Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

El destino perfido odc.123/08.02.2019!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 20, 21, 22
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kaka21
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:30:29 29-01-19    Temat postu:

Witaj już nie mogę się doczekać ale doskonale wiem co o znaczy brak czasu bo ze swoim opowiadankiem też ostatnio przystopowałam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13251
Przeczytał: 23 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:15:42 07-02-19    Temat postu:

kaka21 napisał:
Witaj już nie mogę się doczekać ale doskonale wiem co o znaczy brak czasu bo ze swoim opowiadankiem też ostatnio przystopowałam


Hej!
Myślę, że jutro lub pojutrze wracam z Isą i Sergiem!!!
Mam sporo pomysłów, które wdrożę.
Ciekawe jak je przyjmiesz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13251
Przeczytał: 23 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:27:56 08-02-19    Temat postu:

Odcinek 123/08.02.2019!
[Un secreto entre los dos - Nicolas Mayorca ft Nicole Natalino] - piosenka przewodnia
https://www.youtube.com/watch?v=dLcI-CD_kFo&list=PL5TWbgUq9EgJuroEaqnzLUNOjYg05UQj1


D – Mówisz poważnie? - Dulce miotają sprzeczne uczucia. Ciąża to wspaniała sprawa, ale fakt kto jest ojcem już mniej ją cieszy.
Bruno z kolei czuje się jakby ktoś oblał go wiadrem zimnej wody. Nawet jeśli łudził się, że jakimś cudem Cordelia na niego spojrzy to teraz stracił tę nadzieję bezpowrotnie.
S – Lekarz nie ma pewności, ale na wszelki wypadek zlecił jej badania.
Po chwili z sypialni kobiety wychodzi wspomniany medyk oraz...Roberto.
S – Odprowadzę pana – oferuje Sofia pozostawiając pozostałych na korytarzu.
D – Co z nią?
Roberto ma niemrawą minę. Rzuca wymowne spojrzenie na osobę Bruna. Daje mu odczuć, że wadzi i powinien odejść.Szofer, który liczył że dowie się czy rzeczywiście Cordelia zostanie matką odchodzi niepocieszony.
D – Nie musiałeś być taki niemiły – beszta kuzyna Dulce
R – To tylko szofer. Nie musi wiedzieć wszystkiego.
D – Tylko szofer?! - burzy się brunetka – nawet nie wiesz jak pomógł Cordelii kiedy myśleliśmy że nie żyjesz
R – Nie mów, że kręcił się koło niej? – na samą myśl Roberto czuje zniesmaczenie
D – Nie, nie kręcił się tylko starał wesprzeć ok?!
R – Już ja znam takich jak on. Chyba będę musiał wyjaśnić z nim kilka kwestii.
D – Nie! Nawet o tym nie myśl! Lepiej powiedz co dolega Cordelii. To prawda, że spodziewa się dziecka?
Roberto milknie, a potem przybiera kwaśny wyraz twarzy.
D – No powiedz coś! Nie trzymaj mnie w niepewności, Rob! - Dulce piekli się od środka. Postawa kuzyna irytuje ją niemiłosiernie.
R – lepiej żeby nie była.
D – Co to znaczy? - Roberto wciąż mówi półsłówkami, co doprowadza Dulce niemal do białej gorączki. - Rob! Gadaj no!
R – Może być, ale to raczej mało prawdopodobne.
D – Czemu?
R – Dulce nie będę ci opowiadał szczegółów. To nasza sprawa.
D – Wasza czyli czyja?
R – z Cordelią już jest dobrze. Więcej nie musisz wiedzieć.
D – Nie wkurzaj mnie! - Dulce staje na drodze kuzynowi, a potem ze złości pociąga kuzyna za kołnierz koszuli. - nie pójdziesz stąd dopóki nie powiesz mi co się u licha dzieje! - zapewnia niesforna brunetka.
R – Zejdź mi z drogi mała – takiej odpowiedzi się nie spodziewała. Roberto odpycha ją lekko, ale stanowczo, a potem zostawia osłupiałą na korytarzu. Dulce nie waha się ani chwili i wchodzi do kuzynki. Towarzyszy jej ... mąż!
Mężczyzna natychmiast podnosi się z łóżka i z oburzeniem woła w stronę Coliny:
E – A ty co tu włazisz jak do siebie?! Wypad smarkulo!
Dulce zerka nieśmiało na wycieńczoną i wciąż skołowaną kuzynkę. Cordelia nie reaguje na krzyki męża, nawet gdy ten kieruje się szybkim krokiem w stronę Dulce.
E – Głucha jesteś?! Wypad!
D – Dobra dobra, nie gorączkuj się tak. Już idę. - brunetka nie ma zamiaru stawiać oporu. Wie na co stać męża Cordelii i bynajmniej, nie chce od niego oberwać.
Na odchodne mówi: Cory jak coś to będę u siebie. Nie jesteś sama.
E – Koniec tego dobrego! - irytuje się Noriega i już z jego pomocą Colina trafia za drzwi.
D – Aua ty brutalu. To ostatni raz kiedy dotykasz mnie swoimi łapskami ty gburze! - Dulce gładzi swoje nadgarstki, za które została pociągnięta przez Eliasa. Wciąż zaaferowana zastanawia się u kogo szukać pomocy skoro nawet Roberto ją ignoruje, a Sergio nie daje znaku życia.

Nastaje wieczór.
Pozornie wydaje się, że emocje w rezydencji de la Vega opadły i wszystko wróciło do normy, jednak tylko pozornie. Elias chodzi po pokoju w wielkim rozdrażnieniu. Cordelia doskonale wie co mu dolega, ale ani nie ma siły ani pomysłu jak załagodzić sytuację. Poza tym umiera ze strachu przed mężem. Wie do czego jest zdolny.
Nagle on odrzeka:
E – Powiesz mu, że to szofer. Tak! Powiesz mu, że cię nachodził, a ty non stop odrzucałaś jego zaloty i w końcu nie wytrzymał. - Noriega podchodzi do żony cały w nerwach i siłą przyciąga półprzytomną kobietę do siebie, a potem ponawia – pod żadnym pozorem nie mów że to ja. Jak Roberto cię o to spyta masz powiedzieć, że to ten szoferzyna jasne?!
Cordelia dla świętego spokoju potakuje.

Tymczasem Eva omal się nie przewraca gdy Roberto podminowany do granic możliwości wbiega do jej mieszkania, a zaraz potem zaczyna rzucać przedmiotami. Kobieta boi się do niego podejść. Nie chce przypadkiem oberwać.
R – A to śmieć! Powieszę to bydlę! Co za łajza! - de la Vega nie przestaje rzucać obraźliwych epitetów. Eva z rozdziawionymi ustami nie śmie mu przerywać.
Zamyka za mężczyzną drzwi pokoju, a potem szybko przemyka do kuchni gdzie przebywa Victoria!
E – Teraz! Zwiewaj zanim cię tu znajdzie i na tobie odreaguje swoją złość.- uprzedza zaszokowaną koleżankę.
V – Mówiłaś, że będzie później.
E – Jak widzisz i słyszysz, myliłam się. Pospiesz się Vico.
Carmona w rozgorączkowaniu odprowadza Restrepo do drzwi, a potem czeka w salonie aż partnerowi przejdzie furia.
E – Już? Rozwaliłeś mieszkanie doszczętnie? – pyta zobojętniale gdy po kwadransie Roberto zjawia się w salonie.
Mężczyzna zatrzymuje się obok barku z którego wyciąga szkocką whiskey.
E – No nie! - teraz ona się wkurza – na dodatek będziesz tu pił?! To nie burdel!
Roberto nie zważając na jej dezaprobatę popija pierwszy łyk, a potem wzdycha głośno.
E – Albo się ogarniesz albo zaraz sobie stąd pójdziesz. Nie zamierzam tolerować takiego zachowania. - zastrzega modelka, jednak odpowiedź de la Vegi całkowicie zbija ją z tropu.
R – Miałaś kiedykolwiek ochotę kogoś zabić? - pyta niespodziewanie wywołując w niej... lęk.
E – Co ty bredzisz? Opanuj się człowieku.
R – Ten pies bije mi siostrę. - odrzeka ze wzgardą Roberto.
E – Że co? - Eva dębieje po słowach narzeczonego.
R – To coś znęca się nad Cordelią.
E – Jesteś pewien?
R – Widziałem na własne oczy. Cordelia ma całe ciało w siniakach. To bydlę ją bije.
E – O cholera! Mówisz serio?
R – Wpędziliśmy ją w małżeństwo z prawdziwym potworem.
E – Robby wiedzieliśmy, że nie jest święty. - zauważa Eva
R – Owszem, ale drobny złodziej to nie to samo co damski bokser. - na samo wspomnienie widoku siostry Roberto zaciska pięści.
E – Przykro mi, ale nic już na to nie poradzimy. Nie zapominaj, że jest naszym wspólnikiem. Nie możesz mu nic zrobić, przynajmniej na razie.
R – Pomszczę jej krzywdy. Przysięgam ci Evy, że ten śmieć zapłaci za to co zrobił mojej siostrze.
E – I ja ci w tym pomogę, ale teraz mamy co innego na głowie. Pamiętasz?
R – Trzeba było go przejechać w tym lesie. Jedna gnida mniej na tym świecie.
E – Nie gadaj głupot. Nie jesteś mordercą Roberto.
R – Jeszcze nie, ale wszystko w swoim czasie.
E – Przerażasz mnie kiedy tak mówisz.
Roberto pozwala spłynąć jednej z łez po swoim policzku.
R – Cordelia zawsze była zakałą rodziny. Ojciec i ja znaleźliśmy jej tego palanta żeby się jej pozbyć, żeby kto inny ją niańczył, ale nigdy, przenigdy nie sądziliśmy, że to coś posunie się do czegoś takiego. Jego dni są już policzone. Zmiażdżę go jak karalucha, zobaczysz Evy. - Roberto zaciska pięść gdy wypowiada te słowa. Wygląda na zdecydowanego, co nie uchodzi uwadze jego dziewczyny. Eva dosiada się do niego i próbuje odebrać z jego rąk butelkę whisky, lecz spotyka opór.
R – Zostaw
E – Daj i mi się napić! - prawie krzyczy do niego, a on spogląda na nią zaskoczony – no co? Też potrzebuję się trochę rozluźnić. Myślisz, że po mnie to spływa jak po kaczce? Odkąd wpadłeś na ten szalony pomysł z ograbieniem twojej koszmarnej rodzinki ciągle żyję w stresie.
Roberto przybiera sarkastyczny wyraz twarzy.
R – Przypominam ci, że sam na to nie wpadłem – posyła kobiecie wymowne spojrzenie, a potem z powrotem przejmuje od niej butelkę.
E – Musisz ochłonąć. Tylko wtedy myślisz. Jeśli teraz coś zrobisz to nasz plan weźmie w łeb. Rob – modelka ujmuje twarz mężczyzny w swoje dłonie – tu nie chodzi o tysiące czy nawet miliony pesos. Twoi starzy są bajecznie bogaci. Jeden mały błąd i po nas.
R – Wiem. Nie musisz mi tego uświadamiać.
E - Mówię ci to, bo widzę co się z Tobą dzieje. Tracisz kontrolę. Nie panujesz nad emocjami, a to nie wróży nic dobrego.
Roberto spuszcza na moment głowę. Potem przysuwa się bliżej swojej dziewczyny i zagarnia ją w swoje ramiona.
R – I znowu muszę ci podziękować. Nikt nie umie uspokoić mnie tak jak ty. Jakie to szczęście, że cię mam kobieto.
Eva uśmiecha się lekko. Po czym odrzeka: Ale nie doceniasz tego. A jeśli kiedyś mnie zabraknie?
R – Daj spokój. Przecież wiesz, że nigdy się ode mnie nie uwolnisz, ani ja od ciebie.
E – Nie zabrzmiało to romantycznie.
R – Bo nie musiało. Ani ja ani ty nie jesteśmy romantyczni tylko pragmatyczni.
E – Dobra, dość już tych bzdetów.
R – A nie mówiłem.
E – Właź pod prysznic. Potem zastanowimy się co zrobić z tym idiotą.
Roberto podnosi się z pomocą Evy, a potem na nowo próbuje się do niej przytulić, jednak modelka odsuwa się od niego.
E – Cuchniesz. Ogarnij się najpierw kocie.
Podprowadza Roberta do łazienki.

Bruno nie może zasnąć po ostatnich, intensywnych wydarzeniach. Przewraca się z jednego boku na drugi. Wiadomość o ciąży Cordelii totalnie go zmroziła.
26-latek podnosi się w końcu z łóżka i postanawia udać do kuchni. Wie, że dziś nie zaśnie. Troski mu na to nie pozwolą.
B – Nic nie rozumiem. Wszystko wskazuje na to, że on podniósł na nią rękę, a tymczasem dowiaduję się, że spodziewają się dziecka? Chyba wyobraźnia mnie jednak poniosła. Ten siniak to pewnie przypadkiem jej się zrobił jak się z nim kochała. - zastanawia się popijając szklankę wody.
[Cómo mirarte - Sebastian Yatra]
Z dalszych rozmyślań wyprowadza go dochodzący zza drzwi damski głos.
D – Też nie możesz zasnąć? - pyta najmłodsza z rodziny
Bruno na widok Dulce przybiera niezadowoloną minę. Nic nie odpowiada uciekając od jej wzroku.
D – Spoko. Nie ma nikogo i co najważniejsze w pobliżu nie ma ciotki. Możesz ze mną gadać.
B – Nie o to chodzi. I tak wszystko mi już jedno.
D – Od początku za mną nie przepadasz co nie?
B – Po prostu chcę posiedzieć sam.
D – Więc przeszkadzam – stwierdza Dulce, gdy siada, zajmując miejsce obok Bruna.
Chłopak nic nie odpowiada. Ku niemiłemu zdumieniu brunetki nagle wstaje i wychodzi z kuchni bez słowa. Nie posyła nawet jednego spojrzenia w jej stronę.
D – Kolejny smutas do kolekcji. Ewidentnie, ten dom nie napawa optymizmem – stwierdza gdy zostaje już sama.

Tymczasem po skończonym prysznicu, Roberto układa się leniwie na łóżku obok śpiącej już Evy. Spogląda na nią lekko się przy tym uśmiechając, a potem nakrywa powoli kołdrą by jej nie zbudzić.
Przymyka oczy starając się jak najszybciej zasnąć, jednak sen nie nadchodzi. Zbyt wiele myśli kłębi mu się teraz w głowie.
Nagle de la Vega zrywa się pospiesznie z łóżka.
R – Cholera! Całkiem zapomniałem! - niemal krzyczy budząc Carmonę...

Międzynarodowe lotnisko im. Benito Juareza w mieście Meksyk.
S – Isabel! Isabel bo mi się zaraz zgubisz! - Sergio co chwila ogląda się za siebie obserwując z trudem dotrzymującą mu kroku.
Na lotnisku panuje niespotykany chaos. Ludzie pędzą we wszystkich kierunkach. By wydostać się na zewnątrz trzeba przedrzeć się przez niemały tłum.
I – Co tu tak niespokojnie? - pyta Correa kiedy Sergio przyciąga ją do siebie, ale jest tak głośno, że jej głos jest niesłyszalny. Szatyn splata z nią dłonie, a potem prawie marszem pociąga ją w stronę wyjścia.
S – Nareszcie! - oboje oddychają z ulgą. - myślałem, że nigdy stamtąd nie wyjdziemy. - odrzeka z lekka sfrustrowany.
I – Nie sądziłam, że o tej porze może być tyle ludzi. - Isabel nie przestaje się dziwić.
S – Jest zamieszanie bo dziś większość lotów jest opóźniona. My powinniśmy byli wylądować z 2 godziny temu.
I – Dobrze, że nic się nie stało.
S – Załamanie pogody. Czasem się zdarza.
I – Telefon ci dzwoni. - zauważa Isabel, ale Sergio całkowicie to ignoruje.
S – Tam są taksówki. Pospieszmy się. Inaczej dotrzemy do domu o świcie.
Para przechodzi po pasach na drugą stronę ulicy, a telefon wciąż nie przestaje dzwonić.
I – Może odbierzesz? Pewnie to z domu. Na pewno martwią się o ciebie. Jak mogłeś się nie odzywać przez tyle czasu?
S – Nie chce mi się gadać.
I – Rozumie, ale postaw się na ich miejscu. Najpierw twoja mama, potem brat. Pewnie boją się teraz o ciebie.
Sergio na chwilę się zatrzymuje, a potem rzuca zdezorientowane spojrzenie ukochanej.
S – Masz rację. O tym nie pomyślałem.
I – Odbierz. Powiesz tylko, że wszystko ok, że jesteśmy w drodze i już.
Sergio uśmiecha się do Isabel przytakując, a potem odbiera połączenie nawet nie spoglądając na numer. Zamiera gdy słyszy głos po drugiej stronie.
Isabel natychmiast spostrzega zaniepokojenie na jego twarzy. W mig blednieje.
I – Kochanie... - zwraca się do niego drżącym głosem, a on w tym samym momencie upuszcza telefon.
I – Co się stało?
S – Albo to jakieś żarty, albo duchy mnie już nawiedzają.
I – O czym ty mówisz? - szatynka zaczyna się poważnie martwić stanem de la Vegi – Sergio, co się dzieje?
S – Ja chyba zwariowałem.
I – Kto do ciebie zadzwonił?
S – Duch
I – Co? - bez chwili zastanowienia Isabel sięga po upuszczony telefon, a potem spogląda na jego ekranik. Potem zaszokowana przenosi wzrok na równie poruszonego Sergia...
I – To numer twojego brata
S – No właśnie – potwierdza wciąż mocno oszołomiony Sergio, który czuje jak zastyga mu oddech...
[Duele el amor - Tony Dize] - piosenka wyjściowa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 20, 21, 22
Strona 22 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin