Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Droga do szczęścia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hayde
Motywator
Motywator


Dołączył: 16 Lis 2008
Posty: 206
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:52:42 26-11-20    Temat postu: Droga do szczęścia

Czasami gdy stracimy ukochaną osobę cierpimy bardzo i nie potrafimy zrozumieć dlaczego tak się stało. Czasami los, życie i zli ludzie potrafią zniszczyć człowiekowi życie. Czasami ukochana osoba nie potrafi odejść i zostaje z nami stając się naszym aniołem stróżem chroniącym nas od niebezpieczeństwa. Czasami po utracie sądzimy ze już nigdy się nie zakochamy, ze nie będziemy umieli pokochać nikogo tak jak kochaliśmy tą osobę którą straciliśmy.


To miał być najszczęśliwszy dzień w jej życiu stała w białej sukni obok ukochanej osoby wiedziała ze już za chwile będą połączone węzłem małżeńskim , ten dzień miał być radosnym wydarzeniem dla niej i wszystkich zgromadzonych, nigdy nie przypuszczałaby ze najpiękniejszy dzień zamieni się w najgorszy koszmar jaki w życiu przeżyła.

Odcinek 1

Ceremonii ślubnej przygląda się z ukrycia z grymasem na twarzy mężczyzna w czarnym garniturze, rozgląda się nerwowo jak by na coś czekał. Nagle rozległ się dzwięk telefonu który wywołuje uśmiech na twarzy tajemniczego mężczyzny, który pospiesznie sięga po telefon
- Niespodzianka dla panny młodej gotowa - pyta stanowczo
- Wszystko już gotowe czekamy tylko na znak kiedy mamy ją wręczyć - odpowiedział tajemniczy głos
- Wręczycie jej niespodziankę jak tylko zostaną małżeństwem. Wszystkich zaskoczy ten niespodziewany prezent , a panna młoda do końca życia o nim nie zapomni - odparł tajemniczy mężczyzna z wesela
W trakcie ceremoni do ogrodu pośpiesznym krokiem wchodzi spóźniona kobieta która odrazu kieruje się do pierwszego rzędu i zajmuje puste miejsce obok znajomej kobiety 
- Jednak się zdecydowałaś uczestniczyć w ceremoni, ale czy dasz rade zapanować nad emocjami, ukryć smutek nie uronić łez gdy już będzie po wszystkim - szepnęła do niej kobieta siedząca obok 
- Nigdy bym sobie nie wybaczyła gdybym w tym wyjątkowym dla niej dniu była nieobecna. Mimo że ich widok sprawia mi ból to szczerze raduję się jej szczęściem. Życzę jej z całego serca by była z nią szczęśliwa. Również chce się pożegnać zanim wyjadę - odparła spóźniona kobieta
Ceremonia ślubna zbliża się do kluczowego momentu złożenia przysięgi małżeńskiej co ogromnie cieszy tajemniczego mężczyznę pod wąsem który z ogromną niecierpliwością zerka na zegarek i mówi 
- Nareście ile można czekać jeszcze nudne ble ble ble i otrzyma prezent na jaki zasłużyła 
Panna młoda ani przybyli goście nie spodziewają się że najpiękniejszy dzień zamieni się w najgorszy koszmar którego długo nie zapomni. Victoria stojąc naprzeciw ukochanej osoby z uśmiechem na twarzy patrząc głęboko w jej oczy zaczyna mówić 
- Uczynilas mój świat piękniejszym dodając mu kolorowych barw. Swym uśmiechem rozgoniłaś ciemne chmury, sprawiasz że każdy dzień jest pełny słońca i radości. Pamietam dzień w którym cię spotkałam czas stanął w miejscu i już wiedziałam że jesteś tą jedną jedyną na całe życie. Były chwilę zwądpienia kiedy to wydawało mi się że to się nie uda, ale na szczęście się myliłam. Teraz już wiem że te wszystkie przeszkody stawiane na naszej drodze, przeciwności losu a nawet nie przespane noce pełne łez, skradane w tajemnicy pocałunki były po to by pokazać jak silne łączy nas uczucie które przezwycięży wszystko i nic ani nikt tego nie zniszczy. Jesteś moim najpiękniejszym aniołem, spełnieniem moich marzeń i snów. Dziękuję ci za twą miłość po prostu za to że jesteś. Przepraszam ale nie umiem pisać przemówień - powiedziała łamiącym się głosem pełnym wzruszenia otarła łzy i rzekła 
- Kocham cię a nasza miłość przetrwa aż do grobowej deski.
Ocierając łzy ukochanej przytulila ją mocno i szepnęła
- Kocham cię. Nie płacz już.
Niektórzy z gości się wzruszyli wśród nich była spóźniona kobieta która szybko otarła łzy
- Może nie potrzebnie przychodzilaś to zbyt bolesne dla ciebie szepnęła kobieta siedząca obok
- Przestań po prostu się wzruszyłam. Teraz liczy się że ona jest szczęśliwa to jest dla mnie najważniejsze. Mam dla nich wyjątkowy prezent wybierałam go bardzo długo. Dzięki niemu zawszę będzie o mnie pamiętać - odparła kobieta 
Ocierając łzy Alice zaczęła swoją przemowę 
- Pokazałaś mi czym jest prawdziwa miłość. Namalowałaś uśmiech na mojej twarzy. Nauczyłaś mnie cieszyć się każdą chwilą, i wierzyć w to że marzenia się spełniają. Pokazałaś że dla miłości nie ma rzeczy niemożliwych. Dzięki tobie przestałam się bać, nie odczuwam już strachu gdy jesteś blisko z odwagą podążam przed siebie. Przy tobie doceniłam tak drobne rzeczy jak patrzenie w gwiazdy. Zaczęłam znów być wartościową osobą. Sprawiłaś że moje serce znów zaczęło bić choć było skryte za ciemnościami. Uwolniłaś je od nich wprowadzając do niego wiosenne słońce. Tego dnia gdy się poznałyśmy nie przeszło mi przez myśl że będziesz kobietą która odmieni moje życie sprawi je lepszym. Kobietą którą miałam...
Victoria kładąc palec na jej ustach przerywa jej mówiąc
- Nie wracajmy już do przeszłości. Widocznie los postanowił połączyć nasze serca na dobre i na złe - przytuliła ją i pocałowała w policzek.
Tymczasem na tył ogrodu przyjechał na motorze mężczyzna w skórzanej kurtce. Zaczął kierować się do bramy gdy zadzwonił telefon przystanął po czym odebrał.
- Jestem już na miejscu. On tu napewno jest  
- Skąd masz tą pewność że będzie na tym weselu. Może jednak zostaw tą sprawę policji dużo ryzykujesz - odpowiedział głos w słuchawce
- Wiesz dlaczego tu jestem. Nie spoczne dopóki nie spojrze mu prosto w oczy i nie dowiem się dlaczego to zrobił. Mam swoje kontakty podobno ma nie wyrównane rachunki z panna młoda a on tak łatwo nie odpuszcza, nie wybacza. Odezwę się już po wszystkim rozłączył się i ruszył dalej.
Wszedł do ogrodu nerwowo rozglądając się za tajemniczym mężczyzną. Trafił na koniec ceremoni 
- Tak biorę - wkłada obrączkę na palec 
- Tak oczywiście że biorę - zakłada obrączkę na palec
- Teraz możecie się pocałować - mówi urzędnik 
Kobiety biorą się w ramiona i całują a zebrani goście bija brawo i wiwatują na ich część. Mężczyzna w skórzanej kurtce postanawia wtopić się w tłum by nie rzucać się w oczy i dołącza do weselnych gości. W tym samym czasie pewien mężczyzna z obsługi weselnej upewniwszy się że nikt nie zwraca na niego uwagi podmienia bukiet leżący na stole po czym pośpiesznym krokiem oddala się dając znak tajemniczemu mężczyźnie przygladającemu się ceremoni że prezent doręczono. Co wywołuje uśmiech na jego twarzy z ogromną radością mówi do siebie
- Już tylko sekundy dzielą cię od otrzymania tego na co zasłużyłaś. Bo mnie się nie zdradza. Ze mną się nie zadziera. Będzie to nauczka dla innych.
Po złożonych życzeniach i toastach przychodzi długo wyczekiwany moment na rzuczenie bukietem. Z niecierpliwością na to czekało wiele panien gdyż każda z nich chcialaby ten bukiet złapać. Alice z uśmiechem na twarzy podchodzi do stolika podnosi bukiet czując ukłucie upuszcza bukiet ktory upadajac na  ziemie rozsypuje się po czym osuwa się na ziemie i  upada tuż obok herbacianych róż. 
- Alice co się stało - krzyczy Victoria biegnąc w kierunku ukochanej
- Alice co sie stało?  Alice słyszysz mnie ? - pyta Victoria kucajac obok ukochanej zauważając ze Alice jest nieprzytomna woła do gosci 
- Niech ktoś wezwie pogotowie 
Jeden z gości sięga po telefon i dzwoni po pomoc. Robi sie wielkie zamieszanie. Niektórzy z gości probuja pomóc, wesprzeć Victorie . Pozostali rozmawiają między sobą próbując dowiedzieć się co się stało. Wykorzystując sytuację usatysfakcjonowany wąsacz kieruję się do bramy wyjściowej ale zostaje zauważony kątem oka przez Rodriga, który rzuca się za nim w pościg
- Tym razem cię dopadne, nie uciekniesz mi - mówi.
Nagle na jego drodze pojawia się kobieta w którą wpada po czym oboje upadają na ziemię. Rodrigo szybko zrywa się z ziemi nie zważając na leżąca obok kobietę, i kieruję swoje spojrzenie ku bramie ale po tajemniczym mężczyźnie nie ma śladu. Nagle słyszy za pleców zburzony głos kobiety i się odwraca
- Co z ciebie za facet. Gdzie twoje maniery wypadałoby podnieś kobietę która najpierw przewrociłeś. Powinieneś zainteresować się tym czy nic się nie stało a nie stać jak osioł i wpatrywać się przed siebie. Poprostu gbur i cham krzyczy na koniec odwraca się i chce odejść
Rodrigo w pośpiechu łapie ją za ramię - Prosze poczekac. Mogę to wszystko wyjaśnić.
Kobieta wyrywa się i mowi
- Nie interesuję mnie co pan ma do powiedzenia, wystarczająco duzo pan juz zrobił - odwraca sie na pięcie i odchodzi
Mężczyzna podąża za kobietą gdy nagle zauważa leżąca na ziemi branzoletkę zatrzymuję się schyla i podnosi ja.
- Jednak mnie wysłuchasz więc będę miał szansę się wytłumaczyć tylko najpierw muszę cię znaleźć - mówi uśmiechając się a następnie opuszcza ogrod. 
Oczekując na przyjazd karetki Victoria trzymając ukochaną w ramionach szepcze jej do ucha 
- Wszystko będzie dobrze pomoc jest już w drodze. Jestem przy tobie, wszystko będzie dobrze słyszysz ? Następnie przytula ją mocniej.
Rok wczesniej 
W pochmurny wiosenny wieczór w pokoju pełnym zdjęć i dokumentów ciemnowłosa kobieta zarzuca ciemny płaszcz na błękitna sukienkę po czym wychodzi z domu  wyciąga telefon i wybiera numer ale nikt nie odbiera więc zostawia wiadomość.
- Wiem że o tym rozmawiałyśmy. Miałam poczekać aż się upewnisz czy nie domyślają się kim tak naprawdę jestem. Dużo ryzykuję ale nie wybaczyłabym sobie że odpuściłam a jestem już blisko zdobycia kluczowego dowodu. Jeśli przez kilka dni nie odezwę się to będzie znaczyło że mnie zdemaskowali. Mam jedną ogromną prośbę do ciebie gdyby coś mi się stało zaopiekuj się moją siostrą przy tobie będzie bezpieczna. Gdyby do tygodnia nie udało ci się ze mną skontaktować to zebrane  przeze mnie dowody znajdziesz w ...
Niedokonczyla bo padł jej telefon
- Cholera jeszcze tego mi brakowało trudno zadzwonie potem - rzekła po czym wsiadła do ciemnego samochodu odpaliła i odjechała.
Tymczasem akcja przenosi się do biura w którym zdenerwowana kobieta chodzi od okna do drzwi  oczekując detektywa. Druga kobieta próbuje ją uspokoić
- Sophia nie denerwuj się tak. To że ostatnio ma mniej czasu i później wraca nie oznacza od razu zdrady. Skąd ci to wogóle przyszło do głowy że Pedro kogoś ma - odparła  krótko ścięta brunetka o niebieskich oczach
- Diana ja to wiem poprostu to czuję  że jest ktoś inny - powiedziała i sięgnęła po szklankę whiskey 
- Nie pij już więcej ! Na dziś już wystarczy. Przecież Pedro cię kocha jesteś najważniejszą kobietą w jego życiu. Do tej pory był przykładnym mężem dlaczego miało by się to zmienić - zapytała Diana
- Wiem że to wydaję się niemożliwe ale czuję to. Dlatego wynajęłam detektywa muszę mieć pewność, muszę to wiedzieć - powiedziała Sophia. 
Rozmowę przerywa pukanie do drzwi brązowo oka brunetka podchodzi i otwiera drzwi 
- Proszę niech pan wejdzie - zaprasza detektywa do środka
Mężczyzna podchodzi  do biurka po czym usiada w fotelu.
- Nie będę wam przeszkadzać. Pamiętaj na mnie zawszę możesz liczyć, co by się nie działo zawsze będę przy tobie. Będę w pobliżu - powiedziała po czym wyszła i zamknęła drzwi.
Odchodząc kawałek Diana mówi do siebie
- To będzie dla ciebie cios Sophia. Ja jestem tego pewna że ten łajdak kogoś ma. Nie chciałam cię bardziej denerwować mówiąc ci o tym. Obyśmy się obie myliły. Następnie kieruję się do swojego gabinetu.
W tym samym czasie Sophia podchodzi do biurka
- Ma pan coś dla mnie ? - pyta niepewnie detektywa.
-  Niestety nie myliła się pani mąż panią zdradza. A tutaj są dowody jego niewierności zdjęcia nagrania - odpowiedział detektyw i położył kopertę na biurku. 
- Wykonał pan swoje zlecenie. Oto wynagrodzenie za wykonaną prace tak jak się umawialiśmy - powiedziała Sophia wręczając czek mężczyźnie następnie odprowadziła go do drzwi. Po wyjściu mężczyzny podeszła do biurka usiadła w fotelu otworzyła kopertę i sięgnęła po zdjęcia, w które dłuższą chwilę się wpatrywała.
- Jak mogłeś mi to zrobić Pedro ! No jak ! - powiedziała Sophia po czym rzuciła zdjęcia na biurko i się rozpłakała. 
W tym samym czasie w recepcji.
- Przyszła już korespondencja - pyta Diana 
- Jeszcze nie ma, ostatnio kurier przychodzi później - odpowiada recepcjonistka
- Jak tylko przyjdzie przynieś do mojego gabinetu to bardzo ważne dokumenty - mówi Diana
- Dobrze jak tylko kurier przyjdzie odrazu przyniose do pani gabinetu - odpowiada recepcjonistka
Diana wracając do gabinetu mija detektywa więc odrazu idzie do Sophie 
- Zauważyłam że detektyw już wyszedł więc odrazu tu przyszłam - powiedziała zaraz po wejściu.
Widząc zapłakaną Sophie podchodzi do niej po czym ją przytula spoglądając równocześnie na leżące na biurku zdjęcia
- Jednak to zrobił drań jeden. Nie daruje mu tego niech tylko wpadnie w moje ręce. Zobaczysz nadejdzie dzień że jeszcze będzie tego żałował. Nie płacz już Sophia - mowi Diana po czym przytula przyjaciółkę jeszcze mocniej.
Akcja przenosi się na autostrade po której mknie na motorze mężczyzna w skórzanej kurtce z szybką prędkością mijając jadące samochody. Nagle skręca w boczną uliczkę gdzie zauważa wchodząca na ulicę dziewczynę zapatrzoną w telefon. Gwałtownie hamuje zatrzymując się obok niej. Przestraszona dziewczyna upuszcza telefon i tak stojąc jak wryta wpatruje się w motocykliste który zdejmuje kask.
- Oszalałaś dziewczyno mogłem cię potrącić a nawet i zabić - krzyczy zdenerwowany Rodrigo
- Przepraszam nie zauważyłam pana - mówi Beatrice 
- Gdybyś się rozejrzała a nie wpatrywała w telefon to byś napewno zauważyła - mówi nadal zdenerwowany 
- Przepraszam naprawdę nie chciałam przepraszam - odpowiada coraz bardziej speszona 
- Uspokój się. Jest już wporzadku tylko bardziej na siebie uważaj - mówi próbując uspokoić dziewczynę
- Naprawdę nie chciałam czekam na bardzo ważny telefon. Jeszcze raz przepraszam - odpowiada trochę spokojniejsza Beatrice podnosząc telefon 
- Najważniejsze że nic się nie stało. A tak przy okazji jestem Rodrigo 
- Jestem Beatrice. Muszę już iść jestem umówiona nie chce się spóźnić - odpowiada zerkając na telefon
- Tylko na siebie uważaj - mówi Rodrigo
- Będę już ostrożniejsza - mówi odchodząc Beatrice 
Rodrigo zakłada kask i jedzie dalej aż dojeżdża pod uczelnię. Zsiada z motoru zdejmuję kask i czeka zza bramy wyłania się młoda dziewczyna która uśmiechając się podbiega do niego i rzuca mu się na szyję.
- Wiem że się stęskniłaś za mną ale zaraz mnie udusisz. Księżniczko przywiozłem ci coś myślę że ci się spodoba kupiłem to z myślą o tobie - powiedział wręczając branzoletkę z figurkami przynoszącymi szczęście
- Jest przepiękna jesteś taki kochany braciszku. Wiesz że zajmujesz najważniejsze miejsce w moim serduszku - odpowiedziała uśmiechając się zakładając branzoletkę na rękę.
Rodrigo przytula siostrę i całuje w czoło
- Zbliża się bal absolwentów wybrałaś już sukienkę - pyta Rodrigo 
- Tak upatrzyłam sobie taką jedną jest przepiękna, ale bardzo droga - odparła Nicole 
- Nie przejmuj się tym księżniczko dostałem zlecenie ekstra. Dzisiaj w ekskluzywnym klubie podczas koncertu będę ochroniarzem jednej z gwiazd. Więc wpadnie trochę dodatkowej gotówki i cena sukienki nie będzie problemem - mówi Rodrigo
- Rodrigo ostatnio coraz więcej pracujesz. Wszystko jest na twojej głowie, musisz zarobic na dom rachunki życie i nawet na moje studia. Dlatego ciągle bierzesz nadgodziny chciałabym ci pomóc - rzekła Nicole
- Nie przesadzaj lubię swoją pracę więc wykonuje ją z przyjemnością. A ty zajmij się nauką, chyba chcesz zostać architektem.
- Oczywiście że chce to spełnienie mojego marzenia - odpowiada Nicole 
- Muszę już jechać bo się spóźnię. Jadę odebrać klientkę z lotniska, ale wcześniej wstąpić do firmy po samochód. Widzimy się w weekend wtedy wybierzemy się na zakupy i kupimy sukienkę - powiedział Rodrigo 
Pocałował siostrę w policzek wsiadł na motor uśmiechnął się włożył kask i odjechał.
Akcja przenosi się do kawiarni do środka wchodzi Beatrice rozgladając się po sali zauważa siedząca przy stole długowłosą szatynkę w ciemnych okularach do której podchodzi.
- Wybacz spóźnienie ale mało co nie zostałam potrącona przez motor - powiedziała Beatrice
- Jak to się stało ? Nic ci się nie stało ? - pyta zaniepokojona Lucia 
- Wszystko wporzadku, nie martw się. Zapatrzyłam się w telefon weszłam na ulicę. Na szczęście kierowca był bardziej czujny więc skończyło się na strachu - odpowiedziała Beatrice
- Musisz bardziej na siebie uważać. A skoro już o tym mowa to przystojny był ten motocyklista ? - pyta zaciekawiona Lucia 
- Nie wiem nie zwróciłam uwagi, chociaż może troszkę. W sumie to już sama nie wiem - odpowiada zmieszana Beatrice
- Beatrice wszystko wporzadku - pyta Lucia 
- Tak nic się nie dzieje, wszystko jest ok
- Może jestem niewidoma ale bardzo dobrze cię znam i wiem kiedy cię coś trapi 
- To prawda wybacz. Martwię się o siostrę. Od rana mam złe przeczucia a na domiar złego nie mogę się z nią skontaktować. Przełóżmy nasze spotkanie na inny dzień. Pójdę do domu może Katrina już wróciła. Jeśli nie to zadzwonie do Victori może ona będzie coś wiedziała - mówi zmartwiona Beatrice 
- Oczywiście nie ma sprawy. Jak tylko będziesz coś wiedziała daj znać możesz dzwonić o każdej porze - odpowiedziała Lucia
Wyszły z kawiarni pożegnały się po czym rozeszły się i każda poszła w swoją stronę.
Akcja przenosi się do biurowca. Zdenerwowana Sophia chodzi po biurze.
- Nie rozumiem czemu Pedro to zrobił. Gdzie popełniłam błąd ? Co zrobiłam nie tak ? - mówi podniesionym głosem 
- Przestań się obwiniać, to nie twoja wina. Zrozum winny jest tylko Pedro - mówi Diana
- Wiem o tym doskonale ale to tak ciężko zrozumieć że mógł to zrobić po 6 latach małżeństwa - mówi Sophia sięgając po szklankę z whiskey 
- Nie pij już więcej ! - z podniesionym głosem mówi Diana po czym wyrywa jej szklankę i idzie odnieść ją na biurko
- Nie zniosę dłużej tej sytuacji. Pedro musi mi to wszystko wyjaśnić. Pojadę się z nim rozmówić - powiedziała Sophia po czym wybiegła z biura.
Zaraz za nią podążyła Diana która wybiegając z biurowca zauważyła odjeżdżającą Sophie.
- Cholera nie zdążyłam cię zatrzymać - mówi do siebie Diana
W tym samym momencie pod biurowiec podjeżdża Pedro wysiada z samochodu i podchodzi do Diany 
- Przywiozłem dokumenty z domu o które prosiła Sophia - mówi Pedro
Diana odwraca się i policzkuje mężczyznę
- Ty draniu łajdaku. Jak mogłeś Sophia na to nie zasłużyła - krzyczy Diana
- Uspokój się o co ci chodzi - pyta zaskoczony mężczyzna
- Jeszcze masz czelność pytać jesteś bezczelny, zdradzasz Sophie choć ona na to nie zasługuje - mówi Diana poraz kolejny policzkując Pedra 
- Skąd o tym wiesz - pyta zaskoczony Pedro
- Sophia wynajęła detektywa bo domyślała się że kogoś masz. Ale to teraz nie ważne musimy za nią jechać bo prowadzi samochód choć wcześniej sporo wypiła - mówi zaniepokojona Diana 
- Napewno pojechała do domu - rzekł Pedro 
- To co tak stoisz wsiadaj i jedziemy -powiedziała Diana
Wsiedli do samochodu po czym odjechali kierując się w stronę domu.
W tym samym czasie przez autostradę w rozpędzonym ciemnym samochodzie jedzie ciemnowłosa kobieta która co chwilę nerwowo ogląda się za siebie 
- Ciągle za mną jadą muszę ich zgubić - mówi do siebie Katrina widząc srebrny van próbujący ją dogonić. 
Zauważa zamknięta oznakowaną boczną drogę w którą w ostatniej chwili skręca a srebrny van jedzie prosto.
- W Końcu udało się ich zgubić - mówi Katrina
Wchodząc w ostry zakręt zauważa jadący z naprzeciwka samochód, próbuje hamować ale jest już za późno i samochody zderzają się czołowo. Katrina uderza głową w kierownicę, maska jednego z samochodów staje w płomieniach. Srebrny van gwałtownie hamuje nawraca i zjeżdża w boczną drogę. Mężczyźni jadący srebrnym vanem zauważają kawałek dalej dwa samochody stojące w płomieniach hamują a następnie się wycofują po chwili samochody wybuchają. 
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin