Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

George Clooney
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 14, 15, 16  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Aktorzy zagraniczni
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
natalia**
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 114776
Przeczytał: 373 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:01:53 14-04-14    Temat postu:

W piątek 18 kwietnia będzie leciał z Nim film : Spadkobiercy o godz. 20.05 na kanale polsat


Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 208094
Przeczytał: 310 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:48:47 29-04-14    Temat postu:

czwartek 8 maja w TVP 2 o 21.40 Idy Marcowe

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 208094
Przeczytał: 310 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:51:30 09-06-14    Temat postu:

niedziela 15 czerwca w TVP 2 o 20.25 Miłosne gierki

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 208094
Przeczytał: 310 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:56:46 10-06-14    Temat postu:

czwartek 19 czerwca w TVN o 21.50 Ocean's 13

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ines_
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Lut 2012
Posty: 917
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:22:18 15-06-14    Temat postu:

Pierwszy szczęściarz Hollywood: George Clooney.


14 czerwca 2014.

Aktorem został dla zabawy. Chciał spotykać dużo ładnych dziewczyn, a kuzyn wytłumaczył mu, że nigdzie nie ma ich tyle, ile w Hollywood. Przez wiele lat grał w filmach klasy D. Do dziś uważa za cud to, że po czterdzieste został gwiazdorem kina, laureatem Oscara i ulubieńcem kobiet. O nieznanym małżeństwie George’a Clooneya, jego przyjaźni z prezydentem Obamą i trudnym dzieciństwie mówi Kimberly Potts, autorka biografii aktora.




Gdyby chciał zostać politykiem, miałby szanse na sukces. Ale jak dotąd nie ma takich pomysłów./Getty Images.






Ostatnio o Clooneyu mówiło się i dobrze, i źle. Zagrał w nominowanej do Oscara "Grawitacji", ale zrobił też fatalny film "Obrońcy skarbów", choć pojawiły się w nim prawie wyłącznie gwiazdy. Ciekawe, czy któraś z nich zechce jeszcze u niego zagrać?


Kimberly Potts: -
Pewnie tak, bo Clooneyowi się nie odmawia, a poza tym z większością aktorów, którzy u niego wystąpili, przyjaźni się od lat. Jedna wpadka tego nie zmieni. George jest wciąż w Hollywood uwielbiany i nie zapominajmy, że jego poprzednie filmy, jak choćby "Good Night and Good Luck", były oceniane wysoko. Clooney i tak jest całkiem niezłym reżyserem jak na hollywoodzkiego gwiazdora.

Teraz chyba wyobraźnię fanów bardziej od jego spraw zawodowych rozpala pytanie, czy naprawdę się ożeni. Właśnie zaręczył się z Amal Alamudin, 36-letnią brytyjską prawniczką, specjalistką od prawa międzynarodowego i znaną obrończynią praw człowieka.

- I to jest w Hollywood prawdziwa sensacja! Zabrał ją nawet do Białego Domu na prywatną projekcję Obrońcy skarbów, którą zorganizowano dla pary prezydenckiej. To było brawurowe posunięcie, bo Alamudin występowała m.in. w obronie Edwarda Snowdena, oficjalnie uważanego przez USA za zdrajcę. Jej wizyta w siedzibie amerykańskiego prezydenta była więc sporym faux pas. Ale Clooneyowi wiele się wybacza, nawet w Białym Domu.

Podobno już przyjmowane są zakłady, czy dojdzie do ślubu. Niektórzy uważają, że w przypadku Clooneya to mało prawdopodobne. Ma opinię wiecznego kawalera, choć krążą plotki, że był już żonaty.

- To akurat prawda, tyle że mało znana. W roku 1984 Clooney poznał Talię Balsam (amerykańska aktorka - red.). Nie był wtedy jeszcze hollywoodzkim gwiazdorem, więc paparazzi nie interesowali się jego miłosnymi perypetiami. Prawie nikt już nie pamięta, że George i Talia wzięli ślub w Las Vegas. Może dlatego, że jedynym świadkiem ich ceremonii był sobowtór Elvisa Presleya. Noc poślubną spędzili, grając w kasynie. Clooney sporo przegrał. (śmiech) Potem zamieszkali w jego domu w Las Vegas. To był wybuchowy związek. Kilka razy rozchodzili się i schodzili, aż w końcu zerwali z sobą na dobre i rozwiedli się w 1993 roku.

Clooney opowiada o tym epizodzie?

- Dziś już nie. Ale przed laty nawiązał raz do swojego małżeństwa w jednym z wywiadów. Obwiniał siebie za jego rozpad i kajał się, że był zbyt młody i niedoświadczony. Przyznał też, że boleśnie przeżył rozwód. Przeszedł załamanie nerwowe i przez kilka miesięcy prawie nie wychodził z domu. Dziś trudno w to uwierzyć, bo od lat znany jest z tego, że dość beztrosko rozstaje się z kolejnymi partnerkami.

Co go wtedy wyciągnęło z dołka?

- Rodzice, a właściwie ojciec, który podarował mu czerwoną corvettę z 1959 roku. To nie był przypadkowy samochód. Ojciec aktora kupił go jego matce w czasach, gdy starał się o jej rękę. Wcześniej nie pozwalał synowi go prowadzić, choć George o tym marzył. Był to więc prezent specjalnego znaczenia. Clooney opowiadał potem, że corvetta przywróciła go do życia i nastawiła "bardziej zabawowo do rzeczywistości". Do dziś trzyma ten wóz w garażu. To jedna z jego najcenniejszych pamiątek.


Cytat:
“Ma wpływy w Białym Domu. Zbierał pieniądze na kampanię Obamy.”



Jego prywatne życie po rozwodzie to mrowie romansów. Spotykał się z kelnerkami, hostessami, masażystkami, a nawet z mistrzynią zapasów Stacy Keibler. Kilka imprez, parę wspólnych zdjęć i u jego boku się pojawiała się nowa kobieta. Jak stał się kobieciarzem?

- Po rozwodzie Clooney się zarzekał, że już nigdy nie zwiąże się z nikim na stałe. Michelle Pfeiffer i Nicole Kidman założyły się z nim nawet - o dziesięć tysięcy dolarów każda - że przed czterdziestką jednak założy rodzinę. I... musiały mu przesłać czeki. George odesłał je wówczas z oświadczeniem, że nie ożeni się również przez kolejne dziesięć lat. Odnowili zakład, tyle że on podwoił stawkę. Dotrzymał słowa i tym razem zainkasował wygraną. Ale dziś ma 53 lata i kto wie, może jednak zatęsknił za rodziną i stabilizacją?

Przez te wszystkie lata Clooney podobno nie mieszkał sam. To prawda, że miał ekscentrycznego towarzysza?

- Tak. Przez siedemnaście lat w jego luksusowej rezydencji mieszkała z nim udomowiona świnia o imieniu Max. Gdy Clooney nie gościł akurat żadnej kobiety, Max sypiał w łóżku swojego pana. Gdy zdechł w 2006 roku, aktor wyznał: "To dziwne, że zwierzęta potrafią stać się tak istotną częścią naszego życia. Naprawdę brakuje mi Maxa". To przywiązanie może tłumaczyć fakt, że nocą 16 stycznia 1994 roku, tuż przed wielkim trzęsieniem ziemi, które nawiedziło Los Angeles, Max zaczął przeraźliwie kwiczeć. Dzięki temu Clooney obudził się i opuścił dom podczas wstrząsów. Dom się nie zawalił, ale aktor powtarzał potem, że świnia uratowała mu życie.

Z pani opowieści wyłania się obraz sympatycznego, ale dość infantylnego mężczyzny. Życia osobistego Clooney nie traktował dotąd zbyt serio. A jaki stosunek miał do swojej kariery?

- Długo nie mógł uwierzyć, że naprawdę został gwiazdą Hollywood. To stało się jakby mimochodem. On sam przez lata chyba nie uważał się za wybitnego aktora i nie miał wielkich ambicji. Grał, bo to zajęcie go bawiło i poznawał na planie atrakcyjne kobiety. Najpierw występował w produkcjach pod wymownymi tytułami w stylu "Masakra w centrum handlowym" czy "Powrót do upiornej szkoły". Jeszcze po trzydziestce pokazywał się w filmach klasy D. Po raz pierwszy został zauważony w dziwacznym filmie "Od zmierzchu do świtu" Roberta Rodrigueza. Potem dostawał dość stereotypowe role przystojniaków. Gdy zdobył główną rolę w filmie "Batman i Robin", uwierzył, że ma szansę na sukces, ale produkcja okazała się kompletną klapą. Po tym epizodzie nie liczył już na to, że w jego karierze wydarzy się jakiś przełom.

A jednak się wydarzył. Co było tym przełomem?

- Oczywiście rola doktora Douga Rossa w serialu "Ostry dyżur". Początkowo zresztą epizodyczna. Clooney miał zagrać niestroniącego od alkoholu uwodziciela. Po latach skomentował to tak: "Nie musiałem się wcielać w tę postać, to byłem po prostu ja. Miałem wieloletnią praktykę w piciu, a uwodzenie kobiet było moją podstawową pasją". Ku zaskoczeniu producentów Clooney uwiódł też widownię. W czasach największej popularności serial oglądało pięćdziesiąt milionów Amerykanów. Głównie dla niego. "Ostry dyżur" był też emitowany w wielu krajach świata. Nic dziwnego, że jego rola zaczęła wzrastać. Clooney otrzymał za nią trzy nominacje do Złotych Globów i dwie do Nagrody Emmy dla najlepszego aktora serialowego. W "Ostrym dyżurze" grał do roku 1999. Potem już wszyscy kojarzyli jego nazwisko i uwodzicielski uśmiech. Hollywood uznało go za "gwiazdora kasowego", po raz pierwszy mógł przebierać w propozycjach i wreszcie zaczął stawiać na te ambitniejsze. Za rolę w "Bracie, gdzie jesteś" zdobył Złoty Glob, "Syriana" przyniosła mu Oscara.

Jak w ogóle wpadł na pomysł, żeby zostać aktorem?

- Jego rodzice byli związani z telewizją. Ojciec, dziennikarz, prowadził program The Nick Clooney Show. Matka zapowiadała pogodę. Gdy George był mały, nie było ich stać na opiekunkę, więc regularnie zabierali go do studia. Clooney wspominał, że wstawał o piątej rano, a potem często spędzał w telewizji cały dzień. Można powiedzieć, że wychował się wśród kamer. Poza tym miał ciotkę w Hollywood. W latach pięćdziesiątych Rosemary Clooney była tam całkiem sporą sławą. Podobnie jak jej mąż José Ferrer, pierwszy hiszpańskojęzyczny aktor, który zdobył Oscara. George czasem ich odwiedzał. Wielkie wrażenie robiła na nim luksusowa posiadłość wujostwa w Beverly Hills. Przy domu mieli prywatny kort i basen. Ich życie, jak kiedyś wyznał, wydawało mu się "magiczne". Nic dziwnego. Jego rodzice nie zrobili wielkich karier, żyli dość skromnie i ciągle zmieniali wynajmowane mieszkania, jeżdżąc po całych Stanach w poszukiwaniu pracy. Z tego powodu George nawet co kilka miesięcy zmieniał szkołę.

Jak to znosił?

- Nie najlepiej. Wszędzie był "nowy". Nie miał swojej paczki, przyjaciół, sojuszników. Na dodatek w wieku ośmiu lat zdiagnozowano u niego dysleksję. A gdy jako trzynastolatek doznał porażenia mięśnia twarzy, która nagle przybrała dziwny grymas, stał się obiektem kpin i zaczepek rówieśników. Choroba ustąpiła po roku, ale paradoksalnie Clooney przekuł ten trudny epizod w zwycięstwo.

W jaki sposób?

- Jeszcze ze sparaliżowaną twarzą zaczął bawić kolegów głupimi minami - parodiował samego siebie, pijąc np. nieudolnie napój przez słomkę. Kpił z siebie na każdym kroku, a ataki obracał w żart. Był w tym na tyle dobry, że z pozycji ofiary wszedł w rolę szkolnego błazna, co było sporym awansem. W końcu koledzy zaczęli lubić go za poczucie humoru. Gdy porażenie ustąpiło, był już jednym z najpopularniejszych uczniów w szkole. Popularność zdobywana błazenadą stała się jego nowym emploi. To z nim zostało na całe życie i bardzo pomogło mu w karierze. Wszędzie, gdzie się pojawiał, szybko stawał się popularny i lubiany. Do dziś chętnie żartuje z siebie i jest wyjątkowo, jak na gwiazdę tej miary, bezpretensjonalny. A jeśli chodzi o jego młodość, to jako nastolatek zainteresował się koszykówką i szybko zabłysnął w drużynie, co przysporzyło mu z kolei wielbicielek i wpłynęło na wzrost jego pewności siebie. Mieszkał już wtedy w Auguście, miasteczku w Kentucky liczącym niecałe dwa tysiące mieszkańców, gdzie jego rodzice kupili skromny dom. Nic nie wskazywało, że kiedykolwiek trafi do Hollywood.



W filmach klasy D przestał grać po roli doktora
Rossa w serialu "Ostry dyżur" /Getty Images/Flash.







Miał jakieś szczególne życiowe plany?

- Początkowo chciał jak ojciec zostać dziennikarzem. W 1979 roku rozpoczął nawet studia dziennikarskie na uniwersytecie Northern Kentucky. Ale większość czasu spędzał w barach - raczej imprezował, niż bywał na zajęciach. Dorabiał wtedy na różne sposoby - jako sprzedawca w sklepie z damskim obuwiem i robotnik na plantacjach tytoniu. Krótko był reporterem w lokalnej kablówce, ale w końcu kuzyn z Hollywood, syn słynnej ciotki, zaprosił go i zachęcił do "zabawy w aktorstwo". Koronnym argumentem było to, że w żadnej innej pracy nie spotyka się tylu ładnych i pozbawionych zahamowań młodych dziewczyn. Argument podziałał na wyobraźnię George’a. Po latach wyznał: "Po prostu spakowałem torbę, bo nie miałem żadnej alternatywnej wizji przyszłości".

Na początku zamieszkał u ciotki?

- Tak, ale ciotka z Hollywood nie polecała go znajomym z branży. Przebijał się sam. Flirtował z sekretarkami hollywoodzkich bosów, które potem w sekrecie informowały go, jakie osobowości są poszukiwane do nowych filmów. Clooney, wyposażony w te informacje, dzwonił do dyrektorów castingów, udawał agenta i... zachwalał siebie jako bardzo obiecującego uzdolnionego aktora. (śmiech) W ten sposób dostał się na kilka przesłuchań. Na castingi jeździł rowerem, a na życie zarabiał na budowie. Gdy w końcu ciotka wyrzuciła go z domu, bo za dużo imprezował, zamieszkał u znajomego aktora. Wkrótce wprowadził się do nich jeszcze Matt Damon - do dziś jeden najbliższych przyjaciół Clooneya. George opowiadał po latach, jak Matt kiedyś zwrócił mu uwagę, że za dużo pije: "Większość ludzi było zadowolonych, że mogli się ze mną napić, jego stać było na szczerość. To dało mi do myślenia, bo oczywiście miał rację".

Była jakaś ważna postać w życiu Clooneya? Jakiś mężczyzna, na którym się wzorował?

- Wuj George, po którym zresztą odziedziczył imię. Clooney uważał go za wzór prawdziwego mężczyzny, bo w młodości wuj był pilotem bombowca B-17 i umawiał się na randki z miss Ameryki. Niestety, jego idol zmarł w biedzie jako alkoholik. Śmierć wuja stała się dla George’a impulsem do zmiany. Przestał przyjmować role sztampowych przystojniaków, a zaczął rozglądać się za takimi, które naprawdę chciałby zagrać. Ale popularność zdobył szybciej niż satysfakcję. Sam przyznał kiedyś, że pierwszy raz poczuł się dowartościowany, dopiero gdy zaczął współpracę z braćmi Coenami. Miał wtedy już prawie czterdzieści lat. Nagle zaczęto go porównywać do Cary’ego Granta. Magazyn "People" ogłosił go nawet "najbardziej seksownym mężczyzną świata". Clooney przez pewien czas zdystansował popularnością Toma Cruise’a i Johnny’ego Deppa. Zaraz potem zagrał w "Ocean’s Eleven", razem z Bradem Pittem, Mattem Damonem, Julią Roberts i Andym Garcią. Film stał się wielkim przebojem (doczekał się dwóch sequeli "Ocean’s Twelve" i "Ocean’s Thirteen" - red.), a Clooney dołączył do hollywoodzkiej superligi. Dziś jego honoraria to minimum kilkanaście milionów dolarów.

To prawda, że jeśli wymowa jakiegoś filmu jest zgodna z jego poglądami, przyjmuje role za symboliczne honoraria?

- Tak, w tak zwanych filmach zaangażowanych, jeśli utożsamia się z ich misją, nie targuje się o honoraria. Żeby zrealizować film "Good Night and Good Luck", wziął nawet pożyczkę pod zastaw swojego domu. Zdarzało mu się grać za niewielkie pieniądze w filmie z misją i w tym samym czasie odrzucać propozycje za 15 milionów dolarów w komercyjnych superprodukcjach. "Kiedy zakończę karierę, chcę wiedzieć, że zrobiłem kilka rzeczy z sensem", tak komentował te decyzje.

Te skromne potrzeby w jego przypadku naprawdę są tak skromne?

- Clooney nie jest kolekcjonerem superdrogich gadżetów, jak wielu jego kolegów z Hollywood. Jego największy luksusowy kaprys to zakup willi Oleandra, piętnastopokojowej posiadłości z XVIII wieku nad jeziorem Como we Włoszech. Wpadła mu w oko, gdy podróżował przez Europę na motorze razem z Cindy Crawford i jej mężem. Zapłacił za nią dziesięć milionów dolarów i nazywa ją inwestycją życia. Uwielbia tam gotować w ogromnej kuchni, przy której jest osobne pomieszczenie do wypieku tradycyjnej pizzy. Wydaje też przyjęcia dla licznych przyjaciół. Podobno z tarasu roztacza się naprawdę bajeczny widok na jezioro Como...


Cytat:
“W Hollywood trwają zakłady, czy wieczny kawaler wreszcie się ożeni.”




Wielu fanów widzi w nim miłego bawidamka. Clooney próbuje przełamać ten stereotyp m.in. swoim zaangażowaniem w politykę i sprawy społeczne. Z powodzeniem?

- Bez wątpienia. W USA jest dziś poważanym aktywistą społecznym. Krytykował wiele politycznych decyzji George’a W. Busha. A rola w "Syrianie", gdzie zagrał podstarzałego szpiega oszukanego przez swoich szefów z CIA, to w pewnym sensie manifest jego krytycznych poglądów na temat nadużyć władzy przez tajne służby. Clooneyowi zdarzało się też rozmawiać na temat pomocy dla krajów Trzeciego Świata z prezydentem Barackiem Obamą. Dziś w Ameryce George uważany jest za jedną z najbardziej zaangażowanych społecznie gwiazd show-biznesu. Podobnie jak Bono, przyjaźnią się zresztą.

Ponoć z Obamą Clooney też jest zaprzyjaźniony?

- Clooney ma dobry kontakt z Obamą. Obaj mają podobne poczucie humoru. Spotykają się od 2006 roku, czyli od czasu pierwszej kampanii prezydenckiej. W 2012 roku prezydent gościł w domu Clooneya na przyjęciu, na którym zbierano fundusze na jego reelekcję. Bilet wstępu kosztował czterdzieści tysięcy dolarów. Wyprzedano wszystkie. Tego wieczoru zebrano piętnaście milionów dolarów. "Ludzie mnie lubią, ale George’a kochają - powiedział wtedy prezydent Obama. - I mają rację!" - dorzucił, wywołując tym wybuch śmiechu.

Istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że Clooney wzorem prezydenta Reagana mógłby w przyszłości wykorzystać swoją hollywoodzką popularność i kandydować w wyborach?

- Nie wiem, czy ma takie plany. Ale już dziś umiejętnie wykorzystuje swoją popularność, żeby wpływać na polityków. Kiedyś spotkał się z prezydentem Obamą i przekonywał go, że Ameryka powinna wysłać misję humanitarną do Darfuru. Prezydent nie chciał się zgodzić. Wtedy Clooney stwierdził: "Na zewnątrz czeka dziesięć wozów transmisyjnych. Będę musiał wyjaśnić dziennikarzom, jaki jest twój stosunek do ludobójstwa w Darfurze". Obama szybko skonsultował się z Samanthą Power, która doradzała mu w sprawach polityki zagranicznej, i kilka dni później konwój był już w drodze.

Podobno Clooneyowi zdarzało się wygłaszać mało popularne poglądy, jeśli tylko był do nich przekonany.

- To prawda. W 2003 roku ostro wypowiedział się przeciwko wojnie w Iraku: "Ojciec wychował mnie tak, żebym nie wierzył ślepo władzy. Zanim więc wyślemy sto pięćdziesiąt tysięcy dzieciaków na śmierć, powinniśmy zadać rządowi kilka pytań". Wtedy został za to wystąpienie nazwany zdrajcą. Wielu Amerykanów go krytykowało, bo opinia publiczna była jeszcze entuzjastycznie nastawiona do pomysłów George’a W. Busha. Po latach, gdy wyszło na jaw, że wojna iracka była raczej dyktowana interesem koncernów niż troską o bezpieczeństwo świata, Amerykanie przyznali Clooneyowi rację. A fakt, że bronił wtedy swojej opinii wbrew temu, co myślała większość, zaskarbił mu szacunek. Osobiście myślę, że George jest naprawdę odważnym facetem.

Podobno przelewa też sporo funduszy ze swoich kont na cele charytatywne?

- Zapłacił m.in. za satelitę, dzięki któremu organizacje charytatywne monitorują sytuację w Darfurze. Aktor co rok wydaje pięć milionów dolarów na utrzymanie satelity. Przeznacza na ten cel pieniądze z udziału w reklamach. W roku 2008 ONZ uhonorowała go za tę działalność tytułem Wysłannika Pokoju.

Celebryci, którzy robią coś charytatywnie, bywają oskarżani o to, że działają z pobudek egoistycznych dla lepszego wizerunku - on nie?

- Clooney jest jednym z nielicznych idoli show-biznesu, którym nie można zarzucić koniunkturalizmu. Mówi się nawet, że lubi być "cichym bohaterem". Często na własne życzenie bez rozgłosu pomaga ludziom w trudnej sytuacji, również w Stanach.

Wygląda na to, że jest absolutnym szczęściarzem. Piękny, bogaty, kochany przez kobiety i szanowany przez prezydenta USA. Jest człowiekiem, którego życie pozbawione jest problemów?

- Niestety, ma problemy ze zdrowiem. Podczas pracy na planie "Syriany" miał poważny wypadek - doznał uszkodzenia czaszki i musiał przejść dziewięciogodzinną operację. Nigdy w pełni nie wrócił do zdrowia. W 2012 roku w jednym z wywiadów opowiedział, że często budzi się w nocy z bólu. Na planie też pracuje czasem na silnych środkach przeciwbólowych. Wielu aktorów, z którymi gra, nie domyśla się nawet, że zmaga się z takim bólem. "George nigdy nie pokazuje po sobie, że coś z nim jest nie tak - opowiadała o nim Cate Blanchett. - Nawet jeśli coś go boli, uśmiecha się do wszystkich i dba o dobrą atmosferę na planie". W czasie pracy nad jego biografią często słyszałam podobne opinie: "George ma w sobie wewnętrzny spokój, akceptuje ludzi i jest pogodzony ze światem", powtarzali kolejni jego przyjaciele. Czy wobec tego można się dziwić, że wszyscy go uwielbiają?

Twój Styl 7/2014.

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arabella
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 03 Sie 2008
Posty: 42200
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:46:41 26-09-14    Temat postu:

Clooney: "ŻENIĘ SIĘ 26 września, w Wenecji!"

W niedzielę George Clooney po raz pierwszy pojawił się oficjalnie w towarzystwie swojej narzeczonej, Amal Alamuddin. Okazją do pochwalenia się 36-letnią prawniczką o orientalnej urodzie była impreza Celebrity Fight Night we Florencji. Pojawienie się pary było jednym z najważniejszych punktów programu.

Okazuje się, że pierwsze oficjalne wspólne wyjście i pobyt we Włoszech nie są dziełem przypadku. Podczas gali Clooney otrzymał nagrodę za działalność społeczną. Włoski magazyn Quotidiano donosi, że podczas przemówienia 53-letni aktor zapowiedział, że w ciągu kilku najbliższych tygodni pobierze się z Amal!

Żenię się 26 września, w Wenecji, w zabytkowym pałacu - cytuje go magazyn. Chciałbym powiedzieć Amal: "Kocham cię aż do śmierci i nie mogę się doczekać, by zostać twoim mężem".

Clooney od 12 lat jest honorowym obywatelem Włoch. Ma posiadłość w malowniczej wsi Laglio nad jeziorem Como.
pudelek.pl



Amal Alamuddin y George Clooney











George and Amal with Andrea Bocelli and wife Veronica


Ostatnio zmieniony przez Arabella dnia 9:22:03 28-09-14, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 208094
Przeczytał: 310 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:45:05 28-09-14    Temat postu:

George Clooney i Amal Alamuddin są już po ślubie. Prywatna ceremonia odbyła się w sobotę wieczorem w Wenecji

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aisha
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2012
Posty: 14067
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Żory
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:40:46 28-09-14    Temat postu:

Wygląda rewelacyjnie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
natalia**
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 114776
Przeczytał: 373 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:23:32 28-09-14    Temat postu:

Wieczny kawaler wkońcu sie ustatkował hehe

no to gratulacje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 208094
Przeczytał: 310 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:05:19 28-09-14    Temat postu:

gratulację ,
w końcu znalazła się kobieta która go usidliła
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 208094
Przeczytał: 310 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:52:48 30-09-14    Temat postu:

fotki


Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arabella
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 03 Sie 2008
Posty: 42200
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:27:45 30-09-14    Temat postu:

dla Georga Clooneya to już drugie małżeństwo i oby trwałe....


















Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ines_
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 20 Lut 2012
Posty: 917
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:29:27 27-10-14    Temat postu:

Radzić książętom, bronić żebraków. Amal Alamuddin - piękna i mądra żona George’a Clooneya.


Wczoraj, 26 października 2014.

Jej babka była pierwszą kobietą, która skończyła studia na amerykańskim uniwersytecie w Bejrucie. Matka - korespondentką CNN i BBC, ostatnią dziennikarką, która rozmawiała z Indirą Gandhi. Ona jest świetną prawniczką i żoną George’a Clooneya. Co jeszcze wiemy o superinteligentnej i pięknej Amal Alamuddin?





Życie Amal Alamuddin od początku biegło wbrew utartym schematom/Getty Images.






Pasuje do niej zdanie, które Spencer Tracy wypowiedział o Katharine Hepburn: "Nie ma na niej dużo mięsa, ale to, co jest, jest pierwsza klasa". 36-letnia Amal Alamuddin jest bardzo szczupła, ma ciemne włosy, ogromne oczy, a wydatny nos dodaje jej tylko charakteru. Prasa nazywa ją czasem arabską Anne Hathaway. Wie, że jest atrakcyjna, mało kto ją onieśmiela. Żyje w pośpiechu, bez reszty pochłonięta pracą. Od lat reprezentuje słynną kancelarię Doughty Street Chambers w Londynie. Jest specjalistką od prawa międzynarodowego, karnego i praw człowieka. Jej kariera rozwija się znakomicie.


Do tego w życiu Amal pojawia się George Clooney (53 l.), słynny amerykański aktor, reżyser, scenarzysta i producent filmowy. Podczas gdy większość producentów z Hollywood nie chce angażować się politycznie i moralnie, on od lat dąży do jednego i drugiego. Zasłynął jako reżyser politycznego dramatu z czasów zimnej wojny "Good Night and Good Luck" (2005) i producent "Syriany" (za drugoplanową rolę otrzymał też w 2006 r. Oscara), filmu pokazującego rezultaty amerykańskiej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie.

Wielu dziennikarzy uważa, że z takim temperamentem Clooney powinien zająć się polityką. Podobna przemiana zaszła kiedyś w przypadku Roberta Redforda, którego osobiste ambicje i przekonania stały się ważniejsze niż wizerunek amanta. Przystojny cwaniak z "Żądła" w reż. G. Roya Hilla stał się twórcą najważniejszego festiwalu kina niezależnego w Sundance. Podobnie Clooney - z sukcesem gra i reżyseruje. Ale nie tylko. Słynie z tego, że jest kobieciarzem. Jego pierwszą żoną była Talia Balsam, aktorka znana z serialu "Mad Men", małżeństwo trwało cztery lata. Po rozwodzie aktor mówił w wywiadach, że nigdy więcej się nie ożeni.

Jego kolejne partnerki to niemal same aktorki i modelki: Salma Hayek, Renée Zellweger, Teri Hatcher, Lucy Liu, Kelly Preston, Elisabetta Canalis. Ale jak w każdej historii miłosnej tym razem też trzeba powiedzieć: Amal jest wyjątkowa. Do tego stopnia, że aktor drugi raz w życiu postanawia się ożenić. Najbardziej spontanicznie o związku Amal Alamuddin i George’a Clooneya wypowiada się matka aktora: "O niebiosa! - krzyknęła. - Ona jest prawniczką! Jestem przeszczęśliwa".



Amal jest wyjątkowa. Do tego stopnia, że George
Clooney drugi raz w życiu postanawia się ożenić
/AFP.








Charakterystyczne "r"

Jej życie od początku biegło wbrew utartym schematom. Amal Alamuddin urodziła się 3 lutego 1978 r. w Bejrucie, ale jej rodzina opuściła kraj, gdy zaostrzyła się tam wojna domowa. Udało się jej uciec, zanim sytuacja w mieście stała się krytyczna. Amal ma dwa lata, kiedy przenoszą się do miasteczka Gerrards Cross w Anglii, 30 km na zachód od Londynu. Hrabstwo Buckinghamshire jest piękne, przebiega przez nie pasmo wzgórz. W ich nowym domu dużo się czyta. Ojciec Amal - Ramzi Alamuddin - jest profesorem nauk ekonomicznych na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie i zastępcą rektora tej uczelni. Matka Baria to znana dziennikarka i redaktorka działu zagranicznego w panarabskiej gazecie "Al Hayat". Przeprowadza wywiady z najbardziej znanymi politykami na świecie, m.in. z Margaret Thatcher, Fidelem Castro, Billem Clintonem.

Jest piękną kobietą, porównywaną do Liz Taylor. Ma silny akcent, charakterystyczne "r" i niesamowitą charyzmę. To Baria Alamuddin powtarza córce od dzieciństwa: "Kobieta musi pracować, być niezależna". I opowiada o babce, która jako pierwsza kobieta skończyła studia na Uniwersytecie Amerykańskim w Bejrucie. A ojciec zabiera ją do parków na długie spacery. Amal przysłuchuje się wspomnieniom o dziadku, który przewodniczył społeczności druzów w małym miasteczku Baaqline. Od ojca słyszy, że grupa, z której się wywodzi, nie przyjmuje nowych członków. I że wciąż odgrywa ważną rolę polityczną w Libanie - ma osiem miejsc w 128-osobowym parlamencie. Poznaje niuanse wiary druzów, która jest połączeniem islamu, chrześcijaństwa i judaizmu, a także subtelności ich prawodawstwa.

Wszystko, co Amal wie o rodzinie, jest zbudowane z opowieści ojca. Ramzi Alamuddin nie radzi sobie jednak z tęsknotą za krajem i w 1991 r., gdy Amal ma 13 lat, wraca do Libanu, jego żona Baria zostaje w Anglii. Po latach dziennikarze dotrą do Baaqline. Mieszkańcy miasteczka, pytani o związek Alamuddin i Clooneya, odpowiedzą im żartobliwie, że cieszą się z nowego członka ich społeczności.



Pięć kolorów, siedem patronek.

Jednak do 2014 r. jeszcze daleko. Kilkuletnia Amal wstaje o siódmej rano. Ubrana w ciemny mundurek idzie do szkoły dla dziewcząt, w której oprócz matematyki, angielskiego i biologii uczy się też historii sztuki, muzyki i designu. Podoba jej się to, że każdy ze szkolnych budynków ma konkretny kolor i imię znanej kobiety. Niebieski poświęcono pisarkom - siostrom Brontë (Charlotte, Emily i Anne), zielony - chemiczce Marii Curie, purpurowy - pionierce pielęgniarstwa Florence Nightingale, żółty - sufrażystce Emmeline Pankhurst, a czerwony - zakonnicy Matce Teresie. Ale najbardziej Amal kocha samą naukę. Zwłaszcza na lekcjach historii na jej policzkach pojawiają się rumieńce, a szeroki uśmiech ujawnia niezbyt proste zęby.

Wieczory spędza z młodszym rodzeństwem, siostrą i dwoma braćmi. Ściany w jej nastoletnim pokoju wypełniają zdjęcia Avy Gardner i Cary’ego Granta. Czasem wyobraża sobie siebie za kilkanaście lat. Nie chce być dziennikarką jak matka. Decyduje się na prawo. Z doskonałym wynikiem zdaje na Oksford, a potem dodatkowo na New York University School of Law. Dostaje stypendium, zdobywa też Jack J. Katz Memorial Award, nagrodę przyznawaną za umiejętny przekład przepisów prawa na język zrozumiały dla ludzi. Jest szczęśliwa jak nigdy. Na zdjęciu z uroczystości odebrania dyplomu siedzi dumna i uśmiechnięta, w białej peruce na czubku głowy. Ma błyszczące kolczyki w uszach, usta pomalowane na różowo. I już prawie proste zęby.



Z całą grupą prawników reprezentowała Juliana Assange’a/Getty Images.







Specjalistka od spraw beznadziejnych.

Tego, że przewidywalne scenariusze i tradycyjne role są nie dla niej, dowodzi już na studiach. Pracę zaczyna w prestiżowej międzynarodowej nowojorskiej kancelarii Sullivan & Cromwell, a wkrótce także w biurze Soni Sotomayor, która najpierw jest sędzią federalnym, a potem sądu apelacyjnego. To ogromny sukces, Sotomayor w 2009 roku zostanie pierwszą w historii Sądu Najwyższego USA sędzią o korzeniach latynoskich, a także pierwszym członkiem Sądu Najwyższego nominowanym przez prezydenta Baracka Obamę. To ona nauczy Alamuddin wrażliwości na wszelkie przejawy dyskryminacji. Już jako dyplomowana prawniczka Amal zacznie wspierać walkę z różnymi formami ucisku: dołączy do grupy ekspertów zajmujących się w Wielkiej Brytanii prawnym działaniem przeciwko przemocy seksualnej. Będzie doradzać sędziom m.in. w Międzynarodowym Trybunale Kryminalnym dla byłej Jugosławii, w sprawie przeciwko Slobodanowi Miloševiciowi oskarżonemu o wywołanie konfliktów wojennych w Kosowie, Chorwacji i Bośni.

Poprowadzi treningi dla policjantów w Zatoce Perskiej. Ma też inne bardzo prestiżowe zajęcia. Jest doradczynią króla Bahrajnu - Hamada ibn Isy Al Chalify. Oprócz tego pisze i publikuje. Jest współautorką książki "The Special Tribunal for Lebanon. Law and Practice" (Nowoczesne prawodawstwo w Libanie - red.). Prawo wypełnia całe jej życie. Jednak międzynarodowy rozgłos przyniosą jej dwie sprawy. W pierwszej z nich będzie reprezentowała Julię Tymoszenko w Strasburgu. Jej klientka wygra. "Aresztowanie byłej premier Ukrainy w sierpniu 2011 r. było niezgodne z prawem i miało podłoże polityczne", orzeknie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu i ukarze Ukrainę naganą. A w drugiej, z całą grupą prawników, będzie reprezentowała Juliana Assange’a, założyciela portalu WikiLeaks, który wsławił się ujawnianiem dokumentów kompromitujących władze Stanów Zjednoczonych. Jego proces okaże się jedną z najszerzej omawianych spraw sądowych ostatnich lat.

Zwolennicy Assange’a uważają go za pomnikową postać dziennikarstwa śledczego, a przeciwnicy nie pozwalają zapomnieć o tym, w jaki sposób jego portal wszedł w posiadanie sensacyjnych informacji. Ale nie tym zajmował się angielski sąd. Przyszło mu rozstrzygnąć, czy Assange ma odpowiadać za gwałt, o który oskarżyły go dwie szwedzkie kobiety. Podczas dwudniowej rozprawy obrona musiała podważyć prawomocność nakazu ekspresowej deportacji Assange’a do Szwecji - utrzymywała więc, że ekstradycja ma motywy polityczne, ponieważ ułatwia wydanie byłego hakera Stanom Zjednoczonym.

Biorąc udział w tej sprawie, Amal nie miała pojęcia o tym, że kilkanaście miesięcy później będzie towarzyszyła reżyserowi i scenarzyście George’owi Clooneyowi na prywatnej premierze jego filmu "Monuments Men" (Obrońcy skarbów) w Białym Domu. Jej obecność zostanie odczytana jako prowokacja. Obrończyni Assange’a w Białym Domu?! Nie do pomyślenia! Alamuddin wybrnie z tego z klasą. W końcu poglądów prawnika nie można utożsamiać z poglądami jego klienta.



George Clooney po rozwodzie z pierwszą żoną mówił w wywiadach, że nigdy więcej się nie ożeni. A jednak
zmienił zdanie/AFP.






Dolce vita.

Pierwsze spotkanie Clooneya i Alamuddin miało wyglądać tak: rok temu, jesienią, na kameralnej imprezie aktor zauważa piękną prawniczkę. Natychmiast ulega jej urokowi. Ale w jej przypadku to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Clooney nie daje za wygraną. W lutym przedstawia ją jako swoją przyjaciółkę-współpracowniczkę. W kwietniu wręcza jej pierścionek, który sam zaprojektował. Zakochani nawet nie próbują ukrywać daty ślubu. W końcu nadchodzi ten dzień. Jak relacjonowały media, 27 września wenecki Canale Grande zamienił się w scenerię filmów Federica Felliniego. Goście, wśród których można było zauważyć m.in. takie gwiazdy, jak: Matt Damon z żoną Lucianą, Bono, Bill Murray, Emily Blunt, Cindy Crawford z mężem Randem Gerberem, a także Anna Wintour, szefowa amerykańskiego "Vogue’a", uśmiechali się i żartowali z paparazzich.

Potem razem z George’em Clooneyem popłynęli wodnymi taksówkami z hotelu Cipriani do Aman - XVI-wiecznego pałacu Papadopoli przekształconego w siedmiogwiazdkowy hotel, w którym czekała jego przyszła żona. Ślubu parze udzielił przyjaciel aktora - Walter Veltroni, były burmistrz Rzymu. Wyglądali wspaniale: on w garniturze od Armaniego, ona w sukni od Oscara de la Renty. Gdy po uroczystości płynęli motorówką po weneckim kanale, tłumy turystów wiwatowały na ich widok. Na weselu, na którym bawiło się 120 osób, zabrakło tylko Brada Pitta i Angeliny Jolie.

Kilka lat temu Brad pytany o to, kiedy ożeni się z Angeliną, odpowiedział żartobliwie, że wezmą ślub po tym, jak zalegalizowane zostaną związki partnerskie, bo tylko takie interesują jego przyjaciela George’a. Kto by się spodziewał, że obie pary błyskawicznie powiedzą sobie sakramentalne "tak". Ale przyglądając się Amal Alamuddin, trudno nie przyznać racji pisarce Zadie Smith, która powiedziała o George’u Clooneyu: "W historii Hollywood rzadko się zdarzało, by ktoś wykorzystywał tak wielki urok z tak wielkim pożytkiem".

PANI 11/2014.

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angelica
Moderator
Moderator


Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 208094
Przeczytał: 310 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Baker Street
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:52:43 12-11-14    Temat postu:

środa 19 listopada w TVN 7 o 20.00 W chmurach



środa 19 listopada w TVN o 21.30 Peacemaker



Ostatnio zmieniony przez Angelica dnia 21:53:53 12-11-14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Arabella
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 03 Sie 2008
Posty: 42200
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:37:04 05-12-14    Temat postu:

George Clooney wears quite the period costume while walking around the set of his new movie Hail, Caesar! at Union Station on Thursday (December 4) in Los Angeles.


Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Aktorzy zagraniczni Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 14, 15, 16  Następny
Strona 6 z 16

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin