Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Santa Diabla -Telemundo - 2013-2014 / TV PULS
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 350, 351, 352 ... 359, 360, 361  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telenowele wyemitowane
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21741
Przeczytał: 109 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:28:41 16-10-16    Temat postu:

Odcinek 140

Obejrzałam go dawno temu, ale tylko raz. Nie mogłam się jakoś zabrać za jego opisanie, zapewne przez to, że zginęła moja ulubiona postać w telce - Humberto. Poza tym nie powalił mnie jakoś ten odcinek finałowy. Nie było ani za wiele akcji ani zbyt wielu zaskoczeń a do tego nas ta produkcja przecież przyzwyczaiła. Nie oznacza to, że odcinek był zły/słaby, po prostu zabrakło mi tu fajerwerków, tym bardziej, że to finał.

Ślub Santy i Santiago jak z bajki. Nie no, żarcik okolicznościowy. Rozbroił mnie Santiago, gdy wołał pannę młodą i puścił do Begonii oczko. Kapitalne ujęcie. "Umieramy z ciekawości" - Mistrz ciętej riposty!
Jakże wymowne były jego słowa: "Twoje zdjęcie odmieniło moje życie, gdybym go nie znalazł nie bylibyśmy teraz tutaj". Zabrzmiały nader złowrogo.
Santa wyglądała pięknie. Trzeba przyznać, że nasz bohater ma dobry gust, bo suknia ślubna, którą wybrał była bardzo ładna.
Santiago miał sporo racji w tym co mówił na temat postępków Begonii, Pauli i Williego. Najbliżsi ludzie Santy zawiedli ją i skrzywdzili a ona zbyt szybko im wybaczyła. Jednak przesadził stwierdzając: "ja jestem święty". "Lekkie" nadużycie z jego strony. Rewelacyjne były ujęcia, gdy poprawiał i pouczał księdza oraz gdy pokazał mu ok. "Ojcze proszę się uśmiechnąć, to ślub a nie pogrzeb". Niezłe show Santiago odstawił.

Biedny Humberto był przerażony po zniknięciu Santy, odchodził od zmysłów. Nie wahał się ani chwili, gdy wpadł na jej ślad i ruszył ukochanej kobiecie na ratunek. Tylko dlaczego od razu nie powiadomił policji? Pojechał do tego magazynu bezbronny, nieuzbrojony, na spotkanie z bratem szaleńcem. Było wiadomym, że dojdzie do tragedii.
Santa podjęła spore ryzyko próbując skontaktować się z Humberto. To się mogło skończyć jej śmiercią - mina i wzrok Santiago, gdy domyślił się co zaszło była przerażająca. Spodziewałam się, że uderzy Santę, ale "tylko" groził jej pistoletem. Od tego momentu zaczął był jeszcze bardziej agresywny. Ceremonia w trybie przyspieszonym to istna farsa. Rozbroił mnie Santiago tekstem: "Wszyscy cieszymy się z tego ślubu". Tia, na pewno, widać to głównie po pannie młodej.
Strzały z pistoletu efektowne, ale raczej zbędne, bo tylko magazynek opróżniał. Czekałam aż mu się skończy amunicja.
Santy było mi szkoda - bezbronna, dręczona psychicznie i przymuszona do odegranie szopki z szalonym panem młodym u boku.
Humberto wiedział kiedy się pojawić, wybrał na to najodpowiedniejszy moment i zrobił wejście smoka. Szkoda tylko, że był całkowicie bezbronny. Scena, gdy Santa uderza Santiago z łokcia genialna! Mogła mu jeszcze mocniej przywalić, obezwładnić go, odebrać broń i dopiero wtedy uciekać. Nie rozumiem dlaczego Humberto, po tym jak pchnął ukochaną na ziemię, stał na środku magazynu niczym łatwy cel dla brata. Dlaczego też nie padł na podłogę, nie próbował się za czymś ukryć? Ok, było mało czasu, ale on czekał biernie na śmierć. Oddanie życia za Santę, którą kochał całym sercem to piękny i bohaterski czyn, ale tak bardzo chciałam dla nich szczęśliwego zakończenia, że odczułam ogromny smutek i żal. Swoją drogą Humberto dostał jeden strzał w brzuch i umarł a taka Lucy po dwóch trafieniach doczołgała się do telefonu, doczekała się przyjazdu karetki i wyszła z tego cało. No tak, ona jest niezniszczalna. Zastanawia mnie dlaczego policjanci nie reagowali na prośby Santy by wezwać karetkę, nie udzielili pierwszej pomocy Humberto tylko od tak sobie wyszli. Jkaby go tam nie było, kompletnie go zignorowali. Pancho dał im taki nakaz chcąc by jego brata dosięgła kara za zabicie Vincente? Dziwne.
Sztucznie i patetycznie wyszła scena, gdy ranny Humberto padł na ziemię.
Rozpacz Santy poruszająca. Miałam ciarki na plecach i łzy w oczach. Piękna, przejmująca scena dobitnie ukazująca, że protka naprawdę kochała Humberto. "Otwórz oczy, zrób to dla mnie", "Wyjedziemy, będziemy szczęśliwi" - serce się krajało na ten widok. Piękna scena pożegnania Santy i Humberto, gdy wyznali sobie miłość. Miazga! Zabrakło mi tylko jakiegoś całusa np. w policzek czy czoło, ale doszłam do wniosku, że to byłoby trochę kiczowate i nie pasujące do nich. Nie byli typową, romantyczną i czułą parką. Rozpacz Santy mówiła sama za siebie, była autentyczna. Za słowami "szły" też i czyny. Ostatnie ujęcie z Santą opłakującej śmierć ukochanego - majstersztyk. Biel sukni ślubnej zlewająca się z krwią Humberto - poruszający widok. Gaby zagrała te sceny kapitalnie!

Santiago zabił własnego brata, ale nie widziałam by jakoś specjalnie go to obeszło. Nadal zachowywał się jak opętany, chyba ta jego dobra strona została całkowicie uśpiona. Przeraził mnie, gdy tuż przed przyjazdem policji biegł w stronę Santy i Humberto z bronią i próbował znowu do nich strzelić. Na szczęście skończyła mu się amunicja. Był gotowy na wszystko. Komicznie wyglądał, gdy próbując uciekać na policję wskoczył na fortepian. Jak małpa! W końcu został aresztowany, powinien być odizolowany od społeczeństwa do końca życia... Świetne było ujęcie, gdy Santa obdarzyła go wzrokiem pełnym nienawiści. Aż mnie ciarki przeszły, zrobiło to spore wrażenie.

Śmierć Victorii nie była żadnym zaskoczeniem. Zostaliśmy na to przygotowani. Odeszła w spokoju w ramionach ukochanego, który zdążył jeszcze spełnić jej marzenie. Piękna świąteczna sceneria i cudowna muzyka dodały tym scenom niesamowitego klimatu. Nigdy nie byłam fanką tej pary, ale patrząc na Ivana godzącego się ze śmiercią ukochanej i mnie się łza w oku zakręciła. Jego mi szkoda najbardziej. Taki młody a już doświadczony przez los. Ivan po jakimś czasie powinien ułożyć sobie życie na nowo i nie zamykać się na miłość...

Mam mieszane uczucia co do przeskoku czasowego. Głównie dlatego, że przez ten zabieg Humberto nie dostał należytego pożegnania. Nie pokazali nam okresu żałoby u Santy po stracie ukochanego, reakcji Francisci na śmierć syna itp. Czuję przez to swego rodzaju niedosyt. Mogli dać przeskok czasowy, ale nie w formie komunikatu "minęło kilka miesięcy" a z kilkuminutową sceną z ujęciami z tego okresu.
Sam przeskok ok (dzięki temu mogliśmy zobaczyć co dzieje się u innych bohaterów kilka miesięcy po ostatnich wydarzeniach), ale jego forma nie przypadła mi do gustu.

Transito ewidentnie odżyła. Prowadzi restaurację, śpiewa (cóż z tego, że z playbacku ), robi to co lubi i jest szczęśliwa. Cieszy mnie to, bo życzyłam jej dobrze, zwłaszcza po piekle jakie przeżyła w Złotej Koniczynie. Aczkolwiek dziwię się, że po tym co zrobiła z Patricio może tak normalnie funkcjonować, że nie odcisnęło to na niej większego śladu i przeszła nad tym do porządku dziennego. Nie jest to do końca normalne.

Myślałam, że Daniela po urodzeniu dziecka zmieni zdanie i postanowi je sama wychować, ale jednak konsekwentnie wytrwała przy swojej decyzji. Na pewno było to dla niej ciężkie, ale widać, że chce dla córeczki jak najlepiej. Małżeństwo, które wybrała do adoptowania dziecka, wywarło na mnie pozytywne wrażenie.

Rozczarowałam się tym, że w finałowym odcinku nie pokazali Mary i Arturo. Mogli zaserwować nam scenę jak np. Elisa czy Liseth rozmawiają z nimi przez Skype. Fajnie, że im się układa, ale wolałabym to zobaczyć na własne oczy.
Felipe śliczny. Wyrósł na uroczego chłopca, nawet trochę podobny do Arturo. Szkoda, że Liseth z nikim się nie związała. Jej postać zmieniła się i dojrzała na przestrzeni całej telki. Dla Danieli była większym oparciem niż jej własna matka.
Elisa ułożyła sobie życie z byłym mężem. Rafael sprawiał sympatyczne wrażenie, oboje wyglądają na szczęśliwych i super.

Ivan wydał drugą książkę i zatytułował ją "Nieśmiertelna". Oczywiście zadedykował ją Victorii, w końcu była dla niego inspiracją. Ciekawe o kim teraz będzie pisał?
Cieszy mnie, że Ivan pozbierał się po śmierci ukochanej i żyje w miarę normalnie. Dojrzał.

Alicia odbywa karę w więzieniu i raczej za szybko z niego nie wyjdzie. Sama sobie taki los zgotowała. Zabójstwo Georga, oblanie kwasem Barbary i jeszcze kilka innych przestępstw można dołożyć na jej konto. Szkoda, że swego czasu nie wykorzystała szansy danej od losu. Mogła zacząć wszystko od nowa, ale chęć zemsty i nienawiść ją zaślepiły. Postać tragiczna, mnie jest jej żal, ale na odsiadkę w zakładzie karnym jak najbardziej zasłużyła.
Jakoś nie przekonuje mnie uczucie między Alicią i Willym. Uważam, że on dał jej nadzieję z litości, w ich związku wielkiej miłości nie dostrzegłam.

Willy się zmienił, stał się statecznym ojcem, ale ciekawi mnie jak tam z jego zamiłowaniem do kobiet. Czy po tym wszystkim co przeszedł ogarnął się na dobre i czeka na tę jedyną czy tylko uśpił/stłumił w sobie macho i ta bomba kiedyś wybuchnie?

Pancho w końcu przyznał się sam przed sobą, że jest gejem. W sumie lepiej późno niż wcale. Duża w tym zasługa Ulisesa, który swego czasu dał mu sporo do myślenia. Pancho postanowił rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu, zrezygnował z pracy w policji i zdecydował się wyjechać. Tak na dobrą sprawę to w miasteczku nic go nie trzyma, więc jego decyzja mnie jakoś szczególnie nie dziwi.

Lucy powinna iść naprzód i ułożyć sobie życie na nowo. Tyle razy oszukała przeznaczenie, że musi wykorzystać szansę daną od losu. Szkoda mi jej było, gdy mówiła Panchowi, że nadal darzy go uczuciem. Ona naprawdę go kochała. Ładna jest, sprytna i obrotna, więc jeszcze znajdzie mężczyznę, który obdarzy ją uczuciem na jakie zasługuje. Lucy to pokręcona postać, ale miała swoje momenty w telce.

Francisca i Barbara najlepsze. Skradły show pod koniec odcinka, ich kłótnia mnie rozbroiła do tego stopnia, że aż dostałam ataku śmiechu. Kapitalny duet! Francisca z miną cierpiętnicy opiekuje się oszpeconą córką, ewidentnie ma tego dość i jest na skraju wytrzymania. Barbara jak katarynka wspomina czasy swojej świetności i ględzi o urodzie, która przeminęła. Traumatyczne przeżycie jej nie zmieniło, nadal pozostała zapatrzoną w siebie egoistką, z tą różnicą, że zachowuje się teraz jakby umarła za życia. Oszpecenie jest dla niej największą karą. Zamknęła się w czterech ścianach sypialni i nie rozstaje się z chustą, w której wygląda jak muzułmańska kobieta. Coś czuję, że Francisca i Barbara za długo ze sobą nie wytrzymają. Franka albo w końcu rzuci wszystko i wyjedzie albo się pozabijają. Cóż za ironia losu ją spotkała - Alicii się pozbyła ze względu na zdeformowaną twarz, wolała uznać ją za zmarłą niż się nią opiekować, a na stare lata przyszło jej się zajmować oszpeconą i zgorzkniałą Barbarą. Ależ obrót wydarzeń, w najgorszych koszmarach o tym nie śniła. Francisca płaci za grzechy z przeszłości.


Santiago przebywa w psychiatryku i nie rozstaje się z kaftanem bezpieczeństwa. Odniosłam wrażenie, że jego obsesja na punkcie Santy jeszcze bardziej wzrosła. Scena, gdy kołysząc się na łóżku powtarza jej imię - mocna, przerażająca, psychodeliczna. Według mnie Santiago nie miał szans na ucieczkę ze szpitala. Sanitariuszka popełniła błąd nie zamykając drzwi od jego sali, ale przecież w takim miejscu na pewno jest ochrona! Nikt ot tak nie może sobie wyjść z oddziału. Poza tym Santiago z pewnością został uznany za niebezpiecznego pacjenta i patrząc na jego przeszłość nie zdziwiłabym się jakby jakiś policjant pełnił w pobliżu jego sali wartę.

Paula urodziła córeczkę i jest szczęśliwa z Rene. Kibicowałam im, jedna z moich ulubionych par w telce, więc się cieszę! Aczkolwiek wkurzyło mnie, że nie pokazali Rene w tym ostatnim odcinku tylko wysłali go do sklepu. Tak ciężko był go wrzucić do jednej, krótkiej sceny czy może chodzi o to, że w domu Pauli i tak już było tłoczno?

Widok Santy z ciążowym brzuszkiem mnie zaskoczył. Niby wiedziałam o tym, ale co innego zobaczyć to na własne oczy. Pięknie wyglądała. Szkoda, że Humberto tego nie dożył i nawet nie wiedział, że zostanie ojcem. Swoją drogą to miał talent do płodzenia potomków - jeden raz, bach i już ciąża jego partnerek.
Cudowna była scena, gdy Santa złapała się za ciążowy brzuszek i wspomniała Humberto. Aż się wzruszyłam na sama myśl ich wspólnego życia, miałam łzy w oczach! Begonia wyglądała na nieogarnięta, gdy pytała córki czy ma na myśli Humberto. Nie no, Santiaga. Jak ta kobieta coś powie to witki opadają.
Wychodzi na to, że Santa z całą rodziną gnieździ się w tak małym mieszkanku. Nie pomieściliby się tam wszyscy, chyba że Paula i Rene przeprowadzili się gdzie indziej, wtedy to ok. Mimo to dziwię się, że Santa mieszka pod jednym dachem z dawnymi kochankami. Może i Begonia z Willym się ogarnęli, ale zdrad się nie zapomina a już na pewno nie takich... Chyba, że Santa dla swojego bezpieczeństwa i Juniora woli jednak mieć kogoś obok siebie, bo boi się Santiaga. Potrzeba czasu by odzyskała spokój...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
natalia**
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 67237
Przeczytał: 477 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:12:35 16-10-16    Temat postu:

Cudowny opis telki , uwielbiam czytać Twoje wpisy
fajnie opisujesz odc itp Ja nie mam zbytnio czasu by przebywać tutaj !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21741
Przeczytał: 109 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:38:35 16-10-16    Temat postu:

Dziękuje za miłe słowa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:13:42 18-10-16    Temat postu:

Lineczka Opisy robisz z pasją

Ja odc finalowy oglądałam kilka razy ale watek Ivana tylko raz i wystarczy. Za kazdym razem porusza mnie śmierć Humberto Cała ta sytuacje, podklad dzwiękowy i póznej po retrospekcji. Niestety finał był tak jak piszesz:

Lineczka napisał:
Nie było ani za wiele akcji ani zbyt wielu zaskoczeń a do tego nas ta produkcja przecież przyzwyczaiła. Nie oznacza to, że odcinek był zły/słaby, po prostu zabrakło mi tu fajerwerków, tym bardziej, że to finał.

Na spokojnie pozamykali wszystkie watki i nie było zadnego elementu zaskoczenia. Do tego jak bym to zrobiła przejde póżneij


Lineczka napisał:
Ślub Santy i Santiago jak z bajki. Nie no, żarcik okolicznościowy. Rozbroił mnie Santiago, gdy wołał pannę młodą i puścił do Begonii oczko. Kapitalne ujęcie. "Umieramy z ciekawości" - Mistrz ciętej riposty!

Santiago rzadził w finale, sytuacja powazna, broń i te jego cyniczne żarty. Oczko bylo świetne a widziałaś zwiastun wersji oficjalnej:
https://www.youtube.com/watch?v=bCN3aFDLCTY

Lineczka napisał:
Jakże wymowne były jego słowa: "Twoje zdjęcie odmieniło moje życie, gdybym go nie znalazł nie bylibyśmy teraz tutaj". Zabrzmiały nader złowrogo.
Santa wyglądała pięknie. Trzeba przyznać, że nasz bohater ma dobry gust, bo suknia ślubna, którą wybrał była bardzo ładna.

Zabrzmiały jakby to było przeznaczenie. Niby Santa 3 raz usłyszała rewelacje o więzieniu i zdjeciu, jakby teraz nabrala pewnosci, ale ok oczymś musiał byc dialog. Też zwrócilam uwage że Gaby slicznie wygladała w tym ujęciu. Suknia niby ciągneła się po ziemi ale góra bardzo ładna.

Lineczka napisał:
Santiago miał sporo racji w tym co mówił na temat postępków Begonii, Pauli i Williego. Najbliżsi ludzie Santy zawiedli ją i skrzywdzili a ona zbyt szybko im wybaczyła. Jednak przesadził stwierdzając: "ja jestem święty". "Lekkie" nadużycie z jego strony.

Miał racje, fajnie zmontowali przebitki na zywo na Paule i Willego. Najbardziej gorzka prawda o bylym męzu, i rezczywiscie Santa za szybko im wybaczyła. To co Santiago mówił o sobie pokrywało sie z rzeczywistością i gdyby brać pod uwage tylko to, to można bylo by przystać na zdanie ja jestem święty. .. ostatecznie. Do rownej polowy telki, choc już wtedy popelniał błedy niegodne prota. Np jak zostawił Sante bez słowa nadziei pod domem po konferencji p. Ale wiadomo, na tę scene i słowa patrzy sie mając przez oczami jego zabójstwa więc brzmi to komicznie


Lineczka napisał:
Rewelacyjne były ujęcia, gdy poprawiał i pouczał księdza oraz gdy pokazał mu ok. "Ojcze proszę się uśmiechnąć, to ślub a nie pogrzeb". Niezłe show Santiago odstawił.

Najlepsze teksty telki i to wszystkie w jednym miejscu. Poprawial ksiedza a pózniej jak go ustawiał i te gesty Santa podeszła do Begoni, wziela tel, słowa, ze wyjdą z tego były znamienne... one tak..

Lineczka napisał:
Biedny Humberto był przerażony po zniknięciu Santy, odchodził od zmysłów. Nie wahał się ani chwili, gdy wpadł na jej ślad i ruszył ukochanej kobiecie na ratunek. Tylko dlaczego od razu nie powiadomił policji? Pojechał do tego magazynu bezbronny, nieuzbrojony, na spotkanie z bratem szaleńcem. Było wiadomym, że dojdzie do tragedii.

Dla mnie cała sytuacja była jak najbardziej ok. Szukał Santy w jej domu, Paula dzwoniła na policje, a póxniej kiedy zadzwonił tel, Humbe nie mogl sie przeciez rozłaczyć. Bez chwili zastanowienia pojechał na miejsce a Paula zadzwoniła na policje. Logiczne, że pojechał jej na ratunek jak stał. Piękne byly słowa: ..ratowac kobiete którą kocham
Kiedy Humberto odebral tel bylo slychac glos w słuchawce.. (zrozumiale dla dobra fabuły) pózniej włacza na głosnomówiacy i pada hasło: slub mój i Santy , ujecie na młodego serio mamo... znowu... , pózniej bylo na niego jeszcze jedno ujecie na ktorym wyglądał jakby cos mu brakowało. Wiem, że wiele przeszedł ale w innych telkach dzieci też nie maja łatwego zycia a są bardziej zywiołowe.

Lineczka napisał:
Santa podjęła spore ryzyko próbując skontaktować się z Humberto. To się mogło skończyć jej śmiercią - mina i wzrok Santiago, gdy domyślił się co zaszło była przerażająca. Spodziewałam się, że uderzy Santę, ale "tylko" groził jej pistoletem. Od tego momentu zaczął był jeszcze bardziej agresywny.

Podjeła ryzyko i wykazała sie odwaga, to byla jedyna szansa na skontaktowanie z Humbe. Widziałam jej zadowolenie w momencie kiedy Santi udzielił szczegółowych informacji. Próbowala przedlużąc rozmowe ale Santi domyślił sie o co chodzi. Tez spodziewałam sie, że ją uderzy. Raczej nie zabiłby ukochanej, ale kto go tam wie, jest niepoczytalny. Zamiast przyszlej żony mógbyly zabić jej matke. Wsciekł się niesamowiecie, jeszcze takiego go Santa nie widziała. Szaleńcowi nie mozna mówic, że jest chory bo to jeszcze bardziej go rozdrażnia. Niewiele brakowalo aby "bomba wybuchła"

Lineczka napisał:
Ceremonia w trybie przyspieszonym to istna farsa. Rozbroił mnie Santiago tekstem: "Wszyscy cieszymy się z tego ślubu". Tia, na pewno, widać to głównie po pannie młodej. Strzały z pistoletu efektowne, ale raczej zbędne, bo tylko magazynek opróżniał.

Santiago się przeżegrał, i spojrzenie na Sante która tego nie uczyniła Popędzania wzrokiem, dobre. Strzały to chyba robily za "fajerwerki" Huk otrzezwiał zaspanych.
Zawsze zastanawiaąłm sie jak oni na filmach strzelają i hałas im nie przeszkadza, bo jak ćwiczą na strzelnicy to w nausznikach. Jest tez broń z tłumikiem, ale to rzadkość.


Lineczka napisał:
Santy było mi szkoda - bezbronna, dręczona psychicznie i przymuszona do odegranie szopki z szalonym panem młodym u boku.
Humberto wiedział kiedy się pojawić, wybrał na to najodpowiedniejszy moment i zrobił wejście smoka. Szkoda tylko, że był całkowicie bezbronny.

Santa nie takie rzeczy brala na klate, ale zgadzam sie ze wszystkim. Bezbronna i terroryzowana, nie tak wyobrazała sobie ten dzień.
Oglądajac dalsza częśc slubu miaam juz dosc tekstow Santiago, były sztuczne, zrobione na siłe. Dobry był moment kiedy popędzał ksiedza (fajnie to przetlmaczyli) : jazda dalej.. a gdy mowił, ze pokochał Sante zanim się poznali po raz kolejny potwierdził, ze jest psychiczny. Santa wypowiada sakramentalne "tak" a Santiago tradycjonalista czeka na ostanie słowa ksiedza.. zezwolenie hahah bardzo "delikatny" łapie za wlosy.
Humberto co prawda zjawił się "po slubie" ale wybawil ukochana przed pocałunkiem z psycholem. Santiago: Kto Cie zaprosił na nasz ślub..? Z jednej str cynicm, z drugiem dla Santiago wszystko było na serio . Humbe chciał zalagodzić sytuacje, widać to bylo po jego ruchach rękami, brat tymczasem wyliczął jego grzechy. Sytuacja zaczynala mu sie wymykać spod kontroli, policja miala zaraz przyjechac, wiec wymyślił sobie ucieczke z Santa.

Lineczka napisał:
Scena, gdy Santa uderza Santiago z łokcia genialna!

Zgadzam sie, dobra scena, ale cios był za slaby bo Santiago zaraz sie podniósł.

Lineczka napisał:
Mogła mu jeszcze mocniej przywalić, obezwładnić go, odebrać broń i dopiero wtedy uciekać.

Gdyby Humberto miał przezyć, takie rozwiązanie mogło byc brane pod uwage. Osobiscie wczęsniej nie rozważałam takiego obrotu sprawy .. brawo

Lineczka napisał:
Nie rozumiem dlaczego Humberto, po tym jak pchnął ukochaną na ziemię, stał na środku magazynu niczym łatwy cel dla brata. Dlaczego też nie padł na podłogę, nie próbował się za czymś ukryć? Ok, było mało czasu, ale on czekał biernie na śmierć.

W takich chwilach poprostu się nie mysli. Tak jak samochod ktory wjezdza na przechodnia a on stoi jak słup. Mógł paśc na podloge razem z Santa i oslonic ja wlasnym cialem, dostać w plecy i dopiero przewrocić sie na plecy... Jednak strzał prostu w serce i osuwanie sie na podloge mialo dać efekt, ale wysżlo dosc patetycznie.

cdn..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 29 Kwi 2016
Posty: 7896
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mazowsze
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:19:06 18-10-16    Temat postu:

ODCINEK 107

- Zacznę od tego, że rowaliła mnie scenka, w której Santa mówi do Humberta, że Rene być może kłamie a on sobie spokojnie sobie wsuwa pizzę.

Ale przechodząc do poważnych wątków na pewno na wyróżnienie zasługują 2. Porwanie Santiaga i odkrycie Santy + kilka pojedynczych scenek, które zwróciły moją uwagę.

1. Moja instuicja ostatnio zawodzi. Nigdy nie spodziewałabym się, że to sama Ines stoi za wszystkim co spotkało ją i Santiaga. Może jeszcze okaże się, że to ona zabiła Pancha. Chociaż oglądając odcinek przyszedł mi do głowy pewien pomysł o którym napiszę później. Tak więc wyjaśniły się wszystkie wątpliwości, które miałam oglądając kolejny odcinek. Teraz pozostaje pytanie o cel. Po co Ines to zrobiła? Nie udało jej się zwalić winy na Santę i jeszcze prawie zabiła Santiaga którego ponoć kocha. Nie wiem co o tym myśleć. Może cierpi na rozdwojenie jaźni? Bez trudu pozbyła się Ogrodnika i zadała sobie ból rzucając się na ścianę dla dobra sprawy. Wygląda na to, że Fransisca idzie złym tropem i być może nie uda się pomóc Santiago albo on sam zorientuje się co jest grane. Ale wątpię by tak było. Sceny w piwnicy mroziły krew w żyłach. Świetnie zagrane i zmontowane. Jak w horrorze.

2. Rozumiem wściekłość Santy gdy zobaczyła byłego (właśnie, przegapiłam coś czy oni się nie rozwiedli?) męża z Alicią w jednoznacznej sytuacji. To na pewno nie jest zazdrość o Willego a troska o syna, który mógł nakryć ojca z kochanką w każdej chwili. Czy ten facet nie myśli jak widzi kobietę? Jak wytłumaczyłby to dziecku? Santa też dobrze zna Alicię i wie do czego jest zdolna. Ma prawo nie godzić się na spotkania Juniora z morderczynią. Tekst, że Santa też była w więzieniu poniżej pasa. Nawet nie chcę tego komentować. Pierwsze spotkanie Diabli i Młodego było dość groźne. Chyba tak bym to określiła. Młody mógłby przeżyć niezłą traumę (w sumie co to dla niego ) gdyby zobaczył jej oko nieprzygotowany na taki widok. Jednak chyba ją polubił ale uważam, że nie powinien pytać o takie rzeczy widząc kogoś pierwszy raz w życiu. Cóż, to tylko dziecko.

3. Victoria została zmuszona przez Liseth do powiedzenia całej prawdy. Szkoda, że nie Ivanowi. Rozumiem, że ona nie chce by ukochany cierpiał ale powinien wiedzieć co się z nią dzieje. Inna sprawa, że powinien to już dawno zauważyć. Trudno mi uwierzyć, że Vicoria nigdy nie badała sobie piersi. Przecież takie rzeczy można wyczuć nawet podcas kąpieli. I dlaczego ona się nie leczy. W każdym razie dobrze, że Liseth w pełni zaakceptowała związek syna i może będzie ją wspierać. Fajne były ich scenki w tym odcinku. Takie można rzec rodzinne. Ale i smutne.

4. Mara ma pracę od zaraz, ale nie chce wyjechać bez Artura który na ten odcinek gdzieś zaginął. Z jednej strony rozumiem ale z drugiej. Robota na tacy, zgodna z marzeniami i wykształceniem. Nad czym się tu zastanawiać. Arturo załatwi swoje sprawy i do niej doleci. Proste.

5. Nie mogę nie wspomnieć jako fanka pary SyH o genialnej scence tego duetu. podobała mi się mimoże była taka zwykła, czyli obgadanie wątpliwości z jednej i wyznawanie uczuc z drugiej strony.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21741
Przeczytał: 109 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:32:08 19-10-16    Temat postu:

Paulina27 napisał:
Lineczka Opisy robisz z pasją


Dziękuję za miłe słowa.

Paulina27 napisał:

Ja odc finalowy oglądałam kilka razy ale watek Ivana tylko raz i wystarczy. Za kazdym razem porusza mnie śmierć Humberto Cała ta sytuacje, podklad dzwiękowy i póznej po retrospekcji. Niestety finał był tak jak piszesz:
Lineczka napisał:
Nie było ani za wiele akcji ani zbyt wielu zaskoczeń a do tego nas ta produkcja przecież przyzwyczaiła. Nie oznacza to, że odcinek był zły/słaby, po prostu zabrakło mi tu fajerwerków, tym bardziej, że to finał.

Na spokojnie pozamykali wszystkie watki i nie było zadnego elementu zaskoczenia. Do tego jak bym to zrobiła przejde póżneij


Wątek Ivana to faktycznie jest do obejrzenia "na raz".
Co do śmierci Huberto to mnie również ta scena porusza, widziałam ją kilka razy, ale w zakończeniu jego wątku zabrakło mi ujęć z przeskoku czasowego o których wspominałam. Byłyby idealnym dopełnieniem jego historii a tak pozostał niedosyt...

Paulina27 napisał:

Santiago rzadził w finale, sytuacja powazna, broń i te jego cyniczne żarty. Oczko bylo świetne a widziałaś zwiastun wersji oficjalnej:
https://www.youtube.com/watch?v=bCN3aFDLCTY


Widziałam ten zwiastun już wcześniej, komiczny. Santiago dał czadu w finale!

Paulina27 napisał:

Zabrzmiały jakby to było przeznaczenie. Niby Santa 3 raz usłyszała rewelacje o więzieniu i zdjeciu, jakby teraz nabrala pewnosci, ale ok oczymś musiał byc dialog. Też zwrócilam uwage że Gaby slicznie wygladała w tym ujęciu. Suknia niby ciągneła się po ziemi ale góra bardzo ładna.


Tak jakby jakaś część Santy, która go kiedyś kochała, nie chciała wierzyć w to, że był aż tak wyrachowany i wszystko uknuł...
Góra sukni piękna, pod względem całokształtu ciężko ją ocenić, zabrakło dokładniejszych ujęć, ale wrażenie odniosłam pozytywne.

Paulina27 napisał:

Miał racje, fajnie zmontowali przebitki na zywo na Paule i Willego. Najbardziej gorzka prawda o bylym męzu, i rezczywiscie Santa za szybko im wybaczyła. To co Santiago mówił o sobie pokrywało sie z rzeczywistością i gdyby brać pod uwage tylko to, to można bylo by przystać na zdanie ja jestem święty. .. ostatecznie. Do rownej polowy telki, choc już wtedy popelniał błedy niegodne prota. Np jak zostawił Sante bez słowa nadziei pod domem po konferencji p. Ale wiadomo, na tę scene i słowa patrzy sie mając przez oczami jego zabójstwa więc brzmi to komicznie


Santiago mógłby być tytułowym "Santem Diablem" (), w końcu miał dwie osobowości - świętą i diaboliczną.

Paulina27 napisał:

Dla mnie cała sytuacja była jak najbardziej ok. Szukał Santy w jej domu, Paula dzwoniła na policje, a póxniej kiedy zadzwonił tel, Humbe nie mogl sie przeciez rozłaczyć. Bez chwili zastanowienia pojechał na miejsce a Paula zadzwoniła na policje. Logiczne, że pojechał jej na ratunek jak stał. Piękne byly słowa: ..ratowac kobiete którą kocham
Kiedy Humberto odebral tel bylo slychac glos w słuchawce.. (zrozumiale dla dobra fabuły) pózniej włacza na głosnomówiacy i pada hasło: slub mój i Santy , ujecie na młodego serio mamo... znowu... , pózniej bylo na niego jeszcze jedno ujecie na ktorym wyglądał jakby cos mu brakowało. Wiem, że wiele przeszedł ale w innych telkach dzieci też nie maja łatwego zycia a są bardziej zywiołowe.


W sumie masz rację. Humberto zrobił wszystko, by uratować Santę, jej dobro przedłożył ponad swoje. Tylko dziwne, że nie miał przy sobie broni. Ok, planowali razem wyjechać i rozpocząć nowe życie, ale dla bezpieczeństwa, wiedząc o poczynaniach i zagrożeniu ze strony Santiaga, powinien nosić przy sobie pistolet...

Willy Junior to dość specyficzne dziecko. Na dodatek gra aktora jest dość przejaskrawiona. Nie sympatyzowałam z tą postacią, nie wywoływał u mnie pozytywniejszych uczuć. Był bo był.

Paulina27 napisał:

Podjeła ryzyko i wykazała sie odwaga, to byla jedyna szansa na skontaktowanie z Humbe. Widziałam jej zadowolenie w momencie kiedy Santi udzielił szczegółowych informacji. Próbowala przedlużąc rozmowe ale Santi domyślił sie o co chodzi. Tez spodziewałam sie, że ją uderzy. Raczej nie zabiłby ukochanej, ale kto go tam wie, jest niepoczytalny. Zamiast przyszlej żony mógbyly zabić jej matke. Wsciekł się niesamowiecie, jeszcze takiego go Santa nie widziała. Szaleńcowi nie mozna mówic, że jest chory bo to jeszcze bardziej go rozdrażnia. Niewiele brakowalo aby "bomba wybuchła"


Dokładnie. Sugestie Santy związane z jego stanem psychicznym działały na Santiago jak płachta na byka. Z jej strony był to akt desperacji i bezradności, jakby chciała się odwołać do resztek jego rozsądku. Co do ataku wściekłości to Santa miała przedsmak tego na co Santiaga stać, gdy rzucił się z widelcem na brata.
Zapewne wielu (o ile nie większość) widzów SD wolałoby aby to Begonia zginęła niż Humberto. Jej śmierć nawet w 1/4 nie wzbudziłaby takich emocji i żalu.

Paulina27 napisał:

Santiago się przeżegrał, i spojrzenie na Sante która tego nie uczyniła Popędzania wzrokiem, dobre. Strzały to chyba robily za "fajerwerki" Huk otrzezwiał zaspanych.
Zawsze zastanawiaąłm sie jak oni na filmach strzelają i hałas im nie przeszkadza, bo jak ćwiczą na strzelnicy to w nausznikach. Jest tez broń z tłumikiem, ale to rzadkość.


Przyspieszona ceremonia świetna, miny zgromadzonych bezcenne.
Te strzały są zapewne tworzone komputerowo. Aktorzy mogliby się jednak bardziej postarać i zaczerpnąć lekcje na strzelnicy, by np. imitować odruch dłoni w momencie naciśnięcia na spust. Rozbraja mnie, gdy u większości nawet ręka nie drgnie i stoją sztywno jak słup a przecież przy wystrzale działają pewne siły.

Paulina27 napisał:

Santa wypowiada sakramentalne "tak" a Santiago tradycjonalista czeka na ostanie słowa ksiedza.. zezwolenie hahah bardzo "delikatny" łapie za wlosy.
Humberto co prawda zjawił się "po slubie" ale wybawil ukochana przed pocałunkiem z psycholem. Santiago: Kto Cie zaprosił na nasz ślub..? Z jednej str cynicm, z drugiem dla Santiago wszystko było na serio . Humbe chciał zalagodzić sytuacje, widać to bylo po jego ruchach rękami, brat tymczasem wyliczął jego grzechy. Sytuacja zaczynala mu sie wymykać spod kontroli, policja miala zaraz przyjechac, wiec wymyślił sobie ucieczke z Santa.


Santiago przestał bawić się w stwarzanie pozorów po tym jak odkrył, że Santa kontaktowała się z Humberto. Chciał jak najszybciej ożenić się z nią (w świetle prawa oczywiście to małżeństwo było nieważne, ale co to obchodziło villana, który stracił kontakt z rzeczywistością). Obawiałam się, że świeżo upieczony pan młody () wymusi na Sancie pocałunek, ale na szczęście Humberto zjawił się w sama porę i przerwał tę farsę. Nie był agresywny tylko tak jak zauważyłaś starał się załagodzić sytuację. Ciekawi mnie co mogłoby się stać, gdyby Santa nie uderzyła Santiaga z łokcia. Udałoby mu się ją porwać czy Humberto znalazłby sposób na brata? A może rzuciłby się na niego, byle tylko ochronić ukochaną?

Paulina27 napisał:

Lineczka napisał:
Mogła mu jeszcze mocniej przywalić, obezwładnić go, odebrać broń i dopiero wtedy uciekać.

Gdyby Humberto miał przezyć, takie rozwiązanie mogło byc brane pod uwage. Osobiscie wczęsniej nie rozważałam takiego obrotu sprawy .. brawo


Tym bardziej, że Santa potrafiła się bić i miała silną rękę. W końcu obezwładniła takiego Georga czy Franco.

Paulina27 napisał:

W takich chwilach poprostu się nie mysli. Tak jak samochod ktory wjezdza na przechodnia a on stoi jak słup. Mógł paśc na podloge razem z Santa i oslonic ja wlasnym cialem, dostać w plecy i dopiero przewrocić sie na plecy... Jednak strzał prostu w serce i osuwanie sie na podloge mialo dać efekt, ale wysżlo dosc patetycznie.


Niby tak, ale jest też coś takiego jak instynkt samozachowawczy. Po Humbercie spodziewałabym się, że będzie walczył o własne życie do ostatniej sekundy, dawny on na pewno by tak zrobił. Ten obecny był zmęczony, przytłoczony problemami, błysk w jego oczach niestety gasł. Oczywiście nie przez to "dał się zabić", ale patrzę na jego postać z szerszej perspektywy i zmiana jaka w nim zaszła jest nader widoczna, nawet w tej scenie...
Co do samego strzału i osuwania się Humbe na podłogę to jak pisałam mnie się nie podobało to ujęcie. Wyszło sztucznie, kiczowato, efekciarsko i patetycznie. Wzbudzanie w widzu emocji na siłę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
natalia**
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 67237
Przeczytał: 477 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 10:45:35 21-10-16    Temat postu:

Lineczka napisał:
Dziękuje za miłe słowa.


Proszę bardzo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:19:47 22-10-16    Temat postu:

Lineczka napisał:
W sumie masz rację. Humberto zrobił wszystko, by uratować Santę, jej dobro przedłożył ponad swoje. Tylko dziwne, że nie miał przy sobie broni. Ok, planowali razem wyjechać i rozpocząć nowe życie, ale dla bezpieczeństwa, wiedząc o poczynaniach i zagrożeniu ze strony Santiaga, powinien nosić przy sobie pistolet...

Moim zdaniem Humbe nie brał broni bo nie liczyl, że bedzie mu potrzebna. Santiago za chwile miał trafic do wiezienia/psychiatryka a za granicą nie widział zagrozenia, bo najwiekszym jest jego brat. Poza tym podejrzewam ,że Santa nie byłaby zachwycona tym faktem.

Lineczka napisał:
Zapewne wielu (o ile nie większość) widzów SD wolałoby aby to Begonia zginęła niż Humberto. Jej śmierć nawet w 1/4 nie wzbudziłaby takich emocji i żalu.

Z tamtej musiał ktos nie wyjsc cało, po drugie Humbe przychodzac z odsiecza musiał sie do czegoś "przydac" - przyczynic sie do pojmania viliana. W taki sposób sa konstuowane tego typu sytuacje, policja to wiadomo - przyszła "na gotowe" - typowe

Lineczka napisał:
Paulina27 napisał:

Santa wypowiada sakramentalne "tak" a Santiago tradycjonalista czeka na ostanie słowa ksiedza.. zezwolenie hahah bardzo "delikatny" łapie za wlosy.
Humberto co prawda zjawił się "po slubie" ale wybawil ukochana przed pocałunkiem z psycholem. Santiago: Kto Cie zaprosił na nasz ślub..? Z jednej str cynicm, z drugiem dla Santiago wszystko było na serio . Humbe chciał zalagodzić sytuacje, widać to bylo po jego ruchach rękami, brat tymczasem wyliczął jego grzechy. Sytuacja zaczynala mu sie wymykać spod kontroli, policja miala zaraz przyjechac, wiec wymyślił sobie ucieczke z Santa.


Santiago przestał bawić się w stwarzanie pozorów po tym jak odkrył, że Santa kontaktowała się z Humberto. Chciał jak najszybciej ożenić się z nią (w świetle prawa oczywiście to małżeństwo było nieważne, ale co to obchodziło villana, który stracił kontakt z rzeczywistością). Obawiałam się, że świeżo upieczony pan młody () wymusi na Sancie pocałunek, ale na szczęście Humberto zjawił się w sama porę i przerwał tę farsę.

Jeszcze co mialam dodac odnosnie tej sceny. Mina ksiedza rozbrajająca jakby przepraszał Sante za ostatnie słowa, bo wie z czym one sie wiążą W tej scenie twórcy złamali kolejny schemat a mianowicie Humberto zjawil sie po tym jak panna mloda wypowiada sakrametalne "tak". Gdyby bylo inaczej wyszlo by kiczowato i musili by zrezygnowac z: a teraz możesz pocałowac... ,a szkoda by bylo
Co do małżeństwa to z Santiagiem jest niewazne na 100% - slub pod przymusem.
- z Humberto - cywiny niewazny bo Amanda nie istnieje a urzednik był przekupiony. Co do slubu kościelnego to mam dylemat Z jednej strony Santa brała slub jako Amanda więc powinien byc niewazny. Z drugiej przed Bogiem jako ta kobieta z tym mężczyzną. W tamtym momencie nie wiedziała, że Willy żyje. Nie wiem jak to się ma.

Lineczka napisał:
Santiago mógłby być tytułowym "Santem Diablem" (), w końcu miał dwie osobowości - świętą i diaboliczną.

Wtedy bylo by to Santo Diablo

Lineczka napisał:
Niby tak, ale jest też coś takiego jak instynkt samozachowawczy. Po Humbercie spodziewałabym się, że będzie walczył o własne życie do ostatniej sekundy, dawny on na pewno by tak zrobił. Ten obecny był zmęczony, przytłoczony problemami, błysk w jego oczach niestety gasł. Oczywiście nie przez to "dał się zabić", ale patrzę na jego postać z szerszej perspektywy i zmiana jaka w nim zaszła jest nader widoczna, nawet w tej scenie...

Ta zmiana jest bardzo widoczna, Humberto stał sie statecznym facetem ale "zmęczony życiem". Tamte wydarzenia dzialy sie bardzo szybko, Humbe nawet nie mial się czym oslonic, z reszta nie myslal o tym...

Lineczka napisał:
Oddanie życia za Santę, którą kochał całym sercem to piękny i bohaterski czyn, ale tak bardzo chciałam dla nich szczęśliwego zakończenia, że odczułam ogromny smutek i żal.

Po raz ostatni udowodnił jak bardzo kocha Sante. Jego smierc nie poszła na marne, uratował ukochana i dziecko. Zginął z honorami

Lineczka napisał:
Zastanawia mnie dlaczego policjanci nie reagowali na prośby Santy by wezwać karetkę, nie udzielili pierwszej pomocy Humberto tylko od tak sobie wyszli. Jkaby go tam nie było, kompletnie go zignorowali. Pancho dał im taki nakaz chcąc by jego brata dosięgła kara za zabicie Vincente? Dziwne.

Też sie nad tym zastanawialam. Teoretycznie policja powinna udzieli pomocy poszkodowanemu - wezwac karetke nawet nie na żądanie. Humbe pomógł zlapac przestępce, wskazał miejsce, przyjął pocisk, a oni tak mu podziękowali. Dostali nieuzbrojonego Santiago, przyszli "na gotowe" i nie uwolnili tez pozostalych zakładników tylko zabrali przestępce i poszli. Bardzo przykro bylo patrzec na Sante która krzyczy ostatkiem sił aby wezwali karetke a oni zostaja głusi na jej prosby, to wina Pancho bo nie wydał takiego rozkazu. .
Z drugiej strony to karetka była tam niepotrzebna, nawet w wersji w kt Humbe by przezył. Powiedzmy przyjechała by karetka a po przeskoku czasowym okazalo by sie że poszkodowany nie przezył. Za to gdyby przezył nie było by elementu zaskoczenia.

Lineczka napisał:
Rozpacz Santy poruszająca. Miałam ciarki na plecach i łzy w oczach. Piękna, przejmująca scena dobitnie ukazująca, że protka naprawdę kochała Humberto. "Otwórz oczy, zrób to dla mnie", "Wyjedziemy, będziemy szczęśliwi" - serce się krajało na ten widok. Piękna scena pożegnania Santy i Humberto, gdy wyznali sobie miłość. Miazga! Zabrakło mi tylko jakiegoś całusa np. w policzek czy czoło, ale doszłam do wniosku, że to byłoby trochę kiczowate i nie pasujące do nich. Nie byli typową, romantyczną i czułą parką. Rozpacz Santy mówiła sama za siebie, była autentyczna. Za słowami "szły" też i czyny. Ostatnie ujęcie z Santą opłakującej śmierć ukochanego - majstersztyk. Biel sukni ślubnej zlewająca się z krwią Humberto - poruszający widok. Gaby zagrała te sceny kapitalnie!

Scena zrobiła wrażenie. Wzruszam sie za każdym razem jak ją ogladam. Obok rozpaczy Santy nie można przejsc obojętnie. Po raz pierwszy nazwała go mi amor . Smutno sie robi na slowa Santy: Otwórz oczy, zrób to dla mnie, Wyjedziemy, będziemy szczęśliwi bo przychodzi na myśl , że mieli tyle planów i nie dane im bedzie ich zrealizowac.
Kiedy pierwszy raz to widziałam - moment w którym Humberto wyznaje milośc Sancie a ona odpowieda Yo tambien te amo to aż mnie wbiło w (przyslowiowy) fotel. Do tej pory jakos trudno mi było uwierzyć/przyjać do wiadomosci, że to prawda... a jednak.. Santa naprawde pokochała Humberto, wybaczyła mu wszystko i chciala z nim wyjechac nie tylko dlatego, aby sie nią zaopiekował, ale bo obdarzyła go prawdziwym uczuciem. W tej ostaniej scenie juz nie bylo watpliwosci.
Co do całusa na pożegnanie, to wczesniej nie zastanawiałam sie nad tym. Masz racje to nie pasowałoby do tej pary.
Dla lepszego efektu, kontrastu bieli i czerwieni Humberto w tej ostaniej scenie byl bez marynarki.
Teraz naszło mi na mysl, że wyznanie Santy mialo być efektem WOW w finale. Do tej pory nie mowiła tego wprost, a scena w domu Santy mnie nie przekonuje. Mam swoja teorie, musze ja rozwinąc.

Lineczka napisał:
Santiago zabił własnego brata, ale nie widziałam by jakoś specjalnie go to obeszło. Nadal zachowywał się jak opętany, chyba ta jego dobra strona została całkowicie uśpiona. Przeraził mnie, gdy tuż przed przyjazdem policji biegł w stronę Santy i Humberto z bronią i próbował znowu do nich strzelić. Na szczęście skończyła mu się amunicja. Był gotowy na wszystko. Komicznie wyglądał, gdy próbując uciekać na policję wskoczył na fortepian. Jak małpa! W końcu został aresztowany, powinien być odizolowany od społeczeństwa do końca życia... Świetne było ujęcie, gdy Santa obdarzyła go wzrokiem pełnym nienawiści. Aż mnie ciarki przeszły, zrobiło to spore wrażenie.

Gdyby miał wiecej amunicji bez wahania dokonczyl by dzieła, pewnie zabiłby wszystkich, nie miał nic do starcenia. (kolejna wersja zakończenia) Jego reakcja na śmierc Humbe jak dla mnie to zdziwienie, ze Santa chciala byc z nim. Moment pojmania to juz formalnosc, przewaznie w telkach viliani kiedy zostają bez zakladników uciekają sami. Santiago próbowal haha. Ten element finału tez był słaby
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21741
Przeczytał: 109 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:50:59 22-10-16    Temat postu:

Paulina27 napisał:

Moim zdaniem Humbe nie brał broni bo nie liczyl, że bedzie mu potrzebna. Santiago za chwile miał trafic do wiezienia/psychiatryka a za granicą nie widział zagrozenia, bo najwiekszym jest jego brat. Poza tym podejrzewam ,że Santa nie byłaby zachwycona tym faktem.


Jakoś mnie to nie przekonuje. Tym bardziej, że Humberto dobrze zdawał sobie sprawę z tego jak niebezpieczny jest jego brat i na co go stać. Domyślił się też, że celem Santiago jest Santa, więc mógł się spodziewać ataku z jego strony. Policja w tej telce niezbyt udolnie działała, więc nie było wcale takie pewne, że szybko go schwytają. Humberto powinien mieć przy sobie broń, by w razie zagrożenia ochronić ukochaną kobietę, jej syna i siebie.

Paulina27 napisał:
Z tamtej musiał ktos nie wyjsc cało, po drugie Humbe przychodzac z odsiecza musiał sie do czegoś "przydac" - przyczynic sie do pojmania viliana. W taki sposób sa konstuowane tego typu sytuacje, policja to wiadomo - przyszła "na gotowe" - typowe


Musiała być drama w finale. Po Begonii nikt by z widzów nie płakał, zabicie Santy byłoby przegięciem - niewinna protka, która tyle w życiu przeszła... Padło więc na Humberto. Bohatera, który "trochę" grzechów na swoim koncie miał....

Paulina27 napisał:

Jeszcze co mialam dodac odnosnie tej sceny. Mina ksiedza rozbrajająca jakby przepraszał Sante za ostatnie słowa, bo wie z czym one sie wiążą W tej scenie twórcy złamali kolejny schemat a mianowicie Humberto zjawil sie po tym jak panna mloda wypowiada sakrametalne "tak". Gdyby bylo inaczej wyszlo by kiczowato i musili by zrezygnowac z: a teraz możesz pocałowac... ,a szkoda by bylo
Co do małżeństwa to z Santiagiem jest niewazne na 100% - slub pod przymusem.


Właśnie to było fajne, że Humberto zjawił się ciut później i Santa wypowiedziała sakramentalne tak. Coś innego a nie schemat powtarzany w wielu telkach.

Paulina27 napisał:
- z Humberto - cywiny niewazny bo Amanda nie istnieje a urzednik był przekupiony. Co do slubu kościelnego to mam dylemat Z jednej strony Santa brała slub jako Amanda więc powinien byc niewazny. Z drugiej przed Bogiem jako ta kobieta z tym mężczyzną. W tamtym momencie nie wiedziała, że Willy żyje. Nie wiem jak to się ma.


Moim zdaniem oba małżeństwa nieważne. Cywilny z tego powodu, który wymieniłaś a kościelny dlatego że Amanda nie istnieje (wprowadzenie w błąd), poza tym okazało się, że Willy żyje...

Paulina27 napisał:
Po raz ostatni udowodnił jak bardzo kocha Sante. Jego smierc nie poszła na marne, uratował ukochana i dziecko. Zginął z honorami


To jest właśnie pocieszające. Humberto oddał życie za ukochaną kobietę, ocali też swoje dziecko (o którym nie miał pojęcia), więc zostawił po sobie realny ślad w postaci tego maleństwa. Śmierć z honorem, godnością, na dodatek w ramionach Santy. :cry;

Paulina27 napisał:
Też sie nad tym zastanawialam. Teoretycznie policja powinna udzieli pomocy poszkodowanemu - wezwac karetke nawet nie na żądanie. Humbe pomógł zlapac przestępce, wskazał miejsce, przyjął pocisk, a oni tak mu podziękowali. Dostali nieuzbrojonego Santiago, przyszli "na gotowe" i nie uwolnili tez pozostalych zakładników tylko zabrali przestępce i poszli. Bardzo przykro bylo patrzec na Sante która krzyczy ostatkiem sił aby wezwali karetke a oni zostaja głusi na jej prosby, to wina Pancho bo nie wydał takiego rozkazu. .
Z drugiej strony to karetka była tam niepotrzebna, nawet w wersji w kt Humbe by przezył. Powiedzmy przyjechała by karetka a po przeskoku czasowym okazalo by sie że poszkodowany nie przezył. Za to gdyby przezył nie było by elementu zaskoczenia.


Miałam wrażenie, że Pancho zrobił to specjalnie. Wiedział, iż Humberto zabił jego ojca, ale nie miał dowodów by go wsadzić za kratki, więc zostawił go na pastwę losu, nie wydał rozkazu by wezwać karetkę. To nadużycie władzy, niezgodne z prawem odmówienie pomocy rannemu. Rażące w oczy zaniechanie.
Mogli przynajmniej pokazać, że któryś z policjantów albo i sam Pancho dzwoni po karetkę. Humberto i tak umarłaby zanim pomoc przyjechałaby na miejsce, ale zostałby potraktowany jak zwykły człowiek, który ma swoje prawa. Policja popisała się biernością i złamała wszelkie procedury. A u mnie pozostał niesmak, złość i żal.


Paulina27 napisał:
Scena zrobiła wrażenie. Wzruszam sie za każdym razem jak ją ogladam. Obok rozpaczy Santy nie można przejsc obojętnie. Po raz pierwszy nazwała go mi amor . Smutno sie robi na slowa Santy: Otwórz oczy, zrób to dla mnie, Wyjedziemy, będziemy szczęśliwi bo przychodzi na myśl , że mieli tyle planów i nie dane im bedzie ich zrealizowac.
Kiedy pierwszy raz to widziałam - moment w którym Humberto wyznaje milośc Sancie a ona odpowieda Yo tambien te amo to aż mnie wbiło w (przyslowiowy) fotel. Do tej pory jakos trudno mi było uwierzyć/przyjać do wiadomosci, że to prawda... a jednak.. Santa naprawde pokochała Humberto, wybaczyła mu wszystko i chciala z nim wyjechac nie tylko dlatego, aby sie nią zaopiekował, ale bo obdarzyła go prawdziwym uczuciem. W tej ostaniej scenie juz nie bylo watpliwosci.


W pełni się zgadzam, podpisuję się pod tym. Świetnie to ujęłaś, nic dodać nic ująć.

Paulina27 napisał:
Gdyby miał wiecej amunicji bez wahania dokonczyl by dzieła, pewnie zabiłby wszystkich, nie miał nic do starcenia. (kolejna wersja zakończenia) Jego reakcja na śmierc Humbe jak dla mnie to zdziwienie, ze Santa chciala byc z nim. Moment pojmania to juz formalnosc, przewaznie w telkach viliani kiedy zostają bez zakladników uciekają sami. Santiago próbowal haha. Ten element finału tez był słaby


Santiago stracił wszelkie hamulce, więc mógł doprowadzić do istnej rzeźni, gdyby tylko starczyło mu amunicji. Aż strach pomyśleć do czego był zdolny. Odniosłam takie samo wrażenie jak Ty, że śmiercią brata zbytnio się nie przejął. "Zła" strona jego osobowości w pełni nim zawładnęła, po dobrym Santiago nie pozostał nawet ślad.


W najbliższych dniach postaram się wrzucić podsumowanie SD.


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 18:51:52 22-10-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:41:26 24-10-16    Temat postu:

Lineczka napisał:
Musiała być drama w finale. Po Begonii nikt by z widzów nie płakał, zabicie Santy byłoby przegięciem - niewinna protka, która tyle w życiu przeszła... Padło więc na Humberto. Bohatera, który "trochę" grzechów na swoim koncie miał....

Zgadza się, śmierć Santy była przy przesadą. Wsród uczestników finalnego zajscia był jeszcze ksiądz, ew wymieniłabym go wraz z Begonią na Humbe Śmierc proto-viliana była schematyczna - winny musiał zaplacic za swoje grzechy.

Lineczka napisał:
Miałam wrażenie, że Pancho zrobił to specjalnie. Wiedział, iż Humberto zabił jego ojca, ale nie miał dowodów by go wsadzić za kratki, więc zostawił go na pastwę losu, nie wydał rozkazu by wezwać karetkę. To nadużycie władzy, niezgodne z prawem odmówienie pomocy rannemu. Rażące w oczy zaniechanie.
Mogli przynajmniej pokazać, że któryś z policjantów albo i sam Pancho dzwoni po karetkę. Humberto i tak umarłaby zanim pomoc przyjechałaby na miejsce, ale zostałby potraktowany jak zwykły człowiek, który ma swoje prawa. Policja popisała się biernością i złamała wszelkie procedury. A u mnie pozostał niesmak, złość i żal.

Masz racje, mogliby pokazac ujęcie w kt Pancho kiwa na policjanta by ten zadzwonił po karetke i tylko tyle. Tak to wyglądało jakby przyszli tylko po Santiago a reszta się nie liczyła. Pancho zawsze oddzielał zycie prywatne od zawodowego i tu po raz pierwszy tego nie zrobił. Rzeczywiscie pozwolił bratu umrzec.

Wątek Ivana dali jako przerywnik. W ostatnich odc stopniowo konczyli watki i dawkowali spektakularne akcje. Mara i Arturo odjechali najwczesniej, i dobrze Póżniej mocna akcja z kwasem i pojmanie Alicji. Śmierć Ines.. marny koniec Patricio. W końcu Victoria poszla z Ivanem. Do przewidzenia bylo, że ona nie umrze nagle, na ulicy, tylko w ramionach ukochanego. Dekoracje mnie zaskoczyły, to bylo urocze.
Co do przeskoku czasowego to nie zastanawiałam sie ale fajnie by było tak jak mówisz. Właśnie zawsze ten skrót był a teraz przedstawili wszystkie watki po.. Ja bym w tych krotkich ujęciach widziala chciała zob jak Francisca otrzymuje informacje o smierci najstarszego syna (pewnie Pancho by ja powiadomił) i Sante w żałobie nad grobem, pogrzebu raczej niechciałabym oglądac Zamiast tego dali ostatnią wstawke z Humberto przed przeskokiem.


Transito spiewa z playbacku - dobre , sama bym tego nie dostrzegła. Piosenka tematyczna. Bar zmienił ustawienie i dobrze bo kojarzył się z poprzednia działalnoscą. Wspomnienie o Patricio dało troche dreszczyku
Za jednym zamachem pokazali Ivana. Kolejna książka też nic nadzyczajnego w tym wątku.


Co do Danieli to jej przemowienie na poczatku sceny zdawalo sie dac wrażenie, że nie odda dziecka. To tez było by zaskoczenie. Podejrzewam, ze Daniela wyprowadzila sie i mieszka u Liseth i dobrze. W rezydencji istna stypa.

Dali większego dzieciaka do tej sceny Liseth i Elisy, tez sliczny. Bylo by zbyt slodko gdyby obie znalazły sobie facetów. Jest ok. Elisa z byłym męzem to jedyna para pokazana w finale.

Tez odnioslam wrazenie, że Willy daje Alici nadzieje z litości. Znowu robił jej wyrzuty... nawet nie mieli o czym ze soba rozmawiać. Ta scena byla w pewnym sensie zaskoczeniem. Osobiscie nie spodziewałam sie ze on jeszcze wspomni Alicie. Trudno powiedzieć czy Willy dał sie przekonać i będzie czekał, chłodno ja potraktował.

Pancho odwiedził grob kumpla a nie rodziny , to tez było zaskoczeniem W tej scenie pomyslalam tylko, ze Lucy przestanie byc jego utrzymanką i będzie musiala znależć sobie prace, ogarnąc się jakoś. Uroczy był ich przytulas. Szkoda, że Pancho na koniec nie znalazł zwlok ogrodnika w zamrazarce, (np przy sprzedazy domu) to by bylo coś

Lineczka napisał:
Francisca i Barbara najlepsze. Skradły show pod koniec odcinka, ich kłótnia mnie rozbroiła do tego stopnia, że aż dostałam ataku śmiechu. Kapitalny duet! Francisca z miną cierpiętnicy opiekuje się oszpeconą córką, ewidentnie ma tego dość i jest na skraju wytrzymania. Barbara jak katarynka wspomina czasy swojej świetności i ględzi o urodzie, która przeminęła. Traumatyczne przeżycie jej nie zmieniło, nadal pozostała zapatrzoną w siebie egoistką, z tą różnicą, że zachowuje się teraz jakby umarła za życia. Oszpecenie jest dla niej największą karą. Zamknęła się w czterech ścianach sypialni i nie rozstaje się z chustą, w której wygląda jak muzułmańska kobieta. Coś czuję, że Francisca i Barbara za długo ze sobą nie wytrzymają. Franka albo w końcu rzuci wszystko i wyjedzie albo się pozabijają. Cóż za ironia losu ją spotkała - Alicii się pozbyła ze względu na zdeformowaną twarz, wolała uznać ją za zmarłą niż się nią opiekować, a na stare lata przyszło jej się zajmować oszpeconą i zgorzkniałą Barbarą. Ależ obrót wydarzeń, w najgorszych koszmarach o tym nie śniła. Francisca płaci za grzechy z przeszłości.

Zgadzam sie, najlepsze sceny chyba specjalnie trzymali ją na koniec Swietnie zagrane emocje - ten skraj wytrzymania u Francisci. Chciałoby się powiedzieć, że karma wraca. Z jej słów wynikalo, że jest juz przyzwyczojona do widoku twarzy córki. Dobre było ujęcie, w kiedy Santiago wspominał Willego, wtedy dali na zywo relacje ze szpitala. Wiezli Barbare na wózku a Franka spojrzała z pogardą ale jaką . Ona ma jeszcze wybór, może wyjechać. Baśka dokładnie - muzłumanka, mimo tego co ją spotkało nadal uważa sie za pępek świata. Z dawnego zycia pozostały juz tylko wspomnienia. Najlepsze jest to ich wzajemne przekrzykiwanie i ujęcie domu a w tle ich krzyki - zakończenie na plus

Lineczka napisał:
Santiago przebywa w psychiatryku i nie rozstaje się z kaftanem bezpieczeństwa. Odniosłam wrażenie, że jego obsesja na punkcie Santy jeszcze bardziej wzrosła. Scena, gdy kołysząc się na łóżku powtarza jej imię - mocna, przerażająca, psychodeliczna. Według mnie Santiago nie miał szans na ucieczkę ze szpitala. Sanitariuszka popełniła błąd nie zamykając drzwi od jego sali, ale przecież w takim miejscu na pewno jest ochrona! Nikt ot tak nie może sobie wyjść z oddziału. Poza tym Santiago z pewnością został uznany za niebezpiecznego pacjenta i patrząc na jego przeszłość nie zdziwiłabym się jakby jakiś policjant pełnił w pobliżu jego sali wartę.

Santiago w kaftanie bo jego obsesja osiągneła apogeum, a ja sie zastanawiam jak on miał spożyc posilek..? Chyba sanitariuszka miala go nakarmic.. Oczywiste, ze Santiago nie uciekł ale dali ku temu przesłanke (przynajmniej..). Zrobili otwarte zakonczenie - tu tez na plus

Na koniec pokazali sielanke w domu Santy, w oryginale tej sceny nie ma. Myśle, ze nie mieli koncepcji na scene/dialog z Rene i tloczno tam Hit na koniec to Santa z brzuszkiem - nagroda pocieszenia..
đlicznie wygladala i sprawiala wrażenie szcześliwej. Wiadomosc o ciąży z ukochanym męzczyzną to najwspanialsza rzecz jaka mogla jej sie przydarzyc po tej wielkiej tragedii. Smutna była scena gdy Santa wspominała Humberto, po raz kolejny robi sie przykro, że jego juz nie ma
Lineczka napisał:
Begonia wyglądała na nieogarnięta, gdy pytała córki czy ma na myśli Humberto. Nie no, Santiaga.

Haha a ja myśle, że twórcy znowu nie mieli pomyslu na te scene i tak wyszlo Klimatyczna muzyka w tle tej sceny, pierwszy raz ją słyszałam



Taa Humberto i jego celne strzały Ines wiedziala do kogo się udac
Haha Wszyscy siedza na kupie Miec atak śmiechu - to dobre hasło Tez mysle, że Paula i Rene sie wyprowadzili, mimo to i tak troche ich tam mieszka i za chwile przyjdzie na swiat kolejne dziecko.

Jeżeli mialabym sie do czegos jeszcze przyczepic to do tej pizzy w roli dania głownego. Jedna karmiaca, druga w ciązy i jeszcze Juniora ucza złych nawyków. Santa miala wyjsć na zewnatrz, mogli kuriera zamówic czy coś. A ta ostatnia scena jest na swój sposób smutna i zastanawiajaca. Santa ma przywidzenia.. niegdys ukochany a teraz najgorszy koszmar. (ktory wciąż zyje i sa obawy, ze moze uciec z psychiatryka)
Wczesniej Begonia powiedziała, że pewne rzeczy nie dzieją sie bez powodu... Ogladając to nasuwa się na myśl, ze cala historia zatoczyła koło. Humberto, ktorego protka uważala za najwiekszego wroga okaząl sie byc najdroższa jej osoba, a Santiago wręcz przeciwnie. Ta sytuacja odwróciła się o 180 stropni, a po drugie Santa znalazla sie z tej samej sytuacji co z poczatku telki.

Widze, że masz w podpisie księcia Bajazyda. Fajną postac tam gra? Tu nie podoba mi sie ten fryz.. Osobiscie bardziej podobal mi się we WS pomimo, ze miał tam brode.


Ostatnio zmieniony przez Paulina27 dnia 0:46:55 24-10-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21741
Przeczytał: 109 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:58:02 25-10-16    Temat postu:

Paulina27 napisał:

Zgadza się, śmierć Santy była przy przesadą. Wsród uczestników finalnego zajscia był jeszcze ksiądz, ew wymieniłabym go wraz z Begonią na Humbe Śmierc proto-viliana była schematyczna - winny musiał zaplacic za swoje grzechy.


Śmierć Begonii czy księdza (a nawet obojga) nie wstrząsnęłaby widzami. Dla bardziej emocjonującego zakończenia musieli uśmiercić albo Santę (co byłoby jednak przegięciem i to sporym) albo Humberto. Nie dziwi, że wybrali proto-villana.

Paulina27 napisał:
Masz racje, mogliby pokazac ujęcie w kt Pancho kiwa na policjanta by ten zadzwonił po karetke i tylko tyle. Tak to wyglądało jakby przyszli tylko po Santiago a reszta się nie liczyła. Pancho zawsze oddzielał zycie prywatne od zawodowego i tu po raz pierwszy tego nie zrobił. Rzeczywiscie pozwolił bratu umrzec.


Wystarczył tylko jeden, drobny gest a inaczej odbieralibyśmy tę scenę. Postawa Pancho negatywnie mnie zaskoczyła.

Paulina27 napisał:
Wątek Ivana dali jako przerywnik. W ostatnich odc stopniowo konczyli watki i dawkowali spektakularne akcje. Mara i Arturo odjechali najwczesniej, i dobrze Póżniej mocna akcja z kwasem i pojmanie Alicji. Śmierć Ines.. marny koniec Patricio. W końcu Victoria poszla z Ivanem. Do przewidzenia bylo, że ona nie umrze nagle, na ulicy, tylko w ramionach ukochanego. Dekoracje mnie zaskoczyły, to bylo urocze.


Zarówno Victoria jak i Humbero umarli w ramionach ukochanych osób. Jej śmierć była spokojna, oczekiwana a jego gwałtowna i niespodziewana (dla Santy). Ciekawy zabieg scenarzystów. Zlepili sceny z dwóch tak różnych wątków, które łączył pewien element - śmierć jednego z ich bohaterów.

Co do Mary i Arturo to mnie ich w finale zabrakło. Uważam, że powinni pojawić się chociaż na chwilę. Przez całą telkę śledziliśmy ich losy a pod koniec nawet nie dali z nimi jednej sceny.

Paulina27 napisał:
Co do przeskoku czasowego to nie zastanawiałam sie ale fajnie by było tak jak mówisz. Właśnie zawsze ten skrót był a teraz przedstawili wszystkie watki po.. Ja bym w tych krotkich ujęciach widziala chciała zob jak Francisca otrzymuje informacje o smierci najstarszego syna (pewnie Pancho by ja powiadomił) i Sante w żałobie nad grobem, pogrzebu raczej niechciałabym oglądac Zamiast tego dali ostatnią wstawke z Humberto przed przeskokiem.


Mnie też wystarczyłyby te sceny, mogliby również pokazać reakcję Ivana na śmierć ojca.

Paulina27 napisał:
Transito spiewa z playbacku - dobre , sama bym tego nie dostrzegła. Piosenka tematyczna. Bar zmienił ustawienie i dobrze bo kojarzył się z poprzednia działalnoscą. Wspomnienie o Patricio dało troche dreszczyku


Czasami podśpiewuję sobie tę piosenkę, bo mi się wryła w pamięć: "ni santa ni diabla".
Zmiana wystroju wnętrza knajpy na plus, lepiej późno niż wcale.

Paulina27 napisał:
Co do Danieli to jej przemowienie na poczatku sceny zdawalo sie dac wrażenie, że nie odda dziecka. To tez było by zaskoczenie. Podejrzewam, ze Daniela wyprowadzila sie i mieszka u Liseth i dobrze. W rezydencji istna stypa.


Ciężko byłoby jej wychowywać dziecko, które jest owocem gwałtu. Daniela sama jest jeszcze nastolatką (chyba). Pamiętam, że zaskoczyła mnie jej decyzja z nieusunięciem ciąży. Zaimponowała mi tym!
Pewnie zamieszkała u Liseth. Na wsparcie matki nigdy nie mogła liczyć, a powrót do tego domu wariatów tylko niekorzystnie by się na niej odbił. Nie zdziwiłabym się gdyby Francisca zrzuciła wtedy na nią większość obowiązków związanych z opieką nad Barbarą. Dobrze, że Daniela mogła liczyć na Liseth, spadła jej niczym anioł z nieba!

Paulina27 napisał:
Dali większego dzieciaka do tej sceny Liseth i Elisy, tez sliczny. Bylo by zbyt slodko gdyby obie znalazły sobie facetów. Jest ok. Elisa z byłym męzem to jedyna para pokazana w finale.


W sumie racja. Liseth pewnie prędzej czy później znalazła jakieś fajnego faceta. Taką wersję sobie dopowiadam.

Paulina27 napisał:
Tez odnioslam wrazenie, że Willy daje Alici nadzieje z litości. Znowu robił jej wyrzuty... nawet nie mieli o czym ze soba rozmawiać. Ta scena byla w pewnym sensie zaskoczeniem. Osobiscie nie spodziewałam sie ze on jeszcze wspomni Alicie. Trudno powiedzieć czy Willy dał sie przekonać i będzie czekał, chłodno ja potraktował.


Jakoś tak powiało w tej scenie chłodem i dystansem, jakby byli dla siebie obcymi ludźmi. Nie chce mi się wierzyć by kobieciarz Willy nagle czekał kilkanaście lat na Alicie. Krew nie woda.

Paulina27 napisał:
Pancho odwiedził grob kumpla a nie rodziny , to tez było zaskoczeniem W tej scenie pomyslalam tylko, ze Lucy przestanie byc jego utrzymanką i będzie musiala znależć sobie prace, ogarnąc się jakoś. Uroczy był ich przytulas. Szkoda, że Pancho na koniec nie znalazł zwlok ogrodnika w zamrazarce, (np przy sprzedazy domu) to by bylo coś


Widocznie Ulises był dla niego ważniejszy niż członkowie rodziny i w sumie nie ma co się dziwić. To z nim Pancho miał najlepszy kontakt, dzięki niemu uświadomił sobie kim jest.
Lucy była wygodnicka i marzyła o życiu w luksusie, ale moim zdaniem na swój sposób kochała Pancho. Co do pracy to powinna zostać detektywem.
Ciekawe co Ines zrobiła z ciałem ogrodnika. Może w ogrodzie zakopała?

Paulina27 napisał:
Zgadzam sie, najlepsze sceny chyba specjalnie trzymali ją na koniec Swietnie zagrane emocje - ten skraj wytrzymania u Francisci. Chciałoby się powiedzieć, że karma wraca. Z jej słów wynikalo, że jest juz przyzwyczojona do widoku twarzy córki. Dobre było ujęcie, w kiedy Santiago wspominał Willego, wtedy dali na zywo relacje ze szpitala. Wiezli Barbare na wózku a Franka spojrzała z pogardą ale jaką . Ona ma jeszcze wybór, może wyjechać. Baśka dokładnie - muzłumanka, mimo tego co ją spotkało nadal uważa sie za pępek świata. Z dawnego zycia pozostały juz tylko wspomnienia. Najlepsze jest to ich wzajemne przekrzykiwanie i ujęcie domu a w tle ich krzyki - zakończenie na plus


Tak, to była świetna scena, wybuchnęłam przy niej śmiechem. Zakończenie wątku Barbary i Francisci obok ciąży Santy podobało mi się najbardziej!

Paulina27 napisał:
Santiago w kaftanie bo jego obsesja osiągneła apogeum, a ja sie zastanawiam jak on miał spożyc posilek..? Chyba sanitariuszka miala go nakarmic.. Oczywiste, ze Santiago nie uciekł ale dali ku temu przesłanke (przynajmniej..). Zrobili otwarte zakonczenie - tu tez na plus


Mimo upływu czasu Santiago nadal stwarzał zagrożenie dla siebie i otoczenia. Co do spożywania posiłku to z pewnością karmiła go pielęgniarka/opiekun.
Otwarte zakończenie to ciekawy myk, ale u mnie od początku nie było większych wątpliwości co do nieudanej próby ucieczki Santiaga.

Paulina27 napisał:
Na koniec pokazali sielanke w domu Santy, w oryginale tej sceny nie ma. Myśle, ze nie mieli koncepcji na scene/dialog z Rene i tloczno tam Hit na koniec to Santa z brzuszkiem - nagroda pocieszenia..
đlicznie wygladala i sprawiala wrażenie szcześliwej. Wiadomosc o ciąży z ukochanym męzczyzną to najwspanialsza rzecz jaka mogla jej sie przydarzyc po tej wielkiej tragedii. Smutna była scena gdy Santa wspominała Humberto, po raz kolejny robi sie przykro, że jego juz nie ma


W oryginale w ogóle nie ma sceny z domu Pauli czy od razu jest z ciężarną Santą?
Co do nieobecności Rene to pewnie szkoda im było ściągać aktora na ten odcinek, poza tym gdzie taki duży chłop by się tam zmieścił?
Santa dostała prezent od losu, na zawsze pozostanie związana z Humberto. Ciekawe czy spodziewa się córki czy syna. Obstawiam chłopaka, bo ponoć jak ma być dziewczynka to "kradnie" matce urodę a Santa wyglądała pięknie.

Paulina27 napisał:


Piękne animki! Santa ślicznie wyglądała.

Paulina27 napisał:
Taa Humberto i jego celne strzały Ines wiedziala do kogo się udac


Dobre!

Paulina27 napisał:
Jeżeli mialabym sie do czegos jeszcze przyczepic to do tej pizzy w roli dania głownego. Jedna karmiaca, druga w ciązy i jeszcze Juniora ucza złych nawyków. Santa miala wyjsć na zewnatrz, mogli kuriera zamówic czy coś.


Rozbawiło mnie "czepianie się" takich detali, ale masz rację, że zwłaszcza w ciąży i po urodzeniu dziecka dobre odżywianie jest bardzo ważne. Może po prostu zrobili sobie taki dzień dziecka. Raz na jakiś czas można.

Paulina27 napisał:
A ta ostatnia scena jest na swój sposób smutna i zastanawiajaca. Santa ma przywidzenia.. niegdys ukochany a teraz najgorszy koszmar. (ktory wciąż zyje i sa obawy, ze moze uciec z psychiatryka)
Wczesniej Begonia powiedziała, że pewne rzeczy nie dzieją sie bez powodu... Ogladając to nasuwa się na myśl, ze cala historia zatoczyła koło. Humberto, ktorego protka uważala za najwiekszego wroga okaząl sie byc najdroższa jej osoba, a Santiago wręcz przeciwnie. Ta sytuacja odwróciła się o 180 stropni, a po drugie Santa znalazla sie z tej samej sytuacji co z poczatku telki.


Dopóki Santiago żyje to Santa pełnego spokoju i poczucia bezpieczeństwa raczej nie zazna.
Ciekawe spostrzeżenia w drugim akapicie. Zgadzam się! Zazwyczaj nie lubię zmian o 180 stopni (chociaż wszystko zależy od sytuacji i ukazania wątku), ale w przypadku SD jest to zabieg nader ciekawy i świetnie dopracowany.

Paulina27 napisał:
Widze, że masz w podpisie księcia Bajazyda. Fajną postac tam gra? Tu nie podoba mi sie ten fryz.. Osobiscie bardziej podobal mi się we WS pomimo, ze miał tam brode.


Ten pierwszy? Nie oglądałam WS. W Icerde gra świetną postać! Wygląda super, zwłaszcza w garniaku. Polecam Ci Icerde, serial jest genialny a ten drugi bohater w moim podpisie przypomina mi trochę Humberta - z zachowania/historii/motywów postępowania. Jestem zachwycona tą produkcją!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:16:06 25-10-16    Temat postu:

Lineczka napisał:
Zarówno Victoria jak i Humbero umarli w ramionach ukochanych osób. Jej śmierć była spokojna, oczekiwana a jego gwałtowna i niespodziewana (dla Santy). Ciekawy zabieg scenarzystów. Zlepili sceny z dwóch tak różnych wątków, które łączył pewien element - śmierć jednego z ich bohaterów.

Rzeczywiscie, nie zwrocilam na to wczesniej uwagi

Lineczka napisał:
Mnie też wystarczyłyby te sceny, mogliby również pokazać reakcję Ivana na śmierć ojca.

Zgadzam się

Lineczka napisał:
Jakoś tak powiało w tej scenie chłodem i dystansem, jakby byli dla siebie obcymi ludźmi. Nie chce mi się wierzyć by kobieciarz Willy nagle czekał kilkanaście lat na Alicie. Krew nie woda.

Dobre (i prawdziwe)

Lineczka napisał:
Paulina27 napisał:
Pancho odwiedził grob kumpla a nie rodziny , to tez było zaskoczeniem


Widocznie Ulises był dla niego ważniejszy niż członkowie rodziny i w sumie nie ma co się dziwić. To z nim Pancho miał najlepszy kontakt, dzięki niemu uświadomił sobie kim jest.

Racja, tylko w finale wg nie wspomnieli o Ines i Vincente

Lineczka napisał:
Zakończenie wątku Barbary i Francisci obok ciąży Santy podobało mi się najbardziej!

I miejsce ciąza Santy
II miejsce Franka i Baśka
III miejsce Santiago

Lineczka napisał:
W oryginale w ogóle nie ma sceny z domu Pauli czy od razu jest z ciężarną Santą?

W oryginale odrazu jest wejscie Santy, z reszta sama zobacz:
https://www.youtube.com/watch?v=1GCFNL_kISs


Odnośnie słów Begoni nasuwa się jeszcze jedno. Jej słowa mialy być pociechą dla Santy która w tamtej chwili myślala o Humberto i dziecku. Myslę, ze miała na mysli, że nie wszystko zawsze jest takie na jakie wygląda. Cała historia z rodzina Cano pomogła Sancie przejrzeć na oczy i dostrzec prawde o Willym (o jego zdradach, oszustwach i kłamstwach.) Jednocześnie spotkala Humberto który udowodnił co to znaczy prawdziwie kochac. A najlepsze, że początkowo nie sądzila, że jego strony spotka ją coś dobrego.
Ta druga scena na zewnatrz jest niepokojąca. Wracają zle wspomnienia o Santiago i dokładnie tak jak piszesz. Dopóki on zyje Santa nie zazna pełnego spokoju i bezpieczeństwa. Zakonczenie słodko-gorzkie z naciskiem na gorzkie.
Final Santy zostal tak skonstruowany. I częśc- ukazanie ciązy która daje nadzieje.. ze Humberto nigdy nie umrze w jej pamieci, II zaś obawy...


Lineczka napisał:
Paulina27 napisał:
Widze, że masz w podpisie księcia Bajazyda. Fajną postac tam gra? Tu nie podoba mi sie ten fryz.. Osobiscie bardziej podobal mi się we WS pomimo, ze miał tam brode.


Ten pierwszy? Nie oglądałam WS. W Icerde gra świetną postać! Wygląda super, zwłaszcza w garniaku. Polecam Ci Icerde, serial jest genialny a ten drugi bohater w moim podpisie przypomina mi trochę Humberta - z zachowania/historii/motywów postępowania. Jestem zachwycona tą produkcją!

Bajazyd to ten po prawej- ma dluższe włosy. Ten turecki serial na 1,5 godz odc? Ściagasz je na dysk?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21741
Przeczytał: 109 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:11:41 25-10-16    Temat postu:

Paulina27 napisał:

Racja, tylko w finale wg nie wspomnieli o Ines i Vincente


Mógł Pancho o nich napomknąć w rozmowie z Lucy.

Paulina27 napisał:
Lineczka napisał:
Zakończenie wątku Barbary i Francisci obok ciąży Santy podobało mi się najbardziej!

I miejsce ciąza Santy
II miejsce Franka i Baśka
III miejsce Santiago


Mój ranking wygląda tak samo.

Paulina27 napisał:
Lineczka napisał:
W oryginale w ogóle nie ma sceny z domu Pauli czy od razu jest z ciężarną Santą?

W oryginale odrazu jest wejscie Santy, z reszta sama zobacz:
https://www.youtube.com/watch?v=1GCFNL_kISs


Dzięki za link. W sumie obie wersje ok, chociaż fajnie, że w naszej pokazali szczęśliwą Paulę z dzieckiem na rękach, która wspomniała o Rene. Lubiłam ich, druga moja ulubiona para w telce, chociaż dopierwszej dzieli ich spory dystans.


Paulina27 napisał:
Odnośnie słów Begoni nasuwa się jeszcze jedno. Jej słowa mialy być pociechą dla Santy która w tamtej chwili myślala o Humberto i dziecku. Myslę, ze miała na mysli, że nie wszystko zawsze jest takie na jakie wygląda. Cała historia z rodzina Cano pomogła Sancie przejrzeć na oczy i dostrzec prawde o Willym (o jego zdradach, oszustwach i kłamstwach.) Jednocześnie spotkala Humberto który udowodnił co to znaczy prawdziwie kochac. A najlepsze, że początkowo nie sądzila, że jego strony spotka ją coś dobrego.


Z wszystkim się zgadzam.

Paulina27 napisał:
Bajazyd to ten po prawej- ma dluższe włosy. Ten turecki serial na 1,5 godz odc? Ściagasz je na dysk?


Odcinki mają po około 2 godziny, wszystkie są dostępne na youtube:
https://www.youtube.com/channel/UC1UvbJ6wBqrEOBeHQlcOn0w

Wczoraj emitowany był 6 odcinek, u nas 5 jest przetłumaczonych. Serial genialny, powinien Ci się spodobać.

Tutaj jest filmik z II odcinka (w sumie prawie w ogóle spoilerów tu nie ma, więc polecam Ci go obejrzeć). Obaj panowie od początku mnie zauroczyli, a ten filmik + piosenka = petarda!

https://www.youtube.com/watch?v=BVaXXwEmBkI&feature=youtu.be

Królową Południa oglądasz?


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 23:12:10 25-10-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Paulina27
Idol
Idol


Dołączył: 20 Wrz 2015
Posty: 826
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: wielkopolska wschodnia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:08:08 26-10-16    Temat postu:

Ok, jutro jak znajde czas i wene to ogarne 1 odc.

Królową południa oglądam, miałam mały przestój ale teraz już fabula mi się podoba, jestem na 20 odc, jak najbardziej polecam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 21741
Przeczytał: 109 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 1:45:55 26-10-16    Temat postu:

Moje podsumowanie:

Najlepsza postać: Humberto Cano zachwyciła mnie jego historia i wewnętrzna przemiana pod wpływem miłości do Santy, świetnie wykreowana postać, konsekwentnie i spójnie prowadzona, mój numer jeden w tej telce
Na drugim miejscu jest Santa, protka z charakterem i pazurem
Najpiękniejsza piosenka: tytułowa głosy Aarona i Carlosa świetnie się uzupełniają i tworzą niesamowity klimat
Najciekawszy wątek: miłosny Santy i Humberto, choroba psychiczna Santiago oraz historia Diabli
Ulubiony bohater: Humberto
Ulubiona bohaterka: Santa
Ulubione dziecko: Felipe
Ulubiona część telenoweli: Humberto walczący o miłość Santy
Najlepsza postać drugoplanowa: Alicia
Najbardziej wstrząsająca śmierć: Vincente, Ines, Franco
Najbardziej wzruszająca śmierć: Humberto, Gaspar
Najlepszy czarny charakter: zły Santiago
Największe zaskoczenie: historia Alici Cano, ciąża Santy w ostatnim odcinku, choroba psychiczna Santiago, sobowtór Franco, "ożywienie" Pancho, "ożywienie" Williego a także jego miłosne perypetie, ugotowanie Patricio w formie gulaszu, gwałt na Danieli
Najbardziej drastyczna scena: Alicia oblewająca kwasem twarz Barbary, Carlos zabijający prostytutkę
Największy absurd: Ines i jej chirurgiczne zdolności
Najbardziej irytująca postać: Victoria, Hotencia,
Najnudniejsza postać: "dobry" Santiago
Najlepszy przyjaciel: Ivan
Największa przemiana: Humberto
Największa hipokrytka: Begonia
Najbardziej naiwna: Victoria
Największy romantyk: Ivan
Ulubiony duet: Santa i Humberto
Najlepsze teksty: Humberto, zły Santiago
Najprzystojniejszy: Humberto, Santiago, Franco/Rene
Najpiękniejsza: Santa
Najmniej urodziwy: Patricio
Najlepiej ubrana: Santa, Ines
Najlepiej ubrany: Humberto
Najgorzej ubrana postać: Victoria
Najlepszy aktor/aktorka: Carlos Ponce i Gaby Espino
Najpiękniejsze miejsce: rzeka/jezioro nad którymi spotykali się początkowo Santa i Santiago, dom Canów
Najgorzej zakończony wątek: Hortenci
Największa chemia: Santa i Humberto, Arturo i Mara
Najlepsza intryga: Humberto wywożący Santę do lasu po zaserwowaniu jej herbatki z prądem, głowa Vincente na stole w jadalni, Ines pozorująca porwanie swoje i Santiago, Santa demaskująca Francisce i Vincente (serum prawdy)
Najlepsza akcja: Willy ujawniający się przed gośćmi na przyjęciu, Humberto rozprawiający się z Franco, konferencja prasowa Santy, Alicia upokarzająca Franciscę na pogrzebie Georga, Santa rozprawiająca się z dręczącymi ją współwięźniarkami, Patricio wrabiający Ivana w śmierć Carlosa,
Najśmieszniejszy wątek: Santiago show podczas fałszywego ślubu z Santą
Ulubiona scena miłosna: pijany Humberto wyznający Sancie miłość miazga! Santa inicjująca pocałunek z Humberto w jego sypialni
Wyciskacz łez: Santa wyznająca miłość umierającemu Humberto
Największy wariat: Santiago i Ines
Największe rozczarowanie: bierność policji w odcinku finałowym, Begonia jako matka

SD to świetna telka, oceniam ją 10/10!


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 1:48:47 26-10-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Telenowele wyemitowane Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 350, 351, 352 ... 359, 360, 361  Następny
Strona 351 z 361

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin