Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Fairytale gone bad
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 15, 16, 17  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:03:47 29-03-11    Temat postu:

Ma racje, Colin ma racje, i to jest największy problem Marie. Każda kobieta na świecie pragnie, żeby spotkać mężczyznę, który będzie wywoływał w niej takie reakcje. Jednak charakter Colina i jego uwagi nie przemawiają na jego korzyść, ponieważ żadna z nas nie chciałaby być tak traktowana, chociaż z góry ciągnie nas do beznadziejnych przypadków, więc kto wie. Myślę, że Marie, choć sama nie zdaje sobie z tego sprawy, chce, żeby wszystko wyszło na jaw, ale żeby odbyło to się bez jej udziału. Najchętniej użyłaby Colina, ponieważ Chris wie jaki jest jego brat i mogłaby zrzucić większą część winy na niego. Kobiety są pokręcone, trzeba się przyzwyczaić.
Oczywiście czekam na więcej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:08:06 29-03-11    Temat postu:

Uwielbiam scenki między Colinem i Marie - są tak mocno naładowane erotyzmem, iż tylko czekam, aż ta bomba wybuchnie
Nie wiem czemu, ale mam dziwne wrażenie, że tak na serio to Marie nie kocha ani Chrisa, ani Colina.
I mam ogromną prośbę! - błagam, nie zmieniaj Colina - to znaczy on nie może stać się "grzecznym chłopcem".
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:39:04 29-03-11    Temat postu:

Scenki między Colinem i Marie dokładnie takie miały być.
Colin grzecznym chłopcem? Nie, to by do niego w ogóle nie pasowało, także możesz spać spokojnie
Za to chyba obie macie rację co do Marie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
delicja123
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 17 Wrz 2010
Posty: 185
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:05:44 01-04-11    Temat postu:

Marie z trudem opiera się Colinowi Będzie ciekawie.
Myśle, że wkońcu zdecyduje się powiedzieć prawdę Chrisowi, chhyba że ktoś ją wypszedzi ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:59:37 03-04-11    Temat postu:

Odcinek miał być początkowo o czymś innym, ale jak to ja, w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Uznałam, że dobrze Wam zrobi, jak się na chwilę oderwiecie od C&M&C i postanowiłam rzucić trochę światła na Seana i jego żonę... Mam nadzieję, że zaciekawi Was ten wątek.
Miłej lektury:D

ps. Przy okazji zmieniłam sygnaturki na pierwszej stronie




Odcinek 8.

Sean nie był zachwycony pomysłem przyjaciela. Wprawdzie osobiście zasugerował mu, że powinien zapomnieć o Jordan i w pewien sposób sam pchnął go w ramiona Marie, ale nie myślał wtedy, że sprawy przybiorą taki obrót. Był święcie przekonany, że przyjaciel zabawi się raz, drugi, może trzeci, a potem znajdzie sobie kobietę odpowiednią dla siebie. Chris jednak zadurzył się w Marie i nie widział świata poza nią, a teraz chciał się z nią żenić. A Marie wcale niebyła taka, za jaką miał ją jej narzeczony…
Sean westchnął ciężko i wyjął kluczyki ze stacyjki. Nie miał prawa pouczać swojego przyjaciela, a tym bardziej mówić mu o przeszłości jego dziewczyny, skoro ona sama nie zamierzała tego zrobić. A może już to zrobiła i Chris najzwyczajniej w świecie to zaakceptował? Nieważne. To była sprawa między tamtą dwójką i on nie zamierzał się w to mieszać. Zwłaszcza, że sam nie należał do świętych. Jego żona całymi dniami siedziała sama w domu, a on w tym czasie zabawiał się z różnymi panienkami. Teraz też właśnie wracał z upojnej randki i… nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Przestał je mieć dawno temu, kiedy jego żona stanowczo oświadczyła, że ich małżeństwo istnieje wyłącznie na papierze.
Wysiadł z auta i ruszył w stronę domu. Chciał porozmawiać ze swoją żoną. O Chrisie i Marie i… o nich samych. Mimo całej tej otoczki wokół ich „związku”, zawsze świetnie się rozumieli i naprawdę lubili swoje towarzystwo. Żadne jednak nie oczekiwało od drugiego deklaracji czy wyznań miłosnych. Jedyne co między nimi było to co najwyżej przyjaźń. Przynajmniej tak mu się wydawało.
- May? – kiedy Sean przekroczył próg ich domu, wewnątrz było ciemno i dziwnie cicho – May? – zaniepokoił się nieco nie usłyszawszy odpowiedzi. Było to tym bardziej dziwne, że dziewczyna nie znosiła, gdy zwracał się do niej w ten sposób.
„Mam na imię Maya” – powtarzała zawsze z wyrzutem – „Jeszcze tego nie zapamiętałeś?” – pytała, po czym uśmiechała się promiennie, a on za każdym razem czuł wtedy, jak ulatuje z niego cały stres i zmęczenie. Była dla niego jak promyczek słońca w pochmurny dzień. Tym razem jednak, zamiast melodyjnego głosu żony, odpowiedziała mu grobowa cisza, co sprawiło, że serce zaczęło mu bić szybciej. Zapalił światło w hallu i zerknął w stronę salonu. W półmroku dostrzegł, że wszystko jest powywracane do góry nogami, jakby przez ich dom przeszło tornado.
- Cholera – mruknął pod nosem i biegiem popędził na górę, do sypialni – May?! May, gdzie jesteś? – z rozmachem otworzył drzwi do sypialni, gdzie również panował potworny bałagan – Maya? – spytał cicho, rozglądając się po pokoju. Smuga światła, wpadająca do pokoju przez szparę między uchylonymi drzwiami od łazienki, przykuła jego uwagę. Zbliżył się o kilka kroków i wtedy jego uszu dobiegło cichutkie chlipanie. Otworzył powoli drzwi i spojrzał w głąb pomieszczenia. W kącie na ziemi, między wanną a kabiną prysznicową, siedziała skulona dziewczyna. Kolana miała podciągnięte pod brodę i kołysała się lekko. Długie, lśniące, kruczoczarne włosy łagodnie opadały jej na ramiona i plecy, a po policzkach płynęły łzy.
- Maya? – podszedł bliżej i uklęknął przed nią – Maya, co się tu stało? – spytał, chwytając ją pod brodę i zmuszając by spojrzała na niego. Jej ciemne oczy były pełne żalu i złości.
- Bardziej interesuje cię to, co tu się stało niż to czy nic mi nie jest? – spytała z wyrzutem, podnosząc się z ziemi.
- Maya! – krzyknął za nią, gdy wyminęła go skierowała się w stronę sypialni.
- To nie może dłużej tak wyglądać – szepnęła, zatrzymując się przy oknie i oplatając się ramionami. Sean stanął w drzwiach łazienki i oparłszy się o framugę, przyglądał się jej bez słowa. Miała rację. To nie mogło dłużej wyglądać tak, jak wyglądało teraz. Nie powinien jej tak traktować. – Mam dość twoich ciemnych interesów i dość twoich nadpobudliwych kolegów…
- Czego chcieli? – spytał szorstko.
- Tego samego co zwykle – mówiła cicho, głosem zupełnie pozbawionym emocji – Podobno miałeś im dostarczyć jakieś ważne papiery… Mam dość, Sean – powiedziała stanowczo, odwracając się powoli w jego stronę – Nie wytrzymam tego dłużej.
- Więc co twoim zdaniem powinienem zrobić? – spytał łagodnie. Przez własną chciwość wpakował się w niezłą kabałę i nie bardzo wiedział, jak ma się z tego wyplątać.
- Nie wiem, ale ja już nie chcę brać w tym udziału… Nienawidzę życia jakie mi dałeś – dodała po chwili. Nigdy nie sądził, że usłyszy z jej ust takie słowa. Poczuł się teraz tak, jakby ktoś ciężkim narzędziem uderzył go w tył głowy. – Gdybym mogła cofnąć czas, nigdy nie wyjechałabym z Indii. Nigdy z tobą…
- Świetnie! – wrzasnął. Nie wiedział czemu tak zabolały go słowa żony. Przecież układ między nimi od początku był jasny. On miał przywieźć ją do Stanów i ożenić się z nią, żeby mogła zostać na stałe, a jej rodzice mili zapłacić mu za to okrągłą sumkę… – Więc może skoro tak bardzo nie podoba ci się życie tutaj, to wróć tam skąd jesteś?! Twój narzeczony Salim na pewno przyjmie cię z otwartymi ramionami!...
Maya patrzyła na niego osłupiała. Zacisnęła pięści i zamrugała szybko powiekami, by powstrzymać napływające do oczu łzy.
- Nienawidzę cię… – wycedziła przez zęby, po czym otworzyła szafę i zaczęła z niej wyciągać swoje rzeczy, wprawiając tym Seana w zdziwienie – Z samego rana zadzwonię do matki – mówiła, przełykając łzy – Na pewno znajdzie jakiś sposób, żebym mogła bezpiecznie wrócić…
- Maya… – widząc jej pełne bólu spojrzenie, pożałował tego, co przed chwilą powiedział.
- Nie będę ci dłużej zawadzać…
- Maya! – podszedł do niej i chwycił ją za ramiona. Nie mógł pozwolić jej odejść. Jakiś głos w jego sercu rozpaczliwie się temu sprzeciwiał. – Przepraszam… – szepnął opierając czoło o jej czoło – Jestem głupkiem…
- I myślisz, że to wystarczy? – spytała, wyrywając się z jego objęć – Kilka czułych słówek i Maya się udobrucha? Nie tym razem! – krzyknęła i wróciła do pakowania walizki – Nie jestem jak te wszystkie latawice, z którymi spędzasz popołudnia i wieczory…
- Maya… – szepnął niezdolny powiedzieć nic więcej. Każde jej słowo cierniem wbijało się w jego serce. Wiedział, że na to zasłużył, ale nie był pewien, jak dużo jest jeszcze w stanie znieść. – A co z urzędem emigracyjnym? – spytał po chwili – Nie chcę zniszczyć ci życia…
- Za późno. Już to zrobiłeś. I wiesz co? Już mi nie zależy. Cieszyłabym się, gdyby odesłali mnie z powrotem do Indii, albo gdziekolwiek indziej, byle tylko jak najdalej od ciebie i twoich namolnych kolegów! – zasunęła walizkę i postawiła ją obok szafy, po czym chwyciła poduszkę, koc i wcisnęła je Seanowi. – Możesz spać albo w salonie na kanapie, albo w pokoju gościnnym, ale nie chcę cię więcej widzieć tutaj.
- Przepraszam – szepnął, patrząc na nią z niedowierzaniem, ale jednocześnie podziwiając jej twardy, silny charakter.
- Zejdź mi z oczu! Dopóki nie ustalę z matką szczegółów dotyczących mojego powrotu do Indii, nie masz wstępu do tego pokoju.
Sean przez chwilę miał ochotę rzucić poduszkę i koc, które mu wręczyła i kazać jej spadać, potem pomyślał, że może powinien zadzwonić do Chrisa, ale przypomniawszy sobie, że jego przyjaciel pewnie właśnie teraz oświadcza się Marie, zrezygnował z tego zamiaru i z podkulonym ogonem wycofał się z sypialni i rozgościł w salonie, który najpierw solidnie uprzątnął…

[link widoczny dla zalogowanych]


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 17:51:01 04-04-11, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:39:19 04-04-11    Temat postu:

No i kurcze, wiesz, że to przeoczyłam? Gdybyś mi nie napisała zapewne bym żyła w błogiej nieświadomości ;D

Liczyłam tu na ten magiczny trójkącik, ale powiem szczerze, że takie troszkę odbiegające od głównych bohaterów odcinki też mi się podobają. W końcu im więcej takich rozdziałów, tym większa ilość odcinków czyż nie? ;D

Maya zdenerwowała się nie na żarty, ale chyba też rozczarowała swoim mężem. Ma żal do niego co widać gołym okiem - jak to się mówi. Co więcej chętnie poczytam sobie co z nimi dalej będzie, dlatego Agnieszko pisz kolejne rozdziały ;D

Pozdrawiam gorąco - gdyż dziś jeszcze Cię nie pozdrawiałam !
MAdzia ;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:24:00 05-04-11    Temat postu:

No i zrobiłaś poważny błąd moja droga. Poważny!!! Mianowicie ja nie dam Ci teraz spokoju
Wplecenie wątku Seana i May to był genialny pomysł, tym bardziej, że robi sie ciekawie
chłopak wplątał sie w jakieś ciemne interesy i ma na karku dziwnych ludzi a żona ma tego dość. Wcale jej sie nie dziwię. Będzie ciekawie już to wiem
A co obsadzenia w roli May Amrity Rao to był drugi genailny pomysł. Przyznam się, że tą aktorkę chciałam wziąć do roli mojej Sary ale w ostateczności zrezygnowałam, bo głównym bohaterem też jest ktoś inny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:26:01 05-04-11    Temat postu:

Dzięki kochane:*

Magiczny trójkącik to dominujący wątek tej historii i takim pozostanie, ale czasem mnie też potrzebna jest odskocznia od tej trójki, dlatego uznałam, że jednak wplotę tu wątek Seana i Mayi A że przez to opowiadanie będzie troszkę dłuższe niż miało być pierwotnie, cóż... Wy się pewnie cieszycie, a ja zapewne za chwilę będę zła sama na siebie, że znowu plątam:P Zwłaszcza, że w mojej główce uroił się już pomysł na kolejny wątek - pana z urzędu emigracyjnego, który będzie się bacznie przyglądał małżeństwu Seana i May oraz jego narzeczonej o wdzięcznym imieniu Jordan ale muszę to jeszcze przemyśleć
A co do obsadzenia w roli May Amrity Rao, to podsunęła mi ją Sin za co w tym miejscu bardzo jej dziękuję:*

Pozdrawiam :**
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:31:59 05-04-11    Temat postu:

Z każdym Twoim słowem utwierdzam się w przekonaniu, że jesteś pozytywnie pokręcona Nie mam pojęcia jak Ty to robisz. Może i będziesz zła sama na siebie ale i tak znów i znów wymyślasz nowe wątki i super zagadki których nikt nie jest w stanie rozwiązać Ale takie opowiadania lubię
I do tego wszystkiego widzę, że wokół tej dwójki nieźle będzie się działo. Coś mi się zdaje, że polubię ich ( nie obraź się ) bardziej od głównych bohaterów ale tak to właśnie bywa i tak będę czytać bo ciekawi mnie jak sie rozwinie ten Trójkąt Bermudzki w którym tkwi Marie. Nie biorę się za zgadywanie bo wiem że to i tak niemożliwe :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:02:00 05-04-11    Temat postu:

No tak, tylko ile ja się muszę potem namęczyć, żeby wszystko wyprostować
No i wychodzi na to, że główni bohaterowie znów mi tutaj zejdą na dalszy plan...
Wątek z Seanem i May już jest więc jakby nie mam odwrotu, ale z tym kolesiem z urzędu i jego dziewczyną to się jeszcze zastanowię
A trójkąt w którym tkwi Marie - no cóż... wiecznie trójkątem nie będzie - ale to już wiadomo z prologu. Pytanie tylko co później stanie się z nią samą?;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25190
Przeczytał: 11 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:09:15 06-04-11    Temat postu:

Pamiętam, że to miał być wątek poboczny, a już zasłużył na cały odcinek Maya jest silnym charakterem, wyrzuciła męża z sypialni( o ile pamiętam to nie sypiają ze sobą, więc co on właściwie tam robił?) i chce wracać do Ojczyzny. Ciekawe w co wplątał się Sean, że aż tak wiele zamieszania wprowadził w ich życie. Nie mogę się doczekać więcej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:26:27 09-04-11    Temat postu:

Jesteś genialna! Bardzo się cieszę, iż dodałaś nowy wątek. Jest ciekawy i intrygujący - lubię takie "papierowe małżeństwa" i mam nadzieję, iż z czasem między nimi zaiskrzy.
Jeśli o mnie chodzi to uważam, iż przyda nam się taka mała odskocznia od Naszego "uroczego trójkącika". I nie wiem czemu, ale z dnia na dzień ( z odcinka na odcinek ) Marie traci w moich oczach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:50:41 09-04-11    Temat postu:

Cieszę się, że nowy wątek się spodobał Postaram się go jakoś ciekawie poprowadzić - mam nadzieję, że się nie zawiedziecie;)
A co do Marie... no cóż - może jest trochę zagubiona? Może kocha ich obu, a wiedząc jaki jest Colin wybiera Chrisa, bo on daje jej poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji?
Dzięki za komentarz:*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:44:06 09-04-11    Temat postu:

agam napisał:
Może kocha ich obu, a wiedząc jaki jest Colin wybiera Chrisa, bo on daje jej poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji?


Jeśli dobrze pamiętam to chyba kiedyś też pisałam, iż Marie jest z Chrisem z powodu stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. Ale mi się coś wydaje, że tak na serio to nie kocha żadnego z nich. Colin - to dla niej namiętność, a Chriś - to właśnie poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Może jest i trochę zagubiona, ale moim zdaniem ( obecnie ) idzie na "łatwiznę", czekając aż Chris sam ( lub go ktoś uprzejmie poinformuje ) odkryje jej tajemnicę związaną z Colinem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:47:48 09-04-11    Temat postu:

A może to nie pójście na łatwiznę, a raczej prawdziwe uczucie do Chrisa i związany z nim strach, że chłopak nie byłby w stanie jej wybaczyć i straciłaby go na zawsze?
Jest tu kilka możliwości, ale która okaże się właściwa, to się okaże w tzw. praniu;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 15, 16, 17  Następny
Strona 7 z 17

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin