Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

When You Stick With An Angel - 06.02
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:36:57 28-09-13    Temat postu:

Aga, jacy wszyscy? Jesteś jedyną tutaj, więc dzięki! ;* Co do Josha, on pojawił się, albo miał zamiar później w tamtej 'wersji', przy wątku Mary i Bena. Jego rola wciąż jest taka sama, jak zamierzałam kiedyś, bo z Travisem też miałby do czynienia, ale później.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:42:37 28-09-13    Temat postu:

Ale może masz jakichś cichych czytelników, więc lepiej jednak na wszelki wypadek nie będę paplać za dużo
A Josha nie pamiętam Ale nieważne, skoro piszesz na nowo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:11:28 05-10-13    Temat postu:

    ODCINEK 4


Mimo iż nie znały się z Amy długo, ciemnowłosa trajkotała jakby znały się od lat. Usta jej się nie zamykały, że nawet nie zauważyła, że Channel jej nie słucha. Dziewczyna rozglądała się po szkole za Travisem, którego nie widziała od rana. Uśmiechnęła się jednak, kiedy zabrzmiał dzwonek, a ona zerkając na plan dostrzegła, że ma chemie.
Zajmując swoje miejsce pod oknem zerkała co chwilę na drzwi, w których kolejno pojawiali się uczniowie, aż w końcu drzwi zamknął pan Coner. Pokręciła przecząco głową, zdając sobie sprawę, że kiepsko jej idzie. I na miejscu Johnego już wczoraj wysłałaby siebie na górę, tam gdzie jej miejsce.
Speszyła się, kiedy profesor Coner zapytał ją o temat lekcji. Nie uważała, błądziła myślami gdzie indziej nie słuchając o czym mówi nauczyciel. W tym samym czasie do klasy wszedł spóźniony Travis. Channel obejrzała się za nim.
- Panienko Ramsey – powtórzył Coner zwracając się do Channel, która wędrowała wzrokiem za Travisem. Była zaskoczona, gdy chłopak ją minął i przeszedł w odległe miejsce. Spojrzała na nauczyciela, który wciąż czekał na odpowiedź, pokiwała głową i z rezygnacją zmieniła pozycję na krześle do półleżącej, chowając się za swoimi długimi włosami.
Kiedy zabrzmiał dzwonek odwróciła twarz w stronę Travis'a. Spoglądał na nią rozbawiony. Dopiero teraz dostrzegła siniec pod jego okiem. A Travis sięgnął po swój plecak i wyszedł z klasy jak inni uczniowie. Pan Corner również, zostawiając ją samą.
Przez chwilę siedziała nieruchomo w pustej klasie. Zmieniła pozycję i odwróciła twarz w stronę okna, na które padały promienie słoneczne.
- Pan Corner wyszedł? - usłyszała. Odwróciła się w stronę drzwi, w których zobaczyła Travis'a. Zła, chciała mu rzucić jakąś chamską odpowiedź, ale tylko pokiwała przecząco głową. - Nie wiedziałem, że aż tak na mnie reagujesz. - Chłopak przysiadł na sąsiedniej ławce, a ona spojrzała na niego pytająco unosząc do góry brwi. - No wiesz, chwila, kiedy wszedłem do klasy – zaczął Travis, ale Channel mu przerwała unosząc do góry dłoń. - Ładnie się rumienisz – powiedział poważnie, a ona po raz kolejny schowała twarz za swoimi włosami.
- O co chodzi? - spytała po chwili. - Co za siniak?
Travis przewrócił teatralnie oczami.
- Wszystko chciałabyś wiedzieć – zauważył. - Książkę piszesz? - spytał roześmiany. Dziewczyna wzruszyła ramionami, podniosła się z miejsca i zaczęła pakować książki do swojej torby. Mogła przewidzieć, że z nim nie da się zwyczajnie porozmawiać. Spojrzała na niego wrogim wzrokiem. - No co znowu? - spytał, gdy go ominęła i skierowała się do drzwi. - Nic takiego nie powiedziałem. - Broniąc się, uniósł ręce do góry.
- Wystarczy, że jesteś – odparła Channel.

***

- Muszę iść na zajęcia – powiedziała łapiąc oddech. - Travis – jęknęła, gdy chłopak ponownie zbliżył swoje wargi do jej.
- Naprawdę? - spytał, po czym złapał delikatnie jej płatek ucha swoimi wargami. Po chwili jednak znowu natrafił na jej usta, na których nie było już śladu jej wiśniowego błyszczyka. Przy okazji błądził dłońmi po jej zgrabnym ciałku, łapiąc w końcu za jej pośladki i przycisnął ją bardziej do siebie.
- Nie poradzą sobie beze mnie – odparła Emily, kiedy się oderwała od chłopaka. Spojrzała w jego ciemne tęczówki, ale on odwrócił wzrok. - Musisz już chyba iść. - Odepchnęła go brutalnie od siebie, a kiedy udał zaskoczoną minę, że nie wie o co chodzi, dziewczyna ominęła go z obojętnością. Nie podobało jej się w jaki sposób ją traktuje. Bawił się nią i jej uczuciami, a ona w to brnęła.
Poprawiła pasek od torby, w której trzymała przebranie na zajęcia i złapała za klamkę od drzwi.
- Czekaj. - Zatrzymał ją delikatnie łapiąc za ramię. Spojrzała na niego swoimi niebieskimi oczami, a on w tej samej chwili dostrzegł w nich smutek. Po raz pierwszy dostrzegł u Emily smutek, była zmartwiona. I to przez niego. Zastanawiał się, czy udaje, jednak im dłużej jej się przyglądał, wiedział, że dzieje sie tak naprawdę. Zwątpił w to co miał powiedzieć na początku. Odsunął rękę z jej ciała. - Miłego dnia – powiedział tylko.
Kiedy został sam oparł się o zimną ścianę. Zdał sobie sprawę, z tego co tak naprawdę dostrzegł w oczach Emily. Nie to, że zobaczył po raz pierwszy smutek w jej oczach. Przypomniał sobie to, o czym nie chciał pamiętać. O nocy, od której wszystko się zmieniło. Poruszony tym nie zważając, że ma jeszcze kilka lekcji skierował się na szkolny parking. Odnalazł wzrokiem swojego mustanga i ruszył w jego kierunku, gdy na jego drodze ponownie zjawiła się Channel. Stała kilka metrów przed nim, tyłem do niego obserwując parking. Chciał ominąć ją z obojętnością, ale sam nie wiedząc dlaczego przystanął koło niej.
- Szukasz czegoś? - spytał.
- Nie.
- Coś się stało?
- Nie?? - odparła spoglądając na niego pytająco. - Od kiedy to się mną interesujesz? - zapytała, ale chłopak nie odpowiedział. Wsiadł do swojego samochodu i ruszył.
- Wsiadaj – powiedział zatrzymując się przy niej. - Odwiozę cię. - Przez chwilę mierzyli się wzrokiem, ale w końcu dziewczyna zrezygnowała i znalazła się na miejscu obok.

***

- Jeszcze raz! Od nowa!
Emily po raz wtórny w ciągu dziesięciu minut wydała takie samo polecenie. Siedząc na trybunach obserwowała pustym wzrokiem dziewczyny. I mimo iż nie zważała na ich układ, czy jest poprawny, czy wręcz przeciwnie wciąż kazała im powtarzać to samo od początku. Nie mogła się skupić na swojej pracy, a zawdzięczała to Travisowi.
- Cholerny dupek! - mruknęła pod nosem uderzając pięścią o ławkę, czego szybko pożałowała.
Dziewczyna nie zauważyła nawet, kiedy koło niej pojawiła się Kate, jedna z cheerleaderek, którą przyjęła dosyć niedawno. Spojrzała na nią obojętnym wzrokiem, gdy Kate zaznaczyła się swoją obecnością.
- Amber nie będzie zadowolona z rezultatów – westchnęła rozkładając ręce. - W ostatnim czasie nic nie zrobiłyśmy, a jak dobrze powinnaś pamiętać niedługo się pojawi.
Emily zmarszczyła brwi, wzięła głęboki oddech siląc się na odpowiedź, jednak zrezygnowała. Pokiwała tylko przecząco głową.
- Daj spokój – rzuciła i odwróciła się w stronę dziewczyn. Dopiero teraz zwróciła na nie uwagę i musiała przyznać jej rację. Dziewczyny były beznadziejne, a do tego skład potrzebował dwóch dodatkowych cheerleaderek. Nie mogła jednak tego powiedzieć na głos. Nie chciała przyznawać racji Kate. - Zajmij się poprawą tych rezultatów, skoro cię nie zadowalają – powiedziała w końcu, mając nadzieję, że blondynka zostawi ją znowu samą. Nie miała ochoty na jej towarzystwo, nie miała ochoty na żadne towarzystwo i już miała się podnieść i wyjść, kiedy zatrzymał ją głos jej najlepszej przyjaciółki.
- Ona ma rację – powiedziała Olivia, siadając obok kapitanki.
- I co z tego? - spytała poddenerwowana Emily.
- Powinnaś się bardziej skupić na drużynie. Amber niedługo wraca, nie będzie zadowolona i jeszcze cię wyrzuci.
- Nie może mnie wyrzucić – stwierdziła kładąc akcent na każdy wyraz. - Nie może – powtórzyła wyraźniej, na ile jej się to udało i uśmiechnęła się pewna siebie.
- Dobrze – przytaknęła Olivia. - Ale... - zaczęła, ale Emily jej przerwała.
- Nie ma żadnego ale, kochaniutka.
Olivia przewróciła teatralnie oczami i już miała coś powiedzieć, kiedy na sali pojawił się jeszcze większy tłum w postaci Tygrysów, szkolnej drużyny koszykarskiej. Zmartwione dziewczyny spojrzały na swoją kapitankę, kiedy chłopaki zajęli całą salę zostawiając im niewiele miejsca. Emily tylko rozłożyła ręce udając równie zmartwioną i już po chwili kazała im jednak wracać do pracy.
- Widziano cię z Travisem – oznajmiła Olivia, kiedy jej przyjaciółka pomachała do swojego chłopaka, Jasona. - Wiesz, że to może dojść do Jasona. - Dziewczyna bardziej stwierdziła niż spytała.
- Może tym lepiej – odparła uśmiechnięta Emily.
- Travis nie traktuje cię poważnie, zostawi cię i wtedy nie będziesz miała żadnego. - Olivia rozłożyła ręce, uniosła brwi do góry i spojrzała pytająco na Emily.
- Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy. Travis się mną nie bawi i jeszcze będzie mój, zobaczysz – utwierdziła przyjaciółkę, chociaż sama nie była tego taka pewna. Musiała coś z tym zrobić, nie mogła tak stać bezczynnie i czekać, aż wszystko samo się ułoży.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:36:08 13-12-13    Temat postu:

ODCINEK 5

Ashton wpatrywał się znacząco na Johnego. Nie rozumiał o co chodzi mężczyźnie. Chciał się z nim spotkać, twierdząc, że to coś ważnego. Sprawa, która nie mogła czekać, a teraz Johny jak nigdy nic spacerował w tę i we w tę, gdy on się denerwował.
- Powiesz mi o co w końcu chodzi? - spytał Ashton, który strasznie się niecierpliwił.
- O Channel – oznajmił Johny i spojrzał na chłopaka.
- Rozumiem – stwierdził Ashton. Odwrócił wzrok widząc, w jaki sposób Johny na niego spoglądał. Domyślał się, że Johny dowiedział się o jego wypadach do dziewczyny. Zrobiło mu się niezręcznie, zwłaszcza że wciągnął w to wszystko biedną Rose. Nie tylko mu się oberwie, ale także kobiecie.
- Nie zamierzam mówić o twoim zachowaniu, chyba się domyślasz o czym mówię i jakie jest moje zdanie w tym wszystkim. Jednak wiedz – urwał na chwilę – że będę pamiętał o tym przy najbliższej okazji. - Ashton spojrzał na niego zaskoczony, nie wiedząc do końca o czym mężczyzna mówi. - Musisz też wiedzieć, że nie wolno ci o niczym wspominać Channel. - Johny miał poważną minę, ale jego twarz wydawała się zarazem spokojna. Mimo to, jego ton głosu był surowy. - Chodzi o rozmowę, którą ostatnio usłyszałeś.
Ashton pokiwał głową pokazując, że wie o co chodzi. Spojrzał wymownie na mężczyznę, mając nadzieję, że powie mu coś więcej na tamten temat, ale Johny milczał. Uważał, że Ashton nie powinien słyszeć jego rozmowy. Jedynie miał szczęście, że chłopak nie wiedział kim jest jego rozmówca.
- Ona ciebie nie dotyczy – podsumował, chcąc być pewny, że Ashton zrozumiał jego prośbę.
- Ale chodzi o Channel, o jej ojca – wtrącił chłopak. Podrapał się po brodzie oczekując jego nagłej odpowiedzi i ponownie się niecierpliwił, kiedy Johny przeciągał odpowiedź, kiwając co rusz głową.
- Dowie się w swoim czasie. - oznajmił. -Ashton. - Zatrzymał chłopaka, kiedy ruszył już do wyjścia. - Pamiętaj, że wiele zawdzięczasz dzięki tej dziewczynie. Zmieniłeś się. Ona cię zmieniła – poprawił się szybko. - Spójrz na siebie, jesteś dobrym chłopakiem dzięki Channel.
Ashton przewrócił teatralnie oczami. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę, w gruncie rzeczy był wdzięczny Channel za wszystko co dla niego zrobiła. Mimo to źle mu się robiło od ciągłych powtórzeń Johnego na ten temat.
- Pozwól, aby pomogła Travisowi. Sama musi dać sobie radę, a w międzyczasie o wszystkim się dowie. - Johny się zaśmiał, przez co zwrócił większą uwagę Ashtona swoją osobą. - Rolę się trochę odwróciły – wyjaśnił. - Pilnuj Channel, aby nie popełniła głupot.

***

- Powiesz mi o co chodzi? - spytał nagle Travis, kiedy dziewczyna przez całą prawie droga milczała, co go zdziwiło, bo często jej buzia się nie zamykała o ile dobrze pamiętał. Mimo ich krótkiej znajomości, ciągle miała coś do powiedzenia i ciągle miała do niego pretensje. Zaśmiał się do siebie na tą myśl.
- Z czym? - zapytała spoglądając na niego. Zobaczyła jego roześmianą twarz przez co sama się skrzywiła. Miała dosyć tego jego cynicznego uśmiechu, który zawsze pojawiał się na jego twarzy bez żadnych wytłumaczeń. Czasami sądziła, że ma niepokolei w głowie. Ot, to co!
- Dlaczego zainteresowałaś się moją osobą?
Zbił ją z tropu. Odkaszlnęła, słysząc to co mówi i spojrzała na niego wymownie obserwując całą jego sylwetkę, na ile mogła jej pozwolić jego siedząca pozycja. Poprawiła się na miejscu, kiedy zauważyła, że złapał ją na tym, jak na niego patrzy.
- Nie myśl sobie, że jesteś tak przystojny jak ci się wydaje.
- Nie wydaje mi się – odparł pewny siebie. - Ja to po prostu wiem. - Uniósł znacząco brwi czekając na jej odpowiedź. - Widzę jak na mnie patrzysz – oznajmił.
Channel poczuła jak jej policzki przybierają czerwoną barwę, dlatego odwróciła się w drugą stronę. Przez kolejną chwilę jechali w ciszy. Channel podziwiając miasteczko za oknem.
- To tutaj – powiedziała, kiedy znaleźli się pod domem dziewczyny. Przymrużyła swoje wielkie oczy, kiedy napotkała sylwetkę chłopaka przed swoimi mieszkaniem. Zdziwiła się, kiedy zobaczyła w niej Jasona. Zmarszczyła brwi zastanawiając się co on tu robi.
- Jason.
Travis wypowiedział jego imię na głos. Zdziwił się, gdy go zobaczył pod domem Channel, zastanawiając się co on znowu kombinuje. Najwidoczniej nie tylko on był zaskoczony tym faktem. Jason także stał wmurowany, zauważając, że Channel wysiada z samochodu Roberts'a. Nie sądził, że już na tyle się do siebie zbliżyli.
- Ej, mała – zawołał Travis otwierając szybę za Channel. - Wszystko w porządku? - spytał szeptem wskazując na Jasona. - Nie wydaje się dobrym kumplem – powiedział, na co Channel zmarszczyła brwi. - Wiedz, że znam go nieco dłużej – próbował ją ostrzec.
- I kto to mówi? - zakpiła. - Najwidoczniej, idealnie do siebie pasujecie, co nie? - spytała, a na jej twarzy pojawił się przebiegły uśmiech. Lekko zirytowany Travis przymknął okno i odjechał.
- Co tu robisz? - spytała Channel podchodząc do chłopaka. Przyjrzała się bacznie jego twarzy dostrzegając tylko lekkie podrapania, stanowczo lepiej wyglądał niż Travis.
- Pomyślałem, że gdzieś razem wyskoczymy – odparł, a na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech.
Channel zmarszczyła brwi zastanawiając się nad jego propozycją. Wiedziała, że Jason nie jest odpowiednim kumplem do towarzystwa i że nie powinna się w ogóle zastanawiać nad jego propozycją. Przygryzła delikatnie policzek od wewnętrznej strony.
- Będziesz mi się tak przyglądać?
- Co proponujesz? - spytała dziewczyna przerzucając torbę z ramienia na drugie i zastanawiając się czy, aby na pewno dobrze robi.

***

Poruszyła się, gdy usłyszała jak ktoś otwiera okno. Gdyby nie dzisiejsza z sytuacja z Travisem, bez wątpliwości wiedziałby, że to on. Dlatego, gdy się odwróciła i zobaczyła jak skrada się do jej pokoju przez okno zdziwiła się. Mimo to, nadal była na niego obrażona, dlatego ponownie odwróciła do ściany wsuwając dłonie pod poduszkę.
- Co tu robisz? - spytała, gdy poczuła jak łóżka się ugina pod jego ciężarem.
- Przepraszam za dzisiaj – szepnął jej do ucha, ale Emily nie reagowała.
Delikatnie przejechał dłonią po jej odkrytym udzie. Kiedy wsunął dłoń pod spódniczkę zatrzymała go.
- O co ci chodzi? - spytał i oczekując z niecierpliwością jej odpowiedzi oparł się czołem o jej ramię. Z ukosa spojrzał na jej drobną twarz.
- Czasami jesteś tak mało domyślny – zauważyła dziewczyna.
- Więc wytłumacz mi to – rzucił, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. - Hm? - mruknął, składając delikatne pocałunki na jej ramieniu wspinając się coraz wyżej. Odwrócił ją do siebie, tak że leżała pod nim. Uniósł jej ręce z dwóch stron jej głowy i ścisnął za jej nadgarstki. Uśmiechnął się cwano, wiedząc że jej humory powoli odchodzą na bok. Wpił się w jej czerwone wargi, które kontrastowały się znacząco z jej bladą cerą. Kiedy oderwał się od niej spojrzał na Emily, zamrugał zabawnie swoimi brwiami, pytając jednak wymownie czy ma przestać. Bawił ją. Na twarzy Emily pojawił się lekki uśmiech, unosząc się lekko sięgnęła do jego ust.
- Co jeśli – mówiła pomiędzy pocałunkami – Jason – kontynuowała.
- Jest teraz zajęty kimś innym – odparł Travis bez żadnego zająknięcia się. Emily spojrzała na niego pytająco, chcąc wiedzieć kogo ma na myśli. - Ta nową – dokończył chłopak.
Swoim ciałem ponownie przygniótł ją do łóżka, całując jej szyję. Uścisk Emily na jego plecach poluźnił się. Pustym wzrokiem wpatrywała się w sufit, zastanawiała się czy uczucie, które ją teraz niespodziewanie spotkało to zazdrość. Zazdrość o Jasona, kiedy ma przy sobie Travisa.
Przymknęła jednak oczy, kiedy chłopak ponownie natrafił na jej usta.


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 21:42:26 13-12-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:27:21 15-12-13    Temat postu:

Uwielbiam tę historię, mówiłam to już, ale będę powtarzać w nieskończoność - a najbardziej chyba momenty, w których Channel i Travis się z sobą droczą, jak czytam ich wspólne sceny to wszytko to mam przed oczami i gęba mi się sama śmieje do monitora na ten widok
Nie wiem jak to się stało, że umknął mi poprzedni rozdział, ale w sumie to dobrze, bo mogłam przeczytać dwa od razu Intryguje mnie relacja Travisa i Emily, a teraz jeszcze Jason poszedł do Channel... Powiem Ci, że wszystkie te zmiany, które nastąpiły w stosunku do pierwotnej wersji sprawiają, że jest jeszcze więcej zagadek co mnie bardzo cieszy i jak najbardziej oceniam je na plus Nie będę już więcej porównywać z poprzednimi wersjami, bo widzę, że tu się tworzy całkiem nowa historia ;D Żałuję tylko, że odcinki pojawiają się tak rzadko, a już zwłaszcza, że teraz na forum właściwie nie mam kogo czytać - wszyscy gdzieś się zawieruszyli
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:48:02 16-12-13    Temat postu:

Sam fakt, że jest już tu nas tak mało, odechciewa się pisania, taka prawda. Ja czasami tu zajrzę, ale widzę, że nic się nie dzieje tu wychodzę, niestety. Chociaż widziałam u Ciebie coś nowego, więc mogłabym się za to wziąć! Ciebie jako jedyną chyba zawsze czytałam i nadrabiałam! Więc myślę, że przysiądę tutaj niedługo!

Tęskni się za okresem, kiedy był tu gwar. Dużo opowiadań, dużo czytających, komentujących.

Do tego opowiadania mam jakiś zapas, więc może Cię jeszcze pomęczę, co jakiś czas.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:52:37 16-12-13    Temat postu:

Aniu, męcz mnie, ile tylko chcesz - z przyjemnością wezmę wszystko na klatę
Niestety, ale masz rację - też mnie ogarnia zniechęcenie na to wszystko Tak pomyślałam, że na pewno dokończę Sleeping Beauty i mam nadzieję, że Not to love you też i dam sobie spokój z publikowaniem tutaj, jeśli nic się nie zmieni. Zobaczymy Póki co cieszę się, że wstawiłaś coś tutaj i mam nadzieję, że nawet jeśli nie tu, to gdzieś indziej będę miała okazję doczytać Twoje historie do końca ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:40:59 16-12-13    Temat postu:

Istnieją jakieś inne fora, na których coś się dzieje? Czy wszystko tak upada?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:31:37 17-12-13    Temat postu:

Istnieją na pewno, ale akurat na tych, na których jestem sytuacja z działem opowiadań wszędzie wygląda tak samo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:21:13 06-02-14    Temat postu:

ODCINEK 6

Channel weszła do miejscowej biblioteki i rozejrzała się po wolnym miejscu. Nie było trudno, gdyż w pomieszczeniu nie było zbyt wiele osób. Idąc do stanowiska zauważyła dwie dziewczyny siedzące przy komputerze, rozgadane i roześmiane. Po drugiej stronie dostrzegła chłopaka, którego kojarzyła ze szkoły. Kiedy uniósł wzrok na Channel, dziewczyna uśmiechnęła się, przez co chłopak się speszył i wrócił do książek, które przeglądał.
Channel usiadła przy wolnym komputerze i uruchomiła go. W przeglądarce wpisała dane Travisa, zdziwiła się jak łatwo jej to przyszło. Chłopak mimo iż był zbyt pewny siebie i złośliwy, ale coś ukrywał, co sprawiało, że ciekawość Channel przezwyciężyła, zwłaszcza po dzisiejszej rannej sytuacji w szkole.
Nie wiadomo czemu zgodziła się spędzić czas z Jasonem. Chociaż musiała przyznać, że dobrze się bawiła i nie zauważyła jak czas szybko jej zleciał. Odkryła, że Jason nie jest aroganckim chłopakiem, za którego się uważa, a co najgorsze, że właśnie w taki sposób ukazuje siebie wśród znajomych. Zastanawiała się jednak, czy były to zwykłe pozory, aby zyskać jej sympatię. Tylko dlaczego chciałby to zrobić?
Odprowadził ją do domu późno po północy, przez co dzisiejszego ranka biegła za autobusem. W całym tym rozgarnięciu biegała też po szkole spóźniona już na pierwszą lekcję. Nieświadomie znalazła się w części sportowej, która była połączona ze szkołą tylko jednym korytarzem. A uczestnikami tej części byli głównie sportowcy. Pędząc przed siebie zorientowała się, że pomyliła budynki i zawróciła. Przeszła dwa kroki, kiedy ponownie się odwróciła. Spojrzała przed siebie, na ścianę, na której było duże zdjęcie przedstawionego Travis'a z dziewczyną. Chłopak obejmował jej ramię, byli uśmiechnięci i wyglądali na szczęśliwych. W dłoni Travis trzymał wielki puchar, a dziewczyna piłkę do koszykówki. Podeszła bliżej i przeczytała napis pod zdjęciem.
Travis i Taylor Roberts, styczeń 2008
Wzrokiem podążyła na kolejne roczniki.
Jason Declan i Emily Hopkins, czerwiec 2008
Jason Declan i Emily Hopkins, styczeń 2009
Jason Declan i Emily Hopkins, czerwiec 2009
Styczeń 2010 - ?
Na zdjęciu pod obecną datą, był wielki czerwony znak zapytania.
- Ledwo się pojawili, a już zabłysnęli – usłyszała nieznajomy głos. Odwróciła się i zobaczyła woźnego. - Declan i panienka Hopkins nie byli tym zachwyceni. Chcieli się pojawić na tych sześciu miejscach. A oni jedno z nich im zabrali. Jest jeszcze szansa – powiedział mężczyzna, a Channel spojrzała na niego. - Szansa, że Travis się tu pojawi, to również było kiedyś jego marzeniem.
Channel przytaknęła ruchem głowy. Chciała o coś zapytać, ale woźnego już nie było. Spojrzała na zegarek i zdając sobie sprawę, że jest bardzo spóźniona pobiegła szukać dalej swojej klasy.
- Przepraszam za spóźnienie panie Coner – powiedziała zdyszana i usiadła na swoim miejscu. Nauczyciel znacząco spojrzał na zegar na ścianie, ale nic nie powiedział.
- Cześć – odezwał się Travis, kiedy zajęła miejsce. - Jak randka? - uśmiechnął się cwano spoglądając na dziewczynę.
Channel się nie odezwała. Wbiła wzrok na tablicę, na której znajdowały się rozwiązania zadań, a ona skupiła się na tym, aby je przeanalizować i przepisać.
- Wszystko okej? - spytał Travis, kiedy Channel się do niego nie odzywała. - Ej – zawołał i ją szturchnął.
- No co?! - uniosła głos, kiedy na kartce pojawiła się długa i krzywa linia.
- Pytam czy wszystko dobrze, nie wyglądasz najlepiej. Czyżbyś bawiła się do rana? - Jego ton ponownie się zmienił, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, cwany uśmiech, którego Channel nie cierpiała. Gdyby nie to, może uwierzyłaby w jego dobre intencje.
- Bawiłam się świetnie – odparła. Co prawda nie zamierzała zdawać mu relacji na temat swojego wieczoru, ale chciała mu zrobić na złość, aby jego uśmiech zniknął mu z twarzy. - Jason jest o wiele lepszym towarzystwem w przeciwieństwie do ciebie, nie zachowuje się jak kretyn przy dziewczynie.
Posłała mu ciepły uśmiech, a Travis zaśmiał się na głos, wzbudzając zainteresowanie klasy, a także nauczyciela.
- Może nam powiesz Roberts co cię tak rozśmieszyło? - spytał Coner. - Pośmiejemy się razem – dokończył i poprawił swoje ostatnie włosy, które spadły mu na czoło.
Travis spojrzał na Channel, miał ochotę powiedzieć, że to właśnie ona jest powodem, dla którego tak się zaśmiał, ale zrezygnował widząc twarz dziewczyny. Channel zmarszczyła swój drobny nosek i przewróciła teatralnie oczami i pokiwała przecząco głową. Chłopak ponownie się zaśmiał, ale nieco już ciszej.
- Jesteś zabawna – podsumował i wrócił do swoich notatek.
- Lubisz grać w kosza? - spytała niespodziewanie Channel, której nie dawały spokoju zdjęcia, które jeszcze niedawno widziała.
- Nie – odparł szybko bez zastanowienia się.
- Grałeś kiedyś?
- O co ci chodzi? - odpowiedział pytaniem.
- Tak tylko pytam – rzuciła wzruszając ramionami.
- To nie pytaj.
- To nie kłam. - odwróciła się w jego stronę i posłała mu ponownie swój ciepły uśmiech. Travis się zdenerwował. Spojrzał na nią bezinteresownie, podniósł się z miejsca i jakby nigdy nic wyszedł z klasy.
- Panie Roberts? - zawołał Coner, ale Travis go nie usłyszał. - Ramsey? - spojrzał na Channel, która również kierowała się już do drzwi.
- Niech się pan nie przejmuje i wraca do lekcji. - Uśmiechnęła się ładnie, jak tylko potrafiła i zamknęła za sobą drzwi.

Channel wcisnęła enter, aby sieć odnalazła jakiekolwiek informacje na temat Travis'a. Była niezadowolona szybkością internetu. Oparła się wygodniej o oparcie krzesła i czekała znacząco wpatrując się w monitor.
- Pośpiesz się – przemówiła do urządzenia.
- Rozmawiasz z komputerami? - usłyszała za sobą. A ona postarała się, aby jak najszybciej wyłączyć monitor, zwłaszcza, że zauważyła, że właśnie pojawiły się informacje o Travisie na szkolnej stronie.
- Travis Roberts? - spytał. Podsunął sobie krzesło z innego stanowiska i przysiadł się do Channel. Włączył ponownie monitor. - Trafiłaś nie na ten komputer, często mamy z nim problemy.
- Poradzę sobie – odburknęła. Zabrała mu myszkę, którą się teraz sprawnie poruszał. - Dam sobie radę – powtórzyła, ale chłopak nie reagował. Chciała zamknąć przeglądarkę, która rzeczywiście nie działa zbyt dobrze i w końcu się zacięła. Dziewczyna wcisnęła kilka przycisków, umożliwiające zamknięcie, ale nie osiągnęła rezultatu. - Okej. – Uniosła ręce w geście poddania się. - Droga wolna. - Wskazała dłonią na urządzenie, a sama po chwili splątała dłonie na wysokości piersi. - Po co w ogóle tu podszedłeś? - spytała.
- Biblioteka powinna być już zamknięta, czekałem tylko na ciebie – powiedział spokojnie wysyłając jej drobny uśmiech. - Gotowe. Na przyszłość radzę usiąść przy tych dwóch pierwszych.
- A ty?
- Co ja? - spytał chłopak, kiedy obydwoje wstali ze swoich miejsc.
- Dlaczego ty jeszcze nie poszedłeś?
Chłopak się zaśmiał.
- Zastępuję panią Herner. Nie ma jej, jakbyś nie zauważyła.
- Racja, przepraszam. Już dawno powinieneś być w domu, a ja zabrałam ci niepotrzebnie czas – mówiła Channel kierując się do drzwi.
- Uważaj na niego – ostrzegł ją chłopak, kiedy szalem owijała swoją twarz.
- Na kogo? - spytała zdezorientowana. - Aaa.. Travis? Co z nim, że nikt nie darzy go sympatią? Ma więcej wrogów niż przyjaciół – zauważyła. - Czy naprawdę jest taki straszny? - rozłożyła bezradnie ręce.
- Nie – odparł uśmiechnięty, co zaskoczyło Channel.
- Więc dlaczego?
- Niedługo sama się przekonasz. On... - zawahał się. - Mimo wszystko nie jest dobrym towarzystwem dla ciebie. On robi to co najlepiej umie, bawi się, odrzucając wszystko i wszystkich, którzy chcą dla niego jak najlepiej.
Chłopak otworzył jej drzwi. Nie chciał, aby pytała co ma na myśli. Zauważył, jak delikatnie otwiera usta, aby coś powiedzieć, dlatego chciał, aby jak najszybciej wyszła i tak zbyt dużo powiedział, co nie powinien.


ODCINEK 7

- Rose – wyrwało się Ashtonowi, a kobieta odwróciła się w jego stronę.
Spojrzała na niego znacząco. Chłopak nie był pewien czy powinien pytać. Ostatnio dosyć często rozmyślał o tym, co usłyszał od Johnego i próbował skleić jakoś całość. Był pewien, że Rose coś wie na ten temat, chciał z nią porozmawiać, zapytać, ale nie sądził, że to dobry pomysł. Sam się zdziwił, kiedy swobodnie wypowiedział jej imię, a ona zareagowała, jakby chciała odpowiedzieć, na pytanie chłopaka, które jednak jeszcze nie padło.
- Nie, nic. - Zrezygnował.
- Mów, widzę, że coś cię gnębi.
Kobieta podsunęła mu talerzyk z ciastkami. Ashton podziękował, a Rose sama się skusiła.
- Znałaś ojca Channel, prawda? - spytał, na co kobieta przytaknęła głową. - A Bruna?
- O co chodzi Ashton? - zapytała. Podniosła się z miejsca i zaczęła kręcić się po kuchni. Mimo iż wszystko czego się dotknęła, ulatywało jej z rąk. Chłopak to zauważył. Zdenerwowała się.
- Pytam tylko czy znałaś Bruna?
- Ashton – powiedziała spokojnie Rose. Ponownie usiadła na miejscu, naprzeciw chłopaka. Ashton spoglądał na nią. Jak jej twarz diametralnie się zmieniła. Jeszcze niedawno się uśmiechała, a jej oczy błyszczały. Teraz był zwyczajnie zaszklone. Ujęła jego rękę i delikatnie uścisnęła. Otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale żadne słowa nie przychodziły jej do głowy. Nie wiedziała co powiedzieć, a on to zauważył.
- Przepraszam, nie powinienem pytać. Nic nie musisz mówić.
Podszedł do niej i objął ją. Ułożył delikatnie brodę na jej głowie, gładząc jej ramię.
- Przepraszam – szepnął. Nie wiedział, dlaczego ją tak uraził, ale starał się zrozumieć. Próbował poukładać sobie to w głowie, co ma z tym wszystkim wspólnego Bruno i jak się domyślał Rose. Kim był Bruno?
- Skąd wiesz o Brunie? - spytała kobieta, kiedy się uspokoiła.
- Słyszałem rozmowę, której nie powinienem słyszeć. - Rose spojrzała na niego pytającym wzrokiem, aby mówił dalej. - Johny z kimś rozmawiał, wspominał coś o Brunie. Nie wiem, nie słyszałem zbyt dobrze.
- Z kim?
- Nie wiem. Słyszałem niewyraźnie. Nie, żebym podsłuchiwał! - zaprzeczył Ashton myśląc o tym co przed chwilą powiedział kobiecie. - To było przypadkiem. - Uniósł ręce w geście poddania się, a Rose posłała mu ciepły uśmiech.
- Niech to zostanie między nami, Ashton – poprosiła go kobieta. - I nie wspominaj nikomu, o tym o czym słyszałeś. Cokolwiek to by było. A Johny wie?
- O czym wie? - spytała Channel, która pojawiła się akurat w kuchni. Zdyszana osunęła się na krześle łapiąc za ciastka znajdujące się na stole. - O czym mówiliście?
- O tym, że ciągle tu przesiaduje – odparła Rose i uśmiechnęła się do nich. - Będzie zły, jak się dowie, że spędzasz na ziemi tyle czasu, i że ja cię tu ściągnęłam, mimo iż nie powinnam.
Cała trójka wpadła w dobry nastrój. Rose była taką dobrą duszyczką dla nich obojga. Odkąd pamiętali kobieta się nimi opiekowała i była dla nich naprawdę bliska. Uwielbiali ją, po prostu. A Channel była niezwykle wdzięczna Johnemu, że pozwolił jej tu być razem z nią. Sama by sobie nie poradziła. Bez nich by sobie nie poradziła.
- No więc, pójdziesz ze mną? - spytała Channel, kiedy już zostali sami. Ashton spojrzał na nią i skrzywił usta. Nie chciał jej mówić, że najlepiej wróciłby już do siebie, że miał ciężki dzień i powinien odpocząć. - Proszę, proszę. - Jednak nie potrafił jej odmówić, kiedy go tak prosiła.
Po godzinie znaleźli się w miejscu, gdzie ścigali się na motocyklach. W miejscu, które przybrało nazwę Bad Turn i stało się popularne dla młodzieży, ale nie tylko.

***

Channel rozejrzała się za swoim obiektem, a kiedy zauważyła go sięgnęła za rękę Ashton'a i pociągnęła go za sobą. Nie uśmiechało się to do niego, bo właśnie jakaś drobna brunetka się do niego uśmiechała, która szła w jego stronę. Chłopak zrobił tylko niewyraźną minę i poszedł za Channel.
- Jaki mamy plan?
- Plan? - spytała Channel. - Jaki plan? - powtórzyła. Przygryzła od środka policzek i spojrzała na Ashton'a. Nie mogła tak po prostu pojawić się koło Travis'a. Pomyślałaby, że dziewczyna naprawdę go szpieguje. Zrobiła słodką minę do chłopaka.
- Nie patrz tak na mnie – oznajmił Ashton, gdy tylko zauważył jak Channel na niego spogląda. - Chyba jednak za późno na jakikolwiek pomysł – szepnął Ashton, gdy dostrzegł jak Travis im się przygląda. - Masz co chciałaś. - Posłał jej szeroki uśmiech.
- Co mam teraz zrobić? - spytała przyjaciela.
- Iść tam do niego? - odpowiedział. Uniósł brwi do góry i skierował wzrok na chłopaka pokazując jej, aby ruszyła w jego stronę nim będzie za późno, bo chłopak szykował się właśnie do wyścigu.
Nie zastanawiając się dłużej Channel skierowała się w stronę Travisa. Sama nie wiedziała dokładnie co ją tu przywiało, ale dzisiejsza sytuacja sprawiła, że osoba Travisa jeszcze bardziej ją zaintrygowała. Poza tym Johny by jej tu nie przysłał, gdyby nie istniał żaden problem. A w tym chłopaku niewątpliwie coś tkwiło, a ona musiała się dowiedzieć co to takiego.
- Nie sądziłem, że lubisz wyścigi – odezwał się pierwszy Travis, gdy dziewczyna pojawiła się koło niego.
- Przyszłam z przyjacielem – odparła wskazując na miejsce, gdzie jeszcze niedawno stał Ashton, ale jego już tam nie było. Rozejrzała się wokół, ale nigdzie go nie dostrzegła. Wzruszyła tylko ramionami i ponownie odwróciła się w stronę Travisa. Wiedziała, że gdziekolwiek by nie był Ashton, on sobie poradzi.
- Który ci zwiał – zaśmiał się Travis.
Chłopak usiadł na motocykl, który zawdzięczał Joshowi, na czas kiedy nie naprawi swojej motocykla, który trochę ucierpiał w ostatnich jego wyścigach. Sięgnął po kask, kiedy zwrócił się do Channel:
- Jedziesz? - spytał podając jej kask.
Channel uniosła pytająco brwi do góry. Zaśmiała na głos i spojrzała na niego. Zamilczała, gdy dostrzegła, że mówi jak najbardziej poważnie. Niewiele zastanawiając sięgnęła po kask i nałożyła go męcząc się z zapięciem.
- Daj niezdaro – zawołał i wyciągnął dłonie w jej kierunku, aby zamknąć zabezpieczenie. Przez przypadek dotknął delikatnie jej podbródka i utkwił w niej swój wzrok. - Już – szepnął, kiedy dostrzegł jak dziewczyna się speszyła. – Wsiadaj – powiedział robiąc jej więcej miejsca za sobą.
Channel usiadła na tylnym miejscu. Ułożyła delikatnie dłonie na pod jego skórzaną kurtką, czując ciepło jego ciała. Na twarzy Travisa pojawił się szeroki uśmiech.
Przyśpieszył, chociaż wcale nie myślał o wygranej. Śmieszyła go obecna sytuacja, zwłaszcza kiedy Channel ściskała go coraz mocniej. Poczuł jej strach, dreszcz, który po niej przeszedł, kiedy przyśpieszył jeszcze bardziej.
- Zwolnij! – zawołała Channel, a on usłyszał tylko jej krzyk nie rozumiejąc słowa.
- Co mówiłaś? – krzyknął, a ona ponownie poprosiła, aby zwolnił. Domyślił się o co jej chodzi, ale nie zwalniał, wręcz przeciwnie. Odwrócił się do tyłu, aby zobaczyć jak bardzo w tyle został jego przeciwnik. Zdziwił się, gdy ledwo dostrzegł jego sylwetkę, a on się uśmiechnął. – Przynosisz mi szczęście, mała – szepnął. Zwolnił nieco, gdy zbliżał się do mety, aż w końcu ją przekroczył i się zatrzymał. Rozzłoszczona Channel zeskoczyła z motocyklu.
- Co ty sobie wyobrażasz?! – naskoczyła na niego.
- Dzięki za pomoc, mała – odparł. Ujął jej twarz w swoje dłonie i gwałtownie musnął jej usta swoimi. Posłał jej jeszcze czarujący uśmiech i skierował się w kierunku swoich kolegów ciesząc się z przypadkowego szczęścia.
- Co? – wyrwało się tylko zaskoczonej Channel. Wpatrywała się w odległą sylwetkę chłopaka, zaskoczona tym co przed chwilą zrobił. Dotknęła delikatnie swoich warg, na których nadal czuła jego miękkie usta.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin