Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Streszczenia - BEZ KOMENTOWANIA
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nie igraj z aniołem
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cinderella
Komandos
Komandos


Dołączył: 05 Kwi 2009
Posty: 754
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:56:45 30-10-09    Temat postu:

Odcinek 190

Vincente prosi Rocio by wybaczyła mu całe zło, które jej wyrządził, również to, że okłamał ją mówiąc, że jest chory by móc w ten sposób ją szantażować.
Rocio stwierdza, że są tylko ludźmi, którzy popełniają błędy i zasługują na drugą szansę by móc znowu kochać. Po czym dodaje, że wie iż zrobił to wszystko z miłości do niej i dlatego nie usprawiedliwia go, ale szczerze mu wybacza. Następnie prosi by on również wybaczył jej to, że nie była w stanie obdarzyć go taką samą miłością. Vincente przypomina jej, że przez jakiś czas go kochała, a on nie potrafił tego docenić i z tego powodu również chciałby prosić ją o wybaczenie. Następnie dodaje, że zawsze będzie ją kochał i chwilę później umiera. Pogrążona w rozpaczy Rocio wspomina wszystkie szczęśliwe chwile, które razem spędzili.
Marichuy informuje Juana Miguela, że poprosiła go żeby spotkali się właśnie tutaj, ponieważ jakiś czas temu właśnie w tym miejscu złożyli sobie obietnicę, że jeśli odzyska wzrok wrócą tutaj i patrząc na anioła podziękują za to Bogu. Juan Miguel stwierdza, że w takim razie chce podziękować Bogu za to, że znowu może patrzeć w pełne światła oczy tej cudownej kobiety, którą tak bardzo kocha. Marichuy informuje go, że chce prosić go o wybaczenie za wszystkie krzywdy, które mu wyrządziła i za cierpienie, którego mu przysporzyła. Juan Miguel całuje ją i obejmuje, a następnie stwierdza, że nie ma czego jej wybaczać. Marichuy informuje go, że powinien wybaczyć jej chociażby to, że myślała tylko o sobie i o tym co wyrządził jej złego nie dostrzegając tych wszystkich dobrych rzeczy, które mu zawdzięcza i nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób wyrządza mu o wiele większą krzywdę niż on wyrządził jej. Juan Miguel zapewnia ją, że to w tej chwili nie ma znaczenia.
Marichuy stwierdza, że to ma ogromne znaczenie, ponieważ z powodu tego całego absurdalnego żalu nie chciała ani dostrzec jaki jest dobry, ani też zaakceptować tego, że nigdy nie przestała go kochać. Juan Miguel informuje ją, że właśnie to, że bardzo go kocha jest dla niego najważniejsze. Marichuy stwierdza, że ona mimo wszystko potrzebuje jego wybaczenia i szansy na naprawienie błędów. Następnie dodaje, że kochała go i jako Juana Miguela i jako Pabla Cisneros, ale gdy nagle poczuła się oszukana zdała sobie sprawę, że bardzo boi się miłości, później dotarło do niej, że nie powinna się bać, ponieważ on ochroni ją przed wszystkimi i wszystkim pod warunkiem, że nie straci go z powodu własnej głupoty. Juan Miguel zapewnia ją, że nie straci go nigdy, ponieważ taka miłość jak ich nigdy się nie kończy i właśnie dlatego chciałby przyrzec jej w tym pięknym miejscu miłość, która będzie trwać całe życie.
Inspektor Cimarro zatrzymuje Amadora na lotnisku. On jednak kolejny raz udowadnia mu, że nie ma zamiaru tak łatwo się poddać i grożąc nożem przypadkowej dziewczynie udaje się na parking, skąd odjeżdża kradzionym samochodem. Cimarro natychmiast rzuca się za nim w pościg.
Marichuy informuje Juana Miguela, że chce przed Bogiem i jej ukochanym Meksykiem prosić go o coś jeszcze. Następnie pyta czy chciałby się z nią ożenić, zostać jej mężem i tym razem być z nią do końca życia. Juan Miguel stwierdza, że pragnie zostać jej mężem najbardziej na świecie, ponieważ jego miłość do niej jest nieskończona i bezwarunkowa i dlatego chce by już do końca życia byli mężem i żoną.
Inspektor Cimarro nie przestaje podążać za Amadorem.
Marichuy informuje Juana Miguela, że ona zna już jego przyzwyczajenia, wie co robi i jak żyje, więc teraz jego kolej. Juan Miguel stwierdza, że bardzo dobrze zna to miasto. Marichuy zapewnia go, że tak mu się tylko wydaje. Następnie dodaje, że ona pokaże mu jego inny aspekt i zabiera go na spacer po historycznej części miasta. Inspektorowi Cimarro z pomocą wielu policyjnych agentów udaje się w końcu zatrzymać Amadora. Cimarro informuje go, że jest aresztowany za próbę zabójstwa własnego syna, porwanie Rafaela Cimarro i zabójstwo Vincente. Następnie dodaje, że czeka go bardzo wiele lat spędzonych w więzieniu i z szerokim uśmiechem nakazuje natychmiast go zabrać.
Marichuy i Juan Miguel zawiązują Candelari na oczach chustkę i przyprowadzają ją do pewnego mieszkania. Następnie proszą żeby usiadła, ponieważ muszą jej coś powiedzieć. Chwilę później Marichuy informuje ją, że nie może już dłużej z nimi mieszkać i dlatego przywieźli ją do tego ośrodka opieki. Candelaria obiecuje, że jeśli pozwolą jej z nimi zostać nie będzie w niczym przeszkadzać, może nawet nie wychodzić ze swojego pokoju. Juan Miguel prosi żeby nie nalegała, ponieważ to już postanowione, że zostanie tutaj. Candelaria stwierdza, że nigdy nie przywyknie do tego miejsca, ponieważ nikogo nie zna. Marichuy informuje ją, że w takim razie za chwilę jej kogoś przedstawią. Candelaria stwierdza, że nigdy nie pomyślałaby nawet, że zrobią jej coś takiego i zaczyna płakać. Marichuy widząc jej rozpacz stwierdza, że tak naprawdę to nie jest żaden ośrodek, a jej dom. Juan Miguel dodaje, że to prezent, na który zasługuje od wszystkich ludzi, którzy ją kochają.
Jakiś czas później Marichuy zjawia się w szpitalu u Rafaela. Wzruszony Rafael obejmuje ją i stwierdza, że gdy tylko stanęła w drzwiach wiedział, że to ona, ponieważ ta anielska twarz nie mogłaby należeć do nikogo innego.


Ostatnio zmieniony przez Cinderella dnia 14:35:47 07-11-09, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cinderella
Komandos
Komandos


Dołączył: 05 Kwi 2009
Posty: 754
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:22:02 06-11-09    Temat postu:

Odcinek 191

Kilka miesięcy później w obecności wszystkich przyjaciół i rodziny ojciec Anselmo udziela ślubu Rocio i Danielowi. Marichuy i Juan Miguel są ich świadkami. Żadna z osób obecnych w kościele nie zdaje sobie sprawy, że z daleka obserwuje ich wszystkich Ana Julia, która przysięga, że zrobi wszystko żeby przeszkodzić w jutrzejszym ślubie Juana Miguela i Marichuy.
W tym samym czasie Rafael wyznaje swojemu ojcu, że bardzo się boi tego co może zrobić Ana Julia. Następnie pyta czy nic o niej nie wiadomo. Inspektor Cimarro informuje go, że ta kobieta po prostu zapadła się pod ziemie. Rafael stwierdza, że właśnie to milczenie z jej strony najbardziej go przeraża. Inspektor Cimarro informuje go, że nie sądzi by po tym co spotkało jej wpólników Ana Julia odważyła się zrobić coś przeciwko Marichuy. Rafael przypomina mu, że Ana Julia należy do tych osób, których w realizowaniu tych aktów okrucieństwa nie powstrzyma nikt ani nic. Inspektor Cimarro zapewnia go, że jej mieszkanie jest nieustannie obserwowane, a wszystkie wyjścia z kraju są obstawione, więc może być pewien, że gdy tylko ta kobieta da jakiś znak życia zostanie natychmiast aresztowana. Rafael stwierdza, że to nie zmienia faktu iż ma przeczucie, że Ana Julia ukrywa się w jakimś miejscu i przygotowuje coś co w nieodwracalny sposób może skrzywdzić Marichuy.
Mayita pyta Marichuy czy to, że poprosiła jej tatusia żeby się z nią ożenił znaczy, że już go lubi. Marichuy informuje ją, że go nie lubi, a kocha z całego serca.
Juan Miguel stwierdza, że oboje bardzo się kochają, a jutro zaczną w końcu razem w stolicy nowe życie. Marichuy dodaje, że tym razem będą ze sobą już zawsze, do końca życia. Juan Miguel stwierdza, że jutro zostaną złączeni przed Bogiem i już nikt nigdy nie będzie mógł ich rozdzielić, ponieważ znowu będzie jego żoną.
Mayita informuje go, że to nie Marichuy będzie jego żoną, a on jej mężem, ponieważ ona poprosiła go o to by się pobrali.
Onelia przynosi kwiaty na grób Viviany i zapewnia ją, że Mayita jest w najlepszych rękach jakich mogła się znaleźć, w rękach Marichuy, która okazała się wspaniałą kobietą.
Rocio informuje Juana Miguela, że jest po prostu najprzystojniejszym panem młodym na świecie. Juan Miguel stwierdza, że jest również najszczęśliwszym, ponieważ dziś złączy w końcu na zawsze swoje życie z życiem Marichuy. Następnie dodaje, że chce by wiedziały, że razem z nią są czterema kobietami jego życia.
Po czym zapewnia Balbinę, że ona również ma miejsce w jego sercu. Rocio informuje go, że nie chce przerywać tej cudownej i wzruszającej chwili, ale powinien się ukryć, ponieważ pan młody nie powinien widzieć panny młodej przed rozpoczęciem ceremonii. Wkrótce później w towarzystwie swoich rodziców, Candelari i Juanita przed kościołem zjawia się Marichuy, która informuje wszystkich zgromadzonych, że zanim wyjdzie za Juana Miguela chce podziękować Matce Boskiej za swoje szczęście. Chwilę później mały chłopiec przynosi Marichuy liścik, w którym Juan Miguel prosi ją rzekomo by spotkali się przy konfesjonale niedaleko wejścia, ponieważ ma dla niej niespodziankę, która nie może czekać.
Eduardo i Beatriz kolejny raz proszą Amadora by ocalił życie swojego dziecka. Amador stwierdza, że mógłby oddać swój szpik Eduarditowi pod warunkiem, że go stąd wyciągną. Eduardo informuje go, że gdyby to zależało od nich bez wątpienia by to zrobili, ale doskonale wie, że nie ma sposobu by wyciągnąć go z więzienia przed upływem bardzo wielu lat. Amador stwierdza, że w takim razie dla Eduardita nie ma ratunku.
Przy konfesjonale zamiast Juana Miguela na Marichuy czeka Ana Julia, która informuje ją, że zanim ją zabije zerwie z niej tą suknię ślubną, ponieważ nie ma żadnego prawa jej nosić. Następnie zapewnia ją, że nigdy nie wyjdzie za Juana Miguela i zaczyna ją szarpać w wyniku czego Marichuy upada na podłogę i traci przytomność. Jakiś czas później Patricio znajduje na podłodze przy konfesjonale bukiet Marichuy, a obok niego liścik, w którym Ana Julia informuje jego i Cecilie, że mogą się pożegnać ze swoją jeszcze nie tak dawno niewidomą córką, ponieważ jeśli miłość Juana Miguela nie jest dla niej nie będzie również dla Marichuy. Chwilę później Patricio informuje o tym co się stało wszystkich zgromadzonych przed kościołem.
Lekarz zajmujący się Estefanią w szpitalu psychiatrycznym dochodzi do wniosku, że wyrzuty sumienia z powodu wszystkich krzywd, które wyrządziła nigdy nie pozwolą jej ani zaakceptować samej siebie, ani odzyskać pamięci i dlatego jej przeznaczeniem jest życie w świecie szaleństwa.
Marichuy pyta Ane Julie jak długo ma zamiar ją jeszcze krzywdzić. Ana Julia stwierdza, że to ona skrzywdziła ją, ponieważ pozbawiła jej dziecko ojca. Marichuy prosi żeby przestała wygadywać te absurdy, ponieważ doskonale wie, że Amador wyznał jej, że jest ojcem dziecka, którego się spodziewa. Ana Julia stwierdza, że Amador guzik ją obchodzi, ponieważ od kiedy poznała Juana Miguela jest w nim zakochana i mogła mieć u jego boku idealne życie. Marichuy przypomina jej, że Juan Miguel nigdy nie oferował jej swojej miłości. Ana Julia stwierdza, że pogodziła się już z tym, że Juan Miguel San Roman nigdy nie będzie należał do niej, ale nie będzie również jej, ponieważ obie pójdą do piekła i chwilę później zaczyna rozlewać benzynę po całym opuszczonym pomieszczeniu, w którym przetrzymuje związaną Marichuy, która prosi by pomyślała o swoim dziecku. Ana Julia stwierdza, że nie narodziła się po to by być matką, ponieważ jest złą kobietą, a złe kobiety nie mają dzieci.
Rafael sugeruje swojemu ojcu, że być może Ana Julia zabrała Marichuy do tego samego miejsca, w którym on był przetrzymywany gdy został porwany.
Następnie dodaje, że nie wiedzą niestety gdzie to jest. Inspektor Cimarro stwierdza, że dowie się tego od Amadora Roblesa nawet gdyby to była ostatnia rzecz, którą zrobi.
W tym samym czasie Ana Julia podpala pomieszczenie, w którym znajduje się razem z Marichuy. Chwilę później zaczyna odczuwać bóle porodowe i pada na podłogę.
Inspektor Cimarro informuje Amadora, że chce by powiedział mu gdzie znajduje się domek, do którego zabrał Rafaela gdy go porwał. Amador pyta dlaczego miałby mu to powiedzieć. Inspektor Cimarro stwierdza, że jest pewien iż Ana Julia właśnie tam przetrzymuje Marichuy. Amador informuje go, że Marichuy go nie obchodzi, ale chce żeby ta nieszczęsna zdrajczyni Ana Julia zapłaciła więzieniem za przestępstwa, które popełniła i dlatego powie mu gdzie to jest.
Marichuy wykorzystuje to, że Ana Julia nie może jej w tym przeszkodzić i rozwiązuje sznurki, którymi była związana. Ana Julia prosi żeby ją tutaj zostawiła i ratowała siebie. Marichuy zapewnia ją, że jeśli stąd wyjdą to tylko razem, ponieważ nie ma zamiaru pozwolić by tutaj umarła. Chwilę później Marichuy udaje się otworzyć drzwi i wyciągnąć Ane Julie, która wciąż prosi żeby ją zostawiła, ponieważ ona nie zasługuje na to by żyć, a następnie pomóc jej w urodzeniu córeczki.


Ostatnio zmieniony przez Cinderella dnia 14:36:22 07-11-09, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cinderella
Komandos
Komandos


Dołączył: 05 Kwi 2009
Posty: 754
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:39:33 06-11-09    Temat postu:

Odcinek 192

Daniel i Rocio wznoszą toast za swoją wielką miłość, która będzie trwać całe życie. Daniel stwierdza, że u jej boku czuje się żywy, spokojny, szczęśliwy, pełen nadziei, przy niej niczego mu nie brakuje. Rocio informuje go, że jej niestety jednak czegoś brakuje. Zaniepokojony Daniel pyta co to takiego. Rocio stwierdza, że ma na myśli dziecko, które będzie dowodem na to, że byli na tym świecie i bardzo się kochali. Daniel zapewnia ją, że nie miałby nic przeciwko temu żeby była z nimi mała Rocio. Rocio informuje go, że to równie dobrze może być mały Daniel. Daniel stwierdza, że będzie najlepiej jeśli będą mieli i małą Rocio i małego Daniela.
Marichuy pyta Ane Julie czy chce ucałować swoją piękną córeczkę. Ana Julia odwraca głowę i prosi żeby ją od niej oddaliła, ponieważ nie chce zarazić jej swoją podłością. Marichuy prosi żeby tak nie mówiła, ponieważ nigdy nie jest za późno by się zmienić. Ana Julia prosi żeby opiekowała się jej córką i oddałą ją jakimś dobrym rodzicom, którzy obdarzą ją miłością, której ona nie będzie magłą jej dać. Marichuy pyta dlaczego tak uważa. Ana Julia informuje ją, że bardzo źle się czuje.
Następnie dodaje, że to na pewno jej koniec i dlatego chce prosić ją żeby wybaczyła jej to wszystko co jej zrobiła i opiekowała się jej dzieckiem, a także by powiedziała Juanowi Miguelowi, że to wcale nie był ani kaprys, ani obsesja, a prawdziwa miłość. Chwilę później Ana Julia umiera, a przed płonącym domem zjawiają się Patricio, Cimarro i Juan Miguel, który nie zwracając uwagi na płomienie chce natychmiast biec do środka by ratować Marichuy. W ostatniej chwili powstrzymuje go przed tym Cimarro, który próbuje przekonać go, że wejście tam oznacza śmierć. Juan Miguel stwierdza, że to nie ma żadnego znaczenia. Jego krzyki docierają do znajdującej się za domem Marichuy, która natychmiast biegnie do niego i rzuca mu się w ramiona.
Isabela dostrzega w męskiej części więzienia, w którym się znajduje Amadora, który na jej widok stwierdza, że sam nie wie czy gorsze jest to, że jest zamknięty w tym śmietniku jak jakiś szczur, czy to, że znowu ją spotkał. Isabela stwierdza, że wciąż jest bardzo dowcipny, ale wkrótce to się zmieni tak jak zmieniło się w jej przypadku. Amador chce wiedzieć czy z ciekawości może zapytać jak. Isabela informuje go, że w tym miejscu po dobroci lub nie przekona się, że duma jest jego najgorszym wrogiem, ponieważ tutaj nie są osobami, a numerami, a numery nie mają godności. Amador stwierdza, że to co ma mu do powiedzenia go nie interesuje. Isabela informuje go, że powinien również wiedzieć, że szukanie wrogów w tym miejscu nie jest mu na rękę, ponieważ tutaj są tylko szczurami takimi jak on i nigdy nie wiedzą kiedy będą potrzebowali towarzysza z celi. Amador zapewnia ją, że on nie potrzebuje nikogo. Isabela próbuje przekonać go, że mimo wszystko powinien na siebie uważać. Amador stwierdza, że jest po prostu szalona. Isabela informuje go, że była szalona gdy znajdowała się na zewnątrz, a teraz jest bardziej rozsądna niż kiedykolwiek i właśnie dlatego mu to wszystko mówi. Amador informuje ją, że nie ma ochoty dłużej jej słuchać. Następnie dodaje, że jeśli uda jej się stąd wyjść to bez wątpienia znajdzie się w wariatkowie ze swoją siostrzenicą. Isabela stwierdza, że Estefania nie musi przynajmniej stawić czoła swojej smutnej rzeczywistości.
Po czym dodaje, że tak naprawdę wolałaby być z nią w wariatkowie, ponieważ wtedy nie czułaby się przynajmniej taka samotna i przeklęta. Następnie zapewnia go, że szybciej niż myśli on również się tak poczuje. Po wysłuchaniu Isabeli Amador przypominając sobie wszystkie najistotniejsze, a zarazem najpodlejsze momenty ze swojego życia dochodzi do wniosku, że miał bardzo wiele szans na to by stać się przyzwoitym mężczyzną, ale zawsze wyrzucał je do tego samego kosza na śmieci, w którym zostawił własnego syna. Następnie dodaje, że choć nazywał się artystą nigdy tak naprawdę nim nie był, ponieważ nigdy nikogo nie kochał, był tylko uzurpatorem, kimś kto miał szanse na idealne życie, ale jej nie wykorzystał, wolał otaczać się łajdakami, szukać winnych wśród innych i nie brać na siebie odpowiedzialności i właśnie dlatego skończył tutaj jako zwykły przegrany, który nie może ukryć się przed samym sobą.


Ostatnio zmieniony przez Cinderella dnia 14:37:02 07-11-09, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cinderella
Komandos
Komandos


Dołączył: 05 Kwi 2009
Posty: 754
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:58:22 06-11-09    Temat postu:

Odcinek 193

Juan Miguel i Marichuy informują Adriana i Purite, że ta mała dziewczynka, którą tutaj widzą jest w świetle prawa ich córką, której nikt nigdy im nie odbierze, ponieważ kobieta, która wydała ją na świat umarła. Następnie dodają, że mała jest przyrodnią siostrą Eduardita, ponieważ jej ojcem jest Amador. Adrian stwierdza, że w takim razie ta mała dziewczynka może ocalić życie swojego brata. Jego słowa wkrótce później potwierdza doktor Iturbe, który informuje Eduarda i Beatriz, że gdy Eduardito przestanie odpowiadać na leczenie jego przyrodnia siostra ocali mu życie. Następnie dodaje, że to ostatni przypadek, którym zajmuje się w Meksyku, ponieważ otrzymał doskonalą ofertę pracy za granicą i postanowił z niej skorzystać.
Rocio i Daniel, Adrian i Purita, Rafael i Elsa, Israel i Becky, Eduardo i Beatriz spotykają się w lesie przy ognisku i przypominając sobie wszystkie cudowne chwile, które spędzili razem w ciągu ostatniego roku grają na gitarze, całują się i śpiewają temat przewodni telenoweli, piosenkę Solo tu.
Juan Miguel czeka na Marichuy przed ołtarzem przepięknej, ogromnej katedry, do której obiecali sobie kiedyś, że pewnego dnia wrócą by na zawsze złączyć swoje życia i przyrzec sobie miłość przed Bogiem. Chwilę później w środku zjawia się Marichuy prowadzona do ołtarza przez Patricia, który informuje Juana Miguela, że oddaje mu swój największy skarb, swoją śliczną dziewczynkę by u jego boku stała się szczęśliwą kobietą. Marichuy wyznaje Patriciowi, że bardzo go kocha.
Ojciec Anselmo informuje wszystkich zgromadzonych w katedrze, że zebrali się tutaj by być świadkami połączenia się tej pięknej pary, która zdecydowała się być razem całe życie w jedną osobę. Następnie dodaje, że Maria de Jesus Velarde i Juan Miguel San Roman znajdują się tutaj by przed Bogiem odnowić swoją przysięgę małżeńską. Chwilę później Juan Miguel wyznaje Marichuy, że napisał na tej kartce swoją przysięgę i uczucia, ale doszedł do wniosku, że wcale jej nie potrzebuje, ponieważ sam może wyrazić to co do niej czuje, bez potrzeby czytania tego z kartki. Po czym stwierdza, że już raz obiecał jej, że zawsze będzie się nią opiekował i ją szanował, że będzie z nią w zdrowiu i w chorobie dopóki śmierć ich nie rozłączy. Następnie dodaje, że te słowa wypowiadają czasami ludzie, którzy spieszą się w bardzo trudną podróż nie znając prawdziwej miłości, którzy zostali narzeczeństwem pod wpływem chwili, ale dla nich te słowa będą nadzieją, ponieważ mimo wszystko nie przestał w nie wierzyć i dlatego stoi tutaj teraz przed kobietą, którą kocha ze wszystkich sił i będzie kochał do ostatniego dnia swojego życia i jest pewien, że to właśnie ona jest jego towarzyszką idei, kochanką i najlepszą przyjaciółką i dlatego dziś, gdy życie daje im nową szanse oddaje swoje serce w jej ręce, oddaje swoje życie wieczne by zawsze żyło blisko niej. Marichuy całuje go i stwierdza, że ona obiecuje mu swój pocałunek, życie i szczerą miłość kobiety, która jest gotowa oddać życie za mężczyznę, którego kocha, a oprócz tego obiecuje mu również czułość, uśmiech, łzy, ciepło, zaufanie i przebaczenie w ich świecie przepełnionym magię. Następnie dodaje, że będzie żyć żeby go kochać i żeby się nim opiekować i dlatego chce przysiąc przed Bogiem i wszystkimi, którzy ich otaczają i kochają, że uczyni go najszczęśliwszym ze wszystkich, ponieważ już zawsze będzie jej miłością. Ceremonie wieńczy długi pocałunek Juana Miguela i Marichuy i oklaski ich bliskich. Chwilę później nowożeńcy wspólnie składają Matce Boskiej podziękowania za swoje szczęście, w trakcie których Marichuy wspomina wiele cudownych i niezapomnianych chwil ze swojego życia.
Po namiętnym pocałunku przed katedrą Marichuy zjawia się w towarzystwie rodziców w swojej dawnej dzielnicy i informuje wszystkich zebranych gości, że chciała by przyjęcie odbyło się właśnie tutaj, ponieważ pragnęła być otoczona wszystkimi swoimi najbliższymi, a poza tym to był jej dom i właśnie tutaj przeżyła najpiękniejsze chwile swojego życia. Następnie pyta gdzie jest jej mąż. W tej samej chwili Juan Miguel zjawia się w towarzystwie mariachi, którzy śpiewają piosenkę dla Marichuy, a ona i Juna Miguel obejmują się i całują.


Ostatnio zmieniony przez Cinderella dnia 14:37:39 07-11-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cinderella
Komandos
Komandos


Dołączył: 05 Kwi 2009
Posty: 754
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:45:18 07-11-09    Temat postu:

Odcinek 194

Marichuy informuje Juana Miguela, że jest największym romantykiem ze wszystkich i dlatego bardzo go kocha. Juan Miguel pyta czy to znaczy, że podobała jej się niespodzianka. Marichuy zapewnia go, że jest nią zachwycona, również dlatego, że dzięki niej zdała sobie z czegoś sprawę. Juan Miguel stwierdza, że na pewno z tego, że bardzo go kocha. Marichuy informuje go, że oprócz tego zdała sobie również sprawę, że podczas wszystkich momentów ich życia bez względu na to czy byli smutni, zadowoleni, razem czy osobno, rozgniewani czy szczęśliwi nie mieli piosenki, która byłaby tylko ich i dlatego chce podarować mu jedną bardzo wyjątkową. Chwilę później Marichuy i Juan Miguel tańczą do piosenki Solo tu i wspominają wszystkie cudowne i niezapomniane chwile, które razem przeżyli. Ich taniec wieńczy kolejny czuły pocałunek i uścisk.
Mayita patrząc w niebo i przypominając sobie wszystkie historie opowiedziane jej przez babcię Marianę zapewnia ją, że będzie wspominać ją ze słodyczą i bardzo za nią tęsknić.
Podczas jednego z tańców Patricio wyznaje Cecili, że ich miłość zawsze była ponad wszystkim i nigdy nie została splamiona, ponieważ to miłość spełniona i szczęśliwa. Następnie dodaje, że bardzo ją kocha. Cecilia zapewnia go, że ona również bardzo go kocha. Chwilę później Patricio prosi Marichuy by zatańczyła ze swoim ojcem, w związku z czym Cecilia tańczy z Juanem Miguelem. Po zakończeniu tańca przyjaciele Juana Miguela podrzucają go do góry, a Marichuy rzuca swój ślubny bukiet, który chwyta Elsa i natychmiast spogląda kokieteryjnie w kierunku Rafaela. Juan Miguel i Marichuy tymczasem kroją ogromny tort z napisem Juan Miguel, Marichuy, Mayita i Juanito. Chwilę później Juan Miguel całuje Marichuy i informuje wszystkich gości, że to najwyższy czas by porwał pannę młodą. Marichuy pyta dlaczego ma zamiar ją porwać skoro przyjęcie jest wspaniałe. Juan Miguel stwierdza, że jego niespodzianka nie może dłużej czekać. Marichuy chce wiedzieć dokąd ma zamiar ją zabrać.
Juan Miguel informuje ją, że na koniec świata, gdzie czeka na nich szczęście. Gdy Juan Miguel i Marichuy zaczynają żegnać się z gośćmi Rafael obejmuje ich i stwierdza, że w końcu im się udało. Rocio prosi Marichuy by opiekowała się jej bratem i by oboje zrobili wszystko by być tak szczęśliwi jak ona i Daniel. Onelia z kolei prosi żeby nigdy nie zapominali, że każdego dnia muszą być bardzo szczęśliwi, a Cecilia radzi Marichuy by podążała drogą szczęścia i nigdy z niej nie zbaczała. Marichuy wyznaje Cecili, że bardzo ją kocha. Chwilę później zniecierpliwiony Juan Miguel bierze Marichuy na ręce i zabiera ją ze sobą.
Elsa informuje Rafaela, że nie powinna była złapać tego bukietu. Rafael pyta dlaczego tak uważa. Elsa stwierdza, że tradycja mówi, że dziewczyna, która go złapie następna wychodzi za mąż, a ona nie ma nawet narzeczonego. Rafael zapewnia ją, że ten problem można akurat rozwiązać natychmiast. Elsa pyta czy ma na myśli to, że powinna poszukać sobie kogoś przy pomocy internetu. Rafael stwierdza, że wolałby raczej żeby odpowiedziała na jedno proste pytanie. Następnie pyta czy chciałaby zostać jego narzeczoną. Elsa prosi żeby sobie nie żartował. Rafael zapewnia ją, że jest śmiertelnie poważny. Następnie dodaje, że mimo tego iż odzyskał wzrok wciąż był ślepy, ponieważ nie zdawał sobie sprawy, że jest w niej zakochany od pierwszej chwili gdy na siebie wpadli, a ona rozgniewana zapytała czy nie widzi dokąd idzie. Elsa stwierdza, że nawet nie ma pojęcia jak źle się wtedy poczuła. Rafael informuje ją, że on poczuje się tak samo źle jeśli go odtrąci. Elsa chce wiedzieć czy nie domyśla się jaka jest odpowiedz. Rafael całuje ją i pyta czy taka. Elsa stwierdza, że chce być jego narzeczoną.
Juan Miguel i Marichuy wypuszczają z jednego z budynków w dawnej dzielnicy Marichuy dwa białe gołębie. Juan Miguel obejmuje Marichuy i pyta czy zdaje sobie sprawę jak bardzo jest szczęśliwy. Marichuy całuje go i stwierdza, że doskonale zdaje sobie z tego sprawę, ponieważ ona jest tak samo szczęśliwa.
Następnie dodaje, że już na zawsze pozostanie jej miłością.
Po wypuszczeniu gołębi Juan Miguel i Marichuy udają się na jacht, na którym rozpoczynają swoją podróż poślubną. Juan Miguel kolejny raz całuje Marichuy i prosi by obiecała mu, że nigdy nie przestanie go kochać. Marichuy zapewnia go, że nie przestanie go kochać nawet po śmierci. Następnie prosi by obiecał jej, że od tej chwili będą szczęśliwi jak nigdy w życiu.
Po dobiciu jachtu do brzegu, podczas spaceru po plaży Juan Miguel informuje Marichuy, że wydaje mu się nieobecna. Marichuy stwierdza, że bardzo brakuje jej dzieci. Juan Miguel pyta skąd w takim razie przybywają anioły. Marichuy informuje go, że z nieba. Juan Miguel wskazuje na niebo, na którym w towarzystwie spadochroniarzy pojawiają się Mayita i Juanito i stwierdza, że stamtąd właśnie przybywają ich aniołki. Cała czwórka najpierw buduje na piasku babki, a później pije mleko kokosowe z ogromnych kokosów. Gdy kelner przynosi Marichuy kolejnego kokosa Mayita informuje ją, że jeśli będzie jadła zbyt dużo będzie bardzo gruba. Marichuy stwierdza, że to ją nie obchodzi, ponieważ jej tatuś i tak będzie ją kochał. Juan Miguel zapewnia ją, że będzie ją kochał nawet jeśli będzie gruba, brzydka i stara, ponieważ zawsze będzie jego kochaniem. Marichuy stwierdza, że mimo wszystko w tej chwili wcale nie musi tak być, więc będzie najlepiej jeśli jednym z tych kokosów pograją w piłkę. Po skończonej grze cała czwórka wybiera się na przejażdżkę rowerową i obserwując niebo czule się obejmują.

FIN !!!


Ostatnio zmieniony przez Cinderella dnia 14:38:13 07-11-09, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
maria desamparada
Mocno wstawiony


Dołączył: 05 Gru 2010
Posty: 5636
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:38:19 19-12-10    Temat postu:

koniec telci był boski w telciach najlepszy jest FIN !!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rosalie_;*
Idol
Idol


Dołączył: 07 Sty 2011
Posty: 1260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Napisz to powiem ;D
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:09:46 24-12-11    Temat postu:

Odcinek 1

Poznajemy Marichuy. Dziewczyna opowiada dzieciom z kamienicy, w której mieszka bajkę o „Czerwonym Kapturku”. Opowieść przerywa Dona Coralia, która każe dzieciom iść do szkoły. Marichuy wraca do domu, gdzie czeka na nią już Candelaria ze świeżo wypranym praniem. Kobieta prosi, aby dziewczyna dostarczyła pranie klientowi. Po drodze Marichuy zakrada się do kamienicy, w której mieszka Dona Casilda, która choduje piękne róże. Dziewczyna zrywa jedną z nich i wówczas nakrywa ją właścicielka. Marichuy ucieka, a Dona Casilda biegnie za nią krzycząc - złodziejka. Dziewczyna przychodzi do kościoła i przynosi ze sobą zerwaną różę, która wstawia do wazonu Matce Boskiej z Guadalupe. Zauważywszy księdza Anselmo, Marichuy ucieka z kościoła. Casilda przychodzi do księdza poskarżyć się na Marichuy, mówi mu o tym, iż dziewczyna ukradła róże z jej ogródka. Kobieta mówi, że ma dość wybryków Marichuy. Ksiądz Anselmo domyśla się, że róża, która jest w wazonie przy obrazie Matki Boskiej została przyniesiona przez Marichuy. Po drodze dziewczyna zajeżdża do Vicente, malarza, któremu pozuje do obrazu. Poznajemy Vivianę i jej męża psychoterapeutę Juan Miguela, którzy kłócą się. Żona robi mu wymówki, że za dużo czasu poświęca swojej pracy przez co nie ma czasu dla niej. Do Candelarii przychodzi Adrian, który szuka Marichuy. Mówi jej, że martwi się o nią. Twierdzi, że nie podobają mu się ludzie z którymi dziewczyna się zadaje (malarz Vicente i jego znajomi). Candelaria mówi mu, że znajomi dziewczyny to artyści i nie ma czym się martwić. Gdy Marichuy pozuje do obrazu, Vicente odwiedzają jego znajomi: Becky, Israel, Elsa i Nelson. Wpadają oni na pomysł, aby wieczorem urządzić imprezę urodzinową Israela u niego. Vicente zgadza się. Chłopak pyta się Marichuy czy przyjdzie. Dziewczyna zgadza i wychodzi od niego. Jedzie dostarczyć pranie i zjawia się w rezydencji rodziny San Roman, gdzie drzwi otwiera jej Balbina, służąca. Prosi dziewczynę, aby poczekała chwilę, poczym idzie odnieść pranie. Marichuy wchodzi do salonu i ogląda pokój mówiąc, że dom jest bardzo piękny, ogląda zdjęcie córki San Romanów - Mayity. W tym samym czasie do domu wracają Viviana i Juan Miguel. Wchodzą do domu kłócąc się, całą sytuację z ukrycia widzi Marichuy. Viviana mówi Juanowi Miguelowi, że jeśli nie pójdzie z nią na przyjęcie do rodziny Velarde to pożałuje tego. Zdenerwowany Juan wychodzi, a Viviana krzyczy za nim, aby umarł, wówczas kobieta zauważa Marichuy, której pyta się co tutaj robi. Dziewczyna mówi jej, że przyniosła właśnie czyste pranie i czeka na zapłatę. Kobieta wypłaca należność i karze się jej wynosić. Juan Miguel spotyka się właśnie z Eduardem, swoim przyjacielem. Mężczyzna opowiada mu o kłótni z żoną. Żali mu się, iż żona twierdzi, że ją zaniedbuje i woli od niej swoich pacjentów. Eduardo tłumaczy mu, że praca jest ważna, ale nie powinien zaniedbywać żony, ani córki. Juan Miguel mówi mu, że nikt nie rozumie dlaczego wybrał właśnie tą profesje, tłumaczy także, że jest to związane z wydarzeniem z jego przeszłości, którego żałuje. Eduardo pyta się co to takiego. Jednak Juan Miguel mówi mu, iż pomimo, że jest jego najlepszym przyjacielem nie zamierza o tym mówić, ani jemu, ani nikomu innemu. Twierdzi, że jest to sekret, który go dręczy. Po powrocie do domu Marichuy opowiada Candelarii o tym jak właściciele się kłócili. Candelaria przekazuje Marichuy, że był u niej Adrian i jej szukał. Dziewczyna mówi, że wieczorem wychodzi na imprezę do malarza. Marichuy smutnieje. Candelaria domyśla się co jest na rzeczy i pyta się o to. Dziewczyna odpowiada, że to jest jej sekret, którego nikomu nie zdradzi. Viviana rozmawia z matką o Juan Miguelu w obecności ich córki Mayity. Dziewczynka twierdzi, że tata jest dobrą osobą. Onelia upomina małą, aby się wtrącała w rozmowy dorosłych. Mayita mówi jej, że szkoda, że nie jest taka jak babcia Mariana (matka Juan Miguela, która zmarła jakiś czas temu), gdyż ona była dobra. Po chwili do domu wraca Juan Miguel, który mówi żonie, aby się pośpieszyła, gdyż idą na przyjęcie do rodziny Velarde. Poznajemy Amadora. Amador rozmawia z Vicente i wyznaje, że Marichuy mu się podoba. Poznajemy Cecilię i Patricia Velarde, którzy świętują 25 rocznicę ślubu. Na przyjęciu zjawiają się Viviana, Juan Miguel oraz Eduardo. Viviana obgaduje Cecilię w obecności swojego męża i jego przyjaciela mówiąc, że była ona kiedyś sekretarką sędziego. Kobieta opowiada im także całą historię związku Państwa Velarde. Viviana dziwi się dlaczego Cecilia i Patricio nie mają dzieci czym powoduje smutek na twarzy pani domu. Impreza urodzinowa w domu Vicente. Amador pyta się malarza czy Marichuy przyjdzie. Słyszy to Beatriz, która jest zakochana w Amadorze. Po chwili w drzwiach zjawia się Marichuy. Amador jest zadowolony, że dziewczyna przyszła na imprezę. Mężczyzna proponuje jej drinka, a ona odmawia. Twierdzi w myślach, że tym razem mu nie ucieknie. Amador próbuje pocałować Marichuy, co się jej nie podoba. Dziewczyna go policzkuje i ucieka. Wszyscy się z niego śmieją poza Beatriz. Marichuy wraca do domu, gdzie czeka na nią Candelaria. Dziewczyna płacze, twierdzi, że wszyscy faceci to zwierzęta i dranie. Po powrocie z przyjęcia Juan mówi Vivianie, że idzie do biblioteki trochę poczytać. Kobieta jest zła, twierdzi, że znowu będzie musiała spać sama poczym udaje się do sypialni. Jest wściekła, że mąż ją odrzuca. Jest przekonana, że ma inną kobietę. Marichuy ma sen, w którym ucieka przed pijanym mężczyzną, który próbuje ją zgwałcić. Zaczyna krzyczeć przez co budzi Candelarię. Kobieta pyta się co się stało. Dziewczyna mówi jej, że każdej nocy śni jej się ten sam sen, że goni ją pijany mężczyzna. Candelaria próbuje ją uspokoić. Marichuy mówi jej, że zawsze budzi się w tym momencie, gdy już prawie spogląda na jego twarz. Juan Miguel w tym czasie jak co noc ma wyrzuty sumienia przez to, co wydarzyło się w przeszłości. Nie może sobie darować tego, że próbował zgwałcić dziewczynę. Po chwili do biblioteki wbiega jego córka. Następnego ranka. Juan Miguel szykuje się do pracy. Marichuy jak każdego dnia jedzie na swoim rowerze rozwieźć czyste pranie klientom. Zjawia się w rezydencji San Roman i tym samym wpada na Juan Miguela.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nie igraj z aniołem Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15
Strona 15 z 15

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin