Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

THE AGENTS: The Royal Flush #46 ost. (awangarda&Eillen)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 42, 43, 44  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:23:50 31-10-12    Temat postu:

Ja tu wchodzę z nadzieją, że będzie odcinek, a tu.. nie ma. To przez to, że zawsze na koniec tygodnia pojawia się odcinek, a my wolne mamy, i mnie to zmyliło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:46:22 31-10-12    Temat postu:

Aniu, mówisz masz



________Leżał na wąskim łóżku, w małym, ciemnym pokoju, tępo wpatrując się w sufit. Od kilku nocy nie zmrużył oka, nie potrafiąc wymazać z głowy obrazu martwych oczu, wpatrujących się w niego z niemym „dlaczego”, a w telefonie komórkowym wciąż miał jej ostatniego sms–a.
________– Oni wszystko już wiedzą… – wyszeptał i przymknął zmęczone powieki. Przed oczami natychmiast znów zobaczył jej twarz, a potem inne obrazy z tamtego feralnego wieczora. Przez jego ciało przebiegł nieprzyjemny dreszcz na samo wspomnienie tego, jak kazali mu sprzątnąć jej ciało jak zwykłego śmiecia, wpakować do czarnego worka i wyrzucić. Zupełnie jakby chcieli sprawdzić jego reakcję, gdy zobaczy ją martwą. Z trudem zachował wtedy zimną krew, mając wciąż w pamięci jej ostatnie słowa. Wiedział jednak, że jeśli faktycznie tak było, to jego dni były policzone, a cała operacja może zakończyć się wielką katastrofą niezależnie od tego, jak postąpi.
________– Chyba się starzeję – bąknął do siebie, sięgając po papierosy, leżące na szafce obok łóżka. Tak naprawdę jednak wcale nie miał ochoty palić. Najchętniej rzuciłby to wszystko w diabły, wrócił do domu i na kilka dni zaszył się w swoich własnych czterech ścianach. Miał dość Stevensa i jego szemranych interesów, ale musiał doprowadzić sprawy do końca. Był w pracy a nie na wakacjach i niezależnie od tego, co się działo, musiał zrobić wszystko, by wywiązać się z powierzonego zadania. Był profesjonalistą i wszelkie sentymenty powinien odłożyć na bok, obojętnie jak bardzo dręczyłoby go sumienie.
________Delikatne pukanie, wyrwało go z rozmyślań. Poprawił się na łóżku, kiedy w drzwiach zobaczył jednego ze swoich kompanów.
________– Mike… – zaczął mężczyzna, nonszalancko opierając się o futrynę, po czym przeczesał palcami swoje gęste, kruczoczarne włosy i wlepił spojrzenie w podłogę pod swoimi stopami, jakby starał się choćby o kilka minut odwlec to, co miało się za chwilę stać. – Stary chce się widzieć – dokończył w końcu, spoglądając mu w oczy. – Oddaj broń – polecił, gdy Curtis bez słowa wstał z łóżka i stanął na wprost niego. Evans uśmiechnął się gorzko i podał mężczyźnie pistolet, po czym wyminął go i ruszył wprost do gabinetu Hugo Stevensa. Miał świadomość, że może z niego nie wyjść żywy, ale w tej chwili było mu już wszystko jedno.
________Gdy wszedł do środka, Hugo siedział w swoim wielkim skórzanym fotelu za dębowym biurkiem. Tradycyjnie, ubrany był cały na czarno, w markową, jedwabną koszulę i skrojony na miarę drogi garnitur. Jego ciemne włosy, sowicie przyprószone już siwizną, jak zwykle były gładko zaczesane do tyłu, a szaroniebieskie oczy wydawały się być zmęczone życiem.
________– Siadaj, Michael – polecił, gdy Curtis zamknął za sobą drzwi. – Rozmawiałem z Sarą – mówił spokojnie, obracając w palcach kubańskie cygaro. – Zdradziła mi kilka interesujących szczegółów swojej znajomości z niejakim Jeanem–Lucą Le Roux.
________Curtis poprawił się na krześle, gdy Stevens wlepił w niego swoje świdrujące spojrzenie, ale jego twarz nadal nie zdradzała żadnych emocji. Był przecież mistrzem w ukrywaniu ich przed innymi, a nawet przed samym sobą.
________– Więc Michael Donovan czy Jean–Luca Le Roux? – zagadnął Stevens. – A może... Curtis Evans? – spytał, odchylając się wygodnie w swoim fotelu, ani przez chwilę nie przestając obserwować twarzy swojego rozmówcy.
________– Nie wiem o czym mówisz – odparł Curtis, choć doskonale zdawał sobie sprawę, jak to brzmi.
________– O tym, że jesteś agentem federalnym i miałeś zdobyć dowody, by mnie wsadzić. Bądźmy ze sobą szerzy, Mike, chociaż przez pięć minut.
________– Sugerujesz, że powinniśmy się teraz wymienić informacjami? – prychnął Curt, uśmiechając się kpiąco. – Chyba nie sądzisz, że zdradzę ci szczegóły operacji.
________– Nawet na to nie liczyłem – odparł Stevens, a jego oczy błysnęły niebezpiecznie. – Mam inne źródła i nie jesteś mi w tej kwestii do niczego potrzebny. Nawet jeśli zdecydowałbyś się mówić, założę się, że nie powiedziałbyś mi niczego, o czym już bym nie wiedział. Za to ja mam kilka informacji, które mogłyby cię zainteresować.
________Curtis oparł przedramiona o blat biurka i pochylił się lekko w stronę Stevensa.
________– Jestem pewien, że nie jest to nic o czym już bym nie wiedział – powiedział, małpując ton głosu swojego rozmówcy.
________– A gdybym ci powiedział, że ludzie, którzy cię wychowali nie są twoimi biologicznymi rodzicami? – Curtis przekrzywił głowę, wpatrując się w Stevensa z niedowierzaniem. – To byli agenci CIA. Twoje życie już dawno ktoś zaplanował za ciebie.
________– Blefujesz.
________– Jaki miałbym w tym cel?
________– Nie będę z tobą współpracował – odparł stanowczo Curtis, choć jego umysł już tworzył niezliczone teorie na temat tego, co Hugo powiedział o jego rodzicach. – Wpakuj mi kulę między oczy i skończymy to.
________– Puszczę cię wolno i nikt nie dowie się, że jesteś podwójnym agentem, jeśli obiecasz chronić moją córkę – mówił spokojnie Stevens, a Curtis uważnie obserwował jego twarz, analizując dokładnie każde wypowiadane przez niego słowo. – Wiesz, lepiej niż inni, że Slick na mnie poluje. Obawiam się, że nie zostało mi wiele czasu – wyznał szczerze. – Nie mogę pozwolić, żeby Sara ponosiła konsekwencje moich życiowych wyborów.
________– Dlaczego nie wyślesz jej z powrotem do Europy?
________– A czy tam będzie bezpieczniejsza niż pod okiem agenta rządowego? – odpowiedział pytaniem. Kąciki ust Curtisa drgnęły w lekkim uśmiechu. Nie potrafił rozgryźć o co chodzi Stevensowi. Nie mógł go puścić wolno tak po prostu, zasłaniając się dobrem córki. Evans był pewien, że chodziło mu o coś jeszcze, ale nie miał czasu zgłębiać tego tematu i rozwodzić się nad pobudkami, kierującymi działaniami Stevensa.


________– Potem ustaliliśmy, że następnego ranka zabiorę Sarę i wywiozę z miasta – kontynuował swoją opowieść Curtis. – I tak zrobiłem, a kilka dni potem miałem na karku jego ludzi… i własnych kolegów – dodał, uśmiechając się kwaśno.
________– Czyli to Slick zabił Stevensa? – spytał Liam, wychylając kolejny kieliszek. Curtis wzruszył ramionami, idąc w jego ślady.
________– Wszystko na to wskazuje – powiedział, wierzchem dłoni wycierając usta. – Ale jego zachowanie było dziwne. Gdybym był na jego miejscu i odkrył, że mój zaufany człowiek jest agentem rządowym, rozwaliłbym mu łeb, a nie prosił, by zajął się moją córką.
________– Tobie to nie grozi – wtrącił Matt, rozlewając kolejną kolejkę. – Ty nie będziesz miał dzieci. Matka natura z pewnością nie pozwoli, by twoje potomstwo chodziło po ziemi i doprowadzało innych do białej gorączki.
________– Gorączkę to masz chyba ty – odparował Curtis. – Idź się lepiej przewietrzyć – Matt westchnął, przewracając oczami, ale po chwili namysłu postanowił skorzystać z propozycji Evansa i ruszył w stronę tarasu. – Właśnie – zaczął Curt, gdy Matt zniknął za tarasowymi drzwiami. – O co chodzi z moimi starymi?
________– Byli agentami – przyznał Liam, obracając w dłoniach już prawie pustą butelkę i wpatrując się w etykietę. – Ale to czysty przypadek. Stevens chciał cię podpuścić...
________– A mnie się wydaje, że teraz to ty mnie podpuszczasz – przerwał mu Curt. – Nie wierzę w przypadki, Liam.
________– Porwałeś pannę Stevens, zadzwoniłeś do Matta i…? – spytał Liam, kierując rozmowę na właściwe tory.
________– Graves jeszcze się nie wygadał? – odparł pytaniem, po czym szybko streścił Quinnowi przebieg ostatnich kilku dni od momentu jak utopił samochód w rzece, by zyskać na czasie, przez spotkanie z Mattem na tyłach restauracji, aż do porwania Sary, przez ludzi Slicka. – Nie wiem, czego oni mogą od niej chcieć, bo ona nie ma pojęcia o interesach swojego ojca – zaczął się zastanawiać. – Brad prędzej czy później pęknie i zacznie gadać.
________– To znaczy, że…? – Liam wolał nie wypowiadać na głos tego, o czym pomyślał.
________– Porwałem sukinsyna i zamknąłem w opuszczonym magazynie. Dziś nie był zbyt rozmowny, ale jestem pewien, że w końcu zmięknie. Trzeba się też bliżej przyjrzeć nowej słabości Matta, Lexy Stone.
________– Już to zrobiłem. Jest czysta jak łza, w przeciwieństwie do Coopera. Swoją drogą wasze życiorysy są do pewnego momentu bardzo zbieżne.
________Curtis uśmiechnął się lekko na wspomnienie czasu, kiedy razem z Bradem kradli samochody. Nie sądził wtedy, że kiedykolwiek będą stali po przeciwnych stronach, gotowi się pozabijać.
________– Powinieneś też przyjrzeć się tej nowej – zasugerował. – Jak jej tam? Roberts?
________– Sheila Roberts. Masz coś konkretnego na myśli?
________– Liam, staruszku, ktoś z twoich ludzi sprzedaje informacje, powinieneś prześwietlić wszystkich a ją w pierwszej kolejności.
________– Nie było jej w biurze, kiedy operacja Royal Flush się posypała – zauważył Quinn, na co Curtis przewrócił tylko teatralnie oczami.
________– Stary, czy ja cię mam uczyć naszego fachu? – spytał. Nie zamierzał mu niczego ułatwiać, nawet jeśli Liam miał naprawdę szczere intencje.
________– Hailey Spencer – rzucił Quinn po chwili, zręcznie zmieniając temat. Curt opuścił głowę, wlepiając wzrok w swój kieliszek, po czym wypił jego zawartość i ruszył w stronę tarasu.
________– Najpierw z nim muszę pogadać – powiedział, zostawiając Liama samego.

________Matt siedział pod ścianą, wpatrując się w ciemne niebo, które co chwilę jaśniało na ułamek sekundy. Zbierało się na burzę. Ciężkie grzmoty dźwięczały ponurym echem w oddali, zbliżając się niemiłosiernie do Salt Lake City. Gdy pierwsza kropla kapnęła mu na nos, zamknął oczy i westchnął ciężko.
________Wiele wydarzyło się tego dnia i prawie udało mu się nie myśleć o Hailey. Teraz jednak wszystkie wspomnienia wróciły wielką falą, a najgorsze było to ostatnie, którego szczerze nie chciał pamiętać, kiedy to zobaczył zdjęcie z komputerową rekonstrukcją jej twarzy.
________Zacisnął powieki mocniej, powstrzymując cisnące się do oczu łzy. Z tego wszystkiego najbardziej żałował, że zostawił ją, nie słuchając żadnych wyjaśnień. Był uparty i przekonany o słuszności swojej teorii. Rozwiązywał większość swoich służbowych spraw, więc dlaczego prywatnie miałby popełnić jakiś błąd? Wiecznie w roli agenta, pomyślał i zacisnął mocno szczękę.
________Kiedy zorientował się, że Curt mu się przygląda, odchrząknął lekko i poprawił się na krześle nawet na niego nie patrząc.
________– Hailey nie żyje – powiedział tonem, pozbawionym jakichkolwiek emocji, jakby komentował ostatni wynik meczu krykieta, który zupełnie go nie obchodził. – Jej ciało wyłowili z rzeki razem z twoim samochodem.
________– Co?
________– Hailey nie żyje – powtórzył Matt, obracając się do Curta. – Jeśli dowiem się, że miałeś coś wspólnego z jej śmiercią… – urwał, zastanawiając się dlaczego w ogóle przyszło mu to głowy, po czym wyminął Curtisa i wrócił do salonu. Opuścił mieszkanie bez słowa, pozostawiając Liama i Evansa samych. Potrzebował chwili spokoju, chwili oddechu. Spacer dobrze mu zrobi.
________Schodząc po schodach uświadomił sobie, że Curtis nie jest niczemu winny. Nie powinien był mówić do niego w ten sposób, jakby był odpowiedzialny za jej śmierć. Przecież Curtis jej nie zabił. Nie wierzył w to. Jej śmierć nie była jednak wypadkiem i Matt zaprzysiągł sobie, że dorwie osobę za to odpowiedzialną.
________Męczyła go jeszcze jedna sprawa. Teczka, którą znalazł u Liama w gabinecie, opatrzona czerwonym napisem: tajne.
________Gdy Curtis wrócił wspomnieniami do rozmowy ze Stevensem zdrętwiał na moment, zdając sobie sprawę, że on w rzeczywistości nie wie nic o swojej rodzinie. Ukłuło go to, ale nie dlatego, że było mu przykro z tego powodu. Czuł, że zataja przed nim coś, o czym chciałby wiedzieć na jego miejscu. Pamiętał, gdy na dachu jednego z budynków w bazie Quantico, opowiedział mu swoją historię. Wspomniał wtedy o wypadku i śmierci rodziców. Prawda była jednak znacznie bardziej skomplikowana, ponieważ oni w rzeczywistości żyli gdzieś i mieli się całkiem dobrze. Hugo nie blefował, twierdząc, że ludzie, których Curtis uważał za swoich najbliższych nie są jego biologicznymi rodzicami, а do tego bardzo trafnie określił jego życie – było od początku zaplanowane przez kogoś innego. А tym kimś był jego prawdziwy ojciec, który uciekł od odpowiedzialności po to, by chronić swojego jedynego syna, oddając go w bezpieczne ręce, jak się okazało, ręce agentów CIA, z nową tożsamością, tak by jego najgorsi wrogowie nie mogli go dopaść i zemścić się za jego błędy. Tym człowiekiem był rosyjski agent wywiadu, Alexey Mikhaylov.
________Musiał mu powiedzieć prawdę.
________Otworzył drzwi do kamienicy i zacisnął szczękę, obserwując jak ciężkie krople deszczu z brzdękiem uderzają o powiększające się z każdą chwilą kałuże na asfalcie. Grzmiało coraz głośniej, а błyski jaśniały coraz częściej.
________Zawrócił do mieszkania po kurtkę i kluczyki samochodu. Spacer nie wchodził w grę. Nie istniało dla niego żadne katharsis poprzez deszcz, chociaż gdyby tak było, ułatwiłoby to znacznie sprawę.
________Chwycił delikatnie za klamkę. Niepewnie i powoli ruszył drzwi, ale zawahał się. Nie miał ochoty ściągać na siebie współczującego wzroku Curtisa, nawet jeśli byłoby go na takowy stać. Ta sytuacja czyniła go jeszcze słabszym.

________Evans odetchnął z ulgą, gdy zobaczył, jak Graves opuszcza mieszkanie. Szedł na taras, by w końcu szczerze z nim porozmawiać, ale jego podejrzenie, jakoby miał mieć coś wspólnego ze śmiercią Hailey, było jak ścinający z nóg prawy sierpowy. Dzięki temu, że wyszedł, Curt zyskał chwilę, by dojść do siebie po tym knockdownie, zebrać myśli i porozmawiać z Liamem.
________– Co to znaczy, że wyłowili ją razem z moim samochodem? – spytał, z trzaskiem opierając dłonie o blat kuchennego stołu, przy którym siedział Quinn. Liam leniwie podniósł wzrok na swojego agenta i odchylił się na oparcie krzesła.
________– Początkowo nie wiedzieliśmy w ogóle kto to jest – zaczął, patrząc Curtisowi prosto w oczy. – Ciało nie było zbyt świeże – wyjaśnił, krzywiąc się z niesmakiem na samo wspomnienie. – Tim zrobił komputerową rekonstrukcję twarzy denatki, ale mimo to nie mogliśmy trafić na właściwy trop. Żadnej karty dentystycznej, dokumentacji medycznej, nic. Zupełnie jakby ta kobieta nie miała tożsamości. Ostatni nasz pomysł sprowadzał się do tego, że to Sara Stevens. Przyjaciółka zgłosiła jej zaginięcie, a jej zdjęcie pasowało do zdjęcia przygotowanego przez Tima. Matt dziś, zupełnie przypadkiem, zobaczył je. Powiedział, że to jego dziewczyna, podał nazwisko i dopiero wtedy zorientowałem się o co chodzi.
________– Była świadkiem koronnym CIA – dopowiedział Curtis. – Matt o niczym nie wiedział. To dzięki niej udało nam się dorwać Johnny’ego Loh i Antonio Domingueza i dzięki jej informacjom udało mi się przeniknąć do grupy Stevensa – zamilkł i westchnął ciężko, spoglądając w stronę okna. – Hugo trzymał ją w piwnicy. Nie traktował jej jakoś bardzo źle. Kilka razy sam zanosiłem jej posiłki. Za każdym razem zapewniałem, że ją z tego wyciągnę – dodał, ściszając głos. – Nie dotrzymałem słowa. I nie mogłem nic zrobić, żeby temu zapobiec. Zastrzelili ją jak psa, a ja mogłem tylko spakować jej ciało do worka.
________– Woziłeś ją w bagażniku przez tyle czasu? – spytał Liam, któremu alkohol zaczynał już szumieć w głowie. Curtis spojrzał na niego z politowaniem i pokręcił głową.
________– Nie wiedziałem, co zrobili z ciałem. Kazali mi je zapakować i wrzucić na furgonetkę. Musieli już wtedy coś podejrzewać. To wszystko przeze mnie, Liam.
________– Co ty bredzisz?
________– Gdybym w Paryżu trzymał swój interes w spodniach, nikt nie zorientowałby się, że nie jestem Michaelem Donovanem.
________– Ale to nie jest jednoznaczne z tym, że by jej nie zabili – zauważył Liam, ale wiedział, że nie przekonał tym Evansa. – Może tak musiało być? – zagadnął jakby sam siebie. – Masz jakieś podejrzenia kim może być Slick? – spytał po chwili. Curtis wzruszył ramionami.
________– Myślałem, że to Stevens, ale on nie żyje, a Slick ma Sarę i chce dorwać mnie. Brad nawet, jeśli dla niego pracuje, to z pewnością nie zna jego tożsamości. Jest zbyt nisko w tej ich popieprzonej hierarchii – dodał, chwytając butelkę z wodą mineralną. Liam bez słowa obserwował, jak Curtis powoli zdziera z niej etykietę, usiłując uporządkować sobie w głowie wszystko, czego dowiedział się tego wieczora.
________– Wiem! – wrzasnął nagle Curtis, zrywając się na równe nogi, przez co Quinn o mało nie dostał zawału. – Co wiesz o Mikhaylovie? Alexeyu Mikhaylovie?
________– Kim?
________– Alexeyu Mikhaylovie, byłym agencie KGB, który był naszym więźniem politycznym.
________– Widzę, że ty wiesz o nim całkiem sporo – zauważył Liam, uśmiechając się złośliwie – więc po co mnie pytasz?
________– Podobno Slick wyciągnął go z więzienia. Trzeba sprawdzić z kim Alexey się kontaktował przed wyjściem z pierdla, kto go odwiedzał, do kogo dzwonił a do kogo pisał listy. Brad doprowadzi nas do Alexeya a on do Slicka – zakończył Curtis i uśmiechnął się cwano, zacierając dłonie.
________Drzwi do mieszkania otworzyły się z cichym szelestem. Mężczyźni obrócili się w ich stronę, а w progu pojawił się Matt, który puścił je bezładnie za sobą i pozwolił by same się zatrzasnęły. Zatrzymał się i zerknął niechętnie w ich stronę, rzucając od niechcenia:
________– Wymyśliliście coś?
________– Chyba wiem, jak otworzyć Bradowi usta – odpowiedział Curtis z entuzjazmem w głosie, uśmiechając się sadystycznie. Przez chwilę patrzył na Matta, który uważnie mu się przyglądał i dodał: – Doprowadzi nas do Ruska.
________– To świetnie – mruknął bez przekonania, nie spuszczając z niego wzroku. – Ale Rusek może sam do nas przyjść.
________– Co masz na myśli?
________Liam wstał i zbliżył się do nich, wciskając dłonie w kieszenie przetartych Wranglerów.
________– Masz jakiś pomysł? – spytał.
________– Mam – odpowiedział cwano, mając przy tym zaciętą minę. Spojrzał najpierw na jednego, później na drugiego i potrząsnął lekko głową w zadumie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:34:18 31-10-12    Temat postu:

Jak dobrze! Zawsze bym tak chciała, mówię i mam.
Nie wiem czy dobrze zrozumiałam odcinek. Ale czy Alexey Mikhaylov jest ojcem Curtisa?! W ogóle powoli trochę nam coś się wyjaśnia, albo jeszcze bardziej komplikuje. Przynajmniej rozjaśniło się jak to się stało, że Curtis zajął się Sarą, dalej, Hailey... że Hugo ją porwał. W jakim celu? Czy to ona była rzeczywiście szpiegiem? Kiedyś mi się nasunęła myśl, że to Sheila, co do końca nie wykluczam, ale zaintrygowała mnie ich myśl, że to Hailey może być. Zresztą, właściwie nie znamy jej bohaterki; nie wiemy jaki miała charakter. Poznajemy ją po śmierci, w opowieściach mężczyzn i w myslach Matta, jak bardzo ją kochał. Stąd myśl, że to miła sympatyczna kobieta, co wcale tak nie musi być. Jeszcze mi się nasunęło, że Hailey to kobieta z prologu, ale tam chyba była brunetka, a ona jest blondynką. Dobra, bo mnie już wyobraźnia ponosi.
Napiszę jeszcze tylko, że JUŻ czekam na kolejny odcinek!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:42:09 31-10-12    Temat postu:

Aniu, zawsze możemy negocjować w kwestii częstotliwości zamieszczania odcinków
Z tego co pamiętam, to celowo w prologu z premedytacją postanowiłyśmy nie opisywać wyglądu kobiety, więc wszystko jest tu możliwe i może nią być właściwie każda z naszych bohaterek. Jeśli zaś chodzi o samą Hailey, to pewne jest tylko tyle, że dziewczyna była świadkiem koronnym i miała zeznawać przeciwko całej tej szajce, a jaka była? Cóż, to się okaże w tzw. praniu ^^
Kolejny epizod myślę, że pojawi się zgodnie z planem czyli w piątek ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:48:37 31-10-12    Temat postu:

Czyli nie była to tez brunetka? Musze chyba wrocić do prologu, bo rzeczywiście nie pamietam informacji o jej wyglądzie, ale jak mowisz że nie była zbytnio opisywana, to fakt może to być każda nawet Bella.
Oczywiste, że ominęłaś temat Alexey, czy to możliwe, aby był on jego ojcem, niedobra. Tak wiem, dowiemy się w kolejnych odcinkach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:50:36 31-10-12    Temat postu:

Oj, bo nie mogę wszystkiego potwierdzać, albo wszystkiemu zaprzeczać, żeby nie psuć efektu zaskoczenia ^^ Napomknęłam więc tylko o tym, co na tym etapie historii wiadomo na pewno
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:54:01 31-10-12    Temat postu:

Napomknęłaś, a ja pomyślałam, że tak może być.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:59:20 31-10-12    Temat postu:

Już nic nie mówię. Kombinuj ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:09:29 01-11-12    Temat postu:

No i co? Niby podsumowanie, niby to co miało się wyjaśnić, się wyjaśniło, a ja uważam, że mam jeszcze większy bałagan w głowie. Na miejsce starych pytań pojawiły się nowe Wiemy, jak to się stało, że Curt zaopiekował się Sarą. Wiemy, że Stevens więził Hailey i to by było na tyle. Jeszcze do tego wszystkiego zamieszanie związane z rodziną Curta nawet nie mam już pomysłu jak to sklecić i wykombinować jakąś logiczną myśl, ale to chyba przyjdzie z czasem. W każdym razie oby tak dalej. Wbrew pozorom cieszę się, że tak to wszystko pomieszałyście, bo w sumie takie historie mają to do siebie. Liczę na to, że w końcu wszystko będzie dla mnie jasne, a jak na razie czekam na kolejny odcinek i na ten pomysł na jaki wpadł Matt
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:41:28 01-11-12    Temat postu:

Uwielbiam scenki z przeszłości. Zawsze sporo wnoszą do opowiadania. Pokazałyście nam, jak to się stało, że Curtis zaczął chronić Sarę.
Dowiedzieliśmy się tez sporo o śmierci Hailey. Przykre jest to, jak skończyła. Nie wiem, jak zareaguje Matt, gdy dowie się że Curtis o wszystkim wiedział, wszystko widział.

Ciekawe, kto jest rodzicami Curta? A może Stevens go jedynie podpuszczał? Dowiemy się tego kiedyś?

Cieszę się, że Liam "dołączył" do chłopaków. Myślę, że mogliby tworzyć zgrane trio.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:55:51 01-11-12    Temat postu:

Dzięki dziewczyny :*

Madziu, nie wiem czy Cię to ucieszy, ale jakoś tak nam wyszła ta historia, że ciągle będą się pojawiać nowe pytania. Pomysł Matta, to też kolejna zagadka, bo nigdzie nie napisałyśmy sceny, w której Matty obwieszczałby ten plan czytelnikowi

Justyś, historia rodziców Curta na pewno się kiedyś wyjaśni, ale kiedy, to nie zdradzę. Co do Liam siedzi w tym z chłopakami po uszy, ale czy stworzą zgrane trio? Okaże się ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:46:53 01-11-12    Temat postu:

Czyli tak na dobrą sprawę plan Matta wyjdzie po prostu w praniu Muszę przyznać, że świetnie to wszystko wymyśliłyście Bardzo dobrze, że o niczym nie mówicie tylko wszystko z kolejnymi odcinkami wychodzi na jaw. Zapomniałam w poprzednim poście wspomnieć o tym, że powrót do przeszłości Curta i opowieść o tym jak doszło do tego, że stał się Aniołem Stróżem Sary, wprost cudowna. Lepiej można było sobie to wszystko wyobrazić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:01:39 01-11-12    Temat postu:

Dokładnie tak Madziu - wszystko okaże się w praniu Uznałyśmy, że tak będzie najlepiej dla tej historii i mam nadzieję, że wyjdzie to wszystkim na dobre.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:33:00 01-11-12    Temat postu:

Nie wątpię, że wyjdzie na dobre Już się nie mogę doczekać kolejnego odcinka
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:49:56 01-11-12    Temat postu:

Już jutro! Tak?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 42, 43, 44  Następny
Strona 31 z 44

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin