Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

La Loca - 3 - 18.10

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17345
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:50:33 08-09-15    Temat postu: La Loca - 3 - 18.10

Zdecydowanie sama oszalałam, wprowadzając to opowiadanie na forum, ale nie chciało dać mi spokoju no i stało się. Najwyżej zniknie tak samo szybko jak się pojawiło

__________

Nicolas Vasquez jest lekarzem w szpitalu psychiatrycznym. Pewnego dnia przychodzi do niego policja, z zadziwiającą wiadomością o śmierci jednej z jego pacjentek, która dokładnie wczorajszego dnia została wypuszczona. Cała sprawa jest dla niego mocno niezrozumiała, zwłaszcza mając w pamięci wszystkie rozmowy z zamordowaną. Jednak dopiero spotkanie z jej siostrą komplikuję jego sytuację, wrzucając w sam środek przerażającej rodzinnej historii. Czy opowieści chorej umysłowo dziewczyny mogą się okazać zatrważającą prawdą?





    Najgorsze jest to, że nieszczęścia przychodzą bez zapowiedzi. Żadne wycie psów o świtaniu nie zapowiada naszej śmierci, a kiedy zaczyna się dzień, nigdy nie wiesz,czy czeka Cię codzienna rutyna czy katastrofa. Nieszczęście to czwarty wymiar, który jak cień przywiera do życia. Większość z nas stara się tak urządzić, by nie pamiętać, jak kruchy i śmiertelny jest człowiek, ale niektórzy nie potrafią uwolnić się od lęku przed bezdenną otchłanią.


–Prolog–

- Zabiłeś kiedyś kogoś? - spytała poważnym tonem, wpatrując się intensywnie w jego pochmurne spojrzenie
- Nie – odparł nienaturalnym głosem, mocno zdziwiony jej pytaniem
- Nie wiesz więc do czego zdolny jest człowiek. Jego okrucieństwo nie zna granic. Ludzie to najinteligentniejsze zwierzęta tego globu, a jednocześnie najbardziej bezwzględne. Zabijają dla uciechy, dla zaspokojenia żądz, dla ukochanych i dla pieniędzy. Zresztą – podobno każdy powód jest dobry
- To Twoje zdanie?
- A widzisz tu kogoś innego. Wszyscy nawzajem zadajemy sobie ból. Niewinni ludzie giną na wojnach, w szpitalach i we wszystkich innych miejscach. Ale żadnej śmierci nie można porównać z zabójstwem z zimną krwią. Bo gdy czekasz całe swoje życie, by wreszcie uwolnić ból trawiący Cię od środka, wywlec i zniszczyć raz na zawsze, nie ma znaczenia czy musisz czekać jeszcze 2 dni czy 2 lata. Czekasz. Po prostu czekasz. Zabiłeś kiedy kogoś? - spytała ponownie po chwili, a zimne dreszcze przebiegły mu wzdłuż kręgosłupa, gdy uśmiechnęła się do niego niewinnie, poprawiając białą, prostą koszulę jakby była to najdroższa kreacja z jedwabiu.


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 21:27:21 18-10-15, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19198
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:58:39 08-09-15    Temat postu:

Zabójcze są te banerki xD Czekam z niecierpliwością na pierwszy odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:54:56 08-09-15    Temat postu:

Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że wstawiłaś to opowiadanie

Sygnaturki są cudowne - idealnie wpasowałaś je w klimat tego opowiadania, które jest mroczne i tajemnicze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17345
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:52:46 09-09-15    Temat postu:

Jestem dzisiaj w dobrym nastroju, więc wstawiam pierwszy rozdział

    Horror czai się wszędzie, domagając się ofiar i dziesięcin, gotów poderżnąć gardło Euklidesowi ostrzem chaosu.

–1–

5 września 2007

______Odłożył akta na półkę, przeciągając dłonią po zmęczonej twarzy. Kiedy ostatnio się wyspał? Kiedy ostatnio miał wolny weekend? Kiedy ostatnio spotkał się z kobietą, która nie byłaby jego pacjentką?! Przesunął wzrokiem po gabinecie, ze zgrozą stwierdzając, że dawno nie czuł się szczęśliwy. Pukanie do drzwi rozproszyło jego myśli, przywracając umysł do rzeczywistości
- Panie doktorze – zaczęła pielęgniarka, wchodząc do środka i napotykając jego jeszcze nie całkiem przytomne spojrzenie – Policja do pana – dodała rzeczowym tonem, w którym dało się wychwycić nutę zaskoczenia
- Policja?! - powtórzył głucho – Wprowadź ich oczywiście – odparł po chwili bez zastanowienia
Dwóch rosłych mężczyzn weszło do środka, witając się skinieniem głowy i przedstawiając się.
- Nicolas Vasquez - odparł, wskazując dłonią dwa fotele naprzeciwko jego biurka, samemu również zajmując należyte sobie miejsce
- Przyszliśmy w sprawie panny Anahi Santacruz. Zakładam, że w szpitalu jest dużo pacjentów i tej jednej może pan nie pamiętać ...
- Pamiętam – przerwał szybko – Została wypuszczona wczoraj. Czy zrobiła coś komuś?
- Została zamordowana – powiedział sztywno, bacznie przyglądając się jego reakcji
- Zamordowana?! - rzucił zdumiony. Obraz Anahi pojawił mu się przed oczami, a dreszcze przeszły wzdłuż kręgosłupa, na przypomnienie ich ostatniego spotkania
- Będziemy potrzebowali jej dokumentów ze szpitala na temat przebiegu historii leczenia i jej choroby – dodał drugi z nich, zwracając uwagę Nicolasa na siebie
- Mają panowie nakaz jak rozumiem?! - spytał, przesuwając wzrokiem po ich twarzach – Przykro mi bardzo, ale bez nakazu nie mogę nic państwu udostępnić. Takie mamy zasady – uzupełnił, przeczesując palcami włosy
- W takim razie na ten czas zadamy panu jedynie kilka wstępnych pytań – zarządził ten bardziej dowodzący, twardo obserwujący Nicolasa i jego reakcje
- Jeżeli nie będą one związane z tajemnicą lekarską oczywiście – uprzedził jeszcze, odchylając się na krześle, czekając na to o co chcą go zapytać
- Ile lat leczyła się panna Santacruz w tym szpitalu?
- O ile się nie mylę to około 7/8 lat?
- Nie jest pan wstanie stwierdzić dokładnie?
- Leczenie chorych umysłowo pacjentów wymaga czasu. Ich pierwszy czas spędzony w szpitalu jest etapem zapoznania się z nową, otaczającą ich rzeczywistością, z personelem i innymi pacjentami. Zostają oni wyrwani ze swojego dotychczasowego środowiska, czasami wręcz siłą i wpakowani do szpitala, gdzie panują jasno określone zasady. Budowanie relacji pacjent-lekarz nie byłoby możliwe, jeśli na każdy przejaw troski i opieki, reagowaliby agresją. Chcemy im pomóc wyjść z choroby, a nie mocniej ją pogłębić – skomentował rzeczowo
- Przedstawia nam pan opis idealnego szpitala, gdzie każdy chory jest traktowany z należytą dla niego czcią, tak by mógł odzyskać swoje zdrowie psychiczne. Ale prawda jest zupełnie inna. W szpitalach nie ma miejsc dla pacjentów, są one przeludnione, brakuję im personelu i lekarstw, a także odpowiednich specjalistów. Czemu próbuję pan przedstawić zakrzywioną rzeczywistość? - spytał drugi z nich, bacznie obserwując Nicolasa, który jęknął w duchu nerwowo
- Bardzo zręcznie opisuję pan realia panujące w szpitalach państwowych. Ale znajdujemy się w szpitalu prywatnym i z tego panowie powinni już zdawać sobie sprawę, czyż nie?! – spojrzał na nich obydwu, z dziwnym przeświadczeniem, że może to być początek czegoś co mogłoby się źle skończyć.


***

- Może nigdy się już nie zobaczymy – odparła, uśmiechając się niewinnie i wyciągając w jego stronę dłoń, którą delikatnie uścisnął – A może wprost przeciwnie: Spotkamy się jeszcze nie raz
- Wolałbym raczej pierwszą opcję – odpowiedział nieco zdziwiony jej słowami, choć ona już taka właśnie była. Bardziej inna niż wszyscy. Słowami przekazując często nieuchwytne myśli niejednego człowieka
- Chyba czas się pożegnać panie doktorze – zauważyła z półuśmiechem czającym się na ustach. Spojrzał na nią, gdy chwyciła torbę ze swoimi rzeczami, kierując się w stronę wyjścia. Przystanęła. Odwróciła się w jego stronę – Każdy wierzy w to co chce wierzyć


______Życie chyba nigdy nie przestanie go zaskakiwać. Jeszcze wczoraj patrzył na jej spokojny uśmiech, nadzieję iskrzącą w oczach, a dzisiaj dowiaduję się, że została zamordowana. Przeciągnął palcami po zmęczonych oczach, marząc o dużej dawce snu, to jednak jej szczęśliwa twarz pojawiała się za każdym razem, gdy przymykał powieki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19198
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:19:07 10-09-15    Temat postu:

Pierwszy odcinek bardzo mnie wciągnął i zaintrygował. Jestem ciekawa co się wydarzy dalej. Mam dziwne wrażenie, że policja może się zastanawiać nad tym czy Nicolas przypadkiem nie miał nic wspólnego z morderstwem. Ciekam z niecierpliwością na kolejny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:31:06 10-09-15    Temat postu:

Rzut oka na autorkę, mrożący krew w żyłach prolog + wyobrażenie sobie Gonzala w roli pewnego siebie lekarza szpitala psychiatrycznego i przepadłam! Jestem wręcz oczarowana tematyką, jakiej się podjęłaś i towarzyszącemu jej mrokowi. Bez wątpienia będę tutaj stałym bywalcem - szczególnie, że pierwszy rozdział jedynie zaostrza apetyt.
Weny, weny i jeszcze raz weny Natalko - bo ten pomysł jest tego warty

P.S. Uwielbiam oprawę graficzną tego opowiadania
Chyba będę musiała się do Ciebie zgłosić po równie mroczne sygnaturki do mojego pomysłu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17345
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:55:50 10-09-15    Temat postu:

Uhh dzięki dziewczyny
Cieszę się, że odcinek był intrygujący, bo coś bardziej klimatycznego dopiero nadchodzi

Moniś - czekam z utęsknieniem na coś nowego od Ciebie, więc jeżeli w jakikolwiek sposób miałabym się przyczynić do pojawienia się nowego opowiadania to oczywiście w to wchodzę I cieszę się, że sygnaturki wam się podobają - efekt tajemnicy i mroku zdecydowanie chciałam osiągnąć

Tymczasem - dzisiaj był kolejny trudny mecz i kolejny wygrany, więc nadal pozostaję w dobrym nastroju, wstawiam więc rozdział 2 w nadziei, że podsyci waszą ciekawość jeszcze bardziej


______–2–
    Ludzie kłamią. To coś równie instynktownego jak oddychanie. Kłamiemy, ponieważ nic nie jesteśmy w stanie na to poradzić

21 lipca 2007
    ______Krew. Czerwona, lepka krew. Kropla za kroplą spadająca na posadzkę. Tik tak wybijane raz za razem w jej uszach. Ręce skrępowane zwykłym sznurkiem, wżynającym się w skórę. Zimno owiewające jej posiniaczone ciało. Słone łzy wsiąkające w koszulkę. Ciężkie kroki słyszane nad głową. Zwykły sen czy koszmar na jawie? Pytania bez odpowiedzi kłębiące się w głowie, szukające wyjścia. Wyjścia z labiryntu tajemnic w którym utknęła. Czasami jakaś myśl, iskierka pojawia się – na chwilę, tak ulotna niczym wiatr, uciekając przed nią. I to towarzyszące jej wrażenie, że odpowiedzi zaraz zaczną napływać, jedna po drugiej, zalewając ją całą, niszcząc bezpowrotnie. A potem to wszystko znika, pozostawiając ją ponownie samą, coraz bardziej zagłębiającą się w swojej bezbrzeżnej rozpaczy.

______- Sama to napisałaś? - spytał przysiadając się do niej, obserwując jak kołyszę się to w jedną to w drugą stronę, błądząc wzrokiem po zapisanej kartce. Nie zaszczyciła go nawet przelotnym spojrzeniem, dokładnie tak jakby była w sali zupełnie sama. Ściskała nerwowo kawałek białej koszuli, zupełnie jakby to była część wiążąca ją z tym światem. I za nic nie chciała jej puścić. Popatrzył na jej okaleczone ciało – zadrapania, siniaki – których pochodzenia nie mógł się na razie nawet domyślać. Ciemne worki pod oczami, splątane niczym u zwierzęta brązowe włosy jeszcze bardziej umacniały wrażenie zgubienia, zdezorientowania. Gdy powoli podniosła zaszklone oczy, spoglądając wprost na niego, a na jej usta wpłynął upiorny uśmiech, dreszcze przebiegły mu wzdłuż kręgosłupa. Niespokojnie niemal histerycznie pocierała dłonią łokieć, nadal się kołysząc. Choć tym razem intensywnie prawie nieprzytomnie wpatrując się w niego. Jej lekarza. Który siedział zatrwożony na jej łóżku, wpatrując się w nią jak w wybryk natury.
______ Potrząsnął nerwowo głową, odganiając wszystkie przerażające myśli i skupiając się na jej postawie. Powinien jej pomóc. Po to w końcu tu trafiła.
- Jak masz na imię? - spytał cicho. Zaśmiała się gardłowo, chowając głowę w zagłębieniu szyi.
- To ludzie. To ludzie są okrutni. Nie życie – wypowiedziała schrypniętym głosem, gdy łzy powoli popłynęły jej po policzkach, choć ona nie zwróciła na to uwagi. A może zwróciła i po prostu za dużo już ich wylała by musieć przejmować się jeszcze tymi kilkoma.


______To było ich pierwsze spotkanie i jej pierwsze słowa do niego. Nie zaczęła krzyczeć, panikować, rzucać się. Nie. Po prostu bardzo trafnie podsumowała cały świat i rządzące nim reguły. I może to był właśnie moment, w którym w ogóle zaczął zastanawiać się czy cokolwiek jest z nią nie tak?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19198
Przeczytał: 12 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:47:21 10-09-15    Temat postu:

I kolejny ciekawy odcinek. Zaczynam się zastanawiać przez jakie piekło przeszła Anahi i czy przypadkiem nie odkryła czegoś przez co została wysłana do psychiatryka. Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 24359
Przeczytał: 161 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:53:50 11-09-15    Temat postu:

Atmosfera w tym opowiadaniu jest tak gęsta, że ciężko się później z niej wyswobodzić. Co się stało Anahi? I nie mam tu na myśli jej morderstwa, a raczej co ją sprowadziło do szpitala i kto ją tak skrzywdził? Strach się bać, czego jeszcze Nicolas dowiedział się podczas sesji, bo to o to tu chodzi, prawda? O to, co powinno być jedynie majaczeniem wariatki, a jest najprawdziwszą prawdą. Brrr, wciąż mam dreszcze...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17345
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:10:38 11-09-15    Temat postu:

To może już teraz powinnam przestać
Dzięki za cudne komentarze
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:28:39 11-09-15    Temat postu:

Jak czytam to opowiadanie to mam ciarki - i tak się zastanawiam, co będzie dalej. Wszystko przesiąknięte jest grozą.

Mam wrażenie, że Anahi nie była "wariatką" - wręcz przeciwnie - moim zdaniem poznała jakąś tajemnicę i przez to musiała trafić do psychiatryka, ponieważ była niewygodna.

I tak się zastanawiam, czy zabójca Anahi nie będzie chciał również zabić Nicolasa? Przecież on był jej psychiatrą, więc mogła mu wyjawić swoją tajemnicę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17345
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:33:52 11-09-15    Temat postu:

Tylko czy ktokolwiek kto chciał ją usunąć, pomyślałby że psychiatra czy inna osoba z jej otoczenia, byłaby wstanie uwierzyć wariatce?
Groza i tajemnica - obydwie rzeczy chciałam tu zawrzeć i mam nadzieję, że mi się uda nawet do końca
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17345
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:33:52 11-09-15    Temat postu:

dubel

Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 22:31:01 11-09-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:38:28 11-09-15    Temat postu:

Pewnie masz rację, ale Nicolas i tak może być niewygodny - a coś czuję, że będzie chciał rozwikłać tajemnicę śmierci Anahi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17345
Przeczytał: 84 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:24:23 18-10-15    Temat postu:

    Chcemy, by nas kochano, z braku miłości podziwiano, z braku podziwu słuchano, a z braku posłuchu nienawidzono i poniżano. Chcemy wzbudzić wzbudzić w ludziach jakiekolwiek uczucie. Dusza wzdryga się przed pustką, szuka kontaktu za wszelką cenę.

______–3–

    ______Życie nie zmienia się z dnia na dzień. Nie wstajesz pewnego poranka z przerażającą świadomością, że wszystko czego byłeś do tej pory pewny, przepadło na zawsze. To każda decyzja podejmowana tak swobodnie codziennie, prowadzi Cię do tego miejsca. Miejsca z którego nie ma już powrotu. Zaczynasz się więc zastanawiać. Zastanawiać jakim cudem się w tym miejscu znalazłeś. Co takiego zrobiłeś, że choć poszukujesz pomocy, nigdzie nie możesz jej znaleźć. I wtedy to do Ciebie dociera. Ta przerażająca prawda, że nie możesz oczekiwać od innych dobroci, jeżeli sam im jej nie okazałeś.
    ______Poruszyła skrępowane sznurem ręce, podnosząc powoli ociężałą głowę. Tępy ból pulsował od potylicy, promieniując na całe jej ciało. Zagryzła dolną wargę, próbując dostrzec coś w tej otaczającej ją zewsząd ciemności. Ku swojej wielkiej rozpaczy nie mogła zobaczyć nawet zarysu pomieszczenia. Obraz zamazywał się jej przed oczami, a ona była już zmęczona wysilaniem się, które nie dawało żadnego efektu. Zamknęła powieki, odchylając do tyłu głowę, po raz pierwszy – choć nie ostatni – marząc, by ten koszmar skończy się zanim ona zdoła się ponownie ocknąć.

23 lipca 2007

______Pierwsza sesja z nią była trudna. Nie patrzyła na niego, a tak naprawdę prawie w ogóle nie zwracała uwagi na jego osobę. Była nieobecna. Wiecznie się kołysała i tarła dłońmi ramiona, jakby chciała się rozgrzać. Jej biała koszula zwisała na niej jak na wieszaku, a ona cała widocznie tonęła w zbyt dużej ilości materiału. Nie pierwszy raz zrobiło mu się żal jego pacjenta. Kiedy jednak patrzył na jej chude ciało, nieobecny wzrok, bladą twarz i drżące ręce, coś chwyciło go za serce, zmuszając niemal do przyrzeczenia samemu sobie, że jej pomoże. Choć nigdy tego nie robił.
- Masz na imię Anahi, prawda? - spytał łagodnie, przysiadając się na krawędzi łóżka, starając się jednak nie przestraszyć jej, choć wyglądała zupełnie tak jakby nikogo nie widziała – Jestem Nicolas i od dzisiaj będę Twoim lekarzem – dodał cicho, notując coś w swoim notesie. Zastanowił się jak poprowadzić rozmowę. Chyba nigdy nie miał tak trudnego przypadku. Może i inni pacjenci byli równie zamknięci w sobie, jednak patrząc na nich po prostu wiedział co mówić, by się otworzyli. Obserwując ją kątem oka, nie mógł oprzeć się wrażeniu, że cokolwiek by nie powiedział, odbiłoby się to od niej jak od ściany. Zanim cokolwiek sensownego przyszło mu na myśl, złapała go niespodziewanie za przegub
- Naprawdę ładnie pachniesz – powiedziała chichocząc pod nosem, zerkając na niego z lekka zawstydzona.

Wow - ależ dawno mnie nie było mam nadzieję, że ten odcinek po tak długim czasie się spodoba


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 21:25:57 18-10-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin