Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rehab |# 10|
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:07:33 29-06-13    Temat postu:

Uwielbiam Twoje opowiadania - więc dla mnie to czysta przyjemność.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:28:49 29-06-13    Temat postu:

No to zapraszam na następny rozdział

# 8

______– Jane – powiedział tak cicho, że gdyby nie ruch jego warg, nie zorientowałaby się nawet, że wypowiedział jej imię. – Co się dzieje? Coś nie tak z ojcem?
Wzruszyła ramionami i odwróciła się bokiem do niego, by ukryć przed nim cisnące się do oczu łzy. Nie była gotowa, by o nim rozmawiać, bo to nierozerwalnie wiązało się z rozgrzebywaniem przeszłości, od której uciekała przez całe swoje dotychczasowe życie.
______– Wszystko w porządku – powiedziała w końcu, wysilając się na słaby uśmiech.
______– Przecież widzę, że jednak nie wszystko – odparł, opierając się ramieniem o ścianę i wlepiając w nią spojrzenie swoich krystalicznie błękitnych oczu. Jane nabrała powietrza w płuca i zerknęła na niego kątem oka. Z jednej strony chciała mu o wszystkim powiedzieć, pragnęła, by otoczył ją swoimi silnymi ramionami i zapewnił, że wszystko będzie dobrze, a z drugiej wiedziała, że nie ma żadnego prawa, by obarczać go swoją przeszłością i problemami z nią związanymi. Przecież to ona była jego terapeutką i miała mu pomóc a nie odwrotnie.
______TERAPEUTKĄ, krzyczał jej wewnętrzny głos, starając się zagłuszyć serce, które zdawało się nieśmiało doszukiwać w ich relacji czegoś więcej. Terapeutką, terapeutką, jesteś jego terapeutką. Tylko terapeutką… zaczęła powtarzać sobie w myślach.
______– Co ty tu w ogóle robisz? – spytała, by zmienić temat. Cam uśmiechnął się głupio na widok jej groźnej miny i dłoni opartych na szczupłych biodrach, będących wyrazem jej wojowniczego nastawienia. By obrazek był kompletny, brakowało jej tylko dwóch warkoczyków z kokardkami i postukującej miarowo stópki w różowych lakierkach. – Co cię tak bawi? – T.J. zmarszczyła czoło niczego nie rozumiejąc.
______Cameron opuścił na chwilę głowę, starając się opanować, ale wizja małej, pyzatej Jane, wymuszającej w ten sposób na rodzicach jakąś drogą zabawkę, niezmiernie go bawiła.
______– Pomyślałem, że przyda ci się towarzystwo – odparł po chwili, pochwytując jej spojrzenie. – Zresztą, mówiłem ci, że potrzebuję…
______– Zmiany otoczenia – dokończyła za niego, na co on tylko uśmiechnął się łobuzersko.
______– Cieszę się, że choć na chwilę udało mi się poprawić ci nastrój.
______Jane westchnęła, otaczając się ciasno ramionami i spoglądając za szybę, oddzielającą ich od pokoju w którym leżał jej nieprzytomny ojciec.
______– Co mu się stało?
______– Wylew – rzuciła krótko, tonem pozbawionym jakichkolwiek emocji, a Cameron natychmiast przypomniał sobie cytat, który odczytał z koperty znalezionej w biurku pana Winslowa, bo głos Jane, gdy wypowiadała to jedno słowo, zabrzmiał tak, jakby uważała, że wreszcie spotkała go zasłużona kara.
______– Nienawidzisz go – powiedział cicho, ściągając na siebie jej spojrzenie.
______– Aż tak to widać?
Cam skinął twierdząco.
______– Tak samo jak to, że mimo wszystko wciąż uważasz, że to twój ojciec i że powinnaś teraz być przy nim.
______– Nie potrafię być przy nim. Zbyt wiele się wydarzyło…
______– Jeśli chcesz, wejdę tam z tobą.
Jane uśmiechnęła się z wdzięcznością i pokręciła przecząco głową.
______– Boję się, że gdyby otworzył oczy, nie będę potrafiła spojrzeć mu w twarz – wyszeptała. – To wciąż boli… tu… – dodała, przykładając dłoń do swojej piersi, jakby chciała sprawdzić czy jej serce wciąż bije.
______Cam westchnął cicho. Poczuł coś dziwnego, czego nie czuł nigdy do tej pory. Chciał przygarnąć ją do siebie, zamknąć w swoich ramionach, wtulić twarz w jej włosy i wdychając ich zapach, zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Chciał się nią opiekować, być przy niej i sprawić, by częściej się uśmiechała.
______Stanął tuż za nią i wyciągnął dłoń, by położyć ją na jej ramieniu w pocieszającym geście, ale zawahał się, a w końcu zacisnął ją w pięść i opuścił swobodnie wzdłuż tułowia, przymykając powieki.
______– Będzie dobrze – szepnął jej wprost do ucha, a kiedy poczuł jak zadrżała dodał: – Dzięki wybaczeniu możesz odzyskać to, co najcenniejsze – prawdziwą siebie, może nie całą i nie od razu, ale zyskujesz z powrotem całkiem spory kawałek wolności, zakryty dotąd przez nienawiść, żale, pretensje i traumy dramatycznych wydarzeń z przeszłości.
______Jane jeszcze ciaśniej otoczyła się ramionami i zamarła w bezruchu, jakby jego słowa ją sparaliżowały. Miał rację, ale to wszystko nie było takie proste. W tej chwili, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, zapragnęła by ktoś w jakiś magiczny sposób wymazał jej przeszłość.
______– Jeśli chcesz, zabiorę cię stąd, a jeśli nie… będę w pobliżu, gdybyś czegoś potrzebowała – zakończył cicho, odsuwając się od niej nieznacznie. T.J. zamknęła oczy walcząc sama ze sobą. Sama nie wiedziała dlaczego w ogóle wdaje się w dyskusje na ten temat ze swoim pacjentem, ale świadomość, że ma oparcie w zupełnie obcym człowieku, była dość dziwnym, aczkolwiek pozytywnym uczuciem i dodawała jej sił. Nie chciała tkwić w tym sama i teraz już nie musiała. Cameron Paxton miał silną osobowość i oprócz tego, że sam walczył ze swoimi „słabościami”, to jeszcze gotów był ją wspierać. Miał w sobie coś, co sprawiało, że ufała mu i naprawdę była gotowa nie tylko wpuścić go do swojego życia, ale i prosić, by w nim pozostał. I choć rozsądek podpowiadał, że mieszanie go do swojego życia osobistego to niezbyt rozsądne, a już na pewno w ogóle nieprofesjonalne posunięcie, to serce skutecznie go zagłuszało, krzycząc, że oboje tego potrzebują, by pomóc sobie nawzajem.
______– Cam – odwróciła się i odruchowo chwyciła jego dłoń, gdy miał zamiar już się oddalić i zostawić ją samą z jej myślami i nieprzytomnym ojcem. Popatrzył na nią, potem na ich splecione dłonie, a kąciki jego ust mimowolnie uniosły się ku górze. – Wystarczająco długo tu dziś tkwiłam. Chodźmy stąd – powiedziała, wysuwając dłoń z jego dłoni i odwracając się na pięcie, pomaszerowała przodem, jakby temat jej ojca i wybaczania w ogóle nie miał miejsca. Póki co nie zamierzała wracać do swojej przeszłości i uzewnętrzniać się przed swoim pacjentem. Chciała po prostu spędzić miłe popołudnie i miała nadzieję, że choć na chwilę uda się jej zapomnieć o problemach.
______– I na co czekasz? – spytała, zatrzymując się po kilku krokach i spoglądając na niego przez ramię. – Ruszaj się, jeśli chcesz, żebym wpuściła cię do mojego świata.
______– Mówisz poważnie? – Cam nie dowierzał. Poczuł się dokładnie jak wtedy, gdy ojciec znienacka oświadczył, że ma dwa bilety na mecz Lakersów i od niechcenia zagadnął czy niemiałby ochoty z nim pójść. W jego domu nigdy nie obchodzono urodzin, imienin, nie wyprawiono przyjęć z okazji różnych rocznic, dlatego zupełnie niczego się nie spodziewał. Dzień jego szesnastych urodzin miał być taki sam jak wszystkie inne, nie oczekiwał prezentów ani nawet życzeń, a tymczasem stał się dniem, do którego często wracał pamięcią i który nie tylko z uwagi na mecz zapamiętał do końca życia.
______– Przecież sam chciałeś zmiany otoczenia.
______– Naprawdę? – postanowił się upewnić.
______– Jeśli to ma cię uchronić przed szukaniem okazji i oglądaniem sprośnych zdjęć w Internecie.
______– Nie ograniczam się do zdjęć – sprostował, podchodząc do niej i uśmiechając się łobuzersko.
______– Domyślam się – odparła, opierając się ramieniem o ścianę i skrzyżowawszy ramiona na piersiach spojrzała mu w oczy, a on poczuł się tak, jakby oskarżała go o najgorsze przestępstwo.
______– Chcesz mi wmówić, że nigdy tego nie robiłaś? – spytał, pochylając się w jej stronę.
______– Czego?
______– No wiesz… – zaczął cicho i chwyciwszy między palce kosmyk jej włosów zaczął okręcać go na palec. – Nigdy nie… zadowalałaś się sama? – spytał, spoglądając wprost w jej ciemne oczy. – Każdy to robi – dodał, a kąciki jego ust uniosły się nieznacznie, kiedy jej policzki nieznacznie się zaróżowiły.
T.J. przygryzła dolną wargę, wciąż odważnie patrząc mu w oczy.
______– Wiesz… – szepnęła, opierając dłoń na jego torsie, a kiedy nabrał powietrza w płuca, spuściła spojrzenie i zaczęła palcem wskazującym rysować jakieś wyimaginowane wzory na jego piersi. – Mój ojciec często powtarzał mi jedną rzecz, którą chyba jako jedyną z jego nauk naprawdę wzięłam sobie do serca.
______Cam zmarszczył czoło zaciekawiony. Gdy ponownie spojrzała mu w oczy, poczuł, że powietrze gęstnieje, a w płucach zaczyna brakować mu tlenu. Leniwie przesunął wzrok na jej różowe usta.
______– Nie jestem „każdy” – powiedziała, wbijając palec wskazujący w jego tors. – Zapamiętaj to sobie raz na zawsze Cameronie Paxton.
______Cam roześmiał się i pokręcił głową z niedowierzaniem, odzyskując powoli spokój i panowanie nad sobą. Widział o tym od momentu, kiedy pierwszy raz ją zobaczył i z każdym dniem tylko utwierdzał się w przekonaniu, że to naprawdę wyjątkowa kobieta.
______– To tylko biologia, Jane. Twoje ciało ma swoje potrzeby i nie masz na to wpływu.
T.J. uśmiechnęła się tryumfalnie.
______– Mam. I na tym właśnie polega różnica między nami, Cam – odparła, spoglądając mu odważnie w oczy. – Idę przypudrować nosek, a ty idź samochód, bo domyślam się, że nie zniżyłeś się do tego, by przyjechać tu komunikacją miejską – zaświergoliła jeszcze nim zniknęła w długim korytarzu.
______Cameron westchnął i opuścił głowę. Jane zaskakiwała go na każdym kroku. W jednej chwili była pogrążoną w melancholii kobietą, toczącą samotną walkę z własną przeszłością, a w następnej pełną rezonu terapeutką, która zdawała się znać go na wylot, a której ciemne jak dwa węgielki, duże oczy, zdawały się zaglądać wprost do jego duszy. Nie a potrafił jednak patrzeć na nią wyłącznie jak na obiekt seksualny. Zresztą, było to nieco utrudnione, biorąc pod uwagę fakt, że zazwyczaj ubierała się tak, by ukryć swoje walory i robiła wszystko, by mężczyźni w ogóle nie zwracali na nią uwagi, by broń boże żadnemu z nich nie przyszło do głowy, że mógłby się z nią umówić. Ale jemu przyszło to głowy już jakiś czas temu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:49:08 03-08-13    Temat postu:

Jeszcze mi się chyba nie zdarzyło wstawiać odcinka pod odcinkiem, ale zawsze jest ten pierwszy raz, nie? ;D Jeśli nie macie ochoty już czytać tej historii, to może jednak przeniosę ją do archiwum, co?
Tymczasem zaprawszam na ostatni "odcinek" z zapasu, a czy będzie jakieś dalej, to już zależy wyłącznie od Was.


# 9


______– Skąd pomysł na tak duży samochód? Myślałam, że faceci tacy jak ty wolą małe, sportowe auta. Masz jakieś kompleksy? – spytała, zajmując miejsce pasażera.
______– Nie – odparł rozbawiony, uruchamiając silnik. – Nie mam kompleksów. A samochód jest wygodny, przestronny i… praktyczny. – Uśmiechnął się cwano, kątem oka zerkając w jej stronę, a kiedy uniosła pytająco brwi, dodał: – Ma rozkładane siedzenia.
______– Znów tylko jedno łazi ci po głowie – mruknęła, zapinając pas. – Mógłbyś mnie choć raz zaskoczyć i udowodnić, że nie myślisz o seksie dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Roześmiał się i odpowiedział niskim tonem:
______– Przecież jestem seksoholikiem. Zresztą, sama zaczęłaś ten temat, ale jeśli chodzi o zaskakiwanie… – urwał i spojrzał na nią, uśmiechając się tajemniczo.
______– Co?
______– Zobaczysz.
______– Cam, nie lubię takich gierek. I nie lubię być zaskakiwana.
______– Dlaczego? Przecież to całkiem miłe, gdy ktoś robi ci niespodziankę.
______– Nie lubię gdy coś nie zależy wyłącznie ode mnie. Gdybym wiedziała, że wywiniesz mi taki numer…
Cam wzniósł oczy ku górze, zatrzymując się na czerwonym świetle.
______– Nie lubisz być zależna od innych, rozumiem – powiedział, wpatrując się w jej bladą twarz. – Ale czy nie możesz mi zaufać? Przynajmniej odrobinę, hę? – spytał, ale T.J. uparcie milczała, udając obrażoną i nie zaszczycając go nawet jednym spojrzeniem.
______– No dobra, skoro już musisz wiedzieć, to powiem ci, co zamierzam – zaczął po chwili, ponownie włączając się do ruchu, a gdy Jane spojrzała na niego zaciekawiona, uśmiechnął się w sobie tylko właściwy sposób i przechylił lekko w jej stronę. – Pomyślałem sobie, że pojedziemy do lasu – mówił zmysłowym szeptem, a ona poczuła, że przez jej ciało przechodzą nieprzyjemne dreszcze. – Będziesz mogła się przekonać, że te siedzenia są naprawdę wygodne i praktyczne, a jeśli nie zechcesz, to… – zawiesił na chwilę głos, jakby się zastanawiał nad jakimś alternatywnym rozwiązaniem. – Zaciągnę cię w krzaki, zgwałcę, zabiję, poćwiartuję twoje zwłoki, a na koniec zakopię je pod jakimś drzewem – dokończył śmiertelnie poważnym tonem, przelotnie spoglądając jej w oczy.
______– Ale ci się dowcip wyostrzył – fuknęła, choć wcale nie była pewna czy faktycznie żartował. Nie znała go przecież i nie wiedziała do czego jest zdolny. Mógł być jakimś szaleńcem, a wszystko to, co do tej pory opowiedział jej o sobie, jakąś zmyśloną historyjką. Przeklęła się w duchu za swoją skrajną naiwność. Intuicja jednak mówiła jej, że to nie jest zły a jedynie zagubiony, a ona może mu pomóc. Zaplotła dłonie na piersiach i zerknęła na niego niepewnie kątem oka. Był spięty, nie mniej niż ona sama, i poważny, a w jej głowie mimowolnie mignęły strzępki obrazów z przeszłości, które do tej pory skrzętnie ukrywała w najciemniejszych zakamarkach swojej pamięci. Siąknęła nosem i potrząsnęła lekko głową, odrzucając natrętne myśli. Ponownie spojrzała na jego poważną twarz, mimowolnie przygryzając policzek od środka. Obrazy z przeszłości ustąpiły miejsca wizji, którą roztoczył przed nią Cam, jednak w nieco delikatniejszej wersji. Las, gwiaździste niebo i on, przystojny jak młody bóg, uśmiechający się do niej zachęcająco. W tym momencie po raz pierwszy pomyślała o nim, nie jak o pacjencie z problemem, ale jak o mężczyźnie, którym mogłaby się zainteresować, gdyby nie była jego terapeutką. Westchnęła cicho i czując, że policzki zaczynają ją piec, szybko odrzuciła tę myśl. To nie był dobry pomysł, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego nałóg i jej przeszłość.
______– Milczysz – stwierdził, wpatrując się w drogę przed sobą. – Poza tym rumienisz się, a do tego przygryzasz policzek i dolną wargę tak, że można dostać szału. Zakładam więc, że rozważasz moją propozycję wycieczki do lasu – mówił śmiertelnie poważnym tonem, zerkając we wsteczne lusterko. – Wystawiasz tym moją silną wolę na naprawdę ciężką próbę. Mam nadzieję, że zdajesz sobie z tego sprawę – dodał, a kiedy kąciki jego ust uniosły się minimalnie w aroganckim uśmieszku, była już pewna, że to jednak bardzo kiepskiej jakości żart.
______– To nie jest ani trochę zabawne, wiesz? – odparła obrażonym tonem, gniewnie trącając go w ramię i z trudem powstrzymując cisnący się na usta uśmiech.
______– A jednak się uśmiechasz – powiedział, zjeżdżając na parking wielkiego centrum handlowego. Opcja spędzenia z Jane kilku gorących chwil gdzieś w ustronnym miejscu na poboczu wcale nie była dla niego taka niedorzeczna jak jej się to wydawało. – Chodź, kupimy parę drobiazgów – dodał, wyłączając silnik, po czym wysiadł i obszedł samochód, by otworzyć jej drzwi. – Mademoiselle. – Uśmiechnął się zawadiacko, podając jej dłoń. T.J. pokręciła głową i westchnąwszy cicho, wysiadła z samochodu, zupełnie ignorując jego gest.
______– Drobiazgów? – spytała, odwracając się w jego stronę, gdy zatrzasnął za nią drzwi samochodu. – Czyli?
Cameron wyszczerzył się od ucha do ucha, co tylko wzmogło jej niepokój.
______– Cam? Co ty kombinujesz?
Mężczyzna przewrócił oczami i wzruszył ramionami, robiąc przy tym minę niewiniątka, by po chwili chwycić ją za rękę i pociągnąć za sobą.
______– Pomyślałem, że kupimy ci kilka… – urwał i odwrócił się przodem do niej, by móc spojrzeć jej w oczy. Uśmiechnął się lekko, pochylił w jej stronę i nim zdążyła w jakikolwiek sposób zareagować, wyszeptał jej wprost do ucha: – Bardziej seksownych fatałaszków. A już na pewno zdecydowanie bardziej kobiecych niż twój granatowy sweter – dokończył rozbawiony, kiedy odsunęła od niego jak oparzona, próbując wyrwać rękę z jego uścisku.
______– Chyba sobie żartujesz!
Cam pokręcił przecząco głową i wciągnął ją do jednego z markowych sklepów.
______– Myślę, że przyda ci się męskie spojrzenie na ten aspekt twojego życia. To od czego zaczynamy?
______T.J. uśmiechnęła się blado i spojrzała na niego ze zrezygnowaną miną. Nie znosiła zakupów, a już w ogóle nie wyobrażała sobie kupowania odzieży w towarzystwie jakiegokolwiek mężczyzny, a już zwłaszcza TAKIEGO mężczyzny. Seksoholika. Jej pacjenta. Wiedziała jednak, że jeśli coś postanowił, to nie wygra z nim. I choć początkowo nie miała najmniejszej ochoty na to wszystko, to już po kilku przymiarkach różnych fatałaszków, sama wkręciła się w atmosferę zakupów, a Cam okazał się całkiem niezłym doradcą i w przeciwieństwie do większości facetów naprawdę go to bawiło i czerpał z tego przyjemność.
______– Czerwony, to chyba nie był dobry pomysł – mruknęła, wychylając głowę z przymierzalni.
______– Nie znasz się. Blondynki zazwyczaj dobrze wyglądają w czerwonym. Zwłaszcza w czerwonej, koronkowej bieliźnie – dodał. Jane zgromiła go spojrzeniem i pogroziła mu palcem, a on uśmiechnął się, unosząc dłonie w geście poddania. – No już, pokaż się – powiedział, uśmiechając się szerzej.
______T.J. niepewnie wyszła z przymierzalni. Stanęła przed ogromnym lustrem i przyjrzała się sobie uważnie. Przez chwilę poczuła się, jakby cofnęła się w czasie o jakichś dziesięć lat, kiedy wybierała sukienkę na bal maturalny. Odruchowo okręciła się wokół własnej osi. Kiedy już zaczęła się sobie podobać w tym kolorze i w takim kroju sukienki, spojrzała przez ramię na siedzącego w skórzanym fotelu Cama. Mężczyzna skrzywił się lekko i potrząsnął przecząco głową, a ona zmarszczyła brwi, czekając aż wyjaśni jej co jest nie tak.
______– Zobacz – powiedział i podniósłszy się z fotela pociągnął ją do lustra. Stanął tuż za nią i położył dłonie na jej biodrach, zbierając w palce cienki materiał. – To się nieładnie układa. Poza tym w ogóle nie widać w niej twojego biustu – mruknął jej wprost do ucha, umyślnie zahaczając wargami o jego płatek. Czuła jak mięśnie jej sztywnieją do tego stopnia że przez dłuższą chwilę nie była w stanie nawet zrobić wdechu. Spojrzała w jego oczy w lustrze i zobaczyła, że jej policzki zaczynają się rumienić.
______– Odkąd to jesteś takim znawcą w dziedzinie mody? – spytała, ale nie odpowiedział. Uśmiechnął się tylko we właściwy sobie sposób, nie zdradzający żadnych konkretnych emocji.
______– Chabrowa była najlepsza – powiedział po chwili, odsuwając się od niej nieznacznie.
______– I do tego znasz się na kolorach – mruknęła złośliwie, przygładzając czerwony materiał na biodrach.
______– Mam trzy siostry – rzucił beznamiętnie, jakby to miało wszystko wyjaśnić. – Weź obie, skoro nie możesz się zdecydować i nie ufasz mojemu osądowi – dodał, widząc jej niezdecydowanie.
Jane zerknęła na metkę.
______– Nie dam takiej kasy, za kawałek szmaty.
______– Potraktuj to, jako część twojego honorarium – odparł, wyciągając z portfela kartę płatniczą. – Weźmiemy jeszcze te dwie – zwrócił się do młodej ekspedientki, czarując ją swoim uśmiechem. Jane westchnęła ciężko i ruszyła w stronę przymierzalni. Kiedy wyszła, ubrana w nowe, czarne rurki i przedłużaną, szarą, kraciastą koszulę, którą przepasała szerokim, czarnym pasem, uwydatniając tym swoją niezwykle szczupłą talię i długie nogi, Cam nie potrafił oderwać od niej oczu. Pomysł zabrania jej na zakupy i ubrania w coś we właściwym dla niej rozmiarze, a na dodatek zdecydowanie bardziej kobiecego niż to, co nosiła na co dzień, okazał się strzałem w dziesiątkę.
______– Dziwnie się czuję – powiedziała, zerkając na niego niepewnie. – To nie mój styl.
______– Nie pleć bzdur. Ty w ogóle nie masz stylu, a ten jest idealny dla ciebie. Uwydatnia to, co ma uwydatnić i ukrywa to, co ukryć powinien – dodał, kątem oka zerkając na jej biodra, które były dokładnie tak kościste na jakie wyglądały. Gdy ich dotknął, miał wrażenie, że jeśli natychmiast nie zabierze dłoni, jej kości rozsypią mu się w palcach.
______– Dzięki za szczerość.
______– Zawsze do usług – ukłonił się teatralnie, a kiedy ekspedientka podała mu torbę z zakupami, podziękował jej uśmiechem i nadstawił ramię, by Jane mogła go chwycić pod rękę. – I co? Było tak źle? – spytał. T.J. pokręciła głową.
______– Niekoniecznie. W sumie dawno się tak dobrze nie bawiłam, ale teraz szanse na to, że zechcesz wywieźć mnie do lasu i zrealizować swój plan chyba nieco wzrosły, prawda? – Cam roześmiał się i nic nie odpowiedział. – Oddam ci wszystko, co do centa – dodała, gdy opuszczali sklep.
______– Powiedziałem ci już. Odlicz to od swojego honorarium... To jak będzie z tym wpuszczaniem mnie do twojego świata? – zagadnął po chwili.
Jane uśmiechnęła się lekko, odgarniając pasmo włosów za ucho.
______– Jeszcze ci mało? – odpowiedziała pytaniem. – Pozwoliłam już zaciągnąć się na zakupy.
______– Ale centrum handlowe to zdecydowanie nie jest twój świat – zauważył.
______– Więc jedźmy do lasu – odparła poważnym tonem. Cam zmarszczył czoło i spojrzał na nią zdumiony, unosząc brwi pod samą linię włosów.


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 17:00:20 03-08-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:08:51 04-08-13    Temat postu:

Ja mam zamiar czytać, ale ostatnio mam tyle pracy, że na nic innego nie mam już siły.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:18:55 04-08-13    Temat postu:

To ja się w takim razie skupię na innych historiach, a ta poczeka na swoją kolej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:02:41 01-09-13    Temat postu:

Uwielbiam ich! Na początku sama pomyślałam, że Cam zabierze ją do lasu, nie po to by skorzystać z okazji, ale żeby zwyczajnie spędzić miło czas, a tu... niespodzianka! Nie pomyślałabym o centrum handlowy. Chyba wielki plus dla niego Oni już taka dobrze czują się w swoim towarzystwie. Ale nie sądzę, aby Jane wpuściła go do swojego świata, a przynajmniej jeszcze nie teraz. Kobieta mimo wszystko potrzebuje jeszcze chyba czasu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:09:14 01-09-13    Temat postu:

Dzięki za odwiedzinki i komentarz Aniu :* Już straciłam wiarę, że ktoś to w ogóle jeszcze czyta i zastanawiałam się czy w ogóle jest sens pisać to dalej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:11:51 01-09-13    Temat postu:

Czytamy, czytamy, ja będę czytać. Staram się tu powrócić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:56:36 02-09-13    Temat postu:

Liczę, że Ci się uda, bo ciągle czekam na ciągi dalsze w Twoich historiach
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:23:24 02-09-13    Temat postu:

Historia została tylko jedna, planowałam dodać aniołka, i nadal się przymierzam, ale nie wiem i mam pomysł na coś nowego, więc może wkrótce, pojawią się tu te dwa opowiadania. Ale nie wiem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:07:12 03-09-13    Temat postu:

Właśnie o aniołku między innymi myślałam - bradzo lubiłam to opowiadanie i mam nadzieję, że kiedyś wróci Co nie znaczy, że nie ucieszą mnie dwa nowe opowiadania Będę czekać z niecierpliwością ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23531
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdziekolwiek Ty jesteś...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:44:03 23-07-14    Temat postu:

Nadrobiłam całość w ciągu jednego dnia - po prostu zmieniałam strony w Wordzie i jakoś tak nagle okazało się, że to już koniec. A raczej, że to jest koniec 9 odcinka, a nie całego opowiadania - na szczęście. Bo przyssałam się do tej historii wszystkimi swoimi mackami i po prostu chcę wiedzieć, co będzie dalej, więc nie waż mi się tego nie dokańczać .

Co prawda ja się domyślam, co się dalej wydarzy, z pewnością nasi bohaterowie na końcu "pomogą sobie wzajemnie", w ten sposób, że zostaną razem i że będą szczęśliwi, a TJ znajdzie sposób, jak to zmienić "przyzwyczajenia" Cam, ale ja chcę wiedzieć, jak do tego dojdzie!

Ciekawi mnie też jej relacja z ojcem, czy słusznie myślę na temat dalszego ciągu, czy to po prostu skończy się na tym, na co się zanosi - iż ona mu nigdy nie wybaczy (czego...?) i po prostu razem z jego śmiercią odejdzie też pamięć o jego czynach, przez co TJ zamknie rozdział w swoim życiu i pozwoli samej sobie być szczęśliwą.

Wiesz, co mi się podobało w Twojej historii? To, jak płynnie i bez najmniejszych problemów zatarłaś relację "lekarz - pacjent", a nawet więcej - spowodowałaś swoistą zamianę miejsc i to Cam w pewnym momencie stał się lekarzem, a TJ pacjentką...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:43:05 23-07-14    Temat postu:

Dziękuję, Aguś :* Cieszę się, że się spodobało, aczkolwiek sama zaczynałam mieć mieszane uczucia co do tej historii i już nieraz byłam bliska wywalenia jej do kosza, ale potem Cam zaczął protestować, że mam to doprowadzić do końca więc nie mogę tego tak zostawić, a już zwłaszcza teraz, kiedy Ty poświęciłaś swój cenny czas na nadrobienie tego "czegoś"
Co do T.J. to ona i jej przeszłość (w tym relacje z ojcem) są znacznie bardziej skomplikowane niż "przyzwyczajenia" Cama, przynajmniej w mojej głowie, ale ciągle waham się czy to nie za wiele jak na jedną osóbkę I nie jestem pewna czy Cam będzie w stanie to ogarnąć... Zobaczymy. Jak to u mnie zwykle bywa - w mojej głowie jedno, a w wordzie drugie, bo bohaterzy sami żyją swoim życiem
Zabiorę się za to na dniach i może nawet w weekend uda mi się coś dodać ^^
Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas i dobre słowo :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:44:05 23-07-14    Temat postu:

Dziękuję, Aguś :* Cieszę się, że się spodobało, aczkolwiek sama zaczynałam mieć mieszane uczucia co do tej historii i już nieraz byłam bliska wywalenia jej do kosza, ale potem Cam zaczął protestować, że mam to doprowadzić do końca więc nie mogę tego tak zostawić, a już zwłaszcza teraz, kiedy Ty poświęciłaś swój cenny czas na nadrobienie tego "czegoś"
Co do T.J. to ona i jej przeszłość (w tym relacje z ojcem) są znacznie bardziej skomplikowane niż "przyzwyczajenia" Cama, przynajmniej w mojej głowie, ale ciągle waham się czy to nie za wiele jak na jedną osóbkę I nie jestem pewna czy Cam będzie w stanie to ogarnąć... Zobaczymy. Jak to u mnie zwykle bywa - w mojej głowie jedno, a w wordzie drugie, bo bohaterzy sami żyją swoim życiem
Zabiorę się za to na dniach i może nawet w weekend uda mi się coś dodać ^^
Jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas i dobre słowo :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kinga20
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 01 Mar 2014
Posty: 23
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:08:33 23-07-14    Temat postu:

Ja też nadrobiłam i czekam na kolejny odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następny
Strona 8 z 11

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin