Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Las Amazonas - Televisa - 2016
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 149, 150, 151
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Televisa
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
justyn.13
Cool
Cool


Dołączył: 04 Maj 2019
Posty: 588
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:57:37 12-06-20    Temat postu:

No ja też uważam, że proci tak naprawdę byli największym plusem LA Czytałam też wcześniejsze tutaj opinie o Connie i Emiliano, że fajną są parą, ale z niewykorzystanym potencjałem. No ja jakoś specjalnie nie odczułam, że ich wątek był okrojony czy coś podobnego. Ja jeśli mogę mieć jakieś zastrzeżenia to mam je tylko co do pary Ines i Victoriana. Niby się kochali, ale praktycznie przez całą telkę łączyły ich takie bardziej przyjacielskie relacje. Dopiero tak naprawdę w przedostatnim odcinku się zeszli. Za mało było tych ich wspólnych scenek jako pary, prawie, że jak na lekarstwo
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 24227
Przeczytał: 64 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 7:06:02 12-06-20    Temat postu:

Też bym dała telce 8,5/10.
Co do niewykorzystanego potencjału pary Emiliano i Constanzy to chodzi głównie o to, że mało czasu byli razem, sporo go stracili przez Connie, która sama nie wiedziała czego chce.
Najlepsi zdecydowanie Diana i Alejandro.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
LiviaScarlet
King kong
King kong


Dołączył: 09 Lis 2019
Posty: 2001
Przeczytał: 141 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:44:00 12-06-20    Temat postu:

Ja też uważam że Connie i Emiego było za mało , i zabrakło zaangażowania ze strony Connie , to Emi walczył w tym zwiazek
Ale też uważam ze za mało było Ines i Victoriano a bardzo ich lubiłam jako parę Cesar i Victoria to klasa sama w sobie muszę kiedyś ich obejrzeć w La Madastrze
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Princessita
Idol
Idol


Dołączył: 25 Lis 2009
Posty: 1773
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:15:43 12-06-20    Temat postu:

Też mam w planie La Madrastra, ale moja lista jest już taaaaka dłuuuuga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
justyn.13
Cool
Cool


Dołączył: 04 Maj 2019
Posty: 588
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:26:30 12-06-20    Temat postu:

Ja też mam już dużo telenowel zaplanowanych do oglądania i z napisami i z lektorem Teraz planuję obejrzeć Luz Marię z Angie Cepeda i Christianem Meierem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
justyn.13
Cool
Cool


Dołączył: 04 Maj 2019
Posty: 588
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:25:46 13-06-20    Temat postu:

Moje pierwsze animki w podpisie Dziękuję moja kochana LiviaScarlet za instrukcje jak jak je zrobić i wstawić Trochę Cię pomęczyłam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lucy
Generał
Generał


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 8489
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:00:21 01-07-20    Temat postu:

Jestem na 44 odcinku, ale oglądam bez entuzjazmu. W dłużej mierze pewnie z powodu słabego ogólnie scenariusza, bo historia nie jest najgorsza. Owszem momentami jest naprawdę dobrze i czuć czyjeś inne, świetne pióro, bo widzę, że telkę pisała armia scenarzystów... ale potem znowu robi się nijako oraz infantylnie (z ostatnich kwiatków: rozprawa sądowa, na którą wpadła Diana z laptopem to była kompromitacja scenariuszowa. Chwilami miałam wrażenie, że dialogi pisze dziecko). Także ogólnie ten scenariusz kuleje, choć kilka wątków, czy też postaci jest napisanych bardzo dobrze. Jak dla mnie to one ratują całość. I są to: Victoriano, Deborah, Loreto i Robby. W ogóle tego aktora, który gra Robbiego muszę pochwalić za aktorstwo. Po prostu rewelka. Doszło do tego, że kiedy go widzę to się uśmiechami i zacieram rączki, bo wiem, ze będzie konkretnie i "na poziomie". Dlatego czekam na jego "wyczyn" jak na oczyszczenie wątku Constanzy z nijakości. Ogólnie lubię tą postać i grę aktorki, ale ma okropnie napisany wątek. Niestety przewidywalność scenariusza Amazonek jest dla mnie nie do wybaczenia. Wszystko co podejrzewałam na początku oglądania się sprawdza, a to oznacza, że scenarzyści nie potrafią zaskakiwać.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lucy
Generał
Generał


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 8489
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:04:26 02-07-20    Temat postu:

Odcinek 45
Akcja ze żmiją była boska i nareszcie zaskakująca. Brawo Deborah. Uwielbiam takie zwroty akcji, niestety jak zwykle scenarzyście nie umieli wycisnąć więcej soków z tego wątku. Było szybko i powierzchownie, pomimo, że żmija była mocno jadowita, a co za tym idzie można było dodać tu więcej dramy i uszyć z tego fajny wątek. I przede wszystkim więcej pokazać. Pamiętam do dziś... kiedy w Porywach serca doszło do podobnej sytuacji... to oprócz tego, ze ogólnie było ciekawiej, to towarzyszyło temu nieporównywalnie więcej emocji, niż tutaj. Tym bardziej, że tu nie było nawet porządnej sceny z ukąszeniem. Niestety scenarzyści LA nie potrafią grać na emocjach widzą. Wolą zapchać historię dużą ilością zdarzeń, które znikają szybciej, niż się pojawiają i zanim serial dobiegnie końca, widz połowy nie będzie już pamiętał.

Powrót do góry
Zobacz profil autora
lucy
Generał
Generał


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 8489
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:21:29 11-07-20    Temat postu:

Obejrzałam całość. Cóż, moja ocena to 6+ na 10.

"Amazonki" pod względem realizacyjnym zrobione są poprawnie, starannie, ale brakuje im "tego czegoś". Najsłabszą jednak stroną jest tu scenariusz, który na ogół kuleje, a momentami woła nawet o pomstę do nieba (dialogi na bardzo niskim poziomie). Owszem zdarza mu się od czasu do czasu trzymać poziom, czy nawet zabłysnąć, jednak tych chwil jest naprawdę niewiele. W efekcie piękna historia się rozmyła i straciła polot, co więcej stała się i to od początku strasznie przewidywalna. Sprawdziło się wszystko co wydedukowałam z dialogów na początku serialu. A to nie świadczy o niczym dobrym, bowiem scenariusz na poziomie potrafi się nieźle z widzem bawić i także robić go w bambuko.

Wątek protów był jakby pisany na kolanie i kompletnie nieprzemyślany. Nie czułam, abym oglądała plan pierwszy. Pewnie przyłożył się też do tego ogólny brak chemii pomiędzy protami. Szkoda, bo sam wątek bronił się fabularnie, nie często bowiem można trafić na parę, która aż tak jak Diana i Alejandro sobie ufa i która tak walczy o miłość jak oni tutaj. Częściej się zdarza, że bohaterowie główni ulegają manipulacjom, szantażom, wpadają w pułapki, wierzą wszystkim, tylko nie sobie, no i ogólnie łatwo ich rozdzielić. Tutaj historia zakłada zupełnie inny schemat, niestety scenariusz tego nie udźwignął i zniweczył wielki potencjał. Dannę bardzo lubię, jest prześliczna i bardzo ciepła, w przeszłości umiała wykreować z partnerami chemiczne duety. No tutaj tak nie było. Na marginesie... to te jej sztuczne usta tak bardzo rzucały mi się w oczy, że mnie zwyczajnie dekoncentrowały. A wcześniej się zawsze nią zachwycałam. Cóż, zegar nie śpi. Co do Andresa to znacznie lepiej wypadł w wątku ojcowskim, niż w wątku miłosnym z protką. Wszystko dlatego, że się posłużył tymi samy środkami wyrazu scenicznego. Notorycznie miałam wrażenie, że se zapomniał, iż scenę z córkami ma już za sobą i teraz wypadałoby pokazać inne emocje, a nie ciągle chować je za płaszczykiem przesłodkich żarcików, na jakich usiłował wykreować także tę część wątku. Po prostu za mało męskości i ognistej pasji było w jego bohaterze, poniekąd amancie. Nadal Andresa uwielbiam, ale się nie zdziwię, jeśli to samo odwali w Imperio de Mentiras i zrobi z rzekomo twardego policjanta przesłodkiego kolesia.

Co do reszty postaci to najgorzej ze wszystkich wypadła Grettell. Do tego stopnia, że na jej widok czułam na ogół irytację. Jest śliczna, bardzo zgrabna i młodo jak na swój wiek wyglądająca, niestety na scenie to jej jedyne atuty. Aktorstwo z tą jakże jaskrawą manierą i okropną dykcją leży u niej i skomle. W dodatku dostała tu do pary aktora, z którym nie zbudowała niczego ani ciekawego, ani atrakcyjnego wizualnie. Oboje oprócz kompletnego "nieczucia" swoich ról, mogą to zawdzięczać także "REWELACYJNIE" napisanym kwestiom, gdzie wszystko sprowadza się do pustej gadaniny, właściwie jej nigdy nie kończącego się potoku, nie mając żadnego przełożenia na akcję i jej rozwój. I w rezultacie, oprócz tego ciągłego, pustego gadania o wielkiej miłości oraz pasji, niczego więcej w tym wątku nie zauważyłam. Nawet jednej sceny miłosnej ten scenariusz im nie zafundował, a te śmieszne pocałunki na ulicach i prawie karuzelach to była wielka żenada. Notabene czytałam wiele opinii, że Rene jest za stary dla Grettell. No tak się składa, że aktorka, która była w LA rywalką Kasandry, jest w rzeczywistości młodsza od Grettell o 3 lata. Pomijając jej okropnie matową i tym samym ciężkostrawną (przynajmniej dla mnie) barwę głosu oraz nieprzychylny scenariusz (była postacią-kozłem ofiarnym) udało jej się zapłonąć przy Rene.
CDN bo mam jeszcze wiele do dodania...


Ostatnio zmieniony przez lucy dnia 13:26:46 11-07-20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 24227
Przeczytał: 64 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:38:48 11-07-20    Temat postu:

Zgadzam się co do Grettell.

Jeśli chodzi o protów to ja chemię między nimi widziałam i to sporą, mieli fajny wątek i dla mnie są największym atutem LA. Uważam, że Andres świetnie wcielił się w swoją postać i miał cudowne sceny z protką, z córkami, z matką, bratem. Ogromny niedosyt czułam jeśli chodzi o jego relację z Victoriano, ale to już wina scenariusza. Danna ok, na plus, ale mnie też się mocno w oczy rzucały jej zrobione usta i wygładzona twarz.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lucy
Generał
Generał


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 8489
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:53:50 11-07-20    Temat postu:

Lineczka napisał:
Ogromny niedosyt czułam jeśli chodzi o jego relację z Victoriano, ale to już wina scenariusza.

Scenariusz aktorom nawet nie pozwolił na jakiekolwiek interakcje pomiędzy postaciami. Cały czas ich ustawiał w tak dużym dystansie, że widz oprócz tego, że miał ich na wizji, nie był w stanie niczego poczuć. Szkoda, bo to niewykorzystana przestrzeń, która gdyby była odpowiednio zagospodarowana, mogłaby dopompować telkę dodatkową warstwą emocji. A dla mnie tu było po prostu beznamiętnie.... po prostu nijak.

cd. Podsumowania
Skoro mowa o Vitoriano to nie da się nie wspomnieć o Ines, której postać w tej historii została wręcz manierycznie przerysowana. Ani w oryginale, ani w żadnej z pozostałych adaptacji scenariusz nie dał tej postaci tyle miejsca w scenariuszu, co więcej wpychając na siłę jej wątek na plan pierwszy. Co to miało być? Bardzo mnie to w oczy gryzło, tym bardziej, że równolegle o Deborze - VILLANIE, prawie niczego się nie dowiedzieliśmy. W dodatku ta biedaczka w pewnym momencie została zepchnięta na tyły akcji, gdzie się totalnie męczyła i plątała. Jej ostateczna zdrada brata była tak nieuzasadniona w odniesieniu do dotychczasowej akcji i tak mało wiarygodna, wręcz z księżyca wzięta, że się jedynie uśmiechnęłam pod nosem. Brak słów. W wersjach wcześniejszych postacie te nie były żadnym rodzeństwem, tylko kochankami. Po co było to zmieniać? Długo się zastanawiałam skąd się w ogóle Deborah wzięła, skoro Victoriano niby cały czas wzdychał do Ines (???) U Rondona jej postać była sekretarką, która się wkupiła w łaski szefa i ten się z nią ożenił. Cóż, tutaj spadła z księżyca, z opłakaną wręcz tajemnicą. Nie wiem jak ta aktorka wybrnęła z tej końcowej części scenariusza, bo postać była konsekwentnie masakrowana. I z wyśmienitej, przebiegłej villany została zamieniona w niedorobioną karykaturkę urwaną z science fiction, która w sekundzie wstaje znad grobu, przemierza pół miasta, żeby kogoś porwać, a potem ma jeszcze siłę walczyć prawie na miecze. Bardzo bardzo słabo skończył się jej wątek w porównaniu do tego jak trzymał poziom przez długi czas. Jedynie motyw węża w finale Debory się udał Mejii.
Wracając do sedna... bardzo mi ciążył wątek Ruffo, która się jakimś cudem wcisnęła na plan pierwszy, w dodatku z tymi swoim jękami, które naprawdę są dla mnie już po tylu telenowelach nie do zniesienia. Tak samo jak to jej ujadanie do Najświętszej Panienki. Żadna z jej poprzedniczek w tej historii nie została tak wyeksponowana. Wszędzie jest tylko główne trio (proci plus ojciec), a reszta to plan drugi. No najwyraźniej Ruffo ma jakieś tajemnicze układy w Televisie, bowiem od wielu lat jest promowana i zawsze przy "korycie". Rozumiem, że kiedy była młoda i wpisywała się w schemat telenowel to miało sens, ale teraz? Niech gra, lecz niech nie robią z niej ciągle sztucznych protek i nie każą oglądać jej scen miłosnych czy to na sianie, czy w sypialni. Chętniej bym zobaczyła w łóżku Kasandrę z lubym. A tego nie było wcale. Więc o co kaman?
Wątek Jacqueline Andere też napisany był bardzo słabo. Zagrany jeszcze gorzej. Aktorka ta powinna dać sobie już spokój z tego typu rolami, bo okropnie je kreuje. Uwielbiałam jej Emilię, przypuszczam, że jej Aimee to było jedno wielkie cudo biorąc pod uwagę urodę aktorki, jej klasę kiedyś, jej talent oraz samą postać. W Soy tu Duena miałam bardzo mieszane uczucia co do jej kreacji, no tutaj mnie zabiła. Inna sprawa, że jej watek to jakieś drwiny z widza. Ta postać w oryginale była zupełnie inna oraz zupełnie inny miała finał (dobry).


Ostatnio zmieniony przez lucy dnia 20:01:15 11-07-20, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 23309
Przeczytał: 131 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 21:55:34 11-07-20    Temat postu:

Co do Victorii Ruffo to kiedyś czytałem jej jakąś wypowiedź, że ona zawsze chce być na pierwszym planie jeśli chodzi o telenowele. W Cita a ciegas zagrała matkę protki ale jej postać była chyba najbardziej widoczna.

Na forum jest taki temat 'Recenzje telenowel' i jedna użytkowniczka napisała, że Gabriela chciała pokazać więcej ale jej szansy takiej nie dano czy coś w tym stylu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 24227
Przeczytał: 64 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:00:12 12-07-20    Temat postu:

Ines było za dużo i jeszcze dochodzi do tego jest rola narratora, co było całkowicie zbędne.

lucy, jak oceniasz wątek Constanzy i Emiliano i ich jako postaci?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
justyn.13
Cool
Cool


Dołączył: 04 Maj 2019
Posty: 588
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:12:06 12-07-20    Temat postu:

To prawda, z tą narracją Ruffo to już mogli sobie podarować. Czasami naprawdę było to denerwujące

Uwielbiałam Dianę i Alejandra razem Lubię w telach to, że proci walczą o swój związek i nie dają się byle jakim intrygom. I w przypadku DyA właśnie tak było

Mi tam Connie i Emi się podobali. Chemia między aktorami była widoczna

Najgorzej to w telce wypadli Grettell i Rene. Niestety jako para wypadli bardzo blado
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lucy
Generał
Generał


Dołączył: 06 Maj 2007
Posty: 8489
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:35:30 12-07-20    Temat postu:

Adam napisał:
Co do Victorii Ruffo to kiedyś czytałem jej jakąś wypowiedź, że ona zawsze chce być na pierwszym planie jeśli chodzi o telenowele. W Cita a ciegas zagrała matkę protki ale jej postać była chyba najbardziej widoczna.

Czyli nie wymyśliłam sobie tego.
Ja jej akompaniament na planie pierwszym kupiłam jedynie w "Abrazame muy Fuerte". I choć jej postać mnie wcale nie obezwładniła to nawet jej uwierzyłam. Uważam, że aktorka ma marną dykcję i "jękliwą" barwę głosu. Ogólnie nie lubię jej słuchać i wolałabym, aby ktoś "pożyczył" jej głosu.

Adam napisał:
Na forum jest taki temat 'Recenzje telenowel' i jedna użytkowniczka napisała, że Gabriela chciała pokazać więcej ale jej szansy takiej nie dano czy coś w tym stylu.

Dzięki. Potem poszukam i wstawię swą recenzję.

Lineczka napisał:
Ines było za dużo i jeszcze dochodzi do tego jest rola narratora, co było całkowicie zbędne.

Dość szybko przestałam słuchać jej stękania, bo ta narracja to było własnie stękanie. Nie dość, ze niemiłe dla ucha, to jeszcze niewiele wnosiło do całości.

Lineczka napisał:
lucy, jak oceniasz wątek Constanzy i Emiliano i ich jako postaci?

Wątek mnie rozczarował, jednak z drugiej strony zasłużył wg mnie na medal za umiejętne lanie wody i owijanie w bawełnę. Nigdy z czymś takim się nie spotkałam w telenowelach, czy serialach, więc w pewnym sensie ten wątek był dla mnie "edukacyjny". Nie sądziłam, że się da ciągnąć przez całą telkę wątek miłosny bardzo ważnych przecież dla fabuły postaci, pieszcząc nim do bólu widza, który ciągle i cierpliwie czeka na jakieś rozwinięcie, na jakiś zwrot akcji, na wreszcie jakąś konsumpcję... i nim się ten widz zorientuje okazuje się, ze jest już po finale i został (widz) z jedną ręką w nocniku, a do drugiej otrzymał figę z makiem.
Co do samych postaci to pomimo, że Konstanzę podczas pierwszych odcinków miałam ochotę ściągnąć z ekranu i nią potrząsnąć, bo tak mnie wkurzała... to po niedługim czasie polubiłam ją i z przyjemnością na nią patrzyłam. Była bardzo prawdziwa i wiarygodna.
Niestety nie lubię postaci pokroju Emiliana, choć samą karykaturę uwielbiam. Z tego samego powodu nigdy się nie przekonałam do postaci, którą na to samo kopyto wykreował Eduardo Capetillo w Soy tu Duena. Nie twierdzę, ze aktor źle zagrał, jednak to nie moje klimaty. No i to, że miał ciepłe relacje z Konstanzą wcale nie oznacza, że mieli chemię, bo jej nie mieli. Niczego na ich widok nie czułam, oprócz niedosytu i rodzinnego ciepła. Pasji i namiętności było w tym "zero".

justyn.13 napisał:
Lubię w telach to, że proci walczą o swój związek i nie dają się byle jakim intrygom. I w przypadku DyA właśnie tak było

Jasne, każdy chyba lubi inteligentnych protów, jednak to tylko jedna strona medalu. Druga to scenariusz i dialogi, które w wątku protów były na jedno kopyto i wręcz do znudzenia.

Co do mojego Podsumowania to chciałam jeszcze napisać kilka słów o ścieżce dźwiękowej. Bardzo nie lubię kiedy muzyka wchodzi na plan pierwszy i dekoncentruje emocje, które powinny wynikać z akcji na ekranie. Zadaniem muzyki jest je podkreślić, wydobyć z nich głębię, zaakcentować coś... a nie konkurować z akcją na ekranie o uwagę widza. Bo tutaj tak było. Motyw przewodni wycisnął ze mnie wszystkie soki i pod koniec się męczyłam z jego nutami. Pomimo, że piosenka jest na pewno piękna, no i jest wykonana w konwencji operowej, co jej dodaje dystynkcji... ja ją znienawidziłam.
Natomiast motyw Konstanzy i Emiliana uwielbiałam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Televisa Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 149, 150, 151
Strona 151 z 151

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin