Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Gdzie jesteś, Shelle?" - Neredesin, Shelle?

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Matthias_96
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 4034
Przeczytał: 86 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kutno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 23:20:40 29-11-18    Temat postu: "Gdzie jesteś, Shelle?" - Neredesin, Shelle?



Tytuł turecki: Neredesin, Shelle?
Tytuł polski: Gdzie jesteś, Shelle?
Kategoria: Dramat
Premiera: 1 grudnia 2018
Produkcja: Polska/Turcja, Telenowele Fora.
Miejsce: Stambuł
Liczba przewidywanych odcinków: Jak to turecki serial, zależy od oglądalności . A tak serio: 13
Premiera: 1 grudnia 2018
Częstotliwość odcinków: Raz na dwa/trzy tygodnie
Czołówka: Sena Şener – Sevmemeliyiz: https://www.youtube.com/watch?v=9NFUkRnsp4s
Bohaterowie:
- Shelle
- Blackie
- Eclipse
- Lineczka
- Matthias

Po rozmowach, do obsady dołączyli także :
- Steaming
- Kasjopeja

INFORMACJA: Wszystkie osoby wymienione powyżej, wyraziły zgodę, na używanie ich pseudonimów forumowych na potrzeby produkcji.

Uwagi: Cyfry w nawiasach oznaczają odnośniki lub komentarze.
Melodie są zaczerpnięte z różnych seriali. Podczas czytania polecam załączyć w tle. To wszystko sprawi, że możecie poczuć się znacznie inaczej.

„Tylko jedno kłamstwo… tylko jedno…
Tylko tyle i aż tyle.”


Krótki Opis:
Piątka przyjaciół, paczka od maleńkości, za wszelką cenę wspólnie się stara spędzać każdą wolną chwilę. Kiedy Shelle wygrywa w ogólnoświatowym konkursie na najlepszy projekt apartamentowca, otrzymuje nagrodę 3 milionów dolarów oraz miejsce w najlepszej firmie w Turcji. Gdy wszyscy zbierają się by uczcić zwycięstwo przyjaciółki, dostrzegają na jej twarzy pewna obawę. „Bez Was chyba tam nie pojadę…” – mówi Shelle. Reszta przyjaciół bez wahania podejmuje decyzję o zabraniu się z nią do Stambułu. W końcu, jak można zostawić przyjaciółkę na pastwę losu? Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Każde z nich osiedla się na obrzeżach Stambułu. Zawsze mogą na sobie polegać. Ufają sobie bezgranicznie. Nie mają żadnych tajemnic. Żadna przygoda nie jest im straszna. Najdrobniejszy szczegół jest przez wszystkich brany pod uwagę. Nikt nie ma powodów do narzekania. Można by powiedzieć, życie jak w Madrycie. Ale pewnego dnia, jedna osoba z tej ekipy, niespodziewanie znika…

Wszyscy zadają sobie tylko jedno pytanie: Gdzie jesteś, Shelle?

Prolog

… dzień wcześniej…

;„Chyba dotarłam do końca wszystkiego. Chciałabym coś jeszcze powiedzieć. Każdy koniec nie jest początkiem ani nic takiego. Każdy koniec… jest końcem. Nie zapominajcie o tym. Jedynie nieszczęśliwi piszą historię…” [1] – gdy ostatnie słowo zostaje wypowiedziane przez bohaterkę serialu, kilka łez zostaje uronionych przez Shelle siedzącą w salonie.;

[1] Serial: Poyraz Karayel. Tłumaczenie: Shelle.

;Owinięta w tęczowy pled, popijająca gorącą czekoladę z porcelanowego kubka, ogląda finałowy odcinek swojego ulubionego serialu. Gdy na ekranie telewizora pojawiają się napisy, nie zrywa się by chwycić za pilot i za pomocą czerwonego przycisku, zakończyć seans. Jak łatwo jest zniszczyć ten magiczny świat, który został wykreowany przez bohaterów serialu. Melodia końcowa doszczętnie porywa Shelle, która buja się w jej rytm. Gdy w końcu nastaje koniec i pojawia się niebieski ekran – wyłącza wszystko.;

- Mogłabym to oglądać bez przerwy. – powiedziała Shelle, dzierżąc w dłoniach mocno kubek z jeszcze dość ciepłą czekoladą. – Nie ma na świecie lepszego serialu. – dodaje, po czym upija kolejne łyki.

;W pewnym momencie nastaje odgłos wybijanej pełnej godziny. Przekręcając głowę za siebie, kobieta spogląda na zegarek.;

- Już północ? – zdziwiona zaczyna ziewać. – A sądziłam, że jest jeszcze dość wczesna pora. No nic, pora się zbierać. – mówi, po czym wstaje odstawiając równocześnie kubek na szklaną płytę stolika.

;Składając pled i umieszczając go pod jedną z poduszek na kanapie, przeciąga się, gdzie po chwili zaczyna zmierzać do swojej sypialni.;

[2] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=dRDDGWrsPxk

;Krok za krokiem. Schodek za schodkiem. Kilkanaście stopni zostaje pokonanych przez Shelle w mniej niż pół minuty. Kiedy już ma zamiar skręcić do sypialni, spogląda na stojącą fotografię w przedpokoju na jednej z komód. Podchodząc powoli do niej, chwyta oburącz za nią. Zdjęcie przedstawia całą piątkę przyjaciół. Shelle bardzo powoli przemieszcza wzrokiem po fotografii, która przedstawia ją w środku, po lewej stronie z uśmiechem na twarzy Eclipse, z prawej Lineczka, która zrobiła wytrzeszcz oczu, a tuż przed nimi na trawie siedzi uradowana Blackie, opierająca się o ramię poważnego, być może fochniętego Matthiasa. Oczy Shelle natychmiast wilgotnieją. Jedno zdjęcie, a wywołuje tyle emocji. Ocierając palcem mokre oczy spogląda na chwilę na sufit, a potem z powrotem na fotografię, przygryzając dolną wargę.;

- Przepraszam… - mówi Shelle. – Przepraszam, że Was wszystkich oszukałam. – kolejna łza, opuszczając kanalik łzowy, spływa po lekko zaróżowionym policzku kobiety.

;Odstawiając fotografię z powrotem na swoje miejsce, ociera swoją twarz mankietem koszuli nocnej, po czym kieruje się w stronę sypialni. Z powodu zamyślenia nie słyszy jak fotografia, źle postawiona, niefortunnie spada na podłogę. Szybka, ochraniająca zdjęcie, rozpryskuje się w odłamków stos;

KONIEC MELODII

;Zanim jednak przekracza próg, dobiega ją odgłos nie tłuczonego szkła, lecz trzepotu firanki w jednym z pomieszczeń na piętrze. Na twarzy pojawia się zdziwienie.;

- Nie przypominam sobie, abym otwierała gdzieś okno o tej porze… - mówi, ale wzruszając po chwili ramiona, zmierza w kierunku pokoju, z którego dobiega odgłos trzepotu.

;Zapalając światło w pomieszczeniu, dostrzega momentalnie unoszącą się firankę do góry w wyniku gwałtownych podmuchów wiatru.;

- Jeszcze tego brakowało, żebym musiała kupować nową firankę z powodu jednej biednej wichury…

;Zamknąwszy okno, poprawia firankę, po czym znowu ziewając, kieruje się do sypialni.;

[3] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=cC9C51Rc0Ts

;Gdy już siada na łóżku i zmierza ręką do przycisku lampki, by zgasić światło, jej uszy absorbują dźwięk skrzypienia podłogi pod wpływem czyiś kroków na parterze. Gwałtownie zrywa się z łóżka i mknie na dół. Cisza. Przerażająca cisza. Słyszy tylko swój przyspieszony oddech. Podbiegając do drzwi, upewnia się, że są zamknięte.;

- Chyba naprawdę powinnam zacząć chodzić wcześniej spać. I przestać oglądać tyle filmów i seriali po nocach. – powiedziała Shelle, po czym znów zaczęła zmierzać w kierunku schodów.

;Wzrokiem obiegła raz jeszcze cały przedpokój, kuchnię oraz salon, w którym urządziła sobie wieczorny seans i już poczęła stawiać nogę na pierwszym schodku, kiedy jednak się zatrzymała. Serce znowu zaczęło szybciej bić. Przełykając ślinę, obróciła się za siebie powoli, czując jak na skórze zaczyna pojawiać się gęsia skórka. Gdy już się obróciła, zwróciła uwagę na stolik. Kubek, który tam pozostawiła z resztką roztopionej czekolady – zniknął. Spoglądając raz jeszcze na wszystkie strony, rozglądając się przy okazji za naczyniem, spostrzegła iż drzwi prowadzące na taras z tyłu domu, są delikatnie uchylone. Z trzepoczącym sercem zaczęła stawiać powoli krok za krokiem, bacznie się rozglądając. Kiedy znalazła się przy owych drzwiach, rozejrzała się czy nikt nie czai się za nimi, jednocześnie je domykając do końca. Nie dostrzegła jednak na tarasie żadnego śladu żywego stworzenia. Gdy wypuściła powietrze, zalegające w płucach, odetchnęła z ulgą.;

- Iyi akşamlar, Shelle… (Dobry wieczór, Shelle…)

;Słowa te jak nóż wbijają się w plecy Shelle. „Ten głos… Znam ten głos…” – myśl ta przewija się przez umysł kobiety, po czym obracając się na prawej pięcie, próbuje zilustrować szybko pochodzenie tych słów. Nie musi się obracać całkowicie. Dostrzega w pełni znajomą postać, zmierzającą w jej kierunku od strony kuchni. Nóż, który znajduje się w jej dłoni odbija światło lampy, w delikatnym stopniu oślepiając Shelle.;

- Sen… (Ty…) – szepcze Shelle, która próbuje złapać oddech.

;Panika sprawia, że Shelle nie jest w stanie zrobić żadnego kroku. Dopiero po chwili zrywa się z miejsca i podbiega do komody, wyciągając prawą dłoń w celu złapania telefonu, leżącego tuż obok telewizora. Światło w całym domu nagle gaśnie. Ciemność ogarnęła wszystko co znajdowało się w mieszkaniu. Dźwięk tłuczonego szkła współgra z krzykiem Shelle, który cichnie chwilę potem.;

Kamera, która bez przerwy jest skierowana najpierw na okno salonu, potem na mieszkanie, odsuwa się ku górze, poszerzając swój widok. W okolicy mozna dostrzec pierw kolejne domy, a potem w oddali morze, które tego wieczoru było bardzo mocno wzburzone.

KONIEC MELODII

KONIEC PROLOGU

----------*----------


Ostatnio zmieniony przez Matthias_96 dnia 23:29:24 25-12-18, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matthias_96
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 4034
Przeczytał: 86 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kutno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 1:26:59 01-12-18    Temat postu:

Odcinek 1

;Czas płynie. Patrz... Widzisz tego wróbelka, siedzącego wśród tych kilku gałęzi, wyćwierkującego melodię mknącą ku Naszym uszom? Widzisz dziecko, kroczące po niewielkich kałużach, któremu sprawia radość przeskakiwania ich? Czy dostrzegasz kobietę trzymającą za dłoń mężczyznę, kroczących razem ku horyzontowi? Spostrzegasz starszą kobietę, która idzie wraz z podeszłym wieku mężczyzną? A teraz zamknij oczy, przymknij powieki... Oddaj się tej melodii, stworzonej przez ptaka. Dostrzegasz Nas kroczących pośród łąk, lasów, wsi, miasta i świata? Czy widzisz radosną aurę, która rozprzestrzenia się wokół Nas, sprawiającą ludziom uśmiech na twarzy poprzez uniesione do góry kąciki warg? To może być Nasza historia. Nasza, napisana przez życie, wcielona pośród Nas. Nie liczy się wiek. Nie liczy się wygląd. Liczy się to, co jest w Nas.;

[1] POCZĄTEK MELODII https://www.youtube.com/watch?v=pMD4kZ0wt_E

;Koperta. Pomięta koperta, która była wielokrotnie otwierana. A w niej list. Ostatni list zaadresowany do niej. Siadając z podkulonymi nogami na sofie i oparłszy się o miękkie oparcie mebla, Blackie chwyta po raz pierwszy w tym miesiącu, a po raz setny ową kopertę. „Otworzyć? Czy nie otwierać?” – zadaje sobie w myślach to pytanie, które jak bumerang wraca każdego kolejnego dnia odkąd tylko opuściła Polskę. „Otworzę…” – powiedziała i tak zrobiła. Serce poczęło jej szybciej bić. Jak zawsze. Doskonale wiedziała co takiego skrywa ten prostokątny świstek papieru. Skarb. Prawdziwy skarb. Lekko pożółkły papier, złożony był na dwie części. Gdy wyprostowała list całkowicie, wzięła głęboki oddech i znów poczęła Go czytać. Po raz kolejny tego miesiąca. Najbardziej z tego wszystkiego, co było zawarte w liście, podobała jej się końcówka. Przebrnąwszy przez całe wyznanie swych uczuć, znalazła się praktycznie u dołu kartki. Doskonale znała to. Praktycznie, kiedy tylko naszła ją na to ochota, recytowała to z pamięci. Słowo za słowem. Zdanie po zdaniu.;

… więc chodź! Złap mnie za rękę. Przemknijmy po moście, uchroniwszy się przed ogniem Tartaru, o którym mi wspominałaś. Niech ta membrana gra dalej. Pijmy lejące się czerwone wino prosto z cordoby. Niech ta pieśń płynie ku niebiosom. Widzisz te gwiazdy? Każda to dusza. Każda to słowo, którym można obdarzyć innych ludzi. My też będziemy w niebie, pośród gwiazd... Tańczmy, wirujmy! Cieszmy się życiem. Niech nastanie Carpe Diem! Niech muzyka z przygrywającej Nam liry opatuli nas swym zmysłowym dźwiękiem. Wiatr się wzburza - to znak, że nastanie lepsze jutro…

;Wraz z ostatnim słowem, Blackie złożyła z powrotem kartkę, a potem jej wzrok uciekł gdzieś na bok. Spoglądając za okno, dostrzegła błękitne niebo oraz pełno zieleni, która otaczała jej dom. Był to niby jej dom, ale nie czuła się w pełni jej właścicielką. Mimo posiadania dokumentu własności, była tu tylko ciałem. Dusza i serce, wciąż należały do Polski. Z tego całego zamyślenia, wyrwało ją ukłucie w okolicach uda.;

KONIEC MELODII

;Przemierzając wzrokiem, szybko spostrzegła, że tuż obok niej znalazł się kot, który był dla niej wszystkim. I aktualnie jedyną najbliższą rodziną. Bo teraz, znajdowała się z dala od Polski;

- Cześć kicia… - trzymając wciąż w jednej dłoni list, drugą skierowała w kierunku kota i poczęła go głaskać.

;Widać było, że spodobało mu się to. Coraz głośniejsze mruczenie, a potem przymilanie się do ramienia właścicielki, spowodowało pojawienie się uśmiechu na twarzy Blackie.;

- Co ja bym bez Ciebie zrobiła… - zbliżając twarz do pyszczka kota, wyszeptała mu te słowa, po czym zrobiła z nim, tak zwanego „byczka”.

;Chwilę potem gwałtowny trzask drzwi i rumor w przedpokoju przerwało tą sielankę. Unosząc jedną brew do góry, chwyciła za kopertę i chowając w nią list, wsadziła ją sobie z tyłu za pasek spodni, okrywając dodatkowo pulowerem. „Ja wiedziałam, że tak będzie. To wszystko przez Ciebie…” – jakiś głos kobiecy zaczął dobiegać z przedpokoju. „Przeze mnie? Oszalałaś chyba. Nie mam nic innego do roboty, tylko uprzykrzać Tobie życie.” – a tym razem męski. „Ty zawsze masz jakieś wytłumaczenie.”;

- Ekhem… - odchrząknęła głośniej Blackie, by goście mogli zwrócić na nią uwagę.

;Nagle z przedpokoju wyłoniły się doskonale znane właścicielce mieszkania postacie. Najpierw wyłoniła się zza ściany Eclipse, a potem Matthias.;

- Nie wciskaj mi kitu, że nie wiedziałeś… - powiedziała Eclipse, po czym skierowała się do kuchni.

- O, proszę. Wyrocznia przemówiła. – odpowiedział Matthias, także kierując się do kuchni. Gdy oboje stanęli przy lodówce, Matthias otworzył drzwiczki, by Eclipse mogła wyciągnąć opakowanie z kilkoma marchewkami. – Kochana wyrocznio, przepowiedz mi proszę, kiedy wreszcie wygram dużo kasy? – zapytał Eclipse, odbierając podaną przez dziewczynę marchewkę.

- Miło Was widzieć… - próbowała się wtrącić Blackie, ale jak zawsze nie wyszło jej to.

- Mógłbyś przestać się nabijać? Przez Ciebie mam teraz mandat do zapłacenia. – powiedziała Eclipse, zmierzając w stronę salonu, w którym siedziała Blackie. Przegryzając marchewkę, obróciła się na pięcie i spojrzała z przymrużeniem oczu na Matthiasa kroczącego tuż za nią. – Mandat, słyszałeś?

- Kolejny raz składam Ci gratulacje z tego powodu. – zatrzymując się, zachichotał pod nosem, odgryzając kawałek warzywa.

- Mam nadzieję, że nie będę wpisana nigdzie do rejestru winowajców ani innego typu rzeczy… - z lekkim załamaniem, skierowała się w stronę Blackie, która wciąż nie była brana pod uwagę przez gości.

- A Ty co? Zamierzasz pracować w biurze śledczym? - powiedział Matthias, kierując się w stronę stołu.

;Matthias i Eclipse. Bez nich byłoby smutno. A z nimi jest czasami nie do wytrzymania. Jak gdzieś pójdą, zawsze musi ich coś spotkać. Podpierając głowę dłonią, nie mogła spuścić wzroku z tej całej akcji. Gdy Eclipse siadła z całym impetem na sofie, przekręciła głowę w kierunku Blackie.;

- Jestem załamana… - zwróciła się do Blackie, po czym chwytając za poduszkę, rzuciła w Matthiasa, który dalej konsumował marchewkę. – Bo ten … mnie zagadał w autobusie jak wracaliśmy z zakupów, i przez to nie kupiłam biletu… A doskonale wiedział, że skończył mi się miesięczny bilet.

- Ej… - krzyknął Matthias, podnosząc z podłogi poduszkę. – Grzeczniej proszę.

;Gdy zrobiła się cisza, zarówno Eclipse, jak i Matthias spojrzeli na Blackie, która zdziwiona zaczęła się im przypatrywać.;

- Cześć Blackie – powiedzieli równocześnie.

- Cześć. – odpowiedziała Blackie. – Was też miło widzieć.

;I wszyscy wybuchli śmiechem. Eclipse chcąc się przytulić do Blackie, została powstrzymana przez burego kota, która stanowił barierę nie do przejścia.;

- Widzisz. Nawet kot ma Cię dosyć… - zażartował Matthias, kończąc swoją marchewkę. – Blackie, a Ty jeszcze nie gotowa? Za kilkanaście minut musimy się pojawić u Shelle. – powiedział, po czym wstał i skierował się do przedpokoju.

- No właśnie Blackie. – powiedziała Eclipse, która obejrzała od stóp do głowy dziewczynę. – Chora jesteś?

- Nie… Po prostu, tak jakoś siedzieć mi się zachciało. – odpowiedziała Blackie, i chwilę potem powstała. Nogi troszeczkę zdrętwiały, więc jej chód, przypominał raczej jakąś chorobę.

- Oj, chyba Cię połamało. – zażartowała Eclipse sprzedając kuksańca w bok przyjaciółce. – Matthias, długo jeszcze?

- Już znalazłem to czego szukałem. – z przedpokoju wrócił Matthias, trzymając w dłoniach foliową torebkę. – Byliśmy na zakupach z Eclipse i nie mogliśmy się oprzeć temu co znaleźliśmy. Czekoladowe ciasteczka w kształcie…

- Jednorożców! – krzyknęli równocześnie goście.

- Pomyśleliśmy wtedy o Tobie. I reszcie. Wzięliśmy większą ilość. – oznajmiła Eclipse, przejmując od chłopaka torebkę. Gdy podeszła do stołu, wsypała jedną trzecią torebki do plastikowej miski na stoliku, podkradając jednocześnie dwie sztuki z torebki. – One są takie wyśmienite!

;W pewnym momencie zaczął dzwonić telefon Matthiasa. Wyciągając go z kieszeni, odebrał połączenie. Przez całą minutę nie odezwał się żadnym słowem, gdy potem powiedział tylko: „OK”;

- To Lineczka. – oznajmił reszcie Matthias. - Za dwie minuty będzie przez domem Shelle. Nie jest chyba w najlepszym humorze, bo kierowca taksówki dostał jeszcze super reprymendę od niej za to, że zatrzymał się na czerwonym świetle. A bardzo jej się spieszy więc…

- No to będzie bigos… - powiedziała Blackie. – Poczekajcie tutaj, polecę się przebrać w coś ładniejszego i zaraz pójdziemy.

- W porządku. Tylko się naprawdę pospiesz. – odpowiedziała Eclipse. – Bo nie wiem jak długo uda mi się utrzymać Matthiasa przez pożarciem tych super smacznych ciasteczek!

----------***---------

- Naprawdę musiałaś założyć szpilki? Po cholerę Ci one? – zapytała Eclipse, trzymając się pod rękę z jednej strony Matthiasa, a z drugiej Blackie. – Jak Lineczka będzie na nas zła, to wiem, kto poniesie cała odpowiedzialność za nasze spóźnienie.

- Przypominam Ci, że to nie ja opierdzieliłam pół miski ciasteczek, a potem narzekałam na ból brzucha… - sarkastyczna sekwencje została skierowana przez Blackie prosto do Matthiasa, który z powagą na twarzy stawiał kolejne kroki.

- Oznajmiam Wam, że to jest naprawdę śliczna okolica. – powiedział Matthias, próbując zmienić temat. – A tak w ogóle, to trzeba było mnie powstrzymać, a nie, stać i się patrzeć. – powiedział do Eclipse.

- To kara za to, że mnie zagadałeś w autobusie…

- A Ty znowu odgrzewasz tego kotleta… Bla bla bla. – powiedział Matthias, przedrzeźniając jednocześnie Eclipse, - „To kara za to, że mnie zagadałeś w autobusie…”

- Zaraz naprawdę Ci coś zrobię. – zagroziła Eclipse, która zaczęła stawać się purpurowa.

- Uspokójcie się dzieciaki kochane! – krzyknęła Blackie. – Czy tylko ja tutaj jestem normalna?

- Ooo, powiało grozą. - powiedział Matthias, a Eclipse zaczęła chichotać.

- Was to tylko zamknąć w klatce z małpami… Naprawdę. – oburzyła się Blackie.

;Kiedy skręcili w boczną uliczkę, ujrzeli Lineczkę stojącą przy posesji znajdującej się naprzeciwko Shelle. Wszystkie trzy pary oczu zwróciły uwagę na jeden szczegół. Rozmawiała z mężczyzną. I to śmiejąc się. Zatrzymując się w miejscu, każde spojrzało na każdego.;

- Ta to ma zmienności nastrojów. Najpierw się drze na taksówkarza, a tutaj sobie dowcipkuje z sąsiadem Shelle. – powiedział naburmuszony Matthias.

- Spokojnie. W końcu musiała znaleźć sobie jakieś zajęcie. – powiedziała Blackie, spoglądając na zegarek. – Jesteśmy spóźnieni tylko… 30 minut.

- Tylko i aż 30 minut. – powiedziała Eclipse, idąc do przodu i pozostawiając tym samym resztę z tyłu.

[2] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=RHKwILSPdsY&list=PLSuSkEekZ1rIWmsuTQsDUd7F33jdLTHL5

;Kiedy znaleźli się wystarczająco blisko, Eclipse spróbowała przemknąć się niezauważalnie do furtki prowadzącej do posesji Shelle. Gdy Blackie i Matthias do niej dołączyli, szybko zaczęli naciskać przycisk dzwonka i szarpać za klamkę.;

- Kobieto otwieraj, bo zaraz będą tutaj trzy ofiary… - szeptał pod nosem Matthias.

- Jak Lineczka będzie nas chciała pozabijać w jakiejś kolejności, to wypchnę Cię na przód. – z uśmiechem na twarzy, powiedziała Eclipse do Matthiasa.

- Będziemy mieli co aniołkom opowiadać. – oznajmił Matthias reszcie. - I dzieciom jak przeżyjemy.

- Miejmy nadzieję, że Lineczka nas nie… - zaczęła mówić szeptem Blackie, kiedy jednak przerwana została jej wypowiedź, krzykiem Lineczki.

- Blackie! Matthias! Ecliiiiiiiiiiiipse!

- No i po ptokach… - wycedziła Eclipse przez zęby.

;Krzyk Lineczki był niepowtarzalny. Był jedyny w swoim rodzaju, a na jego dźwięk, gęsia skórka bez problemu się pojawiała na ciele. Cała trójka się odwróciła się za siebie, trzymając się dłońmi metalowych prętów furtki. W miejscu skąd dobiegał głos, stała Lineczka ubrana w białą tunikę. W dodatku ze skrzyżowanymi rękoma na wysokości klatki piersiowej.;

- Lineczka? To naprawdę Ty? – zapytał Matthias, próbując rozładować atmosferę.

- Módlcie się, abym nie dostała w swoje ręce żadnej magicznej różdżki, bo jedno z Was zamienię w jednorożca, drugie w zegarek, który punktualnie będzie chodził, a trzecie… - tutaj na chwilę zatrzymała się Lineczka. – A trzecie własnoręcznie zabandażuję i umieszczę w swoim salonie. Zobaczycie co to znaczy czekać wieczność.

- Oj, Lineczka daj spokój. – machnęła dłonią Eclipse. – Wystąpiły małe problemy.

KONIEC MELODII

;Chwila ciszy i znów wszyscy wybuchli śmiechem. Matthias szybko podbiegł do Lineczki, złapał od tyłu za ramiona i obrócił do tyłu. Kiwnął dotatkowo głową na posesję, przy której jeszcze przed chwilą była przyjaciółka.;

- Z kim tam tak rozmawiałaś intensywnie? – zapytał podekscytowany Matthias.

- Wiecie co? – powiedziała Lineczka, i po chwili na jej twarzy pojawił uśmiech. Prawdziwy uśmiech. – Mieszka tam niejaki Streaming. Dopiero co się niedawno tam wprowadził. Postanowił zobaczyć, jak się żyje w mieście, bo do tej pory mieszkał tylko i wyłącznie na wsi. A jak się potem okazało, oprócz tego że jest zabawany, to mamy wiele rzeczy wspólnych.

- Wiele rzeczy wspólnych, powiadasz… - powiedziała Eclipse, czując jak nie może się powstrzymać od śmiechu. – On też jeździ na jednorożcach?

;Spojrzenie Lineczki spowodowało natychmiast powagę na twarzy Eclipse. Jeszcze chwila, a będzie mogła sama sobie dołek kopać.;

- Tak, wiecie… Podczas tej rozmowy, tak tutaj… - wskazała Lineczka na swój mostek. – Poczułam takie rozluźnienie.

- Gdzie? W klatce piersiowej? – zapytała Blackie.

- Nie, troszkę niżej…

- Przepona? – powiedział Matthias.

- Nie, tak z lewej strony jakoś… - kontynuowała Lineczka, która znów zaczęła się nieco denerwować.

- Żo-łą-dek? – zapytała Eclipse, po czym cała trójka wybuchła śmiechem. Lineczka szybko zdzieliła po głowie całą trójkę swoją torebką. Poprawiając swój wygląd, dała każdemu dodatkowo kuksańca w brzuch.

- Idziemy do Shelle. I ani słowa więcej.

- Tak jest! – krzyknęła Eclipse, po czym wszyscy obrócili się w stronę furtki. – Szeregowa Lineczka… - zachichotała jeszcze pod nosem, po czym znowu oberwała torebką. – Ała! Za co tym razem!

- Ty dobrze wiesz za co… - skierowała te słowa do Eclipse, po czym przyjęła groźniejszą minę, spoglądając na mieszkanie Shelle. – Dziwne… Przecież sama nas zapraszała na ploteczki i w ogóle.

- Może jest na tarasie i nie słyszy dzwonka. – oznajmił Matthias.

- Shelle mówiła, że gdzieś tutaj jest zapasowy klucz do furtki. – powiedziała Blackie.

;Każdy zaczął przeszukiwać krzaki znajdujące się przed parkanem. Po niespełna trzech minutach szukania, Matthias oznajmił, że znalazł klucz pod żwirem przy jednym z filarów parkanu. Wsadzając klucz do zamka i przekręcając w prawą stronę, każde z przyjaciół usłyszało znajomy zgrzyt. Udało się. Jedno za drugim poczęło się pakować po chodniczku do drzwi od mieszkania Shelle.

[3] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=cC9C51Rc0Ts

;Kilkukrotnie zapukanie do drzwi, nie dało żadnego efektu. Wyglądało na to, że nikogo nie ma w mieszkaniu.;

- Zobacz, czy nie ma jej na tarasie. – rozkazała Lineczka, zwracając się do Matthiasa.

;Matthias kiwnął głową i szybko pobiegł za mieszkanie zilustrować, czy nikogo tam nie znajdzie.;

- Naprawdę dziwne… - powiedziała Blackie.

;Po niespełna minucie wrócił Matthias.;

- Nikogo. – oznajmił. – Totalna pustka.

- To ciekawe… Spróbuję do niej zadzwonić. – powiedziała Eclipse, i wyciągnąwszy telefon z kieszeni, wybrała numer do Shelle. Po pięciu sygnałach usłyszała tylko iż abonent jest w tej chwili niedostępny. – Nie odbiera telefonu. – oznajmiła reszcie.

- Zapukajmy może raz jeszcze. – i gdy pięść Matthiasa już szykowała się walnięcie w drzwi, te niespodziewanie się uchyliły.

;Z każdą kolejną sekundą coraz bardziej, aż wreszcie, gdy były otwarte na ¾, w progu stanęła kobieta. Młoda kobieta. Praktycznie w ich wieku. Cała czwórka wybałuszyła oczy, po czym zilustrowała ją od dołu do góry. Czarne, z czterocentymetrowym obcasem, szpilki… Tego samego koloru, ze skóry sukienka, z wcięciem w okolicach kolan, dwie srebrne bransolety na jednym przegubie ręki, a na drugiej markowy szwajcarski zegarek. Wszystkie cztery pary oczu skupiły się teraz na twarzy, której w ogóle nie znały. Nastała dwuminutowa cisza.;

- Przepraszam, gdzie jest Shelle? – zapytała Blackie, przerywając ciszę.

- Shelle? – z tym pytaniem zwróciła się kobieta do Blackie. - Jaka Shelle? – zapytała resztę osób kobieta, z delikatnie uniesionym prawym kącikiem wargi.

- Właścicielka tego mieszkania i całej posesji… - oznajmiła bez wahania Lineczka.

;Gdy kobieta w progu mieszkania zachichotała i odgarnęła z czoła niesforny loczek. Lineczka zerknęła na Blackie, pytając w myślach, czy zwróciła się niewyraźnie do kobiety, a Eclipse na Matthiasa. Kobieta wypuszczając z płuc powietrze, szybko spojrzała na czwórkę „gości”. Z powagą. Z prawdziwą powagą.;

- Kochani… Żadna Shelle tutaj nie mieszka. To ja jestem właścicielką tej posesji. – powiedziała, przyjmując tryumfalny wyraz twarzy.

KAMERA ŁAPIE NA ZMIANĘ TWARZ JEDNEJ Z OSÓB. KOBIETY, MATTHIASA, KOBIETY, LINECZKI, KOBIETY, BLACKIE, KOBIETY, ECLIPSE, AŻ WRESZCIE NA KONIEC EKRAN PODZIELONY JEST NA PIĘĆ CZĘŚCI, W KTÓRYCH ZNAJDUJE SIĘ KAŻDA POSTAĆ.

KONIEC MELODII

KONIEC ODCINKA 1

_____________________________________

Każdy komentarz, zły czy dobry, jest mile widziany. Będę wiedział na co zwrócić uwagę i takie tam. Mnie osobiście pisanie sprawia frajdę, bo mogę zapomnieć o rzeczywistości i problemach w życiu. To dopiero początek. Dramat może się zacznie, a może jednak to będzie dramokomedia? Kto wie . Dziękuję każdemu z osobna za poświęcony czas na przeczytanie tego. Dla mnie to już to znaczy wiele .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matthias_96
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 4034
Przeczytał: 86 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kutno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 1:17:02 06-12-18    Temat postu:

Odcinek 2

;A teraz, opadając ze zmęczenia, na własnych ramionach, zaniosę Cię na łono. Tam spoczywając, poczujesz nadchodzącą tęsknotę, a zarazem radość. Smutek i cierpienie odejdą w dal. To nie będzie się tyczyło Nas. Nie martw się. Jestem Przy Tobie. Nie musisz się niczego obawiać. Pozbędę się zła, które próbuje Cię dopaść. A teraz zaśnij. Pamiętasz co Ci mówiłem? Będziemy gwiazdą, ja i Ty. Więc Nasza historia będzie dalej pisana. To nie koniec. To dopiero początek... .;

[1] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=PMrD7_rDGcc&list=PLSuSkEekZ1rIWmsuTQsDUd7F33jdLTHL5&index=9

;Tryumfalny uśmiech z twarzy kobiety wciąż nie znikał. Spoglądając to raz na jedną osobę, to na kolejną, uniesiony kącik wargi wcale nie miał zamiaru opaść.;

- Nie wierzę. – powiedziała Lineczka. – Po prostu w to nie wierzę… Tu jest gdzieś ukryta kamera, tak? – zapytała, ilustrując kobietę. – Jeżeli Shelle chciała nas przestraszyć, to jej się udało. – kontynuowała Lineczka. Robiąc krok w przód, zajrzała w szparę pomiędzy drzwiami a kobietą. – Shelle, możesz już wyjść! Udało Ci się nas nabrać!

- A Pani to... – ze stoickim spokojem, akcentując ostatnie słowo, Blackie zwróciła się bezpośrednio do kobiety, która znajdowała się teoretycznie w mieszkaniu Shelle.

- Nazywam się Kasjopeja. – odpowiedziała kobieta. – Jeżeli chcecie, chociaż nie powinnam, mogę pokazać Wam dokument, który potwierdza iż to ja jestem właścicielką tego mieszkania. I wtedy się przekonacie raz na zawsze, że tutaj żadnej Shelle nie ma. – podkreśliła słowo „żadnej”.

- Tak, ale… - zaczęła mówić Lineczka, jednak kobieta się jej wtrąciła w zdanie.

- Ale, ale, ale… Nie ma żadnego ale! – Kasjopeja poczęła przyjmować pozycję do ataku. Uśmiech od razu zniknął jej z twarzy, a pojawił się groźniejszy wyraz twarzy. – Jeżeli nie opuścicie natychmiast mojej posesji, zadzwonię na policję. I to niezwłocznie. – powiedziała, po czym schowała się w głąb mieszkania. Gdy się obróciła by zamknąć drzwi, uśmiechnęła się jeszcze tylko do swoich gości. – Żegnam! – prawie wykrzyczała to słowo w kierunku przyjaciół Shelle.

;Po chwili drzwi z pełnym impetem zatrzasnęły się. Cała czwórka znajomych przez moment się nie ruszyła z miejsca. Wciąż do nich nie docierało to, że „ich” Shelle tutaj nie ma. Adres się zgadza. Wszystko się zgadza. Ale co ta kobieta robiła w mieszkaniu ich przyjaciółki? Po niespełna minucie, cała ekipa obróciła się za siebie i podążyła w kierunku wyjścia. Lineczka zanim przekroczyła furtkę, przystanęła na chwilkę i obróciła się. Jej wzrok podążył w kierunku kuchni. Niczego jednak tam nie dojrzała. Pięć sekund później, dołączyła do przyjaciół, którzy czekali na nią przy drodze.;

KONIEC MELODII

----------*----------

;Odgłos zamkniętych drzwi spowodował, że poczuła jak kamień spada z jej serca. Opierając się plecami o nie, parsknęła śmiechem pod nosem, kiwając dodatkowo głową na boki.;

- Nie spodziewałam się, że będzie to aż takie łatwe. – powiedziała Kasjopeja, i odepchnąwszy się palcami dłoni od drzwi, poczęła zmierzać ku kuchni.

;Pierwsze co zrobiła, to podeszła bliżej okna i delikatnie odsuwając na bok zasłonkę, zerknęła na zewnątrz domu. Czwórka ludzi, którzy zakłócili jej spokój, poczęli opuszczać jej posesję. Jej. To słowo tak bardzo się spodobało jej. Nareszcie coś należy do mnie. Zasłaniając z powrotem zasłonę, nalała sobie letniej wody z czajnika do wolno stojącej na blacie szklanki, i popijając łyk za łykiem, poszła w kierunku salonu. Stawiając szklankę na blacie, zasiadła wygodnie na sofie i oddychając pełną piersią, splotła palce dłoni i przeciągnęła się.;

- Oj Shelle… Wreszcie zrozumiesz, że popełniłaś ogromny błąd… - powiedziała Kasjopeja, chichocząc pod nosem.

----------*----------

;Całą drogę pokonali w milczeniu. Blackie otworzywszy swoje drzwi, wpuściła resztę przyjaciół przodem do środka. Gdy wszyscy znaleźli się w salonie, w końcu tą potworną ciszę przerwał Matthias.;

- Wciąż do mnie nie dociera to, co się wydarzyło… – oświadczył reszcie, siadając jednocześnie na kanapie. – Gdzie jest Shelle? – zapytał, spoglądając na przyjaciół.

- Żebyśmy my to chociaż wiedzieli… - powiedziała po raz pierwszy od pewnego czasu Eclipse. – Żebyśmy wiedzieli…

- Skądś znajoma mi jest ta kobieta. – powiedziała Lineczka. – Tylko próbuję sobie przypomnieć skąd, ale nic mi nie przychodzi do głowy.

- Tak nie może być! – Blackie ze złością wstała z kanapy i poczęła krążyć po salonie. – Musimy coś zrobić. Coś zdziałać.

- Tylko pytanie, co? – zapytała Lineczka, która siedząc przy stole, zaczęła zajadać ciasteczka w kształcie jednorożców, zakupione przez Matthiasa oraz Eclipse. – Co najwyżej, możemy pójść na policję. Ale czy to coś da?

;Na chwilę zapadła cisza. Po chwili jednak Matthias powstał z kanapy i ruszył w kierunku przedpokoju.;

- A Ty dokąd? – zapytała nieco oburzona Lineczka.

- Pójdę uruchomić kontakty. – oświadczył Matthias, zarzucając na siebie skórzaną kurtkę. Spoglądając na przyjaciółki zebrane w salonie, mrugnął kilkukrotnie powiekami i wyszedł z mieszkania.

----------*----------

[2] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=zzTdXBicfIQ&index=10&list=PLUctOZKvCcYWdYliIT2WT9JVodfnJnBOP

;Trzask zamykanych drzwi, wybudził ją ze snu. Czuła się tak, jakby zaraz miała odejść z tego świata. Wciąż chciało jej się spać. Musieli jej coś podać. Dlatego czuje się teraz taka zmęczona. Czuła się tak, jakby wróciła ze świeżo zakrapianej imprezy zorganizowanej przez przyjaciół. Jednak ten huk sprawił, że przebudziła się i trzeźwo mogła zacząć myśleć. Ciężkie kroki dobiegające z holu, z każdą kolejną chwilą poczęły przybierać coraz większy odgłos. Gdy ustały, spojrzała w kierunku postaci stojącej tuż niedaleko niej.;

- Wstawaj. Pora się przejść. Powoli zapada wieczór. – oświadczył głos. Męski głos.

;Shelle wyczuła z tonu, że ten ktoś, chce jej zrobić krzywdę. Tylko zadawała sobie pytanie: Dlaczego? Chociaż odpowiedź była taka prosta.;

- Jestem zmęczona… - oświadczyła, próbując grać na zwłokę. – Tak bardzo chce mi się spać.

- Spokojnie. – odpowiedział mężczyzna. – Za kilkadziesiąt minut trafisz do miejsca, w którym nie będzie Ci się chciało spać. - śmiech pojawił się po chwili. – To miejsce, nazywają… Niebem. Dla Ciebie, zwać się też może rajem. Idziemy! – powiedział stanowczym tonem mężczyzna.

KONIEC MELODII

----------*----------

- Przynieś mi te akta do gabinetu. Zerknę na nie w wolnej chwili. – powiedziała Ayza. – Tylko nie chcę czekać całej wieczności.

- Tak jest, szefowo. – odpowiedział jeden z pracowników posterunku policji.

;Kiedy znalazła się w swoim gabinecie, zasiadła wygodnie na suwanym fotelu, i masując sobie delikatnie brzuch, uśmiechnęła się do siebie. „Wkrótce Omer dowie się o Tobie.” – powiedziała w myślach Ayza, wracając po chwili do swoich obowiązków. Jednak gdy wertowała kartki dotyczące sprawy kradzieży, ktoś zapukał do drzwi jej gabinetu. „Znowu ktoś nienormalny…” – powiedziała znów w myślach.;

- Wejść! – krzyknęła, chowając akta do skoroszytu.

;Gdy drzwi się otworzyły, zza ściany wyłoniła się głowa Matthiasa.;

- Można? – zapytał.

- Matthias! – krzyknęła uradowana Ayza. – Oczywiście, że można. Wchodź i siadaj!

;Matthias przekroczywszy próg gabinetu znajomej, zamknął za sobą drzwi, i usiadł na jednym z dwóch foteli znajdujących się przy jej biurku.;

- Ayza, nie będę owijał w bawełnę. – powiedział Matthias. – Potrzebuję Twojej pomocy.

- Z tonu Twojego głosu wnioskuję, że musi to być coś naprawdę ważnego… - oznajmiła Ayza, przerzucając wszystkie pliki kartek ze stolika gdzieś na bok. Kilka z nich spadło na podłogę, ale się tym nie przejmowała. – Wiesz przecież, że możesz na mnie polegać. W końcu, zawsze służyłeś mi pomocą odkąd się tutaj pojawiłeś w Turcji.

- Miło to słyszeć. – powiedział Matthias, wciąż będąc nieco przejętym.

;Ayza zmarszczyła czoło i brwi. Czuła, że coś się święci niedobrego.;

- A zatem? – rzuciła pytanie, mając nadzieję, że bliski znajomy wreszcie się przełamie.

- Moja przyjaciółka zaginęła… - powiedział Matthias. – Zaginęła w sensie, zniknęła. Rozpłynęła się w powietrzu.

[3] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=93_EMYE5Keg&index=8&list=PLzrJ7QYe6P0wMZrTb8P4DtB248IEYWn9I

- Rozumiem… Ale pierw muszą minąć te przysłowiowe 48 godzin od… - Ayza zaczęła przytaczać kolejne formułki prawa i w ogóle. Matthias w tym momencie „się wyłączył”. Żadne kolejne słowo wypowiedziane przez znajomą, nie docierało do niego. Patrzył gdzieś w oddal. Na okno. To, co się znajduje za oknem. Ciemność. Tylko i wyłącznie ciemność. Ayza obserwując Matthiasa, wreszcie przerwała. Żadnej reakcji. – Matthias? – zapytała, machając przed oczyma mężczyzny. Zero reakcji. – Matthias, co Ci jest?

- Czy gdyby zaginął Omer, też byś czekała 48 godzin? – przemówił jakby z hipnozy Matthias. – Czy rozpoczęłabyś poszukiwania od razu?

;Ayza odetchnęła głęboko. Zapanowała niezręczna cisza. Gdyby nie znała Matthiasa, z pewnością wyrzuciłaby Go stąd albo odesłała z kwitkiem. Przyjąć zgłoszenie by przyjęła, ale ruszyć by się zapewne ruszyło po tych 48 godzinach. Tutaj jednak, coś ją kuło w sercu.;

KONIEC MELODII

- Od razu. – „szczerość to podstawa”, tym mottem kierowała się Ayza. Po chwili sięgnęła do szuflady, wygrzebała stamtąd dokument o zaginięciu i chwytając za pierwszy lepszy długopis, spojrzała na kolegę siedzącego przed nią. – W porządku, Matthias. Opowiedz mi zatem wszystko od początku. Co takiego się wydarzyło?

----------*----------

[4] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=T7OegCxYyG0&index=17&list=PLGq8JCkcsJKAYi_jHV6SIkq33hn8bPL5o

;Chłodna woda opatulała każdą stopę, za każdym razem gdy stawiała krok. Piasek, który wyczuwała pod nogami, nie był wcale taki straszny jak sądziła. Od zawsze bała się wody, ale ta woda sprawiała, że przykuwała jej uwagę. Nie potrafiła się od niej uwolnić. Z każdym kolejnym krokiem, zanurzała się coraz głębiej. Powoli, powolutku… Centymetr, po centymetrze. Delikatny powiew wiatru, bawił się jej kosmykami włosów oraz lokami. Rzewne łzy, spływające po polikach, opadały na powierzchnię wody. Spostrzegawcza osoba mogłaby bez problemu dostrzec tworzące się oczka na wodzie. Zatrzymała się. Miała wrażenie przez moment, że siedzi w salonie wraz z przyjaciółmi, popijając gorącą herbatę i płacząc ze świeżo opowiedzianych historii i wspomnień znajomych. Ten płacz to szczęście. A nie żadne cierpienie. Uśmiechnęła się. Serce poczęło jej bić coraz szybciej. Obraz zniknął. Zrobiła kolejne dziesięć kroków. Woda już sięgała jej do kolan. Obejrzała się. Tajemnicza postać wciąż kroczyła za nią. „Proszę…” w myślach błagała mężczyznę by jej darował życie. By mogła odejść. Wrócić tam, gdzie czuła się dobrze. Gdy spojrzała znów przed siebie, wzburzone coraz bardziej morze jakby chciało przemówić: „Zabiorę Cię ze sobą…”. Kolejne dziesięć kroków. Woda sięgała jej bioder. Przeszywające zimno sprawiało, że na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. I kolejny obraz. Chwila robienia pamiątkowego zdjęcia. Blackie powiedziała, że Matthias wygląda w nowej fryzurze jak grzyb jakiś. Przyjaciel spogląda na nią i naburmuszył się. Gdy chciał coś powiedzieć, autor zdjęcia krzyknął „Zdjęcie!” i stąd to uwiecznione naburmuszenie. Lineczka dostała czkawki, co spowodowało ten wytrzeszcz pamiętny. Oj, tyle się z niego chichrali. Złapała się za ramiona. Coraz bardziej było jej zimno. Ale wkrótce ten horror się skończy.;

KONIEC MELODII

;Tym razem obróciła się całkowicie za siebie. Niebo pełne gwiazd rozświetlało całą plażę. To tutaj jednak nadejdzie jej koniec. Nie takiego się spodziewała finału. Zagryzając dolną wargę, spojrzała na swojego „oprawcę”, który bez przerwy za nią kroczył.;

[5] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=cC9C51Rc0Ts&index=3&list=PLGq8JCkcsJKAYi_jHV6SIkq33hn8bPL5o

- Proszę… - powiedziała Shelle. – Proszę, nie rób mi krzywdy.

;Z oddali kilkunastu metrów, dobiegł ją dźwięk szyderczego śmiechu. Jednak za moment postać mężczyzny przemówiła.;

- Krzywdy? – zapytał głos. – To jest wybawienie. Uleczenie ran. A nie żadna krzywda…

;Mężczyzna podszedł bliżej. Widziała Go teraz doskonale. Widziała każdy zarys jego twarzy. I te oczy. Przepełnione nienawiścią. Czuła pewność w jego głosie. To już koniec. Absolutny koniec. To ona. Shelle. Skończy tak jak skończyć powinna. Popełniła błąd. Ten jeden błąd za dużo. Przeszłość ją dopadła. Myślała, że ją pokonała. Ale to ona zwyciężyła z nią. Z niezwyciężoną Shelle.;

- Proszę… - wyszeptała Shelle, a z jej ust wydobyła się para.

- Nie masz o co prosić. – powiedział mężczyzna.

- Możemy na spokojnie porozmawiać. – oznajmiła dziewczyna. – Błagam, zlituj się.

- To koniec, Shelle. – powiedział mężczyzna.

;Znał jej imię. W końcu, kto by go nie znał. Słynna pani architekt. W tej samej chwili wyciągnął zza paska spodni broń. Broń, która była finałem wszystkiego. Nie ucieknie. Myśl o rzuceniu się do wody, odrzuciła w siną dal. To koniec. Nawet woda jej nie uratuje. Nie spuszczała wzroku z broni, która to z każdą kolejną sekundą podnosiła się to coraz wyżej i wyżej. Wreszcie znalazła się na wysokości jej głowy. Morze było coraz bardziej wzburzone. Fale osiągały już taką wysokość, że woda obijała się o jej klatkę piersiową.;

- Żegnaj Shelle. – powiedział mężczyzna. – Może tam będzie Ci lepiej.

;Serce waliło jej jak oszalałe. Próbowało wyrwać się z jej piersi. I chwilę potem usłyszała huk. Huk wystrzału. Przestała oddychać. Nogi, które podtrzymywały jej ciało w wodzie, jakby przemieniły się w watę. W raz z hukiem, poczuła jak jej powieki bezwładnie opadają. Ciemność ją dopadła. Złapała w swoje sidła.;

KAMERA, KTÓRA ZNAJDOWAŁA SIĘ NAD SHELLE I MĘŻCZYZNĄ, POCZĘŁA ODDALAĆ SIĘ KU GÓRZE, POWIĘKSZAJĄC PERSPEKTYWĘ LUSTRA WODY ORAZ PLAŻY.
CHWILĘ POTEM MOŻNA DOSTRZEC TYLKO SILNIE WZBURZONE MORZE ORAZ NIEBO POKRYTE PRZEOGROMNĄ LICZBĄ GWIAZD.


KONIEC MELODII


KONIEC ODCINKA 2


Ostatnio zmieniony przez Matthias_96 dnia 0:54:58 17-12-18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matthias_96
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 4034
Przeczytał: 86 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kutno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 1:09:11 17-12-18    Temat postu:

Odcinek 3

;Odgłos wystrzału wyrwał Blackie ze snu.;
- Nie! – krzyknęła Blackie łapiąc szybko kolejne oddechy.
;Krople potu, które pojawiły się na ciele kobiety, migały pod wpływem promieni księżyca, wpadających przez okna sypialni. Zlana potem Blackie przez krótszą chwilę wciąż się zastanawiała nad tym co jej się przyśniło. Sen był krótki. Siedząc na ławce w parku, na kolana w pewnej chwili opada niewielki skrawek kartki. Marszcząc czoło w geście zdziwienia, i z lekko uniesionymi kącikami warg do góry, chwyta oburącz owy papier i odwracając na drugą stronę, dostrzega bez problemu widniejący tam napis: „Osoba, którą kochasz…” – kolejne słowa tekstu Blackie garnęła jak spragniona. Serce zaczyna szybciej bić. Oddech staje się nierównomierny. Kiedy kończy czytać, słyszy szmer przed sobą. Unosi głowę do góry. I dostrzega postać mężczyzny. Oczy powoli zaczynają się szklić.;
- Daniel? – zwraca się ze stoickim spokojem w kierunku mężczyzny, stojącego kilka metrów przed nią.
;Mężczyzna nie reaguje. Ciężko dostrzec nawet jakiekolwiek drganie ciała. Jakikolwiek tik. Przełykając ślinę, Blackie odkłada skrawek papieru na bok i wstaje. W tej samej mężczyzna się uśmiecha. Blackie widząc jego radość, odwzajemnia uśmiech. Kiedy robi krok w kierunku mężczyzny, on się cofa. Kolejny krok – kolejny krok do tyłu. Radość znika z twarzy obojga.;
- Twoja decyzja… - powiedział Daniel. – To była tylko Twoja wyłącznie decyzja…
;Po ostatnim słowie, Daniel jakby rozpłynął się w powietrzu. Zniknął. Po mężczyźnie nie było żadnego śladu. Kiedy Blackie nerwowo zaczęła się kręcić wokół własnej osi, krzyczała różne słowa. „Nieprawda… Nie! To nie może być prawda! Nie… Nie!”. Aż wreszcie się przebudziła.;
- To był tylko zły sen… - szeptała z zamkniętymi powiekami do siebie Blackie. Przełykając kolejny raz ślinę, próbowała się w jakiś sposób samoistnie uspokoić. – To był tylko zły sen.
;Otwierając powieki, dostrzegła w swojej sypialni zarysy pierw łóżka, a potem mebli, rzeczy bliższych i dalszych. Zstępując pierw lewą nogą na podłogę, a potem prawą, poszukała na wyczucie kapci, i wcisnąwszy w nie stopy, powstała z łóżka.;

[1] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=9P8-cppmnxE&list=PLzrJ7QYe6P0wMZrTb8P4DtB248IEYWn9I&index=81

;Na fotelu, znajdującym nieopodal łóżka, znajdował się tęczowy szlafrok z rysunkiem jednorożca. Zarzucając go na siebie, przewiązała się w pasie, i chwytając stojącą na stoliku nocnym szklankę, powoli ruszyła przed siebie. Nie w stronę przedpokoju, lecz w stronę balkonu. Okrążając łóżko wokół, o mały włos nie nadepnęła na posłanie swojego ukochanego kota, który chwilami jakby chrapał. „Leniuszek.” – powiedziała w myślach Blackie, idąc potem dalej przed siebie. Po niespełna minucie, stała już na balkonie. Chłodny powiew wiatru począł opatulać jej osobę. Dzierżąc w lewej dłoni szklankę, upiła kilka łyków i podeszła bliżej balustrady. Rozejrzała się. Gwieździste niebo było czymś pięknym tej nocy. Ale do szczęścia, czegoś jej brakowało. Albo i… Kogoś. Zagryzła dolną wargę. Przeczesując prawą dłonią włosy, próbowała odgonić od siebie te myśli. Ale to było zdecydowanie silniejsze. Tęsknota za Danielem była czymś ogromnym. Z każdym kolejnym dniem, narastała. W końcu osiągnęła swoje apogeum i nie wyglądało na to, by miało się zamiar skończyć. Obejrzała się. Telefon leżący na stoliku nocnym nie informował o żadnej wiadomości. Żadnej. Kiedy była w Polsce, kropka zielona na okrągło migała. Teraz, tylko gdy napisał ktoś z jej ekipy bądź z pracy. Spojrzała znów przed siebie. Horyzont był tak daleko.;
- Gdzieś tam jesteś, Danielu… - powiedziała na głos Blackie. – Pytanie tylko, czy wciąż o mnie myślisz… Czy może już… Zapomniałeś. – po ostatnim słowie, kobieta odstawiła szklankę na parapet i złapała się za ramiona. – Mam nadzieję, że nie… - szepnęła, a łza kapnęła na szafirową płytkę balkonu.

KONIEC MELODII

----------*----------

;Wibrowanie telefonu oderwało, wyrwało z pewnego rodzaju transu Kasjopeję. Opróżniając szklankę do końca, nachyliła się nad blat stolika, by spojrzeć kto dzwoni. Tak jak się spodziewała. Numer nieznany. Czuła jak cała w środku się gotuje ze szczęścia. Udało się. Udało. Nareszcie osiągnęła to, co chciała osiągnąć. Szybko chwyciła za telefon, i naciskając na zieloną słuchawkę, zbliżyła telefon do ucha.;
- Chcę usłyszeć tego wieczoru tylko dobre wiadomości. – powiedziała, dłubiąc sobie następnie ze
zdenerwowania palcami w szczelinach zębów. – Nic innego do mnie nie dotrze.
;Przez moment słyszała tylko sapanie po drugiej stronie telefonu. Ciężkie czyjeś sapanie. Zdziwiła się. Umówili się, że od razu powie jej o wszystkim.;
- Halo? – zapytała zniecierpliwiona Kasjopeja. – Mógłbyś chociaż coś powiedzieć, bo zaczynam się martwić iż nie wypełniłeś należycie swojego…
- Jest martwa. – powiedział głos w słuchawce.
- Mógłbyś powtórzyć? – zapytała, aczkolwiek można by to było podciągnąć jako błaganie. – Ja muszę jeszcze raz usłyszeć te dwa słowa.
- Jest martwa… - powtórzył głos.
- Doskonale. – oznajmiła kobieta. – Zrób więc dalej tak, jak się umówiliśmy. Żadnych śladów, żadnych poszlak. – powiedziała, rozłączając się.
;Powiedział tylko dwa słowa. Sądziła, że będzie śpiewał jak kanarek, ale się myliła. Może jednak nie wypełnił do końca swojego zadania, a teraz tylko ją spławił? Nie… Na pewno nie. Aby nie zaprzątać sobie dalej tym głowy, spojrzała na zegar, po czym wstała i udała się do sypialni, w której jeszcze niedawno spała zupełnie inna osoba.;

----------*----------

;Dzwonek do drzwi wyrwał Eclipse z transu. Nie spała. Próbowała zasnąć. Po omacku wyczuła zegarek, i naciskając na przycisk u góry, podświetliła sobie tło wyświetlacza. Wskazówki wskazywały dokładnie 0:42. Ziewając, powstała z łóżka i skierowała się na dół.;
- Kogo u licha niesie o tej porze? – powiedziała Eclipse sama do siebie.
;Dojście do drzwi zajęło jej minutę. W ciągu tego czasu, dzwonek zadzwonił jeszcze dwukrotnie.;
- Idę już! – krzyknęła wreszcie Eclipse, zapalając po drodze wszędzie światła. – Pali się, czy co?
;Kiedy znalazła się przy drzwiach, spojrzała przez wizjer, ale niczego nie była w stanie dostrzec. Ciemność. Coś lub ktoś musiało przysłaniać wizjer w drzwiach. Obawiała się. Zastanowiwszy się przez chwilę, czy otworzyć, czy też nie, wreszcie podjęła decyzję, że raz kozie śmierć. Uchylając delikatnie drzwi, wyjrzała na zewnątrz. Matthias stał oparty o drzwi, a dokładnie o miejsce, w którym teoretycznie znajdował się wizjer.;
- Nie mogłem zasnąć… - powiedział Matthias, pokazując dodatkowo butelkę whisky, którą dzierżył w jednej z dłoni. Wymachując ją przez oczami Eclipse, wzruszył ramionami i spojrzał na dziewczynę. – Przyniosłem coś na rozgrzanie. Idzie solidny mróz, bo szczypie tak w twarz, że szok.
;Zdejmując łańcuszek, otworzyła szerzej drzwi, pozwalając przyjacielowi wejść do środka.;
- Myślałam, że to… Nieważne z resztą. – machnęła ręką, odbierając następnie butelkę od Matthiasa. Gdy stanęła w progu salonu, obejrzała się i mrugnęła okiem. – W sumie to dobrze, że przyszedłeś. Ja też nie mogłam zasnąć. Wierciłam się i rozmyślałam o Shelle…
;Po chwili skierowała się w stronę komody, z której wyciągnęła dwa kieliszki i postawiła je na lnianym obrusie. Matthias zrzuciwszy z siebie kurtkę oraz buty, podreptał do salonu i usiadł na kanapie. Za chwilę Eclipse podała mu kieliszek z alkoholem, sama zasiadając w drugim kącie kanapy, podkulając nogi pod siebie. Przez moment panowała cisza. Oboje spoglądali gdzieś przed siebie.;
- Byłem dzisiaj na policji. - powiedział Matthias, upijając łyk alkoholu. – Poprosiłem znajomą, by zaczęła jak najszybciej działać w tej kwestii. Wkrótce mają rozpocząć dochodzenie i poszukiwania Shelle.
- To świetnie. – odpowiedziała Eclipse, sącząc powolutku napój alkoholowy w kieliszku. – Nic innego nie jesteśmy w stanie teraz zrobić.
;Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Matthias nieco zdziwiony zerknął na Eclipse, która wzruszyła ramionami w geście odpowiedzi. Odstawiając kieliszek na komodę obok, powstała i powłóczyła się do drzwi sprawdzić, kto tym razem jeszcze ją nawiedza. Gdy uchyliła drzwi, spostrzegła kolejną znajomą postać za nimi.;

[2] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=MjtEVzUuYJc&index=145&list=PLzrJ7QYe6P0wMZrTb8P4DtB248IEYWn9I

- Blackie? – zapytała nieco zszokowana Eclipse.
- Tak, to ja we własnej osobie. – odpowiedziała Blackie, trzymając w dłoniach zawiniątko. – Ta noc jest jakaś przeklęta.
- Nie tylko dla Ciebie… - mówiąc te słowa, Eclipse otworzyła szerzej drzwi, by gość mógł wejść do środka.
;Zdejmując z siebie szal i płaszcz po drodze, chwyciła torebkę, którą z sobą przyniosła i podreptała w kierunku salonu.;
- Liczyłam już baranki, owieczki… Zmieniłam pościel, ale w ogóle nie mogłam… Aaa! – krzyknęła w pewnej chwili Blackie.
- Hej, Blackie. – powiedział Matthias delikatnie się uśmiechając i machając kieliszkiem. – Miło Cię widzieć.
- Matthias? A co Ty tutaj do cholery robisz? – zapytała Blackie, kładąc torebkę na stole. – Myślałam, że tylko ja nie mogę spać…
- Nie jesteś sama. – odpowiedział mężczyzna powstając i podchodząc do stołu by uzupełnić kieliszek.
;Kiedy Eclipse miała już zamiar usiąść, zawibrował telefon. Ktoś próbował się do niej dobijać. Gdy spojrzała na wyświetlacz, zaśmiała się pod nosem.;
- Niech zgadnę, czwarta zguba. – powiedziała stanowczo Blackie, wyjmując z torebki plastikowe pudełko. Pod wieczkiem krył się jednorożec w czekoladowej polewie. – Przyniosłam ciasto na osłodę… Nie mogłam zasnąć, to postanowiłam coś upiec.
;Eclipse się uśmiechnęła i odebrała telefon;
- Lineczka? – zapytała.
- Nie, św. Bernadetta… - odpowiedział głos po drugiej stronie telefonu.
- To czy ja w takim wypadku, mogłabym zostać przekierowana do Boga?
- Przestań już sobie żartować. Weź podejdź do drzwi, bo mam pełne ręce zajęte… - powiedziała Lineczka, dysząc ciężko.
- Czy to znaczy, że jesteś pod moimi drzwiami? – wybałuszyła Eclipse oczy.
- Tak. Stoję. Stoję i czekam. Stoję, czekam i dzwonię do Ciebie, byś otworzyła mi drzwi, bo zaraz tutaj zamarznę…
- Już idę. – powiedziała Eclipse, zmierzając już powoli w kierunku drzwi.

KONIEC PIOSENKI

;Gdy otworzyła, za nimi pojawiła się Lineczka, która bez słowa wparowała do środka, rzucając torby gdzieś pod ścianę. Gdy spojrzała w kierunku salonu, pomachała Blackie i Matthiasowi. Gdy się rozebrała, wraz z Eclipse chwyciły po jednej torbie i zaniosły do salonu.;
- Niech zgadnę. Wy też nie mogliście spać… - powiedziała pewna siebie Lineczka.
- Yhy… - wyrzucili z siebie równocześnie Blackie i Matthias.
- Nalejcie mi trochę. Ta noc jest piekielna. – dygocząc jeszcze z zimna, podreptała do stolika. – Pod względem fizycznym… Jak i psychicznym.

----------*----------

[3] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=mE6VAiNSZEM&start_radio=1&list=RDJ7C-NV6e9go

;Sekunda ze sekundą. Czas upływał tak, jakby w ogóle nie przesuwał się do przodu. Kasjopeja leżąc w łóżku, przewracała się to z jednego boku na drugi, i z powrotem. Wsadzała rękę pod jaśka, a to kładła ją nad głowę. I ta przez całe dwie godziny. Czuła jakby zasypiała, ale to znów się budziła. Zastanawiała się, dlaczego nie może zasnąć. Nigdy nie miała problemów ze snem. W pewnej chwili usłyszała hałas gdzieś w holu. Otworzyła szerzej oczy. „Ktoś jest w domu…” – pomyślała. Szybko wstała z łóżka, i zarzucając na siebie szlafrok, chwyciła znajdujący się w kieszeni scyzoryk. Zawsze miała go przy sobie. Wyłaniając się z salonu, rozejrzała się na boki. Nikogo. Zajrzała pierw do łazienki, potem do jednego, drugiego pokoju. Cisza. Żadnego śladu intruza. W końcu postanowiła zejść na dół. Powolutku zstępowała coraz niżej. W dłoni wciąż trzymała mocno scyzoryk. Wysilała swój wzrok by dostrzec zarys czegoś, czego nie powinno tutaj być w mieszkaniu. Zeszła do salonu, ale tutaj także nikogo nie zastała. Obchodząc cały dół, nie napotkała niczego niepokojącego. „Niemożliwe, bym się myliła…” – powiedziała do siebie w myślach Kasjopeja. I miała rację. W salonie, na szklanym stoliku leżała kartka. Kawałek kartki, jakby wyrwanej z zeszytu pod wpływem gwałtownego szarpnięcia. Dostrzegła czarnym markerem uwieczniony na niej napis. „Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.” – brzmiał napis. Przełykając ślinę rozejrzała się wokół, ale znów niczego nie dostrzegła. Była pewna kto to. Czuła to w kościach. Gdy się uśmiechnęła pod nosem, planując kolejne swoje kroki, nie wiedziała jak bardzo się myli w tamtej chwili.;

KONIEC MELODII

----------*----------

- Proszę zmieńmy temat… - zaproponowała Lineczka. – Już nie mogę myśleć o Shelle i o tym, co się jej przydarzyło. Nie możemy nic zrobić. Musimy czekać na to aż policja weźmie to w swoje ręce.
- Masz rację. – powiedziała Eclipse, przybijając się kieliszkami z Lineczką. – Pogadajmy zatem o miłości.
- O Boże, tylko nie to… - zaczął marudzić Matthias. – Ile kobity Wy możecie o tym gadać?
- Zacznij Matthias. – rzuciła szybko Eclipse, mrugając do Niego oczkiem. – Masz kogoś wreszcie na oku? Czy może jednak, woli pozostać kawalerem?
- Wiecie… Żeby życie miało smaczek… - zaczęła mówić Blackie.
- Raz dziewczynka, raz chłopaczek! – krzyknęły równocześnie dziewczyny, śmiejąc się głośno.
- Ależ zabawne! Ha ha ha! Koń by się uśmiał. – zaczął Matthias przedrzeźniać dziewczyny. – Jestem kawalerem. I dobrze mi z tym. A Ty Eclipse?
- Wolna i szczęśliwa! – krzyczała Eclipse, rozkładając dłonie na boki. Chwilę potem spojrzała na Lineczkę. – A Ty kochaniutka? Jak Ci się układa z tym… Policjantem?
- Cicho bądź! – zaczęła syczeć Lineczka, upijając łyk alkoholu. – To na razie jeszcze nic pewnego. Emre i ja doskonale się dogadujemy. Aktualnie ciężkie chwile przeżywa, ale nie będę zdradzała więcej szczegółów. – zachichotała Lineczka, spoglądając na Blackie. Uśmiech bardzo szybko zniknął z jej twarzy. – Blackie?
;Wszyscy spojrzeli na Blackie, która zamyślona, odpłynęła w inny świat. Zagryzając to górną, to dolną wargę, oparła głowę na dłoni i skierowała swój wzrok na okno, ciężko przy tym wzdychając.;
- Skarbie, co Ci jest? – zapytała Eclipse. – Kiedy ostatni raz mówiłaś o Danielu… Mówiłaś, że to skończone.

[4] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=Enywv1x7wo4&list=PLSuSkEekZ1rIWmsuTQsDUd7F33jdLTHL5&index=7

- Może Ci dołożyć jeszcze ciasta? – zapytał Matthias, mając nadzieję, że Blackie szybko wróci do nich.
- Mówiłaś, że już się pozbierałaś po tym wszystkim… - kontynuowała Eclipse.
- Jesteś smutna? – zapytała Lineczka.
- Czuję, że zachowałam się podle wobec Niego. – zaczęła mówić Blackie. – Mam się zachowywać tak, jakby nigdy nic się nie wydarzyło? Mam udawać, że nigdy nie wypowiedziałam tych słów, które wypłynęły z moich ust prosto w jego osobę? Czy mam ot tak rozpocząć życie od miejsca, w którym wszystko się zatrzymało? Co mam zrobić?
;Wszyscy ze szklistymi oczami spoglądali na przyjaciółkę, która wpatrzona była w jeden punkt w podłodze.;
- Nasz związek nie trwał dzień, nie trwał tydzień. Trwał latami. Przez lata wspieraliśmy się nawzajem, robiliśmy sobie niespodzianki, dopingowaliśmy się nawzajem. A ja w jednej chwili przekreśliłam to wszystko. Jedną cienką linią. Ufałam mu jak żadnemu innemu mężczyźnie. Prócz Ciebie, Matthias. – spojrzała na przyjaciela, ale w tym spojrzeniu było widać rozgoryczenie i smutek.
- Ej, maleńka. Będzie dobrze… To tylko przejściowe. – powiedziała Eclipse, głaszcząc Blackie po kolanie.
- Kochana, popełniłaś błąd. Ale z czasem o nim zapomnisz. Ale powiem Ci coś szczerze… - oznajmiła Lineczka. – Gołym okiem widać, że bardzo, ale to bardzo Go kochasz…
- Matthias, czy na miejscu Daniela wybaczyłbyś mi? Powiedz sam. – zapytała Blackie. – Czy kiedykolwiek byłeś tak zakochany w kimś, tak szaleńczo zauroczony, że czułeś jak umierasz z bólu, tak jak ja? Przeklinając siebie… Przeklinając i mając chęć wyrwania serca. I wyrzucenie Go… Wyrzucenie Go gdzieś w dal. By tylko o nim zapomnieć. Zatęskniłeś kiedyś tak za kimś?
;Rozchylając wargi, Matthias chciał już coś powiedzieć, ale Blackie poczęła dalej kontynuować swój monolog.;
- Ból, który czuję, mogę porównać do budynków wszystkich w mieście, które zwaliły mi się na głowę, bo wyjechałam właśnie z tego miasta, pozostawiając po sobie kogoś, kto mnie kochał i szanował. – mówiła Blackie, a każdy z przyjaciół sądził, że jeszcze chwila, i dziewczyna się rozklei. – Czy czuliście i wiedzieliście, że nie możecie żyć bez tej osoby, mimo że bolała Was dusza, kiedy myśleliście o pozostawieniu ukochanej osoby samej? Sądzę, że nie. Żadne z Was nie doświadczyło czegoś takiego. Cieszcie się, bo to naprawdę jest coś potwornego… - kończąc swój monolog, przystawiła kieliszek do ust, by wypić ostatnie ilości znajdującego się tam alkoholu.

KONIEC MELODII

----------*----------

[5] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=8emvv6JvZEk

;Zakapturzona w czerni postać stanęła naprzeciwko pewnej posesji. Wpatrując się w okna, czekała tylko aż osoba w środku odsłoni firankę i spojrzy na nią. Niech poczuje to samo, jak ona. Niech wie, że wojna się nie skończyła. Wygrała tylko bitwę. Ale nie wojnę. Ona dalej trwa. Unosząc do góry kąciki warg, chwyciła leżący nieopodal kamień. Podrzucając go do góry kilkukrotnie, wreszcie wzięła zamach i rzuciła w kierunku jednej z szyb. Gdy odgłos tłuczonego szkła ucichł, obróciła się w lewo i poczęła stąpać powoli w głąb miasteczka.;

KAMERA ODDALA SIĘ DO GÓRY POSZERZAJĄC HORYZONT WIDOKU O KOLEJNE DOMOSTWA. KROCZĄCA ULICĄ POSTAĆ ROBI SIĘ CORAZ MNIEJSZA, AŻ WRESZCIE ZARYS JEJ ZANIKA.

KONIEC MELODII

KONIEC ODCINKA 3


Ostatnio zmieniony przez Matthias_96 dnia 1:12:47 17-12-18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matthias_96
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 4034
Przeczytał: 86 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kutno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 23:45:22 25-12-18    Temat postu:

Odcinek 4

;Miejsce obok niej w łóżku było przez całą noc puste. Ayza położyła dłoń tam, gdzie powinien teraz leżeć Omer, ale niczego nie wyczuła pod palcami. Nawet nie wiedziała, kiedy zasnęła. Myślała o Omerze i w pewnym momencie, odpłynęła w swój świat fantazji. Szybko ogarniając się w łazience i w kuchni, spostrzegła, że Omera nawet nie było w domu. Dziwne. W ciągu ostatnich trzech tygodni, sytuacja taka miała miejsce z 4 razy. Gdy znalazła wolniejszą chwilę, chwyciła za telefon i wykręciła do Omera. W tle usłyszała stałą śpiewkę o niedostępnym abonamencie. Wsadzając telefon do kieszeni, spakowała najpotrzebniejsze rzeczy i zamykając mieszkanie na klucz, pognała w kierunku komisariatu. Czekał ją dzisiaj ciężki dzień. Miała do przesłuchania kilkoro świadków w sprawie ostatniego rabunku na sklep, a dodatkowo obiecała Matthiasowi, że zajmie się niezwłocznie sprawą dotyczącą zaginięcia jej przyjaciółki. Gdy znalazła się w biurze, przywitała się grzecznie ze wszystkim, robiąc dobrą minę do złej gry. Zamykając powoli drzwi do gabinetu, w przerwę pomiędzy futryną a drzwiami znalazła się nagle czyjaś dłoń.;
- Chwila, chwila! – krzyknął męski głos. – Poczekaj!
;To był Emre. Jeden z tutejszych policjantów. Jedyny normalny, tak sądziła przynajmniej. Otwierając szerzej drzwi, pozwoliła wpakować się do środka koledze z pracy.;
- Streszczaj się szybko. – powiedziała Ayza, siadając w swoim najukochańszym i najwygodniejszym fotelu. – Nie mam czasu do stracenia.
- Widzę, że kto jest tutaj nie w humorze… - powiedział Emre, zasiadając naprzeciw niej.
- Pozwól, że nie będę się wyżalać Ci ze swoich problemów. Jak będę szukała wsparcia, to się zwrócę do Ciebie. – odpowiedziała, w ogóle nie spoglądając na kolegę z pracy. – A tak w ogóle, Omer się pojawił?
- Co jak co, ale to chyba Ty powinnaś o tym wiedzieć najl… - nie dokończył, gdy spostrzegł spojrzenie Ayzy, mówiące wszystko. – Nie… Nie było Go. Dzisiaj napisał wiadomość do Cana, że przyjdzie troszkę później.
- Ach, w porządku. – powiedziała Ayza, pukając się w czoło. – No tak. Miał coś załatwiać na mieście.

[1] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=93_EMYE5Keg&list=PLzrJ7QYe6P0wMZrTb8P4DtB248IEYWn9I&index=8

;I po tych słowach nastała niezręczna cisza. Emre bez wahania dostrzegł Ayzę, spoglądając gdzieś przed siebie. Zgubione spojrzenie. Próbowała coś ukryć, ale nie tak to miało wyglądać.;
- Ayza, wszystko gra? – zapytał Emre, podjeżdżając na fotelu bliżej biurka.
- Nie… - odpowiedziała Ayza, kręcąc głową na wszystkie strony. – Nie jest dobrze. Ostatnio nie układa mi się najlepiej z Omerem. – mówiła, wciąż energicznie wiercąc się na boki. – Wiesz co? Jak będzie coś ważniejszego do mnie, to daj mi znać SMS-em. Weź przesłuchaj tych świadków odnośnie tego napadu, rabunku – mniejsza z tym. Ja pojadę się dowiedzieć czegoś odnośnie zaginięcia niejakiej Shelle. – i wypowiadając ostatnie słowo, wstała i szybko zarzuciła na siebie płaszcz. Gdy miała już wychodzić, zatrzymała się i spojrzała na Emre’go, który nie spuszczał z niej wzroku. – Dziękuję, że się pytasz. Ale proszę Cię… Niech to zostanie między nami. – rzekła przechodząc przez próg.

KONIEC MELODII

---------*----------

;Kiedy rozległ się dzwonek do drzwi, Steaming przygotowywał właśnie poranne śniadanie. Kładąc ostatni plasterek żółtego sera na świeżej kromce, wytarł ręce w kawałek ręcznika papierowego, po czym poszedł zobaczyć niespodziewanego gościa. Kiedy otworzył domowe wrota, za nimi spostrzegł kobietę, którą aż za dobrze znał. Przełknął ślinę, po czym odrobinę wysilając się, wywołał na swojej twarzy uśmiech.;
- Witam, drogą sąsiadkę. – powiedział, nie spuszczając wzroku z gościa. – Kogo jak kogo, ale Ciebie nie spodziewałem się tutaj.
;Kasjopeja, ubrana w żółtą sukienkę sięgającą do kolan oraz pomarańczowy żakiet, odwzajemniła jego uśmiech, po czym potrząsnęła delikatnie pakunkiem, który dzierżyła w dłoni.;
- Ciebie również miło widzieć. – powiedziała Kasjopeja, opierając się o framugę drzwi. – Mam nadzieję, że Ci nie przeszkadzam? Dzisiaj jestem najszczęśliwszą osobą na świecie, więc z tego powodu upiekłam sernik. Taki jaki wszyscy lubią. Z polewą truskawkową. – mówiła, przerzucając wzrok na pakunek. – Chyba nie chcesz, żeby ktoś inny Go zjadł?
;Steaming zagryzł dolną wargę, po czym rozejrzał się za siebie. Po chwili zrobił krok w tył, pozwalając sąsiadce wejść do środka. Kasjopeja najwyraźniej zwróciła uwagę na jego lekkie zdenerwowanie i wchodząc do środka, sama się rozejrzała wokół.;
- Masz jakiegoś gościa?
- Nie.
- Odniosłam wrażenie, że jesteś lekko poddenerwowany. Albo i też zdezorientowany – oznajmiła Kasjopeja, kierując się do salonu.
;Kiedy weszła dalej, zwracała praktycznie na każdy szczegół w mieszkaniu. Nie dopuszczała do siebie myśli, że mogłoby być inaczej. Kiedy Steaming wrócił z dużym nożem do krojenia ciast, zasiadła wygodnie, poprawiając dolną część sukienki.;
- Steaming, czy jest coś, o czym powinnam wiedzieć? – zapytała, spoglądając jak mężczyzna poczyna kroić sernik.
;Steaming przez moment zawahał się. Jednak po krótszej chwili, zaczął dalej kroić ciasto na mniejsze kawałki.;
- Nie, a coś się stało? – zapytał Steaming.

[2] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=l4kd4sGi4uc&list=PLSuSkEekZ1rJbMkpixK33FOFR19UBVtvd&index=5

- Doskonale wiesz, o co mi chodzi. – przybliżyła się nieco do stolika, i odbierając od mężczyzny nóż, kontynuowała to co zaczął. – Nie lubię niedokończonych rzeczy. Kiedy coś jest nieskończone, albo nienależycie wykonane, to czuję się tak jakbym została oszukana. Oszukana, rozumiesz? – zaczęła coraz energiczniej kroić drugą połowę sernika. – Dlatego wolę prawdę, aniżeli kłamstwo. Więc jeśli mnie oszukałeś… - uderzając nożem mocno w sernik, dało się usłyszeć brzdęk ostrza o talerz. – Zapłacisz za to. Gdziekolwiek ona jest, znajdę ją, rozumiesz?
- Kasjo, ale ja Cię nie…
- A co do dzisiejszej akcji w nocy… - przerwała mu w pół słowa Kasjo. – Też za to zapłacisz.
- O czym Ty mówisz?
;Kasjo spojrzała na Niego, jak na małe niewinne dzieciątko.;
- Nie wiesz o czym mówię? O wybitym nad ranem oknie w kuchni. O tym właśnie mówię.
- A co ja mam z tym niby wspólnego? Myślisz, że nie mam nic ciekawszego do roboty? Przecież wiesz, że niedługo się pakuję i wyjeżdżam, a Ty mi sugerujesz, że to ja Ci wybiłem okno? – powiedział Steaming, lekko podnosząc ton głosu.
- Skoro nie Ty, to kto? – zapytała Kasjo, ale odpowiedziała jej cisza.
- Nie wiem z kim masz jeszcze porachunki, ale na pewno to nie byłem ja. – powiedział po chwili pewny siebie Steaming.
- Nie ważne. – wstała Kasjopeja. – Widać, że się nie dogadamy. A co do naszej prywatnej sprawy… Masz 3 dni aby mi przynieść i pokazać dowód. Gdy to zrobisz, odpowiednia kwota zasili Twoje konto. Spiesz się. Po tym czasie, wszystko może obrócić się przeciwko Tobie. – podeszła do Steaminga i poklepała Go po ramieniu. – Pamiętaj. 3 dni. W sumie to już, dwa i pół dnia. – spoglądając na zegarek, który znajdował się na komodzie, podskoczyła w miejscu. – Ojej, już tak późno? No nic. Uciekam. Smacznego życzę. – kiedy już wychodziła z mieszkania, przystanęła i spoglądając jeszcze raz na zbliżającego się Steaminga, mrugnęła do Niego okiem. – Uważaj. Lepiej nie robić sobie ze mnie wroga.

KONIEC MELODII

---------*----------

;Wysiadając z samochodu, spojrzała na budynek, do którego za chwilę miała zamiar wejść. Rozglądając się, czy nic nie jedzie, Ayza przeszła na drugą stronę jezdni, podchodząc chwilę później do jednej z bram. Naciskając na klamkę, bez problemu wniknęła w głąb posesji. Stąpając powolutku drobnymi krokami po „kocich łbach”, doszła do drzwi budynku. Gdy nacisnęła dzwonek, wewnątrz rozległ się przenikliwy dźwięk melodii. Czekając na właściciela budynku, uniosła z powrotem dłoń do góry by znów nacisnąć, ale w tej samej chwili ktoś pojawił się za drzwiami. Zdejmując i zsuwając wszelakie zabezpieczenia, drzwi otworzyły się.;
- Dzień dobry, pani. – powiedziała Ayza. – Inspektor do spraw włamań, zaginięć: Ayza Özçiv. Czy pani jest Lineczka… - wyjęła pospiesznie szybko z kieszeni spodni notatnik, na którym miała zapisane wszystko to, o co miała zapytać kobietę.
- Tak, to ja. – odpowiedziała Lineczka, otwierając szerzej drzwi. – Pani przyjechała zapewne w sprawie zaginięcia naszej przyjaciółki, Shelle?
- Owszem. Mogłabym wejść? Na dworze jest dzisiaj potwornie zimno. – zapytała Ayza, udając, że się trzęsie z zimna.
- Tak, tak, oczywiście. Przepraszam. – oznajmiła Lineczka, robiąc miejsce dla gościa. – Przepraszam za ten bałagan, ale wie Pani… Zapracowana jestem i nie mam czasu by posprzątać.
- Nic nie szkodzi. Mam podobnie. – zachichotała Ayza.
- Proszę wejść do salonu. – pokazała dłonią kierunek. – Kawy, herbaty?
- Poproszę herbatę. – i chwilę potem skierowała się do wskazanego przez Lineczkę salonu.
;Białe meble, na tle szarych ścian i brązowej podłogi, tworzyły niebywałe trio. Każdy szczegół, każdy zarys mebla był doskonale widoczny w tym tonażu barw. Pozwalając sobie, zasiadła na jednym z foteli pokrytych białą skórą.;
- Z samego rana postanowiłam zająć się sprawą, o którą poprosił mnie Matthias. – donośniejszym głosem, powiedziała Ayza, by Lineczka znajdująca się w kuchni, mogła ją bez problemu usłyszeć. – A że Pani była najbliżej, to postanowiłam zajrzeć i dowiedzieć się większej liczby szczegółów.
- Dobrze Pani zrobiła. – głos Lineczki jakby spod ziemi się wydobył. – Oprócz przyjaciół, nikt mnie praktycznie nie odwiedza. A poza tym, dzisiaj mam wolne, to i tak bym musiała sobie znaleźć jakieś zajęcie.
;Po chwili z tacą, na której były dwa kubki z gorącą herbatą, przybyła Lineczka. Delikatnie stawiając na stoliku, chwyciła jeden z nich i postawiła przed inspektor. Z drugim zaś, zasiadła wygodnie w drugim fotelu.;
- Czego chciałaby się Pani Inspektor dowiedzieć? – zapytała Lineczka.
- Tak na razie ogólnie. Jak się poznałyście, skąd się nagle znalazłyście w Turcji i jak Wam się szybko udało tak nauczyć języka tureckiego. A potem o zniknięciu, kiedy ostatni raz się Pani widziała… - spojrzała szybko w notatnik. – Z Shelle. I czy coś podejrzanego Pani zauważyła. Taka jest procedura, niestety... – ostatnie słowo wypowiedziała Ayza z tonem lekko przygnębiającym, jakby już miała dosyć powtarzania tego samego.

[3] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=nGRf3K3I1HQ

- Oczywiście, dla mnie to żaden problem. – powiedziała Lineczka, unosząc kąciki warg do góry. – Cała nasza ekipa zna się od maleńkiego. Wspólnie wychowywaliśmy się na jednym osiedlu, więc gdy jeden czegoś potrzebował, reszta szybko się pojawiała. Imprezy, wspólna nauka, uroczystości – zawsze byliśmy razem. Gdy skończyliśmy liceum, obawialiśmy się, że każdy z nas pójdzie w swoim kierunku i nasza przyjaźń na tym ucierpi. Któregoś dnia zobaczyliśmy w internecie ogłoszenie, że można wziąć udział w projekcie. Należało zaprojektować apartamentowiec dla Turcji i wysłać Go na jakiś tam adres. Gdy zobaczyliśmy nagrodę, wiedzieliśmy, że trzeba wykorzystać tą szansę. Ale że prócz Shelle, nikt nie został obdarzony talentem graficznym, wszystko spoczywało na Shelle. Obawialiśmy się, że nie podoła, aż tu nagle, przyszła informacja – jakoś tak dwa tygodnie po wysłaniu projektu – że to właśnie Shelle została zwyciężczynią. Radości nie było końca. Opijaliśmy to chyba z trzy dni. – na samo wspomnienie Lineczka zachichotała pod nosem, po czym otrząsając się, odetchnęła z ulgą. – Później Shelle, po odebraniu nagród i w ogóle, zorganizowała przyjęcie pożegnalne. Nie chciała, ale my ją do tego zmusiliśmy. I wtedy powiedziała, że bez nas, nie pojedzie tam. Co mieliśmy zrobić Pani inspektor? Może i mieliśmy tutaj własne życia, ale nie czuliśmy się zbyt dobrze. A że dużo się seriali naoglądaliśmy, chodziliśmy na prywatne zajęcia z języka tureckiego, to szybko liznęliśmy ten język. I każdy dostrzegł coś w tym kraju. Coś, co pozwoliłoby nam rozłożyć skrzydła. Podjęliśmy decyzję, że jedziemy. Pozostawiając w Polsce rodzinę, polecieliśmy do Turcji i tak oto tutaj ostaliśmy. Na obrzeżu Stambułu. Piękne miasto. – upijając w międzyczasie herbatę, wracała cały czas do przeszłości. – Któregoś wieczoru zadzwoniła do mnie Shelle, i powiedziała, że chciałaby się z nami spotkać. Porozmawiać. Wyczułam w jej głosie jakąś obawę. Gdy reszta przyjaciół oznajmiła, że ma czas, to postanowiliśmy się spotkać rano. Znajdując się przed domem Shelle, próbowaliśmy się za wszelką cenę dobić do środka, a potem nagle – otwiera nam drzwi jakaś kobieta.
- Kobieta? – po raz pierwszy od pewnego czasu, wypowiedziała się Ayza.
- Tak, kobieta. Gdzieś ją już widziałam, ale nie jestem do tej pory w stanie sobie przypomnieć gdzie. I ona, ta kobieta, oznajmiła nam że żadnej Shelle nie zna. I żadna tutaj nie mieszkała… - powiedziała Lineczka, wpatrując się w jeden punkt bez przerwy. – Rozumie Pani? Żadnej Shelle. Naszej Shelle tam nie było, a jeszcze wieczorem się z nami umawiała.

KONIEC MELODII

- Interesujące… - powiedziała Ayza, odstawiając kubek z powrotem na tackę.
- Wiem, wiem. Zabawnie to brzmi. Ale na początku sądziłam, że to tylko zwykły żart. Aż w końcu zrozumiałam, że to nie są żarty. Matthias potem postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zwrócił się do Pani. – oznajmiła Lineczka, spoglądając na inspektor. – Mam nadzieję, że pomoże nam Pani.
- Ja też mam taką nadzieję, kochana. – wyszeptała Ayza. – Bardzo mi przykro, i co jedynego mogę w tej chwili powiedzieć, to tyle, że postaram się zrobić wszystko co będzie w mojej mocy.
- Dziękuję. Zrobić Pani jeszcze herbaty? – zapytała Lineczka, widząc pusty kubek na tacy.
- Och, nie chciałabym robić kłopotu.
- Żaden kłopot. – chwyciła Lineczka za tacę i podreptała do kuchni. Po niespełna minucie wróciła. – Proszę. A ja na chwilę opuszczę Panią, bo muszę skorzystać z toalety. Za chwileczkę wrócę.
- Dobrze. I dziękuję za herbatę. – powiedziała Ayza, odprowadzając Lineczkę do przedpokoju. ;„Trzeba rozprostować kości.”- pomyślała i powstała z fotelu. Dzierżąc w dłoniach kubek, postanowiła przejść się po salonie. Jej uwagę przykuły fotografie stojące na komodzie. Były trzy, oprawione w złote ramki. Pierwsza z nich przedstawiała piątkę przyjaciół. Tą samą fotografię, którą miała Shelle w mieszkaniu. Druga uwieczniała chwilę, gdy cała ekipa trzymała nagrody, ubrani w togi, po uroczystości zakończenia liceum.;

[4] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=dRDDGWrsPxk

;Gdy Ayza chwyciła trzecią fotografię, uśmiech z jej twarzy gwałtownie zniknął. Puszczając kubek, który trzymała w prawej dłoni, pozwoliła by ten rozprysł się w drobny mak, rozbryzgując herbatę na wszystkie strony. Przełknęła ślinę. „Nie… To nie może być prawda.” – szeptała w myślach do siebie. Zdjęcie przedstawiało dwójkę ludzi. Lineczkę oraz pewnego mężczyznę. To był ich portret. Ich własna pamiątka. Stykając się bokami twarzy, pełni radości jakby przed chwilą otrzymali cudowną nowinę, pozowali do obiektywu. Ayza aż za dobrze znała tego mężczyznę.;
- Omer… - wyszeptała, czując jak się robi jej się niedobrze.
;Kiwając głową na boki, czuła jak zaczyna wariować. Śmiech, płacz na przemian królowały na jej twarzy. Kiedy w salonie pojawiła się z powrotem Lineczka, Ayza spojrzała na nią, wciąż trzymając w dłoni fotografię.;
- Jezu! Nic się Pani nie stało?! – spanikowana Lineczka, szybko rzuciła się do kuchni po szmatkę do mycia podłóg oraz miskę. – Nie zrobiła sobie Pani krzywdy?
- Nie… - wydusiła z siebie jedno słowo. Gdy nabrała mocno powietrza, podała fotografię nadchodzącej Lineczce. – Przepraszam… - w myślach katowała się za to słowo. – Kim jest ten mężczyzna?
;Gdy Lineczka odebrała fotografię, uśmiechnęła się po 1 sekundzie patrzenia na nią.;
- To Emre. Mój chłopak.
;Ayza poczuła jak robi jej się słabo.;
- Pani Inspektor, dobrze się Pani czuje?
- Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza. – wsadzając sobie palec za kołnierz, otrząsnęła się z szoku. Przynajmniej próbowała. – Przepraszam Cię za kłopot i za ten kubek. Odkupię Go.

KONIEC MELODII

- Dostałam telefon z pracy. Kolega został postrzelony.
- Co takiego? – Lineczka sprzątając bałagan w salonie, na chwilę zatrzymała się. – Postrzelony?
- Tak… Muszę tam jechać. Jeszcze raz Cię bardzo przepraszam…
- Nic się nie stało. I nie musi Pani nic kupować. Stało się. Zrozumiały powód. – próbowała pocieszyć jakoś inspektor, ale nie udało jej się.
;Gdy Ayza się ubrała, spojrzała jeszcze raz na fotografię z przedpokoju, po czym wyszła z domu, zamykając za sobą drzwi.;

[5] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=X1L-3W9YoSg

;Siedząc w samochodzie, wciąż do niej nie docierało to co zobaczyła. Omer… Jej Omer… Ojciec dziecka, którego się spodziewała, ma romans. Z przyjaciółką jej przyjaciela. Nie czuła złości wobec tej kobiety. Czuła to. Czuła, że ta kobieta też została wykorzystana przez tego drania. Emre. Podał imię kolegi z pracy. Ale zastanawiało ją to, czemu do tej pory, Lineczka się nie zorientowała, że coś nie gra. Dlaczego jeszcze nie zareagowała? Czy dlatego, że o niczym nie wiedziała? Nie znała prawdy o swoim „ukochanym”? Ayza chowając nos i usta w dłoniach, podparła się łokciami o kierownicę i zaczęła rzewnie płakać. Każda wspólna chwila z Omerem poczęła jej się pojawiać przed oczyma. Nie mogła się pohamować. Gdyby została w tym domu jeszcze chwilę, oszalałaby. Po dłuższej chwili, otarła mokrą twarz od łez chusteczką, która zdołała znaleźć w swojej torbie. Ruszając z miejsca, zerknęła jeszcze raz tylko na budynek, w którym mieszkała Lineczka, i odjechała. Zastanawiała się tylko, dokąd się udać. Do pracy? Czy może do domu, i oczekiwać pojawienia się Omera?;

KONIEC MELODII

----------*----------

;Wracając do domu od Eclipse, zamknęła za sobą drzwi. Wieszając kurtkę na jednym wolnym haczyku, do uszów dobiegły ją znajome miauknięcia. Spoglądając na dół, Blackie szybko dostrzegła swojego kota, który siedząc na jednym z kafelków, ilustrował swoją Panią.;
- Co tam kolego powiesz ciekawego? – zapytała Blackie, kucając tuż przed nim. Głaszcząc Go po łebku, nachyliła się by zrobić z nim „byczka”. – No dalej… Wiem, że potrafisz.
;Kot w pewnym momencie odwrócił się i poszedł do salonu. Blackie powstała i otrzepała kolana.;
- Brawo. Brawo… - westchnęła Blackie.

[6] POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=Bjd1mh7ijPs

;Kiedy już postanowiła posprzątać w kuchni, a potem w salonie, ktoś zapukał do drzwi. Oglądając się za siebie, przymrużyła pierw oczy, a potem uniosła jedną brew do góry.;
- Kto to może być?
;Stawiając powoli kroki, zatrzymała się tuż przed drzwiami. Kiedy uniosła dłoń by chwycić za zamek od drzwi, kolejne pukanie rozległo się w holu. Przekręcając zamek, chwyciła drugą dłonią za klamkę. Poczuła coś dziwnego. Przez całe jej ciało przeszły dreszcze. Serce zaczęło bić szybciej. Śmiejąc się jednak sama do siebie, pokręciła głową na boki i nacisnęła na klamkę. Drzwi w jednej chwili się uchyliły. Puściła je, by swobodnie mogły się szerzej otworzyć. Gdy jej wzrok zatrzymał się na postaci stojącej tuż za progiem, poczuła jak nogi się pod nią uginają. Otwierając usta nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku.;
- Ty… - nie była świadoma wypowiadanego słowa. Nie wiedziała czy oznajmia, czy pyta. Samoistnie wyszło to z niej, mimo kłębiących się w ciele emocji. – Daniel?

KAMERA Z BLACKIE POWOLI SKIEROWUJE SIĘ NA POSTAĆ, KTÓRA STOI ZA PROGIEM. JAKBY KADR ZA KADREM, KAMERA PRZYBLIŻA SIĘ O KOLEJNE CENTYMETRY DO TWARZY POSTACI. MĘŻCZYZNY.

- Tak. – oznajmił Daniel. – To ja.

KAMERA OBEJMUJĄC DWIE POSTACIE, POWOLI SIĘ COFA, OBEJMUJĄC WIĘKSZE POŁACIE OKOLICY. WIDAĆ KROCZĄCĄ PARĘ ORAZ KILKORO DZIECI, KTÓRE BAWIĄ SIĘ NA CHODNIKU.

KONIEC MELODII

KONIEC ODCINKA 4


Ostatnio zmieniony przez Matthias_96 dnia 23:46:17 25-12-18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matthias_96
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 4034
Przeczytał: 86 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kutno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 14:59:50 21-01-19    Temat postu:

Odcinek 5 - Zwiastun 1

POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=PMrD7_rDGcc&list=PLSuSkEekZ1rIWmsuTQsDUd7F33jdLTHL5&index=9

- Co Ty tutaj robisz? - powiedziała Blackie.
- Przyjechałem załatwić niedokończone sprawy z przeszłości. - odpowiedział Daniel.
- To znaczy jakie?
- Pozwól, że to pozostanie moją tajemnicą.
---------------------------
- Wynoś się z mojego życia. - powiedziała Ayza, szarpiąc się z Omerem w progu drzwi.
- Zaczekaj! Porozmawiajmy! Ayza!- krzyczy Omer, równocześnie biegnąc i uderzając w szyby odjeżdżającego samochodu z Ayzą. - Proszę... - wypowiada upadając wkrótce za nim. - Nie zostawiaj mnie samego!
---------------------------
- Jeśli masz wystarczająco siły, możesz wrócić do świata "żywych". - powiedział Steaming.
---------------------------
(Kasjopeja otwiera drzwi, gdy słyszy dźwięk dzwonka, rozbrzmiewającego w mieszkaniu. Kiedy je otwiera, uśmiech z jej twarzy bardzo szybko znika.) - w tle sceny: "Każdy jest kowalem swojego losu. Za każdą wyrządzoną krzywdę, każdemu przychodzi zapłacić swoją cenę."
---------------------------
- Moja torebka! - krzyczy Eclipse, kiedy idąc chodnikiem, jakiś młodzieniec zrywa z ramienia kobiety jej własność i ucieka przez ulicę. - Złodziej! - najgłośniej jak potrafi, wykrzykuje to słowo.
---------------------------
- Życie nigdy nie jest usłane różami. Nawet, gdybyśmy z całego serca tego chcieli. Jednak pamiętaj musimy sobie zadać pytanie. - mówi Matthias. - Czego tak naprawdę oczekujemy od samego siebie? I jak ma wyglądać Nasza przyszłość. To wszystko zależy tylko od nas samych.
---------------------------
"Oddałaś mu całe swoje serce. I co teraz?"

KONIEC MELODII

KONIEC ZWIASTUNU

Odcinek 5 - w lutym 2019
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matthias_96
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 4034
Przeczytał: 86 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kutno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 23:55:47 13-02-19    Temat postu:

Odcinek 5 - Zwiastun 2

POCZĄTEK MELODII: https://www.youtube.com/watch?v=93_EMYE5Keg

- Wynoś się z mojego życia. - powiedziała Ayza, szarpiąc się z Omerem w progu drzwi. Kiedy Omer wciąż nie odpuszczał, spojrzała na Niego, a oczy jej napełniły się łzami. - Ufałam Ci bezgracznie. Ale Ty wolałeś mnie oszukać. Nie tylko mnie, ale także tamtą kobietę. - kiedy Omer wciąż nie odpuszczał, Ayza się zdenerwowała. - Puszczaj do jasnej cholery!
----------------------
;Kobieca dłoń, puka do drzwi. Kiedy się otwierają w progu stoi Eclipse. Uśmiech z twarzy niknie w mgnieniu oka.;
- Shelle?

KONIEC MELODII

KONIEC ZWIASTUNU

Odcinek 5 - już wkrótce

FINAŁ - 6 odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dziula
Obserwator


Dołączył: 06 Mar 2019
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:39:42 06-03-19    Temat postu:

coś pięknego
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Matthias_96
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Wrz 2016
Posty: 4034
Przeczytał: 86 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kutno
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 21:14:19 07-03-19    Temat postu:

dziula napisał:
coś pięknego


Ojej, dziękuję .

Prawdopodobnie na dniach pojawi się odcinek 5, a potem ostatni 6.

Miałem pomysł założyć nowy wątek, z nowym pomysłem, ale na razie się powstrzymuję od tego .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bilboo
Obserwator


Dołączył: 22 Mar 2019
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:36:59 22-03-19    Temat postu:

brawo przyjemnie się czyta
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin