Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Miłość w Madrycie rozdział 8!!!NEW!!
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Zbuntowana.com
Idol
Idol


Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 1075
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:37:45 31-05-15    Temat postu: Miłość w Madrycie rozdział 8!!!NEW!!


Opis:
To opowieść o dziewczynie pełnej marzeń i szaleństw ,której w jednej chwili życie wywróci się do góry nogami.Kontrolowana przez wszystkich ,rodzinę i znajomych będzie musiała się zmierzyć z wieloma przeszkodami jakie staną na jej drodze. A największa przeszkodą okaże się on, mężczyzna, z którym znajomość nie zaczęła się zbyt wesoło, ale z czasem to się zmieni. Połączy ich uczucie większe niż myślała. Ale czy jest gotowa na nie? Czy pozwoli mu na to by wtargnął w jej życie? Czy uchyli przed nim swoja duszę? Czy wreszcie poukłada swoje życie? Czy wreszcie zrzuci maskę jaką przybrała? Czy pogodzi się z losem jaki został jej przypieczętowany? Czy w końcu w jej życiu nadejdzie spokój i wszystko się ułoży?


Ostatnio zmieniony przez Zbuntowana.com dnia 23:23:41 07-07-16, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zbuntowana.com
Idol
Idol


Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 1075
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:47:51 31-05-15    Temat postu:

ROZDZIAŁ 1
"Czasem trzeba pozwolić odlecieć pisklętom z gniazda ,by w końcu nauczyły się latać. Inaczej poczują się jakby były zamknięte w klatce i nigdy nie poznają smaku prawdziwego życia."
Wreszcie wolna. O tak. Czekałam na to odkąd nauczyłam się chodzić. Jestem Caroline Johnson i w końcu wyrwałam się z rodzinnego gniazda jakim był mój dom. Odkąd pamiętam wszyscy , dosłownie wszyscy : cała rodzina i moi niby znajomi kontrolowali mnie i prawie większość mojego życia. Ale w końcu powiedziałam dość. Dzisiaj nadszedł ten moment kiedy będę zdana tylko na siebie i nikt nie będzie mówił mi co mam, a czego nie mam robić. Wyjeżdżam do Hiszpanii. Od zawsze marzyłam , by tam się udać. Najpierw na wakacje, by odpocząć, a potem , aby osiedlić się na stałe. Pracowałam dość ciężko w sklepie z pamiątkami i rzeczami potrzebnymi na plaże itp. mojej starszej siostry Katherine, aby uzbierać na to wszystko dość oszczędności. Zbierałam grosz do grosza aż wreszcie udało mi się uzbierać dość sporą kwotę. Chodziłam też na kurs języka hiszpańskiego by móc się komunikować z innymi w ich ojczystym języku. Język hiszpański moim zdaniem to cudowny język i nie taki trudny jak myślałam na początku. Zajęłam właśnie miejsce w samolocie i odliczałam minuty do odlotu. Nie mogłam się już doczekać. Wprawdzie czeka mnie dość długi lot, ale mnie to nie przeszkadzało. Uwielbiałam podróżować. Założyłam słuchawki na uszy i włączyłam sobie jedną z piosenek zespołu RBD, który się rozpadł w 2009 roku , Rebelde. Doskonale pasowała do mojego dzisiejszego nastroju. Opowiadała o buntownikach, a ja właśnie stałam się buntowniczką życia. Następnie wyciągnęłam notes i zapisałam listę rzeczy, które od zawsze chciałam zrobić, a teraz gdy będę w Madrycie i Barcelonie będę w stanie je wykonać .
1.Skoczyć ze spadochronem z samolotu
2. Zalać się w trupa i mieć kaca.
3. Imprezować do białego rana
4. Poczuć się jak bogaczka i zamieszkać w drogim i ekskluzywnym hotelu i mieć pokój z widokiem na morze
5. Zjeść naprawdę ostre danie
6. Nauczyć się tańczyć
7. Stracić dziewictwo
8. Zrobić sobie tatuaż.
9. Zakochać się.
10. Skoczyć z bungee
11. Wydać na przyjemności co najmniej 10.000 euro

Gdy skończyłam ją pisać samolot właśnie wystartował. Z uśmiechem ułożyłam się wygodnie w fotelu w klasie pierwszej, żegnając Stany Zjednoczone. Tak, w klasie pierwszej. Nie będę żałowała pieniędzy . Poza tym czekał mnie długi lot. Postanowiłam, że się prześpię, by szybciej mi minął. Obudziła mnie, gdy byliśmy na miejscu stewardessa . Zabrałam swoja torebkę i opuściłam samolot, udając się po swój bagaż. Wzięłam głęboki wdech i wydech, kiedy w końcu opuściłam lotnisko. Czuć było zapach Morza Śródziemnego . Wakacje postanowiłam spędzić w przepięknej Barcelonie. Wsiadłam do pierwszej lepszej taksówki i pojechałam nią w stronę hotelu w jakim miałam rezerwację. Hotel Lacorda był jednym z najdroższych hoteli w całej Barcelonie i najbardziej ekskluzywnym, i w dodatku niedaleko od niego znajduje się plaża. Od zawsze marzyłam, by w takim mieszkać. Ale nigdy nie było mnie na to stać, a teraz tak. Uzbierałam dość pieniędzy na taki hotel. Poza tym rodzice sami zaproponowali, że za niego zapłacą. Choć to było dziwne, bo nie popierali od początku mojego wyjazdu tutaj. Czułam, że musi być jakiś haczyk, ale nie zamierzałam się tym zbytnio teraz zamartwiać i nad tym główkować. W końcu miałam swoje upragnione i wymarzone wakacje. Sama. Bez nikogo i od nikogo zależna. Od razu się zameldowałam i szybko udałam do swojego pokoju. Gdy go zobaczyłam szczęka mi opadła. Pokój, a raczej apartament królewski był ogromny. Od razu w oczy rzucił mi się duży balkon z widokiem na morze. Dałam spory napiwek bojowi hotelowemu i udałam się zwiedzać dalej pokój. Moja sypialnia była również duża i bardzo przestronna. Położyłam się na dużym łóżku z baldachimem, które było tak miękkie, że nie chciało mi się wstawać z niego. Ściany w mojej sypialni były beżowe, a w salonie oliwkowe. Łazienka była pokryta białymi kafelkami. Znajdowało się w niej wszystko czego duża zapragnie. Apartament cały wyglądał jak galeria sztuki. Był bardzo nowoczesny. Mogłabym w nim mieszkać do końca życia. Wstałam niechętnie z łóżka i udałam się do łazienki odświeżyć się po podróży .Przez ten upał zrobiłam się cała mokra i lepka od potu. Kiedy weszłam do wanny poczułam jak się odprężam. Postanowiłam dzisiaj wypełnić kilka zadań z mojej listy marzeń. Zamierzałam udać się do klubu i imprezować do białego rana i przy okazji zalać się w trupa. I kto wie może również stracę dziewictwo z jakimś hiszpańskim przystojniakiem? Zapowiada się noc pełna przygód.
WIECZOREM:
Kiedy byłam już gotowa ,opuściłam swój pokój i udałam się w stronę windy. Ubrałam się w krótką sukienkę ledwo zakrywająca mi pupę w srebrnym kolorze całą w cekiny. Do tego czarne piętnastocentymetrowe szpilki. Włosy rozpuściłam i opadały falami mi do ramion. Były koloru brązowego. Nałożyłam też kilka bransoletek i wzięłam ze sobą kopertówkę w tym samym kolorze co moja sukienka. Makijaż był delikatny. Aby go podkreślić , pomalowałam usta mocno czerwoną szminką. Wyglądałam bosko. Seksownie i olśniewająco. Każdy facet nie spuści ze mnie w klubie wzroku. Dzisiaj chciałam kusić. A strój jaki wybrałam był do tego wręcz idealny. Opuściłam hotel z szerokim uśmiechem i taksówką udałam się do jednego z najlepszych klubów w mieście. Bez problemu zostałam wpuszczona do środka przez ochroniarza, któremu chyba się spodobałam, bo puścił mi oczko na co mu odpowiedziałam tylko zalotnym uśmiechem. Klub był cały przepełniony ludźmi. Muzyka dudniła w całym pomieszczeniu. Było ciemno. Jedynie był oświetlony migoczącymi kolorowymi światłami parkiet oraz bar. Udałam się najpierw do baru, aby napić się jednego drinka, by dodać sobie ciut pewności siebie. Nie musiałam nawet za niego zapłacić bo seksowny barman powiedział, że to na koszt firmy. Zaczął ze mną flirtować na co ja odparłam tylko śmiechem. Nie powalał. Może byłam wybredna, ale szukałam kogoś kto mnie zwali z nóg. Kogoś, na którego widok stracę zdolność myślenia i przestanę oddychać. I kto sprosta przede wszystkim moim innym wymaganiom. Mężczyźni co rusz siadali koło mnie i stawiali mi kolejne drinki. Spodobało mi się to. Przynajmniej sobie zaoszczędzę. Z niektórymi nawet zatańczyłam. Później gdy poczułam się zupełnie pijana zostałam na parkiecie i wywijałam w najlepsze. W pewnym momencie poczułam jakieś silne dłonie na moich biodrach. Zapewne to był kolejny zalotnik. Gdybym była trzeźwa odepchnęłabym go, ale byłam tak pijana, że mi to nie przeszkadzało. Co więcej zaczęłam tańczyć przy nim wyzywająco. Zaczął się śmiać i już po chwili złożył mi niemoralną propozycję.
- Może udamy się do mnie i tam zedrę z ciebie tę sukienkę? Obiecuję, że to będzie twoja niezapomniana noc księżniczko.
Zachichotałam i odwróciłam się aby mu odpowiedzieć i wtedy mnie zamurowało. Facet o silnych dłoniach, dla którego wykonałam ten seksowny taniec mógłby być moim ojcem. Był stary i w dodatku obleśny. Nie wiem czy to przez niego czy przez alkohol, ale w pewnym momencie zachciało mi się zwymiotować. Zrobiłam się cała zielona choć w tych ciemnościach mało co było to widać. Wciąż nic mu nie odpowiedziałam więc uznał to za zachętę i zbliżył się do mnie dotykając mnie tymi swoimi obleśnymi łapami. Zaczęłam go odpychać , ale zrobił się nachalny. Nie miałam sił by go dalej odpychać. Poza tym świat przed moimi oczami zaczął wirować. Po chwili usłyszałam jak jakiś tajemniczy mężczyzna znacznie o wiele młodszy od tego starucha zaczął krzyczeć do niego, by mnie zostawił w spokoju, ale ten nie posłuchał więc zaczęli się bić. Nie widziałam mojego wybawcy, ale byłam mu wdzięczna za pomoc. Gdy tylko przestało mi się kręcić w głowie, nie zwracając na nic uwagi zeszłam z parkietu i ponownie udałam się do baru. Zamówiłam sobie cała butelkę whisky. Tym razem to ja zapłaciłam za nią, a nie ktoś za mnie. W krótkim czasie wypiłam ją całą. W tym momencie urwał mi się film. Weszłam na stół barowy i zaczęłam z butelką w ręku tańczyć i krzyczeć. Wszyscy zwrócili na mnie uwagę. Nic mnie to nie obchodziło. W pewnej chwili ponownie świat zaczął wirować mi przed oczami. Potem nastała już tylko ciemność. Zemdlałam. Odzyskałam jakiś czas później przytomność. Obejrzałam się. Świat dalej się poruszał. Widziałam latarnie. Co chwilę mijaną kolejną. Po chwili się zorientowałam , że ktoś niesie mnie na rękach. Powieki miałam ociężałe. Nie mogłam powstrzymać nadchodzącego snu. Nim jednak zamknęłam do końca powieki zdążyłam na chwilę ujrzeć niewyraźnie męską twarz. Potem usnęłam. Obudziłam się dopiero rano z ogromnym bólem głowy. Promienie słoneczne świeciły mi po oczach. Jęknęłam łapiąc się jedną ręką za głowę. Zauważyłam na stoliku nocnym szklankę wody i aspirynę. Od razu ją zażyłam i poczułam się o niebo lepiej. Ból zaczął ustępować . Dopiero teraz zauważyłam, że jestem w swoim apartamencie i to w dodatku w samej bieliźnie. O Matko! Zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam jak się dostałam tutaj. Kompletnie nic nie pamiętam. To był pierwszy i ostatni raz kiedy się tak upijam w trupa i baluję nie wiadomo nawet do której.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zbuntowana.com
Idol
Idol


Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 1075
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:02:46 31-05-15    Temat postu:

ROZDZIAŁ 2
" Wiele rzeczy przychodzi niespodziewanie. Jedne niespodzianki cieszą nas bardziej, a drugie mniej. Nigdy nie wiemy co czeka nas jutro ani za pięć lat. Możemy tylko gdybać. Dlatego powinniśmy cieszyć się tym co mamy i korzystać z życia tak długo jak możemy."
Wstałam pośpiesznie z łóżka i ruszyłam wziąć szybki zimny prysznic by jakoś do końca wrócić do normalnego stanu. Zimna woda podziała na mnie orzeźwiająco. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się jak dostałam się do swojego pokoju. Nie jedząc śniadania, które przyniosła obsługa hotelowa szybko windą zjechałam na parter i ruszyłam w stronę recepcji. Ktoś musiał w końcu widzieć jak tu wróciłam.
- Przepraszam panią bardzo, ale mam dość dziwne pytanie. Ale jak ja wróciłam do swojego apartamentu? Bo zupełnie nie pamiętam. – zwróciłam się po hiszpańsku do recepcjonistki, która była chyba około czterdziestki.
- Faktycznie dość dziwne pytanie, ale nie mogę pani odpowiedzieć na to pytanie gdyż nie ja miałam nocną zmianę tylko ktoś inny. Jeśli pani sobie życzy zaraz się dowiem wszystkiego, dobrze?
Pokiwałam tylko głowa na znak zgody, a miła pani odeszła i wykręciła w telefonie jakiś numer .Chwilę potem zaczęła z kimś rozmawiać. Nie minęło pięć minut, a wróciła z powrotem.
- Na nocnej zmianie był mój kolega Miguel i z tego jak panią opisałam mu powiedział, że nie wróciła pani sama do hotelu tylko z jakimś mężczyzną, który niósł panią śpiącą na rękach.
Wytrzeszczyłam zszokowana wzrok nie mogąc w to uwierzyć. Faktycznie musiałam sporo wypić. Ah, że też nic nie pamiętam, nic do momentu gdy zostałam uratowana przed tym oblechem i udałam się do baru. Dalej to już pustka i to dosłownie.
- O której to było? – spytałam, gdy odzyskałam zdolność mówienia.
- Miguel powiedział, że to było około trzeciej w nocy. Podobno zaniósł panią do pokoju nawet nie prosząc o klucz, więc chyba państwo musieli się dobrze znać.
O BOŻE! Mój klucz do pokoju! Miałam go w torebce ! Kręciłam z niedowierzaniem głową. W głowie krążyło mi tylko jedno teraz pytanie jakie na pewno nie zadam recepcjonistce. Czy ja…czy ja się z nim przespałam?! Co najgorsze wciąż nic nie wiem o tym tajemniczym mężczyźnie.
- A jak wyglądał ten mężczyzna?
- Miguel mówił, że wyglądał młodo i był bardzo wysoki oraz dobrze zbudowanym blondynem. Tylko tyle wiem.
- A mówił pani kolega czy od razu jak mnie ten mężczyzna zaniósł do pokoju to opuścił hotel?
- Tego nie wiem, ale gdyby tak było Miguel, by widział i by mnie o tym poinformował
O BOŻE! Nie to nie możliwe. Nie mogłam tego zrobić z przypadkowym i nieznanym mi mężczyzną! W dodatku nic nie pamiętając i będąc tak zalana w trupa!
- Czy wszystko w porządku?
Miałam jej właśnie odpowiedzieć, że nie kiedy w końcu dotarło do mnie, że ten facet przyniósł mnie tu ubraną i to śpiącą, więc nie mogłam tego zrobić śpiąc. Odetchnęłam natychmiast z ogromną ulgą.
- Tak. Ale skoro nie opuścił hotelu to wciąż musi się tu znajdować i to znaczy, że musi być gościem tego hotelu. Więc czy mogłaby pani mi podać informacje w jakim pokoju się zameldował i jak się nazywa?
- Przykro mi, ale tego nie wiem. A nawet gdybym wiedziała to nie mogę pani udzielić takich informacji. Nie jestem do tego upoważniona.- uśmiechnęła się do mnie miło i ze współczuciem. Nie wyglądał na udawany.
Chciałam coś jeszcze powiedzieć, ale stwierdziłam, że to bez sensu. Podziękowałam grzecznie jej i odeszłam wciąż w szoku od recepcji. Usiadłam na kanapie w holu wciąż analizując jej słowa w głowie. Starałam sobie przypomnieć coś. Cokolwiek. Ale nic. Pustka. Hol zaczął się napełniać ludźmi a ja postanowiłam już o tym nie myśleć. Przynajmniej nie teraz kiedy jestem na wakacjach. Z dwojga złego teraz mogłam już skreślić z listy teraz trzy rzeczy, ale wciąż pozostało wiele do zrobienia. Na szczęście dzień dopiero się zaczął i nie zamierzałam go marnować.
***
Na początek udałam się na cudowną, piaszczystą plażę i trochę się poopalałam, ale nie za długo bo mnie szybko słońce zawsze bierze. Po dwóch godzinach byłam już cała brązowa i wyglądałam teraz prawie jak rodowita Hiszpańska kobieta, co bardzo mi się podobało. Następnie postanowiłam poćwiczyć trochę sztukę flirtu i uwodzenia mężczyzn, więc jak od razu wyłapałam kilka niezłych przystojniaków zaczęłam z nimi niewinną rozmowę, która przerodziła się w naukę surfingu. Byłam mile zaskoczona. Nie było to moje marzenie, ale postanowiłam zaryzykować i dałam się namówić na lekcje surfingu. Na początku się bałam, ale mając przy sobie takich nauczycieli i takich ratowników strach szybko minął. Szybko załapałam o co w tym wszystkich chodzi. Najpierw kazano mi zacząć od mniejszych fal, a jak nabiorę coraz więcej doświadczenia to potem będę mogła zacząć od większych. Naprawdę było fantastyczne. Oczywiście było kilka upadków do wody, ale się nie poddawałam. Po dobrej zabawie z surferami musiałam znowu posiedzieć w słońcu by się wysuszyć co bardziej zwiększyło moją opaleniznę. Nie narzekałam na powodzenie u mężczyzn ani na urodę. Wprawdzie długo musiałam zapracować sobie na taką szczupłą i smukła sylwetkę, ale warto było. Kiedy wysuszyłam się postanowiłam wypełnić kolejne kilka zadań z mojej listy. Ponieważ poczułam się głodna to postanowiłam pójść do jakieś fajnej knajpki i zjeść coś naprawdę ostrego. Mówiąc ostre, mam na myśli słynne chili Con Carne czyli po prostu wołowina z chili z ryżem. Danie uwielbiane przez mieszkańców cudownego Meksyku oraz Hiszpanii. Z wyglądu i zapachu nie wydawało się takie ostre. Wręcz delikatne. W brzuchu mi wręcz zaburczało. Kiedy zaś zjadłam kawałek tego cuda poczułam tylko piekielnie palący ogień chyba prawie w całym przewodzie pokarmowym. Myślałam, że zacznę zionąć ogniem. Od razu szybko chyba wypiłam cały litr butelki wody. Właściciel knajpki zaczął się ze mnie śmiać. Widać było, że jestem turystka nieprzyzwyczajoną do takiego typu ostrych dań, więc potem na koszt firmy przyrządził dla mnie inne i równie smaczne danie. Byłam za to mu wdzięczna. Po obwitym obiedzie postanowiłam udać się do salonu tatuaży, aby zrobić sobie tatuaż. Przez większość życia zastanawiałam się co bym chciało sobie zrobić aż wreszcie dokonałam jak dla mnie słusznego wyboru. Po prosiłam by zrobiono mi na lewym nadgarstku napis HOPE( tłum. Nadzieja), a na prawym napis LOVE( tłum. Miłość). Nadzieja i miłość. Moje dwa ulubione słowa, które dawały mi wiele szczęścia. Przesiedziałam w salonie tatuażu dwie godziny. I choć bolało to warto było. Czułam się z każdym wykonanym zadaniem coraz bardziej spełniona. Zapłaciłam za oba tatuaże ponad 35 euro. Na tak solidnie i pięknie wykonane tatuaże to bardzo mało moim zdaniem. Potem poszłam do punktu informacyjnego kupić sobie jakąś mamę miasta, gdyż chciałam trochę pozwiedzać. Kiedy szłam z mapą w rękach w kierunku Sagrada Família - secesyjnego kościoła budowanego od 1882 roku. Jednego z symboli Barcelony. W 2010 roku papież Benedykt XVI konsekrował świątynię podnosząc ją do godności bazyliki mniejszej, którego byłam bardzo ciekawa gdy nagle wpadłam na kogoś i automatycznie tyłkiem uderzyłam o twardy, zimny beton. Ręką zaczęłam głaskać mój biedny obolały tyłek. Po chwili ktoś podał mi rękę bym mogła wstać .Gdy ją złapałam dopiero wtedy zauważyłam, że wpadłam na niesamowitego mężczyznę. Miał siwe wspaniałe oczy. Blond ciemne rozczochrane włosy. Był dobrze zbudowany. Materiał jego bluzki opinał cudownie jego mięśnie. Był wysoki. Przewyższał nawet mnie, ale do tego akurat byłam przyzwyczajona bo nigdy za wysoka nie byłam w rodzinie. Był tak jak ja cały brązowy. To musiała być opalenizna. Nie wyglądał na typowego Hiszpana. Oni mieli brązowe a nie tak jak on siwe tęczówki. Moje oczy wpatrywały się w jego zapominając o tym, że stoimy po środku chodnika i o przechodniach. Po chwili uśmiechnął się do mnie ujawniając przy tym swoje białe równiutkie zęby oraz swoje dołeczki. Dosłownie na ich widok się rozpłynęłam. Dopiero jego głos i to, że przyłapał mnie na wpatrywaniu się w niego przywróciło mnie do rzeczywistości .
- Przepraszam. Nic pani nie jest? Wszystko w porządku?- spytał mnie po hiszpańsku z lekkim takim ich akcentem, ale bardziej słychać było mocniejszy akcent amerykański choć mogę się mylić.
- Tak. To znaczy nie. Niech lepiej pan uważa jak pan chodzi. Co pan nie patrzy na nogi?! – raptownie przypomniałam sobie, że jestem zła na tego cud mężczyznę z powodu tego jak bardzo boli mnie przez niego pupa oraz dlatego, że bezkarnie wpatrywał mi się w biust, uśmiechając przy tym chytrze co w sumie doprowadziło mnie nie wiem czemu do palpitacji serca i zrobiłam się czerwona co nie było w moim zwyczaju.
- Że co? Ja mam uważać? To pani szła środkiem chodnika nie patrząc przed siebie zakrywając twarz mapą, nie ja.
- Jest pan bezczelny. Tylko to nie pana boli teraz tyłek, że nie będzie mógł pan siadać przez tydzień tylko mnie.- pogłaskałam się po pupie i spiorunowałam go wzrokiem.
Ten nagle zaczął się śmiać. Czyżby ze mnie?
- Z czego się pan śmieje? Powiedziałam prawdę. Ugh idę stąd bo dłużej nie zniosę pana i pana śmiechu. Jest pan niewychowany.- ruszyłam zła przed siebie.
- Poczekaj! –krzyknął za mną, ale ja już byłam już daleko. Poza polem jego widzenia.
Musiałam uciec jak najdalej od niego bo przyprawiał mnie o dreszcze. I po mimo, że przez tą ciepła dość dzisiaj pogodę moje ciało było rozgrzane to jeszcze on sprawił, że zrobiło się mi tak gorącą, że aż pot zaczął ze mnie spływać. Poza tym denerwował mnie on i tej jego seksowny śmiech. Ah musze wybić go sobie z głowy. Widać było gołym okiem, że niezłe ciacho musi być bogaczem, który trwoni tylko pieniądze na zachcianki i panienki.
***
Prócz kościoła Sagrada Família zobaczyłam także Miasto-ogród Park Güell, ogród jakby z innego, bajkowego świata, na którego terenie można znaleźć kolorowe figurki smoków, bajecznych zwierząt i postaci z mitów, jeden z największych portów Morza Śródziemnego, ze stocznią królewską Reales Atarazanas. W porcie znajdziemy reż kopię okrętu Santa Maria Krzysztofa Kolumba, w którym znajduje się muzeum, gdzie znajdziemy oryginalne mapy i atlas z 1493 roku, którego używał Amerigo Vespucci. Na koniec dnia poszłam zobaczyć przytulne Tibidado, czyli najwyższy szczyt Serra de Collserola, rozciągających się na obrzeżach miasta . Barcelona jest przepięknym miastem. Dosłownie zakochałam się w niej. Przed powrotem do hotelu udałam się na małe zakupy. Zamierzałam kupić kilak pamiątek z tego najbardziej przyjaznego miasta w Europie.
***
Do hotelu wróciłam w wspaniałym nastroju, którego nic w stanie nie było zepsuć. Powitano mnie w holu tak jak przy pierwszym razie. W windzie zaczęłam rozmyślać o całym tym pokręconym dniu podsumowując go od początku do końca. Nie zapomniałam wciąż o tym mężczyźnie. Nawet nie wiem jak się nazywa. Nie, Caroline. Przestań. Ten mężczyzna to nie twoja liga. Zdecydowanie twoja. Drażniła się ze mną moja podświadomość. Szybko ją uciszyłam. Kiedy weszłam do pokoju przeżyłam dzisiaj kolejny szok. To kogo zobaczyłam w salonie wprawiło mnie w osłupienie. Myślałam, że śnię. O nie!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zbuntowana.com
Idol
Idol


Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 1075
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:07:29 31-05-15    Temat postu:

Rozdział 3
"Wielu z nas boi się porwania, zamknięcie w czterech ścianach musi być straszne, ale boli też, kiedy człowiek zamknie się w sobie, nie potrafiąc porozumieć się z najbliższymi. Jedynym sposobem by być wolną jest tylko i wyłącznie ucieczka."

Nie! I jeszcze raz nie. To nie może być prawda. To jakiś obłęd. To słońce musiało mi jednak chyba zaszkodzić , bo przede mną ,we własnej osobie siedziała, czekając chyba na mnie moja własna rodzina. Mam nadzieję, że to zły sen, z którego zaraz się obudzę. Chyba musze się uszczypnąć. Ale wątpię ,by to coś dało.
- Córeczko! Jak dobrze cię widzieć. Stęskniliśmy się- nim coś zdążyłam z siebie wykrztusić zostałam przez wszystkich uściskana. Nienawidzę grupowych uścisków!
- Co wy tu robicie?
- Jak to , co my tu robimy? Przyjechaliśmy na wakacje.
- Na wakacje?! Od kiedy wy gdziekolwiek wyjeżdżacie?!
- Nigdy nie jest za późno ,by coś zmienić w swoim życiu, kochanie.
- I ze wszystkich miejsc na świecie akurat wybraliście Barcelonę?
- Tak bardzo ją zachwalałaś, że aż uwierzyliśmy ci na słowo i postanowiliśmy tutaj przyjechać.
- I ze wszystkich hoteli w mieście wybraliście akurat ten? Może jeszcze na tym samym piętrze i obok mnie?- nic nie odpowiedzieli , więc uznałam to za odpowiedź.
- Przyznajcie się! To od początku zostało ukartowane ,prawda?!- nawet nie wiem kiedy zaczęłam krzyczeć.- Nie pogodziliście się z moim wyjazdem. Przyjechaliście tu, by mnie pilnować i dalej mnie kontrolować, prawda?
- Caroline May Johnson…
-Zamknij się , Katherine! I jeszcze ze sobą pozwoliliście wziąć te gruchające gołąbki, że aż na sam ich widok chce się rzygać?!
- Caroline! Wyrażaj się. Oni niedługo będą małżeństwem.
- Mamo, nawet nie próbuj jej przemówić do rozumu. Ona tego i tak nie zrozumie bo nigdy nie była zakochana i nigdy nie miała chłopaka. Ma dwadzieścia pięć lat, a wciąż jest sama. Ciekawe czemu? Może dlatego, że nie widzi nic prócz czubka własnego nosa.- gotowałam się już od środka. Jeszcze jedno jej słowo i wybuchnę.
- To prawda. Zbyt miło to nas nie powitała.
- Dosyć tego! Przyjechaliście tu po, by tylko mnie obrażać? Darujcie sobie. I wiecie co? Nie mam chłopaka, bo nie chcę wcale go mieć. To same rozczarowania poza tym dobrze mi samej
- Tak dobrze ci samej, że wczoraj upiłaś się do nieprzytomności i zalecałaś się do każdego faceta, który się do ciebie przysiadł jak jakaś…- nie pozwoliłam dokończyć mojej siostrze bo uderzyłam ją ręką w twarz. To już był szczyt wszystkiego.
- Skąd wy o….Przyjechaliście tutaj wczoraj za mną?!
- Chyba raczej z tobą!- chciała mi oddać, ale jej narzeczony Taylor odsunął ją szybko ode mnie.
- Dość tego dziewczyny!
- Masz rację mamo. Dość. Macie się wynieść z mojego apartamentu natychmiast za nim wezwę ochronę.
- Nie odważyłabyś się!
- A chcesz się o tym przekonać?- podeszłam do telefonu i już zaczęłam wykręcać numer, kiedy zauważyłam, że wyszli.
Rzuciłam się na łóżko. Krew buzowała we mnie wciąż. Zakryłam twarz poduszką i zaczęłam do niej krzyczeć. Jestem dorosła, a oni traktują mnie jak dziecko. Kiedyś to rozumiałam, ale teraz? Już nie. Specjalnie wyjechałam ze Stanów do Hiszpanii, tylko po to by przed nimi uciec. By w końcu się usamodzielnić. A oni najchętniej trzymaliby mnie w domu pod kluczem. To nie jest już zwykła rodzicielska troska. To jakiś obłęd. Szaleństwo, które powinno się leczyć. Nie wiem co bardziej sprawiło, że zostałam wytrącona z równowagi. Moja siostra i jej niesamowite uwagi na mój temat czy to, że oni wszyscy tutaj przyjechali. Mam dość atrakcji jak na jeden dzień. I tak już po moich cudownych wymarzonych , samotnych wakacjach. Mojego czasu na refleksje i na podjęcie wielu ważnych decyzji w życiu. A wszystko to przez nich. Tak jak nie cierpię biegać, tak teraz musiałam to zrobić, by wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne emocje.
***
Biegałam na plaży wzdłuż brzegu. Fale morskie obmywały mi moje stopy. Chłodne powietrze i bieganie dobrze mi zrobiło. Próbowałam się zastanowić nad moją sytuacją, ale znalazłam się w kropce. Czy oni postanawiają tu na stałe zostać? A może zabrać mnie ze sobą do Stanów? Jedno wiem na pewno. Nie mogę na to pozwolić. Muszę walczyć o swoje. Taka pewna siebie wróciłam do hotelu i wzięłam długą kąpiel z bąbelkami. Specjalnie dolałam płynu o zapachu jaśminu . Działał na mnie kojąco. Kiedy wyszłam z łazienki, na łóżku czekał na mnie mój tata. Miał dziwną, przygnębioną minę. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się lekko i poprosił bym usiadła koło niego. Co też zrobiłam
- Skarbie Córeczko. Wiem, że to nie są takie wakacje o jakich marzyłaś i na jakie ciężko pracowałaś. Starałem się wyperswadować twojej matce ten idiotyczny pomysł przyjechania tutaj za tobą. Ale wiesz jaka ona jest. Zwłaszcza po tym co się stało, kiedy byłaś bardzo malutka.- westchnęłam głośno na samo wspomnienie.
- Ale tato to było bardzo dawno i wiele przez ten czas się zmieniło. Dorosłam. Jestem bardziej odpowiedzialna i wy też. Jestem też dojrzała i wiem co robię. Musicie mi pozwolić uczyć się na własnych błędach.
- My po prostu nie chcemy ciebie stracić. Kochamy cię i doskonale o tym wiesz.
- Wiem tato i ja was tez kocham ,i wiem, że to co się wydarzyło kilkanaście lat temu zmieniło nas wszystkich. Ale jeśli tak dalej będziecie się zachowywać to na pewno mnie stracicie. Doprowadzacie do tego swoim zachowaniem, a Katherine to już w ogóle.
- Wy nigdy się nie dogadywałyście. Powinnaś się była przyzwyczaić do tego jaka jest twoja siostra. Ale nie o niej chcę rozmawiać. Przyszedłem tu, bo po tym wszystkim długo rozmyślałem. I chciałbym ci powiedzieć, że powinnaś korzystać z życia tak długo, jak tylko się da. Nie powinnaś patrzeć na przeciwności losu. Wszystko ma swoje rozwiązanie. I wiem też, że nasz przyjazd nie sprawi, że zrezygnujesz z życia jakie tutaj postanowiłaś zaplanować. Więc ,dlatego przyniosłem ci coś. Proszę. TO na dobry początek. Myślę, że tyle powinno starczyć- podał mi małą białą kopertę . Kiedy ją otworzyłam zauważyłam czek. Był wypisany na ponad dziesięć tysięcy euro. Spojrzałam niedowierzając na tatę. Ze wzruszenia popłynęły mi łzy
- O tato. To za dużo. Nie trzeba było- przytuliłam się do niego.
- Wszystko dla mojej małej córeczki.
- Zawsze nią będę. Nigdy o tym nie zapomnij.
Tata był jedyną osobą w rodzinie, którą chyba najbardziej uwielbiałam. Zawsze mnie rozumiał wiedział co i kiedy powiedzieć. Tak wiele się od niego nauczyłam. Wiele mu zawdzięczam. Zawsze mi powtarzał, że jeśli nie masz nic dobrego do powiedzenia to najlepiej nie mów nic. I chociaż rada była bardzo mądra, ja i tak nigdy jej nie słuchałam i mówiłam to co myślę. Nawet jeśli było to przykre. Uwielbiałam się do niego przytulać. Czułam wtedy w sobie ogromną siłę. Cieszyłam się, że po mimo iż był w podeszłym wieku to wciąż był tym samym cudownym człowiekiem, na którego zawsze mogłam liczyć. Nigdy mnie nie oceniał ani nie krytykował. Zawsze służył radą. Dla rodziny zrobił by wszystko, a w szczególności dla mnie, co mój mama zawsze podkreślała kiedy byłam młodsza. Teraz wiem, że nie żartowała. Kocham ich wszystkich, nawet Katherine. Ale czas bym w końcu zaczęła własne życie.
***
Posiedziałam jeszcze z tatą długi czas. Wspominaliśmy dawne czasy aż w końcu zegar wybił drugą w nocy i tata śpiący pożegnał się ze mną i udał się do swojego pokoju. Jego słowa sprawiły, że w końcu wiedziałam co w końcu zamierzam z tym wszystkim zrobić i jak im udowodnić, a w szczególności mamie, że nie musi jeździć za mną ani mnie kontrolować. Szybko po wyjściu taty zaczęłam pakować walizki. Z żalem opuściłam ten cudowny pokój i winda zjechał na parter. W holu oddałam swój klucz recepcjonistce i się wymeldowałam. Udało mi się po mimo takiej późnej pory złapać jakaś taksówkę. Ruszyłam nią na lotnisko, gdzie czekał zarezerwowany już wcześniej bilet lotniczy do Madrytu. Szybko go wzięłam i nie czekając udałam się przez odprawę do samolotu. Rozsiadłam się wygodnie w fotelu na pokładzie samolotu. Obok mnie siedziała tylko starsza kobieta. Patrzyłam raz to na kopertę , którą dostałam od taty, a raz na Barcelonę za oknem, aż w końcu samolot wystartował. Poczułam ogromną satysfakcję. Właśnie zaczynałam nowe życie w zupełnie innym miejscu. Może i obcym, ale innym. Ale za to tym razem nikt nie wiedział gdzie będę i na jak długo. Będę zdana tym razem tylko na samą siebie. Dzięki tacie wiedziałam, że sobie poradzę. Dasz radę Caroline. I tego się trzymaj.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tulipanowa
Idol
Idol


Dołączył: 29 Sie 2014
Posty: 1705
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:01:47 31-05-15    Temat postu:

Przeczytałam i zaciekawiłaś mnie nawet bardzo
Caroline to dziewczyna chowana pod kloszem i przez to nie bardzo zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństw jakie na nią czyhają. Już pierwszego dnia upija się i naraża na spore niebezpieczeństwo..przecież mogła zostać nawet zgwałcona przez tego obleśnego typa ..i muszę z bólem przyznać że sama ściągnęła swoim zachowaniem t kłopoty na siebie

Rodzina Caroline powinna wyluzować bo osaczając dziewczynę tylko sprawią że będzie od nich uciekać jeśli się kogoś kocha i puści wolno to on na pewno powróci ..odrobinę zaufania do córki przydało by si tutaj ..

A swoją drogą czyżby nasza Caroline miała okazję poznać Uckera ?..

Czekam na następny pozdrawiam i oczywiście zapraszam także na moje opowiadania Druga Szansa na Miłość (Vondy) Interesowna Miłość(Zepeda i Marjorie) oraz Miłość jak Wino ( LosA)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zbuntowana.com
Idol
Idol


Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 1075
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:42:38 31-05-15    Temat postu:

Rozdział 4
" Czasem mamy takie uczucie,że niektóre momenty z naszego życia już kiedyś przeżyliśmy, ale nie wiemy jak i kiedy. Po prostu to czujemy. Niektóre chcielibyśmy przeżyć nawet i tysiąc razy a inne nigdy.Niestety nie mamy takiej mocy. Szkoda."
Lot nie trwał długo. Zaledwie tylko godzinę. Może nawet dwie. Nie mam pojęcia bo przespałam cały lot. W Madrycie byłam około siódmej rano. Miasto pięknie wyglądała tak wcześnie. Budziło się dopiero do życia. Było jak na razie spokojnie na drogach ze względu na porę. Postanowiłam, że za nim gdziekolwiek się wybiorę najpierw muszę wypić jakąś mocną kawę i coś zjeść bo strasznie zrobiłam się głodna. Poza tym nie do końca wiedziałam gdzie mam iść i musiałam chwilę pomyśleć. Usiadłam przy stoliku w kawiarence na lotnisku i popiłam ciepłą, ciemną ciecz. Poczułam jak rozgrzewa mnie od środka. Ugryzłam kawałek pączka rozkoszując się jego smakiem. Na początku musiałam znaleźć sobie jakieś lokum, bym miała gdzie mieszkać, a następnie poszukać sobie jakieś dobrze płatnej pracy , bo w końcu pieniądze od taty kiedyś się skończą. A jeśli miałam zacząć nowe życie bez nich to nie mogłam już prosić ich o pomoc. Bo wtedy by na pewno mnie znaleźli, a tego nie chciałam. Kiedy już miałam wstać z krzesła i zapłacić za zamówienie jakiś zamaskowany mężczyzna biegnąc wziął moją torebkę z krzesła i zaczął z nią uciekać. Zaczęłam za nim biec krzycząc:
- Złodziej! Ukradł mi torebkę! Niech ktoś mi pomoże !
Jakiś obcy mężczyzna nie zadając pytań zaczął biec za tym złodziejem, ale bez skutku bo już po chwili zamaskowany złoczyńca przeszedł przez odprawę i wsiadł do samolotu z moją torebką. Z moimi wszystkimi pieniędzmi od taty. Mężczyzna, który chciał mi pomóc podszedł do mnie zdyszany. Wyglądał na starszego ode mnie, ale nie wiele, a przynajmniej tak mi się zdawało. Widać było, że był wysportowany. Miał krótko ostrzyżone włosy. Może był żołnierzem? To by wytłumaczyło jego postawę.
- Tak mi przykro. Jeszcze chwila i złapał bym gnoja. Nic pani nie jest?
- Nie, bardzo dziękuję panu za pomoc.
- Proszę bardzo. W końcu to moja praca łapać takich jak on.
Spojrzałam na niego unosząc jedną brew.
- Jest pan policjantem?
- Tak. Pracuję w policji już od kilku lat.
- Jak na kogoś kto mieszka w Hiszpanii, mówi pan bardzo dobrze po angielsku.
- Ja tu nie mieszkam. Jestem tutaj na wakacjach z dziewczyną.
Z dziewczyną? Z tego wszystkiego nawet nie zauważyłam, że był z kimś. Ale faktycznie widać było, że tutaj nie mieszka bo jego akcent przypominał bardziej akcent rodowitego Irlandczyka.
- Powinna pani zgłosić to przestępstwo na policji. Czy w tej torebce miała pani coś ważnego?
- Niestety tak. Tam były wszystkie moje dokumenty, dowód, paszport, a przede wszystkim wszystkie moje pieniądze. Teraz zostałam bez niczego.
- Bardzo pani współczuje. Nie pozostaje pani nic innego jak jechać na komisariat. Proszę.- podał mi wizytówkę.- To numer do mojego przyjaciela z Madrytu. Proszę powołać się na mnie, a od razu zajmie się pani sprawą. To jeden z lepszych policjantów. Gwarantuję pani, że bardzo szybko odnajdzie pani własność i znajdzie tego gnoja i pokaże mu jego miejsce.
- Jeszcze raz panu bardzo dziękuję. Nie wiem jak się panu odwdzięczę.
- Już mówiłem to moja praca.
- Niech przynajmniej pan powie jak pan się nazywa.
- James Lager.- jego usta drgnęły w lekki uśmiech, a następnie bez słowa udał się w stronę czekającej na niego dziewczyny.
Dopiero przy niej spojrzał ostatni raz na mnie i krzyknął:
- Powodzenia!
Kiwnęłam z wdzięcznością głową i jak doradził, udałam się na komisariat. Miał rację. Jego przyjaciel Mauricio Ramarez od razu przyjął moje zgłoszenie i zajął się moją sprawą. Wyglądał jak prawdziwy Hiszpan. Miał opaloną skórę, ciemne włosy z grzywką i czekoladowe oczy. Był tak jak James wysportowany, a mundur opinał jego mięśnie. Powiedział bym dała mu kilka dni.
-Ile? Co ja w ciągu tych kilku dni zrobię? Nie mam pieniędzy ani pracy. Nie mam niczego a mam czekać?!
- Proszę się uspokoić. Nerwy nic pani nie pomogą. W tej sytuacji nic nie mogę dla pani zrobić. Jeśli to wszystko to pozwoli pani, że od razu wezmę się do pracy. Im szybciej tym lepiej. A jeśli pani coś znajdzie proszę się do mnie zgłosić bo przynajmniej będę wiedział, gdzie panią znaleźć w razie czego. Do widzenia.
Patrzyłam na niego zdumiona. Co za bezczelność! Może ten typ tak ma? Współczuję jego dziewczynie. Z taką postawą pewnie żadnej nie ma.
- Do widzenia. Już współczuję pańskiej dziewczynie. Pewnie przez pana wyrywa sobie włosy z głowy i już obmyśla jak pana zostawić bo z takim mężczyzną jak pan nie da się wytrzymać.
- Tak się składa, że nie mam dziewczyny i jak na razie jej nie szukam. Jestem zbyt zajęty.
- Tak na pewno z tego powodu.
- Ja za to współczuję chłopakowi, który z panią się zwiążę. Jest pani rozpuszczona do szpiku kości.
- To nie prawda! I skąd pan może niby wiedzieć, że nie mam chłopaka?
- Taki typ tak ma.
-Ugh! – zagotowało się we mnie. Teraz to mnie nieźle wkurzył.
- Lepiej niech pan zajmie się szukaniem mojej torebki a nie obraża pan damę w opresji !
-HAhaha dama w opresji? Raczej rozpuszczonego kopciuszka, który zamiast bucika to mózg po drodze zgubiła. Teraz to mnie pani rozśmieszyła. Nie wiem skąd James cię wytrzasnął, ale mam przynajmniej jakąś rozrywkę.
Nie zamierzałam dłużej tego słuchać.
- Do widzenia. –spojrzałam na niego ostatni raz.- Niech pan się udławi tą kawą-podniosłam kubek i wylałam na niego jej zawartość i z dumą wyszłam stamtąd.
Jak na domiar złego zaczęło padać. Nie mogłam przecież wrócić do środka bo dałabym wtedy satysfakcję temu idiocie. Za kogo on się miał? Nie dziwię się czemu żadna go nie chce. Prędzej ja sobie kogoś znajdę niż on. Zauważyłam niedaleko komisariatu ładnie wyglądającą restaurację. Postanowiłam się tam schronić przed deszczem. Jest tam dużo ludzi więc będę mogła wtopić się w tłum. Gdy stałam na przejściu, szybko jadący samochód oblał mnie woda z kałuży.
- Ej! Patrz jak jedziesz idioto! – usłyszałam znajomy śmiech przez uchylone okno. Odwróciłam się i okazało się, że to Mauricio. Pokazałam mu środkowy palec i przeszłam na druga stronę.
-Ten dzień chyba nie może być już gorszy.- byłam cała przemoknięta i zmarznięta, więc jak tylko weszłam do środka zostałam opatulona płynącym z restauracji ciepłem.
Wszystkie miejsca były zajęte. Nawet te przy barze. Było słychać cały czas rozmowy wszystkich klientów. Po mimo tak brzydkiej pogody byli wciąż szczęśliwi. Rozmawiali i śmiali się. Zazdrościłam im bo mnie nie było do śmiechu. Oficjalnie mogę się nazwać bezdomną. By nie rzucać się w oczy usiadłam gdzieś w jakimś ciemnym kacie skulona w kłębek. Tutaj miałam nadzieję na spokój i ciszę do czasu gdy przestanie padać. Poczułam, że robi mi się gorąco. Chyba miałam gorączkę. Oparłam głowę o ścianę. Nie miałam już na nic sił. Byłam bezsilna. Po chwili usłyszałam czyjeś kroki. Zaczęłam się trząść bo wiedziałam, że zaraz zostanę wyrzucona na bruk. Byłam już na to przygotowana chociaż nie chciałam opuszczać tej ciepłej ściany.
- Ej. Kim ty jesteś? Co tu robisz?- był to damski głos. Kobieta uklękła przy mnie odgarniając mi mokre włosy z czoła by lepiej się mnie przyjrzeć .
Chociaż było mi ciężko to otworzyłam trochę oczy, przyglądając się jej ze strachem w oczach. Miała na sobie strój kelnerki. Widać było, że tu pracuję. Wyglądała jakby była w moim wieku. Ale jeśli miałam gorączkę to mogło mi się to tylko wydawać.
- Proszę….nie wyrzucaj mnie. Jak tylko przestanie padać ,obiecuje, że sobie pójdę. Ja po prostu…
-Cii. Nic nie mów. Jesteś cała rozpalona. Nigdzie stąd nie pójdziesz. Trzeba cię stąd zabrać nim ci się pogorszy. Zaraz przyjdę . Zawołałam kogoś by mi pomógł cię zabrać do twojego domu. Spróbuj nie zasnąć, dobrze?
Łatwo było powiedzieć a trudniej wykonać. Starałam się z całych sił nie zasnąć, ale w końcu się poddałam i usnęłam. Ale przedtem usłyszałam urywek rozmowy tej kelnerki z jakimś mężczyzną.
- Dobrze, że mnie zawiadomiłaś. Musimy ją stąd zabrać. Nie może tu zostać.- ten głos. Już go gdzies słyszałam.
- Ale dokąd? Nawet nie wiem gdzie mieszka. Nie ma przy sobie torebki ani żadnych dokumentów. Nie wiem kim jest ani skąd pochodzi. Nie wiem gdzie mieszka.
Nastała chwila ciszy, a potem już nic nie usłyszałam bo odpłynęłam. Poczułam tylko czyjeś silne, ale znajome ramiona. Tak samo zapach tego mężczyzny był mi znajomy. Poczułam się dziwnie bezpieczna. Ogarnął mnie wewnętrzny spokój. Niczego więcej nie chciałam w tym momencie.


Ostatnio zmieniony przez Zbuntowana.com dnia 23:44:05 31-05-15, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
markonoszek
Obserwator


Dołączył: 01 Cze 2015
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 20:29:20 01-06-15    Temat postu:

Oj ktoś się rozpędził. Ale fajnie, fajnie czekamy na więcej. Ale fajnie by było np zorganizować sobie taki wypoczynek w Madrycie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zbuntowana.com
Idol
Idol


Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 1075
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:36:09 02-06-15    Temat postu:

tulipanowa- bardzo mnie cieszy, że cię zaciekawiłam bo taki miałam zamiar. Zaciekawić moich czytelników. A czy spotkała Uckera? Nie:) chociaż jak tak teraz czytam to i sama się nad tym zastanawiam:) Mam nadzieję,że kolejne rozdziały będą ci się podobały jak i innym.

markonoszek- rozdziały będą pojawiać się nieregularnie, ale mogę cię zapewnić,że jeszcze dużo czeka główną bohaterkę. Nie będzie nudno.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tulipanowa
Idol
Idol


Dołączył: 29 Sie 2014
Posty: 1705
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:17:54 03-06-15    Temat postu:

Oczywiście ..w sumie to wyobraźnia podpowiedziała mi tylko że tym aniołem stróżem jest Ucker nie wiem nawet skąd u mnie takie skojarzenie ... Oczywiści czytam dalej nie mogę się doczekać kolejnego odcinka
a czyżby nasz anioł struż o silnych ramionach podążał za naszą bohaterką bo zapewne tym razem ten sam człowiek ją uratował co ostatnio
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17199
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:07:28 03-06-15    Temat postu:

Wreszcie mam trochę czasu wolnego i mogę zacząć nadrabiać zaległości. Zacznę od Ciebie i twojego opowiadania bo jest nowe i bardzo ciekawe. Przeczytałam od razu naraz i jestem zachwycona.
Podejrzewam że Caroline tak naprawdę tylko myśli, że jest sama w Madrycie. Moim zdaniem jej rodzina zna każdy jej krok i "nasłała" na nią tego jej wybawiciela, żeby ją chronił. Nie wiem kim on może być... Może jakiś znajomy jej rodziny ale na pewno jest w pogotowiu, w razie gdyby potrzebowała pomocy. Czekam niecierpliwie na kolejne części
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zbuntowana.com
Idol
Idol


Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 1075
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:00:09 04-06-15    Temat postu:

Rozdział 5
" Nie wiadomo jak i skąd pojawiają się czasem tacy ludzie, którzy nawet za najbiedniejszego lub najgorszego człowieka na świecie są w stanie oddać własne życie. Takich ludzi cenimy najbardziej. Szkoda, że nie każdy taki jest"
Miałam piękny sen. Dopóki nie zamienił się w koszmar. Śniło mi się, że jestem na balu maskowym. Wyglądałam jak królowa. Wszyscy na mnie zwracali uwagę. Każdy mężczyzna chciał ze mną zatańczyć prócz jednego, wokół którego krążyły wszystkie panie. Kiedy już miałam do niego podejść i ujrzeć jego twarz, ktoś chwycił mnie i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia. Krzyczałam, ale nikt nie zwracał na mnie uwagi. Jakby mnie tam nie było. Od razu się obudziłam. Byłam cała spocona. Mój oddech był równie niespokojny co serce. Dopiero teraz zauważyłam, gdzie jestem. Byłam w czyimś pokoju. Pokój był mały ale przytulny. Cały był obklejony tapetą z panoramą Madrytu o zachodzie słońca. Wyglądało to pięknie. Meble kontrastowały z nią. Były ciemno brązowe. A łóżko dość wygodne. Nie tak jak w hotelu w Barcelonie ale dość. Nie pamiętałam jak się tu znalazłam. Ostatnie co pamiętam to to jak usnęłam w tym kacie w tej restauracji. Jak ona się nazywała? A tak. La Familia. Spojrzałam na zegarek. Była dziewiąta rano. Czułam się o wiele lepiej niż wtedy. Byłam ciekawa do kogo należało to mieszkanie. Kiedy wstałam zobaczyłam, że jestem ubrana w czyjąś o kilka rozmiarów większą koszulę. W dodatku męską?! Co to ma być?! Jak najszybciej wyszłam stamtąd by się dowiedzieć. Poczułam unoszące się piękne zapachy, dochodzące chyba z kuchni. Tam się udałam.
- Dzień dobry śpiochu. W końcu wstałaś. Już się martwiłam, że będziemy musieli cię zawieźć do szpitala. Nastraszyłaś nas nieźle.
Była to ta kelnerka, która mnie znalazła w tym kącie. Teraz gdy już nie miałam gorączki mogłam się jej lepiej przyjrzeć. Wyglądała jakby była w moim wieku. Miała czarne, kręcone włosy. Była wysoka, szczupła jak ja i opalona. Miała czekoladowe oczy. Widać było, że stąd pochodzi chociaż po jej akcencie i tym jak biegle mówiła po angielsku, mogłam się mylić.
- Dzień dobry. Kim ty jesteś? Co ja tu robię? Co się stało? I jacy wy?
Obdarzyła mnie ciepłym i miłym uśmiechem, że aż trudno było go nie odwzajemnić.
- To bardzo wiele pytań jak na tak wczesną porę. Ale nie martw się. Zaraz ci wszystko wyjaśnię. Po kolei. Jestem Beatriz. A to jest moje mieszkanie. Znalazłam się w restauracji cała przemokniętą i rozpaloną. Miałaś gorączkę. Chciałam cię zawieźć do twojego domu ale zemdlałaś. Więc poprosiłam o pomoc właściciela restauracji. To dobry człowiek. Od razu wiedział co robić. Gdy chciałam cię zawieźć do szpitala on kazał zawieźć cię do mnie. Wziął cię na ręce, okrył swoją marynarką i zaniósł do swojego samochodu. Gdy już przyjechaliśmy, wsadził cię do wanny, nalewając wcześniej zimnej wody by zbić jakoś gorączkę bo miałaś ok. czterdziestu stopni gorączki. A ponieważ nie miałaś przy sobie niczego, żadnych ubrań ani dokumentów, dałam ci koszulkę swojego starszego brata. Lubi zostawiać czasem tutaj swoje rzeczy. Następnie położyliśmy cię oboje do łóżka, w pokoju, który od czasu do czasu lubi zajmować mój brat. Mój szef bardzo o ciebie zadbał. Kupił leki, sprowadził lekarza. To była dla mnie nowość bo jeszcze nigdy tak się nie zachował. Zwłaszcza dla kogoś kogo ledwo zna. No, ale dobrze teraz twoja kolej. Opowiedz wszystko o sobie. Musze mieć pewność, że pod moim dachem nie mieszka żadna córka mafii ani nic podobnego.
Te jej przypuszczenia sprawiły, że się zaczęłam śmiać.
- Nie jestem żadną córką mafii ani nic podobnego. Nazywam się Caroline Johnson. Jestem ze Stanów. Przyjechałam tu na wakacje oraz po to by zostać tu już na stałe. Niestety okradziono mnie na lotnisku w Madrycie. Nie mam nic. Żadnych dokumentów ani ubrań, oraz wszystkich moich oszczędności.
- Uff od razu mi ulżyło. Coś czułam, że nie jesteś stąd. A zgłosiłaś to na policję?
- Tak. Ale spotkałam się tam z taką bezczelnością, że jak najszybciej musiałam opuścić komisariat, a wtedy złapał mnie deszcz i jadący szybko samochód, wjechał w kałużę i…
- To stąd byłaś cała przemoczona?
- Tak. Byłam mokra, zmarznięta i głodna. Chciałam się schronić przed deszczem, a potem się zastanowić co dalej więc szybko udałam się do jakieś restauracji, gdzie chciałam by było tłoczno bo wtedy nikt by nie zwracał na mnie uwagi i mogłabym przeczekać deszcz i wyschnąć. Ponieważ nie było żadnych wolnych miejsc ,a ja nie miałam pieniędzy, a nie chciałam by mnie wyrzucono, schowałam się w jakimś kącie, a dalej już wiesz co się działo.
- Dios Mio! I to wszystko jednego dnia? Bardzo ci współczuję. Teraz rozumiem co tam robiłaś. To nie USA. Nie musiałaś się bać, że zostaniesz wyrzucona. Pomoglibyśmy ci. Zawsze tak robimy. Jesteśmy jak jedna wielka rodzina.
- Stąd nazwa La Familia?
-Mhm. Dalibyśmy ci coś jeść i pozwolili ci się ogrzać i przeczekać ten cały deszcz. A o pieniądze się nie martw. Z naszych pensji byśmy ci to opłacili.
- To bardzo miłe byłoby z waszej strony, ale potoczyło się to wszystko tak jak potoczyło.
- Niestety tak. Ale na szczęście już wstałaś i czujesz się lepiej prawda?
- O niebo lepiej niż wtedy. Bardzo ci dziękuję.
- Mnie? Pomogłam ci z najczystszą przyjemnością. Ale bardziej podziękowania nalezą się mojemu szefowi.
- Jemu tez podziękuję, jeśli będę miała ku temu okazję.
- Oj będziesz bo zapowiedział, że będzie tu wpadał by sprawdzić co u ciebie dopóki nie będziesz w pełni zdrowa.
Spojrzałam na nią zaskoczona.
- Naprawdę? Ale czemu?
- Sama nie rozumiem jego powodów. Może najwyraźniej wpadłaś mu w oko?
Zarumieniłam się.
- Szkoda, że go ani razu na oczy nie widziałam.
- Mówił, że kiedyś mieliście okazję się poznać.
- Naprawdę?
- Tak.
- A mówił gdzie i kiedy?
- Tego akurat już nie zdradził.
- Swoją drogą to bardzo dobrze znasz mój język. A sądząc po wyglądzie to chyba jesteś stąd.
- Tak jestem z Hiszpanii, ale studiowałam w Stanach. W Stanford, ale musiałam przerwać studia bo zaczęło mojej familii brakować pieniędzy poza tym moja mama zaczęła chorować. Więc zostałam zmuszona do tego by tu przyjechać, ale kiedyś jeszcze wrócę na studia.
- Tak mi przykro.
- Dlaczego? W końcu mogę być z rodziną. Tak nie miałam jak przyjechać bo loty z USA do Hiszpanii są bardzo drogie, rozmawialiśmy telefonicznie bardzo rzadko.
Byłam mile zaskoczona. Po mimo złej sytuacji ona wciąż patrzy na wszystko pozytywnie. Czułam, że się zaprzyjaźnimy. Po chwili usłyszałam dźwięk burczenia mojego brzucha. Zrobiłam się czerwona jak burak ze wstydu. Beatriz odparła na to tylko śmiechem.
- Ktoś tu jest chyba głodny. W sumie to się nie dziwię bo w końcu po trzech dniach ma prawo wydawać takie dźwięki.
- Po ilu?!
- Trzech. Spałaś trzy dni. I ani razu się nie obudziłaś. Tylko od czasu do czasu wydawałaś jakieś dziwne pomruki.
Byłam w szoku. Nie mogłam uwierzyć, że spałam aż tyle. Musiałam naprawdę być nieźle chora, albo tym wszystkim po prostu zmęczona.
- No a teraz dość gadania i zabierzmy się za to pyszne jedzonko jakie nam przygotowałam. Miałam przeczucie, że dzisiaj się obudzisz, więc postanowiłam zrobić specjalnie dla ciebie amerykańskie śniadanie byś czuła się jak w swoim rodzinnym domu, bo pewnie za nim bardzo tęsknisz.
- Nie tak bardzo jak myślisz.- powiedziałam z powagą , siadając do stołu.
- Bzdury. Też tak na początku mówiłam, a dopiero po długim czasie rozłąki zrozumiałam, że za nimi tęsknie.
- Więc dlaczego nie chciałaś studiować tutaj?
- Chciałam zmiany w swoim życiu. Chciałam się wyrwać stąd bo czułam, że to nie miejsce dla mnie. Ale jak znalazłam się w obcym kraju zrozumiałam, że popełniłam błąd. Ale było już za późno. Poza tym rodzina we mnie wierzyła, a nie chciałam ich zawieźć. Pilnie się uczyłam, dostawałam stypendium, ale nigdy nie brałam pieniędzy dla siebie. Oddawałam je rodzicom, albo na jakieś różne akcje charytatywne. Tak mnie wychowywano. Ale kiedy mama zachorowała, a pieniędzy zaczynało nawet brakować na chleb, zrozumiałam, że musze tutaj wrócić. Byłam na początku zła na taki los, ale teraz wiem, że nic się nie dzieje bez powodu. A teraz proszę wcinaj pancakes bo tak się chyba nazywają wasze odpowiedniki do naszych naleśników. Udało mi się nawet dostać dla ciebie syrop klonowy. Mam jeszcze jajka i bekon. Oraz sok pomarańczowy ze świeżo wyciśniętych pomarańczy. Mają one dużo witaminy C, potrzebnej ci by wzmocnić swoja odporność.
- Bardzo ci dziękuję. Nie wiem jak ci się odwdzięczę.
- Odwdzięczysz mi się jak to wszystko zjesz.- dodała z uśmiechem.
Zaczęłam jeść. Jadłam bardzo łapczywie bo nawet sobie nikt nie wyobraża jaka byłam głodna. Jadłam jak za dwoje, a przecież w ciąży nie byłam.
- Spokojnie chicita bo się zadławisz, a dopiero co wyzdrowiałaś.
- Przepraszam, ale jestem potwornie głodna a to jest takie pyszne. Nigdy w życiu lepszych naleśników ani bekonu nie jadłam. Nawet u mnie w Stanach tak dobrze nie gotują jak ty.
- Bzdury, ale bardzo ci dziękuję za komplement. Poczekaj jak spróbujesz moich ojczystych dań. Rozpłyniesz się i to dosłownie. Palce lizać.
- Och mam nadzieję, ze będę miała jeszcze okazję.
- Na pewno bo w końcu będziesz mnie widywać na co dzień.
- Chyba nie rozumiem.
- No chyba nie sądziłaś, że po tym co mi opowiedziałaś pozwolę ci odejść?
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Właśnie zaproponowała mi, bym wraz z nią tutaj mieszkała.
- Ale nie mam jak ci płacić za czynsz.
- O to się tez nie martw. Postaram się załatwić ci pracę w La Familia. Sądząc po reakcji szefa jak cię zobaczył , jestem pewna, że nie będzie się opierał.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zbuntowana.com
Idol
Idol


Dołączył: 20 Sty 2013
Posty: 1075
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:22:36 07-06-15    Temat postu:

Bardzo mnie cieszy, że podoba się wam moje opowiadanie. Pomysł przyszedł na nie tak nagle i chciałam sprawdzić czy wypali:) W takich chwilach mam ochotę pisać bez przerwy byle by zadowolić moich czytelników bo głównie pisze dla nich tak by się im podobało

Marzenka20- Cieszy mnie to,że ci się spodobało czuję się wyróżniona. A co do twoich domysłów to cóż mogę powiedzieć? no nie wiem nie wiem:D czas wszystko pokaże

tulipanowa- co do tego anioła to wszystko jest możliwe:D wszystko co pisze ma ku temu jakiś cel:D ale jak wiadomo wszystko się zawsze wyjaśnia po pewnym i długim czasie:D

Niedługo powinien się pojawić rozdział 6 I postaram się by się dużo w nim zdarzyło
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 17199
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:27:04 07-06-15    Temat postu:

Widać że to przemyślana historia i jest dość nietypowa, ale tym bardziej interesująca.
Osobiście udusiłabym Caroline za ten jej wypad na dyskotekę i picie na umór. Mogło się to dla niej skończyć dramatycznie. Zaliczyła by swój pierwszy raz z jakimś starym oblechem który zapewne by się z nią nie patyczkował. Domyślam się że z jakiego powodu zachowała cnotę i raczej nie chciałaby jej stracić w taki sposób i z kimś takim.
Z drugiej strony jestem w stanie ją zrozumieć. Chce się wybawić, wyszumieć i wreszcie żyć po swojemu. Tylko zastanawiam się czy w jej życiu w ogóle nikogo nie było bo to że jest dziewicą nie znaczy że nie była w związku.
Czekam niecierpliwie na kolejną partię
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tulipanowa
Idol
Idol


Dołączył: 29 Sie 2014
Posty: 1705
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:15:20 18-06-15    Temat postu:

Kiedy si tutaj coś pojawi ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
nowa:)
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 31 Maj 2015
Posty: 41
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:34:20 30-06-15    Temat postu:

kiedy następny rozdział?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin