Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Królowa serc: Smith & Supremo - wersja alternatywna :D
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:46:58 27-08-15    Temat postu:

Opowiadanie 12

S: To by było na tyle. Zamierzałam Ci powiedzieć, ale jeszcze nie teraz.
J: Nadal nie rozumiem czemu nic nie powiesz Patriciowi, powinien wiedzieć.
S: Nie, tylko by mnie znienawidził, a tego nie chcę. Mówiłam Ci co powiedział Jackie, nie chcę ryzykować.
J: To, że powiedział tak jej nie oznacza, że z Tobą byłoby tak samo. Przecież on Cię kocha, martwi się o Ciebie. Cały ostatni tydzień musiałem mu zdawać relacje z tego, jak się czujesz. Bardzo chciał być przy Tobie, ale wiedział, że Ty tego nie chcesz.
Sara nie wiedziała co ma powiedzieć. Nie sądziła, że Javier będzie taki przychylny Patriciowi.
S: Nic nie poradzę, nie chcę żeby myślał, że go zdradziłam.
J: Lepiej żeby się zastanawiał co takiego Ci zrobił, że postanowiłaś odejść?
S: Javier proszę, podjęłam decyzję i nie zmienię jej. Za to Ty musisz mi obiecać, że nic nie powiesz Patriciowi. Javier błagam, jeśli Ty mu powiesz to będzie nawet gorzej niż gdybym zrobiła to sama. Synu, musisz mi pomóc...
J: Sam nie wierzę, że to mówię, ale w porządku. To Twoje życie i Twoja sprawa. Nadal uważam, że Patricio powinien wiedzieć, ale Ty musisz podjąć tą decyzję, a nie ja.
S: Dziękuję, wiedziałam że mogę na Ciebie liczyć.
J: Nie wiem tylko, jak zareaguje Reina, w końcu Patricio to jej brat.
S:
Na razie nic jej nie mów. Nie chcę jej stawiać w niezręcznej sytuacji. Nie powinna wybierać między mną, a bratem. Mieli z Patriciem wystarczająco skomplikowane relacje, nie chcę żeby przeze mnie to się powtórzyło.
J: Chyba faktycznie tak będzie lepiej. Powiedz mi co zamierzasz zrobić, dokąd wyjechać?
S: Jeszcze nie wiem, szukam odpowiedniego miejsca. Prawdopodobnie to będzie Meksyk, a jeśli nie wystarczy by odciąć się od Patricia, to pojadę do Europy.
J: Mówiłaś mu już?
S: Tak, okropnie się wściekł, powiedział że nie pozwoli mi tego zrobić.
J: Uważaj, wiesz że jak Patricio się uprze to nie ma mocnych.
S: Ja też potrafię być uparta. Javier przepraszam Cię, ale chciałabym odpocząć, ten dzień mnie wykończył. Zobaczymy się jutro.
J: Rozumiem, będę się zbierał. Dzwoń gdybyś czegoś potrzebowała. Może powinnaś wziąć wolne?
S: Nie ma takiej potrzeby, dopiero wróciłam ze zwolnienia. Chcę pracować jak najdłużej.
J: Ok, w takim razie dobrej nocy.
S: Synu...
J: Tak?
S: Dziękuję.
Uściskał ją i wyszedł. Sara nie wiedziała co będzie dalej, bała się przyszłości. Nie chciała by jej bliscy musieli przez nią cierpieć. Poszła spać z nadzieją, że kolejne dni będą łatwiejsze.


Gdy dotarła do pracy panowało wielkie zamieszanie. Okazało się, że Patricio zarządził testy sprawnościowe, wszyscy agenci stawili się w specjalnym pokoju i mieli za zadanie wykonać różne ćwiczenia.
P: Dobrze, chyba wszyscy wiedzą jak obezwładnić napastnika poprzez przerzut do przodu. Ale dla przypomnienia poproszę o demonstrację. Może... agent Jackson i Smith. Saro pokaż nam jak byś się obroniła.
J: Szefie ja wykonam to ćwiczenie za Smith.
P: A to niby dlaczego? Spokojnie Bolivar, jeszcze będzie czas zgłaszać się na ochotnika. Czekam agenci.
J(do Sary): Nie możesz tego zrobić.
S: Spokojnie, nic mi nie będzie.
Próbowała przekonać samą siebie, ale tak naprawdę bała się czy dziecku nic się nie stanie.
P: Brawo, pięknie wykonany przerzut. Nie wychodzicie z wprawy, tak trzymać. Dobrze, to by było na tyle, możecie wracać do swoich obowiązków.
J: Nie rozumiem czemu kazał Tobie wykonać to ćwiczenie.
S: A dlaczego nie? Jestem agentką, jak wszyscy. Po za tym wie, że się specjalizuję w takich rzeczach.
J: Kiedyś tak było, teraz masz na siebie uważać. Ostatnio zrobił karczemną awanturę o to, że ktoś wysłał Cię na akcję, a teraz sam Cię naraża.
S: Javier uspokój się. Patricio nie wie, że jestem w ciąży więc ma prawo wymagać ode mnie tyle samo co od innych. Z resztą tak się umówiliśmy, nie chciałam mieć u niego żadnych specjalnych względów.
P: Nie chcę Wam przerywać pogawędki, ale musicie coś zobaczyć. Chodźcie do gabinetu.


J: Przecież to są transakcje Victora DeRossasa, skąd to masz?
P: Naszym informatykom udało się w końcu włamać do jego komputera. Niektóre pliki są zaszyfrowane, ale poradzimy sobie z tym. Jesteśmy już coraz bliżej złapania go.
J: To świetna wiadomość. Jeśli nam się uda, to Victor na długie lata trafi do więzienia.
S: Czyli tam gdzie zawsze było jego miejsce. Pójdę do centrali i spróbuję dostać się do tych plików.
Gdy była już przy drzwiach poczuła silny ucisk w brzuchu, nie mogła złapać oddechu.
S: Aaa, ała.
P: Saro, co się dzieje?!
J: Mamo, wszystko w porządku?! Popatrz na mnie.
Ból był okropny, nie była w stanie utrzymać się na nogach.
P: Złap mnie za rękę, pomożemy Ci usiąść.
Sara była przerażona. Bała się, że straci dziecko.
J: Jedziemy do szpitala.
P: Ja ją zawiozę.
J: Nie ma takiej potrzeby, poradzimy sobie.
P: Ale...
S: Chcę jechać z Javierem. Pomóż mi synu.
P: Dobrze, w takim razie pojadę za Wami.
S: Nie! To nie Twoja sprawa!
J: Spokojnie, już jedziemy.
Zwrócił się do Patricia.
J: A Ty nie denerwuj jej jeszcze bardziej, to wszystko Twoja wina! Jeśli coś jej się stanie, to Ty będziesz za to odpowiedzialny....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:36:31 28-08-15    Temat postu:

Krótki ten odcinek, ale pełny napięcia...teraz to już zaczynam dziwić się, że Patricio ani trochę nie podejrzewa co jest Smith...mógłby się już dowiedzieć, oby ona nie zdążyła wyjechać. No i mam nadzieje, że dziecku nic nie będzie..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:15:32 28-08-15    Temat postu:

Patricio nie ma na razie pojęcia co się dzieje, ale spokojnie, jeszcze trochę i wszystko się wyjaśni. Mogę zdradzić, że będzie trochę dramatycznie....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:11:02 28-08-15    Temat postu:

Oh nie mam tylko nadzieje, że ani Sarze ani dziecku nic nie będzie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:01:56 30-08-15    Temat postu:

Opowiadanie 13

Kiedy dotarli do szpitala na dyżurze był akurat lekarz Sary. Od razu się nią zajął.
S: Panie doktorze co z moim dzieckiem? Proszę powiedzieć, że wszystko w porządku.
Był wyraźnie zmartwiony.
L: Prosiłem, żeby się pani oszczędzała, ale się pani do tego nie zastosowała. To były przedwczesne skurcze, teraz już wszystko jest w normie, ale różnie mogło się to skończyć. Widzę, że kolejne tygodniowe zwolnienie na nic się tu zda, więc będzie pani musiała spędzić w domu trochę więcej czasu. Proszę dużo leżeć i absolutnie nic nie dźwigać i radzę się zastosować do tych zaleceń dla dobra swojego i dziecka, w przeciwnym razie będę musiał położyć panią do szpitala.
Swoją drogą dziwię się, że ojciec dziecka pozwala pani się tak forsować, chyba będę musiał z nim porozmawiać .
S: Zapewniam, że nie będzie takiej potrzeby. Zrobię wszystko co konieczne dla zdrowia mojego dziecka.
Gdy wyszła z gabinetu była załamana. Miała do siebie pretensje, że naraziła życie swojego maleństwa. W poczekalni siedział Javier, podszedł do niej i bez słowa ją przytulił.
J: Wszystko będzie dobrze, nie martw się.
We wszystkim Ci pomogę.
S: Nie chcę, żebyś miał problemy z Reiną, już i tak wystarczająco dużo dla mnie zrobiłeś.
J: Nie mów tak, zawsze Ci pomożemy i będziemy Cię wspierać. Ona zrozumie, zobaczysz.
Javier odwiózł Sarę do domu, w międzyczasie Patricio dzwonił do niej z tysiąc razy, nie odebrała, chociaż wiedziała, że pewnie tak łatwo nie odpuści.
S: Dziękuję, że się mną zająłeś synu.
J: Nie masz za co dziękować, nigdy nie zdołam Ci się odwdzięczyć za wszystko co dla mnie zrobiłaś. Pojadę na chwilę do domu i zaraz wracam.
S: Javier, nie musisz. Zostań z Reiną i Clarą, dam sobie radę.
J: Nie ma mowy, nie zostawię Cię. Z Reiną porozmawiam, zrozumie sytuację.
S: No dobrze, ale uważaj na siebie.
Gdy wyszedł Sarę ogarnął dziwny niepokój, obawiała się, że to jeszcze nie koniec jej kłopotów. Usłyszała dzwonek do drzwi, myślała że to Javier po coś się wrócił. Otworzyła drzwi i zobaczyła Patricia.
S: Co Ty tu robisz?
P: Jak to co? Przyjechałem sprawdzić, jak się czujesz. Nie pozwoliliście mi jechać z Wami do szpitala, a bardzo się o Ciebie martwiłem. Saro, co Ci dolega?
S: Już wszystko jest w porządku, nie musisz się przejmować. Właściwie dobrze się składa, że rozmawiamy, bo musisz wiedzieć,że prawdopodobnie nie wrócę już do agencji. Muszę zrezygnować z pracy na jakiś czas, a później jak już wiesz wyjeżdżam.
P: Owszem wiem, tylko nadal mnie nie poinformowałaś z jakiego powodu.
S: I nie muszę, ale skoro tak bardzo chcesz wiedzieć to chodzi o osobiste sprawy.
P: Masz na myśli nasze bezsensowne rozstanie? To chyba nie jest powód, żeby od razu wszystko rzucać, przecież nie musisz przez to wyjeżdżać.
S: Po pierwsze nie uważam by było ono bezsensowne, a po drugie może i nie muszę, ale chcę.
P: Akurat, nigdy nie uwierzę w to, że chcesz być daleko od najbliższych Ci osób. Ale dobrze, w takim razie podaj mi jeden rzeczowy powód dla którego to wszystko ma sens, jedna rzecz przez którą nie chcesz ze mną być i chcesz uciec. No słucham.
S: Nie pasujemy do siebie Patricio i tego nie da się zmienić. Dlatego musimy spróbować naszego szczęścia oddzielnie.
P: Bzdura, dobrze wiesz że nie potrafię być szczęśliwy bez Ciebie, a ja wiem, że Tobie się to nie uda beze mnie. Dobija mnie ta bezsilność, ale nie mogę Cię do niczego zmusić. Mam tylko nadzieję, że dotrze do Ciebie, jak wielki błąd popełniasz.
Patrzyła na niego i wiedziała, że ma rację. Zdawała sobie sprawę, że bez Patricia w jej życiu nic już nie będzie takie samo.
Gdy Javier był już pod domem Sary zauważył samochód Patricia, sam nie wiedział czy powinien im przeszkadzać, ale chciał okazać mamie wsparcie. Wszedł do mieszkania, w momencie kiedy Patricio był już przy drzwiach.
J: Co Ty tu robisz? Mama musi mieć dużo spokoju.
P: Wiem, chciałem tylko sprawdzić jak się czuje, już wychodzę.
S: Patricio...
P: Tak?
S: Dziękuję Ci, za wszystko.
Odwrócił się i wyszedł.
S: Nie będę już więcej płakać, muszę być silna, mimo że tak bardzo go kocham.
J: On też Cię kocha i nic z tego nie rozumie.
S: Tak musi zostać. Mam nadzieję, że ułoży sobie życie i będzie szczęśliwy.
J: A ja mam nadzieję, że uda się to Tobie.
Uśmiechnęła się do niego smutno, nie mogła być z Patriciem, ale dziękowała losowi za to, że ma Javiera.
S: Powiedziałeś coś Reinie?
J: Tylko tyle, że źle się czujesz. Sama kazała mi tu z Tobą dzisiaj zostać.
S: Jesteście wspaniali, nie poradziłabym sobie bez Was.
J: Od tego jest rodzina. Zrobię jakąś kolację, a Ty idź się położyć, musisz odpocząć.
S: Dobrze synku, dziękuję.
J: A i jeszcze coś, Clara bardzo chciałaby Cię zobaczyć.
S: Moja kochana wnuczka, przywieź ją tu jutro.
Poszła się położyć i wciąż zastanawiała się co będzie dalej. Nie miała w zasadzie o czym myśleć, wszystko było przesądzone. Wyjeżdżała i zaczynała nowe życie, z daleka od Patricia i wszystkich osób, które kocha. Postanowiła, że postara się by te ostatnie 2 miesiące w Las Vegas były jak najszczęśliwsze.......
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:15:37 01-09-15    Temat postu:

Sara to jest jednak uparta..a Patricio powinien poruszyć niebo i ziemię aby się dowiedzieć co jej jest..liczę na to, że nie uda jej się wyjechać, bo gdyby to się stało to lipa. Ale biorąc pod uwagę jej stan zdrowia przeczuwam, że pewnie jakiś dramat się wydarzy i wtedy Patricio dowie się o ciąży.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:20:42 01-09-15    Temat postu:

Już jutro wszystko się wyjaśni Loca90 dobrze przeczuwasz....

Ostatnio zmieniony przez Aniqa dnia 19:21:35 01-09-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:07:06 01-09-15    Temat postu:

Czekam z niecierpliwością na jutro zatem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tekilka44
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wolny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:29:36 02-09-15    Temat postu:

ja tez
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:27:41 02-09-15    Temat postu:

Tak jak obiecałam, nie trzymam Was dłużej w niepewności

Opowiadanie 14

Czas leciał bardzo szybko, nim się obejrzała była już w czwartym miesiącu ciąży. Wyraźnie się zaokrągliła, cieszyła się, że może obserwować, jak jej dziecko rośnie i się rozwija. Gdy na badaniu usg usłyszała bicie jego serca to bardzo się wzruszyła. Żałowała tylko, że musi przeżywać tą radosną chwilę sama. Ostatnie 2 miesiące minęły jej radośnie. Javier, Reina i Clara bardzo się starali żeby była szczęśliwa. Mimo to nadal tęskniła za Patriciem, nie potrafiła o nim zapomnieć i wiedziała, że prawdopodobnie nigdy jej się to nie uda. Nie mieli ze sobą kontaktu, tylko raz do niej zadzwonił, ale nie odebrała. Nie chciała robić nadziei ani jemu, ani sobie. Starała się wmówić sobie, że tak będzie lepiej. Stała przed lustrem i wspominała wszystkie dobre chwile, które ostatnio przeżyła, każda sekunda spędzona z bliskimi była dla niej niezwykle cenna. Dziś ostatni raz miała pojawić się w agencji, ale nikomu nic nie powiedziała. Chciała tylko pozbierać swoje rzeczy i pożegnać się z miejscem, w którym spędziła połowę swojego życia. Miała nadzieję, że nie natknie się na Patricia, bo wiedziała, że na pewno będzie się starał ją zatrzymać. Włożyła luźniejszą bluzkę, żeby ukryć zaokrąglony brzuch. Nie chciała robić sensacji, jej odejście już i tak wydawało się wszystkim podejrzane.
S: Już najwyższy czas.
Gdy dotarła do agencji miała wrażenie jakby cały budynek wymarł, po drodze do gabinetu nie natknęła się na nikogo. Bardzo ją to zdziwiło, bo przeważnie panował tam ogromny ruch. Pomyślała, że może to i lepiej, bo przynajmniej będzie mogła przemknąć niezauważona. Kiedy weszła do gabinetu miała wrażenie jakby nie było jej tam tylko chwilę. Wszystko zostało tak, jak to zapamiętała sprzed dwóch miesięcy. Na biurku panował nadzwyczajny porządek, nie sądziła że uda się go utrzymać bez kobiecej ręki. Otworzyła szufladę, żeby zabrać swoje rzeczy i wtedy zobaczyła zdjęcie, na którym byli razem z Patriciem. Doskonale pamiętała wycieczkę, na której je zrobił, byli wtedy tacy szczęśliwi. Kiedy wzięła je do ręki, to poczuła, że do oczu napływają jej łzy. Wtedy stało się to czego się tak obawiała, do gabinetu wszedł Patricio. Był wyraźnie zdenerwowany, ale gdy zobaczył Sarę na jego twarzy pojawił się niepokój i zdziwienie.
P: Co Ty tu robisz? Przecież jesteś na zwolnieniu.
S: Spokojnie, przyjechałam tylko po resztę swoich rzeczy, zaraz wychodzę.
P: Nie powinno Cię tu dzisiaj być. Szykujemy poważną akcję.
S: Zapomniałeś, że też jestem agentką? Co to za akcja?
P: Przejęliśmy groźnych przestępców, niedługo będą przesłuchiwani, mogą mieć coś wspólnego z DeRossasem.
S: Chcę wziąć w tym udział.
P: Nie ma mowy, to zbyt niebezpieczne. Nie wiemy do czego mogą być zdolni.
S: Przestań mnie traktować jakbym była Twoją własnością i nie mów mi co mam robić. Jestem agentką taką samą, jak wszyscy, prowadziłam tą sprawę od początku, mam prawo być przy tym przesłuchaniu.
P: Zmusiłaś mnie do tego żebym Cię tak potraktował. Nie mam wpływu na Twoją idiotyczną decyzję o wyjeździe, ale przynajmniej mogę jeszcze przez chwilę dbać o Twoje bezpieczeństwo.
W tym momencie Sarze puściły nerwy.
S: Moje bezpieczeństwo?! Nie. Robisz to, bo lubisz rządzić ludźmi, musisz mieć wszystko pod kontrolą i nie znosisz sprzeciwu. Ale ja nie zamierzam Ci się poddawać.
P: Nie wierzę własnym uszom. I to dlatego postanowiłaś wyjechać?! Przecież nigdy nie potraktowałem Cię, jak szef, nie chciałem Ci niczego narzucać, a jednak Ty postanowiłaś ode mnie uciec.
S: Nie wyjeżdżam z tego powodu!
P: To z jakiego?! Może w końcu się dowiem czemu z dnia na dzień postanowiłaś przekreślić wszystko co jest między nami?
S: Bo jestem w ciąży!
Nie mogła uwierzyć, że powiedziała to głośno. Patricio stał, jak osłupiały.
P: Co powiedziałaś? W ciąży?
S: Tak...
P: Ale...
W tym momencie do gabinetu wpadł jeden z agentów.
A: Szefie...
P: Nie teraz, jesteśmy zajęci!
A: Ale przywieźli już tych wspólników DeRossasa. Bolivar kazał po pana przyjść.
P: W porządku, już idę. Saro zostań tu, załatwię to szybko i zaraz wracam.
Była przerażona, nie wiedziała co powinna zrobić. Przecież miała wyjechać, zacząć nowe życie, a teraz kiedy Patricio już wie to wszystko się skomplikowało.

Patricio był wstrząśnie tym co usłyszał, analizował w myślach każde słowo Sary, każdą sytuację i zastanawiał się, jak mógł nie zorientować się wcześniej. Wreszcie wszystko zaczynało układać się w całość, jej dolegliwości, rozdrażnienie. Nie mógł tylko zrozumieć czemu nic mu nie powiedziała, jak mogła chcieć wyjechać będąc w ciąży? Gdy doszedł do sali przesłuchań był oszołomiony.
J: Szefie tu ziemia, możemy zaczynać.
P: Dobrze.
Rozejrzał się uważnie po pokoju i zauważył, że coś jest nie tak. Brakowało jednego z przesłuchiwanych.
P: Przecież miało być ich trzech, co się dzieje?
J: Nie mam pojęcia.
P: Jak to możliwe, że w agencji pełnej przeszkolonych ludzi zniknął przestępca?
W tym momencie Patricio uświadomił sobie coś okropnego.
P: Smith jest sama w gabinecie! Macie go natychmiast znaleźć!
J: Skąd ona się tu wzięła?!
P: Teraz to nieistotne, wiem o wszystkim. Jeśli coś jej się stanie to zabiję tego drania.
W tym samym czasie Sara uznała, że jej czekanie nie ma sensu, nie chciała awantury z Patriciem, a wiedziała, że ich rozmowa tak by się skończyła. Bolała ją myśl, że mógłby jej zarzucić zdradę. Postanowiła, że wyjedzie jeszcze dzisiaj i już nigdy się z nim nie spotka.
Nie zdążyła jeszcze wyjść z gabinetu kiedy ktoś chwycił ją w pasie i przystawił pistolet do skroni.
Prz(przestepca): Rusz się ślicznotko, a Cię zabiję. A teraz pomożesz mi się stąd wydostać.
Sara była przerażona, chciała zacząć krzyczeć, ale wiedziała, że wtedy na pewno zginie. Przestępca trzymał ją tak mocno, że nie mogła mu się wyrwać. Zaczęli kierować się w stronę drzwi, kiedy usłyszeli jakiś hałas.
P: Nie mogę otworzyć drzwi. Saro jesteś tam?!
Wykorzystała moment i wyrwała się bandziorowi. Zdążyła wyjąć pistolet, ale wtedy on wykręcił jej rękę.
Prz: Miałaś być grzeczna, pożałujesz tego.
S: Pomocy!
P: Kochanie trzymaj się! Javier musimy wyważyć te drzwi.
Sara próbowała obezwładnić napastnika, ale był silniejszy. Kiedy zorientował się, że nie ma już pola manewru stało się to czego Sara tak się obawiała. Zadał jej cios w brzuch. W tym momencie do gabinetu wpadli Patricio z Javierem. Sara upadła na ziemię, nie mogła się ruszyć. Patricio natychmiast do niej podbiegł.
P: Kochanie spokojnie, jestem przy Tobie.
S: Dziecko...
P: Ciii, pomoc już jest w drodze.
Sara straciła przytomność. W tym samym czasie Javier rozprawił się z przestępcą.
J: Zabierzcie go stąd. (Do Patricia) co z nią?
P: Nie wiem, straciła przytomność. Jeśli jej albo naszemu dziecku coś się stanie, to osobiście go zabiję....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:40:46 02-09-15    Temat postu:

Kurcze teraz to jeszcze bardziej jestem zaintrygowana niż przed przeczytaniem tego odcinka. Pato już wie, ale co z tego skoro zdarzyła się taka tragedia Mam nadzieje, że nie straci dziecka..ty to jednak dajesz czadu z tymi opowiadaniami..czytam je jednym tchem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:59:03 02-09-15    Temat postu:

Staram się żeby nie było nudno i cieszę się, że tak dobrze się je czyta
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tekilka44
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 31
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wolny
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:23:19 03-09-15    Temat postu:

nie moge sie doczekac nastepnej odsłony:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aniqa
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 03 Kwi 2015
Posty: 184
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:24:01 08-09-15    Temat postu:

Opowiadanie 15

Siedział w przy jej łóżku, a tysiące myśli krążyło po jego głowie. Wciąż zadawał sobie to samo pytanie, jak to wszystko się stało? Był w kompletnym potrzasku, zastanawiał się czemu Sara nie chciała by wiedział o dziecku, dlaczego zdecydowała się odejść? Przecież tak bardzo ją kocha, nie byłby w stanie jej skrzywdzić, a mimo to ona odwróciła się od niego. Ale wszystko to przestawało być dla niego w tym momencie istotne, teraz najważniejsze jest życie Sary. Lekarze długo o nie walczyli, ale w końcu udało się ustabilizować jej stan. Patricio jeszcze nigdy nie był tak przerażony, Sara jest najważniejszą osobą w jego życiu i bez niej nie miałoby ono sensu. Rozstanie było niczym w porównaniu z myślą o jej śmierci. Starał się być silny, ale gdy widział ją podpiętą do tych wszystkich urządzeń to łzy napływały mu do oczu. Siedział tak przy niej już drugą dobę, lekarze wprowadzili ją w stan śpiączki, żeby jej organizm się zregenerował. Javier chciał zmienić Patricia, ale on za nic nie chciał odstąpić od jej łóżka. Obiecał sobie, że będzie przy niej kiedy się wybudzi.
P: To wszystko moja wina. Powinienem Cię od razu odesłać do domu. Gdybym wcześniej się zorientował to wszystko wyglądałoby inaczej. Nie mogę Cię stracić, tak bardzo Cię kocham.
W tym momencie zobaczył, że Sara powoli otwiera oczy. Była bardzo słaba.
P: Kochanie, jestem tutaj.
Była zdziwiona kiedy zobaczyła go obok siebie.
S: Patricio? Gdzie ja jestem?
P: W szpitalu, pamiętasz co się stało?
S: Tak, byłam w gabinecie i wtedy.....
Chwyciła się za brzuch i zaczęła płakać.
S: Straciłam dziecko...... Dlaczego? Tak bardzo go pragnęłam. Jak mogłam do tego dopuścić?!
Była kompletnie roztrzęsiona, Patricio nie mógł jej uspokoić.
P: Nie, skarbie posłuchaj. Dziecku nic się nie stało, wszystko jest z nim w porządku.
S: Naprawdę?
P: Tak, ale Twoje życie było w poważnym niebezpieczeństwie. Nie wiem co bym zrobił gdyby coś Ci się stało. Nigdy więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji. Od teraz będę się Tobą opiekował i zawsze przy Tobie będę, obiecuję Ci to.
S: Nie sądziłam, że będziesz chciał w ogóle jeszcze ze mną rozmawiać. Myślałam…… byłam pewna, że mnie znienawidzisz.
Odwróciła wzrok, bała się tego co Patricio jej powie.
P: Co Ty mówisz? Przecież wiesz, że jesteś dla mnie najważniejsza. To się nigdy nie zmieniło. A teraz, kiedy będziemy rodzicami….. Saro, to drugi najpiękniejszy prezent jaki dostałem od losu, a pierwszym było to, że Cię poznałem. Chciałbym tylko wiedzieć czemu się tak zachowałaś, dlaczego chciałaś wyjechać? Uważasz, że nie nadaję się na ojca?
S: To nie tak Patricio. Nie chodziło o Ciebie, to znaczy w pewnym sensie tak. Sądziłam, że pomyślisz, że to nie Twoje dziecko. W końcu wiem, że jesteś bezpłodny. Nie chciałam, żebyś myślał, że Cię zdradziłam. Nie zniosłabym gdybyś się ode mnie odwrócił.
P: Skąd Ci to w ogóle przyszło do głowy? Saro, przecież Cię znam. Wiem doskonale, że nie byłabyś zdolna do zdrady.
S: Parę miesięcy temu usłyszałam w agencji Twoją rozmowę z Jackie, to jak mówiłeś, że gdyby była w ciąży to nie uwierzyłbyś, że to Twoje dziecko. Przestraszyłam się, bo w tym samym dniu dowiedziałam się o swojej ciąży. Było dla mnie jasne, że przekreśliłeś swoje szanse na zostanie ojcem. Uznałam, że najlepiej będzie jeśli to ja odejdę. Nawet nie wiesz jakie to było dla mnie trudne…
P: Skarbie, to że powiedziałem tak jej nie oznacza, że to samo zrobiłbym z Tobą. Nie mógłbym. Znam Jackie i wiem, że ona mogłaby mnie zdradzić, ale nie Ty. Tak strasznie cierpiałem kiedy byłaś obok, a nawet nie mogłem Cię dotknąć. Tyle razy chciałem Cię tak po prostu przytulić, ale wiedziałem, że mi na to nie pozwolisz.
S: I ani przez chwilę nie miałeś wątpliwości? Od początku byłeś pewien, że to Twoje dziecko?
P: Oczywiście, byłem w szoku, ale przede wszystkim bardzo się ucieszyłem. Nie mogło mnie spotkać nic lepszego.
S: Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że to mówisz i że jesteś przy mnie. Nie chciałam wyjeżdżać, ale wiedziałam, że nie mam innego wyjścia. A teraz czuję, że będzie dobrze.
Łzy same napływały jej do oczu, była szczęśliwa. Zdała sobie sprawę, że Patricio nadal ją kocha i że pragnie tego dziecka tak samo, jak ona. Trzymał ją za rękę i głaskał po głowie, sam nie mógł powstrzymać wzruszenia. Miał zostać ojcem, a matką dziecka jest kobieta którą kocha najbardziej na świecie.
P: Oczywiście, że będzie blondynko. Już zawsze będziemy razem, my i nasze maleństwo. Wiesz już czy to chłopiec czy dziewczynka?
S: Jeszcze nie, miałam iść na badanie za 2 tygodnie.
P: Świetnie, w takim razie pójdziemy tam razem. Od teraz wszystko będziemy robić razem, nie odstąpię Cię ani na krok.
Patricio pochylił się by ją pocałować, ale w tym momencie do sali wszedł lekarz.
L: Widzę, że już się pani obudziła, świetnie. Ale ostrzegam, pacjentki nie wolno męczyć. Będzie pan musiał jeszcze trochę poczekać.
Oboje się roześmiali, od dawna nie byli tacy szczęśliwi.
S: Panie doktorze co z naszym dzieckiem?
L: Miała pani dużo szczęścia, gdyby napastnik uderzył parę centymetrów niżej prawdopodobnie nie udałoby się utrzymać ciąży. Dziecku nic się nie stało, ale miała pani krwotok i nie ukrywam, że ciężko było go powstrzymać. Teraz na szczęście wszystko już jest dobrze, ale powinna się pani oszczędzać, do końca ciąży.
P: Spokojnie panie doktorze, osobiście dopilnuję, żeby się nie forsowała.
L: Widzę, że ma pani osobistego pielęgniarza, ale i tak zostawimy panią kilka dni na obserwacji. Musimy mieć pewność, że nic nie zagraża ani pani ani dziecku.
P: Bardzo dziękujemy.
Lekarz wyszedł, a oni odetchnęli z ulgą. Pierwszy raz od bardzo dawna zaczęli myśleć, że wszystko będzie dobrze. Sara czuła, że Patricio bardzo ją kocha i to pomagało jej wrócić do zdrowia. Już nie obawiała się przyszłości, zasypiała wiedząc, że Patricio zawsze przy niej będzie.
Kiedy się obudziła zobaczyła go śpiącego na krześle, podniosła rękę i pogładziła go po twarzy. Patricio momentalnie się przebudził.
P: Co się dzieje? Źle się czujesz?
S: Nie, wszystko w porządku, po prostu chciałam Cię dotknąć.
Uśmiechnął się do niej i przyłożył jej rękę do swojego policzka.
P: W takim razie proszę, żebyś robiła to częściej.
Patrzyli sobie w oczy i zastanawiali się jakim cudem mogli wytrzymać bez siebie tyle czasu.
S: Długo mam jeszcze tak leżeć? Pogadaj z lekarzem żeby wypuścili mnie wcześniej.
P: Na pewno nie, musisz odpocząć i bardzo na siebie uważać. Jeżeli lekarze Cię tu trzymają to widocznie uznali, że to jeszcze nie pora na powrót do normalnego życia. Oni najlepiej Cię dopilnują.
S: Uważasz, że sam sobie ze mną nie poradzisz? W sumie ja też tak myślę.
Patrzyła na niego i czekała na jakąś reakcję, lubiła się z nim droczyć, zwłaszcza kiedy mogła coś na tym ugrać. Ale tym razem Patricio nie dał się podpuścić. Wziął ją za rękę i uśmiechnął się do niej szeroko.
P: Nic z tego kochanie, nie weźmiesz mnie pod włos. Zostaniesz tutaj tak długo ile każą lekarze. I spokojnie, później na pewno dam sobie z Tobą radę.
S: W sumie to powinnam się spodziewać, że tego nie kupisz, ale zawsze warto spróbować.
P: A czy i ja mogę czegoś spróbować?
Pochylił się, spojrzał jej w oczy i delikatnie pocałował. Po chwili chciał się odsunąć, ale Sara mu nie pozwoliła. Chciała by ta chwila trwała wiecznie. Nie powinno być w tym nic nadzwyczajnego, w końcu wymieniali miliony takich pocałunków, ale tym razem czuła, że jest inny. Dopiero teraz uświadomiła sobie, jak bardzo brakowało jej Patricia, jego pocałunków, pieszczot czy po prostu czułego spojrzenia od którego czuła, że nic na świecie nie jest w stanie jej zagrozić. Sama świadomość tego, że ją kocha dodawała jej sił.
P: Hej, wszystko w porządku?
S: Tak, po prostu zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo za Tobą tęskniłam. Byłam taka głupia, przepraszam Cię.
P: Kochanie, nie myśl o tym. To nie Twoja wina, powinienem był zauważyć, że coś jest nie tak. Jeśli ktoś tu był głupi to ja, że pozwoliłem Ci odejść. Ale przyrzekam, że to się nigdy więcej nie powtórzy. Od teraz nic już nie stanie nam na drodze do szczęścia, obiecuję. Zapominamy o wszystkich złych rzeczach które się wydarzyły i idziemy do przodu z tymi dobrymi, których będzie teraz w naszym życiu całe mnóstwo......
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loca90
Idol
Idol


Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 1019
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:53:33 08-09-15    Temat postu:

Woooow ale piękny odcinek, w końcu upragnione piękne scenki między Sarą i Patriciem, już za dużo cierpieć nam kazałaś Uwielbiam fakt, że mogę sobie to wszystko wyobrazić..auuu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 4 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin