Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Idol by Sunshine & Eillen - EPILOG
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 33, 34, 35  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:23:34 29-06-12    Temat postu:

Przeczytałam już dawno, ale jakoś nie mogłam się zebrać do napisania komentarza :p mam nadzieję, że mi to wybaczysz :p
Co do odcinka - to sama już nie wiem co mam myśleć o Noah. W sumie to do niego by pasowało, jakby się okazało, że faktycznie sam nakręcił i spowodował cały ten artykuł. W końcu założył się z kumplem. Z drugiej strony łudzę się jeszcze, że jednak nie jest aż tak przesiąknięty tym swoim gwiazdorzeniem.
A sama Ali? śmiałam się do ekranu kiedy czytałam jej teksty dziewczyna jest niesamowita i pora chyba, żeby nasz kochany Idol w końcu to zobaczył
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:19:47 30-06-12    Temat postu:

Madziu, Tobie wszystko wybaczę A teraz zapraszam na kolejny "odcinek" ;D



Noah siedział w pokoju urządzonym na domową bibliotekę za dębowym biurkiem. Odchylony wygodnie na oparcie skórzanego fotela, kartkował jakąś grubą książkę z wyraźnym zainteresowaniem przypatrując się poszczególnym stronom. Był tak pochłonięty lekturą, że w ogóle nie zauważył stojącej od kilku minut w progu Ali, która oparłszy się ramieniem o futrynę, wpatrywała się w niego jak zahipnotyzowana.
Noah, w czarnym t–shircie, na tle wielkiego okna, za którym rozciągał się piękny, zielony ogród jego matki, prezentował się nadzwyczajnie uroczo. Była w nim jakaś tajemnica, a bijący od niego spokój i chłód, w połączeniu z ostrymi rysami zasępionej twarzy, dopełniał całości, która na pierwszy rzut oka wydawała się wręcz idealna.
– Zgadzam się – powiedziała cicho. Noah zamknął książkę i uśmiechając się lekko, pochylił się w stronę biurka, by oprzeć się łokciami o jego blat.
– Co to za zmiana? – spytał, splatając dłonie i wsparłszy na nich brodę, wlepił w Alessię swoje świdrujące spojrzenie. Dziewczyna weszła do środka i zatrzymała się przed jego biurkiem.
– Zgadzam się, ale na moich warunkach – odparła hardo, nie zamierzając mu się z niczego tłumaczyć. Noah uśmiechnął się pod nosem i ponownie odchyliwszy się na oparcie fotela, spojrzał jej w oczy z zaciekawieniem.
– Słucham.
– Po pierwsze, żadnych obmacywanek, całowania i przytulania.
– To co to za udawanie? – oburzył się, ale gdy Alessia podniosła dłoń, dając mu znać, by pozwolił jej dokończyć, posłusznie zamilkł.
– Po drugie, zadbamy o twoje relacje z fanami. Będziesz dla nich milszy, chętnie będziesz rozdawał autografy i pozował do zdjęć. Odwiedzimy twój oficjalny fanklub, zorganizujemy jakieś spotkanie z fanami i zaczniemy odpisywać na ich listy i maile.
Noah przewrócił oczami i pokręcił głową z dezaprobatą. Coraz mniej mu się to podobało.
– Po trzecie, przestaniesz kłócić się z Austinem i swoją matką. Będziesz dla nich jak do rany przyłóż. Po czwarte, koniec z balangami i panienkami na jedną noc.
Gwiazdor wziął głęboki wdech i przymknął oczy, zastanawiając się w co najlepszego właśnie się wpakował.
– I po piąte, to ja żądzę w tym „związku” – zakończyła, robiąc przy ostatnim słowie palcami cudzysłów w powietrzu, po czym wsparła się dłońmi o blat biurka i pochyliła lekko w jego stronę, wpatrując się w niego wyczekująco.
– To już widać – bąknął niezadowolony, uświadamiając sobie, że po raz kolejny jej nie docenił. Była sprytniejsza niż myślał i miała głowę na karku.
– Albo się zgadzasz, albo zapomnij o tej rozmowie – powiedziała stanowczo, odgarniając za ucho jakiś zabłąkany kosmyk włosów, który właśnie opadł jej na twarz.
– A co ja z tego będę miał? – spytał, licząc, że uda mu się z nią negocjować.
– Po pierwsze, uwolnisz się od nachalnych fanek, po drugie i trzecie, poprawimy twój wizerunek, który dawno przestał być nienaganny i co więcej z dnia na dzień staje się coraz gorszy w oczach fanów i w mediach. Po czwarte, uszczęśliwimy twoją matkę, a po piąte… może będę dla ciebie miła – zakończyła, puszczając do niego oczko i uśmiechając się psotnie.
Noah westchnął ciężko, analizując na szybko jej propozycję. Wszystko, co mówiła wydawało się mieć sens, jednak nie w smak mu było porzucenie hulaszczego trybu życia.
– Więc? – ponagliła go.
Noah z wahaniem wyciągnął ponad biurkiem dłoń w jej stronę.
– Umowa stoi – wydukał w końcu, wstając, a gdy chwyciła jego dłoń, uśmiechnął się łobuzersko i przyciągnął ją lekko w swoją stronę. – Chociaż myślę, że powinniśmy ponegocjować w sprawie „obmacywanek, całowania i przytulania” – dodał, małpując jej ton głosu. Alessia zgromiła go spojrzeniem i natychmiast wyrwała dłoń z jego dłoni. Noah wzruszył ramionami i uśmiechnął się niewinnie – Musimy być wiarygodni jako para – powiedział na swoje usprawiedliwienie.
– Ale to nie znaczy, że musimy publicznie uprawiać seks – fuknęła wściekle – albo w jakikolwiek inny sposób obnosić się ze swoją „miłością” – dodała, krzyżując dłonie na piersiach. – Czy zwykli ludzie obmacują się publicznie w tak niesmaczny sposób, w jaki ty to robisz z tymi wszystkimi panienkami?
– Ja nie jestem zwykły…
– Owszem jesteś! To że masz trochę więcej pieniędzy niż inni i jesteś rozpoznawalny nie czyni cię wcale kimś niezwykłym. Jesteś takim samym śmiertelnikiem jak wszyscy. A to, że jesteś osobą publiczną powinno raczej skłaniać cię do tego, by chronić prywatność swoją i swoich bliskich a nie obnosić się ze wszystkimi swoimi uczuciami i zachowaniami i pozwalać się fotografować na każdym kroku, nawet w najbardziej intymnych sytuacjach, byle tylko zrobić szum wokół siebie.
Noah patrzył na nią zdumiony, nie mogąc wydobyć z siebie słowa. Była sporo od niego młodsza, a patrzyła na świat o wiele dojrzalej niż on kiedykolwiek. Opuścił pokornie głowę i wsunąwszy dłonie w kieszenie spodni, odwrócił się twarzą w stronę wielkiego tarasowego okna.
– Nie zawsze taki byłem – powiedział cicho. Sam nie wiedział czemu, ale nie chciał, by miała o nim tak kiepskie zdanie. Nigdy wcześniej nie zależało mu na niczyjej opinii i zupełnie nie przejmował się tym, co mówią, czy myślą o nim inni. – Wszystko zaczęło się zmieniać po śmierci Leighton. Nie podobał mi się jej związek z Austinem. Ona i matka zupełnie straciły dla niego głowę, a ja… może po prostu byłem zazdrosny? Nie umiałem się w tym wszystkim odnaleźć, a najważniejsze było robienie kariery. Kiedy znalazłem się na pierwszych stronach gazet, jeszcze bardziej zaczął mi przeszkadzać ich związek. No bo jak to wyglądało? Siostra znanego aktora zaręczona z jego gosposiem? Koń by się uśmiał… – urwał i nabrał powietrza w płuca. – Kiedyś zabrałem ją na jakąś wielką imprezę – podjął po chwili, nie zauważając nawet, że Alessia stała już tuż obok niego. – Jak zwykle zająłem się sobą, podrywaniem kobiet i włażeniem do d**y znanym producentom. Nawet nie zauważyłem, kiedy zniknęła mi z oczu. Potem okazało się, że jeden z tych producentów usiłował się do niej dobierać. Szukała mnie, a ja w tym czasie używałem sobie w toalecie z jakąś wyfiołkowaną lalunią… Zadzwoniła po Austina. Mieli wypadek…
Uciął i przymknąwszy oczy, zacisnął nerwowo szczęki, a po jego policzku spłynęła jedna samotna łza. Alessia zamrugała szybko powiekami i zupełnie nieświadomie chwyciła jego dłoń w swoją. Noah potarł nasadę nosa i nawet na nią nie patrząc kontynuował dalej:
– Wkrótce potem poznałem Violet. Pomogła mi się pozbierać po tym wszystkim. Kochałem ja, a ona mnie… Przynajmniej tak wtedy myślałem. Teraz wiem, że chciała się po prostu wypromować przy moim nazwisku. I udało jej się to – dodał, uśmiechając się gorzko. – Bez skrupułów wykorzytała mnie i moją pozycję, a ja postanowiłem więcej się nie zakochiwać. I to cała historia mojego życia – zakończył, siląc się na wesoły ton. Alessia westchnęła, a gdy odwrócił się przodem do niej, sięgnęła dłonią do jego policzka, by delikatnie zetrzeć z niego słoną kroplę. Na chwilę wtulił wtedy twarz w jej drobną dłoń, przymykając oczy, które znów zaczęły go piec, a potem chwycił ją w swoją i delikatnie musnął chłodnymi ustami. Niezwykle rzadko, jeśli w ogóle, pozwalał sobie na takie chwile słabości i mówił o swoich uczuciach, ale teraz, kiedy wyrzucił z siebie to wszystko poczuł niewysłowioną ulgę.
– Dziękuję – szepnął. – Dziękuję, że otworzyłaś mi oczy…
Alessia uśmiechnęła się lekko po czym przygarnęła go do siebie i przez chwilę stali tak objęci, jak najlepsi przyjaciele, wpierający się w trudnych chwilach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ninnare
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 08 Cze 2012
Posty: 28
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:45:51 01-07-12    Temat postu:

O, zaskoczylas mnie! Nie sadzilam, ze Ali zgodzi sie na ten ich udawany zwiazek. Milo, ze chce pomoc temu bubkowi Noah tez mnie zaskoczyl. Zawsze taki gruboskorny, a teraz nagle sie otworzyl. Jednak mam dziwne wrazenie, ze to tylko gra na uczuciach Ali, w koncu zaklad to zaklad. Moze go jednak zbyt ostro oceniam? Tak czy inaczej duzo weny zycze i czekam na dalszy odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:13:41 01-07-12    Temat postu:

Najpierw jak przeczytałam to pomyślałam, że może miałam rację co do Noah. Gra takiego aroganckiego i gruboskórnego cwaniaka dla którego liczy się tylko dobra zabawa i media. Jednak później coś mi zaczęło krążyć po głowie, że może to jego kolejny chwyt na Ali mający doprowadzić go do celu i jednocześnie do wygrania zakładu. Teraz sama nie wiem co mam myśleć. Gdyby okazało się, że jest aż tak zepsuty to chyba przestałabym go lubić. A gdyby faktycznie coś zaczął rozumieć to jeszcze byłaby dla niego jakaś szansa. Ciekawa jestem jak to się wszystko dalej potoczy, tym bardziej, że przyznam szczerze, nie wiem czego się spodziewać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:48:06 01-07-12    Temat postu:

Dzięki dziewczyny :*
Przyszłość tej dwójki coraz wyraźnie rysuje się w mojej wyobraźni, ale niczego nie zdradzę, bo jeszcze się po drodze rozmyślę i co wtedy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:52:19 01-07-12    Temat postu:

Nie wiem co lepsze, żebyś się rozmyśliła, czy żebyś została przy swoim pomyślę, bo nie mam pojęcia czego się można spodziewać i co takiego wymyśliłaś. Mimo wszystko mam nadzieję na happy end, a jak wyjdzie to się okaże
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:00:55 01-07-12    Temat postu:

haha... ja też nie wiem co lepsze, dlatego będzie lepiej, jak przemilcze to, co mi chodzi po głowie, wtedy, nawet jak nagle zmienię zdanie, to się nikt nie zorientuje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:14:46 30-08-12    Temat postu:

Wspaniały odcinek! Oczywiście, że uwielbiam Noaha, jako gbura, cwaniaka, bezczelnego cwaniaka, ale taka scena się tu przydała. Noah pokazał nam się z drugiej strony, że ma jednak uczucia. Po prostu ktos go wykorzystał i powiedział, że po raz drugi już tego sobie nie zrobi. Nie zauważył tylko, że on to samo robił innym panienkom. Chyba, że "wszystkie" tego chciały. No cóż, dobrze że jednak zrozumiał. Tylko niech on się nie zmienia tu, na jakiegoś wrażliwca. Noah, to Noah! Brakuje tu J.C. i jego humoru.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:49:20 30-08-12    Temat postu:

No właśnie i to jest kolejne opowiadanie, które powinno się w końcu skończyć
Chyba czas przyspieszyć akcję ^^
JC? Jak tylko zmobilizuję się do pisania, to całkiem sporo się będzie działo z jego udziałem ;D A Noah na pewno nie zmieni się, przynajmniej nie aż tak bardzo - o to możesz być spokojna ^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:58:25 01-09-12    Temat postu:



– Vince! – J.C., jak to miał w zwyczaju, wparował do mieszkania przyjaciela bez pukania. – Nie uwierzysz co wymyślił Noah!
– Przymknij się – mruknął zirytowany Vincent, wychodząc z łazienki w ciemnych bokserkach i jasnym, bawełnianym podkoszulku.
– O co ci chodzi? – Jean zrobił minę niewiniątka i sięgnął do lodówki po wodę mineralną.
– Właśnie o to – powiedział Vince i wyrwawszy mu z dłoni butelkę, zajął miejsce przy stole. J.C. uniósł wysoko brwi i splótł ręce na piersiach, przyjmując jedną z pokaźniej serii swoich olewackich póz. – Włazisz tu jak do siebie, robisz co chcesz i zakłócasz moje święte prawo do chwili ciszy. – Jean przewrócił oczami i uśmiechnął się półgębkiem, na chwilę pokornie opuszczając wzrok. – A gdybym nie był sam? – zagadnął Vincent.
– Myślisz, że dziwna mi goła baba? Albo facet? Albo kopulująca para, jakakolwiek? – zaczął wyliczać Jean. Hudson westchnął ciężko i upił łyk zimnej wody z butelki.
– Nie chodzi mi o to, co jest dziwne dla ciebie, ale o to, jak poczułyby się te dziewczyny, nie mówiąc już o mnie.
– Daj spokój, przecież nie raz już widziałem twoje gołe dupsko. Nie widziałem cię jeszcze w akcji, ale może czas to w końcu zmienić – zaśmiał się, a oczy błysnęły mu żywym ogniem. Vince, niewiele myśląc, rzucił w niego butelką. I gdyby rzucał prawą dłonią, zapewne doszłaby do celu, a tak, wystarczyło, że J.C. nieznacznie się uchylił, a butelka z hukiem uderzyła o ścianę za jego plecami. – Ej – mruknął.
– Masz zapędy gejowskie, czy to jakieś twoje zboczenie? – zakpił Vince. – A może to narodowa cecha wszystkich Francuzów? – J.C. wzruszył ramionami, starając się powstrzymać cisnący się na usta uśmiech i zgrywać obrażonego.
– Jean… – dobiegł do niego kobiecy głos, a on poczuł jak wszystkie jego mięśnie sztywnieją. Odwrócił się leniwie w bok, modląc się by to był wyłącznie wytwór jego wyobraźni. Ale nie był. W drzwiach, prowadzących do sypialni stała dziewczyna Vince’a, ubrana tylko w jego koszulę.
– Tatiana… – wyszeptał, siląc się na uśmiech. – Pogodziliście się? – spytał, przenosząc wzrok na przyjaciela.
– Chyba tak – odparł Vince, pytająco zerkając na dziewczynę. Ta uśmiechnęła się tylko i podeszła do niego.
– Wiesz, że wszystko zależy od ciebie – powiedziała, i stanąwszy za nim, nachyliła się, by go objąć. – Mam nadzieję, że w końcu zrozumiałeś, co w życiu jest ważne – szepnęła mu prosto do ucha, oddechem muskając policzek. Vince uśmiechnął się lekko, gładząc dłonią jej przedramiona, które szczelnie otoczyły jego szyję.
– Kocham panią, panno Hartley – mruknął uwodzicielskim półgłosem, odwracając głowę, by skraść jej całusa. – Bardziej niż wyścigi i adrenalinę – dodał. Tatiana zachichotała i mocniej przycisnęła policzek do jego policzka, niepewnie zerkając na, sprawiającego wrażenie nieco zdezorientowanego, Jeana.
– Możecie przestać się migdalić? – spytał, uśmiechając się blado. – Niedobrze się człowiekowi robi od tych czułości.
– A jeszcze przed chwilą chciałeś oglądać mnie w akcji – rzucił złośliwie Vince.
– Nie ciebie, a twoją partnerkę – odgryzł się Jean, mierząc Tatianę pożądliwym spojrzeniem. – Nie mam zapędów gejowskich – burknął, odwracając się w stronę lodówki. Otworzył drzwi i przez chwilę stał w bezruchu, jakby zastanawiał się, co z niej wyciągnąć.
– Idę się przebrać – usłyszał głos Vince’a, a kiedy ten wstał od stołu i zniknął w sypialni, zaklął pod nosem.
– Jean… – szepnęła Tatiana, kładąc dłoń na jego ramieniu.
– Zostaw… – fuknął ostrzej niż zamierzał, odtrącając jej dłoń. – Przepraszam – szepnął, spoglądając w jej czekoladowe oczy z rozmarzeniem,
– Między nami nic się nie wydarzyło – powiedziała cicho, ale bardzo stanowczo. – Nic – powtórzyła, by dosadnie dać mu do zrozumienia, że cokolwiek stało się tamtej nocy, nie ma dla niej żadnego znaczenia.
Jean westchnął i w czułym geście założył jej włosy za uszy, a w końcu cofnął się o krok, a jego twarz spochmurniała.
– Więc nie zamierzasz mu powiedzieć?
– Nie. A ty, skoro nie zrobiłeś tego do tej pory, też powinieneś milczeć. Co mu powiesz? Że chyba mnie przeleciałeś, bo chciałeś mnie pocieszyć? Przecież sami nie wiemy, co się wtedy stało.
Jean westchnął. Naprawdę urwał jej się film. Albo udawała przed nim i przed sobą, tak jak on przed nią.
– Masz rację – mruknął. – Muszę już iść – powiedział i wyminąwszy ją bez słowa opuścił mieszkanie swojego przyjaciela.


Alessia westchnęła ciężko, odrzucając na łóżko plik kopert ozdobionych serduszkami i wyznaniami miłości. Przetarła dłońmi twarz i spojrzała na swojego idola, który siedział rozwalony w fotelu, obserwując bez słowa jej zmagania z jego codzienną korespondencją.
– To wariatki – mruknęła Ali.
– Więc rozumiesz już dlaczego przestałem to czytać – powiedział Noah, uśmiechając się lekko. Alessia westchnęła i skinęła głową, niechętnie przyznając mu rację.
– To niemożliwe, że wszystkie są takie – mruknęła, z rezygnacją zerkając na koperty rozłożone na łóżku. – Muszą gdzieś w tym wszystkim być jakieś normalne listy.
Noah wstał z fotela i usiadł obok niej. Sam, po otwarciu trzech kopert, obejrzeniu wyjętych z nich, wyuzdanych zdjęć i przeczytaniu niemoralnych pozycji nadawczyń owych przesyłek, wyrzuciłby je już dawno, razem z całą resztą.
– Daj spokój – powiedział, chwytając jej dłoń, którą wyciągnęła, by sięgnąć po kolejny nieodpieczętowany jeszcze list. – Szkoda twojego czasu – dodał, spoglądając w jej oczy.
Alessia pokręciła przecząco głową.
– Jeśli jest w tej stercie choć jeden list wart uwagi, to znajdę go, a ty na niego odpiszesz – odparła stanowczo.
– Dlaczego to robisz? – spytał. – Dlaczego tak ci na tym zależy? – Alessia wzruszyła ramionami. – Też do mnie pisałaś – stwierdził po chwili, uśmiechając się lekko. – Pisałaś – dodał już bez wahania, gdy ukryła twarz za kurtyną długich, gęstych włosów. Wyszczerzył się jak dzieciak, który właśnie dostał wymarzony prezent i położywszy się na boku, wsparł głowę na dłoni, wpatrując się w jej zakłopotaną twarz. – No przyznaj to wreszcie.
– A nawet jeśli? – odparła wojowniczo. – I tak pewnie wyrzuciłeś go jak wszystkie, nie zadając sobie trudu, by przynajmniej zajrzeć do koperty.
– Co w niej było?
– To już bez znaczenia – mruknęła, wstając z łóżka.
– Możesz mi powiedzieć, przecież jestem twoim chłopakiem – powiedział rozbawiony, wpatrując się w nią roziskrzonym wzrokiem.
– Na niby!
Noah usiadł i wzruszył ramionami, robiąc minę niewiniątka. Alessia fuknęła coś pod nosem i miała już wychodzić, ale zatrzymała się w progu.
– Wiesz jaki jest twój największy problem? – spytała, chwytając się pod boki. – Mierzysz wszystkich tą samą miarą i nie dopuszczasz myśli, że ktoś może być po prostu normalny, zupełnie inny niż większość ludzi, z którymi masz do czynienia. Czasem mi ciebie żal – dokończyła i wyszła nie czekając na jego odpowiedź.
Noah zacisnął nerwowo szczęki. Zdążył już przywyknąć do tego, że ostatnie słowo zawsze należało do niej. Ale najgorsze było to, że za każdym razem miała rację, co boleśnie uświadamiało mu, jakim dupkiem stał się przez ostatnie lata, a może raczej za jakiego dupka mieli go inni. A przecież tak naprawdę wcale taki nie był.
Westchnął i sięgnął do szuflady w nocnej szafce. Wyciągnął z niej bladoróżową kopertę i zaczął czytać, choć przecież znał już każde słowo tego listu na pamięć, a kiedy skończył, odłożył go z powrotem do szuflady i zerknął na koperty rozrzucone na łóżku.
Chwycił jedną z nich.
Dla cierpiących najmniejsza radość jest szczęściem* – odczytał i wiedział już, że tego listu nie wyrzuci.
__________
*) Sokrates


Ostatnio zmieniony przez Eillen dnia 14:47:43 01-09-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ayleen
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 11 Mar 2009
Posty: 4673
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:35:11 01-09-12    Temat postu:

Po pierwsze:
Cytat:
Albo udawała przed nim i przed sobą, tak jak on przed nią.
Co to ma znaczyć? Że J.C. pamięta co się wydarzyło wtedy w nocy, czy jak? Pamięta, że spali, ale nie chce jej tego powiedzieć? Dlaczego? A może nie spali ze sobą? No, ale jeśli nie... to chyba inaczej by się zachowywał i jej to powiedział. Chyba, że coś jest na rzeczy, czego nie wyczaiłam. Jego w ogole ciężko zrozumieć, niekiedy. No, ale jest uroczy, zwłaszcza z jego humorem.

Jakby nie patrzeć, uwielbiam wiele facetów z Twoich opowiadań, ale to właśnie J.C. ma pierwsze miejsce jako ten żartowniś.

Po drugie: Zaintrygowała mnie końcówka drugiej sceny, a mianowicie listy! Jeden list, który trzymał w szufladzie, którego tekst zna na pamięć, czyżby od Alessi? Jakoś od razu to mi wpadło na myśl. A list którego przeczytał urywek? Czyżby też od niej? Czy źle myślę?

Edit: chociaż teraz przyszła mi na myśl jego siostra jeszcze. Ale chyba prędzej to list od Alessi? Poza tym, czy to wazny szczegół?


Ostatnio zmieniony przez Ayleen dnia 22:38:56 01-09-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kenaya
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 3011
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:45:10 02-09-12    Temat postu:

No i doczekałam się odcinka z czego oczywiście bardzo się cieszę. Tym bardziej, że pojawia się iskierka nadziei, którą niewątpliwie miałam co do Noah. Nie jest taki zły na jakiego chce uchodzić i to nadal sprawia, że ma u mnie plusa Mam nadzieję, że jednak w końcu się opamięta i choć po części przestanie być takim dupkiem
Zaskoczyła mnie część z listami. Czyżby faktycznie okazało się, że list, który trzyma w szafce i którego treść zna na pamięć, był od Ali? Może właśnie dlatego to ona wygrała konkurs, bo Idol chciał ją koniecznie poznać. Bo nie wierzył, że ktoś taki jak ona istnieje naprawdę, o czym niejednokrotnie i boleśnie się przekonał To takie moje małe spostrzeżenie, ale może się mylę...
A reszta? Hm.... w sumie nie wiem co mam myśleć. Zaintrygowało mnie to co pomyślał Jean. Kurcze, oni faktycznie się ze sobą przespali i on nie chce jej tego powiedzieć? Coś czuję, że jeśli coś między nimi naprawdę zaszło to właśnie teraz kiedy Tatiana wróciła do Vince, J.C nie wytrzyma i wyrzuci z siebie prawdę. Tym bardziej, że wydaje mi się, że nasz Francuz się zakochał w Tati, a ona jak na złość jest dziewczyną kumpla. Jeśli jest tak jak mi się wydaje, to nieźle się tu namiesza jeszcze, co mnie osobiście bardzo cieszy.
Czekam więc z niecierpliwością na kolejny odcinek i po cichu liczę na jakąś dłuższą scenkę z udziałem Noah i Ali
To tyle :* pozdrawiam!


Ostatnio zmieniony przez Kenaya dnia 0:48:17 02-09-12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:15:57 02-09-12    Temat postu:

Dzięki dziewczyny! Nie wiecie jak się cieszę, że jeszcze ktoś ma ochotę czytać to opowiadania, zwłaszcza, że czuję, że wróciła mi do niego wena ^^

Aniu - tak, J.C. pamięta wszystko, ale co z tym zrobi, to nie zdradzę

Madziu - będzie dłuższa scenka z idolem i jego fanką. No i będzie miała związek z listem, który Noah właśnie zaczął czytać ;D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:09:49 02-09-12    Temat postu:

Cieszę się że wena powróciła, bo ja właśnie skończyłam czytać. Naprawdę nie czytałam na tym forum opowiadania które by mnie tak rozbawiło . Ali jest niesamowita a te wszystkie jej odzywki do Noaha...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:38:11 09-09-12    Temat postu:



Noah milczał, uważnie obserwując drogę przed sobą. Tylko od czasu do czasu miarowo postukiwał palcami w kierownicę, w rytm płynącej cicho z głośników muzyki. Był skupiony, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie, ale Alessia czuła, że jest z nią tylko ciałem, a myślami błądzi gdzieś we własnym, pokręconym świecie.
– Dokąd jedziemy? – spytała cicho, przypatrując się jego profilowi. Nabrał powietrza w płuca, zacisnął mocniej dłonie na kierownicy i w końcu spojrzał na nią znad swoich ciemnych okularów.
– Zobaczysz – rzucił tajemniczo, ale w tonie jego głosu było coś, czego nigdy wcześniej nie słyszała. Nie uśmiechnął się też przy tym cwano, jak zwykle.
Uniosła podejrzliwie brwi i jeszcze przez chwilę patrzyła na niego, ale kiedy nie odezwał się już ani słowem, odwróciła głowę, by podziwiać malownicze widoki, rozciągające się od drogi, którą jechali, aż po horyzont.
Otworzyła schowek, w poszukiwaniu jakiejś płyty z muzyką, ale zamiast tego, wyciągnęła stamtąd podłużną kopertę.
Noah skręcił w boczną uliczkę i zwolnił. Strażnik siedzący na bramie, nawet ich nie zatrzymywał. Uśmiechnął się serdecznie, jakby byli tu stałymi gośćmi, więc Noah skinął mu tylko uprzejmie głową. Jechali jeszcze kilkanaście metrów wąską drogą wśród zielni, by w końcu zatrzymać się przed dość dużym jasnym budynkiem.
– Arkadia. Dla cierpiących najmniejsza radość jest szczęściem – odczytała napis na wielkim szyldzie nad drzwiami i przeniosła wzrok na kopertę, na której kilka sekund wcześniej przeczytała dokładnie to samo zdanie. Spojrzała na swojego idola z niemym pytaniem w oczach. Noah leniwie ściągnął ciemne okulary i odchylił głowę na zagłówek, wystawiając twarz w stronę słońca.
– Dawno tu nie byłem – powiedział w końcu. – Całe wieki… – Uśmiechnął się blado i spojrzał na Ali. – Właściwie to ostatni raz byliśmy tu z Leighton… – urwał i przeniósł wzrok na kopertę, którą trzymała Alessia. – Dziewczyna ma nowotwór złośliwy i teoretycznie żadnych szans na przeżycie. Lekarze dawali jej trzy miesiące, a minęło już pół roku. Postanowiła walczyć o swoje marzenia, a skoro spotkanie ze mną jest jednym z nich, to nie mogę jej odmówić – dodał, siląc się na beztroski ton. – Powinienem cię uprzedzić, że jedziemy do hospicjum, przepraszam. Jeśli chcesz, zostań w samochodzie – zakończył i już miał wysiadać, kiedy chwyciła go za rękę.
– Idę z tobą – powiedziała, wpatrując się w jego błękitne oczy, które patrzyły na nią zupełnie inaczej niż zwykle. Noah uśmiechnął się lekko i zacisnął palce na jej drobnej dłoni, a kiedy wysiadła i stanęła tuż obok niego, nonszalancko objął ją ramieniem.
– Witam, panie McLean. – Usłyszeli za plecami ciepły, kobiecy głos.
– Helen! – Ucieszył się Noah, obejmując kobietę serdecznie. Była niższa od niego, jej włosy były białe jak śnieg, ale mimo sędziwego wieku, wydawała się wciąż pełna życia. – Nic się nie zmieniłaś – powiedział poważnie i odsunąwszy ją od siebie nieznacznie, uważnie zlustrował wzrokiem jej wątłą sylwetkę.
– Nie kłam! – oburzyła się kobieta, uderzając go otwartą dłonią w ramię. – Mam coraz więcej zmarszczek i coraz mniej siły.
– Ale ciągle jesteś tak samo wojownicza i pełna wiary w lepsze jutro – powiedział, obejmując ją ramieniem. – Pozwól, że ci kogoś przedstawię – dodał, wskazując na Alessię. – To moja…
– Alessia D’Angelo – przedstawiła się, wyciągając dłoń na przywitanie.
– Alessia, więc to tobą Esthera jest tak bardzo zachwycona – powiedziała kobieta, uśmiechając się ciepło. Dziewczyna wzruszyła ramionami i odwzajemniła uśmiech.
– Helen jest przyjaciółką rodziny i dyrektorką hospicjum – wyjaśnił Noah. – Poświęciła temu ośrodkowi i chorym całe życie.
– To już nie potrwa długo – mruknęła kobieta, a jej twarz spochmurniała. – Brakuje nam pieniędzy na podstawowe rzeczy. Z dnia na dzień jest coraz gorzej, a sponsorzy wycofują się jeden po drugim. Obawiam się, że niedługo będziemy musieli zamknąć hospicjum.
– Wykluczone! – zaprotestował Noah. – Obiecaliśmy Seanowi…
– Mój drogi… – szepnęła, sięgając dłonią do jego policzka. – Nie zawsze w życiu wszystko zależy od nas.
– Nie poznaję cię. Jeśli nawet ty się poddajesz, to znaczy, że świat stanął na głowie.
Helen uśmiechnęła się blado i spojrzała w oczy stojącego przed nią mężczyzny, które tak bardzo przypominały jej ukochanego wnuka, Seana.
– Nawet, gdybyś oddał mi całą swoją gażę, czego broń boże absolutnie od ciebie nie wymagam, to i tak by nie wystarczyło – westchnęła, odwracając się przodem do wejścia i z rozrzewnieniem spojrzała na budynek, w który tchnęła życie, dając nadzieję innym i umożliwiając im godne przeżycie dni, które im pozostały. – Jest wiele czynników, na które nie mamy żadnego wypływu.
Noah podszedł do niej i zamknął ją w swoich ramionach.
– Zobacz. – Wskazał palcem na czarną furgonetkę, która właśnie zatrzymała się przy bramie i wyszczerzył się od ucha do ucha. – Pamiętasz co zawsze mówiłaś? Najważniejsze to mieć wokół siebie przyjaciół, ludzi, dla których życie innych jest równie ważne jak ich własne.

* * *

– Ty na pewno jesteś Cloe – powiedział Noah, wchodząc do małego pokoju, który zajmowała 14–letnia dziewczyna. – Dostałem twój list – dodał, przysiadając na brzegu łóżka i uśmiechając się ciepło. – No i jestem.
Dziewczyna przetarła oczy zdumiona, nie wierząc własnym zmysłom.
– To niemożliwe – wyszeptała, podnosząc się do pozycji siedzącej i poprawiając kwiecistą chustę na głowie. – Ja śnię…
Noah pokręcił przecząco głową i uśmiechnął się łobuzerko.
– Zapewniam, że nie. Możesz nawet mnie uszczypnąć – dodał, nadstawiając ramię. – No, śmiało.
Dziewczyna zamiast tego, zarzuciła mu ręce na szyję i wtuliła twarz w jego koszulę, jakby był jej dawno niewidzianym krewnym. Jej wątła sylwetka z łatwością wtopiła się w jego silne ramiona. Jej oczy ciągle tętniły życiem i były pełne nadziei, a twarz, mimo zniszczenia bólem i ciągłą walką, była wciąż niezwykle pogodna. Alessia patrzyła na tę scenę ze ściśniętym gardłem, a kiedy Noah zerknął na nią kątem oka, czule gładząc plecy dziewczyny, odwróciła się i ruszyła w stronę J.C., który taszczył ze sobą kolejny już karton wypełniony pluszakami i całą masą innych gadżetów, których zadaniem było choć na krótką chwilę rozjaśnić szarość życia najmłodszym podopiecznym hospicjum.
– Nie podejrzewałam go o takie pokłady uczuć – powiedziała, pomagając Jeanowi ustawić karton na małym stoliku.
– Och, cherie, on po prostu lubi zgrywać twardziela, jak każdy facet, ale to nie znaczy, że taki jest naprawdę.
– Więc po co to wszystko? – spytała, a Jean nonszalancko oparł się ramieniem o ścianę i wlepił w nią swoje spojrzenie.
– Może przez was – powiedział, dźgnąwszy Alessię palcem w ramię. – Przecież lubicie niegrzecznych chłopców, prawda? – zagadnął, uśmiechając się od ucha do ucha. – Tylko nie zaprzeczaj. – Pogroził jej palcem, a ona przewróciła oczami i westchnęła ciężko.
– To jakiś cholerny stereotyp, który chyba wymyślili sami faceci, żeby usprawiedliwić swoje wybryki – mruknęła, sięgając po wielkiego misia, trzymającego w łapkach czerwone serce z wyszytym na nim imieniem Cloe. – Chodź – powiedziała wciskając niedźwiedzia Jeanowi. – Nie wypada, żeby dziewczyna dziewczynie dawała takie prezenty. Zresztą, to ty tu jesteś gwiazdą, nie?
J.C. mrugnął do niej i wyszczerzył się jak przedszkolak, który właśnie został pochwalony na forum całej grupy. Alessia uśmiechnęła się, a kiedy Noah i J.C. zaczęli się przekomarzać jak dzieci, pokręciła głową z niedowierzeniem i sama weszła do środka.
– Ty wygrałaś konkurs, prawda? – zagadnęła dziewczyna. Ali skinęła twierdząco głową.
– Alessia.
– Cloe – odparła dziewczyna, uśmiechając się sympatycznie. – Zawsze jest taki czarujący?
– Nie. Tylko wtedy, jak czegoś chce – odpowiedziała Ali, uśmiechając się psotnie. Noah zgromił ją spojrzeniem, a dziewczyna zachichotała cicho, tuląc się do misia. – To twoje prace? – spytała, przyglądając się rysunkom wiszącym na ścianach, a przedstawiającym ich idola w różnych scenach z filmów z jego udziałem. Cloe skinęła głową twierdząco.
– Każdy ma inny talent – powiedziała, wzruszając ramionami. – Może kiedyś będzie konkurs plastyczny i wtedy wygram.
Alessia uśmiechnęła się i zerknęła na idola akurat w momencie kiedy i on spojrzał na nią.
– Na nas chyba już czas – wtrącił J.C. – Mamy do obskoczenia jeszcze dwa piętra, a czasu coraz mniej.
Noah westchnął i przeniósł wzrok na dziewczynę.
– Jean ma rację – mruknął pod nosem, jakby wcale nie miał ochoty stąd wychodzić.
– Dziękuję – powiedziała Cloe. – To był najwspanialszy dzień w moim życiu.
– Nie żegnaj się z nami. Jeszcze tu wrócimy – powiedziała Ali. Dziewczyna skinęła głową i uśmiechnęła się.
– Zrobicie dla mnie coś jeszcze zanim pójdziecie?
– Wszystko – zgodził się od razu Jean.
– Zdawało mi się, czy ci się spieszyło? – zagadnął rozbawiony Noah. J.C. wzruszył ramionami.
– Zrobię wam zdjęcie, bo inaczej nikt mi nie uwierzy – powiedziała Cloe, sięgając do szuflady w szafce obok łóżka, po mały aparat. – Tylko ustawcie się jakoś fajnie, o tam – wskazała dłonią fotel w rogu pokoju. – Noah, usiądź. Jean, stań z tyłu, oprzyj się o oparcie, a Ali…
– Co robisz?! – fuknęła Alessia, kiedy Noah pociągnął ją tak, że wylądowała na jego kolanach.
– Ustawiam cię fajnie do zdjęcia – powiedział z łobuzerskim błyskiem w oku.
– Właśnie – przyklasnęła Cloe. – Idealnie!
– Dziękuję – szepnął Noah wprost do ucha Ali, akurat gdy błysnął flesz aparatu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14 ... 33, 34, 35  Następny
Strona 13 z 35

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin