Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Günahlar"/"Grzechy" odc. 49
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Angel23
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 17 Lut 2017
Posty: 103
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Koszyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:10:05 15-08-17    Temat postu: Gunahlar, rodział szesnasty

Nieźle! Nie spodziewałam się, że Jasemin pójdzie do łóżka z tym nowo poznanym facetem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:45:34 26-08-17    Temat postu:

Odcinek 17

Wczesny ranek. Sevgi wyszła z domu do sklepu, by kupić coś do jedzenia na śniadanie. Schodząc po schodach zauważa swoje dwie sąsiadki z niższego piętra. Gdy podchodzi bliżej, kobieta orientuje się, że sąsiadki rozmawiają na temat Canan a ton całej dyskusji nie jest zbyt przychylny dla spodziewającej sie dziecka dziewczyny.

Sąsiadka 1 - Widziałaś ją?

Sąsiadka 2 - Kogo?

Sąsiadka 1 - No tę młoda z góry.

Sąsiadka 2 - Ahhhh!!! Ją! Tak. Co za wstyd!

Sąsiadka 1 - To nie wstyd, tylko brak wstydu moja droga.

Sąsiadka 2 - Dokładnie! Brzuch wielki jak balon a ojca nigdzie nie widać. Jak jej nie wstyd wyjśc się pokazać tak ludziom!?

Sąsiadka 1 - Kochana jak ktoś jest dz*wką, to już nią będzie. Porządnej dziewczyny, nikt nie zostawił by w ciąży, nawet bez ślubu.

Sąsiadka 2 - Masz rację. Pewnie puściła się gdzieś na imprezie a teraz ma, brzuch wielki jak piłka.

Słysząc to Sevgi nie omieszka przeszkodzić w rozmowie dwóm przekupkom.

S - Jak wam nie wstyd!? Że też wam języki nie uschną od takiej paplaniny!?

Sąsiadka 1 - Już jej tak nie broń.

Sąsiadka 2 - Właśnie!

S - A skąd wiecie, jak zaszła w ciążę? Może była zakochana a chłopak ją wykorzystał i zostawił samą? Hmmm? Nie przyszło wam to do głowy? Najłatwiej stanąć na korytarzu i kogoś osądzać w ogóle go nie znając.

Sąsiadka 2- Daj spokój. Wiemy że będziesz jej bronić. Prawie codziennie się odwiedzacie. Towarzystwo dobrze dobrane. Jedna to stara panna a druga małolata z dzieckiem.

Sąsiadka 1 - A może to są te.....co lubią spać tylko z kobietami?

Sąsiadka 2 - Lesbijki?

S - O Boże!!!!

Sąsiadka 1 - Może chcecie wychować dziecko razem jako para?

S - Ale wy jesteście durne!? Stara baby a głupie! Żeby za te głupoty, które wygadujecie Bóg was pokarał i obie połamały sobie nogi przy schodzeniu po tych schodach.

Tymczasem zwolniona z holdingu Derya czeka na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie nowej pracy. Gdyby przychodzi jej kolej i udaje się do gabinetu szefa, odkrywa że szefem firmy o pracę w której się stara jest ojciec Sulejmana, Muhsin.



Mężczyzna nie kryje zdziwienia faktem, że Derya stara się o pracę u niego.



M - Pani Derya!? Co pani tutaj robi?

D - Przyszłam na rozmowę o pracę. Nie wiedziałam, że to pan prowadzi tę firmę.

M - O pracę? Zaraz! Czegoś tutaj nie rozumiem. Pani przyszła na rozmowę o pracę? U mnie!?

D - Tak.

M - Ale przecież pracowała pani w holdingu. I z tego co wiem, była pani jednym z bardziej cenionych architektów. Te wszystkie pochwały, udane projekty. Taki architekt nie odchodzi z pracy w takiej firmie z dnia na dzień. Co się stało?

D - Powiedzmy że, po wypełnieniu swoich obowiązków przestałam być potrzebna.

Muhsin zastanawia się nad tym co powiedziała Derya.

M - Sulejman?

D - Proszę?

M - To Sulejman to zrobił? Sypiał z panią?

Derya miliczy.

M - Tak myślałem.

D - Powiedzmy, że liczyłam na coś więcej. Był dla mnie kimś ważnym. Ale on widział to inaczej.

M - I pozbył się problemu?

D - Tak.

M - Mój syn postąpił z panią podle. Nie szanuje kobiet. To chyba jedyne czego się odemnie nie nauczył. Bardzo panią za to przepraszam.

D - Prosze dać spokój. Przecież to nie pana wina.

M - Wie pani co? Przyjmuję panią!

D - Nie przesłyszałam się?

M - Nie.

D - Ale jak to!? Przecież nie odbyliśmy nawet rozmowy kwalifikacyjnej.

M - Powiedzmy że....to była nasza rozmowa kwalifikacyjna.

D - Chce mnie pan zatrudnić?

M - Tak. Prosze się nie gniewać, ale robię to również, by zrobić Sulejmanowi na złość. Niech wie jak dobrego pracownika stracił. Kiedyś będzie żałowac, że tak panią potraktował prosze mi wierzyć.

D - Nie wiem co powiedzieć. To była najdziwniejsza rozmowa kwalifikacyjna w moim życiu.

M - Może dziwna, ale zapewniam panią, że nie będzie jej pani żałować.

D - Ja też mam taką nadzieję.

Muhsin i Derya żegnają się, podając sobie ręce. Kobieta opuszcza biuro swojego nowego szefa, nieco zaskoczona, acz szczęśliwa, że tak szybko znalazła nową pracę. W tym czasie Muhsin rozsiada się wygodnie w fotelu z wyraźnie zadowoloną miną. Nie moze powstrzymać się, od wypowiedzenia na głos swoich przemyśleń na temat sytuacji jaka mu się przytrafiła i jego planów.

M - No proszę. Sulejman zwolnił swoją panienke do rżnięcia bo sprawiała mu zbyt wiele kłopotów? Hehe! Pewnie bzykanie z szefem raz na jakiś czas jej nie wystarczało i oczekiwała czegoś więcej, tak jak mówiła. Świetnie! Ta mała spadła mi jak gwiazdka z nieba. Przyda mi się. Czas powiedzieć stop, temu co się dzieje. Pora utrzeć ci nosa gówniarzu!

Nieświadomy planów ojca Sulejman, nie zamierza być dłużny i sam również chce dopiec Muhsinowi. Spotyka się w kawiarni nad brzegiem Bosforu z panem Senturkiem. Chce przekonać mężczyznę do zmiany decyzji, zerwania współpracy z firmą ojca i nawiązał ją z holdingiem.



Senturk - Cóż, przyznaję, że twoja oferta jest bardzo atrakcyjna. Ale zaskakuje mnie, że chcesz sprzątnąć taki projekt sprzed nosa własnemu ojcu. Co z lojalnością?

S - Zapewniam pana, że w kwestii lojalności mój ojciec nie jest człowiekiem, któremu warto ufać. Dla niego te pojęcie to pusty frazes!

Senturk - Hmmm.....nie wiem.

S - Moim zdaniem nie ma się nad czym zastanawiać. Oferta Binyapi jest bardzo atrakcyjna, wiele firm same starają się zdobyć nasza przychylność byle by taką dostać. A my wychodzimy z nią sami. Zapewniam, że nie ma pan jakichkolwiek powodów do wahania się, firma ojca nie jest w stanie przebić mojej oferty.

Senturk - Nie wiem co mam na to powiedzieć. Daj mi trochę czasu.

S - Dwa dni. Ma pan dwa dni. I proszę się dobrze zastanowić, bo druga taka okazja może się panu nieprędko trafić.

Tymczasem Sevgi przychodzi do Canan. Chce porozmawiać z nią i opowiedzieć co przydarzyło się jej podczas spotkania z sąsiadkami. Niestety, nie jest jej to dane. Canan zaczyna boleć brzuch. Zaczyna mieć coraz mocniejsze skurcze. Sevgi postanawia zadzwonić na pogotowie. Gdy sanitariusze zjawiają się na miejscu po obejrzeniu Canan decydują się natychmiast zabrać ją do szpitala. Dziewczyna zaczyna rodzić.

Koniec odcinka 17
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angel23
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 17 Lut 2017
Posty: 103
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Koszyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:15:22 26-08-17    Temat postu: Gunahlar, rodział siedemnasty

Dużo się dzieje! Canan zaczęła rodzić, a Sulejman i Mushin nie są wobec siebie lojalni. Nie mają też dobrych kontaktów, a powodem tego jest żona Mushina, ale na pewno coś jeszcze. Nie zdziwię się jak Sulejman zwinie ojcu projekt sprzed nosa a ten mu się odegra i Derya mu w tym pomoże.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:33:28 02-09-17    Temat postu:

Odcinek 18

Oddział położniczy. Na jednej z sal panuje olbrzymie poruszenie. Canan właśnie zaczęła rodzić. Po kilku godzinach dziewczyna nie wydała jednak swojego dziecka na świat. Nastąpiły problemy, które bardzo komplikują poród. Lekarz nie omieszka poinformować o tym Sevgi, sądząc iż kobieta jest bliską krewną Canan.

L - Pani jest z rodziny?

S - Jestem ciocią Canan.

L - Prosze za mną musimy porozmawiać.

Oboje wchodzą do gabinetu lekarza. Mężczyzna każe jej usiąść. Zaniepokojona Sevgi natychmiast zaczyna wypytywać o stan Canan.

S - Panie doktorze, co się dzieje?

L - Intuicja pani nie myli.

S - To znaczy?

L - Wystąpiły komplikacje.

S - Jakie?

L - Niestety, ale poród trwa dłużej niż powinien. Prawdopodobnie dziecko źle ułożyło się w łonie matki. Najprawdopodobniej nie będzie ona wstanie urodzić dziecka w sposób naturalny. Przeprowadzimy badanie USG, by to sprawdzić. Kiedy pani Canan była na kontroli po raz ostatni.

S - Hmmmm - Sevgi zastanawia się kiedy to mogło być - Gdy była w jakimś 5-6 miesiącu.

L - Tak dawno!? Trzy miesiące bez kontroli to rażąca bezmyślność. Gdybyśmy wiedzieli przeprowadzili byśmy cesarskie cięcie od razu!

S - Wiem.

L - Teraz przepraszam, ale pacjentka czeka, sama pani wiem.

S - Boże oby tylko nic im się nie stało.

L - Prosze być dobrej myśli.

Tymczasem Omer, nieświadomy poczynań swej małżonki z Esrefem ponownie odwiedza dom publiczny w którym korzysta z "usługi specjalnej", za którą słono zapłacił. Prostytutką z którą sypia jest młoda Gamze, jednak to ma być ich drugi wspólny raz, jednak dziewczyna nie wydaje się chętna.

[UWAGA!!! OPISANA PONIŻEJ SCENKA., MOŻE WYDAĆ SIĘ NIEKTÓRYM GORSZĄCA.




O - Witaj.

G - Dzień dobry.

O - Ohhhh coś ty taka poważna? Może na początku porozmawiamy?

G - Dobrze.

O - Ostatnim razem nie mieliśmy okazji. Byłem taki napalony, że od zacząłem cię pieprzyć. Tym razem możemy poczekać. Dla takiej dziewczyny warto.

G - Yhym - odpowiada spęta dziewczyna.

O - Powiedz ile masz lat? Na prawdę tyle ile mówiła właścicielka? 14?

G - Tak.

O - Kiedy skończyłaś?

G - Dwa miesiace temu.

O - To świetnie,. To idealny wiek. A jak tu trafiłaś?

G - Przez ojczyma. Właścicielka ma też ziemię niedaleko Bursy, ojczym się u niej zadłużył i nie miał jak spłacić i sprzedał mnie.

O - Ohhh biedactwo. Ale nie martw się od teraz masz mnie. Bo teraz jesteś moja. Zapłaciłem specjalnie abyś była tylko moja. Od tej pory będziesz dawać rozkosz tylko mnie.

Mężczyzna przysuwa się do dziewczyny. Zaczyna się do niej dobierać. Zaczyna ją całować i rozbierać. Nie omieszkuje przy tym wspomnieć, chodź nie dosłownie o tym co nie tak dawno temu w swoim domu.

O - Jesteś taka piękna. Od dzisiaj będziesz moją Hurrem. Zabiorę cię do swojej alkowy i będę się z tobą kochać, puki starczy mi sił. Kiedyś miałem taką Hurrem, jeszcze piękniejszą od ciebie. Ale była moją kobietą tylko raz a potem mi uciekła. Ale tej nocy nigdy nie zapomnę. Tak bardzo za nią tęsknię. Tak bardzo jej pragnę!

W holdingu Sulejman w towarzystwie nieświadomej jego poczynań ciotki kończy w swoim biurze uzupełnianie dokumentów dla pana Senturka. Mężczyzna jest pewien, że znajomy rodziny przyjmie jego ofertę odrzucając propozycję firmy jego ojca. Przerywa mu sekretarka, pani Nurhayatt, która przynosi mu długo wyczekiwaną wiadomość, aczkolwiek wiadomość, której się spodziewał.



N - Panie Sulejmanie, pan Senturk przyszedł prosił o spotkanie.

S - W jakiej sprawie?

N - Chce podpisać z panem umowę. Tę o której pan mu mówił.

S - na twarzy mężczyzny pojawia się szeroki uśmiech z ogromną dumą i satysfakcją tego że zagrał ojcu na nosie prosi sekretarkę o wpuszczenie gościa - No na co pani czeka pani Nurhayatt. Niech go pani do nas wpuści już nie mogę się doczekać!

To nie umyka uwadze ciotki Betul, która zaczyna zastanawiac się po co Senturk odwiedza Sulejmana w firmie i o jaką umowę chodzi?

B - Możesz wyjaśnić mi o co chodzi?

S - To nie twoja sprawa. Tylko moja i pana Senturka.

Mężczyzna wchodzi do gabinetu Sulejmana i od progu wyjaśnia swoją decyzję.

Senturk - Witaj Sulejmanie, dzień dobry pani Betul. Moja wizyta nie potrwa długo.

Sulejman - Domyślam się po co pan tu przyszedł.

Senturk - Chyba nie do końca. Zgadzam się. Przyjmuję twoją ofertę. Miałem realizować ten projekt z Muhsinem, ale ty przedstawiłeś takie warunki....

Sulejman - A mówiłem panu!? Takie ofercie nie łatwo się oprzeć. Cieszę że podszedł do sprawy rozsądnie i obiektywnie i uległ tej pokusie. Zapewniam pana. Nie będzie pan żałowac.

Senturk - Moi prawnicy przygotowują już odpowiednie dokumenty. Umowę będziemy mogli podpisać najpóźniej za dwa dni.

Sulejman - Cieszy mnie to. Ja mam już przygotowane wszystko, jak by jakiś szósty zmysł mówiący, że pan się zgodzi kazał mi za w czasu wszystko naszykować.

Senturk - Ja nie zabieram państwu więcej czasu. Do widzenia.

Po wyjściu Senturka świadoma tego co się stało Betul nie moze powstrzymać złości w stosunku do tego co zrobił jej bratanek.



B - Czyś ty zwariował? Co ty wyprawiasz?

S - Nic. Prowadzę interesy i niedługo odniosę sukces z kolejnym projektem.

B - Ale w taki sposób? Takie rzeczy czasem się robi, ale to nie w stylu rodziny Kartalich. I to jeszcze wobec kogo? Jak mogłeś zrobić coś takiego swojemu własnemu ojcu!? Skoro nie myślisz o nim, to pomyśl co powiedzieli by na to twoi dziadkowie? Mama?

S - Mamy to ty w to mieszaj!

B - Przecież to twój ojciec.

S - Tylko na papierze.

B - Co ty wygadujesz?

S - To że mnie spłodził i że w dowodzie mam napisane "Ojciec - Muhsin Kartali", nie oznacza że jest moim ojcem. Jest dla mnie nikim! I ty dobrze wiesz dla czego!

B - Betul z niedowierzaniem i zażenowaniem kiwa przecząco głową - Ehh Suljemanie......Wciąż nie możesz się pogodzić z tym, że ona nie wybrała ciebie.

S - Co? Ha! Ha! Ty na prawdę sądzisz, że chodzi mi o tę szm*tę? Chodzi o moją rodzinę o mnie i mamę.

B - I dla tego się na nim mścisz?

S - On po prostu dostaje ode mnie to na co zasługuje. A co do mojej zemsty....nie uważasz że czas najwyższy bym jej dokonał?

B - Przemawia przez ciebie złość, czas najwyższy z tym skończyć. Opamiętaj się w końcu! Przecież minęło tyle lat.

S - Ty nic nie rozumiesz. Nigdy nie rozumiałaś. Nigdy nie lubiłaś mamy, to dla tego jesteś teraz po jego stronie!.....Zejdź mi z oczu, nie mam ochoty z tobą rozmawiać.

Zdegustowana postawą Sulejmana Betul wychodzi bez słowa. Tymczasem Sulejman zostaje sam. Bierze do rąk stojące na jego biurku zdjęcie swojej mamy. Mężczyzna zaczyna je całować.

W szpitalu dochodzi do zabiegu cesarskiego cięcia na Canan. Wszystko przebiega bez komplikacji. Na świat przychodzi zdrowa dziewczynka. Kilka godzin później Canan wybudza się z narkozy. Lekarze przynosza córkę do Canan. Położna daje małą w ręce Sevgi a ta chce podać ją Canan. Dziewczyna jednak nie chce widzieć swej córki.

C - Zabierz je!

S - Ale kochanie, to twoja córeczka.

C - Wcale nie!

S - No ale weź ją chociaż na ręce.

C - Ogłuchłaś!? Nie wezmę jej! Nie chce jej! Zabieraj ją stąd i nie przynoś tu więcej!

L - Jest pani pewna?

C - Tak niechce tego dziecka. Oddajcie je do adopcji.

S - Canan zastanów się nad tym.

C - Podjęłam decyzję już dawno temu. Zabierajcie ją stąd.

Sevgi i lekarka wychodzą. Canan zostaje sama w sali. Dziewczyna zaczyna płakać.

Koniec odcinka 18
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angel23
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 17 Lut 2017
Posty: 103
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Koszyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:29:36 06-09-17    Temat postu: Gunahlar, rodział osiemnasty

Ciekawa jestem co takiego ojciec Sulejmana zrobił jego matce? Cannan urodziła córkę, ale nie chce jej mieć. Nie dziwię się, a kiedy ona rodziła jego dziecko to on zabawiał się z dziewczyną, która go nie chce. W bądź każdym razie, Mushin zrobił krzywdę matce Sulejmana i dlatego mężczyzna chce się na nim zemścić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:42:11 12-09-17    Temat postu:

Odcinek 19

W holdingu odbywa się spotkanie udziałowców. Sulejman nie spodziewa się tego, jaką niespodziankę przygotowała mu jego ciotka Betul. Te spotkanie będzie inne niż wszystkie. Został na nie zaproszony gość którego Sulejman od dawna się nie spodziewał. Jego ojciec Muhsin. Jego widok budzi złość Sulejmana.



S - Czego on tutaj chce!?

B - Jak to czego? To twój ojciec, członek rodziny, ma pełne prawo tutaj być.

S - To tobie się tak wydaje! Po śmierci dziadka, babcia decydowała o tym kto ma najwięcej do powiedzenia w firmie. Nie bez powodu odebrała mu czynne prawo decydowania o losach holdingu przekazując je tobie. Nie życzę sobie tutaj obecności tego człowieka!

B - Jest tutaj bo musimy porozmawiać.

S - Nie mamy o czym.

B - Jak to nie mamy!? A to co wyczyniasz!?

M - Właśnie! Jak mogłes zrobić coś takiego!? Zwinąłeś mi sprzed nosa największy kontrakt od ponad półtora roku!? Rodzinie nie robi się takich rzeczy!

S - Haha! Rodzinie!? Co ty niby wiesz o rodzinie!? O lojalności!? Taka świnia jak ty nie ma o tym bladego pojęcia!

M - Uważaj co mówisz!

S - Zamknij się! Nikt cię nie pytał o zdanie! Nie masz tutaj nic do powiedzenia! Wynoś się! Słyszałeś!

M - Jestem twoim ojcem!

S - Tylko oficjalnie. W rzeczywistości jesteś dla mnie obcym człowiekiem.

M - Heh! Wciąż nie możesz tego przełknąć?

S - Sulejman rozumie o co chodzi jego ojcu, co budzi jeszcze większą jego irytację - A ty znowu o tym?

M - Nie możesz przeboleć że Nilifer wybrała mnie?

S - Hah!!! Myślisz że to wciąż cokolwiek dla mnie znaczy? Obchodzi mnie to tyle, co zeszłoroczny śnieg! Wiesz co? Idź lepiej do tej swoje dzi*ki i lepiej ją pilnuj, bo może w tej właśnie chwili rozchyla nogi, przed kimś innym niż ty.

Muhsin nie wytrzymuje tego co mówi jego syn, traci nad sobą panowanie i próbuje go uderzyć. Jednak Sulejman chwyta go za rękę.

S - Podnosisz na mnie rękę!? Nie zapominaj kim jestem śmieciu!

M - Jesteś moim synem a ja twoim ojcem i należy mi się szacunek!

S - Za co!? Za to, że zniszczyłeś naszą rodzinę!? Za to, że potraktowałeś mamę jak starą zabawkę, którą wyrzuciłeś na śmietnik, kiedy ci się znudziła!? Że o tym co zrobiłes mi nie wspomnę!? Mam cię za to niby całować po rękach!? Masz mnie za idiotę!?


Muhsin milczy, nie znajdując słów, którymi mógł by odpowiedzieć synowi. Sulejman kwituje milczenie ojca, opinią jaką ma na jego temat.

S - Ty mnie w ogóle nie szanujesz! Nigdy nic dla ciebie nie znaczyłem. Myślisz tylko o sobie. A kontrakt z Senturkiem zrealizuję. Specjalnie tobie na złość. I będę robił co mogę by odbierać ci inne kontrakty, tylko po to by ci dokopać. Zobaczysz co to znaczy, nie szanować Sulejmana Kartaliego!

Spogląda na ojca a potem na ciotkę.

S - Jesteście siebie warci. Zejdźcie mi z oczu......Albo nie. Ja wyjdę! Nie mam ochoty na was patrzeć!


Sulejman wychodzi z gabinetu, trzaskając przy tym drzwiami tak mocno, że zarówno Betul jak i Muhsin podskakują do góry. Po jego wyjściu Betul i Muhsin wymieniają kilka zdań na temat zachowania Sulejmana.

M - Jak ten gówniarz może się tak do mnie odnosić?

B - Jest zły, ale kiedyś mu przejdzie.

M - Kiedy? Przechodzi mu już od 15 lat i wciąż nie może przejść! Trzeba utrzeć mu nosa. Pokazać że nie ma prawa mnie tak traktować.

B - Niby jak?

M - Nie martw się o to. Mam już pewien pomysł.

Tymczasem Sevgi cały czas jest w szpitalu. Czuwa przy Canan i jej córeczce. Dziewczyna nie jest w najlepszym stanie. Dochodzi do siebie po cesarskim cięciu. Ale psychicznie również nie jest z nią najlepiej. Canan albo leży na łóżku, patrząc w ścianę i się nie odzywa. Albo ciągle płacze.



Sevgi próbuje z nią rozmawiać, jednak dziewczyna prawie się nie odzywa. Sevgi, ponieważ podała się za matkę Canan, zostaje wezwana przez lekarkę w kwestii córki Canna.

L - Jest pani matką pacjentki. Więc musimy omówić kilka kwestii związanych z dzieckiem. Np. jakie imię będzie mieć dziewczynka.

S - Sevgi myśli chwilę, I decyduje, że córeczka Canan będzie mieć na imię "Alev", co po turecku oznacza płomień.

L - Bardzo ładne imię. Symboliczne. Może da pani córce nadzieję i siłę do tego by wychować dziewczynkę.

S - Niech Bóg dopomoże.

L - Musimy zdecydować co zrobić z małą. Pani Canan powiedziała, że nie chce córki.

S - Proszę dać mi trochę czasu. Porozmawiam z nią. Przekonam, by jej nie oddawała.

L - Dobrze. Ale prosze pamiętać, że po porodzie matka która decyduje się na oddanie dziecka ma 3 dni na zmianę decyzji. Później jeśli zmieni zdanie, będzie potrzebowała do tego opinii opieki społecznej a czasami nawet sądu!

S - Rozumiem. Przekonam ją by zmieniła zdanie.

L - Życzę pani powodzenia.


Z kolei w domu Alptekinów, Jasemin wspomina ostanie wydarzenia z domu Esrefa. Jednocześnie nie omieszka unikać porównania go, do swojego dawnego ukochanego. Zamyślona Jasemin zwraca uwage Nazan.



J - Jasemin rozmyśla o tym co zaszło między nią a Esrefem - Ehhh warto było. Świetny kochanek, prawdziwy ogier, ma czym zaspokoić kobietę. Szkoda, że jest taki prosty i pospolity. Brakuje mu tej klasy jaką miał on. Szkoda. Gdyby był taki jak on od razu rzuciła bym tę ci*tę, za która wyszłam. Nie nadaje się do niczego. Ani do łóżka ani do prowadzenia biznesu.

N - Jasemin! Jasemin!

J - Tak mamo!?

N - Wołam cię od 10 minut a ty nie reagujesz co się dzieje?

J - Rozmyślałam.

N - O czym?

J - Nie ważne mamo.

N - Chodź lepiej do kuchni pomożesz nam skończyc robić obiad.

Nazan idzie do kuchni. Jasemin natomiast kończy swoją odpowiedź kierowaną do teściowej, której ta jednak nie słyszy.

J - Myślałam o miłości mojego życia. Prawdziwym księciu z bajki, którego los wyrwał mi z rąk. Mogłam być teraz królową a kim jestem? Kopciuszkiem, który musi pracować w kuchni i pomagać służbie. Jakież to żałosne.

Szpital. Sevgi wchodzi do sali w której leży Canan. Kobieta postanawia przekonać ją by nie oddawała córki.

S - Jak się czujesz?

C - A jak wyglądam?

S - Nie najlepiej.

C - I tak się właśnie czuje.

S - Rozmawiałam z lekarzami o Alev.

C - Kto to?

S - Twoja córka. Takie wybrałam jej imię.

Dziewczyna przyjmuje tę wiadomość bez jakichkolwiek emocji.

S - Dla czego? jesteś taka smutna Urodziłaś, zostałaś matka.

C - I? Mam z tego powodu skakac z radości?

S - A nie?

C - Czy ty zgłupiałaś!!! - po chwili dziewczyna zaczyna ze złością mówić do Sevgi szeptem, by nikt jej nie usłyszał - Z czego mam się cieszyć? Urodziłam dziecko swojego ojca. I nikogo nie obchodzi co stanie się ze mną! Nikogo to nie obchodzi! Nikt mnie nie rozumie!

S - Ja cię rozumiem.

C - Bzdura! Twój ojciec cię nie zgwałcił i nie zrobił ci dziecka!

S - Ale mąż tak.

C - Co!?

S - Tak. Też kiedyś jak ty byłam ciązy. Zostałam wydana za mąż w maturalnej klasie. Ale człowiek którego mi wybrano mnie nie szanował. Zaszłam w ciążę. Wiesz jak? Mąż pobił mnie i zgwałcił kiedy wrócił do domu pijany. Ale cieszyłam się, wiesz dla czego? Bo dziecko było dla mnie jedyną radością w życiu. Myślałam, że gdy urodzę, może moje życie zmieni się na lepsze, że wychowam je najlepiej jak umie i sprawie że będzie mieć lepiej niż ja. Ale mąz pewnego razu znów wrócił do domu pijany. Wściekł się, że nie zrobiłam obiadu na czas i mnie pobił. Poroniłam. Nawet nie wiesz, jak bardzo to przeżyłam. I jak wiele bym oddała, by przywrócić życie tamtemu dziecku.

C - Po co mi to mówisz?

S - Bo chcę żebyś zrozumiała, że to nie jest jej wina, że ma takiego ojca jakiego ma. Ani twoja, że zrobił to co zrobił. Możecie we dwie stworzyć wspaniała rodzinę, być szczęśliwe, tylko daj wam szansę i trochę czasu. Zobaczysz że tego nie pożałujesz. A tego że oddałaś córkę, będziesz żałowac do końca swojego życia.

Sevgi wraca do domu. Canan tym czasem rozmyśla o tym co powiedziała jej kobieta. Wstaje z łóżka i wychodzi z sali. Udaje się do sali, w której leżą noworodki. Podchodzi do miejsca w którym leży mała Alev. Staje nad nią i nieśmiale jej dotyka. Dziewczynka chwyta rączką za palec Canan. Dziewczyna zamyka oczy i zaczyna płakać.


Koniec odcinka 19
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angel23
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 17 Lut 2017
Posty: 103
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Koszyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:33:08 13-09-17    Temat postu: Gunahlar Grzechy

No niezły odcinek. Cannan może jednak nie odda dziecka, Sevgi ma na nią dobry wpływ, tak samo jak Meryem na Fatmagul w Grzechu Fatmagul. Mushin zamierza dać synowi nauczkę. Ciekawa jestem jak to się skończy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:00:42 18-09-17    Temat postu:

Odcinek 20

Ranek w firmie Muhsina. Zdenerwowany meżczyzna wchodzi do środka. Nie odpowiada na "dzień dobry" swojej sekretarki. Wchodzi do swojego gabinetu trzaskając drzwiami. Siada na fotelu i nerwowo się na nim wierci. Po chwili namysłu sięga po telefon i prosi sekretarkę o wezwanie jednej ze swoich pracownic. Mianowicie, Deryi. Gdyby kobieta wchodzi do środka, od razu jej uwagę zwraca nerwowe zachowanie szefa.



D - Dzień dobry panu. Wszystko w porządku?

M - A czy na to wygląda?

D - Nie za bardzo, cały pan dygocze.

M - Siadaj mam do ciebie pewną sprawę.

Derya siada naprzeciwko Mushina i z uwagą słucha co jej nowy szef ma jej do powiedzenia.

M - Wiesz co wczoraj się stało?

D - Nie.

M - Mój syn, Sulejman pozbawił mnie wczoraj naszego najważniejszego projektu od kilkunastu miesięcy!

D - Żartuje pan?

M - Nie. Jak widzisz, Sulejman nie tylko nie szanuje ciebie, ale mnie również a ja jestem jego ojcem.

D - Nie wiarygodne. Jak mógł tak pana potraktować?

M - Nie czuła byś złości na moim miejscu?

D - Czuła bym i to bardzo.

M - Więc?

D - Więc co?

M - Nie sądzisz, że czas najwyższy zrobić z tym porządek?

D - Przepraszam, nie bardzo rozumiem.

M - Czy nie sądzisz, że pora ukarać Sulejmana za to jak oboje nas potraktował?

D - Ale.....

M - Boisz się go?

D - No nie, nie.

M - Więc czemu się wahasz?

Derya zbywa te pytanie milczeniem. Muhsin jednak sądzi iż, domyśla się dla czego reakcja kobity jest taka a nie inna.

M - Kochasz go?

D - Tak.

M - Tak właśnie myślałem. Tym bardziej powinnaś się na nim zemścić. Potraktował cię w taki sposób, mimo iż wiedział jak bardzo jest dla ciebie ważny. Ja na twoim miejscu bym mu tego nie podarował. Zrobił bym coś takiego, by zranić go tak jak on zranił mnie.

D - Chciałam ale nie wiem co miała bym niby zrobić?

Muhsin chwile myśli i wpada na pewien pomysł.

M - Kiedy ostatni raz spałaś z Sulejmanem?

D - kobieta chwile się zastanawia - Jakieś dwa, może trzy miesiące temu?

M - Czy któreś z was się wtedy zabezpieczało?

D - Nie. W zasadzie nigdy tego nie robiliśmy.

M - Nic? Na prawdę? Żadnych tabletek antykoncepcyjnych? Prezerwatyw?

D - Nie.

M - Ho! Ho! No to nasz Sulejman wpadł po uszy.

D - Nie rozumiem.

M - Zrozumiesz. Pozwolę dzisiaj wyjść ci nieco wcześniej z pracy.

D - Dobrze, ale dla czego?

M - Pójdziesz do sklepu. Musisz zacząć wybierać śpioszki dla dziecka.

Derya w tej chwili zrozumiała na czym polega plan Mushina.

D - Ahhh! Dziękuję panu! Nie wiem jak bym sobie bez pana poradziła.

M - Muszę ci pomagać. W końcu za kilka miesięcy urodzisz mojego wnuka. A teraz idź dziecko. Idź obkupić swojego malucha.


Tymczasem w szpitalu Sevgi próbuje poprawić humor Canan.



S - Spójrz jaka ładna pogoda. Świeci słonko. Może wyjdziemy na dwór? Lekarze mówią, że możesz już chodzić.

C - Nie mam ochoty.

Sevgi zerka na stolik stojący obok jej łóżka. Dostrzega, że dziewczyna nie tknęła nic z tego co jej przyniosła.

S - Może zjesz pomarańczę?

C - Nie chce.

S - To może winogrona?

C - Nie lubię.

S - Kochanie, musisz coś zjeść. Zacząć wychodzić.

C - Nie chce.

S - To na co masz ochotę?

C - Chce spać.

S - Dobrze. Prześpij się trochę a za 3 godzinki przyjdę po ciebie i wtedy się przejdziemy.


Sevgi wychodzi. Canan podnosi się z łóżka siada na nim i zaczyna oglądać swoją ręke. Te za którą wczorajszego wieczoru złapała mała Alev.




W domu Alptekinów, Nazan odbywa rozmowę z Omerem. Kobieta jest zaniepokojona jego zachowaniem. Mężczyzna coraz mnie śpi. Jest spięty.

N - Synku, co się dzieje?

O - Nic mamo.

N - Przecież widzę.

O - Mam trudny okres.

N - Chodzi o Jasemin?

O - Też.

N - Ciągle się o wszystko czepia.

O - Tak.

N - Zawsze taka była. Ciągle nie zadowolona. Ale żeby robić coś poza narzekaniem na ciebie....tego już nie było.

O - Nigdy nie mogłem na nią liczyć. Bez względu na to co robiłem, wszystko zawsze było źle.

N - Nie martw się, to niedługo się skończy. Niedługo nie będziesz musiał już nazywać tej kobiety swoją żoną.

Sevgi po kilku godzinach, jak obiecała wraca do szpitala. Przechodząc przez oddział widzi poruszenie wśród pielęgniarek znajdujących sie na dyżurze. Sevgi z ciekawości pyta jedną z nich co się dzieje.

S - Przepraszam panią. Co się dzieje?

P - Nie mam teraz czasu. Musimy przeszukać szpital. Jedno z dzieci zniknęło. Pani wnuczka. Nie ma jej!

Koniec odcinka 20
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:55:51 20-09-17    Temat postu:

Odcinek 21

Jest południe. Ciepły, słoneczny dzień. Jasemin wymknęła się na spotkanie ze swoją przyjaciółką Azrą, która niedawno wróciła z Francji.



J - Opowiadaj jak było we Francji.

A - Nie ma czego. Lepiej mów ty, jestem ciekawa jak ci się z układa. Sama mówiłaś, że w końcu coś się ruszyło.

J - Co?

A - No z tym Esrefem, który pracuje u twojego teścia.

J - Już się ruszyło.

A - Serio?

J - Nom.

A - Ale wy....spaliście ze sobą?

J - Już dwa razy.

A - Wow.

J - Ja też tak mówiłam. Mówię ci, warto było! To prawdziwy ogier! Ciut nieśmiały i trzeba go trochę zachęcać, ale kiedy już się za mnie bierze, to nie ma przebacz! Jest taki jak faceci z filmów porno. Sporo potrafi, tyle że teraz doświadczam tego osobiście.

A - Nie rozumiem cię.

J - Dla czego?

A - Mówisz to tak otwarcie, a jesteś mężatką.

J - I co z tego? Omer od lat sypia z innymi kobietami ja nie mogę mieć kogoś, kto zrobi mi dobrze?

A - W sumie, może i masz rację, zwłaszcza że pokazywałaś mi jego zdjęcie. Facet jest przystojny.

J - Dobrze że ma wygląd i bóg obdarzył go przyzwoitym przyrodzeniem.

A - Zaraz, zaraz. Nie rozumiem. Na początku mówisz, że to szalony, gorący romans. A teraz mówisz, że facet nie ma ci nic do zaoferowania poza ciałem? Nic, poza wyglądem i dużym penisem?

J - Tak.

A - Pogubiłam się.

J - Rozumiem cię, nie znasz Esrefa tak jak ja. Od dawna marzyłam o płomiennym, namiętnym romansie. Ale sądziłam, że moim kochankiem zostanie mężczyzna z klasą. A Esref jest taki....prosty i pospolity. Żebyś widziała jak wygląda jego mieszkanie. Modele aut, motocykli, ściany powyklejane plakatami piłkarzy. Jest jak duże dziecko. Przecież nie mogę iść z kimś takim do restauracji, czy na bal! Ale taki już mój los, że muszę zadowolić się tym co mi się trafi.

A - To znajdź sobie kogoś z wyższych sfer.

J - Póki jestem mężatką, nie mogę. A jeśli rozwiodę się tą ciamajdą Omerem, teściowie zrobią wszystko bym dostała jak najmniej z ich pieniędzy. Dla tego, póki co jestem skazana na monotonne życie przeplatane dreszczykiem emocji związanym z ukrywaniem że spotykam się z Esrefem. Uwierz mi. W moim przypadku lepsze to, niż życie jakie wiodłam do tej pory.

Tymczasem w jednym ze stambulskich barów Esref rozmawia ze swoim kolegą Sinanem. Mężczyzna w bardzo dosłowny sposób opisuje mu to co zaszło między nim a Jasemin.




S - Serio!? To synowa, twojego szefa!?

E - Tak, tylko nikomu ani słowa.

S - Jasne!

E - Mówię ci to było niewiarygodne.

S - Ale to mężatka.

E - No to co? I jej i mi to nie przeszkadza. Zresztą, ma męża leszcza, który jej nie zaspokaja.

S - Aż tak?

E - Mówię ci chłopie! Kiedy jest taka niewyżyta, że kiedy zaczęła mnie ujeżdżać myślałem, że wystrzelą mi oczy! Ale potem się odegrałem.

S - W jaki sposób?

E - Był drugi raz. He! He! Wygrzmociłem ją tak, że teraz sama do mnie dzwoni i pyta kiedy znów się spotkamy. Ale to nie pierwsza kobieta, która traci dla mnie głowę. Zawsze wiedziałem, że jestem wspaniały.

S - Widać, że babka strasznie się na ciebie napaliła.

E - W końcu Bóg hojnie mnie obdarzył. Takiemu ciału niewiele kobiet jest w stanie się oprzeć. Poza tym Jasemin też jest niczego sobie. Jest świetna. Dama w obyciu i dz*wka w łóżku. To kobieta marzenie!


Sulejman spędza w swoim domu wolny dzień. Jednak czas relaksu, przerywa mu wizyta Betul. Mężczyzna wpuszcza ją do środka.





S - Czym zawdzięczam sobie, tę niespodziewaną wizytę?

B - Chciałam z tobą porozmawiać o twoim ojcu.

S - Oczywiście. Po cóż innego miał byś do mnie przyjść. Co? Bawisz się w jego adwokata? Z góry uprzedzam cię, ze twoje wysiłki są bezcelowe. Nie zmienię swojej decyzji.

B - Jesteś tak samo uparty jak twoja matka.

S - Mamy w to nie mieszaj! Wiem, że nigdy jej nie lubiłaś, ale nie kalaj jej pamięci.

B - Wkradła się w naszą rodzinę dla pieniędzy, dobrze wiesz, że zanim związała się z twoim ojcem kiedy pracowała w holdingu jako architekt, wywalczyła sobie przez to dobrą pozycję w firmie.

S - Nie opowiadaj bzdur! Przeglądałem stare dokumenty. Mama dostała awans 2 lata przed tym, zanim zaczęła spotykać się z ojcem. Widzę, że nawet teraz robisz co możesz, żeby ją szkalować. Posuwasz się nawet do takich oszczerstw. Wiesz co ciociu? Chyba będzie lepiej, jeśli sobie pójdziesz. Nie mam ochoty na kontynuowanie tej bezsensownej dyskusji. Mam wolny dzień, proszę cię nie psuj mi go.

Tymczasem w szpitalu trwa zamieszanie, związane ze zniknięciem małej Alev. Wszyscy jej szukają. Sevgi również. W końcu ona i jedna z pielęgniarek wychodzą na zewnątrz do parku znajdującego się przed szpitalem. Kobiety dostrzegają siedzącą na ławce Canan, trzymająca coś w rękach. Gdy podchodzą bliżej zauważają, że dziewczyna trzyma na rękach mała Alev.

S - Boże! Dziecko! Tak się martwiłyśmy, że małej coś się stało. Cały szpital jej szuka!

C - Wzięłam ją tutaj, chciałam żeby pooddychała trochę świeżym powietrzem. Ale nie wiem, czy nie będzie jej za zimno?

Pielęgniarka - Niech mi ją pani da.

C - Nie trzeba.

S - Tak?

C - Tak. Sevgi, podjęłam decyzję. Nie oddam jej. Chciała bym ją wychować. Ale nie wiem czy sama sobie poradzę?

S - Canan, nie jesteś sama. Masz przecież mnie. Pomogę ci.

C - Na prawdę?

S - Tak.

Obie zaczynają płakać. Sevgi przytula Canan i obie jednoczesnie płacząc i uśmiechając się patrzą na małą Alev.

Koniec odcinka 21
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angel23
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 17 Lut 2017
Posty: 103
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Koszyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:38:00 23-09-17    Temat postu: Gunahlar

Oba odcinki świetne. To dobrze, że Cannan zdecydowała się zatrzymać dziecko. A ojciec Sulejmana wymyślił świetną intrygę, ale czy Sulejman w to uwierzy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:35:57 24-09-17    Temat postu:

Odcinek 22

W holdingu ma miejsce bardzo ważna wizyta. Gościem członków zarządu jest Asli Haydar, członki stowarzyszenia Młodych przedsiębiorców Turcji. Kobieta chce zaproponować mu dołączenie do organizacji.



S - Proszę usiąść, to naprawdę wieli zaszczyt gościć tu panią.

A - To samo mogła bym powiedzieć o mojej wizycie tutaj. Zastanawiam się, dla czego zarząd stowarzyszenia zdecydował się dać panu nominację członkowską, dopiero teraz? Już od kilku lat z powodzeniem stoi pan na czele holdingu.

S - Od 8 lat. Od śmierci mojego dziadka.

A - Dokładnie. Zasługuje pan na na uznanie. Z powodzeniem kontynuuje pan dokonania pańskiego dziadka. Nie zaprzepaścił pan jego dziedzictwa, to wbrew pozorom wcale nie jest takie proste.

S - Bardzo pomogły mi studia za granicą.

A - Nowy Jork?

S - Berlin.

A - Ah tak....Nasze stowarzyszenie, chciało by jak wspomniałam dać panu nominację członkowską, mało tego. Chcieli byśmy, aby objął pan jedno ze stanowisk przewodniczącego.

W tym momencie do gabinetu Sulejmana wchodzi jego ciotka.


B - A co tu się dzieje?

Asli wstaje, podaje rękę Betul i tłumaczy kobiecie, czego dotyczy jej wizyta.

A - Dzień dobry pani. Jestem Asli Haydar ze Stowarzyszenia młodych przedsiębiorców Turcji. Chcieli byśmy, aby pani bratanek dołączył do niego, jako jeden z członków zarządu.

B - Na prawdę? Chcecie go na aż tak wysokie stanowisko?

S - A czemu nie? Czyżbyś ciociu uważała, że się do tego nie nadaję.....czy może.....że na to nie zasługuje?

B - Ohhh nie, ależ skąd.

S - Nie widzę byś się cieszyła.

A - A powinna pani. Pani brat równiez miał na to szansę, jednak nie wykorzystał jej, troche na własne życzenie.

S - Wie pani, że nawet o tym nie wiedziałem? Ale mój ojciec taki już jest, nie docenia tego co ma, ani tego co mógł by mieć. Gna przez życie za nieosiągalnymi rzeczami.

B - Sulejman przestań!

S - Po prostu powiedziałem jak jest.

A - Panie Sulejmanie, jestem umówiona na spotkanie w sprawie wywiadu z panem. Oczywiście, wszystko zależy od tego, czy zgodzi sie pan przyjąć nominację i odbyć krótką rozmowę do artykułu w gazecie?

S - W gazecie? Hehe, czuję się trochę jak gwiazda filmowa. Zgadzam się.

A - To w takim razie, pędzę do redakcji. Jutro skontaktuję się z panem i po informuję pana o terminie wywiadu. Do widzenia.

Kobieta wychodzi. Sulejman i Betul zostają w gabinecie sami. Sulejman spogląda na ciotkę z ironicznym uśmieszkiem rysującym się na jego twarzy, co bardzo nie podoba się Betul.





B - Czemu tak na mnie patrzysz?

S - Nie pogratulujesz mi?

B - Wiesz że jestem na ciebie zła.

S - Wiem. Już nie mogę się doczekac się na jego reakcję. Pewnie z zazdrości serce podejdzie mu do gardła, zwłaszcza że nie udało mu się dostać do tego stowarzyszenia.....i nigdy mu się nie uda bo jest starym, zgrzybiałym.....

B - Sulejman zamilcz!

S - mężczyzna nie zważa na słowa ciotki i kończy opisywać swojego ojca - Jest starym, zgrzybiałem dziadem. Ha! Ha! Ha!

B - Jesteś podły.

S - Może, ale jak pewnie wiesz, mam to w genach, po tatusiu.


Tymczasem w szpitalu, Canan pod czujnym okiem Sevgi uczy się jak prawidłowo zajmować się córką.

S - Teraz pokaże ci jak się przewija małą, robisz to w ten sposób.

C - Mogę zadać ci pytanie.

S - Ależ proszę pytaj.

C - Skąd ty to tak dobrze wiesz? Przecież ty........

S - Co ja? Nie mam dzieci tak?

C - Właśnie.

S - Po rozwodzie większość czasu pracowałam jako opiekunka do dzieci. Do czasu aż państwo Kartali zatrudnili mnie jako gosposię. Od tamtej pory zajmowałam się Sulejmanem, nawet jak już był duży to nie przestałam mu matkować i tak jest nadal.

C - Nie wiem co w sobie masz, że dla ciebie ten gbur jest miły. Wszystkich traktuje szorstko nawet własnego ojca.

S - Canan. Znam Sulejmana 25 lat. Wiem jaki jest i że ma trudny charakter, ale mówiłam ci już, że nie zawsze taki był. Spotkało go w życiu, kilka naprawdę niemiłych, okropnych rzeczy. Jego ojciec, kiedyś bardzo go skrzywdził i do dzisiaj nie jest w stanie się z tego otrząsnąć. Może gdyby miał własną rodzinę było by inaczej. Mam nadzieję, że pewnego dnia spotka na swojej drodze kobietę, która pomoze mu zostawić przeszłość za sobą i sprawi że będzie szczęśliwy.

C - To albo on musiał by się zmienić, albo ta kobieta musiała by oślepnąć z miłości.

S - A ja uważam, że po prostu musiała by go jedynie lepiej poznać.

C - Skoro tak myślisz.

S - Ja tak nie myślę, ja to wiem.

C - Dobrze.

S - Canan?

C - Tak?

S - Nie uważasz, że najwyższy czas aby pójść na policję?

C - Nie! Nigdzie nie idę.

S - Nie chcesz, żeby twój ojciec poniósł karę, za to co zrobił?

C - Nie mam ochoty sie z nim widywać, ani o nim mówić, ani tym bardziej myśleć. Nie mówmy już o nim. Chce skoncentrować się na Alev. Chce żeby nigdy nie musiała dowiadywać się kto na prawdę jest jej ojcem, wstydzić się tego kim jest. To nie jest nam do niczego potrzebne. Ojciec Alev jest nieznany i niech tak zostanie.

S - Dobrze. Niech będzie jak chcesz.

Wieczór w domu Alptekinów nie mógł by zostać uznany za normalny, bez kolejnej sprzeczki Omera i Jasemin. Tym razem kobieta ma pretensje do swojego męża o to, jak rozporządza rodzinnymi pieniędzmi.



J - Hej! Chodź tu!

O - Po co?

J - Nie po co, tylko chodź tutaj w tej chwili!

O - O Boże! Co znowu!

J - Możesz przestać to robić?

O - Co takiego?

J - Być taki.

O - Czyli jaki?

J - Możesz przestać być sobą?

O - A co cię w tym irytuje?

J - Wszystko! Zachowujesz się jak małe, upośledzone dziecko.

O - Znowu się zaczyna. Poszukaj sobie księcia z bajki.

J - A żebyś wiedział, że gdyby nie moi rodzice, to być może dzisiaj żyła bym jak księżniczka?

O - Tak jasne.

J - Zamiast stękać, powiedz mi lepiej, co robisz z naszymi pieniędzmi?

O - Z naszymi?

J - A może nie? Jestem twoją żoną. Ostatnio z kąta zniknęło 20 tysięcy lir. Miesiąc temu 15 tysięcy. Co zrobiłes z tymi pieniędzmi? No powiedz co z nimi zrobiłeś? Jakiś twój kolejny nieudany biznes?

Omer milczy. Nie chce przyznać się że płaci tymi pieniędzmi by mieć tylko dla siebie pewną nieletnią prostytutkę, jednak nie potrafi wymyślić żadnego kłamstwa by zbić żonę z tropu. Jasemin w końcu domyśla się części prawdy.

J - Znowu to robisz.

O - Co takiego? Co ty bredzisz?

J - Wydajesz te pieniądze na dz*wki! Ty łajzo! Nienawidzę cię! Jesteśmy małżeństwem tyle lat, a ty mnie zdradzasz!

O - Daj mi spokój. Nie chce mi sie z tobą rozmawiać. Idę stąd, dzisiaj będę spał na kanapie.

J - A idź!

Jasemin nie jest świadoma, że całą awanturę słyszała jej teściowa. Nazan idzie do sypialni i o wszystkim opowiada mężowi. Mustafa, razem z żoną podejmują decyzje jak rozwiązać ten problem.



N - Mam już dość wysłuchiwania tych awantur. Jasemin nie potrafi spędzić ani jednego dnia z Omerem spokojnie.

M - I mówisz, że Jasemin oskarżyła go o takie rzeczy?

N - Tak.

M - Nie wierzę w to. Ale wydaje mi się, że Omer faktycznie znów ma kochankę, albo raczej spotyka się ze starą.

N - Ale po co mu aż tyle pieniędzy?

M - To proste. Zerwał z nią. Ale kiedy zrozumiał, że nie ułoży mu się z Jasemin wrócił do tamtej kobiety. A pieniądze....wydaje na drogie prezenty, którymi chce ją udobruchać.

N - Musimy coś zrobić, tak dalej nie może być.

M - Wiem. Dla tego zrobimy tak jak chciałaś od początku.

N - To znaczy że....?

M - Tak kochanie. Czas najwyższy, aby Jasemin zniknęła z życia naszej rodziny i poszła w swoją stronę. Pora by ona i Omer się rozwiedli. Musimy jak najszybciej uwolnić naszego syna od tej wrednej kobiety. Damy jej trochę biżuterii i będzie po sprawie.

N - Nawet nie wiesz, jak ulżyłeś mi tym co powiedziałeś. Może w końcu, dzięki Bogu w naszym domu nareszcie nastanie spokój!

Mustafa i Nazan, nie wiedzą jednak, że ich całą rozmowę podsłuchała ich synowa. Wściekła Jasemin idzie do sypialni. Zamyka drzwi i opiera się o nie. Chwilę rozmyśla nad tym co się dzieje. Po czym zaczyna płakac i przeklinać wszystkich ze swojej rodziny.



J - Wstrętne obrzydliwe staruchy! Głupia wiedźma i jej tępy baran! Przez tyle lat męczyłam się i użerałam z ich niedorobionym synalkiem a oni chcą się mnie tak po prostu pozbyć!? I to jeszcze dając mi jakieś ochłapy ze swojego majątku! Znosiłam takie traktowanie przez ponad 17 lat tego żałosnego małżeństwa! Nie pozwolę się tak traktować już nigdy więcej! Nigdy!

Jasemin ociera łzy. Uspokaja się nieco i kontynuuje swój monolog.

J - Skoro tak, to dobrze. Niech tak będzie. Rozwiodę się z Omerem, ale ten rozwód przebiegnie na moich warunkach. Wycisnę z nich tyle kasy ile tylko się da! Pożałują, że tak mnie nie doceniali! I wiem już nawet kto mi w tym pomoże.

Jasemin bierze do ręki swój telefon i wybiera numer do Esrefa.

J - Cześć tygrysku! Może spotkamy się jutro?.....Nie tylko na to co zawsze. Musimy porozmawiać.


Koniec odcinka 22
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angel23
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 17 Lut 2017
Posty: 103
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Koszyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:12:43 26-09-17    Temat postu: Gunahlar

No nieźle! Jasemin tak łatwo nie da za wygraną! Omer to w ogóle na męża się nie nadaje! Zawsze mnie zastanawiało dlaczego o wszystko obwinia się kobiety. Świetny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angel23
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 17 Lut 2017
Posty: 103
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Koszyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 8:08:44 01-10-17    Temat postu: Gunahlar Grzechy

Coraz fajniej! Ciekawe jak dalej potoczą się losy Jasemin, Sulejmana i Cannan.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:28:55 01-10-17    Temat postu:

Odcinek 23



Muhsin i Derya omawiają plan działania przeciwko Sulejmanowi. Kobieta jest jednak nastawiona nieco sceptycznie, co do możliwości powodzenia ich planu.

M - No więc? Niedługo zaczynamy. Sulejman popamięta nas na długi czas.

D - Świetnie, ale...

M - Co takiego?

D - Zastanawiam się czy to w ogóle wypali. Wie pan, jaki jest Sulejman, nie uwierzy mi od tak, na słowo!

M - To żaden problem. Załatw sobie lipne zdjęcie USG. Wtedy będziesz mogła pokazać mu, czarno na białym, że nosisz jego dziecko.

D - Ciekawe tylko skąd je wezmę?

M - A od czego masz internet? Tam jest pełno takich rzeczy, wystarczy jedynie wpisać w wyszukiwarkę.

D - Optymista z pana.

M - A niby co, miało by pójść nie tak?

D - Jak to niby co? Jak mam przekonać Sulejmana, że to jego dziecko? A reszta? Kwestie brzucha można załatwić wsadzając sobie poduszkę, pod bluzkę. Ale przecież nie mogę udawać przez następne pół roku, że jestem w ciąży! Sulejman na pewno się zorientuje.

M - Nie zorientuje się.

D - Nie? A jak będzie chciał pójść ze mną do lekarza i na własne oczy zobaczyć badanie USG? Albo kiedy zażąda badań DNA?

M - Ehhhh.....Nie zorientuje się, bo nie będziesz udawała aż tak długo. Za jakiś czas stracisz to dziecko. Zainscenizujemy jakąś wiarygodną sytuację, która przekona wszystkich że poroniłaś. Ty udasz załamaną po śmierci dziecka a i może to nawet obróci się na twoją korzyść. Sulejman ma miękkie serce. Nie będzie w stanie zostawić cię samej sobie po tym co się wydarzy. To będzie dla ciebie świetna okazja, by ponownie się do niego zbliżyć i go odzyskać.

D - Na prawdę? Tak pan myśli?

M - Oczywiście, w końcu dobrze znam swojego syna.


Canan, wraca do domu ze szpitala razem z małą Alev. Młoda mama i jej córeczka wchodzą do mieszkania, którym na czas nieobecności Canan zajmowała się Sevgi.

S - Chodź! Mam dla ciebie niespodziankę.

C - Jaką?

S - Zobaczysz.


Canan i Sevgi wchodzą razem do pokoju, który stał pusty i z którego dziewczyna nie korzystała. Jej oczom ukazuje się pięknie urządzony pokoik dla dziecka.



C - O Boże! Jak tu ładnie! Ale jak to zrobiłaś? Kiedy?

S - Załatwiłam dobrych fachowców. Wiedziałam, ze nie oddasz Alev. Dla tego zdecydowałam urządzić mały kącik, dla twojej córeczki.

C - Ale skąd wiedziałaś, że jej nie oddam?

S - Szósty zmysł.

C - Wykosztowałaś się. Kiedy ja ci za to oddam?

S - Na prawdę nie ma sprawy.

C - Ale tu pięknie. Nie wiem co mam powiedzieć.

S - Połóż Alev do łóżeczka i powkładaj jej rzeczy do szafki.


Rozmowę obu kobiet przerywa dzwonek drzwi. Canan kładzie małą Alev do łózeczka. Deklaruje, że to ona otworzy drzwi. Gdy dziewczyna otwiera, w progu widzi osobę, której nigdy by się u siebie nie spodziewała. Jest nim Sulejman.



C - Pan Sulejman? Pan tutaj?

S - Dzień dobry. Szukam Sevgi, sąsiadka powiedziała mi, że może u pani być. Jest może?

C - Tak, tak! Eeee.....proszę wejść.


Mieszkanie Esrefa. Esref i Jasemin łapią oddech po swojej kolejnej schadzce. Jasemin rozpoczyna realizację swojego planu, dzięki któremu będzie mogła uzyskać rozwód na korzystnych dla siebie warunkach. Uznała, że wykorzysta do tego Esrefa. Po długich rozmyślaniach kobieta doszła do wniosku, że aby tak się stało, musi najpierw uwieść mężczyznę a ich relacje nie mogą ograniczać się jedynie do seksu. Postanawia zbliżyc się do niego, również w sferze emocjonalnej. Teraz oboje wspominają czasy, kiedy oboje sie uczyli. Esref opowiadał o tym, jak dobrym był piłkarzem jako nastolatek i ile osiągnął ze szkolną drużyną. Jasemin nie jest tym zaciekawiona, wspomnienia kochanka ją nudzą. Udaje jednak zainteresowanie i uznanie, by zdobyć jego przychylność.



J - Niesamowite. Nie wiedziałam, że byłeś taki dobry? Aż dziw bierze, że nie grasz zawodowo?

E - Widzisz, nie każdy utalentowany zawodnik ma szczęście. Nie zawsze dostrzega się tych najbardziej utalentowanych. Do mnie los się nie uśmiechnął.

J - Ale ja ciebie dostrzegłam. U mnie zasługujesz na Puchar Ligi Mistrzów. Uwierz mi, że nie tylko ze względu na twoje umiejętności w łóżku. Jesteś świetny.

E - To znaczy?

J - Seks, seksem, ale dawno nie spędziłam tak miło czasu, jak z tobą. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak szczerze rozmawiałam z Omerem.

E - Ten idiota na ciebie nie zasługuje. A czy?

J - Czy co?

E - Czy ja zasługuje?

J - Esref, jesteś najwspanialszym mężczyzną jakiego spotkałam. Ale nie jestem w łatwej sytuacji. Jestem mężatką. Nie moge od tak po prostu rzucić wszystkiego. Daj mi trochę czasu.

E - daje Jasemin namiętnego całusa - Dostaniesz go tyle ile chcesz.

Esref wstaje z łóżka i idzie wziąć prysznic. Kiedy drzwi łazienki się zamykają, zachwyt Jasemin nad innymi zaletami jej kochanka, nie mającymi związku z atrakcyjnościa fizyczną nikną.

J - Palant! Po co ja to w ogóle robię? Zamiast gawędzić, mógł mnie jeszcze po bzykać, namówiła bym go na to raz dwa. Ale jak mus, to mus. Muszę tracić czas na jałowe dyskusje o jego przebrzmiałej sławie szkolnego piłkarza. Wcale nie różni się tak wiele od Omera....zero ambicji!

W tym momencie uwagę Jasemin przykuwa, leżąca na stoliku okładka czasopisma, na której znajduje się zdjęcie Sulejmana. Jasemin zaczyna się jemu przyglądać, oraz komentować wywiad, jakiego Sulejman udzielił.



J - Nowy członek kierownictwa Stowarzyszenia Młodych Przedsiębiorców Turcji? No proszę Sulejmanie, kolejny sukces. Przystojny i elegancki, jak zwykle. Mój kochany. Gdyby nie moi żałośni rodzice, pewnie byli byśmy dzisiaj małżeństwem. Zamiast ciebie mam męża ofermę i kochanka, niespełnionego piłkarza. Los jest niesprawiedliwy!

Mieszkanie Canan. Sulejman przyszedł gdyż chciał porozmawiać z Sevgi, kobieta jest jednak zaabsorbowana Canan i jej córeczką, co budzi małą zazdrość mężczyzny. Sevgi idzie do kuchni by zrobić wszystkim kawę. Canan i Sulejman zostają sami. Przez dłuższą chwilę, żadne z nich się nie odzywa. Zapada niezręczna cisza. W końcu Sulejman postanawia przerwać to. Porusza kwestię małej Alev.



S - Gratuluję narodzin dziecka.

C - Dziękuję panu.

S - Syn, czy córka?

C - Córka.

S - Jak ma na imię?

C - Alev.

S - Alev? Bardzo ładnie. Ma pani gust.

C - To nie ja, to Sevgi wymyśliła.

S - No tak, mogłem się domyślić. Zawsze miała talent do takich rzeczy. Cóż, Sevgi jest tak pochłonięta panią, że czuje się trochę zaniedbany.

C - Nie ma się pan czego bać. Nie ukradnę panu jej.

S - A co z innymi?

C - Przepraszam, nie rozumiem pytania?

S - No, co z pani rodziną? Chyba ma pani kogoś?

C - Nie, jestem sama.

S - A ojciec małej?

C - Nic.

S - Ahhh, rozumiem ulotnił się?

Canan nie wie co ma powiedzieć, uważa, że nie może powiedzieć mężczyźnie, że zaszła w ciążę, po tym jak zgwałcił ją ojciec.

S - Rozumiem, to cisza mówi wszystko. Nawet go pani nie zna. Gdzie?

C - Co gdzie?

S - Gdzie to się stało? Nad morzem, czy w klubie po kilku kieliszkach?

C - Słucham? Przyszedł pan tutaj, po to, żeby mi dokuczać?

S - Skąd że.

C - Nie życzę sobie więcej, takich komentarzy na mój temat! Zrozumiał pan! Co za......ahhhh szkoda na pana słów! Nie rozumiem, za co Sevgi pana tak bardzo lubi?

W tej chwili do pokoju wchodzi Sevgi z kawą. Canan nie jest jednak zainteresowana kontynuacją wizyty Sulejmana.

C - Dziękuję Sevgi, ale nie mam ochoty na kawę.

Sevgi - Nie?

C - Nie. Wiesz? Lepiej będzie, jeśli zabierzesz pana Sulejmana do siebie. Macie pewnie ważne sprawy do obgadania. Nie chce wam przeszkadzać.

S - Ja też tak uważam. Pani niedawno wyszła ze szpitala, ona i jej córka potrzebują spokoju, nie przeszkadzajmy im.

Sevgi i Sulejman wychodzą z mieszkania Canan. Kobiecie nie umknęła zmiana jej zachowania. Podejrzewa, że Sulejman może mieć z tym coś wspólnego.



Sevgi - Co ty jej zrobiłeś?

Sulejman - Ja? Nic.

Sevgi - Przecież widzę. Była taka wesoła, radosna. A kiedy tylko ty się pojawiłeś jest spięta jak słup. Zostawiłam cię z nia sam, na sam na 10 minut.

Sulejman - Nic nie poradzę, że niektórzy nie potrafią znieść kilku słów prawdy na własny temat.

Koniec odcinka 23
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Angel23
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 17 Lut 2017
Posty: 103
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Koszyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:21:00 03-10-17    Temat postu: Grzechy

No niestety muszę przyznać Sulejmanowi rację. Cannan nie jest do końca szczera z Sevgi, Omer oprócz zrobienia dziecka i latania po kobietach niczego nie potrafi, nie dziwię się Jasemin, że woli Estrafa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 3 z 9

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin