Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pod jednym dachem
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2:36:38 18-11-10    Temat postu: Pod jednym dachem

Moja nowa telcia. Mam nadzieję, ze sie spodoba. Chciałabym wstawić kilka zdjęć ale nie wiem jak.
Obsada:
[link widoczny dla zalogowanych]
Soledad Munioz (Dulce Maria)- wyprowadza się z domu po tym jak jej matka po raz szósty wychodzi za mąż za bogatego biznesmena. Postanawia znaleźć pracę i utrzymywać się sama. Ma dosyć swojej matki, która ciągle romansuje i chce by córka została modelką. Jej pierwsza praca to kelnerowanie w klubie ze striptizem. Nie boji się mężczyzn i potrafi się bronić, jest bardzo szalona i zbuntowana. Jest po liceum i za dwa miesiące zaczyna studia. Nie lubi przepychu i bogactwa, mieszka katem u przyjaciółki, ale gdy przyłapuje ją ze swoim chłopakiem wyprowadza się i szuka nowego mieszkania. Pewnego dnia znajduje wymarzoną pracę, mieszkanie i chyba miłość.
[link widoczny dla zalogowanych]
Christofer Arango (Ucker)- bogaty po mimo swojego młodego wieku, odziedziczył po babci dom w Meksyku i jej milionowy majątek. Jego ojciec to wielki biznesmen w branży paliwowej, a matka jest nowoczesną kurą domową. Ma 22 lata i dawno powinien studiować, ale jakoś mu do tego nie śpieszno. Lubi dobrą zabawę i wydawanie kasy. Jedna noc zmienia jego całe poukładane życie. Odkrywa, ze jego ojciec ma romans z jego dziewczyną. Zrywa z rodziną wszelkie kontakty i wyprowadza się do Meksyku, gdzie zaczyna studia. Szuka współlokatorów, bo nie lubi samotności. Przestaje wierzyć w miłość, ale na jego drodze staje piękna, szalona i jakże prosta dziewczyna Sol.
[link widoczny dla zalogowanych]
Tina Hansen (Kristen Bell)- dziewczyna wychowała się w domu dziecka, marzyła o prawdziwej miłości i studiach. Gdy skończyła 18 lat mieszkała na zapleczu angielskiej restauracji. Jeden kupon totolotka zmienia jej życie. Wygrywa bardzo dużo pieniędzy dzięki czemu zdobywa przyjaciół. Ostatni rok szkoły spędza na imprezach i zakupach. Dopiero gdy jej konto pomału się obkurcza zdaje sobie sprawę, że przyjaciele tylko na niej żerowali. Postanawia spełnić swoje marzenia o studiach w Meksyku i wyjeżdża. Tam szybko znajduje pracę, mieszkanie i miłość.
[link widoczny dla zalogowanych]
Ryan Dunn (Jason Dohring)- mieszkał w Anglii, ale wyprowadził się do Meksyku do przyjaciela. Miał wiele dziewczyn, ale żadna nie traktowała go poważnie, zależało im tylko na pieniądzach i dobrej zabawie. Sam nie jest świętoszkiem, ale w wieku 22 lat zdaje sobie sprawę ze swojej samotności. Wprowadza się do Chrisa, jest jego pierwszym współlokatorem. Gdy poznaje Tinę zakochuje się w niej i postanawia udawać biednego.
Odcinek 1

Sol jak zwykle po ciężkiej nie przespanej nocy na ciasnym zapleczu przeglądała gazetę z ogłoszeniami. Jej oczy otworzyły się szeroko i uśmiechnęła się.
-Muszę tam pójść, to moja szansa- spakowała torebkę i ruszyła na miasto.
-Jest pani idealną kandydatką, ale obawiam się, ze to będzie przeszkadzało pani w studiowaniu. Ja potrzebuję kogoś na stałe. – mówiła właścicielka kwiaciarni.
-Niech się pani nie obawia, jestem młoda, ale odpowiedzialna. To moje marzenie, proszę dać mi szansę. Studia zaczynam od października i mam tylko dwa razy w miesiącu zajęty weekend, może jakoś się dogadamy- mówiła ze łzami w oczach. Nie umiała płakać, nawet jak zastała swojego chłopaka z najlepszą przyjaciółką nie płakała. Zrobiła w domu prawdziwą rewolucje i awanturę, ale nie płakała.
-Dobrze, dam pani szansę, ale tak na próbę. A potem zobaczymy- uśmiechnęła się pani Moriss.
Dziewczyna podskoczyła i od razu zabrała się do roboty. Pomyślała, ze teraz tylko musi znaleźć mieszkanie, a potem zwolni się z klubu. Lubiła patrzeć jak ci pijani i napaleni mężczyźni zdradzają swoje żony, dziewczyny. Może dlatego, że sama została zdradzona i oszukana, pragnęła tego dla innych kobiet. By wszystkie poczuły jak to jest. I nie ma się co oszukiwać prawdziwa miłość nie istnieje. Ale najbardziej lubiła tworzyć bukiety ślubne i stroić małe kościołki. Była zakręcona, tu nienawidzi, ale kocha. Taka była, ale jedno było pewne, nienawidzi mężczyzn i nigdy się nie zakocha. Przypadkowy seks, przyjaźń owszem, ale nie ma mowy o uczuciu, a już na pewno o ślubie.
W tym samy czasie Chris witał swojego przyjaciela Ryana.
-Jesteś moim pierwszym współlokatorem. To duży dom, a mi tu samotno- uściskał przyjaciela.
-To dzisiaj impreza. Może rozwiesimy ulotki na mieście będzie łatwiej kogoś znaleźć- zaproponował przyjaciel.
-Ty to masz łęb, najlepiej jakby jakieś dziewczyny z nami zamieszkały. Może być ciekawie- uśmiechnął się Chris.
-Nie masz dosyć bab po incydencie z twoim starym, bo ja mam.
-Było to było, to skurwysyn, a ona zwykła dzi**a. Nie chce o tym gadać. Baby nie mają serca i każda z nich to szma*a- powiedział wsciekły i dodał- tak może być- pokazał mu ogłoszenie która szybko napisał i wydrukował.
„szukam dwóch lokatorów, casting odbędzie się jutro, zapraszam” i dopisał długopisem adres.
-Spoko to co idziemy.- odezwał się Ryan, który stał już przy drzwiach.
Chłopcy ruszyli w miasto, rozwiesili parę ogłoszeń, po drodze w kafejce poderwali dwie dziewczyny, które postanowiły im towarzyszyć. Dotarli do kwiaciarni. Ryan bez problemu dostał pozwolenie od właścicielki na zwieszenie ogłoszenia.
Gdy wyszedł z kwiaciarni Sol wyszła z zaplecza i jak przeczytała ogłoszenie podskoczyła z radości i pomyślała „nie dość, ze znalazłam pracę to i mieszkanie”. Chwilę później wszedł Chris…
Tym czasem smutna dziewczyna siedziała i piła kawę. Zerkała co chwilę na walizki, była sama w obcym mieście, bała się. To nie było w jej stylu, ale cholernie się bała. Nie miała pracy, mieszkania, część kasy wydała na studia i wpisowa. Wolała od razu opłacić cały rok szkoły niż potem zastanawiać się skąd wziąć kasę. Jej stan konta nie był tragiczny, bo miała na nim sporo żeby żyć i studiować bez pracy przez co najmniej dwa lata, ale bała się, ze popełni błąd i komuś znowu ślepo zaufa. Była ostrożna i oszczędna, wcześniejsze szastanie kasą nie pomagało jej. Miała same markowe ciuchy i jadała w najlepszych restauracjach. Łatwo się do tego przyzwyczaiła, ale teraz było gorzej porzucić to szalone i beztroskie życie.
Nagle usłyszał kłótnię i trzask drzwi na jej stoliku wylądował fartuszek kelnerki, a trochę dalej stał zapłakany staruszek. Klienci zaczęli dopytywać się o posiłki. Tina wstała, założyła fartuszek, walizki zawlokła za bar i podeszła do staruszka.
-To co do roboty, co komu podawać- powiedziała z uśmiechem.
-A co pani robi- chlipał dalej.
-Pomagam panu, ja szukam pracy, a pan chyba kelnerki. Wdech i wydech- tłumaczyła- to co do roboty.
-Z nieba mi pani spada.- uśmiechnął się staruszek i podał jej karteczki z zamówieniami.
-Pan mi też, jestem Tina.
-Alfonso- podał jej rękę.
Chwilę trwało zanim dziewczyna opanowała cały bałagan, ale było warto. Ludzie okazali się wyrozumiali i polubili nową, młodą i piękną kelnerkę. A Tina poczuła się w swoim żywiole, lubiła pomagać innym.
-Tak słucham?- spytała Sol patrząc na chłopaka, który wybierał róże.
-Dwie róże poproszę, albo nie trzy- powiedział, a gdy dziewczyna je szykowała odwrócił się pomachał dziewczynom.
-Proszę- powiedziała i gdy chciała podać cenę chłopak wręczył jej jedną różę.
-Tani podrywacz- burknęła pod nosem.
-Że co proszę, chyba się przesłyszałem.
-Idiota i palant- powiedziała głośniej- myślisz, że jedną różą zdziałasz cuda, ohydny jesteś i taki prostak- zaśmiała się szyderczo.
-A ty jesteś kretynką i paskudą- rzucił banknot na ladę i wyszedł.
-Debil- powiedziała do siebie i wróciła do poprzedniego zajęcia.
-Co za kretynka- krzyknął Chris i opowiedział przyjacielowi sytuację z kwiaciarni.
-Zastanawiałem się dlaczego byłeś taki zły. Dziewczyny też chyba zauważyły, bo szybko się zmyły.
-Jak nie te to inne..
-No w sumie to się nie dziwię, że chciałeś dać jej różę, nie zła była- zaśmiał się Ryan.
-Daj spokój, taka sobie. Chciałem być miły- zamieszał Chris.
-Tak, tak. Wiesz co może skoczę do knajpki po drugiej stronie ulicy i tam zawieszę ogłoszenie i kupię co nieco na kolację.- zaproponował Ryan.
-Dobra, no to może jakieś kanapki, robią tam pyszne tylko uważaj na kelnerkę, wredna suka.
Chłopak przeszedł przez ulicę i już chciał wejść do sklepu, ale jakaś blondynka otworzyła drzwi i dostał w noc.
-O boże przepraszam, nie chciałam, spieszyłam się- mówiła dziewczyna.
-Jestem w niebie, a ty jesteś aniołem- mówił wstają.
-Nic ci nie jest? Jesteś na ulicy- zaśmiała się podnosząc ogłoszenie.- spadasz mi z nieba o ile to twoje ogłoszenie- krzyknęła.
-Ale nie rozumiem- trzymał się za nos.
-Szukam mieszkania, pokoju czegokolwiek oby dało się mieszkać. O przepraszam chyba cię boli, chodź przyłożę ci lodu- zakokietowała go i pociągnęła za sobą na zaplecze.
-Pracujesz tu, to ty jesteś tą wredną kelnerką- ugryzł się w język i dodał- ale bardzo śliczną.
-Nie wiem kto ci tak powiedział, ale pracuję to zaledwie od paru godzin- uśmiechnęła się Tina mimo wszystko i podała mu lód.
-To na pewno nie o ciebie chodziło. A jeśli chodzi o mieszkanie przyjdź jutro koło południa, mieszkamy naprzeciwko- zadrżał bo ona złapała jego rękę, w której trzymał lód i zaczęła go delikatnie przykładać. Bardzo mu się podobała, a jej dekolt nie ułatwiam mu sytuacji i był jeszcze bardziej spięty.
-Spokojnie, zaraz przestanie boleć. Przyjdę na pewno, taka szansa drugi raz się nie zdarzy.- znowu się uśmiechnęła, a jej serce zabiło bardzo mocno. Zakochała się jak nic się zakochała.
Po 15 minutach spakowała mu kanapki i rozstali się całując w policzek.[img][/img][img][/img][img][/img]


Ostatnio zmieniony przez mala223 dnia 22:37:33 18-01-11, w całości zmieniany 21 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Idol
Idol


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:52:43 18-11-10    Temat postu:

Ciekawy pomysł.
Czekam na ciąg dalszy.
Zapowiada cię interesująco skoro ta czwórka ma mieszkać razem. ;D
Pozdrawiam;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:45:00 20-11-10    Temat postu:

Odcinek 2.
-Bardzo dobrze sobie radzisz Soledad, tylko nie spodobało mi się twoje podejście do jednego młodego człowiek- powiedziała pani Moriss do dziewczyny.
-Tak wiem przesadziłam, przepraszam. Obiecuję, ze się to więcej nie powtórzy- takie zachowanie i przepraszanie nie było w jej stylu. Lubiła mówić co myśli, ale to była jej wymarzona praca więc postanowiła być grzeczna.
-On chciał być tylko miły, a ty go tak nie ładnie potraktowałaś.
-To pewnie jakiś tani podrywacz, a ja się szanuje i nie przyjmuję róż od byle kogo- skłamała, doskonale wiedziała, ze się nie szanuje. Ostatnio chodziła do łóżka z kim chciała i to po pijaku. Zresztą była kelnerką w klubie gogo, chodziła tam w bardzo skąpych strojach. I w tedy się przeraziła, bo do sklepu wszedł stały bywalec tego klubu.
-Ten bukiet poproszę- powiedział do dziewczyny i pobladł, oboje pobladli.
-Już się robi- wyksztusiła z siebie.
-O pan Damian, a co znowu się pan z żoną pokłócił?- zaśmiała się właścicielka.
-No cóż kto zrozumie kobiety- przytaknął i położył pieniądze na blat i wyszedł.
-Reszta- krzyknęła Sol- zaraz wracam- wybiegła z klientem.
-Panie Damianie niech pan zaczeka- krzyknęła za nim.
-Czego chcesz, kasy?- spytał zły.
-Nie, wystarczająco pan mi napiwków zostawia- wyszeptała- to pana reszta i jeszcze jedno. Tajemnica?- spytała podając mu rękę.
-Tajemnica- uśmiechnął się i włożył jej pieniądze za dekolt tak jak zwykle. Rozejrzał się, upewnił że nikt tego nie widział i odszedł. Sol się tylko uśmiechnęła i wepchnęła kasę pod stanik.
-Stary zakochałem się- krzyknął Ryan kładąc torbę z jedzeniem na stole.
-Poszedłeś tylko po kolację- zaśmiał się otwierając piwo Chris.
-To anioł, blond piękność i na dodatek szuka pokoju. Stary ma prośbę- zaczął chłopak.
-Nic nie mów, zgadzam się. Mam nadzieję, ze jest tylko tego warta. Co z twoim nosem- zaśmiał się Chris.
-A mały wypadek, ale to nie ważne. Jesteś prawdziwym przyjacielem. Kazałem jej przyjść jutro w południe.
-Dobra, dobra. Tylko następną laskę ja wybieram, ok.?- spytał zajadając kanapki.
-Spoko, nie będę się wtrącał.- chłopak opowiedział mu całą historię. Postanowili, ze do zamknięcia knajpy będą czatować przy oknie, aby ujrzeć jeszcze raz blond piękność. Ale nie było to im dane, bo nie pomyśleli, ze dziewczyna nocuje na zapleczu.
Następnego dnia rano, dzwonek do drzwi rozdzwonił się. Na ich nieszczęście przychodzili najpierw sami panowie, potem jakieś podejrzane dziewczyny jakby prosto spod latarni. Chris był bardzo zawiedziony, tym bardziej że jego przyjaciel miał już swój tym. Dzwonek zadzwonił równo w południe.
-To ona- krzyczał Ryan.
-Uspokój się, bo ucieknie. Idź otwórz.
-Cześć, jestem Tina. Przyszłam tak jak się umówiliśmy- przywitała się dziewczyna.
-Ryan, wejdź dalej- uśmiechnął się do niej.
-Witaj jestem Chris, a ty pewnie ten anioł- uśmiechnął się do niej. Rzeczywiście była piękna, no ale niestety już zajęta.- powiedz coś o sobie.
-Mam 19 lat, pracuję naprzeciwko. Od października idę na studia, chcę być projektantką mody. Lubię porządek, gotować, nie sprawiam kłopotów…- wymieniała, ale przed oczami miała swoją pierwszą miłość. Mówiła jak do obrazka, był nim zachwycona. Był jeszcze przystojniejszy niż wczoraj.
-Dobra to kiedy się wprowadzasz, a i możesz sobie wybrać pokój. Pokarzemy ci które to nasze, a potem sobie wybierzesz. Szukamy jeszcze kogoś, mam nadzieję że nie robi co to żadnego problemu?- spytał Chris.
-Jak dla mnie bomba. Mam teraz wolne więc jak by wam nie przeszkadzało to może- zaczęła ucieszona.
-Pomogę ci z walizkami- wyrwał się Ryan.
Jak powiedział tak zrobił. Dosyć długo milczeli, byli tacy nieśmiali w swoim towarzystwie.
-Dopiero jestem tu od wczoraj, ale tyle mnie szczęści spotkało- zaczęła pierwsza Tina.
-Tak ile?- spytał chłopak.
-Znalazłam pracę przez przypadek, mieszkanie no i poznałam fajnych ludzi.- uśmiechnęła się.
-Czyli mnie?- spytał.
-Pochlebiasz sobie, ale chodzi mi o ciebie, twojego kolegę i pana Alfonsa. Naprawdę miły staruszek. Zaufaliście mi chodź w sumie się nie znamy.
-Tak, bo tak to bywa, albo się komuś zaufa od razu, albo potrzeba czasu. Ty jesteś no nie wiem jak to powiedzieć- zaczął się motać- po prostu godna zaufania.- poczuł, że ona może być tą jedną, ale co jeśli wyczuła od niego kasę? Przestraszył się i wymyślił szybki plan.
Szybko uwinęli się z przeprowadzą, bo dziewczyna nie miała za wiele, zaledwie trzy walizki. Jak na inne dziewczyny jakie znał to było mało. Jego ostatnia panna na weekend w Acapulko wzięła więcej walizek niż ona na rozpoczęcie nowego życia. Była inna niż wszystkie, bardzo samodzielna, odważna, prosta i pełna wdzięku. Wiedział jedno zakochał się bez pamięci. Gdy weszli do domu Chris odprawiał następną osobę i wyglądał na zmęczonego. Tina wybrała pokój koło Ryana i poszła do kuchni zrobić kanapki i herbatę. Przynajmniej tak chciała podziękować, ze zgodzili się by z nimi zamieszkała.. Nagle gdy wszyscy jedli rozległ się dzwonek.
-O nie znowu- westchnął Chris.
-Jak chcesz ja pójdę?- spytał go przyjaciel.
-Spoko idź.- poddał się- jak coś to wołaj, ale jak facet to od razu powiedz nie- zaśmiał się.
Tina tez się uśmiechnęła. Polubiła Chrisa był bardzo otwarty i wesoły, ale czuła że coś jest nie tak. Bardzo źle wypowiadał się o kobietach, domyślała się że jakaś go kiedyś zraniła. Stwierdziła, ze za wcześnie poruszać takie tematy.
-Wiesz to chyba zły pomysł- krzyknął Ryan, ale za późno bo dziewczyna o czerwonych włosach stała już w kuchni.
Mam nadzieję, ze się podoba. A i jak by mi ktoś poradził jak dodaje się zdjęcia, żeby było je widać od razu to byłabym wdzięczna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Idol
Idol


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:44:51 23-11-10    Temat postu:

Soledad ma temperamencik widocznie. Ale to dobrze, tak myślę.
Tina zamieszkała z chłopakami. Ryan jest zapewne prze szczęśliwy, tym bardziej, że ich pokoje są położone koło siebie. Do kompletu brakuje Sol. Ciekawa jestem jak ona się tam znajdzie [w sensie jak to się stanie, że z nimi zamieszka], bo tak chyba będzie nie?!
Czekam na ciąg dalszy. Jest dobrze ;D

Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;D
M;**
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:53:27 23-11-10    Temat postu:

Ciesze się, że ci się podoba. Przynajmniej tobie. Nie wiem co robię źle, że nikt praktycznie tego nie czyta. No cóż może jeszcze ktoś się skusi. Ty też piszesz rewelacyjnie, bardzo lubie to forum, przy nimzapominam o troskach dnia codziennego, a jako młoda mama mam ich sporo.
Odcinek 3
-Wsadź sobie gdzieś to mieszkanie.- krzyczała zła Sol- myślałeś, ze kupisz mnie jedna różą, źle myślałeś. Gdybym wiedziała, ze to twoja rudera moja noga by tu nie postała- odwróciła się i chciała wyjść, ale Chris złapał ja za rękę.
-Bezczelna jesteś wiesz. To mój dom i nie życzę sobie tu takich jak ty- krzyknął i puścił ją.
-jakich kretynie?- krzyczała dalej.
-Głupich, zadufanych w sobie lalek, które widza tylko swój czubek nosa.- powiedział już spokojnie otwierając drzwi.
-Głupich, ach tak- przywaliła mu z pieści w twarz, chłopak się zachwiał i stracił nad sobą panowanie.
-Głupich- złapał ją za ręce i potrząsnął, jednak Ryan zainterweniował i odciągnął chłopaka.
-Kretyn- odwróciła się i wyszła.
-Dlaczego mnie powstrzymałeś, już ja bym jej pokazał. Idiotka- krzyknął i poszedł do pokoju.
-Co się stało- spytała ubawiona po pachy Tina.
-Nie wiem, oni są szaleni. Dlaczego się śmiejesz?- spytał.
-Bo ta dziewczyna to ma charakterek, byłoby zabawnie jakby z nami zamieszkała.- śmiejąc się poszła do kuchni.
Ryan stał dalej i nie był zachwycony. Tina zamiast się bać zachowania przyjaciela popłakała się ze śmiechu. Była inna niż wszystkie dziewczyny, po raz kolejny zdał sobie z tego sprawę. Postanowił pójść do przyjaciela.
-Jesteś tu?- spytał wchodząc i dostrzegł dym z balkonu- palisz? Ale cie wkurzyła co?
-Idiotka, dalej mi się krew gotuje. A jak Tina, nie przestraszyła się?- zgasił papierosa, nie lubił palić.
-Co ty, rozbawiła ją ta sytuacja. Stwierdziła, ze ta dziewczyna powinna z nami zamieszkać.
-Po moim trupie. Dziwna ta twoja Tina, inne to by popadały ze strachu.- zaśmiał się Chris, bo historia była naprawdę komiczna.
-Widzisz, nawet ciebie to śmieszy, może damy jej szansę? Jest ładna i…
-I głupia, ktoś taki nie będzie z nami mieszkał. Idź lepiej do Tiny i kój żelazo póki gorące.- za nic w świecie nie chciał przyznać, ze i jemu spodobała się czerwonowłosa. Przecież nie bez powodu chciał kupić jej różę. Nagle jego oczom ukazała się owa dziewczyna, siedziała na krawężniku. Gdy i ona go zobaczyła pokazała mu środkowy palec zatrzymała pierwszy lepszy samochód i odjechała. Chłopak wszedł do środa i mimo wolnie uśmiechnął się do siebie.
Tego wieczora praca w klubie jakoś jej nie szła. Klienci się na nią skarżyli, że jest nie miła. A ona chciała po prostu odreagować wizytę w domu nieznajomego. Był przystojny, nie mogła zaprzeczyć, ale jaki głupi i lalusiowaty. Potraktował ją jak faceta, a nie kobietę. Ale z drugiej strony, gdy chciał ją potraktować jak kobietę ona zachowała się jak facet. Uśmiechnęła się do siebie i poszła do swojej klitki.
-Wolisz prysznic czy wannę?- zapytał nowej współlokatorki Ryan.
-A ty co wolisz?- odpowiedziała.
-No prysznic, szybciej- uśmiechnął się- ale co to za pytania?
-No właśnie co to za pytania- zaśmiała się- ja tez wolę prysznic, w domu- przerwała bo bała się przyznać gdzie spędziła większość życia- w domu mieliśmy prysznic i się przyzwyczaiłam- w sumie to nie skłamała, po prostu nie powiedział jakim domu.
-To idź pierwsza, ja poczekam. Zresztą jeszcze coś obejrzę.
-A mogę z tobą, nie lubię chodzić wcześnie spać.- spytała Tina.
-Spoko- uradował się chłopak.
Chris chciał dołączyć do nich, ale stwierdził że zostawi zakochanych sobie samym. Poszedł spać i co dziwniejsze śniła mu się dzisiejsza kłótnia tylko inaczej się skończyła. Obudził się w środku nocy zlany potem i poczuł przypływ podniecenia. Tak śniło mu się, ze po kłótni był namiętny seks. Odgonił od siebie te myśli i stwierdził, że dawno nie był z żadną kobietą. Postanowił, ze jutro to nadrobi. Poszedł do kuchni po wodę, idąc przez salon zobaczył przyjaciół wtulonych w siebie śpiących. Przykrył ich kocem i wyłączył telewizor. Pomyślał tylko, że jutro będą bardzo obolali. Uśmiechnął się do siebie i wrócił do pokoju.
Tymczasem Sol zabawiała się z jednym z barmanów, ale jakoś jej to nie szło. Odepchnęła go, poprawiła ciuch i wyszła na spacer. Lubiła seks i pieszczoty, ale teraz chciała czegoś więcej. Pragnęła by ją ktoś przytulił, powiedział cos miłego, a nie szybkiego numerku w toalecie. Miała ochotę płakać, ale nie potrafiła, nie umiała, nikt jej tego nie nauczył. Matka zawsze kazał jej być twardą, bo w modelingu nie ma czasu na łzy. Odgoniła od siebie te myśli, które tak bardzo bolały. Uśmiechnęła się na myśl o nieznajomym z kwiaciarni, obiecała sobie że jak go spotka to przeprosi, udowodni ze nie jest głupia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loveliuess
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mysłowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:49:45 24-11-10    Temat postu:

nie tylko jednej osobie się podoba jak piszesz a naprawdę robisz to rewelacyjnie na pewno jest ich więcej tylko się nie ujawniają tak jak ja bo niewiedzą co napisać bo ileż to można razy pisać jakie to wspaniale jak wiadomo już co byś nie napisała to to będzie super ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:29:06 25-11-10    Temat postu:

Odcinek 4
-Ała- Ryan usłyszał anielski głos przepełniony bólem i w tej samej chwili poczuł to samo.
-Spaliśmy tu całą noc, jak to możliwe?- mówiła dziewczyna próbując wstać.
-Nie wiem, chyba film był tak nudny, że usnęliśmy- Ryan też próbował wstać.
-Wszystko mnie boli, ale było miło- Tina uśmiechnęła się i utykając poszła do łazienki.
-Było miło- powiedział pod nosem i usiadł na sofie.
-No jak tam moje gołąbki, wyspani?- spytał rozbawiony Chris.
-Wyspani tylko nas wszystko boli- powiedział przyjaciel wstając.
-W nocy wyłączyłem TV i nakryłem was kocem. Chodź nie wiem po co byliście tak wtuleni, ze pewnie było wam ciepło- puścił oczko do Ryana i poczuł uderzenie szczotki do włosów.
-Za co?- odwrócił się w stronę Tiny- z kim ja tu muszę mieszkać, wszyscy mnie biją- udawał że płacze.
-Za to, ze nas nie zbudziłeś.- powiedział poważnie, ale po chwili się uśmiechnęła- to co śniadanko i kawka?- spytała.
-Po proszę- powiedział Chris i zajął miejsce przy stole.
-Zaczekaj- powiedział Tina łapiąc Ryana za rękę- było miło i ciepło- spaliła buraka.
-Cieszę się, ja ma takie same odczucia- odrzekł i nie puszczając jej ręki poszli do kuchni.
Śniadanie przebiegło bardzo miło. Tina starała się przekonać Chrisa, by przyjął pod swój dach czerwonowłosa dziewczynę. Ale ten był nie ugięty. Sama nie wiedział dlaczego go o to prosi, ale polubiła ją, była podobna do niej. Nie chciała mieć przyjaciół, bała się komuś zaufać, ale ją po prostu polubiła. Postanowił, że wybierze się do kwiaciarni w której pracuje nieznajoma i jakoś ją przekona żeby była milsza dla Chrisa może w tedy chłopak się zgodzi.
-Zjemy razem kolację- zaproponowała Tina wychodząc do pracy.
-Tak- odpowiedział Chris.
-Nie ciebie pytam. Ryan zjemy?- ponagliła pytanie.
-Tak- odpowiedział zszokowany. Zanim zdążył powiedzieć cos jeszcze jej już nie było.
-Stary, ale ona ciebie leci.- zachwycił się Chris.
-No, a może nie na mnie tylko moją kasę. Nic o niej nie wiemy- zaczął mówić.
-To łatwo to sprawdzić, powiesz jej ze jesteś spłukany. Zabierzesz ją na hot doga i lody, bo na więcej cię nie stać. Proste rozwiązanie. Ale ona jest za szczera, wątpię by sobie z tobą pogrywała. Znam się na tym.
-Tak znasz, twój ojciec przez rok romansował z twoja dziewczyną, a ty się nawet nie skapnąłeś.
-Zamknij się i nie mów o nich więcej- wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
Jechał samochodem i rozmyślał. Może i się nie domyślił przez rok, przez cały zasrany rok. Dodał gazu. Z jednej strony miał do nich żal, ale z drugie był im wdzięczny. Wyrwał się z tej przeklętej rodziny, od ojca debila i matki, która wolała spędzać czasu u kosmetyczki. Jedyna osoba, która go tak naprawdę kochała była jego babcia. Nawet po śmierci dobrze się nim zaopiekowała. Dała mi ogromny spadek i dużo miłości. Nie lubił wspominać, bo po co, zresztą nie miał kogo. Dziewczynę, która dla kariery modelki była w stanie zrobić wszystko. Nie warto było o nich pamiętać. Zatrzymał samochód na światłach i w tedy zgasł, po prostu zgasł mu samochód. Był wściekły, jego super fura padła, jak mogła, ostatnia miłość jego życia go zawiodła. Samochody zaczęły trąbić, ludzie się gorączkować, krzyczeć, a on stał jak palant. Nie umiał naprawiać samochodów, nigdy nie musiał tego umieć, bo umiał to jego mechanik, ale teraz go tu nie było.
-Pomóc?- usłyszał znajomy głos, odwrócił się i miał ochotę zemdleć, a potem…ale odgonił od siebie te myśli- pomóc?- spytała ponownie dziewczyna.

Fajnie, ze czytacie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:06:09 29-11-10    Temat postu:

Odcinek5
-Nie, poradzę sobą- odburknął.
-Wątpię- pokazał na sznur samochodów za nim. Weszła do samochodu i pociągnęła za małą czarną rączkę. Podniosła maskę samochodu, pogrzebała trochę, oparzyła się- o cholera- zasyczała.
-Nic ci nie jest?- spytał Chris.
-Nie jestem dzieckiem, masz bezpieczniki, trzeba mi czerwony- spytała.
-Nie, chyba nie- odrzekł, ale jej już nie było. Po chwili wróciła.
-Odpal- rozkazała, a gdy samochód ożył zamknęła maskę i poszła na chodnik.
-Zaczekaj, dziękuję, odwieść cię gdzieś- mówił jadąc koło chodnika pomału, samochody za nim nadal trąbiły.
-Nie dziękuje- odpowiedział uprzejmie.
-A może jednak?- nalegał sam nie wiedział po co.- bo będą tak trąbić i trąbić, a jak przyjedzie policja to powiem, ze to twoja wina- uśmiechnął się i zatrzymał.
-No dobra- odwzajemniła uśmiech i wsiadła na tył. Trochę się pogramoliła i przesiadła w końcu na przód.
-Jesteś szalona. Poczekali tyle to i by poczekali jeszcze. Mogłaś od razu usiąść z przodu.
-Tak jest zabawniej- uśmiechnęła się.
-To gdzie jedziemy?- spytał.
-Skręć tu w prawo, a potem jeszcze kilometr prosto.
-Skąd znasz się na samochodach?- spytał, ale nie uzyskał odpowiedzi bo byli już przed klubem- ty tu pracujesz?
-Pracuję i mieszkam niestety. Do zobaczenia- odpowiedział bez żadnego wstydu dziewczyna.
-Jestem ci wdzięczny za to co zrobiłaś. To chyba nie najlepsze miejsce dla młodej dziewczyny.
-Najlepsze, nie najlepsze nie ma to znaczenia. Mam gdzie spać, dobrze zarabiam tylko to się liczy.
-Słuchaj może jeszcze raz pogadamy, reszta chce byś z nami zamieszkała.
-Nie potrzebuje łaski. Zresztą ta rozmowa robi się męcząca, spadam- chciała już wejść do środki.
-Mamy jeszcze jeden wolny pokój i nadal szukamy lokatora jak będziesz zainteresowana to przyjdź.- powiedział i odjechał. Kurcze to naprawdę nie miejsce dla takiej dziewczyny. Powinna się szanować, a zresztą co cię to. Ty masz czyste sumienie, a teraz czas na łowy.
Wieczór zbliżał się nieubłaganie.
Ryan denerwował się, że jego przyjaciel nie wraca. Niby się nie pokłócili, ale i tak czuł że on ma do niego żal za to co powiedział. Fakt zachował się głupio, ale co miał mu powiedzieć, a może nie powinien nic mówić. Założył dżinsy, jakąś koszulkę miał tylko same oryginalne rzeczy, ale stwierdził że skłamie ze są to podróbki. Ma udawać biedaka, wyjął z portfela kupkę kasy i schował pod materac.
-Idziemy?- spytał Tiny, która zdejmowała fartuszek.
-Myślałam, że się przebiorę- odezwała się.
-Tam gdzie idziemy twój strój doskonale pasuje.
-To chodźmy. Jestem ciekawa gdzie mnie zabierzesz.
-To tutaj- pokazał park i budkę z hot dogami.- wiesz, bo dopiero co zapisałem się na studia i opłaciłem mieszkanie nie stać mnie na więcej- skłamał.
-Nie martw się, doskonale cię rozumiem- powiedział przekonująco, jednak w głębi liczyła na jakąś romantyczną kolację przy świecach. A co jak on ma ją tylko za koleżankę. Przeraziła się, ale nadal udawała zadowolenie.
Jedli, rozmawiali, dogadywali się świetnie. Każdo z nich kłamało o swojej przeszłości. On mówił, że pochodzi z biednej rodziny, a ona że z wielodzietnej. Bali się szczerości.
-To co lody?- spytał chłopak.
-To może ja kupie?- zaproponowała Tina.
-Daj spokój, stać mnie- powiedział zły. Nie łatwo przychodziło mu przyjmowanie litości.
-Przepraszam, ja tylko chciałam- nie dokończyła, bo poczuła słodki smak jego ust. Stali objęci i całowali się dłuższą chwilę.
-Nie chciałem- powiedział odsuwając się od niej.
-To tym gorzej dla ciebie, ze nie chciałeś- powiedział poważnie.
-Nie no chciałem, tylko nie chciałem- i tym razem on nie dokończył, bo ona pocałowała go już bardziej namiętnie.
-To co lody?- powiedziała Tina łapiąc chłopaka za rękę.
-Nie możecie mnie zwolnić, gdzie będę mieszkać?- krzyczał wściekła Sol.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:09:53 02-12-10    Temat postu:

Odcinek 6
-Kochanie przykro mi, klienci się skarżą ze jesteś nie miła, jeden widział cię w znajomej kwiaciarni. Coraz mniej osób przychodzi.
-To co mam dawać się macać, byś miał więcej klientów. Oszalałeś- krzyczała nadal zła.
-Jakoś seks z barmanami ci nie przeszkadza, a z klientami tak?- spytał już zły.
-Pieprz się- rzuciła najpierw fartuszek, potem butelkę piwa i poszła po swoje rzeczy.
-Wariatka- krzyknął za nią właściciel klubu.
-Debil- wróciła już spakowana, przywaliła mu najpierw w nos potem prosto po miedzy nogi i wyszła bardzo spokojnym krokiem. Każdy się za nią tylko oglądał, a ona niby spokojna, ale w środku szalał burza, nie sztorm.
Chris usłyszał dzwonek do drzwi, poszedł otworzyć, był w samych bokserkach. Spodziewał się dziewczyny, którą zaprosił, ale rozczarował się.
-Co ty tu robisz?- spytał.
-Twoja propozycja dalej aktualna?- spytała dziewczyna. Ale gdy chłopak nic nie odpowiedział wycofała się i poszła na ulice. Zaczęło padać.
-No super- mówiła do siebie siedząc na chodniku. Gdy usłyszała „chodź”, była już cała mokra. Wstała i posłusznie podążyła za chłopakiem.
-Nie masz tego za wiele- powiedział stawiając jej walizki.
-Zmokłaś przeze mnie, przepraszam- powiedział znowu i podał jej koc.
-Gdzie mój pokój?- spytała i ruszyła za nim. Wiedział, że gdy zaczną rozmawiać to się pokłócą by tak wściekła, ze marzyła tylko by to przespać.
-Dzięki- powiedział i zamknęła za sobą drzwi pokoju.
Chciała się pójść wykapać, ale usłyszał dzwonek do drzwi i kobiecy głos. Postanowiła zostać w pokoju i zasnąć. Było w nim tak ładnie, czysto, pachnąco, ale jej zachwyt przerwały jakieś odgłosy.
-O nie dziwkę sobie do domu sprowadził, a ja mam tego słuchać. Idę pod prysznic, w końcu też tu mieszkam.- wyszła po cichu. Wykapała się, ale zorientowała się że nie ma ręcznika. Wzięła pierwszy lepszy i poszła do pokoju. Po drodze wpadła na ową dziwkę.
-Chris co to za szma*a? To dlatego nie możesz, masz inną?- krzyknęła
-Słucham?- spytała Sol i poprawiła ręcznik. Chris wiedział co się zraz stanie.- szma*a powiadasz? A ty dzi**a- krzyknęła już i łapiąc dziewczynę za bety wyjeb..a z domu zamykając drzwi na klucz.
-Co ty robisz?- krzyknął Chris- wariatka, ona już więcej tu nie przyjdzie.
-A po co ci ona, o ile dobrze słyszałam to nie możesz- zaśmiała się i ruszyła w stronę pokoju.
-Mogę i to jak mogę, kiedyś sama się przekonasz- krzyknął i dodał- a to mój ręcznik i chcę go z powrotem natychmiast.
-Proszę- powiedział spokojnie podając mu go przez drzwi swojego pokoju- a i nigdy się nie przekonam- zaśmiała się szyderczo i przekręciła klucz w drzwiach.
-Debilka- mruknął pod nosem i wyobraził sobie co dzieje się za jej drzwiami, a raczej jak ona wygląda nago. Bo, że ma ładne ciało przekonał się jak przyszła do niego, była cholernie seksowna. Pragnął je całym ciałem i na jego szczęście ona go też.
-Idziemy do domu?- zaproponowała Tina wtulając się w chłopaka.
-Obejrzymy film?- zaśmiał się.
-Nie tylko nie to. A zmieniając temat, chciałam dzisiaj pójść do tej dziewczyny z kwiaciarni i ją przekonać by była milsza.
-Ale po co?- zdziwił się.
-Polubiła ją, nie jest ufna, ale ją polubiłam. Jest zabawna i szalona jak ja. Nie była samotna u was w domu. Ty masz Chrisa, a ja jestem sama.
-Masz mnie- powiedział i z nomu ją pocałował.
-Co mają znaczyć te pocałunki, uściski?- spytała poważnie.
-Nie wiem, podobasz mi się- był zaskoczony jej szczerością.
-Ty mi też- powiedziała i pocałowała go.
Całowali się całą drogę do domu. Nic nie mówili tylko się całowali. Złapali za klamkę drzwi, ale one były zamknięte, a oni nie mieli kluczy. Zadzwonili. W miedzy czasie na była przyparta do drzwi, oplątywała nogami jego biodra, a jego ręce pieściły jej pośladki. Całował jej szyję, dekolt, a ona przyjemnie mruczała. Nagle drzwi otworzyły się i para runęła do środka. Chris zaśmiał się.
-Co wy robicie?- spytał.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:54:39 05-12-10    Temat postu:

Odcinek 7
-Całujemy się- odpowiedzieli razem i spalili buraka.
-Zakochani- westchnął i udał się do pokoju- acha i jutro dorobię kluczę.
-Co my robimy?- spytała Tina.
-Nie wiem, nie chcesz?
-Chce, ale widzisz, bo ja, no kurcze jestem zmęczona. Przepraszam- dała mu buziaka w policzek i poszła do swojego pokoju.
Pewnie nie jestem dla niej wystarczająco dobry, albo nie ma kasy. Tak to na pewno o to chodzi. Jednak leci na kasę, jak każda zresztą. Pomyślał i wkurzył się.
Rano Sol wstała jako pierwsza, tak jej się przynajmniej wydawało. Związała włosy, założyła kusy szlafroczek i poszła do kuchni.
-O przepraszam, myślałam, ze śpicie- powiedziała wycofując się z kuchni.
-Nie udawaj zawstydzonej- powiedział do niej Chris.
-Jak chcesz- weszła z powrotem do kuchni. Chłopcy wybałuszyli oczy, szlafrok był naprawdę kusy. Przełknęli ślinę, a gdy sięgnęła po kubek wiszący wysoko przekręcili głowy na bok i zerkali na jej nogi. A, że dziewczyna była niska Chris postanowił jej pomóc. Podszedł do niej od tyłu, zerknął w jej dekolt, i oniemiał „sypia nago, bosko”. Otrząsnął się i podał jej kubek i nalał jej kawy z ekspresu.
-Dzięki- podeszła do okna- ładnie tu macie. A jestem Soledad, ale wolę Sol.
-Chris.
-Ryan, miło mi- powiedział i zobaczył pod brodą talerza.
-Bo się zaślinisz kochanie.- uśmiechnęła się do niego Tina- jestem Tina. Fajnie, ze z nami mieszkasz, bo mieszkasz?- spytała siadając Ryanowi na kolanach.
-Tak, chyba tak, wczoraj jakoś nie było okazji tego obgadać.
-Przecież pokazałem ci pokój. Jest twój, tylko mi już dziewczyn nie wyganiaj- uśmiechnął się.
-No więc, tak mieszkam tu- zwróciła się do Tiny- a z tego co pamiętam ona i tak wychodziła za dużo nie miała z tobą do roboty- zaśmiała się mówiąc do Chrisa.
-Zamknij się- krzyknął i rzucił w nią pomidorem. Na szczęście nie trafił.
-Wiesz co kretynie, z rana przyda ci się prysznic- podeszła do stołu wyjęła wiaty z wazonu i wylała wodę na niego.- przyjemnie co?- spytała i poszła do pokoju.
-No będzie ciekawie- uśmiechnęła się Tina i dała buziaka Ryanowi.
-A to za co?- spytał.
-Za wczoraj, świetnie się bawiłam. Przepraszam, że uciekłam.
-Nic się nie stało- był zły, myślał ze ona sobie z nim pogrywa, ale udawał szczęśliwego.
-Coś się stało, nie chcesz mnie tak?- spytała nie przejmując się obecnością Chrisa.
-Chcę- ni umiał jej się oprzeć i pocałował ją. Całowali się dłuższą chwile.
-Na boga tu się je- powiedział Chris i wyszedł.
Reszta dnia upłynęła miło, dziewczyny poszły do pracy, chłopaki grali na konsoli. Ryan kłamał, że pracuje w sklepie meblowym za marne grosze. A tu proszę, siedzi, sączy piwko i gra w najlepsze przyjacielem. Następne dwa dni minęły podobnie. Tina niczego się nie domyślała. Nie miała czasu myśleć, bo miała w pracy urwanie głowy, a po pracy smaczna kolacja z rąk ukochanego, buzi i spać. W końcu nadeszła sobota, długo wyczekiwana przez chłopaków. Mieli spędzić wieczór w barze oglądając mecz z kumplami. A dziewczyny na maseczkach i malowaniu paznokci. W końcu chciały się lepiej poznać. Gdy chłopcy wyszli, Sol ruszyła w szortach i topie z butelką wina do pokoju koleżanki. Tak samo wyglądająca Tina z tym samy w ręce ruszyła do Sol. Spotkały się w salonie i tam zasiadły przed kominkiem. Upaćkały się maseczką, ale na paznokcie nie miały ochoty, chciały już tylko popijać słodkie winko i leniuchować.
-Jesteś z Anglii?- spytała Sol- fajnie tam, była tylko raz, ale fajnie. Pogoda trochę taka nijaka, ale ta mgła można odpłynąć razem z nią.- rozmarzyła się.
-Fajnie, ale wiesz tu jest lepiej. Tam nie było kolorowo, momentami nawet bardzo ciężko. Dużo by opowiadać- upiła łyk wina.
-Ja też dużo przeszłam. Nie wolno się poddawać, nie można być mięczakiem. Wiesz o czy mówię.
-Wiem, doskonale wiem. Czasem marzę, by schronić się przynajmniej na jeden dzień w czyich ramionach i płakać. Powiedzieć całą prawdę i czekać aż koś mnie osądzi.- Tina dolała wina- o butelka się skończyła i otworzyła dugą.
-Też tak mam. Ale ja nie wiem co to łzy, moja matka nigdy mi nie pozwalała płakać. Taki wiesz zimny chów. Chciała bym była modelką, katowała mnie dietami, castingami, prowadzała po stylistach, a ja po prostu jestem za niska. Nawet dowiadywała się ile kosztuje operacja…- nie dokończyła po Tina ją przytuliła.
-Ja nie znam swoich rodziców, umarli jak byłam malutka i wychowałam się w domu dziecka. Tam trzeba być twardy. Ale ty miałaś gorzej, miałaś przynajmniej matkę, a i tak musiałaś być twarda- uśmiechnęła się do Sol.
-W domu dziecka?- spytała i już wypiła z gwinta- przykro mi, wiem że to nie wiele, ale możemy być siostrami. Zawsze marzyłam o rodzeństwie, ale mama dbała o figurę. Rok temu wyprowadziłam się z domu do przyjaciółki, zbuntowałam się, zmieniłam kolor włosów i styl ubierania się. Matka jak mnie zobaczyła to się mnie wyrzekła. Daje mi kasę na konto, ale ja wszystko przelewam jej powrotem. Niczego od niej nie potrzebuję. Ciężko mi będzie studiować, ale postaram się o stypendium naukowe i jakoś to będzie.
-Dlaczego nie mieszkasz u przyjaciółki?
-O tym może kiedy indziej, ty opowiedz coś o sobie. Lubię cię, czuję, ze znamy się całe życie.
-Jak skończyłam 18 lat wyprowadziłam się z domu dziecka, musiałam. Wygrałam w totka, połowę przetraciła z pseudo przyjaciółkami i postanowiłam spełnić marzenie o studiach w Meksyku.- wzięła łyk wina, ale butelka była już prawie pusta więc wstała i podeszła do barku- na pewno coś tu mają.
-Kochasz Ryana?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:26:50 08-12-10    Temat postu:

Odcinek8

-Chyba tak, bardzo mi się podoba, ale czuję, ze jest nieszczery. Nie wiem może boję się ufać ludziom. O jest- wyciągnęła kolejne wino- nie wiem co myśleć.
-W miłości nie można myśleć za dużo, trzeba się nią cieszyć póki jest. A wy się chyba bardzo cieszycie, chodź w nocy nic nie słyszę- zaśmiała się.
-No właśnie i tu kolejny problem jak mu powiedzieć, ze jestem dziewicą?- spytała.
-Co? Nie wierzę, dziewicą, gdzieś ty się uchowała? Seks to największa przyjemność w moim pokręconym życiu- przekonywała ją.-dawno go nie uprawiałam.
-Dawno, czyli kiedy?- spytała roześmiana Tina.
-No z tydzień temu- zaśmiały się na te słowa obie. I usłyszały wchodzących chłopców.
Wcześniej w barze.
-Nie mam ochoty na mecz, chcę pić- mówił Chris.
-Ja też. Mam problem- powiedział Ryan.
-Z Tiną, nie daje ci?- spytał kumpel wypijając pięćdziesiątkę.
-To też, ale ona jest jakaś nieszczera.
-Przestań smęcić, nie ufasz babom po tym co ci zrobiły, to normalne. Daj jej szansę i w końcu ją bzyknij bo zapomnisz do czego to służy- zaśmiała się i pokazał na jego rozporek.
-Ty już chyba zapomniałeś- zaśmiał i wskazał na barmana by polał jeszcze raz.- Nawet na Sol patrzysz się jak koń rozpłodowy.
-Na ta idiotkę, żartujesz sobie. Fakt jest niczego sobie i śpi nago, ale co popatrzeć nie można?- parsknął i wypił następną kolejkę.
-Oj trzeba ci baby.
-No trzeba, jakoś ta ostatnia panna była kiepska. Ja to potrzebuję takiej ostrej, namiętnej i seksownej niuni.
-No Sol- powiedział Ryan.
-A może być i ona, czemu nie. Przelecę ją w tydzień, albo nie trzy dni- podał przyjacielowi rękę i założyli się. Wypili jeszcze parę kolejek i chwiejnym krokiem ruszyli do domu.
-Cicho, dziewczyny pewnie śpią- powiedział Ryan.
-Co boisz się Tiny- powiedział i oniemiał gdy zobaczył dziewczyny, a na ich twarzach zielone coś.- co to jest do cholery, ufo- spytał śmiejąc się w zamian dostał poduszką.
-Tak, ufo- poszły do łazienki i zmyły maseczki, które mocno zaschły. Gdy wracały miały nadzieję, ze chłopaki śpią, bo chciały dokończyć rozmowę. Jednak oni siedzieli na dywanie z kolejną butelką wina.
-Świetnie, to co robimy- spytała Tina siadając na podłodze i biorąc łyk wina.
-To wy tak po prostu z gwinciora, a gdzie wasze maniery?- spytał Chris.
-Poszły spać razem z rozumem- powiedział Sol i tez się napiła- zagramy w prawdę i wyzwanie. Ja zaczynam- zakomunikował i zwróciła się do Tiny.
-Najpierw prawda. Czy jesteś dziewicą?- spytała bez ogródek.
-Ty małpo- wzięła duży łyk wina na odwagę- tak, jestem i czekam aż ktoś to zmieni- spojrzała na Ryana.
-Widzisz i po strachu.- uśmiechnęła się po przyjaciółki, a ta to odwzajemniła.
-Teraz ja, czy jesteś striptizerką i dlaczego to robisz?- spytał Chris, Sol. Tina i Ryan zamarli, ona striptizerką.
-Nie jestem i nie byłam. Miało być jedno pytanie, ale aby zaspokoić twoją ciekawości i waszą- spojrzała na otwarte buzie znajomych odpowiedziała- byłam kelnerką w klubie gogo, bo dobrze płacili i mogłam mieszkać na zapleczu. Fakt mężczyźni wkładali mi napiwki w dekolt, ale gdy próbowali czegoś więcej to nie dostawali. Z tego tez powodu mnie zwolniono, bo nie dawałam d**y. Zadowolony?- wypiła resztę wina i dopiero teraz poczuła, ze jej szumi w głowie.
-Chris dlaczego nie mogłeś kochać się ze swoja ostatnią zdobyczą?- spytał Ryan z perfidnym uśmieszkiem.
-Dobrze wiesz dlaczego, ale odpowiem. Ostania laska była kiepska, a ja potrzebuję kobiety ostrej, namiętnej i seksownej.- spojrzał na Sol, a ona udała że tego nie widzi.
-Ryan czy umiałbyś kochać kogoś, kto by cię okłamał. Wybaczyłbyś- spytała już pijana Tina.
-Zależy kto by to był. Trudno wybaczyć komuś kłamstwa, drobne nic nie znaczące tak, ale nie poważne.- powiedział i przytulił dziewczynę. Nawet przez chwile się nie zastanowił dlaczego właśnie o to spytała.
-Dobra wyzwanie. Kochana Tino wyjdź na balkon i krzyknij „od dziś nie będę dziewicą”- wszyscy spojrzeli się po sobie, dziewczyna zrobił o co ją poproszono, gdy krzyknęła te magiczne słowa roześmiali się i szepnęli do Ryana „ciężka noc przed tobą”.
-Pocałuj Chrisa- zemściła się przyjaciółka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:15:49 10-12-10    Temat postu:

Odcinek 9
Sol bez słowa uklękła przed chłopakiem i pocałowała go bardzo namiętnie. Był to długi odwzajemniony pocałunek. Gdy oderwali się od siebie byli bardzo podnieceni i rozpalenie. Sol żeby to ukryć wróciła na miejsce i napiła się wina mówiąc „trzeba się odkazić”, a Chris wytarł usta o koszulkę.
-Ryan idź i rozdziewicz swoją ukochaną, tylko my nie chcemy na to patrzeć- zażartował Chris i chciał mówić dalej, ale nie skończył bo dostał tym razem z placka w twarz od Sol.
-I skończyła się zabawa, a było tak fajnie. Dupek- powiedziała i wyszła.
-Żartowałem, chciałem byś pocałował Tinę- tłumaczył się.
-Spoko, wiemy. Wiesz jaka ona jest.- zaśmiała się dziewczyna.
-No właśnie nie wiem. Po co pozwoliłem jej tu zamieszkać.- powiedział i poszedł spać.
-Kochanie czy ty naprawdę?- spytał Ryan.
-Tak, właśnie to ci chciałam wytłumaczyć.
-Przepraszam. Powinienem cię wysłuchać.
-Powinieneś się położyć. Chodź, śpimy dzisiaj razem. Tylko nic z tych rzeczy, chcę pamiętać swój pierwszy raz.- pocałowała go i zaprowadziła do swojej sypialni.
Rano Chris ospałym krokiem ruszył do łazienki. To co tam zastał uświadomiło go w przekonaniu, ze na pewno nie powinien zgadzać się by Sol z nimi zamieszkała. Dziewczyna akurat wychodziła z wanny golusieńka jak ją Bóg stworzył i gdy sięgała po ręcznik, zarówno Chris jak i ona doznali szoku.
-Wyjdź- krzyczała owijając się ręcznikiem.
-Daj spokój już i tak wszystko widziałem, czego się wstydzisz.
-Wynocha- tylko tyle krzyknęła bo poślizgnęła się i zaczęła upadać. Na szczęście Chris ją złapał, ale ręcznik zsunął się z jej ciała. Znowu stała nago tylko, ze w jego objęciach.- nie patrz, daj ręcznik- mówiła coraz ciszej. Powinna krzyczeć, sprać go, ale ona wyciszała się.
-Jesteś- zaczął, ale nie skończy bo pomyślał, ze to jego szansa by wygrać zakład i pocałował ją. Całowali się dłuższą chwile, a on zaczął błądzić po jej plecach, włosach i w końcu mokrych pośladkach. Zatracili się w pocałunku bez pamięci, aż stracili równowagę i wpadli do wanny. Woda była wszędzie, tak samo jak piana. Chłopak poczuł smak mydła w buzi. Nie mógł w to uwierzyć wsadziła mu mydło do buzi tego było już za wiele. Ale zanim zdarzył cos zrobić ona stała już owinięta ręcznikiem.
-Odwal się zboczeńcu- krzyknęła i wyszła w drzwiach natknęła się na przyjaciół.- Debil kompletny debil.
-Widzę, ze nie marnujesz czasu- powiedział Ryan.
-No chyba właśnie marnuję. Zabiję ją.- wyszedł z wanny i mokry poszedł do pokoju.
-A kto to posprząta?- spytała Tina i tez wyszła.
-Ja?- spytała Ryan- kotku nie zostawiaj mnie, proszę- poszedł za nią.
Złapał ja w kuchni, zaczął całować, posadził na blat. Ona zdjęła mu koszulkę i całowała go po szyi, on zaś rozpinał jej guzki koszulki i pieścił wewnętrzna stronę ud. Dziewczyna jeknąła i rozchyliła jeszcze mocniej nogi.
-Na litość boską, wynajmijcie sobie pokój zboczuchy- krzyknęła Sol. A para zakochanych oderwała się od siebie.
-Ja tu sobie kanapki robie, a wy co, masturbujecie się na mojej desce do krojenia- powiedział Chris. I zwrócił się do Sol- przepraszam, zachowałem się głupio, chcesz kawy?
-No widzę, ze dotarło. Chcę, a i dwie łyżki cukru. Kurcze to już 9?- spytała.
-No 9, a co? Wybierasz się gdzieś, dziś niedziela.- spytała Tina.
-Mam przystroić kościół na ślub. Potem jestem wolna.
-To takie tandetne zajęcie, florystyka, blee- zaczął Chris.
-Dopiero co mnie przepraszałeś, chcesz robić to znowu? Marzenie jak każdo inne, ważne ze spełnione- powiedziała lekko unosząc głos.- ty nie masz marzeń?
-Może mam, może nie. Lepiej żeby się nie spełniły. Proszę kawa.
-Dzięki- wzięła łyk i…- dwie łyżki cukry, a nie soli idioto.- podeszła i już chciała go walnąć.
-Myślałaś, ze ci odpuszczę- musnął jej usta i uciekła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:26:25 14-12-10    Temat postu:

Odcinek10
Tina i Ryan stali zaskoczeni, nic nie rozumieli. Gdy Sol wyszła z domu zaczęli planować dzisiejszy dzien.
-Może pójdziemy do kina- zaproponował.
-Daj spokój, nie masz kasy. No chyba, że ja postawię?
-Nie jest tak źle na kino mnie stać- brnął dalej w swoje kłamstwa.
-Jesteś pewnie, bo wiesz ja nie mam ochoty cię potem utrzymywać do końca miesiąca- zażartował.
-Jak cię złapie, to mnie popamiętasz.- podbiegł do niej i zaczął ją łaskotać.
-Wiesz co, chyba cię kocham- powiedział pierwsza gdy leżeli na łóżku- dobrze, ze nie poszliśmy do kina.
-Ja ciebie też chyba kocham- przytulił ją i pocałował.
Całowali się dłuższą chwile, aż zapragnęli siebie całym ciałem. Nie musieli sobie nic tłumaczyć, o nic się pytać po prostu siebie pragnęli. Tina zdjęła pośpiesznie bluzkę Ryanowi i jeszcze szybciej spodnie. Był już bardzo pobudzony, same jej pocałunki sprawiały u niego erekcję. Chłopak zatopił się w jej dekolcie i zsunął z niej sukienkę. Pieścili się jeszcze chwile przez bieliznę i już gdy chcieli przejść do konkretów Sol wpadła do pokoju.
-Tina gdzie ten bałwan?- spytała i zmieszana szybko zamknęła drzwi- przepraszam krzyknęła.
-Szalona- powiedział Tina i wróciła do całowania.
-Poczekaj- powiedział chłopak schodząc z niej.
-Cos się stało?
-Nie, po prostu nie chcę by nam ktoś przeszkadzał. To twój pierwszy raz, tak czy nie? Musi być idealnie.
-Będzie. No tak najpierw mnie podniecasz, a potem zostawiasz. Moje hormony szaleją, chodź tu- weszła na niego i zaczęła całować.
-Ale ja nie żartuję. Mam plan. Wyślijmy ich gdzieś w następny weekend. Poprośmy przynajmniej o jeden wolny wieczór. Co ty na to.
-Za tydzień powiadasz. No kochanie nie wiem czy dam radę wytrzymać Az tydzień.- szepnęła mu do ucha.
-Ale pomyśl, ze za tydzień będzie kochać się w każdym zakątku tego domu. Nawet na tym cholernym blacie w kuchni.- pocałował ją mocną.- dla mnie też to trudne, ale damy radę.
-No jak na blacie też, to wytrzymam, a teraz może chodźmy do tego kina.- wstała i ubrała się.
Jak zaplanowali tak zrobili. Tym czasem w domu Chrisa. Sol usłyszała, ze leci woda pod prysznicem. Rozebrała się założyła szlafrok i weszła do środka. „Już ja się zemszczę” pomyślała otwierając drzwi do kabiny.
-Co ty tu robisz, spadaj- krzyknął chłopak.
-Tu widziałeś mnie nago, ja też chciałam sobie popatrzeć- uśmiechnęła się, a gdy chłopak próbował zamknąć kabinę zdjęła szlafrok i stał nagusieńka przed nim.
-Niech to szlak- powiedział gdy poczuł, ze jego męskość rośnie- chodź tu- złapał ją za rękę i wciągnął do kabiny po czym ją zamknął. Stali chwile wpatrzeni w siebie. Sol pomyślała, że tego nie miała w planach. Ale tak dawno nie była z żadnym facetem, ale czemu trafił się akurat on. On pomyślał dokładnie to samo. Przyparł ją brutalnie do ściany i zaczął całować najpierw usta, szyję i piersi. Ona tylko wbijała mu swoje niewielki pazurki w plecy i jęczała rozkosznie. Przez chwile w myślach modliła się o jakiś cud, ale gdy oplotła swoja nogę o jego biodra i poczuła jak duża jest już jego męskość to odpłynęła. On czując to samo postanowił posunąć się dalej. Jednak jeden ruch reki zmienił wszystko. A mianowicie przekręcił wodę i zamiast pieszczącej skórę cieplej wody poleciała zimna. Obydwoje wyskoczyli z kabiny jak oszalali. I każdo uciekło do swojego pokoju.
-Sol ty idiotko, co ty robisz. Bzykasz się z wrogiem. Idiotka, idiotka- krzyczała na siebie ubierając się.
-Idiotka- powtarzał Chris słysząc krzyki koleżanki- ostra, namiętna i seksowna takiej jak ci trzeba. Zamknij się baranie.- skarcił siebie i położył się. Nagle wstał i wyszedł z pokoju, to samo zrobiła Sol i wpadli na siebie.
-Chce mi się pic- wyjaśniła, ale tak naprawdę szła do niego skończyć to co zaczęli.
-Mi też.- wyjaśnił i znowu jej zapragnął, ale opanował się- idź pierwsza bo jeszcze mnie zgwałcisz.
-Nie spełniasz moich standardów, masz za małego- zaśmiała się i poszła pierwsza. Gdy wracała znowu się na niego natknęła.- śledzisz mnie?- spytała.
-Nie, czekam aż będzie można pójść do kuchni- uśmiechnął się szyderczo, ale czekał na nią. Chciał złapać ją w korytarzu i wykorzystać, ale się opanował. Dziewczyna odwróciła się i idąc w kierunku swojego pokoju zakręciła zalotnie biodrami. Chris widząc to klepnął jej pupę. Ona nic nie powiedział tylko uśmiechnęła się i weszła do pokoju, dla pewności przekręciła kluczyć.
-Napalony dzieciak- tak określił siebie Chris i poszedł po szklankę zimnej wody.
Jakiś czas później do domu wrócili zakochani, ale nie było im dane porozmawiać z przyjaciółmi, bo spali. Sami udali się do swoich łóżek i żegnając się czule wyznali sobie miłość. Rano było tak samo słodko, dla Sol i Chrisa za słodko. Oni nie lubili takiego okazywania uczuć, albo tak się świetnie z tym kryli.
-Dajcie już spokój, ile można- mówiła zaspana Sol sięgając po kubek.
-No ile można razy sięgać po ten sam kubek wiedząc, ze i tak się nie sięgnie- powiedział Chris wchodząc do kuchni i śliniąc się na widok jędrnej pupy koleżanki. Tylko, że tym razem miała na sobie obcisłe dżinsy. Podszedł do niej od tyłu pi podał jej kubek- proszę- szepnął jej do ucha, a potem mruknął jak mały kotek.
-Dzięki, możesz się odsunąć, śmierdzisz- powiedziała nawet nie odwracając się, bo była cholernie napalona i zlana rumieńcem.
-Mogę- burknął i wyszedł z kuchni. Był wściekł, ze ona tak na niego działa. Ryan poszedł za nim.
-Co się dziej?- spytał przyjaciela.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:59:19 17-12-10    Temat postu:

Odcinek11
-Nic. Wczoraj wpakowała mi się pod prysznic, potem uciekła do pokoju, potem znowu mnie kokietuje, a dzisiaj co śmierdzę. Wariatka.
-To wy ten tego, przegrałem?- spytał.
-Nie no co ty z nią, nigdy.
-Jak nigdy, jak wczoraj pod prysznicem. Nic nie rozumiem.
-Potrzebuję baby, laski do bzykania bo mi już na mózg pada. Wczoraj prawie się kochaliśmy, ale już jej nie tknę. Ruszam na łowy.
-Oj chłopie, motasz się. Żeby to się źle nie skończyło. A no właśnie jest sprawa.
-Mów tylko szybko.
-Czy dacie nam wolną chatę na następny weekend, albo przynajmniej wieczór?- spytał niepewnie.
-Spoko, pojadę do Vegas kolesiami tam wyrwiemy jakieś laski.
-Do Vegas? Oszalałeś.- zdziwił się Ryan.
-Mam kasy jak lodu, co mi szkodzi, zabawię się. Tylko nie wiem co zrobicie z Sol.
-Zabierz ją, proszę, ona nie ma ani kasy, ani rodziny.
-Zastanowię się, a teraz spadam.
W kuchni:
-Co się dziej?- pytała Tina.
-Co się dzieje, co się dzieje, nic nadzwyczajnego. Wczoraj się trochę zapomnieliśmy i tyle. Nie ma o czym mówić.
-Jak to nie ma?- dopytywała- czy wy?
-Naszczęście nie. Ale tak mi brakuje prawdziwego mężczyzny, ze uległam prawie temu tam- pokazał na pokój chłopaka- nie powiem było miło, zna się na rzeczy, ale to Chris, przecież ja go nie cierpie.
-Oj ty szalona.-uśmiechnęła się do nie przyjaciółka i zaczęła mówić dalej- bo mam pytanie, a raczej prośbę.
-Wal śmiało.
-Potrzebujemy wolnego weekendu. Ryan się uparł, że zrobi nastrój i takie tam.
-Spoko, gdzieś się przekimam.
-Może u przyjaciółki, kiedyś u niej mieszkałaś?- zaproponowała.
-Oszalałaś, nigdy w życiu. To był przyjaciółka. Cos wymyślę, ważne obyś ty była sczęsliwa.- powiedziała i ruszyła do wyjścia. Los chciał, ze po raz kolejny wpadła na Chrisa.
-Podsłuchiwałeś kretynie?- spytała zła.
-No co ty, dopiero co wyszłam z pokoju. Zresztą o czym wy możecie gadać o maseczkach- zaczął się śmiać wspominając sobotni wieczór. Doskonale znał ich rozmowę i postanowił, ze zlituje się nad tym biedactwem i zabierze ja ze soba. Zresztą może być zabawnie i znowu jej zapragnął, ale szybko odgonił od siebie te myśli.
-Ryan i co powiedział Chris?- pytała Tina.
-Zgodził się i tak planował wyjazd do Vegas. Takiemu to dobrze co?
-Czy ja wiem, skacze z kwiatka na kwiatek. Jest po prostu samotny i żadna przypadkowa laska tego nie zmieni, a tym bardziej Vegas.- ale nawet nie wiedziała jak się myli.
-A co z Sol?
-Powiedziała, ze coś sobie załatwi, ale jakoś dziwnie ze mną rozmawiała. Niby ma przyjaciółkę, ale nie chce u niej nocować. Nie wiem o co chodzi, ale obiecała że nie będzie nam przeszkadzać.
-Namawiałem Chrisa by ją zabrał, ale znasz go. Zresztą co się będziemy martwić to ma być nasz wieczór.- pocałował ją i udał, że wychodzi do pracy.
Tina zastanawiała się, że dziwna ta jego praca, wychodzi kiedy chce, albo w ogóle do niej nie idzie. Niby nie ma kasy, a nosi markowe ubrania, znała je doskonale. A może on jest bandytą, nie na pewno nie. Nie chce to niech na razie nie mówi, zresztą ona też go okłamywała. Na szczerość przyjdzie czas. Poszła do pracy, poprosiła pana Alfonsa o małą zaliczkę i ruszyła na zakupy. Nie mogła się opanować, szastała kasą na lewo i prawo. Tak za tym tęsknił, za szałem zakupowym. W końcu po takim wysiłku jak przymierzanie ubrań poszła na kawę. Gdy weszła do kawiarni oniemiała, zobaczyła swojego ukochane jak siedzi z Chrisem i jakimiś dziewczynami przy stoliku.
-Ty świnio- krzyknęła na chłopaka i oblała go sokiem- w pracy jesteś tak?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mala223
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 104
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:34:34 19-12-10    Temat postu:

Odcinek12
-Kochanie zaraz ci wszystko wytłumaczę- jąkał się.
-Nie chcę twoich zakichanych tłumaczeń. To ja sobie bieliznę na weekend kupuję, a ty co romansujesz na boku- nadal krzyczała. Każdy się na nich patrzył.- proszę to dla ciebie, pewnie będziesz wyglądać lepiej niż ja- powiedział do dziewczyny siedzącej koło Ryana i rzuciła w nią torebką z bielizną.
-Kochanie zaczekaj- krzyczał za nią chłopak, ale jej już nie było.- i co teraz- posmutniał i zabrał dziewczynie torebkę z pakunkiem.
-Mam przerąbane, chyba razem pojedziemy do Vegas- powiedział spokojnie Chris.
-A co ty taki spokojny? Mi naprawdę na niej zależy.
-Już się przyzwyczaiłem do awantur z byle czego. To taka sama wariatka jak Sol.- uśmiechnął się i zaczął bajerować dziewczynę siedzącą obok.- może pójdziemy do monie, a wy tu sobie jeszcze posiedźcie- powiedział chłopak. Dziewczyna wstała złapała go za rękę i wyszli.
Gdy dotarli do domu było tam cicho, ale tylko pozornie. Chris zobaczył obcą parę butów na wycieraczce. I w tedy usłyszał coś, nastawił ucho. No nie to było lekkie pojękiwanie. Nie mógł w to uwierzyć. Ta lafirynda zaprosiła sobie jakiegoś kolesie. O nie tak to nie będzie. Złapał dziewczynę za rękę i pociągnął do swoje pokoju. Szybko dobrał się do niej i zaczęli się kochać. Wkurzało go, ze dziewczyna zachowywała się cicho. Z za ściany doskonale słyszał jęki i wpadł na pomysł. Pchnął dziewczynę na łóżko, które skrzypiało. Kochali się bardzo namiętnie, ale szybko było po wszystkim. Zresztą tak samo było i u Sol. Gdy dziewczyna usłyszała skrzypienie łóżka Chrisa jęczała jeszcze głośnie, ale nie było jej tak dobrze, udawała. Po wszystkim oboje odprowadzili swoje zdobycze na korytarz. I co się stało? Nastała nie zręczna sytuacja. Wszyscy spotkali się przy drzwiach wyjściowych. Pożegnali się czule i zapewnili, ze się jeszcze umówią. Chodź tak naprawdę żadne nie miało na to ochoty.
-Musiałaś tak jęczeć?- powiedział wściekły.
-Co nieudany seksie, twoja to w ogóle nie jęczała. To tak jakby z dmuchaną lalą- zaśmiała się.
-Nie lubię takich pomrukiwań, są dla szczeniaków- odwrócił się i poszedł do swojego pokoju. Najzwyczajniej uciekł, bo nadal miał na nią chęć. Myślał, że to chodzi o brak seksu, ale to chodziło o nią o seks z nią.
Sol pomyślała to samo i usłyszała trzask drzwi.
-Tina co się stało, płakałaś?- spytała przejęta i zaprowadził koleżankę do swoje pokoju.
-Ten krety, ten debil, zdradza mnie- krzyknęła, a Chris szybko przystawił ucho do ściany.
-Co ty gadasz? Spokojnie, opowiedz wszystko po kolei.
-Bo poszłam na zakupy, żeby mieć coś seksownego na weekend. Weszła do kafejki, a on siedział tam razem z Chrisem i panienkami. Masakra jakaś. Oblałam go sokiem i wyszłam.
-Tak Chris, czemu mnie to nie dziwi- skrzywiła się.- ale to pewnie nic poważnego, Chris nie dawno odprawił swoją pannę, a Ryana nie było.
-A co miał przyjść z nią tutaj?
-No skoro niby się wydało, to chyba oczywiste ze by się już nie ukrywał. Zaraz wracam.- powiedziała i weszła do pokoju Chrisa, ten jednak nie zdążył odskoczyć od ściany.
-Świetnie więc jesteś w temacie. Idź i jakoś jej to logicznie wytłumacz, a ja zrobię kawę.- powiedziała pokazując na drzwi i wyszła.
-Tina- powiedział cicho wchodząc do pokoju Sol. Bał się ich jak cholera teraz to obie były nieobliczalne- posłuchaj to moja wina.
-Nie tłumacz go- powiedziała zła dziewczyna.
-Ale to naprawdę moja wina. Wyrwałem go z pracy, bo dziewczyna nie chciała się ze mną umówić i potrzebowałem towarzysz dla jej przyjaciółki. Ale oni nawet sobie nie przypadli do gust.
-Ty i Sol też nie przypadliście sobie do gustu, a przy każdej okazji byście się pieprzyli- krzyknęła, a jego zamurowało. Powiedziała prawdę, która nie chciała do niego dotrzeć.
-My to co innego. Nie lubię jej, ale jest seksowna i ciężko się jej oprzeć. Ale oni nawet ze sobą nie rozmawiali, nic. Zresztą ona chciała wzbudzić zazdrość w swoim byłym. Nie kłamię, możemy zaraz do niej zadzwonić…
-Daj spokój. Powiedzmy, ze ci wierzę, ale nie chcę byś robił to kiedykolwiek. On jest mój, zrozumiano?- spytała uśmiechając się.
-Ryan bardzo cię kocha, ciągle o tobie paple jak jaka baba. Uszy mi już puchną. A co weekendu to ja się zmywam. Nie wiem tylko co z Sol- udał głupiego.
-Zabierz ją ze sobą. Wiem proszę o zbyt wiele, ale fajnie by było, może w końcu byście się polubili?- zaproponowała.
-Spoko, dla mnie to żaden problem. Ale wątpię by ona się zgodziła.
-To postawimy ją przed faktem dokonanym. Spakujemy jej trochę rzeczy i zawieziemy na lotnisko, na pewno się nie wycofa.
-Może być groźnie- zaśmiali się razem i w tedy weszła Sol z kawą.
Tydzień zleciał bardzo szybko. Sol zastanawiała się gdzie się podzieje na cały weekend, ale postanowił nie zawracać tym sobie głowy, a tym bardziej przyjaciółce. Pod kwiaciarnię zajechał samochód Chrisa i wyszli z niego jej współlokatorzy. Sol była zdziwiona, ale nie protestując zabrała się z nim. Miała złe przeczucia, ale stwierdził że to pewnie nic takiego.
-Nie wsiądę do tego samolotu- Sol robiła aferę na lotnisku.- nie mam ciuchów, niczego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin