Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Meksykańskie laleczki
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
olcia07111
Detonator
Detonator


Dołączył: 27 Sie 2009
Posty: 460
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:02:49 17-02-10    Temat postu:

Rozdział 13

I nadszedł ten jakże dla nich wyjątkowy dzień, dla mnie najgorszy z wszystkich tych lat tortur... Pamiętam to jak dziś.. niby uroczysta kolacja..tylko ja i Madame, bałam się wtedy myśli ze chce mnie wybrać co oznaczało śmierć pozostałych.. jednak nie to było jej celem.. po chwili w mojej głowie wszystko zaczęło się mieszać a przed oczami nastąpiła mgła.. Usłyszałam jej słowa gdy przypinała mnie kajdankami do stołu „Pamiętaj twoje ciało nie należy do ciebie” a potem tego obrzydliwego faceta który położył się mnie , i zaczął robić swoje.. nie mogłam się wyrwać , jedynie łzy spokojnie spływały po moich policzkach .. modliłam się w duchu by nie chciał więcej ale jak zawsze los był wobec mnie okrutny..”. … Maite

Jechała w myśli wszystko jeszcze raz testując, była pewna tego co ma zrobić pierwszy raz aż tak bardzo. Wyjęła telefon z kieszeni druga ręką nadal prowadząc rozpędzony samochód. Derrick leżał na tylnym siedzeniu nie wykonując żadnych ruchów , był zdezorientowany i za nic nie mógł tego zrozumieć. Zadawał sobie pytania czemu go porwano i jak zamieszana w to jest Maite, czemu udawała ze go nie zna i ma go zabić.? Nie słyszał o czym rozmawiała przez telefon ale gdy tylko się rozłączyła gwałtownie zahamowała zatrzymując się na jakimś moście. Pospiesznie wyszła wyjmując go z samochodu i ..rozwiązując.
-czas na plan B, nasz ostatni więc słuchaj mnie pilnie i nie popełnij błędu jaki ja popełniłam narażając cię..- mówiła szybko rozwiązując mu ręce i szukając czegoś z torebce.
-Jaki plan i jaki błąd.. wyjaśnij mi wszystko bo nic nie rozumiem- powiedział a raczej krzyknął gdyż ta nie reagowała na niego.
-wyjaśnię ci kiedyś indziej gdy będziesz bezpieczny, i nie będziesz wąchał kwiatków 3 metry pod ziemia, więc słuchaj i rob co karze jeśli chcesz jeszcze pożyć jasne??- spytała groźnie, z takim właśnie zamiarem, nie mogla się tu rozczulać, musiała być stanowcza by jej uwierzył i zrobił wszystko jak karze. W pewnym momencie wyjęła wreszcie rękę z torebki z racą która po chwili wystrzeliła w niebo, nosiła ja przy sobie odkąd poznała bliskiego jej przyjaciela.. .
-jeśli przed kimś uciekamy to był kiepski pomysł by nas nie zauważyli- zażartował spoglądając na jarzącą się na niebie czerwona smugę.
-nie uciekamy.. tylko czekamy- poprawiła go chociaż wiedziała ze ten nie będzie wiedział o co jej chodzi. Podeszła więc do bagażnika i wyjęła łopatę.
-W tym czasie ty wykop tutaj dołek- wyjaśniła podając mu łopatę.
-po co?
-Kazali mi cie zabić, musi wyglądać tak jakby to zrobiła- wyjaśniła wyglądając na drogę nagle jej oczy dostrzegły dwa zbliżające się światła. Był to samochód osoby na która czekała. Z pojazdu wyszedł mężczyzna w średnim wieku.
-i znowu mnie wynajęłaś?- zapytał z chytrym uśmiechem na co kiwnęła twierdząco głową- mam wszystko o co prosiłaś.. papiery.. ubrania.. sztuczne wąsy i ..trupa z kostnicy.- wyjaśnił wskazując na samochód.
-Trupa?? Po co ci do cholery trup?- w rozmowę wtrącił się Derrick podchodząc do nich i łapiąc się za głowę.
-Ok.. to jest Jastrząb .. mój przyjaciel zawsze mi pomaga ..Pracuje w domie pogrzebowym. Przywiózł mi papiery jednego z nowych nieboszczyków który wygląda mniej więcej jak ty.. wystarczy doczepić ci wąsy i przebrać. Na jego dowodzie spokojnie przejdziesz jeszcze granice dopiero potem złapią się ze osoba za która się podajesz nie żyje ale już będzie za późno.. Ja za to zakopie ciało na wszelki wypadek gdyby Madame chciała sprawdzić czy cie załatwiłam.. zapewne prawdy dowie się gdy będzie już daleko, czyli za późno.- wyjaśniła szybko i na skróty.
-ooooooookej.. niech będzie, ale co z tobą?? jeśli dobrze zrozumiałem i rozumiem to gdy odkryją prawdę to wtedy... oni ciebie..- zaczął lecz mu przerwała.
-nie myśl teraz o mnie, to wszystko dzieje się przeze mnie więc pomyśl o sobie i uciekaj ..proszę.- szepnęła
-zrobię to ale.. ucieknij ze mną.
-jak to zrobię to wtedy ci nie odpuszcza i będą nas ścigać.- wyjaśniła odsuwając się od niego.
-Mai bez ciebie się nie ruszę więc jak??
Dulce i Ucker siedzieli naprzeciwko siebie co rusz zadając sobie jakieś pytania , to była taka gra dzięki której dowiadywali się wiece o sobie nawzajem. Wszystko było w jak najlepszym porządku dopóki Chris nie wkroczył na temat który jak na razie omijał szerokim lukiem.
-Kim jest Madame?- zapytał wyczekując z niecierpliwością jej reakcji.
-kobieta..- odpowiedziała całkowicie poważnie.
-wiesz ze nie o to mi chodzi.. - zaczął..
-Wiem ale nie powiem ci nic więcej jasne??- uniosła głos chcąc wstać.
-Poczekaj- pociągnął ja za rękę tak ze zachwiała się i wylądowała prost na nim. Gdy zaczęła się szarpać by wstać obrócił się tak ze znalazła się pod nim. Przysunął swoja twarz do jej, po czym delikatnie musnął jej usta swoimi . Delikatny pocałunek po chwili zamienił się w pełen pasji i namiętności pojedynek ich języków. Jego ręce zapuściły się dalej niż jej włosy, bezbłędnie wędrując ku suwakowi od jej bluzy. Gdy jego ręka wjechała pod jej kusa bluzkę dotykając jej gładkiego brzucha nagle oderwała swoje usta od jego.
-wiesz ze jak to zrobimy to będę musiała cie zabić?- zapytała retorycznie. W pierwszym momencie nic sobie z tego nie zrobił i dalej ja całował w szyje i schodząc niżej, jednak gdy chciał pozbyć się wreszcie jej bluzki nagle coś go tknęło.
-Część dalsza nastąpi gdy już pozbędziemy się Madame.
Anahi szła w reku niosąc siatkę z zakupami, uśmiechała się pod nosem myśląc co powie Poncho gdy zobaczy co kupiła. Na początku był plan ze to on ma iść po zakupy ale gdy tylko wszedł na chwile do sypialni zamknęła go w niej i sama wyszła do sklepu. Teraz wracała szczęśliwa ze chociaż ten wieczór spędziła bez kontroli Madame.. być może zbyt wcześnie się cieszyła
Gdy wjeżdżała winda na gore czuła dziwny niepokój w sercu. Gdy doszła do drzwi zobaczyła ze te są otwarte a ze środka dochodzą odgłosy jakiś ludzi, bez zastanowienia wbiegła a to co ujrzała i usłyszała sprawiło ze z jej rak wypadły siatki. Po pomieszczeniu równocześnie z dźwiękiem tłuczącej się butli od szampana rozległ się dziwek.. strzału. Strzału który był spowodowany kula która trafiła w ciało pobitego Poncha. Leżał na ziemi patrząc przerażonym wzrokiem na Any, jakbym chciał powiedzieć „Uciekaj”. A gdy jego powieki zamknęły się w jej ciało wstąpiło coś co poczuła tylko raz i co miała ochotę zapomnieć do końca życia. Nie umiała nad sobą kontrolować rzuciła się na jednego z napastników wyrywając mu bron i strzelając na oślep , jednak bezbłędnie ich trafiając. Gdy to zrobiła nagle przebudziła się z tego amoku, podbiegając do ukochanego. Chwyciła jego twarz swoimi rękoma sprawdzając czy żyje.
-Proszę nie opuszczaj mnie i ty...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aishwarya
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 16454
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: München
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:01:41 17-02-10    Temat postu:

Z odcinka na odcinek ta tela jest coraz bardziej wciagajaca.
Oooo ciekawe co Majka postanowi... niech ucieka od tej wiedzmy...
eh brak mi dzisiaj slow na komentarz.
czekam na szybkiego newa;d
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:45:39 20-02-10    Temat postu:

Oby Udało się May i Derikowi ...
Dul i Ucker .... cudnie miedzy :*
oby nie musiała go zabić ....
Anahi i Poncho on nie może umrzeć
czekam na new ! pisz szybko ! :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Szeherezada
Generał


Dołączył: 12 Kwi 2008
Posty: 8888
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z miejsca, którego nikt nie zna...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:44:14 25-02-10    Temat postu:

Christopher znalaz Dul i zabrał do siebie a nie na komisariat, wiedzialam ze tego nie zrobi kocha ja i najpierw chce zrozumiec to co sie dzieje. No ładnie wycelowała w niego w życiu nie bedzie miała odwagi strzelić bo jak miała by zyc z myslą ze zabiła ukochanego. Chce zeby wyjechał, zeby był bezpieczny nawet zdaleko odniej zdaje sobie sprawe jakie niebezpieczeństwo mu grozi. Obietnica za obietnice, on bedzie ostrożny a ona postara sie wiecej nikogo nie zabić dziwnie to brzmi. Skoro cisza im doskwiera to niech zajmą się ciekawszymi rzeczami do robienia. Nie mieli grac w 20 pytań a zając sie sobą, i dobrze ze sie potkneła bo zrobiło sie ciekawie, nawet bardzo. Pytanie brzmi czy dokończą to co zaczeli???

Poncho się oświadczył wow szybki jest. Anahi bardzo go kocha i ma dylemat bo wie ze nie mogą być razem, ale jesli odejdzie to on zginie. Biedna Any kocha a nie moze byc szczęsliwa, martwi sie o swoja przyszłość z ukochanym w końcu zgodziła się za niego wyjść. Any po powrocie do domu przezyła szok jej ukochany został pstrzelony, tylko nie waz sie go zabijac, bo to sie nie może tak skończyć.

Maite dostała telefon od madam a to nie wróży nic dobrego zdaje sobie sprawe ze własnie podpisała wyrok na swojego ukochanego. Maite przeraziła sie widząc Derrica w rekach tej jędzy, udało sie jej ja oszukać i dzieki temu uratuje go. Co nie zmienia faktu za jędza nie jest az taka głupia i łatwo to nie będzie. Troche spokojnie Derrick przyjął to co mu oświadczyła May, inteligentnie wymigiwała sie i mówiła tylko to co jest wazne. Jastrząb przywiuzł trupa z kostnicy, niezły plan przynajmniej tymczasowo. Derrick nigdzie nie ruszy sie bez May ciekawe czy zgodzi się z nim uciec???

Czekam na kolejny odcinek obyś szybko wstawiła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aishwarya
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 16454
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: München
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:49:09 01-03-10    Temat postu:

Kiedy jakis news?!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
olcia07111
Detonator
Detonator


Dołączył: 27 Sie 2009
Posty: 460
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:56:40 07-03-10    Temat postu:

narazie nic sie nie ukarze musze pisac prace maturalna
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Debi
King kong
King kong


Dołączył: 08 Lut 2008
Posty: 2158
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 3/3
Skąd: Kraków
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:12:27 07-03-10    Temat postu:

szkoda ale znam ten ból więc trzymam kciuki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
olcia07111
Detonator
Detonator


Dołączył: 27 Sie 2009
Posty: 460
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:40:45 26-03-10    Temat postu:

cosik napisalam


Rozdział 14

„Nagle zniknęła Maite, nie wiedziałam co się stało ale wiedziałam ze w krotce to samo spotka mnie lub Dulce. Strach rósł a wraz z nim malało moje życie, stawało się coraz bardziej kruche i powoli się wyniszczało tak samo jak marzenie o byciu baletnica, tak jak nadzieja na ucieczkę tak jak... szansa na normalne życie.. to wszystko mijało a już niedługo moje nędzne życie miało podzielić tego los i zamknąć listę strat...”. … Anahi


Co chwile jej wzrok zawieszał się na jakimś przedmiocie, by po chwili prędkość samochodu rozmyła ten obraz a jej wzrok z powrotem przemierzał poborze w poszukiwaniu nowego przedmiotu, zazwyczaj drzewa lub jakiegoś budynku. Maite zastanawiała się czy decyzja jaka podjęła była ta właściwa , czy droga jaka chciała teraz iść nie była zakończona ślepą uliczka? Tego nie mógł przewidzieć nikt ale była gotowa zaryzykować. Poczuła na swojej pozbawionej krążenia zimnej dłoni, rozpalona dłoń Derricka . Ukradkiem spojrzała na jego zamyśloną twarz, nie musiała patrzeć mu w oczy by nabrać pewności do tego co słuszne. Była gotowa zaryzykować dla tego co ich łączyło, pierwszy raz w życiu uczucia zagórowały nad jej rozsądkiem, pierwszy raz podjęła się tak wielkiego ryzyka. Bowiem to jakie odgrywała jej praca było ryzykiem nikłym i niewartościowym , w jakiś sposób bowiem wyczekiwała momentu kiedy policja złapie ja a jej przyszła ofiara będzie mogla wrócić do domu i żyć dalej, żyć normalnie tak jak jej nigdy nie było dane. Gdy jej wzrok napotkał tabliczkę z napisem „lotnisko” jej serce na moment zamarło, a gdy razem z ukochanym ze splecionymi rękoma wsiadali na pokład jednego z podniebnych metalowych ptaków w jej głowie pojawił się krzyk, krzyk przebijany przez lek tego co będzie dalej. Czy naprawdę ta naiwna próba ucieczki przed kimś tak wpływowym jak madame miała szanse na sukces.? Jednak ten lek przed nadchodzącym jutrem pozostał na ziemi a ona mogla spokojnie zamknąć oczy gdy samolot podniósł się lekko ponad pociesznie by po chwili całkowicie zatopić się w chmurach i dać jej tym samym chwile wytchnienia.
Białe ściany przepasane cienkim niebieskim paskiem przyprawiały Anahi o zawroty głowy, kojarzyło się z tym tak wiele miejsc. Zielonkawe ściany w mijanych pomieszczeniach sprawiały ze miała ochotę uciec , w powietrzu rozpływał się zapach śmierci pomieszany z chemiczna wonią leków. Niecierpliwie szukała sali której numer dla bezpieczeństwa zapisała sobie na ręce. Gdy zatrzymała się przed oliwkowymi drzwiami w głębi serca wiedziała ze to te. Wolała się jednak upewnić lecz gdy spojrzała na dłoń w poszukiwaniu starannie zapisanych cyferek , jedyne co ujrzała to czarna rozmazana plamę. Wszystko przez nerwy , w których jej ręce pociły się z zawrotna prędkością. Nie miała pojęcia czy poncho zdążył ja zobaczyć, czy może oni mu coś wygadali, a co jeśli sam do tego doszedł..? Wiedziała jedynie ze nie może go zostawić tu samego, znała Madame wiedziała ze ta nie zostawi tak tej sprawy i będzie chciała doprowadzić to do końca jak najszybciej. Weszła zdając się jedynie na uczucia, które jak zwykle jej nie zawiodły. Leżał podłączony do przeróżnych aparatur, było ich tak wiele ze zaczęła się zastanawiać czy naprawdę człowiek ma w sobie tyle narządów które przebuja tego wszystkiego. Podeszła bliżej by upewnić się czy on naprawdę żyje. Był taki blady i nieobecny, położyła delikatnie policzek na jego torsie wsłuchując się w bicie jego serca. Każde uderzenie które usłyszała sprawiało ze jej oczy coraz bardziej się zaszkliły, aż w końcu emocje ustąpiły a przezroczyste słone krople delikatnie wtapiały się w białą piżamę mężczyzny.
-Siadaj- powiedział Christopher zapalając lampkę na swoim biurku które stało w rogu gabinetu znajdującego się na pietrze w komisariacie.
-Czuje się trochę nieswojo- odpowiedziała Dulce siadając na krześle. Spojrzał na nią z uśmiechem tłumiąc śmiech.
-nie dziwie się- odpowiedział szybko siadając obok. W pewnym momencie jego twarz spoważniała mięśnie w dłoniach lekko się spięły.- Dul wiem ze to trudne ale myślę ze podjęłaś słuszną decyzje- szepnął przysuwając się do niej i delikatnie chwytając ja za dłonie.
-Wiem , ale jak obiecałeś.. nagranie dostarczysz szefowi dopiero jak dziewczyny będą bezpieczne- zapytała delikatnie.
-tak.. jak ty będziesz bezpieczna.. wyśle to szefowi jak będziemy już daleko- potwierdził włączając dyktafon.
Dziewczyna wzięła głęboki oddech opierając się o fotel i przymykając powieki.
-Wszystko zaczęło się 15 września gdy wyszłam jak zwykle na ulice kolo domu do znajomych dzieci, nagle ni stad ni zowąd zjawił się czarny wan...- zaczęła swoja historie co rusz zmieniając ton głosu i jego barwę. Chris siedział omotany jej opowieścią co rusz miał ochotę ja przytulic jak małe dziecko , ale nie miał odwagi jej przerwać jej historia tak bardzo go hipnotyzowała ze siedział jak zaczarowany nie mogąc uwierzyć jak wiele ta jakże dla niego krucha istota musiała przejść.
Maite wyszła na balkon motelu w którym razem z Derrikiem się tymczasowo zatrzymali, wysunęła się do przodu by nabrać większy wdech chłodnego powietrza. Nagle jej wzrok przykula pewna postać.. mężczyzna stal na dole i sprzedawał gazety. Rozpoznała go od razu, jakże by mogla go zapomnieć, szukała go tyle lat. Wybiegła z pokoju kierując się na dol, w jej głowie krążyła tylko jednam myśl, myśl która nie dawała jej spokoju.. myśl zemsty doskonalej.. wiedziała co musi zrobić. Wiedziała ze ktoś za chwile zginie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aishwarya
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 06 Sie 2007
Posty: 16454
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: München
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:52:23 27-03-10    Temat postu:

Odcinek (jupi)
Maite uciekla wraz z Derrickiem
Dula opowiada swoja historie...
i ten facet i zemsta May... jestem ciekawa juz nastepnego odc
Powrót do góry
Zobacz profil autora
olcia07111
Detonator
Detonator


Dołączył: 27 Sie 2009
Posty: 460
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:02:10 25-04-10    Temat postu:

Rozdział 15



„.Tak jak Maite swoja inicjacje pamięta w każdym calu tak ja nie pamiętam jej wcale, czasami myślę ze to dobrze ze nie mam tej sceny w mojej głowie, ale czasami chciałabym wiedzieć jak go zabiłam... tak.. otóż gdy wtedy się ocknęłam nie tylko ja byłam we krwi on leżał obok z magazynkiem wklepanym z ciało, gdy szlam korytarzem plącząc i obijając się o ściany z pomieszczenia obok wyszła Anahi miała matowe oczy pozbawione życia, usta ściśnięte w linijkę a w reku ściskała rączkę od noża, samo ostrze jak się przekonałam robiło jako wieszak na ciało jej „inicjatora”, jedynie Maite nigdy nie miała okazji rozliczyć się ze swoim co było dla niej bardziej dotkliwe od samej inicjacji..”. … Dulce

Anahi
Głos przedzierał się przez mrok sprawiając ze strach przestawał być problemem a samotność ustępowała. Głos który docierał do niego zza niewidzialnej kurtyny, sprawiał ze choć nie mógł spojrzeć na osobę która wypowiadała te wszystkie słowa, to jednak rozpoznawał go i to sprawiało ze było mu lżej, łatwiej. I gdy jego podświadomość przystosowała się do tego ze nie może się ruszyć, ze nie może wypowiedzieć ani słowa nagle coś go tchnęło, nagle coś się odblokowało a metalowe łańcuchy zelżały. Delikatnie bez pospiechu poruszył powieka by po chwil jego źrenice natrafiły na strużkę oślepiającego światła. Przymknął je z powrotem by po chwili powtórzyć dana opcje, tym razem jednak światło osłabło a to wszystko za sprawa osoby która nachylała się wprost nad jego twarzą.
-Kochanie.. spokojnie, jestem tutaj- usłyszał po raz kolejny ten cudowny delikatny głos. Jego oddech stawał się coraz bardziej ustabilizowany i spokojny. Budził się powoli jakby bal się ze ona zniknie a wraz z nią ten cudowny głos. Gdy tylko w większej części odzyskał świadomość, postanowiła jak najszybciej przekazać mu trudna prawdę, chciała to zrobić by był świadom zagrożenia jakie na niego czyha.
-kochanie, muszę ci coś powiedzieć otóż...- mówienie nie przychodziło jej tak trudno jak patrzenie mu prosto w oczy. Cala prawda o jej życiu. Cala historia meksykańskich laleczek brzmiała z jej ust jak bajka dla dorosłych. Wszystko zgrywało się w jedna niesamowita całość, treść której on nie mógł pojąc, była zbyt nierealna, zbyt straszna a zarazem niesamowita. Odczucia zmieniały mu się co sekundę nie mogąc pojąc tego wszystkiego co wypływało z jej ust. Gdy kończyła a on poznał wreszcie historie ataku na niego, a co najważniejsze wszystkie okoliczności poznania osoby siedzącej naprzeciw niego, nie był już w stanie nic więcej słyszeć.
-wyjdź.- szepnął próbując opanować mętlik w głowie.
-Poncho proszę- odszepnęła próbując panować nad swoim jakże niestabilnym i drżącym głosem. Nie musiał nic odpowiadać, jego wzrok , gesty wystarczyły by wiedziała ze na konwersacje jest za wcześniej, rozumiała go i była gotowa dać mu czas tyle ile go potrzebował. Gdy zamykała drzwi w jej głowie powstawał pewien plan. Dala mu czas, ale to był czas przeznaczony na podjecie decyzji dotyczącej ich, jego bezpieczeństwo było rzeczą najwyższą o której nie musiała z nim rozmawiać. Tak więc teraz zbierała myśli dotyczące tego by zapewnić mu normalne bezpieczne życie, myśl była jedna sposobów wiele. Lecz one nie były ważne, najważniejszy był zamiar..
-Pora skończyć ta grę- powiedziała do siebie zaciskając pięści i w biegu wychodząc z budynku.
Dulce.
Siedziała naprzeciw niego nie mogąc spuścić z niego wzroku, więź która powstała tak szybko choć mogla wydać się krucha to jednak miała w sobie mocne fundamenty które nie pozwoliłyby się jej zerwać- zaufanie. To nic wykazała się Dulce zwierzając się młodemu policjantowi ze swojej przeszłości, zaufała mu wiedząc ze on jej nie zdradzi. On zaufał jej dając jej czas na własne działanie zamiast wydać ja policji. Ta więź była niezwykła i oboje to czuli, choć co chwile pojawiało się pytanie, czy mimo to ze ta więź jest tak niezwykła czy jest jednak możliwa. Ich światy różniły się jak woda i ogień , były przeciwnościami które jednak pasowały do siebie idealnie.
Delikatnie ujął jej dłoń, próbując zwilżyć gardło śliną. To było trudne, chciał coś powiedzieć coś co nie mówił jeszcze nigdy jednak to było tak trudne jak i dla niego ważne. Zauważyła to i chcąc dodać mu odwagi przybliżyła się i położyła mu dłoń na rękę która obejmował jej druga dłoń. Na jego czole zadrżała pojedyncza kropla potu , jego zdenerwowanie sięgało zenitu.
-Dulce... kocham cie- powiedział to głośniej niż było zamierzone, ale jednak gdy to zrobił poczuł wewnątrz niezwykłą ulgę jakby właśnie zrzucił ogromny ciężar. Ale nie tylko w jego ciele zaczęły wariować emocje, ona siedziała cicho próbując nie zareagować jak idiotka. Patrzyła więc na niego wielkimi oczami w gardle ściskając trzy słowa które w danej chwili miała mu ochotę wykrzyczeć. Gdy i u niej uczucia zaczęły piętrzyć się ku gardłu nagle do opustoszałego gabinetu jak proca wpadła Anahi, była wykończona z trudem łapała oddech. Ale to nie to zainteresowało ta dwójkę najbardziej, przeraził ich jej wyraz twarzy, była wściekła, przepełniona bólem , frustracja i niewyobrażalnym gniewem. Jej oczy były matowe ciemniejsze niż zwykle, jej brwi delikatnie drżały a usta były zaciśnięte w cieniutki pasek. Jedna rękę miała spuszczona wzdłuż ciała z zaciśniętą w pieść dłonią. Druga zaś miała schowana w kieszeni, dulce domyślała się co może się tam kryć.
-Anahi co..- zaczęła jednak ta jej przerwała.
-Dzwon po Maite...
Maite
Gdy usłyszał jak Maite wybiega z balkonu wprost w stronę drzwi jedyne co zdążył zobaczyć to jej rękę która zwinnym ruchem zabrała ze stolika w przedpokoju bron. Próbował krzyknąć jednak jego głos był niemy, pobiegł więc za nią jednak jego ruchy wydawały się jakby zwolnione, jak we śnie kiedy to nie możemy uciec. Właśnie tak się czul, pokonując kolejne schodki zamiast dźwięku swoich butów uderzających o marmur słyszał krzyki dochodzące z dołu. Zamiast swojego oddechu słyszał głos Maite, która krzyczała coś o wyrównaniu rachunków, o tym ze w czasie inicjacji była dzieckiem, słyszał jej płacz. I nagle zwolnił. Nagle do jego uszu dobiegło jedno zdanie które odebrało mu resztę litości do tej osoby z która jego ukochana właśnie się kłóciła.
-”To ty mnie wtedy zgwałciłeś, ty przeprowadziłeś ta pieprzona inicjacje”- echo które rozniósł za sobą kamienny korytarz,poniosło za sobą jeszcze jeden dźwięk.. strzał. Odgłos upadającej łuski z powrotem przywrócił go do życia, w jego głowie pojawiła się myśl ze mógł by uratować mężczyznę z dołu, ze mimo wolnego tępa mógł by ja dogonić, ale co z tego jeśli on tego nie chciał.
Wbiegł z powrotem na gore zbierając szybko rzeczy. Znajdowali się w niewielkim hotelu, byli jedynymi gośćmi jednak strach przed tym ze ktoś mógł ja usłyszeć był większy od nadziei. Gdy zbiegł do niej na ziemi leżał trup, w jego reku znajdowała się bron , zaś Maite stała obok i roztrzęsiona rozmawiała przez telefon.
-Maite- powiedział podchodząc do niej.
-Dobrze ze nas spakowałeś wyjeżdżamy... wracamy do meksyku.- powiedziała lodowatym obojętnym tonem. Nie zdążył zapytam o nic, w jej oczach dostrzegł błysk...
-Jedziemy to zakończyć... jedziemy, zabić Madame.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:00:29 25-04-10    Temat postu:

cudowne !!
biedna Maite
Anahi eh szkoda mi jej
Dul i Chris cudnie :*
czekam na new !! :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
olcia07111
Detonator
Detonator


Dołączył: 27 Sie 2009
Posty: 460
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:23:49 26-04-10    Temat postu:

Rozdział 16
ostatni


Anahi
Wyjrzała niepewnie przez okno świat wyglądał inaczej choć w rzeczywistości zapewne nic się nie zmieniło. Wszystko w dole było tak kolorowe, pełne nadziei i życia, lepszego życia. Reka przejechała po owalnym okienku , musiała się przekonać ze to co widzi to nie sen. Delikatnie zasłoniła okno opierając głowę o rękę. W myślach stanął jej obraz dulce i Maite z którymi przyszło jej się zegnać, czuje do teraz słone łzy na swoich policzkach oraz uśmiech którym się obdarowały tuszując ból. Przymknęła oczy w myślach widząc ich szczęśliwe twarze z dala od Meksyku.

22 godziny wcześniej
Minęły trzy dni odkąd w wiatr uniosły się pierwsze słowa o zabiciu madame. I choć mogły się wtedy wydać nikłymi ulotnymi tak naprawdę z każdym tym dniem, z każdą minuta, z każdą sekunda nabierały coraz to nowej mocy by słowa przeobraziły się w czyny. Zebrały się wszystkie i cały swój czas poświęcały w szczegółowe układanie swojego jakże perfekcyjnego planu. Musiały uwzględnić wszystko: miejsce, sposób, jej ochronę, policje, ślady, świadków itp. Wszystko miało swój oddzielny rozdział a cala historia zaczęła wypełniać księgę ku końcowi czekając na ostatni wpis, na epilog. Jednak do niego zdawała się kroczyć jeszcze długa droga do której nie mogły się spieszyć, by nie zepsuć wszystkiego nieostrożnym krokiem. Zdobycie broni nie było problemem, ludzie madame nadal im ufali tak więc zdobyli dla nich najlepsze pociski produkowane dla policjantów a nie wprowadzane na rynek. Ale to nie wszystko z pomocą Derricka który jak się okazało skończył studia chemiczne, końcówkę kuli wypełnili środkiem który po dotarciu z krwią do serca wywoływał natychmiastowy zawal.
-Tak na wszelki wypadek gdyby któraś przysnęła na chwile i źle trafiła- skomentowała to Dulce z zadziornym uśmiechem wpatrując się w zapracowanego Uckera. Który dzięki pracy w policji sprawdzał kto będzie miał Tego wieczora służbę i obmyślał jak sprawić by odciągnąć uwagę od strzelaniny która wdadzą się dziewczyny. Nie zastanawiali się tylko nad jednym co dalej??? Co zrobią po wszystkim, gdzie uciekną. Bo uciec musieli na pewno, tylko co z papierami co z innymi ważnymi dla tej misji rzeczami. I nagle rozwiązanie samo zapukało do drzwi.
18 godzin wcześniej
-Poncho??- głos Anahi nienaturalnie drżał zdradzając stan w jakim właśnie była. A nie mogla uwierzyć w to co widzi, jej ukochany stal przed nią o własnych silach tak jakby jeszcze trzy dni temu nie leżał w śpiączce.
-Anahi ja..- zaczął delikatnie wysuwając ku niej rękę , odczytała ten sygnał od razu tak samo zareagowała.
-kocham cie- krzyknęła jednak chłopak się nie poruszył.
-Anahi potrzebuje czasu,.. jednak gdy Chris zadzwonił ze potrzebujecie pomocy postanowiłem na coś się przydać- wyjaśnił wpatrując się w jej pełne zdumienia oczy i podał jej wielka kopertę.
-Co to??- wykrztusiła po chwili przełykając gule która stała po środku jej gardła.
-Zobaczysz, w środku jest tez list tylko do ciebie mam nadzieje ze nim przybliżę ci trochę to co właśnie robie,. Wybacz mi i nie reaguj pochopnie, kocham cie- szepnął i pochylając się delikatnie musnął jej czoło swoimi wargami. Nie poruszyła się ani tez nie zareagowała w jakikolwiek sposób wiedziała ze musi zrobić to co On uważa za słuszne by nie zniszczyć wszystkiego co jednak pozostało na gruzach ich związku.
-Dziękuje..- odszepnęła jednak gdy podniosła wzrok znad koperty go już nie było.
Nie ruszając się wyjęła ze środka najważniejszą dla niej część zawartości. Podnosząc do twarzy śnieżnobiałą kopertę ze swoim imieniem ucałowała ja zostawiając delikatny ślad swojego malinowego błyszczyku.
-Kocham cie- szepnęła i z rosnącym zainteresowaniem przeniosła się do swojej części wynajętego przez Uckera pokoju hotelowego. Jej trzęsące się ręce otwierały kopertę powoli jak gdyby w środku znajdował się zapalnic którego odpalenie wróżyło by wybuch baby.
Kochana Anahi! - przeczytała wstęp i już poczuła jak jej oczy zapełniają się łzami.
Gdy cie poznałem ujęłaś mnie swoja radością życia, swoboda i dziewczęcym urokiem . Zahipnotyzowałaś mnie od razu swoja uroda, poczuciem humoru, przepięknym uśmiechem ale tez czymś innym. Najbardziej zafascynowała mnie ta tajemniczość bijąca z twoich oczu pomieszana z odrobina drapieżności. Nie wiem jak kazali ci grac ale to nie ta udawana ty sprawiła ze się w tobie zakochałem. Nie wiem tez i nie chce wiedzieć kto i dlaczego cie na mnie nasłał, nie chce wiedzieć co złego musiałaś sobie o mnie myśleć ze byłaś gotowa mnie zabić. Nie chce wiedzieć tych rzeczy bo mnie nie obchodzą, obchodzi mnie to ze z narażeniem życia mnie uratowałaś i ze mimo niebezpieczeństwa miałaś odwagę powiedzieć mi prawdę a potem bez słowa odejść by dać mi czas. Kocham cie jesteś moim światem ale nawet ta miłość nie da rady zapanować nad mętlikiem jaki wywołała twoja historia, pomimo bogactwa jestem prostym człowiekiem który nad ogromem rzeczy z jakimi dało mi się zmierzyć nie umie zapanować. Dlatego więc proszę cie o czas, wiem ze nie masz go zbyt wiele ale ja to rozumiem. Wiem ze po czasie jaki zajmie mi wybranie najlepszej dla nas oboje drogi nie będziesz już w Meksyku ale to nie szkodzi, objadę cały świat byle by tylko prosto w oczy wyznać ci to czy jestem gotowy na związek z tobą.
Kocham cie .. cale życie i jeden dzień dłużej
Alfonso.
17 godzin wcześniej.
-Chris a jeśli coś pójdzie nie tak, wiesz nie martwię się o siebie ale o dziewczyny i ciebie. CO jeśli policja się dowie ze nam pomagasz??- Dulce siedziała na kolanach Christophera wyczekując jego odpowiedzi jak małe dziecko oczekujące historii na dobranoc.
-Wszystko będzie pod kontrolą, Derrick będzie czekał na końcu miasta z paszportami od Poncha ..- zaczął lecz dulce mu przerwała.
-to bardzo mile ze wynająć samolot i wyrobił te paszporty ale nie podoba mi się to jaka przybita Any jest po jego krótkiej wizycie.- dodała mrużąc oczy.
-Nie przejmuj się tym, to ich sprawa na pewno wiedza co robią,... kocham cie wiesz??- zapytał przytulając ja do siebie i próbując podciągnąć temat który został im przerwany parę dni temu.
-heh- pokręciła głową uśmiechając się pod nosem- tez cie kocham – powiedziała z uśmiechem wpijając swoje usta w jego- jeśli to chciałeś usłyszeć- dodała lekko się odsuwając. Nie musiała czekać na jego odpowiedź wystarczył jej tylko pocałunek który chłopak pogłębiał z każdą sekunda sprawiając ze im wgnieciony w fotel ciałom zaczynało brakować powietrza.
-Czy teraz będziesz musiała mnie zabić jeśli posunę się zbyt daleko?- zapytał niepewnie odsuwając ja na chwile od swoich żądnych namiętności ust.
- nic nie mów a cie nie zbije- odpowiedziała napierając swoim ciałem na jego. Ich nabrzmiałe z pożądania usta zachłannie wtapiały się w siebie nawzajem sprawiając wrażenie jednej idealnej całości. Zimne z emocji dłonie wędrowały po skórze zostawiając za sobą ścieżkę gęsiej skorki połączonej z dreszczami które wprawiały ciało w lekki ruch. Jej nagie ciało ocierało się miękką i jedwabista skora o jego spracowane, pokryte zgrubieniami ręce, a jego uta w okol których wystawały kiełki dwudniowego zarostu powoli przesuwały się po jej dekolcie , przyjemnie drażniąc jej skore. Cala ta gra wstępna przypominała starcie się dwóch rożnych światów które każdym dotykiem, każdą pieszczota poznawały ten drugi od podstaw aż po najskrytsze i najbardziej odlegle miejsca. Zatraceni w pieszczotach, w swoim odległym i intymnym świecie całkowicie stracili poczucie czasu i miejsca.
13 godzin wcześniej.
Maite idąc przez park czuła się bezpieczniej niż zwykle, i to nie za sprawa broni której niewyobrażalnie ogromne pokłady posiadała w torbie niosącej w jednej ręce ale za sprawa Derricka który swoim umięśnionym ramieniem przytulał ja do swojego boku. Jeżeli to jest to bezpieczeństwo przy kochanej osobie o którym tyle czytała w książkach, to musi przyznać racje ze jest to jedno z tych odczuć w miłości których nie zastąpi nic a które jest warte wszystkiego. Czuć się bezpiecznym nawet jeśli nic ci nie grozi, posiadać te uczucie ze wszystko w okol nie jest niebezpieczne, bowiem jedyna rzecz która może cie skrzywdzić to osoba która idzie do ciebie i patrzy w twoje oczy swoimi przepełnionymi troską i uczuciem. Wtuliła się w jego ramie zachłannie wciągając powietrze chcąc zapamiętać wszystkimi zmysłami ta chwile.
-Sprawdzasz stan mojego antyperspirantu- zaśmiał się chłopak czując jak dziewczyna pociąga nosem.
-Nie, chce po prostu zapamiętać jak najlepiej twoja bliskość..- odpowiedziała policzkiem ocierając się o jego dłoń.
-na poznawanie siebie nawzajem mamy jeszcze cale życie- odpowiedział puszczając jej oczko i całując w czubek głowy po czym ruszył dalej w stronę kolejnego przystanku gdzie uzupełnia potrzebne rzeczy do ich planu.
-Po wszystkim wyjedziemy, daleko stad i będziemy żyć szczęśliwie z gromadka, a raczej tuzinem dzieci- zaśmiał się – przepuszczając ja przodem by weszła do hotelu gdy po meczącej tułaczce udało im się załatwić resztę spraw.
- z tym tuzinem nie przesadzaj- odpowiedziała wchodząc po chodach.
- ależ ja wcale nie żartuje.
8 godzin wcześniej.
-Dulce, Ucker- wstawajcie, tak to jest jak se baraszkujecie przed sama misja a potem ich człowieku dobudź. WSTAWAC ALBO OBLEJE WAS ZMINA WODA!!!- krzyknęła zdenerwowała Anahi stojąc nad łóżkiem gdzie smacznie w siebie wtuleni spali Dulce i Ucker.
-żartuje- szepnął chłopak jeszcze mocniej wtulając się w dziewczynę.
-ona nigdy nie żartuje- odszepnęła i wstała.
7 godzin wcześniej
Gdy wszyscy zebrali się w omówionym miejscu nadszedł czas na rozdzielenie i rozpoczęcie najtrudniejszej misji w życiu dziewczyn. Miały wiele ofiar, zabiły mnóstwo ludzi ale nigdy nie sadziły ze tak trudno im będzie zaplanować śmierć tej która je stworzyła i ta która zepsuła je od wewnątrz zabierając normalne życie. Uzbrojone z czystym umysłem ruszyły ku przeznaczeniu, ku swojej ostatniej ofierze której zabicie pozwoli ocalić inne życia a ich uwolni od niewidzialnej smyczy która musiały nosić od tylu lat.
-czas zacząć grę- powiedziała Maite wyciągając ku dziewczynom rękę. Po chwili na jej dłoni spoczęła dłoń Dulce.
-Bo jedna umrze za wszystkie...
-A wszystkie za jedną- dokończyła Anahi pieczętując tym samym ich walkę do końca w obronie własnej i pozostałej dwójki.
6 godzin wcześniej.
Przedzierając się przez gesty lasek w okol letniej posiadłości madame w której przebywała jedynie przez dwa tygodnie każdego roku myślały o tym co by się stało gdyby ta jednak zmieniła zdanie i została gdzieś indziej. Gdzieś gdzie one nie miały wstępu, gdzieś gdzie nie umieją dotrzeć. Pokonując kolejne metry ich oddech coraz bardziej przyspieszał stając się po chwili niebezpiecznie płytki a wszystko za sprawa światła które tliło się w jednym z pomieszczeń.
-Jest w środku- szepnęła któraś a reszta oczu skierowała się automatycznie na kobietę która przemierzała właśnie pokój . Nie czekając na nic, ruszyły jeszcze szybciej ku posiadłości. Zdziwiło je ze na zewnątrz nie było żadnej ochrony, tym bardziej ostrożniej pokonywały kolejne schodki by w końcu wejść do środka.
-Czekałam na was- usłyszały głos gdy tylko zdążyły wejść do wielkiego pokoju, najprawdopodobniej gabinetu. Gdzie po środku za biurkiem plecami do nich siedziała we własnej osobie Madame. Nie zdążyły nic powiedzieć gdy ku nim odkręciła się kobieta pierwszy raz odkąd ja poznały z odsłoniętą twarzą. I to właśnie ona wywołała u nich największy szok.
-Wiedziałam ze kiedyś do tego dojdzie, ze będziecie chciały się uwolnić- zaczęła wstając i zapalając papierosa.- nie martwcie się nie będę robiła oporów, ponieważ sama was szkoliłam, nikt wam nie da rady więc po co mam ich bez powodu narażać. - powiedziała bez emocji pokonując dzielącą ich odległość, w świetle palącej się lampki blizny pokrywające jej twarz jeszcze bardziej wyostrzały. Przyjrzały się jej uważnie, miała ciemna karnacje, najprawdopodobniej była mulatką, do tego polowa jej twarzy była pokryta bliznami o przeróżnym kształcie i wielkości. Jedno oko miała całkowicie zdeformowane a jeden z kącików ust niewyobrażanie osunięty.
-Zanim zrobicie to co chcecie chce byście wiedziały po co wyszkoliłam meksykańskie laleczki. Zrobiłam to...
3 godziny wcześniej
-Będę za wami tęskniła- Mate nie kryjąc wzruszenia wtulała się w ramiona jej przybranych siostrzyczek
-ja za wami bardziej- przekrzyczała ja lamentem Anahi.
-To ja to już w ogóle. Kocham was- szepnęła Dulce nie mogąc złapać oddechu przez potok łez.
-I kto by pomyślał ze one przed paroma godzinami zabiły bez mrugnięcia osobę a teraz ryczą bo mają się na jakiś czas rozstać.- Derrick z zaintrygowaniem wzruszył ramionami.- kobiety- dodał biorąc bagaże i idąc ku odprawie jego i Maite.
Teraz
Taki właśnie był plan by na jakiś czas rozdzielić je od siebie. Gdyby policja dorwała się do jakichkolwiek akt czy tez dowodów. To wtedy będą szukać trzech laleczek, osobno nie stanowią podejrzeń.
I ruszyły trzy nie rozłączne przez lata Meksykańskie laleczki teraz muszą stawić czoło nowemu być może lepszemu życiu i jego problemom. Połączone wspólną tragedia i tajemnica zdawały się nigdy nie rozdzielić a jednak, teraz znowu łączył je sekret.. sekret meksykańskich laleczek.
Anahi jeszcze raz spojrzała przez okno w samolocie i choć w jej przypadku miejsce obok niej było puste to wierzyła ze kiedyś Poncho wróci i wtedy jej życie dopełni się w szczęściu.


Czym była ta tajemnica Meksykańskich laleczek?? Jak się okazało to wszystko było po to by odegrać się na mężczyznach, by pokazać im ze to nie oni są tą silną płcią.
Były aktem desperacji u Madame.
Czym były blizny Madame?? Pamiątką po jej ojcu który wylał na nią kwas bo go „wkurzyła.
Były każdą obelga skierowana w jej stronę.
Historia laleczek opowiada losy trzech dziewczynek które zostały wychowane na zabójczynie a jednak mimo to nie zatraciły się moralnie..
nie przekroczyły tej granicy robiącej z nich jedynie żywą bron..
Nadal czuły, nadal pragnęły miłości...
I choć wyrządziły tyle zła..
tyle zbrodni po których zapewne nigdy nie będą żyć normalnie
to jednak dokonały czegoś dobrego..
pokochały i dały się kochać..
te wyprane z uczuć kobiety obdarowały kogoś uczuciem...
Każda z nas jest taka meksykańską laleczka
która żyje według jakiś upodobań
wychowywana przez rodziców na jakiś wzór
lecz prędzej czy później następuje bunt
i zaczynamy żyć swoim życie pozostawiając resztę z tylu
ale pamiętajmy by nie palić wszystkich mostów
kto wie czy nie będziemy musieli przez nie wracać...
Tak jak i Maite Dulce i Anahi
bo kto wie czy One naprawdę wykonały swój ostatni plan....
FIN
Powrót do góry
Zobacz profil autora
wiewióra
Motywator
Motywator


Dołączył: 23 Kwi 2010
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2:19:26 27-04-10    Temat postu:

historia 3 dziewczyn
z jednej strony przykra, smutna, przepełniona bólem z drugiej jednak przepełniona miłością nie tylko siostrzaną a także miłością do mężczyzn, którzy pokochali swoje kobiety bez względu na ich zawód
miłość znowu wygrała, pokazała że jest majważniejsza i każdy jej się poddał :>

telcia cudowna
jeszcze proszę o epilog, w którym Poncho przyjeżdża do Any i zostaje z nią do końca życia!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Andzia2
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 25 Lip 2008
Posty: 3501
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lubomierz
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:08:33 30-04-10    Temat postu:

zarąbiste opowiadanie :*!!!!
szkoda ze juz skończyłaś.....
czekam na kolejne opowiadania :******
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Dulce Maria
Prokonsul
Prokonsul


Dołączył: 23 Mar 2008
Posty: 3136
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:18:41 06-08-10    Temat postu:

Że tak z ciekawości spytam wzorowałaś się może na jakimś filmie ? Bo ostatnio oglądałam film o baaardzo podobnej tematyce i tak sobie przypomniałam, że znam skądś ta historię ;d
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 7 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin