Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Santa Diabla -Telemundo - 2013-2014 / TV PULS
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 339, 340, 341 ... 359, 360, 361  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telenowele wyemitowane
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Steaming
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 21499
Przeczytał: 77 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 19:58:33 19-08-16    Temat postu:

Ines świetna postać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:57:20 19-08-16    Temat postu:

Na wstepie powiem, ze odc 131 obfituje w sceny Santy y Humberto, jako jeden z ostatnich ;/

Idąc od poczatku to nie pasuje mi ten biały krawat Humberto. Tak to wygląda jakby po rozprawie pojechali do domu i Humbe sie odswiezył, wiec rozmowe pownni przeprowadzic w rezydencji.

Lineczka napisał:
Chodziło mi o to, że Humberto tak jakby podciągał te spodnie do góry za pasek. Kilka razy rzuciło mi się to w oczy, więc to już musiał być jego nawyk.

Daj jakis przyklad


Cala retrospekcja jest swietna. Cien na twarzy Humbe w areszcie - genialne
Fajnie wyszlo to zastanawiające spojrzenie Santy w osttanim ujeciu pierwszej sceny. Jakby uswiadomila sobie z kim ma do czynienia..

Lineczka napisał:
Z jednej strony podoba mi się postawa Santy a z drugiej jej postępowanie mnie dziwi. Fajnie, że broni Humberto, że chce mu pomóc, ale jednocześnie zastanawiające jest to, że tak łatwo i szybko przeszła do porządku dziennego nad jego postępkami. Wygląda to tak jakby po prostu przyjęła do wiadomości, że ma on "kilka grzeszków" na sumieniu i wyszła z założenia, że każdemu należy się druga szansa...

Moza przyjać, ze wziala to na klate, przełknela gorzką prawde. Już za póżno, juz pokochala drania morderce Nie bedzie go oceniac, on równiez jej nie ocenial, teraz bedzie go juz tylko bronić bo chce z nim byc pomimo wszystko. Humbe wygral na tym, że prawda pózniej wyszła na jaw. W sumie to oboje na tym wygrali.. siebie

Humbe i jego tlumaczenia o niebezpiecznym mafiozie. Miał swoje racje haha

Lineczka napisał:
Rozbroił mnie Huberto tekstem: "nie zabiłem Franco, pozwoliłem mu tylko umrzeć". W sumie to nieznacznie minął się z prawdą. Mistrz manipulacji!

Ten tekst rozwala system, zdziwienie Santy haha i mina Humbe

Lineczka napisał:
Uwielbiam ujęcie z cmentarza, gdy Humbe sypie ziemię na trumnę Franco i mówi: "nikt ze mną nie wygra, nikt". Jego "nadie" + mina są obłędne!

Tez mnie zachwyca ta scena, jeszcze tlumaczenie lektora tekstu Humbe do grabarzy . Monolog do trumny rewelacyjny zawsze jak to oglądam to czekam na to jego nadie


Ostatnio zmieniony przez Paulina27 dnia 22:23:57 19-08-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21696
Przeczytał: 117 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:54:32 19-08-16    Temat postu:

Paulina27 napisał:

Idąc od poczatku to nie pasuje mi ten biały krawat Humberto. Tak to wygląda jakby po rozprawie pojechali do domu i Humbe sie odswiezył, wiec rozmowe pownni przeprowadzic w rezydencji.


O właśnie, zapomniałam o tym wspomnieć. Jak oglądałam ten odcinek za pierwszym razem to też mi się rzuciło to w oczy.

Paulina27 napisał:

Lineczka napisał:
Chodziło mi o to, że Humberto tak jakby podciągał te spodnie do góry za pasek. Kilka razy rzuciło mi się to w oczy, więc to już musiał być jego nawyk.

Daj jakis przyklad


Te ostatnie 10 odcinków oglądam jeszcze raz, więc jak natknę się na taką scenę to dam znać.

Paulina27 napisał:

Moza przyjać, ze wziala to na klate, przełknela gorzką prawde. Już za póżno, juz pokochala drania morderce Nie bedzie go oceniac, on równiez jej nie ocenial, teraz bedzie go juz tylko bronić bo chce z nim byc pomimo wszystko. Humbe wygral na tym, że prawda pózniej wyszła na jaw. W sumie to oboje na tym wygrali.. siebie


Świetnie to ujęłaś.

Paulina27 napisał:

Humbe i jego tlumaczenia o niebezpiecznym mafiozie. Miał swoje racje haha


Jasne, że miał. Franco był niebezpiecznym mafiozo i psychopatą. Zresztą zostałby wcześniej zlikwidowany przez Santę tylko dał jej nienaładowany pistolet.

Paulina27 napisał:

Lineczka napisał:
Uwielbiam ujęcie z cmentarza, gdy Humbe sypie ziemię na trumnę Franco i mówi: "nikt ze mną nie wygra, nikt". Jego "nadie" + mina są obłędne!

Tez mnie zachwyca ta scena, jeszcze tlumaczenie lektora tekstu Humbe do grabarzy . Monolog do trumny rewelacyjny zawsze jak to oglądam to czekam na to jego nadie


Oglądałam tę scenę wiele razy i też zawsze czekam na Humbertowe "nadie". Petarda! Nawet poprosiłam o animkę do podpisu z tego ujęcia.


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 22:55:10 19-08-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:24:09 19-08-16    Temat postu:

Humbe wyglada na zmarnowanego, rozczochrana grzywka, zdjęta marynatka i podwinięte rękawy. Nie sądze aby wcześniej zachaczył o rezydencje.

Na tak Santa też chciala zabić Franco, zapomialam o tym. Po tych tlumaczeniach Humbe ona chyba przypomiala sobie o tym wiec ok, mogła mu to wybaczyć Miłość wszystko wybacza... Bardzo widac w tych scenach, że oboje chcą chronic siebie nawzajem

Lineczka napisał:
Oglądałam tę scenę wiele razy i też zawsze czekam na Humbertowe "nadie". Petarda! Nawet poprosiłam o animkę do podpisu z tego ujęcia.

Fajnie już nie moge se doczekac haha lubimy te same rzeczy - czarny humor


Też mnie zdziwil warunek Santiga tym bardziej, że z Santa rozmawiał ten dobry, ten który jak sam powiedział kocha ją ponad wszystko. Teraz myśle sobie, że gdyby Santi zarządał Santy to Humbe nie poszedł by na to. Nie oddalby ukochanej w rece psychopaty za cene swojej wolności, wybrałby odsiadke i jej bezpieczenstwo. Sam wspominał o jej ucieczce z synem. Z drugiej strony gdyby tworcy poszli w te strone mogli by zaserwowac potejmne spotkania SyH a Santa udawała by przed Santiagiem.. hmm... jednak nie, wyszlo by takie masło maslane i naraziłaby sie na niebezpieczenstwo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21696
Przeczytał: 117 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:39:49 19-08-16    Temat postu:

Humbe to nawet "zmarnowany" wygląda dobrze.

Santa już wcześniej mogła przypuszczać, że Humberto pozbył się Franco. W 96 odcinku powiedział jej, że już nie musi się martwić tym psychopatą, bo on załatwił sprawę. Akurat nad Franco nie ma co płakać.

Co do czarnego humoru to u mnie jest z tym różnie, wybieram to co mi pasuje i raczej nie przekraczam granic.

Santiago mógł faktycznie dojść do wniosku, że jeśli jego "warunkiem" będzie Santa to ani ona ani Humberto na to nie pójdą. Wybrał pieniądze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:11:43 20-08-16    Temat postu:

Lineczka napisał:
Co do czarnego humoru to u mnie jest z tym różnie, wybieram to co mi pasuje i raczej nie przekraczam granic.

No przeciez ja tez nie... Lubie psychopatów w telkach bo maja dobre pomysly na które ci zdrowi viliani by nie wpadli. Np w RdC nie spodobało mi sie "ukrzyżowanie" Javiera przez Estefanie, a co do zaszywania ust to raczej bylo mi obojętne.


Poranna scena w biurze. Jak dla mnie Gaby miala dziwne spojrzenie w niektorych ujęciach, jakby kręcili ta scene rano i ona byla jeszcze lekko zaspana. Pamiętam takie samo spojrzenie w scenie z II dnia jej pobytu w rezydencj,i kiedy rozmawiała z synem w sypiani i pózniej z Humbe gdy zrywała zdjecia.

Lineczka napisał:
Reakcja Humberto na żądania brata w ogóle mnie nie zdziwiła. Tego się spodziewałam. Ciężko mi było oglądać te sceny, bo Santiago triumfował, miał Humbe w garści. To było jego 5 minut podczas których robił iście diabelskie miny!

Gdy ogl to po raz pierwszy zdziwila mnie reakcja Humberto. Myslalalam, ze z miejsca odda majatek i bedzie cieszyl sie wolnoscią z ukochaną. Teraz widze, że to nie byloby konsekwentne względem jego postaci, Humbe ma swój honor.
Dobra byla ta ich wymiana zdań, obłed w oczach Santiago bardzo wiarygodny jak rowniez, że chory S niechce aby tak o nim mówiono. Santa i jej przerażanie, że zaraz dojdzie do kłótni/rekoczynów a tym samym, Humberto nie odzyska wolnosci, a wycofanie pozwu to byla jedyna szansa dla niego. Uratowała sytuacje, Humbe dal sie przekonac, jednak nie był zadowolony. Za to Santa owszem... W jej pierwszych slowach jakby uświadamiała sobie i jemu (bo nie moze uwierzyc), że to stało sie naprawde, ze spełni sie ich marzenie o wyjeżdzie. Nietega mina Humbe hamuje ją przed wybuchem radości, lekko osłabia, jakby spodziewała sie innej jego postawy, jakby była zawiedziona jego reakcją na ten obrót sprawy. (albo zwatpiła z jego uczucia, ze nie jest dla niego tak wazna jak sadziła) Santa miała wtedy to dziwne spojrzenie... Humberto zas tak dziwnie patrzy, jakby podejrzliwie...

Teraz tłumacze to sobie, że nie moze być zbyt slodko, a Humbe oddający majatek bez protestu stacilby na wiarygodnosci. Santiago nie zasluguje na te pieniądze, Humberto zna brata i wie ze on przepuści kase Santa która nigdy nie dysponowała taka kwota nie wie co to znaczy i to nie ona traci fortune

W następnej scenie Gdy Santa pociesza Humberto widac, że on poukładał juz sobie te sprawy, już jest spokojniejszy

Lineczka napisał:
Santa cieszyła się bardziej od Humberto z wycofania pozwu. Widać, że jej na nim zależy: "wolę żebyś był ze mną".

Bardzo mi się podobają te slowa... to ich przekomarzanie sie, Santa nie wyznała swoich uczuć wprost... (dla mnie na plus). Wejście Patricia mogli by zrobilić chodzić o kilkanascie sek pózniej. Rozwaliła mnie ta demonstracja spluwy


Ostatnio zmieniony przez Paulina27 dnia 0:36:10 20-08-16, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21696
Przeczytał: 117 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:53:18 20-08-16    Temat postu:

Lubię czarne charaktery, które są wyraziste a przy tym nieprzerysowane. Złożone, skomplikowane, z tzw. historią. Moi ulubieni villani to: Humberto, Victor z Królowej serc, Graciela z Za głosem serca, Raquel z Niewinne intrygi. Ich aż chce się oglądać. Dodałabym do nich protkę villanę Teresę (dość niejednoznaczna postać, nie była zła do szpiku kości, ale knuła) i Adolfita z Za głosem serca (moja ulubiona postać, świetnie napisana postać, jego konflikt wewnętrzny niezwykle intrygujący).

Paulina27 napisał:

Gdy ogl to po raz pierwszy zdziwila mnie reakcja Humberto. Myslalalam, ze z miejsca odda majatek i bedzie cieszyl sie wolnoscią z ukochaną. Teraz widze, że to nie byloby konsekwentne względem jego postaci, Humbe ma swój honor.


To jest właśnie ogromny plus tej telki, że postać jest spójna. Nie w stylu Humberto byłoby oddanie majątku ot tak, w ręce niepoczytalnego brata.

Paulina27 napisał:

Bardzo mi się podobają te slowa... to ich przekomarzanie sie, Santa nie wyznała swoich uczuć wprost... (dla mnie na plus). Wejście Patricia mogli by zrobilić chodzić o kilkanascie sek pózniej. Rozwaliła mnie ta demonstracja spluwy


Patricio tam pasował jak pięść do nosa. Taka fajna scena się zapowiadała i oczywiście musiał ją przerwać. Ten to ma wyczucie czasu.
Spluwa dodaje mu odwagi, męskości, jest przedłużeniem jego... ręki. Niby taki wielki cwaniak z niego a przy Franco czy Humberto już nie był taki pewny siebie!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21696
Przeczytał: 117 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:12:23 20-08-16    Temat postu:

Odcinek 132

Końcowa scena Santy i Humberto w sypialni była piękna. Zdecydowanie perełka tego odcinka! Wzbudziła we mnie spore emocje. Chcąc ją przeanalizować warto wspomnieć o tym co przeżywała Santa, gdy poznała prawdę na temat przeszłości Santiago - jego odsiadce w więzieniu, ich pierwszego spotkania, które z premedytacją zaplanował. Była tym przybita, te wiadomości nią wstrząsnęły. Nie chciała dopuścić do siebie myśli, że mogła się aż tak pomylić. Kolejny raz... Jakże wymowny był jej tekst do Humberto: "Przez wiele lat sądziłam, że to Ty jesteś prawdziwym wrogiem z którym muszę walczyć, pomyliłam się". Nic dziwnego skoro wszystko wskazywało na to, że on ma wiele na sumieniu a Santiago jest niewinnym i wrażliwym facetem... Kolejne słowa Santy: "nie umiem wybierać mężczyzn, nie zasługuję na to żeby kochać i być kochaną". Spojrzenie Humberto mówiło zupełnie coś innego. Były w nim miłość, ciepło i wsparcie. Jakby chciał jej przekazać, że jest wspaniałą kobietą i zasługuje na wszystko co najlepsze. Jego czułe ocieranie łez Santy było urocze. Słowa, które do niej skierował zachwyciły mnie: " A ja? Jaką role odgrywam w Twoim życiu, czy zasłużę kiedyś na szansę, mimo błędów które popełniłem, mimo, że stałem się potworem, zasługuję żeby być z Tobą? Jesteś całym moim życiem, dla Ciebie i Twojej miłości jestem gotów na wszystko, kocham cie, pragnę dać ci szczęście". Rewelacja! Cudowne wyznanie miłosne płynące prosto z serca. Pocałunek Santy i Humberto był wisienką na torcie tej sceny a niesamowity klimat dodatkowo stworzyła fantastyczna muzyka w tle.

Dlaczego doktor Murray przyszedł sam po Santiaga? Dlaczego nie było z nim sanitariuszy? Rozumiem, że chciał w tym przypadku zachować dyskrecję, ale przecież personel medyczny obowiązuje lekarska tajemnica. Doktor Murray złamał wszelkie zasady bezpieczeństwa. Zdawał sobie sprawę z tego, że Santiago jest psychopatą, że mu się pogarsza to dlaczego poszedł do niego całkowicie bezbronny? Na co liczył? Na posłuszeństwo agresywnego człowieka? Na moc słowa? Słuszną posturę? Santiago zabił go z zimną krwią, gołymi rękami. Straszna scena. Jego atak zapowiadało to jak zerkał na skrzyneczkę z nożami. Psychopata jak się patrzy.
Nurtuje mnie pewna kwestia. Dlaczego Santiago wrobił Santę w zabójstwo Vincente? Akurat w tamtym czasie było między nimi dobrze. To dziwne, że przespali się ze sobą a za kilka godzin on uczestniczył w morderstwie i jak sam stwierdził miał "pewne plany co do głowy i ciała Vincentego". Już wtedy zamierzał wrobić Santę. Dlaczego? Nie chciał by odkryła, że ma problemy psychiczne? Miał zamiar skrzywdzić Humberto posyłając kobietę, w której się zakochał za kratki? Chciał się odegrać na Sancie za to, że wyszła za jego brata? A może zły Santiago po prostu lubi krzywdzić ludzi i sprawia mu to przyjemność? Podczas sceny z jego wspomnieniami z chwil po zabójstwie Vincente wstrząsnęły mną słowa: "Humberto, jesteś najlepszym bratem na świecie". Aż mnie ciarki przeszły po plecach. Było w tym coś diabolicznego, złowrogiego. Tak samo jak w ujęciach, gdy Santiago ściągał z twarzy maskę. Jego wzrok i mina przerażające! Świetna była też scena z kanciapy, gdy Santiago powtarzał że to wszystko nie jest jego winą i uderzał się w głowę. Rewelacja! Pochwalę Diaza, bo gra człowieka z zaburzeniami osobowości bardzo dobrze mu wychodzi. Brawo!

Barbara wygląda okropnie z podrażniona twarzą i czarną chustą na głowie. Rozbroiła mnie, gdy pytała się Francisci, gdzie schowała jej kosmetyki. Ta tylko o jednym, monotematyczna jest! Powinna odstawić te mazidła i pozwolić skórze na twarzy się wygoić. Barbara jest uzależniona od kosmetyków, dobrze jej Francisca przygadała. Miała sporo racji w tym co mówiła. Do Barbary niewiele dotarło, bo jest próżną egoistką. Sama się podsumowała tymi słowami: "Chcę być znowu obiektem pożądania mężczyzn i zazdrości kobiet". Aha, każdy ma jakieś priorytety i cel w życiu.

Lucy jest niemożliwa. Nieźle się rozgościła w domu Pancho. Czuje się tam jak u siebie. Rozbawiła mnie, gdy nawija do Pancho jak katarynka zachęcając go do obejrzenia z nią telenoweli. Lucy wie co dobre. Chyba jednak ta produkcja nie była taka ciekawa skoro poszła śledzić Pancho. Jest nader ciekawska! Powinna zostać detektywem!

Podobała mi się kontynuacja sceny z poprzedniego odcinka z Rene i Paulą rozmawiającymi z jego matką. Fajny rodzinny klimat, bilo od nich ciepło, szczęście i miłość.

Victoria sprzedaje dom a przecież mogła go zostawić np. Ivanowi albo Transito i jakoś zabezpieczyć ich na przyszłość. W życiu różnie bywa. Dobrze, że przynajmniej pogodziła się z Transito i zrozumiała jej postępowanie. Mogłaby też porozmawiać z Ivanem, chłopak cierpi. Zachowuje się jakby miał depresję, choroba Victorii podcięła mu skrzydła i go przytłoczyła. Szkoda go. Powinien wziąć się w garść, robić co do niego należy, tak jak radziła mu Liseth. Widać, że zależy jej na synu. W przeciwieństwie do Victorii, która kolejny raz się od niego oddala, przysparza mu cierpień. Tak robi osoba, która kocha? Według mnie to egoistyczna miłość.

Rozbroił mnie Humberto z tekstem do Alicii, że w sprawie pieniędzy zadzwoniła do niewłaściwego brata. Mistrz! Zdziwiło mnie, że Diabla chciała porwać Williego Juniora po to, by wyłudzić kasę od Santiago. Przecież jego ojciec a zarazem jej ukochany nie wybaczyłby tego, że posługuje się jego synem. Kompletna nieodpowiedzialność i bezczelność ze strony Alicii. Dobrze, że w porę przyszła Santa i udaremniła jej plany. Ich starcie świetne, wióry leciały. Starły się dwa silne charaktery. Alicia przyznając się do zabicia Georga sama się wkopała. Czuła się bezkarna, chciała "dowalić" Sancie, ale nie przypuszczała, że ich rozmowę podsłuchuje Junior. Ucieszyło mnie, że prawda wyszła na jaw i że Santa dowiedziała się, iż nie przyczyniła się do śmierci Georga.
Wkurzyło mnie zachowanie Williego. Przegiął gdy stanął po stronie Alici i wyprosił Sante z domu grożąc jej policją. Nawet nie chciał jej wysłuchać. Zrehabilitował się później przygadując Alicii, ale nawet nie ma pojęcia o jej postępkach, o tym jak manipulowała jego synem...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:33:58 20-08-16    Temat postu:

Nie nadaze komentowac... do odc 131 jeszcze musze dodac pare rzeczy.

Lineczka napisał:
Spluwa dodaje mu odwagi, męskości, jest przedłużeniem jego... ręki.

To mnie rozwaliło bardzo trafne. D Liczył, że dzieki broni nie zostanie zignorowany haha
Tekst Patricia na dzień dobry byl bardzo cyniczny: bardzo przepraszam, ze przerywam to wyznanie mlosci..

O Santiagu zaczely wychodzic coraz to nowe niepokojące fakty: poznanie Willego w wiezieniu, kradzież melodii, zdjecia Santy. Najlepsze gdy Patricio mówi, że Santiago go wynajął do brudnej roboty. Ale Santa miala mine... przerażenie, nieodwierzanie. W następnej scenie Santa mowi, ze Satiago okłamywal ją od ich pierwszego spotkania, czyli juz wczesniej cos jej nie pasowalo. Humberto zapewnia, że to sprawdzi i mowi do niej nie martw się a Patricio bierze to do siebie

Lineczka napisał:
Tak na marginesie dodam, że Santa nie zachowała należytej ostrożności prosząc Humbe na stronę i spierając się z nim o pieniądze (a raczej ich brak). Patricio głupi nie jest i gdyby wiedział, że nie mają mu nic do zaoferowania to z pewnością nie chciałby z nimi współpracować.

Ja widze to inaczej, Santa nie znala Patricia, wg wcześniej nie miala do czynienia z takimi ludzmi. Zdziwiła sie że Humberto chce z nim wspołpracować, a jeszcze bardziej, ze belfuje w kwestii wynagrodzenia. Była zaniepkojona bo to jednak bandyta, moze być niebezpieczny. Humberto przyznaje, że zna Patricia... Santa dowiaduje sie nowych rzeczy na temat ukochanego, to nie jego pierwsza wspołpraca z bandziorem Na koniec Patricio sie odgraza, że w razie wtopy Humbe pójdzie na dno razem z nim wiec ma on niejedno na sumieniu Santa jednak nie zraża sie tym
Na koniec tej sceny kiedy byli już sami w czułym pożegnaniu znowu przerwal im telefon, przeciez nie byl to nikt wazny...

W scenie z pogrzebu Francisci zdziwiło mnie, że gdy otwarto wieko porwana nie probowala sie stamtad wydostac tylko dyskutowala z porywaczem. Dzieki temu spedzila z trumnie cala noc. Po raz pierwszy nazwała Alicie swoją córką.
W kwestii pogrzebów to nic nie przebije pogrzebu Reiny

Lineczka napisał:
Piękna była scena z Rene rozmawiającym z matką, z którą od długiego czasu nie miał kontaktu. Jego łzy i uśmiech wyrażały więcej niż tysiąc słów. Fajnie, że Paula go wspierała.

Tez mi sie to podobalo

Zakończyli watek Mary i Arturo. W tym temacie to jedynie maly Felipe cieszyl oko.

Ines jest kompletnie nieodpowiedzialna, jak idiotka sledziła Santiaga i pojechala za nim do meliny, nawet tam weszla i sie ujawnila. A chwile wczesniej przyznala że sie go boi. Sama niewiem ktory Santiago przywital ją w drzwiach. Czy ujecia na jego wzrok kiedy sie obejmuja ma sugerowac, że zły udaje dobrego?

Lineczka napisał:
Rozśmieszył mnie moment, gdy oboje z Ines wymawiali nazwisko doktora zajmującego się jego przypadkiem. Wypadło to dość nienaturalnie, zwłaszcza u niej, jakby kaleczyła angielski.

haha, rzeczywiscie, wczesneij tego nie zauwazyłam

Lineczka napisał:

Podobało mi się, gdy Santiago przygadał Ines, wytknął jej hipokryzję i zło które czyni:
S: "zagrażam ludziom, którzy mnie otaczają"
I: "wiem, rozumiem Cię, bo jesteśmy do siebie podobni"
S: "nie, ja jestem chory, robię rzeczy o których później nie pamiętam, Ty postępujesz świadomie, tak jak z tym fałszywym porwaniem"
I: "nie mówimy o mnie, nie pogarszaj sprawy"
Brawo!
Po ponownym usłyszeniu nazwiska doktora u Santiaga włączyła się jego ciemna strona. Nieźle się wkurzył na Ines, groził jej, złapał za szyję i wyrzucił z kanciapy. Nie jest mi jej żal. Ma "swojego" wyidealizowanego Santiaga.

Dokładnie, dobry był ten dialog Ines chciała pomóc Santiago ale trafiła z jego czuły punkt To moglo sie żle dla niej skończyć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21696
Przeczytał: 117 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:29:41 21-08-16    Temat postu:

Paulina27 napisał:
Nie nadaze komentowac... do odc 131 jeszcze musze dodac pare rzeczy.


Obiecałam opisy odcinków, więc są. Spoko, możemy jeszcze dokładniej omówić 131 a później zająć się 132. Fajnie byłoby gdyby ktoś jeszcze do nas dołączył, zawsze to jakieś urozmaicenie i nikt nie oskarży nas o zawładnięcie tematem. Oczyma wyobraźni widzę dyskusje z osobą/osobami, które nie przepadały za Humberto i kibicowały Sancie i Santiago. To mogłoby być ciekawe.

Paulina27 napisał:

To mnie rozwaliło bardzo trafne. D Liczył, że dzieki broni nie zostanie zignorowany haha
Tekst Patricia na dzień dobry byl bardzo cyniczny: bardzo przepraszam, ze przerywam to wyznanie mlosci..


Dobre! Cyniczny Patricio przynajmniej bawi, gorzej gdy zachowuje się jak psychol i wyrządza krzywdę innym np. pocięcie twarzy Transito.

Paulina27 napisał:

W następnej scenie Santa mowi, ze Satiago okłamywal ją od ich pierwszego spotkania, czyli juz wczesniej cos jej nie pasowalo.


Mnie to wyglądało raczej na swego rodzaju szok u Santy na wieść, że ich pierwsze spotkanie nie było przypadkowe i Santiago ją okłamał. Nie miałam wrażenia by coś jej wcześniej nie pasowało.

Paulina27 napisał:

Ja widze to inaczej, Santa nie znala Patricia, wg wcześniej nie miala do czynienia z takimi ludzmi. Zdziwiła sie że Humberto chce z nim wspołpracować, a jeszcze bardziej, ze belfuje w kwestii wynagrodzenia. Była zaniepkojona bo to jednak bandyta, moze być niebezpieczny. Humberto przyznaje, że zna Patricia... Santa dowiaduje sie nowych rzeczy na temat ukochanego, to nie jego pierwsza wspołpraca z bandziorem Na koniec Patricio sie odgraza, że w razie wtopy Humbe pójdzie na dno razem z nim wiec ma on niejedno na sumieniu Santa jednak nie zraża sie tym


Miała do czynienia z Franco a to grubsza ryba niż Patricio.
Owszem, Santa była zaniepokojona współpracą Humberto z bandziorem, ale nie zmienia to faktu, że swoją reakcją mogła wzbudzić podejrzenia u Vidala a wtedy on by się wycofał i nie "pomógł" im w sprawie Santiaga. Po prostu ta sytuacja ją zaskoczyła i nie zwracała uwagi na stwarzanie pozorów.

Paulina27 napisał:

Na koniec tej sceny kiedy byli już sami w czułym pożegnaniu znowu przerwal im telefon, przeciez nie byl to nikt wazny...


Tylko Alicia. Jak nie ona to Patricio przerywają czułe chwile SyH. Buziak posłany przez Humbe był uroczy, ale miałam niedosyt!

Paulina27 napisał:

W scenie z pogrzebu Francisci zdziwiło mnie, że gdy otwarto wieko porwana nie probowala sie stamtad wydostac tylko dyskutowala z porywaczem. Dzieki temu spedzila z trumnie cala noc. Po raz pierwszy nazwała Alicie swoją córką.
W kwestii pogrzebów to nic nie przebije pogrzebu Reiny


Zgadzam się, pogrzebu Reiny z RdC nic nie przebije.
Co do Francisci to faktycznie dziwne, że nie próbowała wydostać się wcześniej. Chyba, że Alicia koczowała przy niej całą noc. Nie pamiętam już teraz dokładnie jak to było....

Paulina27 napisał:

Zakończyli watek Mary i Arturo. W tym temacie to jedynie maly Felipe cieszyl oko.


Felipe to słodziak. Humbe "robi" ładne dzieci.
Co do wątku Mary i Arturo to delikatnie mówiąc nie zachwycał. Na początku ich związek pokazywali głównie od strony seksualnej, poza tym Hortencia cały czas między nimi mieszała, a pod koniec telki zaczęło u nich wiać nudą. Marę lubiłam, Arturo w sumie też, ale często mnie wkurzał. Zabrakło mi u nich akcji, tego przysłowiowego czegoś. Najbardziej podobał mi się ich watek, gdy Arturo wyszedł ze szpitala i gdy walczyli przeciwko Liseth (do momentu, gdy on wpadł na "świetny" pomysł porwania dziecka ).

Paulina27 napisał:

Ines jest kompletnie nieodpowiedzialna, jak idiotka sledziła Santiaga i pojechala za nim do meliny, nawet tam weszla i sie ujawnila. A chwile wczesniej przyznala że sie go boi. Sama niewiem ktory Santiago przywital ją w drzwiach. Czy ujecia na jego wzrok kiedy sie obejmuja ma sugerowac, że zły udaje dobrego?


Mnie się wydaje, że to był zły Santiago udający dobrego. Ten jego wzrok i mina, gdy Ines go przytuliła dość niepokojące. Jakby czaiło się w nim zło1
Ines bystrością umysłu nie grzeszy. Sama naraziła się na niebezpieczeństwo. Niby chwilami boi się Santiaga, dostrzega niepokojące zmiany w jego zachowaniu, a w pewnym stopniu sama go prowokuje - po co drążyła temat doktora jak widziała, że źle na niego reagował?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:51:34 21-08-16    Temat postu:

Lineczka napisał:
Paulina27 napisał:

W następnej scenie Santa mowi, ze Satiago okłamywal ją od ich pierwszego spotkania, czyli juz wczesniej cos jej nie pasowalo.


Mnie to wyglądało raczej na swego rodzaju szok u Santy na wieść, że ich pierwsze spotkanie nie było przypadkowe i Santiago ją okłamał. Nie miałam wrażenia by coś jej wcześniej nie pasowało.

Jak dla mnie Santa stwierdzila fakty. Wczesniej Humbe uzmyslowil jej że Santiago dziala z premedytacja - dzien pogrzebu Ulisessa. Wtedy w gabinecie doznala szoku, że spotkanie z Santiagiem nie bylo przypadkowe.

Ja odniosłam wrazenie, że Ines przywitał dobry Santiago i nie udawał, a pózniej na dzwiek nazwiska doktora obudzil sie zły. Ale to kwestia interpretacji.

Własnie kończe swoj wywód na temat retrospekcji Santiago, to dlugi temat wiec na dzis tylko tyle
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21696
Przeczytał: 117 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:14:15 21-08-16    Temat postu:

Mogło i być tak, że faktycznie Ines przywitał dobry Snatiago a nagle zmienił się w tego złego. Ewentualnie udawanie opanował do perfekcji.

Będzie wywód dotyczący wspomnień Santiago? Super.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:43:07 21-08-16    Temat postu:

Caly watek zabójstwa Vincente to najwieksza rozkmina tej telki. Z wspomnień Santiaga wynika, że Humbe zabił drania tylko dlatego, że brat go o to poprosil, aby go bronić... A slowa Santiago jesteś najlepszym bratem na swiecie mnie nie dziwia. Konsekwencja... Humbe twierdzilł, że zawsze ratował mu skóre, bral na siebie wine za Santiago juz w dziecinstwie. Jako braci łaczyla ich dziwna więź... Humbe rozpaczal po jego domniemanej śmierci. Teraz znowu gdy Santi poprosił aby sprzatnął Vincentego bo mu zagraża Humbe przystał na to. Myśle, że w tej sprawie bracia zawarli pakt, że nikt nie moze sie o tym dowiedzieć i nie beda nawzajem rzucac na siebie podejrzeń.
Odniosłam wrażenie, że Humberto nie był zadowolony ze swojego wstepku, tlumaczył się, że zrobil to tylko dla Santiago. We wczseneijszym odc jak jako widzowie dowiedujemy sie kto jest mordercą, Humbe siedzi na łóżku i powtarza musialem to zrobić znowu ta konsekwencja... Na koniec troche wybieliła sie postać Humberto.
Jeszcze znalaząłm te scene https://www.youtube.com/watch?v=yN7xZFIOoAQ

Z tej retrospekcji jeszcze wynika, że Santiago wczesniej planował co zrobi z cialem i resztą. W tej odslonie był bardzo pewny siebie, jego relacja z bratem zupełnie niepodobna do biezacej kiedy konkurowali o względy Santy. Bede obstawala przy swojej wersji, że Santiago chcial uśmiercic kogokolwiek aby podlozyc głowe i cialo. Nie było, żadnych przesłanek aby Vincente coś wiedział. Mógł chociaż na koniec powiedzieć Ines aby uważała na Santiago...
Pomimo, że jako widz wiedzialam wczesniej, że to Santiago wrobił Sante, to retrospokcje robią wrazenie. Oprawa muzyczna, ujawnienie sie porowacza i ten anonimowy telefon. Spojrzenie wzrok Santiaga ściagającego maskę to jeszcze nie jest szczyt jego mozliwosci - dla mnie najlepsze w gabinecie po ataku na Ines
Pokazali zwoki w ciemnym zaułku, ledwo reka wystaje - dobre rozwiązanie, a Sante polożono na kartonach, zeby nie na golym cemencie

Obczaj to: https://www.youtube.com/watch?v=sOMjUOnnoDI
Mega

Lineczka napisał:
Świetna była też scena z kanciapy, gdy Santiago powtarzał że to wszystko nie jest jego winą i uderzał się w głowę. Rewelacja! Pochwalę Diaza, bo gra człowieka z zaburzeniami osobowości bardzo dobrze mu wychodzi. Brawo!

Pomimo, ze nigdy nie zachwycalam sie Aaronem ani Santiagiem musze sie zgodzić. Najlepsze jak uderzal z bani w ściane i powtarzal, ze to nie jego wina. haha Przypomniało mi się, że Ines tez miała blskie spotkanie ze ścianą

Ostatnio jak ogl odc z zabjstwem Vincenetgo to zwracalam uwage na wszelkie szczegoly. Santiago w tej samej koszulce był rano gdy poszedl do łóżka z Santą, pożniej przy zabojstwie i na wieczor gdy ją przytulał w salonie. A juz wtedy chcial ją wrobić.

Lineczka napisał:
Nurtuje mnie pewna kwestia. Dlaczego Santiago wrobił Santę w zabójstwo Vincente? Akurat w tamtym czasie było między nimi dobrze. To dziwne, że przespali się ze sobą a za kilka godzin on uczestniczył w morderstwie i jak sam stwierdził miał "pewne plany co do głowy i ciała Vincentego". Już wtedy zamierzał wrobić Santę. Dlaczego? Nie chciał by odkryła, że ma problemy psychiczne? Miał zamiar skrzywdzić Humberto posyłając kobietę, w której się zakochał za kratki? Chciał się odegrać na Sancie za to, że wyszła za jego brata? A może zły Santiago po prostu lubi krzywdzić ludzi i sprawia mu to przyjemność?

Trzeba jeszcze wziąśc pod uwage fakt, ze Santiago ma rozdwojenie jaźni. Probowalam przesledzić przebieg wydarzeń, z tego co pamietam
Rano dobry Santiago i Santa przylapani przez Humberto - jak dla mnie ta scena byla tylko po to aby rzucić podejrzenia na Humberto. Następnie odrazu przejscie do wieczoru, Vincente z Ines i pózniej jego zabójstwo w domu. Jezeli ciemna strona Santiago uczestniczyła w zbrodni to cos musialo go zdenerwować. (ale ok, z jakiego powodu sie "włączył") Póżneij pokazano Santiago w szpitalu i jego tlumaczenia przed Panchem. Szukali Ines w domu - glupie, ze Santiago powiedzial, że przeszukal dom i jej nie znalazl a nie był na górze, i nie zdązyl bo zadzwoniła Daniela. W rezydencji Santiago byl nieproszonym gościem dla Humbe, jak na tamte odc to konsekwencja w ich szorstkiej braterskiej relacji. Póżniej akcja z glową, chory Santiago musiał w miedzyczasie ja podłozyc. Czyli przez cały czas udawał dobrego, probowal zwabić Sante do jadalni. Pózniej Santiago przytula Sante na pozegnanie i zostaje z Ines a gdy wracają do domu to znajduja krew na miejscu zbrodni. Nastepnego dnia była akcja z porwaniem Santy przez Franco a po powrocie dowiedziała sie o romanse matki z mężem i poszła sie połozyc... Santiago był w szpitalu z Ines, przyszedl Willy i wyznal, z jest ojcem dziecka. To musiało zdenerwowac Santiago. Wtedy włączyła aie jego ciemna strona, porwal ukochana i wrobił w zabojstwo. Pożniej przyszedł do jej domu celem rozmowy z nią o ojcostwie dziecka Ines. Wtedy tez musial udawać, no tak odsunął od siebie podejreznia.

Ale dlaczego Santiago ją wrobił... oto jest pytanie...może nawet tworcy tego nie wiedza, nie przewidywali, że ktoś tak doglebnie bedzie to analizowal

Trzeba jeszcze dodać, że teoretycznie zly Santago mial obsesje na punkcie Santy, chore pomysly i krzywdził ludzi. Dobry rzekomo ja kochał ale też działał z premedytacją.
Obsesja.. hmm z jednej strony chciał z nia byc a z drugiej skrzywdzić i wpakowac do wiezienia (wtedy by ja stracił) jedno zaprzecza drugiemu. Chory psychicznie człowiek chciał kogos wrobic.. a dlaczego akurat Sante.. bo ciągle o niej mysli... wiec koło sie zamyka

W areszcie na widzeniu powiedział Sancie, że zalatwił najlepszego adwokata- Humberto. Mozna podejrezwac, że celowo aby dokńczyc oplanu. Pózniej w wiezienu odsunął podejrzenia od brata - kosekwentnie amnestia ponad wszystko w sprawe zabójstwa. W tych scenach musial uddawać dobrego, albo głupiego- nieswiadomego.
Tak to widze...

Tak czy inaczej dobry Santiago dla mnie to jakas porazka, ten z poczatkowych odc to jakas kpina. Szczerozłoty pilnował syna Santy w szpitalu i z chodzilza nia z miną zbitego psa. Humbe tak sie nie poniżał ! Nic dziwnego, że na poczatku traktowaam ten serial z rezerwa, tylko Humbe i Gaby mnie przy nim trzymali, bo prot był beznadziejny. A gdy był beznadziejny to nawet nie zwrocilam uwage ze jest atrakcyjny i tak mi zostało. Nie rozumeim psychiki ludzi którzy zachwycali sie Santim. Już wole Santiago od ok 85 odc kiedy to wsciekał sie na Sante z byle powodu, co prawda wtedy tez irytował ale latwiej było mi go przełknął na ekranie. Ostatnio wracałam do jednej sceny z przeszłości SyH i natknełam sie na Santiago. Jego widok przyprawił mnie o mdłości. Ale bliżej napisze za kilka dni bo bedzie o tym dyskusja
Moze zeszłam z tematu ale musiaałm to z siebie wyrzucic... Odrazu lepiej To tyle na dzis
Buenas noches
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21696
Przeczytał: 117 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:18:25 21-08-16    Temat postu:

Paulina27 napisał:
Caly watek zabójstwa Vincente to najwieksza rozkmina tej telki. Z wspomnień Santiaga wynika, że Humbe zabił drania tylko dlatego, że brat go o to poprosil, aby go bronić...


To samo w sobie jest dość nietypowe. Kto "normalny" na prośbę brata/innej osoby zabija drugiego człowieka? Mnie się wydaje, że Humberto sugestie Santiaga były na rękę, znalazł pretekst by pozbyć się człowieka, którego nienawidził. Vincente był jego ojcem, a przez prawie 40 lat nie przyznawał się do tego, za to romansował w najlepsze z Franciscą - żoną najlepszego przyjaciela. Poza tym zdradził Humberto okłamując go, że Willy nie żyje, podczas gdy trzymał go w piwnicy. Na dodatek, gdy kancelaria zaczęła mieć problemy to uciekł niczym szczur z tonącego statku. Według mnie Humberto nie rzucił słów na wiatr w Kościele przy księdzu Miltonie. Powiedział, że Vincente "już nie żyje" i obietnicę swą spełnił. Chciał tego i skorzystał z okazji, którą dał mu Santiago, by mieć wytłumaczenie swego czynu...
Moim zdaniem Humberto bardziej żałował tego, że Santa została wrobiona w morderstwo i że temu nie zapobiegł niż samego czynu, czyli zabójstwa Vincente.

Paulina27 napisał:

Bede obstawala przy swojej wersji, że Santiago chcial uśmiercic kogokolwiek aby podlozyc głowe i cialo. Nie było, żadnych przesłanek aby Vincente coś wiedział. Mógł chociaż na koniec powiedzieć Ines aby uważała na Santiago...


Tutaj mam mieszane uczucia. Z jednej strony to faktycznie Vincente przed swoim wyjazdem nie przejawiał chęci by podzielić się z kimś rewelacjami na temat Santiaga. Nie groził mu, nikogo przed nim nie ostrzegał. Z drugiej strony mógł znać większość szczegółów z jego przeszłości. Nie zapominajmy o tym, że Vincente swego czasu zatrudnił detektywa, który miał jak najwięcej dowiedzieć się o Santiagu. Nie zostało do końca ukazane ile faktów z jego życia Robledo poznał. Pewnie wiedział o gwatemalskich "przygodach" przyszłego zięcia, mógł też odkryć, że w przeszłości siedział w więzieniu, zabił człowieka w wypadku samochodowym i że wylądował w psychiatryku. Wszystko zależy od umiejętności i profesjonalizmu detektywa. Nie zdziwiłabym się, gdyby Vincente zlekceważył te "incydenty" Santiaga. Więzienie - było, minęło, za długo tam nie zabawił. Wypadek - każdemu mogło się zdarzyć. Pobyt w psychiatryku - widocznie Ines i Santiago idealnie do siebie pasują, bo ona też normalna nie była. Dlatego nie miał nic przeciwko związkowi najmłodszego z Canów ze swoją córką, tym bardziej skoro ona spodziewała się dziecka.
Szukając motywu "zlecenia" zbrodni Vincente przez Santiaga biorę pod uwagę kilka opcji:
1. może chciał się na nim zemścić za to, że Robledo kiedyś wykorzystał jego nieciekawą sytuację (pobyt w areszcie), zaszantażował go i zmusił do ślubu z wariatką Ines;
2. chciał się pozbyć osoby, która znała niewygodne fakty z jego życia i była spoza rodziny;
3. to było wymierzone w Humberto, Santiago tak nim manipulował, że doprowadził to tego, iż jego brat zabił w okrutny sposób swojego biologicznego ojca, zdawał sobie też sprawę, że Pancho będzie o to podejrzewał właśnie Humberto a nie jego, tym samym przysporzył mu problemów;
4. po prostu pragnął kogoś zabić, urządzić swój spektakl z głową i ciałem i trafiło na Vincente.

Paulina27 napisał:

Pomimo, że jako widz wiedzialam wczesniej, że to Santiago wrobił Sante, to retrospokcje robią wrazenie. Oprawa muzyczna, ujawnienie sie porowacza i ten anonimowy telefon.


Retrospekcje to wielki atut tej telki. Mają niesamowity klimat. Scenarzyści świetnie je dopracowali, zadbali o niemalże każdy szczegół.

Paulina27 napisał:
Spojrzenie wzrok Santiaga ściagającego maskę to jeszcze nie jest szczyt jego mozliwosci - dla mnie najlepsze w gabinecie po ataku na Ines


Zgadzam się! Miał wtedy dziki i złowrogi wzrok, wyglądał jak opętany! Czułam się wtedy jakbym oglądała dobry horror albo thriller!

Paulina27 napisał:

Pokazali zwoki w ciemnym zaułku, ledwo reka wystaje - dobre rozwiązanie, a Sante polożono na kartonach, zeby nie na golym cemencie


Santiago widzocznie nie chciał by się rozchorowała i miała problem z nerkami.


Paulina27 napisał:
Obczaj to: https://www.youtube.com/watch?v=sOMjUOnnoDI
Mega


Rewelacja! Zły Santiago w pełnej krasie a do tego świetna muzyka robiąca klimat. Aż mnie ciarki po plecach przeszły! Świetny filmik.

Drugą część Twojego posta skomentuję później, bo za długi by mi wyszedł ten.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:39:22 21-08-16    Temat postu:

Cudowna animacja , ja musze swój avek zmienic bo mam za szeroki.

Myślalam, ze już wyczerpałam temat ale Twój komentarz dał mi do myślenia.

Lineczka napisał:
To samo w sobie jest dość nietypowe. Kto "normalny" na prośbę brata/innej osoby zabija drugiego człowieka? Mnie się wydaje, że Humberto sugestie Santiaga były na rękę, znalazł pretekst by pozbyć się człowieka, którego nienawidził.

Dokładnie to taka niecodzienna prośba . Humbe konsekwentnie przyjął role obroncy brata. Jednocześnie ludojad mial motyw.. smierc Vincente byla mu na ręke, mial wytłumaczenie i troche czystsze sumienie. Trzeba jednak przyznać, ze pomimo iz zrobił to z zimna krwią to jednak lekko to nim wstrzasnelo. Nie chce sie powtarzac, ale oczywiscie wrobienia Santy zalowal nabardziej.

Lineczka napisał:
Z drugiej strony mógł znać większość szczegółów z jego przeszłości. Nie zapominajmy o tym, że Vincente swego czasu zatrudnił detektywa, który miał jak najwięcej dowiedzieć się o Santiagu.

Własnie miał warunki aby sie dowiedzieć.. i teoretycznie sie dowiedział i mimo tego nalegal na slub

Lineczka napisał:
Nie zdziwiłabym się, gdyby Vincente zlekceważył te "incydenty" Santiaga. Więzienie - było, minęło, za długo tam nie zabawił. Wypadek - każdemu mogło się zdarzyć. Pobyt w psychiatryku - widocznie Ines i Santiago idealnie do siebie pasują, bo ona też normalna nie była. Dlatego nie miał nic przeciwko związkowi najmłodszego z Canów ze swoją córką, tym bardziej skoro ona spodziewała się dziecka.

To najlepsze...
Mozna założyć, ze o psychiatryku i chorobie dowwiedział sie duzo pózniej... ale detektywa wynajął juz na samym poczatku..może uznal, że Santi wyszedł na prostą i zasluguje na szanse, a choroba się nie odzywa wiec taki zięć mu pasuje
Przeslanek nie było, to raczej domysły
Lekko naciagana ta wersja...


Lineczka napisał:
Szukając motywu "zlecenia" zbrodni Vincente przez Santiaga biorę pod uwagę kilka opcji:
1. może chciał się na nim zemścić za to, że Robledo kiedyś wykorzystał jego nieciekawą sytuację (pobyt w areszcie), zaszantażował go i zmusił do ślubu z wariatką Ines;

Zupełnie nie wziełam tego pod uwagę ale masz racje. Santi mial motyw i to jaki Dziadowi się nazbierało u wszystkich

Lineczka napisał:
3. to było wymierzone w Humberto, Santiago tak nim manipulował, że doprowadził to tego, iż jego brat zabił w okrutny sposób swojego biologicznego ojca, zdawał sobie też sprawę, że Pancho będzie o to podejrzewał właśnie Humberto a nie jego, tym samym przysporzył mu problemów;

Nie myślałam o tym w ten sposób, tu raczej bym powiedziała, że to byl skutek całej akcji. Watpie aby w tamtej chwili chcial wrobić/zaszkodzić - najlepszemu bratu na swiecie. Chociaz w przyszlosci mialby na niego haka... Dobrego Santiaga nikt nie podejrzewał a Humbe...

Lineczka napisał:
4. po prostu pragnął kogoś zabić, urządzić swój spektakl z głową i ciałem i trafiło na Vincente.

Tak to własnie wygladalo. A jaki Santiago był zachwycony . Ten cały dialog braci Cano swietny
Humberto: Co chcesz zrobić Santiago
Santiago: Mam pewne plany co do głowy i ciała Vicentego, a teraz wyjdz - diabelski wyraz twarzy
Humberto: Co chcesz zrobić?
Santiago: Znowu musze Ci podziekować, jestes najlepszym bratem na świecie
Humberto: Santiago...
Santiago: Humberto.., spokojnie..., od tej chwili ja sie zajmuje ta sprawą... Ty sie nie mieszaj.. wyjdz
Mina Humberto ... Ta pewnosc siebie Santiaga psychopaty . Był zachwycony, że wszytko idzie zgodnie z planem.
Niech bedzie zabili dziada.. mieli motyw ok. Mogli jakos pozbyc sie ciała i koniec. Ale cała szopka z podlozeniem zwłok i głowa (stanowiła kluczowy element, sam sposób zabojstwa nie byl normalny) na tacy to juz chory pomysł.

Lineczka napisał:
Santiago widzocznie nie chciał by się rozchorowała i miała problem z nerkami.

Dobre No widzisz Santi wcale nie jest taki potworem... Nawet w tamtej chwili myślal o Sancie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telenowele wyemitowane Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 339, 340, 341 ... 359, 360, 361  Następny
Strona 340 z 361

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin