Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Idol by Sunshine & Eillen - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 33, 34, 35  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:51:08 11-09-12    Temat postu:

Wiedziałam czułam pismo nosem, że Noah nie może być wcale taki zły, jakiego zgrywa. J.C. dobrze podsumował kumpla - zgrywa twardziela jak każdy facet ale okazało się, że jednak moje nadzieje nie zostały do końca pogrzebane. Noah okazał się wrażliwym człowiekiem, któremu zależy na innych ludziach i który nie może obojętnie przejść obok ludzkiej krzywdy, zwłaszcza dziecka Zaplusował u mnie i mam nadzieję, że nie straci i nie odwali jakiegoś głupiego numeru
W każdym razie czekam na kolejny odcinek w niecierpliwością i moje oczy chcą czytać więcej Noah i Ali - może jakieś sam na sam ?
Ale to tylko taka moja mała sugestia, czekać i tak będę cokolwiek byś tam nie wymyśliła
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:21:32 11-09-12    Temat postu:

Co do tych głupich numerów, to się okaże w praniu
A sam na sam.... już niebawem ^^
Dzięki, że zajrzałaś :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:50:39 15-09-12    Temat postu:



Z rozmysłem zjechał w boczną drogę, prowadzącą w zupełnie przeciwnym kierunku niż ta, którą mieli wrócić do domu. Nie chciał tam jechać, uśmiechać się do matki, znosić humorów Austina i udawać, że wszystko jest w porządku. Nie po rozmowie z Helen, która zupełnie go rozbiła.

– Kim ona dla ciebie jest? – spytała Helen, zanim jeszcze Noah zdążył zamknąć za sobą drzwi jej gabinetu.
– Alessia? – spytał, unosząc brwi pod samą linię włosów. – Wygrała konkurs, mieszka w moim domu a lada dzień będzie pracowała ze mną na planie filmowym…
– Nie o to pytam – przerwała mu stanowczo i spojrzała prosto w oczy. Noah pokornie spuścił głowę, po czym podszedł do okna i wsunąwszy dłonie w kieszenie spodni, spojrzał gdzieś w dal. – Nie skrzywdź jej. To dobra dziewczyna i widzę, że dzięki niej, ty też stajesz się lepszym człowiekiem.
– Chcesz mi powiedzieć, że sława mnie zepsuła? – spytał, spoglądając na nią przez ramię.
– Wiem, że gdyby nie ona, nie przyjechałbyś. Nie zaglądałeś tu od śmierci Seana, a kiedy odeszła Leighton przestałeś też dzwonić – stwierdziła z wyrzutem. – Co się zmieniło?
– Może po prostu w końcu się z tym uporałem? – odpowiedział pytaniem, siląc się na uśmiech.
– A ja myślę, że czujesz, że masz w niej oparcie i dlatego się zdecydowałeś.
– Jeszcze dziś prześlę na konto hospicjum pieniądze – zmienił szybko temat, jakby nie usłyszał ostatnich słów Helen.. – Jean obiecał przekazać całe honorarium z najbliższego koncertu w Nowym Jorku, a potem coś zorganizujemy. To miejsce zbyt wiele znaczy dla ciebie i dla tych wszystkich ludzi, żeby tak po prostu mogło przestać istnieć.
– Twoja wizyta też wiele dla nich znaczy. I dla mnie. Cieszę się, że znów tu jesteś.
Uśmiechnął się i podszedł do kobiety.
– Jak się czujesz? Wszystko w porządku? – spytał, przyglądając się jej z troską, a kiedy uśmiechnęła się niewyraźnie i uciekła przed jego spojrzeniem, przykucnął obok niej i chwycił jej dłonie w swoje. – Helen?
– Umieram, Noah.
– Co? – otworzył szeroko oczy i zmarszczył brwi, wpatrując się w jej zmęczoną życiem twarz.
– Jeśli się zgodzisz, jutro załatwię wszystkie formalności i zostaniesz jedynym właścicielem hospicjum. – Noah pokręcił przecząco głową, chciał protestować, ale nie był w stanie wykrztusić z siebie słowa. – Taka jest kolej rzeczy, każdego z nas to czeka. Ja już swoje przeżyłam.
– Nie mów tak – poprosił, przytulając jej dłonie do swojej twarzy.
– Będę spokojniejsza, wiedząc, że to wszystko, ci wszyscy ludzie tu nie zostaną sami. Jestem pewna, że świetnie sobie z tym poradzisz. Może nawet lepiej od mnie. – Uśmiechnęła się, wplatając palce w jego włosy. – Jesteś jedyną osobą, której mogę powierzyć Arkadię, nie obawiając się przy tym o jej przyszłość, ale zrozumiem, jeśli nie zechcesz się tym zajmować. Zastanów się i daj mi znać.
Noah skinął na zgodę i oparł czoło na jej kolanach, pozwalając by gładziła go po głowie jak wtedy, gdy był małym chłopcem. Nie potrafił spojrzeć jej w twarz. Nie chciał, by widziała łzy, które tak usilnie cisnęły mu się do oczu. Kochał ją jak rodzoną babkę i nie wyobrażał sobie, że mógłby ją stracić. Zbyt wiele ważnych dla niego osób już odeszło. Helen miała być następna, a on nie był na to gotowy.

Nabrał powietrza w płuca i kątem oka zerknął na wtuloną w oparcie fotela dziewczynę. Helen miała rację. Przy niej nie czuł się Noah McLeanem – gwiazdą, bożyszczem tłumów ani idolem nastolatek, ale Noah McLeanem tym, którym był zanim usłyszał o nim świat. Zapomniał już jak to jest być zwykłym człowiekiem, zachłysnął się sławą, popularnością i wielkim światem, a ona z premedytacją otwierała mu oczy na pewne sprawy. Miał przed sobą jeszcze długą drogę, by wyjść na prostą, ale przy niej czuł się, jakby rodził się na nowo i z każdym dniem był po prostu lepszym człowiekiem. Po raz pierwszy od dłuższego czasu znów zaczął myśleć nad tym, jak wykorzystać sławę i popularność, by zrobić coś pożytecznego dla świata.
Zatrzymał samochód i przez chwilę wpatrywał się w jej twarz. Wyglądała tak niepozornie, prawie jak anioł, ale miała twardy charakter, a już na pewno bardziej poukładane w głowie niż on.
Wyciągnął rękę, by dotknąć jej policzka, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. Zacisnął dłoń w pięść i pokręcił głową, uśmiechając się do siebie. Ta mała zaczynała wywracać jego świat do góry nogami i o ile jeszcze kilka dni temu czuł się w nim jak ryba w wodzie, o tyle teraz coraz częściej miał wrażenie, że zaczyna brakować mu tlenu, ale na brzegu stała ona, gotowa w każdej chwili wyciągnąć do niego pomocną dłoń. Choć nieco dziwnie się czuł z tą świadomością, to nie zamierzał z tym walczyć. Coraz bardziej podobał mu się świat widziany jej oczami.
– Noah? – mruknęła zaspana, przecierając twarz dłońmi. – Spałam?
Skinął głową i uśmiechnął się łobuzersko.
– W końcu miałem trochę spokoju – powiedział, a kiedy ich spojrzenia spotkały się, poczuł się tak, jakby ktoś potraktował go prądem. – Nie wiem czy to ja jestem takim nudziarzem, że prawie zawsze zasypiasz mi w samochodzie, czy to raczej z tobą jest coś nie tak.
– Ej, bo oberwiesz – upomniała go. – Gdzie my jesteśmy? – spytała po chwili, uświadomiwszy sobie, że świat za oknem samochodu nie wygląda ani trochę znajomo.
– W Big Bear – odpowiedział krótko. – Nie chciałem wracać do domu. Chciałem pobyć sam.
– To po co mnie tu przywiozłeś? Wrzucisz mnie do jeziora czy udusisz i poćwiartujesz moje zwłoki, a po powrocie powiesz, że jak byliśmy na spacerze, rozszarpał mnie niedźwiedź?
Noah roześmiał się w głos.
– Naprawdę myślisz, że byłbym zdolny do czegoś takiego? – Alessia wzruszyła ramionami. – Chodź, za chwilę zrobi się ciemno, a trzeba jeszcze napalić w kominku.
– Zostajemy tu na noc?
– Może nawet na kilka – powiedział, puszczając do niej oczko, po czym wysiadł z samochodu i wciągnął w płuca rześkie, górskie powietrze, wsuwając dłonie w kieszenie ciemnych jeansów.
– Pięknie tu – usłyszał za sobą, a na jego ustach wykwitł pełen satysfakcji uśmiech. Spojrzał przed siebie. Widoki naprawdę były piękne. Dom był tak usytuowany, że już stojąc na niewielkim podjeździe, przed oczami miało się [link widoczny dla zalogowanych] na jezioro i jego drugi brzeg, za którym rozciągały się górskie szczyty, w niektórych miejscach pokryte wciąż śniegiem.
Alessia szczelnie objęła się ramionami i przystanąwszy obok swojego idola, oparła się biodrami o maskę samochodu, wpatrując się w znikające za górskim pasmem słońce. Przymknęła oczy i wystawiła twarz w stronę nieba, dzięki czemu Noah przez krótką chwilę mógł bezkarnie gapić się na jej skąpaną w promieniach zachodzącego słońca twarz, na której malował się zachwyt i spokój, który szybko mu się udzielił.
– Przestań się na mnie gapić – mruknęła, nie otwierając oczu. – A jeśli mam coś na twarzy, to mi to po prostu powiedz.
Noah uniósł brwi zaskoczony, ale nic nie powiedział tylko uśmiechnął się do siebie. Stanął na wprost niej i powoli ściągnął swoją kurtkę, nie spuszczając wzroku z jej lekko rozchylonych ust, a kiedy otworzyła oczy, zirytowana tym, że zasłania jej słońce, bez słowa okrył ją swoją kurtką.
– Wieczory są tu chłodne, nie chciałbym żebyś się przeziębiła – usprawiedliwił się, gdy spojrzała na niego spod byka, kiedy naciągał kurtkę na jej ramiona.
– To trzeba było mnie uprzedzić, że jedziemy na wycieczkę, zabrałabym ze sobą parę rzeczy.
Noah uśmiechnął się i zaczepnie trącnął ramieniem w jej ramię.
– Nie bocz się już – powiedział, opierając się plecami o samochód. Wyciągnął z kieszeni spodni paczkę papierosów i już miał odpalić jednego, kiedy chwyciła go za rękę.
– Nie pal – poprosiła cicho. Przekrzywił głowę i spojrzał na nią tak, że czuła, jakby tymi swoimi krystalicznie błękitnymi ślepiami, zaglądał wprost do jej wnętrza. – To grzech zanieczyszczać takie piękne miejsca jakimś tytoniowym smrodem – wyjaśniła szybko, uciekając przed jego spojrzeniem.
Noah westchnął, obracając w palcach papierosa. W końcu schował z powrotem do pudełka i wrzucił na siedzenie samochodu.
– Dobra – powiedział, gdy wyciągnęła z kieszeni komórkę. – Ale coś za coś.
Spojrzała na niego zaciekawiona, a on uśmiechnął się bezczelnie i zabrał jej telefon.
– Weekend z dala od cywilizacji i świata zewnętrznego. Co ty na to?
– Powinniśmy zadzwonić do twojej matki i…
– Jestem już dużym chłopcem.
– Ale…
– Boisz się tu ze mną zostać? – spytał wprost.
– Po prostu nie chcę, żeby ktokolwiek się martwił i odchodził od zmysłów przez twoją lekkomyślność.
– Jean wie gdzie jesteśmy. Inni nie muszą.
– A czy to nie jest czasem jakaś część twojego planu pt. udawajmy parę?
– Daj spokój. Myślisz, że dałem cynk dziennikarzom i czają się tu w krzakach, żeby zrobić nam jakieś gorące zdjęcia?
– Nie musiałeś dawać im cynku. Mogli jechać za nami…
– Oglądasz za dużo seriali. A jeśli faktycznie ktoś tu za nami przyjechał – dodał, ponownie stając przed nią – to może powinniśmy dać mu trochę zarobić – dokończył i chwyciwszy za brzegi kurtki, delikatnie przyciągnął ją do siebie i pochylił się w jej stronę, odgarniając jej włosy za uszy. Alessia uśmiechnęła się lekko, wplotła palce w jego włosy i wspięła się na palce. Kiedy zachęcony jej zachowaniem przysunął się bliżej i oparł dłońmi o maskę samochodu po obu stronach jej bioder, a w jej nozdrza wdarł się zapach jego wody po goleniu, pożałowała swojego posunięcia, ale szybko wzięła się w garść.
– Myślę, że o wiele ciekawsze byłby zdjęcia, na których wymierzam ci policzek, albo cios poniżej pasa – szepnęła mu wprost do ucha.
Noah roześmiał się szczerze i odsunął o krok w tył.
– Dobra, rozumiem. Będę trzymał się na dystans i zachowywał jak na dżentelmena przystało. Panie przodem – dodał, wskazując w stronę małego, drewnianego domu.


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 20:20:06 15-09-12, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:09:56 15-09-12    Temat postu:

wiesz przerywasz w takim momencie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:18:10 15-09-12    Temat postu:

No w jakim? Przecież Noah obiecał się dobrze zachowywać, nie Zresztą nie mogę przecież całego weekendu opisać w jednym odcinku ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:04:27 15-09-12    Temat postu:

powiem szczerze że po nadrobieniu wszystkich odcinków nie wierzę w "przyzwoitość" Noaha. Ale tym lepiej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:06:52 15-09-12    Temat postu:

haha... no i co ja mam teraz powiedzieć? chyba najlepiej będzie jak się zabiorę za pisanie kolejnych odcinków póki mam wenę ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:15:04 15-09-12    Temat postu:

no to mi nie pozostaje nic innego jak zgryzać paznokcie z niecierpliwości...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:42:40 15-09-12    Temat postu:

Jestem i ja
Muszę powiedzieć, że wbrew wszystkiemu i temu co do tej pory wyczyniał Noah, wierzę że się w końcu ogarnie Wydawać by się mogło, że coś zaczyna rozumieć, że dzięki Ali zaczyna się zmieniać. Mam nadzieję, że dobrze się to wszystko skończy i nie okaże się kolejnym palantem. Chociaż śmiem domniemywać, że jakby się czegoś nie popsuło i gdyby nie zrobił jakiejś głupoty to dalsze pisanie nie miałoby sensu. Znając zresztą Ciebie to domyślam się, że coś już tam wymyśliłaś. Przecież nie może być tak sielankowo no nie?
Ale muszę też powiedzieć, jedną ważną rzecz. Cieszę się niezmiernie, i to nawet nie wiesz jak bardzo na ten weekend sam na sam Ali i Noah
Czekam oczywiście z niecierpliwością na kolejny odcinek i biorąc pod uwagę, że masz ostatnio wenę, jak wspomniałaś, że szybko się pojawi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:54:30 15-09-12    Temat postu:

No to ja się cieszę, że Ty się cieszysz i że ja ze swoją gromadką mam w tym swój udział Tylko, kurka, muszę Cię trochę zmartwić, bo na następny rozdział zaplanowałam Jeana... no ale zobaczę, może upchnę tam gdzieś jakąś małą scenkę idola i jego fanki ^^
A wena, owszem, jest, ale gorzej z wolnym czasem, więc rodziały będą raczej w weekendy.


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 22:55:06 15-09-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:30:33 16-09-12    Temat postu:

Nie dowierzam, ale chyba tego można było się spodziewać, że on powoli będzie się zmieniał pod jej wpływem, albo po prostu widzimy Noah, którym był kiedyś i tylko po prostu ukrywał w sobie tą "dobroć", udawał, że wszystko mu jest obojętne. Aby nikt nie dostał się do jego uczuć, bo jak kiedyś wspominał został skrzywdzony przez kobietę. I muszę Ci jednak powiedzieć, iż podoba mi się też taki Noah, to brakuje mi starego Noah. Jednak jak wspomniała Kenaya, również myślę, że zaraz czyms nas zaskoczysz, bo za dużo sielanki jak na Noah.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:15:57 16-09-12    Temat postu:

Jakby miało być cały czas tak słodko, to równie dobrze mógłby już być koniec, także wiecie... no
Cieszę się, że wciąż macie ochotę to czytać. Dzięki, że jesteście :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:28:09 16-09-12    Temat postu:

Nie, nie, nie zgadzamy się na koniec.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:29:53 16-09-12    Temat postu:

Koniec? To chyba jeszcze nie tak prędko
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:39:06 16-09-12    Temat postu:

To bardzo dobrze. Cieszymy się, że jeszcze nie rozstaniemy się z tym idolem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 13, 14, 15 ... 33, 34, 35  Następny
Strona 14 z 35

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin