Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

THE AGENTS: The Royal Flush #46 ost. (awangarda&Eillen)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 31, 32, 33 ... 42, 43, 44  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:49:52 01-11-12    Temat postu:

Tak. Chyba, że nie chcecie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:18:52 02-11-12    Temat postu:

Oczywiście, że chcemy!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:33:40 02-11-12    Temat postu:

No to proszę



________Było po południu. Samochody ślamazarnie wlekły się do przodu, tkwiąc w długim korku na głównej dwupasmowej drodze. Zniecierpliwieni kierowcy co chwilę wciskali klaksony, plując się podczas wykrzykiwania najgorszych obelg. Gorące opary, wydobywające się z rur wydechowych, unosiły się do atmosfery, tworząc na czystym niebie szarawą powłokę, utrzymującą w środku ogromną temperaturę. Powodem całego zamieszania były zepsute światła w centrum miasta, które przez to było całkowicie sparaliżowane.
________– Próbuję sobie przypomnieć, jak wyglądało to miasto bez tych świateł, ale nie potrafię – powiedział przystojny szpakowaty mężczyzna, wyglądając przez okno.
________– Wtedy nie było tylu samochodów, panie Walton – odpowiedział inny, przesuwając po blacie najnowszego Forbesa. – Kawę zaraz podam.
________Walton przeniósł wzrok na gazetę, po czym skinął uprzejmie głową i odwrócił się z zamiarem odejścia do swojego ulubionego stolika przy dużym oknie. Ktoś jednak za nim stał, więc wpadł na niego niechcący. Złapał go pod ramię i spojrzał na niego swoimi bystrymi oczami, uśmiechając się sympatycznie. – Przepraszam!
________– To ja przepraszam – odpowiedział Matt, odwzajemniając uśmiech.
________Gdy mężczyzna opuścił go i wreszcie udał się na swoje miejsce, Matt powiódł za nim wzrokiem. Kojarzył go z telewizji i gazet. Czasem pojawiał się w jakimś programie ekonomicznym, uczestniczył w dyskusjach, czy udzielał wskazówek dla przedsiębiorców. Był szanowanym biznesmenem w dojrzałym wieku, który sporo osiągnął w swoim życiu. Znalazł się nawet w pierwszej pięćdziesiątce najbogatszych Amerykanów według Forbesa. Z pewnością był milionerem, choć nie wyglądał na takiego. А już na pewno nie wtedy, gdy kupował cappuccino w niewielkiej kawiarni. Matt wyobrażał go sobie raczej jako nadętego bufona, który nie wyściubia nosa poza swoją firmę.
________Z zamyślenia wyrwał go niecierpliwy, choć pogodny głos faceta za ladą.
________– Słucham?
________– Latté na wynos – odpowiedział lekko zdezorientowany, utkwiwszy wzrok w lustrzanym odbiciu na wprost siebie, w którym widniał zarys sylwetki Waltona.
________Opuścił kawiarnię z kubkiem pysznej aromatycznej kawy i skierował się w stronę Publicznej Biblioteki. Szedł wolnym krokiem, nie rozglądając się dookoła, skryty za ciemnymi szkłami okularów przeciwsłonecznych. Zatrzymał się przy budce telefonicznej. Wrzucił kilka monet, wybrał numer i czekał, aż po drugiej stronie zamilknie przerywany sygnał.
________– Jestem w okolicy – powiedział krótko, po czym odwiesił słuchawkę na widełki i dopił kawę do końca.
________Delikatnie rozejrzał się dookoła, zastanawiając się, czy jest obserwowany. Czuł na plecach czyjeś spojrzenie, ale by nie wzbudzić żadnych podejrzeń, nie mógł ostentacyjnie szukać wścibskiego spojrzenia. W ramach naturalnego zachowania nie dostrzegł nikogo, kto wyglądałby podejrzanie. Wyszedł z budki i skręcił w boczną uliczkę. Zatrzymał się przy zielonkawych drzwiach poniżej poziomu ulicy. Zszedł po paru stopniach i spojrzał na niewielki zamek z klawiaturą numeryczną.
________Liam dobrze wiedział, gdzie bywają ludzie „ze środowiska”. Były to tak zwane „miejscówki”, spelunki, do których nie każdy mógł wejść. Drzwi były chronione hasłem, które zmieniano codziennie, а wewnątrz roiło się od ochroniarzy. Ludzie z branży narkotykowej, zarówno ci wyżej i niżej postawieni, spotykali się w takich miejscach, bo sprzyjały rozwijaniu sieci kontaktów i swojego biznesu. DEA dokładnie znało lokalizacje „miejscówek” i w każdej chwili mogło do nich wpaść niespodziewanie grupą operacyjną, zamykając wszystkich znajdujących się w środku, mając mniejsze lub większe dowody na prowadzenie przez nich przestępczej działalności. Jednak to nie było powszechne w DEA, tak samo jak FBI, czy CIA. Dla agentów takich jak Matt takie speluny były doskonałym miejscem zbierania informacji, а najczęściej dowody, które biuro posiadało były niewystarczające by wtargnąć i zgarnąć wszystkich. Takie akcje nie miały sensu, ponieważ delikwenci nie obciążeni dowodami zniknęliby w błyskawicznym tempie, wystraszeni chaotycznym działaniem agencji rządowych. Słabym punktem był kod dostępu.
________Matt rozejrzał się ostrożnie dookoła. Na jego szczęście nie było kamer, które monitorowałyby jego działania. Wyciągnął z kieszeni marynarki saszetkę z czarnym, pylistym proszkiem i posypał nim klawisze. Przełknął głośno ślinę i zerknął przezornie za ramię. Wciąż dręczyło go to okropne uczucie, że ktoś depta mu po piętach, choć nie widział nikogo w okolicy. Ludzie którzy co jakiś czas przechodzili chodnikiem wzdłuż głównej ulicy w ogóle nie zerkali w jego stronę. Zwrócił się z powrotem do urządzenia i maleńkim pędzelkiem starł z klawiatury nadmiar pyłku.
________Przez chwilę przyglądał się klawiszom, mrucząc coś do siebie pod nosem. Na każdym przycisku pozostał przylepiony proszek, przypominający zmielony węgiel – na niektórych mniej, а na niektórych więcej. Po dwóch minutach wyciągnął z kieszeni chusteczkę i lekko wytarł klawiaturę, а następnie przez bibułkowy materiał wcisnął cztery klawisze, w tym dwa razy ten sam.
________Maleńka dioda zabłysnęła na czerwono. Jeszcze przez moment błądził wzrokiem po cyfrach, aż po raz kolejny wklepał czterocyfrowy kod. Tym razem zamek odskoczył, а przy dziewiątce mignęło zielone światełko.
________W gruncie rzeczy nie było słabych punktów.
________Wszedł do środka, przytrzymując drzwi przez chusteczkę i na moment stracił orientację, ponieważ w środku panował półmrok, а czyjeś łapska złapały go za przedramię.
    * * *

________Curtis niechętnie wrócił do starego magazynu. Nie był agentem grzeszącym cierpliwością, więc siłą rzeczy zupełnie nie nadawał się do roli przesłuchującego. Zdecydowanie bardziej wolał działać i biegać z gnatem za pazuchą niż zmuszać ludzi do mówienia. Chwilowo jednak miał na tym polu dość ograniczone możliwości, a w dodatku musiał ufać, że plan Matta się powiedzie. Matta, który właśnie odkrył, że jego dziewczyna nie żyje. Matta, który go nienawidził, a który znienawidzi go jeszcze bardziej, gdy dowie się prawdy o śmierci Hailey. Kiedy wrócił ze spaceru, przez chwilę patrzył na niego tak, jakby już znał całą prawdę, ale ku jego zdziwieniu nie drążył tematu, tylko przedstawił im plan działania. Plan, który wydawał się sensowny i logiczny, a którego jedyną wadą było to, że jego głównym wykonawcą miał być właśnie Matt.
________Evans ostatni raz zaciągnął się papierosem i rzucił go na asfalt, w ogóle nie zawracając sobie głowy tym, bo go przydeptać. Zastanawiał się na ile mógł ufać Liamowi. Szef wprawdzie nigdy nie zawiódł go na polu zawodowym, ale jego nagła chęć pomocy była co najmniej podejrzana. O ile był przekonany, że Matt nigdy w życiu nikogo by nie zdradził, o tyle w przypadku Quinna takiej pewności już nie miał. Tak naprawdę niewiele o nim wiedział. Za mało, by mógł mu w pełni zaufać. Mimo to, cieszył się, że porozmawiali przede wszystkim z tego powodu, że wtajemniczenie Liama we wszystko w pewien sposób oddalało od niego nieco widmo nieuchronnego pojmania i wsadzenia za kratki.
Wszedł do magazynu, układając w głowie scenariusz przesłuchania. Widok Brada koczującego na zimnej podłodze w nienaturalnej pozie, sprawił, że na jego zmęczonej twarzy po raz pierwszy tego dnia wykwitł cień uśmiechu.
________– Wstawaj – powiedział i chwyciwszy go za ramię, szarpnął do góry.
________– Po co przyszedłeś? – spytał Brad. – Chcesz mnie jeszcze podręczyć zanim tu zdechnę?
________Curtis przewrócił oczami i podał mu kubek z kawą na wynos, która po drodze zdążyła już wystygnąć, po czym usiadł okrakiem na jednej ze skrzynek i spojrzał mu w oczy.
________– Po pierwsze – zaczął, sięgając do kieszeni kurtki – twój telefon strasznie mnie irytuje. Od samego rana dzwoni i dzwoni. Jakiś Lex bardzo chce się z tobą skontaktować – zakończył, zerkając na wyświetlacz. – Znowu dzwoni – dodał z irytacją, sięgając po broń. – Włączę głośnomówiący, a ty zapewnisz gościa, że wszystko z tobą okey i niezależnie od tego, czego będzie chciał, spławisz go jakoś – polecił i przystawiwszy Bradowi zimną lufę do skroni, przyłożył telefon do jego ucha.
________– Cześć Lex – przywitał się Brad, starając się, by brzmiało to jak najbardziej naturalnie.
________– Gdzie ty się podziewasz, do cholery?
________Curtis zmarszczył brwi, słysząc po drugiej stronie kobiecy głos.
________– Mieliśmy robić materiał o samotnych, nastoletnich matkach, zapomniałeś? – jęknęła z wyrzutem. – Jeśli w ciągu piętnastu minut nie pojawisz się w redakcji, własnoręcznie ukręcę ci łeb! – zagroziła śmiertelnie poważnym tonem. – Nie będę za ciebie wiecznie świecić oczami.
________– Może już nigdy nie będziesz musiała – mruknął Brad, uśmiechając się kwaśno i podnosząc wzrok na Curta, który słysząc to zgromił go spojrzeniem i mocniej docisnął lufę pistoletu do jego skroni.
________– Co?
________– Musiałem wyjechać. Nie będzie mnie przez kilka dni.
________– Akurat teraz?! – oburzyła się dziewczyna.
________– Lexy, to nie jest rozmowa na telefon – powiedział. Curt spojrzał na niego nagląco, dając mu znać, by jak najszybciej kończył te pogaduszki. – Przepraszam cię, ale muszę już kończyć – dodał, a Evans wyłączył telefon nim Lexy zdążyła zareagować.
________– To jedno mamy z głowy – powiedział, chowając telefon do kieszeni kurtki. – A teraz przejdźmy do meritum. Gdzie Slick trzyma Sarę? – spytał.
________– Naprawdę myślisz, że on zdradza mi takie szczegóły? – odpowiedział pytaniem Brad. – Jestem tylko zwykłym pionkiem, powinieneś o tym wiedzieć.
________– Alexey jest wyżej, a ja odniosłem wrażenie, że jesteś jego prawą ręką.
________– Oni nie ufają nikomu, nikomu nie mówią o swoich planach, po prostu działają.
________– Chcesz mi wmówić, że Mikhaylov osobiście pofatygował się, by porwać Sarę? – Brad wzruszył ramionami, a Curtis zaklął siarczyście, podnosząc się ze skrzynki. – Dalej nie zamierzasz gadać? – spytał, przechadzając się w tę i z powrotem, a kiedy blondyn nadal milczał, sięgnął do wewnętrznej kieszeni swojej kurtki i rzucił mu jakimś zdjęciem w twarz. – Może to otworzy ci gębę – warknął Curtis, uważnie obserwując jego reakcję.
________– Skąd to masz? – spytał Brad, podnosząc na niego wzrok. Tym razem to Evans wzruszył ramionami.
________– Ciągle jestem agentem – odparł, jakby to miało wyjaśnić wszystko. – Jeśli pójdziesz na współpracę, dostaniesz mniejszy wyrok, może nawet zyskasz status świadka koronnego.
________– Nie bądź śmieszny, Curt – powiedział Brad, uśmiechając się kwaśno. – Jesteś agentem na wylocie i niczego nie możesz mi w tej chwili zagwarantować. Trzymasz mnie tu bezprawnie i możesz za to beknąć. Masz sporo do stracenia, ja nic.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:55:41 02-11-12    Temat postu:

Jak tylko zobaczyłam odcinek oceniłam długość i jestem zawiedziona, za tak krótki ten odcinek! a jeszcze krótszy się wydał, gdy go czytałam. Scena z Mattem, ktory wciela swoj plan, wraz z kumplami i najwidoczniej coś poszło nie tak, bo chyba ktoś go dostrzegł. Mogę mieć tylko nadzieję, że to nikt po ich drugiej stronie, bo tego byłoby chyba za dużo; jak nie Sara to jeszcze brakuje, aby Matta nam porwali.
A Brad, Brad... nadal nic nie chce mówić. Co trzeba zrobić, aby skłonić go do mówienia?! Przecież chyba nie zgodzi się na to, aby być torturowanym przez Curtis'a, przez cały czas. Chyba, że Brad jest mądrzejszy niż Curtisowi się wydaje.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:01:10 02-11-12    Temat postu:

Rzeczywiście, to jeden z krótszych odcinków, jakie udało nam się stworzyć, ale cóż... i takie muszą być
A Matty... Matty wszedł właśnie do jaskini lwa i różnie może być ;D Zaś Brad, nie byłabym taka pewna czy jest mądrzejszy od Curta. Chyba raczej stara się być lojalny wobec swoich "pracodawców"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:09:55 02-11-12    Temat postu:

Nie miałam na myśli, że jest mądrzejszy niz Curtis, bo te oczywiste, że nie! Ale mądrzejszy niż to wydawało się Curtisowi, mial on jakąś nadzieję, że Brad w końcu sypnie, a on milczy. Chociaż może z czasem zmięknie, kto go tam wie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:15:55 02-11-12    Temat postu:

A może wcale nie będzie musiał mięknąć?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:17:23 02-11-12    Temat postu:

Sara się znajdzie? Albo oni sami ją znajdą w takim razie! Swoją drogą, brakuje mi tu trochę blondynki.

Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 14:24:17 02-11-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:31:12 02-11-12    Temat postu:

Już nic więcej nie mówię ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dull
Generał
Generał


Dołączył: 14 Wrz 2010
Posty: 8468
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:05:53 03-11-12    Temat postu:

Brad dalej nie chce mówić, mimo iż Curtis naciska. Swoją drogą, bardzo lubię aktora, który się wciela w jego rolę. Jest stworzony do grania czarnych charakterów. Czytając jego kwestie, jestem w stanie wyobrazić sobie jego mimikę.

Chciałabym już bliżej poznać Alexeya!

Ciekawe, co kombinuje Matt. Czy coś poszło nie tak?

Muszę szczerze przyznać, że jakoś wcale nie brakuje mi Sary... To Panowie rządzą w tym opowiadaniu. Tym bardziej, że wybrałyście samych przystojniaków
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:18:05 03-11-12    Temat postu:

Też bardzo lubię Cama Zresztą, zwykle wybieram tych, których lubię, bo potem jakoś łatwiej mi o nich pisać ^^
Alexeya z całą pewnością lada chwila będzie okazja poznać bliżej, a czy coś poszło nie tak? W sumie tu ciągle idzie coś nie tak, więc...
Dzięki :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:33:36 03-11-12    Temat postu:

Cześć Pyszczki :*
To przez Was wciąż tu zaglądam, bo na zb.pl oszukujecie z rozdziałami
W sumie się nie dziwię, bo tam same niewdzięczniki i bezguścia są
Co ten Matuś wykombinował? Bo nie wiem, czy już mam się o niego bać, czy jeszcze chwilkę
Im więcej się dowiadujemy, tym więcej pojawia się nowy niedomówień Podoba mi się to
Kurczaczki, ale tu się rozkręca. Ja tam bym Curtisowi wszystko powiedziała XD Nie wiem jakim cudem Brad jest w stanie mu się opierać.
Pozdrawiam SŁONECZKA :*
Wasza Madzia.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:43:31 03-11-12    Temat postu:

Haha.. bo Brad chyba jednak woli płeć przeciwną
A o Matusia chyba już możesz zacząć się bać, jeśli czujesz taką potrzebę, ale to duży, dzielny chłopiec, na pewno sobie ze wszystkim poradzi ^^ W końcu kto, jak nie on? ;D
Co do zb.pl to wiesz, że ja tam raczej nie zaglądam A Marta, która do tej pory trzymała pieczę na odcinkami tam... zaszyła się i siedzi cicho z nieznanych mi przyczn. Tak więc przykro mi, ale chyba jednak będziesz musiała zaglądać tutaj ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aberracja
Big Brat
Big Brat


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 811
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:04:08 03-11-12    Temat postu:

Muszę sobie z tym poradzić jakoś
Zresztą mam co tu czytać, więc zaglądać będę, na bank
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7859
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:09:36 03-11-12    Temat postu:

No i to jest prawidłowe podejście Mam nadzieję, że już nigdy CI nie przyjdzie do głowy, żeby nas tu zostawić ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 31, 32, 33 ... 42, 43, 44  Następny
Strona 32 z 44

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin