Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Maria Sadowska
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Piosenkarze i piosenkarki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150655
Przeczytał: 859 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:30:49 29-05-08    Temat postu: Maria Sadowska




Maria Sadowska (ur. 27 czerwca 1976 roku w Warszawie) – polska piosenkarka wykonująca muzykę jazz, pop, funk i elektroniczną, a także scenarzystka i reżyser filmowy. Członkini Akademii Fonograficznej ZPAV


wikipedia


Ostatnio zmieniony przez Angelica dnia 23:32:38 17-08-17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150655
Przeczytał: 859 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:12:29 03-12-08    Temat postu:

fotki

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150655
Przeczytał: 859 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:31:42 22-05-09    Temat postu:

fotki







Powrót do góry
Zobacz profil autora
Patryciella
Motywator
Motywator


Dołączył: 16 Lip 2008
Posty: 266
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 17:38:44 19-06-09    Temat postu:

Mam jej pierwszy album Tribute to Komeda.Gdy go kupowałam ,nie znałam za dobrze Marysi.Ale album mnie mile zaskoczył.Znalazło się na nim wiele kawałków zrobionych na bardzo wysokim poziomie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150655
Przeczytał: 859 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:35:37 25-06-09    Temat postu:

fotki





Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150655
Przeczytał: 859 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:50:04 21-09-11    Temat postu:

fotki


Powrót do góry
Zobacz profil autora
ZampiVanez
Moderator
Moderator


Dołączył: 31 Maj 2013
Posty: 51233
Przeczytał: 312 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:07:47 11-06-13    Temat postu:

ma super głos
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ines_
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Lut 2012
Posty: 914
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:45:52 04-07-14    Temat postu:

Bo ja jestem silną babką - Maria Sadowska.


4 lipca 2014.

Gwiazdka dziecięcego programu telewizyjnego. Nieco kiczowata piosenkarka disco, której utwory wdarły się w Japonii na szczyty list przebojów. Szalona królowa clubbingu. Ambitna, jazzująca dziewczyna. Reżyserka, która robi mocne kino kobiece. I wreszcie oddana matka. Maria Sadowska jest jak kameleon – ciągle się zmienia.




Maria Sadowska kompozytorka, piosenkarka, reżyserka, scenarzystka. Ma na koncie 9 solowych płyt.
W czerwcu skonczyła 38 lat./Artur Wesołowski /Pani.








Ciepły wieczór. Przed wejściem do warszawskiego teatru Syrena dostrzec można m.in. Annę Dereszowską, Małgorzatę Ostrowską, Bodo Koxa i Wojciecha Malajkata. Koncert Marii Sadowskiej promujący jej najnowszy album "Jazz na ulicach" przyciąga tłumy. Bilety są wyprzedane już na kilka tygodni wcześniej.

Zaczyna się lirycznie. Na scenie panuje ciemność, słup światła pada tylko na stojący w rogu fortepian. Przy nim siedzi Maria, która śpiewa swój największy przebój "Kiedy nie ma miłości". Ale wyciszona na początku piosenkarka szybko zmienia się w wulkan energii. Podczas występu skacze, tańczy, szaleje i cały czas śmieje się od ucha do ucha. Widać, że scena to jej żywioł.

Publiczność szybko wstaje z wygodnych foteli i zaczyna się ruszać w rytm muzyki. W pewnym momencie na scenie pojawia się ojciec wokalistki, kompozytor Krzysztof Sadowski, i siada przy klawiszach. Artystka dziękuje też za przybycie mamie, piosenkarce Lilianie Urbańskiej.

A obecna na koncercie Urszula Dudziak komentuje: - Śledzę karierę Marii od lat i cieszę się, że poszła w ślady rodziców, bo ona muzykę ma w genach. Jest prawdziwym zwierzęciem scenicznym. Świetnie wygląda, ma charyzmę i widać, że kocha jazz.


Samotna outsiderka.

Słowo, które najtrafniej określa koncert w Syrenie, to "radosny". - Nagrałam tę płytę, ponieważ chciałam poczuć beztroskę. Przez ostatnie lata żyłam filmem "Dzień kobiet", który był ciężki, oraz płytą promującą tę produkcję, więc potrzebowałam trochę oddechu. Śmieję się, że "Jazz na ulicach" jest tak energetyczny, bo chciałam sobie potańczyć, tak jak to robiłam, gdy miałam 20 lat i potrafiłam w klubie bawić się do białego rana. Wciąż gdzieś siedzi we mnie tamta szalona dziewczyna - mówi Sadowska.

- Dużo pozytywnych rzeczy się ostatnio w moim życiu przydarzyło, jak chociażby narodziny córki, i chciałam przekuć to w muzykę. Lila sprawiła, że sama znów poczułam się dzieckiem, na nowo odkryłam w sobie tę niczym nieskrępowaną radość życia i naiwność. Dlatego bawię się moimi ulubionymi zabawkami, czyli m.in. jazzem. Po latach poszukiwań powróciłam do muzyki, na której się wychowałam, bo ona wychodzi mi najlepiej - dodaje Maria. I przyznaje, że nareszcie poczuła się dojrzałym muzykiem.

- Długo miałam przeświadczenie, że muszę wszystkim udowodnić: jestem coś warta. Ciążyła na mnie przeszłość. Często słyszałam, że zaistniałam nie dzięki swojemu talentowi i pracy, tylko że rodzice mi coś załatwili. A teraz mam luz i pewność siebie. Niczego nie robię na siłę, niczego nie muszę udowadniać. Jestem tylko i aż sobą - stwierdza.


Cytat:
“Potrafię być ostra, potrafię być szefową i ogarnąć pięćdziesięciu facetów na planie.”



A Urszula Dudziak dodaje: - Dzieci znanych rodziców muszą się zmierzyć z ich sukcesem, są oceniane przez ich pryzmat, porównywane. Ale prawdziwy talent sam się obroni i w przypadku Marysi tak się stało. Ona ma ogromne wsparcie w swoich rodzicach, a Krzysiu Sadowski jest w nią kompletnie zapatrzony, córka to jego oczko w głowie.

- Marysia jest rodzinną osobą, mama i tata aktywnie uczestniczą w jej życiu. Jeżdżą na koncerty. Wszyscy jej przyjaciele ich znają. Ona zawsze może poprosić ich o opinię, podyskutować z nimi - opowiada Natalia Siwicka, przyjaciółka Sadowskiej, która mieszka w bloku obok.

A Anita Jancia, aktorka, która zna wokalistkę jeszcze ze studiów, dodaje: - Oni są jej wiernymi fanami, chociaż jeśli coś im się nie podoba, to potrafią Marysię skrytykować. Ona swoją szczerość odziedziczyła właśnie po nich.

Maria zawsze rwała się do śpiewania. Była członkiem kościelnego chóru, wygrywała dziecięce festiwale. Miała 13 lat, kiedy została solistką młodzieżowego zespołu wokalnego Tęcza, który zdobył gigantyczną popularność dzięki występom w telewizyjnym programie "Tęczowy Music Box". Powstało kilkanaście fanklubów, na koncertach pojawiały się tysiące osób. Maria mówi, że na początku czuła się jak królowa balu.

- Wtedy w telewizji były tylko dwa programy, więc jeśli ktoś pokazywał się tam regularnie, to stawał się wielką gwiazdą. Dostawałam od fanów całe worki listów, byłam podziwiana. Ale za tę moją popularność musiałam słono zapłacić. Dzieciaki w podstawówce były zazdrosne. To był koszmarny okres mojego życia. Stałam się klasową outsiderką, a że jestem towarzyską osobą, bardzo to wszystko przeżywałam. Czułam się niesamowicie samotna. Aż w końcu wpadłam w kompleksy i jeszcze przez długie lata uważałam, że jestem gorsza - wyznaje wokalistka.

- Gdy patrzę na dzieciaki takie jak Miley Cyrus czy Justin Bieber, które nadmiernie eksponują swoją seksualność i na siłę chcą udowodnić, że są dorosłe, to im współczuję, bo rozumiem ich motywy. Ja też taka byłam. W liceum grałam w hardrockowych kapelach, chciałam pokazać, że jestem dojrzała, i oderwać się od codzienności. Dzisiaj mam traumę z tym związaną i miewam sny o odrzuceniu.


Blond produkt.

Etykietka dziecięcej gwiazdy przylgnęła do niej na długo. Czuła, że musi się od tego odciąć i pokazać inne oblicze Marysi Sadowskiej, pukała do drzwi wielu wytwórni, ale nikt nie traktował jej poważnie. - Patrzono na mnie jak na rozpieszczonego bachora, który chce nagrać płytę, bo znowu zachciało mu się być gwiazdą. Aż w pewnym momencie poczułam, że może czas się poddać i sobie odpuścić - mówi piosenkarka. I wtedy, tuż po maturze, dostała telefon ze Stanów. Wypatrzyła ją producentka muzyczna z Los Angeles i zaproponowała nagranie piosenki na rynek japoński. Szukali atrakcyjnej blondynki o nordyckiej urodzie, a Maria w te oczekiwania doskonale się wpasowywała.

- Pomyślałam, że to znak od losu. Skoro tu mi nic nie wychodzi, to pojadę tam i zacznę z czystą kartą - wspomina. Leciała tam z przeświadczeniem, że podbije świat i do Polski już nie wróci.

- Czułam, że złapałam Pana Boga za nogi. Byłam w luksusowej sytuacji, bo jadąc do Stanów, miałam podpisany kontrakt, nie musiałam tak jak większość aspirujących muzyków pracować w knajpie, żeby zarobić na utrzymanie, i czekać, aż ktoś mnie odkryje - mówi. Na początku bardzo tęskniła za domem, mieszkała sama w wielkiej willi, nikogo nie znała. Ale rodzicom się nie przyznała. Chciała wszystkim pokazać, że da sobie radę. Jej piosenki nagrywał producent Madonny, jednak nikt nie zapytał Marii, jaką muzykę chce robić.

- Miałam tylko ładnie wyglądać i dobrze śpiewać, to wszystko. Byłam produktem - przyznaje. Mówiono jej, w co ma się ubrać i co opowiadać w wywiadach. Codziennie pytano, czy udało jej się schudnąć. Raz nawet menedżer wyrwał jej z ręki ciastko, które zamówiła w restauracji. Nagrywała muzykę dance, jak sama mówi "popłuczyny po Spice Girls", ale nie narzekała, bo w końcu dostała szansę na zaistnienie. I zaistniała. W Japonii jej piosenki były na szczytach list przebojów, jednak ona nie odnajdywała się w popowej stylistyce.

- Miałam swoje pięć minut sławy, ale czułam, że stoję w miejscu i się nie rozwijam. Siedzę w Stanach, gram muzykę, za którą nie przepadam, i tracę czas. Dużo się przez te dwa lata nauczyłam, ale zrozumiałam, że nie chcę być piosenkarką popu, że muszę robić swoją, autorską muzykę. Poza tym w Ameryce konkurencja jest ogromna, przyjeżdża masa zdolnych ludzi z całego świata i wszyscy mają podobne marzenia. Tam ładnych, dobrze śpiewających dziewczyn jest na pęczki. Postanowiła wrócić do Polski i zacząć wszystko od zera. Złożyła papiery na reżyserię do łódzkiej filmówki i zdała za pierwszym razem. Chciała zdefiniować siebie na nowo.

- Zamieniłam Hollywood na Hollyłódź. I różowe sukienki, w które mnie ubierano, na czarne, rozciągnięte swetry oraz okulary w rogowej oprawie, które miały dodawać mi inteligenckiego wyglądu - śmieje się artystka. Ale muzyki nie porzuciła. Założyła jazzową kapelę i grała w restauracjach do kotleta.

- Musiałam schować dumę do kieszeni. Nigdy nie uważałam zarabiania w ten sposób za coś uwłaczającego. Moi rodzice, wspaniali artyści, też pół życia grali w knajpach za granicą, występowali w hotelach. Nauczyli mnie, że każdą publiczność trzeba szanować - opowiada.

- Zawsze brałam sobie za punkt honoru, żeby zmusić tych ludzi do słuchania, udowodnić, że nie jestem tylko przystawką do kolacji. I chyba mi wychodziło, bo byłam w ciągłym konflikcie z właścicielami lokali, którzy przychodzili do mnie i mówili: "Przestań robić show, za głośno grasz, za dużo zamieszania wokół siebie robisz. Klienci zamiast jeść, oglądają twój występ i tańczą" - śmieje się.




Za popularność musiałam słono zaplacić. Czułam się
niesamowicie samotna - mówi dziś Maria
Sadowska /Artur Wesołowski /Pani.







Pokoleniowa rewolucja.

W knajpach Maria zarabiała, a swoje muzyczne ambicje realizowała w nocy w modnych klubach. Przebierała się z eleganckiej sukni w dżinsy i jechała śpiewać dla młodych ludzi. W Polsce clubbing dopiero raczkował, a ona podpatrzyła w Stanach, jak wyglądają najlepsze imprezy, i postanowiła przenieść nowatorskie rozwiązania na rodzimy grunt. Z Noviką były pierwszymi piosenkarkami, które występowały razem z didżejami i śpiewały na żywo.

- W klubie znacznie trudniej jest porwać publiczność niż na koncercie. Ale Marysia umie wyczuć ludzi. Ma mnóstwo pozytywnej energii, jest spontaniczna i to się udziela - mówi Natalia Siwicka. - Clubbing to było przeżycie pokoleniowe. Ostatnia muzyczna rewolucja i ja w niej uczestniczyłam, robiłam ją własnymi rękoma. Ta muzyka była dla nas czymś takim, jak dla naszych dziadków jazz, a dla rodziców rock. Nasz bunt polegał na tym, że chcieliśmy się tylko dobrze bawić i mieć wszystko gdzieś. Nie interesowała nas polityka, życie społeczne, to się kojarzyło z komunizmem. Ani kariera, bo i tak ciągle był jakiś kryzys - wspomina Maria.

Szybko stała się twarzą clubbingu, ale rodzicom nie podobało się, w jakim kierunku idzie muzyczna kariera ich córki, szczególnie mamie. - Kiedyś przyszła o piątej nad ranem do klubu, w którym grałam "after". Nic się wtedy nie działo, tylko kilka pijanych osób tańczyło na parkiecie. Podeszła do mnie i powiedziała: "Nie po to kończyłaś szkołę muzyczną, żeby teraz śpiewać takie pitu-pitu". Ale potem zabrałam ją na Hel, do surferskiej wioski, gdzie grałam na plaży koncert dla tysiąca osób. Ludzie jeszcze o wschodzie słońca tańczyli w morzu, a moja mama szalała ze mną na didżejce, tańczyła i nawet zaśpiewała jeden kawałek. Konflikt między nami zniknął - opowiada wokalistka.

Scena, w której matka przychodzi do córki do klubu i mówi jej, że się marnuje, znalazła się potem w jej debiutanckim, krótkometrażowym filmie "Non stop kolor" o pokoleniu wielkomiejskich, zagubionych trzydziestolatków. Maria mówi, że do jego nakręcenia zainspirowali ją "Egoiści" Mariusza Trelińskiego.

- Dobrze znałam autora scenariusza Przemka Nowakowskiego i to on pokazał mi fragment, który nie wszedł do filmu. Opowiadał o chłopaku, który budzi się rano po imprezie, nie wie, gdzie jest i co poprzedniego wieczoru robił. Ja to przerobiłam na historię o dziewczynie - opowiada Maria. Nad filmem pracowała aż cztery lata, a gdy skończyła, musiała odetchnąć. Nagrała krążek z wierszami m.in. Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, ale nikt nie chciał go wydać. O tym, że w końcu się to udało, zdecydował przypadek.

Na ostatnim roku filmówki Sadowska nagrywała teledysk dla Kasi Nosowskiej i Renaty Przemyk, a piosenkarki zapytały ją, czy jeszcze zajmuje się muzyką. Puściła im swoją wersję "Tomaszowa". Były pod tak dużym wrażeniem, że zaniosły płytę do jednej z dużych wytwórni. I tak w 2004 r. ukazał się pierwszy "dorosły" album wokalistki "Marysia Sadowska".

- Ta płyta odniosła sukces, ale umiarkowany. Nie byłam w stanie się z niej utrzymać, więc chwytałam się różnych rzeczy: kręciłam reklamy, grałam w klubach i na koncertach. Nigdy nie miałam stałej pracy i pewności jutra, nie byłam dobra w zarabianiu pieniędzy. Dzisiaj jest podobnie. Ale to, że robię dwie rzeczy - filmy i muzykę - sprawia, że nie muszę się łapać komercyjnych projektów i obniżać lotów w żadnej z dziedzin - mówi.

I dodaje: - W sumie cieszę się, że wtedy to nie był "złoty strzał". Dzięki temu wciąż zajmowałam się filmem i innymi dziedzinami sztuki. Wciąż szukałam i poszerzałam horyzonty. Dziś to procentuje. Wokalistka twierdzi, że nigdy nie potrzebowała do życia luksusów, nie marzyła o willi z basenem. Kiedy była młodsza i akurat nie miała pieniędzy, szła na obiad do mamy i wiedziała, że da sobie radę, że jakoś to będzie.

Teraz mieszka w bloku na Powiślu, w niewielkim, jednopokojowym mieszkaniu z partnerem i dzieckiem, do niedawna jeździła 12-letnim fordem, w którym wiele fragmentów trzymało się na taśmę klejącą, ale nie narzeka, że nie zarabia kokosów. Przyznaje jednak, że odkąd na świecie jest jej córka, czuje się za nią odpowiedzialna i wie, że musi utrzymać rodzinę. Dlatego stara się jak najwięcej wycisnąć ze swoich pięciu minut, które mogą nie trwać wiecznie.
Feministka w mini

Kiedy na festiwalu w Gdyni w 2012 r. pokazano jej pełnometrażowy debiut "Dzień kobiet", mocne, społeczne kino, wszyscy byli zaskoczeni. Maria udowodniła, że nie kręci filmów dla kaprysu. Obraz o kierowniczce sklepu spożywczego, która najpierw nie waha się zrobić wszystkiego, żeby wspiąć się po szczeblach kariery, a potem walczy o sprawiedliwość, miał w Gdyni premierę i znalazł się w konkursie głównym. Maria reżyserka w końcu zaczęła być traktowana poważnie.

- Wielokrotnie mijałam ją na mieście, byłam nawet na jednym jej koncercie, ale nie miałam pojęcia, że skończyła filmówkę. Dlatego byłam zdziwiona, gdy dostałam do przeczytania scenariusz - opowiada Katarzyna Kwiatkowska, która zagrała główną rolę. - A gdy przeczytałam tekst, byłam zaskoczona jeszcze bardziej. To było świetne kino psychologiczne. Wiedziałam, że muszę dostać tę rolę. Pierwsze spotkanie na planie to zawsze chrzest bojowy, może być różnie, ale od razu poczułam, że w Marii mam partnera. Była bardzo dobrze przygotowana, konkretna, wiedziała, czego chce - dodaje.

- Ten film wymagał mnóstwa pracy. Najpierw wiele miesięcy przygotowań, pisanie scenariusza. Potem trzy miesiące prób, podczas których pracowałyśmy w sklepie, żeby przekonać się na własne oczy, jak to wszystko funkcjonuje. Marysia, jak już wyznaczy sobie cel, konsekwentnie do niego dąży. Chociaż na co dzień ma głowę w chmurach i potrafi zapomnieć o takich rzeczach jak np. umówione spotkanie, to jeśli sobie coś postanowi, jest na tym skupiona w dwustu procentach i twardo stoi na ziemi. To naprawdę mocna kobieta - twierdzi Anita Jancia, która wystąpiła w filmie.

Ta moc przydała się Marii na planie. Pracowała prawie z samymi mężczyznami, którzy na początku traktowali ją jak słodką blondynkę w mini. Musiała nauczyć się podnosić głos, patrzeć prosto w oczy, kiedy mówi, czego oczekuje, a czasem nawet zakląć. Zrozumiała, że w pracy nie może być kumpelą, że hierarchia musi być zachowana.

Maria śmieje się, że stała się blond potworem: - Zawsze mówiono mi, że reżyseria to typowo męski zawód, ale ja nie mam zamiaru się maskulinizować, bo uwielbiam swoją kobiecość. Potrafię być ostra, potrafię być szefową i ogarnąć pięćdziesięciu facetów na planie. Dobrze wiem, czego chcę. Bo ja jestem silną babką. "Dzień kobiet" został okrzyknięty filmem feministycznym. Pokazuje bowiem, że kobieta może walczyć nawet wtedy, kiedy wydaje się znajdować na z góry przegranej pozycji.

Maria przyznaje, że zależało jej na pokazaniu silnej bohaterki, bo w polskim kinie nie ma mocnych postaci kobiecych. - Uważam siebie za feministkę, walczę o równouprawnienie. I to wcale nie znaczy, że nienawidzę mężczyzn, ja ich uwielbiam. Albo że sądzę, iż kobiety powinny przejąć władzę nad światem. Nic bardziej mylnego. Po prostu uważam, że wszyscy jesteśmy równi i ta równość powinna istnieć w przestrzeni społecznej. Warto o to walczyć.

PANI NR 7/2014.

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aisha
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2012
Posty: 14067
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żory
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:28:17 05-07-14    Temat postu:

Lubię ją z programu Voice of Poland
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aisha
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2012
Posty: 14067
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żory
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:42:23 03-08-14    Temat postu:

Fotki:



Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150655
Przeczytał: 859 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:19:53 23-02-16    Temat postu:

Telekamery 2016
Powrót do góry
Zobacz profil autora
iva
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 28 Paź 2010
Posty: 11129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MX
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:22:17 23-02-16    Temat postu:

Fajna bluzka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150655
Przeczytał: 859 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:32:56 23-08-16    Temat postu:

prezentacja ramówki TVP


Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150655
Przeczytał: 859 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:29:22 17-08-17    Temat postu:

Maria Sadowska poślubiła Adriana Łabanowskiego, swojego długoletniego partnera, z którym ma dwójkę dzieci.

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 150655
Przeczytał: 859 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:02:29 25-08-17    Temat postu:

Konferencja ramówki TVP.

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Piosenkarze i piosenkarki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin