Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Tłumaczenia dialogów z Tierra de Reyes
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telemundo
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4232
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 15:32:33 30-06-15    Temat postu:

ODC 134
(Dokończenie rozmowy ze 133 odc )
Sf-Jak to wyjdziesz za mąż za Leonardo? To jakiś słaby żart?
dF-Co ty wygadujesz Cayetana?
I-Nie,nie,nie Już starczy... ty... z Leonardo.. Mamo! to jest największe szaleństwo jakie słyszałam w życiu!
L-Szaleństwem jest to co zrobiłyście z braćmi Gallardo. To dla mnie jest serio, to prawdziwa miłość!
I-Co?
Sf-Nie waż się do nas porównywać Leonardo. Byłeś moim mężem, przybyłeś do tego domu,żeby ze mną mieszkać. Jesteśmy w separacji, ale tobie nie wystarczyło, prawda? Nie chciałeś odejść... i to z tego powodu? Żeby zdobyć moją mamę ? Brzydzę się tobą.
C-Dość! Żadna z was nie ma prawa prosić mnie o jakiekolwiek wyjaśnienia. Robiłyście to na co miałyście ochotę ze swoim życiem, prawda? Teraz ja robię co mi się podoba, i właśnie z tego powodu wyjdę za mąż za Leonardo.
dF-Ten mężczyzna Cię oślepił, prawda? Musiał Cię przekonać brudnymi sztuczkami. Szantażuje Cię?
Sf- Jak mam opowiedzieć tą historię twojemu wnukowi? Co mu powiem?! Twoja babcia wyszła za mąż za faceta, który był moim mężem, maltretował mnie, narkotyzował, bił mnie... no jak mam to zrobić? Tego chcesz?! To chcesz, żebym powiedziała twojemu wnukowi!?
C-Powiesz mu to co chcesz mu powiedzieć lub nie mów nic. Wszyscy w tym domu będą musieli szanować moją decyzję! Leonadrdo i ja pobierzemy się i kropka. Zrozumiano?! Pobierzemy się !!
------
Sf- Nie zaakceptuję tego, że się pobieracie. Popełniasz potężny błąd. Zapomniałaś o problemach jakie miałam z tym facetem?
dF- To jest największa hańba, którą może przeżyć ta rodzina. Ten mężczyzna nie zasługuje by tutaj przebywać.
L-Ożenię się z pańską córką. Jedyne o co proszę to żebyśmy żyli w pokoju
dF-Nigdy nie pozwolę, żebyś mnie traktował jak byś był moją rodziną
I- Co zrobiłeś dupku? Powiedz mi co zrobiłeś, żeby skołować moją mamę? Co zrobiłeś?!
Sf-Też to chcę wiedzieć!
L-Jedynie co zrobiłem to otworzyłem oczy mojej pięknej pani, żeby zdała sobie sprawę jakie ma córki.
Sf- Nie wyzywaj moich sióstr. Zasługują na szacunek na który także ja zasługuję ale nie wiesz jak to robić
I- Być może to wszytko jest zemstą przeciwko nam, nie? Tak można to zrozumieć przez to co gada ten pajac!
C-Dobra dość!dość! Chciałam was tylko powiadomić, chciałam żebyście to wiedzieli.Nie ma odwrotu. Pod koniec tygodnia wychodzę za mąż za Leonardo. Dobra noc, chodźmy kochanie.

(w pokoju Andrei)
A-Nieves, co to za afera w salonie ? Proszę Cię, pomóż mi wstać
N- Nie,nie panienko w żadnym wypadku, tak? Niech się pani uspokoi, jest pani jeszcze słaba
A- Mama jest wściekła, pewnie przeze mnie. Wszytko to moja wina!
N- Nie panienko, niech pani tak nie mówi, tak? To jest niesprawiedliwe wobec pani. Ja sama byłam świadkiem tego wszystkiego co pani musiała przeżyć,żeby być z Samuelem
A- Wiesz co? Kiedyś czytałam książkę "Miłość boli" i to jest prawda. Zawsze mnie bolała miłość
N- Aj panienko

(Arturo, Flavio, Samuel)
Ar-Jestem zdesperowany, żeby stąd wyjść
F-Spokojnie gościu! Po co ten pośpiech?Musisz poczekać aż będziesz w pełni sprawny brachu.
S- Tak brachu, wszystko idzie w dobrym kierunku, ee? Spokojnie
Ar-Tak, już mam się dobrze, już.
F- Prawie nas zabiłeś swoją zapaścią w nocy. Co za uparciuch!
Ar-Martwi mnie, że nie mogą aresztować Isadory i przez to się zamartwiam o Sofie i Arturito, ponieważ może zrobić im coś złego. Przynajmniej Cayetana go uwielbia. Jestem pewny, że go chroni dzień i noc. Co z wami? Dlaczego tak na siebie spoglądacie?
F-Dobra, eee... to co się dzieje to... Takie rzeczy się dzieją.. Samuel miał malusieńki... incydent, który... lepiej, żeby ci on to powiedział, być może
Ar-Opowiedz mi
S-Ee.. to co się stało to to, że Cayetana odnalazła mnie i Andreę razem nad jeziorem
-------
S-Dla Andrei jestem gotowy na wszystko, Arturo. Jeśli się dowiem, że przez Cayetanę lub Leonardo spadnie włos z głowy pójdę i...
Ar-Nic nie zrobisz!! Mogłeś tego uniknąć w tamtej chwili
F-Brachu, to także nie jest wina Samuela. Rozpoczyna związek i wiesz jak to jest. Takich rzeczy się nie planuje... to jest naturalne
S-To nie tylko to Arturo. Przypuszczałem, że Leonardo znów maltretował Andreę i się nie pomyliłem. Uderzył ją prosto w twarz.
Ar- Nie dziwi mnie to. Kilka razy próbował uderzyć Sofię. Cayetana kolejny raz będzie myśleć, że mamy pakt, aby rozkochać jej córki
S- Jasne jak słońce, że tak myśli. Dlatego nas nienawidzi.
Ar- Powiedz mi wszystko co się stało, ponieważ od tego zależy co nas czeka w przyszłości
--------
S-Cayetana zabrała ją siłą. Nawet błagałbym Andre, żebym nie odchodził to i tak wiem, że ona nie chciała iść tylko zostać sama z nią. Zrobiła to, żeby uspokoić sprawę
Ar- Jak to zostawiłeś ją Cayetanie? To był błąd Samuel
F- To samo mu powiedziałem. przypomniałem mu co zrobiła z Iriną. Zabrała mi ją, zamknęła ją w piwnicy i ją maltretowała.
S-Już wiem, już wiem! Dlatego ją ostrzegłem, żeby nie ważyła się jej tknąć
F- Tak, ale nie możemy ufać w to co robi Cayetana
S- Do tego biłem się z Montalvo, jak odchodziłem. Czekał na Cayetane w samochodzie
F- Na pewno to ten plotkarz wszystko jej powiedział. Nie robi nic poza śledzeniem i rozsiewaniem plotek jak .... jakaś.
Ar- Właśnie tacy są tchórze tacy jak on. Kiedy rozmawiałeś z Andreą co ci powiedziała? Wszystko ok?
S- Powiedziała mi tylko, że miała zaciętą kłótnię ze swoją matką. Tylko to. Ale będę spokojny tylko wtedy kiedy będę mógł ją zobaczyć.

(Rozmowa Andrea,Sofi,Irina)
A-Nie, mama nie może wyjść za mąż za Leonardo, musimy jakoś przeszkodzić.
Sf-Jeśli nie mogłyśmy zahamować draństw Leonardo jako szefa ranczo tym bardziej teraz.
I-Temu kretynowi brakuje tylko tytułu męża, żeby skończyć z tą rodziną raz na zawsze.
A-Nie możemy na to pozwolić
I-I jak?J Jak to zrobimy Andrea? mama zawsze była po jego stronie tego debila Leonardo
C-Jasne, teraz rozumiem dlaczego ją oszukiwał,manipulował i jedyne co zrobił to ją rozkochał w sobie. Nie rozumiem dlaczego tak się zachowała.Dlaczego mnie pobiła? Jeśli ona przeżywa to samo co przeżywam ja. Przeżywa zakazaną miłość.
Sf-Nie zakochała się w jakimkolwiek, Andrea. Leonardo jest niebezpieczny i jeśli zdobędzie swoje cele, reaktywuje wojnę z braćmi Gallardo i skończy z naszą rodziną.

(rozmowa Sofi,Irina,Sol,Flavio,Samu)
Sf-Nawet sobie nie wyobrażasz co się stało Flavio. Nawet nie wiem jak wam to powiedzieć.
I-Tak, słodziak, to jest szaleństwo , horror, nawet sobie nie wyobrażacie
F-Uspokójcie się, co się stało? Dlaczego macie takie miny?
S-Ej
I-Cześć Samuel
S-Cześć... a moja brujita?
Sf-Nie...nie chciała przyjść,żeby nie mieć problemów z mamą.
I-Tak, Przyszłyśmy po to, żebyście się o czymś dowiedzieli
Sol- Cześć moje dziewczynki
Sf-Niania jak dobrze, że przyszłaś
I-Dobrze,że też tutaj jesteś
Sol-Co się stało?
I-Posłuchaj tej nowiny. Mama powiedziała, że pobierają się z Leonardem
S-Co? Cayetana wyjdzie za mąż za Leonardo... co to głupstwa, dlaczego?
F-To ma sens.Jasne...Cayetana zawsze go broniła
Sol-Zawsze mi się wydawało, że coś dziwnego się między nimi dzieje. Nie wiem jakby się sobie podobali, ale nigdy nie pomyślałam, że to może być takie coś. Sofia przykro mi.
I-Najgorsze jest to, że nie możemy nic zrobić, żeby to powstrzymać. Możecie uwierzyć, że wyszli tej nocy świętować jak gdyby nigdy nic.
S-Jak,jak,jak to? Cayetany nie ma w domu a Andrea jeszcze z wami nie przyszła?...Cayetana coś zrobiła Andrei
I-Nie,nie,nie Samuel! Nie możesz tam iść!
Sf-Uważaj na siebie Samuel
F-Niech zrobi co ma zrobić, zostawcie go
Sol- Uspokójcie się

(Samuel,Don Felipe, Andrea, Cayetana)
(Pukanie do drzwi, Nieves otwiera)
N-Samuel?
S-Nieves
N-Co tu robisz?
S-Muszę zobaczyć Andreę, gdzie jest?
N-Nie,nie Samuel, nie możesz tutaj być. Oszalałeś?
S-Proszę Cię Nieves, nalegam. Powiedz jej, że jestem tutaj, ok?
N-Nie, nic jej nie powiem, ona jest...Samuel! Samuel poczekaj! Andrea źle się czuje. Nie możesz tam wejść. Proszę Cię
(don Felipe czyta wiersz Andrei, pukanie do drzwi)
A-Proszę!
S-Andrea
A-Samuel
S-Generale
A-Samuel co tu robisz?
N-Panienko, tłumaczyłam mu, że nie może wejść,ale nalegał
S-Wybacz mi brujita, ale musiałem Cię zobaczyć
A-Wszytko dobrze u mnie. Nie powinieneś przychodzić tym bardziej wchodzić do mojego pokoju
dF-Najwyraźniej się o Ciebie martwi i ma rację
A-Dziadku...
dF-Z Andreą nie jest dobrze Samuelu, pokłóciła się ze swoją matką i po szarpaninie upadła i ... zraniła sobie plecy
-------
A-Kochanie, to nie jest tak poważne, dziadek przesadza
S-Mogę zobaczyć?
A-nie
S-Proszę,proszę Cię, pozwól mi zobaczyć. Plecy?
A-Tak
S-Boli Cię?
A-Mhm
S-Jak się odważyła Ci to zrobić Andrea?Widzisz? Powinnaś iść ze mną.
A-Byłoby gorzej
S-Nie,nie,nie nie ma nic gorszego od tego Andrea.Chodźmy,Chodźmy chcę, żebyś ze mną odeszła teraz
A-Nie
S-Tak
A-Nie mogę odejść, powinnam zostać z moją mamą.
S-A ja muszę o Ciebie dbać.Pozwól mi,pozwól mi Brujita
C-Samuel Gallardo! Jak śmiesz wchodzić do mojego domu i pokoju mojej córki!?
S-Przyszedłem zabrać Andreą, Proszę Pani, jeśli się to Pani nie podoba...ja sam...
C-Jesteś nikim!
S-A kim pani jest, żeby maltretować swoją córkę w taki sposób?
C-Jestem jej mamą. A ty i twoi bracia chcą tylko!
S-Moi bracia i ja nie mamy nic wspólnego z tym!
C-To proszę pani, to co pani zrobiła jest więcej jak odbiciem tego kim jest pani naprawdę.
A-Samuel starczy, proszę Cię.
C-Nie muszę Ci się tłumaczyć, ani tobie ani nikomu.Jeśli tak cię to martwi, zabierz ją. Ale posłuchajcie mnie oboje. Nie chcę, żebyście wrócili do tego domu nigdy więcej
S-Brujita, chodźmy,chodźmy
A-Proszę Cie Samuel, zrozum. Idź beze mnie, beze mnie.
S-Ok, pójdę,ale jeśli zmienisz zdanie zawiadomisz mnie. Wtedy biegiem po Ciebie wrócę, nie ważne o której godzinie i gdzie. Masz mężczyznę, który jest gotowy zrobić wszytko dla Ciebie, ok?
A-Ok.
S-Dbaj o siebie Brujita.
A-Obiecuję Ci to
(Samuel wychodzi i schodzi po schodach)
I-Samuel!Samuel! Samochód mamy jest na zewnątrz. Chodźmy stąd
Sf-Musisz stąd iść, może być w gabinecie
S-Poczekajcie... już się widzieliśmy.Spotkaliśmy się w pokoju Andrei i pokłóciliśmy się
Sf-Aj nie
S-Powiedziała mi, że mogę ją stąd zabrać, ale moja brujita nie chciała ze mną iść
I-Ah,nie.Nie dziwi mnie po tym co się stało. Co jej jeszcze powiedziałeś?
(Pojawia się Leoś)
L-Samuel Gallardo, każę Ci opuścić ten dom! Następnym razem, nawet jeśli będzie metr dystansu, zrobię moje inicjały ołowiem(rozstrzela go). Nie wiem czy twoi bracia i ty to wiecie,ale teraz to ja jestem panem tego domu.
S-Z twojej winy Cayetana skrzywdziła Andreę. Zapłacisz mi za to!
Sf,I-zostaw go
Sf-To nie ma sensu
I-Idiota!
Sf-To nie ma sensu!
L-Wyrzućcie go, śmierdzi!
(Cayetana, Andrea w pokoju)
C-Teraz rozumiem, dlaczego nie chciałaś przyprowadzić Twojego wybranka. Myślałam,że z nim pójdziesz
A-Nie, tak nie chciałam załatwić tej sprawy mamo. Tylko,że ty nienawidzisz braci Gallardo i nie pozostawiłaś mi wyjścia.
C-Powinnyście nienawidzić braci Gallardo tak samo jak ja. Od pierwszego dnia ci mężczyźni chcieli się zemścić za swoją siostrę, kobietę która prawie skończyła z naszą rodziną i moim małżeństwem.
A-Do kiedy będziesz używać tej samej śpiewki? Dość! Minęło już zbyt dużo czasu. Jeden członek rodziny ma w sobie krew Gallardo...twój wnuk. Nie wydaje Ci się, żeby zapomnieć o przeszłości?
C-Nigdy! Posłuchaj mnie dobrze Andrea del Junco. Nigdy ich nie zaakceptuję ich w moim życiu i moich trzech córek, a największy ból tą zdradą zadałaś mi ty. Byłaś jedyną córką, która mi została i także ciebie straciłam
A- I dlatego wychodzisz za mąż?I dlatego wychodzisz za mąż za Leonardo, ponieważ czujesz się porzucona i chcesz nas ukarać?
C-Nie. Kocham Leonardo od bardzo dawna. Byłam gotowa porzucić tą miłość w cień dla was, ale widzę, że żadna z was na to nie zasługuje
A-Mamo, chcę Ci coś zaproponować. Jestem gotowa zrezygnować z Samuela, żebyś nie pobierała się z Leonardem.
C-Mówisz serio? Byłabyś gotowa zrezygnować z "miłości twojego życia" tylko po to, żebym nie wychodziła za Leonardo?
A-Mami, Samuel Gallardo jest cudownym mężczyzną i jest miłością mojego życia. Jestem dumna z tego, że mu się oddałam, ale jestem w stanie się poświęcić dla miłości, którą czuję do Ciebie,do mojej rodziny. Zrobię wszytko co chcesz, żebyś zrezygnowała z tego mężczyzny. Zrobię wszystko,wszytko mamo.
C-Za późno na to córko. Leonardo będzie panem tego domu. Komu się to nie podoba, niech odejdzie

(Poranna rozmowa Sofi,Andrei,Iriny)
I-Sofi, jesteśmy
A- gotowe na to co chcesz powiedzieć
Sf-Ok,kazałam wezwać Leonardo, żebyśmy się z nim zmierzyły. Po wiadomości o ślubie z moją mamą naszym obowiązkiem jest mu stawić czoła. Niech wie, że nie zgadzamy się, żeby dalej w to brnął. Nie ułatwimy mu tego
I-Tak, zgadzam się z Tobą Sofi,nie możemy stać i pozwolić, żeby ten idiota zajął miejsce taty.
A-W nocy, próbowałam przekonać mamę. Nawet jej zaproponowałam, że jeśli zostawi Leonarda to ja zostawię Samuela
I,Sf-Co?
Sf-Andrea, jak to jesteś gotowa na takie poświęcenie? nie! Co z Tobą?
I-Naprawdę Andrea, Powiedziałaś jej to?
A-No tak, czułam, że to jedyne co mogłam zrobić, żeby uniknąć tego szaleństwa,ale się nie zgodziła.
I-I dobrze, że się nie zgodziła. Oszalałaś Andrea?
Sf-Musi być jakiś sposób, żeby tego uniknąć, musimy pomyśleć. Mama musi wrócić po rozum
I-Musimy to przemyśleć
L-Nikt! Nikt nie przeszkodzi mi w tym, żebym został panem tego domu, nikt nie przeszkodzi. I jeśli mówię nikt to nikt, nawet

odc 135
I-Sofi, jesteśmy
A- gotowe na to co chcesz powiedzieć
Sf-Ok,kazałam wezwać Leonardo, żebyśmy się z nim zmierzyły. Po wiadomości o ślubie z moją mamą naszym obowiązkiem jest mu stawić czoła. Niech wie, że nie zgadzamy się, żeby dalej w to brnął. Nie ułatwimy mu tego
I-Tak, zgadzam się z Tobą Sofi,nie możemy stać i pozwolić, żeby ten idiota zajął miejsce taty.
A-W nocy, próbowałam przekonać mamę. Nawet jej zaproponowałam, że jeśli zostawi Leonarda to ja zostawię Samuela
I,Sf-Co?
Sf-Andrea, jak to jesteś gotowa na takie poświęcenie? nie! Co z Tobą?
I-Naprawdę Andrea, Powiedziałaś jej to?
A-No tak, czułam, że to jedyne co mogłam zrobić, żeby uniknąć tego szaleństwa,ale się nie zgodziła.
I-I dobrze, że się nie zgodziła. Oszalałaś Andrea?
Sf-Musi być jakiś sposób, żeby tego uniknąć, musimy pomyśleć. Mama musi wrócić po rozum
I-Musimy to przemyśleć
L-Nikt! Nikt nie przeszkodzi mi w tym, żebym został panem tego domu, nikt nie przeszkodzi. I jeśli mówię nikt to nikt, nawet wy.
------
L-Jak źle, że konspirujecie przeciwko szczęściu swojej matki. Wydaje mi się to bardzo egoistyczne ponieważ wy już znalazłyście swoje szczęście z tymi...z tymi. Myślę, że moja piękna pani ma całkowite prawo by być szczęśliwą.
Sf-Tak, ale mężczyźni,których kochamy nie chcą ani naszej ziemi ani pieniędzy. Wiesz co? Teraz zdałam sobie sprawę, że nigdy nie byłeś we mnie zakochany. Chciałeś tylko być panem i władcą tego ranczo. Nie udało ci się ze mną, musiałeś przypodobać się mojej mamie
I-Nie, spokojnie Leonardo. Nie pozwolimy, żeby wyszło na twoje.
A-To Ranczo i wszytko co oznacza kosztowało wiele pracy mojego ojca i wiele wysiłku mojej mamy. Nie myśl sobie, że taki dorobkiewicz jak ty weźmie wszystko.
L-Nie,nie... musicie mi wybaczyć... córeczki
I-eeee?
L-Będę do was mówił córeczki, żebyście się przyzwyczajały. Zasługuję być władcą i panem tego rancza, ponieważ zapracowałem na to.
Sf-Ahh! Zasługujesz ponieważ pracowałeś. nie! Nie zapomniałam, że mój ojciec wyrzucił cię z domu ponieważ odkrył ciemne sprawki, które zrobiłeś.
L-Dowody... to jest to czego potrzebujecie w przeciwnym razie na nic wam się to zda.
I-Aj! I te "dowody" odnajdziemy
L-Hehehe
Sf-z czego się śmiejesz? Nie myśl sobie, że staniemy z założonymi rękami eh? Wierz mi. Urządzimy ci wojnę
L-Wierz mi, będę się bronił. I odpowiem wam na tą wojnę.
N-Przepraszam. Senor Leonardo tutaj ma pan o co prosił.
L-Jasne, tak Nieves. Wielkie dzięki. Prosiłem o tą kawę dla moich córeczek
A-Co za cynizm!
L-Myślę, że będziecie tego potrzebować
Sf-Dzięki,ale nie spocznę dopóki nie będziesz daleko od moich sióstr,matki,ode mnie,tego rancza i wszystkiego co kocham, słyszałeś? Rozumiesz mnie nędzny robalu?
L-Ale dziwna forma proszenia o błogosławieństwo swojego "ojczymka"!
I-Co?
L-Sofida, wybacz... córko,córeczki
Sf-Zaczyna cuchnąć w moim domu
L-(Giwzdy)


-----

Sf-Powiedzieli Arturo, że go dzisiaj wypiszą i pewnie Flavio lub Samuele mu powiedzą(chodzi o Leosia/Caye). Jak Leonardo może sobie pozwolić na tak wiele?
A-Siostro to jest cynik,prostak. Jest gotowy na wszytko by zdobyć swój cel.
I-Jeśli Leonardowi uda się położyć rękę na pieniądzach taty, myślę, że będziemy musiały odejść z rancza.
Sf- Nie. Musimy iść dalej. Martwi mnie, że mamie grozi niebezpieczeństwo u boku Leonardo.
A-Tak, A dziadek?
I-Tak Sofia, dziadek, służba, pracownicy stajni... to będzie piekło.
Sf-Nie poddamy się, mówię wam, musimy się strzec, będziemy walczyć.
A-Ale jak?
Sf-Znam bardzo dobrze słabe punkty Leonarda. Przysięgam wam, że nakryjemy na oczach mamy. Mam plan
I-Ok
Sf- Pierwszym co zrobimy to... rozmowa Leoś,Sofia,Andrea,Irina)
L-Wyglądacie jak plakat. Co chcecie siostrzyczki? Przeciwko komu konspirujecie?
Sf-Nie,nie, spójrz, chcemy przedstawić ci dobrą ofertę, żebyś zostawił moją mamę i porzucił pomysł o ożenku z nią.Każda z nas da ci 50% spadku, który zostawił nam nasz ojciec, ale tylko jeśli zrezygnujesz z małżeństwa z moją mamą i odejdziesz na zawsze z naszego życia.
Sf- to jest 50% wszystkiego co mamy jeśli zapomnisz o ślubie z moją mamą
L-50%?
Sf-mhm
L-Kusząca oferta, na pewno jesteście gotowe na tak wiele?
I-Tak Leonardo, ponieważ kochamy naszą mamę nie tak jak ty, który chce się dobrać do jej pieniędzy, naszej ziemi i domu
A-Mógłbyś wyjechać do Europy i rozpocząć nowe życie jako bogaty singiel. Czego chcesz więcej Leonardo?
L-Singiel,bogaty
A-Mhm
L-Bogaty singiel
Sf-W takim razie?
L-Mylicie się,jeśli myślicie, że możecie mnie kupić, ponieważ pieniądze mnie nie obchodzą! nie obchodzą! Jedyne co kocham w życiu to moją piękną panią Cayetanę Belmonte, nikogo więcej!
Sf-Spokojnie, możemy iść do banku, wypisać czek na twoje nazwisko, podasz tylko ilość.
L-Wiecie co możecie zrobić z tymi pieniędzmi?
Sf-co?
L-Później Ci powiem, ponieważ w tym momencie mówię wam nie! Nikt mnie nie kupi! Nie ma cyfry, którą kupicie moją miłość do Cayetany Belmonte!
Sf-Nie kłam! Ty nic do niej nie czujesz! Mów prawdę! Nawet ostatnio mnie błagałeś, żebym do Ciebie wróciła, że Cię już nic nie obchodzi,że mnie kochałeś
L-JA?
I-Tak!
Sf-To moja matka dupku!
I-Idiota!Powiedz raz a dobrze!
C-Dość,Sofia,dość!!


odc 136

Rozmowa (Sofi,Andrea,Irina,Cayetana)
A-Ten ślub trzeba przerwać w jakikolwiek sposób
Sf-Nie będzie proste otworzyć mamie oczy. Musimy się przygotować i walczyć przeciwko Leonardo
I-Na serio to jest niemożliwe, ale mama jest kompletnie zakochana w tym idiocie. Jak?
Sf-Dupek, nie możemy się poddać. To nie może trwać całe życie
A-Mam nadzieję, że kiedy zda sobie sprawę z tego, że on jest dupkiem,nie będzie za późno dla niej,dla nas, dla wszystkich którzy są zaangażowani w to ranczo
C-Aj, już przestańcie konspirować przeciwko mojemu szczęściu. Szukajcie swojego szczęścia u boku mężczyzn, których wybrałyście i pozwólcie mi być szczęśliwą z Leosiem.
Sf-Pozwól mi coś zrozumieć... wyrzucasz nas z domu mamo?
C- za nic w świecie. Oferuję wam wolność, którą tak bardzo chciałyście. Ty Sofia, chcesz być z ojcem twojego dziecka? Idź z nim. Ty Irina jesteś żoną Flavia tak więc nie ma sensu, żebyś tutaj została. I ty Andreita zdecydowałaś się połączyć się z Gallardo tak jak twoje siostry, więc ty też możesz sobie iść.Jeśli tak bardzo będziecie protestować przeciw mojemu związkowi z Leonardo wolę, żebyście odeszły stąd i zostawiły nas w spokoju


Rozmowa (Sofia,Andrea,Irina,Don Felipe,Cayetana, Leoś)

Sf-Gotowy mój generale?
dF-Gotowy córko
Sf-Chodźmy
C-Tak więc rodzinka idzie na imprezę, świetnie. Można wiedzieć co będziecie świętować?
Sf-Idziemy na kolację na ranczo Alcazar z powodu powrotu Arturo.
C-Wymówka, żeby wszystkie trzy były ze swoimi "odpowiednimi". A ty tato wyobrażam sobie, że chodzi tobie o Soledad, nie? Także ona może wziąć dobry kawałek (chyba chodzi o spadek i że Soledad tak jak Gallardo chcą pieniędzy del Junco)
dF-To samo mogę powiedzieć o tym przestępcy za którego wychodzisz
A-Dlaczego musisz tak obrażać mamo?
dF-Twoja mama tak obraża, ponieważ nie wie jak się zmierzyć z prawdą o swoim błędzie i woli ranić tych którzy naprawdę ją kochają, my, twoja rodzina.
C-Moja rodzina,moja rodzina... i wszyscy idą do Gallardo. Wiecie co, nie jesteście godni nosić nazwiska Belmonte. Dlaczego nie pójdziecie do urzędu i tego nie zmienicie
dF-Tą która hańbi to nazwisko jesteś Ty.
Sf-Dobra już dość, nie ma sensu o tym dyskutować. Mamo, ja na serio nie myślę, że nas wyrzucasz... wykorzystaj noc, możesz pójść na romantyczną kolacje ze nowym narzeczonym.
L-Świetny pomysł, wielkie dzięki, moja piękna pani i ja wierz mi, że tak zrobimy. Spędźcie miło czas z braćmi Gallardo
I-Dość, chodźmy stąd, co za głupoty.Chodźmy



(Rozmowa Andrea,Samuel,Flavio,Irina,Sofi,Arturo,DFelipe,Sol)

Ar-Mój syn, wreszcie cię mam w swoich ramionach. Znów masz swojego tatę by cię chronił i dbał o ciebie.
Sf-Dzięki Bogu jesteśmy wszyscy razem w trójkę. Arturo uważaj na ranę.
Ar-Spokojnie,spokojnie. Trzymanie Arturita leczy wszytko
A-Miłość wszytko leczy
I-Aj jakie szczęście, że was mamy
dF-Tak jest moi żołnierze, moje wnuczki wygrały z wami na loterii
Ar-Nie, to my z nimi. Witamy w pańskim domu don Felipe. (do Arturito) Powiedz mu "Dziadek, Pan, który jest weteranem wojny niech wie, że jest wyczekiwany na tej ziemi" Powiedz.
Sol-Rodzino, kolacja już gotowa można siadać do stołu. Jakie szczęście mieć was wszystkich tutaj. Dziękuję don Felipe, Pan jest filarem, który nas podtrzymuje.
dF-Nie wszytko jest szczęściem Soledad i widzę to w twoich oczach,ale także są dobre rzeczy, które trzeba świętować i tą rzeczą jest powrót Arturo, który żyje, ale złe jest to, że moja córka oszalała, ponieważ już wiecie jaka katastrofa czyha tuż za rogiem w związku ze ślubem Cayetany, nie ?
Ar-Tak, wszystkich nas obchodzi ten temat i nadszedł moment, żeby o tym porozmawiać. Jeśli Cayetana wyjdzie za tego drania w tym samym czasie ty i mój syn zamieszkacie ze nami.
F-Laleczko ty też.
S-Ty także brujita
Ar-Nie możecie żyć pod jednym dachem z tym przestępcą
Sf-Marzę o tym by zamieszkać z Tobą, ale to nie będzie dobre jeśli zostawimy mamę z tym mężczyzną
A-Strasznie się boję tego co ma w głowie Leonardo
I-Zrozumcie,że Leonardo nie chce niczego dobrego od naszej mamy nawet jeśli ona nalega na ślub z nim, musimy jej bronić.
dF-Myślę, że chłopcy mają rację. To jest taktyka wojenna. W bitwie nie można poświęcić wszystkich żołnierzy
Ar-Także Pon powinien odejść z stamtąd, don Felipe. Tutaj jest dużo miejsca
A-Aj, tak(szeptem)
dF-To nie, Cayetana jest moją córką i muszę ją chronić mimo wszystko
Sf-Ja na serio nie myślę, że jest na to dobry moment
I-Tak, nie możemy zostawić mamy z tym facetem
A-Jeśli coś się jej stanie nie wybaczymy tego sobie
I-Zrozumcie, że to jest bitwa, w której musimy wziąć udział, bronić tego co jest nasze, tego co należy do rodziny del Junco Belmonte a ten drań leonardo chce nam zabrać.
F-Wolisz pieniądze twojej rodziny i ryzykować nasz związek, nie starcza ci to co ci daję. Na serio ... nie rozumiem tego.
I-Favio..przepraszam. Flavio
------
dF-Wznoszę toast za powrót Arturo i jego ślub z moją wnuczką. Dobrze jak się pobierzecie jak najszybciej, ponieważ szczęściu nie wolno czekać
Ar-Całkowicie się z Panem zgadzam, mój generale. Zdrowie
Sf-Zostaliśmy na tym, że jeszcze poczekamy troszeczkę z tym
Ar-Tak, ale nie za długo
S-Dobra, a kiedy my brujita? Generale, jakbym poprosił w tej chwili o rękę tą piękność?
A-Nie spiesz się Samuel, wolę powoli, ale pewnie
S-Hum
dF-Krok po kroczku można także nie zdążyć na pociąg, tak więc jeśli nadjeżdża trzeba wsiąść bez namysłu
--------
(Dalsza rozmowa o Sol i Vero)

Rozmowa Samuel i Andrea 137
A- Biedna Soledad. Pewnie czuje się źle.
S- Także powinniśmy zrozumieć Veronicę. Ta wiadomość nie jest niczym prostym.
A- Cieszę się bardzo z jej powodu, ponieważ okazała się Waszą siostrą.
S- Jak słodka jestś moja brujta. Nie wiem gdzie się ukrywałaś tyle czasu
A- Dobra, ponieważ byłam zagubiona i myliłam się tak jak moja mama teraz. Dlatego mam nadzieję, że któregoś dnia przebudzi się tak jak ja
S- Już wiesz dlaczego kocham cię bardziej z każdym dniem ?Ponieważ mimo tego co zrobiła Ci twoja matka tak szyko jej wybaczyłaś.
A- Moja mama także ma swoją słodką stronę. Tylko, że jest zaślepiona przez Leonarda. Chciałam ją uratować, nawet... zaoferowałam jej... eh... zostawić Cię, jeśli ona zrezygnuje z Leonarda
S- Zostawić mnie ? I to jej powiedziałaś ?
A- Wybacz. Naprawdę mi przykro kochanie. Był to moment desperacji. Samuel, jeśli twoi rodzice by żyli, nie był byś gotowy się poświęcić dla ich dobra? Aj, wybacz mi kochanie, było to jedyne co mi przyszło do głowy w tamtej chwili. Wybacz
S- Spójrz, nie będę negował tego, że mnie to nie boli, ale Cię rozumiem. Dla Ciebie jestem w stanie zgodzić się na jakąkolwiek rzecz. Kocham Cię
S- Też Cię kocham

Zaręczyny SamAndrea 139

A-Zawsze kiedy jestem z Tobą czuję się tak szczęśliwa
S-Tak? Dlaczego wydaje mi się, że jesteś inna? Co się dzieje?
A-Nie mogę przestać myśleć o jutrzejszej tragedii, kiedy mama wyjdzie za tego obrzydliwego mężczyznę.
S-Każdy się uczy na własnych błędach
A-Mów to tej, która straciła tyle czasu by móc być szczęśliwa z Tobą. Dlatego chciałabym, żeby jutro stał się cud i moja mama się przebudziła aby nie straciła więcej czasu ze swojego życia z kimś kto na to nie zasługuje. A najgorsze, że boję się o to, że może ją bardzo skrzywdzić.
S-Tak, rozumiem Cię (głęboki wdech). Spójrz, stanie się to co się stanie, chcę żebyś wiedziała, że ... zawsze chcę z Tobą być i dlatego myślę, że powinniśmy pomyśleć o sobie
A-Ja zawsze myślę o nas
S-Ah tak.. prawda? Chodzi o troszeczkę bardziej w przyszłość. Tak jak dobrze powiedziałaś "Nie chcę tracić więcej czasu". Moja Brujita, chcę się budzić każdego dnia mojego życia widząc tak piękne oczy i cieszyć się tym uśmiechem, którym zawsze mnie obdarowujesz. Dlatego uczyniłabyś mnie najszczęśliwszym mężczyzną na świecie, jeśli pozwolisz towarzyszyć mi przez całe Twoje życie jako twój mąż. Brujita... wyjdziesz za mnie?
A-Tak...tak!
(Beso)
(Wchodzi Ulises z Patką)
U-Patrzcie,patrzcie! Niech żyją narzeczeni hehehehe. Nie no jakie szczęście odnaleźć romantyczną parę, zakochaną parę. Aż powinniśmy napić się z Wami, czy nie?
A-Kochanie spokojnie, to nie jest tego warte, tak?
S-Wasze szczęście nie jest naszą sprawą Ulises tak więc odejdźcie stąd, proszę
U-uuuu, jaki źle wychowany szef Finacial banku heh, moje uszanowanie panienko del Junco, chciałem Wam tylko pogratulować
S-Zamilcz Ulises, dobrze wiesz, że ty i ja nie jesteśmy przyjaciółmi
Pt-Zostaw ich, chodźmy do naszego stołu, ok?
U-Ok, nie pozostawia wątpliwości, że nawet jeśli masz dużo pieniędzy nie przestałeś być tym samym gościem bez manier. Niech pani chroni dobrze swojej fortuny panienko del junco
S-Mówię Ci,że zaraz odszczekasz te słowa!!
-------
A-Spokojnie
U-Nie przestraszą mnie twoje groźby Samuelku gdzie chcesz, jak chcesz, kiedy chcesz
Pt-Dość, chodźmy Ulises, wciąż jesteś bardzo słaby. Poza tym przyszłam tutaj spędzić miłe chwile a nie dyskutować z ludźmi, którzy nie są tego warci (Patka zwraca się do Andrei)
A-Mówisz o sobie? nie ?
S-ej,ej,ej
U-Proszę Państwa, na miłość boską. Jestem biznesmenem a ta panienka jest międzynarodową gwiazdą, więc proszę o szacunek. Dobranoc
------
A-Mąż tej Rubio za nic mi się nie podoba. Nie tylko jest przyjacielem Leonarda, ale także jest mafiozom.
S-Wyobraź sobie kiedy go poznałem był tylko reprezentantem Patrici a teraz stał się szefem Palenque. Wyobraź sobie jakie tam interesy się kręcą.
A-Kochanie, nie chcę, żebyś miał z nim problemy. Jest niebezpieczny
S-Tak wiem to, myślę, że to jedyny wróg jakiego mam
A-Dobra, pewnie dlatego bo ciągle wie, że podobasz się jego kobiecie...
S-Tak myślisz? Wiesz co? Być może masz racje. Jak podoba Ci się pomysł, żeby pokazać im, że Samuel Gallardo nie widzi świata poza Tobą? Chodź no tu (beso)
(W oddali głos Ulisesa)
U-Są zakochani...
U- Nadchodzi dzień w którym wyrównam rachunki z tym oślizgłym
Pt- A ja z tą mdłą brzydulą, której nie znoszę
U-Wiesz co kochanie? Lepiej zapomnijmy o tych żebrakach. Nikt mni nie zniszczy wieczoru. Zdrowie moja królowo


Ostatnio zmieniony przez Krzemo dnia 15:50:39 30-06-15, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4232
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 15:33:57 30-06-15    Temat postu:

SamAndrea odc 14 (kłótnia w windzie, konfrontacja z Horacio)

A-Dziwne, że nie zostałeś ze swoją dziewczyną... aj wybacz, kochanką...
S-Nie wiem o czym panienka mówi. Nie mam nic wspólnego z Panią Alcazar, ale jeślibym miał nie powinno to Pani obchodzić, nie?
A-to już bezczelność. Przede wszystkim powinieneś być na ranczo pomagać robotnikom przewieźć zwierzęta na rodeo. Po drugie jak możesz tak mówić jeśli widziałem cię przed chwilą jak ją całowałeś ?!
S-Nie muszę pani tego tłumaczyć, ponieważ jestem dobrze wychowany. Przyszedłem tylko się pożegnać z panią Alcazar, ponieważ nie mogłem zaakceptować stypendium. To wszystko
A-Naprawdę myślisz, że Ci wierzę. Jesteś zwykłym dorobkiewiczem
S-Słuchaj, skończyło się dobre! Nie pozwolę na więcej wyzwisk!
H-Puść moją narzeczoną!
-----
H- O co ci chodzi z moją dziewczyną?
S- To samo chcę wiedzieć ja. Dlaczego lepiej nie zapytasz swojej dziewczyny?
H-Jeśli masz problem z nią to załatwisz to ze mną draniu!
A-Dość! Co z wami!!!?
S-Lepiej wieź swojego narzeczonego stąd, jeśli nie chcesz więcej problemów. Nie pozwolę na to, żebyś mnie tknął
H-A ty myślisz, że kim jesteś ?
A-Starczy Horacio sama mogę się bronić, a ty jedź na ranczo i wykonaj wszystkie zobowiązana, które obiecałeś
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4232
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 15:58:25 30-06-15    Temat postu:

Scena w której Samuel odwiedza Andreę w jej domu i Cayetana prawie ich nakrywa odc 128

(Samuel wchodzi przez drzwi)
S-Brujita
A-Kochanie, nie oczekiwałam Ciebie. Co tu robisz?
S-Kiedy powiedziałaś mi, że jesteś tutaj chciałem przyjść Cię zobaczyć.
A-Już odnaleźli Veronicę?
S-Nie, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet nie wiemy gdzie jej szukać. Poszedłem porozmawiać z Fernandezem,żeby zobaczyć czy podjął działanie
A-Myślisz, że jest w niebezpieczeństwie?
S-Ona bardzo kocha Arturo, więc nie wątpię, że poszła się zmierzyć z Isadorą i ta wariatka także ją wzięła.
A-Kochacie ją mocno,prawda?
S-Oczywiście, wyobraź sobie, tak jakby życie przywróciło nam Almę. Nie zniósłbym jeśli bym ją stracił.
A-Musimy wierzyć, ok? Zobaczysz,że wszytko będzie dobrze.
S-Aj moja brujita! Kto by powiedział, że po tylu kłótniach zamienisz się w cały mój świat
(beso)
(głos Cayetany)
C-Musimy to ustalić w tej chwili
---------------
C-Wszytko ok, Mendez, jeśli Leonardo rozmawiał z tobą, żeby rozpocząć na ranczu, więc..zostaw wszystko w rękach nowego szefa stajni
A-To moja mama. Powinieneś się ukryć.
S-Nie,nie,nie. Wiesz co? Wiesz co? Jeśli to czas,żeby stawić temu czoła , zrobię to z godnością
A-Nie,nie,nie wiem,że możesz to zrobić kochanie, ale teraz to nie jest czas na to.
S-Pozwól mi z nią porozmawiać, przekonam ją, że Cię kocham
(Andrea ukrywa Samuela )
C-Załatw to i później wrócę do zmian o których rozmawialiśmy, ok? Dobrze
(Caye wchodzi)
C-Aj!Aj Andreita! Wystraszyłam się, nie wiedziałam,że tutaj byłaś
odc 129
S-Poszła sobie?
A-Mhm
S-Brujita, dobrze wiesz,że Cię kocham, ale mam zamiar postawić się twojej mamie i powiedzieć jej całą prawdę

S-Słuchaj,to jest niemożliwe ,że tak boisz się swojej matki.Kiedy przyszła nawet się na mnie nie spojrzałaś
A-Kochanie, musisz mnie zrozumieć, nie bądź taki(chodzi o minę Samuela). Jestem jej ukochaną córką, dowiadując się o nas będzie bardzo cierpieć i dlatego wolę poczekać jeszcze trochę
S-Ahhhhhhhhh, w takim razie jak chcesz, ale dobrze wiesz, że się z tym nie zgadzam
A-Tak...
S-Ale dla ciebie jestem gotów zrobić wszystko, nawet myć twój samochód moją koszulką przez całe moje życie
A-Aż tyle ?
S-Aż tyleeeee, wiele mnie to kosztowało wtedy, wiesz ?(beso , uśmieszki itp )
A-tak, wiem, że tak
S-Chcesz kawę?
S-Tak
(Samuel idzie po kawę i w tym momencie dzwoni telefon, który odbiera Andrea)
P-Aniołeczku, muszę się z tobą zobaczyć.... Samuelu jesteś tam? Muszę Cię zobaczyć, aniołeczku proszę Cię, to jest pilne
(przychodzi Samuel z kawą)
S-Twoja kawa.
A-To do Ciebie...
S-Ee?ee..
S-Słucham
P-Aniołeczku, co się dzieje?Dlaczego się nie odzywasz?
S-Patricia
P-Potrzebuję Cię Aniołeczku. Mam problemy
A-To jest już szczyt...
S-Eh...więc, jak je rozwiążesz Patricia.
S-Poczekaj..
A-Jeśli ta kobieta odjedzie z twego życia na zawsze to mnie powiadomisz, eh?
(Andrea sobie idzie)
S-Andrea,Andrea poczekaj..
F-Co się stało
I-Wygląda na to, że mają swoją pierwszą narzeczeńską kłótnię. Jeśli tak to niech się Samuel przygotuje, ponieważ w kłóceniu się Andrea jest świetnie wyszkolona
(Flavio i Irina rozmawiają o sobie)
-------
A-Nie chcę rozmawiać o tej kobiecie Samuel!
S-Dabra,ale powinniśmy to zrobić Andrea, ok? Nic mnie nie łączy z tą kobietą i ty o tym wiesz, tak?
A-Mam dość tego, że ona myśli, że ma prawo wtargnąć do Twojego życia kiedy ma na to ochotę!
S-Ok,ale ja nie ponoszę winy za to, że do mnie dzwoni lub przychodzi niespodziewanie w jakiekolwiek miejsce, tak? Brujita, ja chcę być tylko z Tobą
A-Samuel, ta kobieta jest gotowa na wszytko. Była w moim domu "zaznaczyć swój teren" ,kiedy ty i ja nawet nie byliśmy razem...powiedziała, że taki facet jak ty nigdy nie zwróciłby uwagi na tak nic nieznaczącą kobietę jak ja. Powiedziała,że Tobie podobają się kobiety...takie jak ona.
S-heh,Brujita, to są jakieś bzdury. Nigdy bym nie zamienił księżniczki jaką mam u swojego baku. Jedna sprawa to to co ona chce a druga to co może osiągnąć. Tak więc dość, zapomnij o tym, tak?
A-Na serio? Nic ci po niej nie zostało...nawet wspomnienie, nic?
S-Nic,nawet to...nawet to. Całe życie czułem, że mi czegoś brakowało..i tym czymś jesteś Ty. Ty jesteś częścią,której mi brakowało...jesteś moją miłością,ok?
A-Si
(beso)
130
Rozmowa w banku.
S-Chciałbym życzyć dobrego dnia brujicie, która jest najpiękniejsza na tym Świecie. Jak się masz kochanie?
A-Brujita chodzi z miotłą, ale nie po to, żeby latać tylko po to,żeby przegonić tą Patricię
S-Aj Kochanie! Nie mów mi, że wciąż jesteś zazdrosna z tego powodu? Nie ma powodu żebyś była, choć dobra... tak naprawdę to troszeczkę mi się to podoba ponieważ... to znaczy, że mnie kochasz
A-Nie emocjonuj się tak bardzo zobaczymy jak załatwisz tą sprawę, żeby Cię więcej nie nachodziła. Jeśli ty tego nie zrobisz to zrobię to ja, ale zrobię to na swój sposób
S-Uj, jak świetnie! Brzmi bardzo dobrze. Byłbym zachwycony widzieć Cię z tym batem broniącą twojego mężcz... twojego mężczyzny.Zadzwonię do Ciebie za chwilę, ok? Wyszło coś bardzo pilnego do załatwienia
(Patricia podchodzi do Samuela)
S-Co tu robisz Patricia?


Ostatnio zmieniony przez Krzemo dnia 16:03:46 30-06-15, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4232
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 14:20:45 17-07-15    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

odc 18 pierwszy pocałunek S&A

[link widoczny dla zalogowanych]

odc 37 przejażdżka na motorze


Ostatnio zmieniony przez Krzemo dnia 16:13:19 20-07-15, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telemundo Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin