Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

ZAKŁAD O MIŁOŚĆ
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kaka21
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:07:31 11-05-18    Temat postu:

Cieszę się że mnie odwiedziłaś Również ja czekam na rozdział u Ciebie i życzę miłego weekendu
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13267
Przeczytał: 41 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:43:08 22-05-18    Temat postu:

Hej! Jestem wreszcie
Ale długaśneee części, zwłaszcza ta ostatnia. Tyle bohaterów, że jeszcze się mylę.
Amanda jest charakterystyczna, widzę Angelique w tej roli jak nikogo innego. Jak na razie bardziej liczę na romans MC z Santiagiem aniżeli Camilem. To chyba dlatego, że nie lubię Diaza.
Alejo ostrzegał MC...fajnie, zachowuje się jak troskliwy braciszek. To miłe. Najbardziej ciekawi mnie MC i próby jej uwodzenia przez C i S. Obaj mają swoje za uszami. Ciekawe jak to się dalej rozwinie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:03:32 23-05-18    Temat postu:

Witaj:)
Cieszę się mocno, że jesteś.
Jak się miewasz, co więcej słychać u Ciebie Marzenko? Mam nadzieje, że teraz jak już jesteś, to i u Ciebie coś przeczytam:)

Co do rozdziału, faktycznie jest długi. taki mi jakoś wyszedł, może powinnam je dzielić na krótsze partie. czytało by się wygodniej.
Co do Angelique w roli Amandy. mówiłam że to jedyna aktorka, którą widzę w tej roli? Teraz kiedy nie emitują w Polskiej tv., żadnych nowości, nawet nie kojarzę nowych twarzy. Nie umiem Hiszpańskiego, nad czym mocno ubolewam.
Co do wątku romansowego Mari Cristiny, to obaj chłopcy są nią zainteresowani, zarówno Camillo jak i Santiago, oboje jak na razie z niekoniecznie czystych pobudek, ale jednak. Może z czasem któryś określi się i zacznie mu bardziej zależeć.
Co do Alejo,. można powiedzieć że się w czuje i staną się z Marią Cristiną jak rodzeństwo. Mi osobiście szkoda tylko, że ma takie klapki na oczach co do Amandy, ale tak jeszcze długo pozostanie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:45:42 30-05-18    Temat postu:

.
Dodaję kolejny rozdział oraz pozdrawiam wszystkie czytelniczki.

Rozdział 5

REZYDENCJA RODZINY CANO



Każda impreza musi się kiedyś skończyć, tak samo po każdej nocy musi nadejść ranek, by dać początek kolejnemu dniu. Trudno wstaje się po nieprzespanej nocy pełnej szaleństw. Jeszcze trudniej kiedy trzeba iść na kacu do szkoły. Młody Cano otworzył oczy, by szybko je na powrót zamknąć. Światłowstręt oraz rozrywający czaszkę ból głowy, były przykrymi skutkami mieszania różnych rodzajów alkoholu.
- Nigdy więcej przepijania piwa szampanem – przeklął swoją głupotę brunet, szturchając śpiącą obok Amandę.
- Daj mi spać mamo i najlepiej przynieś coś na kaca – wymamrotała dziewczyna i po chwili znowu dało się słyszeć jej miarowe pochrapywanie.
- Nie jestem twoją mamą – powiedział zdejmując z niej kołdrę – woda jest na dole w kuchni. Znasz drogę, więc jeśli chcesz to sobie ją przynieś.
- Jakiś ty szlachetny – fuknęła dziewczyna wyskakując z łóżka i przecierając twarz. – pasowało by zejść na dół i trochę ogarnąć zanim nasi starzy wrócą.
- Może skorzystamy z okazji, zanim pójdziemy do szkoły – powiedział Camillo, łapiąc ją za rękę i pociągając na siebie.
- Nic z tego zbyt bardzo boli mnie głowa – usłyszał w odpowiedzi – poza tym musisz najpierw wygrać zakład, żeby dostać nagrodę.
- Wątpisz w moje możliwości? – odpowiedział sunąc nosem po szyi dziewczyny.
- Nie zapominaj że ten zakład dotyczy Mari Cristiny – powiedziała wyswabadzając się z objęć kuzyna – z nią nie będzie tak łatwo.
- Nigdy nie wątp w możliwości Camillo Cano – powiedział pewny swego.
Tym czasem przed rezydencje zajechało luksusowe granatowe BMW z którego wysiedli Alfredo oraz Blanca. Zaalarmowani telefonem sąsiadów, postanowili skrócić swoją delegację i wrócić wcześniej do domu. Wchodząc po stopniach dostrzegli kilka walających się na schodach butelek, ale to co zastali wewnątrz willi przyprawiło Blancę o palpitację serca.
- Ten dom wygląda jak istne pobojowisko – powiedziała pani domu chwytając się za serce.
- Odpuść siostrzyczko są młodzi i muszą się kiedyś wyszaleć – usłyszała w odpowiedzi słowa brata, który rozglądał się z zainteresowaniem wokół siebie oceniając straty jakie poniosła jego posiadłość, podczas kolejnej balangi jego syna.
- Dlaczego jednak ma na tym cierpieć mój dom Alfredo – żaliła się Blanca z roztargnieniem wplatając rękę w swoje długie błąd włosy. – Co roku to samo, dlaczego twój syn nie może organizować tych imprez w Cameleonie.
- Blanco bo to tradycja – mężczyzna tłumaczył spokojnie – pożegnanie wakacji zawsze było organizowane w naszym domu, odkąd tylko Camillo i Amanda poszli do szkoły.
- Tylko kiedy byli dziećmi te ich imprezy przynosiły mniej szkud naszej posiadłości – stwierdziła kobieta.
- Nie przejmuj się osobiście każę im to posprzątać – stwierdził mężczyzna wspinając się po schodach. – tylko najpierw ich obudzę.
- No ja myślę – zgodziła się Blanca poprawiając poły swojej eleganckiej garsonki w kolorze kremowym i ruszyła po schodach za bratem.
- Amanda, Camilo natychmiast na dół – zawołał na tyle głośno Alfredo że kuzynostwo aż się zerwało. Wybiegli w pośpiechu z pokoju Camillo.
- Co wy tutaj robicie?! – zapytała zszokowana Amanda stając przed matką i wujem w samym szlafroku i pantoflach towarzyszył jej kuzyn ubrany jedynie w bokserki.
- Zaalarmowali nas sąsiedzi i postanowiliśmy przyjechać sprawdzić czy wszystko tutaj w porządku – powiedział Alfredo rozglądając się po salonie.
- Przyjechaliśmy i co tutaj zastajemy? – piekliła się Blanca – Istny burdel na kółkach. Butelki i inne śmiecie walają się gdzie popadnie.
- Na przykład zużyte prezerwatywy na podłodze – powiedział Alfredo, przypadkiem wdeptując w jedną z takich gumek.
- O czym ty mówisz Alfredo – zapytała zszokowana blondynka odwracając się w stronę brata – co to ma znaczyć Camillo?
- Chyla lepiej ciociu że chłopaki ich używają – powiedział bezczelnie patrząc ciotce w oczy Camillo – przynajmniej dbają żeby żadna z dziewczyn nie zaszła w niechcianą ciążę podczas zabawy.
- Amanda ty chyba nie uprawiasz seksu? – zapytała podchodząc do córki.
- Daj spokój mamo – powiedziała Amanda odsuwając się nieco od zdenerwowanej matki.
- Nie martw się ciociu Amanda jest czysta niczym łza – powiedział chłopak z udawaną powagą – to istny wzór cnót inne dziewczyny powinny się od niej uczyć.
- No mam nadzieję – Blanca tylko pogroziła palcem przed nosem szatynki która nie wiedząc co powiedzieć tylko nerwowo się zaśmiała.

REZYDENCJA RODZINY MORENO

Santiago spał rozwalony wygodnie w poprzek swojego wygodnego dużego łózka. Jedna jego ręka zwisała z łózka natomiast drugą obejmował poduszkę w którą wtulił twarz. A z jego ust wydobywało się miarowe chrapanie. Wtedy to do jego pokoju z impetem wparowała Belinda. Dziewczyna ubrana była w czarną mini spódniczkę, różowy top i wiązane za kostką wysokie koturny.
- Santiago spóźnimy się do szkoły! – krzyknęła zdejmując z brata kołdrę – wstawaj natychmiast!
- Zwariowałaś młoda?! – spojrzał na siostrę z wyrzutem – bądź ciszej bo kac mnie dobija, nic się nie stanie jak nie pójdę na rozpoczęcie roku.
- Nie ma mowy – powiedziała próbując brata zrzucić z łózka – obiecałeś mi że pojedziemy razem, a ja jako przewodnicząca szkoły mam do wygłoszenia przemówienie, więc Santiago Moreno zbieraj ten swój tyłek i to raz dwa.
- Nie mogłaś umówić się z Camillo, przecież zabiera cię codziennie – powiedział siadając na łóżku i sprawdzając na telefonie godzinę – i tak się spóźnimy.
- Nie jeśli się pośpieszysz – powiedziała ponaglająco blondynka – poza tym ojciec by szału chyba dostał gdyby nas zabrakło na rozpoczęciu roku w Elite Miami way School.
- Dobra marudo niech ci będzie – zgodził się podchodząc do szafy i wyjmując z niej białą koszulkę oraz parę czarnych jeansów – daj mi dwadzieścia minut siostrzyczko.
- Jasne – odpowiedziała nakładając na usta malinowy błyszczyk i idąc za nim do łazienki – widziałam że cały wieczór spędziłeś z tą nową.
- Marią Cristiną – powiedział uśmiechając się do własnego odbicia w lustrze – a co przeszkadza ci to ?
- Wręcz przeciwnie – usłyszał w odpowiedzi. Siostra przyglądała się uważnie jak blondyn starannie nakłada na swoje włosy pastę stylizującą – powiem nawet że się cieszę. W końcu zainteresowałeś się kimś w naszym wieku.
- Trudno się nią nie zainteresować – powiedział chłopak. – jest inteligentna, dobra i do tego piękna.
- Istny ideał – roześmiała się Belinda – a podobno ideały nie chodzą po świecie.
- Widzisz siostrzyczko Maria Cristina to wyjątek – stwierdził spryskując się obficie swoimi perfumami i wychodząc z łazienki – a teraz już chodź bo w końcu faktycznie się spóźnimy.

REZYDENCJA RODZINY GARCIA

Maria Cristina czuła że zrobiła źle, dając się namówić na te drinki. Chłopak którego poznała poprzedniego dnia – Santiago Moreno – okazał się wspaniałym kompanem i spędziła w jego towarzystwie cały wieczór. Doskonale się bawiła a Santiago tylko co chwile wymieniał jej puste kieliszki na wypełnione słodkimi drinkami i w pewnym monecie dziewczyna sama straciła rachubę ile tego tak właściwie było, ale musiało być dużo, wynikało to z bolącej ją tego rana głowy.
- Dzień dobry wstawaj skarbie – usłyszała słowa mamy, która weszła do pokoju. – przyniosłam ci nowe buty i sukienkę, którą kupiłam dla ciebie specjalnie na tą okazję.
- Daj mi spać mamo proszę – powiedziała przymykając oczy – nie pójdę dzisiaj do szkoły.
- Nie ma mowy – zaprzeczyła Natalia – nie po to ciocia z wujkiem zapisywali cię do szkoły byś teraz tam nie chodziła.
- Dobrze mamo – skapitulowała brunetka nie chcąc się kłócić z matką – już się ubieram.
- Szybciutko – ponagliła córkę Natalia – opowiedz mi jednak jak było na imprezie, poznałaś kogoś ciekawego?
- Było mnóstwo ludzi – powiedziała wzruszając ramionami Maria Cristina.
- A jakiś chłopak wpadł ci w oko?
- Spędziłam wieczór w towarzystwie takiego jednego – wyznała brunetka – ale to nic takiego mamo.
- Przystojny?
- Nawet bardzo.
- Jak ma na imię? – była ciekawa Natalia.
- Santiago Moreno – usłyszała w odpowiedzi, kiedy do pokoju Mari Cristiny weszła Fabiola niosąc w ręku jakiś pakunek.
- To syn Davida Moreno – powiedziała spoglądając wymownie na siostrę – przyniosłam ci Mario Cristino prezent. Przyda ci się do szkoły.
- Nowa torba – ucieszyła się dziewczyna rozrywając kolorowy papier. – piękna i stylowa.
- Pomieści mnóstwo potrzebnych w szkole drobiazgów – powiedziała kobieta ciesząc się z tego że zrobiła siostrzenicy miłą niespodziankę.
- Nie musiałaś ciociu mi jej kupować – stwierdziła dziewczyna – dopiero co dostałam od ciebie drogą sukienkę z dodatkami a teraz ta torba.
- Pozwól się rozpieszczać teraz ciotce – roześmiała się Fabiola – bo nie mogłam tego robić kiedy byłaś dzieckiem.
- Dziękuję – Maria Cristina w odpowiedzi ucałowała ciotkę w policzek.- a teraz przepraszam was ale muszę się ubierać do szkoły.
- Właśnie – klasnęła w dłonie Fabiola – nasz kierowca zawiezie ciebie i Santiago do Elite Miami way Shool.
- Zgoda ciociu – powiedziała brunetka zabierając z łóżka ubrania i kierując się w stronę łazienki.
- Przebierz się szybciutko i zjedz coś zanim wyjdziesz z domu – usłyszała z za drzwi słowa matki.
- Dobrze mamo – zgodziła się, odkręcając kurek kranu.


DOM MODY MORENO

Marcela nie ukrywała że nienawidzi Natalii i sam fakt że wróciła do Miami sprawiał że miała ochotę odesłać intruzję tam, skąd przyszła. Nie pojmowała jak kobieta miała w ogóle czelność wracać do Miami, po tym jak przed laty tyle się namęczyła by przepędzić jak najdalej od Davida. David był jej i tylko jej. Nie ważne że się ciągle kłócili a ich małżeństwo było tylko farsą w domu, kiedy dla świata pozostawali przykładem wzorowej rodziny. Marcela nigdy nie pozwoliła by sobie odebrać tego spokoju oraz stabilizacji i jeżeli będzie trzeba użyje wszelkich środków aby znowu pozbyć się młodszej z sióstr Garcia.
Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk interkomu. Odwróciła się w obrotowym fotelu w stronę drzwi i wciskając przycisk odblokowujący drzwi, wpuściła swojego małżonka. Przyjrzała się z uwagą mężowi. David jak zawsze prezentował się nienagannie. Musiała sama przed sobą przyznać że i w doborze męża zachowała dobry gust David Moreno uchodził za jednego z najprzystojniejszych mężczyzn Miami. Przystojny, dobrze urodzony a co najważniejsze nigdy nie znalazł się w centrum żadnego skandalu – ideał wielu kobiet. Dlatego Marcela nigdy nie dziwiła się sensacji jaką wzbudzał gdziekolwiek się pojawił i nigdy nie oddałaby go bez zaciętej batalii.
- Wiesz odwiedziła mnie wczoraj Natalia – powiedział spokojnie siadając na wygodnym krześle, po przeciwnej stronie biurka. – Wróciła do Miami kilka dni temu i szuka pracy – wyjaśniał bogato przy tym gestykulując. Z uwagą obserwował twarz żony, która nabrała zaciętego wyrazu. Wiedział że wspomnienie żonie o jego pierwszej miłości, to ryzykowny krok. Spodziewał się że Marcela zareaguje nerwowo i nie pomylił się, w końcu która kobieta zareagowała by pozytywnie na swoją rywalkę?
- Miała czelność przyjść do mojego domu? – zapytała z niedowierzaniem kobieta. – Nie powiem ma kobieta tupet.
- Już ci wspominałem że szuka pracy – powiedział nie zraszając się słowami żony. Marcela zawsze wygłaszała dosadne i bezpośrednie uwagi pod adresem każdego. – pomyślałem więc, że może ty mogła byś jej coś zaproponować/
- Chyba pracę na zmywaku – powiedziała ironicznie i roześmiała się sama z własnego żart – tak to idealna dla niej praca nie uważasz David?
- Marcela pytam poważnie. – usłyszała w odpowiedzi słowa zdegustowanego męża. – naprawdę nic by się dla niej nie znalazło.
- Ty chyba oszalałeś kochanie – powiedziała podnosząc się i opierając się dłoniami o własne biurko – nawet jeśli miała bym sto wolnych etatów, żadnego nie oddała bym tej kobiecie.
- W takim razie będę musiał sobie z tym poradzić inaczej. – powiedział mężczyzna wstając z krzesła. Zmierzył się na spojrzenia z blondynką, która uśmiechała się do niego w ironiczny sposób.
- Nawet nie próbuj – wycedziła w odpowiedzi – Natalia ma się trzymać od ciebie z daleka mój drogi, inaczej gorzko tego pożałuje i uwierz mi zrobię wszystko by na dłużej tym razem zapamiętała że nie zadziera się z Marcelą Moreno.
- Ty jesteś chyba szalona – powiedział zatrzymując się przy drzwiach – nie proponuję jej przecież romansu tylko pracę.
- Lepiej nie bo inaczej zatruję jej życie – powiedziała – obiecuję ci to.
David wyszedł z gabinetu żony ze zrezygnowaną miną. Z każdym dniem coraz bardziej żałował że dał się wrobić przed laty w dziecko, tej zimnej i wyrachowanej kobiecie. Gdyby nie był tak naiwny i głupi nigdy by się z nią nie umówił. Marcela nigdy nie została by jego dziewczyną a później żoną. Jednak był tylko mężczyzną i dał się zwieść tej manipulatorce a jedno musiał przyznać żonie, zwodzić mężczyzn to ona potrafiła doskonale. Tak więc pewnego letniego wieczoru wylądował z tą kokietką w łóżku, by kilka tygodnie później dowiedzieć się że jest w ciąży i musi się z nią ożenić. Tego wymagali od niego rodzice, którzy nie mogli sobie pozwolić na skandal w rodzinie. Nie będąc właścicielami najlepszej placówki edukacyjnej w całej południowo – wschodniej Florydzie, do której uczęszczały dzieciaki z najlepszych rodzin kraju. Tak więc ożenił się z Marcelą Ferrer w ten sposób łącząc dwie najbogatsze rodziny kraju węzłem rodzinnym. Nikt tylko nie pomyślał że David miał w tym samym czasie dziewczynę, którą bardzo kochał a która po tym wszystkim wyjechała na wiele lat, by teraz wrócić i rozpalić na nowo skrzące się na dnie duszy resztki uczucia. Nie wiedział jak sobie z tym poradzi, wiedział tylko że nie wolno mu tym razem skrzywdzić Natalii . Obiecał sobie również że zrobi wszystko by zadośćuczynić jej każdą łzę którą przez niego wylała.



REZYDENCJA RODZINY GARCIA

Maria Cristina szybko uwinęła się z poranną toaletą. Wrzuciła na siebie czerwoną spódniczkę w szkocką kratkę, białą bluzeczkę z dekoltem w kształcie litery V, oraz czarne zakolanówki wykończone delikatną koronką. Na ramię zarzuciła sprezentowaną przez ciotkę torbę a w rozpuszczone włosy wsunęła białą opaskę. Nie wiedziała, czy strój jaki założyła, wpasuje się w normy modowe, panujące w murach szkoły, jednak starała się tym nie przejmować.
- Jakoś to będzie – pomyślała schodząc na dół. W jadalni zastała całą rodzinę, wszyscy jedli śniadanie. Usiadła na wolnym miejscu, znajdującym się pomiędzy Alejo a jej matką i nałożyła sobie do miseczki płatków owsianych z owocami a następnie wszystko zalała gorącym mlekiem. Zbyt przejęta pierwszym dniem w szkole, nie zaszczyciła nikogo rozmową. Jadła w milczeniu, myśląc nad tym, co ją spotka w miejscu do którego miała niebawem udać się, wraz z swoim kuzynem.
- Alejandro możemy jechać, jeśli jesteś już gotowy – powiedziała, kiedy kuzyn wstawał od stołu. Alejo uśmiechnął się do dziewczyny, którą cały czas, obserwował bacznie, podczas ich posiłku. Uniósł kciuk ku górze i puścił jej oczko, najprawdopodobniej chcąc w ten sposób dodać Mari Cirstinie otuchy.
- Nie zjesz nic przed szkołą? – zapytała Fabiola. Kobieta również przyjrzała się siostrzenicy z uwagą, chcąc ocenić strój jaki wybrała na rozpoczęcie roku szkolnego i musiała przyznać że nie miałaby do czego się przyczepić. Wyglądało na to, że Maria Cristina, wiedziała jak się ubrać żeby dobrze wyglądać.
- Nie dziękuję – ukłoniła się grzecznie brunetka, podążając za Alejandro w stronę drzwi.
- Zawiezie nas, nasz kierowca jednym z samochodów rodziców – powiedział Alejo, kiedy wyszli przed domostwo. Na pojeździe czekało już na nich auto, do którego wsiedli i odjechali.
- Denerwujesz się? – zapytał blondyn, rozsiadając się wygodnie obok Mari Cristiny – nie masz czym, nikt nie będzie pamiętał, tego że się wczoraj upiłaś. Co więcej, powiem ci, że nikt nie będzie pamiętał przebiegu większości imprezy. Więc głowa do góry i daj na luz ok?
- Ok. – zgodziła się bez przekonania na co uniósł jej podbródek do góry i przyglądając się jej z uwagą poprosił aby się uśmiechnęła, na co dziewczyna wykrzywiła usta w podkówkę ale ten uśmiech nie dosięgał jej oczu, które nadal pozostały mocno poważne.
- Nie rozumiem, do prawdy nie rozumiem czym tak się przejmujesz – powiedział wzdychając młody Grando. – nie wiem ale z tego co pamiętam to chyba nie robiłaś wczoraj striptizu?
- Jasne że nie! – zaprzeczyła szybko robiąc zgorszoną a zarazem przerażoną minę na samą myśl o tym że mógł w ogóle coś takiego zasugerować.
- Na stole też nie tańczyłaś? – zadał spokojnie drugie, z tych absurdalnych w jej mniemaniu pytań.
- Nie! – wykrzyknęła kręcąc z determinacją głową jakby chcąc nadać mocy swojemu zaprzeczeniu. – Nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła.
- Tak myślałem – powiedział kładąc dłoń na jej ramieniu – wiec uwierz mi, nie musisz się bać, bo to że byłaś pijana to żaden wstyd. Wszyscy byliśmy bardziej lub mniej wstawieni, w końcu to była impreza Amandy, a one słyną z tego że alkohol leje się na nich strugami.

REZYDENCJA RODZINY CANO


- Camillo mogę zabrać się z tobą do szkoły? – zapytała Amanda wchodząc do pokoju kuzyna. Dziewczyna miała na sobie dobrze dopasowaną sukienkę w kolorze oberżyny oraz czarne szpilki. Usta pomalowała jak zwykle czerwoną szminką a oczy zostały podkreślone czarną kredką. Zatrzymała się nieopodal drzwi, przyglądając się kuzynowi, który wkładał koszulę w kolorze jej sukienki. Camillo celowo nie dopiął trzech górnych guzików koszuli, zostawiając tym sposobem na wierzchu fragment, jego umięśnionej klatki piersiowej, którą podkreślał gruby złoty łańcuch. Chłopak doskonale wiedział jak to działało na dziewczyny, które wprost nie mogły oderwać od niego oczu i bez niepotrzebnej skromności musiał przyznać, że właśnie to miał na celu. Dolną część garderoby stanowiły czarne jeansy, z paskiem z ozdobną klamrą. Pozostawało tylko wsunąć na palec szpanerski sygnet i spryskać się jego wodą toaletową – kolejnym wabikiem na naiwne panienki.
- Nie zabiorę cię z sobą – powiedział odwracając się w stronę dziewczyny i obrzucając ją uważnym spojrzeniem od stup do głów. Zagwizdał z uznaniem nad jej wyglądem – wiesz mam plany na dzisiejsze popołudnie i nie miała byś z kim wrócić kochanie.
- Nie mogę jechać swoim samochodem – powiedziała układając usta w dziubek.
- W takim razie musisz poprosić swojego chłopaka – podpowiedział Camillo, wzruszając ramionami – albo weź szofera.
- A czy te twoje plany mają na imię Maria Cristina – zapytała dziewczyna.
- Dokładnie tak Amando. – powiedział, nakładając na włosy pastę w celu stworzenia kontrolowanego nieładu na głowie. – Mam zamiar odwiedzić ją po szkole.
- Uważaj bo twój szwagier może mieć takie same plany i co mu wtedy powiesz? – ostrzegła dziewczyna, grożąc mu przy tym palcem.
- Oj nie ładnie – zacmokał w odpowiedzi na jej zaczepkę – chyba mnie nie doceniasz czy tylko zapominałaś że zawsze znajdę jakąś wymówkę, poza tym Santiago doskonale wie, że do świętych nie należę i nie trzymam jego siostry przy sobie na siłę a teraz pozwól że cię zostawię, nie wypada by przewodniczący spóźnił się na rozpoczęcie roku. – stwierdził podchodząc do Amandy i całując ją w czoło, po czym zgarnął z krzesła swoją szkolną skurzaną torbę i wyszedł z pokoju zostawiając w nim skołowaną kuzynkę.

ELITE MIAMI WAY SCHOOL


Belinda poprawiła swoją ołówkową spódnicę i przygładziła idealnie ułożone platynowe włosy, w które wsunęła czarną opaskę. Ostatni raz rzuciła okiem na swoje przemówienie i pewnym krokiem skierowała się w stronę budynku szkolnego. Tym razem przyjechała razem z Santiago, ale brat szybko ulotnił się zapewne szukając swoich koleżków szkolnych. Dziewczyna rozejrzała się po parkingu, szukając wzrokiem swojego chłopaka i odetchnęła z ulgom kiedy dostrzegła znajome granatowe BMW, parkujące na swoim miejscu parkingowym.
- Cieszę się że już jesteś – powiedziała podbiegając do chłopaka i uwieszając się jego szyi. Chłopak pocałował ją szybko w usta na powitani i wyswobodził się z uścisku swojej dziewczyny. Obrzucił ją przeciągłym spojrzeniem i uśmiechając się skinął głową. Jednego nie mógł zarzucić Belindzie, zawsze wyglądała perfekcyjnie ale czy można się było spodziewać czegoś innego po córce światowej sławy projektantki mody.
- Podoba ci się to co widzisz? – zapytała triumfalnie dostrzegając z jaką uwagą lustruje ją ukochany – oczywiście że ci się podoba w końcu jestem idealna – pomyślała szczerząc się do czekoladowookiego.
- Jakże mogło by być inaczej skarbie. – westchnął łapiąc ją za dłoń i odchodząc z dziewczyną w stronę budynku szkolnego.
- Twoja dziewczyna to chodząca perfekcja – stwierdziła blondynka przeglądając się w swoim lustereczku aby sprawdzić czy jej makijaż nie uległ zniszczeniu podczas witania się z Camillo.
- Jasne skarbie – szkoda tylko że masz tak przerośnięte ego. Pomyślał obrzucając uważnym wzrokiem nowicjuszki, w celu wyłowienia perełek które z ogromnym zapałem mógłby później złowić do swojej kolekcji. Jednak te perły postanowił zostawić sobie na później najpierw miał w planach zdobycie prawdziwego brylanty – Mari Cristiny. Już nie mógł się doczekać kiedy ją zobaczy, tego dnia. Wiedział że dziewczyna na pewno przyjechała do szkoły w towarzystwie swojego kuzyna i na pewno już czeka na apel w Sali lustrzanej gdzie zawsze odbywała się inauguracja rozpoczęcia roku szkolnego.

- Witam wszystkich w nowym roku szkolnym, mam nadzieję, że podczas przerwy wakacyjnej, wypoczęliście i wróciliście w te mury pełni sił i chęci do zdobywania wiedzy. Życzę każdemu aby ten rok był dla was pełen sukcesów, a teraz głos zabierze Belinda oraz Camillo. To do nich możecie zwrócić się z każdym trapiącym was problemem, a na pewno pomogą jako przewodniczący naszej szkoły – David ubrany w czarny elegancki garnitur, który dodawał mu jeszcze więcej powagi, oraz szarą koszulę, stał na środku podestu i przemawiał do swoich uczniów. Jego bystre oczy, zdawały się spoglądać na każdą osobę z osobna i na sali panowała pełna szacunku cisza. Biorąc pod uwagę, jakim człowiekiem, był David Moreno, nie trudno było go darzyć uznaniem oraz poważaniem.
- Witajcie moi drodzy koledzy i koleżanki – przemówił chłopak swoim ochrypłym głosem, który sprawiał że pod dziewczynami uginały się kolana. – witam również szanowne grono pedagogiczne – powiedział skłaniając się w stronę nauczycieli. – Czas wakacyjnych szaleństw się już skończył – jak dla kogo – więc czas wytężyć mózgi i brać się do ciężkiej pracy, aby zdobywać jak najwięcej dobrych ocen – oraz pięknych dziewczyn dopowiedział w myślach, uśmiechając się do wszystkich wylewnie. – mam nadzieję że ten rok zostanie ukoronowany świadectwami, które sprawią, że wasi rodzice będą z was dumni. – dopowiedział oddając mikrofon Belindzie, która wytoczyła swoje długie nudne przemówienie, którego chyba nikt nie słuchał.
- Dziękujemy za uwagę i prosimy o rozejście się do klas - powiedział Camillo, kiedy blondynka w końcu zakończyła swoją tyradę.
- Jak wypadłam kochanie? – zapytała Belinda, kiedy uczniowie rozeszli się już do klas.
- Doskonale – powiedział – szkoda tylko że tak przynudzałaś – dokończył w myślach, szukając wzrokiem pewnej czarnulki, któej nie potrafił dziwnym trafem, wyrzucić ze swojej głowy.
Kiedy tylko apel dobiegł końca, David udał się pośpiesznym krokiem do sekretariaty. Przy biurku siedziała drobna dziewczyna, z burzą rudych włosów. Zajęta była wklepywaniem jakichś danych do komputera. David stanął przy kontuarze, przez chwilę przyglądając się swojej pracownicy.
- Witam panie dyrektorze jak wakacje? – powiedziała odrywając się na chwilę od swojego zajęcia.
- Jak zawsze przemknęły zbyt szybko, bym mógł dobrze odpocząć – westchnął, opierając się o wysoką ladę.
- Jak się miewa Pana żona? – zapytała grzecznościowo Van, poprawiając swoje okulary.
- Całe dnie spędza w Fashion Moreno – wyznał – właśnie przygotowuje pokaz najnowszej kolekcji.
- Rozumiem proszę przekazać pozdrowienia ode mnie – powiedziała dziewczyna kiedy David zabrał swoją teczkę i skierował się w stronę drzwi, swojego gabinetu. – pytała o pana pani Gabriela, prosiła abym ją powiadomiła kiedy tylko pan się pojawi.
- Dobrze – powiedział naciskając klamkę dębowych brązowych drzwi – przekaż że czekam na nią w swoim gabinecie i proszę zrób mi kawę Vanesso, nie spałem zbyt dobrze tej nocy i coś musi postawić mnie na nogi. Kiedy tylko zamknęły się za nim drzwi dziewczyna ciężko westchnęła. Nie dziwiła się że szef nie może spać po nocach. Przy takiej zołzie jak Marcela, chyba każdy miałby problemy ze snem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13267
Przeczytał: 41 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:55:22 14-07-18    Temat postu:

Odświeżę sobie Twoje opowiadanie i postaram się wrócić tu wieczorem z mega komentarzem! Ty w międzyczasie twórz kontynuację
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13267
Przeczytał: 41 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:47:12 14-07-18    Temat postu:

Jak obiecałam tak jestem
Bardzo mi się podoba jak piszesz. Czepnę się tylko tego, że czasem opisy są dość długie i trochę tracę rachubę, ale to szczególik
Przerobiłam od początku twoją historię bo jak czegoś nie czytam na bieżąco to potem sporo zapominam...
Obsada nawet bardzo mi się podoba, zwłaszcza Fernando, Angie, Gaby czy Mauricio
Póki co po tych wszystkich akcjach zraziłam się do Amandy i Camilo i jak pomyślę, że Marcia Cristina będzie miała z nim coś wspólnego to aż mnie odrzuca. Para zdeprawowanych małolatów!
Bałam się, że rodzice ich przyłapią razem po imprezie, ale upiekło im się choć nie wiem czy nie wolałabym żeby jednak ich złapali na gorącym uczynku i pokazali szkołę!
Trochę zdziwiłam się, ze MC tak łatwo nawiązała kontakt z Santiagiem i zaufała mu na tyle że w pewnym sensie dała się upić Na razie on jest bliżej celu.
Podoba mi się ta jego pewność siebie i zuchwałość i jak na razie on dla mnie jest lepszym playboyem i takim przy tym uroczym niż właśnie Camilo.
Belinda na razie dla mnie bez wyrazu. Niby piękna, elegancka i stylowa, a jednak zakompleksiona skoro pyta ciągle Camilo czy mu się podobało itp?
Maria Cristina wydaje się bardzo sympatyczną i ciepłą osobą i mam nadzieję, że szkoła i nowi znajomi jej nie zmienią. Czekam też na pojawienie się jej przyjaciółki Danieli. Może ona byłaby dla przefajnego Alejo?
Najbardziej interesują mnie wątki miłosne: Marii Cristiny z ...?, jej matki z Davidem oraz właśnie Alejo. Szkoda go dla zepsutej Amandy
Czekam na kolejną dawkę i pozdrawiam gorąco w te deszczowe, senne dni
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:12:07 15-07-18    Temat postu:

Marzenko Dziękuję za tak wylewny i obszerny komentarz. Cieszę się, że podoba Ci się to co piszę. Co do Santiago i Alejo również ich uwielbiam. A co do przyjaciółki MC jednak będzie mieć na imię Miranda ale to tylko taka zmiana kosmetyczna imienia.
Zapraszam na kolejny rozdział

ROZDZIAŁ6

REZYDENCJA RODZINY GARCIA



Drzwi wejściowe trzasnęły głośno i po chwili w salonie pojawiła się Fabiola. Natalia, która stała przy szklanym stoliku, układając kompozycję z róż i frezji w kryształowym wazonie, obrzuciła szatynkę kątem oka. Siostra tym razem miała na sobie granatową sukienkę do połowy ud, a na nogi wsunęła czarne, wysokie muszkieterki.

– Naty, znalazłam dla ciebie posadę – zakomunikowała radośnie, podchodząc do siostry.

– O czym ty mówisz? – zaciekawiła się Natalia, szukając miejsce dla czerwonej róży w swoim bukiecie.

– Moja przyjaciółka poszukuje niani dla swoich dzieci – wyjaśniła Fabiola. – Pomyślałam, że ze swoimi umiejętnościami nadajesz się idealnie. Masz córkę, więc masz doświadczenie.

– Jeśli David niczego dla mnie nie znajdzie, to przyjmę twoją ofertę, Fabiolo – zgodziła się Natalia, kończąc swoje dzieło i odwracając się przodem do siostry.

– Mówisz o Davidzie Moreno!? – zapytała Fabiola, marszcząc czoło. – Ty chyba oszalałaś, przecież on jest żonaty, kobieto!

– Nie musisz mi przypominać, że ma żonę. – Nigdy nie zapomniała, co poczuła, kiedy David powiedział jej, że musi ożenić się z Marcelą, ponieważ spodziewała się jego dziecka. – Nie rozumiem twojego oburzenia, kochana, ja tylko poprosiłam go o pracę, nie zaoferowałam mu romansu.

– Żałosna jesteś, jeśli myślisz, że w tym przypadku wszystko skończy się jedynie na współpracy – oskarżyła siostrę szatynka. – Nie pozwolę ci zniszczyć mojej przyjaźni z Marcelą, zapamiętaj to sobie!

– Nie mam zamiaru niczego niszczyć – powiedziała spokojnie Natalia – ani rozbijać żadnego małżeństwa. To, co było między mną a Davidem, już dawno jest skończone.

– Czyżbyś zapomniała, jak bardzo Marcela cię nienawidzi?! – przypomniała siostrze.

– Oczywiście, że nie, pamiętam o tym doskonale. – Natalia roześmiała się gorzko. – Nie zapomina się kogoś takiego jak Marcela.

– Właśnie, więc dlaczego pakujesz się w kolejne kłopoty?

– Jakie kłopoty?

– Jeśli się dowie, że wróciłaś i flirtujesz z jej mężem, rozszarpie cię na strzępy – wyjaśniła, na co Natalia zaczęła śmiać się jeszcze głośniej. Zbyt wiele przeżyła już w swoim życiu, by teraz bać się jakiejś zazdrosnej wariatki.

– Zapewniam cię jeszcze raz, że nic złego nie planuję – oznajmiła, kiedy zdołała już opanować swój śmiech. – Jedyne, na czym mi zależy, to praca.

– O co się znowu sprzeczacie? – usłyszały głos Emilio, który zapewne wrócił po coś do domu ze swojego biura. Mężczyzna rozpiął jeden z guzików swojej czarnej marynarki i poprawił krawat, zatrzymując się przy lustrze w holu, po czym wszedł do salonu, gdzie zastał swoją żonę oraz szwagierkę jak zawsze w bojowych nastrojach.

– Czy wy potraficie się nie kłócić? – Rozłożył bezsilnie ręce, wchodząc do salonu. Przy jego boku w mig pojawiła się Fabiola, bogato gestykulując i mówiąc coś bardzo szybko. Natalia z kolei stanęła z założonymi rękoma przy oknie, obserwując poczynania zdenerwowanej siostry.

– Jak mam się z nią nie kłócić, kochanie, kiedy to taka straszna niewdzięcznica? – pożaliła się Fabiola. – Znalazłam jej pracę, a ta nie chce jej przyjąć.

– Co to za praca? – Podejrzliwość w głosie męża jeszcze bardziej rozwścieczyła kobietę, która w swoim mniemaniu nie chciała źle, a wyszło jak zwykle beznadziejnie.

– Isabella szuka niani dla swoich szkrabów i pomyślałam o Natalii – wyjaśniła kobieta – myślę, że ze swoim wykształceniem jest doskonałą kandydatką na to stanowisko. Ma doświadczenie i mogłaby ich nauczyć gry na instrumencie.

– Oszalałaś, przecież dzieci Isy to istne potwory – powiedział, spoglądając na żonę z niedowierzaniem, że mogło jej przyjść coś takiego do głowy – niech Natalia sama zadecyduje, gdzie będzie pracować.



ELITE MIAMI WAY SCHOOL


SZKOLNA ŁAZIENKA






Wchodząc do łazienki, poczuła, że ktoś na nią wpada. Spojrzała na dziewczynę, z którą się zderzyła.

– Witaj, jestem Miranda – przedstawiła się dziewczyna, wyciągając dłoń w stronę Marii Cristiny, która odwzajemniła ten gest.

– Maria Cristina – odpowiedziała brunetka, przyglądając się nowej koleżance z zaciekawieniem. – Nie widziałam cię na imprezie u Camillo i Amandy.

– Nic dziwnego. – Dziewczyna roześmiała się. – Nie bywam na ich imprezach.

– Dlaczego? – zdziwiła się Maria Cristina.

– Bo tam, gdzie Amanda i Camillo, nie może dziać się nic dobrego. – Wzruszyła ramionami.

– Wiesz, że jesteś już kolejną osobą, która mnie przed nimi ostrzega? – przyznała brunetka, poprawiając torbę na ramieniu. – Ale ten chłopak zrobił na mnie dobre wrażenie.

– Nie wątpię. – Śmiech Mirandy rozniósł się po łazience niczym dzwoneczki. – Camillo wie, jak czarować kobiety, nie próbował się czasem do ciebie dobierać?

– Nic z tych rzeczy – zaprzeczyła, kręcąc głową.

– To bez wątpienia spróbuje – stwierdziła dziewczyna, poprawiając przed lustrem swoje długie, czerwone włosy.

– Przecież on ma dziewczynę – przypomniała sobie Maria Cristina, przyglądając się koleżance, która spojrzała na nią z niedowierzaniem.

– Dziewczyno, na jakim świecie ty żyjesz? – zapytała, ciężko wzdychając. – Tak dla twojej wiadomości, Camillo Cano to chłopak, który żadnej nie przepuści.

– Wiesz, ja cały wieczór spędziłam w towarzystwie Santiago Moreno – wyznała z rozmarzeniem dziewczyna.

– Oj, widzę, że chłopaki z naszej szkolnej elity upatrzyli sobie ciebie. – Cmoknęła z uznaniem. – Uważaj na nich, bo to same kłopoty.



ELITE MIAMI WAY SCHOOL

SALA LEKCYJNA



– Ponieważ to wasz ostatni rok – rozpoczęła dość poważnym tonem Gabriela – proszę was o to, byście przyłożyli się do nauki, ponieważ na koniec roku czeka was poważny egzamin, który zaważy o dalszej części waszego życia. Mam jeszcze jedną prośbę. – Przyjrzała się wymownie elicie klasowej. – Unikajcie w tym roku wszelkich kłopotów.

– To będzie trudne – zacmokał Santiago.

– A to dlaczego? – zapytała, podchodząc do ławki chłopaka.

– Bo kłopoty to nasza specjalność – powiedział chłopak, bezczelnie patrząc jej w oczy.

– Wiesz, Moreno, ciebie oblałabym jako pierwszego, gdybym tylko miała pewność, że w ten sposób się czegoś nauczysz. – Westchnęła ciężko, pochylając się nad chłopakiem.

– Chętnie omówiłbym to z panią przy kolacji. – Puścił kobiecie oczko, zadziornie się przy tym szczerząc. – Szkoda tylko, że jestem już zajęty. Proponuję, by rozmówiła się pani na ten temat ze swoim szefem, wątpię jednak, by pozwolił na tak brutalne potraktowanie swojego syna.

– Wiesz, nie skorzystam z twojej propozycji – odcięła się kobieta, odrzucając swoje długie, kasztanowe włosy do tyłu – ostatecznie to twój ociec, a nie ja będę się z tobą męczyć do końca życia.

– Aj, jaka agresywna – zamruczał Santiago – może jednak spożytkujemy nadmiar pani energii na moim jachcie wieczorem?

– Mówiłeś, że jesteś zajęty – weszła w jego ton, chcąc utrzeć uczniowi nosa – a jednak nie skorzystam, nie umawiam się z chłopcami, zdecydowanie wolę mężczyzn.

Gabriela zostawiła blondyna, który na pewno znalazłby jeszcze z tysiąc niegrzecznych tekstów, aby zmarnować lekcję i zatrzymać kobietę przy swojej ławce. Podchodząc do biurka, spojrzała w stronę otwierających się drzwi. Przyglądając się z uwagą spóźnionym dziewczynom, otwierała dziennik.

– Miranda jak zwykle spóźniona – stwierdziła, odznaczając coś w dzienniku.

– Przepraszam, ale spotkałam nową koleżankę, która nie mogła odnaleźć klasy – wytłumaczyła się, wskazując dłonią na speszoną brunetkę.

– Kim jesteś? – zapytała nauczycielka, kiedy dziewczyny usiadły razem w ostatniej ławce.

– Maria Cristina Linares – przedstawiła się brunetka, podnosząc się z krzesła, na którym chwilę wcześniej usiadła. – Nowa uczennica, proszę pani.

– To ciebie polecił pan Emilio Grando? – Nauczycielka przywitała nową uczennicę miłym uśmiechem, po czym zwróciła się do klasy. – Mam nadzieję, że pomożecie koleżance w zadomowieniu się w nowej szkole.

– Myślę, że niektórzy już jej w tym pomogli. – Amanda roześmiała się, zwracając na siebie uwagę. – Prawda, drogi kuzynie?

– Jasne, z największą przyjemnością – powiedział chłopak, gromiąc kuzynkę swoim wzrokiem.

– Cisza! – Kobieta klasnęła w dłonie, kiedy w klasie na nowo zapanował harmider. – Wyjmujemy karteczki, przekonamy się, co zostało w waszych głowach po wakacjach. Gabriela Montero doskonale wiedziała, że aby utrzymać tą klasę w ryzach, nie mogła im pobłażać. Inaczej te dzieciaki całkiem weszłyby jej na głowę.

REZYDENCJA RODZINY GARCIA



Nieważne, co myślała sobie Marcela, odkąd wróciła Natalia, David nie mógł wyrzucić byłej ukochanej ze swoich myśli. Postanowił, że zrobi wszystko, by na nowo zbliżyć się do kobiety, bez której kiedyś nie wyobrażał sobie życia. To, że los postawił Natalię po raz drugi na jego drodze, nie mogło być przypadkiem, tylko szansą na to, by mężczyzna mógł zaznać choć odrobinę szczęścia w swym życiu. Postanowił, że nie zmarnuje takiej okazji.

Kiedy tylko zakończył swoje spotkanie z Gabrielą, która nie omieszkała wspomnieć o bezczelnym zachowaniu jego syna podczas lekcji, mężczyzna zarzucił swój płaszcz i pod pretekstem pracy w terenie wyszedł ze szkoły, aby pojechać do posiadłości Emilio i Fabioli. Miał nadzieję spotkać Natalię, tym większe było więc jego rozczarowanie, kiedy drzwi otworzyła szatynka.

– David, co za niespodzianka! – wykrzyknęła na widok mężczyzny. – Wejdź, proszę, czemu zawdzięczamy taką niespodziankę?

– Witaj, Fabiolo. – Ucałował kobietę w policzek, zastanawiając się, czy ta naprawdę tak ucieszyła się na jego widok, czy tylko udaje. – W zasadzie przychodzę do Natalii, jest może w domu?

– Marcela wie, że tutaj jesteś? – zapytała bezpośrednio szatynka, przyglądając się w skupieniu brunetowi. – Co u niej słychać?

– Przygotowuje nową kolekcję, więc jest niesamowicie zajęta – wyjaśnił, odbierając od Trynidad filiżankę z kawą.

– Pewnie brakuje ci jej towarzystwa? – drążyła temat.

– Przyzwyczaiłem się – powiedział, rozglądając się po pomieszczeniu z niecierpliwością. Chciał spotkać Natalię, a ugrzęzł z jej siostrą, w dodatku przyjaciółeczką swojej żony.

– Mówiłeś jej o tym, że się do nas wybierasz? – zapytała po raz drugi. Tak bardzo nie podobało się jej, że David chce zobaczyć się z Natalią, że postanowiła znaleźć pretekst, aby uniemożliwić im to spotkanie.

– Wspominałem jej coś o tym – odchrząknął – wybacz, ale czy mogłabyś zawołać Natalię? Muszę zaraz wracać do szkoły, a chciałbym jeszcze o czymś z nią porozmawiać.

– Służąca już po nią poszła. – Fabiola zgrabnie okłamała mężczyznę, posyłając mu fałszywy uśmiech.

Jednak mimo że Fabiola mocno modliła się o to, by Natalia się nie pojawiła w salonie, jej modlitwy nie zostały wysłuchane i z pokerową miną musiała patrzyć, jak siostra wchodzi do pomieszczenia. David natychmiast wstał, kiedy tylko zobaczył blondynkę i podszedł do niej, z czułością ją przytulając.

– Czekałem na ciebie – wyjaśnił, nie odrywając od niej wzroku, kiedy ta zajęła miejsce na sofie obok swojej siostry.

– Dziwne, bo nie wiedziałam, że tutaj jesteś. – Natalia wzruszyła ramionami.

– Trynidad po ciebie poszła – powiedziała Fabiola, bawiąc się kosmykiem swoich włosów.

– Nikogo nie spotkałam po drodze – zdziwiła się, przyglądając się uważnie siostrze. Domyślała się, że ta kłamie, jednak postanowiła to przemilczeć.

– Porozmawiam z nią – stwierdziła Fabiola, podrywając się z miejsca i kierując się w stronę wyjścia z salonu, przystanęła jednak, odwracając się w ich stronę. – Miło było cię zobaczyć, Davidzie, pozdrów Marcelę, a teraz zostawię was samych, żebyście mogli spokojnie porozmawiać.

Kiedy Fabiola opuściła salon, Natalia roześmiała się, zakrywając usta dłonią. David, który również domyślił się, że Fabiola gra nieczysto, parsknął tylko z kpiną.

– Założę się, że poszła zadzwonić do Marceli, aby ją poinformować, że tutaj jestem – stwierdził, przewracając oczyma.

– Zapewne – przyznała mu rację – powiedz mi, jednak co cię do mnie sprowadza?

– Mam dla ciebie pewną propozycję – wyjaśnił – wkrótce moja pracownica odchodzi na urlop wychowawczy i potrzebuję kogoś na jej miejsce, pomyślałem więc, że mogłabyś przyjąć tą ofertę.

– Doskonale – zgodziła się entuzjastycznie, na co powstrzymał ją gestem dłoni.

– Wiesz, muszę cię ostrzec, że to Elite Miami Way School. Uczy się tu bogata, rozwydrzona młodzież i czasami trudno jest ich okiełznać – wyznał – pomyślałem, że możemy omówić szczegóły przy kolacji, co ty na to?

– Wolałabym nie – powiedziała, energicznie wstając.

– Dlaczego? To jakiś problem? – zapytał, zupełnie jej nie rozumiejąc.

– Nie chciałabym, aby twoja żona wyciągnęła pochopne wnioski – powiedziała, krążąc po salonie.

– Marcela, to mój problem – powiedział, wstając i odkładając spodeczek z filiżanką na kawowy stolik.

– W takim razie zgoda – powiedziała po chwili namysłu – ale to spotkanie czysto biznesowe i nie wyobrażaj sobie zbyt wiele.

– Oczywiście. Będę po ciebie o dziewiętnastej – powiedział, szczerząc się do blondynki, a ona mogła przysiąc, że w jego oczach pojawiły się tak dobrze jej znajome iskierki, których przy ostatnim spotkaniu już nie dostrzegła.

– W takim razie będę czekać – odprowadziła go do drzwi. Kiedy za nimi zniknął, oparła się o nie i ciężko westchnęła.


Ostatnio zmieniony przez kaka21 dnia 12:31:16 17-07-18, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13267
Przeczytał: 41 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:31:31 15-07-18    Temat postu:

Hej! Widzę zmiany w stylistyce. Od razu lepiej się czyta aczkolwiek wiem, że to dodatkowa praca dla ciebie. Wchłonęłam szybko jak gąbka wodę.
Sebas (mąż Fabioli) to Emiliano czy Emili bo wydaje mi się, że początkowo zwracała się do niego Emiliano...ale może się mylę.
No i co do Mirandy...imię może być choć nastawiłam się już na Danielę ale całkowicie nastawiłam się na Brendę a ty mi teraz podmieniasz na Perroni, której nie cierpię
Jestem zaskoczona zachowaniem Davida. Widać, że nie będzie marnował czasu i pewnie zaraz podbije do Natalii. Szybki jest. Nie sądziłam, że aż tak. Santiago i jego wymiana zdań z Gabrielą genialne! To jak na razie mój numer 1 jeżeli chodzi o facetów. No i Amanda się nie pojawiła w tym odcinku, a jej absencja cóż nie może przejść niezauważona. Brakowało jej lubieżności i bezczelności

Saludos i do następnego razu!


Ostatnio zmieniony przez Marzenka20 dnia 22:32:17 15-07-18, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:45:03 15-07-18    Temat postu:

Witaj:)
Jeśli wolisz Ane Brendę to nie ma problemu, może być i ona. Równie dobrze pasuje mi do Levego;)
Mąż Fabioli ma na imię Emiliano ale w skrócie i zdrobnieniu mówią na niego Emilio.
David już zbyt dużo czasu zmarnował przy Marceli. Więc teraz na pewno będzie chciał odzyskać dawną ukochaną.
Santiago ma swój urok ale musiałam odróżnić jakoś jego charakterek od Camillo.
Amanda zapewne pojawi się w kolejnym;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13267
Przeczytał: 41 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:01:25 15-07-18    Temat postu:

Wow! Jesteś niesamowita, że zmieniłaś. Nie chcę ci się mieszać bo w sumie to twoja historia więc i obsada wedle twojego uznania, ale dzięki bo o wiele lepiej widzę w wyobraźni Levy'ego z Breco
Sorry, że się czepiam takich szczegółów jak np imiona, ale mam taką obsesję, że lubię jak wszystko się zgadza i jest porządek. Nie wpadłam na zdrobnienie od Emiliano
Wielkie dzięki!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:09:51 15-07-18    Temat postu:

W sumie to sama nie byłam pewna kogo obsadzić w tej roli wahałam się pomiędzy Dulce Marią, Aną Brendą ale właśnie Maite
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13267
Przeczytał: 41 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:33:01 15-07-18    Temat postu:

Jak dla mnie zdecydowanie Ana Brenda
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:33:55 15-07-18    Temat postu:

Więc proszę, masz Ane Brendę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Marzenka20
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Cze 2010
Posty: 13267
Przeczytał: 41 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warka i okolice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:56:09 15-07-18    Temat postu:

Mil gracias! A teraz czekam aż rozwiniesz wątek miłosny Alejo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kaka21
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 04 Kwi 2017
Posty: 80
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:09:09 16-07-18    Temat postu:

No to na to kochana trochę poczekasz jednak:)
Mam już jakiś zapas i w przeciągu kilku najbliższych, jeszcze nic się nie wydarzy;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin