Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Recenzje telenowel

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Forum telenowel
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ustronianka
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 23 Paź 2006
Posty: 3402
Przeczytał: 6 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: 12:01:22 29-01-17    Temat postu: Recenzje telenowel

Hej. Wpadłam na pomysł założenia takiego tematu przy okazji zastanawiania się nad oglądaniem Mi adorable maldición. Pomyślałam sobie, że jak skończę z Candidatą to poproszę którąś z dziewczyn o wystawienie opinii, mniej więcej już orientuje się kto ma jaki gust i w jakim sensie się pokrywa z moim i czyja opinia będzie dla mnie trafna. No i sobie pomyślałam, a może by tak otworzyć temat? Sama lubię recenzować telki po zakończeniu i wiem, że dużo dziewczyn też to robi. Np. Luz de luna ostatnio wstawiła świetne podsumowanie Despertar Contigo, Julitę i Stokrotkę też bardzo lubię czytać. Można by te posty oprócz danego tematu telki wklejać tutaj (ewentualnie spoilery mniejszą czcionką) wtedy ktoś szukając czegoś do oglądania miałby wszystko uporządkowane i wiedziałby kto wystawia opinie Tylko oczywiście chodzi mi tu o rzetelne recenzje, a nie "supcio telka, aktor X świetnie zagrał, moja ulubiona itp"

Nie wiem, jak myślicie? Potem poszukam moich ostatnich recenzji i wkleję tutaj Zapraszam do udzielania się




Ostatnio zmieniony przez Ustronianka dnia 11:09:20 01-02-17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ustronianka
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 23 Paź 2006
Posty: 3402
Przeczytał: 6 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: 19:01:41 29-01-17    Temat postu:

A que no me dejas



No ja widziałam prawie cały pierwszy etap i cały drugi. Pierwszy w pewnym momencie przerwałam- po prostu nie byłam już w stanie tego oglądać. Strasznie męczyły mnie postaci wariatki Juliety, rozpuszczonej Nurii, beczącego Mauricia i przesłodzonej Pauliny. Po prostu nie mogłam oglądać scen z ich udziałem, za bardzo mnie irytowały. Zero chemii między Camilą, a Osvaldem, ale o tym już pisałam wcześniej.

Tak na prawdę przy pierwszym etapie trzymał mnie tylko wątek podwójnego życia Gonzalo. Peniche bardzo podobał mi się w parze z Leticią, a jeszcze bardziej z Lisset. W tym wątku raczej wszystko było dopracowane, dodatkowo świetna gra aktorów łącznie z małym Rene Ba, ten dzieciak wydawał mi się bardziej autentyczny niż Sodi

Na plus finał, który podobał mi się o znacznie bardziej niż ten z drugiego etapu.

Drugi etap to już zupełnie inna bajka i cieszę się, że dałam teli drugą szansę. Te irytujące postaci zniknęły, zmieniły się w takie, na które z przyjemnością patrzyłam Julieta się stonowała, przestała być wrzodem na tyłku, a zrobiła się z niej niezła kryminalistka. To samo Nuria, uwielbiałam jej akcje z Felixem A Mau i Val... na początku byłam na nie, ale po trochu skradli moje serce. Camili znacznie bardziej siadła rola buntowniczki, a sama Valentina była bardziej spójna niż Paulina. A Mauricio? Mauricio to taki bohater, którego nie da się nie kochać. Moje duże brawa dla Ignacia, nie raz chwycił mnie za serce i z przyjemnością zobaczę go ponownie na ekranie

No oczywiście filar tej telki- Arturo Peniche. Klasa sama w sobie. Jego kunszt aktorski jest niezaprzeczalny, tutaj nieraz powalał na kolana! I również może być bardzo dumny z syna, który odziedziczył po ojcu niesamowity talent. Szczególnie widać to było w scenach Brandona np. z JP Gilem, który przecież też nie jest nowicjuszem, ale jednak Brandon to zupełnie inny poziom warsztatu. Dla mnie wschodząca gwiazda Televisy.

Ale nie lubiłam postaci Angeliki. Erika grała tutaj wyjątkowo sztywno, prawie cały czas miała taką samą minę, ciężko było z niej coś wyczytać. Zła byłam, że jej postać nie potrafiła docenić takiego cudownego człowieka jak Osvaldo, który zawsze wiernie stał przy jej boku i nigdy nie przestał jej kochać.

No ale miło było zobaczyć ponownie Cesara Evorę, którego uwielbiam No i Lisset tutaj też świetnie grała.

Finał
No i koniec. Niestety ale jestem bardzo zawiedziona finałem Za dużo scen chcieli wcisnąć i przez to większość wyglądała na niedorobione. Mogli sobie darować tą akcję z porwaniem Angeliki i przeznaczyć ten czas na rozbudowę sceny z Julietą. No i ta jej żałosna śmierć... . Generalnie dużo w tym finale jak dla mnie było absurdów i po prostu źle mi się go oglądało. Specjalnie chciałam obejrzeć go w nocy, bo mówię "przynajmniej sobie poprzeżywam w spokoju". No ale tu nie ma czego przeżywać. Odcinek był kiepski i nie trzymał w emocjach. Wzruszyłam się chyba jedynie przy scenie śmierci Raquel i to by było na tyle. Reszta mnie bawiła, ale w złym tego słowa znaczeniu. Nie podobała mi się kompletnie para Gonzalo-Angelica, ale o dziwo jakoś w finale urzekły mnie te sceny Monica-Osvaldo. Chyba nikt nie całuje tak jak Evora Camila Sodi widać było, że bardzo się starała w tym odcinku, to muszę jej oddać. Dawała z siebie dużo, ale te sceny były tak beznadziejnie rozplanowane, że widz nie zdążył się wczuć w akcję. No i tyle, koniec telki, sama finałowa scena bardzo ładna.

Despertar Contigo

I ja dotarłam do finału Jeeeej, strasznie mi się podobał! Był taki pozytywny, bez zbędnych dram, można się było pocieszyć razem z naszymi bohateram.i Oczywiście nie muszę chyba mówić, że od wczoraj nie przestaję nudzić Orquidea venenosa asi eres tu.

Muszę przyznać, że bardzo się pomyliłam z Despertar Contigo i nauczyłam się, żeby nie oceniać książki po okładce Kompletnie nie miałam ochoty na tą telkę, jak wiele razy z resztą pisałam. Nie lubię komediówek, nienawidziłam Arenasa, Elę Velden widziałam tylko w A que no me dejas, gdzie była dość mdła. No i się pomyliłam. Co prawda, z braku czasu nie mogłam oglądać telki w całości, obejrzałam mniej więcej do połowy, ale potem ciągle zaglądałam na scenki na yt.

Daniel Arenas to dla mnie odkrycie tej teli. Naprawdę, nie spodziewałam się! Wypadł świetnie, bardzo mu podpasował lekki klimat teli, a i też jego postać była bardzo dobrze skonstruowana. Może właśnie tego potrzebował, wyłamać się ze schematu gbura i histeryka. Po tej produkcji zmieniam o nim zdanie całkowicie i życzę mu więcej takich ról!

Ela szczerze? Średnio. Być może to Maja była taka troszkę nijaka, może Eli jeszcze brak warsztatu. Ale też nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobała. Była taka... znośna. Generalnie postać Mai była dla mnie taka trochę stłamszona. Ani typowa charakterna protka ani płacząca bezradna gąska. Ale ładnie się prezentowała w parze z Danielem.

No i oczywiście mocny punkt tej teli czyli Antonia i Othon. Moi ulubieńcy! Enoca nigdzie wcześniej nie widziałam, Aurę natomiast pamiętam z zamierzchłych czasów Hacjendy La Tormenty, gdzie jako samotna matka latała ze strzelbą broniąc swoich córek (w tym jednej niewidomej). Już wtedy nie można było od niej oczu oderwać, a ona jak wino- im starsza tym lepsza! Naprawdę, Aura ma w sobie tyle seksapilu, tyle jakieś takiej wewnętrznej siły, że gdy pojawia się na ekranie to aż szkła pękają. A te eleganckie ubrania Antonii dodały jej jeszcze klasy to już w ogóle (Przyznam szczerze, że nie rozumiem po Aura tak na siłę wrzuca na insta te swoje roznegliżowane fotki, o wiele atrakcyjniej wygląda właśnie w takich stylowych kreacjach...) W każdym razie, to właśnie przez tą dwójkę zwróciłam uwagę na tą telę, podobnie jak Luz de luna. Niestety żałuję, bo uważam, że ich wątek mógł być troszkę lepiej poprowadzony i mogli mieć więcej scenek W każdym razie chemię mieli świetną, Aura grała Antonię z bardzo dużą lekkością i naturalnością co z resztą idealnie było widać w finale.

Cindy ja od początku do końca miałam wątpliwości co do tej postaci i sama nie wiedziałam czy ją lubię czy nie. Koniec końców doszłam do tego czemu mam takie mieszane uczucia. Jest to moje personalne odczucie i w żadnym wypadku nie zamierzam krytykować Sar.y Ona super grała Cindy, a sama Cindy była dość zabawną postacią, ale to co mnie męczyło to jej akcent. Po prostu kolumbijski akcent jest dla mnie trochę zbyt... osaczający? Nie wiem, strasznie się męczyłam słuchając jej kwestii.

Strasznie miło było zobaczyć Estefanię Villareal i Christiana Chaveza! Należę do pokolenia Rebelde, byłam w gimnazjum jak to puszczali i strasznie się wtedy zżyłam z bohaterami. Fajnie, że po tylu latach nadal wywołują uśmiech na mojej twarzy, szczególnie, że i ich postaci były bardzo sympatyczne.

No i jeszcze jeden wielki plus, a mianowicie ten wakacyjny klimat z początku teli. Nigdzie nie mogłam się wyrwać, bo siedziałam na praktykach w szpitalu, a dzięki teli przynajmniej przez chwilę przeniosłam się w te piękne miejsca No i ten klimat salsy

Generalnie telka warta polecenia i obstawiam, że u nas poleci.

Amor de barrio


Ja również uważam, że to najlepsza tegoroczna produkcja Televisy. Nie jakoś górnolotna, ale w miarę spójna. Ja miałam do Mane podobny stosunek jak Ty, ale po tej teli zmieniłam całkowicie zdanie, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Uważam, że świetnie odnalazł się w roli naszego przeuroczego pana doktora i również uważam, że wypadł o wiele bardziej naturalnie od Moreno. Postaci Daniela (prota) po prostu nie da się nie lubić, jest tak sympatyczny, wesoły, a zarazem nie jakiś tępy (nigdy nie dał się manipulować matce) i sprawiedliwy. Widać było, że zgrał się z Renatą, którą również uważam za jeden z największych plusów tej teli. Jestem nią bardzo pozytywnie zaskoczona, bo dziewczyna ma ledwo 20 lat, to pierwsza jej tego typu produkcja, a poradziła sobie świetnie. Pochwalę ją przede wszystkim za naturalność, brak jakiś naciąganych min, sztucznych histerii. Jej postać- Paloma nie jest jakąś "tępą dzidą", nie daje sobą pomiatać i jak trzeba pokazuje pazury.
Jessica Coch także dała czadu. Miała ciężkie zadanie zmierzyć się z dwiema tak różnymi od siebie postaciami. Uwielbiałam akcje jej i tej psycholki Delfiny.
Laura i Raul to ku mojemu zdziwieniu jeden z największych minusów tej teli. Są tak sztuczni i przesłodzeni, zupełne przeciwieństwo naturalnych i charakternych Daniela i Palomy. Chyba nikt na forum Lauris nie lubił .Zdecydowanie ten wątek im nie wyszedł, a to dziwne, bo reszta par była niesamowita. Każdemu pojawiał się uśmiech na twarzy kiedy widział figlarnych Rosę i Munda, dwie skrajności- Dorę i Gaba czy moim zdaniem najlepszą parę, gdzie mogliśmy faktycznie obserwować rodzące się uczucie - Rodriga i Eugenii.
Jeśli chodzi o Marisol del Olmo i jej postać Catalinę to na wstępie zaznaczę, że ja jestem jej wielką fanką i chyba właśnie dla tego bardzo się o nią bałam. Ale nie było o co, Marisol rozwaliła system i stworzyła genialną villanę, charakterystyczną, subtelnie przerysowaną. Jej teksty nie raz powalały nas na łopatki, a sama Marisol dała niezły popis jeśli chodzi o mimikę i gesty.

Główny wątek teli mnie osobiście dość wciągnął, ja lubię takie tajemnice z przeszłości, które krok po kroku wychodzą na jaw.

No i za jeden z największych plusów teli uważam te meksykańskie wstawki! Że mogliśmy podejrzeć trochę życia z przedmieścia, strojów, muzyki, kultury.

Faktycznie, tela zaczęła się trochę bez polotu, ale później się dość rozkręciła.

To co mi się najbardziej podobało w tej telce to to, że mogliśmy się więcej spodziewać tego co zobaczymy, że to nie będzie jakaś górnolotna tela. Uważam ją za lekką, przyjemną, dla umilenia chwili. Bez efektu wow, to prawda, ale przynajmniej się nie denerwowałam jak ją oglądałam. Chyba wszystkie aktualne produkcje Visy mnie zawiodły. Lo Imperdonable zapowiadało się na niewiadomo jaki hit, pokładałam duże nadzieje w tej produkcji, a wyszedł gniot jakich mało, z absurdalną historią, która poza protami nic w sobie nie miała (oprócz tej okropliwie irytującej antagonistki). To samo z A que no me dejas. Obsada można by rzec bardzo dobra, a tu protka do d**y i kładzie całość. I może dlatego właśnie tak lubiłam ADB, bo miała bardzo fajnych protów, ciekawą główną historię i barwne postaci.

Que te perdone Dios



Nie wyszła zbyt Nesmie ta tela, a szkoda. Jak usłyszałam, że robi remake AMF, który w swoim czasie był hitem, bardzo się ucieszyłam i liczyłam na dobrą produkcję. No ale niestety się zawiodłam. Obsada aktorska była tu zdecydowanie lepsza, reżyseria w wielu scenach genialna. Ale nawalił scenariusz i położył telkę. Sama Abigail była o wiele lepiej zbudowaną postacią od Marii del Carmen, bo tamta, chociaż też miało to swój urok, swoją dziecinnością w wielu momentach irytowała. Bardziej wciągająco poprowadzili też wątki sióstr (brawa dla Any Patricii Rojo i Alejandry Procuny, moim zdaniem, świetnie się sprawdziły w tych rolach ), ojcostwa Mateo, Simony no i przede wszystkim Diego. Jak nienawidziłam Jose Marii, bo ciągle łaził z miną zbitego psa, tak Diego był cudowny. Nie będę już wspominać o wątku protów, bo to oczywiste, że nie wpasował się w obecne klimaty widza, ale jest coś innego, na czym bazowało AMF, a w QTPD tego zabrakło. Postać Federico Rivero. I mimo że lubię Goyriego i jego Fausto też mi się na swój sposób podobał, to pewnie zapomnę o tym villanie przy następnej produkcji, a Federico to była tak złożona, pięknie rozpisana i cudownie zagrana postać, że po prostu nie da się o niej zapomnieć. On razem z Victorią Ruffo pięknie przestawili historię toksycznej miłości, obsesyjnego uczucia, które wyniszczało każdego z nich. Tam nie było sceny, w której nie widać było, jak Federico targają emocje, jak rozwściecza go i dusi od środka fakt, że Cristina nigdy nie odwzajemni jego uczuć. Moim zdaniem, Rebeca i Sergio nie potrafili tego przestawić. Fausto co prawda parę razy wyznawał jej miłość, ale dla mnie jako odbiorcy, jemu zależało głównie na jej pieniądzach. Tajemnica o pochodzeniu protki tutaj też zrobiona na odwal się. Liczyłam na jakąś konfrontację Abi z Renatą, jakąś historię, cokolwiek. A tu nic, zero, od tak se zakończyli wątek. Finał, dla mnie, był naprawdę beznadziejny. Sceny były tak chaotyczne, że aż drażniły oczy. Mam wrażenie, że tylko Sabine się starała, reszta po najniższej linii oporu. A Rebeca to już w ogóle od paru odcinków grała tak strasznie na siłę.

Las Amazonas


Z czystym sumieniem można powiedzieć, że Las Amazonas to najlepsza produkcja Mejii od wielu lat. Ale czy to oznacza, że Mejia się polepszył? Dla mnie ani trochę. Uratowało go to, że Las Amazonas miały zaledwie 60 odcinków. Jego poprzednich długaśnych gniotów takich jak Lo Imperdonable, Triunfo del Amor czy La Tempestad po prostu nie dało się oglądać ze względu na setki zapychaczy i irracjonalny rozwój akcji. Fanką Mejii nie jestem i nie będę i najchętniej już bym w ogóle nie zabierała się za jego produkcje, bo to zawsze kończy się w ten sam sposób. Potrafi spieprzyć sprawę, nawet jeśli ma zapisany przepis na sukces w postaci intrygującej, wielowątkowej historii oraz świetnych aktorów. Przede wszystkim nie podoba mi się ten krótki format telek i uważam, że powinny mieć te 90,100 odcinków. Przez takie absurdalne wręcz skrócenie miałam wrażenie, że oglądam serial na przewijaczu, a w takich sytuacjach zazwyczaj rzucam oglądanie, bo traci się cała magia. Straszliwie irytujące było dla mnie to skazanie ze sceny w scenę, brak spójności akcji, fakt, że te sceny były tak mało rozbudowane no i także że wielu rzeczy musieliśmy się tylko domyśleć. Brakowało mi tu budowania napięcia, wyczekiwania na sceny, wszystko tu było takie szybkie… za szybkie w moim odczuciu. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gdyby tela została wydlużona i tak nie otrzymałabym tych scen, które chciałam tylko więcej rozterek Jacinty, vlogów Constanzy czy innego gotowania zupy przez Ines. W końcu to Mejia.
Myślę, że chyba większość się ze mną zgodzi, że największym marnotrastwem tej produkcji była pareja Tekila. Ich sceny można policzyć na palcach ręki, a w dodatku były tak szybko kończone i mało rozbudowane. Mam wrażenie, że Mejia kompletnie nie umie wyczuć publiki tym samym strzelając sobie w kolano. Miał przed sobą kopalnie złota, dwóch utalentowanych aktorów uwielbianych przez publiczność, którzy poza tym mają świetną chemię. Ich sceny były bardzo ładne, o fakt, w końcu to pareja tekila, ale ten fakt, że większości scen musieliśmy się domyślać mnie dobił.. Nie mogłam uwierzyć, że w finale Victoriano przez parę minut płakał po dziecku z Deborą, a nie zrobili nawet jednej scenki między nim, a Alejandrem albo nim i Ines. Moment ogłoszenia wyników badań był taki… bezpłciowy.
Jeśli chodzi ogólnie o martnotrastwo to Mejia jest specem. Miał takich świetnych Villanów z ciekawie poprowadzoną historią i również nie umiał tego wykorzystać. Gaby Vergara sama przyznała, że chciałaby pokazać więcej i jestem pewna, że wypadłaby świetnie. Brakowało mi większej ilości jej starć z Dianą, Ines, większego knucia z Loreto i Bernardą, a scena, w której Victoriano dowiaduje się prawdy o jej prawdziwej tożsamości kompletnie mnie rozczarowała. Przez pięć minut porozmawiali w pokoju i to by było na tyle. Scena porwania Diany mogłaby być świetna, ale nie była. Brak budowania napięcia i to dziwaczne cięcie scen wszystko zepsuło. W jednej chwili Debora celuje do Diany, a drugiej już ni stąd ni zowąd spada ze skały. O Loreto nie wspomnę. Brakowało mi jego większych starć z Dianą, z Victoriano, z Alejandro. Bardzo chciałam widzieć moment, w którym Ines opowiada synowi o piekle, przez które przeszła przez Loreta i to jak została przez niego rozdzielona z Victoriano, ale nigdy się tego nie doczekałam. Podobnie jak sceny, w której Victoriano konfrontuje się z Loreto w sprawie Alejandro. Akcja z porwaniem Ines, celowaniem do Vic i śmiercią Loreta po raz kolejny- mogła być świetna, ale nie była. Dlatego właśnie mam poczucie rozczarowania co do tej produkcji.
Szybkiego, kompletnie nijakiego rozwiania historii śmierci Vicente nawet mi się nie chce komentować. Chciałam widzieć szok na twarzy wszystkich, gdy prawda wyszła na jaw, chciałam widzieć jak Eduardo wyrzuca matce, że zabiła jego brata, a zamiast tego widziałam jak Bernarda wyleciała w powietrze.
Co do wątku Constanza- Emiliano. Nie zarzucę tu nic aktorom, bo oboje mi się podobali i mieli chemię, tworzyli bardzo ładną parę, ale postać Constanzy była tak beznadziejna, że nie dało się tego oglądać. To absurdalne stylizowanie jej na Nikkie z AV cz Fanny z MCET w ogóle nie wpasowało się w klimat telki, a wieczne rozterki Constanzy z szukaniem jej życiowej drogi i wewnętrznego ja były tak oderwane od rzeczywistości, że wręcz męczące. Postać Emiliano lubiłam i również tutaj żałowałam, że nie pokazali nam sceny spotkania Emi-Ale jak dowiedzieli się, że są braćmi. Po obejrzeniu finału muszę przyznać, że ten chłopak grający Robbiego też mogłby pokazać zdecydowanie więcej, oczywiście pod warunkiem, że ten wątek zostałby jakoś rozsądniej poprowadzony.
Jeśli chodzi o wątek Cassandra-Eduardo to się powtórzę. Tragiczna para. Zero chemii, zero jakiegokolwiek zgrania między aktorami. Casados chyba przechodzi jakiś kryzys wieku średniego, a Grettell powinna udać się w końcu do jakiejś szkoły aktorskiej. O tyle o ile Casados jeszcze bronił się w scenach z matką czy Victoriano, tak postać Cassandry była dla mnie równie nielogiczna co jej młodszej siostry. Nie widziałam w niej ani jednej emocji. Dla mnie wyglądała tak samo, gdy była z Eduardem, zerwała z nim (niby miała cierpieć), była z Fabricio, a potem jak gdyby nigdy nic wróciła do Eduarda. Wszystkie ich sceny miłosne to totalne dno, bo Grettell nawet nie próbowała ukryć dyskomfortu. Widać to było choćby w scenie ślubu, gdy pokazali te trzy kwadraciki- różnica między nimi, a Dianą i Alejandro była kolosalna. Brakowało mi tutaj także większej ilości starć Eduardo-Victoriano, ale już dobra. A Fabricio? Kolejna postać dno, nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać. Był bardziej psycho niż Diana Elisa.
To, co uważam za największy atut telki, i tu chyba każdy się ze mną zgodzi, to wątek Protów. Aż nie mogę uwierzyć, że w końcu Mejia czegoś nie spieprzył. Podobało mi się w nim wszystko. Od początku do końca, zaczynając od genialnych aktorów, a kończąc na samych postaciach Diany i Alejandra. Myślę, że ich największym atutem było to, że byli tacy realni, nieprzerysowani. Uwielbiam Dianę, uwielbiam w niej jej zdecydowanie, to, że nie dawała sobie w kaszę dmuchać i umiała walczyć o swoje. A Alejadro kochałam za jego charakter, poczucie humoru i to jakim był czarusiem. No a przy tym mieli swoje wady. Wiele razy myślałam sobie „teraz to Diana już na pewno z nim zerwie” jak wychodziły na jaw fakty takie jak to, że ją oszukał w sprawie rozwodu. Ale nie, Diana nie dała się kierować impulsem. Zawsze wierzyła w miłość Alejandra. W dodatku co tu dużo mówić, Danna i Andres to świetni aktorzy. Zazwyczaj wygląda to tak, że jeden z aktorów ciągnie wątek, a drugi mu „ładnie partneruje”, ale tutaj wkład i zgranie obojga. Uwiedli mnie tą swoją lekkością gry i tym, że naprawdę pokazali, że są w sobie zakochani. Scena na plaży będzie jedną z moich ulubionych ever, bo tu właśnie widać było tą lekkość, Danna nie przejmowała się tym, że o gdzieś tam jej wyszły majtki czy to, że Andres ubrudził ją piachem. Uwiedli mnie tą beztroską i zakochałam się w momencie jak Diana powiedziała Ale, że jest w ciąży. No, ale to by było na tyle, bo potem wyczekiwałam momentu jak wyjawią dobrą wiadomość rodzinie, ale nigdy się nie doczekałam. I praktycznie na tym skończyła się historia D&A, bo ślub mi się nie podobał. Uważam, że nie potrzebnie wcisnęli tu te jej beznadziejne siostry. Nie dziwie się, że była ulubienicą Victoriano Tak jak mówię- oboje grali świetnie, sceny Victoriano-Diana, gdy wyjawia jej prawdę o pochodzeniu bardzo chwyciła mnie za serce. To samo scena Alejandro-Ines. Uwielbiałam także Andresa w scenach z dziewczynkami, były takie.. no prawdziwe!
Co do samego odcinka finałowego to… zarys był świetny tylko wykonanie do kitu. Urywanie scen, niedorozwój akcji… I ta beznadziejnie dobrana dublerka do Ruffo w scenie miłosnej! Czy oni nie mają oczu? No i ta końcówka taka nijaka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Luz de Luna
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 08 Sie 2016
Posty: 511
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:14:15 29-01-17    Temat postu:

Ustronianka, bardzo fajny pomysł z tematem Faktycznie takie podręczne kompedium z opiniami o telkach może być bardzo przydatne w momencie szukania kolejnego tytułu do "zaliczenia"

I dzięki za miłe słowa na temat mojego wpisu o DC, chociaż teraz jak na niego patrzę to widzę, że był pisany jeszcze na fali emocji i trochę zabrakło w nim obiektywizmu Przynajmniej wiem, na co zwracać uwage na przyszłość

Nie mam zbyt wielu podsumowań, którymi mogłabym się podzielić (zawrotna liczba 2 ), ale wrzucam to, co mam, i może komuś się kiedyś przyda



Despertar Contigo (Televisa, 2016)


(animka autorstwa Naomi)

Ogólnie, uważam telkę za bardzo udaną. Weszła na ekrany z przytupem, świeżością i wakacyjnym klimatem, który co prawda potem rozmył się niemal całkowicie, ale nadal pozostała jakaś taka naturalność, niewymuszoność, lekkość, które sprawiały, że człowiek co najmniej kilka minut każdego odcinka spędzał z szerokim bananem na twarzy. DC to był pierwszy po Amazonkach tytuł, którym się zainteresowałam po swojej prawie 5-letniej przerwie od świata latino, i mogę powiedzieć, że poniekąd dzięki niemu wróciłam do tematu telek.

Nie oglądałam wcześniej w całości żadnej produkcji z Danielem, ale z fragmentów Kotki i CI (na które zerkałam od czasu do czasu jedynie z ciekawości, bo odrzuca mnie od takich historii i nawet twarz Maite czy Any Brendy, które lubię, nie zmusi mnie do katowania się tymi tytułami) wypadał mocnoprzeciętnie. Nie wiem, może po prostu na złe fragmenty trafiałam A może jego bohaterowie byli beznadziejni i nie pozwalali się Danielowi wykazać. Bo na podstawie samej roli Pabla w DC muszę stwierdzić, że Daniel jest naprawdę dobrym aktorem i przede wszystkim wydaje się mega fajnym, pozytywnym i ciepłym człowiekiem, i ta jego energia aż bije z ekranu. Scenkami z dziećmi (zwłaszcza z Santim, bo Bernie trochę kładła większość scenek niestety) były po prostu magiczne, świetną chemię mieli też z Elą, chociaż mnie najbardziej ujął w duecie z Aną Cris, i to nie tylko z powodu mojej sympatii dla niej. Nie wiem, jak układała się ich relacja na planie, bo zwyczajnie tego nie widziałam (pomijając nadaktywność Aury na insta ), ale to jednak po prostu widać, kiedy aktorzy dobrze się dogadują i nadają na tych samych falach – i w przypadku Dana i Aury właśnie to zrozumienie, to koleżeństwo aż biło po oczach, widać było, że świetnie się bawią przy wspólnych scenkach. Do tego stopnia, że przy momencie „zauroczenia” Tonii Pablem zastanawiałam się, na ile to inwencja Pedro Damiana, a na ile sam Daniel zażyczył sobie jakichś konkretniejszych scenek z atrakcyjną, starszą koleżanką

Co do Eli – widziałam ją po raz pierwszy, dzięki DC dowiedziałam się w ogóle o jej istnieniu Na początku byłam nią zachwycona, potem nieco mi przeszło, ale wynikało to głównie z kierunku, w jakim poszła postać Mai – mnie nie do końca on odpowiadał, zresztą miałam już swoją absolutną ulubienicę (jakże inną od Mai ), która przesłoniła mi resztę postaci kobiecych. Niemniej jednak, myślę, że debiut Eli w roli protki był bardzo udany. Jestem mega pozytywnie nastawiona do tej młodej aktorki i życzę jej samych sukcesów, ma talent, urodę i skromność, a to jest w cenie

Co do samej Mai, to jako postać była w porządku. Trochę ryczała, trochę dramatyzowała, ale nie bardziej niż przeciętna protka Visy Niestety nie udało jej się uniknąć otoczki „święta niepokalana”, na którą ja osobiście mam alergię, tu jednak ukłon w stronę Eli, bo miałam wrażenie, że pomimo wymogów scenariusza starała się przemycić trochę tej nieidealności swojej bohaterki, i chwała jej za to. Może to właśnie dzięki temu Maia pomimo swoich słabszych momentów była postacią dobrze skonstruowaną i wzbudzającą sympatię. Na moje osobiste TOP 5 się nie załapała, ale ja też mam już tak, że patrzę na protki bardziej krytycznym okiem i wybaczam im mniej błędów, niż pozostałym postaciom.

Za to już Pablo jak najbardziej był w moim TOP 5, a nawet TOP 3, a być może nawet TOP 1, cisnąc się tam z dwoma starszymi panami i jednym maluszkiem Wczoraj się nad tym zastanawiałam i doszłam do wniosku, że on chyba jako jedyny (!) bohater ani razu nie miał momentu, w którym złapałabym się za głowę i zgrzytnęła zębami na jego akcje Był po prostu świetną postacią, zabawny, prosty i sympatyczny chłopak z jednej strony, a odpowiedzialny, dojrzały i waleczny mężczyzna z drugiej. Obie te kwestie świetnie się w nim zrównoważyły, na pewno w część to zasługa Daniela, który po prostu doskonale odnalazł się w tej roli, ale też sama postać była przemyślana i dobrze rozpisana.

Doszłam teraz do momentu, którego najbardziej się obawiałam, a mianowicie, do moich ulubieńców Problem w tym, ze dla mnie są tematem rzeką i jak już zacznę się zachwycać, to ciężko mnie zatrzymać. Mimo wszystko, spróbuję się streścić i nie roztkliwiać za bardzo
Zaskoczenia raczej nie będzie – pisałam już kilka(naście)stron wstecz, że dla mnie już od prom najciekawszym elementem stała się historia Tonii i Othona. Dałam zarówno postaciom, jak i aktorom ogromny kredyt zaufania, i co? I NIE ZAWIODŁAM SIĘ ANI O JOTĘ!! Zaczarowali mnie już od pierwszej wspólnej scenki,a potem już było tylko lepiej, no i skończyłam jako psychofanka pani Santamarii i pana Alcali Tonia była jak dla mnie idealna – zabawna, mega urocza, zdecydowana, pyskata, pewna siebie, ironiczna, złośliwa – ale wszystko to było okraszone taką niewymuszoną inteligencją, takim urokiem, taką osobowością, że przynajmniej w moim odczuciu nie da się jej nie kochać (chociaż na pewno znajdzie się gro osób, które się ze mną nie zgodzi, nie mówię, że tu w temacie, ale ogólnie). Mam wrażenie, że była jak wino – im starsza, tym lepsza. Zdecydowanie była postacią, z którą najwięcej razy potrafiłam się utożsamić (co świadczy o tym, że albo ja mam umysł 50-tki, albo ona 25-latki ), dlatego też jestem w stanie wytłumaczyć i usprawiedliwić praktycznie wszystkie jej ewentualnie niemoralne zachowania I może tez właśnie dlatego dla mnie od początku do końca była postacią mega pozytywną, była drugą protagonistką (o dużo silniejszej pozycji, niż ta główna) i naprawdę nie mogłam zrozumieć tych wszystkich etykiet „antagonista” i „villana”, no chyba, że podczas mojej nieobecności w świecie telenowel coś się zmieniło w nazewnictwie

Sama Aura Cris była genialna w swojej roli, nie dziwię się, że Pedro Damian z miejsca zaprosił ją do obsady, pomijając etap castingu. Patrząc po prywatnych filmikach Aury, po jej występie w Tu cara me suena, po zdjęciach i nagraniach z planu, które udostępniała na swoim insta momentami miałam wrażenie, że w niektórych scenkach ona nie gra, że po prostu jest sobą – pozytywnie zakręconą, energiczną, świadomą swoich zalet kobietą, która pomimo wieku nie boi się emanować swoją sensualnością (ale w granicach dobrego smaku) i czerpać z życia garściami Była najjaśniejsza gwiazdą DC do samego końca i jeszcze dłużej, tzn w scenach z bloopersami – umarłam na scence z rzucaniem w Pabla długopisem Ile musieli biedni ćwiczyć, żebyśmy mogli się pośmiać przez 5 sekund

Enoc to po prostu moje odkrycie roku. Kojarzyłam go z fragmentów z „El Colosio” i ogólnie zawsze klasyfikowałam go bardziej jako aktora poważniejszych produkcji, na dodatek zaangażowanego politycznie (chociaż potem doszłam, że miał tez chyba komediową rólkę w Amarte Asi) i dlatego trochę obawiałam się, jak zgra się z Aurą – bądź co bądź, trochę skandalistką i bohaterką odważnych sesji zdjęciowych Na szczęście, moje obawy okazały się bezpodstawne, bo takiej chemii na ekranie to ze świecą szukać Mogliby obdzielić połowę obsady i jeszcze by im zostało. Niby sensualność Aury mogła nieco ułatwić sprawę ale i tak za kreację Othona Enocowi należą się owacje na stojąco, zdecydowanie wybił się ponad resztę obsady, która przecież w większości była genialna. Sama postać Othona była świetna, zabawna, ale też tragiczna, idealnie wyważona. Nie tylko sceny z Aurą przejdą do historii, ale też sceny z Fede, z Florą, z Ismaelem, z Rodolfem, z Eligiem, nawet z Elą i Danielem Plus dla mnie te nieliczne scenki z Tatianą, która powinna być jego córką, i tyle w temacie, nawet jeśli dla Eligia oznaczałoby to pogrążenie się w oceanie rozpaczy

Jak już przy Eligiu jestem, to nie mogę wspomnieć, niestety, o najmniej lubianej przeze mnie postaci – tu też nie będzie zaskoczenia, jeśli powiem, że była nią Carmen. Nie ujmuję nic Marze Cuevas, która jest bardzo sympatyczną i uzdolnioną aktorką i która wywiązała się świetnie ze swojej roli, dobijając do mega wysokiego poziomu prezentowanego przez resztę –chodzi mi o samą postać. Jak do tej pory plułam tylko jadem w komentarzach, teraz chyba jest dobry moment na to, żebym wyjaśniła nieco, skąd się wzięła moja niechęć do tej postaci. Po pierwsze, wiem, że pod koniec Tonia chyba postanowiła puścić w niepamięć dawne urazy i pogodzić się z Carmen, jak dla mnie jednak byłoby najzupełniej zrozumiałe, gdyby nie chciała tego zrobić . Nigdy nie będę w stanie pojąć, jak Carmen, mieniąca się być najlepsza przyjaciółką Tonii, osobą, która dobrze ją znała, która ją wspierała, która wreszcie czynnie uczestniczyła w jej życiu i była świadkiem wszystkich triumfów i porażek – jak taka postać mogła okazać się tak nielojalna. Jak mogła – znając Tonię i wiedząc, jaką ta jest dobrą osobą, wiedząc również, jak bardzo kochała Othona – jak mogła podtrzymywać teorię, że Tonia rzuciła Othona, bo był biedny (przecież wypominała mu to jeszcze 20 lat później!), jak, zamiast bronić przyjaciółki, mogła opowiedzieć się przeciwko niej. Fakt, że sama była zakochana w Othonie, w niczym jej nie tłumaczy. Czasem jest tak, że buduje się własne szczęście na tragedii innej osoby, nic do tego nie mam – zapewne mało etyczne, ale życiowe i akceptowalne. Jednak nie w sytuacji, gdy tą drugą osobą jest najlepsza przyjaciółka, to jest po prostu najgorsza, najbardziej podła zdrada. No ale dobra, powiedzmy – miłość zaślepia, Carmen kręgosłupa moralnego nigdy nie miała, była zbyt słaba, żeby dyskutować z „wolą” przyjaciółki – okej, da się znaleźć jakieś tam okoliczności łagodzące. Gdyby jeszcze w tym momencie Carmen uznała swój błąd, mogłabym odzyskać do niej szacunek jako do postaci. Ale oczywiście nie, musiała tak odwrócić kota ogonem, że to ona wyszła na biedną ofiarę całej sytuacji, a Tonia na oprawcę! No po prostu ręce opadają. Nie jestem zwolenniczką przemocy ani fizycznej, ani słownej, ale po prostu serce mi się radowało za każdym razem, jak Tonia sprzedawała plaskacza albo złośliwy komentarz tej lisicy, bo po prostu miała rację. Dodając jeszcze do tego rozlazłość, brak charakteru (coś tam próbowała, ale zazwyczaj i tak wypadała blado), gadki o medytacji i złych energiach w najmniej odpowiednich momentach(najświeższy przykład – podczas składania zeznań na policji; no ręce opadają, córka tam cierpi, a ta wyjmuje kadzidełka), nieustanne robienie z siebie ofiary systemu i przede wszystkim tą totalną bezkrytyczność w stosunku do córki (fajnie, że chciała ja wspierać, ale czasem po prostu już przesadzała), niestety muszę stwierdzić, że Carmen była jak dla mnie mega irytującą postacią i podnosiła mi ciśnienie za każdym razem, gdy pojawiała się na ekranie. Dobrze, że ostatecznie wyjechała w Himalaje i dała wszystkim spokój przynajmniej na chwilę Oby nigdy więcej takich „perełek”

Co do reszty obsady – wyróżnię jeszcze indywidualnie Natashę Escę, mega obiecująca aktorka, i przede wszystkim prześliczna Nie mogę się doczekać jej roli w Dos Lagos, tym bardziej, że tam też szykuje się jej postać kokietki, a rolą Tatiany Naty udowodniła, że niezła z niej kocica Genialna była też od początku do końca Estefi Villareal, po Rebelde miałam o niej średnie zdanie, ale teraz totalnie inaczej patrzę na tę aktorkę Mega zabawna, mega wiarygodna no i kolejny raz, prześliczna, ja tam lubię jej obfite kształty, mają swój urok Najważniejsze, że coś, co normalnie byłoby kompleksem, potrafi przekuć w swój atut Frida była po prostu ideałem przyjaciółki, kims, od kogo Carmen mogłaby się uczyć Lojalna, zamiatająca swoje własne problemy pod dywan, żeby lecieć na pomoc Mai, wspierająca, ale też potrafiąca potrząsnąć przyjaciółką i przynajmniej próbować sprawić, aby ta przejrzała na oczy. Kolejne odkrycie to Gonzalo, matko, jaki ten chłopak jest uroczy, zatuliłabym na śmierć Uwielbiałam tą bezczelność Fede. Eligio – zdecydowanie najszlachetniejsza postać całej serii, szkoda, że skończył z Carmen, może to było kolejne poświęcenie w imię jego miłości do Tonii A na serio, to bardzo pozytywna postać i cieszę się, że odnalazł szczęście i względny spokój po tym, jak ukochana kobieta go wykiwała, że jej wybaczył i nawet potrafił stać się jej przyjacielem, to świadczy o naprawdę ogromnym serduszku Podobała mi się też Sara Corrales, była wulgarną i rozwrzeszczaną histeryczką, ale właśnie o to chodziło w postaci Cindy. No i Fernis – Fernis, którego wcześniej nie doceniałam, a okazał się takim fajnym facetem.


La Chúcara (TVN Chile, DDRío Televisión, 2014)


(animka autorstwa Katiny)

Trochę mi zajęło zebranie się i stworzenie jakiegoś podsumowania, ale najpierw bezpośrednio po finale nie miałam jakoś melodii, a też nie chciałam pisać nic na odwal, bo za duży sentyment mam do Chúcary, żeby w ten sposób ją traktować a potem zwyczajnie zapomniałam, że miałam coś naskrobać. Na szczęście ostatnio dyskusja w temacie VeA odświeżyła mi pamięć, więc z duuuuużym opóźnieniem, ale jestem i melduję się zwarta i gotowa

Ogólnie jestem bardzo zadowolona, że sięgnęłam po LCh i nie żałuję ani minuty poświęconej na tę telkę Głównie dlatego że, jak już pisałam wcześniej, historia była naprawdę mega spójna, taka całościowa. Wiadomo, że były lepsze i gorsze wątki, lepsi i gorsi bohaterowie, ale wszystko razem składało się w jedną całość, a nie funkcjonowało gdzieś obok siebie.

Sama historia bardzo mi się podobała. Schemat młoda, uboga dziewczyna poznaje starszego, dzianego faceta został fajnie przełamany świeżością relacji protów, która absolutnie nie była typowa dla tego rodzaju historii. Laura była dziewczyną z krwi i kości, z wadami i zaletami, nikt nie kreował jej na siłę na świętą niepokalaną, co mnie osobiście najbardziej w telenowelach irytuje. Widać, że Antonia Santa María (zbieżnośc imion i nazwisk absolutnie przypadkowa ) włożyła w postać Laury całą siebie i bardzo dobrze, równo ją poprowadziła, bez grama sztuczności. Przez całą telkę nie dostrzegłam ani jednej sprzeczności w zachowaniu Laury, nic też nie działo się przypadkowo, jej postać była płynna i całościowo wykreowana. To samo zresztą tyczy się reszty bohaterów, nawet Panchito poradził sobie z aktorskim wyzwaniem znakomicie.

Postacią, z której oceną mam chyba największy problem jest bez wątpienia Gracia. Nie mogę powiedzieć, że jej nie lubiłam (w sumie to chyba tylko Rob się kwalifikuje do nielubianych postaci w tej serii), ale często mnie irytowała i nie wiem, coś do końca mi w niej nie leżało. Nie chodzi już nawet o to, że była postacią negatywną (bo przykład Juana Crisa i Adrianity pokazuje, że złych bohaterów też można lubić), ale była taka… bipolarna i momentami wkurzająco rozlazła, to chyba dobre słowo. Niby chodziła, robiła groźne miny, a tak naprawdę to na palcach jednej ręki można policzyć sytuacje, w jakich faktycznie wzięła sprawy w swoje ręce i przede wszystkim doprowadziła je do końca, a nie zniechęcała się i rezygnowała w połowie. Może gdyby była bardziej zdecydowana, bardziej nastawiona na działanie, ale jakieś konkretne, to wtedy nabrałabym do niej jeśli nie sympatii, to chociaż szacunku jako do villany. Przypuszczam, że taki właśnie był zamysł tej postaci, ale mnie nie przekonała, ja chyba po prostu wolę bardziej wyraziste osobowości No i to jej ptasie gniazdo na głowie mniej więcej od połowy serii, naprawdę czasem miałam już tak, że odpalałam odcinek z nadzieją, że to właśnie dziś Gracia zmieni uczesanie Niestety. Chociaż muszę też przyznać, że moment jej śmierci był jednym z najmocniejszych w telce i naprawdę wbił mnie w fotel, a przy scenkach z pogrzebu autentycznie chciało mi się płakać, głównie ze względu na Rafaela, ale też w sumie ostatecznie z żalu nad samą Gracią, nie zasłużyła na taki koniec, mogła jeszcze odpokutować swoje grzechy i spróbować jakoś ułożyć życie, bo tyle jeszcze go miała przed sobą…

Chyba będę w mniejszości, ale lubiłam też Magdę, i w sumie całkiem szybko się do niej przekonałam I w sumie nawet jeśli mnie wkurzała swoim zachowaniem, to i tak się cieszyłam, gdy pojawiała się na ekranie. Może właśnie dlatego, że nie była wcale kryształowa, miała naprawdę sporo grzechów na sumieniu, a jej paskudny charakterek naprawdę często brał górę nad rozsądkiem. Ale mimo wszystko potrafiła sama zauważyć swoje błędy i się do nich przyznać, chociaż trochę jej to zajęło. Podobała mi się w parze z Leonem, mieli dużo fajniejszą chemię niż potem on z Carito, i dość długo żałowałam, że nie mogą być razem. Na szczęście zjawił się Tomacho i wynagrodził Magdzie wszystkie rozczarowania miłosne Z punktu widzenia struktury telki dostali na rozwój swojego związku tyle czasu, ile należało, ale ja jako że ich bardzo lubiłam to miałam pewien niedosyt

Bardziej indywidualnie wyróżnię jeszcze Adrianę i Rebekę, obie były tak barwne i złożone, że mogłyby obdzielić charakterem pół światka telenowelowego po prostu Adriana była świetną villaną, złośliwą, inteligentną, pozbawiona skrupułów, wyrachowaną… Lubiłam jej knucie z JC, konfrontacje z Gracią, nawet z Carmen, chociaż przy okazji tej ostatniej często grała naprawdę nieczysto. W sumie chyba jedynie Laura była w stanie jako tako jej przygadać, bo cała reszta jednak uginała się pod wiązkami rzucanymi przez Adrianitę Zabrakło mi jakichś retrosów z jej przeszłości, głębszego wyjaśnienia jej sytuacji przed ślubem z Octavio, jakichś wspomnień na temat dzieciństwa, biedy w domu rodzinnym, życia służącej na Santa Elcira… Jeśli chodzi o Rebe, to była wariatką z zaburzeniami percepcyjnymi, co do tego nie ma wątpliwości, ale koniec końców okazało się, że naprawdę zależało jej na Vincente i jego rodzinie, w końcu oddała życie za jego nienarodzone dziecko – i chyba właśnie dlatego nigdy nie potrafiłam na nią spojrzeć jak na postać złą, bo w gruncie rzeczy była mega pozytywna. Dodatkowo – nie da się zaprzeczyć, że to Rebe była autorką jednych z najzabawniejszych scenek w całej serii I ten jej włochaty notes na włochate myśli Szkoda, że nie miała okazji rozwinąć się w tym kierunku, mogłaby stworzyć chilijskiego Greya, z bródką i w kapeluszu

Jeśli chodzi o finał i rozwiązanie każdego z wątków – to w gruncie rzeczy jestem zadowolona, wszystko skończyło się tak, jak skończyć się miało Był typowy happy end, po burzy zawsze wychodzi słońce i takie tam, ale i tak mi się podobało. Pewnie dlatego, że bohaterowie byli na tyle sympatyczni, że kibicowało im się do samego końca. Bardzo fajnie, że Laura i Vincente zaczęli budować swój dom od zera, oboje przy okazji spełnili swoje marzenia – o rodzinie i własnym gospodarstwie. Cieszyło mnie szczęście Magdy, nie dość, że odnalazła miłość u boku mężczyzny równie inteligentnego i przebiegłego jak ona to jeszcze stała się miastową panią, o czym przecież zawsze marzyła. Luciana i Negro nareszcie byli szczęśliwi ze swoim bebito. Carmen odnalazła miłość, pozbyła się trochę kompleksu wiejskiej kucharki i może liczyć na starość spędzoną u boku męża, dzieci i wnuków. Jedyny zgrzyt w tym wszystkim to Augustin-ksiądz Trochę komicznie to wyszło. Ciężko uwierzyć w nagłe nawrócenie się Augustina, już wolałabym, jakby stał się terapeutą i pracował z alkoholikami na przykład, to by było fajne zamknięcie jego historii. Jako ksiądz niby też może się zajmować takimi sprawami, ale jednak nie wiem, ta koloratka mi do niego nie pasuje, wątpię, żeby taki porywczy, namiętny mężczyzna sprawdził się na dłuższą metę jako duchowny.

Na sam koniec wspomnę jeszcze szybciutko o zdjęciach i muzyce. Krajobrazy w LCh były iście sielskie anielskie, ze mnie jednak mieszczuch, więc nie do końca odnajduję się w takich klimatach, ale bardzo przyjemnie było popatrzeć na uroki wiejskiego życia. Bardzo podobały mi się wszystkie ujęcia z lotu ptaka, te wielkie połacie zieleni, i góry w tle, po prostu zew wolności Muzyką byłam zachwycona, dzięki LCh poznałam np. Emmanuela, którego teraz całkiem często sobie zapuszczam

Reasumując – telka naprawdę mega mi się spodobała i myślę, że mogę polecić ją każdemu, kto lubi przyjemne, pozytywne historie miłosne, ale jest zmęczony patosem i dramatyzmem klasyki gatunku. W porównaniu do meksykańskiej wersji (z tego, co widziałam i mogę wyczytać w komentarzach osób, które dalej ciągną telkę) na pewno wypada dużo lepiej, ale to też kwestia tego, że Televisa sporo kwestii „dostosowała” pod siebie i niezbyt dobrze na tym wyszła. Kolejny raz potwierdza się prawda uniwersalna, że co oryginał to oryginał.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21158
Przeczytał: 129 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:20:16 30-01-17    Temat postu:

Super pomysł z recenzjami. Rozumiem, że starsze produkcje np. z lat poprzednich też wchodzą w grę? Czy ten temat ma tylko służyć nowościom?

Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 16:20:39 30-01-17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ustronianka
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 23 Paź 2006
Posty: 3402
Przeczytał: 6 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: 17:00:06 30-01-17    Temat postu:

Pewnie, że tak Może kogoś akurat skusisz do oglądania
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Naomi16
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 03 Cze 2013
Posty: 37549
Przeczytał: 70 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:54:28 30-01-17    Temat postu:

Fajny pomysł z tym wstawieniem wszystkich recenzji w jedno miejsce

Znalazłam 3 takie pełniejsze recenzje, bo reszty na razie nie chce mi się szukać noi przypomniało mi się, że muszę DC jeszcze coś napisać

La Malquerida - TELEVISA

Stwierdziłam, żę czas w końcu napisać to podsumowanie, które miałam już napisać po finale telki xD
No ale lepiej późno niż wcale

Może zacznę od tego, że telka rozczarowała mnie jeśli chodzi o całokształt po promocji jej, bo na promach zapowiadała się genialnie, a potem to jakoś zniknęło i było jak było. Część przewijałam, ale na szczęście potem telka stała się taka jaka być powinna, była akcja itp. Więc tak z drugiej strony to nie zaliczam ich do najgorszych i mimo wszystko ją lubiłam Tylko po prostu rozczarowała mnie w tym sensie, ze nie tego się spodziewałam

Ale co do poszczególnych postaci/wątków:
Zacznę od głównych bohaterów
Esteban- na początku denerwowała mnie strasznie sztywna gra Meiera, z jedną twarzą, wiecznie tą samą miną, od czasu do czasu rzucający jakiś uśmiech xD który naprawdę mnie śmieszył bo wyróżniał się na cały tle tej postaci od początku xD Potem jego gra się poprawiła, jedna ze scenek która zapadła mi w pamięć to zabojstwo Manuela Esteban cały we krwi z tym przerażającym spojrzeniem... Pamiętam też scenkę w której przyznawał się do zabójstwa Alonsa, w tym grobowcu

Cristina- jeśli o nią chodzi o nawet lubiłam tą postać, mimo, że była czasami bardzo naiwna, stale wierzyła Estebanowi nie ufała córce, a na koniec nie chciała jej zatrzymać gdy ta postanowiła że odejdzie, to jednak lubiłam taką postać Victorii Ruffo, może dlatego, ze nie płakała 3/4 telki, a jak płakała to miała powód, np po stracie dziecka

Acacia- na samym początku strasznie irytowała mnie jej postawa jako osoby zachowującej się jak małe dziecko, płakała że Esteban nie dał jej prezenciku itp, no i to jej zachowanie, potem ta postać też się zmieniła, dojrzała myślę, miało na to wpływ pewnie uczucie do Estebana, ale jeśli chodzi o tą postać, jak i samą Ari, to zapadła mi w pamięć scenka z zabójstwem Manolo Smutna, ale genialnie zagrana

German- to jest zdecydowanie jeden z moich ulubieńców Przez całą telkę, ani razu mnie nie zdenerwował, zirytował czy zezłościł. On był po prostu idealny W dodatku postać była świetnie zagrana przez Osvaldo Gdy płakał chciało się płakać razem z nim, gdy był szczęśliwy, uśmiechać sie z nim Świetna postać

Manuel- mimo wszystko lubiłam tą postać właśnie ze względu na Brandona No i jego scenki z Ari czy z Osvaldo Naprawdę fajnie się na nich patrzyło mimo, ze i Brandon miał rolę jaką miał, ale się spisał Szkoda mi było tylko, zę go znowu uśmiercili

Alejandra- również fajna postać, doskonale zagrana, ale jednak już mnie irytowała momentami Szczególnie tym małżeństwem z Danillem itp. A jeszcze bardziej jak przespała się z Germanem a potem znowu zaczynała o tym, ze nie może z nim być i w ogóle no ta jedna scenka tak mnie rozzłościła, że miałam ochotę czymś w nią rzucić

Perla- to chyba moja ulubiona rola Sabine w których ją widziałam. Na serio. I jej duet z Memo Fajnie, że ta postać zmieniała się wraz z telką. I że skończyła "dobrze"

Ulises- no to nie była rola dla Mane, nie oszukujmy się. jego duet z Ari się nie sprawdził, ale no cóż

Arturo- dla mnie debiut roku Uwielbiam Gonzalo i te jego koszule i uśmiechy i piosenkę jego oraz Luisy Normalnie złoty chłopak! Drugi z moich ulubieńców

Rubio- jego też uwielbiałam Zresztą to była rola dla Roblesa Genialnie zagrana i nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli No przynajmniej na razie xD I te jego komentarze

Norberto- tak jak u Perli podobała mi się przemiana tego bohatera i bardzo lubiłam tą postać Cieszyłam się, że skończył dobrze, odwrotnie niż jego żona, i tak jak Nora mnie irytowała, tak Norberto z każdym odcinkiem zdobywał plusy, a i Cantu świetnie to zagrał

no to z serii ulubione:
1. Ulubione postacie- German, Arturo, Norberto, Rubio, Perlę tez mogę zaliczyć ze względu na to, ze ta postać Sabiny była "inna"

2. Ulubiona piosenka- wszystkie Normalnie uwielbiam soundtrack tej telki Ubogi, ale piękny La Malquerida, Perdon, Te Tuve i te Perdi czy Inesperadamente kocham!!! i słucham do dzisiaj Ale i utworki instrumentalne były świetne

3. Ulubiona parka- no i tutaj bym miała dylemat, bo moja ulubiona parka to nie parka xD No ale w sumie byli jakiś czas parką Ta parka to Acacia i Manuel Możliwe, że dlatego, że lubiłam na nich razem patrzeć Lubiłam też Alejandrę i Germana, ale potem wolałam go z Lisi, no ale ostatecznie jak ich połączyli to też nie byłam jakoś długo zła, więc i ich lubiłam Uwielbiałam też Perlę z Memo, Norberto z tą koleżanką Perli i Ale, już nie pamiętam imienia oraz parkę Luisa i Arturo Głównie ze względu na Arturo i ich piosenkę Ale zawsze xD

3. Ulubiony moment Głownie są te smutniejsze, ale to przez to jak zostały zagrane
- Acacia, która biegnie zobaczyć ciało Manolo
- Alejandra wyznająca prawdę Germanowi i jego cierpienie
- Perla uderza przez przypadek w twarz Memo, a potem go tak łądnie przytula
- Jedna z pierwszych scenek Acacii i Manolo jak już odchodzi, ale wraca i całuje ją w policzek

Podobało mi się też, że w tej telce mieliśmy inny finał niż wszystkie, ale sam finał mi się nie podobał. Chodzi mi tylko o to, ze protka nie skończyła z protem Ale telka opowiadała poniekąd historię matki i córki i może lepiej, ze takie nietypowe zakończenie

No i śliczne były te okolice, w których kręcili Bardzo mi się podobały te tereny i sama hacjenda

Yo No Creo En Los Hombres- TELEVISA (pozbierane rózne fragmenty z tematu bo często pisałam o tej telce jaka jest cudowna xD)


Też już jestem po finale Uwielbiam ten finał i tą telkę
Faktycznie mało protów, ale rozumiem że chcieli zrobić dramatycznie
Ja o mało co zawału nie dostałam Jak strzelali to myślę, "O! uśmiercą CLaudio" a tu patrze Claudio żywy wchodzi jak gdyby nigdy nic, no i jeszcze potem MD z małą bez Maxa Ale przeszło mi przez myśl, że to może grób jej ojca Na szczęście jest Max Ważne, że są szczęśliwą rodziną
Ja również się popłakałam Emocje do ostatniej chwili Aż przewinęłam ostatnią scenkę Doris i Orlando Nie mogłam się doczekać aż zobaczę Maxa
Ale potem sobie ją nadrobię przy okazji animek Pewnie dopiero potem zacznę je robić Jeszcze nadrobię sobie potem odcinek specjalny bo widziałam że jest Ale korciło mnie żeby wejść poczytać co pisaliście, ale nie, oglądałam bez spojelrów
Szkoda, że Nayeli nie wyszła, szkoda, że Isela się nie obudziła Ale w tej telce mogliśmy się tego spodziewać w sumie Zastanawiałam się co Josefa miała w tej torbie jak ją tak pokazali
Flavio Genialnie zagrane! Genialnie wyglądał dodatkowo w tym odcinku Było mi go żal na końcu mimo wszystko Widać, ze kochał MD
Adriana też rewelacja Jak ona świetnie to zagrała, świetnie odegrała te emocje Uwielbiam! Uwielbiam Gabrysia mało, ale tak jak pisałam wcześniej pewnie chodziło o dramę więc im wybaczę Jak go nie było to stale miałam przed ocami zdjęcie ze szpitala kurcze ze on jeszcze tam musi trafić czyli żyje xD
Też mi przeszkadzało, ze nie powiedzieli MD od razu prawdy, no dlaczego nie? No ale ok niech im będzie Ostatecznie MD odzyskała córeczkę i przy okazji mogła zemścić się na Marcii i Ursuli
Ivana też ślicznie dzisiaj wyglądała Też mi się łezka w oku zakręciła jak przepraszała Honorię i żegnała się z Almitą
Potem może więcje napiszę Może jak zabiorę się za animki to mi się będzie przypominać co chciałam napisać

Mnie przyciągnęli tutaj Adriana, Flavio, ale też właśnie nazwisko Giselle, bo też chciałam zobaczyć jak się sprawdzi Niektórych aktorów z obsady nie znałam, ale teraz mam o nich jak najlepsze zdanie Zaprezentowali się z jak najlepszej strony
Montaż, gra aktorska, scenariusz, wszystko na swoim miejscu, wszystko jak powinno być I ja też pokochałam tą telkę za jej realizm o którym wiele razy wspominaliśmy
Pokochałam ją też za to, że nie było w niej absurdów, i typowych telkowych schematów Jak już kilka razy pisałam, miało się wrażenie, że Giselle ma przed sobą listę absurdów telkowych i patrząc na nie, robi zupełnie inaczej Mam nadzieję, że teraz Giselle znów dostanie szansę

Tak jak obiecała Giselle doprowadziła do tego, aby Gabriel dał z siebie wszystko i tak było Po procie jakieog grał w URPEA, tutaj była miła bardzo miła nawet odmiana

No włąśnie to że nadaje sie na protkę to było wiadome, ale taką szansę jaką tutaj dostała Sprawdziła sie w jakże trudnej roli Trudnej no i skomplikowanej, to nie była jednoznaczna postać, miała do zagrania sceny gwałtu, więzienia, ale i te, w którym ona i Gabryś musieli współgrać i wyszło im genialnie

Flavio Co tutaj więcej pisać On zawsze jest genialny Giselle wiedziała kogo zatrudnić

Josefa to kolejna zaskakująco zbudowana postać i genialnie zagrana raz się na nią złościmy, raz sie z nią śmiejemy Cudowna

Faktycznie lista byłaby długa

Sophie wcześniej nigdzie nie widziałam ale też zrobiła na mnie pozytywne wrażenie
To samo Sonia To była jej pierwsza rola i Giselle też musiała dużo ryzykować i w nią wierzyć powierzając jej tak skomplikowaną postać z którą sobie świetnie poradziła
Cudowny Jerry, cudowny Ari, cudowny Orlando Cudowny Julian, Leo, Clara można by wymieniać i wymianiać

Ja może nie mam takiego zniechęcenia, aczkolwiek ciężko znaleźć telkę, która by tak zachwyciła jak YNCELH, przy której przewijanie nie wchodziłoby w grę, przy której siedziałabym jak na szpilkach żeby dowiedzieć się co dalej Czasami są takie telki, których nie przewijam, ale rzadko YNCELH było genialne i taka telka pewnie nieprędko się powtórzy.
Jak się cieszę, że Giselle nie poszła w żadne absurdalne wątki, ani rozstania protów z idiotycznych powodów, albo typowo telenowelowych
Podobało mi się też, że nie było tak jak w większości telenowel o biednych dziewczynach, że MD, która nie należała do wyższych sfer, nie miała żadnego ukrytego bogatego rodzica i nie stała się nagle bogata Czasami lubię takie wątki, ale mamy taki wątek w wielu telenowelach

Una Maid En Paitilla - TVN PANAMA


Berni była świetna haha
Akcja Fausto była genialna A jeszcze genialniejsze jak Pedro sprowadził Tomasę i Fausto taki obrażony xD A potem jak się na nią rzucił
Podobała mi się w tej telce ta relacja Yoana-Emma Nie wiem może jkaby było wiecej odcinków to by to rozciągnęli, ze Emma byłaby przeciwna i takie tam, ale na szczęście i Emma i Lina nie stawiały zbytnio oporów Lina wiaodmo z jakich powodów nie chciała by chłopcy się mieszali Ale była bardzo dobra dla Berni
Jak Salvador i Berni tak wspominali to aż się miękko na serduchu robiło
Ja też uwielbiam scenkę z serenadą Świetna ta piosenka Ale przypadłości Berni nie mogło zabraknąć
Też mi się podobało że o wszystkich coś tam powiedzieli
Berni i Salvador w kościele genialni
Wątek Pedra z Liną też mi się bardzo fajnie oglądało Świetne scenki mieli Szczególnie jak Lina zaliczała wpadki

Też podsumowując
Strasznie podobała mi się ta telka I dlatego żałuje, że taka krótka. Humor był świetny i każdy odcinek się tak lekko oglądalo
Też czuję niedosyt co do Berni i Salvadora, ale miałam nadzieję, że ich połączą i dobrze, że chociaż w finale nie zostawili Berni samej
Lina i Pedro zresztą też mieli fajną scenkę w kościele jak tak dzieci się wtrącały xD Mała Val też była genialna
A Fausto to normalnie geniusz tej telki I to jego "Tomasita" xD I ten serial, o którym oczywiście na koniec Yoana też wspomniała A Pablo z Vero Tak jak myślałayśmy
Lola jednak się nie zmieniła
Ale śmieszne było jak chłopcy musieli przejąć obowiązki służących
I co mi się podoba w tej telce, że wątek protki- służącej też może byc fajnie poprowadzony 3 różne wątki i nawet ten tradycyjny fajnie poprowadzony
Powrót do góry
Zobacz profil autora
martoslawa
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 29 Wrz 2016
Posty: 9348
Przeczytał: 10 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 6:58:37 01-02-17    Temat postu:

Super pomysł. Co prawda sama recenzji nie piszę, ale chętnie poczytam Wasze.

Ustronianka, mam pewną propozycję, może w swoim pierwszym poście w tym temacie umieściłabyś spis telenowel, których recenzje się tu znajdują? + dodała linki do postów, w których te recenzje może znaleźć?

Na przykład coś takiego:




Ułatwiłoby to znalezienie recenzji, której potrzebujemy.


Ostatnio zmieniony przez martoslawa dnia 7:44:31 01-02-17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ustronianka
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 23 Paź 2006
Posty: 3402
Przeczytał: 6 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Katowice

PostWysłany: 11:10:25 01-02-17    Temat postu:

Dzięki za podsunięcie pomysłu! Bardzo trafne spostrzeżenie z tą listą, już ją wkleiłam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ZampiVanez
Moderator
Moderator


Dołączył: 31 Maj 2013
Posty: 47377
Przeczytał: 226 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:40:12 01-02-17    Temat postu:

Postanowiłam pobawić się również w recenzenta więc tak ja zrecenzuje

Dulce Amor - Słodka Miłość Argentyna



Telenowele zaczełam ogladac ze względu na to że miał powstać remake najpierw na pierwszy rzut oka może liczba odcinków może odrzucić człowieka no ale pierwsze minuty człowiek może się powoli zakochać w telenoweli , główny bohater Marcos Guerero no może nie przyciaga bo jego maniery mimika twarzy krzyk itd moze zniechecic ale jego serce spojrzenie i głos przyciaga i tak właśnie miałam ogladac dla Cariny Zampini bo od czasów Luny Salvaje jej nigdzie nie widziałam , ogladając myśle sobie no nic nie trace a zabije nude , przewijający się bohaterowie mama Elena która jest typową Panią z towarzystwa ktora lubi mieć wszystko pod kontrolą, kamerdyner jak w kazdej telenoweli zaufany i lojalny ale jaki kochany!! takiego przyjaciela jak on ze swieca szukac.. Gabriela narzeczona Juliana kolejnego protagonisty przyjaciela Marcosa, JUan Darthes w samej roli swietny ten kolczyk w uchu mi nawet nie przeszkadzał, Gabriela ktora jest mega mega meczaca kobieta ale jakze zwariowaną postacią . Brenda kolejna czyli druga córka Eleny no cóż słodka dziewczyna nastolatka ktora ma swoj swiat swoje kredki poznaje Lucasa wnuczka swojej kucharki i miłość od pierwszego wejrzenia, Lucas który na poczatku wydaje się sympatyczny to potem już nie tak bardzo , typowy chłop na baby czyli nie dość ze zawrócił głowe Brendzie to jest jeszcze Flor siostra Marcosa która potem ma romans z Lorenzo i zachodzi z nim w ciąży A PROPO Lorenzo wspaniały facet blondyn mój ideał szczrze mówiac no ale typ z pod ciemnej gwiazdy wracajac do głównej pary czyli mojej traumy MARCORIA to dzieki nim obejrzalam telenowele , najgłupszy watek w tej telenoweli? Nie ma.. ale watek Emilio i jego miłosci powinno bardziej byc roziwniete.. Wątek utraty pamieci przez Victorie był najsmutniejszy , najbardziej przygnebiło mnie gdy ona go odrzuciła gd on nie wiedział co robić moglabym pisac w nieskończoność ale przejdzmy do Finału!! Czego mi brakowało? Ślubu protów , powróty Natachy ale tak dla mnie jak widac po nicku telenowela jest najlepsza najcuowniejsza a Marcoria zapadła mi w sercu te ich sceny pełne namietności pełne smutku wszystko to potrafiło człowieka doprowadzić do łez. Polecam jak najbardziej Dulce Amor, nie ma co się zrazac iloscia odc to trzeba przezyc ogladajac ta magia ta muzyka Polecam




Camino Al Amor - Argentyna



Kolejna telenowela z moimi ZampiVanez, na poczatku jak powstał temat na temat tej telenoweli zanim obejrzałam Dulce Amor podchodziłam do tej telenoweli no srednio tylko myslalam czemu znowu oni maja byc protami potem zapanował szał czekałam na zdjecia na proma trailery kazda fotka kazda informacja na wage złota!! W końcu telka miala ruszyc w lutym potem nie jednak w maju potem znowu nie bo jednak w czerwcu i stało się ruszyła!! Z wypiekami na twarzy muzyka entrada i jest 1 odc!!! Inne otoczenie, muzyka również, Rocco (Estevanez) żeni się z Lupe wszystko fajnie czekam zeby pojawili się proci razem nikt inny mnie tam nie interesował, ale no własnie ale dla mnie numerem jeden w pozniejszych odc okazała sie para Gina i Angel!! tak tak wlasnie Sol Estevanez i JUan Darthes i ta ich pioosenka ale to pozniej o nich teraz o ZampiVanez, no cóż pierwsze ich spotkanie i serce mi zabiło te spojrzenia az miłość czuc było w powietrzu Lupe sie okazała najgorsza wariatką wymysslajac choroby i rózne głupoty najbardziej drazniła mnie jej córka nic nie miala w sobie fajnego tak samo jak Tomas czy mamusia Angela takze tutaj producent Quique Estevanez nie popisał sie bo pokładał nadzieje na hit w stylu Dulce Amor a sie okazało klapa ktora odbiła sie w ogladalnosci i szczerze nic dziwnego bo tutaj ZampiVanez nie pomogli nawet bo sinopsis był no nie do końca chyba przemyslany. Sceny miłosne protów było ich za mało wiecej było problemów i zbednych watków oceniam telke na 4 zapachniało Meksykańskimi telenowelami. Wątek że Angel jest bratem Giny był ciekawszy od wątku męza Maleny ktory miał byc villanem a zniknał w ktoryms odc nie wiadomo kiedy czy np wątku z firma transportową.. Finał wynagrodził troche czego nie było w Dulce Amor czyli Ciąży naszej bohaterki ale i tak nie zmienia faktu że CAA nie było hitem na miare DA o czym myslalam że tak bedzie i stawialam tej telenoweli wysoka poprzeczke..


Ostatnio zmieniony przez ZampiVanez dnia 20:54:28 01-02-17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Naomi16
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 03 Cze 2013
Posty: 37549
Przeczytał: 70 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:01:07 01-02-17    Temat postu:

Despertar Contigo- TELEVISA


No więc może zacznę od tego, że sama telka bardzo mi się podobała Pamiętam, że po samych promach, no i wiadomości o udziale Arenasa nie miałam aż takich pozytywnych emocji co do tej telki, ale dla Eli, Marcusa i Gonzalo postanowiłam się skusić i cieszę się, że to zrobiłam

Proci Jak już wspominałam nie byłam zachwycona z wyboru Daniela, ale jak się okazało Pedro Damian potrafił dać mu postać, w której Daniel mógł się wykazać i wymazać złe wspomnienia Ukazało się, ze ten aktor ma talent! I w końcu mógł to pokazać, a dodatkowo widać, że bawił się tą rolą i fajnie dogadywał się z innymi aktorami.
Dla Eli to była pierwsza samodzielna protka i uważam, że podołała zadania. Zagrała bardzo dobrze, a to, że postać miała swoje lepsze i gorsze strony to moim zdaniem nadaje jej taki "ludzki wymiar" Nie była jednowymiarowa, przez co realistyczna Proci mieli bardzo fajną chemię i cudownie się ich razem oglądało

Gonzalo Co mam tutaj dużo pisać Chyba wszyscy już znają mój stosunek do tego Pana Jak ja go uwielbiam no! No nie potrafię inaczej Nie dosyć, że wygląda jak milion dolarów to jeszcze potrafi sprawdzić się w roli, którą dostanie Na początku byłam troszkę nieusatysfakcjonowana, że dostał rolę antagonisty, ale to była rola stworzona dla niego! Nie wyobrażam sobie nikogo innego w roli Fede Uwielbiam takich villainów/antagonistów, których się lubi Cieszę się, że już niedługo będzie można go oglądać w EDR

Alejandro Valencia Fernis! Odkrycie roku jak dla mnie Już od początku przy promach miałam jakiś błysk co do tego aktora, ale nie sądziłam, że do końca będzie mi bliski Kolejny utalentowany, a nie tylko dobrze wyglądający aktor Ale nie wiem czy akurat w przypadku Ferneya potrafię być obiektywna

Tonia&Othon
- tak jak wszyscy potrakuję ich razem, bo przecież oni to jedność, a jedności nie wolno rozłączać Nie sądziłam, że aż tak spodoba mi się ten duet Kupili mnie w 100% Zarówno razem jak i osobno. Scenki Tonii z Pablo lub Eligio czy córką cudowne, to samo Othon z córką, wnuczką czy Ismaelem i Gonzalo No cóż tutaj więcej pisać

Natasha- żeńskie odkrycie roku Nigdzie wcześniej nie widziałam Natashy, a tu taka pozytywna niespodzianka Bardzo spodobała mi się w duecie z Fernisem, choć przydałoby im się więcej czasu Nawet nie spodziewałam się, że będą chcieli ich połaczyć

Frida i Rodolfo
- również miłe i sympatyczne postacie Lubię jak Estefania gra takie postacie Zarówno z Rodolfo jak i Wilsonem bardzo mi się podobała, ale liczyłam na więcej scenek z Wilsonem Taka przyjaciółka jak Frida to skarb I taki przyjaciel jak Rodolfo xD Co by Fede bez niego zrobił w niektórych sytuacjach

Ismael- bardzo lubię tego aktora po MIVAC i cieszę się, że w finale pozwolili mu też zaśpiewać

Cristian- Nigdzie Cristiana nie widziałam, nie oglądałam Rebelde wiec to był dla mnie zupełnie świeży aktor, ale bardzo go polubiłam tak samo jak resztę "świeżaków" xD Mimo tego,w co został wpakowany z każdym odcinkiem rehabilitacji zyskiwał w moich oczach, może nie tak bardzo jak Alejandro czy Gonzalo, ale lubiłam tą postać

Wilson- niezwykle wesoła i luzacka postać A przy tym bardzo przyjemna w odbiorze Scenki z Cindy czy Fridą mistrzostwo! Ale i sam aktor jest przystojny i ma nieziemski uśmiech

Cindy- Ja też lubiłam Cindy mimo jej wybuchowego charakteru Cieszę się, ze ta postać skonczyła dobrze Oglądam obecnie Sarę w innej telce i niezmiernie się cieszę, że to zdolna aktorka i mając te dwie postacie przed sobą nie ma podobieństw

Nestor- hmmm to chyba jedna z postaci, które lubiłam najmniej, ale sam Marcuss fajnie się sprawdził Bardzo go lubię(powtarzam sie w tej wypowiedzi, ale to wina Pedro Damiana xD) i cieszę się, że mogłam go tutaj oglądać

Team Juvenil- niektóre scenki z udziałem czwórki byly średnie, ale były też i te fajne. Dlatego mam do nich taki średni stosunek Rosalia i Komar wypadali dla mnie lepiej niż JP, ale i tak ona była lepsza od Pawiana

Carmen- oh Carmen, Carmen. trudny przypadek. Niby była miejscami śmieszna, ale jednak przyjaciółką dobrą to nie była. Wielki szacun dla Antonii, ze wybaczyła Carmen przeszłość i puściła to za siebie

Soundtrack- ja mam słabość ogólnie do muzyki z telek i często zwracam na to uwagę tutaj nie mogło być inaczej, a chyba nie było piosenki, której bym nie lubiła uwielbiam je wszystkie od Volvi a Nacer, przez Como Mirarte, piosenki Antonii aż po Picky czy piosenki z finału

Bardzo chciałabym też podziękować za wspólne komentowanie, oglądanie Fajnie było poczytać co sądzicie o danym odcinku czy bohaterze Myślę, że wszyscy dobrze się tutaj bawiliśmy oglądając tą wspaniałą telkę Dziękuję
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:51:09 01-02-17    Temat postu:

Uważam, że taki spis to świetny pomysł! Dołączam więc z recenzją telki, którą niedawno skończyłam, a więc mam świeżo w głowie.

El regreso de Lucas (America/Telefe 2016)

______Po pierwsze telka ma niesamowity pomysł na fabułę. Zaginione dziecko, które powraca do życia rodziny po 20 latach, budząc sekrety z przeszłości. Ta tela od początku w moim mniemaniu ma wszystko czego dobra tela potrzebuję – pomysł! Scenariusz sam w sobie jest naprawdę dobry, poza tym zawarte jest w niej to co ja osobiście mocno w telach preferuję, a mianowicie uczucia bohaterów, to jak zniknięcie dziecka wpłynęło na całą rodzinę, nie tylko jak to przeżyli, ale jak to ich ukształtowało przez te wszystkie lata.
______I to właśnie mamy w pierwszym odcinku. Mocne wprowadzenie w historię, pokazanie rodziny, która choć na papierze nadal jest razem to jest zepsuta od środka. Matka żyjąca przeszłością, ojciec który próbuje trzymać ich jakoś razem, być wsparciem dla dzieci, ale ma na boku kochankę, no i dwójka pozostałych dzieci, która musi sobie radzić z brakiem matki. Po czym do ich życia wraca tytułowy Lucas, syn tak bardzo poszukiwany i wydaję się, że przecież wszystko powinno wrócić do normy, ale tak się nie dzieje. I tak naprawdę ten nadspodziewany powrót jedynie rujnuje tą „ułudę” życia, w której się zamknęli. I choć na papierze to wszystko wygląda naprawdę zachęcająco, to właśnie nie odżałuję twórcom tego zmarnowanego potencjału. Mniej więcej do połowy telka była naprawdę dobra, a potem coś się zepsuło. Cięcia scen, odcinki trwające 20 minut, posklejane na odwal się, tak że w końcowej fazie teli, widz tak naprawdę nie wiedział co z czego wynika, bo postać znikała na 3 odcinki, by potem wejść już z jakimś wątkiem, a tylko twórcy wiedzieli jakim. Drugi wielki minus to postać głównego bohatera Lucasa – nie mogę odżałować, że nie tylko stworzyli postać o tak dużym zasobie egoizmu, ale jeszcze wrzucili w to aktora, który nie podołał zadaniu. On tej postaci nie obronił, nie potrafił pokazać czegoś ponad miałkim wzrokiem. Postać sama w sobie była odpychająca, wiecznie to ona była ofiarą, wszyscy ją do czegoś zmuszali, chłopak chojrakował komu popadnie, nie patrząc na konsekwencje, a potem dziwił się, że one nadchodzą. I jeszcze ten jego koszmarny związek z Catą – on zakpił z jej rodziny, podszywał się pod jej brata, nadal próbując zaciągnąć ją do łóżka, na żadnym etapie nie odczuł winy za to co im zrobił, a zrobił prawdziwe świństwo, wciąż to on był ofiarą i wszystko co mu się przytrafiło było prez wielkiego i złego Reynalda.
______Ale, ale, ale – była tu jedna rzecz niesamowita, dla której – oprócz samej historii – zdecydowanie warto obejrzeć tą telę! A mianowicie postać Reynalda i fenomenalny Salvador del Solar. To była pod każdym względem kompletna postać, nie tylko bezduszny człowiek, chcący zgarnąć jak najwięcej pieniędzy, ale także i ojciec. Ojciec, który popełnił wiele błędów, ale który kochał swoje dzieci. Uwielbiałam jego manipulacje, chytry uśmiech czy kontrolowanie całej sytuacji. Uwielbiałam ten jego wszędobylski cynizm (zwłaszcza w relacjach z Lucasem-Pablem), ale także ten ból, gdy dowiedział się, że Lucas którego miał za syna, tak naprawdę nie jest jego synem, ten rozdzierający ból człowieka, któremu odebrano dziecko – dziecko, za którego zniknięcie obwiniał się przez 20 lat, dziecko które na zawsze pozostanie jego małym synem, bo to on je wychował, to on się nim zajmował i to on za nim płakał. Ta postać to niewątpliwie diament tej telenoweli i dla niej choćby warto ją obejrzeć.

Trailer
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ZampiVanez
Moderator
Moderator


Dołączył: 31 Maj 2013
Posty: 47377
Przeczytał: 226 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:11:36 02-02-17    Temat postu:

Amor en Custodia - Telefe



Jest to pierwotna telka która zawróciła mi w głowie , dzieki niej pokochałam Osvaldo Laport a Solita Silveyra stała się dla mnie poprostu cudem aktorskim te jej miny jej postura mega!! Z czystym sumieniem moge polecić tą telenowele ze wzgledu na każdą postać na muzyke nawet na Sebastiana Estevaneza chociaz para Pacheco i Barbara nie wieiele w tej telenoweli zadziałała ale sceny mieli fajne Tatiana była całkiem ok chociaz miała swoje fazy a co do protów głównych to dla mnie magia, te ich namietne noce pocałunki no i cudowne wiersze ktore Paz pisała , najbardziej zbetnym watkiem była choroba Paz wprawdzie zblizyła do siebie Juana i Paz no ale jakos tak nie ciekawiła mnie ten wątek. Dzieciaki im się słodkie urodziły sceny kiedy Paz maluje JUana były naprawde boskie i te ich wspolne rozmowy miłość tak się zrodziła ze zwykłych rozmów .. Siostra Paz była rewelacyjnie smieszna no ale w złym momencie sie spotkali porwanie Paz było okrutne przezywałam bardzo no u nas w Polsce była emitowana ale nie wiele pewnie ludzi obejrzało .. Finał był swietny wszyscy zyli razem i szczesliwie w Teatrze Rex u Marleya było zakończenie poobnie jak Dulce Amor muzyka podbiła moje serce ! A i dodam że scena miłosna na koniu była jedyna w swoim rodzaju!



Amor En Custodia - Azteca



Remake Telefe jeden z najlepszych mówiac szczerze , Margarita Gralia i Sergio Basańez dobrani idealnie Andres Palacios i Paola Nuńez para wprost idealna!! Tatiana żmija ktora zadreczala Pacheco i Barbare no tutaj przynajmniej pokazali drugich protów w odsłonie najlepszej , Barbarita i jej ta gadka typowo 'osea' mega cool bardzo mi się podobała i dzieki tej telenoweli polubiłam Paole Nuńez wracajac do Paz Achaval i Juana Manuela mega chemia cuowne sceny zwłaszcza też hot dobrze pokazane pełne miłości, zdrada Juana Manuela nie potrzebna a i co jeszcze pojawiła się Solita Silveyra czyli 1 Paz z oryginału jako prawdziwa matka Barbary cóż pokrzyzowali tutaj pewne rzeczy , slepota JUana Manuela czy jego odzyskanie wzroku swietny czy np strata pamieci Paz no i udawanie przed nia ze jest niania dzieci no to było bolesne ale przezyłam No telke uwazam na plus bo w koncu remake ale gra aktorska o wiele lepszej odsłonie i w PL tez leciała tylko nikt nie raczył pewnie obejrzeć a Margarita Gralia bosko sie wykazalo jako protka



Amor En Custodia - RCN



Nie obejrzałam całych odc tylko historie Paz i Aguirre no remake przecietny proci są nawet widac bardzo zakochani jednak coś mi nie lezało w tej telenoweli nawet Tatiana nie była taka ostra jak w poprzednich wersjach czy żona Aguirre.. Tutaj poprostu telka została położna nie moge jej o końca polecić Finał był beznadziejny za szybko to szło no i protka nie urodziła tylko oznajmiła ze jest w ciąży, Muzyka owszem sliczna bardzo mi się poobała ale no wlasnie ALE! nie jest to telka na miare poprzednich wersji..


Ostatnio zmieniony przez ZampiVanez dnia 21:37:45 02-02-17, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13063
Przeczytał: 136 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:30:22 02-02-17    Temat postu:

Świetny pomysł. Może i ja się skuszę na jakąś recenzję
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21158
Przeczytał: 129 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:38:33 03-02-17    Temat postu:

La Reina del Sur
Królowa Południa (2011 Telemundo)


(banerek - Stokrotka*)

Zabrałam się za tę produkcję, bo lubię akcję i mafijne klimaty. Nie zawiodłam się! Świetny scenariusz (telka powstała na podstawie książki), bez zbędnego przynudzania i przeciągania. Do tego wyraziste postaci, rewelacyjne zdjęcia (za to ogromny plus) i spora dawka emocji. LRdS liczy 63 odcinki, które po prostu się pochłania. Pamiętam, że pierwszego dnia obejrzałam 7, nie mogłam się oderwać.

Telka jest dynamiczna, obfitująca w akcję i praktycznie wszystko kręci się wokół jednego wątku - protki. Teresa Mendoza to postać nietuzinkowa. Bohaterka z charakterem, pazurem, niesamowicie silna i odważna. Ciężko ją złamać a w życiu sporo przeszła. Jej historia intryguje - w kilka lat ze zwykłej dziewczyny "gangstera" stała się Królową Południa, która pociągała za sznurki w mafijnym światku narkotykowym. Teresa to kobieta piękna, inteligentna, bystra i charyzmatyczna. Zdecydowanie jedna z najlepszych protek, jakie przyszło mi oglądać. Niektóre jej decyzje budziły kontrowersję, ale taka była - albo się ją kochało albo nienawidziło. Mało jest takich bohaterek z charakterem i pazurem, wiedzących czego chcą i dążących do tego.
W tym miejscu muszę i chcę pochwalić Kate del Castillo, która jako Teresa Mendoza pokazała ogromny kunszt aktorski. Nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli!

Jeśli ktoś liczy na cudowne wątki miłosne to nie ten adres. Takowe oczywiście są, ale odgrywają tło do wydarzeń. Pierwszego ukochanego Teresy nie było dane nam dobrze poznać, bo zginął na początku pierwszego odcinka. Wiedzieliśmy o nim tyle, ile wyłapaliśmy z retrospekcji. Drugi ukochany Teresy miał z nią niesamowitą chemię i był przystojny (Ivan Sanchez ), ale ich związek opierał się głównie na namiętności. W łóżku dogadywali się najlepiej. Trzeci amant był beznadziejny, ale więcej o nim nie napiszę, aby nie spoilerować.
O wiele większą rolę w telce odgrywały wątki przyjacielskie.
Duet Teresa - Oleg to mistrzostwo. Jedna z najpiękniejszych telkowych/serialowych relacji opartych na przyjaźni i to między kobietą a mężczyzną. Zachwycili mnie! Zawsze mogli na siebie liczyć, byli piekielnie inteligentni i bystrzy, łączyły ich nie tylko interesy, ale cudowna więź. Czysta przyjaźń, bez podtekstów. Ich sceny chłonęłam, czekałam na nie z niecierpliwością. Mój ulubiony duet!
Kolejna piękna przyjaźń - Teresa i Pote. Początki mieli nie najlepsze, bo on dostał rozkaz aby ją zlikwidować, ale później był jej najwierniejszym człowiekiem. Uwielbiałam ich rozmowy o życiu, o ojczyźnie.
Kolejna przyjacielska relacja zasługująca na wyróżnienie to Teresa - Patricia. Może nie poruszyła i nie zachwyciła mnie tak jak wcześniejsze duety, ale na swój sposób też była piękna ale przy tym "wyboista", ze wzlotami i upadkami - głównie Pati. Nie chcę za bardzo spoilerować, więc nie będę rozwijać tego wątku. Napiszę tylko, że był inny i skomplikowany, obfitujący w poruszające sceny.
Inna ciekawa relacja to Teresa i Porucznik. Ni to przyjaźń ni kochanie. Na pewno wzajemny szacunek, wspieranie się nawzajem, służenie pomocną dłonią. Teresa mogła liczyć na Porucznika - od początku do końca.

Czarne charaktery na poziomie. Nie w stylu irytujących intrygantów tylko bandziorów z prawdziwego zdarzenia. Moim ulubieńcem był Ramiro. Postać wyrazista, nietuzinkowa, mająca kilka twarzy. Z jednej strony maminsynek (sceny genialne, aż się oczy przecierało ze zdumienia jaki potrafi być miły dla rodzicielki i przed nią udawać niewiniątko) a z drugiej totalny psychopata lubujący się w zadawaniu cierpienia innym, nie cofający się przed niczym, babiarz, narkoman. Ramiro popełniał sporo błędów, ale potrafił też wymyślić sprytny plan (akcja z kandydatem na prezydenta ). Chcę zaznaczyć, że do tej roli idealnie dobrali aktora. Salvador Zerboni był genialny jako Ramiro!
Jeśli chodzi o villanów to jeszcze Epifanio Vargas zrobił na mnie spore wrażenie, głównie za sprawą świetnego Humberto Zurity w tej roli (głos rewelacja ).

Są tu też wątki komediowe - kolumbijski mafiozo Sanchez podbił moje serce. Super postać i świetna gra aktora.

Ze względu na tematykę telka obfituje w sporą liczbę uśmierconych postaci, coś w okolicach 100, ale w tej liczbie mieści się dużo postaci trzecioplanowych a nawet i takich, które są kompletnym tłem. Żeby była jasność - to nie jest tzw. rąbanka w stylu trupy latają z każdego kąta.

Jak w każdej produkcji tak i tu zdarzają się absurdy, ale nie ma ich za wiele, poza pewnym wyjątkiem (dotyczącym czasu) nie rzucają się w oczy a to niewątpliwy atut.

Muzyka na plus, zwłaszcza piosenka Santiago i Teresy.

Finał mnie nie zachwycił, nie powalił na kolana, nie zaskoczył. Odczuwałam lekki niedosyt, ale nie byłam rozczarowana. Na poziomie i przyzwoicie, spójne zamknięcie historii chociaż bez fajerwerków.

Jak najbardziej polecam tę telkę osobom, które lubią akcje, sporą dawkę emocji a także skomplikowane i niejednoznaczne postaci.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ZampiVanez
Moderator
Moderator


Dołączył: 31 Maj 2013
Posty: 47377
Przeczytał: 226 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Sosnowiec
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:27:41 05-02-17    Temat postu:

Yago Pasion Morena - TELEFE



Ogladając remake tej telenoweli Pasion Morena postanowiłam siegnac po pierwowzór myslac że druga wersja jest najlepszą a tu POMYŁKA.. Facundo Arana i Gianella Neyra to ształ w 10 ! Entraa sliczna ale piosenka no taka sobie ale tu nie o to chodzi, ta ich miłość Yago i Moreny poprostu wspaniała , skoczyli by za soba w ogień, Aldo najciemniejsza postać najlepiej mu napluć w twarz , razem z nimi cierpiałam cieszyłam sie i płakałam cóż mozna rzecz warto obejrzec, protka nie uciekała przed protem czy np nie watpiła w niego tak bardzo no i prot bardzo wrażliwy to mi się podoba najbardziej, Facundo Arana jest na prawe w swoich rolach przecudowny. Jedyny bezsens w tej telenoweli był ten Atilio ktory sie pojawiał i znikał niczym duch no ale to telka wiec takie rzeczy sie zdarzaja Ogolnie zaliczam telke na wielki plus bo minusów tu nie było a no i protka nie byla taka naiwna i zakochana w swojej pracy jak w nie ktorych telkach to protki mają




Pasion Morena - Azteca



Uwielbiam Paole Nuńez i zanim tak jak wczesniej pisalam obejrzałam pierwowzór to zachwyciłam się tą telką ale szybko spadł mi zachwyt ponieważ nie dość że prot był słaby Victor Gonzalez nie pasował do Paoli ona całą telenowele ciagneła a on był poprostu taki nijaki mdły nie czuc było tego co czułam przy Facundo żę kocha Morene a tutaj zdradził był nie było go kochał Morene wątpił w nia ona w niego i tak cała tele zamiast byc razem to watpili naprzemiennie , nawet jak pojawiła sie inna to zapominał o Morenie i wystarczyło zatrzepotanie rzesami zeby pobiegł za Cassandrą czy za sobowtórka swojej ex , Morena nigdy go nie zdradziła, zawsze biegała za nim cierpiała najwiecej , u nas w Polsce ta telka byla emitowana kilka razy no nie rozumiem dlaczego moze dla Paoli moze dla tej cudownej piosenki z entrady, Gonzalez przystojny jest ale za grosz nie potrafił uciagnac odpowiedzialności jakim był Yago taki wniosek wysuwa mi się po obejrzeniu wersji numer 1 Telefe moge polecic tylko dla Paoli ale dla prota no to szkoa czasu , przystojny jest łane oczy miał ale gdyby ta miłość nie byla taka chwiejna to by moze było lepiej to odwzierciedlone
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Forum telenowel Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin