Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

"Kuş Kafesi"/"Klatka" odc 8
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:38:13 16-06-18    Temat postu:

Odcinek 3

Murat wyprowadza zdenerwowaną Gizem z lokalu. Kobieta wciąż nie może uspokoić się, po tym, jak zobaczyła swojego męża w towarzystwie Melek. Murat wpycha ją do samochodu i odjeżdża spod klubu. Chwilę ciszy przerywa Murat.



M - Dobrze że cię zabrałem. Jeszcze narobiła bys sobie większego wstydu.

Gizem kwituje te zdanie ponurym spojrzeniem, rzuconym w kierunku swojego kierowcy.

M - Co to za mina?

G - Cieszysz się co nie?

M - Ja? Gdzie tam.

G - Nie udawaj. Cieszysz się, że nam się ostatnio nie układa.

M - Ostatnio? He! He!....No, niech ci będzie, że wam się ostatnio nie układa.

G - Co?

M - Myślisz że nie wiem? Wiem. Że twój cudowny Veysel nie umie utrzymać, ptaszka na uwięzi. Lubi bywać w tym i w tamtym gnieździe.

G - Nie musisz być taki złośliwy.

M - Nie będę cię oszukiwać. Twoje cierpienie, sprawia mi pewnego rodzaju satysfakcję.

G - Wciąż nie możesz się pogodzić z tym, że wybrałam jego?

M - Nie. Już dawno mi przeszło.....Co zamierzasz teraz?

G - O czym mówisz?

M - Co zrobisz z Veyselem? Odejdziesz od niego?

G - Nie! Jest moim mężem.

M - Hmmm.....czemu mnie to nie dziwi? Ja osobiście życzę ci powodzenia....dużo powodzenia.....z takim mężem będzie ci potrzebne.

G - Nie potrzebuję tego, na pewni nie od ciebie. Poradzę sobie. Zobaczysz, ja i Veysel jeszcze będziemy razem szczęśliwi.

M - Skoro tak mówisz.

***

Tymczasem w klubie Szeherezada wraca do siostry.

S - Już jestem, coś się działo jak mnie nie było?

M - Nic ciekawego.

S - Ty piłaś?

M - Troszeczkę. Ale w końcu, jesteśmy przecież na imprezie prawda?

S - Jak rodzice zobaczą że piłaś, to uziemią i mnie.

M - Nic nie zobaczą spokojnie!......Mów lepiej, jak było z Cesurem?

S - Normalnie.

M - Eeeee tam bredzisz! Umieram z ciekawości.....Całowaliście się?

S - Trochę.

M - Trochę!!??? Uuuuuuu.....na pewno było soczyście!

S - Daj spokój!

M - No co!?

S - Nie tak głośno! Chcesz, żeby cały klub się dowiedział!?

M - Ważne że my wiemy!

S - I lepiej, żeby tak zostało.

M - Spoks, nie wydam cię....tylko proszę nie mów rodzicom, że piłam.

S - Dobra.

***

Późna noc Fatma i Ramzan siedzą w domu. Kobieta pilnuje męża,który liczy rachunki. Wyliczenia męża budzą jej olbrzymią złość.

F - No?

R - No co?

F - No ile!?

R - Już! Już!

F - No mów!

R - Jesteśmy 250 tysięcy do tyłu.

F - Że co!!!!???

R - Głucha jesteś? Mamy ćwierć miliona długu!

F - Chyba sobie żartujesz!?

R - W przeciwieństwie do naszej przysięgi małżeńskiej....mówię jak najbardziej poważnie.

F - Mój Boże!

R - Nie lamentuj do Boga, tylko myśl co mamy zrobić?

F - My mamy myśleć!? To ty powinieneś to robić! W końcu to jest majątek, po twoich rodzicach! Po co ja się na to godziłam!? Kiedy twoi rodzice umarli mogliśmy sprzedać to i żyć spokojnie.

R - Ja mogłem zrobić to samo z tobą 20 lat temu i też żył bym sobie spokojnie.

F - Ohhh zamknij się! Niczego nie umiesz porządnie zrobić?

R - Umiem, w końcu mamy przecież dwie córki.

F - Eeee ty i te twoje durne żarty!.....Cicho dziewczynki wróciły.

***

Szeherezada i Melek zdążyły już wrócić z imprezy. Obie wchodzą do salonu i witają się z rodzicami.

F - O jak tam było na zabawie dziewczynki.

M - Fajnie. Świetnie się bawiłam.

R - Ty też kochanie?

S - Tak tato.

F - Melek słonko chodź ze mną, mamy do porozmawiania.

Fatma zabiera córkę do kuchni i od razu zaczyna wypytywać o to co się stało na imprezie.

F - I? Jak? Co robiła Szeherezada?

M - Zostawiła mnie na chwilę samą w klubie i poszła spotkać się z Cesurem.

F - A jednak! Wiedziałam, że mnie nie posłuchała.

M - Kiedy wróciła mówiła, że....się całowali!

F - Że jak!?

M - Tak. Sama się przyznała.

F - No to chyba mam do pogadania z twoją siostrą.

M - Tylko nie mów jej, że wiesz to ode mnie.

F - Spokojnie, o tobie nie wspomnę jej ani słowa. Ta dziewczyna chce zniweczyć moje wszystkie plany.

M - Jakie plany mamo?

F - Dowiesz się w swoim czasie.

Koniec odcinka 3
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23496
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z pewnej małej budki ;).
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:16:56 16-06-18    Temat postu:

Czy mi sie wydaje, czy Murat jest w głębi duszy zazdrosny? A to by mi się nic a nic nie podobało, niech on sobie da spokój z tą babką i zwiąże z kimś, kto na niego zasługuje...

Zaczynam naprawdę nie lubić Melek. Na siostrę, to donosi, chociaż nie ma o czym za bardzo, ale o sobie, to już nic nie powie. A jej siostra pewnie będzie ją kryła...Mam nadzieję, że kiedyś rodzinka się przekona, jakie mają dzieci...

Prawie końcowa rozmowa mnie rozbawiła . Tekst o przysiędze i o córkach - .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:09:49 03-07-18    Temat postu:

Odcinek 4

Melek wychodzi z domu. Okłamuje ojca, że idzie do koleżanki, jednak w rzeczywistości ma zupełnie inne plany. Dziewczyna postanawia pójść do miasteczka na wernisaż Veysela. Dziewczyna dociera do lokalu, który do niego należy. Kiedy wchodzi do środka, Veysel nie kryje swojego zadowolenia z jej obecności.



V - Proszę! Przyszła moja piękność.....Jednak się zdecydowałaś?

M - Byłeś tak przekonujący, że nie mogłam ci odmówić.

V - Nie ty jedna to mówisz.

M - Domyślam się.

V - Zdecydowałaś się?

M - Sama nie wiem. Na razie, przyszłam obejrzeć twoje prace.

V - Cieszy mnie to. Oglądaj ile tylko chcesz skarbie. Cieszę się, że taka śliczna dziewczyna interesuje się moją twórczością.

M - Nie przesadzaj, pewnie nie tylko ja jedna.

V - Owszem, ale żadne nie jest aż tak piękna jak ty.


Przyjemny nastrój psują jednak dwaj mężczyźni którzy wchodzą do środka. Jeden z nich zwraca się bezpośrednio do Veysela.

M - Pan Veysel?

V - Tak.

M - Przyszliśmy doręczyć panu pismo z ratusza.

V - Jakie pismo?

M - Pismo z poleceniem, natychmiastowego opuszczenia tego lokalu.

V - Słucham!?

M - Nie przesłyszał pan się. Nie może pan tu dłużej przebywać, bez zgody właściciela.

V - To ja jestem właścicielem!

M - Nie wydaje mi się. Zgodnie z dokumentacją, nie podpisał pan potwierdzenia ostatecznego zakupu. W dokumentach to miejsce nie jest pańskie.

V - Więc podpiszę co trzeba i będzie po sprawie.

M - Niestety, jest już za późno. To miejsce kupił ktoś inny i załatwił przy tym od razu, wszystkie potrzebne formalności.

V - Tak. A któż to taki?

Ja! Brzmi głos dochodzący z drugiego końca pomieszczenia przy wejściu. Wszyscy zerkają w tamtym kierunku i dostrzegają stojącego tam Murata.



V - Ty? Mogłem się domyślić.

M - To świetna lokalizacja na biuro, miejscowego oddziału mojej firmy.

V - Jasne, mi oczu nie zamydlisz.

Pozostali widząc, że dyskusja Murata z Veyselem trochę potrwa. Postanawiają zostawić ich samych. Pracownicy ratusza, na wszelki wypadek postanawiają pozostać jednak na zewnątrz.

M - No to....zbieraj się stąd.

V - Nie mam zamiaru.

M - Ale będziesz miał. Oficjalnie to miejsce należy do mnie! Zrozumiałeś, czy alkohol i prochy przeżarły ci już mózg?

V - No jasne, jak zwykle chcesz się odegrać. Wciąż cię boli że wybrała mnie!

M - Ohhh.....mój mały, biedny malarzyno.....mnie, już od dawna nic nie boli. Po prostu Gizem, zmieniła preferencje. Kiedyś lubiła ludzi sukcesu, ale przerzuciła się na nieudaczników, którzy niczego nie osiągnęli w życiu. .....Nie chce mi się więcej marnować czasu na dyskusję z tobą. Zabieraj
te swoje bazgroły i wynoś się stąd i to już, jeśli nie chcesz, by pomogła ci w tym policja!

V - Bydlak!

M - Może i bydlak, ale to ja jestem znów górą!

Tymczasem Szeherezada chce wyjść by spotkać się z Cesurem. Dziewczyna liczy, że uda się jej wymknąć, tak by jej matka tego nie zauważyła. Niestety, Fatma dostrzega, że córka próbuje ukratkiem wyjść.



F - Hej! A ty dokąd się wybierasz?



S - Do koleżanki mamo.

F - Nom. Już ja się domyślam, do jakiej ty chcesz iść koleżanki. Nigdzie się stąd nie ruszysz.

S - Ale mamo!

F - Nie mamuj mi tu! Dobrze wiem, że wcale nie idziesz do koleżanki.....tylko lecisz spotkać się z tym głupim chłopakiem. Wybij go sobie z głowy!

S - Ale....

F - Żadnych ale.....to nie jest chłopak dla ciebie.

S - A skąd ty to możesz wiedzieć?

F - Bo jestem twoją matką i wiem, co dla ciebie dobre a co złe. I wiem jedno, że bycie z Cesurem, na dobre ci nie wyjdzie. Już! Nie dyskutuj ze mną, tylko idź do siebie.

Szeherezada wyraźnie posmutniała, słucha matki i z nosem zwieszonym na kwintę idzie do swojego pokoju.

F - No! Już ja ci dam spotkanie z tym pachołkiem. Moja córka wyjdzie za kogoś lepszego....już ja się o to postaram.

Murat wygnał już Veysela z jego....a właściwie teraz swojego lokalu. Ściągnął już ekipę, która zaczyna ustawiać wyposażenie biura. W nadzorowaniu tego, przeszkadza mu Gizem.



G - Murat! Mamy sobie do pogadania!

M - Gizem? Nie spodziewałem się ciebie tutaj.

G - Nie udawaj. Dobrze wiesz, po co tu przyszłam!

M - Tak. Twoja niedojda, poleciała popłakać ci nad tym, jak ten niedobry Murat zabrał mu jego własność? Litości!

G - Kiedy ty się od nas w końcu odczepisz!? To nie pierwszy raz, kiedy rzucasz Veyselowi kłody pod nogi i przez ciebie nie wyszedł mu wernisaż.

M - Rozumiem. Więc to moja wina, że twój mąż to kiepski artysta i nieudacznik pozbawiony ambicji? Hmmmm.....ciekawa teoria.

G - Na początku starałam się cię jakoś zrozumieć. Że było ci źle po moim odejściu, rozumiem, że cierpisz, ale minęło już tyle czasu, że mógł byś nam odpuścić.

M - Ja cierpię? A wiesz, że wcale nie?

G - Że co!?

M - Kiedyś było mi źle, ale już mi przeszło.

G - Więc czemu nas ciągle męczysz?

M - Bo nikt, nigdy nie upokorzył mnie tak jak wy! A zwłaszcza ty odeszłaś w dniu ślubu.....porzucić mnie!? Dla kogoś takiego!? On nawet nie jest prawdziwym mężczyzną! Obibok, który w swoim życiu, uczciwie nie przepracował nawet jednego dnia i żyje na cudzy koszt. To ma być niby lepsze ode mnie!? Owszem, kiedyś cierpiałem przez twoje odejście, ale śledziłem wasze losy i zrozumiałem, że nie jesteś warta moich łez. Ale....po tym co się stało, nigdy nie odmówię sobie przyjemności dogryzienia wam, czy zrobienia czegoś na złość tobie, lub jemu, albo obojgu na raz. Teraz zrozumiałaś wszystko!?

G - Zrozumiałam......jak mogłam kiedyś kochać takiego człowieka jak ty?

M - Pytanie, czy kiedykolwiek mnie kochałaś? Bo ja ciebie tak i to bardzo.

Gizem odwraca się i bez słowa wychodzi. Murat mówiąc sam do siebie, podsumowuje ich rozmowę.

M - Idź. Idź do swojego księcia z bajki....jeszcze nie raz przez niego zapłaczesz.

Odcinek 4
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23496
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z pewnej małej budki ;).
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:22:15 20-07-18    Temat postu:

Czy ja już mówiłam, że kocham Twoje fotki? . Mina Murata na tej ostatniej . Ale tak sobie myślę, czy aby on sobie nie wmawia, że przestał już kochać Gizem? Za bardzo się mści na niej i na jej wybranku...Chłopie, mam nadzieję, że już nic nie czujesz do tego babsztyla! .

A Veysel jest bezczelny z tymi swoimi tekstami i tyle .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:09:02 21-07-18    Temat postu:

BlackFalcon napisał:
Czy ja już mówiłam, że kocham Twoje fotki? . Mina Murata na tej ostatniej . Ale tak sobie myślę, czy aby on sobie nie wmawia, że przestał już kochać Gizem? Za bardzo się mści na niej i na jej wybranku...Chłopie, mam nadzieję, że już nic nie czujesz do tego babsztyla! .

A Veysel jest bezczelny z tymi swoimi tekstami i tyle .


Czy chodzi o to, że on nadal ją kocha? Zobaczysz. I zobaczysz jak to się skończy. Chyba cię zaskoczę

Kolejne części postaram się napisać w następny weekend. Ale zaglądaj, bo może wena najdzie mnie wcześniej Miłego weekendu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23496
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z pewnej małej budki ;).
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:26:53 22-07-18    Temat postu:

Tak, dokładnie o to. I niech lepiej nie kocha, bo inaczej...ja się za niego wezmę .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:27:36 07-09-18    Temat postu:

Odcinek 5

Szeherezada wraca z zajęć przygotowawczych do egzaminu maturalnego. Dziewczyna korzysta z okazji, powiedziała rodzicom, że mają do przerobienia dużo materiału z geografii i że może wrócić późno po południu. W rzeczywistości zrywa się z zajęć wcześniej i idzie do domu swojego chłopaka. Cesur czeka z niecierpliwością na swoją ukochaną. Gdy tylko widzi przez okno że wchodzi po schodkach i zbliża się do drzwi wejściowych, szybko do nich podbiega. Otwiera i wciąga Szeherezadę do środka. Zamyka drzwi i zaczyna całowac dziewczynę.



C - Wreszcie jesteś!

S - Ja też nie mogłam się doczekać.

C - Usychałem z tęsknoty za tobą.

S - Nie przesadzaj. Nie widzieliśmy się tylko 3 dni.

C - Dla mnie to jak wieczność.

S - To powiesz po ślubie, kiedy będziemy widywać się codziennie?

C - Nic. Bo nie będe się mógł na ciebie napatrzeć.

S - Pożyjemy zobaczymy.

C- Nie znudzi mi się, zobaczysz!

S - Nastaw wodę, zrobisz mi herbaty a ja jeszcze trochę poczytam.

C - A może tym razem, porobimy coś innego?

Cesur, ponownie obejmuje Szeherezadę, tym razem nie poprzestaje na pocałunkach w usta, dając do zrozumienia dziewczynie, że chce czegoś więcej.



Szeherezada, nie zamierza jednak iść z Cesurem do łóżka. Odpycha go, co nie podoba się chłopakowi.

S - Daj spokój.

C - No co!? Nie dość, że tak rzadko się widujemy, to jeszcze nawet nie dajesz mi się dotknąć! Zachowujesz się, jak byśmy żyli 200 lat temu!\

S - A ty, jak bym była pierwszą lepszą. Ogarnij się! Rozejrzyj gdzie żyjesz? Nie mieszkamy w Stambule, tylko w Durresi! Małym, smętnym Durresi. Tutaj 1/4 małżeństw jest aranżowana. Nawet ludzie będący ze sobą z miłości, nie mogą widywać się ze sobą poza rodzinnymi domami. A seks przed ślubem, to tak, jak byś spał z prostytutką. Co z tego, że później byśmy się zaręczyli? Ludzie nie dali by nam żyć.

C - I przejmujesz się, tym co gadają stare baby? To dla ciebie takie ważne?

S - Tak, to dla mnie ważne. Jesli dla ciebie nie to chyba nie mam czego tu szukać.

C - Poczekaj, poczekaj! Przepraszam cię skarbie. Po prostu, tak bardzo mi ciebie brakuje, tak bardzo chciał bym spędzać z tobą więcej czasu a nie mogę.

S - Wiem. Ale nie możesz się tak zachowywać. Nie możemy tego zrobić, póki się nie pobierzemy. A co do czasu.....jutro jest festyn, możemy się tam spotkać.

C - I co z tego? Przyjdziesz z Melek i rodzicami.

S - Ale ja moge się na jakiś czas zagubić w tłumie ludzi.

C - No!!! I taka Szeherezada mi się podoba.

S - Przyjdź, znikniemy rodzicom i pobawimy się trochę razem.

C - Cudownie.

Tymczasem, nieświadoma planów córki Fatma, sama obmyśla jak wykorzystać, mający się odbyć jutro festyn do własnych celów. W rozważaniach towarzyszy jej mąż. Który jak zwykle, nie podchodzi entuzjastycznie do pomysłów swojej małżonki. Fatma podchodzi do stolika, przy którym Ramzan pije kawę, by podzielić się z nim swoim pomysłem.




F - Wymyśliłam!

Komunikat Fatmy spotyka się z zerową reakcją jej męża.

F - Nie jesteś ciekawy co wymyśliłam?

R - Jestem, ale jednocześnie skarbie, boję się zapytać cóż tym razem strzeliło ci do tej twojej niemądrej głowy.

F - Jak zwykle, nic cię nie interesuje, ale mimo to ci powiem.

R - Ehhhh....no to słucham, co to ca genialny pomysł?

F - Weźmiemy jutro dziewczynki na festyn.

R - No co za szok!? Sam bym na to nie wpadł.

F - Masz rację kochany. Dla tego wymyśliłam to ja! Zaproszę tam również Tamera.

R - Absolutnie nie!

F - Absolutnie tak! Spotkają się tam, spędzą troche czasu razem, przy nas i może coś zaskoczy.

R - Hehe! Wiedziałem, że wymyślisz coś durnego! Ha!Ha!

F - Możesz się śmiać, że jestem głupia! Ale ja przynajmniej coś wymyśliłam, a ty? Potrafisz tylko siedzieć, zbijac bąki i marudzić. Widziałeś pisma z banku? Rachunki? Jakie mamy długi? Tylko bogaty zięć może uratować nas, przed utratą całego majątku, więc się zamknij i pomóż mi sprawić, by Szeherezada przekonała się do Tamera!

Z kolei w rezydencji, Murata odwiedza jego babcia Hatice. Murat początkowo cieszy sie z wizyty babci, ale ich rozmowa nieoczekiwanie schodzi na trudne dla niego tematy.



H - Jak miło cię widzieć.

M - Mnie też. Dawno cię nie widziałem babciu.

H - To przez to, że ostatnio tak rzadko odwiedzasz Stambuł.

M - Nie przepadam za zgiełkiem wielkiego miasta. Po dłuższym czasie mnie to męczy.

H - To ja powinnam chcieć żyć w Durresi a ty uciekać do Stambułu. Jesteś zupełnie inny, niż Selim.

M - O tak, z tym akurat trafiłaś.

H - A co u niego słychać?

M - Nie wiem i nie interesuje mnie to. Mam dość niańczenia go. Z tego co wiem ostatnio był w Wiedniu.

H - Hmmm a co u ciebie? Masz kogoś?

M - Babciu!

H - Pytam, bo bliżej mi niż dalej na tamten świat. Twoja mama nie młodnieje a wy? Sami. Chciała bym doczekać prawnuków.

M - Nie mam ochoty się z nikim wiązać.

H - Wciąż boli cie to jak potraktowała cię Gizem?

M - Nie babciu. Już nie.

H - Więc w czym problem?

M - Nie ważne babciu. Porozmawiamy jutro. Po tym, jak otworzymy razem festyn.

Następnego dnia nadchodzi dzień dorocznego festynu który od lat finansuje rodzina Murata. Cała rodzina Beyoglu przychodzi na niego. Również nieświadoma planów swej matki Szeherezada oddziela się od krewnych, wędrując przez tłum szuka Cesura, który się spóźnia. Dziewczyna rozgląda się wokół i w pewnej chwili wpada na stojącego za nią mężczyznę, którym jest Murat. Dziewczyna zna go, wie kim jest. Onieśmielona jego widokiem, nie wie, co ma powiedzieć.



Koniec odcinka 5
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23496
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z pewnej małej budki ;).
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:25:16 08-09-18    Temat postu:

Ha. W końcu wpadła na tego, na kogo trzeba . Ale serio, ja grzecznie poproszę, żeby w każdej Twojej historii Halit grał główną postać i był szczęśliwy na końcu . Strasznie lubię tego aktora i automatycznie lubię każdą postać, którą on gra, nawet wzięłam go do siebie do NMD .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:28:40 09-09-18    Temat postu:

BlackFalcon napisał:
Ha. W końcu wpadła na tego, na kogo trzeba . Ale serio, ja grzecznie poproszę, żeby w każdej Twojej historii Halit grał główną postać i był szczęśliwy na końcu . Strasznie lubię tego aktora i automatycznie lubię każdą postać, którą on gra, nawet wzięłam go do siebie do NMD .


To będę musiała wrócić do NMD.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:22:49 11-09-18    Temat postu:

Odcinek 6

Szeherezada po tym, jak wpadła na Murata nie wie jak ma się zachować. Dziewczyna zdaje sobie sprawę z tego kim jest. Nie wie jak się zachować w obecności najbardziej rozpoznawalnej postaci w okolicy.



S - Przepraszam. Niezdara ze mnie. Zagapiłam się.

M - Nie ma za co. Przecież nic złego się nie stało.

S - A gdyby niósł pan jakieś jedzenie, albo picie? Ubrudziła bym panu garnitur a przecież ma pan otworzyć oficjalnie festyn.

M - Nikt nie zwrócił by uwagi na małą plamkę.

S - Na pewno nie była by mała.

Murat przygląda się bliżej dziewczynie.

M - Wydaje mi się że skądś cię znam? Nie jesteś czasami z rodziny Beyoglu?

S - Tak jestem. A skąd pan wie?

M - Twój dziadek kiedyś u nas pracował.

S - Na prawdę? Nie miałam pojęcia.

W tym samym czasie Fatma i Melek krążą po festynie, szukając Szeherezady. Ramzan postanowił porozmawiać ze znajomymi, zamiast angażować się w kolejne akcje żony. Matka i córka dyskutują na tematy życiowych wyborów Szeherezady i kandydatów na jej męża.

F - Na twojego ojca w ogóle nie można liczyć! Chciałam aby Szeherezada spędziła trochę czasu z Tamerem by się polubili a jego to nie obchodzi.

M - Nie denerwuj się mamo.

F - Twoja siostra nie jest lepsza. Zamiast próbować zbliżyć się do Tamera ugania się za tym prostakiem Cesurem.

M - Mamo, ale ty nic nie rozumiesz.

F - Czego nie rozumiem?

M - Że Cesur to jedna z najlepszych partii w okolicy! Każda dziewczyna chce z nim chodzić. To numer 3 na liście.

F - Numer 3? A kto jest drugi?

M - Mamo drugi jest Tamer.

F - To kto w takim razie jest pierwszy?

Melek dostrzega siostrę rozmawiającą z Muratem i wskazując na niego palcem mówi....

M - On mamo!

Fatma dostrzega starszą córkę rozmawiająca z Muratem.



A potem odpowiada Melek.

F - On? Mówiłam o mężczyznach osiągalnych dla miejscowych dziewcząt! Murat Demirkan to mężczyzna z wyższych sfer! Innego świata! Jego rodzina objęła zarząd nad tą ziemią jeszcze w czasach Imperium Osmańskiego, kiedy naszym krajem rządził sułtan. Są tu już od 150 lat. Mają tę piękną rezydencję niedaleko. Do tego stadninę, firmę w Stambule. Żadna nie ma u niego szans.

M - A mi się wydaje że Szeherezada ma szanse!

Obie kobiety przyglądają się pogawędce Szeherezady i Murata.



F - Ehhhh szkoda, że się w niej nie zakochał i się nie pobrali. Już do końca życia, nie musieli byśmy się o nic martwić.

W innej części odbywającej się imprezy pojawia się Cesur. Mężczyzna postanowił dla stworzenia pozorów przyjść z kolegą Emra. Jednak znajomy, nie szczędzi mu złośliwości na temat jego relacji z Szeherezadą.



E - Po co mnie tu ciągniesz? Wolałem iść w inne miejsce.

C - Nie rozumiesz.

E - Rozumiem, rozumiem. Jestem dla ciebie przykrywką.

C - Niby do czego?

E - Nie rób ze mnie durnia. Do spotkania z Szeherezadą. Oboje wiemy, że jej rodzice cię nie lubią.

C - To dla mnie szansa żeby w końcu dłużej pobyć z nią sam na sam.

E - I nie tylko.

C - Nie rozumiem.

E - Litości! Czy ty masz 5 lat? Wiesz co mam na myśli.

C - Wiem.

E - No! No to ja, jako kumpel życzę ci abyś w końcu zamoczył.

C - Ja też mam takie życzenie.

E - I bardzo dobrze, w końcu zachowujesz się jak normalny facet!

C - Nie wiem co robić. Szeherezada mówi że zrobimy to dopiero po ślubie.

E - Ale wiesz że najpierw muszą być zaręczyny? A ślub jest minimum 3 miesiące później?

C - No wiem.

E - I co? Będziesz czekać jeszcze 3 miesiące do ślubu? Chłopie do tego czasu ci odpadnie!

C - Ale ja ją kocham!

E - No to niech przestanie zgrywać taką cnotkę, nie wydymkę!

C - Co mam ją zmusić?

E - Nie. Znajdź sobie jakąś laskę na boku, tak tylko do bzykania. Chłopie! Masz największe wzięcie tutaj. Wiesz ile lasek chciało by pójść z tobą na taki układ? Wystarczy że powiesz słowo a co druga rozłoży przed tobą nogi.

C - Żeby to było takie proste, jak Szeherezada się dowie, to nie będzie chciała mnie znać.

E - Jesteśmy przyjaciółmi dałem ci przyjacielską radę. Albo znajdź sposób na puknięcie Szeh, albo znajdź sobie pannę, która sama da ci się puknąć. Z mojej strony to tyle. Na razie.

W tym samym czasie Melek wykorzystuje sytuacje, by spędzić chwilę czasu bez rodziców. Oddala się od nich, gdy w pewnym momencie, czyje czyjeś usta na swoim policzku. Dziewczyna odwraca głowę by sprawdzić kto dał jej tego całusa. Okazuje się, że to Veysel.



V - Przeznaczenie znów stawia nas sobie na drodze.

M - To ty? A jak ktoś nas zobaczy?

V - No co ty? Tutaj jest tyle ludzi, że nikt nie zwróci na nas uwagi.

M - Tak? A jak przyjdzie tu ta stuknięta babka, która przeszkodziła nam na dyskotece?

V - Ona? Nie zorientuje się. Pojechała do Stambułu a ja obiecałem że będę grzeczny.....Kłamałem!

M - Niegrzeczny chłopczyk z ciebie.

V - Niegrzeczny chłopczyk lubiący niegrzeczne dziewczynki.

M - Mów dalej. Podoba mi się to.

V - Tylko to?

M - Ty też jesteś niezły.

V - Wiesz? Mam pomysł. Przyjdź do mnie jutro po festynie. Mojej żony nie będzie w domu 3 dni. Wtedy nikt nie będzie nam przeszkadzał i będę mógł cię spokojnie namalować.

M - Hmmm..wiesz? Przyjdę. Powiedz tylko o której.


Z kolei Szeherezada próbuje przemóc swoje onieśmielenie podczas rozmowy z Muratem. Mężczyzna dostrzega jej zakłopotanie.

M - Coś się stało?

S - Nie nic.

M - To czemu jesteś taka spięta? Denerwujesz się?

S - Nie.

M - Przecież widzę. To pewnie moja osoba sprawia że tak się denerwujesz?

S - Trochę.

M - Przecież ja nie gryzę. Taka śliczna dziewczyna a tak się denerwuje. Mówią, że miłość szkodzi urodzie.

S - Tak, podobno tak.

M - Więc, uśmiechnij się......Mam pomysł. Właśnie zaczynają grać. Chodźmy na podest, zatańczymy z innymi. Pokaże ci, że nie ma się czego bać. Mogę cię poprosić do tańca?

S - No cóż.....

M - To niepowtarzalna okazja. Jesteś pierwszą kobietą, która tego wieczoru ze mną tańczy. I proszę cię do tańca spontanicznie.

S - Dobrze. Skoro pan prosi, nie mogę panu odmówić.

Oboje idą na parkiet.



M - No to w takim razie zatańczmy!

Koniec odcinka 6
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23496
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z pewnej małej budki ;).
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:37:33 12-09-18    Temat postu:

Ale ironia Ci piękna wyszła. Matka z Melek rozmawiają, jakby to było fajnie, jakby Murat został jej zięciem, nie wiedząc, że powoli dokładnie na to się zanosi. Melek chyba coś trafi, jak się dowie, jak powiodło się siostrze - i nie mam tu na mysli kwestii finansowych.

Rozmowa Cesura z kumplem genialna! Wybuchnęłam śmiechem dobrych parę razy, a ponieważ czytałam Twój odcinek będąc naprawdę zmęczona, to poprawiłaś mi humor, dzięki Ci więc za to wielkie.

Wiem, że już to mówiłam, ale masz naprawdę super talent do wybierania idealnie pasujących do danej sceny fotek .
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:01:14 12-09-18    Temat postu:

BlackFalcon napisał:
Ale ironia Ci piękna wyszła. Matka z Melek rozmawiają, jakby to było fajnie, jakby Murat został jej zięciem, nie wiedząc, że powoli dokładnie na to się zanosi. Melek chyba coś trafi, jak się dowie, jak powiodło się siostrze - i nie mam tu na mysli kwestii finansowych.

Rozmowa Cesura z kumplem genialna! Wybuchnęłam śmiechem dobrych parę razy, a ponieważ czytałam Twój odcinek będąc naprawdę zmęczona, to poprawiłaś mi humor, dzięki Ci więc za to wielkie.

Wiem, że już to mówiłam, ale masz naprawdę super talent do wybierania idealnie pasujących do danej sceny fotek .


Co do Melek, jesteś blisko, ale musisz jeszcze trochę poczekać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:01:15 12-09-18    Temat postu:

BlackFalcon napisał:
Ale ironia Ci piękna wyszła. Matka z Melek rozmawiają, jakby to było fajnie, jakby Murat został jej zięciem, nie wiedząc, że powoli dokładnie na to się zanosi. Melek chyba coś trafi, jak się dowie, jak powiodło się siostrze - i nie mam tu na mysli kwestii finansowych.

Rozmowa Cesura z kumplem genialna! Wybuchnęłam śmiechem dobrych parę razy, a ponieważ czytałam Twój odcinek będąc naprawdę zmęczona, to poprawiłaś mi humor, dzięki Ci więc za to wielkie.

Wiem, że już to mówiłam, ale masz naprawdę super talent do wybierania idealnie pasujących do danej sceny fotek .


Co do Melek, jesteś blisko, ale musisz jeszcze trochę poczekać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
darunia
King kong
King kong


Dołączył: 21 Mar 2012
Posty: 1212
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:17:34 17-09-18    Temat postu:

Odcinek 7

Murat i Szeherezada wychodzą na podest, pełniący funkcję parkietu na festynie. Wybrzmiewają pierwsze takty piosenki do której będą tańczyć.

https://www.youtube.com/watch?v=D8eUpsQ0914



M - Stara piosenka.

S - Tak.

M - Chyba starsza od ciebie.

S - Moi rodzice się jeszcze wtedy nie znali.

Tymczasem Melek nie chcąc budzić podejrzeń rodziców, postanowiła że jednak spędzi ten wieczór z nimi. Gdy tylko się pojawia, rodzice a zwłaszcza Ramzan wypytują gdzie była. Na szczęście dla niej, dostrzega coś, co szybko odwraca ich uwagę od jej osoby.

R - A ty gdzie tak długo byłaś?

M - Nom, ja.

F - No mów.



M - Nom....ja......

W tej chwili Melek dostrzega siostrę na parkiecie. I wykorzystuje to by odwrócić uwagę matki i ojca.

M - O! Patrzcie! Patrzcie z kim tańczy Szeherezada!

Ramzan i Fatma odwracają się w kierunku wskazanym przez młodszą córkę. I ich oczom ukazuje się Szeherezada, tańcząca na środku parkietu z Muratem.



F - Ramzan widzisz to!? Widzisz!? Z kim tańczy Szeherezada!?

R - Cicho bądź, ludzie się na nas gapią!

F - Ale widzisz!?

R - Widzę, widzę.

F - Nasza Szeherezada tańczy z panem Muratem. Myślałam, że będzie ganiać za tym swoim chłystkiem. A tu taka niespodzianka. Źle oceniłam naszą najstarszą córkę. Szeherezada ma gust! Chodźcie, nie przeszkadzajmy im.

R - Nie wyobrażaj sobie za wiele. Skończy się piosenka i oboje rozejdą się w swoje strony.

F - Żebyś się nie zdziwił! No chodźmy stąd, niech Szeherezada działa.


Murat i Szeherezada nie dostrzegają zainteresowania jakie wzbudzają i tańczą dalej.




M - Bardzo dobrze tańczysz.

S - Pan też.

M - Gdzie sie nauczyłaś, bo chyba nie zbierając jabłka w sadzie?

S - Po prostu lubię tańczyć.

M - O to widzę, że mamy coś ze sobą wspólnego.


Rozbrzmiewają ostatnie takty piosenki. Para zatrzymuje się, Murat staje naprzeciw Szeherezady, trzymając ją za dłoń kłania jej się i całuje w dłoń. Dziękując za wspólny taniec. Para nie orientuje się, że dosłownie krok od nich, stoi wyraźnie niezadowolony z ujrzanego widoku Cesur.



S - Ohhh Cesur!?

M - Widzę, że przyszedł twój znajomy. Nie będę przeszkadzać. Dziękuję za wspólny taniec.


Murat odchodzi, zostawiając Szeherezadę, która musi zmierzyć się z fochami, swojego chłopaka.

C - Co to miało znaczyć?

S - Myślałam, ze nie przyjdziesz.....

C - Aha, spóźniłem się, to pozwoliłaś się uwodzić temu paniczykowi?

S - Pan Murat poprosił mnie do tańca, nie mogłam odmówić.

C - Mogłaś.

S - Wiesz kim on jest?

C - I co? Przez to pozwoliłaś mu się obejmować i ucałować w dłoń.

S - Pan Murat chciał być po prostu szarmancki.

C - Szarmancki.....no tak. On cię całuje i obejmuje i to jest w porządku a ja jestem twoim chłopakiem tyle razu i nawet nie dajesz mi się dotknąć. Ale....ja jestem tylko prosty chłopak ze wsi! Gdzie mi tam, do bogacza mieszkającego w pałacu! Wiesz co? Idź sobie do niego, może się z tobą ożeni.

Cesur odwraca się i obrażony odchodzi.

S - Cesur wracaj!



Koniec odcinka 7
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlackFalcon
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 08 Lip 2007
Posty: 23496
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z pewnej małej budki ;).
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:16:34 20-09-18    Temat postu:

Mam prośbę. Czy ktoś może kopnąć Cesura w dupę? . Rozumiem, że jest zazdrosny, rozumiem, że może nie czuć się pewien swojej pozycji - w końcu nie ma tyle pieniędzy, co Murat - ale rany. Facet przesadza. Co to, już nikomu nie wolno zatańczyć z jego dziewczyną? Miała odmówić i to jeszcze tak wysoko postawionej osobie? Przecież to tylko taniec.

Co za palant.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin