Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

7. SERIA
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 18, 19, 20  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Forum Zagraniczne / Pogoda na miłość
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
*justyssia*
Motywator
Motywator


Dołączył: 09 Paź 2006
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 2:49:30 16-11-09    Temat postu:

OTHforever napisał:
Czy język polski jest aż tak obciachowy żeby go używać

Nie, nie jest obciachowy, po prostu czasem jakieś słowo/wyrażenie angielskie lepiej oddaje moje nastawienie/emocje aniżeli polskie albo po prostu nie znam/nie mogę znaleźć polskiego odpowiednika.

Pulek napisał:
Jest wiele ludzi ktorych poziom j.angielskiego jest niestety za niski zeby rozumiec niektore sformułowania

Mogą zapytać o to użytkownika lub użyć słowników w sieci...

Pulek napisał:
i nie bedziesz mi tu grzać w czape ze np mieszkasz w anglii i tak ci sie na jezyk naciska etc etc.

Po raz pierwszy i ostatni w tym poście odniosę się do angielskiego słowa/powiedzonka, gdyż pasuje ono tutaj ono idealnie. Zapewnie wiesz, co powiadają o "assuming"?... Jeżeli tak, to nie mam już nic do dodania.

Pulek napisał:
Takze jesli myslisz ze to jest fancy to sie grubo myslisz zwlaszcza biorac pod uwage z jakimi bykami to robisz

Zatem jako osoba teoretycznie dużo lepiej lepiej zagłębiona w temat, miast świecić emotikonkowymi śmichami-chichami, mogłabyś uświadomić laika, jakie to błędy popełnił, chociażby po to, żeby w przyszłości, kiedy to laik będzie popisywał się na jakichkolwiek forach, nie drażnił oczu tych mądrzejszych błędami trzecioklasisty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pulek
Generał
Generał


Dołączył: 31 Sie 2006
Posty: 8058
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: Elmo
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:22:22 16-11-09    Temat postu:

Wiesz, mnie byki nie draznia bo myslic sie rzecz ludzka - co mnie smieszy to to jak ktos popisujac sie pisze z bykami - zacznij od tego ze nie ma takiego slowa jak "fraking" - raczej 'freaking'. I wiesz... mnie nie obchodzi na jakim poziomie z ang jestes - co mnie natomiast obchodzi to to ze jestesmy na forum na ktorym uzywa sie jezyka polskiego i nie wciskaj mi kitu ze nie moglas znalezc odpowiednika do wiekszosci slow badz wyrazen jakich uzylas w swoim poscie. I dlaczego to osoby ktore nie maja dobrej znajomosci jezyka angielskiego powinny sie meczyc i sprawdzac co drugie slowo uzytkownikow zeby zrozumiec o co im biega? A moze to Ty wysililabys sie i laskawie PRZETLUMACZYLA slowo z ang na polski-przeciez slowniki sa wszedzie I jak widzisz nie tylko mnie to drazni. Nie zamierzam tego tematu kontunuowac.

Wracajac do tematu,
Wiecie co mi sie podoba w OTH? Te podklady muzyczne do czesci odcinkow. Zawsze sa fajnie dobrane - tylko ze wtedy musze czasem sluchac odcinka przez sluchawki bo mnie muzyka rozprasza i sie nie moge skupic na slowach bohaterow

Nie wiem czy juz tu pisalam na temat Brooke. Wnerwilam sie strasznie na nia w ost odcinku (kiedy ja sie na nia nie wnerwiam ) BOze ale zrobila szum z tym dzieckiem - dziewczyna 23 lata i juz swiruje bo nie ma dziecka jakby juz bynajmniej menopauze przechodzila. Jesli zrezygnuje z antykoncepcji (tak wywnioskowalam po tym jak piguly wyrzucila do smieci ) to zachowa sie bynajmniej nie fajnie w stosunku to Juliana i na jego miejscu wlasnie za to bym ja rzucila. Co jak co, ale w zwiazku nalezy byc w porzadku do drugiej osoby a jak widac to ona zacznie go piersza oszukiwac.


skorki za posta pod postem zle mi sie wyslalo Brooke usun jeden prosze.


Ostatnio zmieniony przez Pulek dnia 11:23:54 16-11-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
OTHforever
Detonator
Detonator


Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 475
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:50:39 16-11-09    Temat postu:

Pulek ma rację co do języka itd. tylko tyle napiszę na ten temat.
co do muzyki, takk to jest to, co się nie zmienia, OTH ciągle, od początku trzyma poziom jeżeli chodzi o ścieżke dźwiękową.
co do Brooke też masz rację(zaraz bedzie ze sie podlizuje czy coś ) ale kurcze młoda kobieta(nawet można powiedzieć dziewczyna) a zachowuje sie jak co najmniej od 5 lat starająca się o dziecko niemal czterdziestolatka... i jeszcze jest bardzo zawiedziona, a przecież sie zabezpieczała, więc to chyba było jasne ze praktycznie nie ma szans na ciąże. Moze Julian nie jest idealny ale stawia sprawę jasno, jeszcze nie teraz. powtórze sie teraz z poprzedniego posta ale przecież oni nie są nawet małżeństwem, nie zebym była jakaś bardzo konserwatywna z tym ślubem ile oni sa ze soba? kilka miesięcy? bo chyba rok to jeszcze nie minął poprawcie mnie jeśli się mylę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Brooke
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Paź 2006
Posty: 14405
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Tree Hill
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:17:04 16-11-09    Temat postu:

Zgadzam się co do Brooke jeśli odstawi tabletki bez wiedzy Juliana zachowa się beznadziejne.
Co do waszej rozmowy o angielskim to jest temat poświecony temu językowi w ktorym można sobie popisac tu jest polskie forum więc wypowiadajmy się naszym ojczystym językiem. Temat zakonczony mam nadzieje.
Pulek zobaczymy co da się zrobic ;]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
green_tea
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 08 Mar 2007
Posty: 4736
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 17:13:38 17-11-09    Temat postu:

No i teraz już jest jasne czemu Brooke przestala brac tabletki Jak mi jest jej szkoda. Tak strasznie marzyła o dziecku,a tu się okazuje, ze najprawdopodobniej nie będzie mogla miec dzieci...
Ogolnie odc strasznie smutny. Płakałam chyba 3 razy oglądając.
Najbardziej wkurzyly mnie 2 osoby. Millie i Haley. Mam naidzeje,ze Brooke zwolni tą pierwszą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pulek
Generał
Generał


Dołączył: 31 Sie 2006
Posty: 8058
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3
Skąd: Elmo
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:23:08 18-11-09    Temat postu:

green_tea napisał:
No i teraz już jest jasne czemu Brooke przestala brac tabletki Jak mi jest jej szkoda. Tak strasznie marzyła o dziecku,a tu się okazuje, ze najprawdopodobniej nie będzie mogla miec dzieci...
Ogolnie odc strasznie smutny. Płakałam chyba 3 razy oglądając.
Najbardziej wkurzyly mnie 2 osoby. Millie i Haley. Mam naidzeje,ze Brooke zwolni tą pierwszą.


Napewno zajdzie... tak to jest w serialach

NO Clay spieprzyl sprawe..... ale go ostro potraktowal Nate i Hales..... Tez nie rozumiem o co mu chodzi z tym ze kreci z Quinn. Moze sie spotykac z kim chce przeciez... Takze..... Clay popelnil blad ale... przyjaciele sobie wybaczaja nie takie rzeczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
green_tea
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 08 Mar 2007
Posty: 4736
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 14:37:09 18-11-09    Temat postu:

Dokladnie, zle zrobił, ale bez przesady. Wychodzi na to, ze tylko Clay miał obowiązek wspierać Nathana i być oddanym przyjacielem. No i oczywiście kariera Claya też się w ogóle nie liczy. Tylko Nathan jest ważny...
A Quinn ma prawo robić ze swoim życiem co chce. I Haley nie ma prawa nia dyrygować. Sama jakoś nie miała skrupułów kiedy wyjeżdżała z Chrisem w trasę...Uwielbiam Naley, ale ostatnio na prawdę przesadzają. Ja wiem, ze sporo przeszli, ale wygląda to tak, jakby tylko oni mieli prawo do szczęścia. Uczucia Claya, Quinn, czy kogokolwiek się nie liczą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Brooke
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Paź 2006
Posty: 14405
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Tree Hill
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:28:04 18-11-09    Temat postu:

Nie oglądałam 10 odc ale po waszych wpisach chyba niechce normalnie..
Naprawde współczuje Brooke...rozumiem ją swietnie..ja również pragne miec dziecko(nie w tej chwili) i gdybym dowiedziała się o czymś takim to bym się załamała...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
*justyssia*
Motywator
Motywator


Dołączył: 09 Paź 2006
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 21:34:03 18-11-09    Temat postu:

Pulek napisał:
zacznij od tego ze nie ma takiego slowa jak "fraking" - raczej 'freaking'.

Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. "Fraking" to nawyk po cenzurze przekleństw, gdzie lepiej trochę zmienić słowo niż zobaczyć w to miejsce kilka gwiazdek A przekleństwo nawet w innym języku pozostaje przekleństwem.

Pulek napisał:
nie wciskaj mi kitu ze nie moglas znalezc odpowiednika do wiekszosci slow badz wyrazen jakich uzylas w swoim poscie.

Napisałam również, że to albo czasami takie czy inne słówko lepiej oddaje moje nastawienie i emocje niż odpowiednik polski.

Wiem, co było, "temat zakończony", ale postanowiłam odpisać przynajmniej tam, gdzie moje odpowiedzi są uładzone i, mam nadzieję, nieobrazoburcze. Celem wyjaśnienia.




Odcinka jeszcze nie oglądałam (ale czytałam opinie i opisy), ale pozwolę sobie skomentować parę rzeczy, do których znajomość odcinka nie jest mi potrzebna

green_tea napisał:
Sama jakoś nie miała skrupułów kiedy wyjeżdżała z Chrisem w trasę...

Porównajmy:
Quinn wyjechała bez słowa.
Nathan wiedział, gdzie jest Haley.
Quinn aktywnie uczestniczy w "związku" z Clayem.
Chris dwa razy pocałował Haley, z czego ona raz się wycofała i dała mu opr. Poza tym nie było nic innego.
Quinn wyjechała, bo David przestał być romantycznym naiwniakiem i zarzucił część swoich kreatywnych aspiracji. Teraz się liże z facetem, który ma wielką chatę, mnóstwo kasy i zero kreatywnych ambicji.
Haley wyjechała, bo chciała wykorzystać daną szansę, a poza tym wiadomo - Nathan jej dał ultimatum, to ona robi na przekór
Quinn ma gdzieś swojego męża, nie wyprowadziła go z błędnego przekonania, że spała z Clayem, nie przeszkadza jej fakt, iż nadal jest małżonką Davida.
Haley żałowała i odrobiła więcej niż wystarczająco swoją pokutę.
Kiedy ktoś coś mówi Quinn na ten temat, święta krowa od razu się obraża i oczywiście druga osoba powinna zamilknąć.
Haley nie udawała, że nie zrobiła źle, potrafiła przyjąć traktowanie Nathana i Peyton.

Podsumowując? Haley zrobiła źle, ale miała swoje powody, a przede wszystkim - żałowała i się poprawiła. Natomiast Quinny szczęśliwie sobie cudzołoży i ma wszystko inne w nosie, no bo przecież na myśl o Clayu zapala się jej mózg między nogami, to jest fajnie! A najlepsze jest to, że wg Marka to jest ciekawe i że powinnam ją kochać. Jeszcze czego!

green_tea napisał:
Wychodzi na to, ze tylko Clay miał obowiązek wspierać Nathana i być oddanym przyjacielem. No i oczywiście kariera Claya też się w ogóle nie liczy. Tylko Nathan jest ważny...

Karierą Claya są kariery jego klientów, więc jeżeli o rzeczone kariery nie potrafi zadbać z najlepszym skutkiem dla wszystkich stron, to jego własna stacza się, że tak powiem, w dół. To jest jego zadanie, którego sam się podjął i za które bierze ciężkie pieniądze. Jeżeli leci sobie w kulki, to nie jest to wina Nathana. Jeżeli zobowiązał się wobec Nathana, że będzie dbał o jego interesy od strony kontraktów, pieniędzy itp., to normalne jest, że on na nim polega i ewentualne pretensje lub zachwyty kieruje do niego. A Clay zawsze może zrezygnować, jeżeli nie czuje się na siłach
I w co Clay wkładał swoje pomysły, czas i zaangażowanie, kiedy kończył już króciutką rozmowę z menadżerem klubu, w której powtarzał ciągle oklepane slogany na temat Nathana? Obawiam się, że nie było to ani aktywne wykańczanie Reniaczki ani nawet kariery innych jego klientów...

green_tea napisał:
Uczucia Claya, Quinn, czy kogokolwiek się nie liczą.

Uczucia Quinn? Raz, że bardzo prawdopodobne jest, że jedynym szczerym uczuciem u Quinn jest chuć, bo na wsparcie, lojalność jej rodzina nie mogła i nie może liczyć, nie mówiąc o miłości (prawdziwej) i lojalności wobec męża. Dwa, że podjęła bardzo poważne zobowiązanie, z którego jeszcze się oficjalnie nie wyplątała. Trzy, dla niej nie liczą się niczyje uczucia, Davida potraktowała jak ostatnią szmatę. Nie miała w sobie za grosz litości do niego, nie miała serca, aby wspierać siostrę w czasie skandalu i zwiała sobie do Claya, bo "sprawy zrobiły się trudne", natomiast o dziwo ma mnóstwo współczucia i sympatii do agencika, ciekawe dlaczego. Może dlatego, że chciałaby, żeby przeleciał ją na wszystkie możliwe sposoby Ale kiedy i to zadurzenie się skończy, on też dostanie specjalne względy od Quinn a.k.a. "Skończył się twój okres przydatności, teraz masz bęcki jak ostatni pajac", a ona bez mrugnięcia okiem wyruszy w dal szukać nowej ofiary.


---


Przydatność i sprawność Claya jako agenta chyba najlepiej opisuje fakt, że to Nathan musiał go poinformać o tym, że kontrakt przepadł...


Ostatnio zmieniony przez *justyssia* dnia 3:13:46 19-11-09, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Brooke
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Paź 2006
Posty: 14405
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Tree Hill
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:35:09 19-11-09    Temat postu:

Odcinek strasznie smutny.

Jak dla mnie zachowanie Nata i Hales beznadziejne. Każdy popełnia błędy a Nate powinnien wiedziec o tym najlepiej..!Clay zawalił sprawe ale miał dobre intencje. To że nie wyszło nieznaczy że trzeba postępowac w taki a nie inny sposob.Nate pokazał jakim jest przyjacielem..bravo..zresztą Haley nie była lepsza..pierwszy raz aż tak niepodobało mi sie ich zachowanie..
Co do dibła wogóle chcą od Quinn i Clay..! Cholera to ich sprawa czy sie spotykaja czy nie...czy sypiaja ze soba czy nie! Jak wogole Nate może zabraniac mu cos takiego! kazdy ma swoje prywatne życie a praca nie jest tylko pracą..!

Quinn dobrze oceniła sytuacje..ale to też dlatego że spotyka się z Clayem..ogolnie fajnie mi się ją oglądało.

Julian...hmhh...ciesze się że tak wsparł Brooke i powiedział że chce miec dziecko z nią niewiedząc że Brooke nie może w nią zajsc..mam nadzieje że zajdzie!!! strasznie mi było szkoda jak płakała...wkoncu jej marzenie legło w gruzach!

Dan...idiotaaa...chory człowiek!!

Milii jest beznadziejna ta akcja z pieniędzmi i słowa jakie powiedziała....szkoda tylko Moutha w tej całej sytuacji!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
green_tea
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 08 Mar 2007
Posty: 4736
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 17:13:15 19-11-09    Temat postu:

Cytat:
Porównajmy:
Quinn wyjechała bez słowa.
Nathan wiedział, gdzie jest Haley.
Quinn aktywnie uczestniczy w "związku" z Clayem.
Chris dwa razy pocałował Haley, z czego ona raz się wycofała i dała mu opr. Poza tym nie było nic innego.
Quinn wyjechała, bo David przestał być romantycznym naiwniakiem i zarzucił część swoich kreatywnych aspiracji. Teraz się liże z facetem, który ma wielką chatę, mnóstwo kasy i zero kreatywnych ambicji.
Haley wyjechała, bo chciała wykorzystać daną szansę, a poza tym wiadomo - Nathan jej dał ultimatum, to ona robi na przekór
Quinn ma gdzieś swojego męża, nie wyprowadziła go z błędnego przekonania, że spała z Clayem, nie przeszkadza jej fakt, iż nadal jest małżonką Davida.
Haley żałowała i odrobiła więcej niż wystarczająco swoją pokutę.
Kiedy ktoś coś mówi Quinn na ten temat, święta krowa od razu się obraża i oczywiście druga osoba powinna zamilknąć.
Haley nie udawała, że nie zrobiła źle, potrafiła przyjąć traktowanie Nathana i Peyton.

Podsumowując? Haley zrobiła źle, ale miała swoje powody, a przede wszystkim - żałowała i się poprawiła. Natomiast Quinny szczęśliwie sobie cudzołoży i ma wszystko inne w nosie, no bo przecież na myśl o Clayu zapala się jej mózg między nogami, to jest fajnie! A najlepsze jest to, że wg Marka to jest ciekawe i że powinnam ją kochać. Jeszcze czego!

Uczucia Quinn? Raz, że bardzo prawdopodobne jest, że jedynym szczerym uczuciem u Quinn jest chuć, bo na wsparcie, lojalność jej rodzina nie mogła i nie może liczyć, nie mówiąc o miłości (prawdziwej) i lojalności wobec męża. Dwa, że podjęła bardzo poważne zobowiązanie, z którego jeszcze się oficjalnie nie wyplątała. Trzy, dla niej nie liczą się niczyje uczucia, Davida potraktowała jak ostatnią szmatę. Nie miała w sobie za grosz litości do niego, nie miała serca, aby wspierać siostrę w czasie skandalu i zwiała sobie do Claya, bo "sprawy zrobiły się trudne", natomiast o dziwo ma mnóstwo współczucia i sympatii do agencika, ciekawe dlaczego. Może dlatego, że chciałaby, żeby przeleciał ją na wszystkie możliwe sposoby Ale kiedy i to zadurzenie się skończy, on też dostanie specjalne względy od Quinn a.k.a. "Skończył się twój okres przydatności, teraz masz bęcki jak ostatni pajac", a ona bez mrugnięcia okiem wyruszy w dal szukać nowej ofiary.

Tyle, ze Haley Nathana kochała. A mimo to wyjechała i złamała mu serce, bo ważniejsza była dla niej kariera. Nie zaprzeczała też wcale gdy Chris mowil w telewizji, ze są parą, choć wiedziała, że Nathan to ogląda. Ale to była Haley. Nie Quinn. Więc oczywiście jest usprawiedliwiona. A Quinn już Davida nie kocha. I nie wiem czemu wszyscy ją tak za tą potępiają. Widać było, że Quinn o Davida wciąż się troszczy,ale tylko troszczy. Celowo chciała by myślał, ze spała z Clayem. To był jedyny sposób by przestał o nią walczyć.

Zgadzam sie z Brooke - ani Nathan, ani Haley nie mają najmni9ejszego prawa mówić Clayowi,czy Quinn co ci mają robić ze swoim życiem. Sami nie są święci, sami popełnili masę błędów.
Clay popełnił błąd, zawalił, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Ale czy ten błąd mozna porównać z błędami Nathana, również dotyczącymi jego kariery. Policzmy-oddawanie meczy, bójka, przez którą wylądował na wózku, niemalże alkoholizm po wypadku. Jakos nie przypominam sobie by wtedy JEGO przyjaciele go opuścili. BA, Lucas był gotów wziąć na siebie winę za jego błędy. W ostatnim odc Haley powiedziała, że wszyscy przez coś przechodzą, ale to jest kariera i życie Nathana i one najbardziej się liczą. Rozumiem, że gdy prosiła Luke'a by wziął na siebie winę w 4 sezonie, to życie i kariera JEJ NAJLEPSZEGO przyjaciela się nie liczyły.
Wszystkie błędy Nathana zostały mu wybaczone. Haley również. Clay popełnił jeden i to w dobrej wierze. Chciał uzyskać dla Natha lepsze warunki bo w niego wierzył. I za to poniósł wysoką cenę.
wg mnie Naley zachowało się paskudnie w tym odc. Dlatego będę trzymać stronę Claya i Quinn, bo w mojej opinii w tym sporze to oni mają rację.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Brooke
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 21 Paź 2006
Posty: 14405
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Tree Hill
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:04:42 19-11-09    Temat postu:

oczywiście..Clay chciał dla Nata czegoś więcej..wierzył w niego zawsze...był przy nim..nprawde mam nadzieje że to się wyjaśni..i Nate zmądrzeje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
OTHforever
Detonator
Detonator


Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 475
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:08:53 19-11-09    Temat postu:

green_tea absolutnie się zgadzam. Clay walczył o Nathana, został jego przyjacielem, wspierał go... i co dostał w zamian? wszyscy wiemy. Nie udało się, ale każdy popełnia błędy i Nathan wie to najlepiej i sam dostawał w życiu tyle szans... a sam nie chce dać takiej Clayowi. Wiem że to dla niego bardzo ważne, ale dla Claya to jest równie ważne, Nathan ma kochającą rodzinę, przyjaciel a Clay? Nathana i Haley nie obchodzi to co się dzieje/działo w życiu Claya. Bo on jest zły, bo podoba mu sie siostra Haley? No bez przesady, on też ma prawo być znowu szczęśliwy i Quinn tak samo. może będą razem a może nie, ale niech to oni o tym zadecydują.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
*justyssia*
Motywator
Motywator


Dołączył: 09 Paź 2006
Posty: 256
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 17:51:26 20-11-09    Temat postu:

Brooke napisał:
szkoda tylko Moutha w tej całej sytuacji!

Po raz pierwszy od baaardzo dawna - mi też. Millie zrobiła się taka żałosna i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy...

Brooke napisał:
praca nie jest tylko pracą..!

Czym zatem jest praca?

green_tea napisał:
Tyle, ze Haley Nathana kochała.

Quinny też kiedyś Davida kochała. Podobno.
Ale tutaj nie jest ważne, co czuje Quinny, tudzież co czuła Haley. David nie cierpi przez to mniej. Nathan też nie cierpiał przez to mniej.

green_tea napisał:
Nie zaprzeczała też wcale gdy Chris mowil w telewizji, ze są parą, choć wiedziała, że Nathan to ogląda.

Tak nawiasem mówiąc, nie dali jej wtedy dojść do słowa.

green_tea napisał:
Ale to była Haley. Nie Quinn. Więc oczywiście jest usprawiedliwiona.

Haley nie jest usprawiedliwiona, bo jest Haley. Czy w poprzednim poście wyraziłam się za mało jasno? Ja wybaczyłam Haley, ponieważ wróciła na właściwą ścieżkę, żałowała, nie udawała, że nic się stało, była gotowa to odpokutować i od tamtego czasu nie wykręciła podobnego numeru.
Możesz sobie wmawiać, że ktoś nie lubi Quinn, bo jest uprzedzonym, zacietrzewionym idiotą, który swoich ulubieńców ze wszystkiego rozgrzeszy, a jej z niczego. Możesz sobie wmawiać, że „biedna” Quinn jest tylko i wyłącznie ofiarą ślepych widzów. Ale bardzo proszę - nie próbuj sugerować tego mi. Moje poglądy na temat tego i owego nie są jak chorągiewka na wietrze, zmienione przez jeden odcinek, ba!, jedną kwestię. Wiem, co piszę i dlaczego piszę. Jeżeli chcesz polemizować, to przynajmniej nie stosuj chwytów, które obliczone są na zero logiki i faktów, za to na mnóstwo emocji.
I bardzo przepraszam, że bezczelnie nie ignoruję szmacenia się Quinny i nie pieję z zachwytu nad nią i jej bezrefleksyjnym łajdactwem, za to śmiem nie obrzucać błotem Haley czy kogokolwiek za coś, co zrobili, a potem naprawili kilka lat temu.

green_tea napisał:
ani Nathan, ani Haley nie mają najmni9ejszego prawa mówić Clayowi,czy Quinn co ci mają robić ze swoim życiem.

Za to Quinn ma prawo mówić Nathanowi, kogo ma zostawić w pracy dla siebie. Ma też prawo zaszczekiwać Haley, walić farmazony o tym, że nie powinni zwalniać Claya, który ewidentnie nawalił, podczas gdy ona bez skrupułów rzuciła Davida, kiedy przestał odpowiadać jej wydumanym wyobrażenie, a teraz sobie szczęśliwie romansuje z innym i nie czuje najmniejszego żalu.
Nie to żeby Naley miało prawo ciągle im o tym dogadywać. Nathan - jeżeli to jest dla niego tylko kwestia jego kariery - to powinien zwrócić się tylko do Claya od nieprzedkładanie kobiety nad interesy - i tyle. Jeżeli coś więcej, nie widzę powodu, dla którego nie mógłby wyrazić opinii np. na temat, hmm, jej GMIZIENIA SIĘ Z CLAYEM BEZ ROZWODU (co nawiasem mówiąc jeszcze _nie_ oznacza jakiegoś zakazu). Gdyby powiedział np. "Absolutnie obrzydza mnie to, że obmacujesz się z Clayem, chociaż masz męża, i nie zamierzasz z tym przestać, ale skoro tak bardzo cię grzeje, to rób, co chcesz.", to mi by to absolutnie wystarczyło z jego strony na cały sezon i nie musiałby już nawet nic komentować.

green_tea napisał:
Sami nie są święci, sami popełnili masę błędów.

Zdecyduj się w końcu. Quinn może krytykować innych, chociaż zdradza męża, za to np. Haley ma się zamknąć, bo kiedyś zostawiła Nathana. Wóz albo przewóz. Taaa, i to ja jestem zaślepiona i niesprawiedliwa wobec bohaterów, buhahaha.
Wiem, że może się niektórym wydawać, że oni to robią dla sportu, bo przecież z jakiego innego powodu, ale ich błędy są właśnie dobrym punktem wyjścia. Bo wiedzą, w jakie bagno można się wplątać, jeżeli się nie uważa i jest się głupim.
I dlaczego Nathan ma milczeć, bo coś tam kiedyś zrobił? Clay zawalił mu kontrakt z Bobcats. Ma go za to pogłaskać po głowie, a potem nadstawić oba policzki, klatę i tyłek? Nawet jeżeli będzie grzeczny jak baranek i da mu całą rodzinę do zniszczenia w imię milczenia, bo zrobił kiedyś kilka brzydkich rzeczy, Clay jako agent pozostanie konowałem.
Zresztą, wskażcie mi tego bohatera, który w OTH nigdy nikogo nie pouczał.

green_tea napisał:
A Quinn już Davida nie kocha. I nie wiem czemu wszyscy ją tak za tą potępiają.

Jeżeli w ogóle go kochała. Chyba raczej była w nim mocno zadurzona. Prawdziwa miłość _nigdy_ się kończy, no ale teraz miłością jest każde ściskanie w dołku czy motylki w brzuchu, to no mamy również w realu takie kurioza jak Quinn, co nagle im się „miłość kończy”. ALE! Abstrahując od tego – Quinn z własnej nieprzymuszonej woli wzięła z nim ślub, obiecała mu „aż do śmierci”. Wzięła odpowiedzialność za niego i jego uczucia. Jeżeli składa się dobrowolnie takie obietnice, to wypadałoby się tego trzymać. To nie jest po to, żeby mieć glam ślubu w czasie, kiedy motylki grają marsza. A przynajmniej mogła spróbować i z nim porozmawiać, a nie zwiewać bez słowa, a następnie zadawać się z kolesiem, który ma wszystkie te cechy, które tak ją obrzydzały w Davidzie.


green_tea napisał:
Widać było, że Quinn o Davida wciąż się troszczy,ale tylko troszczy. Celowo chciała by myślał, ze spała z Clayem. To był jedyny sposób by przestał o nią walczyć.

LOL do potęgi entej!
Będę okrutnie, bezczelnie szczera. Może jestem głupia, może nie rozumiem tu jakiejś wyższej logiki, która wykracza grubo ponad moją inteligencję, ale… Czy naprawdę wierzysz w to, co piszesz? Pytam absolutnie poważnie. Troską - bezpardonowe porzucenie bez słowa, brak jakichkolwiek wyjaśnień, odjechanie na oczach swojego podpitego, przybitego męża, pielęgnowanie w nim przekonania, że go zdradziła? Jeżeli to ma być troska w wykonaniu Quinn, nie chcę widzieć jej nienawiści. Gdyby miała dla niego jakiekolwiek ciepłe uczucia, to by mu wyjaśniła, dlaczego nie chce z nim być i by go potraktowała z elementarnym szacunkiem i poczekała do uzyskania rozwodu na obmacywanie się z nowym kochasiem. Quinn chciała tylko, żeby ten bezczelnie w niej zakochany mąż dał jej święty spokój. Osiągnęła swój cel. A że przy okazji łamała mu raz po raz serce…? Cóż, cel uświęca środki.
„Z takimi żonami (i siostrami) nikt nie potrzebuje wrogów.”

green_tea napisał:
Clay popełnił błąd, zawalił, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Ale czy ten błąd mozna porównać z błędami Nathana, również dotyczącymi jego kariery. Policzmy-oddawanie meczy, bójka, przez którą wylądował na wózku, niemalże alkoholizm po wypadku.

Raz, że jeżeli Nathan sobie coś schrzanił w swojej karierze, mniej lub bardziej świadomie, to jego sprawa. Niech się nawet potnie żyletką, jeżeli najdzie go ochota. Jego życie, jego konsekwencje, jego kariera. Clay natomiast świadomie podjął się dobrowolnego zobowiązania wobec kogoś innego i w pewnym sensie odpowiedzialności za Nathana i, co najgorsze, jego błąd nie wynikał z jednorazowej głupoty. Dwa, Clay od samego początku wykazywał się nadzwyczajną n i e k o m p e t e n c j ą. Nie był w stanie załatwić Nathanowi więcej niż jednego kontraktu reklamowego, zamiast zaskoczyć Reniaczkę zmasowanym odporem, pozwolił jej swobodnie hasać i gdyby nie Dan, byłoby teraz jeszcze gorzej w tej sprawie, jego ratowanie kariery Nathana polegało na pustych radach i 30-sekundowo banalnych rozmowach z oficjelami co drugi odcinek. Nawet nie był na bieżąco! Czy dowiadywał się kogo ewentualnie Bobcats chcieliby wziąć na pozycję Nathana, itp.? Nie. Gdyby połowę czasu i energii, które poświęcił w tym odcinku na motanie się w potrzasku, przeznaczył w innych na załatwianie spraw Nathana, to dzisiaj nie byłoby tej dyskusji. A co najgorsze – Clay „zajmujący się sprawami Nathana” zaczął grać pierwsze skrzypce dopiero wtedy, gdy sprawy przybrały niekorzystny obrót dla niego. Już o tym pisałam – to był bardzo duży błąd. Clay został przedstawiony jako agent Nathana, żeby ludzie spojrzeli przychylniej na nową postać w 7. sezonie, ale Clay jako agent miał bardzo mało czasu ekranowego.

green_tea napisał:
Rozumiem, że gdy prosiła Luke'a by wziął na siebie winę w 4 sezonie, to życie i kariera JEJ NAJLEPSZEGO przyjaciela się nie liczyły.

I jaki ma to związek z obecną sytuacją? Zachowała się egoistycznie, w chwili desperacji popełniła błąd. No i? Przynajmniej nie trwała w tym błędzie przez dłuższy czas, jak niektórzy.
Podstawowe pytanie: czy potrafisz bronić swoich Clinn bez ciągłego przypominania o błędach innych? Bo Haley, bo Nathan tamto. Nawet jakby byli cały czas ultraświęci, to nie znaczy, że Clay by nie nawalił.
Odwołując się do błędów innych, nie udowadniasz, że Clay i Quinny są fajni/lepsi od innych, podkreślasz, że inni są gorsi od nich (wg ciebie), a w takim razie żadna to dla nich nobilitacja. Czy chłopak nr 1 powinien się cieszyć, że dziewczyna go wybrała tylko dlatego, że alternatywa - chłopak nr 2 - wydawała się jej jeszcze gorsza?

green_tea napisał:
Wszystkie błędy Nathana zostały mu wybaczone. Haley również.

Nie jest powiedziane, że błędy Claya nie zostaną mu wybaczone. Co nie znaczy, że "wybaczenie" powinno - wg mnie - obejmować przywrócenie do pozycji agenta Nathana. Teraz się kaja, ale jego niekompetencja ma o wiele głębsze źródła i dopóki on nie popracuje nad swoim stosunkiem do pracy i załatwianiem interesów, to obawiam się, że zwyczajnie mu nie będzie wychodziło. I nie rozumiem za bardzo, dlaczego Nathan powinien składać zaufanie w kwestii zawodowej do takiej nieudolnej osoby tylko dlatego, że jest ona jego przyjacielem...

green_tea napisał:
Chciał uzyskać dla Natha lepsze warunki bo w niego wierzył.

Szczerze mówiąc, dziwi mnie, że taki stary byk jak Clay myślał, że może stawiać nie wiadomo jak nierealistyczne żądania w kwestii kontraktu koszykarza, który gra w NBA niecałe dwa lata, ale cóż... Na to jeszcze można przymknąć oko, wszak Mark nie taki kit wciskał.

OTHforever napisał:
Bo on jest zły, bo podoba mu sie siostra Haley?

Jeżeli już można powiedzieć, że Clay jest zły, to nie dlatego, że mu się ktoś podoba, tylko dlatego, że nie potrafi się rozeznać, kiedy może sobie pofolgować, a kiedy przyłożyć się do pracy. Niechby najpierw wszystko Nathanowi załatwił, a potem to może nawet przerabiać z nią całą Kamasutrę (rzyg). Nie powiem, żeby wchodzenie z bliższy związek z gównem produkcji Quinn było szczególnie mądre, ale jeżeli nie boi się, że go potraktuje z taką samą „miłością” co Davida, niech robi, co chce. Jeszcze sam się będzie kajał, ale jakby co, będzie odpowiadał za tylko on sam.

OTHforever napisał:
i co dostał w zamian? wszyscy wiemy.

Tak, został zwolniony, kiedy nie spełnił oczekiwań swojego klienta. Niespotykane
A zanim został zwolniony, dostawał ciężką kasę.

OTHforever napisał:
Wiem że to dla niego bardzo ważne, ale dla Claya to jest równie ważne,

Najwyraźniej nie aż tak ważne, skoro przedłożył piwko z Quinny nad bycie na bieżąco z kwestią kontraktu Nathana.

OTHforever napisał:
Nathana i Haley nie obchodzi to co się dzieje/działo w życiu Claya.

A dlaczego on sam im o tym nie powie? Podobno Nathan to jego "najlepsiejszy przyjaciel", ale jemu się nie zwierzył, za to Quinn - tak. Cóż, Markowa logika Okropne, że nie zapytują go ciągle o jego życie, skoro on sam udaje, że wszystko w porzo Quinn co prawda coś napomknęła, ale było to tak miałkie i słabe, że bardziej brzmiało jak wymówka.

Piszecie o błędach Haley, Nathana, ale zważcie na jedno. Np. w kwestii Nathana. Tak, pobił się, przeleciał przed szybę, wylądował na wózku, pił. Ale np. menedżerowie Bobcats nie zatrudnili go kiedyś dlatego, że tacy są wielkoduszni i mu wybaczyli. Zatrudnili go, bo tamto to był czas przeszły, a on miał to, czego oczekiwali - umiejętności. Natomiast gdyby zaczął zawalać kolejne mecze, to by już raczej musiał drżeć o posadkę. Tak samo - to, że Clay by sobie zatrudnił fatalnego robotnika do malowania ścian, nie ma żadnego związku z jego "agentowaniem" Nathanowi, zaś jego nieudolne "agentowanie" nie ma żadnego związku z tym, czy np. dobrze całuje czy nie. Natomiast jego nieudacznictwo w tejże kwestii ma ogromny związek z byciem lub też nie agentem Nathana.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
OTHforever
Detonator
Detonator


Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 475
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 2/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:06:30 20-11-09    Temat postu:

ale zrozum że Nathan wcześniej nie traktował Claya jako zwykłego managera/agenta co działało również w drugą stronę. a to że im nie powiedział o żone, w pełni go rozumiem, są ludzie którzy nie ze wszystkimi chcą rozmawiać o takich sprawach.Pamiętaj że od tej sprawy po tak długim czasie zwierzył sie Quinn a ze akurat jej, widocznie uznał ze jest odpowiednią osobą by poznać jego cierpienie, uczucia. Prawda jest taka ze byli przyjaciółmi ale Nathan nie bardzo interesował się zyciem czy przeszłością Claya a sam ciągle otrzymywał od niego wsparcie, Clay pokochał Jamiego, Haley a przede wszystkim samego Nathana stał się częścią ich rodziny...Miał chwilę słabości, popełnił błąd działał w dobrej wierze, jakkolwiek by to nie brzmiało.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Forum Zagraniczne / Pogoda na miłość Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 18, 19, 20  Następny
Strona 15 z 20

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin