Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mroczna Magia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 20, 21, 22  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:37:09 27-02-11    Temat postu:

Tak wpadł mi jak się zastanowiłam nad tym co napisałaś Można powiedzieć, że jesteś MATKĄ CHRZESTNĄ tego pomysłu
zobaczymy jeszcze. Na razie muszę się zebrać do pisania MM, jak będę przy końcu to pomyślę o kontynuacji BM
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:38:49 27-02-11    Temat postu:

No to się czuję zaszczycona i jako matka chrzestna pozwolę sobie od czasu do czasu zapytać Cię jak się ma mój chrześniak
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:26:32 28-02-11    Temat postu:

ODCINEK 9

Alex stanął przy oknie w swojej sypialni i oparł się dłonią o ścianę. Księżyc dzisiejszej nocy był piękny. Odznaczał się na tle ciemnego nieba, wyróżniał się spośród miliona gwiazd, które go otaczały a do tego świecił mocnym światłem. Kiedy książę na niego patrzył zdał sobie sprawę, że Sara jest jak ten księżyc. Śliczna, wyjątkowa. Wyróżniała się znacznie spośród innych kobiet. Miała w sobie coś niezwykłego co przyciągało. Jej oczy świeciły jasnym blaskiem. Niekiedy, zazwyczaj gdy się denerwowała żarzyły się pomarańczowo. Alex zmarszczył brwi. Zastanawiało go co to oznacza. Od kiedy pierwszy raz spojrzał w te oczy wiedział że jest w niej coś niepowtarzalnego. Coś co powodowało że Lucien chciał ją mieć. Syknął głośno bo on nie miał pojęcia co to takiego.
- Niech to szlag – warknął i uderzył dłonią w ścianę. Odepchnął się od niej i chwycił skórzany płaszcz leżący na łóżku. Tej nocy musiał iść na patrol. Tegan i Dante nalegali by został z Sarą, ale nie miał zamiaru zaniedbywać swoich obowiązków. Nie mógł tego zrobić. Perspektywa spędzenia z Sarą nocy w pustej kwaterze niezwykle kusiła, ale wiedział, że dopóki nie nauczy się na nowo panować nad swoją żądzą nie powinien zostawać z nią sam na sam. Tym bardziej jeśli wie jak smakuje. Do tej pory czuł jej wyjątkowy zapach i smak jej ust które obiecywały nieziemską rozkosz. Po stuleciach samotności uczucia jakie w nim obudziła przerażały go bardziej niż fakt że ktoś na nią poluje. Przy niej czuł się bezbronny. Był bezbronny wobec tego co do niej czuł. Nie mógł pozwolić na to by to go osłabiło. Jedynym sposobem na to było uodpornienie się. Nie wiedział jednak czy jest to możliwe. Nie mógł przestać o niej myśleć. Słyszał w uszach jej melodyjny głos, który hipnotyzował swoją barwą. Był jak najpiękniejszy śpiew. Gładka skóra, która pachniała poranną rosą i delikatnym aromatem suszonej róży.
Pokręcił głową i westchnął. Nie mógł się rozpraszać. Nie czas na to. Był przywódca musiał myśleć trzeźwo. Sprawdził paski ze sztyletami przymocowane do ud i założył na plecy pochwę ze swoim mieczem. Sięgnął po okulary przeciwsłoneczne i wyszedł z pokoju.
W salonie czekali już na niego Aaidan i Dante. Uzbrojeni po zęby i z niebezpiecznym błyskiem w oku.
- Jesteś pewny, że nie chcesz zostać? – zapytał Tegan i spojrzał księciu w oczy. Alex pokręcił jednak głową.
- Nie. Mam obowiązki. A Sara jest w dobrych rękach – powiedział i spojrzał przyjacielowi w oczy z zaufaniem jakim obdarzał tylko jego. Tegan skinął głową z szacunkiem.
- Nic jej się nie stanie. Masz na to moje słowo – uśmiechnął się lekko. Alex położył mu dłoń na ramieniu w przyjacielskim geście.
- Byleś tylko nie myślał o niej za dużo bo nie będziemy Cie zbierać z chodnika – zaśmiał się Dante. Alex posłał mu ostre spojrzenie pełne dezaprobaty jednak kiedy zobaczył błysk rozbawienia w oczach kompana kąciki jego ust drgnęły na ułamek sekundy.
- Nigdy nic mnie nie rozproszyło i tak pozostanie – powiedział pewny siebie. Aaidan spojrzał księciu prosto w oczy i uniósł podbródek.
- Wielu naszych zginęło przez kobietę – powiedział gardłowym głosem – doskonale wiemy co potrafią zrobić z mężczyzną. Są naszymi słabymi punktami, ufamy im – zawiesił na chwilę głos a w jego oczach błysnął ból. Szybko jednak jego miejsce zajęła surowość, bezwzględność i chłód – a później doprowadzają do naszego upadku – dodał i wyszedł bez słowa z salonu. Alex odprowadził go wzrokiem. Kiedy przeniósł spojrzenie na Tegana dostrzegł w jego oczach cień współczucia.
- Czas na nas – rzucił do Dantego. Wampir sprawdził kuszę na plecach po czym skinął głową i ruszył do wyjścia. Książę ostatni raz zerknął na przyjaciela.
- Opiekuj się nią, proszę – powiedział. Tegan przekrzywił głowę i patrzył na swojego przywódcę z zaciekawieniem. Pierwszy raz w życiu widział w jego oczach czułość zabawioną strachem i tęsknotą. Rozsądnie jednak nie skomentował tego tylko kiwnął głową.
- Nic jej nie będzie – powiedział po czym Alex wyszedł z kwatery.

***
Sara otworzyła oczy i wracając do świadomości rozejrzała się dookoła. Zmarszczyła brwi nie poznając pomieszczenia w którym się znalazła. Dopiero po chwili przypomniała sobie o wydarzeniach wczorajszej nocy. Usiadła i oparła się plecami o wezgłowie łóżka. Przeczesała włosy palcami. Spędziła noc z kwaterze pełnej dzikich bestii a jednak nadal żyła. Nikt jej nie niepokoił. Zerknęła przez okno. Słońce powoli wychodziło zza horyzontu. Nie było go jeszcze widać jednak niebo przybrało jaśniejszą barwę. Przez żółty po pomarańcz i niebieski. Gdzieniegdzie jeszcze pojawiały się gwiazdy. Jednak coraz słabiej było je widać. Musiało być zatem jeszcze wcześnie. Odrzuciła kołdrę i wstała z łóżka kierując się do łazienki. Wzięła szybki prysznic po czym ubrała się w swoje dżinsy i białą koszulkę którą miała poprzedniego wieczora. Związała włosy w wysoki kucyk i poszukała w kieszeni dżinsów swojej komórki. Spojrzała na wyświetlacz. Niestety bateria padła, wiec jeden ze sposobów by się stąd wydostać można było odrzucić. Prychnęła i rzuciła telefon na łóżko. Ruszyła do drzwi i przekręciła klamkę. Nie wiedziała czego właściwie się spodziewała. Myślała, że będą ją tu więzić jak niewolnika? Cóż szczerze właśnie tego się spodziewała. Wyjrzała na korytarz i rozejrzała się dookoła. Oprócz jej pokoju znajdowało się tu jeszcze mnóstwo innych sypialni. Wyszła z pokoju i zamknęła za sobą cicho drzwi. Ruszyła wzdłuż korytarza podziwiając obrazy sławnych malarzy wiszące na ścianach. W półmroku jaki panował w holu wyglądały na straszniejsze i okazalsze niż w rzeczywistości. Zanim się zorientowała stała u szczytu szerokich schodów prowadzących do ogromnego surowego holu na dole. Białe ściany, marmurowa posadzka i dwie ciemne komody stojące pod ścianą. Kilka cennych waz przywiezionych z daleka, kolejne obrazy jednak nie było żadnych przedmiotów w których można było się zobaczyć. Sara uniosła brwi. Czyli jednak mit o tym że wampiry nie odbijają się w lustrze są prawdą. Zeszła po schodach na dół i podeszła do drzwi wyjściowych. Przekręciła klamkę, jednak nie odpuściły. Powtórzyła to jeszcze raz jednak nic się nie stało. Westchnęła i zrezygnowana ruszyła w stronę pomieszczenia z wahadłowymi drzwiami. Kiedy do nich podeszła usłyszała jakieś głosy. Wiadomości. Uśmiechnęła się do siebie. Wampiry oglądały wiadomości? Pokręciła z rozbawieniem głową po czym popchnęła drzwi i weszła do obszernej i praktycznie urządzonej kuchni. Drewniane szafki, sprzęt AGD, stół i krzesła. Przy blacie stał wysoki blond włosy wampir z pilotem w dłoni.
- Już wstałaś? – zapytał i przyciszył wiadomości i spojrzał na nią z uśmiechem. Kiwnęła głową i podeszła nieco bliżej.
- Ty jesteś …..Tegan ? – zapytała i usiadła na stołku barowym przy blacie.
- We własnej osobie. Do usług – ukłonił się szarmancko. Sara wybuchnęła śmiechem a Tegan wyszczerzył zęby rozbawiony – na pewno jesteś głodna – zauważył i podszedł do lodówki. Wyjął z niej miskę z warzywami, ser i jajka. Postawił przed nią wszystko i uśmiechnął się.
- Nie wiem na co masz ochotę, wiec może sama wybierz. Szczerze nawet nie mam pojęcia jak smakuje połowa z tych rzeczy – powiedział i skrzywił się teatralnie. Sara zerknęła na niego niepewnie kiedy przyglądał się jedzeniu z nutą obrzydzenia.
- Dziękuję – powiedziała uśmiechając się do niego – myślę, że przydałby się jeszcze chleb – zauważyła. Tegan spojrzał na nią tak jakby mówiła do niego w innym, niezrozumiałym dla niego języku. Szybko jednak się zreflektował i podał jej o co prosiła. W odpowiedzi uśmiechnęła się tylko serdecznie. Wyjęła kromki po czym zaczęła kroić ser za pomocą noża który leżał na blacie. Tegan w milczeniu przyglądał się każdemu ruchowi. Zerkną na jej twarz i otaksował ją wzrokiem. Uśmiechnął się szeroko.
- Czemu mi się przyglądasz? – zapytała ale nawet na niego nie spojrzała układając ser na chlebie.
- Jesteś podobna do Lilith – powiedział. Dłoń dziewczyny zawisła w powietrzu na moment. Uniosła wzrok i spojrzała w jego niebieskie oczy.
- Znałeś moją babkę? – zapytała. Tegan jedynie kiwnął głową i zmarszczył brwi jakby starając się przypomnieć sobie jakieś odległe wspomnienie – była wyjątkową kobietą – powiedział i zerknął w okno – nie mam na myśli jedynie tego że była czarownicą. Jako pierwsza nie oceniała nas za to kim byliśmy. Nigdy nie widziałem w jej oczach strachu, obrzydzenia czy nienawiści. Traktowała nas jak przyjaciół. Martwiła się o nasze życie – chwycił pomidora i zaczął obrać go w dłoni – Alexa traktowała jak syna. Ofiarowała mu swoje zaufanie. Wierzyła mu a to było dla niego więcej mógł pragnąć. Zawsze wierzył że jest bestią. Pomimo tego co robi dla śmiertelników, codziennie widział w sobie krwiożercą bestie, zwierze które zasłużyło na potępienie – powiedział i spojrzał jej w oczy – Lilith udowodniła mu że jest inaczej.
- Wampiry od stuleci uchodzą za krwiopijców i bezlitosne, dzikie bestie – zauważyła.
- Owszem. Alex wierzył że tak właśnie jest. Mimo że nigdy nie zabił śmiertelnika i od stuleci bronił ich przed tymi którzy pragnęli zabijać, jest dla siebie bardzo krytyczny. Zachowuje się jak ktoś kto….. – zawiesił głos bo nie mógł znaleźć odpowiedniego wyrażenia.
- …jak ktoś kto nie zna swojej wartości – dopowiedziała i spojrzała Teganowi w oczy.
- Właśnie – przytaknął – jest potężnym wampirem, uzdrowicielem naszej rasy, zna magię. Zrobił dla nas i dla was przez te stulecia więcej niż nie jeden wasz prezydent – powiedział drwiąco – a pomimo to głęboko wierzy że Bóg o nim zapomniał i jedyne co go czeka to wieczne potępienie – odparł i spojrzał jej głęboko w oczy przez chwilę milcząc jakby oceniając wagę słów które zamierzał wypowiedzieć – Lilith obudziła w nim wiarę, ale kiedy spotkał siebie znów ma te same czarne myśli. Boi się że ty ocenisz go przez pryzmat tego kim jest a nie jaki jest i myślę, że to dla niego większy ból niż lata nienawiści ludzi. Nie rozumiem tylko dlaczego tak się tym przejmuje.
- Dlaczego mi to mówisz? – zapytała. Tegan jednak wzruszył ramionami.
- Nie wiem. Myślę że jemu po prostu bardzo zależy byś dobrze o nim myślała.
- Powinienem urwać Ci język Teganie….. – usłyszeli czyjś aksamitny i głęboki głos.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:46:51 28-02-11    Temat postu:

Końcówka przyprawia o dreszcze... Któż to wszedł do pokoju? Czyżby Alex?
Tengan mądrze mówi, Sara nie powinna oceniać Alexa przez pryzmat innych wampirów, bo on znacznie się od nich różni... Mam nadzieję, że Sara to zrozumie...

Czekam na dalsz ciąg...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:40:46 01-03-11    Temat postu:

Alex, żeby pomóc Sarze, musi najpierw uporać się sam ze sobą i swoimi uczuciami. Po przeczytaniu tego odcinka zrobiło mi się go trochę żal - niby jest księciem, pomaga ludziom i trzyma w ryzach całe to wampirze środowisko więc siłą rzeczy musi być twardy a nawet czasem pewnie bezwzględny, a jednak boli go to kim jest i cały czas ma się za gorszego. Bardzo dobrze że Tegan powiedział o tym Sarze, może dzięki temu dziewczyna trochę inaczej na niego spojrzy i dostrzeże w nim... człowieka, a nie tylko krwiożerczą bestię
Czekam niecierpliwie na kolejne odcinki,
pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:37:04 01-03-11    Temat postu:

Dziękuję za komentarze

namida1991 - Twoje pytanie pozostawię bez odpowiedzi wiesz dlaczego.
masz dużo racji mówiąc że Alex różni się od pozostałych, ale czy faktycznie Sara posłucha Tegana jeszcze się okaże. Na razie Alex w jej mniemaniu zasłużył sobie na to by źle o nim myślała.

agam - w Twoim komentarzu również jest wiele racji Alex musi uporać się ze sobą zanim pomoże Sarze, ale zdaje się, że najtrudniej a może całkiem niemożliwe okaże się uporanie z uczuciami jakie wywołuje w nim dziewczyna Jest twardy, surowy i czasem, jak słusznie zauważyłaś musi być bezwzględny, ale spotkanie z Sarą to dla niego największe wyzwanie
Widzę, że mój wampirek budzi w Tobie mieszane uczucia. Jeszcze tak nie dawno mówiłaś że trochę Cię przeraża a teraz, że Ci go żal
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:27:28 01-03-11    Temat postu:

Rzeczywiście, nasz księciunio, wywołuje u mnie mieszane uczucia - przeraża mnie ta jego mroczna strona, nad którą (chyba przez Sarę) musi się znów nauczyć panować, a po dzisiejszym odcinku zrobiło mi się go żal, bo jeśli faktycznie jest tak jak mówi Tegan, że Alex widzi w sobie wyłącznie to, co złe, a nie dostrzega tego co dobre, to znaczy, że albo ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, albo bardzo nie chce być tym kim jest, albo jedno i drugie, albo już nie wiem co:P W każdym razie, to smutne. Alexowi najwyraźniej brakuje akceptacji innych ludzi niż jego pobratymcy. Potrzeba mu kogoś takiego, jak Lilith, kto na nowo obudzi w nim wiarę, że nie jest tylko bestią.
Dobra, dość, bo Cię zanudzę Podsumowując - bardzo dobrze, że Alex ma w sobie tyle sprzecznych uczuć - dzięki temu jego postać jest ciekawa i w sumie do końca nie wiadomo, w którą stronę to wszystko pójdzie;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:00:57 01-03-11    Temat postu:

Nie zanudzasz mnie w żadnym razie
Lubie czytać Twoje komentarze, a szczególnie te pełne przemyśleń. Buźka mi się cieszy bo wiem że jednak się podoba i skłania do zastanowienia się chodź przez krótką chwilę nad moim opowiadaniem
Też mi się wydaje że dobrze, że nie jest taki przewidywalny bo byłby nudny, a wampir raczej nie powinien być nudny
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:55:24 02-03-11    Temat postu:

Oczywiście, że się podoba - nie ma innej opcji;)
I masz rację - wampir nie powinien być nudny i przewidywalny, dlatego postanowiłam też zrobić coś ze swoim wampirkiem Donem, ale to dopiero w nowym sezonie;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:19:35 02-03-11    Temat postu:

agam napisał:
Rzeczywiście, nasz księciunio, wywołuje u mnie mieszane uczucia - przeraża mnie ta jego mroczna strona, nad którą (chyba przez Sarę) musi się znów nauczyć panować, a po dzisiejszym odcinku zrobiło mi się go żal, bo jeśli faktycznie jest tak jak mówi Tegan, że Alex widzi w sobie wyłącznie to, co złe, a nie dostrzega tego co dobre, to znaczy, że albo ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, albo bardzo nie chce być tym kim jest, albo jedno i drugie, albo już nie wiem co:P W każdym razie, to smutne. Alexowi najwyraźniej brakuje akceptacji innych ludzi niż jego pobratymcy. Potrzeba mu kogoś takiego, jak Lilith, kto na nowo obudzi w nim wiarę, że nie jest tylko bestią.
Dobra, dość, bo Cię zanudzę Podsumowując - bardzo dobrze, że Alex ma w sobie tyle sprzecznych uczuć - dzięki temu jego postać jest ciekawa i w sumie do końca nie wiadomo, w którą stronę to wszystko pójdzie;)


Zgadzam się z Tobą
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:30:05 06-03-11    Temat postu:

Dziękuję za komentarze :*

ODCINEK 10

- Powinienem urwać Ci język Teganie….. – usłyszeli czyjś aksamitny i głęboki głos. Sara odwróciła się gwałtownie i spojrzała wprost w złote oczy Alexa. Stał niedbale oparty o framugę i wpatrywał się w nią nieodgadnionym wzrokiem. Przeniósł spojrzenie na Tegana i kąciki jego ust drgnęły ku górze. Odepchnął się od ściany i podszedł do blatu drapieżnym krokiem.
- Tyle razy już słyszałem to z twoich ust Alex, że przestałem w to wierzyć jakieś parę stuleci temu – zaśmiał się serdecznie i puścił oko do Sary. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i szybko spuściła głowę. Alex widząc tę scenę parsknął śmiechem i pokręcił głową. Zerknął przelotnie na Sarę w tym samym momencie w którym ona uniosła wzrok. Jego oczy błysnęły płynnym złotem a świat Sary w jednej chwili zawirował jak na karuzeli. Zmarszczyła brwi, bo była przekonana, że zna to spojrzenie. Czuła, że już gdzieś je widziała.
- Jak było na patrolu? – zapytał Tegan.
- Nie jest najlepiej, ale o tym porozmawiamy później – powiedział i położył przyjacielowi dłoń na ramieniu.
- Myślisz, że nie unikniemy tego? – zapytał Tegan z nadzieją w głosie i spojrzał księciu w oczy. Alex jedynie pokręcił głową. Mięśnie na ciele Tegana w jednej chwili się napięły. Oczy przybrały granatowy odcień i przypominały swoją barwę niebo podczas nocnej burzy. Sara przyjrzała mu się uważnie czekając aż z gniewu wydłużą mu się kły. Zamiast tego owionął ją zapach pomarańczy w czekoladzie. Intensywny i wypełniający niemal całe pomieszczenie.
- Spokojnie Tegan – Alex spojrzał na kompana i uśmiechną się uspokajająco – damy sobie z nimi radę. Nie takie rzeczy razem robiliśmy – wampir spojrzał księciu w oczy i kiwnął głową.
- Masz rację – westchnął i przymknął oczy, a kiedy je otworzył znów stały się błękitne.
- Ten zapach ….. – zaczęła i spojrzała raz na jednego raz na drugiego - …. To ty? – zwróciła się do Tegana. Wampir uśmiechnął się szeroko.
- Tak. Każdy wampir ma swój własny zapach – powiedział – specyficzny i jedyny. Nie ma dwóch wampirów którzy wysyłali by taką samą woń.
- Więc dlaczego wcześniej jej nie wyczułam? – zapytała zaciekawiona. Tegan spojrzał Alexowi w oczy jakby u niego potwierdzając czy może wyznać jej jedną z ich tajemnic. Alex spojrzał jej w oczy.
- Starsze wampiry nauczyły się maskować i całkiem kontrolować wysyłanie swojego zapachu. Jeśli nie wyrobilibyśmy w sobie tej umiejętności każdy mógłby nas wyczuć i zaatakować. Ludzie czy inne wampiry mogą nas wyczuć tylko w momencie kiedy sami im na to pozwolimy. Tak jest bezpieczniej – przyznał i spojrzał jej głęboko w oczy zupełnie jakby chciał zajrzeć w duszę i umysł, aby poznać jej myśli. Kiedy poczuła jego mentalny dotyk obrzuciła go gniewnym spojrzeniem.
- Przestań – warknęła. Alex spuścił wzrok.
- Wybacz – powiedział – to nawyk - Tegan uśmiechnął się na tę wymianę zdań.
- Nie wiem co w sobie masz Saro, ale pierwszy raz w życiu widzę naszego księcia tak skruszonego – przyznał rozbawiony. Alex gwałtownie uniósł głowę i spiorunował przyjaciela ostrym wzrokiem. Obnażył kły i warknął ostrzegawczo. Tegan uniósł ręce w górę w geście poddania udając poważnego.
- Spokojnie Alex – powiedział i uśmiechnął się do Sary. Dziewczyna pokręciła głową niedowierzając w to co widzi. Wampiry, które droczyły się jak dzieci. Faceci, którzy mieli po kilkaset lat.
- Gdybyś nie był dla mnie jak brat już byś nie żył a Twoja głowa służyłaby mi jako trofeum – warknął Alex patrząc na niego płonącymi oczami. W kącikach ust jednak zaigrał uśmiech kiedy widział jak jego kompan cieszy się z tego że może mu dokuczyć. Tegan poklepał go po ramieniu i ruszył do wyjścia. Zanim jednak wyszedł Sara poczuła zapach pomarańczy w czekoladzie. Odwróciła się do niego i uśmiechnęła.
- Tegan! – Alex warknął ostrzegawczo starając się jednocześnie przybrać poważny ton, co wcale mu się nie udało kiedy widział uśmiechniętą twarz Tegana. Wampir mrugnął do Sary po czym wyszedł. Dziewczyna przeniosła swój wzrok na Alexa. Książę wpatrywał się w nią drapieżnym spojrzeniem.
- Nie patrz na mnie tak jakbym była śniadaniem – powiedziała po czym sięgnęła po kanapkę, którą sobie naszykowała. Alex uśmiechnął się zmysłowo ukazując idealnie równe i białe zęby. Sara nie dostrzegła kłów i odetchnęła z ulgą.
- Nie patrzę na ciebie jak na jedzenie – przyznał szczerze a jego oczy błysnęły czerwienią kiedy na nią spojrzał.
- Jasne – prychnęła – Twoje oczy błyszczą na czerwono i chcesz mi powiedzieć, że nie jesteś głodny? – zapytała, ale pożałowała swojego pytania kiedy usłyszała odpowiedź.
- Nie musisz się obawiać. Pożywiłem się zanim wróciłem do kwatery – przyznał. Sara przymknęła oczy powstrzymując mdłości. Na samą myśl o tym, że ktoś może pic krew żołądek podszedł jej do gardła. Poczuła jak Alex się poruszył i stanął tuż za nią. Otworzyła oczy i poczuła na karku przyjemne ciepło – to że moje oczy świecą czerwienią nie jest oznaką jedynie głodu – przyznał i oparł dłoń o blat uniemożliwiając jej ruch – przynajmniej nie takiego o jakim myślisz – wyszeptał tuż do jej ucha. Przeszył ją przyjemny dreszcz kiedy poczuła korzenny zapach otulający ją niczym koc. Czuła gorący oddech Alexa na karku, który parzył jej skórę. Książę pochylił głowę i przesunął ustami wzdłuż szyi powodując w Sarze dreszcz podniecenia. Na moment zatrzymał się na miejscu , w którym wyczuł puls. Wciągnął w nozdrza słodki i zapraszający zapach jej krwi. Czuł płynące w niej życie. Kły wydłużyły mu się w mgnieniu oka i z jego gardła wydobył się niebezpieczny syk. Sara znieruchomiała i wstrzymała oddech. Alex delikatnie drasnął jej skórę zębami po czym się wycofał. Ukrył twarz w jej włosach i odetchnął głęboko uspokajając dziką żądzę jaka się w nim obudziła. Kiedy Sara chciała się ruszyć usłyszała cichy pomruk sprzeciwu.
- Dlaczego to robisz? – zapytała cicho.
- Co takiego?
- Dlaczego próbujesz mnie uwieść? – powiedziała nieco głośniej – dlaczego mnie tu trzymasz? – dodała i odwróciła się do niego przodem. Uniosła wzrok i napotkała jego złote oczy wpatrujące się w nią uważnie – odpowiedz – powiedziała z naciskiem.
- Saro…… - zaczął i przymknął oczy na moment – twoja babka zginęła bo starała się cie chronić. Została zamordowana bo masz w sobie coś tak niezwykłego, że ktoś za wszelką cenę chce cie mieć – powiedział i spojrzał jej w oczy. Zaszkliły się od łez na wspomnienie o Lilith – nie jesteś bezpieczna. Sama nie poradzisz sobie z wampirami, które chcą cie dopaść. Zabiją wszystkich i zniszczą wszystko jeśli to miałoby ich do ciebie doprowadzić. Nie wiem jeszcze co oprócz tego że jesteś wnuczką czarownicy powoduje w nich taką determinację. Nie rozumiem z jakiego powodu jesteś dla nich tak ważna – powiedział i założył jej włosy za ucho w delikatnym i czułym geście – obiecałem Lilith, że cie ochronię i zrobię to – dodał twardym i zdecydowanym tonem.
- Rozumiem – przeczesała włosy palcami – to coś w rodzaju: moje słowo jest prawem i zawsze dotrzymuję raz danego słowa a ja jestem po prostu kolejnym powodem byś udowodnił jaki jesteś potężny – powiedziała a jej oczy błysnęły pomarańczowym ogniem. Alex zaśmiał się pod nosem i oparł się szelmowsko o blat patrząc na nią uwodzicielskim wzrokiem.
- Niczego nie musze udowadniać – powiedział pewny siebie – poza tym to prawda że jeśli raz dam słowo to go dotrzymam, ale w tym przypadku nie chodzi jedynie o to – przyznał i podszedł do niej opierając dłonie o blat po obu stronach jej ciała – robię to dla Lilith i …… - przesunął wzrokiem po jej twarzy – i dlatego że mnie intrygujesz – powiedział szczerze a jego oczy błysnęły czerwienią.
- Twoje oczy ….. – wyszeptała. Spuścił wzrok i ukrył go pod wachlarzem rzęs.
- U wampirów błyszczą czerwienią z dwóch powodów. Kiedy doskwiera nam głód – powiedział i spojrzał na nią oczami o barwie płynnego złota – i kiedy pożądamy – Sara oblała się rumieńcem i szybko wyswobodziła się w jego objęć.
- Nie będę Twoją zabawką – powiedziała i spiorunowała go wzrokiem – niewolnicą, nałożnicą czy jak chcesz to nazwać – warknęła. Alex spojrzał na nią i przez sekundę dziewczyna miała wrażenie że dostrzegła w jego oczach smutek i ból. Po chwili jednak spojrzał na nią z wyższością, posyłając jej ostre spojrzenie. Wyglądał jak rasowy książę. Władca, który niczego się nie boi i nie ma żadnej słabości. Stał się nieobecny i chłodny. Jego mięśnie się napięły a oczy błyszczały drapieżnie.
- Nigdy nie miałem takiego zamiaru – powiedział szczerze głosem który mroził krew w żyłach. Przeszedł ją dreszcz kiedy widziała wyraz jego twarzy – jesteś dla mnie jak zakazany owoc – przyznał obnażając kły – jak trucizna która doprowadzi mnie do śmierci jeśli się nie opamiętam – syknął przeciągle i podszedł do niej – jeśli cię uwiodę zginę – powiedział patrząc jej w oczy – zginę bo staniesz się moją słabością – dodał nie przestając patrzeć jej w oczy. Widziała w nich mroczną moc, dzikie i drapieżne pragnienie. Wzdrygnęła się na samą myśl o tym co mógł z nią zrobić. Mimo całej swej niebezpiecznej natury nie zrobił jej jednak krzywdy. Spojrzał jej ostatni raz w oczy po czym wyszedł z kuchni szybkim krokiem.

***
Sara siedziała w salonie ze szkicownikiem na kolanach i ołówkiem w dłoni. Cieszyła się że miała go przy sobie tego wieczora kiedy Alex postanowił zabrać ją do kwatery. Gdyby nie to pewnie zwariowała by z bezczynności. Wpatrzyła się w pustą kartkę i zaczęła rysować. Po paru minutach jednorożec, który znów jej się śnił nabrał kształtów. Tym razem jednak stał za drzewem. Zupełnie tak jakby bał się podejść do niej bliżej. Tak jakby sądził, że ona nie chce go widzieć. Skrył się, pochylił głowę i patrzył na nią z tęsknotą i smutkiem w pięknych złotych oczach. Sara postukała ołówkiem w kartkę i wpatrywała się ze zmarszczonymi brwiami w rysunek.
- Ładnie rysujesz – usłyszała za sobą znajomy głos i odwróciła się. Tegan oparł się ramionami o oparcie kanapy i uśmiechnął się do niej szeroko.
- Dziękuję – powiedziała i znów spojrzała na rysunek.
- Nie myślałaś o tym żeby coś zrobić ze swoimi pracami? – zapytał zaciekawiony patrząc na nią. Sara jednak pokręciła głową.
- Nie. Kiedyś Lilith starała się mnie nakłonić do tego bym uczyła się w tym kierunku. Jednak te plany zniweczyła śmierć moich rodziców a później ….. sam zapewne wiesz – powiedziała i oparła się o kanapę.
- Wiem – powiedział smutno i spojrzał ponad jej ramieniem – mogę zobaczyć?
- Jasne – powiedziała i podała Teganowi szkicownik. Kiedy wampir zobaczył rysunek na moment zesztywniał i spojrzał jej w oczy z przerażeniem.
- Coś się stało? – zapytała i spojrzała na niego zaciekawiona.
- Gdzie wiedziałaś tego jednorożca? – zapytał i nie spuszczał jej z oczu.
- W snach – przyznała i spojrzała przez okno – pierwszy raz widziałam go tej nocy kiedy zginęli moi rodzice. Później kiedy zginęła Lilith. A ostatnio niemal codziennie – przyznała i przeczesała włosy palcami – nie mam pojęcia co on oznacza. Widzę go i za każdym razem wygląda tak samo. Emanuje od niego siła, moc i niesamowita magia, której nie jestem w stanie ogarnąć i te oczy …. – zawiesiła na chwilę głos i spojrzała na Tegana marszcząc brwi. Wpatrywał się w rysunek a kiedy na nią spojrzał wiedziała że się nie myli. Zerwała się z kanapy.
- Saro…., - Tegan ruszył w jej stronę patrząc na nią ze współczuciem i troską.
- Gdzie jest Alex – warknęła. Wampir patrzył na nią jakby starając się oszacować na ile jest wściekła – odpowiedz mi gdzie on jest! i tak go znajdę – powiedziała i ruszyła w stronę schodów. Tegan westchnął wiedział, że jeśli jej nie powie gdzie jest książę gotowa była zrównać ich kwaterę z ziemią i tym samym ujawnić swoją moc o której sama nie miała pojęcia. Wolał jej nie wkurzać jeszcze bardziej.
- W gabinecie – powiedział cicho. Sara ruszyła w głąb korytarza i wpadła niczym tornado do gabinetu który znajdował się na końcu. Alex siedział przy biurku. Leniwie uniósł wzrok i spojrzał na nią oczami o barwie płynnego złota.
- Powiedz mi że nigdy wcześniej mnie nie widziałeś – zażądała patrząc na niego wyczekująco. Alex spuścił wzrok i oparł się na fotelu – odpowiedz! Pojawiłeś się w moim życiu wcześniej? – książę uniósł wzrok i spojrzał na nią przepraszająco.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:45:02 06-03-11    Temat postu:

Jejku, ta scena jak Tengan przekomarzał się z Alexem jest po prostu świetna... No i wreszcie wyjaśniło się, co znaczył jednorożec... Coś mi się wydawało, że ma to coś wspólnego z Alexem....
Ciekawa jestem, co on ma jej teraz do powiedzenia...

Czekam na dalszy ciąg
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:45:42 06-03-11    Temat postu:

Alex i Tegan rzeczywiście przez chwilę zachowywali się jak dzieci, ale widać, że są dla siebie jak bracia i rozumieją się praktycznie bez słów. Dobrze mieć takiego przyjaciela^^ Jak się jednak domyślasz, zdecydowanie większą uwagę skupiłam na kolejnej elektryzującej scence między Sarą i Alexem - pięknie opisujesz, to wszystko między nimi, za każdym razem jak o nich czytam mam dreszcze. Naprawdę
Przemknęło mi przez myśl, że ten jednorożec ze znów Sary to Alex, ale po pierwsze wydało mi się to zbyt nieprawdopodobne, a po drugie, nie wiedziałam (i nadal nie wiem) jaki interes miałby nasz książę w tym, by nawiedzać dziewczynę w snach. Zagadka goni zagadkę, ale uwielbiam to i już nie mogę się doczekać ciągu dalszego:D

Pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
namida1991
King kong
King kong


Dołączył: 14 Paź 2009
Posty: 2780
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z Gdańska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:47:41 06-03-11    Temat postu:

Ech, to jest po prostu genialne
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:16:03 06-03-11    Temat postu:

Dziękuję dziewczynki za komentarze :*

namida1991 - czy się wyjaśniło co znaczy jednorożec? Myślę, że dopiero się wyjaśni. Okaże się również co Alex ma na swoje usprawiedliwienie i co ma do powiedzenia naszej Sarze.

agam - domyślam się, że większą uwagę przykuła scenka między Sarą i Alexem pisząc ją właśnie o tym myślałam Cieszę się, że udaje mi się wywołać dreszcze opisując ich relację w ten sposób. To dużo wiedzieć, że się ma taką umiejętność
Co do Tegana to owszem jest dla Alexa jak brat. Doskonały przyjaciel, któremu książę jako jedynemu pozwala na krytykę swojej osoby
Hm....jaki interes miał nasz książę w tym by nawiedzać w snach Sarę....okaże się.... czy to nieprawdopodobne? ....No cóż w końcu to mroczna magia nie?


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 23:17:12 06-03-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9 ... 20, 21, 22  Następny
Strona 8 z 22

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin