Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Małżeństwo po przejściach (Kryzysowe małżeństwo II)
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:51:28 13-11-14    Temat postu: Małżeństwo po przejściach (Kryzysowe małżeństwo II)

3 miesiące później.

-Nasze historie już piszą się na nowo.-odłożyła ich wspólne zdjęcie na szafkę nocną jak co wieczór, ręce spoczęły na lekko zaokrąglonym brzuszku, a na twarzy pojawił się uśmiech. Jej życie toczyło się powoli, ale każda chwila była ważna. Pewności Emmie dodawało jej dziecko, które nosiła od prawie czterech miesięcy pod sercem. To nadzieja, dzięki której każdy dzień wydawał się być lepszy od poprzedniego. Każdy dzień spędzony z mamą, Ines i małą Olivką zapełniał dziury w sercu, które jeszcze niedawno były niemalże nie do wypełnienia. Odnalazła azyl, mimo to nie była w stanie go zapomnieć.

-Warto było, cholera warto było.- stwierdziła po chwili, uśmiechnęła się, po raz kolejny wierząc, że jej życie będzie lepsze.





Postanowiłam dodawać nowe rozdziały również tutaj Bohaterów dodam na dniach, ale nic nie ulega zmianie, będę opisywała raczej życie Emmy po rozstaniu, chodź David tez będzie wspominany


Ostatnio zmieniony przez tala dnia 15:13:31 09-01-15, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tulipanowa
Idol
Idol


Dołączył: 29 Sie 2014
Posty: 1705
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:38:43 13-11-14    Temat postu:

Fajnie że zdecydowałaś się jednak dodawać tutaj
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:51:56 13-11-14    Temat postu:

Uznalam, ze jeśli kogoś tamta część zainteresowała to tutaj łatwiej będzie mu znaleźć
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tulipanowa
Idol
Idol


Dołączył: 29 Sie 2014
Posty: 1705
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:19:40 13-11-14    Temat postu:

No to prawda
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:48:46 17-11-14    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

Emma i David Alarez
, kiedyś zakochane w sobie do szaleństwa małżeństwo, dziś łączy ich tylko świstek papieru, a może nie tylko?
Emma po przeprowadzce do Miami, odnajduje spokój i całą swoją uwagę skupia na dziecku, które za pięć miesięcy przyjedzie na świat. Od momentu wyprowadzki z Mexico City, nie utrzymuje kontaktu z mężem.
David pogrążony w wirze pracy, po mimo wielu nieudanych prób kontaktu z żoną, nie odpuszcza. Czy jego starania pójdą na marne? Jak zareaguje na widok szczęśliwej żony w ramionach innego mężczyzny?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:33:48 17-11-14    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]
Ines Montez
Przyjaciółka Emmy, razem z nią i Olivką wyjechała do Miami.

[link widoczny dla zalogowanych]
Catalina Boneta
Matka Emmy, od czasu pojednania z córką czuje się w pełni szczęśliwa.

[link widoczny dla zalogowanych]
Marisol Cardenas
Kuzynka David, przyjaciółka Emmy. Mimo niechęci do kuzyna, chce by pojednał się z Emmą.

[link widoczny dla zalogowanych]
Maximiliano "Max" Parra
O Maxie dowiesz się więcej czytając opowiadanie



Octavio Boneta- mąż Cataliny.
Olivia Montez- córka Ines i Juana.


Bohaterowie występujący w poprzedniej części:
Juan Montez- mąż Ines.
Rosario i Pablo Martinez- rodzice Emmy.
Nadaniel Martinez- siostra Emmy.
Oscar Martinez- brat Emmy.
Pelagia Martinez- babcia Emmy, Nadaniel i Oscara. Matka Pablo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:37:12 18-11-14    Temat postu:

1. "Rozstania i powroty."

-Aj, ale mnie swędzi.- powiedziała podnosząc koszulkę do góry i delikatnie masując się po brzuch, który pokrywały małe krostki w kolorze różowym.
-Mówiłam, żebyś tego nie jadła.- zaśmiała się Ines, jednocześnie spoglądając na Olivkę paradującą po piaszczystej plaży.-Ciesz się, że tak to się skończyło.- podsumowała.
-Cholera, nawet nie wiem co to był za owoc. Ten lekarz to mój wybawca.- zaśmiała się.
Kobiety od dobrej godziny wylegiwały się pod parasolem na nieco opustoszałej plaży.
-Jak nią patrze to nie mogę się doczekać.- zerknęła spod ciemnych okularów na drugą towarzyszkę.
-Spokojnie jeszcze będziesz wspomniała te chwilę z tęsknota. Olivka nie wkładaj tego do buzi.- upomniała córkę.- No może poza tą wysypką.- dodała po chwili i zaśmiała się. Spokój przerwał wibrujący telefon Emmy.
-Tak mamo, za chwilę wrócimy. Dobrze, tak. Tak, nie wystawiałam go na słońce. Nie, już mniej swędzi. Dobrze, pa.
-Co dwie mamy to nie jedna zaśmiała się. Kontakt czerwonowłosej z Cataliną był naprawdę dobry, co dzień ich więź zacieśniała się, jednocześnie dowiadywały się czegoś nowego o sobie. Matka była także wielki wsparciem dla przyszłej mamy, która nie zawsze chciała słuchać jej rad. Jednak kontakt Emmy z Rosario i Pablo znacznie na tym ucierpiał, mimo tego, że kobieta wybaczyła im jakiś czas temu i w dalszym ciągu kochała ich na życie. W tym przypadku żal rodziców do Emmy był zbyt silni, czuli oni się bowiem urażeni tym, że to właśnie do Cataliny zwróciła się po pomocą. Strach Rosario przed stratą córki był teraz uzasadniony, biologiczna matka czerwonowłosej z dnia na dzień zajmowała jej miejsce.


-Postanowiłam wrócić do domu.- usłyszał Emma zaraz po tym jak Ines wparowała do jej pokoju.- Juan powinien wyjść z tego szpitala na przepustkę, nie chcę by był sam. W końcu zrobił to po to by na odzyskać. Odkąd zapisał się na tą terapie nie mam z nim kontaktu, ale wierze, że już nie będzie pił.- blondynka usiadła obok przyjaciółki, która nerwowo obracała telefon w rękach.-Ej, co jest?
-David dzwonił dziś chyba milion razy, boje się odebrać. Boje się, że nie dam rady, że powiem gdzie jestem. Przecież tak długo dawałam rade.- zaczęła cicho łkać.-A jeśli on chcę rozwodu...
-Przecież dobrze wiesz, że kiedyś to będzie musiało nastąpić.-objęła ją ramieniem.-Marisol mówiła, że nie odpuścił poszukiwania. Spokojnie, wie że jesteś w ciąży na pewno nie będzie Cie ciągał teraz po sądach. Wiesz, że akurat jemu braku klasy nie można zarzucić.
-Może lepiej jak sama się do niego odezwę.
-Daj sobie czas Emma, nie możesz żyć w strachu. On Cie kochał, ba jestem pewna, że nadal. Na pewno by Cie nie skrzywdził.- uśmiechnęła się czule.- Uciekam, bo moja księżniczka zaraz się obudzi. Wpadniemy później.

Emma wyszła na sporych rozmiarów taras z pięknym widokiem na plaże, szum morza był wyraźnie słyszalny, a wiatr otulał jej ciemno czerwone włosy. W chwilach samotności dopadała ją melancholia. Kiedyś wyobrażając sobie takie popołudnia jak to dzisiejsze, jej wyobraźnia podsuwała zupełnie inny obraz. Jeszcze jakiś czas temu planując przyszłość nie była w stanie wyobrazić sobie jej życia bez niego. Jak jedna podjęta pod wpływem emocji chwila może zmienić życie dwojga ludzi, jednocześnie rozwidlając ich wspólną, utorowaną ścieżkę. Mimo tego, że słowa wypowiedziane przez Davida często nachodziły Emme, wierzyła, że w innym przebiegu zdarzeń byłby w stanie pokochać tą istotkę równie mocno jak ona- miłością bezgraniczną dla której była w stanie poświęcić nawet swoje szczęście. Otarła jedną, samotną łzę i udała się do środka. Uruchomiła laptopa i jak co wieczór wybrała dobrze jej znany adres strony internetowej. Było tam pełno jego zdjęć, relacji z podpisania coraz to nowszych kontraktów. Kliknęła zdjęcie w celu powiększenia go i delikatnie przejechała opuszkami palców po nim.-Tak bardzo za tobą tęsknie.- wyszeptała.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tulipanowa
Idol
Idol


Dołączył: 29 Sie 2014
Posty: 1705
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:33:34 18-11-14    Temat postu:

Doczekałam się pierwszego wspaniałego odcinka. Inez chce wybaczyć mężowi ciekawe co z tego wyjdzie ..a Emma nawiązała więź z swoją biologiczną mtką i nie dziwię się jej drugiej matce że się tego boi aczkolwiek myślę że Emma będzie miała dobry kontakt z obiema kobietami zwłaszcza teraz gdy wybaczyła swoim przybranym rodzicom.. Emma nadal zakochana w Davidzie i sobie jego zdięcia ogląda może się pogodzę bo czuję że kiedy David ochłonie to też będzie pragnął dziecka .. czekam na następny odcinek i zapraszam także na swoją Drugą szansę na Miłość
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 21:33:29 18-11-14    Temat postu:

Cieszę się że jednak piszesz dalszy ciąg tego opowiadania.Ines postanowiła wrócic do domu ciekawe czy faktycznie Juan się zmienił.Emma wciąż kocha Davida ciekawe co by zrobiła gdyby teraz wrócił.David wydzwania wciąż do Emmy myślę że wciąż ją kocha i z pewnie będzie chciał odzyskać.Świetny odcinek czekam na następny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:30:30 18-11-14    Temat postu: Małżeństwo po przejściach (Kryzysowe małżeństwo II). 1 odc.

Dzięki dziewczyny za komentarze ;*

Ostatnio zmieniony przez tala dnia 22:31:14 18-11-14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:26:26 12-12-14    Temat postu:

2. „Walka z samym sobą.”

Ostatni tydzień był dla Emmy ciężki. Najpierw czterodniowy pobyt w szpitalu, spowodowany nieustępującym zatruciem pokarmowym, później zupełnie niespodziewany przyjazd rodziców, zakończony kłótnią. Dzisiejszy dzień wcale nie zapowiadał się bardziej optymistycznie. Już od rana panował rozgardiasz spowodowany jutrzejszym wyjazdem Ines i Olivki. Na samą myśl Emma poczuła ukłucie w sercu. Pocieszającym faktem było to, że może chociaż w życiu jednej z przyjaciółek zaświeci słońce. Uśmiechnęła się na widok Olivki próbującej po raz kolejny wybudować wierze z klocków.

-Chodź kochanie poszukamy mamy.- mała blondyneczka w okamgnieniu znalazła się obok „cioci”.

-Lubie Cie, wiesz?- spytała, a w jej niebieskich oczach, pojawiły się iskierki.

-Ja Ciebie też, nawet nie wiesz jak bardzo.- ukucnąwszy, wzięła w ramiona Olivkę, ciesząc się jej obecnością.

-Z jednej strony bardzo tęsknie za Juanem i jestem podekscytowana, że go w końcu zobaczę, ale z drugiej to najchętniej bym się stąd nie ruszała.- powiedziawszy usiadła na łóżku, łapiąc głęboki oddech.- A co jeśli on się zmienił zupełnie?- jej ruchy były bardzo nerwowe o czym świadczyła wygnieciona bluzka, która już dawno miała znaleźć się w walizce.

-Jeśli nie sprawdzisz- to się nie dowiesz.- usiadłszy obok Ines, objęła ją ramieniem, jednocześnie dodając otuchy. Bliskość Emmy była dla niej czymś naprawdę ważnym. Od lat znajdowała pocieszenie i jednocześnie „kopa” dającego motywacje do tego by stawiać czoła problemom. Emma od zawsze była w jej oczach idealna. Gustowne i zawsze wysprzątane na błysk mieszkanie, ubrania z górnej półki, nienaganny makijaż, ciepła posadka w redakcji, a co najważniejszy kochający i oddany mąż. Pomimo tego, że życie czerwonowłosej na przestrzeni lat zmieniło się o sto-osiemdziesiąt stopni, nadal pozostała tą samą ciepła i gotową oddać wszystko dla osób, które kochała. Mimo, że wiedziała o problemach Ines wszystko, nigdy nie szydziła z niej, mówiąc:”A nie mówiłam.” jak cała reszta otaczających ją osób.

-Wierze, że Juan to dobry człowiek, tylko trochę pogubiony. Najważniejsze jest to, że chcę się zmienić, a z pomocą psychologów i sztabu lekarz, na pewno jest mu łatwiej.- uśmiechnęła się ciepło.- Walczy, bo ma dla kogo.

-Ty pieprzona optymisto.- zaśmiała się głośno po chwili i powróciła do pakowania rzeczy.- Nie wiem skąd w Tobie bierze się tyle pozytywnej energii, ale cholernie Ci tego zazdroszcze.

-Chciałabym Ci przypomnieć, że jutro mam samolot, a w dodatku moje dziecko jest rannym ptaszkiem.- usiadła na dużym łóżku, pokrytym puchową narzutą.-Emma no, wybierasz się jak sójka za morze.- wiedziała od dawna, że czerwonowłosa jest perfekcjonistą, ale jej zdaniem to miała być tylko zwykła impreza na plaży.

-Już to nie jest moja wina, że troszkę mnie przybyło tu i ówdzie.- odparła wychodząc z garderoby.

-Emma Ty chyba oszalałaś.- spojrzała z przekąsem.- Nawet nikt się nie zorientuje, że jesteś w ciąży. Jedyna, część ciała, która odczuła, że jesteś w odmiennym stanie to twój biust.- zaśmiał się z przyjaciółki, która od pewnego czasu borykała się z niedopinającymi, bądź za ciasnymi bluzkami w tej części ciała. Idealnie skrojona lekko rozkloszowana, zwiewna sukienka w kolorze baby blue dodawała przyszłej mamie niesamowitego uroku.

-Nawet o tym nie myśl.- podniosła głos Ines, widząc Emmę wyciągając rękę, po szpilki na niebotycznych obcasach.- To impreza na plaży, wakacje, bikini i te sprawy.- Emma z przyzwyczajenia sięgnęła po szpilki, z racji swojego niskiego wzrostu i dzielącej ją różnicy wzrostu z Davidem, ten rodzaj obuwia stał się dla niej dobrem codziennym. Jej myśli skupił się na właśnie na owym mężczyźnie, to pierwsza, samotna impreza od niepamiętnych czasów. David nigdy nie pochwalał jej samotnych wypadów nawet z przyjaciółkami, tłumacząc to tym, że gdyby się jej coś stało to nigdy by sobie tego nie wybaczył. Jednocześnie tym argumentem ukrywając przesadną zazdrość. Rozłożył nad nią niewidzialny klosz, który miał ja chronić przed zagrożeniami. Pomimo tego, że David rzadko wyrażał swoje uczucia poprzez słowa, swoimi gestami potrafił spowodować, że kobieta czuła się najważniejszą na świecie. Taki właśnie był Alvarez stanowczy, rzadko kiedy decydował się na porywcze ruchy. Nigdy nie zapominający o nawet drobnej rocznicy, jednocześnie nielubiący komercyjnych świąt, przykładem są walentynki, które obchodził z racji tego, że Emmie sprawiało to wiele radości. Mężczyzna idealny? Pomimo swoich wad i stanowczości, dla niej właśnie taki był, nawet teraz kiedy ich małżeństwo częściej składało się z gorszych chwil i prawie zakończyło się klęską.

-Idziemy?- Czerwonowłosa lekko skinęła głową. W jej sercu pojawił się ból, na myśl, że już nigdy nie znajdzie ukojenia w ramionach, za którymi z dnia na dzień tęskniła coraz to bardziej. Tęsknoty za mężczyzną, którego kochała z całych sił.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:56:22 09-01-15    Temat postu:

3.”Jeśli tylko chcesz.”
-Cześć Emma, miałem zadzwonić, pamiętasz? Tu Max- usłyszała zaraz po naciśnięciu zielonej słuchawki.

-Jasne, że pamiętam.- uśmiechnęła się słysząc głos dawnego przyjaciela.-Nie mogę uwierzyć w to, że się spotkaliśmy. Niezły zbieg okoliczności.

-Tak, zwłaszcza, że nie widzieliśmy się ładnych parę lat.- jego głos był ciepły, a jednocześnie mocno ochrypły, sprawiając wrażenie jeszcze bardziej męskiego.-A Ty jesteś jeszcze ładniejsza niż wtedy.- Emma zaśmiała, traktując to jako pewnego rodzaju podniesienie na duchu, no bo co innego można powiedzieć komuś kogo się nie widziało kilka lat, w dodatku kobiecie w ciąży. Dla niej było to zupełnie oczywiste.

-Nasze spotkanie jest nadal aktualne?-pytał z tą samą nadzieją w głosie jak wtedy kiedy chciał się z nią umówić.

-Tak o osiemnastej w tej knajpce nieopodal molo.

-Bardzo się ciesze, że Cie spotkałem, to chyba najlepsza rzecz jaka się wydarzyła w moim życiu od dawna.- fascynacja jej osobą trochę przeraziła Emma, która przecież jak by na to nie patrzeć jest mężatką, w dodatku spodziewa się dziecka.-W takim razie do zobaczenia.

-Do zobaczenia.

Osuszała ręcznikiem mokre kosmyki włosów, kiedy do jej uszu dobieg dźwięk dzwoniącego telefonu.

-Tak?

-Emma, skarbie jak dobrze Cie słyszeć.- kobieta delikatnie osunęła się na łózko. Pośpieszne odebranie telefonu, bez sprawdzenia kto dzwoni nie było dobrym pomysłem. W jej głowie kłębiło się tysiące myśli, których za nic w świecie nie mogła uporządkować.-Emma, proszę porozmawiajmy, potrzebuje tego.

-Miło, że dzwonisz.- odparła bez namysłu, od razu tego żałując. Przecież on dzwoni od kilku miesięcy, a ona dopiero teraz odbiera, dodatkowo wyskakując z takim tekstem.

-Jak się czujesz? Wszystko w porządku? Nie potrzebujesz pieniędzy? Jeśli Ci czegoś potrzeba mów, bez oporu.- jego głoś nie był tak pewny siebie jak zazwyczaj, można w nim było wyczuć zakłopotanie, ale także troskę.

-Dobrze się czuje, wszystko w porządku. Wysyłam artykuły do redakcji, więc jakiś grosz wpadnie.- uśmiechnęła się. „Cały David”- pomyślała.

-Wiem, że na pewno masz mi za złe moje zachowanie, ale nie chce by Tobie, to znaczy wam czego zabrakło.- dało się usłyszeć jak bierze głęboki oddech.-Nie wiem jaka będzie twoja decyzja, ale żebyś wiedziała, że już zawsze będzie cząstką mojego życia. Jeśli tylko czegoś zechcesz, to wiedz, że czekam, wystarczy jedno słowo.

Emma od zawsze wiedziała, że pod skorupą twardego i nieco za bardzo trzymającego się zasad sztywniaka, kryje się mężczyzna z którym gotowa jest spędzić całe życie.

-Dziękuje, że tyle czekałeś, ale ja jeszcze nie jestem gotowa. Jednak obiecuje Ci, że gdy tylko wszystko sobie poukładam na pewno się spotkamy.-dodała po chwili.-Wtedy zdecydujemy co dalej.

-W takim razie czekam na telefon od Ciebie.-W jego głosie znów dało się odczuć zakłopotanie. Czerwonowłosa doskonale wiedziała czym ono jest spowodowane.- A jak... no wiesz...- sam nie wiedział jak ją o to zapytać.

-Wszystko w porządku, rośnie jak na drożdżach.- zaśmiała się.- W zeszłym tygodniu byłam na USG, za każdym razem lekarz namawia mnie na to bym poznała płeć, a jak za każdym razem odmawiam. Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa.

-W takim razie bardzo się cieszę. Ja naprawdę żałuje tego co powiedziałem...- przez chwile wydawało się, że słyszy jak płacze, jednak ani ona o to nie zapytała, a tym bardziej on się nie przyznał.

-Jesteś naprawdę dobrym człowiek David, po prostu zapomnijmy o tym felernym dniu.- jej radość udzieliła się także jemu.-Nie chce żebyś robił to z poświęcenia, czy z poczucia winny. Chcę, żebyś pokochał to dziecko tak jak ja.

-Mam nadzieje, że tak się stanie. Muszę kończyć Em, mam konferencje, jeśli będziesz miała tylko ochotę to dzwoń o każdej porze. Pamiętaj gdyby się coś działo, albo gdybyś mnie potrzebowała to jeden telefon i jestem. Uważaj na siebie...- po kilku słowach rozłączył się, a w sercu Emmy pojawiła się nadzieja. Nadzieja na to, że jeszcze kiedyś uda się uratować to nad czym pracowali rzez tyle lat.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:03:25 09-01-15    Temat postu:

4.”Różne oblicza miłości.”

Dwa tygodnie później.

-Mam wrażenie jakbyśmy się nigdy nie rozstawali, nie sądzisz, że to dziwne.- zaśmiała się, jednocześnie gładząc się po zaokrąglonym brzuszku.

-Mam nadzieje, że już nigdy nie dojdzie do tego. - szepnął, puszczając oczko, jednocześnie biorąc kolejny łyk piwa.

-Końcem tygodnia lecę do Mexico City, obiecałam stawiać się w redakcji raz na jakiś czas, a od mojego przylotu tutaj nie zajrzałam tam. Zwłaszcza, że potem moje loty będą jeszcze bardziej utrudnione.

-Jeśli chcesz to bardzo chętnie polecę z Tobą, Joe doskonale poradzi sobie z reperowaniem gratów w warsztacie.- lekkość jego wypowiedzi, szczerość oddziaływała na Emmę bardzo pozytywnie. Max należał do osób, które mówiły co im leży na sercu, niezastanawiająca się wiele. Od zawsze był taki. Kiedy wprowadził się wraz z rodziną do domu naprzeciw państwa Martinez był małym chuliganem, który często pakował się w tarapaty. Przez całe dzieciństwo owa dwója toczyła ze sobą wojnę, do czasu gdy różnica wieku zaczęła się zacierać. Po mimo tego, że Emma była od niego starsza o prawie trzy lata, nie przeszkadzało to młodemu Parra w potajemnym podkochiwaniu. Przyjaźń trwała aż do wyjazdu do Mexico City, później kontakty zaczęły zanikać, a Max odczuł, że w życiu czerwonowłosej pojawił się ktoś znacznie ważniejszy od niego. To był chwila w którym wiedział, że musi się usunąć.

-Właściwie to czemu przeprowadziłeś się tutaj, przecież to kawał drogi od naszej mieściny?- to pytanie krążyło po głowie Emmy od pewnego czasu, jednak długo uważała, że to nie stosowne tak wypytać. Wybadawszy ostrożnie grunt poczuła, że to odpowiedni moment, by dowiedzieć się co tak naprawdę skłoniło przyjaciela do przyjazdu, aż tutaj.

-Miłość Em, głupia, naiwna miłość.- przechylił kufel, opróżniając go, jednocześnie wołając kelnera.-Jeszcze raz to samo.

-W sumie mogła się tego spodziewać.- zaśmiała się.- Od zawsze był z Ciebie niezły kochaś.

-Całą szkołę średnią byłem wierny jednemu uczuciu, które Ty za nic z świecie nie chciałaś odwzajemnić.- powiedział z przekąsem, puszczając jej oczko.

-Nigdy nie robiłam Ci żadnych nadziei.- próbowała się bronić.

-Spokojnie nie mam Ci za złe tego.- okrył swoją dłonią jej dłoń.-Wracając do mojej narzeczonej.- zaśmiał się, był rozluźniony w przeciwieństwie do Emmy, która czuła się bardzo nieswojo.-Poznaliśmy się przez znajomych, kiedy dwa lata temu przyjechałem tu na wakacje. Później wiadomo telefony, sms'y, ale to nie wystarczyło. Więc ryzyk-fizyk przyjechałem, razem z kumplem otworzyliśmy warsztat samochodowy, który o dziwo przyjął się szybko. Po godzinach reperuje tak zwane zabytki. A moja eks, to jak szybko mnie tutaj ściągała, tak szybko się zakochała w innym lądując z nim w moim łóżku, i w moim mieszkaniu. Ale jakoś się otrząsnąłem.-zakończył opowieść, odbierając od kelnera zamówienie wybuchnął niekontrolowanym śmiechem, jego zachowanie różniło się od innych. Robił to na co miał ochotę, jednocześnie nie przejmując się nikim. Jego młodzieńcze iskry w oczach nie zgasły, a łobuzerskie spojrzenie przetrwało przez lata. Przez myśli Emmy przemknęło wyobrażenie ich wspólnego życia. Czy jeśli nie poznała by David to uległa by urokowi Max. Czy wiedli by życie bardzo spontaniczne, a może już dawno była by mężatka z dwójką dzieci na głowie. Parra był osobą, której nie dało się nie lubić jego pozytywne nastawie do świata i wiecznie nie schodzący uśmiech z twarzy często zatrzymywał wzrok przechodzącej kobiet na dłużej. Niezależnie od wieku, wzbudzał zainteresowanie płci przeciwnej. Emma przyglądnęła mu się dokładnie. Był wysoki, bardzo dobrze zbudowany, ciemna karnacja, która osiągnęła już chyba maksymalny etap, ciemne oczy i niedbale ułożone włosy dodawały mu uroku. Za każdym razem gdy się śmiał, dokładnie było widać zarys jego mięśni. Dodatkowym atutem był czarując uśmiech, rząd biały zębów, który idealnie kontrastował z karnacją. Ideał mężczyzny? Na pewno, o ile taki istnieje, jednak Maxowi nie daleko było do niego.

-Spotkasz się z nim?- wycedził niemalże przez zęby, zaciskając pięści jeszcze mocniej, widać było doskonale to co czuje.

-Nie wiem, ale na pewno chce się spotkać z Marisol i Ines, bardzo się za nimi stęskniłam.- czerwonowłosa poczuła się źle zatajając prawdę przed przyjacielem, ale nie czuła potrzeby mówienia mu prawdy.

-Wiesz, że możesz na mnie liczyć.- gdy tylko usłyszała te słowa, od razu przypomniała sobie ich inne znaczenie, wypowiedziane przez innego mężczyznę. Co one znaczyły? I czy tak naprawdę czy w obu przypadkach były szczere?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:06:26 09-01-15    Temat postu:

5. „Gruby osioł.”

-Nawet nie wiesz jak się ciesze, że Cie widzę, przecież od twojego wyjazdu minęły już trzy miesiące.- Marisol przytuliła przyjaciółkę z całych sił, specjalnie przełożyłam wizyty moich jak zwykle niecierniących zwłoki pacjentów, żeby się Tobą nacieszyć.

-Najpierw muszę skoczyć do redakcji, a potem do Davida.- uśmiechnęła się delikatnie.

-Wiesz, wydaje mi się, ze ten osioł naprawdę Cie kocha. Nawet podwoi swój trening na siłowni, no ale co się dziwić grubnął w oczach. Obżerał się fast foodami odkąd go zostawiłaś.- Mari jak zwykle nie szczędziła komentarzy na temat ulubionego kuzyna.-Nie dość, że osioł w dodatku gruby. Wtedy na pewno nie miał by szans, na odkupienie swoich win.

-Pozwól, że sama ocenie jego poziom otyłości.- zaśmiała się, a w jej oczach pojawiły się iskierki jak dawniej.

W redakcji jak zwykle panował harmider. Z jednej strony dziennikarze doszlifowujący swoje reportaże,a z drugiej szwendający się redaktorzy. Emma uśmiechnęła się na widok znajomych twarzy i już po chwili została otoczona wianuszkiem ludzi z którym pracowała.

-Emi, moja kocha Emi.- dobiegł ją głos redaktora naczelnego, któremu jak zwykle towarzyszył nienaganny strój, idealnie wyprasowana koszula i zawiązana pod szyją atłasowa chusta.-Zawsze powtarzałem, że w ciąży kobieta rozkwita.- obrócił ją wokół własnej osi.-No i Skarbeńku pomysłów Ci również nie brakuje. Chodźmy do mojego gabinetu.- wskazał ręką drogę, która doskonale znała.-A wy do pracy, no mamma mia, gdyby nie ja to ta redakcja już dawno by przestała istnieć.

-Nie śmiem wątpić.- odparła czerwonowłosa, dostrzegając jak bardzo tęskni za swoim dawnym życiem.

-Nie ukrywam, że do czasu porodu mogę się pojawić tutaj tylko raz, potem też nie będzie łatwo. Takie podróże nie będą należały do łatwych.- Emma powiedziała zgodnie z prawdą.

-Niczym się nie przejmuj Skarbeńku.- Gdyby go nie znała, pomyślała by, że jest skończonym idiotom.

-Witaj Emma, Ines miała racje, że ciąża Ci służy.-Juan odparł zaraz po otwarciu drzwi.- Wejdź, dziewczyny zaraz wrócą z zakupów.- Em nie kryła swojego zdziwienia przemianą Juana, tylko czy to naprawdę to, czy tylko zwykłe "zamydlenie oczu".

-Napijesz się czegoś?-zapytał po chwili.

-Nie dziękuje, poczekam na Ines.

-Bo ja chciałem Ci podziękować, za to co zrobiłaś dla Ines i Olivki, to dzięki Tobie mam je tu z powrotem.- uśmiechnął się, jego twarz dość mocno postarzała się od ostatniego razu. Zmarszczki wokół ust, oczu i na czole stały się głębsze. Ostatnie przeżycia miały nie tylko wpływ na jego psychikę, ale także wygląd.

-Ja ją tylko wspierałam, jest dla mnie jak siostra, zresztą każdy zasługuje na drugą szansę.- odwzajemniła uśmiech.- Mam nadzieje, że Ty swoją dobrze wykorzystasz.

-Ciocia.-w mieszkaniu rozległ się pisk małej, rezolutnej dziewczynki.

-Spokojnie Olivka, uważaj.- upomniał ją tata, gdy niemalże z prędkością światła znalazła się w ramionach ulubionej cioci.

-Nic nie stało, ale za Tobą tęskniłam.- ucałowała w czoło małą blondyneczkę.

-Chodź idziemy umyć rączki i przygotujemy coś do jedzenia.-Juan razem z córką już po chwili opuścił salon.

-Kurcze, ale niespodzianka czemu nic nie mówiłaś, że przyjedziesz.- ściągnęła kurtkę i powiesiła niedbale na krześle.

-Do końca nie wiedziałam, czy przyjadę ostatnio jakoś gorzej się czuje, cudem ubłagałam lekarza prowadzącego ciąże na zgodę na lot. Mam tutaj dużo spraw do załatwienia, a prawdopodobnie przed porodem pojawia się tutaj raz, jeśli wszystko będzie w porządku.- Ines szybko usiadła obok przyjaciółki, zadając coraz to inne pytania, już po chwili popijając ciepłą herbatę.

-Tak się cieszę, że jesteś szczęśliwa.- czerwonowłosa chwyciła towarzyszkę za rękę.

-Chyba do końca życia bym pluła sobie w brodę, gdyby Cie nie posłuchała. Czasem, warto postawić wszystko na jedną kartę jeśli w grę wchodzi miłość, zwłaszcza ta prawdziwa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:12:00 09-01-15    Temat postu:

6. "Nowa sekretarka."
Taksówka zatrzymała się pod dobrze znanym jej budynkiem. Gdzie nie gdzie dało się zauważyć świąteczne dekoracje, w końcu do świąt pozostało nieco ponad dwa tygodnie.

-Pani Alvarez.- usłyszała za sobą dobrze znany głos ochroniarza. Emma nieco poluźniła dość długi szal zasłaniając niewielki jak na szósty miesiąc brzuch, dodatkowo rozpięty płaszcz i torebka na ręce świetnie go maskowały.-Pięknie pani wygląda, pan David mówił tylko, że pani wyjechała. To coś w związku z pracą?- starszy ochroniarz, był jak zwykle dość ciekawski.

-Tak, można tak powiedzieć. Proszę nie zgłaszać mężowi, mojego przyjścia.- uśmiechnęła się znacząco.

-Ma się rozumieć.

-Winda jechała bardzo długo, przez co Emma już po chwili poczuła wszystko to co zjadła na drugie śniadanie. W końcu gabinet jej męża i zarządu znajdował się na najwyższym piętrze wieżowca.

Wychodząc z windy jej stukot obcasów rozniósł się po całym holu, szybko skierowała się do dość wysokiej lady za którą urzędowała sekretarka. Jakiś czas przed jej wyjazdem David wspominał, że Carols szuka nowej zastępczyni dla ich prawej ręki, która z racji przejścia na emeryturę musiała ich opuścić. Emma podeszła, a jej oczom ukazała się wysoka blondynka z zbyt krótka spódniczka, która pochylając się uraczyła ją widokiem swoich pośladków.

-Ekhem.- czerwonowłosa odchrząknęła znacząco.

-Niech się Pani stąd zbiera, nie szukamy sprzątaczek, sekretarek, ani nic w tym stylu.- owa blondynka nie raczyła nawet na nią spojrzeć.

-Ja do Davida Alvarez.- Emma odpowiedziała grzecznie, puszczając uwagę sekretarki mimo uszu.

-Nie była Pani umówiona, więc kochaniutka znikaj stąd szybciutko. Zaraz z Davidem wychodzę na lunch, więc nie zaprzątaj nam głowy.- kobieta odwróciła się, a oczom czerwonowłosej ukazał się jeszcze gorszy widok niż przedtem. Niedopracowanym, zbyt mocny makijaż, a w dodatku piersi ledwo co nie wylewające się z dekoltu. -Davida nie ma nawet, proszę już iść.- Emma ewidentnie zrobiła na niej dobre wrażenie, dodatkowo została uznana za konkurentkę, więc nowa sekretarka postanowiła się pozbyć konkurentki.

-W taki razie dziękuje.- uśmiechnęła. „Boże on chyba do końca ogłupiał”- zaśmiała się po nosem.

-Skoro ją zatrudniłeś to sobie z nią chodź na lunch, ja ma jej serdecznie dosyć.- powiedział rozmawiając przez telefon.-Ona nawet terminarza nie umie prowadzić. Tak, musisz coś z tym zrobić, zatrudniłeś ją to teraz się męcz.- opowiedział wychodząc z gabinetu.- Musze kończyć.- doskonale znał te stukot obcasów, a potwierdzeniem tego była burza czerwonych loków.

-Emma.- krzyknął radośnie, jednocześnie obejmując ją i całując zachłannie.

-Ta pani już wychodzi.- odrzekła blondynka.

-Ta pani, to moja żona i zawsze jest tutaj mile widziana.- uśmiechnął się w stronę czerwonowłosej.

-Zaraz wychodzimy na lunch.- przypomniała sekretarka, przypinając plakietkę z napisem :”Silvia.”

-Zapraszam Cie do gabinetu.- uśmiechnął się czule do żony.

-Przepraszam Cię za nią, jest trochę dziwna.-pomógł jej zdjąć płaszcz i odwiesił go.-Usiądź sobie.- wskazał na duży skórzany fotel, jak nie trudno się domyślić należący do niego. Sam stanął obok niej opierając się o biurko. Wzięła głęboki oddech, była blada nawet bardzo. Widać było po niej zmęczenie.

-Wszystko w porządku?- ukucnął przed nią i ujął jej dłonie, jednocześnie zewnętrzną stroną dotykając brzucha.

-Tak, nie najlepiej się czuje, ale jest dobrze.- uśmiechnęła się.

-Czemu nie powiedziałaś, że przylatujesz, wziął bym urlop, odebrał z lotniska.- David Alvarez i urlop? Emmie zachciało się śmiać, jednak uznała, że to jednak nie na miejscu.

-Wczoraj odebrała mnie Marisol, załatwiłam wszystko w redakcji, sprawdziłam co u Ines, no i wracam do domu.

-Tutaj jest twój dom.- jego oczy momentalnie się zaszkliły, położył głowę na jej kolanach, a ona delikatnie gładziła go po głowie.

-O której kończysz pracę?- zapytała po chwili.

-Jeśli zechcesz zjeść ze mną lunch, to zaraz, ale jeśli nie to późno w nocy.- w dotychczas smutnych oczach pojawiły się iskierki nadziei.

C.D.N
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin