Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Una vez mas - odcinek 4 24.01.15
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:17:52 28-12-14    Temat postu:

A ja postaram się wstawić jak tylko będzie gotowy choć mam jeszcze do napisania do innego opowiadania
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13049
Przeczytał: 137 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:20:04 29-12-14    Temat postu:

Hej! Kiedy można się spodziewać kolejnego odcinka?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:34:54 29-12-14    Temat postu:

Biorąc pod uwagę to, że jeszcze nie zaczęłam pisać to pewnie tak pod koniec tygodnia postaram się pospieszyć
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13049
Przeczytał: 137 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:04:15 29-12-14    Temat postu:

Mam nadzieję, że na piątek się wyrobisz. Weekend mam zajęty więc nie będę mogła zajrzeć, a strasznie mnie ciekawi co będzie dalej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
iva
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 28 Paź 2010
Posty: 11129
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: MX
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:27:18 30-12-14    Temat postu:

How could a heart like yours ever love a heart like mine

Skąd jest ten cytat
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:24:01 30-12-14    Temat postu:

To cytat z piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=Lp6MUboaOqw która była w filmie If I stay
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:40:35 02-01-15    Temat postu:

Nie jest specjalnie długi ani specjalnie ciekawy
Ale mam nadzieję, że jednak nie tragiczny



Cichy szept prosto do jej ucha, wywołał gęsią skórkę na szyi. Wiedziała co powinna zrobić. Wyrzucić z siebie jakąś cudownie nieprzyjemną uwagę, która definitywnie zraziłaby go do niej, a potem obrócić się na pięcie, wyjść i nigdy więcej go nie zobaczyć. Jednak zaskakująco dla samej siebie, trwała tak po prostu w tej samej pozie, pozwalając, by stał tak blisko niej, sunąc delikatnie dłonią po jej bolących plecach.
- Mówiłem, żebyś uważała - dodał cicho po chwili, wyrywając ją ze swoistego transu. I choć nadal czuła jego lekki niczym płatek kwiatu dotyk, postanowiła przestać zachowywać się jak jedna, wielka kulka hormonów i reagować na jego zaczepki bardziej racjonalnie niż do tej pory.
- Mhmm - odparła swobodnie, chcąc odwrócić się do niego przodem i rozmawiać bardziej po ludzku, twarzą w twarz. Trzymał ja jednak stanowczo w biodrach uniemożliwiając obrót.
- Powinnaś to posmarować balsamem - powiedział jedynie, jakby w ogóle nie wyczuł tego, że chciała się mu wyrwać - Ja mogę to zrobić - dodał bezczelnie, co spowodowało u niej wybuch wściekłości. Odwróciła się, przeciwstawiając się sile jego rąk, zamachnęła się mocno, chcąc wymierzyć mu zasłużony policzek. Był jednak szybszy. Złapał jej rękę w nadgarstku, stanowczym ruchem przyciągając ją do siebie tak, że uderzyła delikatnie w jego tors.
- Zatańczymy? - słowa wypowiedział mocno sugestywnym tonem, niezauważalnie dla niej, jakby była pod całkowitym jego urokiem, tonąc w głębi jego spojrzenia, wyciągnął ją na parkiet, kołysząc się lekko w takt muzyki. Oszukiwałaby samą siebie, gdyby powiedziała, że kompletnie to na nią nie działa. Bo zdecydowanie działało. Może właśnie tego było jej potrzeba? Wakacyjnego romansu? By wyciągnąć samą siebie z dołka, w którym wylądowała? Udowodnić, że i ona jest atrakcyjną kobietą, że i ona może mieć kochanka. Cieszyć się z tych kilkunastu dni w jego ramionach. Wykorzystać maksimum czasu. Spojrzała na jego ciemne oczy wpatrzone w nią z jakby ... troską i ciekawością.
- Piosenka się skończyła - odparła cicho po dwóch minutach, gdy jej oszalałe serce biło mocno w piersi, a wszystkie inne myśli wyparowały z głowy.
- Co z tego? - spytał, uśmiechając się przyjaźnie, nie mając ochoty na to by ją puścić.
Tańczyła, więc z nim, dając mu przy tym całkowicie wolną drogę, jakby wcale nie był nieznajomym, którego nawet imienia nie znała. Zresztą czy to naprawdę liczyło się dla niej w tej chwili?! Dopiero po godzinie, gdy zobaczył, że ledwo trzyma się na nogach, poprowadził ją do jednego ze stolików.
- Coś do picia?
- Poproszę szampana - odparła, uśmiechając się do niego miękko. Gdy odszedł w kierunku baru, zsunęła ze stóp koturny, które wcześniej uznała, że idealnie pasują do sukienki. Poczuła ulgę,gdy bose stopy postawiła na podłodze, nie przejmując się kompletnie tym, że nie jest to zbyt kulturalne.
- Świętujemy coś? - spytał, podając jej kieliszek pełen musującego szampana, świadomie muskając jej dłoń
- Wolność - odparła prosto, upijając łyk złocistego trunku - I to, że mam przyjemność mieć najprzystojniejsze towarzystwo w okolicy - wypaliła jakby nieświadomie, tak jakby mały łyk szampana wprawił ją w zupełnie inny nastrój. A może fakt, że nie musi czuć się brzydka i nieatrakcyjna? Choć przede wszystkim, że właśnie rozmawiała z obiektem zazdrości wszystkich kobiet w około. Zaśmiał się soczyście, jednym duszkiem wypijając alkohol z kieliszka, starając się pokazać, że zdecydowanie zgadza się z jej toastem.
- Może mi chociaż powiesz jak się nazywasz? Wolałabym wiedzieć jak ma na imię facet, dla którego kobiety tutaj są mnie gotowe zabić - odparła nonszalancko, jakby kompletnie nie robił na niej wrażenie fakt, że jakimś cholernie dziwnym sposobem założył sobie jej stopę na udo i głaskał ją teraz miękko, powodując, że coraz bardziej traciła kontakt z rzeczywistością.
- Nicolas - odparł gładko - A mam przyjemność pić szampana z ...? - pytajnik na końcu zdania był tak sugestywny, że przekręciła się bardziej na krześle, chcąc delikatnie wyrwać stopę z jego ciepłych dłoni. Co jej się nie udało. Nicolas jakby spodziewając się jej przekory, wzmocnił uścisk, tak że musiałaby zrobić niezłe zamieszanie, by puścił jej stopę.
- A czy to ważne? Z naszej dwójki to ty jesteś tym cholernie naszpikowanym seksem facetem, z sześciopakiem na torsie, z zabójczym uśmiechem, zdolnym uwieść każdą kobietę w niespełna trzy minuty. Ja jestem nieistotnym elementem tej zacnej układanki, która spowodowała, że wylądowałeś tutaj ze mną, a nie z tą blond cizią, która patrzy na Ciebie gotowa schrupać w jednej chwili, na mnie za to z mordem w oczach, zastanawiając się pewnie jakim sposobem udało mi się zaciągnąć Cię aż tutaj - wyrzuciła z siebie na jednym wdechu i dopiero po wypowiedzeniu ostatniego słowa, doszło do niej, że powiedziała zdecydowanie za dużo. W końcu jej charakter i zdanie na różne tematy nie były dla niego zbyt interesujące. Zaśmiał się tubalnie, odwracając po chwili w stronę rzeczonej blondynki, która rozpromieniła się w ułamku nanosekundy, starając się ukazać jak najwięcej swoich walorów. Co w skrócie znaczyło wypchnięcie biustu do przodu, wciągnięcie brzucha i wystawienie na widok sztucznych zębów. Ku wielkiemu zdziwieniu Soledad, prawie żaden mięsień na jej twarzy się nie poruszył. Musiała wstrzyknąć sobie niezłą dawkę botoksu - przemknęło jej przez myśl.
- Przepraszam - zwrócił się do niej, co spowodowało, ze wstała gotowa na wszystko cokolwiek ma jej do powiedzenia - Wprowadza pani moją dziewczynę w zakłopotanie - odparł lekko, a jej twarz z uśmiechu przez szok przeszła do wściekłości. Wstała dumnie, wychodząc w restauracji, czemu towarzyszył wesoły i radosny śmiech Soledad, która pierwszy raz w życiu poczuła, że dawno się tak nie śmiała. Tak po prostu. Bo miała taką ochotę.

- Mia uwierz mi, ale jestem zmęczona - odparła, gdy rano nie mogąc wytrzymać ciągłego brzęczenia telefonu w końcu odebrała, doskonale zdając sobie sprawę kto mógł się do niej dobijać
- Cóż, mi też - powiedziała kwaśnym tonem, trzaskając drzwiami, tak że Soledad odstawiła telefon od ucha, krzywiąc się przy tym z rozpaczą - Ale nie mogę, bo moja szanowna przyjaciółka nie chce mi zdradzić o co chodzi z tym facetem, którego poznała. Co powoduję, że za cholerę nie mogę zasnąć - wyrzuciła, wystarczająco niemiłym tonem, by Sole skrzywiła się ze strachu.
- Słuchaj Mia - powiedziała, siadając po turecku w pościeli - Naprawdę wszystko Ci streszczę co do najmniejszych szczegółów, ale nie o 9 rano gdy jestem na wakacjach - dodała, starając się by jej ton brzmiał jak najmniej impertynencko
- Nie wszyscy mają tak dobrze - skwitowała to z charakterystyczną dla siebie zjadliwością
- Mia - jęknęła do słuchawki, zdając sobie sprawę, że sama nie powinna tak mówić do przyjaciółki - Napraw ... - przerwała wpół słowa, słysząc dzwonek do drzwi, który wprawił ją w niemała konsternację - Czekaj, ktoś przyszedł. Muszę lecieć - odparła do słuchawki, starając się by nie brzmiało to jak kolejna nędzna wymówka z jej strony
- Taaa jasne - skwitowała przyjaciółka krótko, przewracając teatralnie oczami, choć Sole nie mogła tego zobaczyć
- Też Cię kocham - rzuciła szybko, rozłączyła się i rzucając telefon, gdzieś na łóżko i w samej piżamie poszła otworzyć drzwi. Spodziewała się raczej obsługi hotelowej. Jednak przed progiem jej drzwi stał Nicolas, uśmiechnięty od ucha do ucha, przypatrując się jej z jawną ciekawością i prezentując się zdecydowanie lepiej niż poprzedniego wieczora.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19227
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:59:25 02-01-15    Temat postu:

Cudowny odcinek. Uwielbiam Sol i Nicolasa. Ah iskry cały czas pomiędzy nimi latają
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13049
Przeczytał: 137 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:39:08 02-01-15    Temat postu:

Dzięki za cuuuudny odcineczek. Widzę, że wszystko zmierza do romansu. Ciekawe czy Soledad da się uwieść?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:23:17 02-01-15    Temat postu:

No proszę, kolejne opowiadanko i to z jaką obsadą! Widać, ze Gonzalo zawładnął sercem 90% kobiet na tym forum, ale cóż się dziwić? Myślę, że każda z nas byłaby w siódmym niebie, gdyby była na miejscu Soledad i mogły na własne oczy zobaczyć ten niezwykły uśmiech Charakter Soledad jest niemalże taki sam, jak Marii Elisy, a przynajmniej odnoszę takie wrażenie po prześledzeniu jej kariery Połączenie aroganckiego Gonzalo i bezpośredniej Marii Elisy jest strzałem w dziesiątkę
Opowiadanie bardzo mi się podoba, przeczuwam, że to będzie kolejna bardzo interesująca i namiętna parka
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:35:42 02-01-15    Temat postu:

No zobaczymy czy da się uwieść czy tak łatwo dopuści do siebie Nicolasa

Gonzala po TdR po prostu musiałam umieścić nie było innej opcji, a Maria Elisa idealnie wkomponowała mi się w charakter Soledad i wyszła z tego taka mieszanka czy wybuchowa to się jeszcze okaże
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:15:00 24-01-15    Temat postu:

dubel //

Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 23:59:32 24-01-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:17:34 24-01-15    Temat postu:

Trochę krótki wyszedł, bardzo was za to przepraszam, ale na tylko na tyle było mnie stać



Stał przed nią uśmiechnięty i nieogolony, a ona musiała z przykrością przyznać, że ten kilkudniowy zarost dodawał mu jedynie uroku i męskości, która towarzyszyła mu niemal na każdym kroku. Dopiero chwilę później zorientowała się, że ma na sobie jedynie kusą piżamę (kto brałby do Cancun grubą koszulkę, spodnie i skarpety). A fakt, że znowu patrzył się jej na piersi, sugerował, że albo koszulka zaczęła jej prześwitywać - co zdarzało się dość często - albo wolała nie wyobrażać sobie czemu, bo powodów znalazłaby co najmniej milion. Związała na brzuchu węzeł szlafroka, mając nadzieję, że Nicolas zmyję się bardzo szybciutko spod jej drzwi i da jej odpocząć w spokoju.
- Jeszcze nie gotowa? - spytał uśmiechnięty, delikatne opierają dłoń na framudze drzwi, którymi się zasłaniała.
- Niby na co? - spytała z lekka impertynenckim tonem, mocniej zaciskając troczki od szlafroka
- Chyba nie zapomniałaś o naszej randce - wymówił to słowo tym swoim pieszczotliwym tonem, a jego wzrok zsunął się z jej twarzy na jeden ułamek sekundy zatrzymując się na piersiach
- Na nic się nie umawiałam - odparła dumnie,starając się nie okazywać, że sama jego bliższa obecność wprawia jej komórki w dziwne drżenie, a większość jej procesów myślowych jakby zostaję zamrożonych na wczesnym etapie, co nie pozwala jej nawet skonstruować logicznie brzmiącego zdania. Dobrze, że przynajmniej jeszcze oddycha.
- Sama powiedziałaś, cytuję: "Wpadnij po mnie jutro koło 10" - wyszczerzył zęby w uśmiechu, co spotkało się z przymrużeniem przez nią oczy, jakby oceniała jego słowa. W końcu nie musiał jej zdradzać, że dopowiedziała coś jeszcze?!
- No to odwołuję je - powiedziała z nutą zwycięstwa pobrzmiewającą w głosie - Do widzenia - odparła na końcu i najzwyczajniej w świecie zamknęła mu drzwi przed nosem.

Miała ochotę zadzwonić do Mii. Zwierzyć się przyjaciółce z tego wszystkiego, bo ona zawsze wiedziała co powiedzieć. Może nie zawsze były to słowa odpowiednie i na miejscu, ale zawsze trafne. Sięgnęła po telefon w przypływie rozpaczy, po czym rzuciła go wściekle z powrotem na blat kuchenny. Musi nauczyć się radzić sobie sama. To jeszcze nie tragedia, że obcy facet - w sumie nie taki obcy, w końcu wie, że ma na imię Nicolas - przychodzi do niej o poranku i zaprasza nie wiadomo gdzie. Jeżeli jest seryjnym mordercą to przynajmniej zginęłaby w pięknym miejscu. Głupia - zganiła się myślach wściekle. Owszem - przez swojego niewiernego męża i jego penisa, którego nie umiał utrzymać w spodniach, ma zaniżone poczucie wartości. Ale to wcale nie oznacza, że każdy facet, który na nią spojrzy jest jakimś psychicznie chorym zabójcą czy gwałcicielem. Zapewne widział w jej oczach smutek, chciał pocieszyć, ona się upiła (tego dokładnie nie pamiętała), naopowiadała mu coś dziwnego o sobie, wymusiła obietnicę, że przyjdzie po nią dzisiaj, a on że jej to przyrzekł to przyszedł. Nic poza tym - odparła spokojnie, dodając sobie otuchy.

Po półgodzinie przekonywania się, że Nicolas jej nic nie zrobi, a jak skutecznie będzie go ignorować, to da jej święty spokój i nie będzie musiała go więcej widywać, zdecydowała się wyjść na plażę. Była w końcu w pięknym, słonecznym Cancun. Kuszącym turystów krystalicznie czystą wodą, przyjemną plażą, widokami zapierającymi wdech w piersi ( i nie chodziło tutaj o pół nagich nieznajomych) - czemu ma niby siedzieć w domu?
- Długo nie musiałem czekać - usłyszała impertynencki głos za sobą, a cały jej ekwipunek plażowy, na który składał się ręcznik oraz powrzucane do torby olejki, woda, coś do przegryzienia i poczytania, rozsypało się u jej stóp.
- Dzięki, poradzę sobie - powiedziała z lekka kwaśno, gdy starał się pomóc jej zebrać rzeczy z ziemi - Co ty tu robisz?!
- Byliśmy umówieni - odparł nonszalancko, wsuwając dłonie do kieszeni luźnych spodenek z hawajskim motywem
- Mówiłam Ci, że to już nieaktualne - powiedziała siląc się na swobodę, omijając go szerokim łukiem i kierując się w stronę plaży, jakby niemal przed nim uciekając.
- A ja nie zdążyłem Ci odpowiedzieć, że nie zamierzam się stąd ruszać - odpowiedział poważnie, łapiąc ją za ramię i zwracając twarz w swoim kierunku, tak, że musiała mu spojrzeć prosto w oczy - To gdzie idziemy? - spytał wesoło po chwili, uśmiechając się do niej radośnie, że i na jej twarzy niemal pojawił się uśmiech. Powstrzymała się jednak, mając nadzieję, że jej chłód i niedostępność jakoś go do niej zrażą.
- Ja idę na plaże ty ..
- A więc na plaże - przerwał jej wpół słowa, objął ramieniem i skierował w stronę publicznej plaży, wprawiając w niemałą dezorientację.

Leżała na piasku, choć ogólnie rzecz biorąc leżała na ręczniku, który położyła na piasku, rzecz w tym jednak, że koło niej leżał on. Czuła go przy sobie aż nazbyt wyraźnie, do jej nozdrzy docierał jego zapach, przemieszany z zapachem morza, z którego przed chwilą wyszedł. I ona marzyła o tym by zanurzyć ciało w słodko letniej wodzie i ochłodzić się trochę, tyle że jej zamoczone włosy wyglądały jak pióra zmokłych kur, stercząc wszystkie strony. Do cholery, przecież nie zamierzam nikogo podrywać - skwitowała krótko w myślach, gdy po raz kolejny przyłapała się na tym, że to przed nim chce wypaść lepiej. A na jej krytyczną nad wyraz samoocenę, miały zgubny wpływ, spojrzenia rzucane prze kobiety w skąpych bikini, które widziały prężącego się w słońcu Nicolasa. Pewnie robi to specjalnie - przemknęło jej przez myśl, gdy zdejmowała słuchawki, które do tej pory stanowiły idealna zasłonę dymną, by z nim nie rozmawiać. Wyjęła z torebki krem do opalania zdecydowana posmarować się nim obficie, by nie narazić się po raz kolejny na okropne oparzenia. Plecy ją jeszcze bolały, choć od zeszłego wieczora zdecydowanie mniej i bała się, że Nicolas mógł mieć z tym coś wspólnego. W końcu nawet nie pamiętała jak po kolacji wróciła do domu, a zaskakująco, budząc się rano czuła po prostu ulgę. Wycisnęła krem na rękę, zaczynając od smarowania ramion, brzucha i nóg, zostawiając plecy na później, nie będąc nawet świadomą, że spod wpół przymkniętych powiek Nicolas uważnie ją obserwuję, a może raczej chłonie jej widok. Posmarowała barki oraz te miejsce do których mogła sięgnąć. Miała zamiar się jeszcze powyginać tak, by niemal całe plecy pokryć kremem, Nicolas jednak wyciągnął z jej śliskich dłoni buteleczkę i wzrokiem zmusił, żeby położyła się na brzuchu. Poczuła jego lekko zimne od wody ręce na swoich niemal nagich plecach, a mimowolny dreszcz przeszedł w dół lędźwi. Jego dotyk był lekki i delikatny, A ona wręcz marzyła, by poczuć go na innych częściach swojego ciała.
- Dziękuję - bąknęła, czując jak rumieniec wypływa jej na policzki, podnosząc się z ręcznika i kierując w stronę morza. Miała nadzieję, że woda spowoduję, że jej temperatura choć trochę spadnie.

Płynęła spokojnie to w jedną to w drugą stronę, rozkoszując się ciepłem wody, urokliwym krajobrazem miejsca i choć minutami życia bez większych trosk. Stanęła, chowając się za wystającym nabrzeżem skalnym. Było tu tak cicho. Tak intymnie. Nie słyszała gwarów rozmów dochodzących z plaży, niknęły w wędrówce do tego miejsca. Czuła, że w miejscu takim jak to mogła zostać na zawsze. Poczuła jego dłonie na swojej talii. Sparaliżowana, nie mogła się odwrócić, niemal bojąc się, że przyspieszony oddech czy bicie serce, tak bardzo wyraźne w tej głuchej ciszy, mogą ją zdradzić.
- Ukrywasz się przede mną? - spytał cicho, prowokacyjnie, przyciskając zimny od wody tors do jej pleców, po raz kolejny tego dni wywołując w jej ciele dreszcze. Ciepły powiew jego oddechu, drażnił płatek jej ucha, a ręce skutecznie odwracały jej myśli od chęci odwrotu i spojrzenia mu prosto w twarz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dudziak
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2011
Posty: 18247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: małopolska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:52:24 24-01-15    Temat postu:

Soledad robi co może, by uwolnić się od Nicolasa, ale on zawsze znajdzie sposób, by spędzić z nią choćby kilka minut Można by wnioskować, że jakaś niewidzialna dłoń urzeczywistnia jej pragnienia Bo nie wątpię w to, że ta ostatnia scenka (swoją drogą, mam nadzieję, że nie zakończysz jej w nieprzyjemny sposób ) krążyła w jej głowie co i rusz Na widok takiego mężczyzny, każda kobieta ma niegrzeczne myśli Chemia między dwójką głównych bohaterów wręcz spływa po ekranie monitora, a pomyśleć, że to dopiero początek...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin