Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

CS Proszę o przeniesienie do działu Nasze Zakończone...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 47, 48, 49
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Na ile oceniasz moją debiutancką telenowelę???
1
0%
 0%  [ 0 ]
2
0%
 0%  [ 0 ]
3
0%
 0%  [ 0 ]
4
0%
 0%  [ 0 ]
5
0%
 0%  [ 0 ]
6
100%
 100%  [ 2 ]
Wszystkich Głosów : 2

Autor Wiadomość
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 8:45:27 01-09-17    Temat postu:

Angela & Javier
odc.196-198
cz.61


Ja – Julieto, mogę wejść? – pyta nieśmiało Javier, zaglądając do przebywającej w swojej sali blondynki. Dziewczyna nie jest zbyt szczęśliwa na jego widok, ale zgadza się na rozmowę z nim
J – Po co przyszedłeś?
Ja – byłem u Jose
J – Wiem, widziałam was
Blondynka gorączkowo się rozgląda, co zaraz zauważa Valencia
Ja – coś nie tak? Nie ucieszyła cię moja wizyta prawda?
J – Nie zrozum mnie źle, ale nie powinieneś do mnie przychodzić. Nie jesteśmy przyjaciółmi. Jestem ci wdzięczna za pomoc, ale to nic nie zmienia między nami. Ja nadal ci nie ufam.
Ja – no właśnie i to mnie zastanawia. Czemu wszyscy nagle odwrócili się ode mnie, jakbym nie wiadomo w czym zawinił?
J – Javier przede mną nie musisz udawać. Ja o wszystkim wiem. Niczego u mnie nie uzyskasz jasne?
Ja - chciałem tylko zapytać o twoje samopoczucie i uprzedzić cię.
J – Uprzedzić? Przed czym?
Ja – Nie przed czym, a przed kim
J – Nic z tego nie rozumiem
Ja – Byłem u Jose i opowiedział mi o tym co między wami wczoraj zaszło
Blondynka rumieni się na samo wspomnienie
J – i co? pewnie obaj mieliście niezły ubaw, zwłaszcza ty nie?
Ja – nie rozumiem twojej uszczypliwości, ale nie ważne. Coś mu powiedziałem i powinnaś być tego świadoma
J – Jak to? Przecież mieliśmy milczeć! Czy ty zwariowałeś?! Co ty mu nagadałeś?
Ja – nic takiego, on po prostu myśli że ty i ja, że my...
J – No co?!

M – co panienka robi? – dopytuje się z zaciekawieniem Mirta – już ze dwie godziny panienka siedzi na telefonie.
A – Ach! Ale jestem zła!
M – O co chodzi?
Angela mało nie wybuchnie, od dwóch godzin wydzwania do żłobków w sprawie pracy, ale za każdym razem czeka ją odmowa, gdy pytają o ukończone studia.
A – Mama chyba jednak miała rację. Tamten żłobek to był wyjątek, nigdzie nie chcą mnie przyjąć.
M – Panienka szuka pracy?
A - Muszę coś robić, inaczej zwariuję.
M – a tamta praca?
A – Myślałam, że mama już ci wygadała ale widzę że jednak coś się przed tobą ukryje. Już tam nie pracuję, podziękowali mnie.
M – A to barany jedne!
A – Zaraz mnie coś trafi!
M – Jeśli się panienka nudzi to mam małą propozycję, ale mam nadzieję, że nie obrazi się na mnie za to panienka
A – Mów, wszystko jest lepsze od bezczynności
M – Wiem, że panienka uwielbia prace w ogrodzie. Nie mamy ogrodnika, a ja i Jaime średnio sobie radzimy. Pani Luisana też ostatnio nie za bardzo ma czas i chęci, więc może...
A – Świetny pomysł Mirto! W dodatku mamy taką piękną pogodę. Co trzeba zrobić?
M – Mogłaby panienka zająć się skalniakiem, posadzić nowe kwiatki i trochę popielić.
A – Świetnie. Zaczekam tylko na Javiera. Jak przyjdzie to wyślesz go gdzieś z małym, może na plac, a ja pójdę wtedy do ogrodu. Nie chcę zostawiać Jorgita samego w domu, kiedy wszyscy są zajęci.
M – No to super! W przeciągu godziny powinien być.

J – Co mu powiedziałeś? – pyta po raz drugi Julieta, jakby nie usłyszała za pierwszym razem słów Javiera.
Ja – w sumie to nic złego. Przecież on nadal myśli, że się nie znacie i nie wie że należysz do jego przeszłości a tak, dałem wam szansę na poznanie i być może coś więcej.
J – Z choinki się urwałeś czy co? Tylko wszystko skomplikowałeś?
Ja – czemu? Przecież teraz będzie wam łatwiej. Posłuchaj, teraz nie musisz już się przed nim ukrywać i na dodatek będziesz miała okazję, będzie mogła jemu stworzyć okazję, by cię poznał i na nowo się w tobie zakochał.
J – Zabawne, że akurat ty o tym wspominasz
Ja – co w tym zabawnego?
J – Przecież sam jesteś typowym bawidamkiem, nie wierzysz w miłość i tą całą otoczkę, dla ciebie liczy się tylko flirt i zabawa. W twoim życiu nie ma miejsca na uczucia, a teraz nagle wyskakujesz ze swatką.
Ja – nie wierz we wszystko co mówi prasa
J – Wierzę w to co widzę.
Ja – Słuchaj, ja mam tylko i wyłącznie dobre intencje. Widzę jak się męczysz, jak oboje się męczycie, bo to ewidentne, że Jose nic nie czuje do Alejandry. Jestem pewny, że gdy znowu zaczniecie się spotykać, to on znowu się w tobie zakocha. Tylko tyle. Chciałem jedynie pomóc.
J – Następnym razem się nie wtrącaj. Akurat ty jesteś najmniej odpowiednią osobą, żeby doradzać w sprawach sercowych.
Ja – masz rację. Nie mam o tym pojęcia, nigdy tego nie pojmę. Nie wszystkim dane jest doświadczenie czegoś tak pięknego. Pójdę już.
J – Tak będzie najlepiej i następnym razem, proszę, nie wtrącaj się. Nie potrzebuję niczyjej pomocy, a zwłaszcza twojej.
Ja – Życzę powrotu do zdrowia. Cześć.
J – Chyba zbyt ostro go potraktowałam – w Bonecie natychmiast narastają wyrzuty sumienia, gdy tylko chłopak znika jej z horyzontu. Sama dziwi się nad swoim ciętym językiem, ale ktoś musiał mu to w końcu powiedzieć. Przecież on nie ma pojęcia, że Angela go rozgryzła, a Julieta, jako jej siostra, teraz tym bardziej rozpamiętuje jego podłe zachowanie. – Należało mu się. Niech nie myśli, że przeszłość ujdzie mu na sucho. Nie pozwolę żeby się mieszał w sprawy między mną a Jose, skoro nie ma pojęcia o tym jak to jest kochać kogoś.

A – Hej siostro! – do sali Juliety jak burza wpada uśmiechnięta od ucha do ucha Angela i od razu zauważa nie najlepszy humor dziewczyny
A – Co się stało? Ale masz minę
J – Lepiej nie pytaj. Jestem bliska wybuchu! Ale on mnie wkurza!
A – Kto taki?
J – No on! Jose!
A – Nie może być. Przecież ty usychasz z miłości do niego
J – Nie kpij. To nie jest śmieszne. Nawet sobie nie wyobrażasz co on wyprawia!
A – No to może mnie oświecisz…

Angela ma ogromną ochotę zaśmiać się po słowach siostry, ale ze względu na nią właśnie, cudem się powstrzymuje. Nie ukrywa jednak, że to co jej wyznała, bardzo ją ucieszyło.
A – No to wreszcie coś zaczyna się dziać. Jeszcze chwila i Jose znowu się w tobie zakocha, choć na razie to pewnie bardziej zachwyt nad twoją urodą aniżeli uczucie, skoro ani słowa ze sobą nie zamieniliście.
J – Angela, mogłabyś się uspokoić. To wcale nie jest zabawne. Jestem na niego wściekła, ale na siebie też. Nie powinnam była tam się skradać. Nie chcę mącić mu w głowie, to może zaważyć na jego zdrowiu.
A – E tam. Przecież nic mu nie zdradziłaś, on nie wie kim jesteś. Po prostu spodobałaś mu się i cię pocałował, a tą Alejandrą się nie przejmuj. Jak tylko Jose się w tobie na dobre zadurzy, to ją od razu odeśle z powrotem tam skąd przyszła.
J – Nie lubisz jej?
A – A kto by taką lubił. Właściwie to sama nie wiem co o niej myśleć, ani dobra ani zła. Takie są podobno najgorsze, bo nie wiadomo czego można się po nich spodziewać.
J – Nie wiem czemu, ale wszyscy są do niej uprzedzeni. Ja poznałam ją trochę lepiej i uważam, że jest całkiem w porządku.
A – Mówiłaś, że widziałaś ich jak się całowali i co teraz powiesz? To jest w porządku?
J – Oj tam
Nagle rozlega się pukanie do drzwi
Al. – można?
J –Alejandra?
Obie dziewczyny ze zdumieniem spoglądają na wchodzącą do środka blondynkę
Al. – ja tylko na moment. Nie chciałam odejść bez pożegnania
J – Bez pożegnania? Jak to?
Teraz obie dziewczyny spoglądają na siebie i stawiają oczy ze zdumienia
Al. – wyjeżdżam i jako że byłaś dla mnie taka dobra i pomogłaś w najgorszym momencie mojego życia, to nie mogłam nie przyjść.
J – Ale jak to wyjeżdżasz?
A – Zabierasz ze sobą Jose Davida? – dopytuje zaniepokojona Angela
Al. – nie, skądże znowu. Byłam u niego i dałam mu wolną drogę.
J – Co chcesz przez to powiedzieć?
Al. – Nie mogę dłużej udawać jego narzeczonej, tym bardziej że już ją ma i to ty nią jesteś. Dlatego postanowiłam wyjechać. Mam nadzieję, że niebawem Jose odzyska pamięć i znowu będziecie razem
A – Czyś ty zwariowała! On nie może się denerwować! To mu zaszkodzi. Przecież on cię potrzebuje.
Al. – wcale nie. Wiem, że mnie nie kocha, no ale jak mógłby, skoro to Julieta jest jego prawdziwą miłością.
J – Ale on myśli że wy jesteście razem
Al. – tak, ale serca nie oszuka. Wiem, że on mnie nie kocha. Może i coś czuje, jakieś ciepłe uczucia, ale to już czas zweryfikuje. Podjęłam decyzję i nie cofnę jej. Może jeszcze się spotkamy, kto wie. Pójdę już. Uważaj na siebie i oczywiście dbaj o niego. Życzę wam jak najlepiej.
J – Naprawdę? Odchodzisz? Ale przecież ja widziałammm
Al. – co takiego?
A – Nic, nie ważne. Odprowadzę cię. - wtrąca się znienacka Angela, która
posyła Juliecie wymowne spojrzenie, a potem wychodzi z sali razem z Alejandrą.
A – Muszę przyznać, że twoje zachowanie jest bardzo szlachetne.
Al. – nie spodziewałaś się tego po mnie prawda?
A – Na pewno wyczułaś, że nie przepadam za tobą ale, w gruncie rzeczy niczego nie mogę ci zarzucić. Mam tylko głęboką nadzieję, że i tobie ułoży się życie, tam gdzie się wybierasz.
Al. – dziękuję i tego samego życzę tobie. Kiedy Jose odzyska już pamięć, dajcie mi znać. Pani Lorena będzie miała do mnie namiary.
A – Ok. Do zobaczenia
Al. – Do widzenia.

A – Mamo byłaś u Juliety? Wie już wszystko? – Angela dopada matkę zaraz po jej powrocie do domu. Po jej minie wnioskuje, że jednak Luisana niepotrzebnie przeciąga ten moment.
A – Nie powiedziałaś jej prawda?
L – To nie takie proste
A – Mamo, to by jej bardzo pomogło. Ona wciąż myśli, że jest córką gwałciciela, nie uważasz, że pora zakończyć to cierpienie?
L – Wiem, wiem aniołku, masz rację. Jutro to zrobię, ze spokojną głową. Dziś to nie był ten dzień.
A – Proszę mamo, nie zwlekaj z tym. To bardzo ważne.
L – Ostatnia tajemnica do wyjawienia. Ładnie dziś wyglądasz, tak jakoś promiennie. Co dziś robiłaś?
A – W sumie to jestem zadowolona. Jorgito rośnie jak na drożdżach, a dopiero co był taki malutki. Porobiłam trochę porządków w ogrodzie.
L – Naprawdę?
A – Aha, Mirta mnie namówiła.
L – No to muszę to zobaczyć. Z samego rana się tam przejdę.
A – A i najlepsze. Byłam w szpitalu u Juli. Nie uwierzysz co się tam dzieje?
L – Coś złego?
A – Wręcz przeciwnie. Coś czuję, że sprawy wreszcie zaczynają zmierzać w dobrym kierunku…

J – Mamo już jestem! – woła z oddali Javier. Udało mu się dotrzeć na kolację, choć z opóźnieniem.
A – Już myślałam, że olałeś starą matkę i się nie zjawisz.
J – Jaką starą, jaką starą. Cześć moja piękna.
A – A co ty masz tak dobry humor?
J – Zdaje ci się. Po prostu cieszę się z naszego spotkania.
A – Zwłaszcza, że przez ostatni tydzień codziennie się widywaliśmy, i jeszcze Jorgito z nami był, pewnie masz mnie już dość. Ach, tęsknię za tym maluszkiem, taki słodziak ten twój synek.
J – No, to był wspaniały czas. Uwielbiam go
A – A propos, nie wiem czy wiesz, ale jutro zabieram go od Angeli?
J – Jak to?
A – Zadzwoniłam dziś do niej i zapytałam, czy mogę go zabrać na parę godzin. Jako jego babcia zamierzam go rozpieszczać. Pomyślałam, że zabiorę go na spacer, a potem pójdziemy na plac zabaw. I wiesz co? Angela od razu się zgodziła.
J - Serio?
A – Tak, chyba wreszcie zaczyna nam ufać.
Javier uśmiecha się po słowach matki.
A – Upłynęło już trochę czasu. Myślisz, że nie ma żadnych szans żebyście się zeszli?
J – Nie mamo, nie licz na to. Nic z tego nie będzie, skoro Angela nic do mnie nie czuje.
A – Poznałam ją trochę i nadal nie dociera do mnie to, co mi o niej powiedziałeś, nie mogę uwierzyć, że mogła tak z tobą postąpić.
J – Może nie chciała tego celowo, może sama się w tym wszystkim pogubiła, ale jedno jest pewne, nigdy mnie nie kochała i to już się nie zmieni. Nie można kogoś zmusić do miłości.
A – Przykro mi, bo bardzo bym chciała żebyście ze sobą byli. Wymarzyłam was sobie.. Trudno, nie zawsze dostajemy w życiu to czego chcemy.
J – Dobra już z tym gadaniem, to gdzie ta kolacja?

Błyski budzą małego Jorgita, chłopiec jest bardzo niespokojny. Angela tuli go w ramionach, ale to pomaga tylko przez chwilę.
A – Co robić? Jak go uspokoić?
Dziewczyna wkłada malca do kołyski i śpiewa mu, jednak każdy kolejny brzask przemienia jej starania w pył.
A – Ale dziś okropna pogoda. Chyba sobie nie pośpimy mój mały.

Z samego rana Mirta zagląda do pokoju Angeli. Jest zaskoczona, gdy nie zastaje dziewczyny w środku, mało tego, Jorgita też nie ma w łóżeczku.
M – Gdzie oni się podziali?
Z okna pokoju pokojówka zauważa dziewczynę z synkiem przechadzającą się po podwórzu. Na dodatek jest z nimi Luisana.
M – Co one się tak rano zerwały? – dziwi się. Gdy przechodzi niechcący zawadza o szafkę i strąca leżące na niej pudełeczko. Wypada z niego szczególny przedmiot dla Angeli, Mirta doskonale go zna.
M – Myślałam, że dawno się go pozbyła. Po co go tu trzyma i to jeszcze na wierzchu, no chyba, że zebrało się panience na wspomnienia o tym łotrze.
W pudełeczku znajduje się piękny, brylantowy pierścionek, jaki Angela dostała podczas rzekomych zaręczyn od Javiera. Dziewczyna wielokrotnie próbowała się go pozbyć, ale ostatecznie nie potrafiła i do dziś przechowuje go jak najcenniejszy skarb.

A – Synu, mam do ciebie prośbę
Podczas śniadania Astrid opowiada Javierowi o tym, co odkrył wynajęty przez nią detektyw i jednocześnie żali mu się na Fedrę López.
J – Mówiłem ci żebyś się tym nie zajmowała, po co przysparzasz sobie trosk?
A – Wiem, że jestem już bardzo blisko wyjaśnienia sprawy. Nie mogę pozwolić, żeby bezczeszczono pamięć mojego brata, a twojego wuja i dlatego musisz mi pomóc
J – Niby jak?
A – Ten detektyw jest pewien, że Fedra wykorzystała stan Alonsa, żeby przejąć jego dobra, może nawet go ubezwłasnowolniła. Pracuje nad zdobyciem dowodów. Co do restauracji to już tam byłam, ale to co zastałam to po prostu się w głowie nie mieści. Ta kobieta doszczętnie zniszczyła to miejsce.
J – To przykre, ale nic już na to nie poradzimy
A – Mylisz się. Musimy przejąć ten lokal i odzyskać dobre imię, renomę, klientów. A ty na pewno na nowo ich przyciągniesz
J – Ja?
A – Jesteś znany, ludzie cię uwielbiają. Samo twoje nazwisko ich przyciągnie.
J – Mamo czy ty za bardzo się w to nie angażujesz?
A – Jestem pewna, że zrobiłbyś to samo dla brata, gdybyś go miał
J – Najpierw lepiej niech ten pan detektyw potwierdzi swoją wersję. Dopóki tego nie zrobi, nie mamy nad czym dumać mamo.
A – Wiem i oczywiście, poczekam, ale chcę wiedzieć czy mogę na ciebie liczyć.
J – Wiesz, że tobie nigdy nie odmówię.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 8:57:53 29-09-17    Temat postu:

Juli & Jose
odc.199-201
cz.62


Po obchodzie, lekarze zgodnie stwierdzili, że Jose David może dalej kurować się w domu i dali my wypis. Chłopak czeka już tylko na rodziców, którzy mają go stamtąd odebrać. Nim jednak się zjawią, wpierw odwiedza go Javier.
J – Siema! Jak tam?
JD – Hej. Super, w końcu wychodzę. Dość już mam tego miejsca.
J – Nikt nie lubi szpitali
JD – Chociaż muszę ci się przyznać, że dobrze będę go wspominał, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach
J – Co to za uśmieszek? Wiem, chodzi ci o moją kumpelę tak?
JD – Nie wiem co ona mi zrobiła, ale nie przestaję o niej myśleć, głupieję przez nią. Ej, ale wy serio tylko się kolegujecie? Nie podoba ci się?
J – No nie, przecież ci mówiłem.
JD – To dobrze
J – Czyli co? wnioskuję, że poważnie o niej myślisz?
JD – Nie wiem co ci mam odpowiedzieć. Nie znam jej, zamieniliśmy raptem parę słów. To za mało, żeby mówić o czymś realnym. Zauroczyła mnie, tyle wiem
J - Jose, a co z Alejandrą? – to pytanie psuje dobry nastrój, jaki do tej pory panował w pokoju
J – Pytam, bo to twoja narzeczona i mówiłeś mi jeszcze parę dni temu, że poprosisz ją o rękę.
JD – To zupełnie pozbawione sensu co ci powiem, ale mam wrażenie, właściwie to ja chyba nic przy niej nie czuje, to znaczy nie czuję się z nią związany, rozumiesz? Nie ma tej magii, tych emocji, tego czegoś, a nawet, choć to absurd, ale ona wydaje mi się obca, jakby nic między nami nie było. Nic do niej nie czuję, no poza sympatią i zaufaniem, no ale przecież to za mało, żeby miało być coś więcej. Co tak patrzysz? Myślisz, ze odbiło mi po tym wypadku? Może i tak, sam już nie wiem co robię
J – Wcale nie, wręcz przeciwnie. Cieszę się, że przynajmniej twoje serce jest całkowicie sprawne
JD – Co chcesz przez to powiedzieć? Javi mam wrażenie, że nikt nie jest ze mną szczery, że wy wszyscy ukrywacie przede mną wiele spraw, ty, a nawet rodzice nie mówicie mi wszystkiego. Tak czuję.
J – Powoli sam sobie przypomnisz, póki co nie słuchaj mądrych rad swojej mamusi czy kogokolwiek innego. Idź głosem serce, tyle ci mogę powiedzieć.
JD – Co to znaczy?
J – To, że jeśli Julieta naprawdę ci się podoba, to zawalcz o nią
JD – To szaleństwo. Wczoraj pożegnałem się z Alejandrą, ale wiem że ona po prostu nie daje sobie z tym wszystkim rady, że moja amnezja ją wykańcza i dlatego postanowiła ode mnie uciec, ale i tak chce być ze mną. Na pewno liczy, ze pojadę za nią. No ale jest jeszcze ta Julieta, która tak na mnie działa. Jeśli teraz będę się za nią uganiał, to nie będzie wyglądało najlepiej. Alejandra na to nie zasłużyła.
J – Chłopie, nie myśl o innych tylko o sobie. Skoro wyjechała, to widocznie wcale jej tak bardzo na tobie nie zależy. Gdyby naprawdę cię kochała, to dbałaby o ciebie i pomagała ci przypomnieć sobie wszystko, a tak, nie ma jej i zadowolona. Nie ma teraz prawa niczego od ciebie wymagać. Odeszła, to znaczy, że znowu jesteś singlem i możesz robić co ci się żywnie podoba. Takie prawa natury. Czym się przejmujesz?
JD – Ty nigdy się nie zmienisz. Całe życie będziesz tak traktował kobiety?
J – Tak? To znaczy jak?
JD – No tak przedmiotowo. Zapomniałem, że czasy liceum już się skończyły, ale ty nadal jesteś taki sam. Powiedz mi, nadal imprezujesz i co wieczór bawisz się z inną?
J – Oj Jose, gdybyś wiedział co mi się przytrafiło. Znasz mnie, wiesz że lubiłem balangi, ale nigdy, przenigdy, nie zaliczałem panienek po nocach.
JD – I całe szczęście. Byłbyś wtedy prawdziwym bucem! No gadaj, widzę twoją minę. Masz ochotę się wygadać. Co? w końcu trafiła kosa na kamień?
J – A jakbym ci powiedział, że role się odwróciły i to mnie panna zrobiła w balona?
JD – To nie uwierzyłbym, ale jeśli to prawda, to nieźle bym się uśmiał i powiedziałbym: co za ironia. Nie mów, że to cię spotkało naprawdę?
J – Kiedyś ci opowiem, ale teraz to nie najlepszy moment. Zaraz pewnie zjawią się twoi rodzice, a ja wpadłem tylko na chwilę. Zaraz muszę wracać do studia. A! zapomniałbym. Mam coś dla ciebie. Mam nadzieję, ze to pomoże ci przypomnieć sobie ostatnie lata.
Javier wyciąga spod kurtki swoją ostatnią płytę, której piosenki są w całości po hiszpańsku.
Jose David stawia oczy ze zdumienia, gdy kolega oznajmia mu, że to jego druga płyta, którą wydał.
JD – A jednak, udało ci się. Zawsze wiedziałem, że pójdziesz tą drogą. Muzyka to całe twoje życie.
J – Czekaj, mam jeszcze jeden prezent. Nie wspominałem ci o tym wcześniej, ale chyba ci to raczej nie zaszkodzi. Proszę.
JD – Przecież to….
J – Tak. Płyta nazywa się „Lo puedo lograr” i mam nadzieję, że ten tytuł będzie dla ciebie proroczy.
Javier podarowuje swojemu przyjacielowi kolejną płytę, lecz tym razem to debiutancki krążek … Juliety.
JD – Ona też śpiewa?
J – Śpiewa? To za mało powiedziane, ona jest genialna. Teraz nie będziesz mógł nie tylko oderwać od niej oczu, ale i uszu. Posłuchaj jej w wolnej chwili.
Jose David jest bardzo zaskoczony, ale jednocześnie radość go ogarnia ze wszech stron. Na samą myśl o niej robi mu się gorąco.

Lorena i Eduardo przybywają do szpitala bardzo zdenerwowani. Przez całą drogę samochodem dyskutowali i ustalali wersje wydarzeń, jakie w razie potrzeby zaserwują synowi. Przygotowali dom na jego przyjazd, nawet gosposię uprzedzili choć przyjęła to z wielki niedowierzaniem na twarzy. Cel: Jose musi wierzyć, że nic się nie zmieniło, że nadal są małżeństwem i się ubóstwiają.
Z pomocą Javiera pomagają obolałemu jeszcze Jose Davidowi wsiąść do auta, po czym odjeżdżają.
Z okna swojego pokoju obserwuje ich zasmucona Julieta.
J – Mój ukochany, mój Jose David. Czy już go nie zobaczę?
Puk, puk
L – Można?
J – Luisana? Tak, oczywiście.
Dziewczyna podbiega do kobiety i przyjmuje ją silnym uściskiem, właściwie zatapiając się w jej objęciu.
J – Jak to dobrze, że jesteś. Tak się ciesze.
L – Ja też moja mała. Tak cię uwielbiam…

L – Skarbie, obiecaj mi tylko, że nie będziesz się denerwować - Luisana wykorzystuje chwilę, że Julieta została sama w sali i decyduje się wyjawić prawdę o jej pochodzeniu. Nie mówi jej jednak najpierw o tym kto ją napadł, tylko o swoim odkryciu.
L – Kochanie przez przypadek dowiedziałam się o czymś, co dosłownie strąciło mnie z nóg. Z jednej strony nie dowierzałam i wyrzucałam sobie swoją głupotę, ale z drugiej strony nawet nie wiesz jaką poczułam ulgę i ty na pewno też ją poczujesz. Powiedz mi, jaką masz grupę krwi?
J – Rh- dlaczego pytasz?
L – O mój Boże – kobieta wzdycha, po czym wygrzebuje coś ze swojej torebki – Spójrz na to zdjęcie. Toooo
J – Jorge. Twój mąż, a mój wujek.
L – Nie, nie twój wujek tylko …tata
J – Nie Luisano, wybacz że to powiem, ale to że ty jesteś moją biologiczną matką, nie znaczy że mam twojego męża nazywać moim tatą.
L – Jorge też miał grupę RH-, podobnie jak Angela z resztą. To bardzo rzadka grupa krwi ale w całej naszej rodzinie wy obie odziedziczyłyście tą grupę.
Julieta nadal nie powiązuje ze sobą faktów, wygląda na zdezorientowaną.
J – O co chodzi? Nic nie rozumiem
L – Powiedziałam ci, że oddałam cię bratu, bo sądziłam że jesteś owocem gwałtu. Nie mogłam sobie z tym poradzić i dlatego wolałam żebyś odeszła z mojego życia, ale tamta napaść przesłoniła mi najwidoczniej cały rozum. Kiedy ten łajdak mnie zgwałcił, byłam już w ciąży.
J – Boże, co ty mi chcesz powiedzieć?
L - Dokładnie to skarbie. Byłam przekonana, żeeee Ach jak ja mogłam tak to przeoczyć?! Skarbie, twoim prawdziwym tatą nie jest tamten łajdak, tylko Jorge, mój mąż. A Angela jest nie tylko twoją przyszywaną siostrą, jest nią naprawdę
J – O Boże! O Mój Boże! Czyli jaaaa
L – Tak kochanie, jesteś nasza i tylko nasza
Obie szlochają ze wzruszenia, poruszenia, szczęścia ale też smutku że tak późno odkryły prawdę, zwłaszcza Luisana. Julieta natomiast odczuwa ogromną ulgę na wieść, że nie jest córką gwałciciela!
Obie mocno tulą się do siebie, potem jednak Luisana musi zburzyć tą chwilę bo czas, żeby wyjawiła młodszej córce resztę rewelacji. Wiadomość o tym, że Angelę i ją chciał zgwałcić ten sam typ co przed laty ich matkę mocno dotknęła dziewczynę. Na samą myśl, że był tak blisko zrealizowania swojego celu, dziewczyna aż trzęsie się ze strachu i wstrętu.

Rodzice Jose Davida starają się jak mogą udawać przed nim udane i zgrane małżeństwo, jednak z trudem im to przychodzi. Lorena nadal ma w pamięci zdradę męża i nie może dać sobie z tym rady. Nie omieszka serwować mu docinek w tym kierunku. On stara się zachować cierpliwość i opanowanie, ale ileż można? Nawet on ma limit, który się wyczerpuje. Państwo Bonavides coraz częściej się kłócą, co doskwiera chłopakowi coraz intensywniej i co za tym idzie, Jose David często wychodzi na miasto albo do Javiera żeby się wygadać.
JD – Mam już dość domu! Czuję się jak głupek, że mieszkam z rodzicami. Niepotrzebnie dałem Alejandrze wyjechać.
J – Tęsknisz za nią czy za tym, że była twoją ostoją? Wiem, potrzebujesz jej żeby uciec od rodziców, ale na pewno nie usychasz z miłości.
JD – Ale się uczepiłeś tego tematu. Zachowujesz się, jakbyś chciał za wszelką cenę zeswatać mnie ze swoją przyjaciółką.
J – Sam mówiłeś, że wpadła ci w oko
JD – No tak aleee
J – Co, za nią nie tęsknisz?
JD – Szczerze? Jak cholera! Tak chciałbym ją bliżej poznać, normalnie wariuję przez nią.
J – No to super! Już ja ci w tym pomogę. Nic się nie martw
Przez głowę Javiera przebiega chytry plan, czy się powiedzie? – Już ja ci pomogę, żebyś sobie wszystko dokładnie przypomniał – stwierdza w myślach Javier.

Dziś wreszcie do swojego domu wraca Julieta. Ze szpitala przywiozły ją wspólnie Angela z Luisaną. Dziewczyna zostaje serdecznie przyjęta przez pracowników, którzy na polecenie szefowej z tej okazji przygotowali grilla w ogrodzie.
Dziewczyna tylko przez chwilę uczestniczy w tej zabawie, bowiem nie otrząsnęła się jeszcze po tragedii, jaka ją dotknęła i woli położyć się spać. Angela zostawia synka pod jej opieką, ma nadzieję że w ten sposób jakoś ją zajmie, a mały słodziak ukoi nieco jej nerwy i poprawi nastrój.

A – To znowu ja – odpowiada po wejściu do pokoju Angela
J – Zapomniałaś czegoś?
A – Nie, masz wizytę. Zejdziesz?
J – Ja? A kto przyszedł?
A – Javier – odpowiada z przekąsem Angela
J – Javier? Do mnie?
A – Owszem. To co, idziesz do niego?
J – Czego on może chcieć? – zastanawia się Boneta
A – Idź, ja zostanę z Jorgito
J – Nie najlepiej się czuję. Nie chcę tak się pokazywać na dole. Myślisz, że to coś ważnego?
A – A skąd mam wiedzieć? – odpowiada z ciężko skrywaną irytacją Colmenaresówna
J – Czemu jesteś zła? Nie wiem po co on do mnie przyszedł? Nie patrz tak na mnie
A – Myślałam, że stoisz po mojej stronie, że się z nim nie zadajesz
J – Bo tak jest, tylko że po wypadku Jose on bardzo mu pomaga i mi też, często mi opowiada o tym jak Jose David się czuje i co słychać. Naprawdę jest w porządku.
A – Jasne, znalazł sobie pretekst, żeby tu częściej przychodzić i szydzić na nowo ze mnie
J – Angela czy ty nie przesadzasz? Zapomniałaś już jak nam pomógł tydzień temu? Tylko dzięki niemu policja cię nie zabrała.
A – Wiem, tylkoooo
J – Wydaje mi się, że ty chyba jesteś o mnie zazdrosna – Julieta zaskakuje swoją wypowiedzią siostrę
A – Co? ty chyba zwariowałaś?! – zapiera się stanowczo Angela, po czym pyta znowu – Co mam mu powiedzieć? Schodzisz czy nie?
J – A mogłabyś go poprosić na górę? Nie chcę schodzić do salonu. Mirta zaraz zacznie się przyglądać i będzie mi potem wypominała, jak ty, że z nim rozmawiam – zauważa słusznie Boneta. Jej wypowiedź nie cieszy Angeli, ale pomimo tego dziewczyna przytakuje i kolejny raz schodzi już na dół, równie mocno zestresowana co wcześniej.

Puk puk
J – Proszę
Ja – Hej. Cieszę się, że zgodziłaś się mnie przyjąć. To ważne co mam ci do powiedzenia – oznajmia Javier zaraz po wejściu do środka
J – Właściwie to nie wiem czego ode mnie chcesz, do czego zmierzasz. Przez ciebie Angela jest na mnie zła
Ja – naprawdę? Ale czemu? Przecież nie ma powodu
J – Myśli, że z tobą rozmawiam, że się spotykamy. Uważa mnie za zdrajczynię. A najgorsze, że to nie prawda.
Javier nie kryje zaskoczenia rewelacjami Bonety
J – Jestem ci wdzięczna, bo wiem jak bardzo pomagasz Jose Davidowi, ale nie myśl sobie, że nagle zostaniemy przyjaciółmi. Angela jest dla mnie najważniejsza i nigdy! nigdy nie zdradzę jej zaufania – zastrzega dziewczyna
Ja – wiesz? Właściwie to ja nic z tego nie pojmuję, ale nie ważne. Nie po to tu przyszedłem. Nie sądziłem, że moja wizyta spowoduje aż takie zniesmaczenie, dlatego będę się streszczał, żebyście ani ty ani twoja kuzynka nie musiały mnie długo oglądać.
J – Słucham?
Ja – a mogę się w międzyczasie przywitać z synem?
J – Do konkretów Javier. Nie chcę mieć problemów. Powiedz, po co przyszedłeś?
Javier bierze synka na ręce, po czym przekazuje Juliecie ważną informacje odnośnie Jose Davida.
J – co ty powiedziałeś?
Ja – Pogorszyło mu się. Rodzice mu nie pomagają, ciągle się kłócą. Zaprosiłem go do siebie, ale on zachowuje się jak duch, jakby był nieobecny. Nie wiem co dalej robić? Pomyślałem o tobie
J – o mnie? Ale ty sam doskonale wiesz, że ja mam związane ręce, nic nie mogę zrobić.
Ja – jeśli nie ty to kto?
J – Ale jak ja mogę pomóc?
Ja – Jose bardzo cię polubił, ciągle mnie o ciebie wypytuje. Posiedzisz trochę z nami i na pewno poprawi mu się nastrój. Proszę, co cię to kosztuje?
J – Nie mogę tak po prostu tam pójść, przecież on mnie nie pamięta. Jestem dla niego zupełnie obca.
Ja – i co z tego? Mówię ci przecież, że on cię polubił.
J – Nie, nie mogę
Ja –ale dlaczego? Przecież to Jose David, ten sam co przedtem, tyle że nic nie pamięta.
J – nie, to już nie ten Jose David którego znałam. Tamten był szczery i wyrozumiały, a ten jest butny i zdradliwy
Ja – co? co ty bredzisz?
J – Jemu nadal wydaje się, że ma naście lat i tak się zachowuje, a ja nie w takim Jose Davidzie się zakochałam
Ja – zaraz zaraz, chyba wiem do czego pijesz. Chodzi ci o ten pocałunek w szpitalu tak?
J – Co? skąd wiesz?
Ja – nie zapominaj że się kumplujemy.
J – Na razie, ale jak tylko Jose sobie przypomni wszystko, to wątpię że będzie nadal chciał się z tobą przyjaźnić. Pięknie się zachowałeś po jego wypadku, ale to nie przekreśla przeszłości.
Ja – Tak mnie potępiacie, a sami nie jesteście lepsi! ale nie ważne, nie będę się teraz wdawał w bezsensowne dyskusje. Nie po to przyszedłem. No to jak? Zależy ci na Jose? Pojedziesz ze mną do niego czy nie? – pyta mocno teraz poirytowany Valencia

Julieta i Javier wychodząc razem nie uniknęli wścibskich spojrzeń Mirty i pozostałych pracowników domu. Angeli ich wspólne wyjście też nie było w smak, ale duma nie pozwoliła jej niczego dociekać. Minęła się jedynie z obojgiem na korytarzu i poszła zająć się synkiem.

Przez całą drogę Julieta siedziała jak na szpilkach. Ciągle zastanawiała się, czy dobrze robi i co w ogóle wyprawia
J – To czyste szaleństwo. Czuję się jak na początku naszej znajomości. On tak mnie onieśmiela. Dobrze, że Javier będzie z nami, inaczej nie wiem co by się stało. Jego obecność całkowicie mnie paraliżuje. – docieka w myślach blondynka.

Po zaledwie kwadransie oboje są już pod blokiem Javiera.
Ja – gotowa?
J – Co mam ci odpowiedzieć? Strasznie się denerwuje
Ja – niepotrzebnie. Będzie dobrze. Chodź. Jose ucieszy się na twój widok.
Niepewna czy dobrze postępuje, Julieta udaje się wraz z Javierem do jego mieszkania. To co tam zastaje dosłownie wbija ją w fotel. Tego się nie spodziewała...

Julieta przeżywa kolejne zaskoczenie, gdy okazuje się, że Javier wcale nie zamierza towarzyszyć jej i Jose Davidowi. Chłopak sprytnie się wycofuje i zostawia parę sam na sam. Blondynka jest na niego wściekła, choć po części też cieszy się z tego prezentu od losu. Ona i Jose David sami, zupełnie sami, tak jak kiedyś.
JD – I jak ci się podoba? Sam to wszystko przygotowałem, specjalnie dla ciebie piękna nieznajoma. – oznajmia z dumą i nieskrywaną satysfakcją Jose David
Przed oczyma Juliety widnieje pięknie nakryty stół, świecą się zapachowe świece… Iście kameralny nastrój. Cała otoczka tak na nią wpływa, że aż robi jej się gorąco na ciele. Ekscytacja rośnie z każdą minutą, z każdym spojrzeniem jej ukochanego, z każdym jego gestem i zbliżającym się ku niej krokiem. Jose David podchodzi do dziewczyny i nagle zza jego pleców wyłania się piękny, wielki, bukiet czerwonych róż. Tego Boneta się nie spodziewała, na ich widok twarz jej jaśnieje, a na policzkach pojawiają się niesłabnące rumieńce. Dziewczyna jest tak rozemocjonowana, że nie panując nad sobą, już po chwili wtula się mocno w ramiona Bonavidesa i pochłania jego bliskość niemal szturmem.
Oboje płoną teraz żarzącym się ogniem. Wystarczył im sam uścisk, by zasmakować wrót nieba. Czy kolacja zamieni się w szybki deser?

Julieta zatraca się w objęciu Jose Davida i tańczy z nim w rytm spokojnej, romantycznej piosenki. Na tą jedną chwilę oboje zdają się zapomnieć o wszystkim i upajają się swoją wspólną przestrzenią. Gdy piosenka się kończy, Jose David uśmiecha się szeroko do rozmarzonej Juliety i kierując wzrok na jej usta... zmierza w ich kierunku. Gdy już prawie styka się z nimi, Julieta niespodziewanie odpycha go od siebie i spoglądając na niego z rezerwą, rzuca piorunujące spojrzenie! Po czym biegnie do drzwi jakby chciała jak najszybciej od niego uciec. Jose David kompletnie nie pojmuje jej zachowania. Staje jak wryty i nie dowierza w to co się właśnie stało.
JD – To jakaś wariatka! – stwierdza. – Sama nie wie czego chce. - Cierpliwość chłopaka jest teraz wystawiona na wielką próbę. Bonavides jest bliski wybuchu złości, Julieta bardzo go zbulwersowała w najmniej oczekiwanym momencie.

JD – Nic z tego nie rozumiem. Sama przychodziła do mojej sali w nocy, teraz zgodziła się ze mną spotkać, a mimo to ucieka ode mnie. Nic z tego nie pojmuję. Myślałem, że jej na mnie zależy, ale ona tak dziwnie się zachowuje. – Jose David nie przestaje dumać nad niecodziennym i niezrozumiałym zachowaniem blondynki ze szpitala, która podbiła jego zmysły. Włącza nawet jej płytę, którą podarował mu Javier, ale zasiany w nim gniew jest tak wielki, że nie może znieść kolejnych nut piosenki Es de verdad i zaraz wyłącza odtwarzacz. Nie ulega wątpliwości, że chłopak miał pewne plany dotyczące ich wspólnego wieczoru, plany, które dziewczyna w mig przekreśliła i to go najmocniej wkurza. A takie iścił sobie nadzieje.
JD – Mam dość! Skoro jest taka niezdecydowana, to może wcale się mną nie interesuje? A może Javier sobie coś ubzdurał i na siłę ją tutaj zwabił? Nie będzie szukał mi panienek. Koniec z tym! Ta Julieta to jakaś pomyłka, trzeba było zatrzymać Alejandrę. Ona jest aniołem przy tej wariatce. Nigdy nie zrobiłaby ze mnie takiego durnia. Dłużej nie wytrzymam w tym mieście, nie wiem jak to zrobię, ale nie mogę tu dłużej przebywać. Nie!
Julieta wraca do domu cała przemoczona. Akurat się rozpadało, gdy wysiadała z autobusu, a od przystanku do domu musiała przejść jeszcze pół kilometra. Zziębnięta i zasmucona od razu chroni się w swojej sypialni. A tam ku jej zaskoczeniu czeka już na nią… Angela.

A – Czego chciał Javier? – pyta siostrę prosto z mostu wzburzona Angela. Julieta widząc jej irytację, szybko odpowiada, by nie mieć z nią żadnych spięć. Poprzez reakcję Angeli zauważa też bardzo ważną rzecz i wysuwa wnioski, o których jednak woli jej nie mówić.
J – Zabrać mnie do siebie yyyy – natychmiast dodaje - to znaczy do Jose Davida, bo on akurat u niego jest.
A – Jose David u niego? A co on tam robi? Tak się zaprzyjaźnili?
J – Nie zapominaj że Jose nie pamięta o ich kłótni
A – No tak, a Javier to do cna wykorzystuje
J – Wcale nie, i wiem, że ty też wcale tak nie myślisz. Javier naprawdę się o niego martwi i pomaga mu
A – Pomaga? A w czym?
J – Pozwolił mu zamieszkać u siebie w mieszkaniu
A – Ale przecież Jose ma gdzie mieszkać. Jego mama nawet udaje pogodzenie z panem Eduardem, żeby tylko niczego nie podejrzewał
J – No właśnie o nich chodzi. Javier mi powiedział, że ta niby zgoda nie za bardzo im wychodzi i Jose jest w szoku, że jego rodzice tak źle się ze sobą dogadują no i poza tym, znasz panią Lorenę. Wkurza go jej nadopiekuńczość.
A – W sumie nie dziwię się mu. Pani Lorena to złota kobieta, ale potrafi też zaleźć za skórę.
J – Javier przyjechał po mnie, bo chciał żebym pocieszyła Jose Davida, to znaczy ja myślałam, że to o to mu chodziło, ale wcale nie, to był podły podstęp! – unosi się Boneta
A – Co się stało? Coś ci zrobił? – pyta zaniepokojona Colmenaresówna
J – Nie, tylkoooo na siłę bawi się w swata, a mi się to nie podoba.
A – Swata?
J – Razem z Jose zmówili się i kiedy tam pojechałam, Javier zostawił nas samych. Ukartowali to, rozumiesz?
A – Nie za bardzo szczerze mówiąc
J – Wchodzę do środka i widzę jego, elegancko ubranego, wypachnionego. Boże jak on pachniał! myślałam że utonę w tej woni.! - zachwyca się Julieta - Był taki słodki i jeszcze te róże na dywanie. Przygotował kolację ze świecami, i nawet muzykę włączył.
A – O matko Juli, to brzmi jak randka i to nie byle jaka.
J – Bo to była randka.
A – No to chyba powinnaś się cieszyć, a nie złościć. To znaczy, że on sobie ciebie przypomina.
J – Jakie przypomina!? Angela, zejdź na ziemię!
A – Jestem na niej i twardo po niej stąpam, wbrew pozorom. Ile ja bym dała, żeby doczekać czegoś takiego. To takie romantyczne – odrzeka rozmarzona Angela
J – Nie wiesz co mówisz. Tak okropnie się poczułam, jak jakiś przedmiot, nie wiem jak to ująć. Tak mnie obaj wkurzyli. Jose bo traktuje mnie jak pierwszą lepszą, a Javier bo mu pomaga.
A – Pierwszą lepszą? Nic nie rozumiem
J – Angela, on mnie w ogóle nie pamięta. Dopiero co rozstał się ze swoją dziewczyną, potem pocałował mnie w szpitalu kompletnie nic o mnie nie wiedząc a teraz, chociaż prawie słowa ze sobą nie zamieniliśmy, on już szykuje mi kameralną kolację i …
A – I…?
J – Myślę, wydaje mi się, że gdybym nie powstrzymała nas na czas, to skończylibyśmy w …
A – Juli, chcesz mi powiedzieć że…
J – Przytulił mnie jak tylko zostaliśmy sami, a ja całkowicie się wyłączyłam, nie wiem gdzie podział się mój rozum. Zatraciłam się w nim, muzyka zaczęła grać i w dodatku moją ulubioną piosenkę no i on tak mnie objął czule, tak tulił, aż prawie mnie pocałował.
A – Jejku! Juli, co tam zaszło?
J – Nic, bo uciekłam, ale sama powiedz: o czym to świadczy?
A – Że bardzo mu się podobasz
J – Nie! Wcale nie! Może i wpadłam mu w oko, ale on nic do mnie nie czuje poza pociągiem fizycznym i to tak mnie boli rozumiesz?
A – Szczerze? Nie.
J – Angela, on pójdzie do łóżka z każdą dziewczyną, która tego zechce.
A – Juli nie przeginaj. Gadamy o Jose Davidzie, nie o Javierze! – odrzeka ze złością Angela
J – Rzecz w tym, że Jose czuje się jakby nadal był nastolatkiem i tak też się zachowuje. Ja wiem, że on zawsze był rozsądny i że nie uganiał się za każdą spódniczką, ale teraz jest trochę inaczej. Jego umysł ma te naście lat, ale ciało jest dojrzałe i mam wrażenie, że to już nie ten sam Jose David, w którym się zakochałam. Czuję, że go straciłam i nie odzyskam, jeśli pamięć mu nie wróci.
A – Nie wiem co mam ci powiedzieć. Sama nie jestem zbyt doświadczona w tych sprawach, wiesz jak potoczyło się moje życie. Ja nie powinnam nikogo osądzać ani nikomu doradzać, ale jedno ci powiem. Takiej miłości jak wasza, nigdzie indziej nie widziałam i nawet jeśli ma to być chwila szaleństwa, jakiegoś niepojętego impulsu, to warto, Juli, warto! Wasza miłość jest ponad to i nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale idź za głosem serca. Ono wskaże ci drogę. Jestem tego pewna.
J – Czyli co zrobiłabyś na moim miejscu? Miałam tam zostać i co? Oddać mu się? Tak po prostu?
A – Nie, nie tak po prostu, bo wasza miłość nie istnieje tak po prostu. Nie wiem, czy to był ten moment, ale powinnaś była chociaż z nim zostać i pobyć. Nie wiem jak on zareaguje na twoje odtrącenie. Nie pomyślałaś, że może poczuć się tym dotknięty?
J – Nie, w ogóle o tym nie pomyślałam. Chciałam tylko jak najszybciej stamtąd uciec. Nawet nie pamiętam co było potem, czy pobiegł za mną? Chciałam tylko znaleźć się jak najdalej od niego. Nie patrz tak na mnie. Ja naprawdę nie czuję się dobrze, jest mi tak źle, nawet sobie nie wyobrażasz jak to boli, gdy ukochana osoba cię nie pamięta. – Julieta rozkleja się na dobre – dłużej już tego nie wytrzymam, czuję że już nie dam rady.
A – Dobrze już Juli, już. Uspokój się. Jak ty nie dasz rady to kto? Będzie dobrze, chodź. Jose niedługo odzyska pamięć i będzie tak jak dawniej.
Angela pociesza siostrę jeszcze przez kolejne długie minuty, ta jednak jest tak zdruzgotana, że nie przynosi to żadnych rezultatów. Angela widząc ją w tak trudnym położeniu, nie śmie nawet wspomnieć jej o poprawie stanu Leoncia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:21:26 27-12-17    Temat postu:

Angela & Javier
odc.199-201
cz.62


Po obchodzie, lekarze zgodnie stwierdzili, że Jose David może dalej kurować się w domu i dali my wypis. Chłopak czeka już tylko na rodziców, którzy mają go stamtąd odebrać. Nim jednak się zjawią, wpierw odwiedza go Javier.
J – Siema! Jak tam?
JD – Hej. Super, w końcu wychodzę. Dość już mam tego miejsca.
J – Nikt nie lubi szpitali
JD – Chociaż muszę ci się przyznać, że dobrze będę go wspominał, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach
J – Co to za uśmieszek? Wiem, chodzi ci o moją kumpelę tak?
JD – Nie wiem co ona mi zrobiła, ale nie przestaję o niej myśleć, głupieję przez nią. Ej, ale wy serio tylko się kolegujecie? Nie podoba ci się?
J – No nie, przecież ci mówiłem.
JD – To dobrze
J – Czyli co? wnioskuję, że poważnie o niej myślisz?
JD – Nie wiem co ci mam odpowiedzieć. Nie znam jej, zamieniliśmy raptem parę słów. To za mało, żeby mówić o czymś realnym. Zauroczyła mnie, tyle wiem
J - Jose, a co z Alejandrą? – to pytanie psuje dobry nastrój, jaki do tej pory panował w pokoju
J – Pytam, bo to twoja narzeczona i mówiłeś mi jeszcze parę dni temu, że poprosisz ją o rękę.
JD – To zupełnie pozbawione sensu co ci powiem, ale mam wrażenie, właściwie to ja chyba nic przy niej nie czuje, to znaczy nie czuję się z nią związany, rozumiesz? Nie ma tej magii, tych emocji, tego czegoś, a nawet, choć to absurd, ale ona wydaje mi się obca, jakby nic między nami nie było. Nic do niej nie czuję, no poza sympatią i zaufaniem, no ale przecież to za mało, żeby miało być coś więcej. Co tak patrzysz? Myślisz, ze odbiło mi po tym wypadku? Może i tak, sam już nie wiem co robię
J – Wcale nie, wręcz przeciwnie. Cieszę się, że przynajmniej twoje serce jest całkowicie sprawne
JD – Co chcesz przez to powiedzieć? Javi mam wrażenie, że nikt nie jest ze mną szczery, że wy wszyscy ukrywacie przede mną wiele spraw, ty, a nawet rodzice nie mówicie mi wszystkiego. Tak czuję.
J – Powoli sam sobie przypomnisz, póki co nie słuchaj mądrych rad swojej mamusi czy kogokolwiek innego. Idź głosem serce, tyle ci mogę powiedzieć.
JD – Co to znaczy?
J – To, że jeśli Julieta naprawdę ci się podoba, to zawalcz o nią
JD – To szaleństwo. Wczoraj pożegnałem się z Alejandrą, ale wiem że ona po prostu nie daje sobie z tym wszystkim rady, że moja amnezja ją wykańcza i dlatego postanowiła ode mnie uciec, ale i tak chce być ze mną. Na pewno liczy, ze pojadę za nią. No ale jest jeszcze ta Julieta, która tak na mnie działa. Jeśli teraz będę się za nią uganiał, to nie będzie wyglądało najlepiej. Alejandra na to nie zasłużyła.
J – Chłopie, nie myśl o innych tylko o sobie. Skoro wyjechała, to widocznie wcale jej tak bardzo na tobie nie zależy. Gdyby naprawdę cię kochała, to dbałaby o ciebie i pomagała ci przypomnieć sobie wszystko, a tak, nie ma jej i zadowolona. Nie ma teraz prawa niczego od ciebie wymagać. Odeszła, to znaczy, że znowu jesteś singlem i możesz robić co ci się żywnie podoba. Takie prawa natury. Czym się przejmujesz?
JD – Ty nigdy się nie zmienisz. Całe życie będziesz tak traktował kobiety?
J – Tak? To znaczy jak?
JD – No tak przedmiotowo. Zapomniałem, że czasy liceum już się skończyły, ale ty nadal jesteś taki sam. Powiedz mi, nadal imprezujesz i co wieczór bawisz się z inną?
J – Oj Jose, gdybyś wiedział co mi się przytrafiło. Znasz mnie, wiesz że lubiłem balangi, ale nigdy, przenigdy, nie zaliczałem panienek po nocach.
JD – I całe szczęście. Byłbyś wtedy prawdziwym bucem! No gadaj, widzę twoją minę. Masz ochotę się wygadać. Co? w końcu trafiła kosa na kamień?
J – A jakbym ci powiedział, że role się odwróciły i to mnie panna zrobiła w balona?
JD – To nie uwierzyłbym, ale jeśli to prawda, to nieźle bym się uśmiał i powiedziałbym: co za ironia. Nie mów, że to cię spotkało naprawdę?
J – Kiedyś ci opowiem, ale teraz to nie najlepszy moment. Zaraz pewnie zjawią się twoi rodzice, a ja wpadłem tylko na chwilę. Zaraz muszę wracać do studia. A! zapomniałbym. Mam coś dla ciebie. Mam nadzieję, ze to pomoże ci przypomnieć sobie ostatnie lata.
Javier wyciąga spod kurtki swoją ostatnią płytę, której piosenki są w całości po hiszpańsku.
Jose David stawia oczy ze zdumienia, gdy kolega oznajmia mu, że to jego druga płyta, którą wydał.
JD – A jednak, udało ci się. Zawsze wiedziałem, że pójdziesz tą drogą. Muzyka to całe twoje życie.
J – Czekaj, mam jeszcze jeden prezent. Nie wspominałem ci o tym wcześniej, ale chyba ci to raczej nie zaszkodzi. Proszę.
JD – Przecież to….
J – Tak. Płyta nazywa się „Lo puedo lograr” i mam nadzieję, że ten tytuł będzie dla ciebie proroczy.
Javier podarowuje swojemu przyjacielowi kolejną płytę, lecz tym razem to debiutancki krążek … Juliety.
JD – Ona też śpiewa?
J – Śpiewa? To za mało powiedziane, ona jest genialna. Teraz nie będziesz mógł nie tylko oderwać od niej oczu, ale i uszu. Posłuchaj jej w wolnej chwili.
Jose David jest bardzo zaskoczony, ale jednocześnie radość go ogarnia ze wszech stron. Na samą myśl o niej robi mu się gorąco.

Lorena i Eduardo przybywają do szpitala bardzo zdenerwowani. Przez całą drogę samochodem dyskutowali i ustalali wersje wydarzeń, jakie w razie potrzeby zaserwują synowi. Przygotowali dom na jego przyjazd, nawet gosposię uprzedzili choć przyjęła to z wielki niedowierzaniem na twarzy. Cel: Jose musi wierzyć, że nic się nie zmieniło, że nadal są małżeństwem i się ubóstwiają.
Z pomocą Javiera pomagają obolałemu jeszcze Jose Davidowi wsiąść do auta, po czym odjeżdżają.

M – Wszystko już wysprzątane panienko. Odkurzyłam caluśki pokój i zebrałam wszystkie kurze. Jorgito nawet nie kichnie.
Chwali się swoją pracą Mirta.
A – Wspaniale. Bardzo ci dziękuję. Skorzystam, ze mam wolną chwilę i rozejrzę się za jakimiś ofertami pracy.
M – Panienko czy ja mogę o coś zapytać?
Angela podejrzliwie spogląda na swoją pokojówkę.
A – Mam się bać?
M – Nie, co też panienka?
A – Już myślałam, że może planujesz nas opuścić, albo coś w tym stylu
M – Opuścić? Ja? No gdzieżby. Ja panienki nigdy nie zostawię.
A – Może kiedyś będziesz musiała
M – A co ma panienka jakieś plany?
A – No może kiedyś w końcu się wyprowadzę i
M – I zabierze mnie panienka ze sobą
A – Och Mirto. Jak będę miała męża to sama wiesz, jak jest w małżeństwie
M – To panienka planuje jeszcze małżeństwo?
A – Przecież nigdy nie brałam ślubu to jak jeszcze?
M – No bo ja miałam na myśli, no że po tym wszystkim panienka by jeszcze chciała?
A – A dlaczego nie?
M – Ale nie z nim chyba?
A – Jeśli masz na myśli Javiera to oczywiście że nie z nim. Nigdy nie wybaczę mu tego co mi zrobił i nigdy też mu nie zaufam na nowo. Musiałabym chyba upaść na głowę.
M – No to z kim?
A – Oj Mirto, nie wiem. Może poznam kogoś odpowiedniego, kto …kto pomoże mi…
M – Zapomnieć o nim
A – Nie! Kto pomoże mi uwierzyć w miłość
M – I naprawdę panienka nie widzi już szansy na zejście się z …
A – Tak! Co się go tak uczepiłaś. Javier mnie już nie interesuje, nie obchodzi mnie.
M – Jest panienka pewna?
A – Co mnie tak męczysz? Przecież mówię!
M – To dziwne
A – O to mnie chciałaś zapytać?
M – No tak, ale w sumie to sama nie wiem po co to drążę. No ale zobaczyłam ten piękny pierścionek – w tej chwili pokojówka wyjmuje pudełeczko a z jego środka wspomniany przedmiot – i przypomniałam sobie jak on go panience wręczył. Byłam przy tym, to był najbardziej wzruszający moment w moim życiu, choć mnie bezpośrednio nie dotyczył. Było tak pięknie, że nawet ja zmieniłam zdanie co do niego i uwierzyłam mu. A teraz…
Angela ze zdenerwowania szybko wyrywa pierścionek z rąk pokojówki i przeszywa ją wściekłym wzrokiem
A –A teraz co?
M – On tak pięknie się ostatnio zachował, i tak o panienkę zabiegał po swoim powrocie, że na nowo zaczął mnie przekonywać. Podziwiam panienkę, ja dawno bym zmiękła.
Angela z trudem opanowuje łzy, które teraz dobiegają z jej oczu.
A – Po co do tego wracasz? Po co mnie tym katujesz?
M – jakby on panience był obojętny jak mówi, to by panienka dawno wyrzuciła ten pierścionek i nie denerwowała się tak jak teraz.
A – Czego ty chcesz? Co mam ci powiedzieć?
M – Nie wiem panienko, ale teraz jest ten moment. Albo panienka znowu da mu szansę, o którą widać, że on walczy, albo raz na zawsze pozbędzie się go z serca i pocieszy się innym. Tylko w ten sposób uzyska panienka spokój.
A – mówisz tak jakby miłość była nam dana z automatu, a tak się nie da. Człowiek nie wybiera w kim ma się zakochać.
M – Niech panienka z nim szczerze porozmawia. Może da się coś jeszcze zrobić.
A – Nigdy nie sądziłam, że akurat ty, ty Mirto, poradzisz mi coś takiego. Zawsze byłaś nieufna, wrogo do niego nastawiona i czas pokazał, że się nie myliłaś, a teraz co? Nagle obstajesz za nim?
M – Wcale nie za nim tylko za panienką. Chcę panienki szczęścia i panienki maluszka też. Pewnie się mylę, ale przeczucie mówi mi, że powinna panienka powiedzieć mu dlaczego z nim zerwała.
A – Zwariowałaś?!
M – Wiem, że panienka tego nigdy nie chciała, że wolała go oszukać robiąc z siebie najgorszą kobietę, ale kto wie, czy on nie zna prawdy. Ta brunetka z którą panienkę zdradzał, mogła mu od razu powiedzieć o wizycie u panienki.
A – Nie! On nie wie! To nie było w jej interesie, poza tym wypominał mi to i nieraz. Nic mu nie powiem, niech nadal myśli, że to ja z niego zakpiłam. Wolę to o stokroć, niż żeby śmiał się z mojej dziecinnej naiwności. I koniec z tą dyskusją. Nie będziemy już do tego wracać! Jasne?! Ten rozdział już się zakończył i to na zawsze.
M – Ok., to niech panienka pozbędzie się tego pierścionka, tu i teraz!
A – Co?
M – Słyszała panienka, skoro to już koniec to i pierścionka nie powinno być.

Rodzice Jose Davida starają się jak mogą udawać przed nim udane i zgrane małżeństwo, jednak z trudem im to przychodzi. Lorena nadal ma w pamięci zdradę męża i nie może dać sobie z tym rady. Nie omieszka serwować mu docinek w tym kierunku. On stara się zachować cierpliwość i opanowanie, ale ileż można? Nawet on ma limit, który się wyczerpuje. Państwo Bonavides coraz częściej się kłócą, co doskwiera chłopakowi coraz intensywniej i co za tym idzie, Jose David często wychodzi na miasto albo do Javiera żeby się wygadać.
JD – Mam już dość domu! Czuję się jak głupek, że mieszkam z rodzicami. Niepotrzebnie dałem Alejandrze wyjechać.
J – Tęsknisz za nią czy za tym, że była twoją ostoją? Wiem, potrzebujesz jej żeby uciec od rodziców, ale na pewno nie usychasz z miłości.
JD – Ale się uczepiłeś tego tematu. Zachowujesz się, jakbyś chciał za wszelką cenę zeswatać mnie ze swoją przyjaciółką.
J – Sam mówiłeś, że wpadła ci w oko
JD – No tak aleee
J – Co, za nią nie tęsknisz?
JD – Szczerze? Jak cholera! Tak chciałbym ją bliżej poznać, normalnie wariuję przez nią.
J – No to super! Już ja ci w tym pomogę. Nic się nie martw
Przez głowę Javiera przebiega chytry plan, czy się powiedzie? – Już ja ci pomogę, żebyś sobie wszystko dokładnie przypomniał – stwierdza w myślach Javier.

Dziś wreszcie do swojego domu wraca Julieta. Ze szpitala przywiozły ją wspólnie Angela z Luisaną. Dziewczyna zostaje serdecznie przyjęta przez pracowników, którzy na polecenie szefowej z tej okazji przygotowali grilla w ogrodzie.
Dziewczyna tylko przez chwilę uczestniczy w tej zabawie, bowiem nie otrząsnęła się jeszcze po tragedii, jaka ją dotknęła i woli położyć się spać. Angela zostawia synka pod jej opieką, ma nadzieję że w ten sposób jakoś ją zajmie, a mały słodziak ukoi nieco jej nerwy i poprawi nastrój.

Nogi się pod Angelą uginają, gdy schodząc zauważa wyczekującego na dole Javiera. Chłopak od razu ją dostrzega i zawiesza na niej swoje piękne piwne oczy.
A – Co tu robisz? Miałeś dopiero jutro wpaść po Jorgita
J – Wiem, ale mogę chyba przy okazji do niego zajrzeć, skoro już tu jestem?
A – Przy okazji?
J – Podobno Julieta jest już w domu, przyszedłem do niej. Drzwi były uchylone i wszedłem, czekałem aż ktoś mnie przyjmie, no i wtedy ty zeszłaś.
A – Czego od niej chcesz? – w głosie Angeli czuć nutkę zazdrości
Javier zerka na nią zaciekawiony jej niemiłą reakcją, a na jego twarzy pojawia się lekki, skryty uśmieszek.
J – Mam do niej sprawę. Myślisz, że może mnie przyjąć?
A – Wątpię, Julieta nie czuje się najlepiej
J – Ale możesz ją chyba uprzedzić, że przyszedłem?
Blondynka z trudem dławi w sobie złość i rusza z powrotem na górę, by zapytać Julietę czy spotka się z jej byłym. On tym czasem odprowadza ją triumfalnym wzrokiem, jakby wyczuł, że nie jest obojętny tej blondynce, choć po chwili puka się w czoło. Przecież ona go nie kocha, nie kochała i nie pokocha. Co on sobie wyobraża a raczej próbuje wyobrazić!!

A – To znowu ja – odpowiada po wejściu do pokoju Angela
J – Zapomniałaś czegoś?
A – Nie, masz wizytę. Zejdziesz?
J – Ja? A kto przyszedł?
A – Javier – odpowiada z przekąsem Angela
J – Javier? Do mnie?
A – Owszem. To co, idziesz do niego?
J – Czego on może chcieć? – zastanawia się Boneta
A – Idź, ja zostanę z Jorgito
J – Nie najlepiej się czuję. Nie chcę tak się pokazywać na dole. Myślisz, że to coś ważnego?
A – A skąd mam wiedzieć? – odpowiada z ciężko skrywaną irytacją Colmenaresówna
J – Czemu jesteś zła? Nie wiem po co on do mnie przyszedł? Nie patrz tak na mnie
A – Myślałam, że stoisz po mojej stronie, że się z nim nie zadajesz
J – Bo tak jest, tylko że po wypadku Jose on bardzo mu pomaga i mi też, często mi opowiada o tym jak Jose David się czuje i co słychać. Naprawdę jest w porządku.
A – Jasne, znalazł sobie pretekst, żeby tu częściej przychodzić i szydzić na nowo ze mnie
J – Angela czy ty nie przesadzasz? Zapomniałaś już jak nam pomógł tydzień temu? Tylko dzięki niemu policja cię nie zabrała.
A – Wiem, tylkoooo
J – Wydaje mi się, że ty chyba jesteś o mnie zazdrosna – Julieta zaskakuje swoją wypowiedzią siostrę
A – Co? ty chyba zwariowałaś?! – zapiera się stanowczo Angela, po czym pyta znowu – Co mam mu powiedzieć? Schodzisz czy nie?
J – A mogłabyś go poprosić na górę? Nie chcę schodzić do salonu. Mirta zaraz zacznie się przyglądać i będzie mi potem wypominała, jak ty, że z nim rozmawiam – zauważa słusznie Boneta. Jej wypowiedź nie cieszy Angeli, ale pomimo tego dziewczyna przytakuje i kolejny raz schodzi już na dół, równie mocno zestresowana co wcześniej.
Javier nie zmienia swojego nastawienia ani trochę. Wodzi wzrokiem za blondynką, gdy ta tylko pojawia się na horyzoncie.
A – Julieta jest teraz z Jorgitem w naszym pokoju. Nie czuje się najlepiej, ale przyjmie cię. Poprosiła, żebyś wszedł na górę.
J – Dziękuję.
Ku zdumieniu i irytacji Angeli, Javier mija ją obojętnie i wchodzi po schodach na górę. Nawet się nie obejrzał, co nieco zdenerwowało Angelę, bo okazał jej całkowitą ignorancję. Jednocześnie boli ją, że odwiedza jej siostrę.
Jej kwaśną minę zauważa Mirta, która akurat wchodzi do salonu i nie omieszka skomentować jej zachowania.
M – Ktoś tu chyba jest zazdrosny?
A – Zgłupiałaś czy co?!
M – Mnie panienka nie oszuka. Tak naprawdę to panienka sama nie wie czego chce. Z jednej strony najchętniej by panienka uciekła i to jak najdalej, ale z drugiej marzy, żeby z nim być.
A – Może byś się w końcu przymknęła. Za wiele sobie pozwalasz.
M – Panienka wybaczy, ale to widać. Tak się panienka męczy.
A – Odczep się ode mnie w końcu! – Angela o mało nie wybuchnie ze złości. Docinki jej pokojówki jeszcze bardziej pogłębiają jej frustrację. Mirta trafiła w samo sedno, Angela jest bardzo niezdecydowana i sama nie wie, do czego zmierza swoim postępowaniem. Kilka dni temu służąca kazała jej pozbyć się pierścionka podarowanego przez Javiera, ale do dziś dnia nadal się go nie pozbyła…

Puk puk
J – Proszę
Ja – Hej. Cieszę się, że zgodziłaś się mnie przyjąć. To ważne co mam ci do powiedzenia – oznajmia Javier zaraz po wejściu do środka
J – Właściwie to nie wiem czego ode mnie chcesz, do czego zmierzasz. Przez ciebie Angela jest na mnie zła
Ja – naprawdę? Ale czemu? Przecież nie ma powodu
J – Myśli, że z tobą rozmawiam, że się spotykamy. Uważa mnie za zdrajczynię. A najgorsze, że to nie prawda.
Javier nie kryje zaskoczenia rewelacjami Bonety
J – Jestem ci wdzięczna, bo wiem jak bardzo pomagasz Jose Davidowi, ale nie myśl sobie, że nagle zostaniemy przyjaciółmi. Angela jest dla mnie najważniejsza i nigdy! nigdy nie zdradzę jej zaufania – zastrzega dziewczyna
Ja – wiesz? Właściwie to ja nic z tego nie pojmuję, ale nie ważne. Nie po to tu przyszedłem. Nie sądziłem, że moja wizyta spowoduje aż takie zniesmaczenie, dlatego będę się streszczał, żebyście ani ty ani twoja kuzynka nie musiały mnie długo oglądać.
J – Słucham?
Ja – a mogę się w międzyczasie przywitać z synem?
J – Do konkretów Javier. Nie chcę mieć problemów. Powiedz, po co przyszedłeś?
Javier bierze synka na ręce, po czym przekazuje Juliecie ważną informacje odnośnie Jose Davida.
J – co ty powiedziałeś?
Ja – Pogorszyło mu się. Rodzice mu nie pomagają, ciągle się kłócą. Zaprosiłem go do siebie, ale on zachowuje się jak duch, jakby był nieobecny. Nie wiem co dalej robić? Pomyślałem o tobie
J – o mnie? Ale ty sam doskonale wiesz, że ja mam związane ręce, nic nie mogę zrobić.
Ja – jeśli nie ty to kto?
J – Ale jak ja mogę pomóc?
Ja – Jose bardzo cię polubił, ciągle mnie o ciebie wypytuje. Posiedzisz trochę z nami i na pewno poprawi mu się nastrój. Proszę, co cię to kosztuje?
J – Nie mogę tak po prostu tam pójść, przecież on mnie nie pamięta. Jestem dla niego zupełnie obca.
Ja – i co z tego? Mówię ci przecież, że on cię polubił.
J – Nie, nie mogę
Ja –ale dlaczego? Przecież to Jose David, ten sam co przedtem, tyle że nic nie pamięta.
J – nie, to już nie ten Jose David którego znałam. Tamten był szczery i wyrozumiały, a ten jest butny i zdradliwy
Ja – co? co ty bredzisz?
J – Jemu nadal wydaje się, że ma naście lat i tak się zachowuje, a ja nie w takim Jose Davidzie się zakochałam
Ja – zaraz zaraz, chyba wiem do czego pijesz. Chodzi ci o ten pocałunek w szpitalu tak?
J – Co? skąd wiesz?
Ja – nie zapominaj że się kumplujemy.
J – Na razie, ale jak tylko Jose sobie przypomni wszystko, to wątpię że będzie nadal chciał się z tobą przyjaźnić. Pięknie się zachowałeś po jego wypadku, ale to nie przekreśla przeszłości.
Ja – Tak mnie potępiacie, a sami nie jesteście lepsi! ale nie ważne, nie będę się teraz wdawał w bezsensowne dyskusje. Nie po to przyszedłem. No to jak? Zależy ci na Jose? Pojedziesz ze mną do niego czy nie? – pyta mocno teraz poirytowany Valencia

Julieta i Javier wychodząc razem nie uniknęli wścibskich spojrzeń Mirty i pozostałych pracowników domu. Angeli ich wspólne wyjście też nie było w smak, ale duma nie pozwoliła jej niczego dociekać. Minęła się jedynie z obojgiem na korytarzu i poszła zająć się synkiem.

Przez całą drogę Julieta siedziała jak na szpilkach. Ciągle zastanawiała się, czy dobrze robi i co w ogóle wyprawia
J – To czyste szaleństwo. Czuję się jak na początku naszej znajomości. On tak mnie onieśmiela. Dobrze, że Javier będzie z nami, inaczej nie wiem co by się stało. Jego obecność całkowicie mnie paraliżuje. – docieka w myślach blondynka.

Po zaledwie kwadransie oboje są już pod blokiem Javiera.
Ja – gotowa?
J – Co mam ci odpowiedzieć? Strasznie się denerwuje
Ja – niepotrzebnie. Będzie dobrze. Chodź. Jose ucieszy się na twój widok.
Niepewna czy dobrze postępuje, Julieta udaje się wraz z Javierem do jego mieszkania. To co tam zastaje dosłownie wbija ją w fotel. Tego się nie spodziewała...

W tym samym czasie Angela czuje ogromną złość, która pali ją od środka. Dziewczyna wie doskonale, że nie ma żadnych powodów by wątpić w uczciwość i lojalność siostry, ale wścieka się na samą myśl, że ma tak dobre relacje z jej byłym i on w dodatku tak się panoszy teraz w jej życiu!
A – Samarytanin się znalazł! Ale on mnie wkurza!
Nagle rozlega się pukanie. Z pracy wróciła właśnie Luisana i ma dla córki niezbyt dobre wiadomości…
L – Zadzwoniłam dziś, żeby zapytać o stan zdrowia Leoncia, tego łajdaka który was zaatakował.
A – O nie mamo, nie mów że on…

Angela patrzy na matkę ze zbolałą miną. Wizja jej osoby jako morderczyni jest dla niej koszmarem. Wie, że działała w obronie swojej i siostry, ale jej zamiarem nigdy nie było zabójstwo, nawet takiego przestępcy jak Carnicero.
L – Uspokój się. Na szczęście albo i nie, ten typ przeżył i wykaraska się z tego. Sama nie wiem, co jest gorsze w naszej sytuacji.
A – Naprawdę? Czyli nie zabiłam go, on wyjdzie z tego?
L – Tak aniołku, ale to wcale nie poprawia stanu rzeczy. Kiedy stanie na nogi, będziemy musiały bardzo uważać, na pewno zechce się zemścić.
A – Mamo, chcę zeznawać i to jak najszybciej! Niech wsadzą go za kratki! Prosto ze szpitala pójdzie do więzienia i wtedy nic już nam nie zrobi.
L – Aniołku, gdyby to było takie proste - wzdycha Luisana
A – Przecież jest. On tu był i zaatakował Julietę. Byłam świadkiem. Mirta też go tutaj widziała. Poza tym Julieta trafiła do szpitala, każdy widział w jakim stanie.
L – On należy do siatki przestępczej, nigdy nie działał sam. Na pewno ma wspólników. Nawet jeśli pójdzie siedzieć, to jego ludzie na wolności uprzykrzą nam życie.
A – No to co mamy robić?
L – Pomyślałam o ugodzie?
A – Co!!!??? – Angela nie wierzy własnym uszom – Jakiej ugodzie mamo?
L – Pójdę do niego. Powiem mu, że wycofamy zarzuty pod warunkiem, że on raz na zawsze da nam spokój.
A – Nie możesz tego zrobić mamo!
L – Ty nie wiesz co to za człowiek, oni wszyscy to zło wcielone. Nie odpuszczą nam, a ja nie mogę narażać ciebie i Juliety na niebezpieczeństwo.
A – Czyli co? wszystko ujdzie mu na sucho? A kto nam zagwarantuje że on naprawdę dochowa słowa? Nie mamo, nie zgadzam się.
L – Więc co? wolisz każdego dnia drzeć o życie swoje, Juliety, a może nawet Jorgita? To będzie piekło, a on i tak nas dopadnie.
A – Wierzę w sprawiedliwość. Może jestem naiwna, ale wierzę, że policja nam pomoże, że sąd go ukaże i może nawet złapią i jego wspólników. Nie wiem co będzie mamo, ale wolę już to, niż bać się nadal i to podwójnie. Jeśli wycofasz zarzuty, on poczuje się bardziej bezkarny niż kiedykolwiek. To potwór, widziałam obłąkanie w jego oczach. Nie cofnie się przed niczym, nie wie co to znaczy być słownym, to zwierzę. Nawet jeśli nam odpuści, to i tak na pewno zaatakuje inne dziewczyny, a ja nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. Nie mamo, zapomnij o tym chorym pomyśle. Nigdzie nie pójdziesz. Jeśli to zrobisz, to zapomnij o mnie i swoim wnuku!
L – Słucham?
A – Dobrze słyszałaś? Wolę odejść, niż zostać tu po czymś takim.
L – Angela nie wariuj, tylko rozmawiamy, rozważamy pewne kwestie. Nie bądź taka w gorącej wodzie kąpana.
A – Nic już nie będziemy rozważać. Takie jest moje ostatnie słowo. Ani się waż iść do niego!
Obrażona na matkę dziewczyna odwraca się do niej plecami i każe jej wyjść. Nie da się nie zauważyć, że matka bardzo ją rozgniewała, jak nigdy przedtem.

Tymczasem Javier spędza czas w swoim studiu. Wykorzystuje fakt, że nikogo już tam nie ma i w spokoju może teraz oddawać się swojej pasji czyli śpiewaniu. Grając na gitarze swoją nową piosenkę Responde, jednocześnie przypomina sobie skrawki rozmów z Julietą i Angelą, jakie miały miejsce po jego powrocie. O ile Julietę może zrozumieć, widać Angela nagadała mu na nią różnych bzdur, to czemu ona sama tak jest na niego cięta? Przecież nic jej nie zrobił? Nie ma powodów, żeby go nienawidzić. Jose też bardzo ostro zareagował, kiedy zjawił się w jego mieszkaniu i go pobił. Wreszcie chłopak przypomina sobie jak Angela wypomniała mu kiedyś, żeby zajął się innym swoim dzieckiem! Zignorował to wtedy, ale teraz nabiera to innego znaczenia, nie daje mu to spokoju. A może coś jest na rzeczy?
J – Nie, ona powiedziała to tylko po to, żeby mnie zbyć, zdenerwować. Chociaż sam już nic z tego nie rozumiem. Wszyscy mną poniewierają, a sami, co święci są? Nie do wiary! Co za hipokryci!

Julieta wraca do domu cała przemoczona. Akurat się rozpadało, gdy wysiadała z autobusu, a od przystanku do domu musiała przejść jeszcze pół kilometra. Zziębnięta i zasmucona od razu chroni się w swojej sypialni. A tam ku jej zaskoczeniu czeka już na nią… Angela.

Javier podobnie jak Jose David też nie ma najlepszego humoru. Wspomnienia go dobijają, w dodatku męczą go też dziwne pytania odnośnie wydarzeń po rozstaniu ze zdradliwą w jego mniemaniu Angelą. Chłopak by nieco rozładować emocje, podąża za starym obyczajem i tak jak dawniej, postanawia odreagować w jakimś dobrym klubie. Nie spędza zbyt długo czasu samotnie, ponieważ już po chwili dosiadają się do niego starzy znajomi. Zaczynają się tańce z nieznajomymi dziewczynami i kolejki tequili.
J – Dziś bawię się jak kiedyś. Wtedy nie było żadnych zmartwień, było bosko.
W tańcu z rudą i zielonooką pięknością choć na chwilę udaje mu się pozbyć pewnej blondwłosej piękności z umysłu. Nieoczekiwanie te harce przerywa zderzenie z … dawną znajomą!

A – Czego chciał Javier? – pyta siostrę prosto z mostu wzburzona Angela. Julieta widząc jej irytację, szybko odpowiada, by nie mieć z nią żadnych spięć. Poprzez reakcję Angeli zauważa też bardzo ważną rzecz i wysuwa wnioski, o których jednak woli jej nie mówić.
J – Zabrać mnie do siebie yyyy – natychmiast dodaje - to znaczy do Jose Davida, bo on akurat u niego jest.
A – Jose David u niego? A co on tam robi? Tak się zaprzyjaźnili?
J – Nie zapominaj że Jose nie pamięta o ich kłótni
A – No tak, a Javier to do cna wykorzystuje
J – Wcale nie, i wiem, że ty też wcale tak nie myślisz. Javier naprawdę się o niego martwi i pomaga mu
A – Pomaga? A w czym?
J – Pozwolił mu zamieszkać u siebie w mieszkaniu
A – Ale przecież Jose ma gdzie mieszkać. Jego mama nawet udaje pogodzenie z panem Eduardem, żeby tylko niczego nie podejrzewał
J – No właśnie o nich chodzi. Javier mi powiedział, że ta niby zgoda nie za bardzo im wychodzi i Jose jest w szoku, że jego rodzice tak źle się ze sobą dogadują no i poza tym, znasz panią Lorenę. Wkurza go jej nadopiekuńczość.
A – W sumie nie dziwię się mu. Pani Lorena to złota kobieta, ale potrafi też zaleźć za skórę.
J – Javier przyjechał po mnie, bo chciał żebym pocieszyła Jose Davida, to znaczy ja myślałam, że to o to mu chodziło, ale wcale nie, to był podły podstęp! – unosi się Boneta
A – Co się stało? Coś ci zrobił? – pyta zaniepokojona Colmenaresówna
J – Nie, tylkoooo na siłę bawi się w swata, a mi się to nie podoba.
A – Swata?
J – Razem z Jose zmówili się i kiedy tam pojechałam, Javier zostawił nas samych. Ukartowali to, rozumiesz?
A – Nie za bardzo szczerze mówiąc
J – Wchodzę do środka i widzę jego, elegancko ubranego, wypachnionego. Boże jak on pachniał! myślałam że utonę w tej woni.! - zachwyca się Julieta - Był taki słodki i jeszcze te róże na dywanie. Przygotował kolację ze świecami, i nawet muzykę włączył.
A – O matko Juli, to brzmi jak randka i to nie byle jaka.
J – Bo to była randka.
A – No to chyba powinnaś się cieszyć, a nie złościć. To znaczy, że on sobie ciebie przypomina.
J – Jakie przypomina!? Angela, zejdź na ziemię!
A – Jestem na niej i twardo po niej stąpam, wbrew pozorom. Ile ja bym dała, żeby doczekać czegoś takiego. To takie romantyczne – odrzeka rozmarzona Angela
J – Nie wiesz co mówisz. Tak okropnie się poczułam, jak jakiś przedmiot, nie wiem jak to ująć. Tak mnie obaj wkurzyli. Jose bo traktuje mnie jak pierwszą lepszą, a Javier bo mu pomaga.
A – Pierwszą lepszą? Nic nie rozumiem
J – Angela, on mnie w ogóle nie pamięta. Dopiero co rozstał się ze swoją dziewczyną, potem pocałował mnie w szpitalu kompletnie nic o mnie nie wiedząc a teraz, chociaż prawie słowa ze sobą nie zamieniliśmy, on już szykuje mi kameralną kolację i …
A – I…?
J – Myślę, wydaje mi się, że gdybym nie powstrzymała nas na czas, to skończylibyśmy w …
A – Juli, chcesz mi powiedzieć że…
J – Przytulił mnie jak tylko zostaliśmy sami, a ja całkowicie się wyłączyłam, nie wiem gdzie podział się mój rozum. Zatraciłam się w nim, muzyka zaczęła grać i w dodatku moją ulubioną piosenkę no i on tak mnie objął czule, tak tulił, aż prawie mnie pocałował.
A – Jejku! Juli, co tam zaszło?
J – Nic, bo uciekłam, ale sama powiedz: o czym to świadczy?
A – Że bardzo mu się podobasz
J – Nie! Wcale nie! Może i wpadłam mu w oko, ale on nic do mnie nie czuje poza pociągiem fizycznym i to tak mnie boli rozumiesz?
A – Szczerze? Nie.
J – Angela, on pójdzie do łóżka z każdą dziewczyną, która tego zechce.
A – Juli nie przeginaj. Gadamy o Jose Davidzie, nie o Javierze! – odrzeka ze złością Angela
J – Rzecz w tym, że Jose czuje się jakby nadal był nastolatkiem i tak też się zachowuje. Ja wiem, że on zawsze był rozsądny i że nie uganiał się za każdą spódniczką, ale teraz jest trochę inaczej. Jego umysł ma te naście lat, ale ciało jest dojrzałe i mam wrażenie, że to już nie ten sam Jose David, w którym się zakochałam. Czuję, że go straciłam i nie odzyskam, jeśli pamięć mu nie wróci.
A – Nie wiem co mam ci powiedzieć. Sama nie jestem zbyt doświadczona w tych sprawach, wiesz jak potoczyło się moje życie. Ja nie powinnam nikogo osądzać ani nikomu doradzać, ale jedno ci powiem. Takiej miłości jak wasza, nigdzie indziej nie widziałam i nawet jeśli ma to być chwila szaleństwa, jakiegoś niepojętego impulsu, to warto, Juli, warto! Wasza miłość jest ponad to i nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale idź za głosem serca. Ono wskaże ci drogę. Jestem tego pewna.
J – Czyli co zrobiłabyś na moim miejscu? Miałam tam zostać i co? Oddać mu się? Tak po prostu?
A – Nie, nie tak po prostu, bo wasza miłość nie istnieje tak po prostu. Nie wiem, czy to był ten moment, ale powinnaś była chociaż z nim zostać i pobyć. Nie wiem jak on zareaguje na twoje odtrącenie. Nie pomyślałaś, że może poczuć się tym dotknięty?
J – Nie, w ogóle o tym nie pomyślałam. Chciałam tylko jak najszybciej stamtąd uciec. Nawet nie pamiętam co było potem, czy pobiegł za mną? Chciałam tylko znaleźć się jak najdalej od niego. Nie patrz tak na mnie. Ja naprawdę nie czuję się dobrze, jest mi tak źle, nawet sobie nie wyobrażasz jak to boli, gdy ukochana osoba cię nie pamięta. – Julieta rozkleja się na dobre – dłużej już tego nie wytrzymam, czuję że już nie dam rady.
A – Dobrze już Juli, już. Uspokój się. Jak ty nie dasz rady to kto? Będzie dobrze, chodź. Jose niedługo odzyska pamięć i będzie tak jak dawniej.
Angela pociesza siostrę jeszcze przez kolejne długie minuty, ta jednak jest tak zdruzgotana, że nie przynosi to żadnych rezultatów. Angela widząc ją w tak trudnym położeniu, nie śmie nawet wspomnieć jej o poprawie stanu Leoncia.

W dziewczynie, którą podczas tańca szturchnął Javier, chłopak rozpoznaje dawną znajomą, niejaką Isadorę. Dziewczyna od początku ich znajomości miała do niego słabość i jak widać po jej promiennym uśmiechu nacelowanym na jego osobę, nie uległo to zmianie.
I – Pogadamy?
Javier lekko się waha, ale ostatecznie by nie robić dziewczynie przykrości, a także nie widząc powodu żeby odmawiać, zgadza się i odchodzi z nią w cichsze miejsce.
J – Jak ci się układa w małżeństwie?
I – Jakim małżeństwie? Nie ma żadnego małżeństwa
J – China powiedziała mi co innego
I – To wariatka. Znam ją doskonale, nigdy się nie zmieni. Bawi się ludźmi i czerpie przyjemność z ich niepowodzeń.
J – Chyba mówimy o innej osobie. China, którą ja znam, to wielka imprezowiczka która by muchy nie skrzywdziła.
I – Może i nie robi tego celowo, ale ona zawsze się nudziła. Musiała wymyślać intrygi i skłócać ze sobą ludzi. Wtedy miała satysfakcję, wiesz, to taka zabawa dla niej.
J – Nie ściągnęłaś mnie chyba tu po to, żeby gadać o niej.
I – Jasne że nie. Co do mojego ślubu to nadal nie znalazłam tego jedynego, chociaż ty nadawałbyś się idealnie. Od pierwszej chwili kiedy cię zobaczyłam, świat mi zawirował przed oczyma. Jesteś taki przystojny, doprowadzasz mnie do szału.
Dziewczyna tak szybko siada Javierowi na kolanach, że on nawet się nie orientuje kiedy.
Potem Isadora flirtuje z nim i zawieszając na nim ręce, zamierza go pocałować. Javier nie oponuje i spogląda na nią z... wielkim pożądaniem!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:11:42 03-01-18    Temat postu:

Juli & Jose
odc.202-205
cz.63


Około 3 nad ranem Javier wraca do domu, ale nieźle zamroczony. Jose David nie jest zachwycony na jego widok i wita go słowami: 
JD – Ty nigdy się nie zmienisz. Nocne balangi, nocne życie, zawsze tak będzie. 
J – Nie filozofuj, tylko pomóż mi, strasznie chce mi się spać. 
Jose David podpiera kolegę, który prawie upada i pomaga mu doczłapać się do sypialni. Kładzie Javiera na łóżku, a gdy pomaga mu się rozebrać, zauważa że jego kumpel nie ma ani butów ani skarpetek. Wcześniej z przejęcia tego nie zauważył, nie ma też koszuli pod spodem kurtki. 
JD – Chłopie, gdzieś ty tak zaszalał? Gdzie masz resztę rzeczy? 
Jose przegląda też portfel, który, co go nie dziwi, jest całkowicie pusty. 
JD – Jak ty tu w ogóle dotarłeś? 

Podczas śniadania Luisana obwieszcza obu swoim córkom plany, jakie ma w związku z napaścią Leoncia. Przemyślała dokładnie sprawę i poszła za głosem Angeli. Nie da się zastraszyć i jeszcze tego samego dnia zabierze córki na komisariat. Czas zająć się sprawą na dobre. O ile Angela jest w bojowym nastroju, o tyle gorzej przyjmuje to Julieta, która nie ma ochoty szwendać się po sądach na nowo i opowiadać o intymnych sprawach. Rok temu zakończyła się inna jej rozprawa o napaść, i bardzo źle ją wspomina. To długi i bolesny proces, często wiążący się z wstydem i upokorzeniem. 
L – Do niczego cię nie zmuszam kochanie, ale ponieważ już tego doświadczyłaś, to sama wiesz jakie to jest ważne nie tylko dla ciebie, ale dla dobra nas wszystkich. Tak czy inaczej, nie ważne jaką decyzję podejmiesz. Ja i tak cię wesprę. 
Julieta spogląda na obie kobiety, zarówno matkę jak i siostrę. Ich twarze wręcz błagają ją o interwencję, o działanie. W końcu dziewczyna odrzeka 
J – Musimy jechać od razu? 
L – Im szybciej tym lepiej 
J – A mogłabym najpierw to przemyśleć? Nie wiem, może przejdę się na spacer. 
L – To nierozsądne, nie wiemy czy ten łajdak nie wysłał jakichś ludzi, którzy mogą na nas teraz czyhać 
J – Wczoraj wróciłam sama do domu i nikt mnie jakoś nie napadł. Wątpię, żeby odważyli się na cokolwiek w biały dzień. 
L – Mogą badać teren 
J – Luisano wybacz, ale chyba masz jakąś nadwrażliwość. Musze to przemyśleć, nie wiem czy jestem na to znowu gotowa. 
A – Mamo pozwól jej. To ważna decyzja, skoro Julieta musi to przemyśleć to niech tak będzie. Nie ma aż takiego pośpiechu. 
Luisana robi dobrą minę do złej gry, ale widać, że wątpliwości jej młodszej córki nie podobają jej się wcale. Boi się, ze Julieta może się wycofać w ostatniej chwili, sama miała wielkie wątpliwości, ale teraz, kiedy już się nastawiła na proces, nie wyobraża sobie odmowy Juliety. 

J – Co ja najlepszego zrobiłem – wypomina sobie Javier, zaraz po pobudce 
JD – No właśnie, coś ty nawyrabiał w nocy? Żeby tak się nawalić?! Jeszcze cię takim nie widziałem 
J – To aż tak źle ze mną było? 
JD – Gorzej, wyglądałeś tragicznie. Co ci odbiło, żeby tak wariować? To ja powinienem był się nachlać za wszystkie czasy, a nie ty! 
J – ty? Przecież miałeś wymarzony wieczór, specjalnie się zmyłem, żeby wam nie przeszkadzać. 
JD – Niepotrzebnie 
J – Coś poszło nie tak? 
JD – Człowieku, nawet sobie nie wyobrażasz jak? Jestem na skraju wytrzymałości. 
J – Co się stało? 
JD – Nie wiem nawet jak mam o tym mówić. To takie głupie, będziesz się śmiał. 
J – Dawaj! Co zaszło między wami? 
JD – No właśnie o to chodzi że nic! Ona nawet nie pozwala się pocałować! – żali się Bonavides 

Nieobecność Juliety się przeciąga, co zaczyna martwić Luisanę i Angelę. 
L – Mówiłam, że to nie był dobry pomysł. Może ją ktoś napadł? Boże! 
A – mamo nie kracz. Pewnie gdzieś się zasiedziała i zaraz będzie z powrotem. 
L – Nie, ja mam złe przeczucia. Jadę jej szukać. 
A – mamo to tylko godzina 
L – Angela czy ty sama siebie słyszysz? Wiesz, że nie jesteśmy teraz bezpieczne. Musimy po nią jechać. 
Angela po chwilowym przemyśleniu, przyznaje matce rację i biegnie do Mirty, by ta zaopiekowała się Jorgitem podczas jej nieobecności. 
Tymczasem Luisana wychodzi przed dom, zabierając ze sobą kluczyki od samochodu. Schodząc ze schodów z ulgą zauważa zbliżającą się ku nim Julietę. 
L – Dziecko! Jesteś nareszcie. Już się o ciebie bałyśmy. 
J – Przepraszam, ale nawet nie wiesz kogo spotkałam. 
L – kogo? 
Julieta chwilę się waha nim udzieli odpowiedzi. 
J – Nie ważne. Potem ci powiem. Teraz chcę już jechać. 
L – Jednak się zdecydowałaś? 
J – Tak, będziemy w trójkę. Na pewno będzie mi łatwiej. 
L – No dobrze, to powiem Angeli, żeby się przygotowała i jedziemy na policję dopełnić sprawy. 

J – Nie uważasz, że nieco się pospieszyłeś? 
JD – Pospieszyłem? Chciałem tylko ją pocałować? 
J – Taaa jasne, i dlatego tak ją spłoszyłeś? Samym pocałunkiem? 
JD – Przyznaję, że mogłem być nieco nachalny, ale przecież przyszła no i tak się we mnie wtulała, myślałem że zaraz wybuchnę. Tak mi było wspaniale z nią w ramionach 
J – Jose nie zapominaj że wy ledwo się znacie, a ja mówiłem ci że Julieta nie jest z tych. 
JD – Na taką bym nawet nie zwrócił uwagi. Nie interesują mnie puste lale. 
J – No właśnie. Słuchaj, zwabiłem ją tu podstępem dla ciebie. Myślałem, że spędzicie miło razem wieczór i może się zaprzyjaźnicie… 
JD – Zaprzyjaźnicie? Przecież ona mnie doprowadza do obłędu, brachu 
J – No tak, ale na samym początku to chyba dobrze jest nadawać na jednej fali nie? A ty co? od razu byś się chciał na nią rzucić? 
JD – Jasne, że nie, chociaż… - zaśmiewa się wymownie Bonavides – tak naprawdę to może uznasz mnie za totalnego czubka, ale mam wrażenie jakbyśmy dobrze się znali. Czuję się z nią tak swobodnie, że gdybym tylko mógł to nie wypuszczał bym jej z rąk. 
J – Nieźle wczoraj narozrabiałeś jak słyszę. Nie wiem co na to Julieta? Znając ją, obawiam się, ze poślę cię w diabły. Żadna kobieta, zwłaszcza taka jak ona, nie lubi być przedmiotowo traktowana. 
JD – Już ty się lepiej nie wymądrzaj. Ty i te twoje eskapady. Lepiej pochwal się swoimi nocnymi wyczynami. 
J – Jak ci powiem to pewnie ty o mnie sobie pomyślisz, że jestem zdrowo kopnięty. Nawet sobie nie wyobrażasz co mi wczoraj odbiło. 
JD – Jak to co? zaliczyłeś jakąś pannę czy tylko się z jakąś mizdrzyłeś? 

Tuż przed odjazdem, Julieta siedzi mocno zamyślona w salonie. Nie dostrzega nawet Mirty, która już po raz wtóry dopytuje się jej o przyjście Javiera do dziecka. 
W końcu pokojówka odpuszcza i udaje się na górę, bezpośrednio zapytać o to Angelę, widząc niedyspozycję Bonety. 

JD – Co zrobiłeś? – Jose David nie dowierza – przespałeś się z panną, o której myślałeś że jest jakąś inną???? 
J – Ty mnie wcale nie słuchasz. Myślałem, że straciłeś tylko pamięć, a nie jeszcze rozum 
JD – No tak mi przecież powiedziałeś 
J – Powiedziałem, że poszliśmy do motelu, ale nie mówiłem nic o … no wiesz. 
JD – No to spałeś z nią czy nie? 
J – Gdybym to zrobił to nie wybaczyłbym sobie tego nigdy w życiu. 
JD – Nic nie rozumiem. Przecież nie masz żadnych zobowiązań względem tej innej, mówisz że ona z ciebie zakpiła i nigdy nie traktowała poważnie. Skoro nic was nie łączy, a ona na dodatek okazała się nic nie warta, to czym tak się przejmujesz? 
J – Nie jestem szmaciarzem! Nie pójdę do łóżka za wszelką cenę, nie z dziewczyną do której nic nie czuję. 
JD – Wow Javi, nie poznaję cię. 
J – Poznajesz poznajesz. Wiesz jak wyglądało moje życie. Faktycznie, lubiłem dobrą zabawę do białego rana, ale nigdy nie potraktowałem żadnej dziewczyny bez szacunku, nie ważne jaka by nie była. 
JD – Jesteś beznadziejnym przypadkiem 
J – Dlaczego tak mówisz? 
JD – Skoro odprawiłeś tamtą i to po pijaku, choć nie wiem jakim cudem, to musisz być nadal mocno zakochany w tej swojej blondyneczce, a to znaczy że już po tobie. Jesteś skazany na cierpienie chłopaku, bo skoro ona ma cię gdzieś. 
J – Wiem, ale nic na to nie poradzę. 
JD – Swoją drogą musi być naprawdę wyjątkowa, skoro skradła twoje serce. Nigdy nie sądziłem, że usłyszę kiedyś, iż mój najlepszy przyjaciel, Javier Valencia, jest beznadziejnie zakochany. Szok! 
J – Widzisz, życie potrafi zaskakiwać. Ja nigdy nie podejrzewałbym, że ty kiedyś możesz stracić pamięć. Dobrze, że chociaż mnie pamiętasz 
JD – Chociaż? To znaczy że kogoś nie pamiętam, właściwie to zabrzmiało jakbym wielu rzeczy nie pamiętał. Powinienem o czymś wiedzieć Javi? 
J – Na razie jedyne o co musimy zadbać to o naprostowanie twoich relacji z Julietą. Chcesz tego prawda? 
JD – Jak cholera! Co proponujesz? 
J – Mam pewien pomysł. Tym razem ciężko jej będzie uciec… 

Julieta dłuższą już chwilę leży na swoim posłaniu. Dziewczyna nad czymś duma, czymś co ewidentnie nie daje jej spokoju. 
J – Co powinnam zrobić? Porozmawiać najpierw z nią, czy może z nim? Ale wpadłam. Kompletnie nie wiem co mam zrobić w tej sytuacji. Boże, kiedy to się wyda, kiedy to wyjdzie na jaw, to może rozpętać się małe piekło. Sama nie wiem, ale na pewno nie mogę dłużej tego ukrywać. Czas zadać temu kres. To straszne i takie smutne. Ludzie potrafią być naprawdę podli. Jak można tak ranić innych? To potworne. 
Julieta siada przy biurku i próbuje od kwadransa wystukać czyjś numer, ale co chwilę ma wątpliwości i wciąż siedząc bez celu, zastanawia się co robić. Z opresji ratuje ją telefon od…Javiera. 
J – To znak. Los tak chciał. – stwierdza w myślach Boneta, a potem odbiera połączenie od chłopaka – Javier, o co chodzi? 
Ja – cześć. Jest ważna sprawa. Musisz jak najszybciej do mnie przyjechać. 
J – Tak jasne, żebyś znowu mnie załatwił tak jak wczoraj? To było nie fair. 
Ja – Julieto przeproszę cię za co tylko zechcesz, ale błagam, przyjedź jak najszybciej. Jeśli nie chcesz stracić Jose raz na zawsze, to lepiej wsiadaj już do samochodu. Czekam 
J – Nie nabierzesz mnie kolejny raz. Coś kombinujecie, obaj! 
Ja – wszystko ci wyjaśnię na miejscu. Pospiesz się, inaczej możesz tego pożałować do końca swoich dni. 
Dziewczyna w końcu daje wiarę słowom Valencii i na serio zaczyna się przejmować tym co dzieje się z Jose Davidem, bo to na pewno o niego chodzi. 
J – Ok., zaraz będę. 
Blondynka zarzuca jeszcze na siebie sweter i w pośpiechu opuszcza rezydencję. Mircie udaje się jedynie zauważyć jej szybko przemykający się cień… 

Po niecałym kwadransie dziewczyna jest już w mieszkaniu Javiera. Pierwsze co słyszy od niego po wejściu to: 
Ja – już za późno. 

Julieta nie może uwierzyć, gdy Javier mówi jej o zniknięciu Jose Davida. Dziewczyna zaczyna się winić, posądza się o to, że to przez jej odrzucenie Jose się zdenerwował i odszedł. Zapłakana siada na podłodze i żali się na swoją głupotę. Jej lament zagłusza słowa Javiera, który stara się coś jeszcze jej przekazać. 
Ja – Julieto! Julieto! Chyba nie zamierzasz płakać nad rozlanym mlekiem. Powinnaś go szukać. 
J – Tak, ciekawe gdzie? Nie mam pojęcia, gdzie mógł się ukryć. 
Ja – Na pewno ma jakieś swoje tajemne miejsca. Pomyśl trochę 
J – Owszem, ale to nowe miejsca, które razem poznawaliśmy. On ich nie pamięta, nie ma pojęcia o ich istnieniu. Na pewno tam się nie udał. Nie wiem, gdzie go szukać. Może wezwijmy policję? 
Ja – Zwariowałaś? To nie dzieciak, poza tym sam się wyniósł. 
J –Ale czemu? Pokłóciliście się? Dlaczego się od ciebie wyprowadził, przecież dopiero co u ciebie zamieszkał? 
Ja – Chodzi o wczoraj, o wasz wieczór we dwoje. 
J – Mówił ci? 
Ja – Trudno było mu zachować milczenie, kiedy tak go wkurzyłaś 
J – Naprawdę? Aż tak się rozgniewał? 
Ja – a co ty myślałaś? Uciekłaś mu sprzed nosa, bez żadnego wyjaśnienia, jak jakaś obłąkana, a on tak się nastawił na ten wieczór. Chciał go miło z tobą spędzić, a ty po prostu zwiałaś. 
J – Booo, booo, z resztą nie ważne. Ty nie musisz o niczym wiedzieć. Z nim to wyjaśnię 
Ja – jak go znajdziesz 
J – Może jego rodzice będą coś wiedzieli 
Ja – Nie! – wyrywa się Valencia – lepiej ich na razie nie powiadamiać. Znasz panią Lorenę, podniesie alarm na całą okolicę i będzie z tego niezła jatka. Lepiej wstrzymajmy się, chociażby do jutra. 
J – Ale jeśli coś mu się stanie? Dopiero co wybudził się ze śpiączki. Nie daruję sobie, jeśli mu się pogorszy. 
Ja – uspokój się i nie wymyślaj czarnych scenariuszy. Nic mu nie będzie, na pewno. Po prostu musisz go odnaleźć i przekonać do powrotu. Wtedy się uspokoi. 
J – Ja? 
Ja –a kto? Tylko ty możesz na niego wpłynąć. 
J – A ty? Jesteś jego najlepszym przyjacielem 
Ja – owszem, ale mnie nie posłucha. Ja to nie ty. 
J – Nie rozumiem. Coś ty mu nagadał, że tak się na mnie uparł. Przecież on mnie nie zna, prawie wcale ze sobą nie rozmawialiśmy. 
Ja – żeby się poznać wcale nie trzeba słów. Czasem wystarczy spojrzenie i wszystko jasne. 
J – No właśnie. Jest coś o czym musimy porozmawiać. Może to nie najlepszy moment, ale nie mogę tego przedłużać, widząc jak oboje z Angelą się męczycie. - znienacka Julieta zmienia temat - Odkryłam coś i chcę się z tobą tym podzielić, choć nie wiem, jak zareaguje Angela. Boję się, że mi tego nie wybaczy, że zdradzę jej zaufanie, ale z jakiegoś powodu los tak chciał. 
Ja – poczekaj! Chyba wiem, gdzie mógł podziać się Jose! – Javier wydaje się wcale nie słyszeć monologu Juliety i wyskakuje z pewnym pomysłem, całkowicie wytrącając Julietę z myśli 
J – Gdzie? 
Ja – poczekaj! Tylko coś sprawdzę. 
Javier znika na górze w swojej sypialni, po czym po 5 minutach wraca z powrotem, tym razem jest już prawie pewien, gdzie podziewa się jego przyjaciel i informuje o tym Juliete. 
J – na jachcie? 
Ja – tak, wspominałem mu o nim, ale całkowicie zapomniałem. Pewnie tam się ukrywa. Musisz do niego pojechać i przekonać go do powrotu. 
J – to nie jest dobry pomysł. Nigdzie nie jadę. Skoro wiemy, gdzie jest no i że jest tam bezpieczny, to może lepiej mu nie przeszkadzać 
Julieta za wszelką cenę stara się uniknąć ponownego spotkania sam na sam z Jose Davidem, ale Javier nie zamierza odpuścić. 
Ja – on tam nie musi być koniecznie sam. Coś mi wczoraj powiedział, kiedy dałaś mu otwarcie kosza. 
J – Wkręcasz mnie prawda? 
Ja – nie Julieto, nie mam powodu. 
J – Ależ masz. Za wszelką cenę chcesz nas połączyć, jakby to było takie proste. 
Ja – bo jest! 
J – Tak? To dlaczego ty od dwóch lat nie możesz dogadać się z Angelą?! – ripostuje z impetem Boneta. Jej pytanie, a raczej żal jaki się w nim wyraził, zbija go z tropu. 
Ja – po co nagle wyskakujesz z czymś takim? Tu nie ma porównania 
J –Ależ jest! Kochasz ją? 
Ja – Co? czy ty się zbytnio nie zagalopowałaś? 
J – Próbujesz układać nasze życie, moje i Jose Davida, a własnego jeszcze nie uporządkowałeś! Jeśli ją kochasz, to idź do niej bałwanie i powiedz jej to! 
J – Daj spokój. Ale wyskoczyłaś! – Javier zupełnie nie wie, co się dzieje, Julieta zakasowała go bez reszty, chłopak nie wie jak reagować na jej słowa. 
Ja – kochasz ją? Powiedz, czy kiedykolwiek ją kochałeś? Choć trochę? Zależało ci na niej? 
J – Jak możesz mnie o to pytać?! To osobiste sprawy 
Ja – ty jakoś nie masz problemu z włażeniem z butami w życie moje i Jose, to i ja nie będę się patyczkować. Powiem ci coś ważnego, ale najpierw chcę wiedzieć, chcę to usłyszeć. 
Ja – po co? żeby twoja kuzynka znowu zrobiła ze mnie kretyna? Teraz obie będziecie miały ze mnie niezły ubaw tak? 
J – Nie odpowiedziałeś mi 
Ja – Ok., powiem ci bo ja owszem jestem szczery i nie bawię się cudzymi uczuciami, nie ranię ukochanych osób. 
Z lekko tlącą się łezką w oku, Javier przyznaje się Juliecie do uczuć do jej kuzynki, co owocuje uśmiechem na jej twarzy 
Ja – kocham ją, kocham ją jak wariat, może nawet bardziej niż kiedykolwiek i co? zadowolona jesteś? 
J – to chciałam usłyszeć. Boże! To co wam zrobiono nie mieści się w głowie, to straszne, to wielkie, podłe świństwo – Boneta zanosi się na płacz. Cała sytuacja nie pozostaje bez wpływu także na jej osobę. 
Ja – to co nam zrobiono? 
J – Javier ja już po twoim powrocie coś podejrzewałam, ale nie dopuszczałam tej myśli do siebie. Znałam tylko wersję Angeli, a ona tak cię wyklinała, była taka zdruzgotana. Wasze rozstanie ją załamało. 
Ja – daj spokój. Wiem doskonale jaka z niej osoba, potraktowała mnie jak zabawkę. Jak się znudziła, to wyrzuciła ją do kosza. 
J – Przyglądałam się wam, widziałam jak na siebie patrzycie, jak reagujecie na waszą obecność, jak na siebie działacie. Bałam się wtedy, bo nie znałam prawdy, a to co się między wami działo, było tak silne, że bałam się następstw. Bałam się, że wybuchnie kolejny skandal, że znowu wykorzystasz moją siostrę i ją rzucisz. 
Ja – co?! To takie brednie ci na mnie nagadała. Teraz rozumiem czemu wszyscy dokoła dziwnie na mnie patrzyli. Nie! nie dziwnie, tylko z pogardą. Co wam jeszcze nagadała? Że co? zmusiłem ją do kochania się ze mną? Tak, no bo przecież Jorge nie wziął się znikąd! 
J – Angela nigdy nie kłamała. Mówiła to w co wierzyła. 
Ja – wiesz co? Nie chcę tego słuchać, będziesz jej broniła, a ja nie dam po raz kolejny zrobić z siebie idioty. Lepiej już idź. 
J – Ale jeszcze nie skończyłam. Daj mi powiedzieć! 
Javier prawie siłą wypycha Julietę za drzwi. Rozmowa z nią tak go rozdrażniła, że nie ma zamiaru dłużej jej kontynuować. To dla niego bolesny temat i nie chce go dalej ciągnąć. 
Ja – poczekaj. Wysłuchaj mnie. Co cię to kosztuje? – prosi jeszcze w drzwiach Julieta… 

Julieta nie pozwala się wyrzucić z mieszkania Javiera. Chłopak z naburmuszoną miną odpowiada na jej nalegania słowami: 
Ja – To i tak nie ma sensu. Nie zrobię z siebie na nowo idioty. 
J – możesz się wreszcie przymknąć i wysłuchać tego co mam do powiedzenia?! – upomina go groźnie Boneta – jedyne czego chcę to otworzyć wam oczy, tylko tyle. 
Ja – nie wiem co masz na myśli, ale i tak nie dam się nabrać. 
J – Jeśli naprawdę kochasz, albo przynajmniej kiedyś kochałeś Angelę, to powinieneś mnie wysłuchać. To co mam ci do powiedzenia nie jest dla mnie łatwe. Jeśli Angela się o tym dowie, to może się na dobre na mnie rozgniewać, ale postanowiłam zaryzykować, a wiesz dlaczego? Bo nie mogę już patrzeć na to jak się wzajemnie krzywdzicie, a najgorsze jest to, że zupełnie niepotrzebnie. 
Ja – Julieto co ty możesz wiedzieć? Nie było cię przy tym, nawet sobie nie wyobrażasz jak twoja kuzynka mnie upokorzyła. Po dziś dzień pamiętam jej słowa, pamiętam jak mocno mnie zabolały. 
J - Mimo to nie przestałeś jej kochać prawda? 
Ja – Angela była pierwszą dziewczyną, której oddałem serce i dlatego tak bardzo mnie to zabolało, nadal boli, bo masz rację, wciąż ją kocham, ale to nie znaczy że pozwolę z siebie drwić w nieskończoność. Naprawdę nie rozumiem po co ze mną o tym rozmawiasz? Nie wierzę, że Angela cię nie nasłała. Pewnie ma w tym jakiś swój interes. 
J – Posłuchaj. Naprawdę wierzysz w to co mówisz? Uważasz ją za kokietkę, intrygantkę i Bóg wie kogo jeszcze? 
Ja – Dawniej dałbym sobie rękę uciąć za nią, dziś niczego już nie jestem pewny 
J – Angela tylko raz w życiu cię okłamała. To było właśnie tego dnia, kiedy z tobą zerwała. 
Javier wbija wzrok w Juliete, jakby wyczekując, co dalej mu powie. W jego oczach pojawia się wyraz zaciekawienia. 
J – Poznałeś i zakochałeś się w prawdziwej Angeli, słodkiej, niewinnej, skromnej i marzycielskiej. Ta którą ci wmówiła, nigdy nie istniała. 
Chłopak nadal przysłuchuje się Juliecie w wielkiej ciszy. 
J – Dziwię się, że pozwoliłeś jej tak po prostu odejść, że nie walczyłeś o nią, że tak łatwo uwierzyłeś w to co postanowiła ci powiedzieć? 
Ja – Juli nie owijaj w bawełnę. Co chcesz mi powiedzieć? 
J – Wiem, że ją kochasz. Twoje zachowanie na to wskazywało. Może sami tego nie zauważacie, ale z boku, uwierz mi, to aż za bardzo widać. Javi, Angela cię kocha tak samo, a może nawet mocniej niż ty ją. 
Ja – mam tak po prostu uwierzyć w twoje słowa? Czemu to ma służyć? Znowu coś planujecie? Pomagasz jej? 
J – Angela zerwała z tobą bo myślała, że ją zdradziłeś i… 
Ja – co?! Co ty bredzisz?! – wyrywa się z lekka skonsternowany Valencia 
J – Dobrze słyszałeś. Angela do dziś dnia wierzy, że ją zdradziłeś i co gorsza, że to ty zabawiłeś się jej kosztem 
Ja – Nie! tego już za wiele! Kolejne kłamstwo wymyśliła, żeby się oczyścić tak? 
J – Ale ona? Z czego ona ma się niby oczyszczać? 
Ja – z tego jak obłudną jest osobą, jak wyrachowaną i rozpustną! 
J – Nie wiesz co mówisz! Angela rozpustna? Doskonale wiesz, że to nie prawda, byłeś jej pierwszym i jedynym mężczyzną 
Ja – no właśnie, a mimo to, mimo tych swoich zasad, oddała mi się, choć wcale mnie nie kochała. Jaka kobieta tak postępuje!? 
J – Zakochana 
Ja – przecież mówię... 
J – A ja ci mówię – wtrąca Julieta – że zakochana! Posłuchaj mnie uważnie, bo więcej nie będę tego powtarzać. Tego dnia, kiedy wy… kiedy byliście razem, po twoim wyjściu, przyszła do niej China. 
Ja – China? 
J – tak, China. Pamiętasz ją, to twoja wielka kumpela, o którą tak się martwiłeś. To ona zniszczyła wasze szczęście, to ona jest odpowiedzialna za wasze cierpienie 
Ja – o czym ty mówisz? – Javier jest wstrząśnięty, przeczuwa co za chwilę może usłyszeć, ale nie jest gotowy na taki zawód 
J – Powiedziała Angeli, że ją z nią zdradzałeś 
Ja – Co!? 
J – Mało tego, powiedziała też że założyliście się o nią, o to że ją uwiedziesz, a na koniec pokazała jej badanie usg, na którym miało być dziecko jej i twoje 
Ja – Nie! – Do Javiera powolutku dociera cała podłość jakiej dopuściła się jego koleżanka, chłopak nie może tego zaakceptować, jest bliski wybuchu, ale sam nie wie, czy bardziej jest wściekły czy załamany, smutny? 
Ja – to nie może być prawda 
J – Po co mieć wrogów skoro ma się takich przyjaciół przy sobie 
Ja – Nie wierzę. To musi być jakaś pomyłka. 
J – Nawet sobie nie wyobrażasz jaka ja jestem wściekła na tą świnię! To co wam zrobiła nie ma wybaczenia! 
Ja – skąd to wszystko wiesz? Może Angela i ciebie oszukuje? To ona ci opowiedziała tą niby historyjkę tak? 
J – Javier pomyśl logicznie. Naprawdę sądzisz, że Angela mogłaby być podłą intrygantką, dopuścić się tych wszystkich podłości i tak perfidnie kłamać?! Nawet jeśli, to po co? Przecież to ona nie chce cię znać, unika cię. Nie zorientowałeś się? Nie zauważyłeś jak reaguje w twojej obecności? Jak się denerwuje? Wiem że trudno ci w to uwierzyć, ale ta twoja znajoma to kawał nie powiem kogo 
Ja – Jak Angela mogła jej uwierzyć? - Javier powoli zaczyna przyswajać słowa Juliety 
J – A ty? Ty też uwierzyłeś że jest perfidną intrygantką, mimo że to było absurdalne. 
Javier zaczyna tracić grunt pod nogami. Wreszcie poznał prawdę, ale jest ona tak porażająca i trudna do pogodzenia się z nią, że chłopak nie jest w stanie już dłużej ustać na nogach i z wrażenia siada na kanapę, ciągle zaciskając palce ze zdenerwowania. 
Julieta kontynuuje swoją wypowiedź. 
J – Parę dni temu, jeszcze za nim doszło do tego napadu w oranżerii, widziałam na mieście Chinę, ale nie byłam pewna czy to ona, minęły dwa lata, a ona nieco się zmieniła. Wtedy wydawało mi się, że się pomyliłam, ale dziś znowu ją spotkałam na mieście. Na początku udawała, że mnie nie poznaje i prawie przede mną uciekała, ale zaciekawiła mnie jedna rzecz. Nigdzie nie widziałam dziecka. 
Javier słucha z wielkim zainteresowaniem 
J – Zapytałam ją o to, a ona odrzekła, że go nie ma, bo jej rodzice się nim opiekują. Myślałam, że mówi o was, o waszym dziecku, ale kiedy powiedziała, że niedawno skończył pół roku, coś zaczęło mi świtać. Przecież Jorgito powinien urodzić się mniej więcej w tym samym czasie co jej dziecko. Angela odkryła ciążę zaraz po tym jak China obwieściła jej swoją. Zaczęłam ją męczyć pytaniami i w końcu uległa i powiedziała mi wszystko. 
Ja – China jest w mieście? 
J – Tak. Podobno zaliczyła wpadkę z jakimś Hiszpanem na wakacjach w Stanach, a potem on ją zostawił i musiała zamieszkać z rodzicami. Kiedy odkryła swój stan było za późno na, jak to ona ujęła, skrobankę i musiała urodzić. Dalej nic już nie chciała powiedzieć. Z resztą nie ważne. Javier, jeśli naprawdę kochasz moją siostrę, to musisz do niej pojechać i jej to wszystko powiedzieć. Angela nadal sądzi, ze tylko się z nią zabawiłeś. 
Ja – Ale czemu mnie tak okłamała? Czemu mi to wszystko wmówiła o sobie? 
J – Naprawdę nie rozumiesz? Nie chciała żebyś podwójnie ją upokorzył, nie chciała pokazać swojego cierpienia, nie chciała żebyś to widział. 
Ja – Biedna, moja ukochana. Boże! Czemu na to pozwoliłeś?! – Javier spuszcza głowę i zatapia ją w swoich dłoniach, nie potrafi powstrzymać łez, jakie teraz wylewają się z jego oczu strumieniem. 
Z jednej strony nie potrafi opanować smutku i rozczarowania osobą Chiny, z drugiej na samą myśl jaki dramat przeżyła jego wielka miłość i ile oboje przeszli z winy osoby trzeciej, bije się w pierś. Kompletnie zdruzgotany i zdesperowany potrzebuje czasu, by ochłonąć. Julieta doskonale zdaje sobie z tego sprawę i postanawia się wycofać. 
J – Pójdę już. Wiesz co robić. 
Dziewczyna poklepuje chłopaka ręką po ramieniu, po czym po cichu wychodzi z jego mieszkania, po drodze zabierając ze sobą kartkę z adresem miejsca pobytu … Jose Davida. 

O wiele spokojniejszą głowę ma teraz Jose David. Pomysł Javiera, żeby zamieszkał kilka dni na jego jachcie, okazał się strzałem w dziesiątkę. Chłopak może wreszcie się wyciszyć i nabrać dystansu do wszystkich spraw. W jednej z kabin znajduje starą gitarę, zapewne należącą do jego przyjaciela i korzystając z okazji, postanawia coś na niej zagrać. Jest zdumiony, że tak dobrze mu idzie. Co prawda w liceum coś tam próbował grać, ale zgodnie z sugestiami ojca, nie zamierzał iść w tym kierunku. Dopiero teraz dociera do niego pytanie o to, czym się na co dzień zajmuje… 
JD – Rodzice nic mi nie chcieli powiedzieć, omijali ten temat ale czemu? Jak już wrócę, to spytam Javiera. On mnie nie okłamie. Mam już dość tego ochraniania mnie i bezsensownego czekania, aż sobie przypomnę. Może to nigdy nie nastąpi, a ja co? Mam to potraktować jak lukę w moim życiorysie, niezapisaną białą kartkę? Nie! tak nie może być. Muszę wiedzieć co robiłem przez cały ten czas! Po prostu muszę! 
Chłopak nastraja gitarę, a potem coś zaczyna sobie przygrywać, zupełnie z głowy…Nie zdaje sobie sprawy, że doskonale zna piosenkę, którą jak sądzi, właśnie wymyślił. Podśpiewuje Sueno surreal 

Mija już 18. Powoli zaczyna się ściemniać. 
Jose David nadal pogrywa sobie na gitarze i nie zauważa, że ktoś go obserwuje…z przystani. 
JD – Dobra, starczy na dzisiaj. Idę do kabiny coś zjeść. Ale się schłodziło. 
Chłopak wzdryga się nieco z powodu zimna, i gdy już ma wejść do środka, słyszy dziwny dźwięk, jakby jakiś plusk. 
Wygląda zza łodzi i zauważa topiącą się w wodzie osobę. Natychmiast wskakuje do niej z pomocą. Niestety tonąca dziewczyna straciła już przytomność. 
Jose David wyciąga ją na brzeg i rozpoznaje w niej … Julietę. 
JD – Ty? 
Szybko pozbywa się rozkojarzenia i przechodzi do reanimacji. Julieta jednak nie odpowiada. Wypiła zbyt dużo wody… 
JD – Ej lalka nie rób mi tego. Nie ty! – Chłopak wciąż nie przestaje jej reanimować. 

Sztuczne oddychanie w końcu przynosi efekt i na szczęście Julieta odzyskuje przytomność, ale dalej tłamsi ją uczucie omdlenia. Jose David podtrzymuje jej twarz czule się do niej zwracając, kątem oka dostrzega też jak bardzo dziewczyna jest przemarznięta i jak najszybciej przenosi ją na jacht, do swojej kajuty. 
JD – Spokojnie moja ty Julio. Przy mnie jesteś bezpieczna. Zaraz poczujesz się lepiej. 
Julieta powoli wraca do siebie, otwiera oczy coraz szerzej i bada miejsce, w jakim się teraz znajduje. Widzi przed sobą sylwetkę Jose Davida, który właśnie przyniósł jej gorącą herbatę. Wyjątkowo zimna wieczorna pogoda dała się dziewczynie we znaki, w dodatku wpadła do wody, co jeszcze bardziej ją zmroziło i teraz jest cała czerwona na ciele. 
JD – Proszę. Napij się szybciutko. Gorąco herbata rozgrzeje cię od środka. 
Gdy dziewczyna upija łyk, dostrzega dziwne spojrzenie chłopaka skierowane na jej ubranie, które jest całkowicie przemoczone. 
JD – Nie mam tu ogrzewania, tylko mały piecyk, ale trochę się zejdzie zanim go rozpalę. Jesteś cała przemoczona, możesz się pochorować. 
Julieta spogląda na Jose Davida podejrzliwie, chociaż z drugiej strony faktycznie w przemoczonym ubraniu jest jej dwa razy zimniej i daje się to odczuć. 
JD – Powinnaś się rozebrać. Mam gdzieś tu jakiś koc. Dałbym ci ubranie, ale z pośpiechu nie zabrałem walizki od Javiera. Nie mam nic poza własnymi ciuchami i tym kocem. Dobrze, że chociaż on tu jest. Proszę. 
Julieta chwyta za koc, ale naturalnie wstydzi się rozebrać w obecności Jose Davida. On to od razu zauważa i na początku go to śmieszy, potem przywołuje pewne fantazje do głowy, ale ostatecznie rozsądek do niego powraca i chłopak wychodzi, by Julieta mogła się rozebrać w spokoju i schować pod kocem. On w tym czasie rozgląda się za piecykiem, a potem próbuje go rozpalić. 

JD – Już? Mogę wejść? 
J – Tak – odpowiada nieco speszona Julieta 
JD – Patrz co znalazłem? Musiał ci wypaść, kiedy cię wyłowiłem – chłopak pokazuje dziewczynie całkowicie zalany telefon komórkowy. – osuszę go. Może jeszcze zadziała. Jak się czujesz? 
J – Lepiej. Dziękuję. Gdyby nie ty to byłoby już po mnie 
JD – Możesz mi wytłumaczyć jak to się stało? Co ty tutaj w ogóle robisz? 
J – yyyy 
Jose David od razu orientuje się, że Julieta nie ma żadnego pomysłu na odpowiedź i sam jej udziela 
JD – Przyjechałaś za mną prawda? 
Julieta nadal milczy, ale to milczenie dla Jose Davida jest wymowne. 
Chłopak siada tuż przy Bonecie, wprawiając ją tym w niemałe zakłopotanie i wykorzystując jej trudne położenie, składa na jej ustach czuły pocałunek… 
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:05:07 10-02-18    Temat postu:

Angela & Javier
odc.202-205
cz.63


Isadora przyciąga chłopaka do siebie i próbuje go pocałować, ale jej usta zamiast natrafić na jego wargi, spotykają jedynie jego policzek. Chłopak zwraca twarz w drugą stronę. Dziewczyna jednak nie zamierza rezygnować.
I – Hej, co jest? Nie bądź taki. Przyda nam się trochę zabawy. Żadnych zobowiązań. Obiecuję.
Javier spogląda na blondynkę jeszcze raz i tym razem z błyskiem w oku chwyta ją mocno w pasie, po czym unosi do góry i odrzeka
J – Nie tutaj, przenieśmy się gdzie indziej.
Mina zadowolenia od razu pojawia się na twarzy rozochoconej dziewczyny. Isadora delikatnie zagryza płatek ucha chłopaka, a potem zdecydowanym ruchem dłoni pociąga go za sobą…

W tym samym czasie Angela wraca do siebie i zatrzymując się nad kołyską synka, obserwuje go, jednocześnie powracają do niej upojne chwile, jakie spędziła w tym samym pokoju z Javierem. Nagle dziewczyna potrząsa głową w boki
A – Po co ja o tym myślę?! To był największy błąd w moim życiu. Kiedy przestanę do tego wracać?! Przeklęty Javier! Przeklęty!

Isadora wprowadza za sobą do motelowego pokoju Javiera, po czym popycha go na łóżku, a potem zaczyna się przed nim rozbierać. Valencia nie jest obojętny na jej wdzięki i sam zaczyna zdejmować z siebie ubranie. Jego wzrok z każdą chwilą, gdy Isadora pozbawia się kolejnej części ubrania, przybiera mocniejszą barwę, bardziej czerwoną, żarzystą. Pożądanie jakie odczuwa chłopak bije od niego na kilometr, niewidzialne iskry lecą w stronę prawie nagiej już kobiety. Czy Javier w porę się opamięta, a może pozwoli sobie na chwilę przyjemności, której od tak dawna sobie żałował?

A – Przepraszam mój maleńki – zwraca się Angela do swojego synka. – jak mogę mówić, że to był największy błąd, skoro teraz mam ciebie ? A ty jesteś darem, najwspanialszym prezentem od losu. Jesteś moją prawdziwą, wielką miłością. Ty nigdy mnie nie oszukasz, nie zdradzisz i nie zostawisz. Jesteś moim wielkim szczęściem. Nikogo więcej nie potrzebuję. Mój skarb.- rozczula się nad synkiem Colmenaresówna

Tymczasem Isadora ląduje całym swoim ciałem na podnieconym Javierze i wtulając się w niego, mówi:
I – Proś mnie, proś mnie o co tylko chcesz, mój ty przystojniaku.
Javier spełnia jej zachciankę i odpowiada bardzo namiętnie
J – Tak na mnie działasz, tak mnie pociągasz jak żadna inna. Pragnę cię, pragnę cię jak nigdy nikogo w życiu. Bądź moja, moja na zawsze
I – Och Javi, mów tak dalej
J – Kocham cię, kocham cię jak wariat… Angelo (!)
Żółta, a raczej czerwona ze złości lampka zapala się teraz w głowie Isadory. On bierze ją za inną! On myśli, że z inną jest teraz w łóżku !!!
Dziewczyna podnosi się na chwilę, ale Javier nie ma zamiaru dać jej odejść i sprawia, że na nowo do niego przylega.
I – A co mi tam – stwierdza Isadora – a niech myśli, że to z tą Angelą jest. Ja i tak swoje zdobędę. Takiego mężczyzny nie wypuszczę z rąk…

Około 3 nad ranem Javier wraca do domu, ale nieźle zamroczony. Jose David nie jest zachwycony na jego widok i wita go słowami:
JD – Ty nigdy się nie zmienisz. Nocne balangi, nocne życie, zawsze tak będzie.
J – Nie filozofuj, tylko pomóż mi, strasznie chce mi się spać.
Jose David podpiera kolegę, który prawie upada i pomaga mu doczłapać się do sypialni. Kładzie Javiera na łóżku, a gdy pomaga mu się rozebrać, zauważa że jego kumpel nie ma ani butów ani skarpetek. Wcześniej z przejęcia tego nie zauważył, nie ma też koszuli pod spodem kurtki.
JD – Chłopie, gdzieś ty tak zaszalał? Gdzie masz resztę rzeczy?
Jose przegląda też portfel, który, co go nie dziwi, jest całkowicie pusty.
JD – Jak ty tu w ogóle dotarłeś?

Podczas śniadania Luisana obwieszcza obu swoim córkom plany, jakie ma w związku z napaścią Leoncia. Przemyślała dokładnie sprawę i poszła za głosem Angeli. Nie da się zastraszyć i jeszcze tego samego dnia zabierze córki na komisariat. Czas zająć się sprawą na dobre. O ile Angela jest w bojowym nastroju, o tyle gorzej przyjmuje to Julieta, która nie ma ochoty szwendać się po sądach na nowo i opowiadać o intymnych sprawach. Rok temu zakończyła się inna jej rozprawa o napaść, i bardzo źle ją wspomina. To długi i bolesny proces, często wiążący się z wstydem i upokorzeniem.
L – Do niczego cię nie zmuszam kochanie, ale ponieważ już tego doświadczyłaś, to sama wiesz jakie to jest ważne nie tylko dla ciebie, ale dla dobra nas wszystkich. Tak czy inaczej, nie ważne jaką decyzję podejmiesz. Ja i tak cię wesprę.
Julieta spogląda na obie kobiety, zarówno matkę jak i siostrę. Ich twarze wręcz błagają ją o interwencję, o działanie. W końcu dziewczyna odrzeka
J – Musimy jechać od razu?
L – Im szybciej tym lepiej
J – A mogłabym najpierw to przemyśleć? Nie wiem, może przejdę się na spacer.
L – To nierozsądne, nie wiemy czy ten łajdak nie wysłał jakichś ludzi, którzy mogą na nas teraz czyhać
J – Wczoraj wróciłam sama do domu i nikt mnie jakoś nie napadł. Wątpię, żeby odważyli się na cokolwiek w biały dzień.
L – Mogą badać teren
J – Luisano wybacz, ale chyba masz jakąś nadwrażliwość. Musze to przemyśleć, nie wiem czy jestem na to znowu gotowa.
A – Mamo pozwól jej. To ważna decyzja, skoro Julieta musi to przemyśleć to niech tak będzie. Nie ma aż takiego pośpiechu.
Luisana robi dobrą minę do złej gry, ale widać, że wątpliwości jej młodszej córki nie podobają jej się wcale. Boi się, ze Julieta może się wycofać w ostatniej chwili, sama miała wielkie wątpliwości, ale teraz, kiedy już się nastawiła na proces, nie wyobraża sobie odmowy Juliety.

J – Co ja najlepszego zrobiłem – wypomina sobie Javier, zaraz po pobudce
JD – No właśnie, coś ty nawyrabiał w nocy? Żeby tak się nawalić?! Jeszcze cię takim nie widziałem
J – To aż tak źle ze mną było?
JD – Gorzej, wyglądałeś tragicznie. Co ci odbiło, żeby tak wariować? To ja powinienem był się nachlać za wszystkie czasy, a nie ty!
J – ty? Przecież miałeś wymarzony wieczór, specjalnie się zmyłem, żeby wam nie przeszkadzać.
JD – Niepotrzebnie
J – Coś poszło nie tak?
JD – Człowieku, nawet sobie nie wyobrażasz jak? Jestem na skraju wytrzymałości.
J – Co się stało?
JD – Nie wiem nawet jak mam o tym mówić. To takie głupie, będziesz się śmiał.
J – Dawaj! Co zaszło między wami?
JD – No właśnie o to chodzi że nic! Ona nawet nie pozwala się pocałować! – żali się Bonavides.

Nieobecność Juliety się przeciąga, co zaczyna martwić Luisanę i Angelę.
L – Mówiłam, że to nie był dobry pomysł. Może ją ktoś napadł? Boże!
A – mamo nie kracz. Pewnie gdzieś się zasiedziała i zaraz będzie z powrotem.
L – Nie, ja mam złe przeczucia. Jadę jej szukać.
A – mamo to tylko godzina
L – Angela czy ty sama siebie słyszysz? Wiesz, że nie jesteśmy teraz bezpieczne. Musimy po nią jechać.
Angela po chwilowym przemyśleniu, przyznaje matce rację i biegnie do Mirty, by ta zaopiekowała się Jorgitem podczas jej nieobecności.
Tymczasem Luisana wychodzi przed dom, zabierając ze sobą kluczyki od samochodu. Schodząc ze schodów z ulgą zauważa zbliżającą się ku nim Julietę.
L – Dziecko! Jesteś nareszcie. Już się o ciebie bałyśmy.
J – Przepraszam, ale nawet nie wiesz kogo spotkałam.
L – kogo?
Julieta chwilę się waha nim udzieli odpowiedzi.
J – Nie ważne. Potem ci powiem. Teraz chcę już jechać.
L – Jednak się zdecydowałaś?
J – Tak, będziemy w trójkę. Na pewno będzie mi łatwiej.
L – No dobrze, to powiem Angeli, żeby się przygotowała i jedziemy na policję dopełnić sprawy.

J – Nie uważasz, że nieco się pospieszyłeś?
JD – Pospieszyłem? Chciałem tylko ją pocałować?
J – Taaa jasne, i dlatego tak ją spłoszyłeś? Samym pocałunkiem?
JD – Przyznaję, że mogłem być nieco nachalny, ale przecież przyszła no i tak się we mnie wtulała, myślałem że zaraz wybuchnę. Tak mi było wspaniale z nią w ramionach
J – Jose nie zapominaj że wy ledwo się znacie, a ja mówiłem ci że Julieta nie jest z tych.
JD – Na taką bym nawet nie zwrócił uwagi. Nie interesują mnie puste lale.
J – No właśnie. Słuchaj, zwabiłem ją tu podstępem dla ciebie. Myślałem, że spędzicie miło razem wieczór i może się zaprzyjaźnicie…
JD – Zaprzyjaźnicie? Przecież ona mnie doprowadza do obłędu, brachu
J – No tak, ale na samym początku to chyba dobrze jest nadawać na jednej fali nie? A ty co? od razu byś się chciał na nią rzucić?
JD – Jasne, że nie, chociaż… - zaśmiewa się wymownie Bonavides – tak naprawdę to może uznasz mnie za totalnego czubka, ale mam wrażenie jakbyśmy dobrze się znali. Czuję się z nią tak swobodnie, że gdybym tylko mógł to nie wypuszczał bym jej z rąk.
J – Nieźle wczoraj narozrabiałeś jak słyszę. Nie wiem co na to Julieta? Znając ją, obawiam się, ze poślę cię w diabły. Żadna kobieta, zwłaszcza taka jak ona, nie lubi być przedmiotowo traktowana.
JD – Już ty się lepiej nie wymądrzaj. Ty i te twoje eskapady. Lepiej pochwal się swoimi nocnymi wyczynami.
J – Jak ci powiem to pewnie ty o mnie sobie pomyślisz, że jestem zdrowo kopnięty. Nawet sobie nie wyobrażasz co mi wczoraj odbiło.
JD – Jak to co? zaliczyłeś jakąś pannę czy tylko się z jakąś mizdrzyłeś?

W końcu pokojówka odpuszcza i udaje się na górę, bezpośrednio zapytać o to Angelę, widząc niedyspozycję Bonety.
M - Panienko można?
A – Tak Mirto. Już jestem gotowa, zajmij się Jorgitem
M – jasne, a kiedy panicz Javier po niego przyjdzie?
A – Nie wiem. Już powinien tu być, ale najwyraźniej wczoraj zabalował i już nie pamięta o synu – odrzeka ze złością w głosie Angela, co od razu zastanawia jej pokojówkę
M – Zabalował?
A – Proszę cię Mirto, nie powtarzaj po mnie.
M – A skąd panienka wie, że zabalował?
A – Wiem i już! Co się taka pytalska ostatni zrobiłaś?! Idę, jak coś to będę pod telefonem. Uważaj na mojego skarbka
M – Panienka wie, że przy mnie jest najbezpieczniejszym dzieckiem na świecie.
A – Wiem, zawsze jestem spokojna gdy jest przy tobie. Do zobaczenia
M – Powodzenia panienkom życzę. Będzie dobrze! – dodaje jeszcze pokojówka.
Niebawem kobiety udają się na posterunek policji, gdzie składają oficjalną skargę na Leoncia i uruchamiają procedury konieczne do wszczęcia postępowania.

JD – Co zrobiłeś? – Jose David nie dowierza – przespałeś się z panną, o której myślałeś że jest jakąś inną????
J – Ty mnie wcale nie słuchasz. Myślałem, że straciłeś tylko pamięć, a nie jeszcze rozum
JD – No tak mi przecież powiedziałeś
J – Powiedziałem, że poszliśmy do motelu, ale nie mówiłem nic o … no wiesz.
JD – No to spałeś z nią czy nie?
J – Gdybym to zrobił to nie wybaczyłbym sobie tego nigdy w życiu.
JD – Nic nie rozumiem. Przecież nie masz żadnych zobowiązań względem tej innej, mówisz że ona z ciebie zakpiła i nigdy nie traktowała poważnie. Skoro nic was nie łączy, a ona na dodatek okazała się nic nie warta, to czym tak się przejmujesz?
J – Nie jestem szmaciarzem! Nie pójdę do łóżka za wszelką cenę, nie z dziewczyną do której nic nie czuję.
JD – Wow Javi, nie poznaję cię.
J – Poznajesz poznajesz. Wiesz jak wyglądało moje życie. Faktycznie, lubiłem dobrą zabawę do białego rana, ale nigdy nie potraktowałem żadnej dziewczyny bez szacunku, nie ważne jaka by nie była.
JD – Jesteś beznadziejnym przypadkiem
J – Dlaczego tak mówisz?
JD – Skoro odprawiłeś tamtą i to po pijaku, choć nie wiem jakim cudem, to musisz być nadal mocno zakochany w tej swojej blondyneczce, a to znaczy że już po tobie. Jesteś skazany na cierpienie chłopaku, bo skoro ona ma cię gdzieś.
J – Wiem, ale nic na to nie poradzę.
JD – Swoją drogą musi być naprawdę wyjątkowa, skoro skradła twoje serce. Nigdy nie sądziłem, że usłyszę kiedyś, iż mój najlepszy przyjaciel, Javier Valencia, jest beznadziejnie zakochany. Szok!
J – Widzisz, życie potrafi zaskakiwać. Ja nigdy nie podejrzewałbym, że ty kiedyś możesz stracić pamięć. Dobrze, że chociaż mnie pamiętasz
JD – Chociaż? To znaczy że kogoś nie pamiętam, właściwie to zabrzmiało jakbym wielu rzeczy nie pamiętał. Powinienem o czymś wiedzieć Javi?
J – Na razie jedyne o co musimy zadbać to o naprostowanie twoich relacji z Julietą. Chcesz tego prawda?
JD – Jak cholera! Co proponujesz?
J – Mam pewien pomysł. Tym razem ciężko jej będzie uciec…

Po południu dziewczyny wraz z Luisaną wracają wreszcie do rezydencji. Ich miny nie pozostawiają żadnych złudzeń. Rozmowa na policji nie należała do najprzyjemniejszych. Mirta wręcz wyczuwając węchem ich złe nastroje, woli o nic nie wypytywać, by nie podpaść szefowym i ogranicza się jedynie do propozycji obiadu. Nikt jednak nie ma na nic ochoty, co z resztą jej nie dziwi. Każda z kobiet zamyka się w swojej sypialni, każda z wyjątkiem Angeli, która niedługo później zjawia się w kuchni z... pretensjami.
A – Czemu Jorgito jest sam w pokoju?! Dlaczego zostawiłaś go samiuteńkiego? Padło ci na mózg?! – bulwersuje się mocno rozgniewana Angela i słusznie, bo mały nie powinien zostawać bez opieki ani na chwilę.
M – Panienko ja tylko na chwilę wyszłam, jak wyście przyjechały. To jego czas na sjestę, raptem 5 minut mnie przy nim nie było.
A – Cały czas się nim zajmowałaś? Pyta ze skargą w głosie Colmenaresówna
M – No tak, dlatego mam opóźnienie z obiadem
A – A Javier? Miał dziś do niego przyjechać
M – No ja wiem, ale on się nie zjawił
Obie są zaskoczone, bo do tej pory jeszcze ani razu nie zdarzyło się szatynowi nie przyjść w umówionym terminie do syna.
A – Jak to nie przyszedł? Niemożliwe
M – No nie przyszedł, przecież ja panience nie kłamię, bo niby po co?
A – No tak, znudziła mu się już rola tatusia. Będzie teraz przychodził raz na jakiś czas, no bo po co szanować ustalenia jakich się podejmuje. Najlepiej robić na co się ma żywnie ochotę! – wścieka się Angela
M – To pierwszy raz. Może coś mu wypadło
A – Jasne. Co za nieodpowiedzialny bubek!
Angela jest bliska płaczu ze złości, ale nie chce okazywać swojej słabości przy Mircie, która już dawno ją rozszyfrowała i czym prędzej wbiega po schodach na górę. Potem barykaduje się z synem w ich pokoju. Gdy Mirta puka i pyta co dalej, blondynka jedynie odrzeka, że gdyby Javier się pojawił, to ma zostać wyrzucony! Dziś na pewno nie zobaczy już synka!

Julieta siada przy biurku i próbuje od kwadransa wystukać czyjś numer, ale co chwilę ma wątpliwości i wciąż siedząc bez celu, zastanawia się co robić. Z opresji ratuje ją telefon od…Javiera.
J – To znak. Los tak chciał. – stwierdza w myślach Boneta, a potem odbiera połączenie od chłopaka – Javier, o co chodzi?
Ja – cześć. Jest ważna sprawa. Musisz jak najszybciej do mnie przyjechać.
J – Tak jasne, żebyś znowu mnie załatwił tak jak wczoraj? To było nie fair.
Ja – Julieto przeproszę cię za co tylko zechcesz, ale błagam, przyjedź jak najszybciej. Jeśli nie chcesz stracić Jose raz na zawsze, to lepiej wsiadaj już do samochodu. Czekam
J – Nie nabierzesz mnie kolejny raz. Coś kombinujecie, obaj!
Ja – wszystko ci wyjaśnię na miejscu. Pospiesz się, inaczej możesz tego pożałować do końca swoich dni.
Dziewczyna w końcu daje wiarę słowom Valencii i na serio zaczyna się przejmować tym co dzieje się z Jose Davidem, bo to na pewno o niego chodzi.
J – Ok., zaraz będę.
Blondynka zarzuca jeszcze na siebie sweter i w pośpiechu opuszcza rezydencję. Mircie udaje się jedynie zauważyć jej szybko przemykający się cień…

Po niecałym kwadransie dziewczyna jest już w mieszkaniu Javiera. Pierwsze co słyszy od niego po wejściu to:
Ja – już za późno.

Julieta nie może uwierzyć, gdy Javier mówi jej o zniknięciu Jose Davida. Dziewczyna zaczyna się winić, posądza się o to, że to przez jej odrzucenie Jose się zdenerwował i odszedł. Zapłakana siada na podłodze i żali się na swoją głupotę. Jej lament zagłusza słowa Javiera, który stara się coś jeszcze jej przekazać.
Ja – Julieto! Julieto! Chyba nie zamierzasz płakać nad rozlanym mlekiem. Powinnaś go szukać.
J – Tak, ciekawe gdzie? Nie mam pojęcia, gdzie mógł się ukryć.
Ja – Na pewno ma jakieś swoje tajemne miejsca. Pomyśl trochę
J – Owszem, ale to nowe miejsca, które razem poznawaliśmy. On ich nie pamięta, nie ma pojęcia o ich istnieniu. Na pewno tam się nie udał. Nie wiem, gdzie go szukać. Może wezwijmy policję?
Ja – Zwariowałaś? To nie dzieciak, poza tym sam się wyniósł.
J –Ale czemu? Pokłóciliście się? Dlaczego się od ciebie wyprowadził, przecież dopiero co u ciebie zamieszkał?
Ja – Chodzi o wczoraj, o wasz wieczór we dwoje.
J – Mówił ci?
Ja – Trudno było mu zachować milczenie, kiedy tak go wkurzyłaś
J – Naprawdę? Aż tak się rozgniewał?
Ja – a co ty myślałaś? Uciekłaś mu sprzed nosa, bez żadnego wyjaśnienia, jak jakaś obłąkana, a on tak się nastawił na ten wieczór. Chciał go miło z tobą spędzić, a ty po prostu zwiałaś.
J – Booo, booo, z resztą nie ważne. Ty nie musisz o niczym wiedzieć. Z nim to wyjaśnię
Ja – jak go znajdziesz
J – Może jego rodzice będą coś wiedzieli
Ja – Nie! – wyrywa się Valencia – lepiej ich na razie nie powiadamiać. Znasz panią Lorenę, podniesie alarm na całą okolicę i będzie z tego niezła jatka. Lepiej wstrzymajmy się, chociażby do jutra.
J – Ale jeśli coś mu się stanie? Dopiero co wybudził się ze śpiączki. Nie daruję sobie, jeśli mu się pogorszy.
Ja – uspokój się i nie wymyślaj czarnych scenariuszy. Nic mu nie będzie, na pewno. Po prostu musisz go odnaleźć i przekonać do powrotu. Wtedy się uspokoi.
J – Ja?
Ja –a kto? Tylko ty możesz na niego wpłynąć.
J – A ty? Jesteś jego najlepszym przyjacielem
Ja – owszem, ale mnie nie posłucha. Ja to nie ty.
J – Nie rozumiem. Coś ty mu nagadał, że tak się na mnie uparł. Przecież on mnie nie zna, prawie wcale ze sobą nie rozmawialiśmy.
Ja – żeby się poznać wcale nie trzeba słów. Czasem wystarczy spojrzenie i wszystko jasne.
J – No właśnie. Jest coś o czym musimy porozmawiać. Może to nie najlepszy moment, ale nie mogę tego przedłużać, widząc jak oboje z Angelą się męczycie. - znienacka Julieta zmienia temat - Odkryłam coś i chcę się z tobą tym podzielić, choć nie wiem, jak zareaguje Angela. Boję się, że mi tego nie wybaczy, że zdradzę jej zaufanie, ale z jakiegoś powodu los tak chciał.
Ja – poczekaj! Chyba wiem, gdzie mógł podziać się Jose! – Javier wydaje się wcale nie słyszeć monologu Juliety i wyskakuje z pewnym pomysłem, całkowicie wytrącając Julietę z myśli
J – Gdzie?
Ja – poczekaj! Tylko coś sprawdzę.
Javier znika na górze w swojej sypialni, po czym po 5 minutach wraca z powrotem, tym razem jest już prawie pewien, gdzie podziewa się jego przyjaciel i informuje o tym Juliete.
J – na jachcie?
Ja – tak, wspominałem mu o nim, ale całkowicie zapomniałem. Pewnie tam się ukrywa. Musisz do niego pojechać i przekonać go do powrotu.
J – to nie jest dobry pomysł. Nigdzie nie jadę. Skoro wiemy, gdzie jest no i że jest tam bezpieczny, to może lepiej mu nie przeszkadzać
Julieta za wszelką cenę stara się uniknąć ponownego spotkania sam na sam z Jose Davidem, ale Javier nie zamierza odpuścić.
Ja – on tam nie musi być koniecznie sam. Coś mi wczoraj powiedział, kiedy dałaś mu otwarcie kosza.
J – Wkręcasz mnie prawda?
Ja – nie Julieto, nie mam powodu.
J – Ależ masz. Za wszelką cenę chcesz nas połączyć, jakby to było takie proste.
Ja – bo jest!
J – Tak? To dlaczego ty od dwóch lat nie możesz dogadać się z Angelą?! – ripostuje z impetem Boneta. Jej pytanie, a raczej żal jaki się w nim wyraził, zbija go z tropu.
Ja – po co nagle wyskakujesz z czymś takim? Tu nie ma porównania
J –Ależ jest! Kochasz ją?
Ja – Co? czy ty się zbytnio nie zagalopowałaś?
J – Próbujesz układać nasze życie, moje i Jose Davida, a własnego jeszcze nie uporządkowałeś! Jeśli ją kochasz, to idź do niej bałwanie i powiedz jej to!
J – Daj spokój. Ale wyskoczyłaś! – Javier zupełnie nie wie, co się dzieje, Julieta zakasowała go bez reszty, chłopak nie wie jak reagować na jej słowa.
Ja – kochasz ją? Powiedz, czy kiedykolwiek ją kochałeś? Choć trochę? Zależało ci na niej?
J – Jak możesz mnie o to pytać?! To osobiste sprawy
Ja – ty jakoś nie masz problemu z włażeniem z butami w życie moje i Jose, to i ja nie będę się patyczkować. Powiem ci coś ważnego, ale najpierw chcę wiedzieć, chcę to usłyszeć.
Ja – po co? żeby twoja kuzynka znowu zrobiła ze mnie kretyna? Teraz obie będziecie miały ze mnie niezły ubaw tak?
J – Nie odpowiedziałeś mi
Ja – Ok., powiem ci bo ja owszem jestem szczery i nie bawię się cudzymi uczuciami, nie ranię ukochanych osób.
Z lekko tlącą się łezką w oku, Javier przyznaje się Juliecie do uczuć do jej kuzynki, co owocuje uśmiechem na jej twarzy
Ja – kocham ją, kocham ją jak wariat, może nawet bardziej niż kiedykolwiek i co? zadowolona jesteś?
J – to chciałam usłyszeć. Boże! To co wam zrobiono nie mieści się w głowie, to straszne, to wielkie, podłe świństwo – Boneta zanosi się na płacz. Cała sytuacja nie pozostaje bez wpływu także na jej osobę.
Ja – to co nam zrobiono?
J – Javier ja już po twoim powrocie coś podejrzewałam, ale nie dopuszczałam tej myśli do siebie. Znałam tylko wersję Angeli, a ona tak cię wyklinała, była taka zdruzgotana. Wasze rozstanie ją załamało.
Ja – daj spokój. Wiem doskonale jaka z niej osoba, potraktowała mnie jak zabawkę. Jak się znudziła, to wyrzuciła ją do kosza.
J – Przyglądałam się wam, widziałam jak na siebie patrzycie, jak reagujecie na waszą obecność, jak na siebie działacie. Bałam się wtedy, bo nie znałam prawdy, a to co się między wami działo, było tak silne, że bałam się następstw. Bałam się, że wybuchnie kolejny skandal, że znowu wykorzystasz moją siostrę i ją rzucisz.
Ja – co?! To takie brednie ci na mnie nagadała. Teraz rozumiem czemu wszyscy dokoła dziwnie na mnie patrzyli. Nie! nie dziwnie, tylko z pogardą. Co wam jeszcze nagadała? Że co? zmusiłem ją do kochania się ze mną? Tak, no bo przecież Jorge nie wziął się znikąd!
J – Angela nigdy nie kłamała. Mówiła to w co wierzyła.
Ja – wiesz co? Nie chcę tego słuchać, będziesz jej broniła, a ja nie dam po raz kolejny zrobić z siebie idioty. Lepiej już idź.
J – Ale jeszcze nie skończyłam. Daj mi powiedzieć!
Javier prawie siłą wypycha Julietę za drzwi. Rozmowa z nią tak go rozdrażniła, że nie ma zamiaru dłużej jej kontynuować. To dla niego bolesny temat i nie chce go dalej ciągnąć.
Ja – poczekaj. Wysłuchaj mnie. Co cię to kosztuje? – prosi jeszcze w drzwiach Julieta…

Julieta nie pozwala się wyrzucić z mieszkania Javiera. Chłopak z naburmuszoną miną odpowiada na jej nalegania słowami:
Ja – To i tak nie ma sensu. Nie zrobię z siebie na nowo idioty.
J – możesz się wreszcie przymknąć i wysłuchać tego co mam do powiedzenia?! – upomina go groźnie Boneta – jedyne czego chcę to otworzyć wam oczy, tylko tyle.
Ja – nie wiem co masz na myśli, ale i tak nie dam się nabrać.
J – Jeśli naprawdę kochasz, albo przynajmniej kiedyś kochałeś Angelę, to powinieneś mnie wysłuchać. To co mam ci do powiedzenia nie jest dla mnie łatwe. Jeśli Angela się o tym dowie, to może się na dobre na mnie rozgniewać, ale postanowiłam zaryzykować, a wiesz dlaczego? Bo nie mogę już patrzeć na to jak się wzajemnie krzywdzicie, a najgorsze jest to, że zupełnie niepotrzebnie.
Ja – Julieto co ty możesz wiedzieć? Nie było cię przy tym, nawet sobie nie wyobrażasz jak twoja kuzynka mnie upokorzyła. Po dziś dzień pamiętam jej słowa, pamiętam jak mocno mnie zabolały.
J - Mimo to nie przestałeś jej kochać prawda?
Ja – Angela była pierwszą dziewczyną, której oddałem serce i dlatego tak bardzo mnie to zabolało, nadal boli, bo masz rację, wciąż ją kocham, ale to nie znaczy że pozwolę z siebie drwić w nieskończoność. Naprawdę nie rozumiem po co ze mną o tym rozmawiasz? Nie wierzę, że Angela cię nie nasłała. Pewnie ma w tym jakiś swój interes.
J – Posłuchaj. Naprawdę wierzysz w to co mówisz? Uważasz ją za kokietkę, intrygantkę i Bóg wie kogo jeszcze?
Ja – Dawniej dałbym sobie rękę uciąć za nią, dziś niczego już nie jestem pewny
J – Angela tylko raz w życiu cię okłamała. To było właśnie tego dnia, kiedy z tobą zerwała.
Javier wbija wzrok w Juliete, jakby wyczekując, co dalej mu powie. W jego oczach pojawia się wyraz zaciekawienia.
J – Poznałeś i zakochałeś się w prawdziwej Angeli, słodkiej, niewinnej, skromnej i marzycielskiej. Ta którą ci wmówiła, nigdy nie istniała.
Chłopak nadal przysłuchuje się Juliecie w wielkiej ciszy.
J – Dziwię się, że pozwoliłeś jej tak po prostu odejść, że nie walczyłeś o nią, że tak łatwo uwierzyłeś w to co postanowiła ci powiedzieć?
Ja – Juli nie owijaj w bawełnę. Co chcesz mi powiedzieć?
J – Wiem, że ją kochasz. Twoje zachowanie na to wskazywało. Może sami tego nie zauważacie, ale z boku, uwierz mi, to aż za bardzo widać. Javi, Angela cię kocha tak samo, a może nawet mocniej niż ty ją.
Ja – mam tak po prostu uwierzyć w twoje słowa? Czemu to ma służyć? Znowu coś planujecie? Pomagasz jej?
J – Angela zerwała z tobą bo myślała, że ją zdradziłeś i…
Ja – co?! Co ty bredzisz?! – wyrywa się z lekka skonsternowany Valencia
J – Dobrze słyszałeś. Angela do dziś dnia wierzy, że ją zdradziłeś i co gorsza, że to ty zabawiłeś się jej kosztem
Ja – Nie! tego już za wiele! Kolejne kłamstwo wymyśliła, żeby się oczyścić tak?
J – Ale ona? Z czego ona ma się niby oczyszczać?
Ja – z tego jak obłudną jest osobą, jak wyrachowaną i rozpustną!
J – Nie wiesz co mówisz! Angela rozpustna? Doskonale wiesz, że to nie prawda, byłeś jej pierwszym i jedynym mężczyzną
Ja – no właśnie, a mimo to, mimo tych swoich zasad, oddała mi się, choć wcale mnie nie kochała. Jaka kobieta tak postępuje!?
J – Zakochana
Ja – przecież mówię...
J – A ja ci mówię – wtrąca Julieta – że zakochana! Posłuchaj mnie uważnie, bo więcej nie będę tego powtarzać. Tego dnia, kiedy wy… kiedy byliście razem, po twoim wyjściu, przyszła do niej China.
Ja – China?
J – tak, China. Pamiętasz ją, to twoja wielka kumpela, o którą tak się martwiłeś. To ona zniszczyła wasze szczęście, to ona jest odpowiedzialna za wasze cierpienie
Ja – o czym ty mówisz? – Javier jest wstrząśnięty, przeczuwa co za chwilę może usłyszeć, ale nie jest gotowy na taki zawód
J – Powiedziała Angeli, że ją z nią zdradzałeś
Ja – Co!?
J – Mało tego, powiedziała też że założyliście się o nią, o to że ją uwiedziesz, a na koniec pokazała jej badanie usg, na którym miało być dziecko jej i twoje
Ja – Nie! – Do Javiera powolutku dociera cała podłość jakiej dopuściła się jego koleżanka, chłopak nie może tego zaakceptować, jest bliski wybuchu, ale sam nie wie, czy bardziej jest wściekły czy załamany, smutny?
Ja – to nie może być prawda
J – Po co mieć wrogów skoro ma się takich przyjaciół przy sobie
Ja – Nie wierzę. To musi być jakaś pomyłka.
J – Nawet sobie nie wyobrażasz jaka ja jestem wściekła na tą świnię! To co wam zrobiła nie ma wybaczenia!
Ja – skąd to wszystko wiesz? Może Angela i ciebie oszukuje? To ona ci opowiedziała tą niby historyjkę tak?
J – Javier pomyśl logicznie. Naprawdę sądzisz, że Angela mogłaby być podłą intrygantką, dopuścić się tych wszystkich podłości i tak perfidnie kłamać?! Nawet jeśli, to po co? Przecież to ona nie chce cię znać, unika cię. Nie zorientowałeś się? Nie zauważyłeś jak reaguje w twojej obecności? Jak się denerwuje? Wiem że trudno ci w to uwierzyć, ale ta twoja znajoma to kawał nie powiem kogo
Ja – Jak Angela mogła jej uwierzyć? - Javier powoli zaczyna przyswajać słowa Juliety
J – A ty? Ty też uwierzyłeś że jest perfidną intrygantką, mimo że to było absurdalne.
Javier zaczyna tracić grunt pod nogami. Wreszcie poznał prawdę, ale jest ona tak porażająca i trudna do pogodzenia się z nią, że chłopak nie jest w stanie już dłużej ustać na nogach i z wrażenia siada na kanapę, ciągle zaciskając palce ze zdenerwowania.
Julieta kontynuuje swoją wypowiedź.
J – Parę dni temu, jeszcze za nim doszło do tego napadu w oranżerii, widziałam na mieście Chinę, ale nie byłam pewna czy to ona, minęły dwa lata, a ona nieco się zmieniła. Wtedy wydawało mi się, że się pomyliłam, ale dziś znowu ją spotkałam na mieście. Na początku udawała, że mnie nie poznaje i prawie przede mną uciekała, ale zaciekawiła mnie jedna rzecz. Nigdzie nie widziałam dziecka.
Javier słucha z wielkim zainteresowaniem
J – Zapytałam ją o to, a ona odrzekła, że go nie ma, bo jej rodzice się nim opiekują. Myślałam, że mówi o was, o waszym dziecku, ale kiedy powiedziała, że niedawno skończył pół roku, coś zaczęło mi świtać. Przecież Jorgito powinien urodzić się mniej więcej w tym samym czasie co jej dziecko. Angela odkryła ciążę zaraz po tym jak China obwieściła jej swoją. Zaczęłam ją męczyć pytaniami i w końcu uległa i powiedziała mi wszystko.
Ja – China jest w mieście?
J – Tak. Podobno zaliczyła wpadkę z jakimś Hiszpanem na wakacjach w Stanach, a potem on ją zostawił i musiała zamieszkać z rodzicami. Kiedy odkryła swój stan było za późno na, jak to ona ujęła, skrobankę i musiała urodzić. Dalej nic już nie chciała powiedzieć. Z resztą nie ważne. Javier, jeśli naprawdę kochasz moją siostrę, to musisz do niej pojechać i jej to wszystko powiedzieć. Angela nadal sądzi, ze tylko się z nią zabawiłeś.
Ja – Ale czemu mnie tak okłamała? Czemu mi to wszystko wmówiła o sobie?
J – Naprawdę nie rozumiesz? Nie chciała żebyś podwójnie ją upokorzył, nie chciała pokazać swojego cierpienia, nie chciała żebyś to widział.
Ja – Biedna, moja ukochana. Boże! Czemu na to pozwoliłeś?! – Javier spuszcza głowę i zatapia ją w swoich dłoniach, nie potrafi powstrzymać łez, jakie teraz wylewają się z jego oczu strumieniem.
Z jednej strony nie potrafi opanować smutku i rozczarowania osobą Chiny, z drugiej na samą myśl jaki dramat przeżyła jego wielka miłość i ile oboje przeszli z winy osoby trzeciej, bije się w pierś. Kompletnie zdruzgotany i zdesperowany potrzebuje czasu, by ochłonąć. Julieta doskonale zdaje sobie z tego sprawę i postanawia się wycofać.
J – Pójdę już. Wiesz co robić.
Dziewczyna poklepuje chłopaka ręką po ramieniu, po czym po cichu wychodzi z jego mieszkania, po drodze zabierając ze sobą kartkę z adresem miejsca pobytu … Jose Davida.

Javier nadal nie może dojść do siebie. Minęła już godzina, a on nadal leży na podłodze, opierając się plecami o ścianę i rozpacza nad losem swoim i Angeli. China nic go teraz nie obchodzi. Chłopak wyrzuca sobie, że był ślepy i jej pomagał, a ona knuła za jego plecami i uczyniła go tak nieszczęśliwym.
J – Gdyby nie ona, ja i Angela dawno bylibyśmy po ślubie i razem czekali na narodziny naszego synka. Co za su***a! – chłopak daje upust swojej złości i wyzywa dawną kumpelę.
Twarz ma już całą zmoczoną od łez, rzadko aż tak bardzo daje się ponieść emocjom i uczuciom, ale dziś nie potrafi przed tym uciec. Na samą myśl o tym jakie piekło musieli przejść z Angelą z winy pewnej idiotki, krew się w nim gotuje.
J – Zawsze, zawsze podświadomie czułem że Angela była niewinna, ale duma, uprzedzenia nie dawały mi tego zauważyć. Tak bardzo mi jej brakowało, tak tęskniłem za jej bliskością, uśmiechem, tym słodkim spojrzeniem. Tak bardzo cię kocham. Już dłużej nie wytrzymam. Musze cię odzyskać, musisz być moja tak jak wtedy, tak jak zawsze byłaś i będziesz!
Chłopak podnosi się susem z podłogi, w łazience przemywa mocno zaczerwienione od łez oczy, a potem nie zważając na nic, wybiega szybko z mieszkania…
Odjeżdża spod bloku na swoim skuterze z piskiem opon!

Luisana dopada starszą córkę bawiącą się z synkiem przy huśtawce. Od razu pokazuje jej swoją komórkę z niepokojącym smsem
L – Wiesz o co może chodzić? Martwię się, nie powinna podróżować sama, zwłaszcza teraz
„Muszę wyjechać jeszcze dzisiaj. Chodzi o Jose Davida. Postaram się wrócić jak najszybciej. Nie martwcie się o mnie. Juli”
Angela odczytuje treść wiadomości.
L – Widzisz? To nierozsądne.
A – Ciekawe o co może chodzić?
L – Boję się, boję się o nią jak cholera.
A – Spokojnie mamo. Napisała że chodzi o Jose Davida, pewnie są razem. Z nim nic jej nie grozi. On na pewno nie pozwoli jej skrzywdzić.
L – Angela ale on nic nie pamięta.
A – Ale to nie znaczy, ze nie zaopiekuje się nią.
L – A może on coś wie więcej? Może nam powie?
A – On? Chyba nie masz na myśli…
L – Owszem. Zadzwoń do niego. Może czegoś się dowiesz. Boję się o Julietę. Nie chcę żeby coś jej się stało
A – Nie ma mowy. Nie będę do niego dzwoniła. Jak możesz w ogóle mnie o to prosić?!
L – Strasznie się martwię. On może coś wiedzieć, byłabym spokojniejsza gdybym chociaż wiedziała o co chodzi.
A – Nie! Zapomnij i przestań mnie już dręczyć. Wracam do domu. Robi się chłodno. Chodź Jorgito.
L – Ale…
A – Mamo! Nie nalegaj. Nie mam zamiaru do niego dzwonić i już!
Luisana przyjmuje tą odmowę z niezadowoleniem. Sama chętnie by do niego zatelefonowała, ale podobnie jak Angela czułaby się tym upokorzona i łatwiej jej było poprosić o to córkę…
Ma się teraz go o coś prosić? Po tym jaka była dawniej dla niego okropna!? Na pewno chłopak pośle ją w diabły.
Kobieta wzdycha jeszcze ciężko i podąża za córką i wnukiem w stronę domu…

Mircie o mało oczy z orbit nie wyskakują, gdy za drzwiami frontowymi ukazuje się jej sylwetka Javiera. Widok zaczerwienionych oczu chłopaka od razu daje jej do myślenia.
M – W czym mogę pomóc?
J – Zastałem Angelę?
Mirta przez chwilę zastanawia się co zrobić. Pamięta doskonale jak dziewczyna wściekła się na niego, gdy rano nie przyszedł do synka i pewnie nadal jest na niego cięta, ale z drugiej strony Valencia wygląda tak żałośnie, że nie jest w stanie go teraz okłamać, mimo że Angeli będzie to nie w smak
M – Jest w ogrodzie – odpowiada.
J – Dziękuję.
Chłopak niemal natychmiast zawraca i schodząc ze schodów wiodących do wnętrz rezydencji, na dole zauważa zbliżającą się ku nim ukochaną…
Na widok dziewczyny dech aż mu zapiera w piersi, na dodatek niesie w ramionach ich synka.
Angela zauważa chłopaka nieco później i z wrażenia aż chwieje się na nogach. Z daleka nie zauważa w jakim stanie do niej przyszedł, ma ochotę w tym momencie uciec, bo nie czuje się gotowa na konfrontację z nim.
L – Daj mi go. – Nagle zza pleców dziewczyny wyłania się jej matka i odbierając z jej rąk Jorgita szepce: Co ci szkodzi go zapytać? Może coś wie?
Luisana oczywiście myśli tylko i wyłącznie o dobru Juliety i dlatego też, na tę jedną chwilę prosi Angelę o wyrozumiałość, zostawiając młodych samych.
Gdyby wiedziała co teraz dzieje się w ich głowach? Zwłaszcza Javiera…

Javier nie wie, jak zabrać się do rozmowy z Angelą. Gdy schodzi ze schodów i wita się z nią zwykłym: cześć, ona odpowiada obojętnie i stara się go wyminąć jak najszybciej.
J – Muszę ci coś ważnego powiedzieć.
A – Kiedy indziej. Zrobiło się chłodno, poza tym jest późno.
Dziewczyna próbuje ominąć chłopaka łukiem, ale on toruje jej drogę i zmusza do bezpośredniego kontaktu wzrokowego. Angela nie jest w stanie znieść jego natarczywego spojrzenia i odwraca się do niego plecami, próbując w ten sposób ukryć przed nim swoje emocje, ale także je w sobie zdusić. Dziewczyna wie, że nie powstrzyma w tej chwili słabości, jaką nadal do niego żywi i może zdradzić się przed nim, a tego by nie chciała.
Javier po chwili zauważa jak całe jej ciało dygocze i mylnie sądząc, że to z powodu zimna, nakrywa dziewczynę swoją kurtką. Nie wie, że Angela drży na samą myśl o jego dotyku, o jego bliskości. Dziewczyna natychmiast zrzuca ją z siebie i na nowo próbuje uciec. Gdy staje już na pierwszym stopniu schodów, Javier zdecydowanym ruchem rąk ściąga ją stamtąd i usadawiając w swoim uścisku odrzeka:
J – Nie zachowuj się jak mała dziewczynka. Wysłuchaj mnie, tylko o to proszę…

A – Puść mnie – prosi łamiącym się głosem Angela. Bliskość Javiera jakiej jest teraz poddana, odbiera jej pewność siebie, a wzrok chłopaka który na niej spoczywa w pełnej krasie, przyprawia ją o palpitacje serca.
Chłopak z niechęcią wypuszcza ją ze swoich objęć i przypatrując się jeszcze jej zmieszanej twarzy oznajmia jej znienacka coś co mało nie strąca jej z nóg.
J – Kocham cię.
Angela nie może uwierzyć w to, co właśnie usłyszała i na nowo odwraca się do niego plecami, on zaś powtarza
J – Kocham cię piękna.
To określenie piękna, jakim często się do niej zwracał, dziś, teraz nie jest dla niej powodem do radości tylko złości. Irytuje ją że tak się do niej odnosi, w dodatku kłamiąc jej tak perfidnie.
A – Przestań!
J – Już wszystko wiem
A – co? – dziewczyna odwraca się do niego dosłownie zamurowana
J – Wiem dlaczego mnie zostawiłaś. Dziś wreszcie znam całą prawdę.
Angela ma ochotę zapaść się pod ziemię. Tak walczyła, zabiegała o to, by chłopak nie dowiedział się prawdy, nie miał satysfakcji, że owszem, oszukał naiwną idiotkę. Tymczasem on mówi, że już wie. To dla niej tragedia!
A – Zostawiłam cię, bo nigdy cię nie kochałam i nie chciałam być z tobą.
J – Co innego mówiłaś mi dzień wcześniej i na dodatek, poparłaś to czynami.
A – Bezczelny – zdaje się krzyczeć w myślach Angela – jak on śmie wykorzystywać zajście w jej pokoju i przypominać jej o nim w tej chwili!
A – To nic nie znaczyło
J – Doprawdy A mówiłaś co innego?
A – Żeby cię zmylić, oszukać.
J – A po co? Lubisz ranić innych ludzi? To cię kręci?
A – Lepiej ty mi powiedz. Co jest takiego w tym fajnego?
Takiej odpowiedzi spodziewał się teraz Javier. Domyślił się, że tylko prowokując dziewczynę może sprawić, że sama się zdemaskuje.
J – Nie wiem, nie mam pojęcia.
A – Kłamca! Świnia!
J - Hej hej czemu się tak unosisz? To ja powinienem tak ciebie określać. To ty mi to zrobiłaś!
A – Po co tu przyszedłeś?! Po to żeby mnie dręczyć?! Nie będę traciła na to czasu. Odczep się! – krzyczy już całkowicie opanowana przez emocje, zwłaszcza te negatywne Angela, gdy nagle Javier odrzeka
J – Jak mogłem być taki ślepy? Nie zauważyć co się dzieje? Jak mogłem dać ci tak po prostu odejść?
Angela jest na siebie wściekła, bo nie potrafi już opanować łez i stając na nowo plecami do chłopaka, stara się jej otrzeć z twarzy, by się nie zorientował. Przy okazji sama nie widzi, co teraz dzieje się na jego twarzy.
J – Teraz dopiero zaczynam wszystko rozumieć, widzieć. Było nam tak wspaniale, tak dobrze a potem tak drastycznie się zmieniłaś. Czemu do cholery nie powiedziałaś mi prawdy?! – pyta podniesionym głosem, wywołując w niej dreszcze na całym ciele. Dziewczyna nic nie odpowiada, cała trzęsie się ze strachu, że jej tajemnica się wydała i jak się po chwili okazuje, nie ma już złudzeń
J – Wiem, że mnie okłamałaś. Kochałaś mnie tak samo jak ja ciebie. Wiem, że to wszystko przez Chinę.
A – Zamknij się! – na samo wspomnienie tego imienia w dziewczynie wzbiera gniew – Czego tu szukasz? Nie dość się naśmiałeś? Znowu chcesz mnie upokorzyć?! Znowu będziesz, przepraszam będziecie się ze mnie naigrywali?!
Angela stawia czoła Javierowi i patrząc mu prosto w oczy, zarzuca go spojrzeniem pełnym wyrzutu, po twarzy zaś spływają jej łzy.
J – Nigdy cię nie zdradziłem, nigdy! Teraz dopiero dotarło do mnie co mi zarzucałaś w parku, kiedy spotkałem cię tam z Jorge. Mówiłaś o jakimś dziecku. Teraz wiem dlaczego. Kochanie…
A – Nie mów tak do mnie! Nie masz prawa!
J – China cię okłamała. Nigdy, przenigdy nie zdradziłbym cię ani z nią ani z żadną inną. Należę tylko do ciebie, i duszą i ciałem. Nie wiem czemu, nie pojmuję tego, ale ona zniszczyła nasze szczęście.
Angela jest szokowana słowami Javiera, ale nie bynajmniej tym co mówi tylko tym że poprzez to bezczelnie na nowo próbuje coś osiągnąć.
A – Czego chcesz? Po co próbujesz znowu mnie oszukać? Nigdy, nigdy ci już nie uwierzę! Daj mi święty spokój! Nie dość się zabawiłeś moim kosztem?! – teraz w głosie Angeli słychać desperację
J – Nigdy bym tego nie zrobił, nigdy bym cię nie skrzywdził. Wiesz to doskonale. Poznałaś mnie i to dobrze, wiesz że nie byłbym zdolny do takiej podłości.
A – Masz z nią dziecko! To mało?
J – A widziałaś je gdzieś?
A – Może i ją porzuciłeś? Po takich jak ty można się wszystkiego spodziewać
J – Jak mam cie przekonać? Nie widzisz jak cierpię. Rozdzieliła nas osoba, którą uważałem za przyjaciółkę.
A – Jak śmiesz?!
Angela nie wytrzymuje napięcia i w przypływie impulsu policzkuje Javiera z całych sił!
A – Nie chcę tego słuchać!
Dziewczyna biegnie czym prędzej schodami na górę, zostawiając niepocieszonego Javiera na dole. Chłopak krzyczy jeszcze w jej kierunku
J – Nie rób tego! Możesz tego żałować! Więcej już tu nie przyjdę, jeśli mnie nie chcesz! Angela! Angela!

Oboje załamani toną we łzach. O ile Javier ma już pewność, że niesłusznie posądzał Angelę o niegodną postawę, o tyle ona ma teraz okropne mętlik w głowie i umiera ze strachu, na samą myśl, że Javier już ją odgadł. Jest też bardzo zawstydzona i wstrząśnięta. Jak teraz spojrzy mu w oczy? Jak stawi mu czoła? Skoro on będzie analizował każde jej spojrzenie i wypowiedziane słowo i może w środku nadal nabijał się z jej naiwności i miłości, bo już wie że rzeczywiście sprawił iż zakochała się w nim i to na zabój…
Angela nie zważając na siedzące w salonie Luisanę z Mirtą i bawiącego się z nimi Jorgita, wbiega zamroczona po schodach w kierunku swojego pokoju, w którym potem zamyka się na cztery spusty. Zaniepokojona do żywego jej stanem matka biegnie za nią, ale natrafia jedynie na jej drzwi. Mówi coś do niej przez nie, ale Angela jest tak skołowana, że nawet jej nie słyszy. Wskakuje do łóżka i zakrywając się kołdrą, szlocha w niebo głosy.
A – Spalę się ze wstydu! Co za łajdak! W żywe oczy kłamie! Co za łajdak!

Javier doskonale zdaje sobie sprawę z tego że nie tak łatwo będzie przekonać Angelę o jego niewinności, dlatego nie zamierza dalej się nad sobą użalać i postanawia działać. Wielokrotnie wystukuje numer komórki Juliety, ale ona nie odpowiada, jakby zapadła się pod ziemię.
J – Cholera! – wścieka się Valencia – tylko ona może mi pomóc! Nie wytrzymam tego dłużej. Angela musi mi uwierzyć. Musi poznać prawdę. Ona nie może myśleć, że się nią zabawiłem! Nie! Nie może tak myśleć.
Chłopak wie, że niczego już u niej nie wskóra, dlatego wkłada kask i odjeżdża sprzed domu dziewczyny. Tymczasem od drugiej strony na posesję kieruje się pewna osoba…

L – Skarbie otwórz – prosi nadal stojąca pod drzwiami Luisana, ale Angela jest głucha na jej prośby
M – Proszę pani – pod drzwiami zjawia się także Mirta
L – Boże ona płacze, słyszę jak moje dziecko płacze. Co on jej zrobił?!
M – Przepraszam, że przeszkadzam, ale ktoś czeka na dole…
L – Kto taki?
M – Lepiej niech pani ze mną zejdzie do salonu…

Pod wpływem niekontrolowanego gniewu zaraz po wejściu do mieszkania Javier rzuca komórką o podłogę. Jest zdołowany bo Julieta nie odpowiedziała na żadne z jego połączeń. W dodatku jest też wkurzony na siebie, że tak łatwo dał się podejść Chinie i w porę nie zahamował jej zapędów. Gdyby nie był dla niej zbyt pobłażliwy, to może nie schrzaniła by mu życia.
J – Gdybym ją teraz spotkał, to chyba bym ją udusił. Co za wredna su***a! Wszystko zniszczyła!
Chłopak nie może się uspokoić, ma ochotę rozwalić wszystko co mu się tylko napatoczy, ale z kolei ogarnia go też wielki smutek, chętnie by się wypłakał. Sam już nie wie jak rozładować napięcie, jakie się w nim skumulowało.


Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 11:01:49 11-02-18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:57:10 13-02-18    Temat postu:

Juli & Jose
odc.206-208
cz.64


Co prawda Julieta cała drży z podekscytowania, ale też ciągłego zimna. Mimo to, Jose David wyczuwa wzajemność w jej pocałunku i posyła jej uroczy uśmieszek.
JD – Tak słodko smakujesz. Wybacz, ale od pierwszej chwili, kiedy cię zobaczyłem, miałem na to ogromną ochotę, a po tym pocałunku w szpitalu, to myślałem, że o mało nie wyjdę z siebie. Tak mnie pociągasz. Ciągle o tobie myślę.
J – Naprawdę?
JD –A śmiesz wątpić? Bardzo ci zimno?
J – Yyyy nie, już nie tak bardzo – Julieta nie jest zbyt przekonująca, biorąc pod uwagę jej zgrzytające zęby.
JD – Ten cholerny piecyk nie chce działać! To jakiś grat! Może chcesz jeszcze herbaty albo nie! Mam coś lepszego na rozgrzanie. Powinien gdzieś tu być barek. Może jest wino?
Jose David rozgląda się po pomieszczeniu, w końcu w ostatniej szafce dopatruje się jakiejś butelki, ale nie z winem tylko tequilą.
JD – Jeszcze lepiej.
Gdy podchodzi do łóżka na którym leży Julieta, dostrzega wśród mokrych ubrań jej bieliznę i ten widok działa na jego zmysły jak nigdy przedtem. Jest z ukochaną dziewczyną na jachcie, tylko on i ona, we dwoje, w dodatku ona leży teraz na łóżku kompletnie naga, skryta jedynie pod kocem. Siłą rzeczy jego głowę dopadają kosmate myśli.
Bonavides podsuwa dziewczynie butelkę, jednocześnie nieśmiało pytając ją wzrokiem czy może usiąść obok niej.
Julieta podnosi się do pozycji siedzącej, mocno skrępowana, ale nie przestraszona. Przecież to nadal jej Jose David, ten sam z którym już leżała kompletnie naga w łóżku i choć do niczego poważnego wtedy nie doszło, to i tak poczuła się i czuje nadal, mocno z nim związana emocjonalnie.
JD – Nie wiele o tobie wiem.
J – Myślałam, że Javier wszystko ci opowiedział?
JD – Nie tak wiele, nie tyle, ile bym chciał. Masz na imię Julieta i jesteś przepiękna. To wiem. A! no i że jesteś piosenkarką.
J – Mówił ci o tym?
JD – Tak, i bardzo się cieszę z tego powodu, bo twoja muzyka bardzo mi się podoba.
J – Skąd wiesz?
JD – Nie myśl, że jestem jakimś wariatem. Dał mi twoją płytę i calutką przesłuchałem. Masz niesamowity głos, cała jesteś niesamowita.
J – Daj spokój. Aż mi głupio od tych pochwał
JD – Czemu? To czysta prawda. Jesteś ideałem, marzeniem każdego faceta. Moim marzeniem.
Julieta aż zarumieniła się na twarzy po tym wyznaniu, by po chwili przybrać minę zawstydzenia.
JD – Czemu wczoraj ode mnie uciekłaś? Ja ci się wcale nie podobam?
J – Nie
JD – Nie?
J – to znaczy nie o to chodzi. Jaaaa, ja tak szybko nie potrafię.
JD – Nie rozumiem. To była tylko kolacja. Chciałem lepiej cię poznać, porozmawiać z tobą, choć właściwie to mam wrażenie, ze słowa są nam zbędne. Wystarcza mi twoja bliskość i już jestem w niebie. Też tak masz, że czujesz jakbyśmy znali się całe życie? Ja tak mam i naprawdę nie kłamię, to nie mój sposób na podryw. Naprawdę tak czuję. Przy tobie wszystko inne jest mi zbędne.
J – Jose Davidzie, jaaa bardzo cię lubię i…
JD – Tylko tyle? Nie żartuj, nie rób mi tego. Powiedz, że ty też za mną szalejesz? Proszę
Błagalne spojrzenie Jose Davida jest bardzo skuteczne, choć tak na dobrą sprawę i bez niego ma zagwarantowane miejsce w sercu Juliety, tylko że on o tym nie wie, bo nie pamięta.
JD – Cieplej ci już?
J – Trochę
JD – Zaproponowałbym ci coś, ale nie chcę żebyś się obraziła albo uznała mnie za jakiegoś zboczeńca. Widziałem to w telewizji, to najlepsza metoda, żeby nie zamarznąć. - zgrywa się Bonavides
J – Super, to aż tak ze mną źle?
JD – Będzie ci o wiele cieplej, zapewniam cię.
Chłopak zaczyna subtelnie podgadywać Julietę.
J – No to co to za metoda?
JD – Mógłbym ogrzać cię... własnym ciałem
J – Słucham?
Jose David zmienia teraz cały wyraz swojej twarzy nie zdając sobie z tego sprawy. W myślach już wodzi po nagim ciele pięknej blondynki, która podbiła go na bez reszty.
Również Julieta, która przeczuwa dokąd sprawy zmierzają między nimi, napełnia się refleksjami, ale nieco bardziej przyziemnymi niż Jose David. Wspomina smutną historię miłosną Angeli i Javiera. Wszystko się rozmyło w jednej chwili, całe ich wspólne szczęście. Dotarło do niej, że chwile są ulotne. Przypomina sobie też wypadek Jose, w którym o mało go nie straciła. W końcu dziewczyna dochodzi do wniosku, że raz się żyje i niech dzieje się wola boska! Czasem warto być spontanicznym.
J – Naprawdę będzie mi cieplej? – pyta brzmiąc przy tym bardzo seksownie
Jej ton o mało nie zwala Jose z nóg.
Chłopak od razu odbiera to jako zaproszenie i lekko odchylając koc, zanurza się pod nim, wcześniej oczywiście pozbywając się koszulki i spodenek....

Miało być tylko przytulanie, żeby ogrzać zziębnięte ciało Juliety, ale przy takim pożądaniu stęsknionych siebie dwóch zakochanych osób, nieuniknione były następstwa…
Nie wiadomo w którym momencie zaczęły się pierwsze czułe, potem zachłanniejsze i głębsze pocałunki, następnie wymyślne pieszczoty i charakterystyczne dotykanie czułych miejsc.
Julieta i Jose David stracili panowanie nad sobą, przestali kontrolować zachowania swoich ciał i całkowicie podporządkowali się zmysłom i namiętności, jakie wręcz z nich kipiały.
Po raz pierwszy oddali się sobie w pełni, w myślach i w cielesności. Kochali się żarliwie, płonąc ogniem miłości, kiedy nagle… Julieta zemdlała!

Nieopodal willi Colmenares znajduje się niewielki park. Na jednej z ławek zasiada… Julieta. Dziewczyna osuwa się na nią rozmarzona, cała jest w skowronkach. Z na wpół przymkniętymi oczyma nie orientuje się, kiedy jakaś osoba staje tuż za nią …
Dziewczyna wpada w popłoch, gdy ktoś zakrywa jej oczy rękoma. Podnosi się na równe nogi i dostrzega rozbawioną twarz... siostry.
J – Ach ty! Co ci tak wesoło?
A – A tobie? Widziałam jak podrygiwałaś w drodze. Miałam wcześniej do ciebie podbiec, ale jak zobaczyłam, że tu skręcasz, to pomyślałam, że i tak cię dogonię.
J – Fajnie cię widzieć.
A – Ciebie też.
Angela i Julieta wpadają sobie w ramiona, szeroko się uśmiechając. Szczęście wręcz z nich tryska.
A – Gdzie się podziewałaś? Nie widziałam cię od wczoraj
J – Och Angela, jak ci opowiem to chyba mi nie uwierzysz. Ale muszę, muszę, bo inaczej eksploduję! Jestem taka szczęśliwa. Boże, jaka ja jestem szczęśliwa. Nareszcie!
A – Nie musisz mi mówić, to widać. Buzia sama ci się śmieje, a jak oczy ci błyszczą.
J – Byłam, byłam z Jose! Dasz wiarę!
A – Mieliście randkę?
J – Lepiej Angela lepiej. Siadaj, opowiem ci wszystko od początku, inaczej nie wytrzymam. Musze z kimś się tym podzielić, bo zwariuję.
A – No słucham. Czym cię aż tak uszczęśliwił?
J – Słuchaj, a nie gadasz! – upomina żartobliwie Julieta
A – No dawaj
J – Javier pożyczył mu jacht, to znaczy pozwolił Jose zatrzymać się tam na jakiś czas no i ja pojechałam tam do niego wczoraj
A – O wow! To ja już chyba wszystko wiem, tak jakoś inaczej wyglądasz, jakoś tak się zmieniłaś na twarzy i w ogóle
J – Ej cicho. Potem będziesz sobie zgadywać.
A – No i co? Co robiliście? – pyta z podtekstem Angela
J – Kiedy zjawiłam się na przystani, zauważyłam go, ale troszkę się już ściemniało i nie byłam pewna, czy to aby na pewno on, dlatego nie krzyknęłam w jego stronę. Podeszłam bliżej, ale on akurat wtedy wstał i zamierzał wejść do kajuty no i wtedy wpadłam
A – na niego?
J – Nie! no co ty? Do wody
A – Jak to do wody?
J – Zachwiałam się jak chciałam przeskoczyć na jego łódź, no i wpadłam. Boże Angela, nawet nie wiesz jak się wtedy wystraszyłam. Miałam śmierć przed oczami
A – Ale nic ci nie jest prawda? Wyglądasz na troszeczkę osłabioną, ale to chyba nic.
J – Straciłam przytomność i nic więcej nie pamiętam, ale zgadnij kto mnie uratował?
A – Niech pomyślę… Jose?
J – No tak! – obie zaśmiewają się do siebie. Co chwilę chichoczą bez powodu, tak bardzo rozpiera je energia, same nie zdają sobie z tego sprawy wciąż żyjąc ostatnimi wydarzeniami z ich życia.
J – Ocknęłam się, jak mnie reanimował
A – No proszę, to się nazywa pierwsza pomoc
J – Ale strasznie przy tym zmarzłam. Myślałam, że nie wytrzymam z zimna. Cała byłam przemoczona.
A – No o tej porze i to jeszcze wieczorem temperatura znacznie spada. Ale widzę cię w dobrym stanie. Pewnie Jose zadbał o to żeby ci było cieplej co? – podpytuje jednoznacznie Angela
J – A skąd wiesz?
A – Nie trudno się domyślić widząc twój głupkowaty uśmieszek
J – Ach ty!
A – No opowiadaj! Jak było?
J – Och siostro – Julieta aż wzdycha na samo wspomnienie – było, było, było…bosko! Nie do opisania.
A – Aż tak dobrze?
J – No, a co cię dziwi?
A – Są różne mity na temat tego pierwszego razu.
J – Wiem do czego zmierzasz. Pamiętam jak mi mówiłaś o sobie i w sumie to muszę ci się do czegoś przyznać.
A – Co wykombinowaliście?
J – Nic, ale to był czysty spontan. Nie powiedziałam mu czegoś ważnego i … potem były problemy
A – Co ty zrobiłaś?
J – raczej czego nie zrobiłam.
Angela spogląda na siostrę z zaciekawieniem, ta zaś zwierza jej się z bardzo intymnych spraw, ale w końcu komu ma o tym mówić, jak nie siostrze, której z resztą w pełni ufa.
J – Nie powiedziałam mu, że to był mój pierwszy raz, a on nie pamiętał i…
A – Jak to mu nie powiedziałaś? Czemu? Powinnaś była, to ważne
J – Wiem, ale to się tak szybko działo, poza tym ogarnął mnie jakiś dziwny wstyd.
A – W sumie to cię rozumiem, też miałam opory przed Javierem, obawiałam się, że mnie wyśmieje i tak dalej
J – No właśnie, jakoś tak wyszło.
A – Ale nie zrobił ci krzywdy?
J – Ciszej, ludzie idą. – teraz Boneta mówi ściszonym głosem, gdy kilku przechodniów kręci się w okolicy – Nie, było cudownie, tylko że potem zemdlałam z tego wszystkiego
A – Dobrze, że tylko tyle.
J – Ale jaja były. Leżałam tak z 5 minut. Gdybyś widziała jak on się o mnie później troszczył, był taki słodki, kochany. Tulił mnie przez całą noc, a rano przygotował mi pożywne śniadanko, żebym nabrała sił. Mój książę. – Dziewczyna nie przestaje się emocjonować nocą spędzoną z ukochanym
A – Jose David zawsze był czuły i wyrozumiały. Chociaż mnie nie kochał, to mogłam zawsze na niego liczyć.
J – Ale trochę inaczej niż ja nie? – zauważa Boneta
A – Juli, tak się cieszę. To znaczy, że znowu jesteście ze sobą.
J – Nie powiedziałam ci najlepszego
A – To jest jeszcze coś?
J – Dziś rano, po śniadaniu coś mi wyznał. Angela, mój Jose David wrócił. On sobie wszystko przypomniał, wreszcie! Rozumiesz co to znaczy?! Odzyskałam go! Jose już nie ma amnezji!
A – No nie mów?! Boże Juli! To super! To najlepsza wiadomość! Tak się cieszę!
J – Powiedział mi, że kiedy rano obudził się trzymając mnie w ramionach, wszystko do niego powróciło, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pamięta mnie, ciebie, Javiera, wszystkich! Całe swoje życie! Jose David powrócił!

Julieta nie potrafi powstrzymać radości. Ma ochotę krzyczeć ze szczęścia, które wręcz ją ponosi.
A – To niesamowite! Wreszcie wszystko się układa po naszej myśli. Tak się cieszę Juli, nawet sobie nie wyobrażasz jak się cieszę. Zawsze trzymałam za was kciuki.
J – Wiem. Jesteś kochana. Wybaczyłaś nam mimo że nie zawsze graliśmy fair.
A – Nie ma sensu do tego wracać. Było minęło. Poza tym Jose David był moim kaprysem, a nie miłością. Siostrzyczko! Ach to takie piękne. Mam siostrę o której zawsze marzyłam, jest cudownie.
J – Ja też zawsze chciałam mieć siostrę.
Obie dziewczyny po raz kolejny padają sobie w ramiona, a uśmiech nie schodzi z ich twarzy.
J – A ty skąd właściwie wracasz? – zauważa Julieta
A – Ach Julieto – Angela chwyta oddech na samo wspomnienie spędzonego południa
J – Brakuje ci dwóch guzików z przodu – dostrzega słusznie Boneta
Angela zaśmiewa się nie bardzo wiedząc jak rozpocząć rozmowę. Julieta bez problemu ją w tym wyręcza, bo słusznie domyśla się, że blondynka i jej ukochany pogodzili się.
J – Rozmawiałaś wczoraj z Javierem? Wiesz już wszystko?
A – Och Juli, nie wiem, jak mam ci dziękować. Gdyby nie ty, to pewnie dalej oboje byśmy się męczyli, wierząc w nieprawdę
J – Czyli już wiesz?
A – Teraz ja ci opowiem wszystko, bo inaczej to ja wybuchnę
J – Zamieniam się w słuch
A – Javier był wczoraj u mnie, ale nie chciałam go wysłuchać, nie uwierzyłam mu.
J – No coś ty? Przecież on jest niewinny!
A – Teraz to wiem. Oboje padliśmy ofiarami podłej intrygi. – stwierdza ze wzgardą Colmenaresówna
J – No to w końcu pogodziliście się czy nie?
A – A jak myślisz?
J – Sądząc po twojej roześmianej minie, i stanie twojej sukienki, to chyba pogodziliście się i to porządnie – zaśmiewa się Boneta
A – Owszem, nie próżnowaliśmy, z resztą podobnie jak wy
J – Ej no proszę, czyli poszło lepiej niż się spodziewałam. A tak się bałam, że mu nie uwierzysz na słowo
A – Bo nie uwierzyłam
J – Co? To ja teraz nic już nie rozumiem
A – Przegoniłam go, ale potem przyszła ona
J – Ona? Masz na myśli Chinę Landeros?
A – Tak. Nie wiem jakim sposobem odważyła się po tym co nam zrobiła pojawić jeszcze w moim domu i stanąć ze mną twarzą w twarz, ale jednak przyszła. To od niej wiem o wszystkim, to ona mnie przekonała.
J – Jakim cudem? Skoro Javierowi nie uwierzyłaś to jej już tak?
A – Opowiedziała mi wszystko od początku, o tym jak go osaczyła, jak chciała uwieść, a on mimo tego nawet na nią nie spojrzał, na nią ani na żadną inną. Powiedziała mi też, że nie była wówczas w ciąży i wynik był sfałszowany. Pomogła jej jakaś znajoma pracująca w szpitalu. Wiem też, że Javier spławił ją nawet wtedy, gdy go zostawiłam.
J – Wredna małpa!
A – Długo nie mogłam do siebie po tym wszystkim dojść. Przepłakałam całą noc. Tak źle o nim myślałam, zmuszałam się żeby przestać darzyć go pozytywnymi uczuciami, żeby nie czuć miłości jaka rozrywała mnie od środka i po co? Sama tylko skazałam się na cierpienie. Gdybym wtedy powiedziała mu prawdę, zamiast zmyślać historyjki o moich kaprysach, to pewnie wszystko byśmy sobie wtedy wyjaśnili i nie zmarnowałabym nam 2 lat z naszego życia. Kiedy pomyślę, że przez moją naiwność pozbawiłam nas szansy przeżycia wspólnie mojej ciąży, narodzin Jorgita, chrztu, to aż krew mnie zalewa.
J – Dobrze już, nie denerwuj się. Nie ma po co do tego wracać. Najważniejsze że w końcu znacie prawdę i wróciliście do siebie, bo wróciliście prawda?
Angela początkowo tylko nieśmiało przytakuje, ale potem dodaje
A – Rano pojechałam do niego żeby go przeprosić. Właściwie to wszystko jest moją winą. I na dodatek wczoraj jeszcze go spoliczkowałam.
J – Hej, nie obwiniaj się. Jedyną winną tutaj jest ta cholerna China. Wy mieliście po prostu pecha, a Javier powinien sobie lepiej dobierać przyjaciół.
A – Wiem, ale mogłam zaoszczędzić nam tyle bólu.
J – My z Jose też mogliśmy inaczej postąpić. Gdybyśmy wcześniej powiedzieli co do siebie czujemy, to pewnie i ty z Javierem inaczej byś postąpiła. Nie ma co gdybać jak by było gdyby było. Liczy się tylko to, że w końcu znamy prawdę i teraz już nikt ani nic nie rozdzieli ciebie z Javierem, a mnie z Jose Davidem. Tylko śmierć może nas rozłączyć. No to mów, jak tam wasze godzenie?
A – Co mam ci powiedzieć? Bałam się, że teraz to Javi mnie przegoni, ale on zachował się tak wspaniałomyślnie. Było nieziemsko. Całowaliśmy się bez opamiętania i … i
J – I co? też spędziliście miło czas jak my z Jose co?
A – Może nie powinnam, ale nie potrafiłam mu się oprzeć. Nagle poczułam coś tak wyjątkowego i silnego, że nie byłam w stanie tego zatrzymać. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo tęskniłam za jego bliskością. Było jak we śnie. Miłość jest taka piękna, przynosi takie doznania
J – Coś o tym wiem.
A – Wiesz? pierwszego razu nie wspominam za specjalnie, ale ten dzisiaj to było coś fantastycznego i gdybym mogła, to nie rozstawałabym się z nim ani na sekundę.
J – Zastanawialiście się już co teraz zrobicie? Macie synka, bardzo się kochacie i chyba najwyższa pora na konkretne decyzje.
A – Właściwie to jakoś nie mieliśmy do tego głowy – zaśmiewa się po raz kolejny już Angela
J – Domyślam się, że warunki temu nie sprzyjały, ale jestem pewna, że Javier lada chwila wspomni ci o ślubie. On o niczym bardziej nie marzy.
A – Nie wiem jak będzie, ale lepiej ty powiedz co z waszymi planami ślubnymi. Mama musiała odwołać wasz ślub i szczerze mówiąc, ojciec Martin nie był zachwycony. Biorąc pod uwagę 2 wcześniejsze ceremonie, które ja odwołałam, to się nie zdziwię, jeśli teraz wam odmówi.
J – My w przeciwieństwie do was znaleźliśmy czas na ten temat.
A – Serio? I co postanowiliście? Pobierzecie się teraz?
J – Nie, nie mamy tego w planach
A – Nie? Jak to?

Luisana odchodzi już od zmysłów z powodu braku wiadomości o córkach. Co prawda wyznanie Mirty nieco ją uspokoiło, ale kobieta i tak nadal drży o bezpieczeństwo swoich pociech.
L – Nie zniosę dłużej tej niewiedzy. Jadę do tego chłopaka. Tylko wtedy odetchnę z ulgą. Oby Angela faktycznie u niego była.
Kobieta wręcz wybiega ze swojego gabinetu. W salonie czeka na nią niespodzianka, dodajmy na to miła niespodzianka. Obie jej córki popijają herbatę przy stoliku i są przy tym bardzo wesołe i zadowolone.
L – A niech was! Wy zołzy dwie! Ja umieram ze strachu, a wy sobie tutaj żartujecie jak gdyby nigdy nic. Ktoś mi to wytłumaczy?!
Dziewczyny spoglądają na siebie wymownie, pozostając pod zawieszonym na nich pełnym pretensji wzrokiem matki.

Nadciąga wieczór.
Złość Luisany minęła bardzo szybko. Widok jej córek w domu i to tak rozbawionych, ukoił jej nerwy niemal natychmiast. Niedługo potem kobieta pojechała na posterunek policji, aby wyjaśnić sprawę nieudanej ucieczki Leoncia. Tak bardzo się spieszyła, że córki nie zdążyły jej wszystkiego dokładnie wyjaśnić, zwłaszcza Angela.
Nie ulega wątpliwości, że wizyta Luisany w areszcie dość ją poruszyła. Colmenares dowiedziała się wielu niespodziewanych faktów z życia Leoncia. Najważniejsze to te, że od lat był w zmowie z Deborą oraz poznanie tożsamości siostry przestępcy.
Początkowo Luisana to Delię posądziła za to co zrobił jej Leoncio przed laty, jednak gdy dowiedziała się o jego powiązaniach ze swoją matką oraz gdy Delia jej o tym opowiedziała, wszystko stało się dla niej jasne. Luisana jest teraz rozbita, wręcz zdruzgotana. Nie może pojąć jak własna rodzicielka mogła nasłać na nią kryminalistę?! Od godziny nie wychodzi z gabinetu, gdzie wciąż wspomina feralną noc.
J – Przepraszam, mogę na chwilę?
Luisana natychmiast ociera łzy, by nie dać po sobie znać iż płakała i nieco łamliwym głosem zaprasza Julietę do środka
L – Oczywiście skarbie. W czym mogę ci pomóc?
J – Właściwie to chciałam cię tylko uprzedzić, że wychodzę i nie wiem kiedy wrócę.
L – Słucham?
J – Spokojnie. Zaraz Jose po mnie przyjedzie. Zaprosił mnie na wieczór.
Dopiero teraz kobieta dostrzega jak pięknie wystroiła się jej młodsza córka i uśmiecha się samoistnie na ten widok
L – Wyglądasz prześlicznie
J – Dziękuję. Myślisz że spodoba się Jose Davidowi?
L – jestem tego pewna. Tak się cieszę, że wszystko sobie przypomniał. Wreszcie się pobierzecie i będziecie razem mega szczęśliwi
J – Nie tak prędko, ale też nie mogę się doczekać. Biegnę jeszcze po torebkę. A i chciałabym jutro z tobą porozmawiać. O której jedziesz do firmy?
L – Nie wiem jeszcze. Być może jutro zrobię sobie wolne. Dam ci znać.
J – Ok.
L – Baw się dobrze!
Julieta ściska Luisanę, po czym oddala się. Niebawem odzywa się klakson. Luisana z okna obserwuje parę, która wpada sobie w ramiona i poddaje się namiętnym pocałunkom, a z ich twarzy bije nieopisana radość. Kobieta uśmiecha się do siebie w tym momencie.

J – Hej, bo wszyscy się patrzą – upomina chłopaka Julieta
JD – A niech się patrzą i nam zazdroszczą. Wreszcie mam cię tylko dla siebie. Jesteś moja! Kocham cię maleńka.
J – Ja ciebie też, ale jedźmy już.
Chłopak całuje jeszcze dziewczynę czule w czoło, po czym otwiera jej drzwi do auta, a potem odjeżdżają spod posesji…

Jose David dojeżdża na miejsce. Jak przystało na gentlemana, którym jest, otwiera swojej ukochanej drzwi od auta, a potem prowadzi ją pod rękę do… klubu tanecznego.
Dziewczyna nie kryje zdumienia
J – Dyskoteka? Co to za miejsce?
JD – Idealne dla nas. Nie chcę się z tobą rozstawać ani na chwilę, wręcz przeciwnie. Chcę utonąć w twoich objęciach a nie ma bardziej sprzyjającego miejsca od klubu. Przetańczymy całą noc, za wszystkie czasy. Nie wypuszczę cię z rąk. Chodź moja mała.
Jose David zdecydowanym ruchem pociąga za sobą Julietę i już po chwili są w środku.
Na rozgrzewkę popijają mojito, potem skupiają się już tylko na tanecznych krokach i sobie, swoich oczach, uśmiechach, zalotnych spojrzeniach, drżących rękach i czerwonych ustach, spragnionych pocałunków.
W tańcu ich ciała ocierają się o siebie aluzyjnie, dłonie chłopaka niekiedy zaś wędrują poniżej pasa, pesząc trochę zauroczoną aurą miejsca Julietę. Początkowo spięta dziewczyna, sama nabiera odwagi i też gładzi chłopaka po karku, plecach a nawet łapie go za pośladki. Oczywiście wszystko w granicach dobrego smaku.
JD – Chciałbym znowu się z tobą kochać, tu i teraz – szepce jej Bonavides.
J – Ja też cię pragnę, ale nie możemy
JD – Wiem, trzeba poczekać i ja zaczekam, ile tylko będzie trzeba. Czekałem na ciebie całe życie to teraz tym bardziej wytrzymam. Moja mała.
J – Tak cię kocham mój książę.
Młodzi nie schodzą z parkietu prawie całą noc. Często oddają się powolnym przytulańcom, zwieńczonym pełnymi pasji i pożądania pocałunkami.


Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 18:23:28 14-02-18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:13:14 15-02-18    Temat postu:

Angela & Javier
odc.206-208
cz.64


Tej nocy Javier w ogóle nie zmrużył oka. Nosiło go na samo wspomnienie zakłamania w jakim tkwił przez ostatnie 2 lata. Chłopak nie może sobie darować, że tak łatwo dał się wkręcić w intrygę, jak sądził bliskiej przyjaciółki i pozbawić szczęścia u boku ukochanej kobiety. Najbardziej przeraża go jednak to, że nie znajduje sposobu na to, by przekonać do siebie Angelę i odzyskać ją. Jedyną szansę upatruje jeszcze w Juliecie, ale to też na dłuższą metę go nie uspokaja. Domyśla się jak ciężko jest Angeli. On gdy był przekonany iż był jedynie pionkiem w jej grze, czuł się fatalnie i nawet pomimo upływu czasu, nie mógł się z tym pogodzić. Dziś wie, że to ona tak się czuła i nadal czuje, przechodzi prawdziwe piekło i z pewnością nie uwierzy mu ot tak.
Odzywa się dźwięk komórki, ale Valencia, co zrozumiałe, nie ma największej ochoty na jakiekolwiek rozmowy. Zerka jednak na ekranik licząc, że może Julieta w końcu raczyła się do niego odezwać. Tymczasem wyświetla mu się jego…mama.
Javier długo pozostaje głuchy na jej połączenia, ale w końcu dla świętego spokoju odbiera.
J – Tak mamo
A – Boże! synu ile ty śpisz? Zaraz będzie 10.
J – Wcale nie spałem
A – No to czemu nie odbierałeś. Wykonałam chyba z 15 połączeń.
J – Miałem wyciszony telefon. O co chodzi?
A – Jakoś dziwnie brzmisz, wszystko w porządku?
J – Tak mamo. Do konkretów, nie mam czasu – burzy się
A – Chodzi o restaurację. Mam informacje od detektywa.
J – No i?
A – Nic nie da się zrobić. Nie ma sposobu na udowodnienie, że Fedra bezprawnie przejęła majątek po twoim wuju.
J – Może to i lepiej. Nie powinnaś zawracać sobie głowy tą sprawą. Może rzeczywiście wujek wszystko chciał jej przepisać, skoro byli małżeństwem
A – Znałam Alonsa jak własną kieszeń. Trudno mi uwierzyć, że zapomniałby o całej rodzinie i dał wszystko, co posiada obcej kobiecie.
J – Mi się wydaje, że ona wcale nie była taka obca. Kojarzę ją nieco, od lat razem pracowali. Odpuścisz w końcu?
A – Poczekaj, to nie wszystko.
J – Co jeszcze? – pyta zniecierpliwiony
A – Już kończę synu, moment. – odrzeka Astrid, dając synowi do zrozumienia, że wyczuła w głosie jego znużenie
A – Ta kobieta doprowadziła restaurację Alonsa do upadku, lada chwila zbankrutuje.
J – To przykre, ale co my mamy do tego?
A – Chce ją sprzedać
J – I ??? nie mów mi żeeee
A – Tak sobie myślę, że to dobry pomysł. Tylko musiałabym kogoś wynająć, kto by przeprowadził transakcję za mnie. Mnie ona zna i na pewno nie odsprzeda udziałów
J – Nie mamo, nawet o tym nie myśl! To głupi pomysł…
Dalszą rozmowę przerywa domofon
J – A niech to! Mamo, przepraszam cię, ale ktoś przyszedł. Muszę sprawdzić. Potem pogadamy.
A – Dobrze, tylko chciałam cię uprzedzić, że właśnie podjęłam kroki w tej sprawie i jeszcze dziś spróbuję to załatwić.
J – Ok., twoja decyzja. Potem się odezwę. Pa!
Chłopak odkłada telefon i podbiega do domofonu. Na kamerce dostrzega, kto do niego przyszedł.

Javier aż zbladł z przejęcia na widok stojącej pod blokiem…Angeli.
Z trudem przychodzi mu przyswojenie tego, nie liczył na to, że blondynka jeszcze go zechce zobaczyć, a tym bardziej na to, że sama do niego przyjdzie i to w tak krótkim czasie od ich spotkania. Chłopak natychmiast ją wpuszcza i z napięciem oczekuje jej przy drzwiach swojego lokalu.
Po chwili Angela dociera już do celu i równie zdenerwowana jak on, po jednym głębokim oddechu, puka do jego drzwi. Już po chwili oboje stoją naprzeciwko siebie i krzyżują na sobie własne spojrzenia. Oboje z mocno purpurowymi oczami.
Pierwsza odzywa się ona.
A – Mogę wejść?
Javier uchyla bardziej drzwi na znak aprobaty i wpuszcza dziewczynę do środka, wyczekując niecierpliwie tego, co ma mu do powiedzenia.
Ona tymczasem nie ma śmiałości odwrócić się do niego i stojąc przed nim, zwrócona do chłopaka plecami, drżącym głosem odrzeka
A – Już nigdy więcej nie zabronię ci widywać Jorgita…

Angela z trudem opanowując głos i napływające do jej oczu wbrew jej woli łzy, po chwili ciszy zdobywa się w końcu na odwagę i odwraca w stronę zdezorientowanego Javiera. Nie jest w stanie jednak spojrzeć mu prosto w twarz i staje przed nim ze spuszczoną głową.
A – Byłam głupia, naiwna jak dziecko. Bardzo tego żałuję. Na pewno nie chcesz mnie znać, w końcu byłam okropna i nie wysłuchałam cię nawet ale jaaa – teraz głos już jej się łamie na całej linii – ja nie wiedziałam, ona mi powiedziałaaaa, z resztą. Bardzo mi wstyd… wszystko zniszczyłam przez własną głupotę. Jestem idiotką, największą z idiotek – wyrzuca sobie, Javier natomiast cały czas słucha jej wnikliwie.
Angela zaś znowu potrzebuje czasu na nabranie sił, by kontynuować. Nigdy nie czuła się bardziej zawstydzona i upokorzona niż teraz. Przepełnia ją też wielkie poczucie winy. Nawet nie liczy na dobre słowo ze strony chłopaka
A – Jaaa chciałam tylko…ja przepraszam – w końcu pada z jej ust to słowo, przyprawione o słyszalny szloch – przepraszam za wszystko, za to jak cię traktowałam, za moją głupotę, jestem beznadziejna. Naprawdę przepraszam – dziewczyna nabiera powietrza, by jeszcze dodać
A – Możesz odwiedzać Jorgita, kiedy tylko zechcesz. Nigdy, nigdy nie śmiem ci tego odmówić. Masz do niego pełne prawo. Nigdy nie powiedziałam ci tego, ale on został uznany jako twój syn. Zarejestrowałam go pod twoim nazwiskiem. Nie chciałam, żeby miał w dokumentach wpisane, że tata jest nieznany.
To wyznanie napawa Javiera wielką radością, ale skrywaną, bo z jego wyrazu twarzy ciężko teraz odczytać jakiekolwiek uczucia. Są one mocno w nim schowane.
A – Wiem, że nie zasłużyłeś na to wszystko i naprawdę bardzo żałuję. Zrozumiem jeśli nie będziesz chciał mnie więcej oglądać. Wybacz.
Zażenowana jak nigdy wcześniej w życiu, Angela unosi na ten jeden moment zapłakaną twarz i omijając wzrokiem spojrzenie wciąż otępiałego Javiera, wymija go zmierzając do wyjścia.

Javier uśmiecha się do siebie, gdy Angela go wymija. Chwyta ją w ostatniej chwili za ramię i porywczo przyciąga do siebie możliwie najbliżej.
J – A ty dokąd? Myślisz, że cię teraz wypuszczę - oznajmia i zaraz potem wbija się w usta dziewczyny, nie pozwalając jej na żadną reakcję. Francuski pocałunek jest krótki, ale przy tym bardzo intensywny i pozostawia oboje bez oddechu.
J – Głuptasie, już nigdy się mnie nie pozbędziesz. Nie mam zamiaru się z tobą rozstawać. Już nigdy.
Angela wydaje się być oszołomiona niespodziewanym obrotem spraw i nadal patrzy na chłopaka zszokowanym wzrokiem. Jednak gdy Javier wyznaje jej co czuje, wszystko dokoła przestaje mieć i dla niej znaczenie
J – kocham cię
A – Ja też cię kocham – rewanżuje się i pozwala na nowo wtargnąć rozpalonym ustom chłopaka do jej wnętrza. Oboje zaśmiewają się do siebie i wymieniając się pełnymi szczęścia spojrzeniami, na nowo łączą się w pocałunku. Teraz Angela jest o wiele bardziej rozluźniona i odwzajemnia się bardzo aktywnie.
Javier opiera ją o ścianę i całuje coraz bardziej łapczywie, jednocześnie nie odmawiając sobie błądzenia dłońmi po jej naprężonym ciele. Dziewczyna zarzuca mu ręce na szyję i przylega do niego tak, że oboje mogą już czuć zatrważająco szybkie bicia swoich serc.
Chłopak zabawia się płatkiem ucha ukochanej, co doprowadza ją do białej gorączki, w tym samym czasie przekręcając klucz w drzwiach. Jego zamiary są jasne, szybko zamienia je w czyny. Już po chwili pieści całe ciało blondynki, wprawiając ją tym w stan odurzenia. Samo obsunięcie ramiączka mu nie wystarcza i zdecydowanym ruchem rozrywa guziczki jej sukienki, zapięte na dekolcie. W tym momencie Angela nagle oponuje
A – Nie, lepiej nie.
J – Czemu? Przecież jesteśmy tu, należymy do siebie. Pragnę cię, ty mnie nie?
A – Tak, ale to nie jest dobry pomysł. Nie powinniśmy
J – Chyba się nie wstydzisz? Byłaś już moja i nie zapomnę tego do końca życia.
A – Ja też, ale teraz chce zrobić wszystko jak należy.
J – To zacznij od tego.
Javier nie wyobraża sobie tak zakończyć pogodzenia z Angelą i aby skruszyć mur, jaki postawiła, na nowo częstuje ją swoimi wargami. Sam się dziwi, gdy dziewczyna w mig mu ulega i kończy z nogami oplatającymi go w pasie. Całują się nieprzytomnie zmierzając do łóżka chłopaka po schodach, które tam wiodą. Javier rzuca Angelę na łóżko, a zaraz potem do niej dołącza i wtapia się w nią. W oka mgnieniu pozbawia ją sukienki, składa na jej brzuchu pieszczotliwe pocałunki wywołując u niej drgania, aż tu nagle dziewczyna znowu protestuje.
A – Nie! nie mogę. Zejdź!
J – Co ja znowu zrobiłem?
A – Nie powinniśmy dzisiaj, nie będziesz chciał. Mam okres.

Javier odsuwa się od blondynki i przysiada na rogu łóżka. Uśmiecha się szyderczo, ale Angela która siedzi tuż za nim, nie widzi tego. Dziewczyna czuje się nieco zakłopotana i rozgląda się za swoją sukienką, by ją na siebie włożyć. Kiedy schyla się po nią, Javier zaskakuje ją i popychając od nowa na łóżko, udaremnia jej plany. Opiera ręce przy jej głowie i oznajmia jej:
J – A więc masz okres? Akurat teraz?
A – Tak. Chyba wiesz co to znaczy?
J – I co z tego?
A – Jak to co? Chyba nie chcesz teraz? w takiej sytuacji….
J – O ile wiem, to w niczym nie przeszkadza
A – Nie powinniśmyyyy
J – Boisz się, że znowu zajdziesz w ciążę?
A – A mogę?
Javier zaśmiewa się na cały głos. Jego ukochana wydaje się być bardziej zielona w sprawach intymnych niż myślał kiedyś.
J – Nie jestem ekspertem, ale coś tam wiem.
A – Wiadomo. Znasz się na rzeczy – pojawia się pierwszy objaw irytacji u Colmenaresówny
J – Nie przesadzajmy z tą moją wiedzą.. Po prostu, jak byłem nastolatkiem to siłą rzeczy się tym interesowałem.
A – Szkoda, że nie uświadomiłeś mnie w sprawie pierwszego razu. Może dał byś mi wskazówki żebym nie zaszła w ciążę – odgryza się coraz bardziej rozgniewana blondynka
J – Nie złość się piękna. Wszystkiego cię nauczę – oznajmia szepcząc jej zawadiacko do ucha
A – Nie chcę. Zejdź.
J – To tylko żarty. Nie bądź taka w gorącej wodzie kąpana. Kochaj się ze mną kochanie. – teraz brzmi jakby był skruszony
A – Nie przeszkadza ci to?
J – Ani trochę. Wiem co robię. Zaufaj mi, tak jak wtedy. Zaopiekuję się tobą.
A – Aleeee
Javier skutecznie zapobiega kolejnym wymówkom wpraszając się do niej z pocałunkiem i na nowo przenosi Angelę do świata rozkoszy.
Kocha się z nią subtelnie, ale energiczniej i namiętniej niż za pierwszym razem. Świadomość że ma ją przy sobie, we własnym łóżku i że wreszcie oboje są siebie pewni i tego co do siebie czują sprawia, że śmiało sobie poczyna ze swoją lubą…W końcu to jego kobieta, i duszą i ciałem.

Nieopodal willi Colmenares znajduje się niewielki park. Na jednej z ławek zasiada… Julieta. Dziewczyna osuwa się na nią rozmarzona, cała jest w skowronkach. Z na wpół przymkniętymi oczyma nie orientuje się, kiedy jakaś osoba staje tuż za nią …
Dziewczyna wpada w popłoch, gdy ktoś zakrywa jej oczy rękoma. Podnosi się na równe nogi i dostrzega rozbawioną twarz... siostry.
J – Ach ty! Co ci tak wesoło?
A – A tobie? Widziałam jak podrygiwałaś w drodze. Miałam wcześniej do ciebie podbiec, ale jak zobaczyłam, że tu skręcasz, to pomyślałam, że i tak cię dogonię.
J – Fajnie cię widzieć.
A – Ciebie też.
Angela i Julieta wpadają sobie w ramiona, szeroko się uśmiechając. Szczęście wręcz z nich tryska.
A – Gdzie się podziewałaś? Nie widziałam cię od wczoraj
J – Och Angela, jak ci opowiem to chyba mi nie uwierzysz. Ale muszę, muszę, bo inaczej eksploduję! Jestem taka szczęśliwa. Boże, jaka ja jestem szczęśliwa. Nareszcie!
A – Nie musisz mi mówić, to widać. Buzia sama ci się śmieje, a jak oczy ci błyszczą.
J – Byłam, byłam z Jose! Dasz wiarę!
A – Mieliście randkę?
J – Lepiej Angela lepiej. Siadaj, opowiem ci wszystko od początku, inaczej nie wytrzymam. Musze z kimś się tym podzielić, bo zwariuję.
A – No słucham. Czym cię aż tak uszczęśliwił?
J – Słuchaj, a nie gadasz! – upomina żartobliwie Julieta
A – No dawaj
J – Javier pożyczył mu jacht, to znaczy pozwolił Jose zatrzymać się tam na jakiś czas no i ja pojechałam tam do niego wczoraj
A – O wow! To ja już chyba wszystko wiem, tak jakoś inaczej wyglądasz, jakoś tak się zmieniłaś na twarzy i w ogóle
J – Ej cicho. Potem będziesz sobie zgadywać.
A – No i co? Co robiliście? – pyta z podtekstem Angela
J – Kiedy zjawiłam się na przystani, zauważyłam go, ale troszkę się już ściemniało i nie byłam pewna, czy to aby na pewno on, dlatego nie krzyknęłam w jego stronę. Podeszłam bliżej, ale on akurat wtedy wstał i zamierzał wejść do kajuty no i wtedy wpadłam
A – na niego?
J – Nie! no co ty? Do wody
A – Jak to do wody?
J – Zachwiałam się jak chciałam przeskoczyć na jego łódź, no i wpadłam. Boże Angela, nawet nie wiesz jak się wtedy wystraszyłam. Miałam śmierć przed oczami
A – Ale nic ci nie jest prawda? Wyglądasz na troszeczkę osłabioną, ale to chyba nic.
J – Straciłam przytomność i nic więcej nie pamiętam, ale zgadnij kto mnie uratował?
A – Niech pomyślę… Jose?
J – No tak! – obie zaśmiewają się do siebie. Co chwilę chichoczą bez powodu, tak bardzo rozpiera je energia, same nie zdają sobie z tego sprawy wciąż żyjąc ostatnimi wydarzeniami z ich życia.
J – Ocknęłam się, jak mnie reanimował
A – No proszę, to się nazywa pierwsza pomoc
J – Ale strasznie przy tym zmarzłam. Myślałam, że nie wytrzymam z zimna. Cała byłam przemoczona.
A – No o tej porze i to jeszcze wieczorem temperatura znacznie spada. Ale widzę cię w dobrym stanie. Pewnie Jose zadbał o to żeby ci było cieplej co? – podpytuje jednoznacznie Angela
J – A skąd wiesz?
A – Nie trudno się domyślić widząc twój głupkowaty uśmieszek
J – Ach ty!
A – No opowiadaj! Jak było?
J – Och siostro – Julieta aż wzdycha na samo wspomnienie – było, było, było…bosko! Nie do opisania.
A – Aż tak dobrze?
J – No, a co cię dziwi?
A – Są różne mity na temat tego pierwszego razu.
J – Wiem do czego zmierzasz. Pamiętam jak mi mówiłaś o sobie i w sumie to muszę ci się do czegoś przyznać.
A – Co wykombinowaliście?
J – Nic, ale to był czysty spontan. Nie powiedziałam mu czegoś ważnego i … potem były problemy
A – Co ty zrobiłaś?
J – raczej czego nie zrobiłam.
Angela spogląda na siostrę z zaciekawieniem, ta zaś zwierza jej się z bardzo intymnych spraw, ale w końcu komu ma o tym mówić, jak nie siostrze, której z resztą w pełni ufa.
J – Nie powiedziałam mu, że to był mój pierwszy raz, a on nie pamiętał i…
A – Jak to mu nie powiedziałaś? Czemu? Powinnaś była, to ważne
J – Wiem, ale to się tak szybko działo, poza tym ogarnął mnie jakiś dziwny wstyd.
A – W sumie to cię rozumiem, też miałam opory przed Javierem, obawiałam się, że mnie wyśmieje i tak dalej
J – No właśnie, jakoś tak wyszło.
A – Ale nie zrobił ci krzywdy?
J – Ciszej, ludzie idą. – teraz Boneta mówi ściszonym głosem, gdy kilku przechodniów kręci się w okolicy – Nie, było cudownie, tylko że potem zemdlałam z tego wszystkiego
A – Dobrze, że tylko tyle.
J – Ale jaja były. Leżałam tak z 5 minut. Gdybyś widziała jak on się o mnie później troszczył, był taki słodki, kochany. Tulił mnie przez całą noc, a rano przygotował mi pożywne śniadanko, żebym nabrała sił. Mój książę. – Dziewczyna nie przestaje się emocjonować nocą spędzoną z ukochanym
A – Jose David zawsze był czuły i wyrozumiały. Chociaż mnie nie kochał, to mogłam zawsze na niego liczyć.
J – Ale trochę inaczej niż ja nie? – zauważa Boneta
A – Juli, tak się cieszę. To znaczy, że znowu jesteście ze sobą.
J – Nie powiedziałam ci najlepszego
A – To jest jeszcze coś?
J – Dziś rano, po śniadaniu coś mi wyznał. Angela, mój Jose David wrócił. On sobie wszystko przypomniał, wreszcie! Rozumiesz co to znaczy?! Odzyskałam go! Jose już nie ma amnezji!
A – No nie mów?! Boże Juli! To super! To najlepsza wiadomość! Tak się cieszę!
J – Powiedział mi, że kiedy rano obudził się trzymając mnie w ramionach, wszystko do niego powróciło, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pamięta mnie, ciebie, Javiera, wszystkich! Całe swoje życie! Jose David powrócił!

Julieta nie potrafi powstrzymać radości. Ma ochotę krzyczeć ze szczęścia, które wręcz ją ponosi.
A – To niesamowite! Wreszcie wszystko się układa po naszej myśli. Tak się cieszę Juli, nawet sobie nie wyobrażasz jak się cieszę. Zawsze trzymałam za was kciuki.
J – Wiem. Jesteś kochana. Wybaczyłaś nam mimo że nie zawsze graliśmy fair.
A – Nie ma sensu do tego wracać. Było minęło. Poza tym Jose David był moim kaprysem, a nie miłością. Siostrzyczko! Ach to takie piękne. Mam siostrę o której zawsze marzyłam, jest cudownie.
J – Ja też zawsze chciałam mieć siostrę.
Obie dziewczyny po raz kolejny padają sobie w ramiona, a uśmiech nie schodzi z ich twarzy.
J – A ty skąd właściwie wracasz? – zauważa Julieta
A – Ach Julieto – Angela chwyta oddech na samo wspomnienie spędzonego południa
J – Brakuje ci dwóch guzików z przodu – dostrzega słusznie Boneta
Angela zaśmiewa się nie bardzo wiedząc jak rozpocząć rozmowę. Julieta bez problemu ją w tym wyręcza, bo słusznie domyśla się, że blondynka i jej ukochany pogodzili się.
J – Rozmawiałaś wczoraj z Javierem? Wiesz już wszystko?
A – Och Juli, nie wiem, jak mam ci dziękować. Gdyby nie ty, to pewnie dalej oboje byśmy się męczyli, wierząc w nieprawdę
J – Czyli już wiesz?
A – Teraz ja ci opowiem wszystko, bo inaczej to ja wybuchnę
J – Zamieniam się w słuch
A – Javier był wczoraj u mnie, ale nie chciałam go wysłuchać, nie uwierzyłam mu.
J – No coś ty? Przecież on jest niewinny!
A – Teraz to wiem. Oboje padliśmy ofiarami podłej intrygi. – stwierdza ze wzgardą Colmenaresówna
J – No to w końcu pogodziliście się czy nie?
A – A jak myślisz?
J – Sądząc po twojej roześmianej minie, i stanie twojej sukienki, to chyba pogodziliście się i to porządnie – zaśmiewa się Boneta

A – Owszem, nie próżnowaliśmy, z resztą podobnie jak wy
J – Ej no proszę, czyli poszło lepiej niż się spodziewałam. A tak się bałam, że mu nie uwierzysz na słowo
A – Bo nie uwierzyłam
J – Co? To ja teraz nic już nie rozumiem
A – Przegoniłam go, ale potem przyszła ona
J – Ona? Masz na myśli Chinę Landeros?
A – Tak. Nie wiem jakim sposobem odważyła się po tym co nam zrobiła pojawić jeszcze w moim domu i stanąć ze mną twarzą w twarz, ale jednak przyszła. To od niej wiem o wszystkim, to ona mnie przekonała.
J – Jakim cudem? Skoro Javierowi nie uwierzyłaś to jej już tak?
A – Opowiedziała mi wszystko od początku, o tym jak go osaczyła, jak chciała uwieść, a on mimo tego nawet na nią nie spojrzał, na nią ani na żadną inną. Powiedziała mi też, że nie była wówczas w ciąży i wynik był sfałszowany. Pomogła jej jakaś znajoma pracująca w szpitalu. Wiem też, że Javier spławił ją nawet wtedy, gdy go zostawiłam.
J – Wredna małpa!
A – Długo nie mogłam do siebie po tym wszystkim dojść. Przepłakałam całą noc. Tak źle o nim myślałam, zmuszałam się żeby przestać darzyć go pozytywnymi uczuciami, żeby nie czuć miłości jaka rozrywała mnie od środka i po co? Sama tylko skazałam się na cierpienie. Gdybym wtedy powiedziała mu prawdę, zamiast zmyślać historyjki o moich kaprysach, to pewnie wszystko byśmy sobie wtedy wyjaśnili i nie zmarnowałabym nam 2 lat z naszego życia. Kiedy pomyślę, że przez moją naiwność pozbawiłam nas szansy przeżycia wspólnie mojej ciąży, narodzin Jorgita, chrztu, to aż krew mnie zalewa.
J – Dobrze już, nie denerwuj się. Nie ma po co do tego wracać. Najważniejsze że w końcu znacie prawdę i wróciliście do siebie, bo wróciliście prawda?
Angela początkowo tylko nieśmiało przytakuje, ale potem dodaje
A – Rano pojechałam do niego żeby go przeprosić. Właściwie to wszystko jest moją winą. I na dodatek wczoraj jeszcze go spoliczkowałam.
J – Hej, nie obwiniaj się. Jedyną winną tutaj jest ta cholerna China. Wy mieliście po prostu pecha, a Javier powinien sobie lepiej dobierać przyjaciół.
A – Wiem, ale mogłam zaoszczędzić nam tyle bólu.
J – My z Jose też mogliśmy inaczej postąpić. Gdybyśmy wcześniej powiedzieli co do siebie czujemy, to pewnie i ty z Javierem inaczej byś postąpiła. Nie ma co gdybać jak by było gdyby było. Liczy się tylko to, że w końcu znamy prawdę i teraz już nikt ani nic nie rozdzieli ciebie z Javierem, a mnie z Jose Davidem. Tylko śmierć może nas rozłączyć. No to mów, jak tam wasze godzenie?
A – Co mam ci powiedzieć? Bałam się, że teraz to Javi mnie przegoni, ale on zachował się tak wspaniałomyślnie. Było nieziemsko. Całowaliśmy się bez opamiętania i … i
J – I co? też spędziliście miło czas jak my z Jose co?
A – Może nie powinnam, ale nie potrafiłam mu się oprzeć. Nagle poczułam coś tak wyjątkowego i silnego, że nie byłam w stanie tego zatrzymać. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak bardzo tęskniłam za jego bliskością. Było jak we śnie. Miłość jest taka piękna, przynosi takie doznania
J – Coś o tym wiem.
A – Wiesz? pierwszego razu nie wspominam za specjalnie, ale ten dzisiaj to było coś fantastycznego i gdybym mogła, to nie rozstawałabym się z nim ani na sekundę.
J – Zastanawialiście się już co teraz zrobicie? Macie synka, bardzo się kochacie i chyba najwyższa pora na konkretne decyzje.
A – Właściwie to jakoś nie mieliśmy do tego głowy – zaśmiewa się po raz kolejny już Angela
J – Domyślam się, że warunki temu nie sprzyjały, ale jestem pewna, że Javier lada chwila wspomni ci o ślubie. On o niczym bardziej nie marzy.
A – Nie wiem jak będzie, ale lepiej ty powiedz co z waszymi planami ślubnymi. Mama musiała odwołać wasz ślub i szczerze mówiąc, ojciec Martin nie był zachwycony. Biorąc pod uwagę 2 wcześniejsze ceremonie, które ja odwołałam, to się nie zdziwię, jeśli teraz wam odmówi.
J – My w przeciwieństwie do was znaleźliśmy czas na ten temat.
A – Serio? I co postanowiliście? Pobierzecie się teraz?
J – Nie, nie mamy tego w planach
A – Nie? Jak to?

Nadciąga wieczór.
Złość Luisany minęła bardzo szybko. Widok jej córek w domu i to tak rozbawionych, ukoił jej nerwy niemal natychmiast. Niedługo potem kobieta pojechała na posterunek policji, aby wyjaśnić sprawę nieudanej ucieczki Leoncia. Tak bardzo się spieszyła, że córki nie zdążyły jej wszystkiego dokładnie wyjaśnić, zwłaszcza Angela.

Zadowolona z siebie Astrid wraca do swojego domu.
M – Zje coś pani? – pyta jej gosposia Margarita
A – Nie, dziękuję, ale chętnie się czegoś napiję, czegoś mocniejszego. Mam co świętować.
M – Transakcja się udała?
A – Jeszcze nie, ale wszystko zmierza ku dobremu. Fedra jest gotowa sprzedać restaurację, mało tego wręcz chce się jej pozbyć. Poza tym znalazłam już idealną osobę, która dokona zakupu.
M – W takim razie biegnę po pani ulubione brandy
A – Świetnie, a ja w tym czasie skontaktuję się z synem i przekaże mu dobrą wiadomość. Może nawet przyjedzie uczcić to razem ze mną…
Kobieta wykręca numer do Javiera. Za drugim połączeniem chłopak w końcu odbiera
A – Hej synku. Jak fajnie że odebrałeś. Mam dla ciebie wieści.
J – Cześć mamo. Domyślam się o co chodzi.
A – Przyjedziesz? Zapraszam na przedpremierowego szampana…

Nieco podenerwowana Angela skrada się do pokoju matki, nie wiedząc, że ta nadal przebywa w gabinecie. Dziewczyna chce jej opowiedzieć o swoim pogodzeniu z Javierem, jednak nie zastaje jej naturalnie tam gdzie się spodziewała i wraca z powrotem do swojego pokoju, do synka.
M – Już panienka jest? Tak szybko?
A – No coś ty, nie ma jej w sypialni.
M – To pewnie nadal siedzi w gabinecie. Myślałam, że będzie się już kładła. Późno jest.
A – Może lepiej jutro jej o tym powiem
M –Ale po co to przeciągać? Pani powinna wiedzieć, że Javier jest porządnym facetem i naprawdę się kochacie. Już się nie mogę doczekać jak to wszystko się poukłada i staniecie na ślubnym kobiercu. Aż sama się rozemocjonowałam.
A – Och Mirto, bujasz w obłokach.
M – A nie myśli panienka o tym? Jak w białej sukni wejdzie do Kościoła, a on będzie czekał tam, przed ołtarzem i wtapiał się w panienkę tymi swoimi maślanymi oczyma. Potem wymówicie przysięgę małżeńską i będzie wesele, potem nocka poślubna
A – Dość Mirto! Nie wyobrażaj sobie za dużo. Ja i biała suknia? Postradałaś zmysły?
M – No a nie chce panienka?
A – Musiałabym być hipokrytką. Biel jest oznaką czystości, moralności, a ja mam małe dziecko, nie zachowałam wstrzemięźliwości.
M – No ale to też oznaka miłości, a wy się kochacie jak mało kto na tym świecie
A – Kiedyś, kiedy byłam marzycielką i idealistką, marzyłam o tym wszystkim, o całej tej otoczce, ale dziś nie ma to już dla mnie znaczenia. To nie jest ważne, tylko to że mam przy sobie ukochanego mężczyznę i że łączy nas coś wyjątkowego, coś na całe życie.
Nie wiem jak będzie z naszym ślubem, ale jedno wiem na pewno. Nigdy już się nie rozstaniemy. Za bardzo się kochamy.
M – Za bardzo? Eh panienko, a tak w ogóle można?
A – Czasami mam wrażenie, że jestem pijana z miłości
Obie wybuchają w tej chwili rubasznym śmiechem, by po chwili zamilknąć, gdy ich uszom daje się usłyszeć dźwięki z zewnątrz, które okazują się …serenadą.
Angela natychmiast wygląda przez okno na podwórze i zauważa stojącego na dole z gitarą i kilkoma kolegami Javiera. Chłopak śpiewa dla niej piosenkę na żywo, jej tytuł brzmi Siempre te amare.
Angela czym prędzej zbiega ze schodów i udaje się przed dom, mijając po drodze zdezorientowaną matkę.
L – Co to ma być?
M – Niech pani nie wychodzi. Lepiej popatrzymy przez okno. Jakie to romantyczne –zachwyca się pokojówka

Angela wybiega przed dom i zatrzymuje się tuż przed ukochanym, który nie przestaje dla niej śpiewać. Oboje nie mogą spuścić z siebie wzroku i powstrzymać wyrywających się z ich twarzy uśmieszków. Blask ich oczu rozjaśnia wszystko dookoła. Wszystko inne przestaje istnieć, są tylko oni, nierozerwalnie połączeni spojrzeniem pełnym miłości.
W końcu Javier przestaje śpiewać i podbiega do ukochanej by mocno ją przytulić, a potem sprawić, by świat przed nią zawirował. Chłopak unosi ją do góry i kołysze nią, cały czas śmiejąc się ze szczęścia. Pocałunkom wydaje się nie mieć końca.
Luisana nie może się napatrzeć, z resztą Mirta i Eloy z Jaime, którzy do pań dołączyli, także. Wszyscy są bardzo zaskoczeni, ale jednocześnie zachwyceni. Nawet Luisana, choć miotają nią też skrajne uczucia. Kobieta jest nieco zdezorientowana po zastanym widoku, ale nie zamierza ingerować i psuć chwili zakochanym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2:24:05 17-02-18    Temat postu:

Juli & Jose
odc.209-211
cz.65


Julieta przeciąga się leniwie w swoim łóżku. Spała może z 3 godziny, ale nadal nie może pozbyć się uczucia podniecenia, jakie towarzyszyło jej przez całą noc. Nie zapomni tej romantyczno-erotycznej nocy do końca życia. Oboje, zarówno ona jak i Jose David pozbyli się jakichkolwiek oporów i flirtowali ze sobą zaciekle prawie do świtu. Jej usta nadal są nabrzmiałe od pocałunków, jakimi raczył ją co chwilę ukochany. Blondynka z błyskiem w oku wspomina spędzone z chłopakiem chwile.
J – Ach – wzdycha – jest tak cudownie, czuję się, czuję się… nie wiem, nie potrafię tego wyjaśnić. Nigdy przedtem tak się nie czułam. Miłość uskrzydla, to prawda. Mam teraz ochotę góry przenosić. I już za nim tęsknię…Ach mój Jose. Zawsze będę cię kochać. Stale będziesz mój, a ja stale twoja

JD – Czego chcesz mamo? – pyta z irytacją w głosie zaspany Jose David. Szklanka zimnej wody, jaką potraktowała go matka, nie nastraja go przyjaźnie.
L – Czego chce?! Od dwóch dni nie dajesz znaku życia, a ty się pytasz czego ja chcę?!
JD – Nie dramatyzuj. Jak widzisz, wszystko ze mną w porządku.
L – Żebym ja musiała się od innych dowiadywać o wyzdrowieniu mojego syna! To się w głowie nie mieści. Jak możesz być takim ignorantem?!
JD – Mamo, głowa mi pęka. Nie spałem prawie całą noc. Możesz przyjść z zażaleniami innego dnia. Naprawdę nie mam ochoty teraz dyskutować.
L – Nie spałeś w nocy? To co ty robiłeś?
JD – Mamo, odczep się w końcu – chłopak traci już cierpliwość. Jego słowa wydają się być dla Loreny jednak niesłyszalne. Kobieta dalej czyni synowi wymówki, nie zauważając że prowadzi już tylko monolog, bo Jose David na nowo zasnął…

J – Cześć kochanie. Obudziłam cię? – w słuchawce Jose Davida odzywa się głos jego ukochanej małej.
JD – Juli? Mój skarbek na linii? Już się wyspałaś?
J – Nie, bo mi przeszkodzili, ale taka jestem podekscytowana po tym telefonie, że muszę ci od razu powiedzieć.
JD – Po tym telefonie? Czekaj czekaj, kto do ciebie zadzwonił?
J – Dyrektor wytwórni Manolo i nie uwierzysz co mi powiedział. To znaczy ja się tego spodziewałam, ale ostatnio tyle się działo i zaniedbywałam próby i w ogóle, ale teraz jestem gotowa na 100%. Teraz albo nigdy!
JD – Co ci powiedział ten Manolo?
J – Jose kochanie, za miesiąc ruszamy w trasę koncertową. Nareszcie!
JD – Mówisz serio?
J – Tak i wiem że czeka mnie masę przygotowań, praca bez wytchnienia przez cały miesiąc i w czasie tourne, ale to mi nie straszne, bo będę tam z tobą, bo razem zdobędziemy ten szczyt. Kochanie tak o tym marzę, a ty?
JD – Rozmawialiśmy już o tym co może się zdarzyć na jachcie, pamiętasz? Tam gdzie ty, tam ja. Najbliższy rok będzie naszym szaleństwem, ale chcę to szaleństwo przeżyć, bo przeżyję je z tobą mała.

JD – Kogo znowu tu niesie! – wścieka się Jose David – nie dadzą człowiekowi pospać!
Chłopak uchyla drzwi swojego mieszkania i zastaje w nich nikogo innego jak swojego ojca
JD – Tata? A co ty tu robisz?
E – To tak witasz swojego ojca? Po tym wszystkim mógłbyś mnie chociaż uściskać. Fajnie że do nas wróciłeś.
Senior Bonavides nie czeka aż syn zareaguje i sam chwyta go w objęcia.
E – Tak się baliśmy, że nigdy sobie nie przypomnisz. To niesamowite że ci się udało i to tak szybko, a lekarze prawie wcale nie dawali ci szans.
JD – Dobra, wchodź. Nie będziemy tu tak przecież stali. – chłopak zaprasza ojca do środka, a potem częstuje go ostatnim piwem, jakie ma w lodówce.
JD – Niestety nie mam nic więcej. Nawet głupiej herbaty. Dawno nie byłem na zakupach.
E – Nic się nie martw synu. Matka niebawem przyjedzie z całym tobołem jedzenia.
JD – Jasne, matka cię nasłała.
E – Nie, i tak miałem wpaść, ale wieczorem. Przyjechała do mnie cała w nerwach. Powiedziała, że bardzo brzydko ją potraktowałeś i że to wina Juliety, bo ma na ciebie zły wpływ.
JD – To chyba jej się coś w tej głowie poprzewracało. Akurat Julieta ma na mnie zbawienny wpływ. Wracając do matki to nie wiem jak mogłeś razem z nią swatać mnie z Alejandrą. Wszystko dokładnie pamiętam. Julieta nie chciała o tym mówić, ale wiem że bardzo ją ta sytuacja zabolała.
E – Synu, ja nie chciałem brać w tym udziału, ale Lorena zapewniła mnie, że to dla ciebie najlepsze. Pierwszą osobą, którą wołałeś po przebudzeniu była Alejandra, a nie Julieta. Lekarze uznali, że powinieneś zatrzymać się w tamtym czasie i powoli sam przypominać sobie swoje dalsze lata. Ja miałem na względzie jedynie twoje dobro.
JD – Całe szczęście, że sprawy dalej nie zaszły i Alejandra wyjechała. Nigdy nie wybaczyłbym sobie, gdybym zdradził Julietę. Może nawet nigdy nie zdałbym sobie z tego sprawy nie pamiętając jej.
E – Nie ma co do tego wracać. Było minęło. Teraz jest już wszystko w porządku prawda?
JD – Tak. Tato, jestem mega szczęśliwy. Nigdy nie czułem się tak wyjątkowo, taki spełniony i taki…zakochany. Wpadłem po uszy.
E – Wiemy od Luisany, że odzyskałeś pamięć, ale nie do końca jasne jest dla mnie w jaki sposób. Julieta maczała w tym palce? słusznie podejrzewam?
JD – Owszem, ale nic więcej ci nie powiem. To nasze prywatne sprawy.
E – Ojcu nie powiesz? Wiesz, że możesz mi zaufać.
JD – Wiem, ale lepiej tak to zostawmy. Nie chcę żeby Julieta poczuła się niekomfortowo, myśląc że rozpowiadam o nas.
E – Synu, komu masz się zwierzyć jak nie ojcu? No gadaj! Jak było? Zrobiliście to już czy nie? – bezpośrednie pytania ojca o współżycie z ukochaną wprawiają Bonavidesa w totalne osłupienie. Dosłownie go zamurowało.

JD – Tato to zbyt osobiste pytanie. Jak możesz?
E – Nie pytam o nic, co nie jest normalną sprawą. Wiem o twoich kłopotach z … no wiesz, i jestem ciekaw czy już się uporałeś z tym problemem
JD – Ok., powiem ci tylko tyle, że nic mi nie jest. Zadowolony?
E – Brawo mistrzu! Wiedziałem że to tylko przejściowe, że po prostu nerwy cię zjadły.
JD – Tato naprawdę musimy o tym gadać. Lepiej powiedz mi jak stoją sprawy między tobą a mamą?
E – W naszym przypadku nie ma o czym mówić. Nigdy do siebie nie wrócimy.
JD – Zawsze uważałem was za idealne małżeństwo. Co ci strzeliło do łba żeby ją zdradzać?!
E – Synu, matka sprzedała ci swoją wersję. Mówiłem ci nie raz, że nigdy jej nie uwłaczałem. Nigdy nie spojrzałbym na żadną inną poza twoją matką. To co się tam wydarzyło, ja sam do dziś tego nie rozumiem. To był taki dziwny splot zdarzeń. Nie wiadomo kiedy, skąd wzięła się ta dziewczyna, a potem Lorena niespodziewanie się zjawiła i to wideo i tak dalej. Nie wiem czy to było celowe czy po prostu zbieg nieszczęść. Zapewniam cię, Jose, nigdy ale to przenigdy nie zdradziłbym twojej matki. Nawet teraz tylko ona siedzi mi w głowie, mimo że często potrafi mnie zirytować swoim zachowaniem.
JD – Nigdy nie powiedzieliście mi jak się poznaliście.
E – Przecież wiesz, w liceum. Chodziliśmy nawet do jednej grupy.
JD – No tak, ale chyba nie od razu zaiskrzyło, a może?
E – Och – zaśmiewa się ojciec chłopaka – to było takie nietypowe. Wyobraź sobie że przez cały pierwszy semestr nie zwracałem na nią w ogóle uwagi. Aż do pewnego dnia. Zrobiła wtedy taką jatkę w szkole, że do dziś pamiętam jej wyraz twarzy i paznokcie wbijające się w moje ramię.
JD – Co? czemu? Czym ją tak rozzłościłeś?
E – Nie ja, tylko mój kolega, ale ja oczywiście zawsze obrońcą uciśnionych chciałem być to i mi się oberwało przy okazji. Mój dobry kolega chodził z jej koleżanką, ale znudziło mu się i zostawił ją, a Lorena była bardzo empatyczną osobą i musiała mu wygarnąć co o nim myśli.
Jakoś tak się nakręciliśmy wszyscy i poleciało.
JD – Czyli co? Podrapała cię i co? Zakochaliście się po tym?
E – Zaimponował mi jej wybuchowy charakter i to jak walczyła o przyjaźń, o dobro najbliższych i masę innych rzeczy, które potem zacząłem dostrzegać, a wcześniej ich nie zauważałem. Ona z kolei poczuła jakieś wyrzuty sumienia względem mnie i nawet dopytywała się o moje samopoczucie. W końcu zaprosiłem ją na zabawę i potem byliśmy już nierozłączni.
JD – Trochę szalona, ale piękna historia.
E – No, do dziś mi się gęba śmieje jak to wspominam. To było wieki temu a czuję, jakby było zaledwie wczoraj. Piękne chwile razem przeżyliśmy.
JD – Chciałbyś do niej wrócić prawda?
E – Niczego bardziej nie pragnę, ale nie łudzę się już. To niemożliwe. Twoja matka mi nie wierzy. Nigdy nie da mi szansy.
JD – A może spróbuję z nią pogadać?
E – Nie synu, to nie ma sensu. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, w końcu przywyknę do jej nieobecności w moim życiu.

Luisana odstawia butelkę z winem, która ostatnimi czasy często stawała się jej pocieszycielką i udaje się przejść po ogrodzie. Być może na świeżym powietrzu ukoi nieco poszarpane nerwy i poukłada myśli.
L – Wiem! Tylko ona może mi cokolwiek powiedzieć! Tylko ona! Jadę do niej!
Gdy kobieta rusza przed siebie niemal nie taranuje zmierzającej do niej Juliety.
J – Ciociu, yyy to znaczy Luisano chciałam porozmawiać, ale chyba gdzieś się spieszysz…
L – Dla ciebie zawsze znajdę czas. Jesteś moim dzieckiem, choć ciężko ci to zaakceptować. Jesteś i zawsze będziesz dla mnie najważniejsza. Inne sprawy mogą poczekać. O co chodzi?
J – O nas, to znaczy o mnie i o Jose Davida.
L – Domyślam się. Pewnie teraz, kiedy wszystko wróciło do normy nie marzycie o niczym innym jak ślubie prawda? O to chcesz mnie zapytać?
J – Yyyy nie całkiem.
L – Jak to? Wiem, że mieliście się pobrać prawie 3 miesiące temu, ale wytłumaczyłam księdzu Martinowi co się stało. Nie powinien robić problemów.
J – To nie o to chodzi. My nawet o tym nie rozmawialiśmy.
L – Boże Julieto! Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że…
J – My chcemy wyjechać
L – Nie, to niemożliwe. Powtórka z …. Co? Wyjechać? Jak to wyjechać? To nie jesteś w ciąży? Nie planujesz ślubu?
J – Zapomniałaś, że lada moment zaczyna się moja trasa koncertowa? Jose wraca do mojego zespołu i razem odbędziemy tą trasę. Jeszcze dziś mam ustalić wszystko z Manolem.
L – Trasa? Faktycznie, jak ten czas leci. To już lada moment.
J – Tourne potrwa ponad rok. Nie zdążymy już ze ślubem i podjęliśmy pewne decyzje.
L – Można wiedzieć jakie?
J – Chcemy się oczywiście pobrać, ale dopiero po naszym powrocie. Chcemy zrobić to wszystko jak należy: wziąć ślub kościelny, potem pojechać w podróż poślubną, a potem zamieszkać razem i założyć rodzinę. Teraz chcemy spełnić nasze wielkie marzenie jakim jest trasa koncertowa. Rozumiesz nas prawda?
L – W sumie takie przesunięcie w czasie nikomu nie zaszkodzi, ale myślałam że teraz jak tak dobrze się wszystko układa, to może obie moje córki by stanęły na ślubnym kobiercu i to razem. No ale trudno. Nie zawsze można mieć wszystko.
J – Ślub Angeli i Javiera będzie tylko i wyłącznie ich świętem tak jak naszym będzie mój ślub z Jose Davidem. Poza tym domyślam się, że raczej Angeli i Javierowi będzie się spieszyło i nie będą na nas czekać. To logiczne, a my nie zamierzamy zakłócać ich planów, ale też naszych, nieco innych.
L – Czekaj czekaj, czy ja o czymś nie wiem? Angela coś ci wspominała?
J – Nie, ale to jasne, że lada chwila Javier poprosi ją o rękę. O niczym innym nie marzy, z resztą tak samo jak ona.
L – Pewnie masz rację.
J – Mam nadzieję, że nas rozumiesz.
L – Przykro mi bo to oznacza ponad roczną rozłąkę z tobą, a ja nawet nie zdążyłam się tobą porządnie nacieszyć. No ale nie zamierzam psuć wam szyków, to wasze życie i jeśli to właśnie ma was uszczęśliwić to macie moje pełne poparcie. Będę za was trzymała kciuki, tylko zachowujcie mi się tam. Nie chcę znowu niespodzianki w postaci niezapowiedzianego wnuka
J – Postaramy się. – zaśmiewa się Boneta – pójdę już. Cieszę się, że się zgadzasz i dziękuję ci za zrozumienie. Pa.
L – Zaczekaj jeszcze. Mam ci ważną informację do przekazania i to niestety nie będzie nic przyjemnego.

J – Wszystko w porządku? – pyta z zaniepokojeniem na twarzy Julieta. Smętna mina Luisany nie pozostaje niezauważona i martwi dziewczynę. Od razu wyczuwa kłopoty, ale czy aby na pewno słusznie?
L – Myślę, że to co ci powiem raczej cię ucieszy aniżeli zmartwi. Nie powinnam tak mówić, a tym bardziej tego odczuwać, ale to dobra wiadomość dla nas wszystkich.
J – mogłabyś nie owijać w bawełnę i przejść do konkretów? Denerwuję się coraz bardziej.
L – Chodzi o tego bandytę zwanego rzeźnikiem. Nie bez przyczyny nadali mu taki pseudonim.
J – Przerażasz mnie. Dowiedziałaś się czegoś o nim? Ale co w tym ma być dobrego?
L – Wczoraj policja rozbiła siatkę przestępczą. To jeden z najgroźniejszych gangów w Meksyku. Działał tu ponad 20 lat. Zajmował się nie tylko przemytem ale i handlem żywym towarem.
J – Chyba wiem co mi zaraz powiesz. On też do niego należał.
L – Tak, ale on był tam tylko pionkiem. Zajmował się jeszcze czymś innym, on był też płatnym zabójcą.
J – Boże, a ja głupia dałam się podejść jak mała dziewczynka. Ten potwór by mnie zabił i Angelę też.
L – To był zwyrodnialec, psychopata. Był chory z nienawiści. Bawiło go cierpienie ludzi i zadawanie im bólu. Był u niego psychiatra i stwierdził że to wyjątkowa schizofrenia.
J – Czemu mówisz o nim w czasie przeszłym?
L – Bo to jest ta dobra wiadomość.
J – On nie żyje?
L – Na nasze szczęście tak. Ten łajdak już nam nie zagrozi. I on i jego ludzie poszli do piachu. W Tijuanie rozegrała się taka jatka, że lepiej nie mówić.
J – Dziękuję niebiosom za to ze jednak to nie on okazał się moim ojcem. Nie mogłabym żyć z tą świadomością.
L – A ja żyłam przekonana o tym fakcie tyle lat. Nawet nie wiesz jaką ja odczułam ogromną ulgę gdy okazało się to nieprawdą. Dopiero teraz zaczęłam dostrzegać w tobie podobieństwo do Jorge. Masz ten sam sympatyczny wyraz twarzy i pogodny uśmiech.
J – Naprawdę?
Luisana przytakuje twierdząco
J – Chciałabym pójść na jego grób, złożyć na nim kwiaty.
L – Śmiało. Przecież wiesz gdzie to jest. Byłaś tam ze mną wiele razy i z Angelą. Nie musisz pytać o pozwolenie.
J – Muszę jechać teraz do Manola, ale może z powrotem się wyrobię jeszcze.
L – Zanim pójdziesz chcę ci jeszcze coś powiedzieć. Wycofałam oskarżenie. Nie ma to teraz sensu, kiedy ten typ już nam nie zagraża. Niepotrzebnie włóczyłybyście się po sądach z Angelą. Będziecie miały teraz święty spokój.
J – Bardzo dobrze postąpiłaś. Czuję się jakby wreszcie miał nastąpić koniec tej całej katorgi, tego łańcucha smutnych zdarzeń. Wreszcie czuję się szczęśliwa.
L – Julieto, czy kiedykolwiek zaakceptujesz mnie jako swoją mamę? Mogę mieć jeszcze jakiś promyczek nadziei?
J – Już ci mówiłam. Dla mnie moimi rodzicami na zawsze pozostaną Felicia i Marco i nic tego nie zmieni, nawet to że znam całą prawdę.
L – Chciałabym kiedyś usłyszeć od ciebie słowo mamo
J – Nie potrafię tak się do ciebie zwracać. Przykro mi. Pójdę już. Postaram się wrócić na kolację.
L – Dobrze. Uważaj na siebie.
J – Ty też.
Julieta oddala się pozostawiając Luisanę lekko zawiedzioną. Kobieta bardzo życzyłaby sobie bliższej relacji z córką niż ta na zasadzie bratanica- ciotka, ale nic nie może na to poradzić. Nie może siłą zmusić Juliety do uczuć i gestów których nie czuje.

Wykorzystując wolną chwilę w wytwórni Julieta zabiera Jose Davida na małą kawę z automatu.
J – Masz, na pobudkę. Cały czas ziewasz
JD – Wiesz przecież że się nie wyspałem, nie dałaś mi spać przez całą noc.
J – A ty mnie wariacie.
JD – Było bajkowo
J – Na samą myśl, że teraz już tylko tak będzie, to aż mam gęsią skórkę na całym ciele. Tyle szczęścia na raz. Obyśmy się nim nie zachłysnęli.
JD – Nie gadaj głupot. Teraz już nigdy, nigdy się ode mnie nie uwolnisz.
J – A ty ode mnie
Tą deklarację młodzi przypieczętowują delikatnym pocałunkiem, po czym kontynuują rozmowę.
J – Rozmawiałam z ciocią to znaczy Luisaną.
JD – I? jest przeciwna?
J – Nie, poparła nas. Dasz wiarę?
JD – Serio? No to super! Coś nie tak?
J – Nie mogę, nie mogę zmienić do niej podejścia, a wiem że ona bardzo by tego chciała.
JD – Nie rozumiem o jakim podejściu mówisz
J – Nie potrafię traktować jej jak matki. Po prostu widzę w niej tylko ciotkę. Chyba nigdy się to nie zmieni.
JD – Wiesz co ci powiem. Nic na siłę. Może i Luisana cię urodziła, ale matką jest ta która wychowała. Uważam, że nie powinnaś zważać na Luisanę. Ty jesteś tu najważniejsza. Bycie ciotką to i tak dużo. Luisana powinna to docenić.
J – Nie wiesz jednej ważnej rzeczy. Wiem już kto jest, to znaczy był moim prawdziwym ojcem biologicznym?
JD – Zamieniam się w słuch
J – Jorge, tata Angeli. Ja i ona jesteśmy prawdziwymi siostrami.
JD – Naprawdę? To niesamowite! Super! Strasznie się cieszę i gratuluję. Zawsze wydawałyście mi się podobne i z wyglądu i z charakteru, ale w życiu bym nie podejrzewał żeee
J – Ciocia myślała całe życie że kto inny był moim ojcem, przypadkiem poznała prawdę, ale to nie miejsce żeby o tym mówić. Powiem ci potem.
JD – Zejdzie nam się tu trochę. Myślisz, że dasz rade się wyrwać na wieczór?
J – Szczerze? To nawet nie mam siły, tak mnie wczoraj sforsowałeś, że dziś do niczego się nie nadaję.
JD – W sumie ja też marzę jedynie o łóżku, chociaż chętnie i ciebie bym do niego zaprosił.
J – Przestań świntuszyć. Na wszystko mamy czas. Teraz musimy skupić się na innym naszym wspólnym marzeniu…trasie koncertowej.
JD – Tak jest moja damo – oznajmia przylegając do niej na nowo z pocałunkiem Jose David
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:46:19 17-02-18    Temat postu:

Angela & Javi
odc.209-211
cz.65


Z samego ranka Luisana bombarduje Angelę pytaniami na temat Javiera i jego wieczornej niespodzianki. Ciekawość nie dawała jej spokoju przez calutką noc.
L – Wróciliście do siebie? Jakim cudem? Nic z tego nie rozumiem
A – Tak mamo, ale proszę cię, daj mi dojść do słowa. Zaraz ci wszystko wytłumaczę.
L – Jeszcze dwa dni temu nie chciałaś o nim słyszeć, sama nagabywałam cię żebyś z nim porozmawiała, ale ty posłałaś go w diabły, a teraz, wczoraj, widzę jak się całujecie. O co tu chodzi? Co się dzieje między wami?
A – Nic poza tym, że go kocham, kocham go bardziej niż kiedykolwiek – oznajmia zaskoczonej matce Angela
L – To akurat jest dla mnie jasne, zwłaszcza po tym co wczoraj widziałam, ale jak to możliwe, że z taką łatwością i beztroską mi to oznajmiasz, skoro jeszcze kilka dni temu zapewniałaś mnie, że nigdy nie dasz mu szansy
A – Mamo, wcześniej nie znałam prawdy, nie wiedziałam tego co wiem teraz. Żyłam przez cały ten czas w kłamstwie. Dziś wiem, że Javi nigdy mnie nie oszukał, nigdy nie kłamał mówiąc że mnie kocha, nigdy nie chciał mnie skrzywdzić. Jest mi tak samo oddany jak ja jemu. Dziś jestem pewna jego uczuć.
Powoli, choć z małymi uniedogodnieniami spowodowanymi wtrąceniami matki, Angeli udaje się dosadnie streścić matce historię jej związku z Javierem, dodajmy historię zaburzoną przez zawistną i wredną dziewczynę. Po całej tej rozmowie Luisana oddycha z ulgą i gładząc czule policzek córki, daje jej znać, że popiera jej związek i jednocześnie, podobnie jak ona, jest zniesmaczona intrygą Chiny Landeros.
L – Aniołku, ile zła może być w człowieku. To straszne, ale przynajmniej możecie być siebie pewni. Mimo wszystko udało wam się przejść tą próbę miłości. Minęły dwa lata od waszego rozstania, a mimo upływu czasu żadne z was nie przestało czuć do siebie tego co wcześniej. To piękne. Możecie na mnie liczyć, oboje.
A – Dziękuję mamo. Przyznam ci , że bałam się twojej reakcji. Nigdy nie lubiłaś Javiego.
L – Mylisz się. Na samym początku zrobił na mnie świetne wrażenie i pewnie tak już by pozostało, gdyby nie zaczął uganiać się za tobą. Wtedy nie wiedziałam że o ciebie mu chodziło, że po prostu mu się spodobałaś. Myślałam, że cię dręczy, gnębi i dlatego straciłam do niego sympatię, a potem kiedy powiedziałaś mi, że z ciebie perfidnie zakpił, jeszcze bardziej się na niego wściekłam.
A – Wiem, widziałam jakie miałaś piorunujące oczy na sam jego widok.
L – Ostatnio jednak spojrzałam na niego przychylniej. To było po tym jak pomógł tobie i Juliecie po … no wiesz. Widziałam jaką troską cię otoczył, gdyby mógł to nie opuszczał by cię ani na chwilę. Poza tym patrzył na ciebie tak czule, był tak przejęty. Zauważyłam, że coś jest na rzeczy, ale nadal miałam w pamięci to co ci zrobił. Nawet nie wiesz, jak cieszę się że okazało się to wszystko nieprawdą. Można jeszcze znaleźć prawych ludzi i spotkać prawdziwą miłość. Tak się cieszę, ze względu na was oboje. Astrid pewnie też skacze z radości. Zawsze cię przede mną wychwalała, od razu przypadłaś jej do gustu.
A – Naprawdę?
L – Wiem, nawet dla mnie to było absurdalne, że tak dobrze się z nią zgadałam, ale znalazłyśmy wspólny język i czasem zdarzyło nam się napomknąć o was obojgu. Tylko że zazwyczaj źle się te rozmowy kończyły, bo ja mówiłam co innego i ona. No ale zawsze pięknie się o tobie wypowiadała.
A – Ja też bardzo ją polubiłam. Wspaniale przyjęła mnie w swoim domu. Jest prawie takim samym ideałem jak ty mamusiu.
L – Och aniołku, to niesamowite. Czyli co? Teraz czeka nas już tylko samo szczęście. Ty kochasz jego, on kocha ciebie, macie synka. Pora chyba na kolejny krok?
A – Mamo nie tak szybko. Po co mamy się spieszyć? Nawet o tym nie rozmawialiśmy. Chcę wszystko zrobić na spokojnie, bez żadnej presji. Najważniejsze, że się kochamy. Żaden papierek nie jest nam potrzebny do szczęścia.
L – Nie poznaję cię. Naprawdę tak uważasz?
A – Szczerze? Teraz sama już nie wiem jak postąpię, jedyne czego pragnę to być z Javierem. Nic innego się nie liczy.
L – Zaproś go na obiad, najlepiej z Astrid. Chcę z nim porozmawiać i przeprosić go za całe to zło, to złośliwe zachowanie z mojej strony. Ten bogu ducha winny chłopak na to nie zasługiwał.
A – Mamo, myślę że Javier już dawno o tym zapomniał. Poza tym nie zabierzesz mi go. Niedługo do nas przyjedzie. Wybieramy się z małym na plac zabaw i do parku i nie zamierzam oddać ci go nawet na 5 minut – zastrzega z uśmiechem na ustach Angela
L – W porządku. Nacieszcie się sobą, ale i tak, potem te 5 minut z nim ci ukradnę. Chcę żeby wiedział iż akceptuję wasz związek.

M – Panienko – do pokoju Angeli wbiega zasapana Mirta – Javier już jest!
A – Już? Tak szybko? No dobrze, niech przyjdzie.
M – Ale tutaj?
A – No a gdzie? Co tak stoisz jak słup soli? Idź po niego
M – Chciałam tylko panienkę jeszcze uprzedzić, że pani Luisana musiała wyjść w nagłej sprawie.
A – Ok., rozumiem, a teraz idź już. Nie każ Javiemu czekać. Mirto! Co tak stoisz?
M- ale tak go panienka przyjmie?
A – O co ci chodzi?
M – Ta sukienka…jakaś taka inna niż panienka nosi. Taka wydekoltowana i w ogóle, dużo odsłania.
A – No i co z tego?
M – Nie wiedziałam, że lubi panienka taki styl, taki seksowny. To dla niego tak się panienka odstawiła co?
A – A dla kogo jak nie dla niego? Niech się trochę napatrzy, na to co mógł stracić – zaśmiewa się blondynka – Leć po niego no!
M – Już, przepraszam.

Javier wchodzi do pokoju Angeli, akurat gdy dziewczyna kończy karmić małego Jorgita.
J – Witaj piękna – Valencia podchodzi do matki swojego syna i składa na jej policzku tkliwy całus
A – Spodziewałam się ciebie trochę później. Jorgito musi chwilkę odczekać po jedzeniu zanim pójdzie na spacer
J – Wiem, ale nie mogłem się już ciebie doczekać.
A – Daj nam jeszcze chwilkę. Przebiorę go.
J – Może ci pomogę?
A – Ty? – zaśmiewa się Colmenaresówna – jesteś taki rozkojarzony, że lepiej nie
J – Rozkojarzony? Kto? Ja?
A – Widzę przecież. Co się tak na mnie gapisz?
J – Rozgryzłaś mnie. Wyglądasz obłędnie, ale musisz się przebrać.
A – Słucham? Że co?
J – Tak możesz się ubierać tylko dla mnie
A – Chyba się przesłyszałam
J – Bynajmniej. Nikt nie będzie się na ciebie patrzył w takiej kiecce. Za dużo widać. Inni faceci nie będą się ślinić na widok mojej kobiety – zastrzega nieco zaskoczonej Angeli, Valencia
A – Wiesz co? ty lepiej się połóż na chwilę i ochłoń, bo twoje szare komórki chyba całkiem przestały pracować.
Dziewczyna pociąga chłopaka za rękę, a potem popycha go delikatnie na łóżko i wraca do synka. Javier zaś zaśmiewa się na głos i spogląda zachwycony na swoją ukochaną, jednocześnie głupkowata mina nie schodzi z jego twarzy.
J – Lubię ten pokój, lubię to łóżko – nagle stwierdza. Angela nic nie odpowiada, stara się jedynie powstrzymać śmiech spowodowany jego słowami. Wie do czego ten tekst zmierza
J – Pamiętasz? Pamiętasz, jak nam było wspaniale? – Javier odrzeka niemal wzdychając
Angela w końcu odwraca się do chłopaka i odpowiada – leż spokojnie ok.? Już kończę go przebierać.
J – Chodź do mnie – zaprasza blondynkę kokieteryjnie chłopak
A – Powiedziałam ci, że masz się ogarnąć tak?
J – Tylko na chwilkę. Nawet się porządnie nie przywitaliśmy. A poza tym twoja sukienka mi nie pomaga. Nie mogę się uspokoić, gdy na ciebie patrzę piękna
Angela nie kryje już uśmiechu i pozostawiwszy Jorgita w łóżeczku, podchodzi do leżącego na jej łóżku Javiera, który niemal z miejsca unosi się do pozycji siedzącej i otrzymuje buziaka w usta. To jednak dla niego za mało.
J – Tylko tyle?
A – Starczy. Podnoś się, zaraz wychodzimy.
J – A nie mówiłaś, że Jorgito musi odpocząć po jedzeniu?
A – Tak, ale skoro już jesteś…
J – Ty jeszcze się nie przebrałaś
A – Jaja sobie robisz?
J – Nie puszczę cię tak. Ja sam mam taką ochotę na ciebie, a co dopiero inni, gdy cię zobaczą. Nie zniosę tego.
A – Oj Javi to nie dobrze. Nie zrobisz chyba ze mnie zakonnicy?
J – Ależ skąd. Wręcz przeciwnie. Dla mnie możesz zakładać co tylko chcesz albo w ogóle nic nie ubierać. Chodź tu do mnie
Javier jednym zręcznym ruchem dłoni przysuwa do siebie Angelę, a potem usadza ją na sobie i przylega do niej ustami. Potem młodzi wygłupiają się, Angela niby się wyrywa spod jego władzy, ciągle jednak wracając do niego z pocałunkami.
Nagle wchodzi Mirta…i staje wryta na ich widok. Jest bardzo zmieszana i nie wie jak się zachować. Angela z Javierem siedzą na łóżku, właściwie to ona siedzi na nim, wtulona w jego klatkę piersiową i do tego jeszcze się całują. Wygląda jak wstęp do czegoś więcej. Pokojówka nie ma czasu na odpowiednią reakcję, nie wie że to tylko taka uwodzicielska zabawa i z miejsca wycofuje się z pokoju.
M – Przepraszam
Angela usiłuje natychmiast zejść, ale Javier ją zatrzymuje.
J – Gdzie idziesz? Pobaw się jeszcze ze mną
A – Nie widziałeś jej miny. Pomyślała sobie coś, że my…
J – I co z tego? Nawet jeśli to co? Kochamy się i nie ma w tym nic złego.
A – Mimo wszystko. Muszę z nią pomówić. Ale miała minę. Zaraz wracam. Pobaw się póki co z Jorgito
J – Skoro nie ma innej opcji to leć, ale nie za długo. Chcę nadrobić z tobą każdą chwilę, którą utraciliśmy.
A – Jorgito widzisz? tam jest. Na razie nadrabiaj chwile z nim
Blondynka posyła chłopakowi szelmowski uśmieszek, a potem znika za drzwiami.

Mirta skrywa się w kuchni. Jest zszokowana po tym co widziała. Nie tyle samym widokiem baraszkującej pary, ile tym że to była jej Angela i to z Javierem. Nigdy nie widziała swojej podopiecznej w tej sytuacji i dlatego niecodziennie się z tym czuje.
M – Siedziała na jego udach. Co oni chcieli … i to przy Jorgito
A – A! tutaj jesteś – za plecami pokojówki staje właśnie Angela – to były tylko takie nasze wygłupy. Do niczego by nie doszło. Niepotrzebnie się zdenerwowałaś.
M – Wcale nie. Ja po prostuuuu nie spodziewałam się..
A – Wiem co chcesz mi powiedzieć. Nigdy przedtem nie widziałaś mnie takiej, w takiej sytuacji, ale to normalne Mirto. Niebawem wiele się pozmienia. Już nie jestem tą samą nieśmiałą i zależną od innych Angelą. Wiele rzeczy zrozumiałam, wielu się nauczyłam i najważniejsze, poznałam miłość. To dzięki niej przeszłam też przemianą emocjonalną. Teraz wiem co tak naprawdę liczy się w życiu.
M – Wiem, że nigdy już nie będzie tak samo i przykro mi, ale rozumiem to. Tylko niech panienka pamięta o zasadach, o etyce. Najpierw ślub musi być.
A – I będzie. Nie wiem kiedy bo jeszcze nie poruszyłam tego tematu z Javim, ale na pewno będzie. Nie zamierzam żyć beż ślubu jeśli o to ci chodzi.
M – Owszem. Wszystko powinno być jak należy.

Javier nie odpuścił i Angela pod jego naciskiem, podyktowanym lekką zazdrością, musiała się przebrać. Z jednej strony ją to nieco zirytowało, ale z drugiej zaimponowało jej, że chłopak tak bardzo chce schować jej wdzięki przed innymi… Oczywiście przez cały czas wnikliwie ją obserwował.
J – Może pomogę ci z tym zapięciem z tyłu? – zaoferował pomoc szytą podtekstami
A – Nie trzeba. Dam sobie radę. Lepiej znieś spacerówkę Jorgita na dół. Ja poszukam jeszcze jego czapeczki. Jest dziś duże słońce. No co się tak patrzysz? Idziesz – dziewczyna żartobliwie popycha chłopaka do drzwi, wystawiając przed nie także spacerówkę
A – Widzimy się na dole. Tylko nie wariuj – i zamyka je tuż przed jego nosem. Ale bynajmniej Javier wcale nie jest zły, wręcz przeciwnie. Uwielbia to przekomarzanie się ze swoją lubą i już nie może się doczekać, kiedy stworzą całkowicie formalny związek.

Angela i Javier spędzają błogo czas na placu zabaw razem z synkiem. Cała trójka wyśmienicie się bawi. Ich szczęścia nie sposób nie zauważyć. Nie uchodzi ono uwadze przemykających w pobliżu sąsiadek dziewczyny, które jeszcze tak niedawno szydziły z niej i otwarcie ją nagabywały. Teraz spoglądają tylko z boku na wesolutką rodzinkę i nie mogą wyjść ze zdziwienia, ale też zazdrości.

J – Zobaczymy się jeszcze dzisiaj? – pyta po powrocie do rezydencji z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy Javier. Angela odbiera z jego rąk małego Jorgita i w międzyczasie mu odpowiada:
A – Jeszcze dzisiaj? Rzeczywiście nie pracuję, ale mam dziecko, to nasze dziecko i trzeba się nim zajmować wiesz?
J – No ale chyba jest ktoś inny kto by mógł cię wyręczyć np. twoja mama albo Mirta
A – Tylko że dziecko potrzebuje swojej mamy a nie babci czy kogoś innego
J – Mam wrażenie, że się wymigujesz
Para w wyważony sposób zaczyna ze sobą flirtować.
A – Weź trochę przystopuj. Zachowujesz się jak… jak
J – No jak?
A – Lepiej nie mówić bo się jeszcze obrazisz.
J – Zostaw małego pod opieką Mirty i jedź ze mną do mnie. Mam niespożytą energię i muszę ją w końcu rozładować.
A – Javi! zachowuj się – upomina chłopaka blondynka
J – Nic nie poradzę, że tak na mnie działasz. Gdyby to ode mnie zależało to nie wypuściłbym cię z mieszkania. Pamiętasz co ci powiedziałem tuż po ?
A – Weź przestań. Pewnie już się zarumieniłam.
J – Powiedziałem ci żeeee
A – Ej! Zamknij się już! Cicho! Idę, bo Jorgito marudzi. Pewnie zgłodniał.
J – Dobra, dzisiaj ci odpuszczam, ale jutro musisz znaleźć dla mnie chwilę. Nie spławisz mnie piękna.
A – Zobaczymy, a teraz jazda do siebie!
Oboje spoglądają na siebie wygłodniałymi spojrzeniami i oddalają się powoli, odbierając sobie przyjemność z pocałunku, który mógłby zaprowadzić ich dalej niż by w tej chwili wypadało. Lepiej nie podejmować ryzyka.

Javier nie kryje zdziwienia, ale też zażenowania widząc pod swoim blokiem wyczekującą na niego mamę. Kobieta nie mogła wejść do środka i musiała czekać na zewnątrz. Towarzyszy jej przy tym zbolała mina.
J – Mama? Co ty tu robisz? Mówiłem ci, że nie mogę do ciebie dziś wpaść.
A – Chciałam sprawdzić w jaką kabałę się wpakowałeś, bo na pewno się wpakowałeś. Nic mi nie mówisz, ale wiem że coś się z tobą dzieje. Ignorujesz moje telefony, moją osobę. Chcę wiedzieć co się dzieje! – domaga się kobieta od syna
J – Ok., pochwalę się, ale w środku. Proszę.
A – Pochwalę się? – dziwi się Astrid. Czyżby niesłusznie obawiała się o syna. Javier wcale nie wygląda na przygnębionego, ani nawet rozzłoszczonego…

M – Jak było na randce? – Mirta wyskakuje nagle jak Filip z konopi i zaskakuje niespodziewającą się jej Angelę, która właśnie przewija synka
A – Przestraszyłaś mnie. Nigdy tak nie wchodź.
M – Przepraszam. Nie chciałam
A – To nie była randka tylko wspólnie spędzone popołudnie jeżeli już.
M – Dużo było ludzi w parku?
A – Całkiem, a skąd to pytanie?
M – No to nie mieliście dogodnej okazji
Angela o mało nie wychodzi z siebie po tym sarkastycznym stwierdzeniu.
A – O co ci chodzi? Nie robimy nic zdrożnego! Jesteś zazdrosna czy co? Jak ty się zachowujesz?! – Colmenaresówna ma ochotę wybuchnąć
M – Panienka nie powinna się tak zachowywać. Tak przyzwoite kobiety nie postępują.
A – A co ja takiego robię?
M – A to jak się panienka dziś wyzywająco ubrała i jeszcze na dodatek gziła się z nim przy dziecku!
A – Wiesz co? Rozczarowujesz mnie. Doskonale wiesz, że nie jestem bezwstydna. Nie muszę ci się tłumaczyć, ale zrobię to żebyś mnie zrozumiała. Po pierwsze celowo się tak ubrałam, bo chciałam zobaczyć reakcję Javiera. Nigdy nie wyszłabym w takiej kiecce na ulicę, a tym bardziej do parku. Chciałam też trochę się z nim podroczyć. Poza tym dobrze się znamy z Javierem i widział mnie w bardziej roznegliżowanej formie
M – Och panienko!
A – Co cię tak dziwi? Mamy dziecko i kochamy się. A co do tej sytuacji na łóżku to już ci mówiłam, że to tylko takie nasze wygłupy. Jeśli zapragniemy znowu być razem to zapewniam cię, że nie zrobimy tego na pokaz.
M – A niech panienka robi co chce! Nie będę tego słuchała. Idę! – burzy się Mirta i aż zatrzaskuje za sobą drzwi. Angela nie rozumie jej zachowania ni w ząb.
A – O co jej chodzi? Przecież nie jestem nastolatką, nie umawiam się ze wszystkimi naraz, nie latam za chłopakami. Po prostu jestem zakochana i to w wyjątkowym mężczyźnie, który mnie uszczęśliwia i z którym stworzę rodzinę, już stworzyłam. Co jej nie pasuje?

Astrid nie może przestać się cieszyć, gdy Javier mówi jej o swoim pogodzeniu z Angelą.
A – Wiedziałam że do siebie wrócicie, wiedziałam! Ta historia nie mogła się tak zakończyć. Od was tak biło miłością, takie emocje mieliście ze sobą, że nawet ja je wyczułam. Wystarczył jeden obiad, żeby to do mnie dotarło. Widzisz synu, nie myliłam się. Mówiłam ci, że Angela nie jest z tych, że to dobra dziewczyna.
J – Wiem i sam w głębi o tym wiedziałem, ale fakty mówiły co innego. Może gdyby nie nagadała mi tych głupot to inaczej by się to wszystko potoczyło.
A – Nie ważne. Było minęło. Teraz trzeba skupić się nad przyszłością. Domyślam się, że już myślisz o ślubie.
J – Tak, nie ma na co czekać. Wiem, że to szaleństwo, ale gdybym mógł to ożeniłbym się z nią nawet jutro.
A – Spokojnie, tak szybko się nie da. Ale myślę, że w przeciągu miesiąca wszystko załatwimy. Skontaktuję się w tej sprawie z Luisaną, ale najpierw ty musisz poprosić ją o rękę.
J – Wszystko już mam zaplanowane. Jutro ją poproszę.
A – Cudownie syneczku! Ale się ciesze! Jak ci powiem jeszcze o moim sukcesie, to już będzie pełnia szczęścia.
J – Niech zgadnę. Restauracja jest już twoja?
A – jak ty dobrze mnie znasz syneczku… - zaśmiewa się Astrid.

Następnego dnia.
Tuż przed obiadem Luisana zastaje naburmuszoną córkę w salonie. Angela kategorycznie ma jej coś do zarzucenia, a jej wzrok mógłby zabić.
L – Co się dzieje? Czemu tak na mnie patrzysz?
A – Byłam dziś w żłobku, w tym gdzie do niedawna pracowałam. Już wiem dlaczego tam tak łatwo mnie przyjęli, a w innych nie chcą o mnie słyszeć.
L – O czym ty mówisz?
A – Załatwiłaś mi tam pracę, chociaż cię prosiłam, mówiłam, że sama chcę czegoś dokonać! Najgorsze, że jeszcze im za to zapłaciłaś! Wiesz jak ja się teraz czuję?! Nawet sobie nie wyobrażasz jakie przeżyłam upokorzenie.
L – Córeczko, byłaś wtedy bardzo roztrzęsiona, rozbita przez to wszystko. Widziałam że tego właśnie potrzebujesz, ze to cię uskrzydli. Działałam w dobrej wierze.
A – Dziękuję za taką pomoc!
L – Proszę cię, nie złość się. Miałam dobre intencje.
A – Kiedy w końcu przestaniesz traktować mnie jak małe dziecko?! I pozwolisz mi osiągnąć jakiś sukces na własną rękę. Potrzebuję tego mamo.
L – Możesz być spokojna. Już się nie będę wtrącała. Wiem, że już nie jesteś moją małą bezbronną Angelą. Stałaś się prawdziwą kobietą, masz ukochanego mężczyznę przy boku i dziecko. Teraz tylko z Javierem będziesz podejmowała decyzje, ja się już nie włączę. Wybacz jeszcze raz.
Luisana mija córkę ze spuszczoną głową. Jest jej przykro z powodu żalu jaki ma do niej córka i rozumie to, ale i tak ciężko jej się z tym pogodzić.
A – Mamo, zaczekaj. Podjęłam już jedną decyzję i chcę ci ją oznajmić.
L – Jaką decyzję? Chodzi o ślub? Zamierzacie się pobrać?
A – Nie to mam na myśli. Idę na studia.
L – Słucham?
A – Już postanowiłam. Nie chcę by mój syn za kilka lat wstydził się niewykształconej matki.
Luisana nie potrafi powstrzymać śmiechu, którego z kolei kompletnie nie rozumie Angela
A – Powiedziałam coś śmiesznego? Uważasz, ze się nie nadaję?
L – Nie o to chodzi. A powiedz mi skarbie, co na to Javier? Wspólnie podjęliście tą decyzję?
A – To moja decyzja bo dotyczy mojego życia.
L – Owszem, ale zapomniałaś że w twoim życiu jest jeszcze dwóch mężczyzn. Wątpię, żeby Javier się na to zgodził. Nie pozwoli ci.
A – Będzie musiał.
L – Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Ale w porządku, skoro tak postanowiłaś to powodzenia.
Kwituje Luisana i odchodzi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:01:03 20-02-18    Temat postu:

Juli & Jose
odc.212-214
cz.66


Julieta z Jose Davidem też nie próżnują. Wykorzystują każdą wolną chwilę, którą wynajdują w pracy i chowając się w garderobie dziewczyny, oddają się czułościom.
JD – Pragnę cię. Chcę się znowu z tobą kochać.
J – Doczekasz się, ale później. Teraz trzeba się na innych rzeczach skupić.
JD – To takie niesamowite!
J – Co?
JD – Jakim cudem mi przeszło?!
J – Nie wiem, nie znam się na tym. – zaśmiewa się jakby kpiąco Boneta
JD – Ale śmieszne ha ha ha
J – Może wcześniej za dużo o tym myślałeś, a wtedy było spontanicznie...no nie wiem
JD – Nie drwij ok.? Chodź tu do mnie bliżej
J – Jeszcze bliżej? Już się nie da – stwierdza Boneta, do której chłopak przylgnął całym sobą i nawet jego oddech współgra już z jej oddechem
JD – Czasami mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę. Najchętniej wywiózłbym cię na jakąś bezludną wyspę i spełniał twoje wszystkie zachcianki
J – Chyba swoje. Wy faceci w kółko myślicie tylko o jednym.
JD – Szczerze? Przyznam ci się, że ostatnio faktycznie ciągle o tym myślę, ale to przez ciebie.
J – Przeze mnie?
JD – Kiedyś, jak się nie znaliśmy, w ogóle o tym nie myślałem, ale potem często miałem z tobą wizje, a teraz to już całkiem mnie ponosi. Tylko ty na mnie tak działasz.
J – Biedaku jak ty wytrzymasz?
JD – Musisz złagodzić nieco objawy
J – Tak, jasne – odpowiada gburowato Boneta – może chcesz jakiś szybki numerek tutaj co?
JD – Brzmi kusząco, ale nie. Zasługujesz na coś więcej. Kocham cię i kiedy znowu się sobie oddamy to będzie piękne tak jak za pierwszym razem. Nigdy nie okażę ci braku szacunku.
Puk puk
M – Halo! Julieta, Jose jesteście tam?! Już się zaczęło, chodźcie.
J – Kurcze, oni wiedzą że jesteśmy razem. Jeszcze sobie coś pomyślą. Mówiłam ci, żebyś nie właził! – irytuje się z lekka zażenowana Boneta.
JD – No i co? Niech sobie myślą. Głodnemu chleb na myśli.
J – Oż ty! – dziewczyna zamarkuje ruch ręką w stronę policzka Jose Davida, a potem popychają się i szarpią na żarty, aż wychodzą w końcu z jej garderoby…

Mija tydzień.
Przygotowania do trasy koncertowej Juliety idą pełną parą. Dziewczyna przygotowuje specjalny show na otwarcie każdego pojedynczego występu i zaprosiła z tej okazji na kilka koncertów w Hiszpanii Juana Magana, z którym nagrała aż dwie piosenki na płycie.
Jose David nie odstępował jej na krok przez cały ten czas. Udało mu się też ocieplić relacje dziewczyny z jego mamą, podczas kolacji w jego mieszkaniu.
Wygląda na to, że Lorena w końcu zmądrzała i nie szuka już dziury w całym w ich związku. Mało tego zaczęła nagminnie poruszać wątek ich ślubu i nie daje im z tym spokoju. Nie może pogodzić się z ich planami. Ślub dopiero za rok?! To dla niej nie do przyjęcia. Nawet Luisana nie może jej przekonać w tej kwestii.

Tuż po próbach Jose David zaprasza Juliete do kina. Chce spędzić z nią trochę czasu na spokojnie, bez całego tego przepychu i zgiełku jaki panuje w wytwórni i studiu. Dziewczyna ochoczo się zgadza. W drodze dzwoni jeszcze do Luisany by ją uprzedzić. Kobieta nie jest zaskoczona. Od tygodnia obie jej córki chodzą z głowami w chmurach i myślą o niebieskich migdałach.
L – W porządku. Dziękuję, że mnie poinformowałaś.
J – Nie wiem ile potrwa seans. Nie czekajcie na mnie z kolacją.
L – Seans to ze 2 godziny, ale potem pewnie jeszcze gdzieś się wybierzecie.
J – Może. Zobaczymy. Musze kończyć. Pa!
JD – I co? Nie była zachwycona?
J – Nie bardzo, ale to nie o ciebie bezpośrednio chodzi. Luisana chyba czuje się samotna. Mnie prawie nie ma w domu, a Angela całą swoją uwagę i czas poświęca Javierowi.
JD – Wybacz, że to powiem, ale ptaki w końcu wylatują z gniazda i lepiej dla niej będzie jeśli czym prędzej się z tym pogodzi.
J – Wiem, ale trochę to smutne.
JD – Taka jest kolej rzeczy. No, jesteśmy! Proszę zdjąć tą smutną maskę z twarzy bo wchodzimy moja mała!
Chłopak bierze Julietę pod rękę i niebawem siadają już wtuleni w siebie w sali kinowej. Oglądają wzruszającą komedię romantyczną, a Jose David nie może utrzymać rąk przy sobie i zawędrowuje nie tylko na kolano Juliety, ale i udo.
J – Przestań.
JD – Nie robię nic złego
J – Nie możesz się opanować?
JD – Nie bardzo. Tydzień celibatu to za długo. – zaśmiewa się Bonavides.
J – Kto by pomyślał. – stwierdza Julieta
Jose David by ją ujarzmić daje jej niespodziewanego całusa, a potem grzecznie już siedzi cały czas trzymając jej głowę opartą na jego torsie….
Po kinie para udaje się na parking i długo jeszcze oddaje pocałunkom nim odjedzie samochodem.

J – Gdzie teraz jedziemy?
JD – Do mnie
J – Ach ty, wiem co zaplanowałeś na dalszy ciąg tej randki
JD – Nie, to nie to co myślisz, choć jeśli byś chciała…
J – Może chcę… - oznajmia zalotnie Boneta

Zaraz po przekroczeniu drzwi wejściowych Jose David rzuca się na Julietę z pocałunkami. W odurzeniu docierają do kuchni, gdzie chłopak daje się ponieść pożądaniu i posadziwszy Julietę na stole, zaczyna zdejmować z siebie koszulę. Wygląda na to, że jednak oboje ulegną pokusie i tą noc spędzą razem.
JD – Doprowadzasz mnie do obłędu. Kocham cię maleńka.
J – Ja ciebie też kocham. Pragnę cię, uczyń mnie znów swoją Jose Davidzie.
JD – Na pewno tego chcesz?
J – Niczego bardziej nie pragnę. Kochaj mnie.
Jose David nie każe się dwa razy prosić i ściąga z siebie pasek, a potem spodnie...
Oboje wydają z siebie jęki podsycone ekscytacją. Aż dygoczą z żądzy.
L – No ładnie! Takie rzeczy przed ślubem!
Okazuje się, że nie byli w środku sami. W tym momencie Jose pożałował, że dał swojej matce zapasowy klucz od swojego lokum, gdy go o oto prosiła twierdząc że to na wszelki wypadek.
Lorena obejmuje obydwoje potępiającym wzrokiem od stóp do głów i psuje im dalszą część wieczoru. Od razu ich chęci zanikają. Poza tym kobieta nie ma zamiaru pozwolić im na kontynuację.
L – Julieta do domu, a my sobie porozmawiamy. – oznajmia Lorena – zamów jej taksówkę synu
JD – Mamo czy ty jesteś jakaś nienormalna? Wracaj do siebie, a nam daj spokój. Jak w ogóle śmiesz naruszać moją prywatność?
L – Przypominam wam, że nie jesteście jeszcze małżeństwem, a takie zachowanie nie jest mile widziane.
JD – Daj spokój mamo. Nie znamy się od dziś. Kochamy się i tylko to się liczy, a nie jakieś zasady pozbawione sensu. Nic złego nie robimy.
L – W porządku synu ale wiedz, że nie życzę sobie nieślubnego wnuka.
JD – Nie przeginaj mamo. Wiemy z Julietą co robimy. Nie jesteśmy dziećmi. Poza tym nie powiesz mi chyba że ty z ojcem też nie szalałaś swego czasu?
L – Jose ty sobie nie pozwalaj
JD – Opowiadał mi co nieco, także proszę cię, daruj sobie swoje niewybredne komentarze.
L – Zamawiam ci taksówkę drogie dziecko. Nie powinnaś o tej porze sama się włóczyć. A ty synku powinieneś się już kłaść. Zapomniałeś, że przez trzy miesiące byłeś w śpiączce. Musisz o siebie dbać teraz bardziej niż kiedykolwiek.
JD – W porządku. Zaczekam z Juli na dole na taksówkę.
L – To ja dzwonię.
J – Dobrano pani
L – Dobranoc Julieto.
Kobieta odprowadza młodych podejrzliwym wzrokiem, który oni czują na sobie bardzo intensywnie. Oddychają z ulgą, gdy drzwi się za nimi zamykają.
J – Twoja mama mnie czasami przeraża. Mam wrażenie że bardzo mnie nie lubi
JD – Mama jest zmienna jak wiatr. Przejdzie jej, zobaczysz. Kiedy się pobierzemy będzie się do ciebie przymilała. Znam ją jak własną kieszeń. Nie masz się czym martwić.

Następnego dnia.
Julieta opowiada Angeli o tym co zaszło w mieszkaniu Jose Davida. Jest bardzo zawstydzona, ale jeszcze bardziej zasmucona że w osobie Loreny ma prawie wroga.
A – Czy ty aby na pewno nie przesadzasz? Znam panią Lorenę i wiem, że lubi często stroić fochy. Taką już ma naturę. Ciężko za nią nadążyć.
J – Kiedyś inaczej na mnie patrzyła, przychylnym okiem, a teraz mam wrażenie, że mnie nie cierpi.
A – To pewnie przez rozwód z panem Eduardem. Byli ze sobą tyle lat i tacy zakochani, a on zdradził ją, no i musiało się to odbić na jej psychice. Dlatego tak się zachowuje, sama nie wie czego chce. Uważam, że nie powinnaś się tym przejmować.
J – A ty co sądzisz? Też uważasz że zachowuję się frywolnie, jak latawica?
A – Tak ci powiedziała?
J – Nie, ale tak to odczułam. Spojrzała na mnie jak na największe zło świata.
A – Nie wiem co ci odpowiedzieć. Jeszcze kilka miesięcy temu może i bym ją poparła, ale teraz mam nieco inne zdanie. Zakochałam się, jestem zakochana i już niczego nie muszę się bać ani wstydzić. To normalne, że człowiek okazuje drugiemu uczucie.
J – To była chwila, impuls. Oboje się zatraciliśmy i chcieliśmy tego, ale chyba jednak przesadziliśmy.
A – W takim razie ja też jestem puszczalska. Wczoraj znowu doszło do zbliżenia z Javierem.
J – Serio? Ale wam zazdroszczę. Javier pewnie jest dobry w te klocki, sądząc po twojej minie.
A – Nie narzekam – zaśmiewa się blondynka
J – Super że wam się układa, ale to trochę inna sytuacja.
A – Masz rację. O wiele gorsza od waszej. My mamy dziecko i nie mamy ślubu.
J – Nie gadaj głupot. To wszystko to podłe gadanie ludzi i presja otoczenia. Ludzie chyba nie mają własnego życia. Zamiast zająć się sobą, to szukają wrażeń gdzie indziej. Nawet nie wiesz jaki foch strzeliła mama Jose, kiedy powiedzieliśmy jej o trasie. Wkurzyła się na maksa. Myślałam, że się na mnie rzuci ze złości.
A – Myślę, że po prostu musisz to przeczekać i tyle. W końcu jej przejdzie.
J – Obyś miała rację.

Po chwili na ekranie telewizora zapowiadają występ Juliety. Dziewczyna wchodzi na scenę i rozpala publikę swoim nowym hitem! Oczywiście na scenie towarzyszą jej muzycy, w tym Jose David. Występ ogląda też mama chłopaka i niespodziewanie sama z siebie się uśmiecha.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:35:38 21-03-18    Temat postu:

Angela y Javier
odc.212-214
cz.66


Z trudem, ale powoli Mirta zaczyna oswajać się z obecną sytuacją. Bardzo ucieszyła się na wieść o pogodzeniu Angeli z Javierem, ale z drugiej strony wizja, że drogi jej i dziewczyny rozejdą się, znacznie obraca tą radość w niekiedy nawet złość. Mirta bardzo przywiązała się do Angeli i nie wyobraża sobie, jak dalej będzie toczyć się jej życie. Jorgito także zdobył jej serce. Oboje stali się dla niej bardzo bliscy, a teraz Javier ich jej odbierze. Pokojówka wie, że to dziecinne myślenie, ale nie potrafi przed nim uciec.

Na dodatek do rezydencji zawitał gość i to nie kto inny jak właśnie wyklinany przez nią Javier. Kobieta wita go piorunującym spojrzeniem, czego on oczywiście nie omieszkał skomentować.
J – Tylko mnie nie zabij tym wzrokiem – odrzeka drwiąco
M – Pan tu znowu? Niedługo pan tu zamieszka.
J – No proszę, znowu mówisz mi na pan, a jeszcze niedawno nie patyczkowałaś się z ubliżaniem mi
M – Mam dużo pracy, albo pan wchodzi albo wychodzi
J – Dobra, nie unoś się. Skoro już cię widzę to może podamy sobie rękę na zgodę?
M – Że co?
J – Oboje za sobą nie przepadamy, ale oboje równie mocno kochamy tą samą osobę i myślę, że ze względu na nią, powinniśmy przynajmniej się tolerować. Co ty na to?
M – Nic do pana nie mam. Wiem że jest pan niewinny i naprawdę kocha Angelę, ale przegina pan. Przez pana zmieniła się nie do poznania i to na gorsze.
J – Jeśli masz na myśli tą sytuację w jej pokoju to
M – Nie zamierzam o tym rozmawiać – wcina się Mirta – Wasza sprawa! Ale moglibyście bardziej szanować ten dom i jego mieszkańców, a zwłaszcza Jorgita
J – Wiem co ci się nie podoba, co cię tak wkurza. Boisz się, że odbiorę ci Angelę tak? Że już nie zobaczysz swojej ulubienicy prawda?
Mirta milczy, nie wie co odpowiedzieć.
J – Nigdy jej nie stracisz. Nie zamierzam odcinać jej od ludzi, którzy zawsze przy niej byli i kochają ją, a ona ich. Nic się nie zmieni, no może poza tym, że teraz to ja będę najważniejszą osobą w jej życiu i to ze mną będzie je przeżywała. Zawsze będziesz mogła nas odwiedzać, mówię nas, bo mam też na myśli moją skromną osobę. Mimo wszystko nie jestem do ciebie negatywnie nastawiony. Z jakiegoś powodu Angela ma dla ciebie specjalne względy.
Mirta nadal się nie odzywa. W głębi duszy jest wzruszona po deklaracji Javiera, ale jednocześnie nieco oszołomiona.
J – I przestań mówić mi na pan. Skoro jesteś przyjaciółką Angeli to moją też bądź.
Kolejny tekst, którego pokojówka się kompletnie nie spodziewała. Czyżby zaczęła już ulegać? Gdy chłopak ją mija i udaje się po schodach na górę, na jej twarzy pojawia się samoistnie lekki uśmiech.

Javier wpakowuje się bez pukania do pokoju ukochanej. Niestety nie zastaje jej w środku, małego też nie ma. Domyśla się, że oboje są w łazience, bo wydostaje się stamtąd dźwięk pluskającej wody. Chłopak planuje zaskoczyć swoją sympatię, ale powstrzymuje go jeden szczegół. Na stoliku przy łóżku dostrzega pudełeczko, w którym znajduje się pierścionek. Chłopak uśmiecha się szeroko. Był pewien że Angela wyrzuciła po tym wszystkim jego podarunek, widzi jednak że i tak nie mogła się z nim rozstać.

Po kąpieli Angela owija synka w ręcznik. Po wyjściu z łazienki ze zdziwieniem zauważa leżącego na wpół na jej łóżku Javiera… w dodatku trzyma w rękach cenną dla niej rzecz, a łobuzerski uśmieszek nie schodzi z jego twarzy.
J – Nie spodziewałaś się mnie co?
A – Czy ty aby za dużo sobie nie pozwalasz?
Chłopak podnosi się gwałtownie i najpierw synka raczy całusem na powitanie, a potem takim samym, ale w usta jego mamę.
J – Tęskniłem
A – Myślałam, że jesteś bardziej wytrzymały – odpala blondynka
J – Może to dlatego, że boję się iż znowu będę musiał na ciebie czekać szmat czasu
A – Spokojnie, tym razem to ja nie wypuszczę cię z moich objęć.
J – Na to liczę
A – Myślałam, że to ja cię odwiedzę. Wczoraj bardzo mnie o to prosiłeś
J – Nie mogłem się już doczekać. Poza tym nie przyszedłem tu ot tak sobie.
A – Przede wszystkim to odłóż ten pierścionek na miejsce. Musisz wszystkiego się dopatrzyć?!
J – Nie wyrzuciłaś go. Czemu? Inna na twoim miejscu pozbyłaby się tego.
A – Ale ja jestem Angela, a nie inna. Nie myśl, że nie próbowałam, ale nie mogłam, nie potrafiłam. Cały czas o tobie myślałam, choć zadawałam sobie tym tyle bólu.
J – Witaj w klubie. Też nie mogłem wyrwać cię z myśli, z serca.
A – To było takie straszne.
J – Spotkałem dziś na mieście znajomą. Podobno China znowu gdzieś się przeniosła.
A – A co mnie to obchodzi? – unosi się nagle Angela – po co o nią wypytujesz?! Co? Może chcesz się z nią jeszcze spotkać i pogodzić ją ze mną?
J – Nie wariuj. Mówię ci tylko że przypadkiem się dowiedziałem. Przyznam szczerze, że w pewnym momencie chciałem z nią porozmawiać, ale tylko po to żeby ją porządnie opieprzyć. Ale już nie chcę. Nie warto. Ona nic mnie nie obchodzi. Przez kaprys prawie rozwaliła mi całe życie. Piękna, wiedz że China Landeros to zamknięty rozdział. Już nigdy nie pojawi się w naszym życiu. Obiecuję ci to. Nikt już nas nie skrzywdzi.
Wydaje się, że złość Angeli jednak nie przechodzi. Dziewczyna odwraca się obojętnie do chłopaka plecami i ubiera synka, jakby uciekając w ten sposób przed dalszą konwersacją.
J – Możesz mi poświęcić jeszcze chwilę? Odwrócisz się do mnie na moment? – pyta pieszczotliwie Valencia.
Dziewczyna w końcu przestaje się boczyć i gdy odwraca się, jej oczom ukazuje się nowy, śliczny pierścionek. Jest jeszcze piękniejszy od poprzedniego. Cały błyszczy.
A – Co to?
J – Gdybym wiedział, że zachowałaś tamten to ograniczył bym się jedynie do kwiatów. Wybrałem go dla ciebie dziś rano. Podoba ci się?
A – Jest cudowny. Boże, jaki śliczny – Angela nie potrafi ukryć wzruszenia, z jej oczu spływają pierwsze łzy szczęścia.
J - Wiesz chyba co mi chodzi po głowie?
A – Javi ale już? tak szybko?
J – Szybko? Znamy się prawie 3 lata, no właściwie z prawie 2-letnią przerwą, ale moim zdaniem zdążyliśmy się poznać i to bardzo dobrze. Chcę cię mieć tylko dla siebie i marzę, żeby zwracać się do ciebie żono – przy tym zdaniu chłopak zaśmiewa się przez łzy
A – Nie, nie rób tego.
Javier klęka przed ukochaną i po raz drugi oświadcza się jej. Nie musi wcale czekać na odpowiedź. Angela już po chwili klęka przy nim i na znak akceptacji, całuje go z miłością.

A – Co? Już? Nawet o tym pomyślałeś?
Angela nie może wyjść z dziwu, kiedy Javier opowiada jej jakie już podjął kroki ku realizacji ich wspólnej przyszłości.
J – Jak wrócimy już ze spaceru to porywam cię. Jorgita zostawimy z Mirtą, a potem pojedziesz ze mną je zobaczyć. Mam już dwa upatrzone.
A – Jesteś szalony.
J – Z miłości. Chcę żebyśmy jak najszybciej ze sobą zamieszkali, ty, ja i nasz syn. Nie ma sensu dłużej zwlekać.
A – A co ze ślubem? Tym też się już zająłeś?
J - Nie mogłem bo nie wiedziałem czy nie wykręcisz mi jakiegoś numeru. Z tobą nigdy nic nie wiadomo piękna.
A – Ha ha ha no, ale teraz już wiesz.
J – No dobrze, to powiedz mi gdzie chcesz go wziąć. Pewnie w swojej parafii.
A – Tak, tylko nie wiem co na to nasz proboszcz. Trochę mu nerwów napsuliśmy w ostatnim czasie.
J – Nic się nie martw. Pójdziemy tam oboje i jakoś go udobrucham.
A – Dobra, zastanowimy się w drodze, a teraz już chodźmy. Mały się niecierpliwi.
Angela bierze synka w swoje ramiona, zaś Javier zajmuje się zniesieniem spacerówki i rzeczy Jorgita. Gdy młoda para jest już u drzwi frontowych, niespodzianie zatrzymuje ich Luisana.
L – Bardzo się spieszycie? Chciałam zająć ci chwilę Javier. Możesz?
Chłopak spogląda badawczo na przyszłą teściową, a potem wymownie na przyszłą żonę i w końcu odpowiada twierdząco.
J – Słucham?
Angela przygląda się obojgu z zaciekawieniem. Niewątpliwie podoba jej się to co słyszy i widzi. Jej mama przeprasza Javiera i nawet obejmuje go w geście pogodzenia i przyjęcia do rodziny. Nie mogła sobie wymarzyć niczego piękniejszego od tego momentu.
L – Jesteś już częścią tej rodziny chłopcze. Cieszę się z wyboru mojej córki, wiem że jesteś wartościowym młodym człowiekiem i dasz jej szczęście. Zawsze możesz na mnie liczyć w razie potrzeby
J – Nigdy nie sądziłem, że doczekam tej chwili.
Cała trójka zaśmiewa się po tych słowach.
J – Bardzo dziękuję za zaufanie i te miłe słowa. Oczywiście zrobię wszystko co w mojej mocy żeby Angela nigdy nie mogła na mnie narzekać. Jej i Jorgito niczego nie zabraknie, a już na pewno nie miłości.
Uspokojona po tych zapewnieniach Luisana dodaje jeszcze, coś co psuje nieco atmosferę…a zapowiadało się tak idealnie.
J – Słucham? Jakie studia?
A – Mamo po co to wywlekasz? – wścieka się Angela
L – Twój przyszły mąż powinien wiedzieć o twoich planach czyż nie?
J – Co ty znowu wymyśliłaś piękna?
A – Ty jesteś mądry bo masz już studia, wykształcenie, zawód a ja co? Tkwiłam w domu bez celu, nigdzie mnie nie zatrudnią z takim życiorysem.
J – Po pierwsze nie musisz pracować, ja się wszystkim zajmę. To mężczyzna dba o bezpieczeństwo rodziny, a po drugie studia zajmują masę czasu, a ja chciałbym się tobą nacieszyć do woli. Nie uciekniesz mi znowu.
Luisana przysłuchuje się tej mimo wszystko uroczej wymianie zdań pary.
A – Javi zrozum, chcę się rozwijać.
J – To ja wszystko rzucam, całe to śpiewanie żeby nie musieć wyjeżdżać, zostawiać cię na tygodnie, miesiące samej, a ty mi wyjeżdżasz z czymś takim?
A – O czym ty mówisz?
J – Rezygnuję ze śpiewania.
Obie, zarówno Angela jak i Luisana stawiają oczy ze zdumienia na tą wiadomość.
A – Nie możesz. Przecież to twoja pasja.
J – Moją największą namiętnością jesteś ty. Ograniczę się do śpiewania dla ciebie. Poza tym mam już dla siebie inne, mniej wymagające zatrudnienie w tej branży. Nie chcę się z tobą rozstawać nawet na głupich kilka dni.
Angela czuje się nieco zbita z tropu, jest jej trochę przykro bo Javier bardzo się dla niej poświęca, ale z drugiej strony to największy dowód miłości i dziewczyna nie może powstrzymać się od dziękczynnego, czułego całusa. Potem odrzeka
A – Z tymi studiami to się jeszcze zobaczy. Teraz mamy ważniejsze rzeczy na głowie kochanie. Idziemy?

Tak jak ustalili, zaraz po powrocie ze spaceru, Angela i Javier zostawili synka pod opieką Mirty, a sami pojechali oglądać domy. Javier specjalnie wybrał lokalizację niedaleko domu rodzinnego swojej ukochanej, by miała blisko do ludzi których kocha i którzy ją kochają. Zaledwie 10 minut drogi od rezydencji.
Para spędza całe popołudnie na obserwacji budynków, szczególnie dwa domy przypadły im do gustu, ale nie potrafią dokonać wyboru między nimi i troszkę się z tego powodu droczą…

Mija tydzień.
Angela z Javierem dali już na zapowiedzi i za miesiąc pobiorą się w parafii, do której należy Angela. Ksiądz Martin nie robił żadnych trudności, wręcz przeciwnie, bardzo się ucieszył i pogratulował im z całego serca. Na świadków para wybrała oczywiście Julietę i Jose Davida.

Javier wyciąga Angelę z domu. Ma dla niej niespodziankę i chce żeby z nim pojechała aby ją zobaczyć.
Dziewczyna rozpoznaje drogę i domyśla się dokąd jadą.
A – Ale mi niespodzianka! Wiadomo gdzie jedziemy, tylko nie wiem po co tam jedziemy.
J – A po to – zadowolony z siebie Javier wyciąga z kieszeni klucze i wymachuje nimi przed blondynką.
A – Nieeee
J – Taaaak
A – Serio? Ale który?
J – Ten który ci się spodobał bardziej. Zawsze wygrywasz.
Angela rzuca się z uściskiem na swoją sympatię.
J – Hej bo zaraz stracę panowanie nad autem. Wstrzymaj się jeszcze trochę. Będziesz miała okazję żeby mi się odwdzięczyć. Mam jeszcze jedną niespodziankę.
A – Już się nie mogę doczekać
J – Ja też.

Tymczasem przyszła para młoda zagląda do wnętrza swojego domu. Javier podaje klucze Angeli by jako pierwsza otworzyła drzwi i weszła do ich ogniska domowego.
Dziewczyna nie może się napatrzeć, tak samo jak nie może uwierzyć że dom, a właściwie willa w której się znajduje, już jest jej i tutaj spędzi swoje życie u boku ukochanego mężczyzny.
A – Javi jesteś cudowny. Nie zasługuję na ciebie.
J – Nie gadaj bzdur. Jesteś moją królową i zasługujesz na o wiele więcej.
A – Nie mogę uwierzyć, że już go kupiłeś i to dla mnie. Trochę mi głupio.
J – Niepotrzebnie. Poza tym kupiłem go dla całej naszej trójki. To ty jesteś niesamowita. Dałaś mi największy, najwspanialszy dar jaki kobieta może oferować mężczyźnie, naszego syna, dlatego jeśli i tego sobie zażyczysz to i stópki twoje ucałuje.
A – Tak? No to proszę.- dziewczyna ściąga pantofelek i nadstawia stopę, oczywiście to żart, ale Javier chce dalej iść w tą grę i zaczyna całować już nie tylko jej stopy ale i łydki, aż zmierza do kolan i musi mu już wystarczyć, bo dziewczyna odsuwa się od niego i zaczyna rozglądać po wnętrzach domu.
A – Jak tu pięknie. Nigdy nie sądziłam, że zamieszkam w takim pałacu. Jest jeszcze piękniej niż w moim domu.
J - Teraz to jest twój dom, nasz dom. Jest mniejszy od rezydencji twojej mamy, ale za to przytulniejszy. Poza tym po co nam taki kolos.
A – Masz rację. Jest bosko. Dziękuję kochanie. Wspominałeś jeszcze o czymś, pamiętasz?
J – Jasne, to jest najlepsze. Zadbałem już o wyposażenie
A – Nie gadaj
J – Spodoba ci się. To najważniejsze miejsce w domu. Chodź.
A – Co ty wymyśliłeś?

Chłopak zaciąga Angelę do pomieszczenia, które będzie ich…sypialnią.
A – No nie! – dziewczyna zaśmiewa się po zastanym widoku.
J – To ważna sfera małżonków, nie uważasz? – stwierdza zawadiacko wskazując ręką na…materac
A – Tylko że my jeszcze nie jesteśmy po ślubie
J – Ale za to jesteśmy już po słowie. Jeszcze 4 tygodnie i nie wypuszczę cię spod kołdry.
A – Nie do wiary! Pierwsze co kupiłeś do domu to... materac!
J – Może go ochrzcimy?
A – Jaja sobie robisz?
J – Bynajmniej. Od tygodnia cię nie miałem, a teraz mamy dogodne warunki.
A – Javi dogodne warunki? Tu są same puste ściany i materac. No, doprawdy godne warunki.
J – Może być i na podłodze jeśli wolisz – chłopak nie przestaje szydzić.
A – Ty na poważnie?
Javier nic nie odpowiada. Daje się tylko złapać w spojrzenie Angeli i po chwili oboje już wpadają w sieć namiętności.
W mig zdzierają z siebie ubrania, po czym przylegają do siebie rozpalonymi z emocji ciałami.
Angela nie byłaby sobą gdyby nie miała jakiegoś "ale"
A – A wejście? Zamknąłeś drzwi?
J – Ten dom już jest nasz. Nikt tu nie wejdzie.
A – Ale zamknąłeś?
J – Jasne.
A – A co z zabezpieczeniem?
J – kto by się tym martwił
A – Na przykład ja – wyrywa się od kolejnego pocałunku Angela i dodaje – nie biorę żadnych tabletek. Mogę znowu zajść w ciążę. Ostatnio też nic nie mieliśmy, a ja mam chyba teraz dni płodne.
J – No to zajdziesz. – Javier zamyka jej usta namiętnym pocałunkiem i całkowicie wybija z głowy opory, jakie się w niej rodziły, swoimi fantazyjnymi pieszczotami. Dom zostaje ochrzczony przez przyszłych mieszkańców!

Javier wraca do swojego mieszkania. Jest w iście skowronkowym nastroju, aż sobie podśpiewuje. Mina mu rzednie, kiedy dostrzega na swojej komórce masę połączeń od matki.
J – A niech to diabli! Z tego wszystkiego zapomniałem telefonu. Może coś się stało? Mama nigdy nie jest nachalna. Lepiej do niej pojadę i sprawdzę co się stało.
Chłopak popija jeszcze sok jednym haustem, po czym szybko wyparowuje z mieszkania.

Tymczasem w iście niebiańskim nastroju jest też jego luba. Angela układa synka na łóżku i tuli się do niego, a rozmarzone spojrzenie nie schodzi z jej twarzy.
A – Jak ja go kocham, jak szalona. Miłość jest wspaniała, piękna. To cudowne uczucie. On jest cudowny. Mój mężczyzna, mój i tylko mój.

Javier wpada do domu matki jak burza.
J – Mamo! Stało się coś?!
A – Spokojnie synku. Mam się dobrze, skąd te nerwy?
J – Zobaczyłem mnóstwo połączeń od ciebie i się przestraszyłem. Nigdy tak gorączkowo do mnie nie wydzwaniałaś.
A – A bo chciałam, żebyś mi pomógł przy remoncie, ale skoro nie mogłam cię namierzyć. Musiałam przełożyć to na jutro. Mam nadzieję, że tym razem mi pomożesz.
J – Więc to tylko o to chodziło?
A – Tylko? Wiesz, że mi się spieszy. Chcę się wyrobić przed waszym ślubem. Pomyślałam, ze tam moglibyśmy urządzić wam wesele.
J – Mamo, jest jeden mankament. Nie zdążyłem ci o tym powiedzieć. To będzie bardzo kameralna uroczystość, w gronie najbliższych. Chcemy zrobić to dyskretnie, tak żeby media się nie dowiedziały, a zaraz po, to znaczy następnego dnia, wyruszamy w podróż poślubną.
A – Jak to? Ale wesele będzie tak? Bo nie zrozumiałam
J – Nie jest nam do niczego potrzebne.
A – Więc nie mam po co się spieszyć tak? A wieczór kawalerski? Może…
J – Nie, mamo. Nie interesuje mnie to. Myślami jestem już tylko przy Angeli i naszym miesiącu miodowym.
A – Domyślam się. Nie możecie się od siebie odkleić. Gdybyś widział jaką masz teraz głupkowatą minę, jakbyś był w innym wymiarze.
J – Skoro już tu jestem to chyba przenocuję.
A – Fantastycznie. Przyda mi się towarzystwo mojego syna, tym bardziej że niebawem czeka nas wielka zmiana. Już nie będziesz mnie tak często odwiedzał. Masz własną rodzinę.
J – Do której nadal należysz. Nic się nie zmieni. Co prawda mniej będziemy się widywać niż dotychczas, ale spokojnie, nie dam ci od siebie odpocząć.
A – Pokażę ci coś. Może mi doradzisz.
Astrid wyciąga z komody stare zeszyty, które znalazła na zapleczu restauracji.
J – Co to jest?
A – jakieś pamiętniki. Znalazłam je gdy robiłam porządki. Być może należą do Fedry, nie ośmieliłam się zajrzeć. Nie wiem czy mam je oddać czy nie? A może po prostu wyrzucić.
J – Mogę zobaczyć? Wyglądają na bardzo stare.
A – proszę.
Chłopak przechwytuje jeden z zapisanych zeszytów i po otarciu go z kurzu dostrzega nazwisko właścicielki…które rozpoznaje. Brzmi ono Debora de Villalba!

A – Wszystko w porządku synku? Nagle zbladłeś? – zauważa Astrid
J – Jeśli się nie mylę to pamiętnik babci Angeli.
A – Co? niemożliwe. Co by robił u Fedry?
J – Nie wiem, ale to jej nazwisko. Miałem nawet nieprzyjemność poznać tą kobietę. Wredna baba!
A – Może to tylko przypadek i chodzi o inną Deborę Villalba
J – To byłby zbyt duży przypadek. Daj mi te zeszyty.
A – Co z nimi zrobisz?
J – Myślę, że wiem komu powinienem je przekazać…

Następnego dnia.
Julieta opowiada Angeli o tym co zaszło w mieszkaniu Jose Davida. Jest bardzo zawstydzona, ale jeszcze bardziej zasmucona że w osobie Loreny ma prawie wroga.
A – Czy ty aby na pewno nie przesadzasz? Znam panią Lorenę i wiem, że lubi często stroić fochy. Taką już ma naturę. Ciężko za nią nadążyć.
J – Kiedyś inaczej na mnie patrzyła, przychylnym okiem, a teraz mam wrażenie, że mnie nie cierpi.
A – To pewnie przez rozwód z panem Eduardem. Byli ze sobą tyle lat i tacy zakochani, a on zdradził ją, no i musiało się to odbić na jej psychice. Dlatego tak się zachowuje, sama nie wie czego chce. Uważam, że nie powinnaś się tym przejmować.
J – A ty co sądzisz? Też uważasz że zachowuję się frywolnie, jak latawica?
A – Tak ci powiedziała?
J – Nie, ale tak to odczułam. Spojrzała na mnie jak na największe zło świata.
A – Nie wiem co ci odpowiedzieć. Jeszcze kilka miesięcy temu może i bym ją poparła, ale teraz mam nieco inne zdanie. Zakochałam się, jestem zakochana i już niczego nie muszę się bać ani wstydzić. To normalne, że człowiek okazuje drugiemu uczucie.
J – To była chwila, impuls. Oboje się zatraciliśmy i chcieliśmy tego, ale chyba jednak przesadziliśmy.
A – W takim razie ja też jestem puszczalska. Wczoraj znowu doszło do zbliżenia z Javierem.
J – Serio? Ale wam zazdroszczę. Javier pewnie jest dobry w te klocki, sądząc po twojej minie.
A – Nie narzekam – zaśmiewa się blondynka
J – Super że wam się układa, ale to trochę inna sytuacja.
A – Masz rację. O wiele gorsza od waszej. My mamy dziecko i nie mamy ślubu.
J – Nie gadaj głupot. To wszystko to podłe gadanie ludzi i presja otoczenia. Ludzie chyba nie mają własnego życia. Zamiast zająć się sobą, to szukają wrażeń gdzie indziej. Nawet nie wiesz jaki foch strzeliła mama Jose, kiedy powiedzieliśmy jej o trasie. Wkurzyła się na maksa. Myślałam, że się na mnie rzuci ze złości.
A – Myślę, że po prostu musisz to przeczekać i tyle. W końcu jej przejdzie.
J – Obyś miała rację.

Luisana dojeżdża do restauracji na przedmieściach i pędzi do środka.
L – Już jestem – zatrzymuje się tuż przy stoliku osoby, z którą się umówiła – zdumiał mnie twój telefon. Co jest tak pilnego, że musieliśmy od razu się spotkać i to tutaj ?
Osobą która wezwała Luisanę jest… Javier.
J – Myślę, że powinnaś to przeczytać. Wiem, nie powinienem był, ale ciekawość mnie zżerała. Uznałem, że ty jesteś odpowiednią osobą do zapoznania się z tym. A i lepiej nie pokazuj tego Angeli. Wystarczająco się już wycierpiała z winy babki.
L – Pamiętniki Debory? – pyta jakby ucieszona Luisana – skąd je masz?
J – Mama znalazła je przypadkiem w restauracji. Nie wiemy skąd się tam wzięły, ale po nazwisku domyśliłem się czyje mogą być no i postanowiłem ci je oddać.
L – Dziękuję ci. Tego właśnie mi było trzeba. Może z nich dowiem się czym kierowała się moja matka, zatruwając mi życie.
J – Pójdę już. Powodzenia w lekturze.
L – Jeszcze raz dziękuję. Będziecie dziś na obiedzie?
J – Oczywiście. Nie odmówię mojej najukochańszej przyszłej teściowej.
Chłopak składa całusa na policzku Luisanay i oddala się. Niebawem i ona opuszcza restaurację…

Wszyscy domownicy zbierają się w salonie żeby obejrzeć program w którym wystąpi za chwilę Julieta…
A – A mama? Nie widziałaś jej Mirto? Miała oglądać razem z nami?
M – Jeszcze nie wróciła. Pewnie zasiedziała się w firmie.
A – Dziwne, nie przegapiła by występu Juliety.
J – Może do niej zadzwonić do firmy?
A – Nie, widocznie nie mogła się urwać. Poza tym już się zaczyna. Potem sama zatelefonuję jeśli nie dotrze jeszcze do domu.
E – Wow! Ale panienka Julieta ślicznie wygląda. Będzie śpiewała tą swoją nową piosenkę?
A – Tak
E – Kurcze jak ona się nazywała?
A – En la obscuridad Eloyu
E – A no tak. Świetny kawałek.
M – Ja też ją uwielbiam. Biodra same idą w ruch…
Po chwili na ekranie telewizora zapowiadają występ Juliety. Dziewczyna wchodzi na scenę i rozpala publikę swoim nowym hitem! Oczywiście na scenie towarzyszą jej muzycy, w tym Jose David. Występ ogląda też mama chłopaka i niespodziewanie sama z siebie się uśmiecha.

J – Co z tymi pamiętnikami? Wyrzuciłaś je? – pyta Javier zaraz po wejściu do rezydencji.
L – Nie chcę żeby Angela nas usłyszała. Kręci się po ogrodzie z Jorgito. Może w każdej chwili przyjść. Lepiej przejdźmy do gabinetu. Chcę ci coś ważnego powiedzieć.
J – Ok.
W gabinecie.
J – Zaintrygowałaś mnie. O co chodzi?
L – Moja matka była szalona. Mieszała w życiu wielu ludzi. Nie doczytałam dokładnie czym tak ją rozwścieczyłeś z Jose Davidem, ale wiem za to jak się na was odegrała. Nawet się tego nie domyśliliście.
J – Zemsta?
L – Twoja mama miała ponad dwa lata temu wypadek prawda? W wyniku czego złamała rękę.
J – No tak. Szafka jakoś się na nią obsunęła i cudem przygniotła tylko jej rękę. Mama miała dużo szczęścia. Mogła ją zabić.
L – No właśnie. To nie był przypadek. Debora wysłała do niej kogoś kto celowo spowodował ten wypadek.
J – Nie!
L – Tak, niestety tak. To ona była za to odpowiedzialna.
J – Co za podły babsztyl! Gdyby żyła udusiłbym ją gołymi rękoma. Jak śmiała tknąć moją mamę – Javier nie potrafi opanować złości i wyklina Deborę w każdej możliwej formie. Nie może ścierpieć potworności jakiej się dopuściła na jego mamie.



Ostatnia 67 część niebawem
Potem poproszę o przeniesienie tematu (bez usuwania)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
astiolek
Obserwator


Dołączył: 20 Lut 2018
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 18:54:20 21-03-18    Temat postu:

Popracuj trochę nad językiem bo jest prymitywny najbardziej w tekście pobocznym, ale sama historia całkiem ciekawa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:29:42 28-03-18    Temat postu:

astiolek napisał:
Popracuj trochę nad językiem bo jest prymitywny najbardziej w tekście pobocznym, ale sama historia całkiem ciekawa


Dziękuję za komentarz, choć nieco przykry. Pisałam tą historię już jakiś czas temu i w sumie na szybko. Wydaje mi się, że teraz idzie mi lepiej aczkolwiek nie wiem. Możesz ocenić zerkając na El destino perfido.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13981
Przeczytał: 94 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:02:58 29-03-18    Temat postu:

Zapraszam na ostatnią część historii miłosnych: Juliety i Jose Davida oraz Angeli i Javiera

część 67 ostatnia


J – ciociu, naprawdę nie musisz z nami jechać. Zrozumiem, jeśli zostaniesz. W końcu za dwa tygodnie ślub Angeli.
L – Skarbie, ale ja chcę jechać, chcę ci towarzyszyć w tak ważnym dla ciebie momencie życia. Nie pozbawiaj mnie tego. Wystarczy, ze nie mogłam być przy twojej komunii czy 18-tych urodzinach. Chcę być przy tobie, czuję że powinnam cię tam wspierać, że bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy się nawzajem.
J – A Angela? Lada chwila bierze ślub. Powinnaś pomagać jej z organizacją.
L – Angela ma masę ludzi, którzy ją kochają i nie odstępują ani na krok. Ma Javiera, a poza tym Mirta stale nad nią czuwa. Niczego jej nie zabraknie. Z resztą ona sama namawiała mnie żebym z wami pojechała.
J – Jest kochana, ale czy to aby na pewno dobry pomysł?
L – Skarbie i tak za tydzień wracam. To nie będzie cały rok, jak u was. Sama nie wiem jak ja przeżyję taką rozłąkę z tobą.
J – Wiesz co? W porządku, cieszę się że będziesz tam ze mną. Strasznie już teraz się denerwuję, a nie wiem jak będzie tuż przed, chyba zemdleję.
L – I właśnie dlatego ja tam będę z tobą, żeby cię dopingować. Poza tym Jose David nie da ci tam zginąć. Odniesiecie sukces, razem.
J – Jesteś kochana.
Luisanie w końcu udaje się przekonać córkę do swoich racji, wie że dziewczyna nie chce nadużywać jej dobroci ani też wchodzić w drogę Angeli, co z resztą jest absurdalnym myśleniem, ale takie już ma serce ta utalentowana blondynka. Obie przytulają się jeszcze.
J – Muszę wracać na próby. Jutro pierwszy koncert w audytorium, a potem jedziemy do Madrytu. Jestem jednocześnie taka podekscytowana i zdenerwowana.
L – Wiem, zdaję sobie z tego sprawę. To normalne, każdy artysta odczuwa stres i tremę, ale na początku, potem to mija. Leć, dłużej cię już nie zatrzymuję.
J – Mogę cię przy okazji o coś zapytać? Zawsze mnie to nurtowało.
L – Jasne, pytaj.
J – Czemu Mia? Czemu taki pseudonim artystyczny mi wybrałaś?
L – Cóż, nic wielkiego się za tym nie kryje. Twoje pierwsze imię miało tak brzmieć: Mia. Kiedy oddałam cię pod opiekę brata i Felicii poprosiłam ich żeby tak cię nazwali, Mia czyli moja. W ten sposób mogłam na zawsze pamiętać cię jako moją. Nie wiem czemu nie spełnili mojej prośby. Wydawało mi się, że przystaną na to.
J – Mam tak na imię
L – Masz? Jak to?
J – Mam na imię Julieta Mia. To moje drugie imię.
L – więc drugie
J – Kiedy pytałam rodziców o imię, czemu takie mi wybrali, to oni zgodnie odrzekli, że to był wybór mamy, że wiąże się z tym imieniem jakaś historia, ale nigdy nie dowiedziałam się jaka.
Wiem tylko, że mama uwielbiała to imię. Chyba był ktoś bliski w jej życiu o takim imieniu.
L – W sumie Julieta bardzo mi się podoba. Choć kojarzy mi się z Romeo i Julią, których jak wiemy los nie oszczędził. Ale z wami jest inaczej, ty i twój Romeo będziecie zawsze razem, aż po wszystkie czasy.
J – Kocham go najbardziej na świecie i nie wyobrażam sobie jak wyglądało by moje życie bez niego. To było by piekło, byłabym martwa za życia.
L – Matko! O czym my w ogóle rozmawiamy? Biegnij już bo się ekipa wścieknie. To już próba generalna więc do dzieła. Będę tu i popatrzę jeszcze. Trzymam kciuki moje dziecko!
J – Pa!

Luisana siada na miejscu widowni i wraz z kilkuosobową ekipą i innymi krewnymi osób zaangażowanych w trasę, obserwuje ostatnie przygotowania i występy Juliety, Jose Davida i pozostałych.

Rano wszyscy domownicy Colmenares żegnają się z Julietą, która bezpośrednio po koncercie w Meksyku leci do Europy, do Hiszpanii. Prawdopodobnie nie zobaczą się z nią przez rok, pomijając jej przyjazd za dwa tygodnie w związku ze ślubem Angeli. Siostra nie omieszka jej o tym przypomnieć.
A – Tylko nie zaśpijcie tam na mój ślub. Jesteście świadkami. Uduszę jak się nie zjawicie.
J – Spokojnie, na pewno przyjedziemy. Specjalnie dzień wcześniej wylecimy, żeby zdążyć w razie jakichś komplikacji. Przywiozę ci jakiś extra prezent z Europy.
A – Najważniejsze żebyś dotarła. Tak cię kocham siostrzyczko.
J – ja ciebie bardziej. Nie wiem jak mam dziękować, za to że cię mam. Zawsze o tobie marzyłam.
A – Ja też. Trochę późno się pojawiłaś, ale najważniejsze że już jesteś i zawsze będziesz.
Dziewczyny mocno się przytulają, nie uniknęły przy tym łez wzruszenia. Po chwili dołącza też do nich Luisana.
L – Moje małe księżniczki, moje dwa skarby.
Pożegnanie nie miało końca, ale musiał on kiedyś nastąpić.
J – Muszę iść. Jose pewnie już czeka. Też miał pożegnać się z rodzicami.
L – A z nami to nie łaska? Odprowadzimy cię i przy okazji Angela uściska się z nim jeszcze jako panienka – zaśmiewa się Luisana
J – Widzimy się na lotnisku koło 22:00 ciociu, nie spóźnij się.
L – Spokojnie. Pozałatwiam jeszcze formalności, a potem wszyscy widzimy się na koncercie w audytorium. Bagaże przechowamy w garderobie.
M – Dziękujemy panience za bilety na pierwszy koncert – odzywa się z dala salonu Mirta.
J – Nie ma za co. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło tam zabraknąć najbliższych mi osób. Liczę na was Mirto, Jaime i Eloyu. Macie mnie dopingować
Ja – Oczywiście panienko
E – Nie zabraknie nas.

Przed domem faktycznie na Julietę oczekuje już Jose David. Chłopak ściska się mocno z Angelą i przyszłą teściową, a potem odjeżdża z Julietą, która nie przestaje patrzeć wstecz, patrzeć na okazałą rezydencję matki, w której spędziła ostatnie 3 lata i odnalazła nie tylko miłość, ale i prawdziwą rodzinę.

Wieczorem o godzinie 20:00 rozpoczyna się koncert. Gościem specjalnym, zaproszonym przez Julietę jest … Javier. Chłopak jest tzw. supportem Juliety i wykonuje 3 piosenki: Me gustas mucho, Responde i ostatnią, którą dedykuje Angeli „Siempre te amare”. Potem na scenę wchodzi już Julieta i zaczyna od piosenki Es de verdad.
Gościnnie na jej koncercie śpiewa też zespół Motel. Wspólnie wykonują piosenkę Sueno de Ti. Na koncercie są wszyscy bliscy Juliety, również rodzice Jose Davida i mama Javiera. Nikogo nie mogło zabraknąć.
Koncert okazał się ogromnym sukcesem, ludzie skandowali imię, a raczej pseudonim Juliety bez opamiętania. Wydawało się, że ta noc nigdy się nie skończy…

Dwa tygodnie później, w przed dzień ślubu Angeli i Javiera.
Rezydencja Colmenares.
M – No niechże pani opowiada? Jak było na tym koncercie w Madrycie i Paryżu? – domaga się stanowczo odpowiedzi Mirta.
Luisana nie ma ochoty na wylewność, wygląda wręcz na zmęczoną, ale w końcu jednak daje za wygraną.
L – No dobrze, opowiem ci bo inaczej nie dasz mi świętego spokoju. Ale szybko, bo obiecałam Angeli że pomogę jej w porządkowaniu mebli.
M – No więc
L – Było niesamowicie. To coś tak pięknego, nieziemskiego, że człowiek nie jest w stanie sobie tego wyobrazić, jeśli tego nie przeżyje. Tylu tam było ludzi, tak głośno krzyczeli, śpiewali, coś pięknego po prostu.
M – Ale pani zazdroszczę. Nie dziwię się, że dopiero 3 dni temu pani wróciła, a miał być tylko tydzień.
L – Koncerty w Hiszpanii były niepowtarzalne, to niezapomniane wspomnienia, ale co innego bardziej mnie poruszyło. Julieta pokazała mi swój dom, przedstawiła swoich znajomych. Odczułam wielką ulgę, bo zrozumiałam, że choć nie była ze mną, to była szczęśliwa. Felicia i Marco dali jej najlepsze życie jakie mogła otrzymać, zaoferowali jej więcej niż pewnie ja mogłabym jej ofiarować w tym czasie. Tak mnie to uspokoiło. Nigdy im tego nie zapomnę. Uczynili życie mojej córki pięknym. A potem oddali mi ją z powrotem. Życie jest piękne. To prawda. No ale starczy już tego paplania, potem pokaże ci fotki, a teraz jadę bo przyszła para czeka na mnie w swoim domu. Mają już prawie całe wyposażenie, pomogę im podostawiać pozostałe rzeczy i trochę doradzę przy dekoracji wnętrz.
M – ma pani jeszcze ponad pół godziny, a oni są raptem 10 min drogi stąd. Niech pani pokaże te fotki – prosi nachalnie wręcz Mirta
L – No dobrze, ale tak z marszu – zgadza się ostatecznie Luisana
[link widoczny dla zalogowanych]
Tymczasem Angela i Javier nie marnują czasu…
A – Przestań! Mama lada chwila może wejść – oponuje Angela, gdy Javier obejmuje dłońmi jej talię i obsypuje ją pocałunkami po szyi i ramionach
J – Mamy jeszcze czas. Mówiłaś jej na którą ma przyjść, zapomniałaś? Nawet nie ma 14-ej. Nie wyrywaj się piękna.
A – Przestań. A jak przyjdzie wcześniej?
J – No to co? To normalne, że potrzebujemy się od czasu do czasu
A – Ha haa od czasu do czasu? Chyba stale. Obłapiasz mnie za każdym razem. Jesteś jakiś niewyżyty czy co? – zaśmiewa się kpiąco blondynka
J – Daj spokój. Niewyżyty? Odkąd się tutaj kochaliśmy, trzymasz mnie na dystans, a ja tak cię potrzebuję. No chodź.
Chłopak nie odpuszcza i niebawem Angela ląduje już na kuchennym blacie. Żądza dopada teraz i ją. Zachłanne pocałunki szybko przybierają bardziej dosadną formę i już po chwili przeradzają się w konkretne pieszczoty. Javier zadziera spódnicę blondynki do góry, przy tym sam obsuwając swoje spodnie. Wreszcie następuje spełnienie, którego tak pragnął. Znowu on i Angela są ze sobą blisko, znowu się kochają.
Ich ciche jęki rozkoszy, stłamszone nieco przez silne i pochopne dyszenie, uszły jakimś cudem Luisanie, która chciała zrobić im niespodziankę i weszła od strony kuchni do środka, no i zrobiła im niespodziankę, zastając ich w tej intymnej sytuacji!
L – O matko! Przepraszam.
Kobieta zdążyła wyjść nim oni zdążyli się odwrócić i zorientować w sytuacji.
A – O nie! mama!
Zażenowana i mocno zawstydzona Angela zeskakuje z blatu i szybko naciągnąwszy spódnicę spogląda jeszcze na Javiera wzrokiem, który mógłby zabić, a potem rusza za matką, by nagle przy drzwiach zatrzymać się.
A – Co za wstyd! Jak ja jej się teraz pokażę?
J – Przepraszam kochanie. Ale głupio wyszło.
A - Głupio? Przecież to masakra!
J – Nie przesadzasz? W sumie to czym się tak przejmujesz? Wiem, że to niezręczne ale, właściwie to normalne, że to robimy i chyba twoja mama Ameryki nie odkryła.
A – Weź mnie lepiej nie denerwuj. Łatwo ci mówić bo to nie twoja mama nas przyłapała.
J – W sumie tak, ale właściwie to czym się denerwujesz? Jak chcesz to ja z nią pogadam.
A – Nie, ja pójdę.
J – Jak się odważysz, bo widzę że ciężko ci to przychodzi.
A – Nie drwij. Idę, a ty tu siedź i nie wychodź.
J – Kurcze, że też musiała nam przeszkodzić – stwierdza z rozczarowaniem Javier po wyjściu Angeli.

Tymczasem blondynka wychodzi na spotkanie matce, która czeka w samochodzie. Początkowo obie czują się nieskładnie.
A – Mamo jaaaa
L – Nic nie mów. Yyyy powinnam była zadzwonić dzwonkiem przy głównych drzwiach, a nie chadzać sobie po waszym domu tak po prostu
A – Mamooo, miałaś być później
L – Chciałam was zaskoczyć no i…w sumie udało mi się, sama też się zdziwiłam
A – Jesteś na mnie zła? Rozczarowana mną tak?
L – Nie wiem, przede wszystkim jakoś mi tak głupio. Przeszkodziłam wam
A – Daj spokój, bo jeszcze bardziej beznadziejnie się czuję przez to wszystko
L – Nie spodziewałam się, że wy tacy spontaniczni jesteście, i tacyyy liberalni?
A – Mamo jaaa
L – Nic nie mów. To wasza sprawa. Następnym razem pomyślę zanim coś zrobię. Pojadę już
A – Ale jak to, nie wejdziesz? Miałaś…
L – Nie, lepiej zostawię was samych. Tylko nie przesadzajcie, jutro wasz ślub. Powinniście się trochę do tego przygotować
A – To nie tak jak myślisz mamoooo
L – Do zobaczenia potem! Pa!
A – Mamooo, kurcze – Angela widzi już tylko oddalające się auto matki. Nie ma co liczyć dziś na jej pomoc przy układaniu mebli itd.
Zaraz po chwili do dziewczyny dołącza Javier
J – Nie mów że się wkurzyła?
A – Nie, chyba nie, chociaż sama nie wiem. Trochę jej chyba było to wszystko nie w smak
J – A mi się wydaje, że po prostu zrobiło jej się głupio i wolała odjechać. Nie mamy się czego wstydzić piękna, to normalne że pragniemy siebie i oddajemy się sobie.
A – Na dziś starczy wrażeń. Dokończmy umeblowanie i każde wraca do siebie. Nie wiem czy pamiętasz, ale jutro nasz ślub.
Dziewczyna wymija chłopaka z lekką nutą złości, pozostawiając jego wybredny komentarz bez odpowiedzi
J – Jak to? Nie dokończymy tego co zaczęliśmy w kuchni?

Nastaje dzień ślubu.
W kościele jest niewielu gości, tylko najbliższa rodzina państwa młodych. Angela i Javier nie życzyli sobie wielkiego wystawnego przyjęcia i ślubu z pompą. Chcą przeżyć ten ślub w spokoju i wyciszeniu, skupiając się tylko na sobie i synku. Oczywiście nie mogło zabraknąć ich świadków. Julieta i Jose David z dumą spoglądają na stojącego przy ołtarzu Javiera, który oczekuje na ukochaną. Po chwili z jeszcze większą dumą pochłaniają wzrokiem przepiękną pannę młodą, która co prawda nie ma welonu i długiej śnieżnobiałej sukni, ale i tak jest zjawiskowa…

Javier nie może oderwać od swojej ukochanej wzroku. Uśmiecha się szeroko, z jego twarzy emanuje pełnia szczęścia.
Niebawem młodzi, którzy przez cały czas trzymają się czule za ręce, wypowiadają słowa przysięgi i przypieczętowują je pieszczotliwym pocałunkiem.

Przyjęcie weselne, dość kameralne, odbywa się w rezydencji mamy Javiera. Gratulacjom i życzeniom dla młodych nie ma końca. Specjalnie zaproszonym gościem muzycznym, który umila nowożeńcom czas jest hiszpański piosenkarz Luis Fonsi. Śpiewa dla nich piosenkę Somos uno, podczas której młodzi wykonują pierwszy taniec tego wieczoru…

W tej romantycznej aurze świetnie czują się też Julieta z Jose Davidem, którzy prawie nie odstępują się ani na krok. Dopiero Luisanie udaje się na chwilę wyrwać Julietę z rąk ukochanego.
L – Skarbie, opowiadaj. Jak tam? Pogodziłaś się z koleżankami?
J – Nie, choć próbowałam. Są na mnie obrażone, ale w sumie nie dziwię się im. Nie odzywałam się ani do Any ani Marii przez tyle czasu.
L – Wiele się działo, poza tym nie miałaś do nich ani numeru telefonu ani adresu mailowego. To wcale nie takie proste połączyć się z drugiego krańca świata.
J – Mogłam wysłać list, tak jak one to zrobiły.
L – To dziwne, bo te listy nigdy do nas nie dotarły.
J – Wiem, że nie kłamały. Jeśli mówią, że pisały to tak było.
L – najwidoczniej poczta zawiodła, bo innego wytłumaczenia nie ma. Szkoda, że są takie nieprzejednane.
J – Będę nadal próbowała się z nimi pogodzić, może kiedyś to się wszystko wyjaśni…
L – Jakie macie plany z Jose Davidem?
J – Przez pół roku koncertujemy w Europie i Azji, a potem w Ameryce Łacińskiej kolejne pół.
L – Nie o to pytam. Lorena coś wspominała o przyspieszeniu ślubu
J – A to! To jej wymysły, nic nie zmieniamy w tej kwestii. Zrobimy to na spokojnie po trasie.
L – W porządku. Jedną córkę już wydałam za mąż. Teraz poczekam na drugą.
J – Kiedy jadą w podróż? Chcę zdążyć się jeszcze pożegnać z nimi?
L – Za godzinę, ale wstrzymaj się jeszcze. Są na górze, Angela chciała o czymś porozmawiać z Javierem.
J – Zabierają Jorgita?
L – A jak myślisz? Babcia się nim zajmie przez najbliższy tydzień.
J – Tak coś podejrzewałam..

J – Co się dzieje? Źle się czujesz? – pyta Angelę zaniepokojony Javier
A – A nie mówiłam? Ostrzegałam cię wariacie!
J – Piękna nie strasz, co jest?
A – Nic, tylko to że znowu
J – Co znowu?
A – Jestem
J – Można jaśniej – odrzeka próbując powstrzymać śmiech Valencia
A – Nie zgrywaj się. Znowu jestem w ciąży.
Przez chwilę blondynka boczy się na chłopaka, on też ma jakiś chaotyczny wygląd twarzy. Po chwili jednak oboje nie wytrzymują i wybuchają niekontrolowanym śmiechem.
J – Moja ty mamusiu – Javier podnosi Angelę do góry i zatacza z nią kółka, a potem oboje upadają na łóżko, które stoi obok nich i toną w głębokim objęciu…
Kolejny potomek w drodze…

Mija rok.
Odbywa się ślub kolejnej pary. Julieta i Jose David pobierają się w Hiszpanii, na oczach m.in. Luisany, rodziców chłopaka, a także…przyjaciół Bonety. Maria i Ana w końcu ugięły się pod prośbami blondynki i pogodziły z nią, a teraz są nawet jej druhnami. Na ślubie jest też Luan Santana, który niegdyś czuł do Juliety miętę. Dziś jest w szczęśliwym związku z tancerką, którą poznał podczas nagrywania teledysku do jednej ze swoich piosenek.

Julieta podobnie jak Jose David nie lubi przepychu dlatego też i ich ceremonia zaślubin jest dość skromna. Podczas uroczystości para przeczytała słynny fragment Hymnu miłości…

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
9 Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
11 Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.


By potem przypieczętować go gorącym pocałunkiem i rychłą ucieczką sprzed ołtarza!
Na podłogowych płytkach ląduje tylko kartka od nowożeńców dla gości. Chwyta ją Angela i odczytuje wszystkim

Kochani
Dziękujemy wam, za to że towarzyszyliście nam w tak ważnym momencie naszego życia, najpiękniejszym i niezapomnianym do końca życia. Nie chcemy ani siebie ani was męczyć przyjęciem weselnym. Liczy się tylko to, że jesteśmy zakochani, że jesteśmy razem, teraz już formalnie w oczach naszego stwórcy i waszych i chcemy oddać się sobie na wyłączność.
Bawcie się za nas, a my będziemy z czułością i miłością pamiętać o was i upajać się naszym szczęściem. Kochamy was. Wracamy za miesiąc. Świętujcie!

Miesiąc miodowy Julieta i Jose David spędzili w Paryżu, a potem na Ibizie.
Był to niezapomniany czas pełen miłosnych uniesień i upojnych chwil. Młodzi mogli poznawać swoje emocje, ciała, pragnienia, nawyki itd. Bez żadnego skrępowania, pewni swoich uczuć i wrażeń. Noc poślubną spędzili w Paryżu. Jose David zadbał o wszystkie szczegóły, nawet najmniejsze detale np.: posypał cały pokój czerwonymi różami, zapalił zapachowe świece, po tym jak wziął ukochaną w swe objęcia mogła spokojnie zrelaksować się w jacuzzi... Wszystko było dopięte na ostatni guzik i to co najbardziej spodobało się blondynce, to muzyczny koncert życzeń jaki zaserwował jej Jose David. Mimo zmęczenia i senności śpiewał jej piosenki, a rano na nowo obsypywał ją pieszczotliwymi pocałunkami po każdym zakamarku jej ciała, by potem znowu zespolić się z nią i ponieść siebie nawzajem w niestworza.
J – Nie mogę uwierzyć w tyle szczęścia.
JD – Ja też. Jestem najbogatszym człowiekiem na świecie. Nikt nie posiada tyle co ja. Upajam się miłością.
J – Kocham cię
JD – Kocham cię moja Julio

Podczas pobytu na Ibizie Jose David przygotował dla Juliety specjalne atrakcje. Dziś podczas ich ostatniego dnia pobytu skorzystają z tych atrakcji po raz ostatni, a potem czas na powrót do domu, do ich domu, bo zdążyli go już zakupić, co prawda z małą pomocą jego rodziców, ale już na nich czeka i to w sąsiedztwie Angeli i Javiera, którzy są teraz na trochę bardziej zaawansowanym etapie niż ich przyjaciele.

Angela od pół godziny nie wychodzi z łazienki, pozostawiając obu synków: 2,5 letniego Jorge i 4-miesięcznego Diega pod opieką męża. Ten powoli zaczyna się już o nią martwić.
J - Hej! Co tam robisz tyle czasu?
Angela w końcu wychyla głowę zza drzwi
A – Javi jak nie przystopujemy to niedługo zamienię się w maciorę.
J – No nie żartuj
A – yhy
J – Mówiłem ci, że chcę całą gromadkę i będę ją miał. – odrzeka triumfalnie
A – Ja ci dam gromadkę! – wścieka się blondynka i zaczyna gonić męża po pokoju.
Oczywiście nie muszą martwić się zbytnio o bezpieczeństwo synków bo jak dawniej przy Angeli teraz przy nich czuwa bezustannie…Mirta.

L – Dziś wracają – obwieszcza domownikom tętniąca radością Luisana – wreszcie zobaczę moją córkę.
E – To fantastycznie, choć oni pewnie tak się nie cieszą. Woleli by pewnie jeszcze pobaraszkować.
J – Eloy! – Jaime zwraca uwagę ogrodnikowi, gdy wnet rozdzwania się telefon
L – Odbiorę.
Mina Luisany szybko rzednie i przybiera zupełnie nieoczekiwany wyraz twarzy.
L – Co ty mówisz?
L – Nie, to nie możliwe! To jakaś horrendalna pomyłka
Luisana zaczyna trząść się na całym ciele, jej zachowanie nie pozostaje niezauważone. Lokaj i ogrodnik przyglądają się jej z coraz większym przerażeniem
L – To twoja wina! Twoja wina! Nie! Tylko nie to!
Kobieta nie jest już nawet w stanie trzymać słuchawki w ręce, osuwa się na ziemię po czym mdleje…

J – Angela, tylko się nie denerwuj – ostrzega żonę Javier
A – Jakieś złe wieści prawda?
J – Nie wiem jak ci to powiedzieć – chłopak jest bliski łez
A – Co się stało Javi?
J – Chodzi o nich, o Julietę i Jose Davida
A – Co z nimi?

L – Jak to się stało? – Luisana pyta irracjonalnym wzrokiem załamanego Jose Davida
JD – Mieliśmy pecha, ogromnego pecha. Zeszliśmy na dół, pod wodę, w maskach tlenowych. To nie był pierwszy raz. Już nurkowaliśmy. Nie wiem skąd to się tam wzięło.
L – Jak mogłeś?
A – Mamo, daj spokój. To nie jego wina. To był przeklęty wypadek, cholerny wypadek – krzyczy przez łzy Angela
JD – Tam była płaszczka. I nie wiem skąd się tam wzięła. Julieta się na nią natknęła i nic nie mogła zrobić, przewidzieć tego. No i nabiła się na jej kolec.
L – Zamilcz! Nie mogę już tego słuchać!
A – Boże!
J – Słyszałem o tym. Płaszczki mają jadowite kolce. Pewnie zaatakowała ją, broniąc się przed zagrożeniem.
JD – Wiem tylko, że trafiła ją prosto w serce.
J – Szlag by to trafił. Skąd to się tam wzięło!
JD – Nie wiem, ale już jej nie mam. Straciłem ją bezpowrotnie. Chcę umrzeć.
L – Moje dziecko! Miałam ją tak krótko, a teraz Felicia i Marco zabrali ją już do siebie. To takie niesprawiedliwe!
A – Moja siostrzyczka!

Wszyscy są załamani, ale najbardziej oczywiście Jose David. Chłopak nie widzi sensu życia i wielokrotnie myśli o samobójstwie. Najgorszym dniem jego życia był pogrzeb Juliety. Słaniająca się na nogach Luisana była niczym przy zalanym łzami Bonavidesie, który klęczał przy grobie ukochanej aż do nocy i nikt nie był w stanie go stamtąd odciągnąć.

Kolejne pół roku przebiegało tak samo. Jose David co dzień odwiedzał grób ukochanej, a serce jego bliskich, zwłaszcza rodziców, rozpadało się na części.
Czy kiedykolwiek uda mu się pokonać ten okropny ból i pogodzić ze stratą miłości swojego życia.
JD – Dlaczego? Czemu odeszłaś? Czemu mi cię zabrano? Nie chcę żyć bez ciebie.
A – Spokojnie, nie tego by chciała.
Jose David spostrzega na swoim ramieniu delikatną kobiecą dłoń. To Alejandra.
A – Wiem co czujesz, bo przeszłam przez to samo. Człowiek już nigdy nie będzie taki sam, nigdy nie zapomni, ale nadal musi żyć, choćby sam miał kroczyć dalej.
JD – Nie potrafię istnieć bez niej
A – Ja też tak myślałam, kiedy straciłam jego. Ale wiesz co? Wiem, że jeszcze się spotkamy i muszę walczyć tu na ziemi o to spotkanie. Ty też walcz. Możesz na mnie liczyć, zawsze będę twoją przyjaciółką…
Jose David spogląda jeszcze raz na nagrobek ukochanej i odrzeka szlochając
JD – Nigdy, nigdy cię nie zapomnę. Nadałaś mojemu życiu sens. Nie ma cię przy mnie ciałem, ale wiem że duszą zawsze przy mnie będziesz. Wiem, że czuwasz przy mnie. Kocham cię i nigdy nie przestanę. Moja Julieta, moja maleńka Julieta. Bądź przy mnie zawsze. Kochanie moje…
A – Chodź ze mną
JD – Nie, nie odejdę stąd nigdy, choćbym miał tu zgnić.

Rok później, cała rodzina gromadzi się na cmentarzu w rocznicę pogrzebu Juliety.
Luisana, Eva z córką Danielą i jej mężem, Luan z dziewczyną, Ana z Marią, służba Colmenaresów, rodzice Jose Davida, Astrid oraz Angela z Javierem i trzema synkami: Jorge, Diegiem i Julianem, który dostał imię na cześć swojej cioci. Jest także Alejandra, która podtrzymuje za ramię Jose Davida. Chłopak w końcu staje naprzeciwko wszystkich zebranych i czyta im przygotowaną mowę:
Byłaś światłem, słońcem, kwiatem, ciepłem, muzyką, marzeniem, spełnieniem, dobrocią, miłością. Byłaś wszystkim i jesteś i będziesz, bo takich ludzi spotyka się raz na milion lat. To anioły, które zstępują na ziemię żeby rozproszyć swoje dobro i podzielić się z nim ludźmi. Dałaś mi szczęście o jakim nigdy nie mógłbym nawet pomarzyć, dałaś mi coś czego rzadko w życiu ktoś doświadcz a ja tego doświadczyłem. Będę dzielny, będę walczył o to żebyśmy się połączyli w niebie. Muszę walczyć żeby się tam dostać jako twój anioł. Kocham cię i zawsze już tak będzie. Do zobaczenia wkrótce


Wyobrażam sobie ciebie przy mnie
Czas staje się wiecznością, gdy myślę o tobie
Zawsze za tobą tęsknię
i w moich ramionach chcę cię czuć
Stale moja, moja
zamykam oczy i jesteś tutaj
w moich łzach
i we wszystkim innym
Stale moja, moja
słyszę cię w każdym miejscu
poruszasz każde uderzenie mojej samotności
Stale moja moja
stale moja
Całując cię noc za nocą kochając cię
rozmawiam z twoją twarzą w ciemności
i w jednym momencie moje uczucia
znów pączkują
Kiedy pada i robi się zimno
jesteś ze mną
kiedy śpię, śnię o twoim cieple
Stale moja, stale moja
Constantemente mia





Dziękuję za spędzony ze mną czas przy tej telenoweli.
Administratora zaś proszę o przeniesienie do działu telenowel zakończonych. Proszę o nieusuwanie. Na pewno niejednokrotnie będę chciała sama do niej wrócić i poczytać


Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 12:06:41 29-03-18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 47, 48, 49
Strona 49 z 49

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin