Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wampir z hacjendy La Calma - cap. 11 (18.02)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Wenus
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:48:36 08-12-12    Temat postu: Wampir z hacjendy La Calma - cap. 11 (18.02)



OPIS


Amelia Acosta po śmierci swego dziecka postanowiła adoptować Octavia, 2-letniego chłopczyka. Kilka lat później para adoptowała Vanesę. Dzieci dorastały razem, jednak w dorosłym życiu ich drogi się rozeszły. Po latach do hacjendy babci wraca Vicky - córka Octavia i David - syn Vanesy. Jakież jest ich zdziwienie, kiedy dowiadują się, że ich przybrana babcia nie żyje. David i Vicky razem zajmują się hacjendą, biorą udział w wyścigach konnych, rozwiązują zagadkę tajemniczej śmierci Amelii i poznają prawdziwą, zaskakującą historię swoich biologicznych i adopcyjnych przodków wyczytaną w pamiętnikach babci Amelii. To wszystko łączy ich na tyle, że wybucha między nimi silne, namiętne uczucie.

Niepokój Victorii wzbudza dziwny zarządca hacjendy, którego ludzie we wsi nazywają wampirem. Czy może mieć coś wspólnego ze śmiercią Amelii?


-------

Mam nadzieję, że ktoś się weźmie za czytanie moich wypocin. Jednak obiecałem sobie, że skończę to, nawet jeśli będę pisać tylko dla siebie.
Obsada nie ma dla mnie znaczenia, dlatego możecie wybrać ją wy. Przyznam, że do Victorii pasuje mi Eiza Gonzalez, a na Davida... nie wiem.
Arturo (Wampir) powinien być w wieku 45-50 lat. Kto wam pasuje?


Ostatnio zmieniony przez Wenus dnia 22:58:30 18-02-13, w całości zmieniany 13 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:41:28 09-12-12    Temat postu:

Wiesz tak jakoś ostatnio zastanawiałam się nad duetem Gonzalez&de la Fuente

czyli (według mnie):
Victoria - Eiza Gonzalez
David - Cristian de la Fuente
Arturo - Mario Cimarro
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:52:10 09-12-12    Temat postu:

David ma 20 lat, a Cristian 38, ale jak ci pasuje, to nie mam nic przeciwko.
Do roli Arturo wolałabym jednak kogoś o jaśniejszej karnacji.

Dzięki za pomysły.
Masz zamiar czytać?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:55:10 09-12-12    Temat postu:

Jak najbardziej poszukam jeszcze wampira jutro
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:59:40 09-12-12    Temat postu:

Ok. A co powiesz na Saula Lizaso?
Ma coś takiego tajemniczego w twarzy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19227
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:53:00 09-12-12    Temat postu:

Ja także na pewno będę czytać ;DD

Zapraszam także do mnie http://www.telenowele.fora.pl/nasze-telenowele,51/amor-siempre-gana,24294.html

http://www.telenowele.fora.pl/nasze-telenowele,51/una-mujer-dos-caras-odcinek-6,23363.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:58:32 09-12-12    Temat postu:

Wenus napisał:
Ok. A co powiesz na Saula Lizaso?
Ma coś takiego tajemniczego w twarzy.


Też mi wpadł do głowy wczoraj w nocy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:23:21 10-12-12    Temat postu:

A więc zapraszam:

CAPITULO 1

- Dobrze. Tutaj sobie wysiądę. Nie wiem jak wygląda dalej droga.
- Jesteś pewna? Jakoś przejedziemy… - zaoferował się kierowca wyciągając różowe walizki z bagażnika.
- Alberto, wracaj! – w tym momencie zaczęłam się już niecierpliwić. – Daj… - niemal wyszarpałam mu z rąk moje bagaże i ruszyłam w stronę hacjendy. Nie mogłam się już doczekać tych, jakże zasłużonych, dwóch tygodni odpoczynku. To miejsce było niewątpliwie piękne, ale nadal nie wyobrażałam sobie, jak można tu mieszkać na stałe.


- Dziękuję. To tutaj. – z trudem przecisnąłem się przez zatłoczony autobus – Do widzenia! – rzuciłem kierowcy, wysiadając.
- Do widzenia! Udanych wakacji panu życzę…
Autobus odjechał. Poszedłem w stronę La Calma. Zadziwiało mnie, jak wiele potrafiło zmienić się przez te kilka lat i jednocześnie, ile pozostało nietknięte przez czas. Miło było zobaczyć znów tą samą polną drogę, te same drzewa, te same biedne chaty sąsiadów babci. Byłem pewny, że kiedy się rozgoszczę, zostanę tu na zawsze. Hacjenda babci jest na tyle cudowna, że nikt nie opuściłby jej z własnej woli.


KILKA DNI WCZEŚNIEJ

Usłyszałam „Cambio dolor”. Moja ręka zanurkowała w złotej kopertówce. Wreszcie znalazłam telefon. Wpatrując się w nieznajomy numer na wyświetlaczu, zastanawiałam się, kto to może być.
- Victoria Acosta, słucham!
- Vicki, tu…
- Babcia! – przerwałam jej, ale nie mogłam powstrzymać radości. – Właśnie jadę na zdjęcia. Szampon do włosów. Reklama. To coś ważnego?
- Zajmę ci tylko chwilkę…
- Poczekaj… Alberto, za ile będziemy w studio?
- 5 minut.
- Ok. Mamy 5 min. O co chodzi?
- Kochanie… Dzwonię, żeby cię zaprosić do mnie. Wakacje się zaczynają. Nie chciałabyś spędzić tych dwóch miesięcy u mnie? Jak za dawnych czasów?
- Babciu, ja nie mam wakacji. Pracuję cały czas. Ale na 2-3 tygodnie mogę się wyrwać. Mogę przyjechać w niedzielę?
- Nie zapytasz taty o pozwolenie? – babcia wydawała się być nieco zdziwiona.
- Jestem pełnoletnia. Nie potrzebuje jego zgody. Czekaj na mnie w niedzielę. Pa babciu!


- Babcia, w poniedziałek rano? Coś się stało?
- Nie, nie… Przeszkadzam ci?
- No co ty… Właśnie idę na uczelnię.
- To dobrze. Pamiętasz, o czym ostatnio rozmawialiśmy?
- Zgadzam się! W piątek kończę rok akademicki. W weekend będę już u ciebie. – Niemal usłyszałem radość babci w słuchawce. – Cieszysz się.
- Oczywiście, wnusiu… Więc ucz się i przyjeżdżaj do mnie szybko. Papa!
- Pa, babciu.


Dotarłam. Wreszcie. Choć nie bez strat. Miałam całe zakurzone buty, a na rękach prawie zrobiły mi się śliwy od tych cholernych walizek. Brama była otwarta, czyli babcia czekała. Nie zapomniała o mnie. Ostatni wdech. Za kilka kroków zobaczę moje dzieciństwo. Doszłam do końca żywopłotu, nie był zbyt starannie przycięty, i podniosłam wzrok, spodziewając się zobaczyć ten ogromny dom. Rozczarowałam się. Przyznaję. Ogromne złoża piwonii, kiedyś oplatające całą przednią, reprezentacyjną część hacjendy, niby znajdowały się na swoim miejscu, ale jakieś takie zmarniałe i poprzerastane trawą. Na oknach nie ujrzałam już tych dawnych pelargonii. Trawnik najwidoczniej nie był koszony od dawna, kamienne schody wyraźnie zniszczone, a z mojej Jabłonki został tylko niewielki, wystający z ziemi kikut. Jedyne co się poprawiło, to podjazd. Teraz droga do budynku była szeroka i prowadziła także z prawej strony, za to skutecznie ją zniszczono nierównymi kamieniami, spod których wystawały pojedyncze źdźbła trawy. Hacjenda była po prostu zaniedbana. Nie piękna, kolorowa i radosna jak kiedyś, natomiast z pewnością cicha. Ale to nie była moja Cisza. No właśnie. Wyglądała, jakby nikt tu już nie mieszkał. A przynajmniej nikt nie czekał na nową lokatorkę. Gdzie byli wszyscy? Straciłam nadzieję, że jakiś stajenny dżentelmen zabierze moje walizki, więc sama ruszyłam do drzwi. Zapukałam. Nikt nie otworzył. Tam nawet nie było słychać żadnych odgłosów. Wtedy usłyszałam szmer za plecami. W oknie zobaczyłam odbicie mężczyzny, zmierzającego w moim kierunku od strony prawego podjazdu. Wreszcie ktoś mi otworzy, pomyślałam.
- Przep… - zamarłam. – David! – podniósł głowę znad swoich walizek.
- Vicky…? – jego niepewność w głosie niemal mnie rozśmieszyła. Jak mógł mnie nie poznać? Nawet nie wiem, kiedy puściłam to, co miałam w dłoniach, biegnąc w jego stronę. Po chwili wisiałam już na jego szyi.
- Co tu robisz? – zapytałam, kiedy zdołałam się opanować.- Nie mów, że przyjechałeś na wakacje jak za dawnych czasów.
- Może nawet na dłużej. Zostaję nowym zarządcą, na prośbę babci. Czemu stałaś przed drzwiami? Nadal boisz się, że Arturo odgryzie ci palce?
- Spadaj! – roześmiałam się, przypominając sobie, jak 10 lat temu David wmawiał mi, że Arturo, zarządca, jest wampirem i poluje na moje palce, chcąc wypić z nich krew. – Robiłeś ze mnie idiotkę! – rzuciłam z udawanym wyrzutem.
- Bo wierzyłaś. Zresztą widziałaś ranę po ugryzieniu. – powiedział, z rozbawieniem pokazując mi bliznę na wskazującym palcu.
- Dobra! Powaga. Tu nikogo nie ma… - rozłożyłam ręce w bezradnym geście.
David spojrzał na zegarek.
- 9:57. Niedziela. O 10.00 jest msza, na którą wszyscy razem idą. Co oznacza, że przez najbliższą godzinę nikt nas nie wpuści. Babcia mnie uprzedzała.
- Tym lepiej… Musimy opowiedzieć sobie 10 lat życia. Idziemy po konie.
- Z pierwszą propozycją się zgadzam, ale stajnia będzie zamknięta.
- Ale my potrafimy otworzyć tą kłódkę bez klucza. – sparodiowałam jego głos. – Chodź. Powiedz, co robisz? Uczysz się, pracujesz już?
- Studiowałem – odpowiedział, wyrównując krok z moim. – zarządzanie. Teraz jestem na stażu. Jak się tu zadomowię, to nie wrócę na uczelnię. A ty?
- Rzuciłam szkołę. Robię karierą w modelingu. Aktualnie jestem na 2-tygodniowych wakacjach. Kiedyś odziedziczę firmę po tacie.
- Bez wykształcenia? – spojrzał na mnie spod zmarszczonego czoła.
- Moją szkołą będzie tata. Nikt mnie nie nauczy więcej niż on. Patrz, wymienili kłódkę. Chyba się nie przejedziemy…
- Trudno. Później. Chodź na wybieg. Tam powinna być część koni.
- Orientujesz się. Często tu przyjeżdżasz?
- Ostatni raz byłem tutaj dziesięć lat temu, ale dużo rozmawiam z babcią, a ona uwielbia opowiadać o hacjendzie.
- Do mnie dzwoni dość rzadko. – zrobiło mi się trochę przykro. Nie byłam zazdrosna o Davida, jednak mimo wszystko… Fakt, że sama nie wykazywałam zbytniej inicjatywy. No bo o czym miałam gadać z babcią. Mnie nie interesują techniczne sprawy hacjendy, a ją modeling. Mijamy się. – Sam jesteś, czy ktoś do ciebie dołączy?
- Walizki. O ile nikt ich nie ukradnie sprzed domu.
Wzruszyłam ramionami.
- Chodziło mi raczej o… Masz dziewczynę? – David, w charakterystyczny dla siebie sposób, uniósł lewą brew. – Żonę? Trójkę dzieci! – zgadywałam nadal.
- Całkiem odwrotnie.
- Nieee… Trzy żony i dziecko? – rzuciłam z udawanym oburzeniem.
- Nie. I’m single. – powiedział siadając na murku. - Głupolu. – dodał z naciskiem.
- Nie mów tak do mnie. – usiadłam mu na kolanach, opierając się o płot zagrody. Jak za dawnych czasów. - Co ja tu będę robić przez te 2 tygodnie?
- Oszalałaś? To najciekawsze miejsce na ziemi. No, ale jeśli ty nie potrafisz, sam znajdę ci zajęcie na każdy dzień. Zobaczysz. Jeszcze sobie przedłużysz pobyt.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CamilaDarien
Mocno wstawiony


Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 4006
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Cieszyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 9:31:19 10-12-12    Temat postu:

Hej, postanowiłam zapoznać się z twoim dziełem i wcale tego nie żałuję, hehe.

Babcia zadzwoniła najpierw do Vicky, a później do Davida, prosząc, by wnuki przyjechały do niej na wakacje. Davidowi nawet złożyła propozycję, by został nowym zarządcą.
No i tak też się stało. David i Vicky przyjechali do hacjendy. Niestety, nikogo nie zastali, gdyż wszyscy udali się do kościoła na niedzielną mszę.
Ich pierwsze spotkanie po latach wyglądało, jakby byli parą, hehe! Bardzo swobodnie się zachowywali, ona rzuciła mu się na szyje i się przytulali, chwilę później siedziała mu już na kolanach... No, no... Może coś z tego będzie.
Najbardziej jednak rozwaliła mnie końcówka!
- Sam jesteś, czy ktoś do Ciebie dołączy?
- Walizki.
Haha, to było dobre! Poczucie humoru to on ma.
- Masz dziewczynę? Żonę? Trójkę dzieci!
- Całkiem odwrotnie.
- Nieee... Trzy żony i dziecko?!
To mnie totalnie powaliło. Lubię takie opowiadania. Oby więcej takich dowcipnych tekstów.

Czekam na nexta Buziaki
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:44:52 10-12-12    Temat postu:

Witam Cię Anetko. Mam nadzieję, że później też nie będziesz żałować.
David i Vicky byliby kuzynostwem, gdyby nie adopcja, spędzali wspólne wakacje w dzieciństwie i przyjaźnili się, dlatego tak swobodnie się razem czują.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mina107
Wstawiony
Wstawiony


Dołączył: 29 Kwi 2012
Posty: 3548
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wa-wa
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:52:02 10-12-12    Temat postu:

Nawet nie wiesz jak się ucieszyłam jak zobaczyłam odcinek. Wracam ze szkoły, zatoki mnie bolą jak cholera a tu taka niespodzianka
Powrót do góry
Zobacz profil autora
CamilaDarien
Mocno wstawiony


Dołączył: 15 Lut 2011
Posty: 4006
Przeczytał: 1 temat

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Cieszyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:40:04 10-12-12    Temat postu:

Wenus napisał:
Witam Cię Anetko. Mam nadzieję, że później też nie będziesz żałować.
David i Vicky byliby kuzynostwem, gdyby nie adopcja, spędzali wspólne wakacje w dzieciństwie i przyjaźnili się, dlatego tak swobodnie się razem czują.


Haha, pomyliłaś mnie z Aneć. Ja mam na imię Ewa.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19227
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:23:17 10-12-12    Temat postu:

Genialny pierwszy odcinek. Ju uwielbiam Vicky i Davida. Czekam na kolejny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wenus
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 5562
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: I don't know
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:24:05 10-12-12    Temat postu:

Sorry. Byłam pewna, że widziałam nick Anety. Mam omamy. Albo pomyliłam z wątkiem Mi corazón... To przez to, że obie macie w podpisie Willa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19227
Przeczytał: 7 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:31:43 13-12-12    Temat postu:

Prolog u mnie http://www.telenowele.fora.pl/nasze-telenowele,51/amor-siempre-gana-prolog,24294.html
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Telenowele Strona Główna -> Archiwum Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4  Następny
Strona 1 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin