Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Tłumaczenia dialogów z Tierra de Reyes
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telemundo
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jantar
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 7791
Przeczytał: 28 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:41:24 19-05-15    Temat postu: Tłumaczenia dialogów z Tierra de Reyes

fantasma napisał:
Tierra de Reyes tłumaczenia


Tłumaczenie NiKa88

Liściki

Samu: 'Dla uczciwego/honorowego mężczyzny długi są gorzkim niewolnictwem'
Andrea: 'Długi są jak każda inna pułapka, w którą jest bardzo łatwo wpaść, ale dużo trudniej z niej wydostać'


Odcinek 106

(Andrea się budzi)
A: Co to ma znaczyć? Znowu?
S: (śmiech) Tak. Znowu jest pani w mojej sypialni i moim łóżku i to po tym jak zarzekała się, że nigdy tu nie wróci
-----------------------
A: Nie musiałeś mnie tutaj znowu przynosić.
S: A czego pani oczekiwała? Że zostawię panią nieprzytomną przy drodze? I to nie nieprzytomną z powodu uderzenia, ale alkoholu.
A: Nie byłam pijana, Samuelu.
(wymowne spojrzenie Samuela )
A: W każdym razie nie musiałeś koniecznie kłaść mnie w swoim łóżku. Nie ma innych sypialni w tym domu?
S: Są, ale bardzo zabawnie było zrobić pani na przekór, zwłaszcza po tym jak wylała pani zawartość swojego kieliszka na mój garnitur. Pamięta pani?
A: Bo zachowałeś się jak prostak. Poza tym ty też zniszczyłeś moją sukienką w Lipodormo, więc teraz jesteśmy kwita.
(Samu chwyta Andreę za rękę )
S: Proszę zaczekać. Nie może Pani tak odejść...
A: Jak to nie? Puść mnie...
(Wchodzi Soledad)
Sol: O, moja dziewczynka! Jak dobrze, że już się obudziłaś. Spójrz, przyniosłam ci ciepłą zupkę, abyś lepiej się poczuła.
A: Aj, nianiu. Wygląda bardzo smacznie, ale nie, dziękuję. Lepiej będzie jak już pójdę.
S: Chwileczkę. Nie zapomniała pani o czymś?
A:...
S: O swoim samochodzie. Zadałem sobie trud, aby się po niego udać. Pamięta pani, że miała wypadek, prawda?
(Andrea odbiera kluczyki i wychodzi bez słowa )
S: Nie ma za co

Odcinek 107

Rozmowa telefoniczna S&A
A: Słucham?
S: Dzień dobry, panienko Andreo. Otrzymała pani moją przesyłkę?
A: Eee.. tak. Już możesz czuć się wolny od swojego 'gorzkiego niewolnictwa'. Nie musiałeś jej odkupować. Rekompensata pieniężna była wystarczająca.
S: Cóż, dla mnie nie. To co robię lubię robić dobrze (czy tylko ja mam nieprzyzwoite skojarzenia? ), chociaż pani ma o mnie odmienne zdanie.

Tłumaczenie Krzemo

odcinek 109

Rozmowa przez Skype
A- Przypuszczam, że chcesz podziękować za zwrócenie twojej koszulki
S- Ha! Nie ma nic do dziękowania, Senorita, To był pani dług, nie?
A- W takim razie, po co zadzwoniłeś ?
S- Dobra, chciałem, żeby pani wiedziała, że ją odebrałem( koszulkę ) i że mnie cieszy znów ja mieć, ponieważ była to moja ulubiona
A- Także mnie to cieszy ponieważ już Ci nic nie jestem dłużna i masz rację, długi są amarga esclavitud (nie wiem jak to tłumaczyć na polski amarga-gorzki;esclavitud-niewolnictwo)
S- Jest coś niemożliwego w Pani, nie? Nie wyobrażam sobie za nic w świecie pani jako osoby zależnej od kogoś
A- nie,nie, oczywiście, że nie i zwłaszcza od kogoś takiego jak ty
S- Hmmm, tego jestem pewny... ale zobaczmy, byłoby mi miło jeśli pani coś mi wyjaśni... o co chodzi z tym, że "długi są jak pułapka w którą łatwo wpaść, ale tak samo trudno z niej wyjść" niech mi pani powie, być może jestem jeszcze pani coś winien ?
tu przerwa między sceną
S- Jeśli już nic nie jesteśmy sobie dłużni to dlaczego przysłała pani tą karteczkę? Czy jest coś co jestem pani dłużny? Niech pani powie
A- Dobra, i po co chcesz to wiedzieć?
S- Żeby spłacić go, oczywiście
A- Ah, świetnie powiem Ci co mi "wisisz", ale myślę,że lepiej jeśli poszukasz ołówek y kartkę papieru, ponieważ jest....
S- Niech się pani nie martwi, mam świetną pamięć, niech pani mówi
A- Ah, świetnie .... na pierwszym miejscu...
I tu następuje tryumfalne wejście Iriny

Andrea wymyka się Irinie i sprawdza wiadomość głosową od Samu
S-Wciąż tkwimiy w długach, Pani jest mi dłużna wyjaśnienia, dobranoc

Oficjalny list do Andrei:
Niniejszym,
Fundacja Beatriz Alcazar z przyjemnością pragnie poinformować o zwiększeniu wkładu zapewniając uznanie i składki na Pani działalność charytatywną "przyszłość dla dziecka"
z poważaniem, Samuel Gallardo Leon.
(Nie wiem czy to na bank jest dobrze, ale oficjalne pisma ciężko mi się tłumaczy, ponieważ nie mam z tym styczności)

Teraz reakcja Andrei
A -ajjj nie może być!!! Najpierw do mnie dzwoni... aj no!!!... to z sukienką !!! .... Wszystko !!! Aj ....Wygląda na to , że go naprawdę obchodzę !!!

odcinek 110

Rozmowa w domu Samuela ! (zajebista scena! )

S-Cześć, sądzę, że mam z Panią zaległą rozmowę
A-Tak? Nie wiem o czym
S-Czatowaliśmy i się przerwało, pamięta pani?
A-hmmmm....nie Nie pamiętam i nie wiem o czym mówisz
S- Pewna?Przypomnę to pani, jak pani widzi mam dobrą pamięć i pamiętam co pani mi powiedziała. Pani insynuowała, że ta poplamiona sukienka, którą odkupiłem nie jest moim jedynym długiem a jest tego dużo więcej, tak więc niech mi pani powie, co jestem jeszcze Pani dłużny?
A- hmmm, tak więc... wydaje Ci się mało te wszystkie złe chwile, które z Tobą przeżyłam?
S-hmmm,ok... coś więcej...?
A- tak więc, te wszystkie razy, kiedy w moim domu pojawiała się ta twoja piosenkareczka insynuując, że próbowałam Cię uwieść, kiedy to ona próbuje to zrobić publicznie.
S- i to Pani przeszkadza?to, że Patricia próbuje tego publicznie... Jest Pani zazdrosna?
A- Proszę Cię , nie rozśmieszaj mnie. Ja nigdy nie biję się o mężczyzn z takimi kobietami jak ta. Tym bardziej jeśli tym mężczyzną jesteś Ty
S- Senorita...!Im częściej to pani mówi, tym mniej w to wierzę...'

odcinek 112

Pierwsza scenka S&A wpadają na siebie
A-Samuel...
S-Wszystko dobrze? Sorry, nie widziałem pani,byłem rozkojarzony,choć teraz nie mogę przestać się na panią patrzeć
A- Dlaczego to mówisz ?
S- Ponieważ nie jestem w stanie powiedzieć innej rzeczy, WOW wygląda pani cudownie
A-na serio tak myślisz czy tylko sobie ze mnie żartujesz?
S-Pomimo tego, że jestem zahipnotyzowany pani oczami, jestem (bardzo) pewny tego co mówię
A-aaa, tak więc już powinnam Ci uwierzyć...
S-Jeśli mi pani nie wierzy, powiem to pani bez słów (wtedy Samu się zbliża do pocałunku)........Proszę Mi wybaczyć, nie wiem co się ze mną stało, ale,ale...

Ten jest w trakcie tańca
S- Senorita, proszę mi wybaczyć jeśli poczuła się pani nieswojo. Wszystko ok?
A- Nie musisz prosić o przeprosiny tak jakbyś okazał brak szacunku.Samuel nie zrobiłeś tego
S- Jest pani pewna, że tego nie zrobiłem ? Ponieważ zawsze kiedy się do Pani zbliżam, pani się wkurza i się na mnie wydziera(krzyczy)
A- jeśli poczułabym się urażona, powiedziałabym, jak zawsze.
S- Dobrze, w takim wypadku, zgodzi się pani ze mną zatańczyć ?
A- Dlaczego nie?
S- Kto by powiedział, że Senorita Andrea Del Junco skończy w moich ramionach ?
A- Co masz na myśli?
S- Miałem na myśli taniec A w jakiej innej formie pani myślała,że może Pani skończyć w moich ramionach ?
A- ah, w żadnej innej formie o ile tym razem coś insynujesz?
S- nie no dobra, chodziło mi o to co się stało pomiędzy naszymu braćmi i siostrami... zakochali się w sobie. To nie mogłoby się stać pomiędzy nami,
mówię tak ponieważ dla Pani zawsze byłem brudnym robolem a Pani dla mnie...
A- kim? Kim byłam ja dla Ciebie ?
S- Zgorzkniałą wiedźmą
A- Tak więc, co jeszcze robisz tańcząc z wiedźmą?
S- Senorita, ej,ej... niech się pani nie denerwuje, to był żart. Niech się pani uśmiechnie
A- Jeśli chcesz robić żarty to rób je w cyrku (Andrea odchodzi)


Ten jest tuż po wyjściu z imprezy
A-Nie pójdę z tobą w żadnym wypadku, jestem wiedźmą nie? Tak więc wrócę sama na mojej miotle, dowidzenia.
S-ej,ej,ej
A-Zostaw mnie w spokoju
S-Senorita, Proszę, niech nie będzie pani taka uparta, powiedziałem pani, że to był żart i nic więcej. Nie chciałem pani obrazić
A- Tak więc nie podobał mi się twój żart
S- ...,Nie było w mojej intencji zniszczyć tego momentu, tak? Niech chociaż teraz pozwoli mi się pani odwieźć na ranczo
A- ah, nie, dziękuję, już potowarzsyzyłeś mi wystarczająco... nie wydaje ci się? ... ok
S- Nie ,nie było wystarczająco !
POCAŁUNEK
A-dlaczego mnie pocałowałeś?
S-Nie wiem, heh
A- Jeśli nie wiesz, to po co mnie całujesz dupku?! (Piękny liść ...Andrea odchodzi)
S- Senorita,ej! Wie pani co !? Niech pani robi to na co ma ochotę !! I niech nie myśli sobie, że ją pocałowałem ponieważ mi się podoba ! Wiedźma !!

Dialog Sofia,Andrea,Irina
A-jeśli byś widziała uśmieszek Leonarda... tak jakby nie chodziło o niego, tłumaczyłam mamie,że on rządzi według swojego widzimisię a ona go popiera ;/
Sf- Nie,nie rozumiem dlaczego mama nie zdaje sobie sprawy z nadużyć jak popełnia Leonardo. Rozkładam ręce !
A- ponieważ jest ślepa,jest ślepa. Z naszych stajennych zaraz nie ostanie się ani jeden!
Sf-nie! Martwi mnie...bardzo mnie martwi typ ludzi, któych przyjmuje do naszych stajni(nie znam się na słownictwie wiejskim, nie wiem czy chodzi o stajnie, ale raczej tak)
Co zrobimy z tym Andrea??
A-Nie tylko chodzi o stajnie , zgadnij kogo zobaczyłam na spotkaniu jego z mamą... Isadore Valverde!
Sf- Isadora !?
A-mhm,tak.. Prawdopodobnie chce kupić źrebaka mamie
Sf-aa, y teraz wychodzi na to...
Ir-Andrea!.. Andrea, proszę Cię, musisz mnie ocalić Moje auto nie odpala Potrzebuje żebyś porzyczyła mi swoje,ale szybko, dalej
A- już już, a gdzie z taką desperacją chcesz jechać Irina?
Ir- Aj,nie interesuj się ! Dawaj klucze powinienam już jechać
Sf- dość, nie będziecie się kłócić o samochód, jeśli chcesz to weź moje
Ir- serio Sofi?
Sf- tak..
Ir- aj dzięki! Zaraz przyjdę poszukaj mi tych kluczy, dzięki !
A- Irina !!
Ir- co?
A- Jedziesz na imprezę do Spa?
Ir- Tak, i nie obchodzi mnie to , że mama się wkurzy, ponieważ już nie jesteśmy dziećmi
A- czekaj,czekaj! Nie mogę pozwolić, żebyś sama dała powody do złości mamie(chodzi o solidarność sióstr :p),myślę, że powinniśmy dać je obie
Ir- Co?!
A- mhm
Ir- aa!! Dawaj szykuj się ! Pomogę Ci! Szukam Cię za 10 minut !!
A- Ok

Rozmowa Andrea,Samu,Irina,Sol
Sol- Aj, mi śliczna wyglądasz pięknie
A- Dziękuję nianiu ty także wyglądasz bardzo stylowo
Sol-to wszystko jest sprawką Samuela
Ir- I mi się strasznie podoba
A- Irina, jedziemy
Ir- Co, Andrea jak to jedziemy skoro imprezka ma się w najlepsze, aj nie... co za nudziara! nie,nie,nie nie chcę iść
A-ale już uzgodniłyśmy....
Ir-chwilkę dłużej...
S-Coś się dzieje?
Sol- Jedyne co się stało to to, że Andrea chce już iść, ale Irina nie,tak widzę
Ir-...dalej Andrea
S-Jeśli chce, to ja ją odwiozę a wtedy Irina zostanie
A-Nie, dzięki. Nie potrzebuję, żebyś mnie odwoził ani mi towarzyszył...
Ir-Samuel,na serio?
S- niech pani nie będzie nierozsądna, niech pani pójdzie ze mną
Ir- Nie bądź niemądra,Andrea nie bądź niemądra
Sol- Uważajcie na siebie !

Irina z Andreą wchodzą na imprezę
Ir - Wow, prawie nie poznałam tego spa, Andra, wygląda świetnie!! Za nic w śiecie nie mogłam przegapić takiej imprezy!
A - Pewnie jest dużo zananych osób, Irina...naprawdę dobrze wyglądam?
Ir- Andrea, pięknie wyglądasz, więcej, powiem ci jedną rzecz. Jeśli nie wyjdziesz stąd z chłopakiem to tylko dlatego, że tutaj definitywnie nie ma żadnych mężczyzn.
A - dobra, chiałabym poprawić makijarz
Ir - tak?
A - Jakby co nie?
Ir - Dobra, myślę ,że łazienki są gdzieś tam (Irina wskazuje na miejsce gdzie mogą być łazienki). Poczekać na Ciebie?
A - tak
Ir - idź

Scena jak Andrea wybiega z domu z Iriną
(Andrea spowalnia )
Ir- Co?
A - Jesteś pewna, że mamy gdzieś tutaj nie ma?
Ir- Aj,Andra nie mów mi, że teraz masz stracha
A- kto? Ja? Już Ci mówiłam, że chcę iść na tą imprezę, tak więc idziemy ! ....biegnij!


Juli Blueberry napisał:
Odcinek 61 scenki Samuela i Andrei w barze i hotelu.

Samuel: Panienka Andrea, czyżby mnie śledziła?
Andrea: A jeżeli tak, to co? (śmiech Andrei) Naprawdę mógłbyś uwierzyć, że cię śledzę? haha
S: Upiła się panienka.
A: I co z tego?
S: Gdzie jest panienki narzeczony?
A: Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Znikaj.
S: Panienka tu przyszła, bo wiedziała, że ja tu będę, więc proszę mi powiedzieć po co tu przyszła.
A: Jak myślisz, głupcze?
S: Ciii, bez obelg. Proszę mi powiedzieć.
A: Bo mi się podobasz... Podoba mi się... Chciałabym ci powiedzieć, że cię nie lubię, nienawidzę ciebie i twoich braci, bo z waszej winy, moje siostry zrobiły to, co zrobiły i odeszły z domu.
S: Być może mają to czego panience brakuje, trochę szaleństwa, aby zrozumieć, że z miłością przychodzi szczęście, a ta raczej nie jest pani wspólniczką.*
A: Z waszej winy jestem sama z mamą, bo wy zniszczyliście moją rodzinę i wiesz co? Nigdy wam tego nie wybaczę. Nie wybaczę ci tego i też nie wybaczę ci tamtego.
S: Tamtego? Jakiego tamtego?
A: Że cię kocham głupku. Kocham cię szalenie. Nie masz o tym pojęcia.
S: (macha ręką przed twarzą Andrei) ej (pstryka palcami) pytałem o coś, panienko? Jakiego tamtego?
A: Nieważne. Niech cię to nie obchodzi (Andrea odchodzi)
[...]
Gościu dobiera się do Andrei
A: Zostaw mnie.
S: (wkracza do akcji) Zostaw ją (i się biją).
Samuel mu przyłożył i go wyprowadzili.
Andrea podchodzi do Samuela.
S: Wie panienka co? Pani i ja wychodzimy.
A: Nie.
S: Tak, wychodzimy.
A: Nie, ja będę jeszcze pić.
S: Panienka i ja wychodzimy zanim zrobi się jeszcze gorzej.
A: Z tobą nigdzie nie pójdę.
[...]
Andrea podchodzi do Samuela, obejmuje go i pyta:
A: Na pewno dobrze się czujesz? Ten mężczyzna nic ci nie zrobił, prawda?
S: Tak jak mówiłem dobrze się czuje panienko, a osobą która źle się czuje jest panienka. Tak to jest, gdy się tyle pije.
A: Ja? Ja tylko przyszłam po drinka.
S: Koniec z drinkami. Zabieram panienkę do domu.
A: Nie. Nigdzie z tobą nie pójdę. Mogę sama prowadzić.
S: Co? Nie rozumie panienka, że nie jest w stanie prowadzić?
"Bójka o torebkę" Andrea nie chce jej oddać
A: Oddawaj
S: Co mam oddać? Nie rozumie panienka, że może doprowadzić do wypadku i skończyć w więzieniu?
A: Nie. Jestem Andreą del Junco i nikt mnie nie tyka.
S: Widzi panienka? Proszę zabrać swoje rzeczy i odwiozę panienkę do domu.
A: Nieee, tylko nie do domu. Zostaw mnie w spokoju!
S: Dobra! Nie odwiozę panienki do domu, ale chodźmy, tu nie jest panienka bezpieczna. Chodźmy!
A: Nie
S: Idziemy (i zarzucił Andreę na plecy)
A: Puszczaj.
Samuel chwycił marynarkę i wyszli.

[...]
W hotelu. Weszli do pokoju
S: Już jesteśmy. Jest panienka pewna, że chce tu zostać? (Andrea rzuca się na łózko) Może lepiej będzie, gdy zadzwonię po którąś z sióstr?
A: Nie, nieee. Samuel, przysięgnij, że nic nie powiesz moim siostrom.
S: Gdzie panienka idzie?
A: Przysięgnij.
S: Przysięgam, ale dlaczego panienka nie chce iść do swojego domu?
A: Nieeee, moja mama nie znosiłaby, że jej ostatni córka, którą ma... jest z jednym z braci Rey. Tylko ja jej zostałam. Nie wiem, czy mnie rozumiesz.
S: Rozumiem. Nie chce, aby panienki mama widziała ją z robotnikiem i do tego pijaną. Wychodzę.
A: Pijana? Ja? Nie jestem pijana, nic mi nie jest...(Andrea demonstruje jak bardzo jest trzeźwa ) aaaa (i upadła)
Samuel podbiega do Andrei i ją podnosi
S: Ayy, widzi panienka.
A: Nie, ja ci mogę zademonstrować. Dobrze się czuję, dlatego będziemy wznosić toast za tę specjalną noc.
S: Koniec, już proszę nie pić.
Andrea oblewa Samuela alkoholem.
A: O niee, ja ją ściągnę. Dam ją Nieves.
S: Nie, nie, nie, nie. Nieves nie ma tutaj.
A: Pozwól mi ją ściągnąć, dobrze? (Andrea ściągnęła koszulę) O nieee.. Muszę się napić kolejnego drinka.
S: Żadnych drinków. Panienka potrzebuje snu, aby rano nie warczeć. Proszę uważać (Andrea spadła z łóżka) Proszę tutaj przyjść.
A: Ja nie potrzebuję snu. Ja chcę, żebyś spał ze mną.
S: Co?
A: Śpij ze mną Samuelu, dobrze?
[...]
S: Dlaczego to musiałeś być ty Samuelu?
A: Ja? Co ja zrobiłem panienko? Ja nie mam zamiaru bronić się przed pijaną. Przyprowadziłem panienkę tutaj, bo mnie o to prosiła, nic więcej. Nie mam zamiaru znosić panienki kaprysów. Już muszę iść. Lepiej będzie jak pójdę. Proszę się położyć, a rano poczuje się panienka lepiej.
A: Zostawisz mnie samą?
S: Oczywiście, ja tu nie mogę zostać.
A: Nigdy sobie tego nie wybaczę. Nigdy. ( Gdy moje serce nalega, aby kochać cię bardziej, całować więcej )
S: Nie wybaczy sobie panienka czego?
A: Tego? ( Zbliż się...[...] )
I Andrea pocałowała Samuela
S: I widzi panienka? Mężczyzna nie potrzebuje być milionerem, żeby rozbudzić kobietę, tylko musi mieć dobre serce. Mam nadzieję, że zmieni panienka swoje podejście (albo zmieni panienka osobowość).
Samuel odchodzi, Andrea rzuca w niego butami
S: Co panienka robi? Oszalała panienka, czy co?
Andrea płacze
A: Nieee
S: Panienko proszę nie płakać.
A: Nie odchodź.
S: Proszę wstać.
A: Nieee, zostaw mnie.
S: Proszę mi wybaczyć panienko. Wiem, że nie powinienem całować panienki i mówić tych głupich rzeczy, ale panienka zaczęła i zawsze traktuje mnie jakby o coś obwiniała. Proszę mi wybaczyć, dobrze?
A: Jesteś głupi. Jesteś głupi, jesteś głupi! Nie rozumiesz?! Jesteś głupi i idź stąd (Bach, wpadła w ramiona Samuela)
S: Dobrze, pójdę, ale najpierw położę panienkę do łóżka.
A: Niee! Nie chcę kłaść się do łóżka
Lądują na łóżku ( Tymczasem ja czekam na ciebie, wciąż czekam )
S: Przepraszam, to był wypadek panienko. Idę, ale kiedy wyjdę proszę ściągnąć sukienkę, bo jest bardzo mokra i panienka może się rozchorować. Dobranoc.
A: Nieee. Samu, nie mogę zdjąć sukienki. Potrzebuję ciebie, abyś mi ją ściągnął.
S: Dobrze. Pomoże mi panienka trochę? Proszę wstać.
A: Dobrze.
Samu ściągnął sukienkę
S: Gotowe. Dobranoc panienko.
A: Nie, niee Samu. Chodź tutaj. Ja czuję, że umieram. Przyjdź tutaj do mnie, dobrze?
S; Nie, nic panience nie będzie jest tylko pijana.
A: Chcę, abyś został ze mną, chwileczkę. Tylko troszeczkę, nie więcej. Troszkę i już.
[Samuel do sb: W co ty się wpakowałeś]
S: Położę się do łóżka, i będę leżał dopóki panienka nie zaśnie.
I Samuel położył się do łóżka.
[...]
Rano, Andrea się budzi i zobaczyła śpiącego Samuela
A: Aaaaaaaaa aaaaaaaaaa Samuel!!!
S: Co się dzieje? Co się stało panienko?
A: Nie rozumiem. Wyjaśnij mi co ja tu robię w tym hotelu, tutaj z tobą.
S: Spaliśmy. I co ja teraz powiem Pati?
A: Powiesz jej to samo, co wtedy, gdy spotykasz się ze swoją kochanką Beatriz.
S: Beatriz nie jest moją kochanką.
A: I ja też nie, nie myśl sb. Jakim cudem ja się tutaj znalazłam? Dodałeś mi czegoś do napoju...Na pewno dosypałeś mi czegoś do napoju i dlatego mnie przyprowadziłeś do tego hotelu i dlatego jestem...
S: Naprawdę niczego panienka nie pamięta? Panienka mnie tutaj przyprowadziła.
A: Że co?! Nie waż się kiedykolwiek czegoś takiego powtarzać, Samuel.
S: Ale to prawda, panienko. Była panienka bardzo pijana w Palenque, chciałem odwiedź panienkę do domu, ale mi zabroniła, więc przywiozłem ją tutaj. I powiem więcej: pani płaciła.
A: Ja? Ja zapłaciłam, aby spędzić z tobą noc?
S: Nie. Tak. Nie, nie,nie, nie za spędzenie nocy ze mną. Po prostu była panienka bardzo pijana i nie chciała zostać sama i poprosiła mnie, abym został z panienką. To wszystko.
A: Ja poprosiłam jakiegoś lepiącego się od brudu, prostackiego robotnika jak ty, abyś mnie przyprowadził do tego hotelu? Na pewno nie! Jesteś kłamcą! Na pewno ty mnie tu przyprowadziłeś, aby mnie wykorzystać i i i... nie (zagląda po kołdrę) o niee... Samuel, co zaszło między nami? Powiedz mi prawdę, co zaszło między tobą i mną?
[...]
A: Nie patrz na mnie jak na wariatkę! Powiedz, co między nami zaszło. Będę musiała wykapać się w chlorze, aby zmyć z siebie ten brud. Nie wierzę, ale że z lepiącym się od brudu robotnikiem ? Nieee
S: Lepiący się od brudu robotnik?
A: O niee
S: Dobrze, powiem. I ja tego nie chciałem, ale tak, musi się panienka wykąpać, bo między nami zaszło wszystko.
A: Niee
S: Yhym Tak, ja nie miałem z tym nic wspólnego. Panienka mnie tutaj przyprowadziła, ściągnęła ze mnie koszulę, później poprosiła, abyśmy zatańczyli, a potem zaciągnęła do łóżka.
A: I co się wydarzyło później?
S: No jak to co? To co zawsze się dzieje między kobietą i mężczyzną. I muszę przyznać Patrici rację: im kobieta ma silniejszy charakter tym jest lepsza w łóżku.
A: Nie. Niee! To jest kłamstwo Samuel! Kłamstwo, bo to nie mogło się wydarzyć.
S: To prawda panienko.
A: Nie.
S: Naprawdę. Pani o tym wie. Cóż i mimo zapachu konia i swojego wiedźmowatego charakteru jest panienka świetna w łóżku. Nigdy nie zapomnę o nocy, którą spędziłem z Andreą del Junco.
Samuel wyszedł
A: Mój Boże, co ja zrobiłam.. Dlaczego niczego nie pamiętam...?
* do końca nie jestem pewna, czy to jest dobrze przetłumaczone, Andrea coś tam odpowiedziała, ale tego nie rozszyfrowałam



Juli Blueberry napisał:


odcinek 63, urodziny Sofii.


A: Samuelu, posłuchaj. To co między nami zaszło tamtej nocy w hotelu było spowodowane moim upiciem się, a ty mnie wykorzystałeś.
S: Nie sądzę, bo mówią, że dzieci i pijani zawsze powiedzą prawdę i panienka mówiła wiele interesujących rzeczy, kiedy była pijana Samuel, nie zostawiaj mnie. Samuel, zostaniesz ze mną, prawda? Zostawisz mnie samą Samuelu?
A: To nieprawda.
S: Oczywiście, że tak. Bo ten śmierdzący robotnik, którego tak nienawidzi sprawił że poczuła się panienka kobietą. Jeśli ma panienka kiepską pamięć, ja mogę jej to przypomnieć
I beso
[/u]

Ostatnio zmieniony przez Jantar dnia 17:50:25 19-05-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jantar
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 7791
Przeczytał: 28 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:17:05 19-05-15    Temat postu:

Krzemo napisał:
Odcinek 55 rozmowa w domu Samuela
S-Senorita Andrea to przywitanie jest w 54 odc
poniżej 55
S-to jest bez sensu ,że wciąż pani mnie prowokuje, nie uderzę Pani...
A-To jest ostatnie czego ci brakuje by pokazać jakim dupkiem jesteś...Samuel Rey
S-Nawet jeśli nie byłbym w stanie uderzyć kobiety,muszę przyznać, że Pani naprawdę działa mi na nerwy
A-Ah tak?To dlatego mnie nazywasz wiedźmą?Prawda?
S-Ja...nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek używał tego słowa w stosunku do Pani,nigdy w życiu tego nie zrobiłem...
A-Nie,nie.Prosto w twarz nie, ponieważ jesteś tchórzem, ale wiem, że mnie tak nazywasz...
S-Wie Pani co?W sumie dobrze,że się pani dowiedziała...ponieważ teraz mogę zrobić coś czego wcześniej nie mogłem.... wiedźma!!
A-Bezczelny!
S-Jest pani pewna,że chce znów chce mnie Pani uderzyć?! Już Pani dobrze wie, że jej karą jest pocałunek... nie? powiem więcej... może Pani po to przyszła?... i dlatego Pani się tak wyperfumowała?
A-Jak śmiesz?!
S-W tym momencie powinienem ukarać Panią pocałunkiem. Nie ma nikogo w domu i do tego nie może Pani mnie wyrzucić z pracy.. prawda?
A-nie odważysz się !
S-Nie wierzy mi Pani?Nie wierzy mi ?
A-Puść mnie...puść...
S-Tak więc,nie powinna Pani tak się perfumować ani przyjść mnie prowokować..
A-nie...nie, nie rób tego...
S-Oczywiście,że tego nie zrobię, dlatego,że pomimo tej dużej ilości perfum wciąż czuć od Pani końmi i nie podobają mi się "muły" (muł- zwierze podobne do konia i osiołka )
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jantar
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 7791
Przeczytał: 28 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2:34:32 20-05-15    Temat postu:

Krzemo napisał:
Prezent!!!
113
Scena samego porwania i odbijania Samuela przez Andrę

P-przestępca P2-przestępca

P-siadaj!!!
S-co chcecie! co chcecie,eee !! Kim jesteście!?
P-Szybko się o tym przekonasz!
(Biją Samuela)
P2(dzwoni)
P2-Prezencik jest już przygotowany...Może pan przybyć....
(Andrea ogłusza P2 i wchodzi do pomieszczenia gdzie znajduje się Samu)
A-Puść go!!
S-Andrea!Andrea to ty ?!
A-Powoli podaj mi broń!!
S-Andrea proszę Cię,uważaj!!
P-Słyszałaś?Ja Ci odbiorę broń..(Andrea strzela w rękę P)
A-Daj mi broń !!!Daj mi ją!!!!!
S-Co tu się dzieje?!
A-Wszystko dobrze?(Andrea do Samu)
S-tak,tak
A-Co z nim zrobimy?
S- Zajmę się tym durniem !
(Samu leje gościa)
A-Samuel dość !
S-Zwiążę go, żeby nie uciekł! A drugi gdzie jest?
A-Już się nim zajęłam
(Wychodzą z pokoju)
S-Czekaj,czekaj!
(Samu idzie z tą torbą, żeby nakryć głowę P2)
S-Zobaczysz jak to jest!!
(Nakłada tą torbę na głowę)
S-Słuchaj,ocaliłaś mnie
A-Chodźmy stąd Samuel!
(Scena na dworze)
S-Jak pani dojechała aż tutaj? Swoim samochodem...
A-Tak, później Ci wytłumaczę
(Samu zatrzymuje Andrę i patrzą na siebie)
S-Dlaczego to pani zrobiła?
A-Więc, ci mężczyźni cię schwytali i mogli cię skrzywdzić..
S-Niech mi pani nie mówi, że teraz ją obchodzi ten robol dorobkiewicz
A-Samuel, chodźmy już stąd, dobrze? Ci faceci mogą wstać lub może przyjść ich więcej, jest niebezpiecznie
(Samuel znów zatrzymuje Andrę z chęcią pocałunku,ale ona się wymyka)
A-Dość, jedziemy stąd Samuel!


Krzemo napisał:
113 scena beso
S-Dziękuję za odprowadzenie do domu Senorita
A-Mam nadzieję, że wydobrzejesz, do następnego razu
S-Nie,nie niech pani nie odchodzi
A-Coś ci się dzieje ?wszytko dobrze?
S-Tak,choć trochę mnie bolą żebra przez ciosy, które mi zadali,ale...
A-Już idę..
S-Nie..wszytko ze mną dobrze, na serio, jestem cały dzięki Pani
A-Samuel, powinieneś powiadomić policję, ci mężczyźni chcieli cię zabić
S-Bardzo się pani o mnie martwiła?
A-Prawda jest taka, że mnie nie obchodzisz..zrobiłabym to dla każdej innej osoby..
S-nie znam innej kobiety, która ryzykowałaby swoje życie stawiając się niebezpiecznym kryminalistom ot tak
A-Ale ja to zrobiłam, ponieważ umiem obsługiwać bronie i dlatego, że... ja...
S-Ponieważ pani jest bardzo odważna I nie mogę zaprzeczyć, że podobało mi się jak pani o mnie walczy mimo tego , że byłem dla pani niemiły
No i beso!!!


Ostatnio zmieniony przez Jantar dnia 2:35:59 20-05-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4238
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 9:32:10 20-05-15    Temat postu:

Cytat:
Scena z beso nr 1,2,3,4 113
S-Dziękuję za odprowadzenie do domu Senorita
A-Mam nadzieję, że wydobrzejesz, do następnego razu
S-Nie,nie niech pani nie odchodzi
A-Coś ci się dzieje ?wszytko dobrze?
S-Tak,choć trochę mnie bolą żebra przez ciosy, które mi zadali,ale...
A-Zadzwonię po lekarza ...
S-Nie..wszytko ze mną dobrze, na serio, jestem cały dzięki Pani
A-Samuel, powinieneś powiadomić policję, ci mężczyźni chcieli cię zabić
S-Bardzo się pani o mnie martwiła?
A-Prawda jest taka, że mnie nie obchodzisz..zrobiłabym to dla każdej innej osoby..
S-nie znam innej kobiety, która ryzykowałaby swoje życie stawiając się niebezpiecznym kryminalistom ot tak
A-Ale ja to zrobiłam, ponieważ umiem obsługiwać bronie i dlatego, że... ja...
S-Ponieważ pani jest bardzo odważna I nie mogę zaprzeczyć, że podobało mi się jak pani o mnie walczy mimo tego , że byłem dla pani niemiły ...
(No i beso!)
A- Dlaczego mnie pocałowałeś?W ramach podziękowań czy jak?
S-Nie Andrea,Pocałowałem Cię ponieważ umierałem z chęci by cię pocałować i jeśli chcesz mnie uderzyć, śmiało uderz mnie, było warto
A-Myślę, że przyjąłeś wystarczającą ilość ciosów na dziś, nie?
S-Tak, wystarczającą ilość ciosów tak, ale nie wystarczającą ilość pocałunków...
(Pocałunek, w pewnym momencie Andrea się trochę odsuwa)
S-Dobra noc
A-Dobra noc
(Andrea odchodzi, ale wraca)
A-Samuel!
( przyssanie ciąg dalszy )


Cytat:
Samuel wspomina pocałunek z Andreą odc 113
S-Nigdy nie czułem tyle przy pocałunku,Andrea...dlaczego nie zdałem sobie z tego sprawy wcześniej?Ajj czarownisia


Ostatnio zmieniony przez Krzemo dnia 13:47:46 20-05-15, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fantasma
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Sty 2011
Posty: 3815
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:50:05 20-05-15    Temat postu:

Tłumaczenie Krzemo

Odc 114

Rozmowa telefoniczna Andrea/Samuel
(Samuel dzwoni do Andrei)
A-Słucham
S-Wiesz kto dzwoni ?
A-Samuel
S-Tak jest, chciałem życzyć miłego dnia i dowiedzieć jak się masz
A-Dobrze. A ty? a jak tam z uderzeniami? Byłeś u lekarza?
S-Nie, nie było potrzeby. Prawda jest taka, że pewne cudowne pocałunki, które dostałem w nocy... uleczyły mnie
A-A to nie był czar pewnej czarownicy , przez który je sobie wyobraziłeś?
S-Nie, to nie był żaden czar. I mówię serio, myślę, że odkryłem najlepsze lekartwo a nazywa się ono "Andrea". Jesteś snem (użyte zdrobneinie nie wiem jak to zdrobnić,żeby było ładnie tak jak po hiszpańsku), moja czarownisa. I mam nadzieję, że spodoba Ci się mój prezenet, ok? Miłego dnia!
(Samu kończy rozmowę)
A-Nie, poczekaj! Samuel!... Jaki prezent? Aj kocham go,kocham,kocham,kocham,kocham !!

Liścik, który był przy kwiatach dla Andrei
"Nigdy nie zapomnę tego co dla mnie zrobiłaś. Zawdzięczam Ci życie."

Rozmowa na pastwisku
S-To wydaje się być snem, Andrea. Wyglądasz niezwykle pięknie
A-Ah,To przez tego konia, jest naszą nową wizytówką
(Andrea schodzi z konia i zaczyna spacer z Samu)
A-Bardzo chciałam Cię zobaczyć
S-Ja bardziej, wiesz...kiedy nie ma ciebie przy mnie to bardzo tęsknię, a kiedy tutaj jesteś chcę żebyś nigdy nie odeszła
(Samu chce pocałować Andreę )
A-Nie rób tego, tam są moi pracownicy, mogą nas zobaczyć
S-Nie, nie zobaczą nas ... dalej .Umieram z chęci by cię pocałować... (Samu zaczyna udawać )
S-Aj umieram
A-(śmiech) ... nie chcę żebyś umierał
(i beso !!!)
A- będzie lepiej,jeśli moi pracownicy nas nie zobaczą. Przy okazji, nie przysporzyli ci jakiś problemów?
S- Na ten moment nie, ale da się odczuć, że jest napięta sytuacja. Myślę, że to wszystko nie jest niczym innym jak prowokacją Leonarda.
A- Tak, dlatego właśnie po to przybyłam tutaj. Nie ma żadnego pracownika w stajniach i nie pozwolę by Leonardo desygnował pracowników do takiego czegoś (chodzi o niepotrzebne pilnowanie robót przy granicy). Zabiorę ich stąd, ok?
S- Słuchaj, chciałbym się z Tobą zobaczyć w innym miejscu
A- A po co ?
S- Ponieważ lubię Cię widzieć i dlatego, że chcę Cię całować. W dodatku, myślę, że byłoby dobrze jeśli byśmy porozmawiali o tym co się pomiędzy nami dzieje
A- Na serio coś się między nami dzieje? (Jak coś to Andrei w tym zdaniu chodzi bardziej o samego Samuela)
S- Nie zademonstrowałem Ci już tego?
A- hmmmmm dobrze, powiedzmy, że na ten moment nie jest to dla mnie do końca jasne.
S- Dobra, tak więc pozwól mi to wyjaśnić, ok?
A- Ee?
S- Zgadzasz się wyjść ze mną potańczyć tej nocy?
(beso, lecz po chwili słychać rżenie konia i Samuel zaczyna pokazywać palcem na niego)
S- To było Tak, powiedział,że tak
(śmiech Andrei)


Ostatnio zmieniony przez fantasma dnia 9:58:57 21-05-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4238
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 12:24:56 21-05-15    Temat postu:

Cała sytuacja z Flaviem/Dario z odc 114
(w trakcie rozmowy Arturo i Samuela)
Ar-Jest coś bardzo ważnego co chcę Wam powiedzieć, ale poczekam za Flaviem.
S- Dobra, ale Flavio już powinien być gdzieś tutaj. Widziałem samochód Dario na zewnątrz
Ar-mmm, tędy nikt nie wchodził, poszukajmy go
(Bracia idą zobaczyć niespodziankę )
(Dario y Flavio wchodzą do pokoju)
D- Nie rozumiem dlaczego nie weszliśmy głównym wejściem
F-Aj!! Jak to "dlaczego nie weszliśmy głównym wejściem" ? (Flavio przedrzeźnia Dario) zgłupiałeś czy co Daria? Co by było jakby nas tak zobaczyli?
D-Ajjj! Nie żyjemy w epoce jaskiniowców!
F-Już,już,już pośpiesz się !! zdejmuj ubranie, ale już !
D-Jeśli ktoś nas zobaczy to im to wytłumaczymy, nic się nie stanie
F-szzz..
D-Więc pomóż mi z zamkiem, ponieważ ja nie dosięgam. Zdejmij to ubranie!
F-Aj już,poczekaj (Flavio ze zdjętymi spodniami zbliża się do zamka) Zobaczmy...zaciął się..
(wchodzą bracia)
Ar-Flavio...
(dochodzi Samuel i widzą co widzą )
Ar- Ale co tu się wyprawia?
(Wszyscy spoglądają się na siebie )
Ar-Co to oznacza Flavio Gallaro?
(Dario z Flavio nie wiedzą co powiedzieć )
F-tak więc...pozwól...(Dario się śmieje) ...szzz , ucisz się..to co się dzieje bracia to to... patrzcie, byłem w spa i jak byłem taki...ja,kiedy...widziałem Dario,zobaczyłem go i...potrzebowałem jego....
Ar-Czego potrzebowałeś? Dalej, wyjaśnij mi to... no powiedz! Wykręcisz się jakoś z tego czy co?
S-dobra,dobra, pozwól mu gadać,pozwól mu gadać... chcesz nam coś wyznać Flavio?
F-Jak to wyznać? Wysłuchaj mnie...
D-Słuchać, słuchać ... uspokójmy to.. jestem niewinny.Ja..
F-szzzz! ucisz się !Bracie o co chodzi!!?Tak więc znacie mnie i ja nie...
Ar-tak,tak,tak!! Myślałem, że Cię znam, ale z tego co widzę to jednak nie bardzo.
(Arturo w stronę Samu)
Ar-Patrz na gusta twojego brata,czz...
S-Aj Flavio!
F-ej,ej,ej jak to "gusta twojego braciszka"? Panowie znacie mnie od podszewki i...i... O co chodzi brachu? Od dziecka wiesz,że mnie nie ...iiii...jestem macho
Ar-tak,tak,tak to myślałem,ale teraz ..po tym...
F-Po tym co?! to jest nieporozumienie!
(Wpada Sole)
Sol-Aj! co się dzieje?
Ar-Też chciałbym to wiedzieć.Zapytaj Flavia..chodźmy stąd
F-Brachu...Arturo nie bądź pajac! Samuel.. wyjaśnij mu...bracie, ty mnie znasz..
S-Tworzycie ładną parę(Samu wychodzi)
(Dario w tym momencie wymiata! te jego gesty )
Sol-Co się stało?
F-a Ty się przebierz w łazience, biegnij!(Dario próbuje coś powiedzieć) ...Do łazienki!!
D-Daj mi moje ciuchy
F-idź...zdejmij ubranie
Sol-Jak on może chodzić w takich szpilkach?
F-Soledad proszę Cię już ... dość...
Sol-Ale co się stało?

Scena beki z Falvia odc 114

(Arturo z Samu oglądają Tv wchodzi Flavio i nagle bracia zaczynają się z niego nabijać)
F-Jakieś sekreciki?Mam nadzieję,że nie zaczniecie żartów z zeszłej nocy.. i ty Arturo...(Samuel się śmieje).Przez moment myślałem ,że uwierzyłeś,że....Dario y Ja....
Ar-Człowieku, proszę Cię Flavio...Dario nie ma tak złego gustu (śmiech)
S-czekaj,czekaj,czekaj przyjrzyj mu się... tworzą piękną parę.. (śmiech)
F-Ale śmieszne...
(Arturo i Samu zatrzymują obrażonego Flavio)
S-Luzik człowieku!
Ar-Nie masz poczucia humoru?
F-Nie wydaje mi się to być zabawne
S-Nie złość się ! ... nigdy nie zapomnę twojej twarzy z poczuciem winy, którą przyjąłeś
Ar-Masz rację brachu, to nie jest zabawne, ale na to zasługujesz przez twoją głupotę. Traktujesz życie jakby było zabawą i dlatego dzieją się Tobie takie rzeczy. Dawaj...zapraszam na kawę
F-Piję herbatę...wiszę ci jedną..(odwraca się do Samu)
F- a ty zobaczysz grubasku!! (Samuel się śmieje)
Ar-Dość, nie bądź zrzęda!Samu ... idziesz?
S-nie,nie,nie z chwilunię do was dołączę, zaraz przyjdę...
(Samu zaczyna dzwonić do brujity)


Ostatnio zmieniony przez Krzemo dnia 13:24:10 21-05-15, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jantar
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 7791
Przeczytał: 28 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:02:17 21-05-15    Temat postu:

Krzemo napisał:
Sceny Irina/Sofia/Andrea i Andrea/Irina odc 114
I-Coś dziwnego musi się dziać z mamą, nigdy nie widziałam jej z opuszczoną głową,wiadomo kiedy chodzi o przeciwstawić się komuś twarzą w twarz
A-Aj Irina..! nie mów takich rzeczy, przesadzasz
Sf-aj spójrzcie... wiem, że zrobiła to dla Arturita nie chce się z nim rozdzielić
A-Ah,to prawda, mama się całkowicie zmienia kiedy widzi Arturita
I-Niemożliwe, nie?
Sf-Tak, kazała go zostawić z nią w jej sypialni, chce, żeby spał u niej itd..
A/I-aaah
Sf-dziewczyny, nie wiem.Może dążymy do końca tej wojny. Boże błogosław.
A-Wiecie co? Także myślę, że to prawda.Wydaje mi się kłamstwem to, że wychodzisz za Arturo
I-Dobra, jeśli to się stanie, Sofii... to będzie najpiękniejszy ślub w Houston!!Wreszcie!
(Andrea i Irina spoglądają na siebie i rozpoczynają ceremonię ślubną)
I-Szybko!
Sf-nie...
I-Usiądź
(dziewczyny nucą marsz weselny zakładając welon z prześcieradła Sofii )
A-Pierścionek,pierścionek,pierścionek!!
I-czekaj,czekaj
Sf-Ok, już!
A-Sofia... Bierze sobie za męża mężczyznę swojego życia Arturo Gallardo?
I-Dalej!
Sf-Oczywiście,że tak!!!
I-Można pocałować...(dziewczyny rzucają się na łóżko i się śmieją )
Sf-aj nie może być! Tej nocy będę o nim śnić, o tym, że będę z nim żyć,że będę budzić się u jego boku do końca swoich dni!!!
I-Cieszę się ze względu na Ciebie,ale wiesz co? musisz mieć oczy otwarte, jeśli mama byłaby gotowa skończyć z tą wojną to nie nalegałaby na mój rozwód...
Sf/A-coo?
A-Irina, podpisałaś papiery rozwodowe?
I-Nie!nie, powiedziałam to, że zrobię to na własną rękę, choć myślę,że Flavio powinien pogadać ze swoim adwokatem, ponieważ zrobiłam mu świntwo(śmiech Iriny)
A-Aj nie,co tym razem nabroiłaś?
I-Słuchajcie,zostawiłam go nagiego w spa (śmiech Iriny)
Przerwa między scenami ... nagle Sofia znikła
A-Irina...wzięłaś ciuchy Falvia?
I-Nie Andrea, powiedzmy,że sam je zdjął dla mnie, dałam mu nauczkę i go ukarałam. Jest to moja zemsta, że wyjawienie mamie o naszym małżeństwie... tak się nie robi!
A-Przynajmniej mówi prawdę, ty go oszukałaś
I-Jak to ja go oszukałam?Co się z tobą dzieje Andrea?Dlaczego go teraz bronisz?
A-nie,nie,nie nie chodzi o to, jeśli już uporządkowałaś sprawy z mamą to teraz możesz tym skomplikować wszytko...Patrz.. posłuchaj mnie dobrze. Jeśli Flavio będzie próbował się zemścić to nie będzie spokoju choć nawet nie zaczęło uspokajać.Przez to wszystkie,wszystkie będziemy poszkodowane..
I-"wszystkie"? A co Ty byś straciła?
A-Aj chodziło mi o wszystkich! o naszego siostrzeńca,braci Gallardo,Soledad,mamę itd,itd,itd...
I-Itd...itd..I właśnie to jest to co powinnaś mi opowiedzieć, chodzi o imprezę...Co się stało w Spa Andrea? Zwlekałaś z powrotem do domu. Nie mów mi, że wyrwałaś jakiegoś przystojniaka!
A-Mniej więcej..
I-co,co,co,co!!!?Co..mogę...umrzeć! Wyrwałaś jakiegoś przystojniaka?Tak więc, kto to?Jak ma na imię?Gdzie mieszka?Skąd jest?
A-Nie,nie,nie nic ci nie powiem Irina,nic ci nie powiem. Na ten moment to jest mój sekret.
I-To ja ci go przechowam...
A-Nie!

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4238
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 19:06:36 22-05-15    Temat postu:

EV-Emilio Valverde
odc 106 sceny S&A do momentu przebudzenia się Andrei w łóżku

EV-Mówię to na serio Andrea, zaskoczyła mnie twoja fundacja i dziwne że taka młodziutka piękna dziewczyna zajmuje się potrzebującymi...
A-Jest wiele rzeczy którymi mogę pana mile zaskoczyć
S-Mnie na przykład zaskoczyło to, że ta panienka Andrea, która ostatnio jest wiecznie zgorzkniała,nagle dzisiaj żartuje i się uśmiecha... niech mi pani powie... znalazło się wreszcie coś lub ktoś (wymowne spojrzenie na Emilio) co ją uszczęśliwia? (Samu w tej scenie jest zazdrosny o Valverde, ponieważ przy nim Andrea się uśmiecha a przy Samue jest złośnicą)
(Świetne spojrzenie Valverde, który wie coś się święci ... Andrea oblewa Samu wodą )
A-musiałeś się zachowywać się jak ten kim naprawdę jesteś... dupek!!
S-Słuchaj mnie, o co pani chodzi!?
(Isadora wkracza)
I-Dość, to nie było nic wielkiego, uspokój się ... kelnerzy!(Isa wzywa obsługę imprezy)
L-Straszne!, kelnerzy!!
S-(Samuel ma pretensje o oblanie)- Jak pani mogła?
EV-ej,ej to był żart, tylko żart... (Emilio świetnie wyciera plamę )
EV-Nie bierz tego tak do siebie ok?
A-Odważyłam się w ten sam sposób w jakim ty mnie obraziłeś !! Jesteś "Pan Nikt"!! Nowobogacki, który nigdy się nie nauczy jak traktować kobiety!
(Andrea odchodzi )
F-Brachu,brachu... gdzie idziesz? co chcesz zrobić ?
S-Pokazać tej panience jej miejsce Flavio!!
--------------------------------------
(Pościg Sama za Andreą)
Andrea w samochodzie robi sobie wyrzuty, ewidentnie "randka(podryw Samuela)" nie poszła po jej myśli
A-Wyglądaj pięknie, próbuj się uśmiechać, żeby mnie wreszcie ujrzał w innym świetle...a w zamian obraził mnie przy wszystkich Debil!!! Nadjeżdża ten idiota!!!
(Teraz samochód Samu)
-Co wyprawia ta wariatka! Zabije się! dalej...Niech się pani zatrzyma! Nie można w takim stanie prowadzić!
-Zamknj się debilu!! Zostaw mnie w spokoju!!
(Andrea wpada na drzewo)
S-Andrea!!Andrea..Andrea proszę Cię, powiedz coś! Andrea!
------------
S-Andrea!Andrea, proszę Cię, słyszysz mnie!?Andrea!Andrea wybacz mi, że prze ze mnie poczułaś się źle, proszę Cię, obudź się, Andrea!
S-Andrea! Ocknij się ! Wszytko dobrze?wszystko dobrze?
A-Co się stało?
S-Miałaś wypadek,miałaś wypadek, wszytko ok?
A-Śledziłeś mnie?
S-Nie,nie,nie! Muszę Cię stąd wyciągnąć!
A-Nie dotykaj mnie!
S-Próbuję odpiąć pas bezpieczeństwa!Staram się pomóc!
A-Dość,wystarczająco mi pomogłeś! Ok? Wystarczająco pomogłeś mi się ośmieszyć przy wszystkich (Andrea mówi to z płaczem ) Jestem pewna, że wszyscy się teraz ze mnie śmieją
S-Teraz się tym nie przejmuj,proszę...jedyne ważne jest to, że Pani ma się dobrze. Zawiozę panią do lekarza, proszę ze mną
A-Nigdzie z tobą nie pojadę z takim dupkiem jak ty...
S- Senorita,proszę...
A-Już dobrze wiem czego chcesz...chcesz się ze mnie nabijać !Tak samo jak to zrobili twoi braci z moimi siostrami, ale ja jestem inna...(Andrea mdleje)
-----------------------
Jeszcze scena z samego zanoszenia do łóżka, ponieważ reszta jest już w tłumaczeniach :p
Sol-O mój Boże co się stało, jak do tego doszło?
S-Pomóż mi z łóżkiem! Byliśmy na imprezie u Valverde, Soledad wszystko szło świetnie, ale jak zawsze musieliśmy się pokłócić !
Sol-Mój Boże, jak to się stało, że ją odnalazłeś w takim stanie?
S-Jechałem za nią samochodem, wypadła na jednym zakręcie i uderzyła (użyte słowo la curva )
Sol-Lecę po alkohol, aj jak mogłeś za nią jechać, pewnie się przestraszyła Samuel.Dlaczego za nią jechałeś?
S-Nie Sol! Uderzyła, ponieważ jest pijana! i nie powinna prowadzić!
Sol-moja dziewczynka,Andrea, powiedz coś, o mój Boże!
S-To źle wygląda
Sol-Wezwałeś doktora?
S-Tak, już,już zadzwoniłem po doktora Rodrigueza, lekarza Beatriz, ale to było już jakiś czas temu... co się z nim dzieje?!
Sol-Andrea... nigdy nie widziałam jej pijącej, nawet jednej kropli (od redakcji To mało widziałaś ) Nie wiem co się z nią dzieje
drR- Witam Samuel, co się stało dziewczynie?
S-Dzięki za przyjście, panienka miała wypadek.Muszę natychmiast wiedzieć czy wszystko z nią ok.
drR- Bezzwłocznie ją obejrzę
--------------
S-Doktorze,jest pan pewny, że wszytko dobrze? Już długi czas jest nieprzytomna.
drR- Była nieprzytomna,ale z powodu o którym mówiłeś Samuel
S-przez alko?
dr-mhm,Tak jest, i dobrze, że obejrzałem ją tutaj(chodzi o to , że nie w szpitalu bo pewnie Andrea miałaby problemy z prawem)
dr-wiesz, że prowadzenie w takim stanie to przestępstwo...
S-wiem to, wiem i bardzo dziękuję doktorze za pomoc. Ale ona nie jest tak, po prostu nie jest przyzwyczajona i tak wyszło. Ale zapewniam, że takie coś się nie powtórzy
Sol-ja też to zapewniam, Andrea nigdy nie pije, nie wiem co się stało i myślę, że już więcej tak nie postąpi. Doktorze odprowadzę pana, tędy...
dr-do następnego
(Samuel wspomina przykrość, którą wyrządził Andrei)
S-Wygląda całkiem inaczej kiedy śpi, wygląda tak słodko i czule... szz,dość,dość Samuel, ponieważ jeśli ją obudzisz zamieni się w wiedźmuszkę


Ostatnio zmieniony przez Krzemo dnia 19:07:52 22-05-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4238
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 20:31:03 22-05-15    Temat postu:

Krzemo napisał:
odc 103
W trakcie rozmowy z koleżanką dziennikarką.
A-Świetnie, a gdzie są, żeby im podziękować ?
D-Są tutaj, razem z Panem Valverde
A-Aj, nie lubię tego gościa, ale cóż trzeba podziękować
(Andrea idzie podziękować inwestorom)
A-Dobry wieczór!
S-Dobry wieczór
--------
S-Jesteśmy gotowi znacznie zwiększyć dotacje na pani fundację.Oczekuję, że ucieszy panią ta wiadomość
A-Dziękuję wam bardzo
EV-Ta Pani to Andrea del Junco, córka mojej drogiej Cayetany Balmonte.
(Emilio wskazuje na Andreę i Samu)
EV-Wy już się znacie? nie?
S-eee,tak, ale jeśli pani się zapomniało, moje imię to Samuel Gallaro Leon (Właśnie w tym momencie rozpoczyna się historia między A&S )
A-yyyyyyyyyyyy....Pojemnik do którego są zbierane dotacje znajduje się na stole, za przeproszeniem, bardzo dziękuję...
S,EV-proszę
(Samuel zwraca się do Valverde)
S-eee.. mogę przeprosić na sekundę?
(Samu idzie do Andrei trochę ją przestraszając)
S-Dobrze się pani czuje?
--------
Samu bierze kieliszki
S-Dzięki
S-Kto wie, może kieliszek wina pomoże Pani się poczuć lepiej ? Jest pani troszeczkę blada tak jakby Pani zobaczyła jakąś zjawę czy coś takiego
A-Jedyne przez co czuję się źle to widzieć Cię tutaj. Co robisz na spotkaniu charytatywnym jak te?
S-Jest to część fundacji charytatywnej banku, która teraz nosi imię mojej zmarłej żony.
A-Następnym razem powiedz swojej sekretarce, żeby Cię lepiej informowała. I myślę, że nie podoba Ci się przebywać na spotkaniu, które jest organizowane przeze mnie.
S-Panienko,Kiedy chce się pomagać nieistotni są pośrednicy. Korzystając już z okazji, być może preferowałbym kogoś sympatyczniejszego i polubownego.
A-Ty i Ja, Posłuchaj mnie dobrze Samuelu Gallaro,nigdy nie będziemy przyjaciółmi!
S-nie, ja...chodziło mi o inną oso...wie pani co, niech pani o tym zapomni, ale niech nie będzie pani taką złośnicą. Wie pani co? Coś pani powiem: "Nienawiść niszczy tego, który ją czuje" ... tak więc,niech pani uważa!
A-To wy zasialiście nienawiść i wciąż to robicie.Najlepszym przykładem jest nadużycie jakie stosujecie przy płocie(chodzi o ten płot budowany na granicy rancz)
S-Płot przyniesie korzyści dla obu rancz.Zamiast nastawiać się bojowo powinniście nam podziękować, ponieważ wszystkie koszty ponoszę ja...
A-Nie będzie mi ubliżał twoimi pieniędzmi Samuelu...
S-To nie o to chodzi...Po prostu my(Gallardo) jesteśmy prawymi ludźmi i możemy to zademonstrować
A-Ah tak? Akceptuje wyzwanie... zobaczymy kto wygra...Nie pozwolę abyś mi ukradł choćby skrawek ziemi.. za przeproszeniem..
S-Senori...Senorita!
(Samu wręcza Andrei wisiorek)
"Gallardowie" niczego sobie nie przywłaszczają ! Życzę dobrej nocy ...


Ostatnio zmieniony przez Krzemo dnia 20:33:08 22-05-15, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jantar
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 7791
Przeczytał: 28 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:48:44 23-05-15    Temat postu:

Odcinek 116

Krzemo napisał:
S-Cześć
A-Cześć
S-Cudownie wyglądasz
A-a ty bardzo przystojnie, mój brudasku (chodzi jej o tego brudnego robola ale w zdrobnieniu, coś jak brujita dla Samu)

S-Myślę, że nie będę musiał prosić o nic do jedzenia... po takich cudownych i pysznych pocałunkach myślę, że jestem usatysfakcjonowany
A-Wow!... Ajj głupol! ...Słodyczą jesteś ty, taką jaką się je na deser
(Paro:D to dla Ciebie S/A- "mmmmmmmmmm" )
(dzwoni tel Samuela)
S-Słucham....tak panie Grant, niech pan da mi sekundę...
(zwraca się do Andrei)
S-Pozwól mi dokończyć tą rozmowę, jest to bardzo ważny inwestor..
A-Ok
S-Usiądź sobie, wracam za chwileczkę
A-Ok
(przyłazi lafirynda)
L-Oooo jak romantycznie...wreszcie przyznałaś się do tego co przez tyle miesięcy negowałaś mdła Del Junco
A-Co tu robisz...
L-Przyszłam tutaj z przyjacielem...bardzo przystojnym modelem, a ty dziewczynko jedyne co potrzebujesz to hotelu nie restauracji
A-Nie jestem w stanie słuchać twoich wyzwisk Patricia,potrafię się bronić, szczególnie przed taką harpią jak ty!
L-Nie bądź taka świętoszka,zobaczmy... ile razy mi powiedziałaś, że nie jesteś zakochana w Samuelu?Mówiłaś mi, że go nienawidziłaś, ale wszystko wyszło na jaw, wieśniaczko...
(liść od Andrei)
A-Kim ty jesteś,żeby tak do mnie mówić głupia!!!?
L-Wiem kim jestem, jestem gorącą kobietą, za którą Samuel będzie tęsknił kiedy się prześpi się z tobą,aj Andrea... żadna nie jest taka ja... idiotko
A-Jeśli myślisz, że zacznę się czuć mniej kobieca niż tu to się mylisz!
A-Tupiesz nóżkami i się pogrążasz tylko po to by przywrócić coś co się dawno temu skończyło...
P-Tak ci się wydaje idiotko, dziewczynko... co zrobisz kiedy Samuel zatęskni za prawdziwą kobietą w swoim łóżku ?
(dziewczyny się szarpią)
S-Puść ją ! (Samu zwraca się do Ladacznicy) Słyszysz!?Puść ją !
A-Teraz rozumiem dlaczego Samuel się tobą znudził, nie można 24h na dobę żyć w łóżku(chodzi o seks) Patricia, prawdziwa kobieta jest kimś więcej niż tylko to...dobra to jest jedyne co potrafisz robić...zmieniać chłopaków jak ubrania...
P-Co z tobą idiotko!
A-Nawet się nie waż, chcę cię widzieć z dala od Andrei! Jeśli się dowiem, że ją dręczysz to będziesz miała ze mną do czynienia !
P-Jaki ty ślepy jesteś Samuel! Nie pamiętasz jak cię ta zołza traktowała kiedy byłeś zwykłym robotnikiem?Wstydzi się przyznać , że się jej podobałeś (Kiedyś była ta rozmowa kiedy Andrea powiedziała Pati, że nie mogłaby chodzić ze zwykłym robolem bo to byłby wstyd dla niej )
P- i co teraz? Teraz pracujesz w banku... i patrz jaki zbieg okoliczności... pojawia się panienka del Junco!!
S-Przypominam Ci Patricia, że zostawiłaś mnie z tego samego powodu, ponieważ byłem nikim i nie mogłem dać Ci tego co mógł dać Ulises. Tamtego dnia odeszłaś z mojego życia, tak więc idź już sobie !
-----
S-Wiedźmuszka, nie przestałaś płakać od momentu kiedy poszła sobie Patricia, spokojnie, przykuwasz uwagę do czegoś co nie jest tego warte, proszę Cię.
(Andrea z płaczem)
A-Pomimo tego,że jej nie znoszę, powiedziała prawdę prosto w twarz, że nigdy nie wyszłam z tobą w czasie kiedy byłeś robotnikiem.
S-Ale mnie obchodzi co gada Patricia, to są same bzdury
A-Nie Samuel to nie są głupstwa, to jest prawda...poniżałam cię, pewnego razu kazałam ci pracować na dwie zmiany, rugałam Cię kiedy się spóźniałeś, wyrzucałam Ci, że nie jesteś mi posłuszny, nawet kazałam Ci umyć mój samochód
(Samuel śmieje się z tego z autem)
S-Słuchaj...
A-Gardziłam tobą na wiele sposobów, choć na to nie zasłużyłeś
S-Słuchaj,słuchaj.. zapomnij o tym. To wszytko to już przeszłość.Jeśli nie byliśmy razem to dlatego,że nie było nam dane być razem. Tym razem życie znów nas postawiło na przeciw sobie i za każdym razem kiedy cię widzę, czuję jakbym Cię widział pierwszy raz. I to jest jedyne co się liczy.
A-Mówisz mi to, ponieważ jesteś szlachetny i zawsze taki byłeś.Dlatego zasługujesz na coś lepszego...
S-...co masz na myśli?
A- Powinniśmy zakończyć to tutaj Samuelu. Jest to ostatni raz kiedy z Tobą wychodzę
S- Jak to ostatni raz kiedy wychodzimy razem ? Wiedźmuszko, chcesz zakończyć coś co dopiero się rozpoczyna?Spójrz... nie możesz zaprzeczyć ,że jest coś między nami.Czuję wiele do Ciebie i wiem, że ty też.
A- A ty wiesz co to jest?Wiesz jakie nadać imię temu "coś"?
S- No nie,ale wiem, że jest to coś cudownego.Spójrz...jest to coś cudownego czego nigdy nie poczułem do żadnej innej kobiety.
A-Nawet do niej? Patricii Rubio?
S-Aj..Patricia była moją namiętnością,obsesją. Nie była to miłość i dlatego się skończyło
A-A Beatriz? Naprawdę ją kochałeś?
S-Jasne,że kochałem Beatriz i to bardzo(użyty czasownik querer, który nie jest tak mocny w znaczeniu jak amar Samu chodziło bardziej o miłość przyjacielską z wielkim szacunkiem), ale to było coś innego...Spójrz, Beatriz pomogła mi kiedy byłem załamany,kiedy przestałem wierzyć w miłość,nie miałem nadziei na nic.Ona zawsze przy mnie była i chciała jak najlepiej dla mnie. Od tego momentu zdecydowałem się zadedykować jej swoje życie, żeby ona była szczęśliwa.Być może w ten sposób czułem się komuś potrzebny wiesz?Nauczyła mnie wierzyć w siebie.
A-Wierzę w miłość. Samuelu nie wiesz co do mnie czujesz, ale ja wiem co do Ciebie czuję i to nie ma nic wspólnego z twoim majątkiem, przysięgam Ci to.
S-I nigdy tak o tobie nie pomyślałem.
A-Powinieneś ponieważ tak to wygląda,ale przysięgam Ci,że tak nie jest Samuel, przysięgam Ci. Dla mnie to wszytko oznacza bardzo wiele, ponieważ to co czuję nie zaczęło się wraz z tym wyjściem, kocham Cię (użyte te quiero, które nie jest tak mocne jak te amo ) od pierwszego dnia w którym cię ujrzałam.
S-Na serio?To prawda? Podobałem ci się od samego początku?
A-Tak, dlatego tak źle Cię traktowałam.Z Flaviem czy z Arturo nigdy się tak nie zachowywałam. Nigdy nie zadawałeś sobie takiego pytania: dlaczego"?
S-Jasne, że wydawało mi się to dziwne, ale myślałem, że po prostu bardziej ci przypadli do gustu niż ja.
A-Nie, nie wręcz przeciwnie, do nich nie czułam tego co do Ciebie. Potrzebowałam postawić sobie barierę przed tym uczuciem.Pogarda była moją najlepszą ochroną. Nie tylko po to, żeby nie dało się zauważyć miłości do Ciebie i żeby zrobić jak moje siostry.
S-Przyznam, że czasami wydawało mi się dziwne choć mi się podobało, że robiłaś jakieś dobre rzeczy dla mnie tak jak to ze stypendium (od redakcji: Andrea na początku załatwiła dla Samu stypendium u Beatriz), ale jak zwykle znajdowałaś pretekst, żeby znów stać się taka jak zwykle.
A-Teraz mnie rozumiesz ? Samuel, nie chcę już więcej cierpieć. Strasznie cierpiałam walcząc z tą miłością. Byłam zazdrosna o Pati,Beatriz i nie mogłam nic z tym zrobić nie tylko z powodu moich uprzedzeń ... ale także wydawało mi się,że ci się nie podobam..
S-hmmm, to nie prawda, myślę że zawsze zwracałaś moją uwagę, powiem więcej... pamiętasz tą imprezę z okazji powrotu Veroniki i to co ci powiedziałem ? Powiedziałem ,że bardzo ładnie wyglądałaś, coś takiego. Później znów zareagowałaś jak zawsze i znów mnie brzydko potraktowałaś, nie wiedziałem co o tym myśleć.
A-Na serio podobałam Ci się choć troszeczkę?
S-Oczywiście, nie powinnaś ukrywać twojej miłości. I jestem pewny, że jeśli byś to zrobiła prędzej czy później i tak skończylibyśmy razem.
A-Dobrze... Pocałunkiem uleczysz wszystko to co przemilczałam
Beso
S-Tak więc ma już co rozmyślać o przeszłości. Oboje się pomyliliśmy, ty przez swoje głupiutkie uprzedzenia a ja przez swoją ślepotę, ponieważ nie zdałem sobie sprawy,że przy mnie jest kobieta mojego życia i nie zrobiłem nic, żeby Cię zdobyć wcześniej.
A-Jeśli naprawdę jest coś poważnego to co czujesz do mnie, cały czas możesz to zrobić (Andrei chodzi o to żeby ją zdobył)
S-Zaczynamy od zera?
(Andrea gestem pokazuje, że tak)
S-Okey...Senorita Andrea, zgodzi się Pani ze mną zatańczyć?
(Nagle Andrea z Samuelem zmieniają ton wypowiedzi i dla żartów znów są wiedźmą i robolem)
A-JA zatańczyć z brudnym robolem takim jak ty? Nigdy!
S-Posłuchaj mnie dobrze wiedźmo cuchnąca koniem chodź tutaj i tańcz ze mną!
(Andra i Samu zaczynają tańczyć,całować się itd )


Krzemo napisał:
Escena del Dia 117
A-Moja mama ma bardzo wyjątkowy typ okazywania uczuć...
S-Tak więc jest to w naszej gestii by nauczyć ją jak się kocha w sposób poprawny
A-Aj Samuel, czuję ,że jestem strasznie tchórzliwa jeśli chodzi o ciebie,ponieważ nie wiem jak się zmierzyć z mamą, jak jej to powiedzieć. Bo nawet nie wiem co do mnie czujesz
S-Ja.... (Andrea widzi jaszczurkę i wskakuje na Samu )
S-już,już...(Samu próbuje uspokoić Andreę)
A-Znowu!
S-Już sobie poszła, przestraszyłaś ją tym krzykiem
A-Gdzie, gdzie jest ?
S-Już sobie poszła, spokojnie, spokojnie Posłuchaj mnie, posłuchaj... to jest to co do Ciebie czuję: chęć by z tobą przybywać i obronić cię przed wszystkimi atakami jaszczurek, które mogą się zdarzyć
A-Aj, już... głupolku
S-Widzieć ten uśmiech, te piękne oczy i całować te usta
beso

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4238
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 13:58:46 26-05-15    Temat postu:

Scena S/A w domu odc 117
S-Nie Valeria, dziś nie przyjdę do banku. Tak wiem.. jeśli chcesz to zostaw mi wszystkie papiery i je jutro podpiszę
(dzwonek do drzwi)
S-Słuchaj, wysłałaś kwiaty o które prosiłem? ... świetnie, dzięki ok, widzimy się jutro
(wchodzi Andrea z Arturkiem)
S-Andrea, co za niespodzianka, właśnie o Tobie rozmawiałem
A-Mam nadzieję, że o niczym złym
S-Nie,oczywiście,że nie. Wejdź proszę.
(Samu do dzieciaka)
S-i ta niespodzianka? ten malutki?
A-Sofia musiała iść do salonu po swoją suknię ślubną, i prosiła mnie żebym przyniosła Arturita,żeby spędził jakiś czas ze swoim tatą.
S-A i tylko po to przyszłaś? Być może przyszłaś szukać innej rzeczy...
A-uuuu...inna rzecz? Nie wiem. Jakiej innej rzeczy mogłabym tutaj szukać tutaj.
S-No nie wiem... z odrobiną szczęścia... być może przybyłaś do mnie ukraść mi pocałunek
A-Ale ja nie jestem złodziejką, zostaliśmy przy tym, że jestem wiedźmuszką?
S-Tak jest, wiedźmuszką, która za każdym razem oczarowuje mnie coraz bardziej.
(Beso)
Ar-Samuel!
--------------
Sol- Aj Samuel... i ty Andreita,i na koniec także i ty się zakochałaś w bracie Gallardo
Ar-Tak więc to była ta tajemnica, którą miałeś. Nie chciałeś powiedzieć z kim wychodzisz, ponieważ to chodziło o Andreę
S-Tak bracie,nie..nie chciałem Ci powiedzieć, ponieważ widziałem, że nie spodoba ci się to i nie chciałem mieć z tobą problemów.
Sol-Oby tym problemem był tylko Arturo. Synu, dobrze wiesz, że to może skomplikować sprawę, nie? Wiesz co to wszytko oznacza Andrea?
A-Dopiero zaczynamy ze sobą chodzić, przecież się nie pobierzemy
S- Jest to powód dla którego nie chcieliśmy mówić wam o tym aż do chwili kiedy będziemy siebie pewni.
(Samuel do dziecka)- Co się stało?
Ar-Właśnie widziałem, i myślę, że raczej nie masz za dużo wątpliwości. Uwierzcie mi , Cayetana dowie się o wszystkim prędzej niż później.
Sol-Martwi mnie to, że to może skomplikować sprawy między rodzinami...bardziej.. co zrobimy z twoją mamą?
A-Jeśli mój związek z Samuelem będzie pewny to ja sama jej to powiem.
Ar-To nie uczyni tej sprawy mniej poważną, Andrea, kiedy twoja matka się o tym dowie to dolejecie więcej oliwy do ognia, wiecie to ?
A-Moja mama nigdy tego nie zaakceptuje, jeśli się dowie, że wychodzę z Samuelem to się wścieknie.
Ar-Nie tylko ona lecz wszyscy,którzy w nas wątpią(chodzi o braci Gallardo), znów powiedzą, że mamy kolejny plan żeby z Wami skończyć na nowo..nie uwierzą,że jesteśmy w Was zakochani(bracia w dziewczynach)
S-Rozumiem to Arturo,ale to między nami stało się nagle i nie mam zamiaru z tego rezygnować, żeby przypodobać się Cayetanie jak u nikomu innemu.
Sol-Wciąż nie rozumiem co się stało? Cały czas się kłóciliście
S-Myślę, że od nienawiści do miłości jeden krok, nie ?
A-To była moja wina nianiu,od zawsze negowałam to co czułam do Samuela,ale...teraz inaczej
S-Jestem gotowy, bronić mojego związku z Andreą i nie obchodzi mnie przed kim. Wiesz, że to nie jest kaprys bracie, znasz mnie
A-Wolałabym nie sprawiać kolejnej przykrości mojej mamie,ale to moje życie... i nie,na ten moment nie myślę by jej o tym powiedzieć.
Ar-Strach nie przyniesie niczego dobrego Andrea, mówię ci to z doświadczenia. Ale dobra, ja się w to nie będę mieszał, ale wiecie, że nie będziecie mieć łatwo,prawda? Skomplikują się sprawy dla nas wszystkich,ale liczę tylko na to, że gra jest warta świeczki.

Scena na polu 117odc

S-Już wiemy co myśli Cayetana, ona nigdy nie zaakceptuje Gallardo w twoim życiu
A-Nie, ale twojego brata Arturo już zaakceptowała.
S-No tak, ale to było po wszystkich bitwach jakie musieli stoczyć Sofia y Arturo, żeby bronić swej miłości, ale wszsyscy wiemy,że tak naprwadę tego nie chce
S-Jeśli chcesz, my także możemy tak samo bornić swojego związku
A-Kochanie, ale nasza sytuacja jest zupełnie inna. Jestem jej preferowaną córką,która jest do niej najbardziej podobna. Jeśli ona się o nas dowie to będzie totalnie zdruzgotana.
S-mm,Ja nie wierzę, że przypominasz Cayetanę aż tak bardzo jak to wszyscy mówią.Spójrz, na początek... nie wierzę, że Cayetana , może patrzeć się na kogoś sposób w jaki ty patrzysz się teraz na mnie.
A-Nie bądź dla niej taki surowy, moja mama też ma swoją dobrą stornę, tylko, że wam jej jeszcze nie pokazała. Zawsze chciała jak najlepiej dla mnie jak i dla moich sióstr. Do tego kocha mojego dziadaka najbardziej na świecie. Jeszcze jest wnóczek dla któergo całkowicie straciła głowę, jestem pewna, że z tego powodu zgodziła się na ślub Artura i Sofii.Moja mama ma bardzo wyjątkowy typ okazywania uczuć...
S-Tak więc jest to w naszej gestii by nauczyć ją jak się kocha w sposób poprawny
A-Aj Samuel, czuję ,że jestem strasznie tchórzliwa jeśli chodzi o ciebie,ponieważ nie wiem jak się zmierzyć z mamą, jak jej to powiedzieć. Bo nawet nie wiem co do mnie czujesz
S-Ja.... (Andrea widzi jaszczurkę i wskakuje na Samu )
S-już,już...(Samu próbuje uspokoić Andreę)
A-Znowu!
S-Już sobie poszła, przestraszyłaś ją tym krzykiem
A-Gdzie, gdzie jest ?
S-Już sobie poszła, spokojnie, spokojnie Posłuchaj mnie, posłuchaj... to jest to co do Ciebie czuję: chęć by z tobą przybywać i obronić cię przed wszystkimi atakami jaszczurek, które mogą się zdarzyć
A-Aj, już... głupolku
S-Widzieć ten uśmiech, te piękne oczy i całować te usta
beso
----------
S-Jestem pewny,że Ulises Matamoros był tym który kazał mnie porwać, tylko, że nie mam sposobu by to udowodnić.
A-Pewnie zrobił to z zazdrości o Patricie, prawda?
S-Raczej tak, on zawsze myślał, że Patricie i mnie coś łączy, ale nic z tego.
A-A nie jest tak? Aj nie wiem...dużo mnie kosztuje by uwierzyć,że nie wpadniesz w jej ramiona.
S-Aj,aj,aj,aj.. chodź no tu Spójrz, kiedy ożeniłem się z Neną, zapomniałem o Patirici całkowicie. Nawet szukała mnie kiedy wróciła do Houston, ale ją odrzuciłem.
A-I widzisz? Ona wciąż coś do ciebie czuje, ona zrobi totalnie wszytko, żeby nas rozdzielić.
S-Pozwól jej spróbować a i tak straci swój czas. Ja mam tylko swoją jedną panią i ma na imię Andreita del Junco, Jaszczureczka!
A-aj nie bądź głupi ! (beso)
S- Zgodzisz się wyjść ze mną tej nocy?
A-mmmm, nie wiem, to będziesz musiał zdobyć
S-Tak? Co robiąc? (Andrea daje buziaka )
A-Łapiąc mnie !!! (Andrea zaczyna uciekać)
S-Aj! Jaszczureczka uciekła!! Choć no tutaj! ej!!
(Andrea dalej ucieka a Samuel powoli zabiera się za jej dogonienie )
S-Jaszczureczka !! Złapię Cię !!!



Scena z liścikiem 117
F-Arturo Ci przysłał kwiaty
Sf,I,A- aj nie może być !
I,A- Miłość,miłość...
I-Co pisze w liściku?
Sf-pachną... cudownie!
I-Jak ładnie, dwa prezenty w ciągu dnia
Sf-ulala, One nie są dla mnie...
A-nie...
Sf-Nie próbuj zmieniać tematu, są dla Ciebie...
A-Aj dość...
(Andrea otwiera liścik)
"dziękuję za ofiarowanie mi kolejnego powodu do życia"
(Andrea pęka ze szczęścia)
I-Co jest napisane!?
(Irina i Sofia walczą o liścik Andrei, Andrea zaczyna uciekać )
I-Chcę go zobaczyć!
A-nie prawda i nie dam wam go !
(dziewczyny wesołe wbiegają po schodach)


Ostatnio zmieniony przez Krzemo dnia 14:13:22 26-05-15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzemo
Mocno wstawiony


Dołączył: 01 Wrz 2014
Posty: 4238
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 17:24:40 27-05-15    Temat postu:

odc 118

Rozmowa Samu z Sol

Sol-Aj, Samuel, Samuel, Samuel... ten twój związek z Andreą mnie martwi synku. Przecież wiesz, że Cayetana nie zaakceptuje tego.
S-Więc będzie musiała to zaakceptować Soledad, ponieważ nie zamierzam z tego rezygnować.
Sol- Co to znaczy "tego"? Chciałabym wiedzieć, Jesteście parą?Jesteś zakochany? Co to jest? jak to nazwiesz?
S-Aj... To jest dobre pytanie. Prawda jest taka, że nie wiem na czym stoimy, tym bardziej to co się ze mną dzieje, ale to co ci mogę powiedzieć to to, że do niedawna myślałem o niej , że jest nieznośna i zgorzkniała..(wdech)
Sol-W takim razie? Samuel.. powiedz prawdę, bądź szczery (wskazuje na serce) i stamtąd. Co się stało, że się wszytko zmieniło?
S-(Wdech)...
Sol-Co się stało?
S-Aj, Spójrz to było...to było magiczne.. było..właśnie! to było jak magia wiesz? zacząłem czuć coś czego do żadnej innej kobiety nie poczułem. I to było coś maleńkiego.Nagle ujrzałem ją w innym świetle...ten jej uśmiech...Kurcze nie wiem! Zobaczyłem ją i nabrałem ochoty, żeby ją pocałować... i wiesz co jest w tym najlepsze? Że do mnie wróciło..
Sol-Aj Samuel, nie może być synku... tyle kobiet żyje w Houston i dlaczego akurat Andrea? Dlaczego?
S-Aj Soledad, no nie wiem. Sercu nie można rozkazywać, nie? A o Cayetane się nie martw. Planujemy jej to powiedzieć, choć nie teraz
Sol-Spójrz, wiesz jakie jest moje marzenie, takie prosto z serca? Że ta miłość,którą się darzycie będzie ponad całą tą nienawiść,która jest. Samuelu... obiecaj mi,że będziesz dbał o moją dziewczynkę.Choć wygląda na silną z zewnątrz w rzeczywistości jest krucha i dobra.Samuel!(Samuel się uśmiecha) Dbaj o nią.
S-Oczywiście, obiecuję Ci to!
Sol-Dobrze, bardzo ją kocham.. ciebie też, ale ty już wiesz,że ją uwielbiam

rozmowa Andrea i Pablo
A-Tak więc, żenisz się Rocio? Wow! Nie wiedziałam, że jesteś z nią w związku
P-Nie chcieliśmy,żeby się dowiedzieli na ranczu, żeby nie przysporzyć sobie problemów w pracy.
A-Nie,nie mówię tego dlatego..już zapomniałeś o Veronice?
P-Nie,Seńo(skrót od Senorita).Cały czas ją kocham,ale kiedy powiedziała mi pani,że miłość między dwoma osobami z różnych warstw społecznych jest niemożliwa..miała Pani całkowitą rację.
A-Nie!Pablo zapomnij o tym co Ci mówiłam,tak? Ja...Ja myliłam się..Jeśli wciąż kochasz Veronikę, potrzebuję,żebyś walczył o nią.Najważniejsze jest to to co czujemy,tak?
P-Sprawia mi przyjemność słyszeć te słowa, zwłaszcza kiedy pochodzą one do Pani,ale nie mogę, Rocio oczekuje mojego dziecka..
A-Ah,rozumiem.Możesz liczyć na moją pomoc. Porozmawiam z moją mamą,żebyście się pobrali i wciąż pracowali razem z nami tutaj.. na ranczu.
P-Na serio?
A-Mhm
P-Dziękuję bardzo
A-Nie!Tak nie ! Uściskaj mnie! Jestem z Ciebie dumna Pablo

Rozmowa Samu/Arturo/Flavio

(Flavio gada z Arturo o Vero. Samuel wchodzi gwiżdżąc)
F-Więc kogo dziś rozkochasz ? Czy co?
Ar-Ah, Kiedy Ci powie w jakie sidła wpadł to nie uwierzysz. Zniknie Ci uśmiech z twarzy.
F-Czyli z kim?
Ar-Powiedz mu
F-Kto to jest?
Ar-Andrea del Junco
F-Nie!Samuel...ty i ... ty i czarownica? Nie no brachu.. jak śmiesz? Teraz to Cayetana wystrzela naszą trójkę. Oszalałeś? W całym Houston...dlaczego nie wybrałeś sobie innej kobiety?..Wiedźma?
S-No co mam Ci powiedzieć Flavio, nie wiem jak to się stało. Już wiesz jak to z tym jest. To jest chyba rodzinne, nie?
F-Wiesz co? w sumie mnie to nie dziwi. Zawsze Ci mówiłem, że jej się podobałeś. Między miłością a nienawiścią jeden krok, ale mi nie chciałeś wierzyć.
S-No tak, na prawdę nigdy Ci nie wierzyłem,ponieważ zawsze mnie brzydko traktowała.. nie? Wiecie o tym dobrze.
Ar-Najważniejsze jest to żebyś jej nie olał brachu, ehh? Obchodź się z nią ostrożnie, ponieważ to charakterna dziewczyna
A-No tak, ma silny charakter,ale także ma swoją słodką stronę i nawet przez myśl mi nie przeszło żeby to stracić..
F-(Flavi się nabija) aj,aj,aj
Ar-Podejdź do mnie, no dobra... Wyprostuj się, bądź dla niej czuły, odsuń krzesło żeby mogła usiąść... co jeszcze?
F-Klata do przodu (Samu po cichu powtarza radę Flavio ). Obejmij ją i patrz jej prosto w oczy, zawsze mów jej "tak" (Flavo fajnie pokazuje ), nawet jeśli nie ma racji mów jej "tak, tak kochanie, tak"
Ar-Nie słuchaj tego ...
F-Jak to nie....
S-dobra,dobra,dobra.. jestem najmłodszy z naszej trójki,ale w byciu dżentelmenem nikt mnie nie przebije (Samu wychodzi)
F-ta..już synku... poniedziałek zawsze jest przed wtorkiem. Co ten sobie myśli?
(bracia się do siebie uśmiechają)

Rozmowa Sofi,Andrea,Irina

I-Nie ruszaj się (Irina prostuje włosy...chyba nie znam się )
Sf-już. Staram się zrobić tysiąc rzeczy na raz.Słuchaj, wiesz czy Andrea gdzieś wychodzi?
I-Jest w swoim pokoju i się szykuje.Wciąż trwa w swojej tajemnicy o swoim przystojniaku. Kto to będzie? nie rozumiem.
(Wchodzi Andrea)
A-Już nie ma sensu tego ukrywać
(Siostry pieją z zachwytu)
Sf- Jak Bosko wyglądasz!
I-Jaka piękna!
Sf,I-obrót,obrót
I-Powiem Ci jedną rzecz, jeśli Bianchini Cię zobaczy, zatrudni cię jako modelkę.
A-Co? Nie! nic z tego ehh!? Nie lubię takich rzeczy Irina, już Ci mówiłam
A-Aj a ty? Ty także gdzieś wychodzisz? (do Sofii)
Sf-Mam romantyczną kolację w domu mojego narzeczonego.
I-Aj... "mój narzeczony", jak to dobrze brzmi
(Śmiechy)
Sf-(Sofia do Iriniy) Słuchaj... pauza...
Sf-Ile jeszcze kolacji brakuje,żeby poznać tego rzekomego winnego?(chodzi o to jak długo Andra zamierza ukrywać swojego wybranka)
I-Wyjaw nam to..
A-ha,jeśli to by zależało ode mnie... to coś około miesiąca...
Sf,I- Co? nie! nie! dość!
A-Ale.....ale Arturo to już wie, tak więc, mężczyzna który przesyła kwiaty, ten który podarował mi tą sukienkę, ten z którym wychodzę to...
Sf-Kto to?
I-Powiedz
Sf-Wyduś to z siebie!
A-Samuel Gallaro
(miny dziewczyn )
Sf-Jak to?
I-Co?
Sf-Na Serio? Samuel?
I-nie...
Sf-To prawda?
A-Wiem,że wiszę wam wyjaśnienia,ale to będzie jutro,ponieważ nie chcę się spóźnić.
(Andra daje po buziaku siostrom a ich miny mówią wszytko... Andra ucieka)
I-Samuel...
Sf-...Gallardo
(niedowierzanie sióstr )
I-Umarłam!

Samu i Andrea w restauracji
S-Dzień dobry.Jestem Samuel Gallardo i mam rezerwację
(kelner wskazuje miejsce)
S-dziękuję (Samuel siada), proszę tylko menu z jedzeniem i wasz najlepszy szampan. Dziękuję.
S-Posłuchaj, oczekuję pewnej panienki. Panienka Andrea del Junco, nie widział jej pan?Ma długie czarne włosy, wysoka, wielkie czarne oczy, bardzo,bardzo ładna
(Andra słyszy ten wywód Samuela)
A-Wydaje mi się, że mnie przypomina?
S-Tak,ale nie wiem jak to robisz,że wyglądasz za każdym razem coraz piękniej.
A-To są sprawy kobiet,ale tego Ci nie powiem.
S-Nie?Ok, nie mów mi... być może się dowiem
(buziak)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Jantar
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 7791
Przeczytał: 28 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:13:13 07-06-15    Temat postu:

odcinek 122

tłumaczenie :Krzemo:

Kod:
A-Samuel!
S-Brujita!
A-Chciałam pojeździć na koniu ale... tak naprawdę to wiedziałam, że będziesz gdzieś tutaj i chciałam Cię zobaczyć.
S-Jak dobrze, że przybyłaś. Pośród tego smutku, który czuję przez brata, jest ukojeniem mieć Cię blisko.
A-Wiem, że przechodzisz trudne chwile, ale chcę żebyś wiedział, że zawsze możesz na mnie liczyć. Nigdy Cię nie zostawię samego nawet jeśli cały Świat się sprzeciwi.
S-Dziękuje Brujita. Nie wiem jak to robisz, ale to musi być magia...zawsze potrafisz wywołać uśmiech na mojej twarzy w momencie kiedy tego najbardziej potrzebuję.
A-Nie, to nie jest magia. Jest tak ponieważ Cię kocham mój brudasku!
-------
A-Nie wiem jak mogłam stracić tyle czasu na tych głupich uprzedzeniach...
S-To nie jest już ważne, teraz ważnym tylko jest to jak odzyskać cały ten czas, który straciliśmy
A-Wyobrażam sobie, że możemy odnaleźć pewien sposób... ale najważniejsze teraz jest odnalezienie Arturo i zakończenie tej głupiej wojny, która rozdzieliła nasze rodziny.
S-W tym masz rację. Nie zniósłbym straty brata
(Słychać gwizd)
A-Słyszałeś to?Myślę, że ktoś nas śledzi Samuel
S-Chodźmy tam zobaczymy kto to
A-Nikogo tu nie ma, ale jestem pewna, że coś słyszałam
S-Tak, dochodziło stąd, ale...(Samuel patrzy na ziemię i się schyla)
S-To są świeże ślady.
A-Tak, Jestem pewna,że ktoś tu był, ale kto?
S-Być może jakiś pracownik, który nie chciał nam przeszkadzać
A-Być może.Mam nadzieję,że nie zaczną nas obgadywać.
S-Niech gadają, mnie to nie obchodzi. Ja dla ciebie zmierzę się z Cayetaną lub kimkolwiek innym.
A-Wiem to kochanie, ale najpierw powinien się odbyć ślub Arturo i Sofii.
S-Masz rację, moja czarownisio. W dniu w którym pojawi się Arturo wszystko powróci do normalności. Kocham Cię.


Krzemo napisał:
Hej Nie wiedziałem czy wstawiać, ale zostawiam tłumaczenie SamAndrei

Va-Senor Gallardo! Tutaj ma Pan kwartalny raport, który trzeba podpisać
S-Gdzie podpisać?
Va-(pokazuje miejsca na kartkach do podpisu) Tutaj... tutaj..i na tej
S-Aj nie wiem co bym zrobił bez Ciebie z tym morzem papierów, podpisów... (mój Boże!).. Trzymaj, już podpisane
(Valeria wylewa kawę,herbatę na Samuela)
Va-Ajjj niech Pan mi wybaczy
S-Nie martw się to był wypadek
Va-Proszę wybaczyć, jestem niezdarna, przepraszam
(Wchodzi Andrea)
S-Andrea!!Kochanie jak dobrze, że przyszłaś
A-Jeśli w czymś przeszkadzam mogę wrócić później
S-Ey!Nie,nie!Ey! Co ty mówisz? Chodź. Dla mojej dziewczyny zawsze mam czas.(Użyty rzeczownik Novia- co także może oznaczać narzeczona, ale tutaj ma to znaczenie stałego związku)
(beso)
A-Nazwałeś mnie swoją dziewczyną.. (uśmiech)
S-No jasne! Valeria, kiedy przyjdzie ta panienka, moja dziewczyna, proszę Cię byś traktowała ją jak królową, ok?
Va-Tak, Proszę Pana, za pozwoleniem
S-widzisz?
A-Mhm, Następnym razem powiesz Valerii,że jeśli to nie jestem ja, możesz wyczyścić się sam.
S-(Samuel śmiesznym głosem) Ajjj! Zazdrosna o moją sekretarkę?
A-Czekałam zbyt dużo czasu żebyś był mój, więc dla ciebie będzie lepiej, jeśli będziesz się dobrze zachowywał, ponieważ nie pozwolę się zbliżyć żadnej innej kobiecie.
S-Ty rządzisz, jesteś moją panią.
A-Ajjj, tak mi się podoba ! (śmiech)
(beso)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fantasma
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Sty 2011
Posty: 3815
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:54:02 18-06-15    Temat postu:

Tłumaczenie Krzemo

132 Sceny SamAndrea

rozmowa telefoniczna
A-Kochanie, jak dobrze Cię usłyszeć. U Arturo wszystko dobrze?
S-Tak brujita, wszystko dobrze, ale tym co mnie martwi jesteś ty. Powiedziano mi, że Leonardo znów się z Tobą kłócił i tym razem mi za to zapłaci.
A-Spokojnie kochanie, nic się nie stało. Moja mama go zwolniła. To jest najlepsze co mogło się stać
S-Chcę Cię zobaczyć, ok? Mogę?
A-Eh...Mam dużo pracy
S-Dobra, w takim razie pojadę w tym momencie na ranczo, ok?
A-nie,nie, tutaj nie. Dobra zgoda, zobaczymy się nad jeziorem, które jest na południe od ranczo, ok?
S-Świetnie,tam Cię zobaczę
-----------
Samuel z Andreą nad jeziorem
S-Cześć tata, pamiętasz kiedy uczyłeś nas puszczać kaczki? Flaviu nigdy nie wychodziły. Powiedziałeś nam, że właśnie takie jest życie i że nie powinniśmy utopić na początku (moja interpretacja: chodzi o to, że nie można zaprzepaścić życia na początku ).Jak za tobą tęsknie tato.
(pojawia się Andrea )
S-Przybyłaś na czas
A-Tak...?
S-Tak, ponieważ rozmawiałem z kimś...
A-uj..z kim?
S-Z moim tatą. Wykorzystam(rżenie konia Samuel się śmieje)... wykorzystam to, żeby mu Ciebie przedstawić.Jesteś gotowa?
A-Tak
S-Tak?
A-Ok
S-Tato...Chcę Ci przedstawić kobietę, którą kocham najbardziej w tym życiu.I chcę prosić...Bardzo proszę, chroń mi ją tam z góry.
A-Jak ja Cię kocham
(beso)
S-Słuchaj, opowiedz mi co się podczas kłótni z Montalvo?
A-nie, Samuel, zostaw to tak jak jest. Najważniejsze jest, że nie musimy go oglądać nigdy więcej w życiu....Eh..powi...powiedz jak to zrobiłeś z tymi kamieniami? widziałam jak to robiłeś...
S-Podejdź brujita, nie zmieniaj tematu. Powiedz mi, Leonardo musiał zrobić coś naprawdę serio, żeby Caetana otworzyła oczy... co się stało?Brujita co się stało?(Samuel zdejmuje okulary Andrei)
S-Uderzył Cię ?Ten debil Ci to zrobił?
-----------------
S-Zapłaci mi za to. Jak śmiał Cię tknąć? Andrea co się stało?
A-Miałam zastrzeżenia do tego jak pracownicy traktowali konia, którego szkolili. Później zaczęliśmy się kłócić, spoliczkowałam go a on mi oddał. Najważniejsze jest to, że dzięki temu jeszcze dzisiaj opuści ranczo i nie ma co...
S-Odejdzie, tak, odejdzie, ale po tym jak się z nim rozliczę
A-Kochanie nie rób tego, nie warto, tak?
S-Posłuchaj mnie dobrze Andrea. Ludzie tacy jak on stosują nadużycia! nadużycia aż do momentu kiedy ktoś się zjawi i da mu nauczkę. Andrea muszę go nauczyć, że nikt nie tknie mojej kobiety
A-Nie...Nikt jej nie dotknie to już jest pewne. Nie rób tego, wolę, żebyś został tutaj ze mną. Dzięki Tobie wiem, że miłość nie jest słabością... tylko siłą
(beso)
----------------
Samuel w myślach
-Jesteś moja, tylko moja. Nie chcę by ktoś Cię skrzywdził
Andrea w myślach
-Wszytko to czego chcę to widzieć Cię,słyszeć Cię,rozmawiać godzinami,przytulać Cię,całować powoli i uśmiechać się
Samuel
-Chcę Cię kochać do szaleństwa, sprzeczać się z Tobą, chcę Cię kochać całe życie
Andrea
-Nie wiem jak mogłam stracić tyle czasu na kłótniach z tobą kochanie
Samuel
-W czasie naszych kłótni zakochałem się w Tobie, przegrałem wszystkie bitwy, ponieważ ty zdobyłaś moją duszę

Rozmowa sióstr

I-Co? Jak to Leonardo się odważył wejść w nocy do twojej sypialni? Co z nim? Oszalał. Sofi, dlaczego nie krzyczałaś lub go nie wykopałaś z pokoju?
Sf-Nie blondyna, ponieważ to już nie było potrzebne. Leonardo przyszedł oznajmić,że nie czuje się pokonany.
A-Dobra, choć tak czy siak nie może nam przeszkadzać. Mama mu da wymówienie i odejdzie z domu
I-Aj... wreszcie, wreszcie będziemy mogli złapać oddech. Myślę, że szczeście już do nas przybywa, nie?
Sf-Tak,tak. Mam nadzieję, że dzisiaj także będziemy mogli zobaczyć Veronicę i powiedzą nam kiedy ich wypiszą ze szpitala. Nie mogę się doczekać
I-Aj dobra i Arturito! Twojego Arturito także odwiedzimy.A ty Andrea? dalej. Za czym czekasz?Zaraz pojedziemy do szpitala
A-Nie,wolę zostać
Sf-Andrea,dalej potowarzyszysz nam. Nawet zobaczysz Samuela
A-Nie.Właśnie on jest ostatnim, którego chcę widzieć.Nie chce mi się mu wyjaśniać dlaczego mam siniaka na twarzy.Samuel oszaleje kiedy się dowie co się stało z Leonardo
I-Tak,to racja
A-Tak, jestem pewna,że próbowałby się wyładować na nim a ja nie chcę by miał z nim problemy.W końcu się skończyło i odchodzi z domu tak więc już nieważne.
Sf-Tak?
A-Idzcie..idzicie spokojne.Rocio i ja zaopiekujemy się tym pięknym, obiecuję
I-Hum...Kochamy Cię
(buziaki)
Sf-Bądź grzeczny, w razie czego dzwonić
I-Opiekuj się nim
A-Ucałujujce ją ode mnie
Sf-Ok
A-Zostaniesz z ciocią

dialog ze szpitala

Dziewczyny wchodzą do pokoju Vero
Sf-Cześć, Byłaś bardzo odważna ryzykując życie, żeby ocalić Arturo, jeśli byś mi powiedziała, nie poszłabyś sama
I-Vero, Dobrze Cię widzieć
S-Słuchajcie...Andrea nie...nie przyszła z Wami?
Sf-Miała dużo pracy na ranczo i wolała zostać
(Rozmowa z Fernandezem o zapaści Arturo)
(Reszta rozmowy w pokoju Arturo)
Sf-Wiemy już co ci się stało kochanie. Jak się czujesz?
Ar-Aj, dobrze,dobrze, mam się dobrze. Po tym całusie jest jeszcze lepiej. Jeśli dasz mi ich więcej, wstanę z tego łóżka
(śmiechy)
F-To mi się podoba brachu. I nie trać dobrego humoru.Tak jest dobrze.
S-Słuchaj brat, Fernandez już zaczął śledztwo
I-Aj Samuel, nie sądzę, że to był atak na Arturo.Cały korytarz jest obserwowany tym bardziej nie sądzę, że ta szalona Isadora...
Ar-Ta kobieta jest gotowa na wszystko
Sf-tak
Ar-Będę miał się dobrze jedynie wtedy kiedy będę mógł wrócić do mojego domu razem z Wami
I-Aj Arturo, bądź spokojny, naprawdę mało brakuje do tego. Urządzimy Ci świetne powitanie
F-Tequila, striptizerki...
I-Nie,nie,nie!!!
Sf-Szwagier ucisz się
Ar-Nie rozśmieszajcie go. Boli go,boli go
F-It was a joke, to był żart, spokojnie
Sf-Dobra, w takim razie nie możemy mu dać najlepszej z nowin
Ar-o czym mówisz?
Sf-Leonardo wreszcie opuszcza ranczo, kochanie. Moja mama wyrzuciła go na ulicę
F-Musiał przeskrobać coś poważnego,eh?
S-Co zrobił Montalvo, żeby go wyrzucić ?
Sf-Dobra, miał... miał poważną kłótnię z Andreą. Mama zdecydowała się go zwolnić i poprosiła go,żeby odszedł
S-Ten pajac znów coś zrobił Andrei?!
I-Nie,nie Samuel uspokój się, nic się nie stało. Najważniejsze, że już odchodzi. Odchodzi z naszego życia raz na zawsze
Powrót do góry
Zobacz profil autora
fantasma
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 21 Sty 2011
Posty: 3815
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:09:31 19-06-15    Temat postu:

Tłumaczenie Krzemo

Odcinek 133

A-C-Andrea!! Co to oznacza?Andrea...ty?
A-Mamo pozwól,że Ci to wyjaśnię, tak?
C-Nie,ani słowa Andrea,ani słowa.To co widzę jest wystarczające
S-Proszę Pani, pani córka i ja jesteśmy razem...
C-Zamknij się!!Zamilcz. Jesteś kłamcą.To samo zrobiłeś z Neną Alcazar. Oszukujesz niewinne kobiety głupimi słówkami o miłości!
A-Podejdź Andrea! Spróbuj zakryć ten wstyd, jeśli możesz.Ten błąd uregulujemy ty i ja.
S-Spójrz.Spokojnie, jesteśmy w tym razem, ok?
------------------------
A-Mamo, jestem pierwszą osobą na Świecie, która chciała uniknąć tej przykrości. Żadna córka nie chce by jej matka tak na nią patrzyła...
C-W jaki sposób? Jak puszczalska, naga i w objęciach tej bestii!
S-Proszę Pani, może pani mnie obrażać jeśli chce, ale swojej córce niech nic pani nie mówi, ta?Ona jest księżniczką
C-Którą ty zabrudziłeś. Odebrałeś jej czystość, niewinne spojrzenie. Spójrz na nią! Spójrz na nią teraz. Wygląda jak jedna z tych bandytek, które szukałeś w Palenque Night Club!
S-Niech Pani zważa na słowa, żeby ich nie pożałowała
C-Weź te brudne łapska od mojej córki!
S-Nie wezmę!Kocham ją!!
C-Zabrałeś mi to co było największą świętością jaką mam w życiu. Tego nie wybaczę.
S-Kocham Pani córkę.
C-Haha, kochasz ją? Jeśli to by była prawda to zachowałbyś się jak kawaler i byś poprosił o jej rękę!Ale nie. Ty oczywiście jeden z Gallardo, nie? Musiałeś zakończyć swoją zemstę raniąc mnie tam gdzie najbardziej boli,moją dziewczynkę, moją Andreę.
S-Pani nic nie wie. Zawsze szanowałem Pani córkę.
(liść)
A-Nie,nie,nie! Nie mamo!
C-Jeśli byś ją szanował nie tarzałbyś się z nią jak by była puszczalską!Andrea nie ma taty ani starszego brata,ale ma swoją matkę i jestem gotowa bronić jej honoru!
-----
A-Mamo uspokój się, jeśli chcesz się gniewać zrób to na mnie!
S-Nie Andrea,nie!Jesteśmy w tym razem.
C-Aj, ucisz się. Ty nikogo nie kochasz!Tylko Bóg wie co zrobiłeś, żeby zbałamucić kobiety i zostać z ich pieniędzmi! A teraz co? Rozkochujesz moją córkę, żeby wbić mi kolejny gwóźdź,nie? Tak jak zrobili twoi bracia! Co sobie myślicie Gallardo!!?
A-Moje intencje co do Pani córki są jak najlepsze. Kocham ją i chcę się z nią ożenić!
C-Prędzej umrę. Wypad z mojego rancza! Już cie tu nie ma!
S-Brujita, to...to już nie ma rozwiązania. Chodźmy ty i ja.
A-Samuel potrzebuję porozmawiać z moją mamą, odejdź, proszę Cię
S-Nie mogę cię z nią zostawić, jest wściekła!
A-To moja matka. Proszę, tak? Proszę
S-Powiem tylko jedną rzecz, proszę Pani, jeśli się pani odważy maltretować Andreę... Cały czas pamiętam co pani zrobiła Irinie. Przysięgam, że jeśli Pani ją tknie to ją zabiorę i nie zobaczy jej Pani nigdy w swoim życiu
------
C-Zawiodłaś mnie Andrea, nigdy bym nie pomyślała, że mogę Cię odnaleźć w ramionach takiego śmiecia jak Samuel Gallardo!
A-Mama! Samuel i ja nic więcej niż to,że ...
C-Nie ma niczego! Niczego co mogłoby Ciebie usprawiedliwić. Jak mogłaś mi to zrobić Andrea?!Jak!? Ty, która jest moim oczkiem w głowie, najbliższa perfekcji, którą któregoś dnia postawiłabym na czele naszych ziem, broniącą ich tak ja to robiłam.
A-Mamo wciąż jestem, wciąż jestem, proszę Cię zrozum mnie!
C-Nie...Wiesz?Wiesz co to znaczy dla mnie,że moja dziewczynka połączyła się z tym mężczyzną. Andrea...Andrea wbiłaś mi gwóźdź w serce. Powiedz mi, że Cię wykorzystał. Powiedz mi,że Cię tu zwabił i zmusił żebyś z nim była, Powiedz mi to!! I przysięgam, że z nim skończę! Powiedz mi to!
A-Nie!Nie Mamo na twoje nieszczęście ta córka, którą tak stawiałaś na piedestale się zakochała!! Zakochała się w Samuelu Gallaro!!Kocham go!! Kocham go nad życie!!
C-Zamilcz!!
------
C-Jak mogłaś...jak mogłaś zejść się z Gallardo?Nawet jeśli ma pieniądze to go nie zaakceptuję!To są pieniądze, które zgarnął w wątpliwy sposób.
A-Tu nie chodzi o pieniądze mamo!Kochałam go od momentu kiedy był robotnikiem i próbowałam o nim zapomnieć!Próbowałam związku z Horacio, ale nie mogłam! Nie mogłam o nim zapomnieć mamo! Nie robiłam nic więcej jak myślałam o nim! Nie robiłam nic więcej jak śniłam o nim !
C-Zamilcz!Zamilcz! To nie może być prawda!
A-To jest prawda! Cały ten czas cierpiałam,cierpiałam widząc go z tą piosenkarką z którą był i później to samo z Beatriz Alcazar! A teraz, teraz czuję, że wreszcie może być mój. Nie mogłam temu zaprzeczyć mamo. Samuel jest moim szczęściem, Samuel jest moją miłością, Samuel to moje życie!
C-Zamilcz! To twoje życie, ale bardziej kosztuje mnie! (liść ) Nigdy,nigdy! Słuchaj dobrze!Nigdy nie wybaczę Ci tej zdrady ! Nigdy! Nigdy nie zapomnę,że zabrałaś mi jedyną świętość, którą miałam.Nigdy, moja dziewczynka,moja dziewczynka! Ty moja córka! Nigdy! Rozumiesz mnie! Nigdy! (liść, Andrea leży na ziemi)

Bójka Leo z Samu
L- Samuelito Gallaro, ho ho ho
S-Powinienem się domyśleć, że pewien tchórz za tym stoi
L-Zważaj na słowa,ponieważ tchórzem jesteś ty, dlatego, że nie jesteś w stanie stawić czoła tylko ukrywasz się pod drzewem żeby sobie drwić z kobiet...
(Leoś dostaje w pysk)
S-Powinno mi być Ciebie szkoda, zawsze ukryty za spódnicą Cayetany. Jesteś tchórzem, debil! Tchórz!
(dalej się biją, Leoś wyciąga spluwę)
S-Zapomniałem, że tylko ze spluwą w ręce jesteś mocny. Rzuć ją!
L-Spadaj w tej chwili z ziemi del Junco. Już mi stąd
S-Jeśli pójdę to tylko dlatego, że Andrea mnie poprosiła o to. Jeśli ją skrzywdzisz...(Samuel wymowne spojrzenie na Leosia)

Siostry przyjeżdżają na miejsce
I,Sf- Andrea!
I-A ty co tutaj robisz draniu!?
Sf- Dlaczego nie poszedłeś,eh? na co czekasz?
L-Dzięki mnie Cayetana otworzy oczy,powiedziałem jej,że prędzej czy później...
Sf-Ty jedyne czego chcesz to zdobyć na nowo zaufanie mojej mamy, ale to ci się nie uda. Słyszałeś mnie?
I-Dość Sofi nie przejmuj się tym pajacem ! Chodźmy Andrea nas potrzebuje!
L-Uwaga na komary
C-Andrea...Andrea
Sf,I-Andrea..Andrea!!
I-Obróć ją,Co się stało?
I-Andrea,Andrea dalej, dalej, spokojnie, wszytko będzie dobrze
Sf- Jak się ważyłaś jej to zrobić!? Co z tobą !!?
I-Jak mogłaś to zrobić!
C-Andrea..
I-Zostaw ją!
C-Andrea!

Rozmowa Flavio,Samu,Soledad

Sol-Właśnie tego chciałam uniknąć Samuel
F-Przypominam Ci co ona zrobiła Irinie... Nie przyszło Ci na myśl wziąć ją do domu? czy jesteś głupi?
S-Oczywiście,że wpadłem na ten pomysł Flavio, ale nie chciała iść ze mną. Co powinienem zrobić?
Sol-Wiesz co się stanie? Cayetana strasznie ukarze Andreę,Samuel.Ukarze ją. Jestem tego pewna.
S-Wiecie co? Macie rację i będą musieli mnie zabić, ponieważ w tej chwili ją stamtąd zabieram.
F-Idę z Tobą
Sol-Słuchajcie! Obydwaj nigdzie nie pójdziecie! Uspokójcie się!Podejdź Samuel. Nie chcę problemów ani żebyście mieli więcej kłopotów i przede wszystkim na ranchu del Junco.Chodź Samuel proszę Cię.Synku, Już jest dobrze macie już wiele problemów.Pozwól, żeby się trochę uspokoiło. Uspokoisz się i będzie wszystko ok.Pozwól usiąść na środku
F-Jestem spokojny
Sol-No dobra, ale ty też chciałeś iść na ranczo
F-Znasz mnie
Sol-Tak, Solidarni w tworzeniu problemów

Rozmowa Don Felipe, Cayetana
dF- Martwię się o Andreitę. Wygląda na to,że miała problemy z Cayetaną.
Sf-Pablo pomóż nam!
I-Pablo pomóż nam!! Jest źle z Andreą!
dF- Moja dziewczynka
Sf- Wszystko będzie dobrze.Trzymaj ją, Andrea.Nic się nie dzieje
I-Dziadku z Andreą jest źle
Sf- Spokojnie Andrea
dF-Cayetana del Junco, ani kroku dalej!
-----
dF-Jak mogłaś tak zranić swoją córkę? Zawiodłem się na tobie Cayetana! Stań przede mną! (Chodzi o to, żeby don Felipe miał oczy na wysokości oczu Ceyetany)
C-Nie tato, przykro mi,ale nie.
dF-Z respektu do tego, że nie mogę wstać z tego krzesła rozkazuję,żebyś to zrobiła!
C-Tego chciałeś? Wyrzucić swój gniew przeciw mnie ? W takim razie uderz mnie, zasługuję na to
dF-Nie Nie mogę skrzywdzić kogoś, kto się ze mnie narodził. Tą, która mnie uderzyła jesteś ty Cayetana kiedy odważyłaś się maltretować swoją córkę w ten sposób
C-Nie rozumiesz, odnalazłam ją tarzającą się z tym draniem Samuelem Gallardo, tata!
dF-A gdzie jest problem? A to nie jest to co ktoś robi kiedy jest zakochany ?
C-Andrea dobrze wie, że oczekiwałam po niej jakichkolwiek rzeczy oprócz tego. Jak to możliwe? Ja tego nie zaakceptuję, nie zaakceptuję tego nigdy!
dF-Ty oczekiwałaś wszystkiego od swoich córek, ale wiesz czego one jedynie oczekiwały zawsze od ciebie? Twojej miłości i bezgranicznej aprobacji. Szkoda, że musiały tego szukać gdzie indziej

Rozmowa Irina,Andrea,Sofi,Pablo na łóżku Andrei
P-Panienko co się stało?
I-Miała problem z mamą
A-Proszę Was nie mówcie nic Samuelowi. Nie chcę, żeby o tym wiedział
Sf-Ay Andrea. Pablo dzięki za pomoc, ale potrzebujemy, żebyś nas zostawił same, żebym mogła się nią zająć. Trzeba zadzwonić na pogotowie
I-Tak, Trzeba ją zdjąć. Obejrzyj ranę
A-Aj!!
Sf- Spokojnie,Andrea,Spokojnie
I-Zaraz zadzwonię,Andrea bądź spokojna. Zaraz Cię opatrzymy.Bardzo Cię boli?Już dzwonię po pogotowie, czekajcie.
A-Nie!Proszę Was, żadnego pogotowia!
Sf-Andrea,Nie widziałaś swoich pleców!! Ktoś Cię musi obejrzeć!
I-Muszą przyjść to zobaczyć, Andrea!Na Boga, to jest niebezpieczne!
A-Mówię, że nie!!! Nie chcę mieszać mamy w problemy! Zrozumiałyście ?! Nie!!
(dzwoni telefon)
I-Gdzie jest telefon!? Andrea to Samuel
A-Nie, nie odbieraj, nie chcę z nim rozmawiać. Nie chcę,żeby się czegoś dowiedział, proszę

Kolejna scena Flavio,Samu,Sol

S-Nie odbiera telefonu Soledad!Wiesz co ? Nie mogę więcej, muszę po nią iść
Sol-Samuel,Samuel,Samuel! Synku czego nie zrozumiałeś z tego co mówiłam? Nie chcę, żebyś poszedł na ranczo del Junco proszę. Będziesz miał problemy. Jeśli jesteś tak zmartwiony dlaczego nie zadzwonisz? Jeśli odbierze telefon zapytasz się co z Andreą i tyle
F-Nie,nie,nie,nie próbuj Soledad. Już wiem, lepiej będzie jak zadzwonię do Iriny i ją zapytam co się dzieje, kropka.
S-tak,tak,tak zrób to, zrób
Flavio dzwoni
Sf-Andrea, w którymś momencie będziesz musiała z nim porozmawiać. Wiesz to prawda?
A-Wiem, ale teraz nie mogę
Sf- Trochę zapiecze, ok?
F-To Flavio...
Sf-shhh
I-Cześć słodziak
F-Cześć laleczko, słuchaj, Jestem tutaj z Samuelem i martwimy się, ponieważ Andrea nie odbiera jego telefonu.
I-Ehh....jasne,Słodziak to co się dzieje to to,że Andrea jest bardzo zajęta
F-Zajęta,to w takim razie co robi?Spójrz, już wiem. Dlaczego nie podasz telefonu Andrei, żeby Samu mógł z nią pogadać
(Samu wyrywa telefon)
S-Irina,Irina! Proszę podaj mi Andreę, Proszę.
I-Sa...Samuel. Kurcze Andrea nie może rozmawiać w tej chwili
S-Ah nie!? W takim razie będę musiał tam jechać porozmawiać z nią osobiście
I-Jak?Jak to chcesz przyjść do domu? Jeśli nie chcesz...
A-Podaj mi go,Irina, podaj mi go
I-Samuel, poczekaj już ci ją podaję, daj mi sekundkę
I-Możesz rozmawiać?
A-Cześć kochanie. Wybacz mi, brałam prysznic i widziałam,że dzwoniłeś
S-Oczywiście,że do ciebie dzwoniłem brujita. Jak się masz? Jak stało z twoją mamą?
A-Nie,nic. Pokłóciłyśmy się, ale już się skończyła
S-jak to nic brujita? Nie wierzę Ci.Jeśli Ci coś zrobili lub jesteś w niebezpieczeństwie. Przysięgam, ze Cię....
A-Proszę nie mów tak, tak? Jestem w domu, jestem z moją rodziną. Nie jestem z przestępcami. Dziękuję za to, że się martwisz, ale także potrzebuję, żebyś respektował trochę moją rodzinę i jej sprawy, które mamy w tej chwili.
S-eeeh...Tak, masz rację, wybacz mi. Jeśli chcesz to pogadamy później
I-Wszytko będzie dobrze
Sf - Muszę wciąż oczyszczać ranę
I-Andrea, wszytko będzie dobrze, zobaczysz

I-Sofi,Sofi, na szczęście tutaj jesteś
Sf-Co się dzieje Blondyna
I-Sofi, Samuel do mnie dzwonił i powiedział, że mama odnalazła go z Andreą nad jeziorem i wybuchł skandal
Sf-Kiedy?
I-Kilka minut temu. Mama z Leonardo pojawili się tam. Andrea prosiła go,żeby sobie poszedł, on to zrobił,ale Samuel boi się,że ją skrzywdzi
dF-Oczywiście,że to zrobi. Idźcie po nią w tym momencie.Nie traćcie czasu, idźcie dziewczyny!
I-Zaraz wracamy dziadku
dF-Ok dziewczyny

Rozmowa Leoś Caye

L-Czuję się strasznie, jeśli bym wiedział, to nie powiedziałbym tego tobie
C-Czuję się zdradzona, przyduszona jak ten dom... wszytko się zawaliło nie został kamień na kamieniu. Irina i Sofia już mi to zrobiły, ale Andrea...moja Andrea zawsze była po mojej stronie, broniłyśmy się,pomagałyśmy sobie. Leonardo.. ona była moją największą dumą, moim skarbem, moją dziewczynką, która miała najlepszą przyszłość. Mój Boże! Mój Boże! Nie wytrzymam bólu, który czuję po tym jak ją pobiłam. Tak jakbym sama sobie to zrobiła
L-Zdajesz sobie sprawę? Czasami w życiu jesteśmy impulsywni i potem tego żałujemy, ale ty nie jesteś temu całkowicie winna. Ja też jestem winny. Pozwoliłem się ponieść gniewu. Pozwoliłem ponieść się pokazując brak respektu Andreicie, ale tego żałuję Cayetana, żałuję tego
-----
C-Dałam się ponieść gniewu, ale nie mogłam się kontrolować. Czułam się zdradzona i straciłam rozum. Zaślepiłam się.
L-Przeciwnie Cayetana, otworzyłaś oczy, tego właśnie chciałem zanim odejdę z tego domu, żebyś zdała sprawę dlaczego twoje córki są przeciwko mnie. Wiem wszystko co one robią za twoimi plecami
C-Od kiedy wiesz o Andrei z Samuelem?
L-Nie chciałem się mieszać ,żeby Cię nie martwić, nie chciałem żebyś cierpiała. Wiedziałem,że tak to przeżyjesz... wiedziałem, że w momencie w którym się dowiesz, że one są braćmi Gallardo będziesz w takim stanie w jakim teraz jesteś
C-Trzy...nie,trzy nie. Irina się rozwodzi.Ona nie.
L-To też jest farsa. Irina i Flavio wciąż się widują Cayetana. Nawet spotykają się w twoim własnym domu
(Leoś pokazuje Cayetanie filmik jak F&I sobie flirtują)
L-Myślę,że już rozumiesz dlaczego twoje córki zamieniły moje życie w piekło. Wiedziałem o wszystkich ich wyjściach i zdradach, ale bądź spokojna już sobie idę, jeśli tego pragniesz. Jeśli jest coś cennego dla mnie... to jesteś ty Cayetana. Wcześniej...teraz i...zawsze moja piękna pani.
C-Jedną chwilę Leonardo..Nie odchodź. Myślę, że nadszedł czas ustawić rzeczy na swoim miejscu.
------
L-Potrzebujesz czegoś jeszcze ode mnie?
C-Nie chcę żebyś odchodził
L- Nie rozumiem
C-Chcę,żebyś został i dyrygował tym ranczem
L-Jesteś pewna?
C-Całkowicie, byłam idiotką próbującą zrozumieć moje córki, kiedy w gruncie rzeczy są ich, braci Gallardo, tych którzy stoją za nimi
L-Manipulując je, żeby zdobyć to czego zawsze chcieli... rządzić tym ranczem.
C-Potrzebuję mężczyzny u mojego boku,żeby chronił resztek tej rodziny i tego wszystkiego czego budowanie kosztowało mnie lata, żeby ci dranie respektowali jeśli nie po dobroci... to na siłę


Rozmowa Cayetana,Sofi,Irina
Sf-Mamo jak się odważyłaś zrobić takie coś Andrei? Tym razem przesadziłaś!
I- Co z tobą mamo, nie możemy uwierzyć! Co się dzieje!
C- Nie zrobiłam Andrei niczego na co by nie zasłużyła
I,Sf-Jak?Co?
C- Wy zdradziłyście mnie od początku, ale Andrea...Andrea zawsze mnie wspierała. Wierzyłam,że myśli tak jak ja. Była moją siłą,żeby iść dalej, moim wparciem. Była najdojrzalsza i najinteligentniejsza na przeciw waszej ignorancji i głupocie
Sf- Nie mów tak do nas mamo
C- A jak chcą księżniczki,żeby do nich mówić? Miałam patrzyć jak ci mężczyźni krok po kroku niszczą moją rodzinę. Wszystko to co mnie tyle kosztowało, żeby stworzyć. Najpierw ty Sofia, potem ty Irina. Musiałam opuścić głowę. Poniżali mnie tyle razy ile chcieli, ale Andrea, moja Andrea była moją ostatnią nadzieją, którą miałam i także ona mnie zdradziła
I-Mamo,Mamo jesteśmy twoimi córkami a nie żadną nadzieją
C-Zamilcz! Zamilcz! Ponieważ ty także jesteś wielkim kłamstwem Irina
Sf-Mamo, nie jesteś sobą, co się z tobą dzieje? Nie poznaję Cię. Chcesz znać prawdę? Twojej rodziny nie zniszczył żaden Gallaro, mamo. Ty ją zniszczyłaś w dniu w którym zdecydowałaś, że my trzy jesteśmy takie same jak ty, ale nie jesteśmy takie same dzięki Bogu. Dzięki Bogu, ponieważ wszystkie trzy jesteśmy od Ciebie lepsze..dużo lepsze od Ciebie!

Rozmowa Caye,Sofi,Irina,dziadek

I-Sofi,dziadku, przykro mi, ale nie chcę tutaj być
Sf-Blondyna, Mama powiedziała,że chce z nami wszystkimi porozmawiać, poczekaj..
dF-Pewnie będzie chodziło o to co się stało z Andreitą. Pewnie przeprosi... to jest minimum
I- Nie dziadku, nawet jeśli przeprosi nie wybaczę jej tego
Sf-Dobra musimy być spokojni. Jesteśmy już dorosłe i podejmujemy własne decyzje. Musimy pokazać tą dorosłość, tak więc
C-Tego jestem pewna Sofia! Dlatego nie będę się mieszać więcej w wasze życie. Sofia możesz wyjść za mąż jeśli chcesz z Arturo. Ty Irina możesz odejść stąd do męża, wiem, że ze mnie drwiłaś i nigdy nie prosiłaś go o rozwód tylko co najwyżej obmacujesz się w każdym rogu tego domu za moimi plecami
dF-Cayetana, znam cię. Uważaj na to co robisz
C- Co do Andrei to ona także może robić co chce ze Samuelem. Od dzisiaj, ja będę robić to samo
I- Nic nie rozumiem
Sf- Ja też
L- Gotów. Kiedy chcesz wyjdziemy i pójdziemy świętować
Sf- A ty dlaczego nie odszedłeś? Co tu robisz?
C- Proszę Cię
Sf- Co on tu robi?
C- trochę więcej szacunku
Sf- Przepraszam...?
C-Powodem dla którego się tutaj zebraliśmy tej nocy jest przekazanie wam wielkiej nowiny,żeby ogłosić ,że Leo i ja pobierzemy się

Don Felipe z Andreą
dF- Czujesz się lepiej moja córeczko
A-Troszeczkę.Bardziej boli mnie serce niż plecy
dF- Nie mogę uwierzyć,że Cayetana Ci to zrobiła
A-Straciła kontrolę dziadku, zdradziłam ją
dF- Jeszcze ją usprawiedliwiasz? Jesteś zbyt dobra córeczko
A- Nigdy nie myślałam, że miłość może być tak bolesna dziadku
dF- Miłość boli, ponieważ chce się być kochanym i także życzy jak najlepiej osobie, którą kochasz, ale to jest inne. Ten ból przybył z urazy nie może pochodzić z miłości
A- Dziadku, myślisz, że mama mnie znienawidzi przez to?
dF- Twoja mama płaci za swój własny ból. Dlatego byłem szczęśliwy z faktu, że byłaś z Samuelem, ponieważ wiem, że to miłość Twojego życia
A-Tak,Samuel jest dla mnie wszystkim, ale teraz wiem, że mama go nigdy nie zaakceptuje. Z Jej powodu... być może powinnam zrezygnować z niego a ja nie chcę, dziadku. Nie chcę być nieszczęśliwa na nowo


Ostatnio zmieniony przez fantasma dnia 7:25:53 20-06-15, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telemundo Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin