Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Ojo por Ojo. Diente por Diente - Rozdział 16 + Epilog- 23.08
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:51:58 19-02-15    Temat postu:

Przeczytałam już wczoraj, ale musiałam się przespać z tym odcinkiem.

I tak mi się wydaje, że we wcześniejszych odcinkach pisałaś o Zayi - nie sądziłam, że ona będzie "damą do towarzystwa" - i zastanawiam się nad tym, jakim cudem wpakowała się w to piekło.
I kim jest ten mężczyzna? Mam cichą nadzieję, że to Xavier - ale to chyba niemożliwe.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:40:41 28-02-15    Temat postu:

Czas odkryć kilka kart
Tak, Zaya jest prostytutką bądź lepiej dziewczyną do towarzystwa, jak się w tym wszystkim znalazła czy też co sprawiło, że nią jest - wszystko w swoim czasie Kim jest mężczyzna nie będę zdradzać, bo wszystko jest napisane w kolejnym rozdziale, który tylko czeka by go wstawić
Chyba nie zdradzę zbyt dużo jeśli powiem, że Camila mści się za śmierć siostry, którą była właśnie Brenda. Pomaga jej w tym Xavier, a to jak ona sama zamierza tego dokonać - znów wszystko w swoim czasie
Mam nadzieję, że teraz wszystko wygląda trochę jaśniej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:08:59 28-02-15    Temat postu:

Z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek. I nie będę ukrywać, iż zainteresował mnie bardzo wątek Zayi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:52:34 28-02-15    Temat postu:

To wstawiam kolejny specjalnie dla Ciebie Blue, bo ostałaś sie chyba jako jedyna

Rozdział 7

    Patrzyła się na niego spod na wpół przymkniętych powiek, analizując jego słowa. Wiedziała tyle ile powinna wiedzieć. A mężczyźni z karteli narkotykowych nie przejmowali się swoimi żonami, narzeczonymi, dziewczynami. Podeszła do komody, nalewając sobie alkoholu do szklanki. Wzięła spory łyk. Whiskey zapiekło ją w gardło, pozostawiając po sobie cierpki smak.
    - Skoro mamy zostać tu jeszcze jakiś czas - zaczęła po chwili, zgarniając z łóżka satynowy, czarny szlafrok i zakrywając swoje ciało - Może jednak mogę się dowiedzieć czegoś ciekawego o Tobie.
    Spojrzał na nią lekko zaskoczony, choć uśmiech zainteresowania przemknął przez jego twarz. Wyjęła papierosa z paczki, a on kurtuazyjnie podał jej ogień. Zaciągnęła się lekko, nie spuszczając z niego bystrego wzroku. Prowokacyjnym gestem założyła pasmo włosów za ucho, podając mu papierosa. Chwycił go powoli, jakby świadomie muskając jej dłoń. Niespieszny dreszcz przeszedł wzdłuż jej ręki, wywołując lekkie drżenie. Zagryzła dolną wargę, starając się zachować spokój. Choć musiała przyznać sama przed sobą, że ten mężczyzna wywoływał w niej dziwne uczucia. Po pierwsze - chyba najważniejsze - nie zachowywał się jak typowy samiec alfa, których pełno w gangach narkotykowych. Po drugie - co niepokoiło ją chyba bardziej - jednym spojrzeniem wywoływał drżenie rąk i nóg.
    - Jak masz na imię? - spytała, chrząkając lekko, by zagłuszyć niepewność w głosie - Moje już znasz - dodała, odwracając się w jego stronę, napotykając jego ciemne oczy kurczowo wpatrzone w nią. Śledzące każdy jej krok
    - Xavier - odparł swobodnie, wlewając w swoje gardło resztkę whiskey, która została mu w szklance.

    ***

    Zdziwiona powiodła wzrokiem za lekko uchylonych drzwi. Popchnęła je lekko, wchodząc do środka. Meble poprzewracane, papiery rzucone byle jak. Wszystko prawie na podłodze. Usłyszała krzyk. A strach sparaliżował jej ciało.
    - Bree - jęknęła cicho, momentalnie znajdując się w pokoju siostry. Leżała na podłodze. Zakrwawiona. Z roztrzaskaną głową. W oczach wezbrały niekontrolowane łzy. Upadła na kolana. Złapała ją za dłoń. Była jeszcze ciepła. W tej samej chwili poczuła czyjąś obecność w tym samym pokoju. Nie zdążyła się odwrócić. Zimna stal przecięła lekko jej szyję, a ona poczuła jak ciepła krew spływa jej wzdłuż szyi. Chwycił ją, podciągając na nogi.
    - Kogo my tu mamy - powiedział drwiącym głosem, dłonią chwytając jej pierś. Wyrwała się. Choć nie wiedziała co robi. Uderzyła o coś plecami. Drugi z nich złapał ją, nie pozwalając uciec. Chciała krzyknąć. Błagać o pomoc. Ale głos uwiązł jej w gardle. Coś mówili. Do niej. O niej. Ale nie rozumiała. Nie wiedziała co się dzieje. Poczuła ręce jednego z nich na swojej szyi. Nie mogła oddychać. Znowu ją odrzucił. Jakby chcieli się z nią jeszcze zabawić. Oddalała się. Chciała uciec. Jak najdalej. Potknęła się jednak o ciało siostry i z jękiem upadła na podłogę. Dźwignęła się na kolana. Wpatrując w swoich oprawców. Broń zalśniła w pomieszczeniu. Chwilę później poczuła jak kula przeszywa jej ciało na wylot. Odrzuciło ją do tyłu. Upadła. Czuła jak traci krew. Zimno. Ogarniało ją okropne zimno. Łzy nadal spływały po policzkach, gdy straciła przytomność. Łapiąc na końcu w przypływie poczucia bliskości, dłoń siostry.


    Siedziała przed nim. Czując jednocześnie kojącą i rozpraszającą obecność Lucasa za swoimi plecami. Obserwowała jak papieros powoli żarzy się w jej dłoniach, znajdując się jakby w swoim świecie. Podniosła po chwili wzrok, trafiając prosto na jego czarne oczy. Powinna drżeć. Drżeć ze strachu. A tymczasem czuła gniew. Coraz większy gniew rozpalał jej wnętrze, trawiąc całe jej ciało. Wystudiowanym o granic możliwości gestem, założyła pasmo włosów za ucho, skupiając się na nim.
    - Nie zgadzam się - powiedziała zwyczajnie, jakby chodziło o zwykłe interesy, a nie importowanie narkotyków z Kolumbii. Spojrzał na nią zdziwiony. A pulsującą mocno żyła na szyi, świadczyła o jego wzrastającej wściekłości - Proponujesz mi - dodała po chwili, sięgając ręką po papierosa, którego wcześniej odłożyła do popielniczki, nachylając się lekko, tak by ukazać piersi - Przechodząc na ty - wtrąciła lekko, za nim jeszcze zaciągnęła się głęboko, chcąc rozjaśnić swoją głowę - O wiele za niską ceną, chyba sądząc, że ja - biedna, trwożna kobieta, naiwnie myśląca, że może w ogóle działać w tej branży - da się na to nabrać. Bo chyba nie będziesz mnie próbował przekonać, że odesłałeś moich ludzi do swoich dziwek, tylko dlatego że chciałeś mi sprawić przyjemność - drwiący ton jej głosu, raz po raz ciął ciszę zaległą w pomieszczeniu. Zamilkła. Odważnie patrząc się na niego. Rozsiadł się na fotelu, ręką mocno ściskając szklaneczkę z bursztynowym płynem, mierząc ją ostro wzrokiem. Na ustach błąkał się kpiący uśmiech, ale ona widziała w jego oczach strach. Z początku mały, który z każdym wypowiadanym przez nią słowem rósł.


Nawet wyszedł mi całkiem długi


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 0:00:22 01-03-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:29:30 01-03-15    Temat postu:

Bardzo dziękuje za dedykacje nie spodziewałam się. Ale myślę, że nie tylko ja czytam Twoje opowiadanie, ponieważ nie da się przejść obojętnie obok niego.

A jednak to Xavier - nawet nie wiesz jak się cieszę - i tak się zastanawiam, czy ich relacja przerodzi się w coś głębszego.

Sol/Camila bardzo mnie zaskoczyła - tylko się zastanawiam, czy jej "twardość" nie jest na pokaz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:29:25 09-03-15    Temat postu:

Chciałam powiedzieć, że mnie zaniedbujesz!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:42:56 09-03-15    Temat postu:

Ostatnio zaniedbuję strasznie dużo rzeczy
Przepraszam. Postaram się coś wykombinować w weekend, ale nic nie obiecuję mam na razie straszne kombo na uczelni, a niby wejście w nowy semestr powinno być gładkie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:30:37 11-03-15    Temat postu:

Rozumiem i będę spokojnie czekać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:38:39 14-03-15    Temat postu:

Mam nadzieję, że da się to jakoś czytać

Rozdział 8

    Pamiętała. I do końca swojego marnego życia pamiętać będzie, gdy znalazła jej ciało. Jeszcze ciepłe. Ze strachem zastygłym na twarzy. Z głową roztrzaskaną. Oraz ten dzień, gdy tam wróciła. Gdy wypuścili ją ze szpitala. Wtedy nie czuła nic. Widziała tylko te same, poprzewracane meble. Bordowe plamy na dywanie. Podłoga skrzypiała pod jej krokami, raz po raz przerywając dzwoniącą jej w uszach ciszę. Z tego wszystkiego pamiętała jedynie urywki. Dostała leki uśmierzające ból, jednak nie każdy można tak po prostu zablokować. Pamiętała jak upadła na kolana podnosząc ich wspólne zdjęcie. A wspomnienie to było tak żywe jakby zdarzyło się to niespełna wczoraj. Teraz jednak siedziała przed nim. A on mierzył ją swoim kpiącym, cholernie sugestywnym wzrokiem. A jej ochota na to, by tak po prostu wbić nóż prosto w jego serce, rosła z każdą kolejną sekundą. Poczuła dłoń Lucasa na swoim barku. Wzięła głęboki oddech, świadoma, że sama siebie zapędziła za daleko. Lekki, finezyjny uśmiech gładko wpłynął na jej usta.
    - Przecież nie ma sensu się oszukiwać - wychrypiała spokojnie, przekładając nogę na nogę i bacznie obserwując jego wąskie źrenice, które podążały za jej spokojnymi ruchami - Nie dam wcisnąć sobie czegokolwiek, jedynie z błahego powodu, bo powinnam i tak być zadowolona z tego co mam. Jeżeli pański stosunek do mnie jest taki, to zostaję mi jedynie pożegnać się i znaleźć kogoś, komu kobieta na takiej pozycji przeszkadzać nie będzie - dodała przesłodzonym do granic możliwości głosem, wstając z gracją i odwracając się w kierunku Lucasa, którego twarz była niczym nieruchoma maska. Jednak widziała w jego ciemnych oczach niepokój i gotowość. Przemożna chęć dotknięcia go w tej chwili zaatakowała ją znienacka. Chciała choćby musnąć lekko jego ramię, poczuć pod opuszkami palców jego ciepłe i silne ciało. Tego jednak nie mogła zrobić. Minęła, go więc bez słowa, wyprostowana i pewna siebie, zmierzając do wyjścia, czemu towarzyszył stukot jej obcasów. Odetchnęła spokojnie dopiero, gdy znalazła się w samochodzie, a Lucas zajął miejsce kierowcy. Przez myśl przeszło jej, że może powinna zaczekać na Xaviera, jednak jej serce za bardzo łomotało w piersi, a niespokojne myśli krążyły po głowie. Chciała zostać sama. Z daleka od tego miejsca. Pozwolić swojej świadomości zatopić się we wspomnieniach, tak by opanowały ją całą. By znowu doświadczyła niemal namacalnie, dlaczego w ogóle znalazła się w tym miejscu. Chwilę później poczuła jak auto bezgłośnie sunie po drodze. Oparła głowę na oparciu, marząc choć na chwilę, by wyrwać się z tego koszmaru. Nawet nie zdała sobie sprawy, gdy odpłynęła w senny niebyt.


    Przyglądał się jej kątem oka, jak niespiesznie zakładała pasmo włosów za ucho i z pewną tkliwością spoglądała za okno, na świecący jasno księżyc. W tym momencie, gdy tak bezwstydnie, bez jej wiedzy, lustrował ją wzrokiem, wydawała się niezmiernie krucha. Jak figurka z porcelany, która może rozpaść się na milion drobnych kawałków. Zupełnie nie przypominała tej femme fatale, która przywitała go w tym pokoju. Uśmiechnął się mimowolnie do swoich myśli. Odkąd to rozmyślał na temat nowo poznanych kobiet? A przede wszystkim tym, które zajmowały się szeroko pojętą prostytucją. Jej badawcze spojrzenie zsunęło się z księżyca i spoczęło prosto na nim. Jakby doskonale zdawała sobie sprawę, w jakim kierunku biegną jego myśli.
    - Proszę, zadaj to pytanie - rzuciła lekkim głosem, nalewając sobie sporą dawkę alkoholu, o jego pustą szklankę nawet się nie troszcząc, choć to on był tu gościem i wypijając ją jednym duszkiem, jakby niemal chciała dodać samej sobie otuchy. Uśmiechnął się na dźwięk jej słów, podnosząc się powoli z fotela, sprężyście i gładko niczym lew, gotowy do skoku na swoją ofiarę. Stanął blisko niej, patrząc się prosto w te ciemne, hipnotyczne oczy. Zadając sobie gdzieś z tyłu pytanie co go też podkusiło, żeby w ogóle wdawać się z nią w jakiekolwiek pogawędki, nie wspominając o tym, żeby zbliżać się do niej w ten właśnie sposób.
    - Jak tu trafiłaś? - wyszeptał z lekka schrypniętym głosem, wypatrując w jej oczach choćby oznaki niepokoju - Jak to się stało, że taka dziewczyna trafiła właśnie tutaj - dodał po chwili, a w tonie jego głosu dało się wyczuć nutkę rozgoryczenia. Jak ona - młoda, piękna, roześmiana, znalazła się w tym miejscu. Jako zwykła dzi**a. Zaśmiała się szyderczo na jego słowa, zaciskając palce na klapie jego marynarki, czując przez dłonie ciepło jego ciała. Przeklęła w myślach to dziwne uczucie, skupiając się na jego osobie.
    - Mam opowiedzieć Ci jak to z chęci prostego zysku, szybkiego zarobku, marzenia o kupnie pięknych i drogich kreacji, zaczęłam sprzedawać siebie i swoje ciało, czy może kolejną łzawą historyjkę o patologicznej rodzinie, w której alkoholik ojciec bił wszystkich, a matka z braku pieniędzy wysłała swoje dzieci na ulicę?! - spojrzał na nią zaskoczony. Jej głos był po prostu zimny. Nawet nie zadrżał z emocji, gdy to wszystko mówiła. Pomylił się. Nie po raz pierwszy. Spojrzał w jej oczy, odnajdując tą cząstkę jej duszy, którą schowała bardzo, bardzo głęboko, chcąc przeżyć w tym świecie. Schylił się lekko i pocałował jej, pachnące cytrynowym szamponem włosy. A potem wyszedł. Dokładnie tak samo jak wszyscy inni. Różnica polegała na tym, że ona czuła przemożną ochotę, by pobiec za nim.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:13:41 15-03-15    Temat postu:

Czy ja dobrze zrozumiałam, że Sol znalazła ciało siostry? I nie wiem czemu, ale mam wrażenie, iż to Lucas ma coś wspólnego ze śmiercią Brendy.

Zaya i Xavier - niby nic, a jednak tak dużo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:25:05 24-03-15    Temat postu:

A może zrobisz mi prezencik i dodasz nowy odcinek Bardzo proszę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:55:40 24-03-15    Temat postu:

Właśnie wczoraj o tym opowiadaniu myślałam, więc może na weekend coś uda mi się wykoncypować
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:55:40 24-03-15    Temat postu:

Właśnie wczoraj o tym opowiadaniu myślałam, więc może na weekend coś uda mi się wykoncypować
Powrót do góry
Zobacz profil autora
BlueSky
Generał


Dołączył: 06 Lut 2011
Posty: 4940
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:16:25 24-03-15    Temat postu:

W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak tylko cierpliwe czekanie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:33:40 03-04-15    Temat postu:

Rozdział 9

    - Przyszedł - jego cichy szept, wypowiedziany prosto do ucha. Zadrżała na dźwięk jego słów, czując jego ciało tak blisko swojego. Miała wrażenie .. jakby czasami odgadywał jej myśli, jakby wiedział, że z dnia na dzień pragnie ... kocha jeszcze bardziej. Bała się tego. Nie mogła po raz kolejny dać się zniszczyć. Za pierwszym razem ledwo dała radę pozbierać się i żyć - choć jej obecnej egzystencji życiem nie chciała nazywać.
    - Już idę - mruknęła cicho, zbierając siły na to, by po raz kolejny spojrzeć temu człowiekowi prosto w twarz i nie zabić go przy pierwszej nadarzającej się okazji. Wstała. Wygładziła fałdy sukienki, jakby chcąc zyskać jeszcze trochę czasu. Czasu, którego jej brakowało. Chciała go ominąć. Złapał ją jednak za łokieć, odwracając w swoją stronę. Spojrzała mu w oczy, chcąc wyrazić swoje wielkie niezadowolenie z jego zachowania. Słowa jednak, jak miliony razy wcześniej ugrzęzły jej w gardle. Przełknęła ślinę, starając się, wymyślić coś, by przerwać tą dzwoniącą w uszach ciszę.
    - Jestem za Tobą - powiedział spokojnie, z tym swoim charakterystycznym chrząknięciem. Chwilę później puścił ją. Wzięła głęboki oddech, chcąc uspokoić rozszalałe serce i choć w minimalnym stopniu opanować drżenie rak. Wreszcie zrobiła ten pierwszy krok, a stukot jej szpilek odbijał się echem w przestronnym holu.

Być może jest miłością to nieznośne rozdarcie, pustka wobec nieuchronności rozstania, pustoszący smutek wdzierający się na miejsce instynktu, który nakazuje znaleźć bezpieczne miejsce i przeżyć*
    Nie wiedziała czy to kiedykolwiek minie. Ta wściekłość, żal i rozpacz, wybuchająca w niej za każdym razem, gdy tylko widziała jego uśmiechniętą twarz. Teraz siedział w jej gabinecie, popijając whiskey z "jej" barku. Bezwstydny uśmiech wpłynął na jej twarz.
    - Powiedziałabym - zaczęła od drzwi, siadając naprzeciwko niego, czując jak Lucas, dosłownie jak jej cień, przemieszcza się za nią - że miło gościć w moich skromnych progach taką osobistość. Sęk tkwi w tym, że nie bardzo rozumiem powodu wizyty - dodała siląc się na najbardziej uprzejmy głos na jaki ją było stać. Evaristo zaśmiał się na jej słowa. Założyła nogę na nogę, obserwując jak jego wzrok ślizga się po jej udach i łydkach, czekając aż wreszcie przejdzie do rzeczy.
    - Interesy - odparł krótko
    - Moje stanowisko pozostaję takie same - powiedziała zimno - Jeżeli ma mi pan coś do zaproponowania to proszę najpierw przemyśleć czy będzie to dla mnie atrakcyjna oferta - dodała lekko, wstając i podchodząc do drzwi
    - A czy wysyłanie swojego "współpracownika" do moich dziewczyn nie jest formą inwigilacji? - rzucił zanim zdążyła wyjść. Nie wiedziała o kim mówił. Ale nie dała po sobie tego poznać. Uśmiechnęła się jedynie odwracając do niego.
    - O ile się nie mylę to prostytutki dlatego są, by je odwiedzać - odparła spokojnie. A mięsień na jego szyi zaczął niebezpiecznie pulsować.

Ale nic nie zostaje na zawsze. Nikt nie jest bezpieczny, każda pewność jest niebezpieczna. Nagle budzisz się ze świadomością, że nie oszukasz życia, bo jest ono drogą, i musisz iść, a chodzenie to konieczność dokonywania wyborów. Albo to, albo co innego. Z kim będziesz żyć, kogo pokochasz, kogo zabijesz. Kto zabije ciebie**.

    Nie wiedziała co ma o nim sądzić. Czy płynące z jego strony zainteresowanie było prawdziwe czy może to kolejna sztuczka. Przychodził, wykupywał kilka godzin i po prostu z nią rozmawiał. Nie mogła powiedzieć, że jej się to nie podobało. Jednak żyjąc w takim środowisku, już dawno nauczyła się, że nikomu nie wolno ufać. Umiesz liczyć, licz na siebie. Ale nie mogła oprzeć się nadziei jaka płynęła z tych spotkań. Spojrzała na niego spod na wpół przymkniętych rzęs, gdy przechadzał się powoli po pomieszczeniu, jakby na czymś się zastanawiając. Miała ochotę go zapytać. Ale bała się. Zwykle rozmawiali o błahych sprawach. O filmach które się im podobały, o książkach które przeczytali. Mogła też siedzieć z nim w milczeniu. Nie przeszkadzało jej to. Ale teraz. W jego ruchach, postawie wyczuwała coś dziwnego. Dawno nauczyła się, ufać swoim spostrzeżeniom.
    - Kochałem ją - zaczął po chwili - W całym swoim życiu kochałem tylko ją - wiedziała do czego zmierza. Nie powinna była robić sobie nadziei. Każdy ma życie za tymi czterema ścianami. Ona jest tylko dobrą rozrywką na wieczór. A potem każdy z nich, bez wyjątków wraca do swoich żon, narzeczonych, partnerek nie wspominając nic o odwiedzinach w burdelu. Chciała mu przerwać. Wolała nie słyszeć z jego ust tych słów. Nie z jego. Te wspomnienia - jakie by one nie były, ukryje na dnie swojego serca - A potem umarła - spojrzała na niego zaskoczona. W jego oczach czaiły się łzy. Chciała go pocieszyć, przytulić. Sama nie wiedziała dlaczego. Ale zastygła w miejscu, bojąc się. O to co może się z nią stać, gdy się zakocha.



* - Mężczyzna, który tańczył tango
** - Arturo Perez Reverte - Królowa Południa


Chyba nie wyszło za bardzo jak chciałam, ale mam nadzieję jednocześnie, że nie wyszło tragicznie


Ostatnio zmieniony przez Stokrotka* dnia 23:34:49 03-04-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 4 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin