Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Justyna Steczkowska
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Piosenkarze i piosenkarki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
etendalla
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 12 Lis 2007
Posty: 22006
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:34:49 19-04-09    Temat postu:

okropnie śpiewa i z charakteru też nie bardzo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150462
Przeczytał: 926 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:03:59 14-06-09    Temat postu:

Cytat:
Nienawidzę jej


a znasz ją osobiście żeby tak pisać, to za mocne słowa,

W Opolu






Powrót do góry
Zobacz profil autora
Katie:)
King kong
King kong


Dołączył: 11 Lip 2007
Posty: 2574
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:15:33 29-06-09    Temat postu:

Bardzo jej nie lubię.... i jej piosenek też...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150462
Przeczytał: 926 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:27:08 20-07-09    Temat postu:

Lubie jej stare piosenki, najbardziej Dziewczyna szamana, Oko za oko



Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150462
Przeczytał: 926 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:52:40 24-07-09    Temat postu:

fotki




Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150462
Przeczytał: 926 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:15:26 24-03-13    Temat postu:

jest w ciąży

viva





Powrót do góry
Zobacz profil autora
ZampiVanez
Moderator
Moderator


Dołączył: 31 Maj 2013
Posty: 51155
Przeczytał: 338 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:44:13 11-06-13    Temat postu:

Steczkowska odchodzi z The voice of poland z powodu ciąży i to jest bardzo dobra wiadomość ponieważ nie znosze babki ;/ popisuje sie strasznie.. piosenki ma fajne ale nic po za tym soba nie reprezentuje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150462
Przeczytał: 926 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:12:42 22-08-14    Temat postu:

Na konferencji poświęconej promocji jesiennej ramówki TVP

]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aisha
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2012
Posty: 14067
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żory
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:37:20 28-08-14    Temat postu:

Jak na swój wiek wygląda bardzo dobrze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ines_
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Lut 2012
Posty: 914
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:22:32 28-10-14    Temat postu:

Zawsze być sobą.



Chodzi swoimi ścieżkami, nawet jeśli zyski miałyby być mniejsze niż straty. Na krytykę zyskała odporność, o pieniądzach mówi: potrzebne, by przetrwać, a nie, żeby je mieć. Liczy się dla niej muzyka, rodzina i aby...



Pieniądze nie mają dla mnie wielkiego znaczenia, są mi potrzebne, żeby przetrwać, a nie po to, żeby je mieć -
mówi Justyna Steczkowska, fot. Marcin Kempski/I Like Photo/Grazia.











Z Justyną spotykam się w wyjątkowym momencie: ten rok jest jubileuszowym, dwudziestym w jej karierze. Dlatego specjalnie dla GRAZII zgodziła się na zdjęciową podróż w czasie. Choć jej wielki debiut miał miejsce w 1994 roku na scenie w Opolu, to już wcześniej, jako dziewczynka, podróżowała z rodziną po Europie, dając koncerty. Czym jeździli?"To był robur. Samochód, który kiedyś na granicy z Niemcami celnik określił mianem łódki na kółkach, przewróconej do góry nogami", śmieje się Justyna. Dużo mówi o szacunku, jakim darzy innych artystów. Gdy widzi muzyka grającego na ulicy, zawsze wrzuca mu do futerału pieniądze. Zdobyła wiele uporem i ciężką pracą, a swoje dzieci uczy dzielenia się z innymi.

Spojrzałam w twój terminarz - grasz mnóstwo koncertów.

Justyna Steczkowska:
- Tak... Kocham koncertować, to kwintesencja mojej pracy. Nie ma dla mnie większego znaczenia, gdzie odbywa się koncert. Nigdy nie wiesz, kim jest słuchający ciebie człowiek. Nowy Jork czy Nowy Sącz - wszędzie są ludzie, dla których warto się starać i zrobić wszystko, by koncert był dla nich wyjątkowym przeżyciem. Moja nowa trasa "Magia trwa" to w całości koncerty biletowane. Są one dla mnie o tyle bardziej interesujące, że mogę zobaczyć na własne oczy swoją publiczność. Kupując bilet, dajesz światu sygnał, że kochasz i szanujesz artystę. Staram się nie grać zbyt wielu koncertów plenerowych, ale wcale nie dlatego, że ich nie lubię. Przychodzą na nie całe miasta, ludzie są szczęśliwi, a ja razem z nimi. Ale to najczęściej osoby, które mają wolny dzień i tylko dlatego przyszły posłuchać muzyki. Cudowna publiczność, ale nie do końca moja. Obecna trasa to przede wszystkim filharmonie i teatry, co oznacza elegancję, doskonały dźwięk, światło, wizualizacje i repertuar, którego na plenerowych koncertach nie można usłyszeć.

Ale przecież koncerty plenerowe, jak słyszałam, są dla muzyków głównym źródłem utrzymania.

- Prawdą jest, że koncerty są dla artystów ostatnim bastionem. Jest mnóstwo stron, z których ściąga się muzykę za darmo. Często ludzie zapominają, że ściągając coś nielegalnie, nie tylko łamią prawo, ale - co najgorsze - w dłuższej perspektywie "zarzynają" artystę. A przecież te same osoby nie pójdą do sklepu i nie ukradną bułki. Nie rozumiem działań, a tak naprawdę - niedziałań - rządu w tej sprawie. Bez restrykcyjnego prawa nie da się tego zmienić.

Czyli to, że grupa U2 przy okazji premiery nowego iPhone’a pozwoliła na udostępnienie użytkownikom iTunesa swojego albumu, budzi w tobie mieszane uczucia...

- Nie, bo na pewno zostali sowicie wynagrodzeni albo podpisali bardzo korzystny kontrakt wizerunkowy. U2 to absolutny top i zapewne nie mają problemów z płaceniem rachunków (śmiech). Jednak internet z jednej strony ułatwia debiutującym artystom dotarcie do publiczności, ale z drugiej sprawia, że kradzież wartości intelektualnych to jedno kliknięcie. Tymczasem piosenka nierzadko powstaje miesiącami, a koszty jej powstania są zdumiewająco wysokie.

Polaków drażnią zarobki artystów? Czujesz się na cenzurowanym?

- Każdy, kto pracuje, powinien zarabiać pieniądze. Czasami czyjąś pracą jest siedzenie i myślenie. I to dotyczy wszystkich sztuk. Płytę nagrywa się bardzo długo. Ja moją ostatnią nagrywałam dwa lata. I proszę mi wierzyć: nie znam w Polsce artysty, który może pozwolić sobie na luz. Nagrania płyty i ich promocja generują ogromne koszty. Jeśli zależy ci na tym, żeby być artystą, a nie tylko celebrytą ze ścianki, to musisz inwestować czas i pieniądze przede wszystkim w muzykę i koncerty, a nie tylko w wygląd i ciuchy.

Liczy się dla ciebie również słowo. Angażujesz do pracy ambitnych autorów tekstów.

- I dobieram ich bardzo staranie! Na najnowszej płycie płycie możemy znaleźć teksty Kasi Nosowskiej, Belli Komoszyńskiej, Ifi Ude i młodych nie-znanych jeszcze, ale bardzo utalentowanych twórców - Julii Włodarczyk czy Michała Pańszczyka. No i moje!

I już pracujesz nad kolejnym materiałem.

- Tak, nagrania kolejnej płyty przypadną na wiosnę przyszłego roku. Na razie jednak najważniejsza jest dla mnie "Anima", która będzie miała premierę 18 listopada. To przełom w mojej muzycznej drodze. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy przeszli ją razem ze mną, i dumna z tego, co powstało. To muzyczna opowieść o człowieku w kontekście wszechświata. Dużo melodyjnych, wzruszających utworów i mocnych grunge'owych bitów, a do tego świetna orkiestra Silesian Art pod batutą Mateusza Wallacha .

Masz żyłkę do biznesu. Sama finansujesz swoje płyty.

- Bez tego nie mogłabym być niezależnym artystą. Już dawno nie nagrywałabym płyt albo byłabym zmuszona nagrywać takie, których nie czuję. A to jest dla mnie niewyobrażalne. Pieniądze nie mają dla mnie wielkiego znaczenia, są mi potrzebne, żeby przetrwać, a nie po to, żeby je mieć. Nagrywanie płyt, koncerty, wielki teatralny musical, komfort życia i nauki dla naszych dzieci - to moje cele. Poza tym: im większe pieniądze, tym większa odpowiedzialność, a to oznacza jeszcze mniej czasu dla siebie i rodziny .

Takiego stosunku do pieniędzy uczysz swoich synów?

- Moim synom zdarza się wydać długo zbierane kieszonkowe na zaproszenie kolegów na "małe co nieco" (śmiech). Ale nigdy nie powiedziałam im, że źle robią. Każdy przyjazny gest wobec drugiego człowieka, wszelkie społeczne zachowania zasługują na pochwałę. Ostatnio byliśmy na wakacjach w Turcji. Tamtejszy przewodnik wy-ieczki scharakteryzował Polaków w taki sposób: "Wy się ciągle się martwicie. Ja nigdy nie miałem nawet jednej dziesiątej tego, co turyści, których oprowadzam. Ale nie skupiam się na tym. Cieszę się, że zapłacicie mi dziś pieniądze, więc wybieram się z żoną na kolację. I to mnie uszczęśliwia!". Czy to nie cudowny dowód na to, że w życiu najważniejsze są chwile szczęścia, i na to, że sami możemy być ich twórcami?

Ty też potrafisz pozwolić sobie na finansową ekstrawagancję i nie myśleć o jutrze?

- Moją ekstrawagancją jest przede wszystkim muzyka, a moja najnowsza płyta jest tego najlepszym przykładem. Bogactwo aranżacyjne, świetni muzycy i niezwykli producenci, a do tego nagrania w Alwernii w jednym z pięciu najlepszych studiów nagraniowych na świecie... Przy tym koszty tego, co mam na sobie, są o wiele mniejsze (śmiech).

Wbrew temu, co mówisz, podobno masz imponującą garderobę...

- Ha! Mam zdecydowanie za dużo butów! Ale gdy widzę kolejną kolekcję Loriblu, to portfel otwiera się sam (śmiech). Ciuchów mam tyle, ile potrzebuję. No, może trochę za dużo czarnych obcisłych sukienek i płaszczy... Ale do tych ostatnich mam wielką słabość.

Kiedy poczułaś, że jako artystka dobrze radzisz sobie finansowo?

- Zawsze sobie dobrze radzę, bo nie potrzebuję więcej niż to, co mam, i cieszę się, ot tak, po prostu ze wszystkiego. Ale na pewno nie jest to ten poziom komfortu, że w każdej chwili mogłabym sobie zrobić dłuższą przerwę. Bez zobowiązań, obaw, tylko dla siebie... To jeszcze nie ten czas. Nie wiem nawet, czy są w Polsce tacy artyści. To nie Ameryka, gdzie show-biznes jest potężną gałęzią przemysłu.

Mówisz tak, bo jesteś dojrzałą artystką. A gdybyś dziś, z perspektywy dwudziestu lat kariery, mogła coś podpowiedzieć sobie dwudziestoletniej? Co to byłaby za porada?

- Myślę, że powtórzyłabym sobie raz jeszcze, że warto walczyć o siebie nawet w momentach, w których nie opłaca się sobą być. Czasem rozmawiam o tym z uczestnikami "The Voice of Poland". Jesteśmy dla nich muzycznymi coachami. Oni pytają nas, trenerów, co dalej robić. Każdy z nas jest w stanie odpowiedzieć na wiele ich pytań, dać im wskazówki, ale nie możemy nic zrobić za nich. Dlatego nie wiem, czy jakiekolwiek rady mają sens... Sama nieraz podejmowałam niezbyt mądre decyzje, ale czy na pewno mi one zaszkodziły? Może bez tych lekcji nie byłabym tym, kim jestem?



Zdobyła wiele uporem i ciężką pracą, a swoje dzieci uczy dzielenia się z innymi.



Które decyzje były ryzykowne?

- Zawsze chciałam się rozwijać, stąd moje płyty, z których każda jest inna, występy w teatrze, filmie, komponowanie muzyki, także tej do reklam. Nieustanne szukanie... To nie jest łatwe dla odbiorcy, który woli dostać to, co już zna. Wytyczanie własnej drogi niesie ze sobą dużą odpowiedzialność i czasem brak zrozumienia. Ale dla nas samych zawsze jest wygraną, jeśli przynosi nam wewnętrzną satysfakcję.

Twoja droga to nie tylko muzyka. Jesteś wokalistką, muzykiem, kompozytorem, czasem fotografem, ale także producentką...

- Musiałam nauczyć się wielu rzeczy, żeby móc wykonywać ten zawód, ale produkowanie płyt to rozległy temat. Produkowanie muzyki to jedno, a produkcja całego przedsięwzięcia, jakim jest wydanie płyty i pokazanie jej światu, to coś zupełnie innego. Bez pomocy i zaangażowania mojego managmentu nie dałabym sobie rady. To praca, która nigdy się nie kończy. Moi menedżerowie zawsze ciężko pracowali razem ze mną i dzięki temu szliśmy do przodu. Monika Kordowicz (moja menedżer), z którą teraz pracuję, to wielki skarb. Jej zaangażowanie, nowoczesne myślenie i znajomość światowej muzyki i trendów to wiedza, która pomaga nam wszystkim nie zostawać w tyle. Poza tym cała ekipa, z którą pracuję - Michał Pańszczyk, Marcin Urbański i mój styliści: Jarek Szado oraz Beata i Michał, to ludzie, bez których zaangażowania nie udałoby się unieść tego wszystkiego, co dzieje się dookoła. Dobre relacje z ludźmi to podstawa sukcesu w każdej dziedzinie.

To wiesz teraz. Ale dwadzieścia lat temu, tuż po debiucie w Opolu, pewnie bardzo szybko wyrosło wokół ciebie grono doradców.

- Miałam wyjątkowe szczęście. Moim pierwszym menedżerem był Jerzy Tolak, ten sam, który prowadził Grzegorza Ciechowskiego. Kochał artystów i bardzo o nich dbał. Rozstaliśmy się, bo mieliśmy inną wizję mojej artystycznej drogi. On uważał, że powinnam działać bardziej szablonowo, tworzyć piosenki i nie zajmować się innymi dziedzinami sztuki. A ja chciałam się rozwijać. Do pierwszego spięcia doszło przy okazji filmu "Na koniec świata". Grałam w nim główną rolę u boku Aleksandra Domogarowa (słynnego Bohuna - przyp. red.) i razem z Antkiem Łazarkiewiczem napisałam też muzykę. To była moja pierwsza główna rola. Jerzy był przeciwny i ze swojej perspektywy miał rację, bo film nie odniósł spektakularnego sukcesu. Uważam jednak, że nie zasłużył na taką falę krytyki, i to nie dlatego, że tam grałam. Jestem fanką kina i potrafię uczciwie ocenić przekaz i emocje, jakie niesie ze sobą obraz. A to był wzruszający film. Co jakiś czas można go zobaczyć w telewizji. Ale to doświadczenie bardzo rozwinęło mnie jako artystę.

Krytyka musiała cię boleć.

- Wtedy jeszcze pisali krytycy, których zdanie się liczyło. To były zupełnie inne czasy, bo nie było internetu, więc krytyka bywała konstruktywna. Chociaż nie wiem, po co w ogóle krytykować sztukę. Największą porażką dla artysty jest to, gdy zostaje po prostu niezauważona. Po co tracić tyle czasu na negatywne oceny? Przecież to niewiele zmienia, a generuje dużo niepotrzebnych emocji.

A teraz jak reagujesz na krytykę? Jesteś bardziej odporna?

- Zawsze trzeba być przygotowanym na to, że nie wszyscy kochają to, co robisz. "Wszystkim podoba się tylko dolar", więc po co tracić czas na gadanie o gustach? W ogóle ocenianie ludzi jest bez sensu. Każdy z nas ma jakąś lekcję do przerobienia. I ty, i ja jesteśmy tak dobre, jak tylko możemy. Każdy człowiek, który podejmuje jakąkolwiek decyzję - artystyczną czy prywatną - na końcu sam ponosi za nią odpowiedzialność.

Dziś artyści mają jeszcze innych krytyków. Tych bezlitosnych i anonimowych w internecie.

- Hejtowanie artystów w ludzkim aspekcie jest bardzo nie fair. Gdy na rynek weszły portale, które bezpardonowo zaczęły oceniać nas jako ludzi, a nie to, czym się zajmujemy, przeżyliśmy szok. Nagle ktoś zupełnie anonimowy stał się autorytetem, a zarazem mężem zaufania dla milionów ludzi. Pisze, że mnie widział lub był ze mną na wakacjach, i że jestem taka czy siaka (śmiech). A ja nigdy nie byłam na wakacjach z nikim oprócz swojej rodziny i przyjaciół. Mieszkanie w tym samym hotelu nie oznacza nawet znajomości, a co dopiero jakiejkolwiek zażyłości, którą można uczciwie ocenić. Poza tym to nieustanne czepianie się naszego wyglądu! Nie pojmuję tego. Przecież nie startowałam nigdy w wyborach miss, nie jestem modelką. Jestem artystką, staram się wzruszać ludzi, opowiadać im historie, przekazywać emocje, czasem wkurzać i dawać do myślenia.

Nie prowokujesz skandali, masz stabilny wizerunek, a i tak masz kilku medialnych wrogów. Kiedyś była to Doda, teraz stała się nim Edyta Górniak...

- Ani Edyta nie jest moim wrogiem, ani ja nie jestem wrogiem Edyty. Obie dobrze bawimy się w "The Voice of Po-land", bo wiemy, czym jest śpiewanie, ale wiemy też dobrze, jakimi prawami rządzi się telewizyjny show. Wiemy też, że prasa musi zarobić, a konflikt sprzedaje się najlepiej. Więc media budują go, a my budujemy markę programu poza konfliktami i plotkami, i nie dajemy się w to wciągnąć. My to wiemy, ale większość widzów nie.

A nie rozmawiałyście wcześniej z Edytą o tym, że jeśli zgodzicie się wspólnie występować, będzie wokół waszej relacji głośno?

- Nie, bo przecież jedna nie wie o działaniach managementu drugiej. Umowę dostałam od producentów od razu po zakończeniu poprzedniej edycji. Zależało im na moim uczestnictwie, więc się spokojnie dogadaliśmy. Nie wiedziałam jednak, że dołączy do nas Edyta.

Zmartwiła cię ta informacja?

- Nie! Dlaczego miałaby?

Jak więc naprawdę wygląda wasza relacja?

- Normalnie. Szanuję ją jako wokalistkę, uważam, że świetnie śpiewa, jest ładną dziewczyną, robi wrażenie na scenie, zawsze miło się na nią patrzy. Jestem pełna atencji dla niej, jak zresztą dla każdej utalentowanej artystki. Fajnie nam się pracuje z całą ekipą. Rochstar to pełen profesjonalizm, a Rinkego nie sposób nie kochać. Jesteśmy adorowane przez naszych chłopaków: Barona, Tomsona i Marka, i dobrze nam z tym.

Oglądasz inne programy rozrywkowe? Na przykład "Twoja Twarz Brzmi Znajomo", gdzie występuje twoja siostra?

- Magda przesyła mi linki i oglądam jej występy w internecie. Jestem z niej dumna, zwłaszcza że wygrała jeden z odcinków jako Miley Cyrus. Obiecałyśmy sobie, że wypijemy szampana za jej zwycięstwo.

Wiele mówiło się o tym, że Magda robi karierę na twoich plecach.

- To niesprawiedliwa ocena i niewykluczone, że czasem ją boli. Podziwiam moją siostrę za to, że potrafiła się od tego odkleić i pomimo trudności iść własną drogą. Jest silną babką. Drugiemu z rodzeństwa zawsze jest trudniej, ale ona zaraża wszystkich optymizmem i świetnie daje sobie radę. Najważniejsze, że to wszystko nie wpływa na nas i nasze relacje. Trzymamy za siebie kciuki, choć jesteśmy fankami zupełnie różnej muzyki, mamy zupełnie inną wrażliwość i osobowość, a podobne tylko nosy... Z tym, że Magda ma zdecydowanie ładniejszy (śmiech).

Za chwilę ruszasz w trasę koncertową. Helenka jedzie z tobą?

- Helena jest wszędzie tam, gdzie ja, ale staram się unikać sytuacji, w których znajdzie się w centrum zainteresowania. To maleńka dziewczynka, ma jeszcze czas na wielki świat.

GRAZIA 20/2014.

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150462
Przeczytał: 926 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:55:49 06-08-16    Temat postu:

Viva

Powrót do góry
Zobacz profil autora
iva
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 28 Paź 2010
Posty: 11129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MX
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:33:17 28-08-16    Temat postu:

Ładnie wyszła na fotkach
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150462
Przeczytał: 926 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:58:25 20-10-17    Temat postu:

na urodzinowej imprezie Party

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Piosenkarze i piosenkarki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin