Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

THE AGENTS: The Royal Flush #46 ost. (awangarda&Eillen)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 28, 29, 30 ... 42, 43, 44  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:46:35 19-10-12    Temat postu:

Ogromną przyjemność! Serio, serio
Relacje naszych agentów są dość skomplikowane, nie mówią sobie wszystkiego i najchętniej pewnie daliby sobie po razie, ale teraz przynajmniej mają wspólny cel - znaleźć Sarę ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:36:06 20-10-12    Temat postu:

Więc to już. Jest mi szkoda Matta, że dowiedział się o tym właśnie w taki sposób. To musiało być dla niego wstrząsające. Teraz, kiedy Curt wszystko mu wyjaśnił, kiedy miał jakąkolwiek nadzieję, co do kobiety, to on dowiaduje się o jej śmierci. Poza tym, więc rzeczywiście tą kobietą okazała się Hailey. Jestem ciekawa jak do tego wszystkiego doszło. Czy to był rzeczywiście czysty przypadek, że samochód Curtisa się również tam znalazł?
Liam okazał się w porządku gościem! Chociaż wiadomo było. Mimo iż tak wiele go tu nie było, i tak zyskał moją sympatię, a teraz jeszcze to... Zaufał Mattowi, jak i również Curtisowi.
Również jestem zła na Sarę. Jak mogła być tak bezmyślna? Chociaż... z jednej strony wiedziała, że czai się na nią jakieś niebezpieczeństwo, to także chłopcy powinni jej co nieco powiedzieć. Że to wszystko jest jeszcze bardziej niebezpieczne niż jej się wydaje. Może wtedy nie byłaby taka bezmyślna. Mam nadzieję, że nic jej się nie stanie!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:02:18 20-10-12    Temat postu:

Dzięki Aniu :*
Szczęście w nieszczęściu, nasz kochany Matty nie będzie miał teraz czasu by rozpoaczać po Hailey. Właściwie jesteśmy już w połowie więc czas na akcję
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:53:21 21-10-12    Temat postu:

To chyba nawet lepiej dla niego, będzie miał czym zająć myśli, chociaż pewnie nie raz przejdzie mu to przez myśl i i będzie pewnie chciał o tym pogadać z Curtisem.

Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 13:55:27 21-10-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:59:53 21-10-12    Temat postu:

Tyle, że z jego rozmów z Curtem i tak niewiele wynika, bo nie mówią sobie wszystkiego. A może wcale nie będzie chciał o tym rozmawiać z Curtisem? Prawda przecież prędzej czy później i tak wyjdzie na jaw
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sobrev
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 04 Kwi 2010
Posty: 3124
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:00:05 21-10-12    Temat postu:

Matt mój biedny Matt! Ja go tam chętnie przytulę i pocieszę. dobrze że wie teraz tylko musi rozwikłać zagadkę bo straci robotę. Zaskoczyłyście mnie ze Liam wie o całej sprawie jednak zaciekawiłyście jednocześnie. Gdyby był wrednym szefem aresztowałby go po przecież to co robi jest przestępstwem a wiadomo że chce tym coś ugrać albo po prostu go lubi
A co do Sary. Nie zrobią jej krzywdy jest dla nich zbyt cenna. Aż sie boje pomyśleć co z nią z robią gdy odkryją że ona nie ma tego czego oni chcą choć może to ma i Curt nie wie o niej wszystkiego?
Wiecie co dziewczyny gdy czekałam w piątek na rozdział aż mi kiszki się skręcały z oczekiwania wstawią czy nie wstawią? czekam na następny i pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:11:29 21-10-12    Temat postu:

Dzięki :*
No ja nie wiem czy Marta Ci pozwoli Matta przytulać
Jeszcze całkiem sporo tu kart do odkrycia i nasi agenci na pewno nie wiedzą wszystkiego, ale więcej nie powiem.
A co do wstawiania odcinków, to ta część historii jest już zakończona, więc nie ma obaw, że zdarzy się jakiś przestój ;D Od czasu do czasu może się też zdarzyć, że wstawimy coś poza kolejnością, więc bądźcie zwarte i gotowe ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
awangarda
Motywator
Motywator


Dołączył: 24 Sty 2012
Posty: 260
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: z odległej galaktyki
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 5:29:01 23-10-12    Temat postu:

Sama nie wiem... :>
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:28:17 25-10-12    Temat postu:

Jestem, jestem... Z lekkim poślizgiem

Jak mogłyście to zrobić Mattowi?! Rozumiem, ze kiedyś musiał się dowiedzieć, ale w taki sposób? Tyle nadziei nagle legło w gruzach... Nie umiem sobie wyobrazić jego uczyć. To musiało być straszne... Cud, że się chłopak jeszcze jakoś trzyma. Chciałabym więcej dowiedzieć się o śmierci Hailey. Mimo, że nie żyje, to jest jedną z ciekawszych postaci w opowiadaniu.

Sara jest albo głupia, albo po prostu nadmiernie lekkomyślna. Jeżeli przez jej lekkomyślność Curt, albo Matt wpadnie w tarapaty to przestanę ją lubić.

Liam, to spoko facet. Lubię jego postać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:09:01 25-10-12    Temat postu:

Justyś, najważniejsze, że nadal jesteś z nami ;D A co do śmierci Hailey, to już niebawem nieco się rozjaśni, tymczasem zapraszam na next, a co, już prawie piątek ;P



________Matt opierał się plecami o zimny, wilgotny mur budynku i wlepiał wzrok w lewą stronę, oczekując powrotu Curtisa. Odkąd się rozstali minęło dobre czterdzieści minut, więc zaczął się niepokoić, czy nie wpadł w jakąś zasadzkę. Przez chwilę, gdy rozmyślali nad planem uwolnienia Sary, zapomniał o przykrych wspomnieniach związanych ze zdjęciem Hailey. Jednak podczas samotnego wystawania w umówionym miejscu, nie mógł długo być skupionym na akcji ratunkowej. Chcąc nie chcąc, jego myśli wróciły do bolesnego punktu.
________Gdy na końcu ulicy pojawił się zarys czarnego Mustanga, wyprostował się nerwowo i ruszył przed siebie z rękami wciśniętymi w kieszenie ciemnych spodni. Przedzierające się przez stalowe chmury słońce świeciło mu w twarz, więc mrużył oczy. Z niedowierzaniem patrzył na zatrzymujący się przed nim samochód, za którego kierownicą siedział Curtis.
________Evans zatrzymał gwałtownie Mustanga, а opony zapiszczały na asfalcie, na co Matt zacisnął powieki na moment, а po jego plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Curtis wysiadł z samochodu z niezadowoloną miną.
________– Co to jest? – spytał Matt, wzrokiem wskazując na samochód, gdy Evans zatrzasnął za sobą drzwi i usiadł na masce. Z kieszeni czarnej skórzanej kurtki wyciągnął paczkę papierosów, którą grzecznie zaoferował wspólnikowi. Ten szybko zaprzeczył ruchem głowy, więc wyciągnął jednego i wcisnął sobie do ust.
________– Nie widzisz? – odpowiedział pytaniem, patrząc na niego jak na jakiegoś dziwoląga. – Ford Mustang.
________– Skąd go masz? – Matt przeklął się w duchu za to niedorzeczne pytanie. Doskonale przecież znał na nie odpowiedź i nie powinien był nawet łudzić się, że usłyszy cokolwiek innego, choć chyba jednak wolałby, żeby Curtis skłamał.
________– Ukradłem – bezceremonialnie odparł Evans, zaciągając się nikotynowym dymem. – Kiedyś byłem w tym naprawdę dobry – dodał, uśmiechając się lekko, jakby mógł to być powód do dumy. Matt pokręcił głową z niedowierzaniem. – No co? – zagadnął Curtis, rozkładając bezradnie ręce i robiąc przy tym minę niewiniątka. – W mojej sytuacji jeden grzeszek więcej nie robi żadnej różnicy.
________Matthew westchnął, czekając aż Curtis sam zacznie mówić o tym, co udało mu się ustalić, ale nic takiego nie nastąpiło. Evans wystawił twarz w stronę przebijającego niepewnie przez ciężkie chmury słońca i zdawał się być całkowicie pochłonięty degustacją swojego papierosa.
________– I co? – spytał niecierpliwie Graves, wpatrując się w jego zniesmaczoną twarz z zaciekawieniem. Gdy ten wreszcie spojrzał na niego, ponaglił go wzrokiem.
________– Niczego nie powiedział – odwarknął niezadowolony, wypuszczając nikotynowy dym z płuc. – Ale żaden z niego twardziel. Szybko znajdę sposób na otwarcie mu ust. – Uśmiechnął się do Matta krzywo i dodał z grymasem: – Teraz ma zamknięte. Dosłownie.
________Matt zignorował małą nieścisłość i zamyślił się. Po krótkiej chwili mruknął ze zrezygnowaniem:
________– Z pewnością szybko poprosi swojego szefa o wsparcie.
________– Nie poprosi. – Curtis uniósł brwi i westchnął ciężko. – Kiedy wreszcie zaczniesz mnie doceniać? – Spojrzał na przyjaciela, а gdy ten zrobił zdziwioną minę, wyjaśnił lekceważącym tonem: – Zabrałem go ze sobą.
________Matt najpierw zmarszczył czoło, а następnie ułożył usta w charakterystyczny dziubek, w którym uwięzło nieme „co?”. Zajrzał do samochodu i przełknął ślinę. Curtis wzruszył ramionami i posłał mu szyderczy uśmiech, po czym ruszył na tył samochodu, а Matt za nim, czując jak skoczyło mu ciśnienie. Otworzył bagażnik, а ich oczom ukazał się związany i zakneblowany blondyn, który zamknął oczy i jęknął oślepiony światłem dziennym.
________– Miałeś z nim tylko porozmawiać – jęknął Matt, wpatrując się z niedowierzaniem w porwanego. Nie mógł uwierzyć, że Curtis to zrobił, chociaż powinien był się spodziewać niekonwencjonalnych metod, więc skarcił się w duchu za nieumiejętność przewidywania. Po chwili przekręcił twarz w bok, na Curtisa, i posłał mu zaniepokojone spojrzenie.
________– Taki właśnie mam zamiar. – Ten wyszczerzył się i klepnął przyjaciela w ramię, po czym chwycił Brada za ramiona i szarpnął do siebie, próbując go wydostać z bagażnika Forda.
Porwany nie stawiał oporu, więc po chwili siedział już na zakurzonej ziemi, manewrując nadgarstkami, by zwolnić supły.
________– Bez szaleństw! – Curtis pogroził mu palcem i zwrócił się twarzą do Matta. – Zaprowadź go do magazynu – polecił, sięgając do bagażnika po stalowy łom.
________– Chyba sobie żartujesz? – zaniepokoił się Graves, gdy Curt z zaciętą miną kilka razy uderzył stalowym prętem w swoją dłoń, ale ten tylko uśmiechnął się cwano, ponaglając go wzrokiem. Graves chwycił Brada za ramiona, zmuszając jednocześnie by pochylił się lekko do przodu i poprowadził w stronę magazynu. Gdy weszli do środka w ich nozdrza wdarł się nieprzyjemny zapach wilgoci i stęchlizny, a w smugach światła wpadających do środka przez niewielkie okno, dało się dostrzec wirujące drobinki kurzu.
________Matt potarł nasadę nosa, powstrzymując się od kichnięcia, a Curtis bezceremonialnie pchnął Brada na jakąś starą skrzynię i zerwał mu z ust srebrną taśmę izolacyjną.
________– Ostatnio mówiłeś coś, że role się odwróciły – zaczął, zachodząc Brada od tyłu. – Dziś chyba jednak wszystko wróciło na swoje miejsce, nie sądzisz?
________– Wal się, Curt – odparł hardo Brad, spluwając przez ramię. Matt, stojący na wprost niego pokręcił głową i zacmokał z przyganą, krzyżując dłonie na piersiach. – Będziecie się teraz bawić w dobrego i złego glinę? – zakpił. – Lexy nie będzie zachwycona, gdy się dowie, że maczałeś w tym palce – dodał, spoglądając w kierunku Matta z kpiącym uśmieszkiem.
________– Proszę cię! – wtrącił Curtis, przewracając teatralnie oczami nim Graves zdążył odpowiedzieć. – Myślisz, że naprawdę mu na niej zależy? – Brad zrobił dziwną minę, analizując jego słowa. – Jest zakochany po uszy i gwarantuję ci, że wybranką jego serca z całą pewnością nie jest twoja koleżanka z pracy – zakończył, mierząc Matta spojrzeniem zza pleców blondyna. Graves uśmiechnął się cwano, wsuwając dłonie w kieszenie spodni i siłując się z Bradem na spojrzenia. Nawet jeśli była to ze strony Evansa tylko zagrywka taktyczna, to brzmiała na tyle prawdziwie, że blondyn zwątpił. Doskonale widział po jego minie, że nie ma żadnej karty przetargowej i nie bardzo wie, jak się z tego wyplątać.
________– Gdzie jest Sara? – spytał Curtis tonem zupełnie pozbawionym emocji. Matt pomyślał, że pijak pytający w sklepie o ulubiony trunek wykazałby więcej zaangażowania niż Evans w tej chwili, ale przecież szkolili ich, by nie okazywali emocji i Curt był w tym naprawdę dobry.
________Brad roześmiał się histerycznie. Wyglądało na to, że po dobroci raczej nic z niego nie wyciągną. Na samą myśl o tym, co może zacząć się tu dziać, gdy Curtis straci cierpliwość, na twarzy Matta wykwitł dziwny grymas. Nie miał ochoty brudzić sobie rąk, ale i tak siedział w tym już po uszy i cokolwiek by się nie działo, jeśli w ciągu tygodnia nie znajdzie czegoś, co zainteresuje Liama i rzuci nowe spojrzenie na operację Royal Flush, będzie skończony. Być może nawet spędzi kilka lat cela w celę ze swoim nowym znajomym Johnnym Loh.
________– Radzę ci zacząć mówić – powiedział, patrząc blondynowi prosto w oczy.
________– Czyli to ty będziesz tym dobrym – bąknął Brad, a cwany uśmiech nie schodził z jego twarzy. Pod tym względem niewiele różnił się od Curtisa.
________– Gdzie jest Sara? – powtórzył Evans.
________– Skąd niby miałbym to wiedzieć? – odpowiedział pytaniem Brad.
________– Od kiedy masz taką krótką pamięć? – zagadnął Curt i zamachnąwszy się, uderzył stalowym prętem w ramię Brada. Blondyn przewrócił się na bok i zaklął cicho, osuwając się ze skrzyni na kolana. – Przypominasz sobie nasze ostatnie spotkanie czy jeszcze bardziej odświeżyć ci pamięć? – Brad podniósł po chwili głowę i spojrzał Curtisowi w twarz z nienawiścią. – Wiem, że walizka zielonych może bardziej przekonałaby cię do współpracy, ale widzisz, tak się składa, że jestem spłukany, więc siłą rzeczy muszę używać nieco innych środków perswazji. Wybaczysz mi, prawda? – spytał i kopnąwszy blondyna w podbrzusze, zerknął na Matta.
________– Mówiłem ci, że lepiej z nim nie zadzierać – powiedział Graves i chwytając Brada za bluzę tuż przy szyi ponownie usadził go na drewnianej skrzynce, pokrzepująco klepiąc go w twarz. – Więc? Powiesz nam gdzie jest Sara, czy chcesz dalej zbierać cięgi?
________– Może jeszcze go przytul – zakpił Evans. Matt wyprostował się i odsunął od Brada, posyłając Curtisowi karcące spojrzenie ten jednak nic sobie z tego nie robił. Chwycił blondyna za ubranie i z impetem pchnął na ścianę, przyciskając stalowy pręt do jego tchawicy. – Gadaj, ośle! – warknął, a kiedy twarz Brada miała już kolor dojrzałego buraka, zwolnił uścisk, pozwalając, by znów opadł na kolana. Musiał przyznać, że nie docenił go. Nie sądził, że jego dawny kumpel tak długo będzie się opierał. – Jak skontaktować się z Alexeyem? – spytał, wracając do swojego wystudiowanego, wyzutego z jakichkolwiek emocji tonu.
________– Sam cię znajdzie, jeśli będzie miał taką potrzebę – wydukał Brad, podnosząc się z ziemi na chwiejnych nogach. – Niczego się ode mnie nie dowiesz.
________– Cholera! – warknął zirytowany Curtis. – Naprawdę chcesz iść w zaparte? Nie wiesz na co się porywasz – dodał, robiąc zamach stalowym prętem.
________– Curt! – Matt powstrzymał go, chwytając za nadgarstek i blokując uderzenie. – Martwy już do niczego nam się nie przyda. Curtis przez chwilę patrzył na niego zdumiony, jakby mówił jakieś niedorzeczności, ale w końcu rozluźnił mięśnie i odsunął się o krok, rzucając łom na ziemię.
________– Przykuj go do czegoś i zatkaj mu gębę – polecił, zmierzając do wyjścia. – Jutro wrócimy do tej rozmowy.
    * * *

________Liam zrezygnowany siedział na schodach przed drzwiami mieszkania Matta. Nie odnalazł zapasowego klucza pod wycieraczką, na górnej futrynie ani w dziurze za skrzynką na listy. A nawet gdyby go znalazł i tak siedziałby pod drzwiami, bo za bardzo szanował prawo innych do prywatności, by tak bezceremonialnie ładować się komuś do mieszkania bez uprzedzenia. W zaistniałej sytuacji byłoby to wprawdzie całkowicie usprawiedliwione, mimo to postanowił poczekać. Nie był pewien czy powinien był tu przychodzić, ale udzielając Gravesowi urlopu i dając przyzwolenie na prywatne śledztwo, siedział w tym bagnie tak samo głęboko jak oni. Nie zamierzał jednak czekać z założonymi rękami na to, co ustalą bądź nie jego dwaj najlepsi agenci. Jeśli byli winni, chciał to wiedzieć i usłyszeć od nich osobiście, nim zostaną zakuci w kajdanki, a jeśli nie, to tym bardziej chciał o tym wiedzieć, żeby móc im jakoś pomóc odkręcić to wszystko i oczyścić się z podejrzeń.
________Johnny Loh nie okazał się bardziej rozmowny niż zazwyczaj, więc wizyta w więzieniu właściwie niczego nie wyjaśniła. Spotkanie Matta z J.Lo. odbyło się w niemonitorowanej sali widzeń, więc nawet nie wiedzieli o czym ta dwójka rozmawiała. Sheila jednak, przez całą drogę do więzienia i z powrotem, usiłowała przekonać go, że Matt jest sabotażystą i wspólnikiem Curtisa. Quinn jednak nie dopuszczał do siebie takiej myśli. Graves był na to zbyt cwany i jeśli faktycznie byłby sabotażystą z pewnością nie udałby się na widzenie z J.Lo., wiedząc, że prędzej czy później wyjdzie to na jaw, a jego wiedza na temat operacji Royal Flush była zbyt ogólna, by mogła w jakikolwiek sposób sabotować misję.
________Odetchnął głęboko i wstał, otrzepując spodnie, gdy piętro niżej usłyszał jakieś głosy.

________Curtis szedł przodem, wyraźnie niezadowolony z tego, że nie udało mu się niczego wyciągnąć od Brada. Chwilowo nie miał innego pomysłu jak dotrzeć do Sary, a Cooper widać bardziej cenił sobie śmierdzące dolary Alexeya niż dawnego kumpla.
________– A może on nic nie wie? – zasugerował Matt, dorównując mu kroku. – Chyba nie jest taki głupi, żeby… – urwał, widząc jak Curt daje mu znak, że ktoś jest na górze i sięga za pasek po swoją broń. – On może nic nie widzieć – dokończył Matt, również sięgając po swoją broń i odruchowo spoglądając do góry. – Nie jest na tyle twardy, by zgrywać męczennika…
________Curtis pokonał ostatni stopień i wszedł na półpiętro, celując przed siebie. Kiedy kilka stopni wyżej, zobaczył Liama Quinna, serce podeszło mu do gardła. Wycofał się w lewy róg i poczekał aż Graves dołączy do niego, po czym wycelował prosto w jego głowę, nie spuszczając wzroku ze swojego szefa.
________– Curt, to nie jest zabawne – zaczął Matt, przekonany, że to jakiś kolejny kiepski żart jego kumpla.
________– Sprzedałeś mnie – bardziej stwierdził niż zapytał, przenosząc wzrok na Gravesa. Matt popatrzył na niego zdumiony i dopiero, gdy stanął na wprost schodów prowadzących prosto do jego mieszkania i zobaczył Liama, zrozumiał reakcję Curta.
________– Nikt nikogo nie sprzedał – powiedział Liam, ostrożnie unosząc dłonie w górę, by dać im do zrozumienia, że ma pokojowe zamiary. – Schowaj to, zanim komuś stanie się krzywda – polecił, wpatrując się w napiętą twarz Curtisa.
________– Liam… – zaświergolił Matt, robiąc głupią minę. – Miło, że wpadłeś.
________– Jesteś zawieszony – powiedział prosto z mostu Liam, patrząc Mattowi prosto w oczy. Graves zmarszczył czoło i wlepił wzrok w czubki swoich butów, chowając broń do kabury. – Chyba nie spodziewałeś się, że dostaniesz medal za wkradanie się do więzienia i wyciąganie poufnych informacji z naszej bazy – zakpił Quinn.
________– Wiesz już wszystko? – spytał Matt, ciągle wpatrując się w podłogę.
________– Gdybym wiedział, przysłałbym po was oddział antyterrorystów.
________– Przyszedłeś negocjować? – spytał Curtis, unosząc brwi pod samą linię włosów. Liam uśmiechnął się lekko, wpatrując się w jego zimne, niebieskie tęczówki.
________– Brakowało mi twojego poczucia humoru, Evans, naprawdę. Chociaż chyba jesteś ostatnią osobą, której powinno być teraz do śmiechu.
________– Udam, że nie słyszałem o antyterrorystach – wtrącił Matt, marszcząc brwi. Popatrzył karcąco to na jednego, to na drugiego, po czym wyciągnął z kieszeni spodni klucze do drzwi i wsunął w zamek. – Moi sąsiedzi chyba nie chcą wiedzieć, co tu się dzieje. – Otworzył szeroko drzwi i splótł ręce na piersiach.
________Curtis zacisnął palce na pistolecie i minął Liama i Matta bez słowa, jakby nie chciał tracić czasu na zbędne pogaduszki. Gdy i Liam wszedł do środka, Graves wziął głęboki wdech, czując, że dwóch ironizujących facetów pod jego dachem to zdecydowanie za dużo. Najchętniej pozbyłby się obu i choć lubił swoją pracę, odpoczął od wszystkich spraw z nią związanych.
________Curtis od razu skierował się w stronę kuchni. Położył pistolet na blacie i oparł się o niego, świdrując uważnie wzrokiem Liama, który nie czuł się tak swobodnie w mieszkaniu agenta, jak on.
________– Co cię do nas sprowadza? – spytał fałszywie gościnnym tonem, przekrzywiając głowę.
Matthew szybko spojrzał na niego i odwrócił się do Liama.
________– Co cię do mnie sprowadza?
________– Myślę, że to mogłoby cię zainteresować – powiedział, podając Mattowi teczkę z wytłoczonym symbolem DEA i nonszalancko włożył ręce do kieszeni, rozglądając się po mieszkaniu. Było całkiem gustownie urządzone, ale Liam powstrzymał się od uwag. Powoli stawiał kroki, nie zatrzymując wzroku na żadnej rzeczy dłużej niż pięć sekund.
________Matt przez chwilę przyglądał mu się podejrzliwie, po czym otworzył prezent i zamruczał twierdząco. Przeglądał kartki, jedna za drugą, miotając wzrokiem maszynopis. Curtis od razu dostrzegł subtelną zmianę w jego wyrazie twarzy i podszedł do niego, co chwila zerkając ostrożnie na Quinna, jakby nie wierzył w jego dobre intencje.
________– Och – jęknął z niewymuszonym uśmiechem, wczytując się razem z Gravesem w akta Bradleya Coopera. –________ To nam sprawiłeś prawdziwą gratkę.
________Liam westchnął przeciągle, stojąc do nich profilem. Po chwili uśmiechnął się sam do siebie, zdając sobie sprawę, że brakowało mu w biurze tego sukinsyna i cwaniackich odzywek. Usiadł na kanapie i wygodnie oparł się na oparciu z subtelnym uśmiechem. Popatrzył na swoich agentów i powiedział poważnie:
________– Chcę wiedzieć o wszystkim co robicie. – Mężczyźni podnieśli głowy i wymienili się niepewnymi spojrzeniami. – Macie mi powiedzieć wszystko od początku aż do teraz. Wszystko co wiecie – zamyślił się i dodał: – i czego jeszcze nie wiecie też – mówił, jakby chciał podać wszystkie możliwe kombinacje zwrotu, wyobrażając sobie w myślach ich późniejsze dziecinne wymówki, gdyby na czymś ich przyłapał.
________Matt spojrzał na Curta i uniósł lekko brwi w litościwej minie.
________– Wybacz stary, ale to twoja sprawa. – Posłał mu szybki uśmiech i klepnął go w ramię. – Powodzenia.
________– А ty dokąd? – zdziwił się, marszcząc czoło. Nijak widziała mu się pogawędka z Liamem, zważywszy, że przewodził jego poszukiwaniom. Chamstwo w postaci pozostawienia go samego na prawdziwym polu bitwy doprowadziło go do frustracji. Zmrużył oczy, gdy twarz Gravesa rozciągnęła się z cwaniackim uśmiechu.
________– Czujcie się jak u siebie – odpowiedział mu na odchodne, trzymając teczkę pod pachą.
________– Nie tak prędko, Graves – rzucił szorstko Liam, gdy Matt chwytał już za klamkę tarasowych drzwi. – Z tobą też mam do pogadania – dodał, gdy Matthew leniwie odwrócił się w jego stronę i wznosząc oczy ku niebu, posłał mu sztuczny uśmiech.
Curtis, widząc minę swojego towarzysza niedoli, zachichotał pod nosem, trącając go zaczepnie łokciem pod żebra, a gdy Matt spiorunował go spojrzeniem, wzruszył ramionami i rozłożył ręce w geście bezradności.
________– Przykro mi, stary, ale czy ci się to podoba, czy nie, siedzisz w tym ze mną po uszy –powiedział, uśmiechając się cwano. Czuł się tak, jak wtedy, gdy w bazie w Quantico, obaj stali przed surowym obliczem sierżanta, z którego ćwiczeń nieustannie się urywali, raz za razem wymyślając coraz to głupsze usprawiedliwienia swoich banicji. – Pytanie czy nasz drogi QueenBee naprawdę ma ochotę taplać się z nami w tym gównie – dodał, przenosząc wzrok na Liama. Ten nabrał powietrza w płuca i po raz kolejny zlustrował swoich agentów wzrokiem od stóp po czubek głowy. Obaj byli bystrzy i inteligentni i obaj wiedzieli, że jeśli wtajemniczą go we wszystko, a coś pójdzie nie tak, będzie winny tak samo jak oni. Dali mu możliwość wycofania się, ale on podjął już decyzję w momencie, gdy dowiedział się, że Matt ukrywa Curtisa u siebie.
________– Chcę wiedzieć wszystko – powtórzył stanowczo, zerkając to na jednego to na drugiego.
________– To co, czeka nas mała partyjka pokera? – zażartował kwaśno Matt, choć miał poważną minę. Spojrzał najpierw na Curtisa, а następnie na Liama i usiadł na kanapie, wspierając się łokciami na udach.
________– Ale ci się dowcip wyostrzył – bąknął Curtis i chwyciwszy kuchenne krzesło, usiadł na nim okrakiem, wspierając przedramiona na jego oparciu. – Royal Flush – powiedział, patrząc Liamowi prosto w oczy, nie do końca przekonany, czy powinien mówić mu o czymkolwiek. Kiedy kątem oka zerknął na Gravesa, zobaczył, że myśli o tym samym.
________– Dlaczego tu przyszedłeś? – spytał Matt, odwracając głowę w stronę Liama i zbijając go tym pytaniem nieco z pantałyku. Quinn odchrząknął lekko i sięgnął do kieszeni spodni po papierosy, po czym wstał z kanapy, wsadził jednego w usta a resztę rzucił Curtisowi.
________– Myślisz, że teczka Brada wystarczy, żeby wkupić się w nasze łaski? – zagadnął Evans, obracając w palcach paczkę Malboro. Liam uśmiechnął się lekko i pokręcił głową z niedowierzaniem. Jego agenci najzwyczajniej w świecie mu nie ufali. W mieszkaniu zapanowała złowroga cisza, którą przerywały tylko jakieś wrzaski, dobiegające z ulicy.
________– Liam, bez urazy – zaczął Matt, patrząc na jego nieprzeniknioną twarz. Wiedział, że pytanie, które przed chwilą zadał, zabrzmiało wyjątkowo banalnie, а nawet idiotycznie, zważywszy, że wszyscy trzej są agentami i takich pytań w swoim życiu usłyszeli tysiące, а odpowiedź zawsze była ta sama. Nie dawało mu to jednak spokoju. – Bardzo chcę wierzyć w dobro twoich intencji, ale nie jesteś typem szefa, który lubi się babrać w błocie. Zwykle wyręczasz się w takich sprawach agentami, takimi jak on – kiwnął głową na Curtisa, który spiorunował go wzrokiem.
________– Uważacie, że to ja sabotowałem operację? – spytał w końcu Liam, wypuszczając z ust smużkę dymu. – Po co w takim razie zawracałbym sobie wami głowę? Mam stanowisko, mogę zatrzeć wszystko tak, by nie było żadnych śladów, a gdybym faktycznie z nimi współpracował, być może obaj już byście nie żyli.
________– Nie, jeśli chcesz sprawdzić jak dużo wiemy, albo czy nie przekazaliśmy tych informacji dalej – odpowiedział Matt bez zastanowienia. – Wiesz, tak dla bezpieczeństwa. To mógłby być kłopot. – Uśmiechnął się do Curtisa, а następnie znów zwrócił do Liama: –________ Jesteśmy nieźli w te klocki. Ponad 92 procent naszych spraw zostało rozwiązanych. – Wzruszył ramionami, jakby te dwie cyfry same mówiły za siebie. – Będąc naszym sprzymierzeńcem nie miałbyś też problemu żeby przerzucić podejrzenia na kogoś innego, trzymając na smyczy dwóch ślepo oddanych ci agentów.
________– A nie przyszło wam do głowy, że najzwyczajniej w świecie chcę pomóc swoim dwóm najlepszym agentom? – odpowiedział pytaniem Liam. Był zły, że taki pomysł w ogóle mógł przyjść im go głowy, ale z drugiej strony, świadczyło to wyłącznie o tym, jak dobrzy byli w te klocki. – Bo cenię sobie ich profesjonalizm i nie wierzę, że mogliby okazać się sprzedajnymi kutasami?
________– Sam wiesz, że w naszym fachu nie można ufać nikomu – wtrącił Curtis, odpalając papierosa i zaciągając się nikotynowym dymem.
________– A jednak postanowiłeś zaufać Gravesowi – zripostował natychmiast Liam. – Szkoda, że żaden z was nie zaufał mnie, ale teraz macie okazję się zrehabilitować.
________Matt wciągnął powietrze do ust, chcąc coś powiedzieć, ale w momencie się powstrzymał, uznając, że byłoby to wielce niestosowne. Przełknął swój złośliwy komentarz i odwrócił głowę w stronę Curtisa, unosząc wysoko brwi. Zastanawiał się, czy to jego obecność wywołała u Quinna stan odpowiadający za te pochlebstwa, czy to tandetna podpucha.
________– Graves zawsze był świętoszkiem – powiedział Curt i uśmiechnąwszy się złośliwie, rzucił w Matta paczką papierosów. – Nigdy nie przeszłoby mi przez myśl, że mógłby komukolwiek sprzedawać informacje, a już na pewno nie posądzałbym go o układy z kartelami narkotykowymi. To byłoby sprzeczne z jego kodeksem moralnym. Poza tym to strasznie ciekawska bestia – dodał, wpatrując się w napiętą twarz Liama – a sam przyznasz, że w tej historii nie brakuje zagadek do rozwiązania. Jego analityczny umysł był mi potrzebny, choć jak do tej pory na niewiele się przydał – dokończył, spoglądając łobuzersko w kierunku Gravesa.
________– Zdziwiłbyś się – mruknął do siebie Matt, wracając do poprzedniej pozycji. Po chwili dodał już głośniej: – Za to przydało ci się moje mieszkanie. Może opowiesz w końcu dlaczego do mnie trafiłeś?
________Curtis westchnął, wpatrując się w tlącą bibułkę papierosa. Zdecydowanie bardziej wolałby zająć się szukaniem Sary, niż snuciem opowieści o księżniczce porwanej przez złego rycerza z ponurego zamczyska jej ojca, ale skro sam QueenBee pofatygował się do nich, to nie miał innego wyjścia jak opowiedzieć wszystko od początku do końca.
________– Matty, masz jeszcze jakiś alkohol? – zagadnął przenosząc wzrok z papierosa na Gravesa. – Na sucho to może być trudne do przełknięcia – dodał jakby na swoje usprawiedliwienie, uśmiechając się kwaśno, po czym zaczął opowieść o złotowłosej księżniczce.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:18:26 26-10-12    Temat postu:

Melduję, że jestem, przeczytałam...... I? ....Hm....Cieszy mnie, że Liam postanowił pomóc swoim najlepszym agentom. Mam tylko nadzieję, że jego intencje faktycznie są szczere. Jedna głowa więcej do rozwiązania całego tego bałaganu na pewno nie zaszkodzi. Chłopakom na pewno przyda się sprzymierzeniec. Tym bardziej, że oni sami nie zawsze mogą wszędzie wejść
Muszę przyznać, że wymiana zdań pomiędzy Matten, Curtem i QuinnBee była wyborna od razu widać, że gada ze sobą trzech rasowych facetów, z których każdy ma podobnie wyostrzony "humor".
Swoją drogą zastanawiam mnie postać Brada. Czy on faktycznie nic nie wie, czy gra przed chłopakami twardziela, który nikogo nie będzie sypał. Do tego wszystkiego gdzie jest Sara? Czy faktycznie została porwana, czy może wymyśliła sama coś mało mądrego? No nic.... podejrzewam, że nie uzyskam żadnych odpowiedzi a co najwyżej dowiem się czegoś więcej w kolejnym odcinku.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:25:09 26-10-12    Temat postu:

Dzięki Madziu :*
Z całą pewnością dowiesz się czegoś w kolejnym odcinku, ale czy to zaspokoi Twoją ciekawość? Śmiem przypuszczać, że nie ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:29:34 26-10-12    Temat postu:

Akurat nie spodziewam się niczego innego Domyślam się, że żadne odpowiedzi w najbliższym czasie się nie pojawią, ale to dobrze. Tym bardziej, że tu nic nie jest oczywiste i czytając to opowiadanie włącza mi się myślenie na pełnych obrotach. A rezultat? Jak widać Nie jestem w stanie niczego wykombinować i odgadnąć Oby tak dalej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:36:08 26-10-12    Temat postu:

Nie no, jakieś odpowiedzi na pewno się pojawią, ale czy w ich miejsce nie pojawią się nowe pytania, to nie gwarantuję ;D
Historia faktycznie dość pokręcona i wymaga skupienia, dlatego jakby coś było niejasne to pytać proszę, bo nie chciałybyśmy, żebyście się zaplątały w tych wszytkich pytaniach i z tego zaplątania zrezygnowały z czytania.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:13:45 26-10-12    Temat postu:

Ja nie zrezygnuję na pewno Pytać będę a w ostateczności zacznę sobie wszystko zapisywać XD hehe
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 28, 29, 30 ... 42, 43, 44  Następny
Strona 29 z 44

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin