Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Estamos hechos el uno al otro - odc. 1 (09.06.2016)

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anita
Cool
Cool


Dołączył: 31 Maj 2009
Posty: 201
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:21:59 08-06-16    Temat postu: Estamos hechos el uno al otro - odc. 1 (09.06.2016)



Tytuł oryginalny: Estamos hechos el uno al otro
Tytuł tłumaczony: Jesteśmy sobie przeznaczeni
Piosenka przewodnia: Me gusta
Wykonanie: Yotuel
Lokalizacja: miasto Meksyk
Liczba odcinków: nieznana
W rolach głównych: Livia Brito, Jose Ron.
W pozostałych rolach: Gaby Espino, Gonzalo Garcia Vivanco, Aaron Diaz, Zuria Vega, Enrique Rocha, Susana Gonzalez.

Estrella mieszka w hacjendzie razem z dziadkiem, położonej na prowincji w Meksyku. Jest jego jedyną wnuczką i krewną don Valeriano. W końcu don Valeriano umiera i przepisuje wszystko tylko Estrelli. Nagle ni stąd, ni z owąd w hacjendzie pojawia się kobieta, która kiedyś była jego kochanką i domaga się też części majątku dla siebie i dla jej syna Pedro. Teresa i jej syn są zarozumiali, pyszni i przebiegli. Pogardzają biednymi ludźmi. Nigdy się nie interesowali don Valeriano. Matka Pedro nie poddaje się i wciąż uważa, że tylko jej się należy majątek. Wymyśla intrygę, w której bierze udział jej syn. Ma uwieść Estrellę i odebrać jej majątek. Pedro wdraża plan matki nie zdając sobie sprawy, że z czasem zakocha się w Estrelli i nie zamierza odebrać jej majątku.

Livia Brito - Estrella Hernandez



Od śmierci rodziców mieszka z dziadkiem w hacjendzie. Jest miła, uczciwa i ma dobre serce. Kocha swojego dziadka, ponieważ ma tylko jego. Pomaga mu jak najlepiej potrafi. Po jego śmierci musi zająć się całym jego majątkiem. Jej życie skomplikuje się jeszcze bardziej, gdy na jej drodze stanie Pedro. Zakochuje się w nim od pierwszego wejrzenia, lecz nie wie jakie on ma wobec niej intencje.

Jose Ron - Pedro Montez



Mieszka z matką w Meksyku. Prowadzi własną firmę. Jest najbogatszym człowiekiem w kraju, lecz jemu i jego matce jeszcze jest mało, więc gdy dowiadują się o śmierci don Valeriano planuje odebrać Estrelli cały majątek, nie przewidując, że z czasem może poczuć do niej coś więcej. Ma romans z Raquel, ale nie traktuje tego poważnie.

Gaby Espino - Raquel Gálvez



Sekretarka w firmie Pedro. Jest kobietą seksowną, elegancką i wie jak wykorzystać to, aby zdobyć mężczyznę. Nieustannie walczy o uczucie Pedro, lecz z jego strony może liczyć tylko na seks bez zobowiązań. Spotyka się tez z Simonem, z którym łączy ją tylko seks.

Gonzalo Garcia Vivanco - Simon Robles



Jest kochankiem Raquel. Jest zdolny do wszelkiej podłości, którą zleci mu Raquel. Pracuje w firmie Pedro i jest jego" przyjacielem".

Aaron Diaz - Santos González



Mieszka w hacjendzie don Valeriano i pomaga mu w zarządzaniu nią. Zakochany po uszy w Estrelli, lecz z jej strony nie może liczyć na nic więcej.


Zuria Vega - Elena García




Mieszka niedaleko hacjendy don Valeriano. Jest przyjaciółką Estrelli.

Enrique Rocha - Valeriano Hernandez




Dziadek Estrelli. Kiedyś związany z Teresą i zakochany w niej po uszy.Teraz uważa, że to był błąd.

Susana Gonzalez - Teresa Montez



Kobieta bez uczuć. Podła, zgorzkniała i chciwa. Dba tylko o własne interesy i swojego syna. Nie cofnie się przed niczym, aby zdobyć majątek Valeriano.


Ostatnio zmieniony przez Anita dnia 16:54:34 09-06-16, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 04 Cze 2007
Posty: 5304
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Los Angeles, CA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:57:01 08-06-16    Temat postu:

Fajnie się zapowiada, czekam na pierwszy odcinek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anita
Cool
Cool


Dołączył: 31 Maj 2009
Posty: 201
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:51:45 09-06-16    Temat postu:

Odcinek 1

Estrella jak zwykle obudziła się z samego rana. Dbała o dziadka, a także o hacjendę. Don Valeriano nie był już w stanie zająć się nią jak należy, więc te obowiązki spadły na Estrellę. Po wykonaniu codziennych czynności poszła zrobić śniadanie dla siebie i dla dziadka. Przygotowała jak co rano chałkę i świeże mleko. Usiadła wraz z dziadkiem przy stole podając mu jedzenie.
- skarbie mogłaś sobie jeszcze trochę pospać. Nie musisz się zrywać z samego rana specjalnie dla mnie - ugryzł kawałek chałki popijając świeżym mlekiem.
- dziadku proszę cię, przestań. Dobrze wiesz, że już od dawna nie śpię, zresztą kto zajmie się farmą jak nie ja. Ty nie jesteś już w stanie zadbać o nią tak jak kiedyś.
Staruszek westchnął na słowa wnuczki. Było mu przykro, że musiał ją obciążyć wszystkimi obowiązkami.
- nad tym ubolewam kochanie. Odkąd podupadłem na zdrowiu wszystkie obowiązki spadły na ciebie. Źle się czuję z tego z powodu jak musisz pracować.
- dziadku zabraniam ci tak mówić - oburzyła się brunetka - wiesz, że lubię pracować, a to, że mogę ci pomóc sprawia mi przyjemność. Tyle już dla mnie zrobiłeś po śmierci rodziców, że chociaż tak mogę ci się odwdzięczyć.
- jesteś aniołem maleńka. Twoi rodzice patrzą dumni z nieba, że maja taką dobrą i uczciwą córkę. Nie chce nawet myśleć o tym co będzie jak i ja odejdę. Nie chce cię zostawiać samej.
- dziadku co ty opowiadasz? Nawet nie myśl o tym, żeby mnie zostawiać - pogroziła mu palcem bacznie go obserwując. Oboje się roześmiali.
- wiesz, że został bym z tobą wieczność, ale prędzej czy później Bóg mnie zabierze do siebie. Dlatego podjąłem pewną bardzo ważną decyzję - sięgnął po kopertę z kieszeni i położył ją na stół.
Estrella popatrzyła zdezorientowana najpierw na dziadka, a potem na kopertę, która leżała na stole.
- nie rozumiem co chcesz mi powiedzieć dziadku. Co to za koperta? - dopytywała się.
- sama zobacz kochanie. - podsunął jeszcze bliżej kopertę.
Brunetka sięgnęła po nią i jednym ruchem ją rozerwała:
- zaczynam się bać dziadku - rozwinęła powoli kartkę papieru, która była złożona w kształt prostokąta. Uważnie go czytała nie mogąc uwierzyć w to co jest w nim napisane. Odłożyła go na stół i patrzyła z niedowierzaniem na starca siedzącego przed nią.
- co to ma być? chcesz wszystko przepisać mi? całą hacjendę? To nie jest dobry pomysł. Nie nadaje się do zarządzania tak dużą hacjendą.

Don Valeriano miał obawy, że wnuczka tak zareaguje na jego testament, ale wiedział, że prędzej czy później przystanie na jego propozycje.
- nie prosił bym cię o to, gdybym nie wiedział, że to dobra decyzja. Jak nie ty, to kto? Odkąd podupadłem na zdrowiu tylko ty się mną zajmujesz. Nie znam nikogo innego kto zrobił tak wiele dla mnie. Proszę nie odmawiaj mi. To moja ostatnia wola i proszę, żebyś ją uszanowała.
- nie robiłam tego wszystkie tylko po to, żeby dostać twój majątek. Nigdy nie pomyślałabym nawet w ten sposób.
- nie powiedziałem tego. Wiem, że masz dobre serce. Nie należysz do osób tego pokroju, ale tylko w taki sposób mogę ci się odwdzięczyć i zadbać o twoją przyszłość. Umrę spokojnie wiedząc, że zapewniłem ci życie na odpowiednim poziomie.

Estrella była zakłopotana tą całą sytuacją.
- nie wiem co mam powiedzieć dziadku. Zaskoczyłeś mnie. Nie spodziewałam się, że będę musiała decydować w tak ważnej sprawie. Nie jestem do tego przygotowana.
- powiedz po prostu, że się zgadzasz. Wtedy będę mógł umrzeć w spokoju wiedząc, że postąpiłem dobrze wybierając ciebie jako właścicielkę hacjendy. Starzec chwile jeszcze wpatrywał się w oczy jedynej wnuczki z nadzieją, że jednak się zgodzi. Estrella nie mając wyboru przytaknęła głową i odpowiedziała twierdząco na propozycje dziadka:
- zgadzam się, bo nie chce żeby to co zrobiłeś w tej hacjendzie poszło na marne, ale musisz mi obiecać, że będziesz na demną czuwać z nieba... gdy już odejdziesz - z trudem wypowiedziała te słowa czując jak łzy napływają jej do oczu.
- chodź do mnie skarbie, niech to ja cię przytulę - Estrella podeszła i wtuliła się w don Valeriano. Nie była przygotowana na tak dużą zmianę w swoim życiu, ale nie potrafiła odmówić dziadkowi.

Pedro właśnie wrócił z rodzinnej firmy, w której był prezesem. Jest mężczyzną przystojnym, inteligentnym i ambitnym. Wie czego chce i zawsze dąży do wyznaczonego celu. Przywitał się z matką siedzącą na sofie. Teresa Montez to kobieta wyrafinowana, podła , chciwa i egoistyczna. To jeszcze nie wszystkie cechy, które ją opisują.
- witaj mamo - przywitał się z kobieta całusem w policzek- ale jestem zmęczony. Mam masę pracy w firmie - przysiadł na sofie obok matki.
Kobieta była zamyślona przez chwilę. Zastanawiała się czy Valeriano w końcu zszedł z tego świata. Miała nadzieje, że tak. Wtedy będzie mogła przejąc po nim wszystko co ma. Dopiero po chwili dotarło do niej, co powiedział jej jedyny syn.
- witaj skarbie. Jak się mają interesy w firmie? - ocknęła się z zamyślenia patrząc z dumą na Pedro.
- dobrze mamo. Dzisiaj podpisałem bardzo ważny kontrakt. Nasza firma z dnia na dzień coraz prężniej się rozwija.
- jestem z ciebie taka dumna. Wiedziałam od zawsze, że sprawdzisz się w roli prezesa. Zaraz zawołam służbę i przyniesie ci obiad.
- dziękuję mamo, ale nie jestem głodny. Jadłem na mieście.Wezmę szybki prysznic i pójdę popływać w basenie. Pedro udał się do swojego spokoju, wziął szybki prysznic. Sięgnął po świeży ręcznik i przygotował się do kąpieli w basenie.

Estrella wciąż myślała nad tym czy dobrze postąpiła zgadzając się na to co zaproponował jej dziadek. Teraz już nie mogła zmienić swojej decyzji. Obiecała mu, że należycie zajmie się hacjendą, aby on mógł w spokoju odejść. Długo tak rozmyślała, gdy wpadła na niedaleko mieszkająca Elenę Hernandez. Od dawna są przyjaciółkami od serca. Przywitały się całusem w policzek. Elena od razu zauważyła zakłopotanie Estrelli.
- co masz taka minę jakby ktoś umarł? - spytała żartując, ale Estrella nie miała ochoty na żarty, bynajmniej.
- Eleno nie wiem co mam zrobić. Dziadek jest w ciężkim stanie, a dzisiaj postawił mnie przed trudną decyzją, na którą musiałam się zgodzić, bo nie miałam wyboru.
- wiem. Mówiłaś mi, że ostatnio bardzo podupadł na zdrowiu. Powiedz mi kochana co cię tak gnębi. Dobrze wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć.
- wyobrażasz sobie mnie jako zarządczynie hacjendy? - brunetka powiedziała prosto z mostu.

Elena, aż otworzyła usta ze zdumienia.
- nie mów, że twój dziadek wszystko ci przepisał? zresztą to nie dziwne. Jesteś jedyną jego krewną, więc nie wiem czym się tak martwisz. Dobrze wiedziałaś, że dojdzie do tego prędzej czy później.
- właśnie problem w tym, że ja nie chce tego majątku. Potrzebuje dziadka, a nie jego spadku. Co mi z tych pieniędzy jak zostanę sama, a poza tym nie wiem czy sprawdzę się w roli zarządczyni tak dużej hacjendy. To zbyt odpowiedzialne zadanie dla mnie.
Elena zatrzymała Estrellę chwytając ją za ramiona potrząsając nią delikatnie.

- co ty opowiadasz dziewczyno? ty nie będziesz odpowiednia? nie znam nikogo innego na to miejsce. Zawsze byłaś u boku don Valeriano. Nie wiadomo czy w ogóle ma kogoś oprócz ciebie, a nawet jeśli nie należy się im nawet złamany grosz. Jedynie ty się nim zajmowałaś.
- tak samo powiedział dziadek, ale wciąż mam wątpliwości czy to dobra decyzja.
- skończ się w końcu o tym myśleć. Jesteś jedyną i najlepsza osobą, która możesz zastąpić don Valeriano.

Nagle przybiegł pracownik hacjendy informując Estrellę, że coś złego dzieję się z don Valeriano. Dziewczyna bez zastanowienia pobiegła do domu.
- dziadku co się dzieje? - złapała go za pomarszczoną rękę klęcząc przy jego łóżku.
- kochanie, to już. Czuję, że odchodzę. Bóg mnie zabiera do siebie tak jak ci mówiłem. Wiesz co masz zrobić. Teraz wszystko od ciebie zależy. Powierzam ci wszystko co mam.

Dziewczyna szlochała cicho nad łóżkiem nie mogąc uwierzyć, że jej dziadek właśnie odchodzi.. Wiedziała, że prędzej czy później ten moment nadejdzie, ale nie wyobrażała sobie, że to będzie tak bolesne.
- dziadku kocham cię - wtuliła się w jego ciało płacząc cicho czując jak ból rozrywa jej serce na kawałki. Podniosła po chwili wzrok czując, że serce człowieka, którego kochała nad życie, który dotąd był dla niej wszystkim, przestało bić. Przymknęła delikatnie jego oczy dłonią krzycząc z rozpaczy.
- Boże, dlaczego??? dlaczego mi go odbierasz?! - patrzyła na obrazek Jezusa wiszący nad łóżkiem don Valeriano.

Kilka dni później:

Estrella długo nie mogła się pogodzić się z odejściem dziadka. Nie miała siły na przygotowanie mu pogrzebu, ale dobrze wiedziała, że w końcu musi się tym zająć, bo kto inny miałby to zrobić? Jej życie już nigdy nie będzie takie same. Dobrze wiedziała, że została sama, choć w hacjendzie pracowało mnóstwo ludzi, którzy byli gotowi jej uchylić nieba. Patrzyła zamyślona przed siebie czując nagle czyjąś dłoń na swoim ramieniu.
- jak się trzymasz? - spytała Elena przytulając przyjaciółkę. Nie mogła już patrzeć na jej smutek. Chciała w jakiś sposób pomóc jej uporać się z odejściem don Valeriano, ale wiedziała, że dopiero po jakimś czasie rana w sercu Estrelli się zagoi.
- a jak myślisz? nie jest mi łatwo. Nadal nie mogę uwierzyć w to co się dzieje. Dziadka już nie ma. - odwróciła się w stronę brunetki - powiedz mi dlaczego tak się dzieje? - wydukała wycierając łzy chusteczką.
- ale co masz na myśli? - spytała nie bardzo rozumiejąc je pytanie.
- dlaczego tracę wszystkich, których kocham. Najpierw rodzice, potem babcia, a teraz dziadek. Nie mam ju z na kogo liczyć. Jestem zdana jedynie na siebie.
- zabraniam ci tak mówić. A co ze mną? co z pracownikami hacjendy? my jesteśmy dla ciebie nikim? zawsze mogłaś na nas liczyć. Teraz też tak będzie.
- dziękuję za wszystko - wtuliła się w nią mocno. Poczuła się trochę lepiej, bo wiedziała, że nie zostanie z tym wszystkim sama.

Teresa właśnie opalała się na leżaku nad basenem. Jeszcze nie wiedziała, że don Valeriano umarł, ale zaraz miało się to zmienić. Służąca przybiegła do niej trzymając mocno telefon w ręce.
- Pani Tereso, pani Tereso. - kobieta gorączkowo krzyczała w jej stronę.
- co się stało? czemu tak krzyczysz? do tego przeszkadzasz mi w wypoczynku. Mam nadzieję, że to coś ważnego, inaczej pożałujesz - odparła z pogardą wobec służącej.
- dostałam telefon z hacjendy - powiedziała jednym tchem, a Teresa odwróciła się w jej stronę zdejmując okulary przeciwsłoneczne. Czyżby w końcu przyszedł ten długo oczekiwany dzień i Valeriano kopnął w kalendarz? - cieszyła się w duchu.
- no mów w końcu co masz do powiedzenia - ponagliła służącą, aby w końcu wydusiła z siebie, co ma do powiedzenia.
- dostałam informację o śmierci don Valeriano.
Na tą odpowiedz Teresa czekała od dłuższego czasu. Odwróciła się tyłem do służącej uśmiechając się do siebie. W końcu się doczekała. Pozbyła się staruszka na zawsze i wreszcie przejmie cały jego majątek.

Jakiś czas później:

Dzisiaj nadszedł dzień pogrzebu don Valeriano. Estrella wraz z pracownikami hacjendy udała się do kościoła. Była ubrana w czarną sukienkę do kolan i czarne buty na płaskim obcasie. Po krótkiej ceremonii pogrzebowej wszystko przeniosło się na cmentarz, gdzie ostatni raz pożegnała się z dziadkiem. Wiedziała, że nigdy już nie będzie tak samo jak za życia don Valeriano. Będzie musiała stanąć na wysokości zadania jakie wyznaczył jej los.

Na pogrzebie zjawiła się także Teresa wraz z Pedro. Nie mogli przepuścić takiej okazji. Zaraz po pogrzebie miało odbyć się odczytanie testamentu. Jeszcze chwila dzieliła ją od tego, aby przejąć wszystko co posiadał don Valeriano, jednak nie wiedziała jak bardzo się myliła.

Estrella długo nie mogła odejść od grobu dziadka. Wciąż płakała wtulona w chłodną płytę kamienną, pod którą spoczywał już jej dziadek. Wstając od grobu zakręciło się jej w głowie.

Piosenka w tle: Yotuel - Me gusta.

Wpadła prosto w ramiona Pedro, który nie wiadomo skąd znalazł się tuż przy niej. Przytrzymał ją delikatnie wpatrując się w jej piękne oczy, ona także nie pozostawała mu dłużna.


Tak więc wstawiam pierwszy odcinek.
Maggie - mam nadzieję, że spełniłam twoje oczekiwania tym odcinkiem i będziesz tu jeszcze zaglądać


Ostatnio zmieniony przez Anita dnia 17:01:02 09-06-16, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Maggie
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 04 Cze 2007
Posty: 5304
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Los Angeles, CA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:56:29 09-06-16    Temat postu:

Enrique Rocha w roli Valeriana to taka miła odmiana. Ja go kojarzę tylko z telenowel, gdzie grał złe charaktery, a tu proszę! Widać, że Valeriano kocha wnuczkę, ona jedyna się nim opiekuje i bardzo dobrze zrobił przepisując na nią hacjendę.

Za to Teresa to podłe babsko. Jak ona może w ogóle czegokolwiek oczekiwać od Valeriana? Przecież nie byli małżeństwem, więc nie wiem co ona sobie wyobraża.

Szkoda, że tak szybko wszystko się wydarzyło, no ale rozumiem, że to wprowadzenie do akcji było Teraz jestem ciekawa jak to się dalej potoczy

Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin