Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Calle luna, calle sol -RCTV 2009-
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telenowele pozostałe
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
buldozka
Komandos
Komandos


Dołączył: 26 Lut 2014
Posty: 697
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:17:41 21-06-21    Temat postu:

Odcinki 70 - 90:

Mamy wreszcie protów razem i muszę przyznać, że są słodcy razem, w szczególności podobały mi się ich sceny na etapie poszukiwań Rafaela. No ale pewnie długo się tym nie nacieszymy, bo Manuel już wie, że Gabi jest w ciąży

Śmiać mi się chciało, bo zaraz po tym, jak obrzuciłam błotem Alfredo, to akurat on zaczął angażować się w sprawę Camili i rodziny Był moment, kiedy wydawało mi się, że może być coś na rzeczy między nim, a Gabrielą, ale teraz to już nie wiem, bo póki co nic się na to nie zanosi, a czasu coraz mniej.

Cheo i Yokonda są w super momencie teraz, on się zmienia, uczy się, pracuje. Trochę mnie tylko denerwuje ta nagła sympatia Yokondy do Aldo, nagłe zauważanie u niego wielkich zalet i tego, że jest bardziej "światowy" niż Cheo. Ale mam nadzieje, że już wkrótce Cheo uda się go zdemaskować.

Juancho to ostatni gnój. Wziął ślub z tą Elvirą, która zachowała się w stosunku do Chabeli jak ostatnia nie powiem kto. Może być młoda, może być ładna, ale jest obrzydliwą osobą i Juancho i ona są siebie warci.

Wszyscy wierzą w śmierć Rafaela a zwariowana Cecilia już całkiem odpływa z powodu swojego synka. Ona jest totalnie toksyczną matką, nawet lepiej, że się nie angażowała w życie Yokondy i Manuela, bo może dzięki temu wyszli na ludzi.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zepeda
Idol
Idol


Dołączył: 12 Kwi 2017
Posty: 1336
Przeczytał: 45 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 2:43:57 23-06-21    Temat postu:

Kurczę, nie dość że mam ostatnio mało czasu, to jeszcze mi się laptop zepsuł i przez to kilka dni w ogóle nie mogłam oglądać, więc jestem do tyłu z odcinkami.

Odcinki 79-92
Rafa się odnalazł, cudem przeżył wypadek, uratowała go jakaś para rybaków. Cecila wpadła na pomysł, żeby upozorować jego śmierć, żeby miał drogę wolną i mógł zacząć nowe życie. Rafa zażądał swojej części spadku, no i tu zaczynają się schody, bo skoro nie żyje, to spadek mu się już nie należy. Teraz zaczął roztrwaniać pieniądze w kasynie i zauważył go podpity Cesar.

Gabriela przekracza granice. Uznała, że jej dziecko należy tylko do niej, wyjechała z Wenezueli do Europy i miała zamiar ukrywać przed Manuelem prawdę o ciąży. Manuel dowiedział się przypadkiem, no i niestety tak jak piszesz, w tym momencie kończy się szczęście jego i Marii E, bo Maria E na pewno nie będzie chciała z nim być w takiej sytuacji. Jakby tego było mało, to jeszcze Maria Esperanza się dowiedziała, że Chabela ma raka i że Manuel o tym wiedział, więc tego też mu tak łatwo nie wybaczy. Mam nadzieję, że nie zejdą się dopiero w finale, bo też uważam, że ładna z nich para i fajnie się ich razem ogląda. Zastanawiam się jak się potoczy teraz wątek protów, czy będzie jakiś przeskok czasowy? A może Gabriela będzie miała wypadek i poroni?

Chyba w końcu dojdzie do prawdziwej przemiany Yamielth. Akurat tego dnia kiedy wpłaciła pieniądze na powiększenie piersi dowiedziała się, że jej mama ma raka piersi i zdała sobie sprawę ze swojego płytkiego zachowania. Za to Ricardo jest super, rozsądny z niego facet.

Co do akcji jaką zgotował Chabeli Juancho to zgadzam się w pełni. Sceny Juancho z Elvirą są zrobione tak, że mają śmieszyć, ale w sumie to bardziej wywołują obrzydzenie. Ona zachowuje się jak samica, która musi walczyć o samca i nawet sama tak o sobie mówi... Co jej w ogóle tak zależy na facecie, który mógłby być jej ojcem, nie jest wcale bogaty, a do tego nieodpowiedzialny? Tak jak piszesz, są siebie warci.


Ostatnio zmieniony przez zepeda dnia 2:46:46 23-06-21, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
buldozka
Komandos
Komandos


Dołączył: 26 Lut 2014
Posty: 697
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:32:34 09-07-21    Temat postu:

zepeda napisał:
Kurczę, nie dość że mam ostatnio mało czasu, to jeszcze mi się laptop zepsuł i przez to kilka dni w ogóle nie mogłam oglądać, więc jestem do tyłu z odcinkami.


Mam bardzo podobnie, oglądałam ostatnio tylko w weekendy ciągiem, bo w tygodniu nie miałam kompletnie czasu, miałam kupę pracy:( Jestem teraz na 100 odcinku, a Ty?


Ostatnio zmieniony przez buldozka dnia 17:32:58 09-07-21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zepeda
Idol
Idol


Dołączył: 12 Kwi 2017
Posty: 1336
Przeczytał: 45 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:34:22 14-07-21    Temat postu:

Ja właśnie obejrzałam 110.

Odcinki 93-110
Ile się wydarzyło w tych odcinkach. Rafa siedział zamknięty w apartamencie i wariował. Najpierw wydzwaniał do Beligici, później uznał, że to przez Marię E nie może być szczęśliwy z Belgicą, więc próbował ją zabić. Szybko się wydało, że jednak żyje. Poprosił o pomoc Aldo, który spróbował go okraść, później ukrywał się w domu matki. Cecilia już zupełnie zwariowała na jego punkcie, zwraca się do niego jak do małego dziecka. Najlepsze było, jak powiedziała Rafie: "chcesz Belgicę? Dobrze, mamusia ci załatwi Belgicę". Ostatecznie jednak Romulo go wydał policji.

Oczywiście złodziej Aldo jeszcze wykorzystał tą całą akcję, żeby zrzucić winę na Cheo. Yoconda mnie denerwowała ostatnio. Zachowywała się tak, jakby to Aldo bardziej ufała... Jakby to on był jej chłopakiem, a nie Cheo. To zeznanie na komendzie też złożyła bardziej na korzyść Aldo niż Cheo. Chociaż w ostatnim odcinku chyba się ogarnęła.

Ten doktor, który leczy Chabelę, jest fajny. Za to Juancho... Nie dość, że z zazdrości uderzył doktora, to jeszcze miał czelność poprosić Chabelę, żeby jeszcze raz z nim uprawiała seks.

Problemów protów ciąg dalszy. Maria E namówiła Manuela, żeby wrócił do Gabrieli i stworzył "prawdziwy dom" dla swojego dziecka. Kiedy on w końcu się pogodził z utratą Marii E i zaczął się zajmować Gabrielą, to ta poroniła. Myślałam, że dzięki temu się zejdą, ale nie, teraz to Manuel mówi, że ma
zobowiązanie wobec Gabrieli i nie może jej zostawić samej. Za to Gabriela coraz bardziej się boi, że jakoś odpowie za to, że ukrywała prawdę o skradzionych wynikach badania Marii E. Teraz wpadła na pomysł, żeby jeszcze raz zajść w ciążę.

Zostało już tylko 20 odcinków. Mam nadzieję, że proci się szybko zejdą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zepeda
Idol
Idol


Dołączył: 12 Kwi 2017
Posty: 1336
Przeczytał: 45 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:53:57 22-07-21    Temat postu:

Odcinki 111-118
Przyznam, że jakoś od drugiej połowy telka mnie bardzo wciągnęła, cały czas się coś dzieje i często są to nieprzewidywalne zwroty akcji.

Tym razem Rafa zwariował już od końca. Uciekł policji w momencie kiedy miał być transportowany z aresztu do więzienia, ukradł policyjny radiowóz i broń. No i po raz pierwszy zabił człowieka. Padło na Chacóna, który miał pilnować domu Marii E. Szkoda go, ale tak szczerze to winny temu był po części Alfredo. Czemu wysłał swojego najlepszego przyjaciela samego do miejsca, gdzie było najbardziej prawdopodobne, że Rafa przyjdzie?

Po zabójstwie Rafael stwierdził, że czuje się wyjątkowo dobrze i nie ma poczucia winy. Ukuł plan torturowania Marii E, no i od razu uderzył w czuły punkt, czyli Manuela. Chciał zastrzelić brata używając policyjnej snajperki, ale w ostatniej chwili Gabriela osłoniła go swoim ciałem. Po tej akcji się spodziewałam, ze Gabriela zginie, ale z ciekawości poprzewijałam sobie kolejny odcinek i z tego co widzę, to Gabriela wyląduję w szpitalu i będzie w śpiączce.

Tak szczerze mówiąc to nie jest mi jej w ogóle szkoda, okropny z niej babsztyl. To, co ona ostatnio nawywijała, woła o pomstę do nieba. Z łatwością oszukuje Manuela i manipuluje nim udając chorobę. Łazi za Marią Esperanzą i wygraża jej, znowu próbując ją zmanipulować tekstami o tym, że byli z Manuelem tacy szczęśliwi dopóki Marie E się nie pojawiła. I nawet nie czuje skruchy po tym, jak w sądzie wyszło na jaw, że zataiła prawdę o wynikach badań. Nie obchodziło jej, że Manuel myślał że jest gwałcicielem i że spędził dni w areszcie, nie, najważniejsze było, żeby go odseparować od Marii E. Dobrze jej Maria E powiedziała, to wcale nie jest miłość, tylko jakaś obsesja.

W międzyczasie Aldo zaszantażował Yocondę: albo weźmie z nim ślub, albo powie swoim zbirom, żeby zrzucili winę za napad na Cheo. No i oczywiście Yoconda się zgodziła, bo nie chce, żeby Cheo poszedł za kratki na wiele lat. Ten wątek to klasyka klasyki. Szkoda mi najbardziej Cheo, bo nie wie co się dzieje i cierpi. Yocondy też mi szkoda, ale według mnie nie powinna się tak dać zastraszyć Aldo i powiedzieć o tej całej sytuacji Manuelowi albo babci, a najlepiej to by było nagrać na telefon te jego groźby i pokazać je policji.

Na świadka Aldo wziął jednego ze swoich zbirów. No i może dzięki temu w końcu wpadnie, bo kiedy Cheo przyszedł przerwać ten ślub, to zbir wyciągnął do niego broń. Może w końcu się ktoś zorientuje, że Aldo nie jest taki niewinny, skoro jego świadek nosi ze sobą broń na ślub? Ogólnie Aldo jest w mojej topce 3 najbardziej wkurzających villanów w tej telce. Oszust, złodziej, szantażysta i manipulator, zawsze z tym swoim sztucznym uśmieszkiem na twarzy. I jeszcze się okazało, że to on stał za uprowadzeniem Yocondy na początku telki. Za to Rafaela uwielbiam. Na pewno trafi na listę moich ulubionych villanów z telenowel.

Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
buldozka
Komandos
Komandos


Dołączył: 26 Lut 2014
Posty: 697
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 8:35:32 27-07-21    Temat postu:

Odcinki 91-111:

Kurcze rzeczywiście już bardzo mało odcinków, a proci w sumie nie mieli okazji jakoś dłużej pobyć razem. Manuel troche dziwnie działa - brał pod uwagę związek z Marią Esperanzą pomimo ciąży Gabi, a teraz kiedy straciła dziecko za to uważa, że nie może po tym jej zostawić. Dla mnie to już trochę przesada, tym bardziej, że jak wrócili do siebie dla dobra dziecka, to zdaje się Manuel dalej zachowywał się, jakby byli przyjaciółmi, a nie znowu w pełni parą. Więc co on tej Gabrieli niby zaoferuje? Ona też dla dobra dziecka miałaby nigdy nie mieć prawdziwego partnera, męża, tylko udawać dla dobra dziecka, w osobnych pokojach? No ale Gabriela dziecko straciła i teraz Manuel chce z nią zostać na serio, eh no nie wiem...

Chyba nie ma też już co liczyć na jakiś związek Gabi z Alfredo, on chyba do końca będzie żebał o Marię E, albo na końca za nią jeszcze umrze, ale takiego rozwiązania jego postaci bym nie chciała.

Szkoda też, że nie znalazł się ktoś nowy dla Belgiqui, biedna zasługuje na to, żeby móc mieć w kimś oparcie po traumie z Rafaelem.

Rafael jest super villanem, w ogóle to też super zagranym. Ciekawa jestem jak skończy Cecilia, bo stacza się już całkowicie razem z synem. Podoba mi się para Chabela i doktorek, mam nadzieje, że dotrwają do końca razem i ten beznadziejny Juancho nic im nie popsuje.

Jestem bardzo ciekawa tych ostatnich odcinków i tego jak zostaną rozwiązane niektóre sprawy, tym bardziej, że minęła mi miniaturka finałowego odcinka z dosyć ciekawą sceną

Odcinki 112-120:

Faktycznie sporo się dzieje. W sumie niektóre rzeczy mnie troche negatywnie zaskoczyły, np. to, w jakim kierunku pokierowano postać Gabrieli. Na początku myślałam, że będzie ona taką pół-antagonistką, a pół normalną bohaterką, miała swoja pozytywne cechy itd., a teraz ni stąd ni zowąd robią z nią jakąś histeryczną intrygantkę i jakoś nie łączy się to dla mnie z tym, co widzieliśmy praktycznie przez cały do tej pory. Nie ma chyba też co liczyć na jakiś związek między nią, a Alfrego, czy kimkolwiek właściwie. Jako aktorka byłabym chyba rozczarowana, że gram taką postać, która nic się nie rozwija i tak tylko chodzi i gada jedno i to samo.

Alfrego to samo, całą telkę przełaził za Marią E., teraz niby próbują go "niby" połączyć z Yamileth. W sumie widziałam między nimi niezłą chemię na tym ich wspólnym wyjeździe, ale nie wyobrażam sobie, że niby mieliby być teraz razem, wolałabym Yami z Ricardo, bo Alfredo nadal raczej nie lubie, a zresztą nie chce, żeby Mexicano cierpiał przez nią. Inna rzecz że chyba jakieś istotne sceny wywalili jeśli chodzi o ten wątek, bo zaraz po tym jak Yami rozpływała się z Alfredem wyskoczyła ta scena gdy chce iść ratować Ricardo?

W ogóle gdzie się podział dotorek Chabeli, mam nadzieje, że nie anulowali tego wątku. Mam dziwne przeczucie ze Juancho zginie...

Co do Aldo, to zgadzam się z Tobą, w ogóle ta postać jest wkurzająca, też tak teraz wyskoczyli z robieniem z niego takiego wielkiego villana i jeszcze tym wątkiem zemsty rodzinnej, który w sumie mógł być bardzo ciekawy, gdyby go jakoś rozwijali stopniowo, a nie teraz tak na szybko.

W ogóle te sceny, gdy w tym samym czasie był przyspieszony ślub Yokondy, inauguracja jakiejś współpracy w firmie to już trochę wyglądały jak z MGB Jeszcze wynikało z tego, że Cecilia wyskoczyła z tego ślubu na chwilkę do szpitala, żeby dowiedzieć się że jej synek zrobił masakrę na evencie firmowym, a zaraz po tym jak dowiedziała się, że jej synowa praktycznie umiera, to wróciła świętować dalej?

Chciałabym, żeby proci jakoś więcej mieli takich związkowych scen, ale chyba ich za dużo już nie zdążą nam zrobić, chociaż może się myle... Oni nawet pocałunków mieli bardzo mało, a są strasznie fajni mimo wszystko...


Ostatnio zmieniony przez buldozka dnia 22:53:30 09-08-21, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zepeda
Idol
Idol


Dołączył: 12 Kwi 2017
Posty: 1336
Przeczytał: 45 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:12:21 10-08-21    Temat postu:

Ostatnie odcinki przede mną. Jak wszystko dobrze pójdzie, to jeszcze dziś wieczorem dodam ostatni komentarz do telki i podsumowanie.

Odcinki 119-127
Przez głupiego Juancho deportowano Ricardo z kraju. Yamileth się przejęła i teraz robi wszystko co może, żeby go sprowadzić z powrotem do Wenezueli. Zgadzam się z Tobą co do Yamileth, ja też ją wolę z Ricardo. I ona chyba też sobie już zaczęła zdawać sprawę, że tak naprawdę to kocha Mexicano, ale boi się przyznać. A te sceny z Alfredo w hotelu to tylko taka zmyłka. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Do Wenezueli przyjechała ciotka Camili, która chce ją zabrać ze sobą za granicę. Camilę zabrano do domu dziecka na czas załatwiania formalności. Oczywiście temperamentna Camila zaplanowała ucieczkę i teraz ukrywają się z Lourdes w hotelu. Tyle zamieszania, a czy w ogóle sprawdzono czy ta rzekoma ciotka to rzeczywiście jest spokrewniona z Camilą? Przecież Camila nie ma przy sobie dokumentów, przez lata się błąkała po ulicy, to skąd nagle taka pewność, że to właśnie jej rodzice zostali zamordowani?

Nasz ulubieniec Rafa nie zaprzestał na jednym morderstwie. Kolejną ofiarą był Kike. Ogólnie to nie rozumiem w ogóle jego zachowania, jak już wiedział, że Rafa chce go zabić, to powinien pójść na policję i poszukać pomocy, a on co? Poszedł do domu, gdzie już na niego czekał Rafa. Szkoda mi tej jego córeczki.

Rafa szalałby dalej, gdyby nie to, że porwał go Aldo. Zaspoilerowałam sobie ten wątek nie chcący jakiś czas temu. Aldo wyciągnął od rodziny Mastronardi całą kasę i stał się właścicielem firmy, a na dodatek o mały włos, a by zmusił Yocondę do ślubu kościelnego. Na szczęście mu się nie udało, Chupeta do niego strzelił i zabił go na miejscu. Cieszę się, że tak marnie zginął. Szkoda mi tylko Chupety, biedny ma teraz wyrzuty sumienia i grozi mu kara więzienia, ale dobrze zrobił, Aldo był gotowy na wszystko i wymachiwał bronią. Co do Aldo i jego zemsty, to on już w pierwszej połowie telki się odgrażał, że się zemści na Mastronardich, więc nie wydawało mi się to naciągane.

Ale teraz Rafa znowu się uwolnił i pierwsze co zrobił, to popsuł hamulce w samochodzie Cecilii. Ciekawe czy Cecilia przeżyje ten wypadek. Ale ogólnie to widać po Rafie, że on już nawet nie wie co robi, w jednej chwili życzy matce śmierci, a po chwili płacze, bo sobie uświadamia, że już może nie żyć. Ciekawa jestem finału.


Ostatnio zmieniony przez zepeda dnia 18:45:21 10-08-21, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zepeda
Idol
Idol


Dołączył: 12 Kwi 2017
Posty: 1336
Przeczytał: 45 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:14:27 11-08-21    Temat postu:

Odcinki 128-130
Cecilia przeżyła wypadek, chociaż na początku była całkowicie sparaliżowana i nie mogła mówić. Ten wypadek w końcu jej uświadomił, że źle postępowała z Rafą i że wszyscy mieli rację.

Rafa próbował zabić siebie i Marię Esperanzę podpalając klub, w którym ją zgwałcił, ale ostatecznie policja go złapała. Został skazany na 12 lat więzienia, a a więzieniu znęca się nad nim jakiś zbir (czy to nie ten od Aldo? ).

Dzięki swojej zawziętości Yamileth udało się sprowadzić Ricarda do Wenezueli. Nawet jej się udało osiągnąć swoje marzenie - sławę, bo występowała w telewizji. Fajnie zakończyli wątek. No i w końcu zaakceptowała Ricarda i stali się parą. Tak swoją drogą to po powrocie Ricardo wyglądał super.

Cheo postanowił zostać policjantem tak jak Alfredo, a Chupeta zaczął legalnie pracować jako kierowca w komunikacji miejskiej. Też fajne zakończenie.

Ciotka Camili wróciła z nią do Wenezueli, bo jednak zrozumiała, że nie może tak rozdzielać dziewczynki od bliskich jej osób. Zaskoczyło mnie, że sparowali ją z Alfredo, ale w sumie to ma sens, bo teraz "wszystko zostanie w rodzinie". Sparowali też ostatecznie Chupetę z Valerie i Cesara z przyjaciółką Gabrieli. Za to bez pary zostały Belgica i Gabriela. O ile Gabrieli nie lubię, to Belgici mi szkoda, chociaż widać, że była bardzo szczęśliwa kiedy urodziła córeczkę.

Finał nie obyłby się bez ślubów, więc dostaliśmy dwa - protów oraz Yocondy i Cheo. Ślub Yocondy i Cheo był super romantyczny, na plaży, oboje w białych strojach. Yoconda wyglądała ślicznie. Spodobało mi się bardzo, że babcia im kupiła/wynajęła ich opuszczony dom jako prezent ślubny.

Za to ślub protów przerwała Belgica, kiedy zaczęła rodzić. Ale koniec końców wszystko się udało. Proci wyjechali w podróż poślubną jachtem i w ostatniej scenie zaczęli się kochać po raz pierwszy.

Podsumowanie - SPOILERY
Nie ukrywam, że telka mi się podobała. Zasiadając do niej nastawiłam się raczej ogólnie na fabułę, klimat barrio w Caracas niż na wątek protów, ale w ostatecznym rozrachunku wątek protów też mi się podobał, chociaż w pierwszej połowie telki było średnio. Długo trzeba było się naczekać na szczęście protów, ale było warto, bo Mónica Spear i Manuel Sosa mieli super chemię. Nic dziwnego, że plotkowano o ich romansie. Teraz jestem ciekawa jak wypadli razem w Mi prima ciela, bo jak sobie patrzyłam na jakiejś pojedyncze scenki, to widać, że grają tam zupełnie inne role. Widziałam też mnóstwo znajomych twarzy z CLCS.

Manuel na początku telki zawiódł tym ślubem z Gabrielą, no i tym skakaniem z kwiatka na kwiatek, ale myślę, że ogólnie to był całkiem fajnym protem. Był troskliwy, opiekuńczy, naprawdę kochał Marię E. Co do Marii Esperanzy, to szkoda że nie zobaczyliśmy trochę więcej jej szczęścia. Dlatego z chęcią bym obejrzała Monicę w roli, w której może pokazać trochę inne oblicze.

Jak już wspominałam, lubię takie realistyczne telki, więc dobrze mi się oglądało życie mieszkańców barrio i ich problemy. Ogólnie to telka nie była też przesadzona pod względem fabularnym, villani nie byli źli do szpiku kości. Bo jak się okazało, Romulo i Cecilia naprawdę się kochali, nie byli jakimiś socjopatami niezdolnymi do emocji jak to bywa w niektórych telkach. Romulo robił większość świństw dla Cecili, a ona z myślą o chronieniu Rafy. W sumie to nawet żaden villan nie zginął - z wyjątkiem Aldo, który był drugoplanowy w porównaniu z Romulo, Cecilią i Rafą.

O Rafaelu pisaliśmy nie raz, ale powtórzę po raz ostatni: super villan, świetnie zagrany przez Nacho Huetta. Nie podobało mi się tylko zakończenie dla niego. Widać było przez całą telkę, że Rafa jest poważnie zaburzony, na pewno powinien być leczony psychiatrycznie, a nie tak po prostu wrzucony do więzienia. Ja sobie tak wyobrażałam jego koniec, że trafi do psychiatryka i może nawet Belgica mu pokaże jego córeczkę, niestety tak się nie stało. Tak jak już pisałam kiedyś, był przecież moment, kiedy Rafa naprawdę chciał się zmienić i prosił Marię E o przebaczenie. Według mnie szczerze kochał Belgicę. Pod koniec jednak próbowano go demonizować, czego nie lubię.

Jeśli chodzi o muzykę to już od pierwszych odcinków wpadły mi do ucha dwie piosenki, tytułowa z entrady i "Tu Guardian", melodia przewodnia protów, obie w wykonaniu Victora Muñoza.

Podsumowując, telka nie jest pozbawiona wad, ale warta polecenia, szczególnie dla tych, którzy w telkach wolą więcej realizmu niż "cyrku".

Jestem ciekawa Twoich przemyśleń.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
buldozka
Komandos
Komandos


Dołączył: 26 Lut 2014
Posty: 697
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:03:22 18-08-21    Temat postu:

Odcinki 121-130:

Skończyłam oglądać już w niedziele, ale dopiero teraz mam chwilę, żeby napisać podsumowanie. Dużo się działo w tych ostatnich odcinkach, ale było też sporo chaosu jak dla mnie, tak jakby spieszyli się z podomykaniem wątków, ale mogło to też wynikać z braku tych powycinanych, dodatkowych scen w tej wersji. Udało się uratować Marię E i po licznych (!) ucieczkach schwytać Rafaela i osądzić. Masz rację z tym, że niesłusznie pominięto jego stan psychiczny i zrobiono z niego wcielenie zła, zwłaszcza że Cecilia doznała jakiegoś nawrócenia na koniec. Może to i dobrze, ale w telce nie raz miałam odczucie, że to Rafa wielokrotnie miał dość ucieczki, prosił nawet Marię E o przebaczenie i wydaje mi się, że dosyć szczerze kochał Belgique, natomiast to matka ciągnęła go w dół, ubezwłasnowolniała i nie pozwalała ponieść konsekwencji i zamknąć tego rozdziału. A kończy się tak, że ona się na koniec nawraca, jak z syna zrobiła już totalny wrak człowieka. Inna kwestia to to, że dostał tylko 12 lat za dwa zabójstwa, dwa usiłowania zabójstwa, rozboje, podpalenia i gwałt.

Obydwa śluby bardzo urocze, zwłaszcza ślub Yokondy i Cheo na plaży i super pomysł z tym domem miała babcia. Ogólnie nie lubię jak ktoś rodzi podczas ślubu protów, wydaje mi się, że to mogło się zdażyć w innym momencie, chociaż bardzo wzruszająca scena, gdy Belgica mówi, że dziewczynka będzie miała na imie Esperanza.

Szczególnie bardzo podobało mi się to, że odratowali postać Chupety i nawet z Valeria całkiem fajnie wyglądali. Za to Chabela mnie już mocno męczyła tym baniem się związku, no ale na końcu została z doktorkiem.

W finale było całkiem sporo takiego ciapła i radości, ale brakowało mi czegoś, bo właśnie jakoś tak na szybko się wszystko działo i nie wszystkie postacie dostały jakiś solidny happy end, choć zasługiwali - mam na myśli przede wszystkim Belgique, ale też ostatnia scena Gabi, w której mówi, że zawsze będzie kochać Manuela sprawiła, że już całkiem się załamałam tą postacią. Ogólnie nie był to mój ulubiony finał, ale był spoko:)

PODSUMOWANIE TELENOWELI:

Co mi się podobało:

- chemia protów, zdecydowanie byli bardzo chemiczną parą i aż żal, że nie było ich wspólnych scen romantycznych zbyt wiele
- ciekawe, życiowe tematy pokazane w taki podnoszący na duchu sposób
- postać Rafaela - bardzo ciekawy, wielowymiarowy villan, chociaż niestety trochę spłaszczony na końcu
- Cheo i Yokonda - mieli swoje gorsze momenty, ale chyba pozostaną moją ulubioną parą nawet ponad protami, ponieważ prawie cały czas byli razem, rozwijali się razem i zmieniali na lepsze, chemie mieli też bardzo fajną
- wątek przyjażni, m.in. między protką a Belgicą, Cheo i Chupetą, Yokondą i Valerie, Gabrielą i Alexandrą czy Chabelą i Lourdes, było sporo takich elementów, które pokazywały fajną przyjaźń i jak bohaterowie sobie towarzyszą w złych momentach
- cała ta rodzinna atmosfera wspierania się, wspólnych smutków i radości w tym barrio, to było bardzo fajnie oddane i miło się oglądało
- ulubione postacie: Belgica - pogodna i walczna osoba, dobra i lojalna przyjaciółka, Cheo, Yokonda, Angela, lubiłam też Yamileth i Ricardo, ją nawet pomimo jej specyficznego charakterku;)
- wątek Camili bardzo podnoszący na duchu, to, że Lourdes z mężem tak ją pokochali i dali jej dom

Co mi się nie podobało:

- bardzo mało scen protów takich bardziej "związkowych", nawet mało pocałunków, Manuel przez większość telki był z Gabi
- totalnie zmasakrowana postać Gabi, tak jakby nie mogli się zdecydować, co z nią zrobić, przez większość teki mówiła i robiła jedno i to samo, potem na chwilę chcieli z niej zrobić najgorszą intrygantkę po to, żeby na koniec jednak dała Manuelowi rozwód i sobie pojechała. Skoro potrafili w ciągu kilku scen zmienić ją w jednak godzącą się na rozwód, rozsądną Gabriele, to co im szkodziło dać jej jakiś porządny wątek? I jeszcze ta scena, w której mówi, że będzie zawsze kochać prota...
- praktycznie to samo tyczy się Alfredo, tylko jego nie lubiłam bardziej. Przez całą telkę chodził za protką jak smród po gaciach za przeproszeniem, wszystko cokolwiek robił w życiu, robił dla niej, nie dostał żadnego wątku miłosnego innego i już myślałam, że umrze w obronie Marii E, no bo skoro dla niego tylko ona była celem, a tu nagle w jakimś urywku sceny łączą go z ciotką Camili? To było dla mnie takie mega niedorobione
- Chabela - nie potrafiłam jej do końca polubić, chociaż cieszyłam się, że pokonała chorobę i znalazła miłość, ale coś mi w niej nie grało, przede wszystkim z mojej perspektywy były bardzo widać, że nie wszystkie dzieci kocha tak samo, to oczywiście moja indywidualna opinia, ale mnie to bardzo raziło, wiem, że można powiedzieć, że protkę najłatwiej było kochać bo miała najłatwiejszy i najprzyjemniejszy charakter no i tą traumę, ale no cóż, dzieci nie kocha się za coś, Cheo zadający się z malandros to też był przecież duży problem, czy nawet zachowanie i zakompleksienie Yami, a przez 2/3 telki Chabela się tylko na nich darła albo bagatelizowała. Był dla mnie duży kontrast pomiędzy tym, jak mówiła do Marii E, cała wzruszona zwsze prawie że wierszem, a jak do reszty, często zajęta myślami czymś innym, często było też pokazane, jak Yamileth o jakiś rzeczach opowiada Lourdes, nie jej. Zresztą sam fakt, że tolerowała Juancho przez tak długo, praktycznie ile się dało, bo przestała dopiero, jak już nie miała wyjścia, bo ożenił się z inną na jej oczach
- duży niedosyt jeśli chodzi o związek Yamileth i Ricardo, mogli wcześniej się zająć parowaniem ich, żebyśmy dostali więcej scenek między nimi, to też było dla mnie zamknięte byt "na szybko", szkoda też, że nie pokazali, że Yami udało się zostać aktorką, bo z tego co widzieliśmy w telce nadawała się do tego
- nie podobało mi się to, że mimo wszystko jak dla mnie protka przepłakała całą telkę, lubiłam Marię E, ale liczyłam na jakąś bardziej radykalną metamorfozę u niej, a jak już się na nią zanosiło, to znowu wyszła ciąża Gabi i koniec końców Maria E głównie cierpiała przez 130 odcinków
- ostatnią rzeczą jest to, że dla mnie akcja trochę wlekła się jakoś tak od połowy, ta telka była w całości poświęcona osądzeniu Rafaela i zwroty akcji jakoś nie posuwały telki na inne tory, co przez 130 odcinków już się trochę dłużyło, ciągłe ucieczki Rafaela, Manuel cały czas z Gabi prawie, wydaje mi się, że przy tym temacie telka mogłaby mieć mniej odcinków.

Podsumowując telka mi się podobała, przede wszystkim za brak absurdów i ze względu na niektórych bohaterów, ale serca mi nie skradła. Mimo wszystko gdybym byla pytana o opinie, to raczej bym ją polecała, zwłaszcza fanom takich bardziej rodzinnych, obyczajowych historii. Ja właśnie nie za bardzo jestem fanką takich telek, raczej preferuje więcej dramy (chociaż niekoniecznie cyrku;). Przez cały czas oglądania miałam poczucie, że jest to idealna telka do zremakowania przez Lucero Suarez, idealnie jej typ historii, aż dziw, że jeszcze się za nią nie wzięła

Z tego co pamiętam na jesień rozważałyśmy La mujer de Judas, tak?


Ostatnio zmieniony przez buldozka dnia 11:04:07 18-08-21, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zepeda
Idol
Idol


Dołączył: 12 Kwi 2017
Posty: 1336
Przeczytał: 45 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:43:36 22-08-21    Temat postu:

Ja bym była za, taka kryminalno-horrorowa telka będzie idealna na jesień. Konto RCTV niestety nie wróciło na YT, ale z tego co widziałam to ktoś inny dodał tę telkę w całości, więc chyba nie będzie problemu ze znalezieniem odcinków.

Co Ty na to, żeby zacząć oglądanie w październiku?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telenowele pozostałe Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5
Strona 5 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin