka go przygotowała.
E – Zna się na rzeczy
Cordelia uśmiechnęła się w odpowiedzi.
C – Co robisz? – zapytała, gdy Elias przysunął się do niej i szczypnął ją w pośladek
E – No co się tak unosisz? Lubię twoje ciałko. – oznajmił wprawiając ją tym w zakłopotanie
C – Ludzie patrzą
E – Niech patrzą skoro zazdroszczą. Chodźmy już stąd.
C – Nie Elias, nie obraź się, ale wolałabym jeszcze zostać. To ważny dzień dla mojego brata.
E – Już się wystarczająco nasiedziałaś. Chodź. – niemal siłą wyprowadził ją z ogrodu…
Wzrokiem odprowadził ich zaniepokojony Bruno, który widząc butne zachowanie Eliasa chciał go zatrzymać, ale na drodze Bruna stanął akurat Roberto z pretensjami.
R – Ej ty! Nie tak się chyba umawialiśmy? Miałeś ją zatrzymać, a nie przywozić na ślub!
B – Zrobiłem co w mojej mocy.
R – Za mało się postarałeś. Zapomnij o premii. – tak szybko jak się zjawił tak szybko Roberto odszedł nie pozwalając Brunowi na jakąkolwiek ripostę.

Tymczasem Sergio przygotowywał się już do pożegnania gości, kiedy nagle zaskoczyła go…Victoria i zaproponowała taniec, nie dając mu możliwości na odmowę.
Pociągnęła go za sobą i po poproszeniu zespołu by jeszcze coś zagrał, oddała się muzyce, dbając o to by taniec z de la Vegą był dość intymny. Wszystkiemu przyglądała się zszokowana Isabel, która nie wiedziała jak się zachować. Bezwstydność kobiety, której przecież nie znała, zwaliła ją z nóg, ale prawdziwą złość odczuła do osoby Sergia, który zdawał się być zadowolony i urzeczony zwinnymi ruchami atrakcyjnej nieznajomej.
E – Dobrze, że już niewielu gości pozostało. Gdyby to wyszło w prasie zjedli by was. - zauważyła Eva
R – Spokojnie. Sergio wie co robi. Złapał już tą rybkę w sieć i jej nie wypuści. Będzie w tej sieci dopóki on sobie tego zażyczy. Fernanda nie ma pojęcia w co się wpakowała. - zapewnił Roberto swoją narzeczoną
E – Fajnie, że Sergio w końcu powiedział Victorii. Nie mogłam na nią patrzeć, kiedy tak to przeżywała. Przypominała wrak człowieka. Tyle lat się znali, potem długo się spotykali, a on nagle wyskoczył z tamtą.
R – Evy, zaufałem ci. Nic jej nie powiedziałaś dlatego teraz masz dostęp do wszystkich moich sekretów. Wiesz, że umiem się odwdzięczyć.
E – Ten układ mi pasuje. Najważniejsze w związku są wspólne interesy i wspólne dążenie do nich. Razem daleko zajdziemy.
R – Bardzo daleko Evy! Chodź tu do mnie, daj buziaka.

Sergio tak bardzo oddał się namiętnym wywijasom z Victorią, że dopiero po chwili zorientował się w nieobecności swojej świeżo poślubionej małżonki.
V – Co się dzieje?
S – Nie widzę jej
V – No i? To nasz moment. To ja powinnam być teraz tu z tobą, w śnieżnobiałej sukni. To mnie kochasz! Zapomnij o tej łajdaczce. Bawmy się! To nasza noc!
S – Vico przecież wiesz. Wyjaśniłem ci to wczoraj, podczas mojego wieczoru kawalerskiego. Nie możemy przeginać.
V – Obiecałeś mi też niezapomnianą noc. Wczoraj mi odmówiłeś, nie rozumiem czemu?
S – Naprawdę to nie jest odpowiedni moment. Muszę do niej iść.
V – Tak? Tak ci do niej spieszno? A może ty jednak wpadłeś w jej sidła co? Może jednak ci na niej zależy?
S – Znasz prawdę. Wyznałem ci wszystko. To nie jest wystarczający dowód?
V – Czemu wcześniej mi nie powiedziałeś?
S – Muszę iść. – mężczyzna ruszył pospiesznym krokiem nie zważając już na sprzeciwiające się gesty i słowa byłej lubej. W głowie przemykały mu liczne myśli, obawy związane z reakcją Fernandy i tylko to teraz zaprzątało jego umysł, tylko ona. Bardzo szybko znalazł się w sercu rezydencji, zaskakując siedzącą na schodach Isabel… Dziewczyna podniosła na niego wzrok w momencie, gdy zauważyła przed sobą jego błyszczące pantofle i przelękła się.
Sergio podał jej swoją dłoń, nakazując tym samym by wstała, a potem oznajmił: Chodź…

MUZYKA

Piosenka przewodnia
UN SECRETO ENTRE LOS DOS - Nicolas Mayorca ft Nicole Natalino
/ Gdy ksiądz ogłasza Isabel i Sergia żoną i mężem

SaraLuna wstęp - Melendi / Podczas początkowego napięcia związanego ze ślubem / Gdy Dulce chce podejść do Isabel / Gdy Isabel ma zatańczyć walca / Gdy Elena wchodzi na wesele ubrana w czarno / Gdy Carlos bije Elenę / Gdy Sergio sugeruje Isabel pójście z nim

The Classical Music for Reading - Arioso from Cantata, No. 156. / Podczas wyjścia z kościoła, podczas życzeń itd.

Hasta el fin del mundo karaoke - Jennifer Pena / Gdy Isabel jedzie na wesele wtulona w Sergia...

Si nos dejan - Mariachi Sol de Mexico / Piosenka na powitanie państwa młodych

Seras - Carlos Rivera / Gdy Sergio całuje czule Isabel podczas wesela / Gdy Sergio szuka Isabel i znajduje ją na schodach

EMMANUEL:
Ella
- Piosenka z dedykacją dla Fernandy
Insoportablemente bella - druga piosenka na weselu
Este terco corazón - trzecia piosenka na weselu

Pachelbel Canon in D Major fantastic version, classical music / Gdy Isabel i Sergio kroją tort...

Pierdeme el respeto - Playa limbo / Piosenka podczas wyuzdanego tańca Victorii z Sergiem

Specjalna salida na odcinek 14 i 15 z Marszem Mendelsohna w tle
https://www.youtube.com/watch?v=dQxRp2DEMG4&feature=youtu.be
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:10:25 20-04-16    Temat postu:

dubel

Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 10:28:55 23-04-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:40:15 26-04-16    Temat postu:

Odcinek 16 / 26.04.16

Rozglądała się gorączkowo we wszystkie strony licząc na jakiś cud, na coś, co uwolniło by ją z tych tarapatów, ale ratunek nie przyszedł. Była zdana tylko na siebie i na łaskę Sergia i to ją przerażało. Mężczyzna nie puszczał jej uścisku ani na moment. Niemal ciągnął ją za sobą, a ona z ciężkim bólem serca i ciągłą niepewnością nadciągających zdarzeń w środku umierała ze strachu.
- Boże niech on mi da spokój, błagam. Ja nie chcę – nie przestawała rozpaczać w myślach. Nie wyobrażała sobie momentu zbliżenia z mężczyzną, który przecież jest dla niej zupełnie obcy. Poza tym choć to ukrywała, była zła o taniec Sergia z inną kobietą, taniec zbyt odważny i ujmujący jej godności jako dopiero co poślubionej kobiecie.
Sergio uchylił drzwi od ich sypialni, która mieściła się na samym końcu korytarza, zaraz naprzeciwko jego pokoju i przepuścił Isabel, by weszła. Widział jej zdenerwowanie, jej chwiejny krok i po prostu lęk, ale nic nie powiedział, jakby nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia. Zamknął drzwi za sobą, a potem minął stojącą jak słup soli Isabel i zaczął rozpinać koszulę…

W tym samym czasie, nieopodal, kilka drzwi dalej Elias całuje namiętnie Cordelię, a właściwie prawie że torpeduje ją swoimi francuskimi pocałunkami. Mimo iż kobieta się wyrywa, on nie przestaje i na dodatek popycha ją na łóżko, a potem zaczyna rozbierać.
C – Elias nie! Nie chcę! Proszę!
Mężczyzna jest głuchy na prośby narzeczonej i jeszcze bardziej ją naciska. W końcu Cordelia odpuszcza widząc że jej próby powstrzymania go są na nic i poddaje mu się już w ciszy zagryzając swój ból.

Isabel nadal się nie odzywa wyczekując na dalszy krok Sergia. Nie patrzy już nawet w jego stronę. Trzęsie się na całym ciele nie potrafiąc nad tym zapanować.
Przez chwilę Sergio obserwuje ją siedząc na krawędzi dużego łoża, które jest posypane czerwonymi płatkami róż. Chłopak zdaje się nie przejmować jej zauważalnym stanem, wręcz przeciwnie, wzrokiem już zdziera z niej suknię ślubną!
S – Na co czekasz? – pyta i dodaje – Jesteś taka piękna. Chcę cię już mieć w łóżku. Byłem cierpliwy, przyznaj – Isabel jest tak wystraszona i załamana, że nie może się nawet odezwać. Z przerażeniem patrzy jak Sergio się podnosi i do niej podchodzi. Staje naprzeciwko i posyłając jej lekki uśmiech, gładzi dłonią jej prawy policzek, a potem wplata ją w jej włosy i przybliża się, by ją pocałować. Jest przy tym bardzo delikatny i czuły.
S – Pora skonsumować nasze małżeństwo szatyneczko – oznajmia i skłania się, by pocałować ją w usta, ale ku jego niezadowoleniu Isabel opędza się spod jego bliskości i odrzeka z przelęknieniem w głosie – Nie, proszę. Jestem bardzo zmęczona. Przełóżmy to.
Spogląda na niego błagalnym wzrokiem.
Sergio zaśmiewa się i oznajmia – kończ już z tym graniem niedostępnej. Dziś mi nie uciekniesz. Będziesz moja czy ci się to podoba czy nie!
De la Vega kompletnie ignoruje protesty Isabel i siłą przyciska ją do ściany, a potem z trudem składa pocałunki na jej szyi, gdy ona zawzięcie stara się go odepchnąć.
S – Zamknij się! – ostrzega zatykając jej usta dłonią, a drugą w tym samym czasie stara się rozwiązywać jej gorset z tyłu sukni. – Auaaaa! – krzyczy, gdy Isabel gryzie go w rękę i powodując jego upadek na ziemię pośpiesznie próbuje otworzyć drzwi, by uciec.
Klucz jednak ma on!
S – Co cię opętało wariatko?! Zaraz dam ci to na co zasługujesz! – chwyta ją w pasie, a potem zarzuca na łóżko i dopada …

Cordelia leży w swoim łóżku, po drugiej stronie śpi już odwrócony do niej plecami Elias. Dziewczyna spogląda na niego z niesmakiem nie przestając szlochać.
C – Dlaczego on taki jest? Zawsze musi mnie zmuszać? – Kobieta podnosi się powolutku, by go nie zbudzić i przenosi na fotel przy oknie okryta jedynie w prześcieradło.
Spogląda w niebo na którym świeci już tysiące gwiazd i ocierając twarz z łez wmawia sobie, że po ślubie będzie inaczej, że Elias nie będzie już taki szorstki i zadufany w sobie, że ją uszczęśliwi.
C – Elias mnie kocha. Gdyby tak nie było, to nie chciałby mnie. Powinnam być mu wdzięczna. I tak długo na mnie czekał. Tak, on jest taki bo mnie kocha, bo aż tak bardzo mnie kocha.
Dziewczyna zrzuca na siebie całą klęskę swojego związku, który głównie oparty jest na zwierzęcych instynktach jej narzeczonego.
Roztrząsając minione zajście w końcu zasypia na fotelu, a nie obok mężczyzny. Wcale nie chce do niego wracać.

Sergio zaplata dłonie Isabel nad jej głową, odbierając jej tym już całkowicie swobodę i opada na niej, wbijając w jej zaczerwienione od łez oczy swój szturmujący wzrok. Odbiera jej ostatnią nadzieję na wybrnięcie z tej dramatycznej sytuacji.
S – Cicho bądź. Przecież to ja, twój Sergio. Zachowujesz się jakbyś nigdy wcześniej tego nie robiła. Zapomniałaś już jak nam było dobrze razem? – jej milczenie go irytuje – Co się z tobą dzieje do cholery! To nasza noc poślubna, a ty co robisz?! – nie przestaje się wściekać.
I – Przepraszam, ale ja nie chcę. Błagam, zostaw mnie. – Isabel brzmi rozpaczliwie, ostatkiem sił próbuje wpłynąć na męża nie przestając dygotać z niepokoju.
Sergio ostatecznie zsuwa się z niej ku jej zdumieniu i odrzeka – Nie rozumiem cię. Naprawdę nie wiem, co się z tobą stało. Nigdy, przenigdy nie zmusiłem żadnej kobiety, nie musiałem, i teraz też tego nie zrobię. – Dziewczyna oddycha z ulgą, a on dodaje – Ok., dziś sobie darujmy, ale pod jednym warunkiem – u Isabel znowu pojawia się zdenerwowanie – Nie będziemy dziś się kochać, ale w zamian chcę czegoś innego…

Carlos zjawia się w sypialni i szybko się przebierając, kładzie się do łóżka. Domyśla się, że Elena tylko udaje śpiącą, ale i tak jest mu to obojętne. Nie przestaje zamartwiać się jej niecnym występkiem.
C – Jeśli ktoś to nagrał to jesteśmy skończeni! Musze lepiej ją kontrolować. Mam nadzieję, że teraz się nauczy! – dodaje nadal mocno wkurzony w myślach. Tymczasem Elena nie przestaje go przeklinać i obiecuje zemstę
E – Nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale zapłacisz mi za to draniu! Ostrzegałam cię, że jeśli znowu zaczniesz mnie bić to pożałujesz i słowa dotrzymam! Zemszczę się! Przysięgam!

Isabel podnosi się szybko z łóżka i zapobiegawczo opiera o ścianę czekając na warunek Sergia. Boi się, że będzie jej kazał zrobić coś nietypowego. Czuje się fatalnie, kiedy jego wzrok obejmuje jej ciało od stóp do głów. Na dodatek mężczyzna przedłuża ten moment co zwiększa i tak jej spore napięcie.
Sergio na nowo podchodzi do niej i leniwie przesuwając swoją dłoń po jej ramieniu oznajmia:
S – Pocałuj mnie
I – Słucham?
Mężczyzna opiera ręce na ścianie i świdrując ja wzrokiem z bliska powtarza:
S – Pocałuj mnie, ale tak naprawdę. Odkąd wróciłaś ani razu nie odwzajemniłaś moich pocałunków. Dziś rano bardzo chciałem to poczuć
I – To?
S – Ciebie, twoją słodycz. Chciałem poczuć tą ekscytację, którą we mnie wyzwalasz za każdym razem, gdy cię widzę. Doprowadzasz mnie do obłędu samą swoją obecnością.
Pocałuj mnie szatyneczko tak jak tylko ty potrafisz.
Jego prośba, właściwie wymuszenie wprawiły Isabel w wielkie zmieszanie. Zaczęła myśleć o tym, że nie ma doświadczenia i to spotęgowało jej i tak spore zdenerwowanie.
Nie zdejmował z niej wzroku, jakby celowo podtrzymywał jej skrępowanie. – pocałuj mnie, a dam ci dziś spokój szatyneczko – dodał zachęcająco.
W głowie kobiety kłębiły się przerozmaite myśli:
- On się zorientuje! Wyczuje mnie! Będzie wiedział, że jestem zielona w tych sprawach, że to nie Fernanda. Ale to jedyny ratunek! Może mi wyjdzie? On jest taki przystojny, tak bosko całuje. Chciałabym żeby mnie pocałował. Nie! co ja wymyślam?! On jest Fernandy! To ją kocha! Zabije mnie jeśli się zorientuje! Boże co robić? Nie! Nie! – panikuje, gdy Sergio przybliża swoje wargi – On mnie zaraz zaraz! – i gdy już myślała, że mężczyzna znowu ją dziś zaszczyci swoim całusem, on figlarnie się odsunął i stwierdził – Wiem, że tego chcesz tak samo jak ja. Nie zwlekaj już. Podaruj mi całusa.
I – Niech się dzieje wola nieba. I tak nie mam innego wyjścia – zmuszona przez okoliczności Isabel wybrała mniejsze zło jeśli tu można w ogóle mówić o wyborze i jakimkolwiek porównaniu. Uniosła lekko stopy żeby dotrzeć do warg de la Vegi i zarzuciwszy mu nieśmiało dłonie na szyję na początek dotknęła jego warg swoimi. Oboje byli w siebie wpatrzeni, gdy się nimi zetknęli. To bardzo speszyło Isabel i wywołało chęci do wycofania się z dalszej gierki, ale Sergio na nowo podciągnął ją do siebie przytrzymując w pasie i uzyskał to czego pragnął. Isabel składała na jego ustach płochliwe, ale słodkie, urocze całusy, co go bawiło. W końcu przejął inicjatywę i ku swemu zadowoleniu wyzwolił u swojej lubej więcej odwagi i zaangażowania. – tak, właśnie tak – zachwycał się w trakcie, a każdy jego pocałunek był już odwzajemniany, choć z wyczuwalną nutą niepewności. Isabel przeczuwając, że Sergio powoli traci zmysły zatrzymała go prośbą:
- Proszę, już. Wystarczy. Proszę.
Sergio przytulił ją w tym momencie i zagryzając jeszcze nabrzmiałą dolną wargę odrzekł:
- Spokojnie. Jesteś moją księżniczką i nie zrobię nic czego byś nie chciała. Kładźmy się już. Wstajemy bardzo rano. Musimy choć odrobinę wypocząć.
Wypuścił ją z uścisku, a potem zniknął za drzwiami łazienki.
Dał jej czas na złapanie oddechu i przemyślenia po ich czułym spotkaniu ust.
Isabel usiadła bezwiednie na łóżku i nadal nie dowierzała w to co się dzieje w jej życiu. Jednocześnie odczuwała podniecenie na samo wspomnienie osoby Sergia i ganiła się za to mocno. – Za kilka dni to wszystko się skończy. Już go nigdy nie zobaczysz Isabel. On to wszystko mówi nie do ciebie tylko do Fernandy. Przestań marzyć. Taki mężczyzna nigdy nie spojrzał by na kogoś takiego jak ty. Możesz mu co najwyżej buty czyścić. Nie! Isabel wyrzuć te myśli z głowy! To nie prawda! To nierealne. Nieosiągalne! On jest nieosiągalny!

Kilkanaście minut później Sergio wyszedł z łazienki do której od razu pognała Isabel. Nawet nie śmiała na niego spojrzeć. Była nadal okrutnie zawstydzona i nie wiedziała jak się ma po tym wszystkim zachować. On zaś położył się do łóżka z miną satysfakcji. Nie potrafił powstrzymać malującego się na twarzy uśmiechu i przez prawie pół godziny wyczekiwał ukochanej patrząc na jej stronę łóżka. W końcu zmęczony po całym dniu wrażeń nie wytrzymał i zasnął. Gdy Isabel w końcu wyszła, sama mogła wreszcie w spokoju trochę go popodziwiać. Po raz pierwszy miała go przed swoimi oczyma całkowicie nieświadomego jej zainteresowania.
I – Jaki on jest słodki, kiedy śpi. Taki uroczy. Wygląda tak niewinnie, jak nie on.
A może mu powiedzieć prawdę? Nie! Nie zrozumie. Zniszczę wszystko. Ale co ja zrobię jeśli będzie nalegał? Wiem! Fernanda na pewno jutro się odezwie. Celowo to robiła, celowo żeby mnie terroryzować, ale jutro na pewno się odezwie. W końcu już po ślubie. Tak, jutro, jutro Fernanda mi pomoże.
Isabel bierze jeszcze głęboki oddech tuż przed położeniem się, a potem delikatnie, skrycie zajmuje swoją połówkę łoża i stara się wyzbyć wszystkich myśli z głowy, by móc zasnąć, ale udaje jej się to dopiero po 1000 zliczonych baranów. Emocje nie ułatwiają spokojnego snu.

Nastaje wczesny ranek. Zbudzona przez Matilde Lili nie przestaje marudzić. Jest zła że, musiała tak rano się podnieść.
L – Kurcze no, nawet 5 jeszcze nie ma. To skandal żeby mnie budzić o tej porze!
M – Jaśnie panienka wybaczy! No przecież jest kupę rzeczy do zrobienia. Nie zdążyliśmy wczoraj wszystkiego ogarnąć jakbyś nie zauważyła. Kiedy państwo wstaną wszystko musi być uprzątnięte moja droga!
L – Niech ci sprzątają co nabałaganili!
M – Lili weź się w garść dobrze? Zdążysz odespać
L – Kiedy? Jest niedziela! Normalnie o tej porze śpię.
M – Zaraz mnie wykończysz. Przestań narzekać i bierz się do pracy! Naprawdę mam cię już powoli dość!
B – Co się dzieje? – do kuchni dociera też Bruno, który jeszcze na korytarzu słyszał krzyki kobiet – zaraz obudzicie szefostwo
L – Nic ich nie obudzi. Tak się wczoraj uwalili, że nic ich nie podniesie!
M – Lili z szacunkiem! – upomina po raz kolejny Matilde i dodaje – trzeba obudzić młodych. Niedługo mają lot.
L – No tak! To lecę!
M – Nie – kobieta powstrzymuje pokojówkę chwytając ją za ramię – ja to zrobię, a ty dokończ polerowanie.
L – Ale
M – Żadnego ale. Już ja cię znam. Polecisz tam i później będziesz plotkować. Jazda do naczyń.
L – Ale pani jest.
M – Lili proszę cię, ruchy dziewczyno!
Liliana wysuwa język w stronę wychodzącej Matilde, co śmieszy Bruna, a potem nie omieszka i do niego uderzyć z komentarzem
L – A ty co się cieszysz?
B – A co nie mogę?
L – Dziwię się, po wczorajszym
B – Co po wczorajszym?
L – No wiesz
B – No właśnie nie bardzo
L – Twoja ukochana …
B – Mówiłem ci żebyś nie gadała głupot Lili. W ogóle to co cię to interesuje? Zachowujesz się jak jakaś przekupka, ale uważaj, bo niedługo możesz się na tym przejechać
L – Co ty nie powiesz?
B – Lepiej się zajmij pracą. – odchrząka, a potem niemal połyka kanapkę, którą sobie przygotował. Spieszy się bo ma zawieźć nowożeńców na lotnisko.

W tym samym czasie Matilde puka do nowożeńców i wchodzi by ich zbudzić.
M – Proszę państwa. Już piąta! Trzeba wstawać. – kucharka rozsuwa zasłony, by wpuścić słońce, a potem na nowo nawołuje młodych.
Sergio przeciera oczy i ziewa z niewyspania, podczas gdy Isabel nadal śpi jak zabita.
M – Paniczu
S – Tak, wiem. Dziękuję Matilde. W ogóle się nie wyspałem.
M – Bruno już jest gotowy. Bilety i wszystkie bagaże znieśliśmy na dół.
S – Dziękuję jeszcze raz. Zaraz pogonię moją żonkę i jesteśmy.
Matilde posyła Sergiowi uśmiech, a potem usłużnie wychodzi dając mu tym samym możliwość na kontemplowanie urody śpiącej jeszcze Isabel.
Dziewczyna przez sen chyba odczuwa spoczywający na niej wzrok, bo przebudza się i otwiera oczy które ukazują jej wpatrującego się w nią de la Vegę.
Wzdryga się natychmiast, co go rozbawia, a potem speszona chowa wzrok w poduszce.
S – Leć do łazienki szatyneczko. Mamy mało czasu. Ja przebiorę się tutaj. Pospiesz się. Spotkamy się na dole za najpóźniej 20 minut. Samolot mamy przed 6. Nie każ mi czekać ok.?
I – Samolot? To znaczy, że jedziemy w... – nie może aż wypowiedzieć tego słowa, które napawa ją jeszcze większym lękiem niż do tej pory
S – Zawsze marzyłaś o zwiedzeniu Barcelony, o plaży, o tym imprezowym życiu. Przed nami cały miesiąc niepohamowanych szaleństw. Nigdy tego nie zapomnisz. Obiecuję ci to!
Isabel z trudem przełyka ślinę. Przyspiesza kroku, gdy zauważa że Sergio rozbiera się już niemal do naga. Zamyka się w łazience i tkwi w myślach poszukując rozwiązania niczym skazaniec. Ale nic nie przychodzi jej do głowy.
I – Będziemy tam zupełnie sami. Nikt ani nic mi nie pomoże. Jak on tylko wyjdzie zadzwonię do Fernandy. Tylko ona może coś zrobić. Boże, żeby tylko odebrała.

W pokoju Cordelii rozlega się pukanie. Pierwszego budzi Eliasa, który orientuje się, że jego narzeczona śpi nie obok tylko na fotelu i rzuca w nią poduszką, żeby ją ocucić.
E – Ej ty! Walą do drzwi. Spław ich i chodź tutaj!
Cordelia zbiega z fotela niczym poparzona i przystając przy drzwiach pyta
C – Kto tam?
R – Cory! to ja Roberto. Zejdź na dół. Za 5 minut żegnamy nowożeńców.
C – Aha, dobrze to zaraz zejdę.
R – Tylko ruchy siostra! Bo im samolot odleci!
C – Jasne!
Cordelia odchodzi od drzwi i spotyka się wzrokiem z krytycznym spojrzeniem Eliasa, który nie kryje złości.
E – Cholera! Czemu mnie nie obudziłaś? Nie chcę żeby twoi starzy wiedzieli, że tu spałem. Jak ja teraz wyjdę?! No myśl dziewucho, kombinuj!

Isabel z nadzieją ale i wielkim napięciem wystukuje numer telefonu Fernandy. Łączy się z nią wierząc że tym razem bliźniaczka jej nie zawiedzie. Pierwsza próba okazuje się nieudana. Druga też. Isabel wpada w popłoch – Ja nie mogę z nim wyjechać. Nie znam go. A jeśli on mnie skrzywdzi. Nie chcę zostać z nim sam na sam. Boję się.
L – Panienko! – zjawia się Liliana i uprzedza – wszyscy już czekają na dole. Pora iść.
Isabel spogląda na komórkę ostatnim błagalnym wzrokiem, jakby liczyła że teraz sama się odezwie i to głosem Fernandy, ale niestety, telefon nadal milczy nie pozostawiając jej już żadnych nadziei. Podróż poślubna z mężem Fernandy jest nieuchronna, a zatem i obowiązki jako żony będą nieuniknione. Isabel narzuca na siebie niebieski sweterek i wychodzi chowając komórkę w swojej torebce…

Muzyka

SaraLuna - Melendi / Gdy Sergio zaciąga Isabel do sypialni i zaczyna się rozbierać.../ Gdy Sergio całuje Isabel na siłę i w efekcie zostaje przez nią ugryziony w rękę... / Gdy Sergio w końcu odpuszcza ale ma warunek / Gdy Isabel wyczekuje na warunek Sergia

Nada es para siempre karaoke - Luis Fonsi / Gdy Elias zmusza Cordelię do współżycia / Gdy Cordelia rozpacza po zbliżeniu z Eliasem i spogląda na księżyc... / Gdy Isabel rozmyśla o tym co ją czeka sam na sam z mężem / Gdy Isabel zbiera się do wyjścia

Seras - Carlos Rivera / Gdy Sergio chce w zamian pocałunku Isabel i go otrzymuje a potem go ponosi...lecz w końcu odpuszcza / Gdy Isabel rozmyśla o Sergio po / Gdy Sergio wyczekuje na łóżku na Isabel i w końcu zasypia / Gdy Isabel przygląda się śpiącemu Sergiowi

Duele el amor - Tony Dize / Napisy końcowe
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Komandos
Komandos


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 21:25:25 28-04-16    Temat postu:

Wiem,wiem nie było mnie tu trochę, ale czytałam tylko teraz czasu trochę brak jestem w trakcie remontu,jeszcze malowanie a potem sprzątanie I będzie ok.a co do naszej pary Isabell jednak poślubiła Sergia i choć noc poślubna nie była taka jak u normalnych nowożeńców myślę że dziewczyna zakochuje się w mężu a teraz ta podróż poślubna aż ciekawe co się będzie działo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:20:14 29-04-16    Temat postu:

Dzięki za komentarz. Faktycznie, martwiłam się twoją nieobecnością.
Mam nadzieję że to co szykuję ci się spodoba
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13249
Przeczytał: 81 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:41:12 02-05-16    Temat postu:

Odcinek 17/02.05.16

Gdy Isabel schodzi ze schodów, nadziewa się na wbity w nią nienawistny wzrok wszystkich domowników. Wyglądają nie jak rodzina, która żegna się z czułością i życzy udanych wakacji, ale jak wilki, które tylko czyhają na jeden jej błąd, by ją dopaść.
Elena pod osłoną okularów przeciwsłonecznych, co prawda nie rzuca na nią zabójczego spojrzenia jak to ma w zwyczaju, ale nadrabia za to miną. Gdyby była psem nie zawahałaby się użyć swoich ostrych kieł.
Pod naporem tych wszystkich nieprzyjaznych spojrzeń Isabel szybko traci ostatnie resztki swojej pewności siebie i schodzi z trzęsącymi kolanami, co demaskuje ją całkowicie i przynosi satysfakcję ludziom, z którymi przyszło jej teraz się zmagać. Sergio podchodzi do niej, gdy dziewczyna przemierza już ostatni stopień i chwyta ją mocno za ramię, a potem zmusza do interakcji z jego rodziną.
S – No powiedz coś na pożegnanie kochanie. Przyjrzyj się dokładnie – palcem wskazuje na twarze swoich bliskich – Spotkamy się ponownie dopiero za miesiąc. Kto wie? Może to lato będzie owocne – zaśmiewa się, ale pozostałych to wcale nie bawi.
Pierwsza do nowożeńców podchodzi Elena i odrzeka – Jesteście jeszcze młodzi. Nie ma co się spieszyć. Dziecko przywiązałoby cię do tej kobiety na zawsze synku. Ślub to nie ostateczność. Istnieją jeszcze rozwody. Pamiętaj.
S – Och mamo. Rozumiem, że to życzenia dobrej zabawy – ściska matkę na pożegnanie. Isabel nie może na to liczyć. Elena kompletnie ją ignoruje, jakby szatynka w ogóle tam nie stała.
C – Synu – podchodzi Carlos - Wszystko co robię, robię dla twojego dobra. Jesteś moją dumą. Mam nadzieję, że nie zabraknie ci wytrwałości i zapału w realizacji dalszych planów. Wykorzystaj ten miesiąc najlepiej jak potrafisz. Drugiej takiej szansy nie będzie. Nie żałuj sobie niczego. – po tych słowach klepie syna po ramieniu i podobnie jak Elena omija Isabel.
Dopiero Roberto wykazuje jakieś zainteresowanie jej osobą. Podchodzi i najpierw zwraca się do niej
R – Przeszłość nie jest teraźniejszością ani przyszłością, ale może dopaść w każdym momencie. Fer, nawet sobie nie wyobrażasz jak dobrze trafiłaś. Sergio to prawdziwy facet z krwi i kości, pokaże ci co to życie. – uśmiecha się do szatynki z błyskiem w oku, które teraz kieruje na brata – Sergio, wiesz co masz robić. Baw się i pokaż swojej żonce co to znaczy życie u boku de la Vegi. Niech posmakuje i zapamięta.
S – Cory, a ty nic mi nie powiesz? – Sergio zwraca się do stojącej w oddali siostry, która jest nieco zmieszana, ale w końcu podchodzi i rzuca jedynie – Udanego miesiąca miodowego.
S – Chodź tu siostra – Sergio wyciąga ramiona w jej stronę i tuli Cordelię na pożegnanie.
Nikt z mieszkańców nie ma natomiast uścisku dla Isabel, która udaje się w stronę wyjścia z rozpaczą w oczach. Jej dusza głośno krzyczy, wyrywa się. Nie chce wyjeżdżać.

Zniewolona przez okoliczności nie ma wyjścia i wsiada posłusznie do samochodu, a potem odjeżdża nawet nie oglądając się za siebie. Czuje że to miejsce jej nie chce, że jej nienawidzi i sama też nie ma ochoty na nie patrzeć. Umiera ze strachu przed nieznanym, umiera ze strachu przed Sergiem, którego tak naprawdę nie zna i nie wie na co będzie go stać, kiedy już zostaną zupełnie sami: on i ona.

Wszyscy siadają w salonie, sprawiają wrażenie nie tyle niezadowolonych co zrezygnowanych, zwłaszcza Cordelia i Elena.
R – Mamo czemu nosisz okulary? – zauważa przytomnie Roberto. Nim Elena zdąży coś odpowiedzieć, wtrąca się Carlos.
C – Zostaw matkę. Ma migrenę po wczorajszym. Za dużo wypiła.
R – Jasne i teraz pewnie kryjesz swoje niewyspane oczy – sugeruje spoglądając na matkę.
E – Położę się. Prawie nie spałam.
C – Zaraz do ciebie dołączę – dodaje Carlos ku jej niezadowoleniu, a potem wbija niechcący szpileczkę swojej jedynej córce – No to teraz czas na ciebie moja księżniczko. Obiecałem ci że zaraz po ślubie Sergia zajmę się organizacją twojego.
Cordelia wcale nie jest zachwycona tym zapewnieniem i odrzeka – tato, ale to może poczekać
C – A na co tu czekać? Chcę wnuków. Wystarczająco długo już czekam. Najpóźniej za dwa miesiące ty i Elias się pobierzecie. Powiedz matce żeby ci pomogła.
Co – Aleee – Carlos uważa temat za zakończony i opuszcza salon nie słuchając już słów córki.
R – Też idę spać. Jestem padnięty. – oznajmia Roberto i podobnie jak rodzice wraca do łóżka pozostawiając Cordelią zupełnie samą. Jedynie ona nie ma ochoty na sen. Od środka rozdziera ją wielki ból, wielki emocjonalny ból. Dziewczyna nie daje sobie rady z nadużyciami Eliasa. Chciałaby zawyć z bólu, ale nawet nie ma komu się wyżalić. Załamana wychodzi z domu…

Cała droga na lotnisko trwa w milczeniu. Sergio siedzi z przodu obok kierującego samochodem Bruna, a Isabel przypominająca trzęsącą się galaretę na tyle auta. Cały czas myśli o tym co ją czeka i nie dowierza. Ma wielką ochotę wyskoczyć nagle z auta, ale gdy przywodzi tą myśl do umysłu, dociera do niej, że nie ma odwagi. Poza tym to byłoby irracjonalne, pozbawione sensu. Już lepiej się przyznać i iść do więzienia, ale z drugiej strony słowo więzienie brzmi tak strasznie. – A może Fernanda czeka na lotnisku i tam się szybko zamienimy? – nadal łudzi się naiwnie.
Tak zadumana nie zauważa, że jest już na miejscu. Sergio otwiera jej drzwi i powtarza głośniej
S – Już jesteśmy. Chodź. – widzi jej niechęć, ale nic sobie z tego nie robi. Chwyta ją za łokieć i wyciąga z samochodu nie zachowując przy tym ani odrobiny delikatności, a potem przystając na chwilę by pożegnać się z Brunem, pociąga za sobą w kierunku terminala.
Jego butne zachowanie nie podoba się Brunowi, ale chłopak woli się nie wtrącać. W końcu niezależnie od tego jak jego szef traktuje żonę ona dobrowolnie zgodziła się za niego wyjść, więc niech sobie radzi.

Sergio ciągnie za sobą Isabel jeszcze gdy wchodzą na pokład. Zwracają uwagę pozostałych pasażerów, ale on zdaje się mieć to gdzieś. Przepuszcza Isabel by mogła usiąść przy oknie, a potem siada obok. Po chwili odzywa się głośnik przez który przemawia pilot i informuje o rozpoczęciu lotu. Ze zdenerwowania Isabel nie radzi sobie z zapięciem pasa bezpieczeństwa, tym samym wzbudzając u Sergia narastającą złość.
Chłopak jej pomaga, a potem wypowiada do niej te słowa:
S – Kochanie teraz jesteś już tylko moja. Nigdy nie zapomnisz tej podróży. Przygotowałem dla ciebie masę atrakcji. To będzie najlepszy miesiąc w twoim i moim życiu.
Nie mogąc już dłużej znieść jego nachalnego wzroku Isabel odchyla głowę w okno, gdzie widzi już tylko chmury.

Gdy Elena budzi się późnym popołudniem jej męża nie ma już przy niej po drugiej stronie łoża, ale są za to kwiaty w bukiecie. Czuć ich intensywny zapach, świeżo ścięte. Kobieta domyśla się, że są z ogrodu i że kazał je przynieść jej mąż.
E – Myśli że to wszystko naprawi. On się nigdy nie zmieni, nigdy! – odrzeka rozgniewana, a potem dopada owy bukiet i rozdeptuje go bez wahania. – Masz swoje kwiatki. Wsadź je sobie gdzieś! – zostawia bałagan na podłodze, a sama udaje się do łazienki, by się nieco orzeźwić.

Tymczasem Roberto nie zwleka i namawia ojca na spotkanie z notariuszem w sprawie przejęcia przez niego spadku Sergia. Carlos jest zaskoczony jego pośpiechem.
C – Spokojnie. Mamy czas
R – Tato trzeba to zatwierdzić i to prędko, inaczej ta baba go oskubie. Wiesz, że takie jak ona nie tracą czasu.
C – Mówisz jakby to wszystko od niej zależało. Przecież podpisała intercyzę. Bez zgody Sergia niczego nie tknie.
R – No właśnie. A jak go opęta?
C – Roberto do tej pory twój brat doskonale sobie radził. Nic jej nie da za darmo, nawet złamanego grosza.
R – Sam to powiedziałeś, do tej pory, ale teraz on już jest tam sam, bez naszej protekcji. Znam takie jak ona, potrafią omamić.
C – Sergio jej nie kocha. Nie jest głupi. Wie co ma robić.
R – Nie jestem tego taki pewien. Nic ci nie mówiłem bo nie chciałem cię denerwować, ale Sergio miał kilka zawahań. Coś mi mówi że on jest na to za słaby. To ja powinienem był się z nią ożenić. Ja zrobiłbym z nią porządek.
C – Nie poznaję cię. Przy Sergiu mówiłeś coś zupełnie innego. – zauważa nestor rodu
S – To mój brat i kocham go, ale nie zamierzam go dłużej kryć. Zawsze był podatny na kobiece sztuczki i ty doskonale o tym wiesz, a to źle wróży.
C – Wiem i wiem też dlaczego mogę mu ufać. Teraz mówisz że ty chętnie byś go zastąpił, ale nie przypominam sobie tej pewności siebie, kiedy opowiedziałem tobie i jemu o nieszczęściu jakie przytrafiło się mojemu szwagrowi. Nie byłeś wtedy taki wyrywny.
R – Bo to był pomysł Sergia i widziałem jego zacięcie. Nie chciałem tego psuć.
C – Wtedy nie byłeś taki wyrywny kiedy trzeba było pomóc to i teraz nie wyrywaj się aż tak po pieniądze. Umówiłem notariusza na pojutrze i wtedy załatwimy formalności. Nie wcześniej.
R – Chcesz żeby wydawał kasę na tą babę?! – Roberto nie kryje irytacji
C – Te pare banknotów nas nie zbawi. Poza tym mają opłaconą całą podróż. Niczego im nie zabraknie, a już na pewno nie Sergiowi. I już ty się tak o niego nie martw. Nieraz pokazał że ma więcej jaj od ciebie. Nigdy mnie nie zawiódł czego o tobie powiedzieć nie mogę.
R – Ale tato
C – Ledwo ukończyłeś studia. Tyle pieniędzy musiałem w ciebie zainwestować. A teraz robisz z siebie wielkiego paniczyka, któremu tatuś wszystko opłacił. Sergio studiował sumiennie, niejednokrotnie pomógł mi w interesach. To on załatwiał międzynarodowe kontrakty kiedy ty sikałeś niemal w gacie. Zna języki obce, prowadził negocjacje, a ty chociaż jesteś starszy to jedyne co potrafisz to przeliczanie pieniędzy. – De la Vega widząc zblazowaną minę pierworodnego dodaje – co jest? Nie chcesz przyjąć prawdy do zrozumienia? Zastanów się ile ty w życiu osiągnąłeś a ile twój brat? Ile ty się napracowałeś a ile twój brat? A potem odpowiedz sobie na pytanie: czemu to on będzie moim następcą a nie ty – po tych gorzkich słowach Carlos zostawia Roberta samego. Nie słyszy już jego dąsań – Sergio twoim następcą? Nigdy! Nie dopuszczę do tego. To ja będę panem wszystkiego i to wcześniej niż się domyślasz tatuśku!

- Wszystko dobrze panienko? – Cordelia szybko przestaje się bujać i schodzi z huśtawki, kiedy słyszy pytanie zza pleców.
Spogląda tylko przelotnie swoim smutnym wzrokiem na Bruna, a potem mija go szybkim krokiem nic nie odpowiadając. Po drodze zderza się lekko z Lilianą, która nie omieszka skomentować tego przed Brunem
L – Ty widziałeś ją? Ślepa czy co?
B – Daj jej spokój. Nie widziałaś jak wyglądała? Serce mi się kraje jak ją widzę.
L – Serio?
B – No a tobie nie?
L – A niby czemu? Ja jej nie lubię. Taka z niej ofiara losu, że nic tylko śmiać się. Drugiej takiej sieroty to ja jeszcze nie widziałam, chociaż czasem pani Fernanda też przybierała taką postawę. Uj jak ja nie lubię takich ciap!
B – Są różni ludzie. Niektórzy bardzo wrażliwi.
L – Wrażliwy to nie to samo co oferma. Ja tam się jej nie żałuję. Żeby chociaż milsza była dla służby, ale nie! Nawet dzień dobry nie powie!
B – Powiem ci że człowiek nieraz tak sobie myśli jaki to by był szczęśliwy gdyby miał kasę i w ogóle, ale kiedy trafiam tutaj to widzę jak na dłoni, że wcale tak nie musi być. De la Vegowie mają pieniędzy w brud i co z tego? skoro przypominają umarłych za życia? Nikt tu nie jest szczęśliwy, a już na pewno nie panienka Cordelia.
L – Może i pieniądze szczęścia nie dają, ale pomagają na pewno i gdybym miała możliwość wyboru to na pewno chętnie zamieniłabym się z Cordelią miejscami. Ja umiałabym korzystać z życia, a ona cóż, takie dziwadło nigdy nie będzie szczęśliwe i już. – podsumowuje i odchodzi z powrotem w stronę domu pozostawiając Bruna z refleksjami.
B – Ja nie potrzebuję pieniędzy. Do szczęścia potrzeba mi tylko miłości. Ile bym dał żeby ta która tak mi się podoba zwróciła na mnie uwagę…

C – Przepraszam cię za wczoraj. Nie wiem co mi się stało – słyszy Elena za swoimi plecami.
E – Ale ja wiem co ci się stało. Nie oszukasz natury. Znowu wychodzi z ciebie to zwierzę, które ukrywałeś przed naszym ślubem.
Carlos przechodzi obok zdeptanych kwiatów i odrzeka
C – Ty też nie byłaś ze mną szczera. Już zapomniałaś?
E – Nie bo ty cały czas mi o tym przypominasz mimo iż obiecałeś że wymażemy to z pamięci.
Mężczyzna odwraca kobietę do siebie i odgryza się – Nigdy! Nigdy ci tego nie zapomnę. Zakpiłaś ze mnie! Wiedziałem że nie byłaś świętoszką. Modelki do takich nie należą, ale że z czymś takim mi wyskoczysz!
E – To był jeden jedyny raz. Upiłam się wtedy. Przedtem zawsze byłam ci wierna.
Czy naprawdę musimy do tego wracać?!
C – Wiesz doskonale dlaczego się nie rozwiedliśmy. Nie mogłem bo to były inne czasy i rodzice obawiali się skandalu, ale nawet jak minie wiek to ja i tak ci tego nie zapomnę.
E – Sam też mnie zdradzałeś!
C – Ale to ciebie wybrałem na żonę.
E – Mimo wszystko nie masz prawa mnie bić. Nie pozwolę ci na to więcej.
C – A ja nie pozwolę więcej na takie wyskoki. Masz szczęście że prasa tego nie podchwyciła. W przeciwnym razie…
E – Co? zatłuczesz mnie na śmierć?!
C – Gorzej. Wystawię cię! Rozumiesz? Znowu wylądujesz na ulicy!
E – Nie zrobisz mi tego!
C – Teraz już mogę.
E – Ty draniu! Przez ciebie straciłam dziecko! Dobrze, możemy iść na wojnę, ale wtedy wszystko wyjdzie na jaw, moje grzeszki ale i twoje. Pójdziesz siedzieć! Zobaczysz!
C – Dlatego kochana żonko – obejmuje kobietę na siłę – musimy się trzymać razem. Wyszłaś za mnie bo chciałaś, z własnej woli zawierzyłaś mi swoje życie także graj dalej rolę szczęśliwej małżonki jeśli chcesz żyć w spokoju. Prawda że tak jest o wiele lepiej? – dopowiada w stronę jej ucha
E – Puść mnie draniu! – Elena go odpycha i posyłając mu jeszcze pełne goryczy spojrzenie wychodzi z sypialni. On tymczasem się zaśmiewa i przywodzi na myśl wspomnienie feralnej nocy poślubnej, jego i Eleny.
Zaraz po weselu udali się do jednego z pokoi hotelu, w którym odbywało się ich przyjęcie ślubne. Wtedy zorientował się że jego nowo poślubiona małżonka jest w zaawansowanej ciąży. Wskazywał na to jej zaokrąglony brzuszek, który skrzętnie wcześniej przed nim ukrywała.
C – Co to ma być? Ty spodziewasz się dziecka! Ty szmato!
E – Carlitos spokojnie, ja ci wszystko wytłumaczę.
C – Co mi wytłumaczysz!? Że co, że jest moje! Nie uwierzę. Zabezpieczaliśmy się! Nie! To na pewno nie jest mój bachor! Teraz wszystko rozumiem. To całe – wstrzymajmy wstrzemięźliwość do ślubu - mimo iż nieraz wcześniej ze mną byłaś.
Elena próbowała mu wtedy wmówić, że zaliczyli wpadkę, ale Carlos był mistrzem w unikaniu wpadek, miał za sobą liczne romanse, i domyślił się, że żona nie była mu wierna.
W tej samej chwili na wspomnienia naszło też Elenę. Ona odnawia w pamięci miesiąc miodowy w Argentynie. Spędziła go kurując się w wynajętym apartamencie po tym jak zaraz po przyjeździe Carlos nie wytrzymał i dotkliwie ją pobił. W wyniku tej napaści poroniła. Cały ten miesiąc spędziła w łóżku lecząc nie tylko rany fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne.
E – Nienawidzę go! Życie u jego boku było istnym piekłem! Gdybym mogła cofnąć czas ominęłabym go szerokim łukiem. Żadne pieniądze nie są warte takiego cierpienia. O stokroć wybrałabym teraz biedę, ale z ukochanym mężczyzną, a nie bogactwo z potworem! To był największy błąd mojego życia! Pieniądze!
Kobieta nie potrafi powstrzymać emocji i roni łzę za łzą. W poszukiwaniu wyciszenia udaje się do najbardziej oddalonej części ogrodu. Nie chce by ktokolwiek widział ją w tym stanie.

Isabel przespała cały lot samolotem podczas gdy Sergio przez cały czas wnikliwie ją obserwował jakby próbował w ten sposób ją prześwietlić, rozgryźć. Nie daje mu spokoju jej nagła zmiana, która nie za bardzo mu się podoba.
S – Coś jest z tobą nie tak – analizuje w myślach – człowiek nie zmienia się z dnia na dzień, nie aż tak. Jak z diabełka mogłaś się przeistoczyć w aniołka? Nie, nie nabiorę się. Znam te zagrywki. Udajesz cnotkę, a w rzeczywistości jesteś zupełnie inna. Nie wiem po co to robisz, ale dowiem się. To nie ty prowadzisz ze mną grę, tylko ja z tobą, ale jeszcze o tym nie wiesz. Szybko się przekonasz….

Muzyka

SaraLuna - Melendi / Podczas pożegnania nowożeńców, gdy wszyscy patrzą na Isabel a potem żegnają się z Sergiem itp. / Gdy Isabel rozmyśla jadąc na lotnisko / Gdy Sergio zaciąga Isabel na pokład itd.../ Gdy Roberto dyskutuje z ojcem / Gdy Carlos i Elena wypominają sobie błędy przeszłości / Gdy Sergio odgraża się patrząc na śpiącą Isabel.

Nada es para siempre karaoke - Luis Fonsi / Gdy wszyscy ignorują Cordelię a ona cierpi w samotności...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 3 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin