Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Mia vs. Roberta ???
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 59, 60, 61  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Zbuntowani
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Mia czy Roberta ???
Mia
39%
 39%  [ 239 ]
Roberta
60%
 60%  [ 367 ]
Wszystkich Głosów : 606

Autor Wiadomość
kr86100
Mocno wstawiony


Dołączył: 04 Maj 2012
Posty: 5411
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:50:16 26-02-13    Temat postu:

Dla mnie Mia była lepsza bo przynajmniej nie udawała ze jest najmądrzejsza i najdoroślejsza (zdawała sobie sprawę że jest mało inteligentna).... a Roberta udawała taką mądrą i dorosła a tak naprawdę była głupią gówniarą i to wszystko co ją spotkało (problemy z Diego) tak naprawdę to była wina jej głupiego zachowania... najbardziej wkurzyła mnie pod koniec telki jak nie chciała wysłuchać Diega i i nie rozumiała że on to robi dlatego ze chce odzyskać matkę... bo dla niej najważniejszy był bunt...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prett
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 16 Mar 2013
Posty: 60
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:42:38 16-03-13    Temat postu:

Roberta.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ZampiVanez
Moderator
Moderator


Dołączył: 31 Maj 2013
Posty: 51535
Przeczytał: 225 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:35:04 04-06-13    Temat postu:

obie Ale wybieram Mie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
DulceMaria99
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 04 Gru 2013
Posty: 116
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:12:03 05-12-13    Temat postu:

Zdecydowanie Roberta i nie ma co argumentować. A co do Mii to nie gustuje w Barbie zwłaszcza tego pokroju ...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MrFlawless
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 28 Lut 2014
Posty: 155
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 15:14:26 01-03-14    Temat postu:

Mia za jej usposobienie pieska (słodkie oczy, ciepłe serce) Roberta też miała fajny charakterek, ale z wyglądu za to mi się nie podobała. Dlatego głos na Mia
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aisha
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2012
Posty: 14067
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żory
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:18:27 23-04-14    Temat postu:

Mia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Raquel Becker
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Sty 2012
Posty: 50097
Przeczytał: 98 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:01:58 02-06-14    Temat postu:

Nie znoszę Mii irytowała mnie strasznie swoim zachowaniem.
Wybieram Robertę oczywiście <3 dziewczyna z charakterem szczera do bólu nie dała sobie w kaszę dmuchać . Zawsze broniła swoich przyjaciół i nie pozwoliła ich skrzywdzić uwielbiam ją <3333
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Violetta
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 06 Lip 2014
Posty: 3140
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:30:51 25-07-14    Temat postu:

Roberta oczywiście
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13279
Przeczytał: 52 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:28:19 22-06-15    Temat postu:

Zdecydowanie Mia. Pod maską barbie kryła się wrażliwa, ciepła i sympatyczna dziewczyna. Roberta natomiast była mega irytująca i sama prowokowała bójki, konflikty jak typowa rozpieszczona małolata której się nudzi. ( Scena poznania z Mią chociażby ).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dulce98
Motywator
Motywator


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 249
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:38:41 06-08-15    Temat postu:

Roberta, Roberta i jeszcze raz Roberta. Zawsze walczyła o swoje, bywała impulsywna ale zawsze skoro do pomocy innym. Lojalna, wspierająca i odważna. Nie oceniała innych. Chociażby Pilar, kiedy wszyscy już ją ocenili, czy Miguela gdy trafił do więzienia. Do tego pozytywna, szalona, śliczna i spontaniczna. Oczywiście miała wady jak każdy, ale uważam że była kochająca i uczciwa a to najważniejsze.
gdzieś czytałam, że jej problemy z Diego to jej wina. Jedyną jej winą było to, że się zakochała w takim rozpieszczonym chłopcu. bardzo brzydko ją potraktował gdy wróciła z Hiszpanii, tak samo z zakładem. Ciągle ją oszukiwał więc jak miała mu zaufać?
Co do Mii, no tak lubiłam ją. Ale to ona najczęściej pokazywała jaka jest pusta. Scena poznania z Robertą, szczerze nie dziwię sie reakcji Pardo gdy ta podeszła do Niej krytykując od razu jej ciuchy, nazywała ludzi projektami, a biedniejszych prostakami. Zmieniła sie, bo zmieniła i nie wątpię że w glębi duszy była dobra, ale cięzko było jej to pokazać. Chyba wolałam Vico, która była szczersza niż Mię, która tak bardzo zwracała uwagę na wygląd człowieka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jantar
Generał


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 7796
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:12:14 27-08-15    Temat postu:

A ja się nie zgadzam że Mia była pusta, nawet na początku. Jeśliby taka była, to jej przyjaciółkami nie byłaby jedyna grubaska w szkole i puszczalska stypendystka. Na pewno, widać to nawet po koleżankach, potrafiłaby bardziej reprezentacyjne znaleźć. Pusta osoba nie docenia przyjaźni, a Mia od pierwszego do ostatniego odcinka była bardzo lojalna, szczera i prawdziwa wobec nich. Już na początku dla Celi zrezygnowała z Miguela. Widząc że on tratuje wbrew temu co mówił raczej przedmiotowo Celi, jako przyjaciółkę i środek do jej dokuczenia, obok kłótni starała się mu przemówić do rozumu, że robi jej niepotrzebne nadzieje. Potrafiła od tak, bez przyczyny, nawet bez prośby wybaczyć Vico wszelkie oszczerstwa pod swoim adresem. Znamienne są jej ówczesne słowa. Że bardzo ją zraniła i nie zapomni tego, ale też nie przekreśli jej jako osoby i przyjaźni, która je łączyła tyle lat. Będzie o nią walczyć, bo wie że jest inna- z pewnością to postawa "pustej" osoby. Zresztą ona nie tylko to mówiła ale i robiła, nie pozwoliła się Vico stoczyć, z nią samą walczyła, by nie brała narkotyki i nie wpadła w nałóg, by w końcu zaczęła szanować samego siebie. To że Vico się zmieniła to w 70% zasługa Mii a potem Rocco. Dodam, że piszę tylko o scenach z pierwszej teomporady, a podobno wtedy Mia była najbardziej pusta.
A jaka była reakcja "pustej" Mii na zdradę Miguela. Można sobie porównać: Robert głupi zakład, za który z dziesiątki razy przepraszał Diego. Miguelito związanie się z nią dla zemsty na ojcu, oskarżenie rodziny Colucci o defraudację i śmierć jego ojca. Nie muszę pisać która krzywda była większego kalibru. Ta "wspaniała" Roberta obraziła się na śmierć, nie dała żadnej szansy, wybaczyła innym, nawet gorsze rzeczy (Simon zatajenie dziecka) a jemu nie. Mia natomiast nawet bez prośby, od tak po prostu jak wcześniej Celi i Vico wybacza Miguelowi. Dla mnie to jest prawdziwa głębia i wnętrze Mii, jak była dobra, wrażliwa i mądra i pokazanie jednocześni czym jest prawdziwa miłość. Mało tego sama zaczęła o niego walczyć, by on sam sobie wybaczył, by nie rzucał wszystkiego, by spojrzał sobie prosto w lustro. Jest taka scena jak Miguel mówi jej że do niej nie wróci, bo nie zasługuje na nią, cóż nic dodać nic ująć, sama uważałam że nie zasługiwał. Mimo to ona się nie poddała.

Co do zaufania do Gastona II temporadzie, nie przesadzajmy. Gaston to wyjątkowo inteligentna osoba, sprytnie zastawił pułapkę na Miguela, ten w nią od razu wpadł. Ja ją nie potępiam za tamto zachowanie i to nie dlatego że to moja ulubiona bohaterka. Ona tylko powiedziała Miguelowi że ma wątpliwości, tylko tyle i za tyle. Ją ta cała sytuacja z więzieniem przerosła, ale miała prawo przerosnąć, bo Mia była jeszcze dzieckiem, miała skończone 16 lat, a obok siebie nikogo dorosłego, kto by ją wsparł. Ojca jak zwykle nie było, była przerażona porwaniem, okupem, groźbami, samotnością, brakiem Miguela, a potem tym oskarżeniem i aresztowaniem. Według mnie większość dorosłych ta sytuacja by przerosła, a nie tylko bogatą, nie znającą życia nastolatkę. To nie zabawa czy głupie teksty bananowej młodzieży. Tak samo nie mam pretensji do Miguela że jej wtedy nie wybaczył, zawiodła w takiej próbie. Dla mnie oboje przegrali w starciu z inteligencją Gastona, ale szybko się pozbierali.

Co do Roberty to nie lubię tej postaci. Ona właśnie dla mnie była dużo bardziej rozpieszczona i egoistyczna, mimo że na pierwszy rzut oka sprawiała inne wrażenie. Wcale nie miała gorzej niż Mia, mimo to często użalała się nad sobą, ileż to razy nawet do Jose czy Lupity mówiła, że w porównaniu z nimi miała gorzej, czym doprowadzała mnie rozwydrzona gów**niara do szału . Matka ją urodziła jak miała 16! lat. Nie oddała do internatu, przytułku, nie usunęła pozbywając się "problemu" lecz wychowywała jak potrafiła. Naprawdę miałaby lepiej gdyby tak jak Mia, Diego, Tomas i pozostali została w wieku czterech! lat (wiek pada podczas ich wakacji w Kanadzie) oddana do szkoły z internatem i kłopot z głowy? Przecież Mia w pierwszym odcinku urządza striptease, bo ojciec odwołał ich pierwsze wspólne wakacje, a dziewczyna ma 15 lat. Naprawdę Rob miała gorzej? nawet ta cała niedoszła macocha z niej szydziła, że może się skarżyć, ojciec jej nie uwierzy. Przecież oddał ją do internatu, a w międzyczasie wychowywały ja służące, nie ma i nie miała żadnej tak naprawdę rodziny. Mimo to uważam że i tak Lupe, Teo, Tomas, Diego, Vico, Celi mieli gorzej. W miarę normalnych rodziców, chociaż też błędów się nie ustrzegli, miał Giovanni i nie najgorszą matką była właśnie Alma. Znamienne że ta dwójka najbardziej ich nie doceniała i najmocniej się skarżyła. Chyba tym mi najbardziej ta bohaterka podpadła.
Drugą rzeczą która mnie totalnie w Rob irytowała to jej przekonanie o własnej nie wiadomo jakiej inteligencji, wtrącanie się we wszystko, ocenianie i osądzanie innych i wymierzanie "sprawiedliwości". Strasznie mi się podobało jak idealnie podsumował jej "bunt" i zadziorność Valverde. Nie boisz się urządzać afer, bo matka zawsze jest po twojej stronie i cię wybroni. Łatwo się buntować jak ma się taką matkę, która będzie walczyć jak lwica. Ciekawe czy byś się tak zachowywała jakby twoja matka zachowywała się jak pozostali rodzice. Rob zatkało (II temporada) i chyba po raz pierwszy do niej dotarło że jest mocna w gębie i nie tylko, bo za plecami zawsze stoi mamusia, która w razie czego ją obroni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dulce98
Motywator
Motywator


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 249
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:01:35 27-08-15    Temat postu:

Serio? Mia w którymś z pierwszych odcinków mówi do Celiny, że jest jej najlepszym PROJEKTEM. Jak wgl, może mówić tak o rzekomo najlepszej przyjaciółce? Mia wychodzi ze szkoły i widzi Robertę co jej mówi? że matka jej nie kocha, bo ma beznadziejne ciuchy. Jak mówiła o Lupicie? że musi włożyć w jej wygląd dużo pracy. Tak jak napisałam nie była to zła dziewczyna ale tak bywała pusta , tak się zachowywała, o czym świadczą te sytuację. Ale dobra przeskoczmy to późniejszych odcinków. Mia wraca z wakacji z Miguelem i robi aferę o głupie łóżko, zachowując się jak 10 latka. Tak tak Sol jakaś dziewczyną o złotym sercu nie była, ale to Mia ją od razu oceniła. De lariva skleiła jej wlosy, a Mia krzyczy by wezwać Miguela i się na Niego obraża, kiedy ten pomaga Jose a dziewczyna ma większe problemy na głowie. Nawet same teksy do Almy było to wielokrotnie pokazane " Alma jest kochana, ale nie umie się ubrać " no błagam ileż można o tym samym?


Nie na tym wątku, ale na innym napisałam, że Mia w 3 temp. bardzo dojrzała no ale co ma jedno do drugiego? W sensie fakt, że Roberta nie wybaczyła Diego, a Mia Miguelowi całą tą zemstę tak?
Ale w tym temacie. Miguel to zupełnie innych chłopak od Diega, i zupełnie inne były ich relacje. O czym pisałam w wątku Mii i Miguela. Diego był dziecinny, i nie można mu było zaufać i był taki praktycznie przez większość serialu ( niby dojrzał po 1 temp. a co robił w 2, z Lolą, z wyborami itd) Miguel był zupełnie inny. Po tej całej akcjii zemstą, była ta afera z Gastonem. Wspierał ją, troszczył się o Nią, chciał Go zdemaskować, by ona zobaczyła jaki jest. Diego nie zrobił nic, by Roberta mu na nowo zaufała. Nie porównywałabym tego.

A jeszcze jedno sprawa Gastona. Najlepiej powiedzieć, że młoda a Gaston sprytny. Tylko że już w 240 którymś odcinku Mia okłamuję Miguela i idzie się spotkać z Gastonem. Ufa mu jak idiotka, po tym co jej zrobił w zeszłym roku. Miguel mówi jej co Gaston mu powiedział, ale Mia swoje " on się zmienił, on jest dobry " więc w tym momencie argumenty które napisałaś nie są zbyt dobre. Ponieważ Mia zamiast zaufać Miguelowi ufa po raz kolejny Gastonowi. Już kiedyś tego pożałowała, bo jak zaczynała z Nim się przyjaźnić, wszyscy mówili jej jaki jest, okej wtedy mogła tego nie widzieć, ale pod koniec 1 temp. kiedy on ją dusi w tym pokoju, grozi jej widać jaką jest osobą. Ale Mia dalej woli ufac Jemu niż swojemu ukochanemu.


Ostatnio zmieniony przez Dulce98 dnia 19:07:24 27-08-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jantar
Generał


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 7796
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:56:47 27-08-15    Temat postu:

Bardzo serio. Rzeczywiście dziesiątki razy przeprosin to nic, nawet publiczne, przez radio. A odnieś się do tego co napisałam, jeśli potrafiła Rob wybaczyć Simonowi dziecko to jakim sposobem nie mogła zakładu Diego, to było okrutne i podłe, ale jednocześnie dziecinne. Rob tymczasem zachowywała się tak, jakby popełnił zbrodnię przeciwko ludzkości i skrzywdził uciśnioną niewinność. To też miałam na myśli porównując wybaczenia. Roberta tak się zacietrzewiła, a podobno taka inteligentna była, że nie wybaczyła jednak głupiego zakładu przez taki okres czasu, podczas gdy Mia miała o wiele większy powód do odwrócenia się. Miguel chciał skrzywdzić ją i jej rodzinę, mimo ta "pusta" Mia zapomniała o swojej urażonej dumie i w tym czasie zastanawiała się jak mu pomóc. Dla mnie to kolejny dowód na to, która tak naprawdę była większą egoistką i myślała o sobie, bo mówić (gadać o ciuchach i wyglądzie)a robić (przejmować się drugim bardziej niż sobą)nto jednak różnica.
Wspomniałaś o niemiłym potraktowaniu po powrocie z Hiszpanii, wspomnij także dlaczego to nastąpiło. Wpadła Rob i z wrodzonym sobie wdziękiem rzuciła się na Paolę nic o niej nie wiedząc, nie znając jej, po czym ją zakneblowała i związała. Lojalnie informuje że gdybym to ja była Diego, to ona usłyszałaby nie takie rzeczy ode mnie...
Mia miała głupie teksty, nigdzie tego nie negowałam, znajdzie się jeszcze ich masa, będziemy się przerzucać? Przypomnij sobie jak Rob oskarżyła Mię że to przez nią jej matka wyjeżdża, mimo że dobrze wiedziała że sama jest winna, bo ją publicznie szm*atą nazwała. A dlaczego, bo postanowiła poderwać faceta w wieku jej ojca, któremu matka wpadła w oko, a Robcia nie rozumie znaczenia słowa "nie". Pomijam już drobny szczegół jak tym zraniła Mię, bo ona przecież matki nie miała, a Alma pomogła jej w ważnych chwilach i stała się taką namiastką. Świadomość jej utraty bardzo ją zraniła, ale co obchodzą Robertę cudze uczucia, zbyt wielka była w swoim mniemaniu, by się nimi przejmować.

Szkoda że nie wzięłaś pod uwagę kontekstu z projektami, bo wcale nie chodziło o rzeczy czy o przedmiotowe traktowanie. Mia uważała słusznie lub nie, że ma świetny gust, ponadto była córką właściciela znanego domu mody, przez co była z nią na bieżąco. Projektem to była pomoc tym nie mającym tego daru co ona, by być ładnie ubranym i modnym, a nie człowiek jak sugerujesz. Ona sobie wyobrażała że tak im pomaga i jeśli oglądałaś serial to dobrze o tym wiesz. W rzeczywistości tym gadaniem o ciuchach i wyglądzie chciała ukryć niepewność siebie i kompleksy. Gdy Miguel po setnym odcinku źle ją zaczyna traktować ona zaraz obwinia siebie. Zresztą później jest to samo, dopiero po zdradzie się zmienia. Paradoksalnie ona jej dodaje pewności siebie, wzmacnia i dowartościuje (co nas nie zabije...) . Ona cały czas czuje się gorsza i głupsza w tym związku, ale to nic dziwnego, skoro od początku jej to wmawiano (jeden neuron). Pamiętasz co mówi do Lupity? By pomogła jej stać się lepszą by zasłużyła na Miguela, on pewnie zobaczył jaka jest głupia i jej nie chce. Czy tak zachowuje się zarozumiała, egoistyczna osoba, żebrze o miłość, martwi się o drugiego człowieka? W problemach szuka zawsze winy w sobie a nie w drugiej osobie czy w obojgu. Jest taka scenka w jednym z pierwszych odcinków jak Diego pijany siedzi i Mia do niego podchodzi i całkowicie inaczej rozmawia z nim. Jako jedyna pyta co go trapi, dlaczego pije, nic tym nie rozwiązuje a tylko sobie szkodzi. Nie przyjaciele a ta podobno "pusta" Mia to zauważyła i tak do niego mówi, chce mu pomóc. Nagle zjawiają się pozostali koledzy i Mia znów przybiera pozę paplając trzy po trzy coś o ciuchach, jakby przed chwilą ktoś inny sensownie z nim rozmawiał. Scenarzyści według mnie dość jasno pokazali, że ciuchy i wygląd to była maska, by się za nią ukryć i nie pokazać prawdziwego ja. Nawet tymi projektami w pewien sposób starała się sprawić by ją lubili, taka była niepewna siebie. Uważała że tylko za to mogą ją polubić. Dlatego tak wkurzały mnie teksty Roberty wobec niej, bo jeszcze obniżały jej poczucie własnej wartości, nawet jeśli zgrywała super przebojową dziewczynę.

W wojnie o łóżko przesadziła i klej na włosach jej się należał, ale Sol mi nie żal, od początku prosiła się o lanie i jej się dostało. Ja nie jestem psychofanką Mii, zresztą za stara jestem na to, popełniła niemało błędów w swoim życiu. Ale dla mnie była najprawdziwszą, najwrażliwszą, taką kruchą i mądrą dziewczyną, która potrafiła mnie wzruszyć i rozbawić do łez (nie mogę spaść z drabiny, bo gips nie będzie mi do niczego pasował- kocham ten tekst i ją za ten tekst ).
Dla mnie sam pomysł takiej pozornej barbie o gołębim sercu to mistrzostwo świata. Jedna z najbardziej uwielbianych protek ever, z wszystkich telć jakie oglądałam. Dzięki niej zaczęłam się interesować i pokochałam Anię.

Co do Miguela to cię rozczaruję, ale gdyby nie Ponchito, to nie wiem czy Diego nie byłby bardziej lubianą przeze mnie postacią niż Miguel.
Mam do niego takie same zarzuty co do Rob z wyjątkiem bezczelności i niewyparzonego języka (chociaż z tym językiem to różnie). Tak samo przekonany o swojej mega inteligencji, zarozumiały, też przekonany że wie wszystko więc może oceniać innych, wymierzać kary itd, nawet mścić się. Wielokrotnie Mię traktował z góry ("wiele przez ciebie wycierpiałem", ależ mnie wtedy wkurzył, -a ona przez ciebie nie ). Nieraz miałam wrażenie że on nie tylko w ogóle jej nie docenia ale widzi w niej tylko zewnętrzność, śliczną twarz i figurę, a on był łasy na kobiece wdzięki. Tak naprawdę to on nawet swoje zdrady nie żałował, ot zdarzyło się (co mnie najbardziej zszokowało, pozostali również), Mia przesadza, takie było podejście. Właściwie to dopiero po jakimś czasie zaczęło do niego docierać jak ją skrzywdził. Oszukiwał i okłamywał ją bez mrugnięcia okiem.
Diego był dziecinny, rozpieszczony, nieżyciowy, bał się ojca, ale też walczył swoimi sposobami o akceptację, był szczerszy wobec siebie. Nie był jak ta dwójka przekonany że jest nie wiadomo kim. Ja piszę o rzeczywistości, jak bohaterowie byli sami, a nie o publicznych, nieszczerych przechwałkach. W III temporadzie imponuje inteligencją, wrażliwością, mądrością.

Jak to moja przyjaciółka powiedziała III temporada to rehabilitacja tych pozornie "głupszych" w tych związkach. To Mia i Diego okazują się być mądrzejsi, wrażliwsi, potrafią przebaczyć, potrafią zajrzeć w głąb drugiego człowieka. Rob i Miguel są za wielcy w swoim własnym przekonaniu by na takie "drobiazgi" zwracać uwagę.

Przez to Miguela i Diego lubię niemalże na równi, a że Miguelita grał mój uwielbiamy Gatuś to właśnie on przechyla szalę zwycięstwa. Gdyby było odwrotnie to myślę że i u mnie zmieniłoby się. Zdziwisz się ile osób właśnie Mię i Diega lubi a nie Robertę i Miguela, bo mieli dość ich zarozumialstwa i przesadnego mniemania o sobie rzeczonej dwójki. Wśród moich znajomych z Rebeldemanii i RBDmanii, a razem jeździliśmy na koncerty m. inn. Ani do Serbii to jest jakieś fifty/fifty.


Ostatnio zmieniony przez Jantar dnia 20:02:48 27-08-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dulce98
Motywator
Motywator


Dołączył: 01 Sie 2015
Posty: 249
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:59:42 28-08-15    Temat postu:

Rebelde poznałam, dawno, dawno temu i od tego czasu zawsze wolałam Robertę. Była bardzo lojalną przyjaciółką, była szczera i odważna. Pod maską tego wielkiego buntu ukrywała wrażliwą i uczuciową dziewczynę. To było widać, kiedy szczerze rozmawiała np z Luhan czy z Almą. Mogłabym do tych cech które napisałam dodać poszczególne sceny z serialu, ale wątpie by to miało sens. Temat zalet/ wad Mii i Roberty chyba się wyczerpał i nie ma sensu byśmy się przegadywały. A chyba żadna z Nas nie ma wątpliwości, że znalazłybyśmy jeszcze wiele przykładów. Obie to nastolatki, które popełniały błędy. Kwestia gustu, komu jaka bohaterka bardziej się spodobała.

Roberta wybaczyła dziecko Simonowi, bo Go nie kochała. Nie zranił jej. ( tak, głupio chciała stworzyć z nim związek, myśląc że zapomni o Diego ) Taka sama sytuacja była kiedy dowiedziała się, że zdradził ją Iniaki. Wybaczyła mu, ale powiedziała coś takiego " gdybym Cie kochała, nigdy nie wybaczyłabym Ci czegoś takiego"
On jej nie przeprosił, kazał pozdrowić "swoją dziewczynę" Roberta odebrała to jako dalszą część zartu. Mógł ją przeprosić, i powiedzieć że ją kocha, ale oczywiście tak tego nie ujął.

Z tym lubieniem w Rebelde myślę, że bywało różnie. jedno woleli Mię i Diega,. drudzy Miguela i Robertę, inni zaś Robertę i Diega, albo kogoś spoza tej czwórki głównej.
Ja Mię lubiłam, źle mnie odebrałaś Tak zawsze mówię, że mnie denerwowała, ale widziałam w Niej dużo dobrych cech. no i uważam że miała z Miguelem najlepiej poprowadzony wątek miłosny z Rebelde.
Tylko Diega nie lubiłam. I dalej będę uważać że nie można tego porównywać. Bo spójrz. Diego z Robertą tak naprawdę nie byli parą, dopiero przy tym zakładzie. i To jak? źle ją traktował, założył się, więc z dnia na dzień zaczął za Nią "latać" Przecież to aż raziło w oczy. I jeszcze wymyślił tą całą amnezję. On rzadko kiedy odbył z Nią szczerą rozmowę. Praktycznie takie coś nie miało miejsca. Też na Jej miejscu nie potrafiłabym mu zaufać, akurat tutaj w 100% rozumiem Robertę.
Nie jest to ten temat, ale Diego,hm to bardziej on miał o Sobie wysokie mniemanie. I nie porównywałabym go do Mii. Bo to Diego nie miał skrupułów by kombinować, tylko po to by osiągnąć swój cel. Brak zaufania ze strony Roberty jest dla mnie zrozumiały. Przecież jak wyszedł z samolotu powiedział jej że żartował z tym wyznaniem miłości. No proszę, on zawsze bał się przyznać przed samym Sobą że ją kocha. Jak ona w takim razie miała mu zaufać? a to było chyba w okolicach 380 (?) odcinka.

co do Miguela to ja akurat Go bardzo lubiłam- chodź uważam że był za bardzo porywczy i czasami przesadzał. Ale wg mnie był i koleżeński i pomógł każdemu kiedy było trzeba, był uczciwy.
Dziwny był ten wątek ze zdradą, aczkolwiek nie powiedziałabym że Miguel nie widział jak ją skrzywdził. On również bardzo cierpiał. Tylko niestety Mię oszukiwały również Vico i Celina i to było jeszcze gorsze.


Ostatnio zmieniony przez Dulce98 dnia 11:44:00 28-08-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jantar
Generał


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 7796
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:23:11 28-08-15    Temat postu:

Właściwie to nie wiem od czego zacząć. Może od lubienia, wiem że wszyscy mieli swoich sympatyków i antypatyków. Pisałam o tym, że Mia i Diego mieli ich zaskakująco dużo, wcale nie aż tak mniej jak Mia i Miguel. Podczas gdy sympatyków Rob/Miguel było o wiele mniej niż Rob/Diego. Piszę to z perspektywy osoby, która nie tylko dwa razy przed emisją w Polsce w oryginalne oglądała telę, ale potem na różnych forach, w tym tych głównych dotyczących Rebeldemanii była na bieżąco i śledziła wpisy. Zresztą do dziś tworzymy paczkę dobrych znajomych z ludźmi których wtedy poznałam (również osobiście).

Trochę dla mnie ten opis Diega jest taki po pozorach, zresztą Mii także. Porównuję tą dwójkę, bo wbrew temu co widać na pierwszy rzut okaz byli samotni od zawsze, takie biedne, bogate dzieci, mające sprostać oczekiwaniom rodziców (i tu jest różnica z Robertą, Alma w pełni akceptowała ją taką, jaka była). Ta dziecinność i rozrywkowość Diega to też był pozór, by pokazać ojcu że jest "prawdziwym Bustamante", zawsze pierwszym, najlepszym i najważniejszym. On nawet dla jego dobrego słowa do tego samorządu startował. Jaki był naprawdę widać było w chwilach sam na sam, a szczególnie gdy zajmował się muzyką.
Mnie natomiast właśnie w tych chwilach co piszesz raziło zachowanie Roberty, jej użalanie się nad sobą. Nie zapomnę jak właśnie do Lujan powiedziała że jej zazdrosci, bo ona ma gorzej. Kurcze Lujan wychowana w sierocińcu, zero jakiejkolwiek rodziny i bliskich od zawsze, prześladowana w szkole, ale i tak "biedna Roberta ma gorzej". Dla mnie jest jednak różnica w cierpieniu z samotności i opuszczenia, a właśnie takim egoistycznym użalaniu się i nie widzeniu prawdziwych problemów człowieka siedzącego obok.

Piszesz że Miguel był dojrzalszy, tak owszem, ale w takich kwestiach życiowych, był dojrzalszy od nich obojga. Ale czy na pewno w relacjach damsko- męskich. Pozostanę przy zdaniu że wcale nie traktował dobrze Mii i widział w niej głównie zewnętrzność. Wspomniałaś Sol, przypomnij sobie jak po wspólnych wakacjach może trzeciego dnia po powrocie do szkoły, w ramach zemsty Sol mówi Miguelowi, że Mia postanowiła wyrzucić swoje ubrania bo są niemodne. Wiem że Mia była próżna, nawet do przesady, nie neguję tego, ale jednocześnie był świadkiem jak niejednokrotnie pokazywała że ma wielkie serce i potrafi myśleć o innych. Przecież to ona zakupiła Lupicie i Vico sukienki na imprezę, zafundowała wakacje Lupe bo tej nie było stać i zorbiła to sama. Mimo tego Miguel ot tak, po paru zdaniach Sol, którą znał trzy dni zabrał wszystkie ubrania Mii i oddał je do domu dziecka, zostawiając ją dosłownie bez niczego, poza tym co miała na sobie. Tu nawet nie chodzi o ciuchy, stać ją było, to kupiła od nowa, ale o jego zachowanie. Jeśli tak źle myślał o swojej dziewczynie, to czemu z nią się związał? Może jednak dla urody i popularności, bo na pewno nie z powodu charakteru, bo ta i nie tylko ta scenka pokazuje, że Miguel Mii kompletnie nie znał. Nawet nie poszedł po intrydze Sol do niej o wyjaśnienie, spytać się, po prostu od razu stwierdził że ją ukarze. Stąd pisałam że był podobny do Rob, bo oboje często przekonani o własnej nieomylności, źle oceniali ludzi nieraz im wyrządzając przykrość a nawet krzywdę.
Kolejna sprawa to seks. Mia mu powiedziała że nie jest gotowa, miała prawo w końcu był jej pierwszych takim prawdziwym chłopakiem a ona miała zaledwie 16 lat. Miguel niby rozumiał i mówił że poczeka, ale wcale nie czekał, następnym razem znów naciskał, a ona coraz mocniej się zamykała, aż nawet zaczęła się bać, że jak się z nim nie prześpi to ją zostawi.
Teraz porównajmy Diego, miał on w teli poważny związek, piszę o tym z Paolą. Bez względu jaka przyczyna była jego powstania, on ją traktował poważnie. Piszesz że Diego był dziecinny, dodam że bardzo, ale zauważ że on nigdy nie potraktował Paoli protekcjonalnie, co Miguel robił nagminnie w stosunku do Mii, zawsze był szacunek i zrozumienie. Raz przekroczył granicę i zaraz przeprosił, szczerze żałował. On prawdziwie brał pod uwagę jej zdanie. Gdyby Paola mu powiedziała że nie chce seksu i chce poczekać, to on z pewnością w przeciwieństwie do Miguela by zrozumiał. Był i to piszę z przykrością o wiele bardziej empatyczny i wrażliwszy, potrafił wczuć się w drugiego człowieka bardziej niż Miguel.
Miguelito był odważniejszy, wiadomo, dojrzalszy życiowo, sprawiedliwy, ale też był wielkim egoistą zadufanym w sobie.

Podobnie jak Mia, Diegito także prosi Rob o zaufanie w III temp. i tłumaczy, lecz ta, podobnie jak Miguel nie słucha, bo uważa że tylko na ma rację. I jak się okazuje że nie ma, źle go osądziła, nawet skrzywdziła, wcale nie mniej niż on ją kiedyś zakładem, jakaż jest inna jego relacja. Mówi że jej wybacza bo kocha. Właśnie za tą wrażliwość lubię Diego, Mię zresztą też.
Co do zdrady i Miguelowego cierpienia nie przesadzajmy, naprawdę. Tu też uwydatnił się jego egoizm, nie myślał jak ją krzywdzi, nawet gdy to wyszło na jaw i cała szkoła dosłownie nabijała się z niej nie pomyślał, by być szczerym i oszczędzić jej upokorzenia. Jak zwykle myślał o sobie jakby d**pę uratować i by Mia się nie dowiedziała. Chciał ją nawet wywieźć, mimo że przez to by szkołę zawaliła, taka była jego miłość. Jeszcze to podłe kłamstwo, on musi wyjechać, bo kumple Gastona którzy go porwali mogą na jego życie czyhać. Wykorzystał jej strach o niego, by ukryć swoją zdradę. I ma być mi go szkoda? W życiu. Wiem że Vico i Celi zawiniły, ale to nie ma z nim nic wspólnego, ich winy wcale nie zmniejszają jego i na odwrót, jego winy nie pomniejszają ich.

Najważniejsze że udało się nam ciekawą dyskusję nawiązac
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Zbuntowani Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 59, 60, 61  Następny
Strona 60 z 61

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin