Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

When You Stick With An Angel - 06.02
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:53:44 10-09-13    Temat postu: When You Stick With An Angel - 06.02

Witam Was ze swoim starym opowiadaniem. Możliwe, że ktoś jeszcze pamięta. Mam wielki sentyment do tego opowiadania, więc staram się je dokończyć. Co prawda co nieco poprawiłam, odcinki, dodałam coś, ale nie wszystko. Całość idzie do przodu jak szła, w końcu cel jest ten sam. Gdybym wszystko zamieniła, nie byłoby to samo.
Tak więc zapraszam, może ktoś się skusi przypomnieć historię Channel i Travisa i może doczekamy się końca.
A sygnaturki, plakat są dziełem oczywiście Agi.



    Fabuła:

    Historia o młodej i uroczej anielicy, która staje przed trudnym wyzwaniem. Channel zostaje zesłana na ziemie, aby zająć się swoim nowym podopiecznym. Travis to arogancki chłopak, którego życie składa się z nielegalnych wyścigów. Niedbający o siebie, swoją przyszłość. Channel trudno jest zbliżyć się do chłopaka, mając odmienne charaktery i inaczej patrząc na świat.
    Obydwoje nie wiedzą, że czyha na nich zło, w postaci przeszłości, która staje się nie lada wyzwaniem dla bohaterów.

    Bohaterowie:















    Prolog



Kilka miesięcy wcześniej.


nobody’s_girl:
Czasami mam wrażenie, że znasz mnie lepiej niż ja sama.

Drake:
Bo taka jest prawda. Znam Cię bardzo dobrze. Wierzysz, że wszystko mogło się inaczej potoczyć?

nobody’s_girl:
Zmieniasz temat.

Drake:
??

nobody’s_girl:
Potoczyłoby się inaczej.

Drake:
Co by się zmieniło?

nobody’s_girl:
Mhm. Wszystko. Nic już nie jest jak dawniej. Jestem inną osobą.

Drake:
Silniejszą. Bardziej pewną siebie. Wiem to. Masz cele przed sobą, musisz dojść do czegoś. Nie wracaj do przeszłości. Nie warto.

nobody’s_girl:
Aby iść naprzód, muszę się zmierzyć z przeszłością.

Drake:
Uprzedzam, nie warto. Wiele możesz tym zmienić. Pochopnie wyciągasz wnioski, nie jesteś pewna tego na sto procent.

nobody’s_girl:
Pochopnie wyciągam wnioski? Żartujesz? Jestem pewna. Widziałam. Nie zamierzam odpuścić. A oni muszą ponieść za to karę.

Drake:
Mam nadzieję, że jesteś pewna tego co robisz.

nobody’s_girl:
Dam radę.

Drake:
Wierzę w Ciebie, Madison.

Dziewczyna z zaskoczenia uniosła brwi do góry. Wzięła do rąk gorący jeszcze kubek z zieloną herbatą, kręciła nim przez chwilę w dłoniach, aż w końcu uniosła do ust. Pociągnęła mały łyk, a zaraz po nim drugi. Spoglądała na monitor, czekając na kolejną wiadomość, ale nic nie przychodziło. W końcu sama przyłożyła drobne palce do klawiatury.
- Cześć – usłyszała za sobą znajomy głos i szybko zamknęła laptopa. - Masz przede mną jakieś tajemnice?
Blondynka uśmiechnęła się przepraszająco.
- Jak się czujesz? - spytała łagodnie siadając koło przyjaciela. Ujęła jego dłoń, która spoczywała na jego udzie. - Będzie dobrze.
- Brakuje mi jej Mad – szepnął spoglądając w jej brązowe oczy. - Nie radzę sobie z tym.
Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć. Nie tylko on przeżywał, to co się ostatnio wydarzyło. Jej też z tym było ciężko. I nie tylko z tym. Problemy spadły na nią nieoczekiwanie. Wszystko się przewróciło do góry nogami. Całe jej życie.
- Co się dzieje? - Przyjrzał jej się uważnie, wyglądała inaczej.
- Nic – odparł szybko i lekko się uśmiechnęła. - Po prostu.. mi też jest z tym ciężko. Zresztą – zawahała się przez chwilę spoglądając na chłopaka – nie tylko nam jest ciężko. Rozmawiałeś z nimi? - Chłopak pokiwał głową. - Dlaczego?
Zapanowała cisza, podczas której Travis wzruszył ramionami.
- Jesteście przyjaciółmi.
- Wszystko inaczej mogło się potoczyć.
Już dziś drugi raz słyszy te słowa.Tylko każdy miał co innego na myśli.
- Czasami myślę, że to wszystko moja wina – usłyszała jego stanowczy głos. Nie pierwszy raz słyszała te słowa z jego ust. I za każdym razem drżała, gdy to mówił. Kiedy się za to wszystko obwiniał. - Muszę wyjechać na parę dni. Przyszedłem się pożegnać, Madison.[/list][/img]


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 21:43:45 05-04-15, w całości zmieniany 24 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:44:46 10-09-13    Temat postu:

Ooo... co ja widzę? Cieszę się, że wrzuciłaś to znowu i mam nadzieję, że tym razem doczekam się końca ^^ Wiesz jak lubię tą historię i całą tą gromdkę ;D
Tylko teraz mam pytanie - czy to jest ciąg dalszy tego, co było tu pierwotnie, czy zaczynamy wszystko od nowa? Bo patrząc po prologu mam wrażenie, że cała historia startuje na nowo, nieco inaczej niż pierwowzór i wolę się upewnić.

A! I jak zobaczyłam plakat, to mi się przypomniało, że miałam Ci też zrobić sygnaturki, ale kurde nie pamiętam czy je w końcu zrobiłam czy nie... Mam nadzieję, że jednak je zrobiłam, bo jak nie, to wstyd na całej linii
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:30:39 10-09-13    Temat postu:

Aga, prolog jest dodany, jest nowy. A odcinki jak poprawiałam wzorowałam się na starych. Gdybym pozmieniała wszystko, to by nie było to samo. Fakt faktem, kiedy czytałam te pierwsze odcinki, chciałam je pogrzebać i pisać od nowa, ale nie chciałam za bardzo zmieniać tą historię.

Sygnaturki Twoje mam w połowie, kilka jest, dlatego wstawiłam swoje, bo nie chciałam mieszać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:00:52 11-09-13    Temat postu:

Czyli jednak zrobiłam - jak chcesz to poszukam gdzieś w moich tajemnych folderach, bo nie sądzę, żebym je wyrzuciła i prześlę Ci jeszcze raz

Zmyliło mnie trochę obecność Madison w prologu i jeszcze ten tajemniczy Drake - nie pamiętam go z poprzednich wersji, dlatego spytałam czy to ciąg dalszy. W sumie to dobrze, że nie będziesz zmieniać wiele, bo tak jak napisałaś, wtedy to już by była całkiem inna historia, a przecież nie o to chodzi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:11:06 11-09-13    Temat postu:

Jak zrobiłaś to będę wdzięczna jak mi wyślesz, bo jak mówiłam, mam tylko połowę.

Powiem Ci, że trochę urozmaiciłam pierwsze odcinki, bo tamte był strasznie krótkie, a jakbym zebrała tamte odcinki, to by wyszły z dwa czy trzy odcinki, i historia poszła by za szybko. Więc jakieś nowe sceny też są. Coś zmieniłam z Emily, ale to zobaczysz.

Co do prologu, nie wiem czy będziesz pamiętać... Były jakoś dwie sceny, jak pojawił się jeden bohater koło Madison. Umówili się na kawę, a potem no cóż była przerwa, a potem wstawiłam drugą część i nie kontynuowałam tej znajomości.


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 18:12:49 11-09-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:41:10 11-09-13    Temat postu:

Już nie mogę się doczekać odcinków

Na raziez znalazłam Channel, Travisa, Ashtona, Jasona, Robbie'ego, Emily, Amy, Madison, Scotta (tego to nawet dwie;)), Ericka&Amber, Chrisa&Kate.
Nie mogę znaleź Loreny, ale najwyżej zaraz zrobię od nowa, bo znalazałam też swój "szablon" z którego robiłam te sygnaturki Muszę poszkukać Twojego maila gdzie mi to wszystko wypisałaś, bo nie pamiętam czy jeszcze ktoś tam miał być.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:56:11 11-09-13    Temat postu:

Aga, to tylko jedna trzecia część bohaterów. Ja mam zapisane kto, kogo gra, więc mogę Ci wysłać. Ale wiedz, że naprawdę nie musisz tego robić od zaraz. Mi się nie spieszy, a zawsze w każdej chwili moge zmienić te sygnaturki, więc nie ma problemu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:06:55 11-09-13    Temat postu:

To wyślij - mam ten "szablon" więc żaden problem Coś mi się Shane West kojarzy i chyba Justin Timberlake, bo widzę, że nawet mam ich w tym folderze z "szablonem" i kojarzę jeszcze, że Willę Holand widziałam na sygnaturce w poprzedniej wersji, ale lepiej będzie jak mi podeślesz listę tych, których jeszcze brakuje, bo kojarzę też jeszcze Gabriela i Bena i jego żonę, ale pojęcia nie mam kto jest kim
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:16:25 11-09-13    Temat postu:

Aga, wysłałam Ci an pocztę.


ODCINEK 1

Piątek, późnym wieczorem.

Travis Roberts uwielbiał ryzyko i adrenalinę, którą ostatnio dostrzegł w nielegalnych wyścigach motocyklowych. Z przyjemnością do nich przystępował, które z dnia na dzień go uzależniały. Kiedy wsiadał na motocykl z niecierpliwością oczekiwał na znak, po którym mógł ruszać, aż po zwycięstwo. Uwielbiał wygrywać. Nie chodziło o pieniądze. Czuł przy tym podniecenie i dobrą zabawę. Do tego chciał być najlepszym.
Podczas tego wieczoru także miał wziąć udział w wyścigach. Miał zamiar się zmierzyć Jasonem Declanem, z którym rywalizował już od dłuższego czasu o wszystko.
- Cześć – przywitał się z kolegami, którzy na niego oczekiwali. – Jestem, nie spóźniłem się? – spytał podając dłoń kumplom.
Scott i Robbie, dwóch przyjaciół, którzy od jakiegoś czasu zaczęli się trzymać z Travisem. Siedzieli na masce swojego samochodu, popijając piwo z butelek i spoglądając na wyścig, który właśnie trwał.
- Jest on? – spytał zerkając na kumpli.
- Czekają na niego – odezwał się Scott rzucając chłopakowi butelkę z alkoholem.
Travis rozejrzał się po dobrze znanym mu terenie, zerkając na dziewczyny, które tu się kręciły w kusych spódniczkach albo w szortach odsłaniając swoje zgrabne i długie nogi. Kiedy spotkał się wzrokiem z jedną z dziewczyn uśmiechnął się i uniósł brew do góry. Jednak to nie była ta dziewczyna, za którą się znacząco rozglądał.
- Przyjedzie z Jasonem – powiedział Robbie przyglądając się dobrze kumplowi.
- Cholerny kretyn – wyrzucił z siebie Travis. Sięgnął do kieszeni swoich dżinsów, wyciągnął papierosy i zapalił jednego. Wypuszczając dym papierosa z ust i popijając piwo oparł się o samochód, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Dałbyś sobie spokój z nią – odezwał się Scott, który obserwował przyjaciela.
Scott był najrozsądniejszym z całej trójki. Wiele razy próbował przekonywać Travis'a, aby dał sobie spokój z tą dziewczyną, tak samo jak z wyścigami. Wyszło wszystko na opak, a do tego sam dał się w to wciągnąć. Mimo iż się nie ścigał, siedział w tym po uszy tak samo jak Travis.
- Nie wiesz o czym mówisz. - Travis pokiwał przecząco głową i się zaśmiał spoglądając na kumpla. - Spójrz tylko na nią. - Wskazał wzrokiem na dziewczynę, kiedy zauważył, że przyjechał Jason, a za nim wyłoniła się ona. Zgrabna, długonoga dziewczyna, ubrana w krótkie, dżinsowe szorty i w białą bluzeczkę na ramiączkach. Przeszedł po nim dreszcz spoglądając na Emily i obserwując jak dziewczyna ściąga kask z głowy, a na jej ramiona opadają jej włosy.
Jason zauważył wzrok Travisa, który spoglądał na jego dziewczynę. Uśmiechnął się znacząco w jego stronę i przysunął do siebie Emily. Wtulił twarz w jej włosy, które rozwiewał wiatr obserwując czy Travis patrzy, aby po chwili zbliżyć wargi do jej ust. Kiedy oderwał się od dziewczyny oblizał wargę i jeszcze raz spojrzał na Travis'a.
- Czas zacząć! - zawołał w jego stronę i cofnął się siadając na motocykl i dając mu znak, aby uczynił to samo.
Travis odłożył butelkę z piwem i pomaszerował do motocyklu stojącego nieopodal. Wsiadł na niego i przystanął na starcie oczekując znaku, po którym mogą ruszyć.
Chciał wygrać. Skupił się tylko i wyłącznie na tym, zagłuszając tym samym swoje inne myśli. Spoglądał uważnie na znaną mu dobrze trasę, aby po chwili spojrzeć na lewo, gdzie znajdował się jego przeciwnik. Jechali z tą samą prędkością, byli na tej samej pozycji. Travis dodał więcej gazu i znalazł się na prowadzeniu, jednak co chwilę Jason mu dorównywał. Znowu przycisnął pedał z gazem, jego wskaźnik wskazywał na dość szybką prędkość, wiedział że powinien zwolnić, ale nie zrobił tego.
-Zwolnij – usłyszał w swoich myślach czyjś aksamitny głos. - Zwolnij – poprosił głos, który szumiał w jego głowie. Rozejrzał się nerwowo w koło. Zwolnił, ale tylko dlatego, że chciał wiedzieć, kto do niego mówi. A kiedy szepty ucichły, zaśmiał się pod nosem. Rozejrzał się za swoim przeciwnikiem i widząc, że Jason ma nad nim przewagę docisnął gazu. Próbował go dogonić, dorównać mu, kiedy dostrzegł zakręt wiedział, że to jego jedyna okazja. Nie spodziewał się tylko, że Jasonowi także to przyjdzie do głowy. Chłopak skręcił wcześniej niż powinien, aby przeszkodzić Travisowi, który go nie zauważył.

Nad ranem

Pustym wzrokiem wpatrywał się w jakiś odległy punkt przed nim. W głowie rozświetlały mu się obrazy z dnia wczorajszego, a także ten aksamitny głos, który przemawiał do niego podczas wyścigów. Przewrócił teatralnie oczami zdając sobie sprawę, nad czym tak się zastanawia. To musiała być tylko jego wyobraźnia, głos w jego głowie. Travis ruszył się na szpitalnym łóżku, ale szybko tego pożałował. Na jego twarzy pojawił się ogromny grymas, wszystko go bolało, każda część ciała. Przymknął oczy, aby zapomnieć o tym bólu.
- Mówiłam, abyś zwolnił – usłyszał ponownie i otworzył natychmiast oczy, mając nadzieję, że ktoś koło niego jest. Ujrzał blondynkę z dzieckiem na rękach, która zbliżała się do niego. Nie, to nie należał do niej głos. Znał głos Loreny, a tamten... tamten był tak delikatny, cichy, z którego biło ciepło.
- Coś ty najlepszego zrobił?!
Słowa Loreny odbiły mu się w głowie jak echo. Odruchowo przyłożył dłonie do uszu, dając jej do zrozumienia, aby ściszyła ton. Spoglądała na niego wzrokiem pełnym złości, czekając na jakieś wytłumaczenie z jego strony, ale chłopak milczał. Odwrócił wzrok, dopiero kiedy mała dziewczynka zaczęła gaworzyć ponownie na nie spojrzał. Nela, dziewczynka o niesfornych loczkach, które otaczały jej drobną i roześmianą twarzyczkę wyciągała do niego swoje maleńkie rączki.
- Wujek teraz nie może – oznajmiła Lorena przyciskając bardziej dziewczynkę do swojej piersi, ale mała się wyrywała.
- Nic mi nie będzie – odparł Travis. - Chodź tu szkrabie. - Wyciągnął ręce w kierunku Neli, która po chwili znalazła się obok niego. Wesoła i uśmiechnięta gaworzyła sobie pod nosem zerkając od czasu do czasu na matkę i na chłopaka. - Tak, tak – potwierdzał Travis, a na jego twarzy w końcu pojawił się uśmiech.
- Co ja mam z tobą zrobić? - spytała Lorena, której kąciki ust także uniosły się delikatnie do góry.
- Co mówią lekarze? - zagadnął Travis.
- Na szczęście to nic poważnego i może dziś wyjdziesz. Masz tylko kilka małych ran, zadrapań które szybko się zagoją, no i trochę poobijałeś sobie ciało – mówiła blondynka spoglądając z przejęciem na młodego. - Ale i tak jesteś nierozważny. To się mogło całkiem inaczej skończyć! Jak mogłeś... - Travis spojrzał na nią znacząco i Lorena ucięła w pół zdania. - Przepraszam – rzuciła i odetchnęła. - Po prostu sie bałam o ciebie – wytłumaczyła. - Miałeś z tym skończyć – przypomniała, gdy chłopak milczał.
- Nic mi nie jest – szepnęła Travis i złapał za jej drobną dłoń. Przycisnął ją delikatnie i posłał jej blady uśmiech. - Co tam księżniczko? - rzucił do małej, która roześmiana zaczepiała go swoimi rączkami.
Channel obserwowała z daleka swojego nowego podopiecznego, którym ma się zająć przez najbliższych parę dni. Był całkiem inny niż poprzedniego wieczora, kiedy widziała go po raz pierwszy na tych wyścigach. Sama także się uśmiechnęła, gdy tak obserwowała całą trójkę. Nie wiedziała co ją czeka i czego może się spodziewać po tym chłopaku.
Kiedy była spokojna i wiedziała, że nie ma żadnych objaw wróciła do siebie. Poprzez pobyt w miasteczku zamieszkała ze „swoją ciotką”, aby inni nie zebrali żadnych podejrzeń. Tak więc zamieszkiwała wraz z Rose, starszą kobietą, na której wsparcie mogła zawsze liczyć.
Podreptała po książkę, która leżała na wierzchu i zagłębiła się w lekturze, chcąc odpocząć od ostatnich wydarzeń. Zwłaszcza, że już jutro podąży także do nowego liceum.
- Cześć. - Znajomy głos oderwał ją od książki, którą odrzuciła na bok i już po chwili znalazła się przy boku Ashtona. Zawiesiła mu ręcę na szyi cała rozpromieniona. Do tego wszystkiego on był jej najbardziej potrzebny. Brakowało jej tego chłopaka, z którym spędzała większość swojego czasu.
- Co tu robisz? - spytała, gdy oderwała sie od chłopaka. - Tęskniłam za tobą! - rzuciła wesoło i ponownie przyległa do niego swoim drobnym ciałem. - Za wam wszystkimi tęsknię. Tu jest całkiem inaczej – powiedziała lekko urażona, krzyżując ręce na piersi.
- Ja za tobą też – odparł Ashton muskając palcem jej zmarszczony nosek.
- Lepiej powiedz jak tu się dostałeś. - Uniosła jedną z brwi do góry, a Ashton wzruszył ramionami.
- Musiałem cię zobaczyć – oznajmił rzucając się na łóżko, które przed chwilą zajmowała Channel. - Jak tam twoje zadanie? - Channel przewróciła oczami i machnęła ręką.
- To trudny przypadek.
- Dasz radę – przekonywał Ashton. - Oh, chyba się zorientowali. - Chłopak zmarszczył słodko nos, pocałował Channel w czoło na pożegnanie i już go nie było.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:47:22 17-09-13    Temat postu:

    ODCINEK 2


Kilka dnia później.

Był spóźniony. Wiedział, że pan Coner nie lubił spóźnialskich, mimo to ze spokojem zmierzał do sali lekcyjnej. Złapał za klamkę i wszedł w wielkim stylu, a twarze uczniów skupiły się na jego sylwetce zamiast spoglądać na tablicę, na której nauczyciel tłumaczył jedną z reakcji, które były im potrzebne do zadania. Uniósł rękę w geście piątki do swoich kumpli, a Emily, obok której przechodził uraczył uśmiechem.
- To miejsce jest zajęte – oznajmił dziewczynie, która siedziała na jego miejscu pod oknem, spoglądając przez nie. - Głucha jesteś? - zapytał, gdy nie reagowała.
- Było wolne – odparła spokojnie Channel i spojrzała na Travisa. Przez chwilę mierzyli się wzajemnie wzrokiem. W końcu Travis odwrócił wzrok, przewrócił teatralnie oczami, westchnął głośno i ponownie spojrzał znacząco na dziewczynę. Uniósł brwi do góry oczekując, aż dziewczyna ustąpi mu miejsce, ale na nic takiego się nie zapowiadało.
- Jest jakiś problem? - spytał pan Coner i nie oczekując na odpowiedź, kontynuował dalej – Channel jest nowa, będzie twoją partnerką na lekcji i nie dyskutuj Roberts. Nie czas na twoje humory – zwrócił się bezpośrednio do chłopaka przyglądając mu się uważnie. - A teraz zabierajcie się do pracy – ogłosił reszcie klasy, a sam spoczął na swoim miejscu.
Coner poprawił się na niewygodnym krześle i podniósł z ziemi swoją torbę wyciągając z niej pyszne kanapki. Ze ślinką otwierał papierek, w który były zawinięte, aby po chwili ugryźć duży kawał kanapki. Rozkoszował się nią z myślą o pani Lisel, która mu je przygotowała.
- To może zamienimy się miejscami? - zagadnął Travis. - Wolę przy oknie.
- Ja też – odparła z uśmiechem, a zrezygnowany chłopak usiadł na miejscu obok. Wyciągnął jakiś notatnik i zamiast zająć się lekcją, jak powinien kontynuował swoje szkice. - Jestem Channel. - Dziewczyna wysunęła w jego stronę swoją drobną dłoń chcąc się przywitać.
- I co z tego?
- Chciałam się tylko przywitać – oznajmiła zaglądając mu przez ramię.
- Okej – zaczął Travis przenosząc na nią wzrok. - Już to zrobiłaś – powiedział wolno przeciągając lekko sylaby. - Pan Coner również.
- Nie powiesz mi jak ci na imię? W końcu jesteśmy partnerami. - Channel nie dawała za wygraną. Nie spuszczała z niego wzroku, obserwując każdy ruch jego twarzy. Bawił ją swoimi minami, chociaż nie pokazywała tego.
- Na lekcji jedynie – zauważył unosząc do góry ołówek. Obrócił go w dłoni i przyjrzał się naostrzonej końcówce. - Więc zainteresuj się lekcją, zadanie samo się nie zrobi, a nie ma w nim mowy o moich danych, słonko.
- Ważna jest dla mnie ocena z tego przedmiotu, więc musimy się do niego razem przyłożyć – tłumaczyła Channel, którą przybrała odpowiednią postawę. - Masz tego nie popsuć, rozumiesz? - Rysik z ołówka wbiła delikatnie w jego policzek, zaglądając mu w oczy, kiedy się odwrócił. Były roześmiane, jakby go bawiła.
- Nie ma sprawy. - Uniósł ręce w geście poddania. - Możesz się wykazać, a ja obiecuję ci, że nie przyłożę ręki do tego zadania. - Bawiła go, roześmiany wrócił do swojego zajęcia, ciągle podśmiewając się pod nosem. - Rozumiesz? Rozumiesz? - naśladował ją. Słyszał jak zrezygnowana dziewczyna głośno westchnęła.
Czas do końca lekcji zbliżał się tuż, tuż. Pan Coner dalej zajadał się śniadaniem, nie zauważając, że jego uczniowie nie są zainteresowani zadaniem, jakie im przydzielił. Sam tez po chwili wyciągnął swój brudnopis, w którym coś zapisywał.
- Trzymaj się mała – rzucił Travis, kiedy zadzwonił dzwonek, a on poderwał się z miejsca. Odwrócił się jeszcze raz w jej stronę, gdy już wychodził i przyszło mu coś do głowy. Słyszał odbijające się echo jej głosu, głosu, który słyszał także wtedy na wyścigach. Uznał jednak, że to zwykły przypadek i zignorował to.
- Jak się czujesz, stary? - spytał Scott, który wraz Robbim czekał na niego pod klasą. - Te zadrapania – wskazał na jego twarz.
- Bywało gorzej – odparł Travis. - Co z Jasonem?
- On miał więcej szczęścia i nie ucierpiał – wtrącił się Robbie. - Nie wiadomo jakby to się skończyło, gdyby też w miarę szybko nie zahamował – odpowiadał z przejęciem, a Scott poruszał przecząco głową.
- To było niepotrzebne zamieszanie, śmiało mogliśmy dokończyć ten wyścig.
- Chyba cię pogięło! - Scott podniósł głos na przyjaciela. - Ciesz się, że tak to się skończyło.
- Dokończymy za tydzień. - Travis uśmiechnął się do Robbiego, którego także dopadł entuzjazm po słowach kumpla. Tylko Scott nie był zadowolony i nie wiedział jak wybić im ten szalony pomysł z głowy.

***


Channel wpatrywała się w swoje odbicie w lustrze w szkolnej toalecie. Spoglądała w swoje wielkie oczy, w których śmiało mogła dostrzec rozczarowanie, jak i brak wiary. Brak wiary w siebie, że nie da rady.
- Dlaczego akurat on, co? - spytała samą siebie. - Nie pogniewałabym się za jakiegoś normalnego chłopaka, zwykłego, nie sprawiającego problemów – zaczęła wymieniać wycierając mokre dłonie papierowym ręcznikiem. - A nie kogoś, z kim nie potrafię się nawet porozumieć – westchnęła głośno.
- Przeszkadzam?
Channel podskoczyła nerwowo do tyłu, kiedy usłyszała nieznajomy głos i dostrzegła uśmiechniętą twarzyczkę w lustrze.
- Jesteś tu z kimś? - spytała rozglądając się po łazience i zaglądając do pierwszej kabiny.
- Nie, ja... ja tylko... - zaczęła się jąkać.
No pięknie! Jeszcze sobie pomyślą, że jakaś nienormalna jest. Niezdarna, niepotrafiąca się dogadać z rówieśnikami i rozmawiająca sama ze sobą. Dziewczyna machnęła ręką. Wszystko jej jedno.
- Każdemu się zdarza. Mi, jak jestem zdenerwowana to często się przytrafia. W ogóle gadam jak najęta. Jestem Amy. - Dziewczyna podała jej swoją rękę, którą Channel delikatnie ucisnęła.
- Channel.
- Ty zapewne jesteś tą nową. - Amy uniosła pytająco brwi do góry.
- Zapewne? - spytała roześmiana.
- Każdy nowy spędza lunch w łazience. - Amy wzruszyła ramionami, nie zważając na pytanie dziewczyny. - Ty swój też tam zostawiłaś. - Wskazała na jedną z toalet. - Zresztą mówiono już o Tobie. - Channel oblała się lekkim rumieńcem i zgarnęła swoje drugie śniadanie do torby. Kiwnęła głową dziękując i uśmiechnęła się przyjaźnie. - Chodź pokażę ci szkołę, jeśli chcesz. We dwoje od razu raźniej – pocieszyła ją Amy i razem wyszły z łazienki.

***

Travis pożegnał się z kumplami, gdy gdzieś w oddali dostrzegł znajomą mu dziewczynę. Uśmiechnął się pod nosem i szybkim krokiem podążył wprost za nią. Obserwując jej sylwetkę, która zgrabnie się prezentowała spoglądał też na boki, czy w pobliżu nie ma nigdzie Jasona.
- Ej, ej – zawołał i złapał ją za ramię, gdy już chciała skręcić. - Cześć – przywitał ją z uśmiechem, kiedy przycisnął ją do zimnej ściany. Przejechał delikatnie opuszkami palców po jej nagim ramieniu. - Tęskniłaś? - spytał z błyskiem w oczach.
- Martwiłam się! - podniosła głos i wyswobodziła się z jego uścisku. Założyła ręce na biodrach z dwóch stron, jakby oczekiwała na jego wytłumaczenia, a Travis tylko się zaśmiał. - Jesteś taki nierozważny – powiedziała. - Oboje jesteście – poprawiła się po chwili. Odwróciła od niego wzrok, kiedy zaglądał jej głęboko w oczy.
- Nie udawaj, że cię to obchodzi. - Zilustrował dokładnie jej sylwetkę w całości. Oparł się o ścianę i skrzyżował ręce na klatce piersiowej, uśmiechając się do niej zalotnie. Uniósł pytająco brwi do góry widząc jak powoli zaczyna się irytować. - To co, urwiemy się gdzieś? - spytał i wyciągnął do niej rękę, gdy długo nie odpowiadała.
Emily westchnęła, przyjrzała się bacznie jego pewnej siebie twarzyczce, odwróciła się na pięcie i zostawiła go w tyle. Spoglądał na nią z uśmiechem, wiedział że to tylko kwestia czasu. Broniła się dzielnie, ale upiornie jej to szło.
Travis w końcu wyszedł ze szkoły i ruszył w kierunku swojego starego mustanga, którym zastąpił swój motocykl, do czasu, aż naprawi w nim uszkodzone części. Kiedy znalazł się w samochodzie, jednocześnie wyjeżdżał powoli i zmieniał stacje radiowe. Gdy w końcu znalazł coś odpowiedniego spojrzał przed siebie i gwałtownie zahamował.


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 21:49:42 17-09-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:33:49 18-09-13    Temat postu:

Cudownie móc znów o nich czytać - zwłaszcza o utarczkach Travisa i Channel
Dostrzegam już też pewne różnice, z których chyba najistotniejsza to pojawienie się Loreny i małej Neli już teraz no i o ile mnie pamięć nie myli coś jest też inaczej na linii Travis - Emily, a przynajmniej takie mam wrażenie Ale chyba nie będę porównywać więcej z tamtą wersją tylko skupię się na tej
A, widzę, że coś źle się sygnaturki wyświetlają z taką brzydką czarną otoczką (chyba, że tylko u mnie?) i że są trochę za duże - zmniejszyłam i wrzuciłam na imageshak - mailem podesłałam Ci linki razem z linkiem do plakatu w odrobinę większym rozmiarze, który znalazłam też gdzieś na dysku ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:25:34 19-09-13    Temat postu:

Dzięki Aga, że wpadłaś. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, jak Cię pomęczę co jakiś czas odcinkami, skoro mam poprawione. Co do Loreny, ona się pojawiła, ale później, tu ją wcisnęłam wcześniej. Co do Travisa i Emily, masz rację.

Dziękuję bardzo, jak tylko znajdę chwilę, zaraz je poprawię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:42:02 19-09-13    Temat postu:

Oczywiście, że nie mam nic przeciw - uważam, że to nawet bardzo wskazane Tak więc czekam na kolejne "odcinki" ;D
I nie ma za co
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:28:34 26-09-13    Temat postu:

    ODCINEK 3


Kiedy znalazł się w samochodzie, jednocześnie wyjeżdżał powoli i zmieniał stacje radiowe. Gdy w końcu znalazł coś odpowiedniego spojrzał przed siebie. Zahamował. Kilka centymetrów przed maską stała jego partnerka z lekcji we własnej osobie. Odetchnął z ulga widząc ją jednak całą. Wywrócił oczami, kiedy ta stała i wpatrywała się na niego obojętnym wzrokiem. Kiedy nie reagowała pokazał jej grzecznie dłonią, aby zeszła mu z drogi.
- Chciałbym ruszyć – odezwał się zniecierpliwiony Travis.
- No już, już – odparła Channel, która najwyraźniej wyszła z tego letargu, w którym przed chwilą się znajdowała.
- Wszystko w porządku? - spytał lekko przejęty, kiedy już miała odejść, a chwilowo się zawahała i przyłożyła swoją drobną dłoń do czoła.
Channel pokiwała twierdząco głową, chociaż nie była pewna. W jej głowie pojawił się krótki film i zobaczyła swojego ojca, który ją przed czymś ostrzega. Zmarszczyła czoło zastanawiając się nad tym głębiej.
- Najwyraźniej nie. - Wysiadł z samochodu lekko zirytowany. Stanął na wprost niej i zniżając wzrok spojrzał na nią, gdyż była od niego niższa ponad głowę. Uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, a on miał wrażenie, że jest z nią coś nie tak.
- Pomyślałam – zaczęła niepewnie Channel, wyrzucając siebie chwilowe wspomnienie o ojcu. - Że możemy dokończyć zadanie.
- Myślę, że nie będę ci do niczego potrzebny. Dasz sobie radę, mała – odparł wesoło i puścił jej oczko, kierując się do samochodu.
Channel uniosła głowę do góry, tak że promienie padały na jej drobną twarzyczkę. Nie miała pojęcia, w jaki sposób powinna zbliżyć się do chłopaka. A jeśli szybko czegoś nie wymyśli może się pożegnać z powrotem do domu.

***

Travis zatrzymał się na znajomym mu miejscu. Bad Turn, jak było nazywane miejsce nielegalnych wyścigów, było miejscem, w którym spędzał ostatnio większość swojego czasu. A wyścigi, które na początku były tylko ucieczką od codzienności, w której się gubił stały się dla niego wielką pasją.
Wychodząc z samochodu spotkał się ze wzrokiem ludzi, którzy z zaciekawieniem przyglądali się przybyłemu. Odwrócili jednak zaraz głowy, albo spuścili wzrok, tylko nieliczni przywitali się kiwnięciem głowy. Przeszedł obok nich obojętnie kierując się do mężczyzny, którego już dostrzegł z daleka.
- Nie wyglądasz za dobrze – oznajmił Josh, który spojrzał przez chwilę na chłopaka i ponownie wrócił do grzebania w motocyklu.
- Nic mi nie jest – powiedział zdecydowanym głosem, chociaż nie było tak do końca. Mimo, że czuł się nieco lepiej, potłuczone żebra nadal dawały o sobie znać. Za każdym razem, gdy tylko się schylił czuł ból. - Chciałeś pogadać ostatnio. - Travis zmienił temat przypominając, po co tu właściwie przyjechał. - Podobno miałeś dla mnie jakąś propozycję.
Josh się uśmiechnął. Złapał za kawałek jakiegoś materiału i wytarł niechlujnie dłonie.
- Mówiąc, że masz wygrać z Jasonem za wszelką cenę nie miałem na myśli tego. - Mężczyzna wskazał na jego lekko już posiniaczoną twarz.
- Już schodzi, jutro nie będzie śladu. - Delikatnie opuszkami palców dotknął swoją rozcięta wargę, chcąc sam się o tym przekonać.
Josh nie był przekonany. Nie podobało mu się to całe zamieszanie z Jasonem, powinien był bardziej uważać. Jednak teraz nie mógł rezygnować, kiedy czuł, że zdobywa zaufanie chłopaka.
- Do czasu, kiedy nie naprawisz swojej zabawki, możesz wybrać coś od nas.
- A co z tamta propozycją? - spytał Travis.
Josh się uśmiechnął. Był przekonany o swojej racji. Sprawa z Travisem, to tylko kwestia czasu.

W tym samym czasie.

Lekcje powoli dobiegały ku końcowi, ale Jason miał nadzieję, że jeszcze Travis gdzieś się tu kręci. Szukał go po całej szkole z nadzieją, że w końcu na niego wpadnie, ale nic na to nie wskazywało. Kiedy znalazł się na parkingu rozejrzał się wkoło za czerwonym mustangiem, ale go nie dostrzegł.
- Gdzie wasz kumpel? - zwrócił się do Robbiego i Scotta, których dostrzegł kiedy wychodzili z placówki. Spojrzał na nich pytająco, gdy milczeli. - Chodzi mi o Travisa – wyjaśnił jeszcze raz na spokojnie.
- Słuchaj – rzucił gniewnie Scott zbliżając się do chłopaka.
- Tylko spokojnie – szepnął Robbie cofając ręką przyjaciela. - Przecież to Jason – utwierdził go, a sam Jason słysząc to zaśmiał się pod nosem. Pokiwał przecząco głową, gdy zrozumiał, że nie warto i skierował się ponownie do budynku, kiedy wpadał na nieznaną mu dziewczynę.
- Uważaj jak chodzisz – rzucił niegrzecznie, chociaż nieco spokojniej niż zwykle.
- Przepraszam. - Usłyszał z ust dziewczyny, a on sam w tym momencie niespodziewanie schylił się po książki, które nieznajoma upuściła. Pozbierał podręczniki szkolne i już miał jej je przekazać, kiedy ponownie spojrzał na dziewczynę.
- Jesteś tu nowa – stwierdził Jason zainteresowany dziewczyną, zwłaszcza jak przypomniał sobie, że jest partnerką Travisa na jednej z lekcji. Uśmiechnął się pod nosem. - Pomogę ci – zaoferował się, gdy wyciągnęła ręce po swoje rzeczy.
- Nie trzeba – zaprzeczyła Channel i spróbowała sięgnąć po swoje książki, ale Jason szedł już w kierunku wyjścia. Przyśpieszyła mu kroku i szła z nim stawiając równo kroki z chłopakiem. - Znasz się z Travisem – zagadnęła dziewczyna, chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o chłopaku.
Było jej trudno, zwłaszcza że nic nie wiedziała na temat Travisa. Johny zawsze dawał swoim ludziom kilka wskazówek, dawał im dobre rady, a także informował ich o ważnych sprawach, o których powinni wiedzieć o swoich podopiecznych. Jej jednak nic nie powiedział.
- Można tak powiedzieć – potwierdził Jason spoglądając uważnie na dziewczynę. - Interesuje cię? - spytał zaciekawiony.
Policzki Channel przybrały czerwoną barwę, a ona szybko zaprzeczyła głową.
- Nie wiesz gdzie teraz jest? - spytała nagle.
Jason spojrzał na nią zaskoczony, uniósł brwi do góry i spotkał się z jej wzrokiem. Wpatrywała się w niego swoimi dużymi oczami, oczekując jego nagłej odpowiedzi. Tyle, że Jason nie wiedział, chociaż chciałby także się tego dowiedzieć.
- Nie wiem – odparł tak szybko jak tylko zdołał i odwrócił wzrok.
- Jesteśmy, dzięki – rzuciła do niego, kiedy zorientowała się, że są już na miejscu. Wzięła od niego książki i nie żegnając się nawet, już w podskokach dotarła na werandę i zniknęła w swoim domu. - Czeeeść – przeciągnęła już w progu słysząc roześmiane głosy. - Ashton – zawołała widząc przyjaciela który gawędził sobie z Rose. - Musisz mi pomóc – wyprzedziła go, kiedy wstał, aby się przywitać i już miał zamiar się odezwać.
- O co chodzi? - spytał, gdy już zostali sami.
- Nie, nic takiego – stwierdziła Channel, gdy zauważyła jego przerażoną twarz. Ashton odetchnął i nieco już rozluźniony rzucił się na łóżko.
- Fajnie tu macie – oznajmił rozglądając się po małym pomieszczeniu, które służyło jako pokój dziewczyny.
- No właśnie, nie za często tu bywasz. Co na to Johny? On chyba nie wie, co? Na pewno nie wie! - spojrzała na niego srogo, a Ashton wywrócił oczami. - Poza tym tylko Johny i Rose mogą – zastanowiła się na chwilę, ale Ashton jej przerwał.
- Tak, Rose – szepnął Ashton i się uśmiechnął. - Dobra, więc w czym mogę ci pomóc? - spytał, zmieniając temat.
- Muszę mieć większą kontrolę nad Travisem – rzuciła szybko i oderwała wzrok od przyjaciela. Widziała jego spojrzenie, nieudolnie próbował się uśmiechnąć, ukryć swoje zaskoczenie, a także to, że mimo iż chciałby jej pomóc to nie może. I tak już zbyt wiele zaryzykował dla tej dziewczyny. Nie byłoby dobrze, gdyby Johny się dowiedział o jego ciągłych wyprawach na dół, a także o tych małych pomocach dziewczynie. - Rozumiem – westchnęła Channel po chwili. - Po prostu... - zaczęła ponownie.
- Nic się nie stanie, jak stracisz go z oczu na godzinę, czy dwie. - Ashton podniósł się z łóżka i podszedł do dziewczyny, stanął naprzeciw niej, tak że spoglądała teraz w jego niebieskie oczy. - Wiem, że to twoje pierwsze, poważne zadanie, ale nie musisz się aż tak zamartwiać.
- Wiem, wiem – przeciągała dziewczyna. - Nie chcę tylko zawieźć Johnego. To dla mnie ważne, że to właśnie mi przydzielił to zadanie. Zwłaszcza, że...
- Że?
- Nie mam pojęcia, dlaczego właśnie ja? - zadała sobie pytanie Channel.
Dziewczyna skrzyżowała ręce na piersi, westchnęła głośno i odwróciła wzrok. Ashton odgarnął jej przydługawą grzywkę za ucho i zostawił na jej czole delikatny całus. Przymknął na chwilę oczy i pokiwał przecząco głową. Był zły na Johnego, że powiedział mu tak wiele informacji, o których nie mógł na razie wspomnieć dziewczynie.
- Nie mam pojęcia gdzie on się podziewa od południa – zaczęła na nowo.
- Jest bezpieczny – zapewnił ją blondyn.
Nie była tego zbyt pewna, ale dała sobie spokój. Nie chciała także robić przykrości Ashtonowi. Złamał zasady dla niej, chcąc spędzić z nią trochę czasu, a ona mu marudziła o swoim podopiecznym.



Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 21:30:09 26-09-13, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:51:59 28-09-13    Temat postu:

Hmm... Najbardziej moją uwagę w tym odcinku przykuł Josh, może dlatego, że o ile pamiętam, to nie miałam okazji poznać we wcześniejszych wersjach. Facet ma coś do Jasona i wysługuje się Travisem, a może raczej odwrotnie - Jason to tylko przykrywka by "dobrać się" do Travisa. Nie mam pojęcia o co może chodzić. Nie chcę też pisać zbyt dużo, żeby czegoś nie zdradzić, bo może nie wszyscy mieli przyjemność zapoznać się z wcześniejszą wersją
Czekam na kolejne odcinki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin