Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozmowy o Cenie marzeń
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 674, 675, 676, 677  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Cena marzeń
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hayleyss
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 29 Lip 2016
Posty: 5303
Przeczytał: 80 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:50:25 26-04-20    Temat postu:

Odc. 112-113

Sylwia94 napisał:
Czy tylko mi się wydaje, czy Rubi w tych odcinkach nie wyglądała już tak atrakcyjnie jak kiedyś? I ta wycięta bluzka, która wyglądała jakby miała na sobie sam stanik.


Zgadzam się. ta bluzka to już przegięcie. Daleko jej było do eleganckiej. Mi się wgl. nie podobają te jej mocno skręcone loki. Jakoś jej nie pasują. Na początku wydawała się bardziej atrakcyjna. Teraz przeciętna. Dalej ładna, bo nie odmówię jej ładnej twarzy,ale stroje fatalne.
Elena też jest bardzo ładna, Sonia również była, Maribel po przemianie tak samo.


Rubi odziedziczyła cały majątek i od razu zaczęła się panoszyć. Strasznie nie podobało mi się, jak rozsiadła się w gabinecie Hectora i wszystkich wyrzuciła. Ale czego się można było po niej innego spodziewać

Rubi jest niby taka bystra i mądra a ufa Hrabiemu bezgranicznie. Czy ona myśli, że jest jedyną kobietą na świecie i jest tak piękna, że on zrobi wszystko by była Jego kochanką?

Cayetano poprosił Marca o zaopiekowanie się Jego rodziną. Nie podoba mi sie ten wątek, żal mi Cayetano a i Marco nie zasługuję na bycie zapychaczem.

Wyszła na jaw prawda o otruciu Hectora. Bardzo dobrze. To było zwykłe zabójstwo i winni muszą odpowiedzieć, co można powiedzieć o Alejandrze to można ale jako człowiek zawsze postępował uczciwie i etycznie. Co innego Jego uczucia czy miłości, ale nie skrzywdziłby Hectora.
Brakowało mi jakiejś sceny pomiędzy Nimi. Byli jak bracia, przyjaciele całe życie a wszystko przez Rubi. Szkoda, że za życia się nie pogodzili.

Ernesto odkrył prawdę i winę swojego ojca. Rubi dostrzegła zdjęcie Bermudeza, Marco porozmawiał z Ernestem, a Rubi zadzwoniła do Bermudeza w wyniku czego ten bydlak chciał się zemścić na Lucio i Go postrzelił. Potem próbując uciec wziął Elenę na zakładniczkę i jeszcze zastrzelił syna. Co za podły człowiek. Żal trochę Ernesta. Był momentami bierny, ale nie był złym człowiekiem.
Elena była przejęta stanem Lucio, potem dowiedziała się, że to on za tym stoi. Ale przynajmniej dał jej możliwość zemsty na protce

Bardzo nudny wątek z Lolą i Onesimy. Podobnie z Loreną. Mam już jej dość.


Ostatnio zmieniony przez hayleyss dnia 11:51:11 26-04-20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hayleyss
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 29 Lip 2016
Posty: 5303
Przeczytał: 80 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:32:10 26-04-20    Temat postu:

Odc 114.

Elena pięknie załatwiła Rubi! Zainwestowała wszystkie jej pieniądze, które straciły wartość. Mało tego, odziedziczyła również Jego długi. Nawet by o tym nie pomyślała, że może mieć jakieś zobowiązania. Brawo dla Eleny. Mina protki bezcenna

Carla rozpoznała Alejandra i Ignacia. To była naprawdę wzruszająca i pełna miłości scena Podobała mi się. Związek Ignacia i Carli to prawdziwa miłość, nawet po tylu latach.

Maribel zajęła się pogrzebem Ernesta. Miły gest. Świetna z Niej dziewczyna.

Genaro znalazł dokument potwierdzający niewinność Hectora i przekazał Go Alejandrowi. Ten spotkał się z Eleną. Porozmawiali na spokojnie, ona Go przeprosiła, wytłumaczyła mu wszystko i powiedziała co nie co o Rubi.
To świetna postać. Dobrze postąpiła. Miała rację. Żal mi jej było, jak mówiła że chciała wspólnego życia z Hectorem, który chciał się rozwieźć. Ostrzegła Alejandra, żeby nie dał się nabrać Rubi. Zdecydowanie moja ulubiona bohaterka w tej telce


Fajna przyjacielska scena Marca i Eleny. Najlepsze postacie z telki

Cristina poznała prawdę o chorobie męża, żal mi jej, mimo że nie przepadałam za Nią na pewnym etapie telki. Cayetano też szkoda Dużo wycierpieli.

Elena oznajmiła Genaro i Elisie, że jest w ciąży z Hectorem i będą dziadkami. To było wzruszająca scena
Konfrontacja Alejandra i Rubi niezła.
W końcu powiedział jej to co dawno powinien powiedzieć. Upadła z dużej wysokości, na szkło Trochę dziwne to było, barierki były takie wysokie, a pokazali to jakby się poślizgnęła. W każdym razie po operacji amputowano jej nogę i została oszpecona. Nie jest mi jej szkoda. Dostała to na co zasłużyła.

Maribel nie wyjechała i pogodziła się z Alejandrem.


Odc 115- FINAŁ.

Rubi straciła wszystko. Miłość, urodę, pieniądze. Groziła Maribel, nie chciała nikogo widzieć, uciekła ze szpitala. Nie żałowała niczego, chciała tylko zemsty. Poniosła konsekwencję swoich działań, nie miała nigdy problemu z krzywdzeniem innych i została na koniec sama.

Alejandro i Maribel w końcu razem i po ślubie. Maribel pięknie wyglądała.

Cayetano pogodził się ze śmiercią i odszedł spokojnie we śnie. Przykra scena.

Alejandro wspominał chwile z Hectorem i ich wspólną przyjaźń. Ładna scena

Marco z Eleną dalej sie przyjaźnią. Cristina poszła na ślub z Marco. Nie do końca podoba mi sie to rozwiązanie. Marco jako wspaniały facet zasłużył na szczęście z kobietą, która jest w Nim bezgranicznie zakochana. Ale chyba jest szczęśliwy.

Elena pojawiła się na ślubie z synkiem, nazwala Go Hector

Sofia nie pojawiła się na ślubie brata? Chyba jakaś pomyłka.

I coś co wg. mnie zepsuło cały finał to ten przeskok czasowy. Nie wiem w jakim celu i po co. Fernanda kopią Rubi. to jej ciotka, więc to podobieństwo to przesada. Plus zakończenie- Fernanda podrywająca Alejandra. Takie otwarte zakończenie, gdzie każdy ma sobie dopowiedzieć, czy coś się wydarzyło, czy nie. Ale i tak ta sama końcówka mi się nie podobała.


Ostatnio zmieniony przez hayleyss dnia 13:52:41 26-04-20, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 23703
Przeczytał: 134 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:52:43 26-04-20    Temat postu:

Odcinki 108-111

Alejandro sam nie wie czego chce. Niby tak bardzo kocha Maribel i zamierzał się z nią ożenić a po powrocie do Meksyku ponownie wpadł w sidła Rubi. Protka manipuluje nim jak chce, wywołała w nim poczucie winy po stracie dziecka, wzięła na litość. Jeszcze do przełknięcia byłoby to, że postanowił się nią zaopiekować, bo czuł się za nią odpowiedzialny i chciał ją chronić przed Hectorem z którego zrobiła kozła ofiarnego, ale dlaczego nie przedyskutował swojego cudownego pomysłu z Maribel? Dlaczego sam jej o tym od razu nie wspomniał? Dlaczego nie pomyślał o tym co ona będzie czuć? Zachowywał się jakby poza Rubi świat nie istniał. Poza tym przecież Rubi miała dokąd pójść. Mogła zatrzymać się u siostry, Cayetano z Onesimo nie pozwoliliby aby Hector ją tam skrzywdził.
Najbardziej Alejandro wkurzył mnie tym, że odwzajemnił pocałunek protki. Odwzajemnił. Ręce opadają. Nic go nie tłumaczy - ani zdezorientowanie ani poczucie winy. Szkoda mi było Maribel, gdy zobaczyła całujących się Alejandro i Rubi, ale dobrze się stało. Niech sobie dziewczyna zdaje sprawę z sytuacji! Sam Alejandro niech się w końcu określi co do swoich uczuć a nie zachowuje się jak chorągiewka na wietrze i raz skłania się ku Rubi a za chwilę ku Maribel. Tak nie można! Niby jest pewny swoich uczuć do Maribel, ale cały czas ciągnie go do Rubi, ma do niej sentyment, pożąda jej. Dorosły, dojrzały facet a nie potrafi się określić. Postać Alejandra rozczarowuje.

Zaskoczyła mnie histeryczna reakcja Maribel w szpitalu. Widok Alejandra przytulającego Rubi tym razem przelał czarę goryczy. Ależ się wydzierała w gabinecie Paco, przy nim i przy Ingrid. Trochę śmieszno trochę straszno. Aczkolwiek nie dziwię się, że Maribel ma dość. Sam Alejandro nie zaprzeczył, że nadal czuje coś do Rubi, ciągle widzi ich razem. Ileż można być wyrozumiałym i cierpliwym? Wszystko ma swoje granice.

Szkoda mi było Hectora, gdy Rubi wykreowała go na potwora i obwiniła za śmierć swojego nienarodzonego dziecka. Jak podłym trzeba być aby zaplanować taką intrygę? W głowie mi się to nie mieści. Perfidnie kolejny raz go wykorzystała a on był gotów jej wszystko wybaczyć, nieba jej przychylić, ponownie się z nią związać i wychować dziecko jak swoje. Mimo tylu krzywd, które mu wyrządziła! Rubi nie ma granic, nie zna umiaru. W tych ostatnich odcinkach nie mogę na nią patrzeć. Sam jej widok irytuje. Przez to zło, które czyni aż odrzuca od niej, te jej grymasy na twarzy oszpecają ją, są odpychające. Tutaj duży plus dla aktorki i ekipy technicznej. że zepsute wnętrze Rubi eksponują też i na zewnątrz.
Emocjonująca była scena konfrontacji wkurzonego Alejandra z Hectorem. Pięści poszły w ruch, krew się polała. Nie krytykuję Alejandra, bo targały nim ogromne emocje po śmierci dziecka a Rubi nawkładała mu do głowy kłamstw. Poza tym sam Hector nie wyprowadził go z błędu i przyznał się do czegoś czego nie zrobił. Chyba po prostu miał już dość oczerniania, obwiniania i zrobił to też z przekory, na złość. Tylko się tym jeszcze bardziej pogrążył.
Mocna była scena konfrontacji Hectora z Rubi, gdy (dzięki paplaninie doni Loli) miał podejrzenia co do tego, że straciła dziecku w wypadku. Tylko po co on tam do niej szedł do domu Alejandra? Liczył na to, że się przyzna do swoich kłamstw i wycofa ze swoich intryg? Na to, że oczyści jego dobre imię? Płonne nadzieje. Hector nie myślał trzeźwo, emocje wzięły nad nim górę. Popełnił błąd, ale jak już tam poszedł to mógł chociaż wykazać się sprytem i włączyć dyktafon aby ją nagrać! Rubi bezczelnie go prowokowała, pokazała swoją prawdziwą twarz, czuła się pewna siebie. Hector miałby dowód przeciwko niej a tak tylko stracił kontrolę, rzucił się na nią i zaczął ją dusić. W oczach odciągających go od protki Elisy, Genara i Ignacio wyszedł na agresora a Rubi na ofiarę a o to jej przecież chodziło.

Podobała mi się scena Hectora i Eleny. Przeprosił ją, chciał ułożyć sobie z nią życie, założyć rodzinę. Docenił ją i jej miłość, przejrzał na oczy odnośnie Rubi z którą zamierzał wyrównać rachunki aby oczyścić swoje dobre imię. Elena mówiła mu, że nie musi tego robić, ale on się uparł, co finalnie doprowadziło do jego zguby.
Hector odkrył w klinice, że istnieją dwie karty leczenia Rubi i że dziecko straciła kilka dni wcześniej, po tym jak została potrącona przez samochód. Recepcjonistka złamała dla niego zasady i skopiowała mu dokumenty. Hector powinien był od razu pojechać z nimi do Alejandra i wyjaśnić sytuację! Niestety natknął się w szpitalu na Rubi i uznał za konieczne aby była przy tym, gdy ją pogrąży. Rozbawiła mnie scena, gdy siłą porywał ją ze szpitala, komicznie to wyglądało jak ją ciągnął za sobą po korytarzu a za nimi biegł Ignacio.
Dziwne, że Hector nie zablokował drzwi w samochodzie, gdy jechał z Rubi. Ona wykorzystała okazję i mu zwiała. Szarpali się w parku. Świetna była scena ich kłótni! Rubi nadal czuła się pewna siebie, prowokowała Hectora nie bacząc na konsekwencje. Jakże wymowne były jej słowa odnośnie tego, że uwielbia manipulować ludźmi, że ma z tego frajdę. Powiedziała też, że każda kobieta chciałaby wyglądać jak ona i mieć taki charakter a każdy mężczyzna jej pożąda. Cóż za próżność i gigantyczne ego przez nią przemawiały! Ok, urody nie można jej odmówić, jest piękna, ale duszę ma zepsutą i takiego charakteru żadna szanująca się kobieta nie chciałaby mieć za żadne skarby. Co do mężczyzn to jakoś np. Luis, Marco czy Cayetano nigdy nią zainteresowani nie byli, więc to wcale nie jest tak, że wszyscy faceci wodzą za nią maślanym wzrokiem i zaprzedaliby duszę diabłu aby z nią być. Hector uderzył Rubi. Nie pochwalam przemocy, ale w tym przypadku to się mu nie dziwię, że nie wytrzymał i nerwy mu puściły. Rubi swoimi prowokacjami często sama się prosi aby ją spoliczkować za te jej podłości i intrygi. Podczas szarpaniny protka uderzyła Hectora kamieniem w głowę. On stracił przytomność a ona początkowo była przestraszona, że go zabiła, ale uciekła z miejsca zdarzenia. Hector po odzyskaniu przytomności wsiadł do samochodu chociaż był po urazie głowy i nie doszedł do siebie. Popełnił ogromny błąd, w takim stanie nie powinien prowadzić! On jednak chciał znaleźć Rubi i ją zdemaskować. Pędził samochodem, prędkość musiała być konkretna, mógł kogoś na tej drodze zabić! Bardzo nieodpowiedzialne zachowanie. Było do przewidzenia, że to nie skończy się dobrze. Hector miał wypadek, z ogromną prędkością uderzył w naczepę tira. Fatalnie to wyglądało, ale sama scena pod kątem technicznym to jakieś nieporozumienie. Jak ujęcia wycięte z gry. Montaż na poziomie podstawówki.

Hector trafił do szpitala w ciężkim stanie. Był nieprzytomny, miał poważny uraz kręgosłupa, który nie zagrażał jego życiu, ale mógł doprowadzić do paraliżu. Piękna była scena z Eleną motywującą Hectora do walki, wzruszyłam się. Widać było jej wielką miłość do niego.
Alejandro zdecydował się podjąć operacji mimo początkowych wątpliwości. Kontrowersyjna sprawa - z jednej strony pacjent był mu bliski, żywił do niego wielką urazę, do tego presja otoczenia, z drugiej strony to on jest najwybitniejszym fachowcem w tej dziedzinie i od niego zależała sprawność Hectora. Podjął się operacji, ale poraziła mnie jego bierność na słowa Rubi. Po tym jak mu sugerowała aby w ramach zemsty za śmierć ich dziecka i dla bezpieczeństwa jej i jego pozbył się Hectora powinien był ją wyrzucić z gabinetu a nie słuchać tego ze łzami w oczach i sprawiać wrażenie jakby się nad tym zastanawiał. Jak dla mnie scenarzyści przedobrzyli próbując kreować Alejandro na podejrzanego, mającego złe intencje. To kompletnie nie w jego stylu, to byłoby zaprzeczenie tej postaci. Rubi wychodząc z sugestią zabicia Hectora straciła wszelkie hamulce. Jak mogła w ogóle coś takiego zaproponować? Jak mogła namawiać do tego osobę, którą ponoć tak kocha? To się przecież wyklucza. Już wcześniej po akcji z poronieniem była u mnie skreślona, ale tym to już przeszła samą siebie. Kompletnie mnie od tej postaci odrzuciło, nie mogę na nią patrzeć a tu jeszcze cztery odcinki zostały do końca. Jak na nią patrzę to mam wrażenie jakbym widziała diabła w kobiecej skórze. Zło w najgorszej postaci.

Świetna była scena z Eleną policzkującą Rubi. Protka jej oddała, ale Elena jest silna psychicznie i zdeterminowana aby ją zdemaskować. Trzymam kciuki aby tak się stało. Mam nadzieję, że Elena ją pogrąży!

Sala w której operowano Hectora wyglądała na salę zabiegową a nie salę operacyjną. Mogli się bardziej postarać aby to uwiarygodnić a nie serwują nam coś takiego. W ogóle jak dla mnie sceny z tej operacji to jakiś absurd. Po pierwsze, obecność Ernesto, który nie skończył studiów, nawet nie wiadomo czy już na nie wrócił a bierze udział w tak trudnej operacji. Po drugie, pocięcie scen, które zostaje uzupełnione później, gdy Alejandro wspomina przebieg operacji. Na początku dostaliśmy takie ujęcia aby podejrzewać go o uśmiercenie Hectora z premedytacją, zaniedbanie. Po zatrzymaniu akcji serca pacjenta nie było sceny z jego reanimacją. Hector leżał na boku i zmarł. Dopiero później w retrospekcjach pokazywali jak to Alejandro robił wszystko co w jego mocy aby uratować Hectora, reanimował go kładąc na plecach ( tam powinna być jeszcze otwarta rana operacyjna to jak go mógł na niej położyć ot tak? gdzie krew? ) i używając defibrylatora nie na gołe ciało tylko przez materiał. Nie no jeden wielki absurd. Ekipa za to odpowiadająca powinna dostać wypowiedzenie. Rozumiem, że to nie jest serial medyczny, nie wymagam cudów na miarę Grey's Anatomy, ale są jakieś granice! Tym bardziej, gdy główny bohater jest lekarzem to chyba można się było do tego bardziej przyłożyć aby sceny wyszły wiarygodnie? Porażka na całej linii!

Hector zmarł. Ogromnie mi go szkoda. Najtragiczniejsza postać w telce! Rubi doprowadziła go do obłędu, obsesji, zniszczyła mu życie w zamian za to, że ten ją kochał, wyrwał ją z biedy, spełniał jej zachcianki, podzielił się majątkiem, dał jej wszystko co miał. Hector nie był postacią krystaliczną, swoje miał na sumieniu, popełnił sporo błędów, ale nie zasłużył na taki koniec! Nie był złym człowiekiem! To przez Rubi stał się agresywny, gwałtowny, to ona swoimi prowokacjami, zdradami, gierkami doprowadziła go do utraty kontroli. Kiedy Hector przejrzał w końcu na oczy i się na niej poznał miał szansę odbudować swoje życie na nowo z kochającą go Eleną, wspierającymi go Elisą i Genaro. Jestem pewna, że odzyskałby spokój i szczęście. Niestety tak się nie stało. Poruszyła mnie jego śmierć, serce się krajało na widok cierpienia Elisy, Eleny i Genaro. Niezwykle wzruszające sceny ich bólu i rozpaczy. Miałam łzy w oczach. Najbardziej wzruszające były sceny z Elisą żegnającą Hectora w kostnicy, rozpaczą Eleny i cierpieniem Genaro, którego pocieszała Nati.

Rubi ucieszyła się na wieść o śmierci Hectora. Uznała to za pozbycie się problemu. Nawet przez moment nie czuła smutku, wyrzutów sumienia, praktycznie od razu przeszła nad tą śmiercią do porządku dziennego. Przy Loreto śmiała się, triumfowała. Nawet on był przerażony i zniesmaczony jej chłodem, wyrafinowaniem i bezczelnością. Rubi nie ma serca! Kompletnie się zatraciła. Ogromnie działała mi na nerwy, gdy przy bliskich Hectora udawała cierpiącą wdowę. Co za hipokryzja! Elena nie mogła tego słuchać, wygarnęła jej kilka słów gorzkiej prawdy, ale po Rubi to spłynęło. Zaskoczył mnie wybuch Genaro, który kazał im zamilknąć i się uspokoić. Głos rozsądku, ale powinien ochrzanić Rubi i ją wyprosić. To ona przyczyniła się do wszystkich nieszczęść Hectora.
Teraz pozostaje czekać na to aby Genaro otworzył kopertę, którą miał przy sobie Hector. Najlepsze jest to, że sama Rubi mu ją dała uprzednio nawet nie sprawdzając co w niej jest, nie popisała się sprytem. Kopertę zostawiła a wzięła ze sobą obrączkę Hectora (na co jej ona ) i portfel.

Rubi była pewna, że to Alejandro zabił Hectora czym dał dowód wielkiej miłości do niej. Jak można być tak ślepo w sobie zakochanym? Loreto próbował sprowadzić ją na ziemię, ale Rubi jest pewna, że odzyska Alejandra. Ta to ma tupet. On nawet nie chciał z nią rozmawiać w gabinecie, patrzeć na nią a ta się mu narzucała. Powinien był ją wyrzucić a nie się z nią cackać. Szkoda mi było Alejandra. Wkurza mnie swoim niezdecydowaniem w kwestiach uczuciowych i sentymentem wobec Rubi, ale lekarzem jest świetnym! Z pewnością nie popełnił żadnego błędu, na pewno nie zrobił tego świadomie. Był lekko rozkojarzony po tym co nagadała mu Rubi, ale zrobił co mógł aby uratować Hectora. Sam Ernesto mówił ojcu, że Alejandro nie popełnił błędu. Jak dla mnie to Bermudez albo Lucio (albo obaj) maczali palce w tej śmierci. Chcieli pogrążyć Alejandra i zrobili to kosztem życia Hectora, które nie miało dla nich wartości. Ich reakcja na to co się stało, uśmiechy i świętowanie były wymowne. Chciałabym żeby Elena odkryła prawdę i pogrążyła Hrabiego. Świetna była scena, gdy powiedziała mu, że znajdzie winnych śmierci Hectora i zrobi co w jej mocy aby ponieśli za to konsekwencje. Jego mina wymowna To Hrabia musi za tym stać!

Lucio i Bermudez zamierzają zniszczyć karierę Alejandra. Znaleźli faceta, który zgodził się opublikować jego badania jako swoje. Co za hieny!

Elisa zwyzywała Alejandro od morderców, ale była w ogromnym stresie, emocjach i rozpaczy po śmierci Hectora, że nie mam jej tego za złe. naturalna reakcja. Poza tym z jej punktu widzenia Alejandro miał motyw. Życie Hectora nie było zagrożone a tu nagle dostał krwotoku i zmarł. Sytuacja jest zastanawiająca, niejednoznaczna.

Scena śmierci Hectora wzruszająca a zwłaszcza moment gdy przeprasza Alejandra i Maribel. Pojawiła się też Rubi a zabrakło Eleny, Elisy i Genaro, czyli ludzi, którzy najbardziej go kochali. Doszłam do wniosku, że ta scena pożegnania mogła mieć taki wydźwięk, że Hector żegnał się z tymi wobec których nie zachował się dobrze. Maribel zdradził i zostawił przed ołtarzem więc miał wyrzuty sumienia. Alejandra, który był dla niego jak brat też zdradził i związał się z Rubi, później często się kłócili, przyjaźń przerodziła się w nienawiść. Samą Rubi też źle traktował (nie bez powodu) np. gdy był wobec niej agresywny, więził ją, zmusił do seksu stąd i ona pojawiła się w tym pożegnaniu. Powiedział jej, że gdyby go kochała to wszystko byłoby inaczej, czyli że nie posunąłby się do tego co zrobił.

Maribel chciała się rozstać z Alejandro, zostawiła na jego biurku pierścionek zaręczynowy. Symboliczna scena. Jednak po śmierci Hectora, załamaniu Alejandra i rozmowie z Ignacio postanowiła być przy nim, wspierać go. Mimo, iż popieram decyzję o rozstaniu to jednak też uważam, że w tych okolicznościach to nie jest moment na to.
Alejandro został aresztowany i oskarżony o zaniedbanie/doprowadzenie do śmierci Hectora. Nie wierzę w jego winę - ani w działanie z premedytacją ani w błąd lekarski.

Cayetano ukrywa przed Cristiną swoją chorobę. Nie powinien tego robić rzekomo dla jej dobra. Cristina ma prawo wiedzieć o wszystkim! Przysięgali sobie, że będą razem na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Odnoszę wrażenie, że Cayetano znowu kieruje się dumą, tymi swoimi dziwnymi zasadami. Szkoda mi go, biedny żyje z wyrokiem śmierci. Nie przepadam za tą postacią, ale dość się już wycierpiał. Powinien wieść szczęśliwe życie z Cristiną i córką.

Wątek doni Loli i Onesimo nudny, zapychacz który nic nie wnosi do fabuły.

Chciałabym żeby Paco był z Ingrid. Ona zmieniła się na lepsze, zmądrzała, dojrzała. Sporo ich łączy. Za to Lorena to typ głupiutkiej i pustej lali, która woli być utrzymanką niż robić w życiu co ś pożytecznego. Ma takie możliwości dzięki finansom rodziców, Paco a obija się, narzeka i szuka problemów z nudy. Żałosna jest z tymi swoimi pretensjami wobec Paco i Ingrid. Sama użyczyła jej gościny w jego mieszkaniu a teraz wielce zazdrosna i stroi fochy. Ingrid co prawda poczuła coś do Paco, ale zamierza się wycofać, nie chce doprowadzać do nieporozumień między nim i Loreną.

Sztucznie wyglądało zachowanie Maribel wobec Ingrid. Pomijając wewnętrzną przemianę tej drugiej to przecież w szkole nie miały dobrej relacji. Ingrid okropnie odnosiła się do Maribel a ta jakby o wszystkim zapomniała. To już o wiele normalniejsza i naturalniejsza była reakcja Paco wobec Ingrid, gdy ją zobaczył pierwszy raz po kilku latach. Był zdystansowany a Maribel zachowywała się jakby były dobrymi koleżankami.

Hrabia był napalony na Rubi. To on rozdaje karty w tej relacji chociaż jej wydaje się, że jest inaczej. Jeszcze się przejedzie na tej nadmiernej pewności siebie. Hrabia zażądał zapłaty od Rubi i ta się z nim przespała kilka godzin po śmierci Hectora. Jedno jej trzeba przyznać - nie czerpie przyjemności z seksu z tymi swoimi gachami. Lubi z nimi flirtować, sprawiać że padają jej do stóp, mieć nad nimi przewagę, nakręcać ich, ale nimfomanką nie jest, bo do łóżka chodzi z nimi niechętnie, z obowiązku czy przymusu. Wyjątkiem był Alejandro na na pewnym etapie Hector (po poniżeniu i wykorzystaniu przez Yago). Oczywiście w ogóle nie jest mi jej żal. Tak się kończą jej gierki. Hrabia w przeciwieństwie do Rubi wydawał się zadowolony po wspólnej nocy i domaga się więcej. Rozbroiła mnie Rubi tekstem, że chce być hrabiną. Hrabina Rubi Perez. Dobre! Lucio ją wyśmiał, ale Rubi jest pewna siebie i liczy na to, że go w sobie rozkocha. Jestem pewna, że się przejedzie na tej relacji, że jej wyjdzie bokiem! Patrząc na jej działania to co zostało z tej jej rzekomo wielkiej miłości do Alejandra skoro chce do niego wrócić i z nim być a sypia z innym? Jej uczucia przeobraziły się z miłości egoistycznej w uczucie toksyczne i wyłącznie egoistyczne i materialistyczne.

Rozbroił mnie tekst dumnej z siebie Maribel do ojca, że jest już kobietą, w domyśle, że przespała się z Alejandro. Arturo był w szoku, ale mamy XXI wiek a poza tym to nic złego, że kobieta z miłości oddała się mężczyźnie przed ślubem.

Biorąc pod uwagę nieuleczalną chorobę Cayetano to pewnie Cristina zwiąże się po jego śmierci z Marco. To już wolałabym aby sama wychowywała córkę. Szkoda Marco dla niej, bo ona czuje do niego sympatię i wdzięczność, ale miłością jej życia jest i będzie Cayetano. Marco zasługuje na kobietę, która odwzajemniłaby w pełni jego miłość. Po śmierci Hectora widziałabym go z Eleną. Sporo ich łączy, w tym przyjaźń, świetnie się rozumieją, pasowaliby do siebie idealnie!

Piękna była scena pocałunku Carli i Ignacio.

Szykuje się rozłam w relacji Rubi z Loreto. Był zniesmaczony i przerażony jej poczynaniami, tym dokąd się posunęła, jej zachowaniem po śmierci Hectora. Wytknął jej, że nawet nie ostygło ciało jej męża a ta wylądowała w łożku z Hrabią. To już nie są tylko i wyłącznie gierki i intrygi. Rubi przekroczyła pewną granicę i Loreto się to nie podoba.

Rubi wróciła do domu w którym mieszkała z Hectorem. Okropnie odnosiła się do służących. Na ich miejscu zrezygnowałabym z pracy. Kazała pozbyć się rzeczy Hectora, wyrzucić je. Nawet pozorów nie zachowuje. Czuje się panią na włościach. Chce jak najszybciej odczytać testament, liczy na spadek po mężu. Obawiam się, że wyjdzie na jej, bo Hector raczej jej nie wydziedziczył, nie mieli podpisanej intercyzy, nie spodziewał się swojej śmierci, więc pewnie nie zmienił testamentu. Już sobie wyobrażam triumf Rubi i te jej wkurzające miny. Ciężkie będą te odcinki, ale sprawiedliwość w końcu stanie się zadość, czego już nie mogę się doczekać.


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 18:19:20 26-04-20, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hayleyss
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 29 Lip 2016
Posty: 5303
Przeczytał: 80 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:57:52 26-04-20    Temat postu:

Sylwia94 napisał:
Odc. 114-115 FIN
Nie podobało mi się takie zakończenie. Jak dla mnie to przesada i po co ten przeskok o 18 lat? Chyba lepiej byłoby gdyby Rubi została nakryta w kościele i schwytana, a Fernanda nie skończyła taka jak ciotka



Zgadzam się z Tobą. Jakoś tak dziwnie wyszło, jakby miały być dalsze losy, w których Rubi dzięki Fernandzie mści się na rodzinie Maribel. Jakieś to takie niepotrzebne. Po wszystkim co Maribel przeszła by być z Alejandro powinni im dać spokój.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sylwia94
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 11 Lut 2007
Posty: 20140
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:26:23 26-04-20    Temat postu:

Lineczka napisał:
Kopertę zostawiła a wzięła ze sobą obrączkę Hectora (na co jej ona ) i portfel.

Może była coś warta

Lineczka napisał:
Sztucznie wyglądało zachowanie Maribel wobec Ingrid. Pomijając wewnętrzną przemianę tej drugiej to przecież w szkole nie miały dobrej relacji. Ingrid okropnie odnosiła się do Maribel a ta jakby o wszystkim zapomniała. To już o wiele normalniejsza i naturalniejsza była reakcja Paco wobec Ingrid, gdy ją zobaczył pierwszy raz po kilku latach. Był zdystansowany a Maribel zachowywała się jakby były dobrymi koleżankami.

Bo Maribel wszystkim wybacza

Lineczka napisał:
Jedno jej trzeba przyznać - nie czerpie przyjemności z seksu z tymi swoimi gachami. Lubi z nimi flirtować, sprawiać że padają jej do stóp, mieć nad nimi przewagę, nakręcać ich, ale nimfomanką nie jest, bo do łóżka chodzi z nimi niechętnie, z obowiązku czy przymusu.

Też się nad tym zastanawiałam, że Rubi niby zgrywa taką flirciarę, a tak naprawdę można powiedzieć, że jest oziębła. Tylko z Alejandrem chciała spędzić noc.

Lineczka napisał:
Rozbroił mnie tekst dumnej z siebie Maribel do ojca, że jest już kobietą, w domyśle, że przespała się z Alejandro. Arturo był w szoku, ale mamy XXI wiek a poza tym to nic złego, że kobieta z miłości oddała się mężczyźnie przed ślubem.

Dziwi mnie, że dorosła kobieta opowiada takie rzeczy ojcu... A zasady Artura no cóż sam spał z Lilią bez ślubu, ale on przecież jest mężczyzną, więc mu wolno.

Lineczka napisał:
Marco zasługuje na kobietę, która odwzajemniłaby w pełni jego miłość. Po śmierci Hectora widziałabym go z Eleną. Sporo ich łączy, w tym przyjaźń, świetnie się rozumieją, pasowaliby do siebie idealnie!

Też bym chciała, by tak było!

Lineczka napisał:
Rubi wróciła do domu w którym mieszkała z Hectorem. Okropnie odnosiła się do służących. Na ich miejscu zrezygnowałabym z pracy. Kazała pozbyć się rzeczy Hectora, wyrzucić je. Nawet pozorów nie zachowuje.

Służąca też miała niezłą minę, jak rano Rubi żegnała Lucio, a za chwilę przyszedł bodajże Loreto. Obrzydliwe też, że spała z Hrabią w tym samym łóżku, co kiedyś z mężem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 23703
Przeczytał: 134 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:40:24 26-04-20    Temat postu:

Sylwia94 napisał:
Lineczka napisał:
Kopertę zostawiła a wzięła ze sobą obrączkę Hectora (na co jej ona ) i portfel.

Może była coś warta


Może na obrączce był brylant albo diament i Rubi liczyła na to, że go spienięży.

Sylwia94 napisał:
Lineczka napisał:
Sztucznie wyglądało zachowanie Maribel wobec Ingrid. Pomijając wewnętrzną przemianę tej drugiej to przecież w szkole nie miały dobrej relacji. Ingrid okropnie odnosiła się do Maribel a ta jakby o wszystkim zapomniała. To już o wiele normalniejsza i naturalniejsza była reakcja Paco wobec Ingrid, gdy ją zobaczył pierwszy raz po kilku latach. Był zdystansowany a Maribel zachowywała się jakby były dobrymi koleżankami.

Bo Maribel wszystkim wybacza


Ciekawe czy wybaczy Bermudezowi i Hrabiemu?

Sylwia94 napisał:
Lineczka napisał:
Jedno jej trzeba przyznać - nie czerpie przyjemności z seksu z tymi swoimi gachami. Lubi z nimi flirtować, sprawiać że padają jej do stóp, mieć nad nimi przewagę, nakręcać ich, ale nimfomanką nie jest, bo do łóżka chodzi z nimi niechętnie, z obowiązku czy przymusu.

Też się nad tym zastanawiałam, że Rubi niby zgrywa taką flirciarę, a tak naprawdę można powiedzieć, że jest oziębła. Tylko z Alejandrem chciała spędzić noc.


Dla Hectora też była chwilę czuła po tym jak potraktował ją Yago. Rubi ma się za ósmy cud świata, lubi być w centrum zainteresowania i uwodzić, ale do łóżka chętnie nie chodzi z absztyfikantami. Może przez to, że tylko Alejandro ją pociąga i tylko on budzi w niej namiętność? Może w jej mniemaniu tylko on na nią zasługuje.

Sylwia94 napisał:
Lineczka napisał:
Rozbroił mnie tekst dumnej z siebie Maribel do ojca, że jest już kobietą, w domyśle, że przespała się z Alejandro. Arturo był w szoku, ale mamy XXI wiek a poza tym to nic złego, że kobieta z miłości oddała się mężczyźnie przed ślubem.

Dziwi mnie, że dorosła kobieta opowiada takie rzeczy ojcu... A zasady Artura no cóż sam spał z Lilią bez ślubu, ale on przecież jest mężczyzną, więc mu wolno.


Hipokryzja przez duże H. Arturo jest specyficzny.


W ostatnich odcinkach ani wzmianki o Luisie i Sofii. Ciekawe czy się jeszcze pojawią, może w finale.

Zauważyłam, że Rubi ma w tym ostatnim etapie telki jeszcze więcej loków niż wcześniej.


Ostatnio zmieniony przez Lineczka dnia 20:41:49 26-04-20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sylwia94
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 11 Lut 2007
Posty: 20140
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:41:54 26-04-20    Temat postu:

Na filmwebie jest "Rubi... La Descarada" czyli niby II część Rubi, która trwa 3h. Ale nie wiem, czy to w końcu prawda czy nie.

Znalazłam taką scenę, której nie było w finale (obejrzyjcie dopiero po obejrzeniu finału):
https://www.youtube.com/watch?v=aM2dvvxQDRY&t=271s
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hayleyss
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 29 Lip 2016
Posty: 5303
Przeczytał: 80 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:31:41 26-04-20    Temat postu:

Właśnie miałam pytać, czy nakręcony został jakiś alternatywny finał, bo to zakończenie..
O czym rozmawia Fernanda z Loreto ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sylwia94
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 11 Lut 2007
Posty: 20140
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:09:21 26-04-20    Temat postu:

hayleyss napisał:
Właśnie miałam pytać, czy nakręcony został jakiś alternatywny finał, bo to zakończenie..
O czym rozmawia Fernanda z Loreto ?


- Fernanda, jak się ma twoja ciocia Rubi? Poszedłem się z nią zobaczyć i nie chciała ze mną rozmawiać.
- Dobrze, ale potrzebuję twojej pomocy, Loreto. Moja ciocia chce się zemścić na wszystkich, którzy jej wyrządzili krzywdę. A ja muszę poznać wszystkie szczegóły, żeby wiedzieć, jak to zrobić.
- Wciąż ma taki plan.
- Tak, chce by Alejandro Cardenas i Maribel zapłacili za krzywdy, które jej wyrządzili. Ciotka opowiedziała mi pewne rzeczy, ale w moim domu nigdy o niej nie mówią. To tajemnica.
- Dobrze, Fernanda, nadszedł czas, byś poznała prawdę.
- Jasne, teraz przypomina mi się coś, jak tu mieszkaliśmy. Ciocia podarowała mi to mieszkanie, ale mama pomyślała, że lepiej dać je doni Dolores. I jak widzisz, nawet go nie zajmuje.
- Dobrze, że Marco zabrał ją z tak brzydkiego miejsca.
- Nie bez powodu ciocia chciała odejść stąd. To straszne tak żyć. I nigdy nie sądziłam, że wujek Paco był w niej zakochany. Co za koszmar.
- Nie znałem jej za bardzo w tamtym czasie. Ale miała rację chcąc piąć się do góry i stąd odejść. Rubi uwierzyła w taką możliwość, gdy poznała Alejandra, ale nigdy nie liczyła na to, w kim się zakocha.
- Moja ciocia miała rację. Alejandro ją oszukał.
- Jasne. Gdyby na początku powiedział prawdę, wszystko byłoby inaczej. Ale problem w tym, że Rubi szukała innego wyjścia.
- Co? Moja ciocia poznała najpierw Hectora?
- Tak jakby. Co to jest?
- Mama mi powiedziała, że Cayetano, mój tata, kupił mi to w Cancun.
- Twój tata był tak...
- Co?
- Był taki dobry. I tyle biedak wycierpiał. Wiedziałaś, że twój tata był szoferem Maribel, prawda?
- Biedni, musieli cierpieć. Również Marco. Ale teraz są już szczęśliwi. Poza tym uważam, że moja ciocia nie ponosiła winy. Ona też bardzo cierpiała.
- Nie tak bardzo. Nie znałaś Hectora. Był przystojny. Ale ona nigdy nie mogła zapomnieć o Alejandro.
- Wiem, że Alejandro już wrócił ze swoją rodziną.
- Chodźmy go odszukać.
- Nie, Loreto. Najpierw muszę sprawdzić inne rzeczy.
- Dziwne, że nikt z rodziny de la Fuente tu nie mieszka.
- Ten dom jest piękny, Loreto. Teraz rozumiem ciocię. Kto nie chciałby mieszkać w takim miejscu? I jeśli mówisz, że Hector był tak przystojny, teraz rozumiem czemu wolał moją ciocię zamiast Maribel.
- Maribel była bardzo ładna, ale była kaleką.
- Nie mów tak więcej! Pamiętaj, że moja ciocia... Więc byli przyjaciółmi?
- Wzory, które naszkicowałem dla twojej ciotki Rubi... A suknia ślubna, którą zaprojektowałem dla Maribel, była prześliczna.
- Nic nie rozumiem. Skoro Maribel była zakochana w Hectorze, w którym momencie uznała, że woli Alejandro?
- Nie wiem zbyt dobrze, ale..
- Moja ciotka była wciąż zakochana w Alejandro, nie?
- Tak, ale pozwól, że ci opowiem.
- Moja ciotka miała pełne prawo walczyć o Alejandro. Maribel źle zrobiła, że się nie oddaliła.
- Maribel próbowała spotykać się z innymi, ale nic z tego nie wyszło. Rubi ją ostrzegała, ale nie uwierzyła jej.
- Jestem bardziej zagubiona niż wcześniej. Musisz mi dokładnie powiedzieć, co się stało z Hectorem. Chodźmy.
- Definitywnie odziedziczyłaś siłę przekonywania po Rubi.
- Biedny pan nie wiedział, kiedy pozwolił nam wejść.
- To nic. Nie rozumiem, czemu tu zamieszkali.
- Gdybym ci opowiedział... Hector nie ufał Rubi, wścibscy teściowie i twoja babcia Refugio.
- Biedna ciocia, czemu nikt jej nie wierzył?
- Ciężko by ludzie uwierzyli w tak radykalną zmianę. Ale nadzieje Rubi nie skończyły się tam. Nie wiesz, jakie tortury przeżyła z Hectorem.
- Jak to możliwe, że Hector jej wyrządził tyle krzywdy? Inni sądzili, że to ona źle postępowała.
- I nawet jak Hector ją znowu porwał, nie przyznali jej racji.
- Więc Hector zginął w wypadku?
- Nie, wykrwawił się, kiedy Alejandro go operował.
- Alejandro go zabił?
- Nie, tak wszyscy myśleli. Rubi była pewna, że Alejandro coś zrobił.
- Moja ciocia miała rację. Hector mógł ją zabić, a Alejandro to niewdzięcznik. Ona go wyciągnęła z więzienia.
- Alejandro też ją obwinił... cóż, to inna historia.
- Chcę wiedzieć, co się stało z dzieckiem, którego spodziewała się moja ciocia.
- Straciła je, by cię uratować.
- Ciocia poświeciła jedyne, co ją łączyło z Alejandro, dla mnie? Chodźmy Loreto, nadszedł czas na stawienie czoła Alejandro Cardenasowi.
- Rubi piękna i niezapomniana... Widzę drzwi i przypominam sobie co zrobiła Rubi w dniu ślubu Alejnadro i Soni.
- Sonia?
- Tak, Sonia,
- W którym momencie zniknęła ta kobieta?
- Na samo wspomnienie mam gęsią skórkę.
- Alejandro ją wsadził do więzienia? Ona nie ponosiła winy. Poza tym ona potem go wydostała.
- Widzisz jacy są mężczyźni i kobiety. Wszyscy jej zazdrościli urody i szczęścia. Oczywiście, miała szczęście, miała wielu mężczyzn u swych stóp.
- Tak, ale został tylko Alejandro i miłość, która ją zabija.
- Co robisz?
- Porozmawiam raz na zawsze z Alejandro.
- Nie, nie tak się robi. Nie popełniaj tych samych błędów co twoja ciocia Rubi.
- Wiesz o wypadku mojej cioci?
- W tamtym czasie byliśmy pokłóceni, ale potem mi opowiedziała.


Ostatnio zmieniony przez Sylwia94 dnia 0:52:21 27-04-20, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hayleyss
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 29 Lip 2016
Posty: 5303
Przeczytał: 80 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:00:45 27-04-20    Temat postu:

Dziękuję bardzo

Czyli wynikałoby z tego, że Loreto później miał kontakt z Rubi, przez te wszystkie lata. A Marca i Cristina są szczęśliwi No i Fernanda, stoi murem za ciotką. Szkoda, że nie powstała w takim razie jakaś druga część Rubi

Wieczorem napiszę podsumowanie telki, czekam aż Lineczka skończy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Amapola
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 04 Mar 2010
Posty: 355
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:13:06 27-04-20    Temat postu:

Też zawsze strasznie żałowałam, że nigdy nie powstała druga część. Bo taki finał aż się prosił o jakąś kontynuację nawet w postaci filmu. Jak pierwszy raz obejrzałam "Rubi", to widząc zdjęcia starszego Loreta z Fernandą, łudziłam się, że naprawdę kontynuacja powstała. Ale okazało się, że to tylko wydarzenia sprzed finałowej sceny

I pomimo tego "braku" jest to jedna z moich najulubieńszych telenowel. Chociaż rozumiem, że nie wszystkim podobają się takie otwarte finały.

A tutaj nieoficjalny, alternatywny finał

https://www.youtube.com/watch?v=StXM1MdHqCU
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sylwia94
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 11 Lut 2007
Posty: 20140
Przeczytał: 16 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wrocław
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:10:47 27-04-20    Temat postu:

Na filmwebie jest niby ta La Descarada 3h, ale to chyba nieprawda i nic nie ma poza tą bonusową sceną.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hayleyss
Mocno wstawiony
Mocno wstawiony


Dołączył: 29 Lip 2016
Posty: 5303
Przeczytał: 80 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:03:40 27-04-20    Temat postu:

Widziałam właśnie, ale chyba nie jest nigdzie dostępny? Bo nie znalazłam.


Amapola napisał:

A tutaj nieoficjalny, alternatywny finał

https://www.youtube.com/watch?v=StXM1MdHqCU


O dzięki. Czyli tutaj Rubi wyjeżdża, nie uległa wypadkowi i żyję sobie dalej będąc taka jaka była
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Adam
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 14 Sie 2016
Posty: 22622
Przeczytał: 279 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: 18:26:24 27-04-20    Temat postu:

Proponowano Barbarze gościnny udział w nowej wersji Rubi ale odmówiła twierdząc, że nie lubi kręcenia drugich części. A w tym przypadku była zmęczona, jakieś plany kontynuacji były (bodajże dwugodzinny film czy coś takiego) no ale niestety nic z tego.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lineczka
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 31 Lip 2015
Posty: 23703
Przeczytał: 134 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rzeszów
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:42:25 27-04-20    Temat postu:

Odcinki 112-114

Rubi odziedziczyła majątek Hectora. Triumfowała, pokazała swoją prawdziwą twarz przy Elisie i Genaro, wyrzuciła ich z domu. Nie ma wstydu. Zaczęła się szarogęsić w hotelu, zmieniła umeblowanie w gabinecie Hectora, zgrywała wielką panią. Najbardziej rozbawiła mnie scena z Rubi wymyślającą danie do hotelowej restauracji na swoją część. Jej próżność nie ma granic. Najlepszy był wyśmiewający ją Hrabia. Śmiać mi się też chciało z reakcji Loreto na jej fanaberie, nie chciał spróbować dania, ale podsunął je pieskowi do skosztowania.
Rubi była bardzo pewna siebie, jak zwykle. Powierzyła swój majątek Hrabiemu chcąc aby zrobił z niej miliarderkę. Jak zwykle było jej mało. Sądziła, że nim też będzie manipulowała jak chce i że go w sobie rozkocha, ale go nie doceniła. To on był stroną rozdającą karty. Lucio wiedział o długu Hectora i to był jego as w rękawie. Z pewnością szantażowałby nim Rubi. Poza tym nie chciał jej za żonę tylko za kochankę, nieźle jej przygadał, że tytułem to może się podzielić z Maribel a nie z nią. Jedyne czego od nie żądał to seksu i rozrywki.

Alejandro wylądował w areszcie. Wyniki sekcji zwłok Hectora wykazały, że został mu podany środek, który doprowadził do krwotoku i śmierci. Jak można się było domyślić maczali w tym palce Bermudez i Lucio. Pierwszy udostępnił lek, skradziony wcześniej ze szpitala, a drugi nakazał swojemu gorylowi wstrzyknięcie go Hectorowi. Prawda wyszła na jaw, dzięki Ernesto. Rubi też dołożyła swoje trzy grosze odkrywając, że w szpitalu pracuje syn Bermudeza. W sumie to i bez jej pomocy sprawa by się wyjaśniła po tym jak Ernesto obejrzał nagranie i zrozumiał, że jego ojciec oszukał go i wcale nie był takim niewiniątkiem na jakie się kreował. Bez wahania go zdemaskował, i jego i Hrabię. Wystawił też ojca policji, ale Bermudez uciekł wcześniej ostrzeżony przez Rubi, która nastawiła go przeciwko Lucio. Ewidentnie chciała się pozbyć Hrabiego rękami jego wspólnika i mieć problem z głowy, nie miałaby u niego długu, nie musiała z nim sypiać, przestałby ją szantażować a ponieważ prawda wyszła na jaw to Alejandro i bez jego pomocy opuściłby areszt. Z jej perspektywy same korzyści!
Niezła akcja rozegrała się w hotelu. Bermudez wpadł z bronią do gabinetu Lucio, groził mu. Wywiązała się między nimi szarpanina w której ucierpiał Hrabia. Został poważnie postrzelony w brzuch. Bermudez wziął Elenę na zakładniczkę, zachowywał się jak wariat! Ernesto chciał powstrzymać ojca, co niestety przepłacił życiem. Uratował Elenę, ale sam zginął z rąk ojca. Szkoda mi tej postaci. Nie sądziłam, że taki będzie jego koniec, na pewno na to nie zasłużył. Nie był złym człowiekiem, ojciec go oszukał, nakłonił do zemsty, manipulował nim. Dla Bermudeza największą karą będzie zapewne dożywotnia odsiadka we więzieniu i świadomość, że zabił swojego syna.
Lucio po postrzale był w kiepskim stanie. Zdążył tylko zasugerować Elenie aby wykorzystała dokumenty, które jej pokazał przeciwko Rubi po czym zmarł. Zaskakujący finał tej postaci, nie sądziłam, że Hrabia zginie z rąk Bermudeza. Był intrygującym bohaterem od początku do końca. Nie tylko Hector stał się jego ofiarą, Yago z pewnością też. Zastanawia mnie czy Hrabię łączyło coś więcej z Eleną, czy byli wcześniej kochankami. W jednej ze scen sugerował, że była mu bliska i sporo ich łączyło. Ona jednak zawsze zwracała się do niego per pan, ale nie oznacza to, że w przeszłości nie mieli intymnej relacji. Z drugiej strony oboje byli wolnymi ludźmi bez zobowiązań. Pozostaje pewne niedomówienie odnośnie ich relacji.

Rubi za wszelką cenę chciała wyciągnąć Alejandra z aresztu. Zgodziła się nawet zostać kochanką Yago byle tylko ten mu pomógł. Liczyła na to, że wrócą do siebie ja gdyby nigdy nic. Zdziwiona była wielce, gdy Alejandro jej powiedział, że nie zabił Hectora. Do tamtej chwili była przekonana, że zrobił to na jej prośbę i z miłości dla niej.
Rubi chcąc usunąć Maribel z drogi zaszantażowała ją. Obiecała, że wyciągnie Alejandra z aresztu, ale pod warunkiem, że ta odsunie się od niego, zerwie z nim wszelkie kontakty i wyjedzie z kraju. Jak można było przewidzieć Maribel się na to zgodziła. Poświęciła się z miłości. Alejandro jeszcze był za kratami, gdy ta już kupiła bilet i zaczęła się pakować. Oczywiście jej poświęcenie było wręcz gloryfikowane, ale jak dla mnie to nieporozumienie. Większą odwagą jest walczyć o ukochanego a nie z niego rezygnować i to jeszcze dla osoby zepsutej do szpiku kości, która tyle zła wyrządziła!
Maribel urządziła w areszcie szopkę. Rozstała się z Alejandro, ustąpiła pola Rubi, ktora kreowała się na ostatnią sprawiedliwą, wybawicielkę gotową na wszystko aby wyciągnąć go z aresztu. Zapewniała, że wierzy w jego niewinność. Alejandro znowu mnie rozczarował, gdy wpadł w jej sidła i patrzył na nią maślanym wzrokiem. Brakowało tylko żeby zaczęli się namiętnie całować przez kraty. Taki zakochany w Maribel a do Rubi nadal ma słabość, która ujawnia się w najmniej spodziewanym momencie. To jest męczące i irytujące!

Elena w pięknym stylu załatwiła Rubi! Brawo! Rui została bankrutem! Nie dość, że straciła majątek na giełdzie to jeszcze została z długiem Hectora. Jej mina bezcenna, dobrze jej tak! Loreto trafnie ją posumował: "Rubi zrujnowana".
Genaro zapoznał się w końcu z dokumentem potwierdzającym niewinność Hectora i wskazującym na to, że Rubi poroniła wcześniej. O wszystkim dowiedział się Alejandro. Świetna była jego konfrontacja z Rubi, powiedział że nie chce jej znać i czuje do niej obrzydzenie. Ona za wszelką cenę próbowała go odzyskać, ale na próżno. Została z niczym! Nie potrafiła pogodzić się z porażką, pobiegła za Alejandro i wypadła przez barierkę. Z technicznego punktu widzenia trochę dziwnie wyglądała ta scena. Barierka była wysoka, Rubi musiała się mocno wychylić, żeby spaść. Upadła ze sporej wysokości na szklany stolik. Doznała poważnego urazu nogi. Oczywiście to Alejandro musiał się nią zająć. Czy w Meksyku nie ma innego dobrego chirurga ortopedy? Naciągane to jest. Poza tym kontrowersyjne, że kolejny raz operował pacjenta z którym był związany emocjonalnie.
Mocne zakończenie odcinka z Rubi z bandażami na twarzy odkrywającą, że amputowano jej nogę. Nie dość, że straciła cały majątek i Alejandra to teraz jeszcze nogę i urodę. Tyle razy wyśmiewała się z Maribel, nazywała ją kaleką a teraz sama została niepełnosprawną. Wróciło do niej zło, które wyrządziła innym.

Elena jest w ciąży z Hectorem. Piękna była scena, gdy dzieliła się tą radosną nowiną z Elisą i Genaro, aż się wzruszyłam. Oni traktują ją jak córkę, ucieszyli się ogromnie, że zostaną dziadkami.
Kiedy Genaro przytula Elenę to momentami odnoszę wrażenie jakby zbliżał się do niej nie jako dziadek jej dziecka i przyzywany ojciec Hectora a jako mężczyzna, który chciałby żeby ich połączyło coś więcej. Nie wiem czy to przez grę aktora czy samą postać Genaro, który swego czasu grał na dwa fronty.
Elena pogodziła się z matką. Fajna była scena, gdy poinformowała ją, że zostanie babcią. Dobrze, że Elena nie została z tym wszystkim sama i ma na kogo liczyć.

Maribl w ostatniej chwili wycofała się z wyjazdu i postanowiła walczyć o Alejandra. Pogodzili się. Dobrze, że wrócił jej zdrowy rozsądek.

Objawy choroby nasilają się u Cayetano. O wszystkim dowiedziała się Cristina i była zrozpaczona. Szkoda mi ich. Tyle przeszli a tu jeszcze taki cios. Cayetano poprosił Marco aby zajął się Cristiną i Fernandą po jego śmierci. Rozumiem jego powody, ale trochę to egoistyczne w stosunku do Marco. Zasługuje on na prawdziwą miłość a nie związek z rozsądku, wdzięczności i sympatii. Dla Cristiny miłością życia zawsze będzie Cayetano.

Nudy u doni Loli i Onesimo. Ona zdesperowana odnośnie ślubu a on niedojrzały.

Rubi kiedy jeszcze była przy kasie zrobiła prezent Fernandzie i kupiła jej mieszkanie w którym obecnie mieszka. Z kilkuletniego dziecka zrobiła właścicielkę lokalu i podkreślała, że to Fernanda decyduje o tym kto będzie w nim mieszkał. Rozpuszcza ją, chce z niej zrobić Rubi nr 2, swoją kopię.

Wątek Loreny i Paco też mnie nudzi. Nieporozumienia, pretensje i kłótnie. Lorena jest rozpieszczona, niedojrzała. Nic nie robi ze swoim życiem, zaniedbała Paco a ma pretensje do innych. Zażenował mnie jej tekst, że tak się o ich związek starała. Niby kiedy? W którym momencie? Wolałabym Paco z Ingrid. Doszło między nimi do pocałunku, ale ona sie wycofała. Nie chciała zdradzić przyjaźni Loreny, doprowadziła do jej pogodzenia z Paco. Ładnie z jej strony. Mogłaby się związać z Saulem, oboje zmienili się na lepsze. Tylko gdzie on jest?
Nie przekonuje mnie miłość Loreny do Paco, nie podoba mi się ich wątek.

Carla rozpoznała Alejandra, Ignacio i Elenę. To chyba chwilowy przebłysk świadomości, bo przecież niemożliwym jest wyleczenie choroby Alzheimera.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Cena marzeń Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 674, 675, 676, 677  Następny
Strona 675 z 677

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin