Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Qué puedo darle. Cap 20 FIN !!!!
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:23:04 30-12-11    Temat postu:

Dzięki za komentarze
No ja też będę za tym opowiadaniem tęsknić, ale tamto jest także ważne i może jeszcze kiedyś bd miała pomysły na kolejne.
A ostatni odcinek już jest, ale dodam jutro bo kto wie czy coś mi jeszcze nie wpadnie by tam dopisać
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:26:42 31-12-11    Temat postu:

Cap 20

W końcu nastał ten wyjątkowy i długo oczekiwany dzień. To dziś Ana miała zostać żoną Carlosa. Obudziła się bardzo szczęśliwa, podniecona a zarazem podenerwowana. W końcu spełni się jej marzenie z dawnych czasów by stanąć na ślubnym kobiercu u boku ukochanego. Uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze i poszła do kuchni, gdzie już siedziała Veronica z Crisem i dzieciakami. Przywitała się z nimi, zjadła śniadanie a następnie udała z kuzynką do mieszczącego się niedaleko SPA by się zrelaksować i jednocześnie odświeżyć tak jak należy przed ślubem. Spędziły dwie godziny, wypróbowując wszystkie ekskluzywne zabiegi jakie im zostały zaoferowane. Wróciły do domu, napiły się czegoś a następnie udały do pokoju przyszłej panny młodej by mogła się w końcu wyszykować. Pojawiła się także Victoria aby im pomóc. Ana ubrała się w długą, przepiękną, białą [link widoczny dla zalogowanych] z długim trenem oraz welonem. Włosy związano jej w kok i wypuszczono tylko pojedyncze lekko pokręcone pasma. Victoria kończyła ją malować a w tym czasie Veronica przyniosła jej bukiet białych róż. Kiedy Ana była już gotowa, wszystkie zeszły na dół, do salonu, gdzie czekał Cris z Osvaldem i całą trójką dzieci. Jej niedoszły teść, którego traktowała jak ojca zaproponował, że poprowadzi ją do ołtarza, na co ta chętnie się zgodziła bo zawsze o czymś takim marzyła, a jej własny ojciec nie mógł tego zrobić bo już od dawna nie żył tak jak i jej ukochana matka. Teraz to Victoria z mężem byli dla Niej rodzicami. Wyszli wszyscy z domu i udali się do tego samego kościoła w którym wzięli ślub Cris z Veronicą. Jej kuzynka razem ze swoim mężem, z Victorią i dziećmi weszli do środka i zajęli swoje miejsca.
- Dziękuję, że to dla mnie robisz. Jesteś dla mnie jak ojciec. Zawsze będę wdzięczna za wszystko Tobie, Twojej żonie i mojemu szwagrowi. Jesteście moją rodziną. - uśmiechnęła się do mężczyzny po czym włożyła mu dłoń pod ramię i po wolnym krokiem weszła z nim do środka przy „Marszu weselnym”. Carlos już tam stał. Miał na sobie przepiękny biały garnitur i oczywiście uśmiech na twarzy, który nigdy z niej nie znikał. Serce Any biło coraz szybciej. Osvaldo podał jej dłoń detektywowi prosząc by ją uszczęśliwił i nigdy nie skrzywdził. Przyszli małżonkowie uśmiechnęli się do siebie, obrócili w stronę księdza i wsłuchiwali w jego słowa. Dla obojga czas stanął w miejscu. W myślach każdego z nich przewinęły się wspomnienia całego życia a także tego jak się poznali i zakochali w sobie, mimo iż to spotkanie nie było takie jak powinno. Ana dziękowała w duszy Bogu za to, że postawił na jej drodze kogoś tak wspaniałego jak Carlos i że to On ją i jej dziecko uratował. Mężczyzna zaś dziękował, że tamtego dnia kiedy Victoria zadzwoniła do Niego był w pracy a nie tak jak zamierzał na urlopie. Inaczej nigdy by nie poznał Any i teraz nie stał by tu przy Niej w kościele i to w jeszcze tak wspaniałym dla obojga dniu.
- Ja Ana, biorę sobie Ciebie Carlosie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, W Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. Proszę przyjmij tę obrączkę jako znak mojej dozgonnej i wiecznej miłości. - kobieta wypowiedziała te słowa drżącym ze wzruszenia głosem i włożyła obrączkę na palec ukochanego.
- Ja Carlos, biorę sobie Ciebie Ano za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, W Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. Proszę przyjmij tę obrączkę jako znak mojej dozgonnej i wiecznej miłości oraz tego, że zawsze będę trwał przy Tobie, nie ważne co się będzie działo. Będę do śmierci kochał Ciebie i tamtego małego aniołka, którego urodziłaś a który stał się dla mnie jak mój własny syn. - mężczyzna nałożył jej obrączkę i czule ucałował jej dłoń. Ksiądz ogłosił ich mężem i żoną, więc bardzo czule ją pocałował, a następnie wyszli z kościoła, przyjęli życzenia od gości i udali się na huczne wesele. Zatańczyli swój pierwszy wspólny taniec jako małżonkowie i rozmawiali oraz śmiali się ze wszystkimi, którzy byli z nimi. Ana w pewnej chwili wyszła przed salę razem z Santiagitem i spojrzała na bezchmurne niebo.
- Od dziś mój kochany syneczku wszystko będzie jak w pięknej bajce. Teraz masz już nie tylko kochającą mamusię, ale i kochającego tatusia, który dla Ciebie zrobi wszystko. Jesteś moim największym skarbem i codziennie dziękuję Bogu, że dał mi takiego aniołka jakim jesteś Ty. Jesteś moja gwiazdką, moim małym szkrabem, który daje mi wiele radości i uśmiechu. - mówiła z wesołą miną do małego, który patrzył na Nią swoimi niebieskimi dużymi oczkami i wymachiwał rączkami, jakby chcąc dać jej znać, że wszystko rozumie. Carlos ich odnalazł, objął żonę w pasie i czule pocałował w policzek.
- Tu mi się oboje schowaliście.... Czyżbyś zamierzała uciec z tym małym chłopcem i mnie zostawić w godzinę po ślubie ? - zapytał udając smutek i strach, na co kobieta wybuchnęła śmiechem i pokręciła przecząco głową.
- Nie, skądże. Nigdy bym nie uciekła od Ciebie. Bo po co ? Mówiłam tylko naszemu skarbkowi jak bardzo się cieszę, że w końcu wszystko się ułożyło i jesteśmy wszyscy szczęśliwi.- Wrócili całą trójką na salę by bawić się do samego rana.


-------------------

Paul wiedział, że Ana wyszła za tego detektywinę od siedmiu boleści, miał w planach popsucie im uroczystości jednak ten jego cholerny szef zatrzymał Go w robocie bo jakiś ważniak akuratnie dziś domagał się przedstawienia oferty, jakby nie mógł poczekać do następnego dnia. Grrr. Czasami miał serdecznie dość tej swojej roboty i tego wszystkiego, ale z czegoś musiał żyć, więc trzeba było schować dumę do kieszeni i jakoś to znosić. W dodatku jeszcze ponoć zostawało mu tylko kilka lat lub miesięcy życia przez ta pieprzona laleczkę, z którą się zabawiał. Że też akurat zachciało mu się z Nią odbyć stosunek. Głupia puszczalska zaraziła Go HIV. To już była dostateczna kara za wszystko co zrobił. Zawsze miał wrażenie, że to tylko w tych książkach i filmach to wszystko się dzieje, ale jednak się mylił i przekonał na własnej skórze, że w prawdziwym życiu takie rzeczy też się zdarzają. Nie zadzwonił do matki by jej o tym powiedzieć, bo niby po co ? To przecież i tak Go nie uratuje. A nie miał ochoty czuć jej litości i żalu. O nie . Tego nigdy nie ma zamiaru doświadczyć, a nawet jeśli tak jest to nie chce o tym wiedzieć. Stracił wszystko co miał i mógł mieć. A przecież mógł mieć piękną, mądrą, wspaniałą i kochaną żonę, cudownego synka, doskonałą rodzinę i piękne życie. Lecz zmarnował to wszystko przez swoja głupotę. Eh. Ale tak to już bywa. Dopiero po straceniu wszystkiego docenia się to, a wcześniej myśli się iż zawsze będzie się to wszystko miało i nigdy się tego nie utraci. Jakież los potrafi płatać figle. I po co ? Po to by ukazać człowiekowi, że jest jak proch ? Że nic nie znaczy w tym świecie ? Że jeśli tylko w porę się zorientuje to zatrzymana to wszystko ? Ale co jeśli istota myśląca, tego nie dostrzeże ? Co wtedy ? Jeden się załamie a drugi jakoś pozbiera i zacznie wszystko od nowa, jeśli tylko ma do tego motywację i osobę dla której to ma sens. Ale Paul już tego nie ma od dawna. Co ma być to będzie. Będzie się cieszył chwila tak jakby to była właśnie ta ostatnia.

--------------------------

Camila miała serdecznie dość tego cholernego więzienia, dobrze, że przynajmniej przenieśli Fabiana do osobne celi. Nie musiała Go już znosić. Wrr.. gdyby tylko potrafiła stąd zwiać to zemściłaby się na wszystkich. Ale to jest raczej niemożliwe. I po co ona się zadała wtedy z tym idiotą Paulem ? Bo miała dość tych wszystkich obleśnych facetów z którymi sypiała ? Bo chciała zniszczyć komuś życie ? Bo chciała żyć w luksusie ? Wrr... Tamci przynajmniej nie sprawili by, że trafiła za kratki a tak. Ma za swoje. Trzeba było się najpierw zastanowić a potem działać. Mogła sobie teraz żyć jak wielka Pani i nadal zabawiać się z tymi wszystkimi facetami, napalonymi na Nią i wyciągać od nich ogromna kasę.
A Fabian ? Eh... On miał także tego wszystkiego dość. Przeklinał dzień w którym zgodził się pomóc tej blond szmacie jak ostatnio wciąż nazywał swoją kochankę. Gdyby nie Ona teraz siedziałby sobie na brzegu plaży, wyrywał kolejne panienki, każda by przeleciał a potem szukał kolejnych napalonych i chętnych i tak by żył już do końca. A tu co ? Przez nią siedzi w tym pierdlu bez żadnych uciech i w ogóle niczego. Dostał ostrego kopa w dupę od życia. Ale ma to na co sobie zasłużył. Było mu myśleć co robi, a nie dać się uwieść jej ciału i całej kobiecie. Musi teraz znosić to życie w wiezieniu, które jest wkurzające i nudne.

------------------------

Dwa lata później

Ana siedziała w altance, w ogrodzie przy ich własnym mieszkaniu i patrzyła na swojego już dwuletniego synka, bawiącego się w piaskownicy. Dłonie trzymała na swoim już widocznym brzuchu, gdyż była w 6 miesiącu ciąży i była pewna, że urodzi Carlosowi syna o co się często wesoło sprzeczali, ale chcieli się o tym dowiedzieć dopiero w dniu porodu. Po chwili usłyszała cichutkie kwilenie ich póltorarocznego synka Pablita. Mały był podobny do jej męża. Miał jego oczka i nosek, zaś uśmiech miał po niej. Była bardzo szczęśliwa. Każdego dnia ukochany czymś ją zaskakiwał.
- Ależ piękny obrazek. Moja ukochana żona i dwójka wspaniałych dzieci. Kocham te chwile powrotu z pracy, gdy widzę was wszystkich razem. To daje mi wiele radości i sensu do dalszego życia, którego nie tracę nigdy. - zaśmiał się Carlos, porwał Santiagita na ręce i ucałował Go, następnie ucałował małego Pablita a na samym końcu długo i czule Anę. Mieli własny dom i wszystko czego tylko pragnęli. Często odwiedzali Victorie i Osvalda oraz Veronicę i Crisa, którzy doczekali się bliźniaków. Oni także do nich bardzo często przyjeżdżali.
- A ja uwielbiam te chwile, gdy wracasz z pracy i mogę Cie przytulić i być przy Tobie. Kocham Cie każdego dnia coraz mocniej i to co mogę Ci dać, daje każdego dnia tak byś był zawsze zadowolony – uśmiechnęła się, opierając głowę o jego ramię. Czuła się szczęśliwa i wiedziała, że nikt już im tego szczęścia nie zniszczy.

    Fin



Dziękuję wszystkim, którzy czytali to opowiadanie. Tylko dzięki Wam je dalej pisałam. Teraz skupię się na "Cual es la verdad?". Życzę Wam udanego Sylwka no i Szczęśliwego Nowego Roku ♥♥♥


Ostatnio zmieniony przez Anna. dnia 12:50:03 31-12-11, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
natalka0125
Mocno wstawiony


Dołączył: 25 Sie 2011
Posty: 6284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Polska
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:39:46 31-12-11    Temat postu:

Końcówka genialna Ana i Carlos wzieli ślub . Camila siedzi wziezieniu szkoda że to juz koniec tego opowiadania życze weny w kolejnych opowiadaniach
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:17:11 31-12-11    Temat postu:

Udało Ci się spełnić obietnicę i zakończyć to opowiadanie jeszcze w starym roku Ślubu Any z Carlosem można było się spodziewać - w końcu happy endy są często mile widziane Grunt, że oboje odnaleźli szczęście właśnie przy swoich osobach i mogą wspólnie wychowywać dzieciaczki (btw. Pablito nie może mieć dwóch miesięcy, bo to by oznaczało, że urodziłby się w momencie, gdy Ana byłaby w czwartym z kolejnym dzieckiem - to taki mały szczegół)

Rozbawiłaś mnie wzmianką o Paulu i chorobie HIV, jaka go dopadła. Nie żebym życzyła komuś, jak najgorzej, ale mu za te wszystkie wyskoki naprawdę się należało. Najbardziej to mi jednak żal Fabiana, że tak marnie skończył w więzieniu - miał bowiem facet potencjał. A dla takich ludzi lepsza jest śmierć, niż dożywotni pobyt w zamknięciu

Podsumowując telenowela dobra, aczkolwiek przy następnej radziłabym Ci unikać niektórych potocznych stwierdzeń, które do opowiadań czasami nie pasują. Tymczasem liczę na realizację kolejnego Twojego dzieła i pozdrawiam

Szczęścliwego Nowego Roku!;*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:57:26 31-12-11    Temat postu:

Dziękuję za komentarze

Moniś - No tak jak obiecałam A no fakt.. Dzięki, ze zwróciłaś na to uwagę. No ja też nikomu źle nie życzę, ale jemu się należało...
Na przykłąd jakich stwierdzeń ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
madoka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2010
Posty: 30685
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:16:05 31-12-11    Temat postu:

Hmm takich, które często używamy w życiu codziennym, a które nie przystoją w opowiadaniu, jak np. "wyrywał panienki", czy "przeleciał"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19236
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:24:04 31-12-11    Temat postu:

Rozumiem Ogromne dzięki za rady. Każdą biorę sobie do serca. No i zapraszam na 7 choć krótki odcinek "Cual es la verdad?"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rosario
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 09 Lis 2011
Posty: 347
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:43:54 31-12-11    Temat postu:

Super finał,naprawdę,cieszę się że Aa jest w końcu szczęśliwa,zasłużyła na to sobie,ma prawdziwą rodzie,męża i 2 dzieci i jedno w drodze
A Paul jest chory na HIV tego się nie spodziewałam,ale gdyby nie popełnił tego błędu to by był teraz szczęśliwy ,a tak to jego życie to porażka.
Camila i Fabia,nie wytrzymają w wiezieniu,eh ale dobrze im tak,za to co zrobili Anie.

Szkoda ,ze to koniec,ale było bardzo fajnie,dobrze,że piszesz kolejne opowiadani,będę czytała

Miłego Sylwka
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze zakończone telenowele i seriale Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
Strona 8 z 8

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin