Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ta kobieta to ja?(Zmieniona wersja LMEEE)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 24, 25, 26
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Kto jest Barbarą?
Amelia
0%
 0%  [ 0 ]
Valeria
0%
 0%  [ 0 ]
Andrea
0%
 0%  [ 0 ]
Milagros
0%
 0%  [ 0 ]
Diana
16%
 16%  [ 1 ]
Angela
0%
 0%  [ 0 ]
Amanda
0%
 0%  [ 0 ]
Samantha
33%
 33%  [ 2 ]
Isabell
0%
 0%  [ 0 ]
Ktoś inny...
50%
 50%  [ 3 ]
Wszystkich Głosów : 6

Autor Wiadomość
Bloody
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 4501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:33:01 30-07-08    Temat postu:

Podziękowania dla Ligii

Odc. 40.

Przeszywający ból wciąż nie dawał spokoju Amelii. Powtarzał się od czasu, do czasu, jednak żaden z lekarzy nie potrafił ustalić jego przyczyny.
- To może być reumatyzm – rzekł jeden z nich- Ale dziwi mnie to, że wystąpił u tak młodej osoby. Skieruję panią na badania.
Po tych słowach wyciągnął niedużą, białą kartkę i napisał na niej coś niebieskim długopisem.
Siedząca naprzeciwko niego Amelia bardzo się niepokoiła o swoje zdrowie. Nie mogła uwierzyć w to, że dopadła ją tak straszliwa choroba i żaden z lekarzy nie potrafił wyjaśnić jej przyczyny. A przecież nie mógł to być reumatyzm!
Czy to możliwe, że jest bliska śmierci? Amelia nawet nie chciała o tym myśleć.
- Kiedy mam przyjść na badania? – spytała.
- 15 grudnia – odparł lekarz.
- Przecież to dopiero za pół roku! – zawołała przerażonym i zawiedzionym głosem.
Lekarz wzruszył ramionami i odparł:
- Co ja na to poradzę… To nie moja wina, lecz polityki. Jeśli pani chce dobrej opieki zdrowotnej, musi za nią zapłacić.
- I zapłacę – powiedziała. Nie mogła pozwolić na to, aby choroba ją zabiła, zanim pójdzie do szpitala.
Wracała od lekarza w bardzo ponurym nastroju. Miała ochotę komuś się wyżalić. Przystanęła, więc na chwilę, wyciągnęła z torebki komórkę, chcąc wykręcić numer do Valerii. Gdy to zrobiła, przyłożyła słuchawkę do ucha i… zamarła z przerażenia.

- Co się stało…Amelio…. Amelio…. Dlaczego milczysz? – wołała zdziwiona Valeria do telefonu. Domyślała się, że przyjaciółka zadzwoniła do niej w pewnej ważnej sprawie. Tylko dlaczego przestała się odzywać?
„Zapewne coś ją rozłączyło” – przemknęło jej przez myśl „Może komórka się rozładowała?”
Nacisnęła przycisk z czerwoną słuchawką i włożyła komórkę do torebki. Następnie podeszła do lustra, aby sprawdzić, czy na pewno dobrze wygląda. Poprawiła włosy i wyciągnęła z kosmetyczki szminkę, którą pomalowała usta. Gdy stwierdziła, że nie ma większych zarzutów, co do swego wyglądu, założyła buty na obcasach i opuściła mieszkanie.
Dziś była kolejna rozprawa sądowa. Już ostatnia. Od niej będzie zależało to, czy Jose Antonio wyjdzie na wolność.
Ileż ona zrobiła dla tego człowieka. Znała go od kilku miesięcy, ale już wiedziała, że jest on miłością jej życia, choć wszystkie spotkania z nim miały miejsce w więzieniu, albo na komisariacie. Valeria uważała fakt, iż Jose Antonio tam trafił za bardzo niesprawiedliwy. Przecież on w końcu zabił człowieka, ratując ją przed niebezpieczeństwem.

Amelia przypatrywała się w osłupieniu swojemu sobowtórowi, który również wyglądał na bardzo, bardzo zdziwionego. Dziewczyny były identyczne. Obydwie miały ładne, dość duże oczy, zadarte nosy, wąski usta i białe zęby. Różniły się tylko włosami. Luzmilla miała na głowie delikatne loczki, zaś włosy Amelii były proste i lekko pocieniowane. I właśnie z tego powodu dziewczyny zorientowały się, że nie mają przed oczyma ducha, lecz zupełnie inną osobę.
Pierwsza doszła do siebie Luzmilla.
- Przepraszam za tę minę – rzekła speszonym głosem – Nie spodziewałam się, że ktoś może wyglądać tak, samo jak ja…
Dopiero teraz do Amelii dotarło, że przed nią stoi jakaś obca osoba.
- To mi wybacz – powiedziała zawstydzonym tonem – W końcu to ja pierwsza spanikowałam…
- A tak w ogóle to jestem Luzmilla – dziewczyna wyciągnęła dłoń w stronę nowo poznanej osoby. Była podniecona tym, że poznała kogoś tak podobnego do siebie.
- A ja Amelia – przywitała się druga dziewczyna.
- Amelia… - Luzmilla chwilę zastanowiła się – Czy ty nie przypadkiem nie spotykałaś się kiedyś z niejakim Christianem?
- Owszem – odpowiedziała zdziwiona Amelia – Ale nie chcę już o tym wspominać. Znalazł sobie kogoś innego…
- Słyszałam o tym – rzekła Luzmilla – Podobno jego dziewczyna ma na imię Christina i jest niemalże identyczna, jak moja przyjaciółka. Ciekawe, czyż nie?
- Naprawdę? – Amelia zaczynała się w tym wszystkim gubić.
- Skąd go pani zna? – spytała po chwili.
- To bratanek męża mojej przyjaciółki – odparła Luzmilla. Juliana często do niej dzwoniła i informowała ją o nowych wydarzeniach. Nie zdradziła jej jednak wszystkiego.
Zaintrygowana nową znajomością Amelia w końcu przestała być spięta i zaczęła swobodnie rozmawiać z Luzmillą. Bardzo zdziwiło ją to, że tak wiele je łączy. Dziewczyna, tak samo jak ona interesowała się psychologią i tańcem.
Po kilkunastu minutach rozmowy Amelia spojrzała melancholijnym wzrokiem na ciemnoniebieskie niebo, częściowo przykryte szarymi chmurami. Otworzyła usta i rzekła:
- Czy nie zauważyłaś, że ostatnio dzieją się dziwne rzeczy? Nie chodzi tylko o mnie… Mam na myśli wszystkich. Christian zachowuje się bardzo niezrozumiale, Christina pojawiła się niewiadomo skąd i bardzo przypomina twoją przyjaciółkę, Diana zniknęła bez śladu, a teraz pojawiłaś się ty…
- W moim życiu działy się dziwne rzeczy od bardzo, bardzo dawna – odpowiedziała Luzmilla – Nic mnie już nie zdziwi. Powiem ci tylko jedno. Świat nie jest taki, jak ludziom się wydaje.
- Doprawdy? – Amelia była zaintrygowana jej słowami.
Luzmilla przytaknęła i poczęła dalej kontynuować:
- Magia istnieje. Doświadczyłam tego na własnej skórze.
Amelia zamyśliła się. Zawsze uważała, że ezoteryka, wróżki, tarot, czy zaczarowane kule to zupełne głupoty. Dziś jednak była w stanie uwierzyć we wszystko.
- Chyba powiedziałam ci za dużo… - zmieszała się Luzmilla, która zdała sobie sprawę z tego, iż nie powinna powierzać tajemnicy byle, komu.
- Wcale nie – zaprotestowała Amelia. – Chcę zrozumieć to wszystko! Od jakiegoś czasu czuję straszliwy ból w kolanie, a lekarze nie potrafią wyjaśnić jego przyczyny…Czuję, że ma coś wspólnego z parapsychologią, chociaż nigdy nie wierzyłam w takie rzeczy.
Luzmilla nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż… poczuła przeszywający ból w kolanie. Dokładnie taki sam, jaki do niedawna gnębił Amelię. Jęknęła i upadła na ziemię.
- O nie! – zawołała przerażona Amelia. Uklękła przy dziewczynie, zastanawiając się, jakim cudem to wszystko się stało.

Nie zdawały sobie sprawy z tego, że ktoś obserwuje je w tej chwili. Ktoś, kto potrafi wpłynąć na ich uczucia, ból, płacz, a także śmiech…
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bloody
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 4501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:33:33 31-07-08    Temat postu:

Przeczyta ktoś?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bloody
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 4501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:20:26 03-12-08    Temat postu:

Odcinek 41 OSTATNI

Zbliżyła się do nich postać, o ile postacią można było ją nazwać. Z pewnością nie posiadała ciała. Mimo, iż była tylko duchem, Amelia i Luzmilla były na 100 % przekonane o jej obecności. Bił od niej oślepiający blask, który sprawiał, że dziewczyny nie były w stanie na nią patrzeć.
- Tutaj was mam panienki…
Poznały ją dopiero po głosie.
- Wiktoria – zawołała Amelia. – Czy to ty?
- Nie, to nie Wiktoria – wtrąciła Luzmilla. – Wszędzie rozpoznam ten głos. To Barbara Montesinos.
- Zamilczcie. Wasz głos mnie irytuje. – krzyknęła kobieta. – A zresztą, co mi szkodzi. I tak już nie mam ochoty na to wszystko… Mam dość tego życia. Chcę wreszcie rozsypać się na drobny pył i przestać cierpieć. Ten ból mnie przerasta. Ileż jeszcze można? Przez cale życie krzywdziłam ludzi, aby się go pozbyć. Dziś jednak doszłam do wniosku, że to nie ma sensu.
- Czyli… jesteś Barbarą? – spytała nieśmiało Luzmilla.
- Oczywiście, że jestem! – krzyknęła kobieta, zdenerwowana tym, że dziewczyna nie rozumie, o co jej chodzi.
- Wiktorią również – dodała po chwili. Nie sądziła, że kiedykolwiek wypowie te słowa. Ale w obecnej chwili było jej wszystko jedno. Marzyła tylko o śmierci. O tym, aby wreszcie opuścić ten świat i nie błąkać się tutaj, niczym zagubiona dusza. Korzystać ze szczęścia i przynieść dobro, zamiast krzywdzić innych ludzi. Jednak czy była w stanie zrobić to w tym wcieleniu? Wątpiła w to. Jednak ile mogła dostać szans? Była już Barbarą, Baritzą, Vanessa, Victoria… I wieloma innymi osobami. Za każdym razem przyniosła tylko zło.
Ale jakim cudem miałaby przynosić dobro, skoro wciąż przed oczyma miała ten widok sprzed czterdziestu lat? Widok, w którym jako mała dziewczynka, była wykorzystywana seksualnie przez swojego nauczyciela. Wciąż czuła, jak on dotykał jej ciała, piersi i różnych innych miejsc intymnych. Dokładnie pamiętała, jak jego język dotykał jej szyi, co budziło w niej obrzydzenie.
- Zabijcie mnie… błagam! – krzyknęła. Z drugiej strony jednak zastanawiała się, czy śmierć przyniesie jej oby na pewno korzyść. Przecież jej następne wcielenie będzie takie samo, jak wszystkie inne.
Luzmilla spoglądała na nią, tak, jakby umiała czytać w jej myślach. Jej wzrok bardzo irytował Victoria.
- Czemu tak się na mnie gapisz? – warknęła.
- Śmierć ci nie pomoże – rzekła. – Dlaczego nie zajmiesz się czymś, co przyniesie dobro? Być może to będzie oczyszczeniem twojej duszy i wybawi cię od cierpienia. Jeśli się znów zabijesz, pozwolisz na to, aby twe udręki ciągnęły się w nieskończoność. Śmierć nie jest rozwiązaniem problemów. Jest tylko ucieczką. Ucieczką przed problemami, w miejsce, które ich nie rozwiąże.
- Ale co mogę uczynić?
- Wynagrodź ludziom to, co zrobiłaś złego. Znasz się na magii. Przecież umiesz to zrobić.
- Dobrze. Ale obiecajcie mi, że nikomu o tym nie powiecie. Wyznam teraz swoje grzechy, jak na spowiedzi. To przeze mnie Christian zmienił się w Christinę. Zrobiłam to tylko po to, aby było zabawnie, ale teraz żałuję. Wiem, że przeze mnie Sebastian pokłócił się ze swoją narzeczoną, a ja rozbiłam związek jego związek z Amelią. Chciałam również w podobny sposób zabawić się z Angelą, dlatego zatrudniłam niewinną dziewczynę Isabell, po to, aby mi pomogła. Na szczęście nie udało mi się to. Wcześniej opamiętałam się.
- To wszystko?
- Nie. Porwałam jeszcze Dianę, gdyż wtrącała się w nie swoje sprawy. Nie chciałam, aby poznała prawdę. Zwłaszcza, że to moja przyjaciółka.
I co mam teraz zrobić? Myślicie, że jeśli sprawię, żeby wszystko wróciło do normy, to przestanę cierpieć?
Amelia i Luzmilla przytaknęły.
- A, więc niech się tak stanie… Ale zaraz… nie mogę! Coś mnie hamuje. Wiem. To Sebastian. On kocha Christinę i nie chce, żeby kobieta przestała istnieć, pomimo, iż jest ona jego bratem.
- Mam pomysł – wstrąciła Luzmilla. – Nie potrafisz kogoś wskrzesić i nadać mu wyglądu Christiny?
- Pomyślę… Na cmentarzu jej grób pewnej kobiety. To była moja matka.
Widząc przerażenie na twarzach kobiet, Victoria dodała:
- Musiałam to zrobić. Nie pytajcie, dlaczego. Myślę, że teraz jej to wynagrodzę. Nie po to, osiągnęłam tak potężną moc, aby teraz się zmarnowała.


Post Scriptum

Tak, więc Victoria wskrzesiła swą matkę, nadając jej postać Christiny. Wcześniej jednak dla ostrożności wymazała pamięć Luzmilli i Amelii, w głębi serca dziękując im, że dzięki nim zrozumiała, w jaki sposób może się wybawić.
Christian ku swemu zdziwieniu przestał zmieniać się o szóstej rano w kobietę. Związał się z Amelią, którą poślubił i żyli razem długo i szczęśliwie. Jego siostra natomiast odnalazła się i odwzajemniła uczucia od dawna zakochanego w niej Alberto. Sebastiana i nową Christina połączyła wielka miłość, która nie rozdzieliła ich, aż do śmierci. Andrea nie rozpaczała z tego powodu, gdyż zrozumiała, że Sebastian nie był mężczyzną, o jakim zawsze marzyła. Pewnego dnia na dyskotece poznała kogoś innego, kto był dla niej księciem z bajki.
Jose Antonio został uniewinniony i związał się z Valerią.
Angela zrozumiała, że krzywdziła Martina. Postanowiła wrócić do niego i wynagrodzić mu swoją ignorancję.
Natomiast Milagros związała się z Charlie, Amanda z Andresem, a Victoria poślubiła Francisco. Stała się dobrą kobietą, która chciała przynosić światu, jak najwięcej miłości.

A dlaczego Luzmilla i Amelia wyglądały tak samo?
Obydwie dziewczyny spotkała miła niespodzianka. Okazało się, że obydwie były siostrami bliźniaczkami, okrutnie rozdzielonymi w przeszłości.
Amelia przestała narzekać na ból w kolanie. Zniknął wraz z dziwnymi wydarzeniami, które od dłuższego czasu gnębiły naszych bohaterów.

KONIEC
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ligia
Idol
Idol


Dołączył: 30 Mar 2007
Posty: 1435
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Columbia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:01:18 31-12-08    Temat postu:

Przepraszam cię bardzo, że nie skomentowałam ostatniego odcinka, ale nawet go nie zauważyłam. Myślałam, że nie piszesz nowych odcinków, bo ich nie zauważałam.

Świetny odcinek! A więc sprawczynią wszystkich nieszczęść w tej telenoweli okazała się być... Barbara Montesinos! Jestem bardzo zaskoczona. Przeniosłaś tą postać z Kobiety w lustrze. Fajnie to wszystko wymyśliłaś. Barbara nie mogła naprawdę umrzeć, bo na miała zbyt dużo ciężkich przewinień na sumieniu. Luzmila doradziła jej bardzo dobry sposób na wymazanie tego wszystkiego. Dusza kobiety wreszcie będzie mogła spocząć w spokoju. Piękne zakończenie. Wszyscy są szczęśliwi. Gratuluje ci, Bloody tej świetnej teli. Miałaś wspaniały pomysł i bardzo dobrze go zrealizowałaś. Jednocześnie przepraszam, że tak rzadko komentowałam.

Pozdrawiam!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bloody
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 23 Lut 2007
Posty: 4501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:30:25 01-01-09    Temat postu:

Nie szkodzi, nawet nie wiesz, jaką przyjemność sprawiłaś mi tym, że to skomentowałaś Trochę przykro mi było, bo tyle osób czytało tą telkę, a nikt nie skomentował ostatniego odcinka. Ale dziś to się zmieniło, za co jestem bardzo wdzięczna I miło mi, że koniec się podobał, bo bałam się, że mi nie wyszedł
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 24, 25, 26
Strona 26 z 26

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin