Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Angeles... sin limites - Odcinek 35 (10.02)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 21, 22, 23  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dudziak
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:16:18 15-10-11    Temat postu:

Bardzo fajnie się zaczyna Celeste i Scarlet będą się częściej spotykały, ciekawe co z tego wyniknie Póki co najbardziej zainteresowała mnie postać Pilar. Chociaż Scarlet też jest bardzo ciekawą postacią. Teresa ma już nowego narzeczonego. Ciekawa jestem ile z nim będzie... To czekam na next
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:28:58 15-10-11    Temat postu:

Dudziak, cieszę się, że Ci się podoba. Scarlet jest główną postacią, Pilar i reszta są pierwszoplanowe, więc miedzy nimi będzie dużo scen.
Wszystko wskazuje na to, że na razie Teresa i Antonio nie mają zamiaru się rozstawać, ale...
Dzięki za komentarz. A teraz odcinek 3



Przyjrzała się odbiciu w lustrze. Jej matkę należałoby odstrzelić za to, co zrobiła tym razem. Scarlet zdawała sobie sprawę, że oddanie obowiązku zamówienia [link widoczny dla zalogowanych] w ręce jej matki jest kiepskim pomysłem, ale nie sądziła, że do tego stopnia! Sukienki jakie na ten rok wybrał samorząd uczniowski, któremu przewodziła oczywiście jedna z Księżniczek, Rosita Silva, i tak były wystarczająco "nieodpowiednie", jeśli brać pod uwagę jej osobistą opinię. Jednak po zabiegach poprawkowych Teresy, jej "mundurek" wyglądał jakby nadawał się na przyjęcie Haloween'owe z motywem szkolnym, a nie na codzienne zajęcia. Była z pięć centymetrów krótsza niż być powinna, a poza tym dopasowana na tyle, że głębszy oddech mógł sprawić, że guziki mogłyby strzelić. Scarlet mogła pochwalić się szczupła sylwetką, jednak do figur modelki sporo jej brakowało. Była niska, co jeszcze bardziej uwidaczniał krój sukienki i obowiązkowe w jej szkole granatowe zakolanówki. Dziewczyna westchnęła i zapięła pasek przy czarnym [link widoczny dla zalogowanych] na siedmio - centymetrowym obcasie. Będzie musiała zamówić nowy mundurek o normalnych wymiarach, jednak dzisiaj już nie mogła nic zrobić. Zerknęła na ścienny zegar sprawdzając jak stoi z czasem, spięła włosy w wysokiego kucyka na czubku głowy i zarzuciła marynarkę z logo szkoły chwytając w przelocie plecak od Prady, prezent od mamy. Zbiegła na dół, do jadalni i uśmiechnęła się do matki i Antonia, do którego obecności zdążyła się już przyzwyczaić.
- Nie zjesz śniadania? - Zapytała Teresa wychylając się zza tygodnika o modzie. Widząc naganę w jej wzroku, Scarlet posłusznie usiadła naprzeciw narzeczonego matki i chwyciła tosta.
- Jak spałaś? - Antonio uśmiechnął się do jedzącej w szybkości chomika* Scarlet.
- Świetnie - brunetka złapała szklankę z sokiem pomarańczowym i wychyliła ją duszkiem. - Muszę biec, bo spóźnię się pierwszego dnia, a muszę jeszcze podjechać po Pilar. - Złapała za plecak i wstała ruszając w stronę wyjścia. Po chwili jednak się odwróciła z miną, jakby własnie sobie o czymś przypomniała. Wróciła się i nachyliła się nad policzkiem matki składając na nim pocałunek.
- Miłego dnia, kochanie. - Teresa uśmiechnęła się do córki, co naprawdę rzadko jej się ostatnio zdarzało.
- A ja nie dostanę buziaka na pożegnanie? - Dobiegł ją głos Antonia, gdy stała już w drzwiach. Rozważyła w myślach za i przeciw stwierdzając, że byłoby niegrzeczne, gdyby nie pożegnała się z kandydatem na ojczyma, nieważne jak bardzo ją krępował. Ponownie zawróciła do jadalni i pocałowała go krótko w policzek, po czym szybko wybiegła z jadalni, nie słysząc już życzeń "Powodzenia w szkole" od mężczyzny. Po pięciu minutach trąbiła już pod drzwiami posesji Roblesów czekając na przyjaciółkę. Pilar wybiegła z rezydencji po drodze zaczepiając marynarką o klamkę i rozsypując książki. Scarlet roześmiała się widząc niezdarność koleżanki i wyskoczyła z [link widoczny dla zalogowanych] ruszając na pomoc.
- Ale on mnie wkurza! - Jęknęła Pilar zbierając w pośpiechu książki i ładując jej do torby.
- Kto? Twój dziadek? - Zapytała Scarlet otrzepując marynarkę dziewczyny.
- Gdzie tam! Ten nowy ogrodnik, gapi się, jakby było na co! - Scarlet uniosła brwi, ale nie skomentowała wybuchu koleżanki. - Twój mundurek wygląda jakby się skurczył! - Parsknęła Pilar, gdy wysiadły już pod szkołą.
- Dzięki, bardzo zabawne. - Pilar miała to szczęście, że nikt nie wtrącał się w jej styl ubierania, dobór przyjaciół czy wyniki w nauce. Po śmierci rodziców jej wychowaniem zajął się dziadek, który nie miał pojęcia jak wprowadzić nastolatkę w dorosłe życie, więc uznał, że najlepiej sama się sobą zajmie. Tak więc mundurek Pilar leżał na niej idealnie i był wymaganej długości. Scarlet westchnęła i pokręciła głową.
- Wiesz, możemy się zamienić. Mi długość nie przeszkadza, choć na obcisłość nie mam żadnego wpływu. - Uśmiechnęła się dziewczyna i poprowadziła przyjaciółkę prosto do łazienki dla dziewczyn. Po chwili mundurki zmieniły już właścicielki, a Scarlet uśmiechała się jakby zapaliło się w niej wewnętrzne światełko.
- Kogo my tu mamy? Carneli i Robles, jeszcze nie w klasie? Myślałam, że wy zawsze przepisowo przed dzwonkiem. - Celeste nie zamierzała odpuścić Scarlet nawet w pierwszy dzień. Miała ciężki weekend i musiał odreagować.
- Myślałaś? Ciekawe... - Rzuciła z przekąsem Pilar trzymając pod rękę Scarlet.
- W przeciwieństwie, co do niektórych, czasem myślę. - Warknęła blondynka patrząc ze złością na obie brunetki.
- Wiesz, masz coś na zębach, o tu... - Uśmiechnęła się Scarlet wskazując na swoje górne jedynki. Razem z Pilar wyminęły wkurzoną Celeste i skierowały się w stronę klasy.
- Wyrabiasz się. - Rzuciła z podziwem Pilar.
- Nie mogę do końca życia dawać sobą pomiatać, prawda? - Starała się uśmiechnąć dziewczyna, co jednak nie do końca jej wyszło. Starcie z Celeste nadszarpnęło jej sporo nerwów.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12312
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:24:07 15-10-11    Temat postu:

Antonio to niezły cwaniak. Scarlet nie chcąc być niemiła czy niegrzeczna zgodziła się na całus w policzek dla "ojczyma". Choć tak bym go nie nazwała. Na kilometr widać jakimi zamiarami pała do Scarlet, ciekawe czemu matka dziewczyny tego nie zauważa? Jest aby tak ślepa? Spodobał mi się ten mundurek. Może jest za krótki, ale nawet ładnie się prezentuje.
Ciekawa jestem tożsamości ogrodnika Pilar, czyżby temu facetowi spodobała się jego mała "szefowa"? To by było bardzo ciekawe. Celeste oczywiście musiała wtrącić swoje trzy grosze bo inaczej nie byłaby sobą. Jednak brawo dla Scarlet, która nareszcie odważyła się strzelić do niej ciętą ripostą.
Czekam na więcej, pozdrawiam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CamilaDarien
Mocno wstawiony


Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 4018
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Cieszyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:20:16 16-10-11    Temat postu:

Genialny odcinek

Antonio chyba naprawdę ma chrapkę na Scarlett
Ciekawe co na to matka, jak się dowie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:52:15 16-10-11    Temat postu:

Matka Scarlet może po prostu ni chce nic widzieć, w końcu jest bardzo zakochana w Antoniu i sądzi, że on tak samo kocha ją.
Ogrodnik niedługo pojawi się w opowieści, jednak nie odegra w zbytniej roli w życiu uczuciowym Pilar, ponieważ Pili nie interesują... chłopcy
Celeste ma taki charakter, więc nie spodziewajmy się od niej za dużo.
Dzięki za komentarze, dziewczyny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:24:34 16-10-11    Temat postu:

Odcinki przeczytałam, ale sensowny komentarz dodam jutro.

Ps. Bardzo podobają mi się te "sygnaturki", w które wpisujesz numer odcinka.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:30:09 16-10-11    Temat postu:



- Cholera jasna! - Jęknęła Scarlet dając upust targającym ją emocjom. Nie mogła uwierzyć, że jej cudowny, wychuchany samochodzik odmówił posłuszeństwa i stanął na środku jakiejś zapomnianej przez Boga uliczki. Nie mogła liczyć na pomoc Pilar, która nadal znajdowała się w szkole na treningu cheerleaderek, więc mogła zwrócić się tylko do któregoś z domowników. Wyciągnęła telefon i wybrała numer domowy.
- Dom Carneli, słucham? - Po trzech sygnałach nareszcie dane było jej usłyszeć głos... Antonia? Scarlet odkaszlnęła zaskoczona i odezwała się.
- Hmm, tutaj Scarlet. - Nadal miała opory przed zwracaniem się do przyszłego ojczyma po imieniu, więc wolała używać formy bezosobowej niż jakiejkolwiek innej.
- Witaj, Scarlet. - Antonio odchylił się na fotelu z uśmiechem łowcy czyhającego na ofiarę. - Coś się stało? Nie brzmisz na szczęśliwą...
- Mój samochód, ja... - Scarlet odetchnęła głęboko starając się uspokoić. - Samochód mi wysiadł. Nie mam jak dotrzeć do domu. Czy Juan jest w domu i mógłby po mnie przyjechać? - Miała cichą nadzieję, że szofer matki kręci się gdzieś w pobliżu, choć były na to niewielkie szanse, gdyż Teresa zwykła wysługiwać się nim o tej porze w sprawach na mieście.
- Niestety, twoja matka wysłała go do galerii po zamówiony obraz - mężczyzna uśmiechnął się jeszcze szerzej słysząc panikę w głosie pasierbicy - ale chyba nie masz nic przeciwko, żebym ja po ciebie przyjechał? Akurat mam chwilę wolną. Tylko podaj adres.
- Ależ nie trzeba! Mogę zamówić taksówkę. - Scarlet wzdrygała się na samą myśl, że miałaby przebywać w towarzystwie przystojnego narzeczonego matki dłużej niż to było wymagane. - Na pewno jest p... Jesteś bardzo zajęty. - Przynajmniej miała taką nadzieję.
- Dla ciebie nigdy nie jestem zajęty, w końcu powinniśmy zacząć budować przyjazne relacje, prawda? - Scarlet zacisnęła dłonie w pieści i tupnęła nogą w geście irytacji, ale przecież nie mogła się nie zgodzić. Posłusznie wyrecytowała adres, który widniał na budynku nieopodal miejsca, w którym stała i się rozłączyła.
- "Dla ciebie nigdy nie jestem zajęty" - zaczęła przedrzeźniać Antonia. - Za co? - Spojrzała w niebo szukając tam ratunku. - Przyjazne relacje, też coś. - Wyciągnęła z tylnego siedzenia swojego samochodu plecak i zaczęła przetrząsać jego kieszenie. Wyciągnęła paczkę "LM Link" i zapaliła jednego zaciągając się dymem. Papierosy były jedyną "nielegalną" używką, której nie mogła się oprzeć. Zaczęła palić na złość matce, gdy miała czternaście lat, a teraz, trzy lata później, była już od nich na tyle uzależniona, że choćby chciała to i tak nie mogłaby przestać palić. Poprawiła krótkie czarne spodenki i białą bokserkę, których nie chciało jej się już zmieniać na mundurek po treningu softballa. Zresztą i tak wyglądała w nich o wiele lepiej niż w zbyt obcisłym mundurku Pilar. Nie zdążyła nawet zgasić papierosa, gdy szyba w markowym samochodzie, który właśnie stanął obok niej, opadła i ukazała się twarz uśmiechniętego Antonia. Znowu ten uśmiech z napisem "niebezpieczeństwo", wzdrygnęła się Scarlet czując ciarki na plecach od przeszywającego spojrzenia mężczyzny. Nie powinien tak na nią patrzeć!
- Scarlet? - Dziewczyna zrobiła niewinną minkę i rzuciła niedopałek na asfalt. Otworzyła tylne drzwi i wrzuciła tam swoją torbę, chciała tam również usiąść, ale jakiś niekontrolowany impuls kazał jej zając miejsce pasażera z przodu. - Chyba powinienem zapytać jak tam w szkole, albo o coś równie mało istotnego - Scarlet uśmiechnęła się z wysiłkiem - ale wiem jak bardzo irytuje się Celeste, gdy rodzice zasypują ja gradem takich pytań, więc dam sobie spokój.
- Dzięki. - Chyba... Antonio zatrzymał się na światłach i zapalił papierosa, na co dziewczyna uniosła brwi. Nikt w jej rodzinie nie palił w samochodzie, to było niedopuszczalne!
- Częstuj się. - Mężczyzna o mało się nie zaśmiał widząc jej skonfundowany wyraz twarzy. - Nie bój się, przecież Cię nie wydam. - Nachylił się przy tych słowach nad jej uchem kładąc palec na swoich ustach. Scarlet odwzajemniła ten gest i roześmiała się.
- Jesteś zupełnie inny niż faceci, z którymi do tej pory umawiała się mama. - Przechyliła głowę na bok i zaczęła się przyglądać skupionemu na prowadzeniu mężczyźnie, chyba po raz pierwszy odprężając się w jego towarzystwie.
- Chętnie posłucham, co mnie od nich tak różni. - Rzucił wpatrując się w nią przez chwilę z intensywnością.
- Może lepiej nie. - Scarlet speszona odwróciła spojrzenie przerzucając je na drogę.
- Porozmawiajmy o tobie. - Antonio ucieszył się, że Scarlet przestaje peszyć jego towarzystwo, w końcu na tym mu głównie zależało. Nie, tak naprawdę, jego zamiary sięgały dużo dalej, ale postanowił wypróbować metodę małych kroczków. Dziewczyna była zbyt nieśmiała, więc trzeba było to odpowiednio rozegrać w czasie. - Masz przyjaciół, a może chłopaka? - Zacisnął szczęki na samą myśl, jednak musiał się dowiedzieć wcześniej, czy grozi mu konkurencja. Scarlet poprawiła włosy nerwowym ruchem.
- Mam przyjaciółkę... - Zamilkła nie odrywając oczu od jezdni.
- Tylko? - Nie naciskaj, zganił siebie w myślach.
- Tak, tylko. Nie rozumiem dlaczego Cię to interesuje. Nawet mama nie pyta o takie rzeczy. - Bo jej z kolei nic, co mnie dotyczy nie interesuje, stwierdziła w myślach dziewczyna.
- Chcę się o tobie więcej dowiedzieć, w końcu niedługo będziemy rodziną. - Uśmiechnął się złowieszczo wypowiadając ostatnie słowo, jednak Scarlet tego nie zauważyła, starając się opanować ciepło rozchodzące się po jej ciele. Od dawna nikt oprócz Pilar nie interesował się jej życiem. Złapała spojrzenie Antonia i szybko spuściła oczy, ponownie czując przechodzące po jej plecach dreszcze.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CamilaDarien
Mocno wstawiony


Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 4018
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Cieszyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 5:58:41 17-10-11    Temat postu:

Mam nadzieję, że Scarlett nie ulegnie Antoniowi
Czekam na new
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rainbowpunch
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 24 Mar 2009
Posty: 12312
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:26:53 21-10-11    Temat postu:

Albo mi się tylko wydaje albo uwodzenie Scarlet przez Antonia idzie mu bardzo dobrze. Dziewczyna mimo początkowej niechęci do niego to zaczęła w jego towarzystwie się czerwienić i była zakłopotana przez jego słowa. I chyba nawet jej się to zaczyna podobać... Oj, oby tylko dziewczyna nie wpadła w jego sidła, bo nie sądzę, żeby on miał jakiekolwiek dobre zamiary wobec niej, a już tym bardziej jej matki. Igra z ogniem. I coś czuję, że to wszystko nie skończy się za dobrze. Ale czekam na więcej jeśli chodzi o ten wątek, bo nie przeczę, że mnie zaintrygował.
Proszę o dłuższe odcinki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:35:40 21-10-11    Temat postu:

Przyznam szczerze, że zobaczyłam to opowiadanie już jakiś czas temu, ale nie miałam czasu by wrzucić jakiś konkretny komentarz i przede wszystkim przeczytać.
Dziś przeczytałam wszystko jednym tchem i muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. Jest inne, ale oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu, głównie dzięki temu, że bohaterami są nastolatki z bogatych domów. Ciekawi mnie jak się potoczą ich losy.
Poza tym Twoje opowiadanie czyta się lekko, co myślę, że przy tego typu historiach jest bardzo istotne. Co do samych odcinków. Najbardziej podoba mi się na razie Scarlet, może dlatego, że o pozostałych bohaterkach na tą chwilę wiem mniej. W każdym razie zastanawia mnie Antonio Facet jest od Scarlet zdecydowanie o ładne parę lat starszy. Związany z jej matką zaczął interesować się nią samą. Obawiam się, że on wcale nie ma dobrych zamiarów i tylko skrzywdzi dziewczynę. No, ale jak mniemam wszystko z czasem się wyjaśni.

Mogę tylko ze swojej strony zadeklarować, że na pewno będę tu zaglądać, bo bardzo mnie zaciekawiło Twoje opowiadanie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:09:37 22-10-11    Temat postu:

Antonio chce uwieść Scarlet ;/ Mam nadzieję, że dziewczyna mu się oprze. A jakby Teresa się dowiedziała o planach Antonia to by było;p Pilar jest wspaniała Te jej teksty Ona na pewno będzie moją ulubienicą w tym opowiadaniu A Scarlet też zaczyna się wyrabiać. Nie jest już taką szarą myszką Czekam na kolejne odcinki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:03:58 28-10-11    Temat postu:

Dzięki za komentarze, sądzę, że odcinek jutro, a tymczasem plakat do wątku S&A Mam nadzieję, że się spodoba

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:14:49 29-10-11    Temat postu:

Scarlet i Antonio razem? Oby nie! Mam nadzieję, że jej nie uwiedzie

Ostatnio zmieniony przez Dudziak dnia 10:15:56 29-10-11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:46:02 29-10-11    Temat postu:

Plakat jest na razie zaznaczeniem tego co się dzieję Jakieś propozycje na aktora odgrywającego adoratora Scar (młodszego od Riosa, oczywiście)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25141
Przeczytał: 20 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:08:48 30-10-11    Temat postu:



Milagros przebrnęła przez rozwrzeszczany tłum pierwszoklasistów, aż w końcu nie wytrzymała i krzyknęła na całe gardło.
- Rozejść się! - Przestraszone dzieciaki natychmiast porozchodziły się na boki robiąc przejście. Milagros westchnęła i ściskając w ramionach notatki ruszyła w stronę swojego celu. Scarlet Carneli, ta dziewczyna ostatnio cały czas zaskakiwała otoczenie, na przykład dzisiaj przyszła do szkoły w czymś, co tylko z definicji miało przypominać mundurek. Biała bluzeczka i granatowa spódniczka doskonale podkreślała jej figurę, choć nie można było jej [link widoczny dla zalogowanych] w żadnym przypadku zestawić z oficjalnym mundurkiem szkoły. Choć trzeci tydzień szkoły oznaczał dla Księżniczek zbiorowy bunt przeciwko obowiązującym mundurkom i każda wybierała sobie własny styl, którego trzymała się do końca roku szkolnego, jednak Scarlet... To nie był normalny stan rzeczy. Sama Milagros już kilka dni temu zamieniła mundurek na zwiewne krótkie czarne [link widoczny dla zalogowanych] i męski kapelusz. Milagros odkaszlnęła starając się zwrócić uwagę brunetki, która uniosła oczy z nad zeszytu i wlepiła w nią te ogromne ciemne oczy. Gdyby Milagros od dawna nie była zainteresowana jej przyjaciółką poważnie zastanowiłaby się nad próbą bliższego poznania panny Carneli.
- Cześć - Scarlet obróciła się, szukając wokół siebie ludzi, do których mogłaby się zwracać się dziewczyna.
- Cześć? - Brunetka uniosła brwi z zastanowieniem.
- Mam do ciebie sprawę. - Milagros uśmiechnęła się najmilszym z gamy swych uśmiechów i przysiadła obok niej. - Scar, wiesz, ostatni sprawdzian z matmy nie poszedł mi najlepiej i muszę napisać poprawkę, a ty... Jesteś najlepsza.
- Chcesz żebym Ci pomogła? Ja? - Scarlet zamrugała i zagryzła policzek od wewnątrz. Nie była w stanie uwierzyć, że któraś z księżniczek, przyjaciółka Celeste, która jej nie cierpiała właściwie bez powodu, prosi ją o pomoc.
- To chyba nie jest dla ciebie takie przerażające? - Scar była niesamowicie zabawna z tym swoim strachem w oczach i niepewną miną.
- Nie, skąd. - Brunetka poprawiła nerwowym ruchem włosy. - Poprawka jest jutro, a ja muszę pomóc też Pilar...
- Świetnie! Przyjadę do ciebie o...
- Umówiłam się z Pilar zaraz po jej treningu - zastanowiła się Scarlet.
- Więc zabiorę się z nią, przy okazji mnie poprowadzi. Pa! - Punkt pierwszy planu wykonany, drugi - zaprzyjaźnić się ze Scarlet, trzeci przebywać w ich towarzystwie jak najczęściej, co oznaczało przebywanie w towarzystwie Pilar, również sam na sam. Milagros uśmiechnęła się sama do siebie, jej plan był bez zarzutu.
***
- Mauricio, kto jak kto, ale akurat ty raczej nie masz prawa dawać mi wykładu na temat wierności! - Rosita uśmiechnęła się z wyższością patrząc na całkowitą obojętność ze strony swojego, niedługo już byłego, chłopaka.
- Rosi, oboje znamy zasady gry, ja nie wtrącam się w twoje sprawy, a ty w moje i wszyscy są szczęśliwi. - Zaciągnął się papierosem nic sobie nie robiąc z faktu, że mógł zostać w każdej chwili przyłapany.
- Właśnie. - Dziewczyna uśmiechnęła się i poprawiła naszyjnik, który przesunął jej się na plecach. - Dajmy sobie spokój... - Mauricio z rozkoszą malującą się na twarzy wypuścił dym i uśmiechnął się spokojnie do Rosity.
- Nie mam nic przeciwko - mrugnął do przechodzącej obok grupki drugoklasistek, dziewczyny zachichotały, a Rosita przewróciła oczami.
- Ciesze się, ze się zgadzamy - spojrzała ostentacyjnie na zegarek i rzuciła - mam francuski, au revoir. - Wysłała mu pocałunek w powietrzu i odeszła nie obracając się. Mauricio pokręcił głową uśmiechając się w duchu i zaciągnął się dymem. Miał okienko, więc nie dzwonek na lekcję nawet nie wrócił jego uwagi, jednak na pewno powinien podnieść alarm u obiektu jego zainteresowania. Tak, Mauricio od kilku minut nieprzerwanie wpatrywał się w jeden punkt. Scarlet Carneli. Ta dziewczyna nie miała prawa wyglądać wreszcie jak człowiek. Od dwóch lat starannie ukrywała swoją urodę, jednak jakimś cudem już na balu inauguracyjnym wyglądała dobrze, żeby nie powiedzieć świetnie, a teraz wręcz promieniała. Niech go diabli, jeśli nie uda mu się jej zdobyć. Jakby wyczuwając jego spojrzenie brunetka uniosła wzrok. Uśmiechnął się najbardziej czarującym ze swoich uśmiechów, który wywołał jedynie uniesienie brwi i powrót do przeglądania notatek. Maurico nie lubił, gdy ktoś go lekceważył, a już na pewno nie miała do tego prawa dziewczyna, żadna dziewczyna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4 ... 21, 22, 23  Następny
Strona 3 z 23

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin