Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Kryzysowe małżeństwo. 10 rozdział(ostatni)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:24:13 11-06-14    Temat postu: Kryzysowe małżeństwo. 10 rozdział(ostatni)

-A może nowe mieszkanie?- to kolejna propozycja na ratowanie małżeństwa państwa Alvarez, która padła z ust już lekko wstawionej czarnowłosej piękności. Do grona dwóch, pustych butelek po winie dołączyła trzecia.
-Proszę Cię Marisol- zaśmiała się z kpiną przyjaciółka- Musielibyśmy się przeprowadzać średnio piec razy dziennie, nie wliczam drobnych sprzeczek.
Mieszkanie? Nie to nie mogło się udać, przecież czerwonowłosa kochała to miejsce- to właśnie tu spędziła dwa najlepsze lata w swoim życiu. Dwa lata, to właśnie wtedy zdecydowała się dzielić swoje życie już do końca z Davidem Alvarez.
David Alvarez? Tak to wysoki, dobrze zbudowany, ciemny blondyn. Był jej największym marzeniem, spełnieniem i to właśnie jemu oddała swoje serce.
Był? Może... choć sama Emma jeszcze nie chciała dopuszczać do siebie tej myśli- to tak właśnie było. Jej małżeństwo wisiało na włosku.
Małżeństwo? To coś co miało połączyć tych dwoje ludzi, dla nich to było przypieczętowanie związku. To ich marzenie.
Marzenie ? Dla niej to ciepły dom, dwoje dzieci baraszkujących po kuchni i on ciepły i oddany, dalej kochający. W dzień idealna żona, a w nocy szalona kochanka. Dla niego to zapewnienie jej dostatniego życia, mieszkanie, własna firma. Oboje oczekiwali czegoś innego.
Oczekiwania? On chciał ja kochać, ona chciała być kochana, chcieli darzyć się najpiękniejszym uczuciem- mimo różnic charakteru.
Charakter? Zupełnie inny. Żona uparcie dążyła do swoich marzeń. Chciała zostać dziennikarką- została, spełniła swoje największe marzenie. Perfekcjonista w każdym calu, idealny ubiór, fryzura. Zawsze czyste i dopieszczone mieszkanie, na męża codziennie rano czekała świeża koszula. Walczyła i nigdy się nie poddawała, dzięki swoim artykułom chciała pomóc ludziom, którzy tego naprawdę potrzebowali. kryła się słodka, drobna kobieta, która po powrocie do domu marzyła tylko o tym by ukryć się w ramionach przed całym światem. Pragnęła tego, ale w tej chwili było nie do spełnienia, nawet jeśli jej mąż też tego chciał.
Mąż? Twardy i oschły, niczym nie wzruszony, współwłaściciel korporacja międzynarodowej. Zawsze poważny, nieustępliwy i stawiający na swoim.
Zawsze? Taki właśnie jest David Alvarez do momentu pojawienia się żony, wtedy może być ciepłym, troskliwym mężem. Tak było, ale teraz gdy łączą ich tylko kłótnie i "ciche dni", nic już nie będzie jak dawniej.
Małżeństwo jest jak ogród- jeśli przez lata będziemy o niego dbać i wkładać w niego choć trochę pracy, doczekamy się zamierzonego efektu. Czy nasi bohaterowie zapełnią swój ogród marzeń, czy pozwala na to by z nią na dzień stawał się coraz to bardziej zapomnianym pustkowiem.
-A może dziecko- uśmiechnęła się czarnulka- Tak to będzie dobry pomysł, koniec rutyny, zbliżycie się do siebie.
Emmie na sam ten pomysł oczy zabłyszczały, a na twarzy pojawił się uśmiech.


Ostatnio zmieniony przez tala dnia 23:21:41 03-11-14, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:32:27 11-06-14    Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Emma Alvarez- 25-letnia dziennikarka w jednej z lokalnych gazet, dzięki swoim artykułom chce pomagać ludziom. Opisuje w nich problemy mieszkańców, nawet tych bardzo ubogich, wierzy, ze dzięki temu znajda się osoby, które będą chciały pomóc skrzywdzonym przez los. Ciepła, miła i pogodna, od 9 lat zakochana w Davidzie. Lubi gdy wokół niej panuje porządek, który skutecznie zakłóca jej mąż.

[link widoczny dla zalogowanych]
David Alvarez- 28-letni współwłaściciel korporacji międzynarodowej, która jest jego oczkiem w głowie. Wierny swoim ideałom, nieustępliwy, nieufny z maska niewzruszonego biznesmena. Mimo nie najlepszych relacji z żoną trzyma „rękę na pulsie” i dba by niczego jej nie zabrakło.

[link widoczny dla zalogowanych]
Marisol Cardenas- 26-letnia kuzynka Davida, młoda pani psycholog, a zarazem najlepsza przyjaciółka Emmy. O każdą kłótnie oskarża kuzyna, jednocześnie zawsze stając przy boku czerwonowłosej, podtrzymując kobiecą solidarność. Częsty bywalec w mieszkaniu młodego małżeństwa, przez nią nazywanym „polem bitwy”.

[link widoczny dla zalogowanych]
Carlos Alvarez- 43-letni kawaler, który cztery lata temu oddał połowę swoich udziałów bratankowi i do tej pory współpracują, Mniej konserwatywny, często ulega urokowi Emmy przelewając niemałe kwoty pieniędzy na konta różnych fundacji.[/img]


Ostatnio zmieniony przez tala dnia 14:33:11 12-06-14, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:35:43 11-06-14    Temat postu:

1. "Niewyjaśniona sytuacja"

-A może nowe mieszkanie?- to kolejna propozycja na ratowanie małżeństwa państwa Alvarez, która padła z ust już lekko wstawionej brunetki. Do grona dwóch, pustych butelek po winie dołączyła trzecia.
-Proszę Cię Marisol- zaśmiała się z kpiną przyjaciółka- Musielibyśmy się przeprowadzać średnio pięć razy dziennie, nie wliczam drobnych sprzeczek.
-A może dziecko- uśmiechnęła się czarnulka- Tak to będzie dobry pomysł, koniec rutyny, zbliżycie się do siebie.
Emmie na sam ten pomysł oczy zabłyszczały, a na twarzy pojawił się uśmiech. Zawsze marzyła o maleńkiej istotce, którą obdarzyła by bezgraniczną miłością. Myśl o dziecku zaczęła nasilać się po ślubie, dla niej taka była kolej rzeczy. Często przysłuchiwała się rozmową koleżanek w redakcji na temat swoich pociech. Widziała z jaka czułością i zachwytem wypowiadają każde słowo. Chciała by jej świat w końcu też nabrał kolorów, bo kto jak nie dziecko wypełni ciszę i pustkę w ich mieszkaniu. Wiedziała jednak jaka postawę wobec tego tematu przybiera jej mąż. Nigdy wprost nie powiedział, że nie chce mieć dzieci, ale też nie okazywał zbytniego entuzjazmu, gdy Emma poruszała "ten" temat. Coś co dla niej było marzeniem, dla niego było odległą przyszłością, czymś co nieustanie przekładał, mając przy tym zawsze jakąś wymówkę.
-Nie wydaje mi się, żeby to był dobry pomysł, chyba oboje jeszcze nie jesteśmy gotowi.- Emma nerwowo zaczęła składać serwetkę- Poza tym praca... Firma Davida wybija się na rynek międzynarodowy, a ja dopiero co zaczęłam prace w redakcji.
-Bla bla bla. Em proszę, kogo Ty chcesz oszukać mnie czy siebie ?- spojrzała przenikliwie na przyjaciółkę.- Obie wiemy po czyjej stronie leży wina. Mój kuzyn myśli tylko o sobie i swojej firmie.- ściszyła głos, spojrzała w stronę salonu, po czym szepnęła- Na twoim miejscu już dawno posłałabym go w diabli. David to egoistyczna świnia. To Ty się poświęciłaś, przeprowadziłaś się, zostawiłaś rodzinę. A on? On tego nie docenia i obie wiemy, że mam racje.- skończyła swój wywód na temat swojego "ulubionego" kuzyna, po tym jak zobaczyła zasmuconą Emme. Wiedziała, że powiedziała prawdę, ale wolała zakończyć te temat, po czym wzięła kieliszek z odrobiną wina.- Na dziś starczy, jutro mam kolejną konsultację z panią, która siedem tygodni temu straciła kota, a teraz pomagam jej wyjść z długotrwałej depresji... ale gdybyś zobaczyła jej wnuka... marzenie.- powiedziała rozmarzonym głosem.
-Aż tak?- Emma udała zaciekawioną, pomimo tego że jej myśli krążyły wokół tematu, który poruszyła wcześniej jej przyjaciółka.
- Tak jest, idealny. Widziałam go dwa razy, jak przywiózł tą staruszkę.- uśmiechnęła się i przymknęła oczy.- Jest wysoki, umięśniony, widać że sporo czasu poświęcił, by dorobić się takiego ciałka. Ciekawe czy ma dziewczynę?
-Zapytaj.- odparła, nie zastanawiając się nad tym co powiedziała Marisol.
-Chcesz, żebym wyszła na idiotkę?- zaśmiała się.- Hej, jestem psychologiem Twojej babci, masz dziewczynę?- na samą myśl, wyobraziła sobie minę mężczyzny.- Zagadam jutro do babci, może ona coś szepnie o wnuczku.

Emma po długiej i relaksującej kąpieli, udała się do sypialni, zagasiła małą lampkę stojącą na komodzie i ułożyła się wygodnie w łóżku. Kątem oka spojrzała na swojego męża. który już jakiś czas temu odpłynął w krainę Morfeusza. Jego spokojny, miarowy oddech przynosił jej spokój i ukojenie. Delikatnie objęła jego dłoń, po czym sama po chwili zasnęła z nadzieją, że kolejny dzień przyniesie mniej niewyjaśnionych sytuacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 20:36:45 11-06-14    Temat postu:

Fajny początek ciekawe jak potoczą się dalsze losy Emmy i Davida.Czekam na kolejne odcinki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:44:18 12-06-14    Temat postu:

Zainteresowało mnie twoje opowiadanie Ciekawa jestem czy David i Emma uratują swoje związek Czy może zdecydują się na dziecko ? Choć z opisu Davida wątpie żeby chciał mieć dziecko skoro robi karierę. Czekam na ich dalsze losy i zaprasza do siebie http://www.telenowele.fora.pl/nasze-telenowele,51/pod-jego-dyktando-new-odcinek-17-18,26979.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Debson
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 11 Wrz 2010
Posty: 73
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:52:37 12-06-14    Temat postu:

Czytać będę na pewno bo przypomniałaś mi o opowiadaniu które dawno dawno temu w podobnej tematyce napisałam, ciekawa jestem jak potoczą się dalsze losy twojej dwójki postaram się pisać komentarze na bieżąco aczkolwiek nie obiecuję
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:12:10 12-06-14    Temat postu:

Dzięki za miłe słowa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:39:59 13-06-14    Temat postu:

Kiedy pierwszy rodział ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:33:31 13-06-14    Temat postu:

Już był ;P drugi się piszę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:05:25 13-06-14    Temat postu:

aaa no tak myślałam że tamto to był prolog to w takim razie czekam na 2
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:10:52 13-06-14    Temat postu:

prolog jest na samy początku
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:10:53 13-06-14    Temat postu:

prolog jest na samy początku
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:00:26 17-06-14    Temat postu:

2. "Każdy ma swoje priorytety."
Przeciągnęła się leniwie na łóżku, dotykając miejsca w którym powinien być jej mąż. Powinien to dobre określenie, on zamiast spędzać niedzielny poranek z żoną w łóżku siedział zapewne nad sterta papierów w biurze. David Alvarez był typem człowieka, który nie odkładał niczego na później. Dokument zawsze były posegregowane według ustalonej kolejności, dodatkowo w porządku alfabetycznym. Porządek w biurze był dla niego czymś bardzo istotnym. To w nim jak sądził tkwił klucz do sukcesu. Był człowiek nad wyraz wymagającym, a wśród pracowników, mimo swojego wieku budził respekt. Potrafił dobrze zorganizować prace, był genialnym koordynatorem, a nie był w stanie okiełznać swojego życia. Wieczne kłótnie, pretensje.... to było coś nieodłączanego w życiu Państwa Alvarez. Teraz kiedy mają wszystko, a przed wszystkim doskonałe warunki, by spędzić swoje wspólne życie razem w spokoju i miłości, cały czas coś staje im na przeszkodzie. A możne to nie "coś" tylko oni sami? Co musiałoby się wydarzyć, żeby ta dwójka znów potrafiła ze sobą normalnie rozmawiać i wykorzystać szanse jaką dał im los?

Dochodziła godzina szesnasta kiedy David Alvarez przekroczył próg swojego mieszkania, które od dwóch lat dzielił ze swoją żoną. Już wychodząc z windy słyszał krzyki wydobywające się prawdopodobnie z miejsca do którego zmierzał. Doskonale znał ten głos, który uprzykrzał mu życie odkąd właściwie poznał czerwonowłosą. Kłótnia, a raczej monolog wrzeszczącej blondynki nie trudno było rozpoznać.

-Obie wiemy, że gdyby pieniądze Davida to dalej mieszkała byś z rodzicami i żyła z marnej dziennikarskiej pensji.- blondynka po raz kolejny uniosła głos.- Do niczego sama nie doszłaś. Wiesz...- w jej głosie było słychać żal i rozgoryczenie.- ... właśnie nigdy tego nie rozumiem, czemu życie jest tak niesprawiedliwe. Teraz już wiem czemu rozwód z Davidem nie jest Ci nie na rękę.- cisza jaka panowała w kuchni, była przeszywająca. David odłożył kilka teczek z dokumentami na komodę i podszedł kilka kroków do przodu. Zobaczył sylwetkę swojej żony, stała tyłem do niego, ręce bezwładnie zwisały wzdłuż ciała, a dłonie były zaciśnięte- zawsze tak robiła, kiedy się denerwowała. Emma z natury była człowiekiem bezkonfliktowym, lubiła spokój ciszę i harmonie, to co się stało musiało naprawdę wyprowadzić ją z równowagi. Odwróciła się powoli w stronę przyjaciółki, jej oczy były przepełnione łzami, a zawsze perfekcyjny i dopracowany makijaż spływał wraz ze strumieniami łez. David na sam widok żony poczuł ukłucie w sercu, nie lubiła gdy cierpiała, a w tym momencie uświadomił sobie, że tak właśnie wygląda Emma po każdej ich kłótni. Patrząc na te sytuacje z perspektywy osoby trzeciej zobaczył jak wielki ból sprawia żonie i dlatego czym prędzej postanowił zakończyć te awanturę.


-Sadzę Ines, że już na dziś wystarczy.- stanął u boku Emmy, obejmując ją ramieniem.- Mam nadzieje, że znasz drogę do drzwi.- powiedział to z lekkim przekąsem, zważywszy na to że blondynka była bardzo częstym gościem w ich mieszkaniu, oczywiście z Marisol na czele.- Już dobrze skarbie.- przytulił ukochaną, zaraz po wyjściu jej przyjaciółki.-Nie ma się czym przejmować dobrze wiesz, że z nią od zawsze było coś nie tak.- burknął pod nosem, jednocześnie podkreślając jak bardzo nie lubi Ines.
-Nie mów tak, nie wiesz w jak trudnej sytuacji się teraz znalazła. Oni na prawdę mają problemy i to poważne.- odsunęła się od mężczyzny i spojrzała mu w oczy. Było w nich widać gniew, a jednocześnie politowanie, gdy patrzył na swoją zonę, która po raz kolejny chce wyciągnąć swoją przyjaciółkę z tarapatów.-Musimy im pomóc.-szepnęła-Proszę.-po czym wtuliła się w niego jeszcze mocniej. Jego kochana Emma, pomimo ciągłych kłótni, cichych dni dalej był pewien, że to właśnie ona jest kobieta jego życia. Przez kilka ostatnich miesięcy nie doceniał tego co robi, często w środku awantury odchodziła, albo zamykała się w łazience, nie chcąc już się przekrzykiwać. Doskonale zdawał sobie sprawę, że za każdym razem kiedy zwracała mu uwagę na to jak dużo pracuje, robiła to w dobrej wierze. Do niedawna nie dopuszczał do siebie myśli o tym, że którakolwiek z kłótni było z jego winy, teraz było inaczej. W pewnym sensie dojrzał do tego by dopuścić do siebie myśl, że większa część winy leżała po jego stronie.
-Pomyślimy o tym jutro, dziś nie mam do tego głowy.- powiedział zgodnie z prawdą, Pierwszy raz od kilku miesięcy, poczuł że właśnie teraz musi zacząć walczyć o swoją żonę, miłość i przyszłość.

Ten wieczór był zupełnie inny od tych, które towarzyszyły im ostatnimi czasy. Najpierw kolacja, później wspólna kąpiel, nic nie zapowiadało tego, być coś mogło popsuć tą sielankę jaka zapanowała w ich małżeństwie. Dochodziła godzina dwudziesta druga, a oni już dawno leżeli wtuleni we wspólnym łóżku w którym ostatnio rzadko bywali razem. Wtulona w ramiona ukochanego mężczyzny wertowała w swojej pamięci chcąc przypomnieć sobie, kiedy spędzili wieczór w tak miły sposób. Chęć wspólnego przebywania razem spędzała im sen z powiek. Żadne z nich nie odzywało się z jednej strony bojąc się zaburzyć harmonie jaka zapanowała, a z drugiej z przyzwyczajenia.
-Em.-wymruczał jej imię tuż nad jej uchem i poczuł delikatne wzdrygnięcie.
-Dzwoniła mama.- podsunęła się do góry po chwili i spojrzała na swojego męża.- Chce żebyśmy ją odwiedzili i tak pomyślałam, że to dobry pomysł. Tak dawno nigdzie nie byliśmy, a już o wakacjach nie wspomnę.- spojrzała na niego, jednocześnie wyczekując odpowiedzi.- Stęskniłam się za nimi.
-Chciałbym.- odparł po chwili, odsuwając niesforny kosmyk włosów z twarzy ukochanej.
-Ale nie możesz, bo musisz zostać w firmie.- dokończyła za niego.
-Em, wiesz że firma jest dla mnie najważniejsza.-powiedział nieco głośniej. Te słowa zabolały czerwonowłosą bardziej niż wszystkie kłótnie razem wzięte, po raz kolejny jej mąż udowodnił co jest jego priorytetem. Emma wyswobodziła się z objęć męża, zostawiając go samego. Resztę nocy spędziła w salonie wpatrując się w jedną samotną gwiazdę na niebie. Usnęła dopiero nad ranem z nadzieją, że jutro już może być tylko lepiej. Ta myśl towarzyszyła jej codziennie. Wierzyła, że jest w stanie wszystko zapomnieć, a jej małżeństwo nie jest jeszcze spisane na starty.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
tala
Dyskutant
Dyskutant


Dołączył: 06 Cze 2014
Posty: 147
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:05:01 17-06-14    Temat postu:

Ines Montez- 27-letnia przyjaciółka Emmy z czasów dzieciństwa, razem przeprowadzają się do dużego miasta w pogoni za marzeniami. Życie Ines z Juanem choć na początku wydaje się być z jak bajki, potem okazuje się koszmarem. Razem z małą córeczką codziennie stawia czoła kłopotom.

Juan Montez- gdy przed laty mąż Ines odziedziczył po dziadku dobrze prosperującą odlewnie metali, nikt nie przypuszczał, że za kilka lat otrzyma tytuł bankruta. Dziś jego długi sięgają zenitu, a sam zainteresowany nie zaprząta sobie nimi głowy.

(w razie potrzeby zdjęcia bohaterów znajdziesz na blogu)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 20:32:00 17-06-14    Temat postu:

A już myślałam że będzie lepiej a tu David z takim tekstem wyskoczył aż mi szkoda Emmy,a ciekawe co teraz zrobi czy wyjedzie sama czy zostanie. Z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek.Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 1 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin