Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Buscame... cuando recuerdos toque tu puerta (11)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25187
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 19:01:48 10-06-14    Temat postu: Buscame... cuando recuerdos toque tu puerta (11)



Ponieważ w życiu nie skończyłabym tego opowiadania w normalny sposób, postanowiłam wstawić dalsze losy bohaterów z "Buscame" w nowej odsłonie. Dlatego też ta'dam. Zmiana w roli Sary, wróciłam do pomysłu z operacją plastyczną. Dla tych, co nie mają zielonego pojęcia o czym mówię: ta historia może być czytana bez uprzedniego śledzenia pierwszej części. Wszystko powoli będzie przypominane.











    Prolog


- Przyj! - Krzyknęła Sara widząc jak blondynka męczy się na zimnej wyłożonej kafelkami podłodze jej łazienki. Nie powinnam był jej zabierać, to moja wina, pomyślała szatynka, widząc jak zmarszczka bólu przecina czoło jej młodszej siostry. Marisol krzyknęła, gdy przeszedł ją kolejny skurcz, starając się myśleć jedynie o zdrowi dziecka, które nosiła w sobie, ale nie dawała rady. Ciemne oczy kobiety, która niemal porwała ją na ulicy kilka godzin wcześniej były nie do pomylenia z żadnymi innymi. Mogła się zmienić, nie była nawet w stanie przypasować jej twarzy do rysów dziewczyny, którą znała całe życie. Ale nie mogła dalej kłócić się z faktami, to była Sara. Sara, która powinna być martwa od ponad pół roku. Sara, której udało się zwieść wszystkich udając swoją śmierć. I wreszcie Sara, która zmusiła ją do obwiniania się o jej śmierć zbyt długo, by móc jej to wybaczyć...

6 miesięcy wcześniej
Tony wpatrywał się tępo w białą trumnę, która powoli znikała w wykopanym na cmentarzu dole. Patrzył, jak jego rodzice patrzą na niego ze współczuciem. Patrzył, ale nie widział. Nie docierał do niego realizm tej sceny. Wciąż miał nadzieję, że gdy spojrzy ponad ludźmi zgromadzonymi na pogrzebie, dostrzeże Sarę i będzie mógł podejść i wziąć ją w objęcia, sprawiając, że znów w jego świecie wszystko wskoczy na swoje miejsce. Podniósł głowę, gdy pusta trumna zaczęła ginąć pod warstwami ziemi i zobaczył... Nie, to niemożliwe... Kobieta postury jego żony spoglądała na cała scenę stojąc pod opiekuńczym ramieniem jakiegoś mężczyzny. Czarna koronkowa sukienka, ciemne włosy z jasnymi końcówkami, tak modne w tym sezonie i ciemne okulary. To nie mogła być Sara, ale w jakiś sposób... Tony przecisnął się przez tłum, nie zwracając uwagi na szmery i ludzi, którzy próbowali go zatrzymać. Zanim jednak udało mu się wydostać, kobieta i jej towarzysz wsiadali już do czerwonego kabrioletu po chwili znikając za linią horyzontu.
- Czy wszystko w porządku? - Tony poczuł dłoń na swoim ramieniu i głos Fatimy wdarł się do jego świadomości. Omal nie otrząsnął się jak przy zetknięciu z czymś nieprzyjemnym, jednak zatrzymał ten odruch.
- Nic nie jest w porządku - warknął jedynie przez zęby i wyrwał ramię spod jej dotyku. - Właśnie pochowałem żonę, jakim cudem cokolwiek może być w porządku? - Nawet się nie odwracając ruszył w kierunku swojego samochodu. Dokładnie wiedział, gdzie w tej chwili powinien się znajdować...
***
Marisol odzyskiwała kolory i spokój w oczach z każdym dźwiękiem oznaczającym uderzenie serca ich dziecka. Gabriel opowiadał jej anegdoty ze swojego życia pomiędzy rozpadem jego związku z Sarą, a ich ponownym spotkaniem, starając się zrobić wszystko, by oddalić jej myśli od trwającego właśnie pogrzebu jej siostry.
- Wiesz, że oni wzięli tu ślub? - Wtrąciła w pewnej chwili Marisol zaciskając ciaśniej palce wokół jego dłoni. Gabriel zmrużył oczy zastanawiając się kogo mogła mieć na myśli. - Sara i Tony. Wzięli ślub tutaj, w kaplicy szpitalnej - dziewczyna poprawiła się na poduszkach i uśmiechnęła się po raz pierwszy od chwili, gdy pojawił się w jej sali. Gabriel poczuł, że obręcz ściskająca jego serce się rozluźnia, gdy zobaczył jej uśmiechniętą twarz. - Wczoraj pielęgniarka zaczęła mi opowiadać romantyczną historię, jak to dziewczyna ubrana w suknię ślubną, zjawiła się w poczekalni, myśląc, że jej narzeczony został ranny w wypadku. Gdy okazało się, że był jedynie świadkiem i nic mu nie jest, z tej radości wzięli zaplanowany wcześniej ślub w szpitalnej kaplicy. To było taaaaakie romantyczne - powiedziała Marisol przedrzeźniając pielęgniarkę, która niemal płakała ze wzruszenia podczas opowiadania. Gabriel parsknął śmiechem, widząc, co wyprawia jego dziewczyna, choć wcale nie powinno mu być do śmiechu, biorąc pod uwagę okoliczności. Ostatecznie Sara zwiała tamtego dnia z domku, w którym świętowali swoje pogodzenie. Cóż, nie mógł jednak nie zauważyć, że z ich dwojga to właściwie on wyszedł na tym lepiej. Marisol i dziecko byli teraz dla niego całym światem i gdyby Sara żyła, to byłby skłonny jej nawet podziękować za tą ucieczkę.
- Wiesz co jest najlepsze? - Głos Mari wyrwał go z zamyślenia.
- Hmm? - Wymruczał Gabriel przyciskając usta do jej dłoni. Marisol ułożyła się wygodniej na łóżku szukając wzrokiem jego oczu.
- Że osobą, która ucierpiała w tym wypadku była Peny - Gabriel odchylił się na krześle i wybuchnął szczerym śmiechem.
- Co się cieszysz? - Zapytała Marisol z uśmiechem błąkającym się na jej ustach.
- Los jest jednak niesamowicie przewrotny - powiedział Gabriel przenosząc się z niewygodnego plastikowego krzesełka na łóżko obok nóg Marisol. Dziewczyna zmrużyła brwi zaplatając palce obu dłoni na jego palcach.
- Co masz w tym momencie na myśli? - Zapytała przekrzywiając głowę.
- To, że obie te kobiety miały na Ciebie zdecydowany wpływ w różnych momentach życia i obie mają Cię za co przepraszać - Marisol zamrugała odganiając łzy, gdy uświadomiła sobie, że jedna z nich już nigdy nie będzie miała na to szansy. Gabriel złapał spływającą kropelkę na palec i pokręcił głowa nad swoją głupotą.
- Przepraszam - Marisol wyciągnęła jedynie ramiona dając mu do zrozumienia, że to nie słowa są w tym momencie tym, czego najbardziej potrzebowała.

Prolog to kopiuj wklej z ostatnich odcinków drugiej serii "Buscame", które oficjalnie powinno zostać przeniesione do zakończonych.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 22:28:34 06-07-15, w całości zmieniany 25 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 20:09:59 12-06-14    Temat postu:

Hej podoba mi się twoje opowiadanie ciekawi mnie jak się potoczą dalsze losy Tonego i Sary mam nadzieje że będziesz jeszcze pisać.Pozdrawiam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25187
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:49:04 12-06-14    Temat postu:

Oczywiście, że mam zamiar dalej pisać. Dziękuję za komentarz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Anna.
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 10 Lis 2010
Posty: 19237
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Podkarpacie ;***
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:03:45 13-06-14    Temat postu:

Postaram się na bieżąco śledzić losy bohaterów. No i zapraszam do moich opowiadań
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25187
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:25:45 14-06-14    Temat postu:

    Odcinek 1

Tony wpatrywał się w figurę Matki Boskiej stojącej w szpitalnej kaplicy. Wciąż pamiętał dzień, w którym stojąc przed tą samą figurą składał przysięgę miłości Sarze. Miłości, której jeszcze wtedy nie rozpoznawał, a która owładnęła nim później przenikając każdą komórkę jego ciała. Jego świadomość wciąż zaprzeczała temu, że jego żona właśnie zniknęła z jego życia. Miał nadzieję, że to sen i gdy się obudzi zobaczy głowę Sary ułożoną na poduszce po drugiej stronie łóżka, będzie mógł wziąć ją w ramiona i kochać się z nią jak co noc. Jednak potem przed oczami stawały mu szczątki jej Toyoty wyławiane z wody przez straż pożarną i słowa policjanta mówiące, że takiego wypadku nikt nie mógłby przeżyć, ale ciała wciąż nie znaleziono. Mimowolne łzy zaczęły spływać po jego twarzy. Zagłębiony we własnych myślach nie usłyszał jak drzwi kaplicy się otwierają i do środka wchodzi człowiek. Dopiero, gdy jakiś cień przysłonił mu światło świec z lewej strony podniósł wzrok tylko po to, by zobaczyć swojego wroga numer jeden z blondwłosą dziewczyną trzymaną na rękach. Dziewczyna przeniosła spojrzenie ze Świętej Panienki na niego i poznał w niej siostrę swojej zmarłej żony.
- Tony - Marisol zamrugała z zaskoczenia wczepiając się silniej palcami w koszulę Gabriela. Gabriel zwrócił spojrzenie na siedzącego w ławce mężczyznę i spróbował nie pokazać po sobie jak bardzo jego obecność mu przeszkadza.
- Marisol... Co ty tu robisz? - Zapytał Tony ścierając łzy i jednocześnie zastanawiając się dlaczego dziewczyna zmieniła kolor włosów. Oczywiście wiedział o jej zniknięciu, szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej i odnalezieniu, o którym usłyszał od Davida. Jednak ta informacja zbyt zlała się wśród doniesień o wypadku Sary, by przywiązywał się do tego jakąś szczególną wartość. Dopiero teraz zaczęło do niego powoli docierać, że Marisol nie pojawiła się na pogrzebie Sary, własnej siostry i zaczął wzbierać w nim gniew.
- Jakbyś nie zauważył - wtrącił Gabriel zaciskając szczękę tak, że słowa ledwo wydostawały się przez zaciśnięte zęby. - To Mari jest w szpitalnej koszuli, więc logicznie rzecz biorąc, jest pacjentką.
- Gabriel - upomniała go blondynka zmęczonym głosem.
- Przecież się nie kłócę - niewypowiedziane "jeszcze" zawisło w powietrzu, gdy Gabriel usiadł obok Tony'ego układając dziewczynę jak najdelikatniejszym ruchami w swoich ramionach. Tony patrzył na tę scenę bez słowa marszcząc jedynie czoło w zamyśleniu.
- Wiesz, że dzisiaj był pogrzeb twojej siostry? - Zapytał Tony nie panując nad przepełnionymi gniewem słowami. Ogrom bólu jaki pojawił się w oczach dziewczyny powiedział mu, że doskonale zdawała sobie sprawę z powagi dzisiejszego dnia. Gabriel zaś wyglądał, jakby z trudem panował nad chęcią uszkodzenia paru części ciała siedzącego obok mężczyzny, więc zapobiegawczo utkwił wzrok w figurze Matki Boskiej zanim się znowu odezwał.
- Jak również ich matki, jeśli chciałbyś wiedzieć. Przyszliśmy się tutaj pomodlić, wiec z łaski swojej mógłbyś się zamknąć - Marisol ostrzegła go wzrokiem, ale nie miała już siły, by wtrącać się w wymianę zdań pomiędzy mężczyznami. Poprosiła Gabriela, by zabrał ją do kaplicy, by mogła w spokoju zmówić modlitwę za wieczny odpoczynek najbliższych jej osób, które chciała dziś pożegnać w należyty sposób, lecz niestety taka możliwość w jej obecnym stanie nie wchodziła w rachubę. Lekarz kategorycznie sprzeciwił się jej zamierzeniom, ostrzegając, że jej dziecko chce żyć i walczy, a jej obecność na pogrzebie nie przywróci życia ani jej siostrze ani matce, a może pomóc zachować życie jej dziecka. Wobec takiego argumentu nie miała zamiaru się opierać.
- Przykro mi, że musiałaś dziś opłakiwać dwie najbliższe Ci osoby - Marisol skinęła głową i spojrzała na niego ze śladem wdzięczności. Dlaczego... - Gabriel spojrzał na niego ostrzegawczo, ale Tony nie miał zamiaru się ugiąć. - Dlaczego tutaj jesteś? Co Ci jest?
- To nie jest twoja sprawa - warknął Gabriel, ale Marisol uspokoiła go kładąc mu dłoń na ramieniu.
- Zostałam tak jakby porwana - Tony miał coś na końcu języka, ale dziewczyna nie pozwoliła mu się wtrącić mówiąc dalej - miałam amnezję, na dodatek w dzień wypadku zmieniłam kolor włosów. Dlatego rysopis na policji czy też na waszych plakatach nic nie dał. Potem dowiedziałam się, że jestem w ciąży - Tony spojrzał na nich szybko, bezbłędnie odgadując kto jest ojcem dziecka z mowy ciała Gabriela, który obejmował dziewczynę jeszcze z większą czułością niż wcześniej. - David, twój kuzyn, przez przypadek pojawił się w domu lekarza, którego córka starała się wykorzystać moją amnezję do swoich celów. Zawiadomił Gabriela. W skrócie potem pojawiłam się tutaj, gdy Gabriel dowiedział się jak ciężki jest stan mojej matki. Sara stała przed salą i mówiła coś o transfuzji krwi dla mamy, mam taką samą grupę, ale ze względu na mój stan nie mogłam być dawcą. Była zła, uderzyła mnie, a potem Gabriel zabrał mnie do siebie. Następnego dnia odzyskałam pamięć i Gabriel przywiózł mnie bym mogła się pożegnać z mamą w jej ostatnią godzinę. Kilka godzin później zadzwonił David, że Sara miała wypadek i nie mogą jej znaleźć, a ja wylądowałam na patologii ciąży, bo gdy wszystko na mnie spadło o mało nie straciłam dziecka - formuły zdań mogłyby służyć jako wyprana z uczuć relacja dziennikarska, ale nią nie była. Z każdym słowem w oczach dziewczyny pojawiało się więcej łez, a gdy wypowiadała ostatnie zdania, jej głos drżał tak, że praktycznie nie mogła mówić dalej a łzy spływały z jej oczu strumieniami. Mari nie mogła się już zatrzymać, gdy w połowie opowieści Gabriel chciał ją powstrzymać przed dalszym opowiadaniem pokręciła głową, jakby coś nakazywało jej to wszystko z siebie wyrzucić. Tony wyglądał, jakby poraził go grom z jasnego nieba. Miał na końcu języka, że to wszystko ich wina, że Sara zginęła. Że to oni zdenerwowali ją na tyle, że nie powinna wsiadać do samochodu, jednak coś w twarzy Gabriela kazało mu się dwa razy nad tym zastanowić. I po przemyśleniu uznał, że nie ma prawa obarczać tej zrozpaczonej dziewczyny jeszcze większym ciężarem. Śmierć Sary była tylko i wyłącznie jego winą. Powinien z nią wtedy jechać i przywieźć potem do domu. Cała i zdrową. Nie miał prawa puszczać jej samej do szpitala, do umierającej matki i zostawiać jej z tym obciążeniem. Był jej mężem i to na nim spoczywała odpowiedzialność za jej bezpieczeństwo. Na nikim innym, tylko na nim. I to była jego wina.
***
- Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? - German nie był zachwycony pomysłem swojej klientki, która stała aktualnie pośrodku izolatki w klinice chirurgi plastycznej rozpakowując swoje rzeczy.
- Niczego w życiu nie byłam bardziej pewna - stwierdziła Sara z pewnością w głosie, choć w jej posturze nie było jej czuć. Podczas wypadku omal nie zginęła, a jej twarz przecinała teraz długa cienka czerwona blizna po odłamku szyby, tak głęboka, że jej usunięcie w pełni było niemożliwe. W tej postaci nie była w stanie doprowadzić do swoich celów. Lekarze proponowali jej jedynie spłycenie i wybielenie blizny, choć wiadomo było, że nigdy nie zniknie ona całkowicie. Na dodatek całą jej twarz pokrywały mniejsze, płytsze blizny po odłamkach szyby, które trzeba było usunąć operacyjnie. Dlatego też Sara wybrała inną opcję, choć wiedziała, że jej założenia były złe od samego początku. Nie powinna poddawać się pełnej metamorfozie... Zdecydowanie nie. W końcu za pieniądze, które Tony wysyłał co miesiąc na konto jej matki, mogła wygodnie urządzić się na Karaibach i zapomnieć o wszystkim - o zdradzie męża, dziecku siostry i jej byłego chłopaka, ale nie mogła. Coś w jej wnętrzu podpowiadało jej, że nigdy nie będzie szczęśliwa, jeśli nie zamknie swoich spraw, nawet jeśli oznaczało to zemstę na tych, których kochała najbardziej... Dlatego też poszła na własny pogrzeb, z twarzą zasłoniętą welonem, oczami ukrytym za ciemnymi okularami i peruce, dzięki którym czuła się jakby poszła tam z tarczą. Strach niemal nią zawładnął, gdy Tony ruszył w jej kierunku przedzierać się przez tłum żłobników, w którym nie dostrzegła blond włosów jej siostry. Jakim trzeba być człowiekiem, by nie pojawić się na pogrzebie własnej siostry i matki? Gdy dzień później wysłała Germana na przeszpiegi dowiedziała się, że Marisol walczy na patologii ciąży o życie swoje i jej nienarodzonego siostrzeńca. Sara poczuła uczucie bólu, gdy pomyślała, jak bardzo musiała wpłynąć na Marisol śmierć dwóch najbliższych jej osób, skoro jej stan zdrowia tak się pogorszył. Mimo tego, Sara wciąż czuła ogarniającą ją złość, gdy myślała, że jej malutka, młodsza, zawsze defensywna siostrzyczka straciła dziewictwo, co do tego nie miała najmniejszych wątpliwości, Marisol podzieliłaby się z nią taką informacją, gdyby zdarzyło się to wcześniej, z jej byłym chłopakiem. Z Gabrielem, którego kochała całe swoje nastoletnie życie i myślała, że kocha nadal, zanim nie wyjechała w podróż poślubną z Tonym.
- Skąd możesz wiedzieć, że będziesz szczęśliwsza wyglądając jak zupełnie inna osoba, zamiast będąc sobą, nawet jeśli nie będą w stanie usunąć blizny do końca - zapytał German przerywając jej tok myślenia. Sam nie wiedział dlaczego się w to wszystko pakuje. To znaczy oczywistością było, że grał w to dla pieniędzy, dla ogromnych pieniędzy zaznaczmy, ale ta cała sprawa nie do końca mu się podobała. Sara uniosła spojrzenie znad swojej torby, zauważając jak oczy mężczyzny mimowolnie zmieniają kierunek, gdy natknęły się na ten ewidentny ślad po wypadku na jej twarzy. Ukłucie bólu w okolicy serca podpowiedziało jej, że robi dobrze.
- Powiedz mi, tylko szczerze... - Zaczęła wpatrując się w niego intensywnie. - Czy kiedy pierwszy raz weszłam do twojego biura nie chciałeś się ze mą przespać? - German otworzył szeroko oczy zastanawiając się czy szczerość byłaby na miejscu, ale Sara ucięła jego wypowiedź, zanim w ogóle się odezwał, wyczytując prawdę z wyrazu jego twarzy. - Tak myślałam... - powiedziała pewnie. - A teraz, czy teraz w ogóle wpadłbyś na taki pomysł? - Zapytała ponownie wyczytując odpowiedź z jego twarzy. - No właśnie - westchnęła z bólem, wiedząc, że jej atrakcyjność zniknęła w tamtej sekundzie, gdy uderzenie rozbiło przednią szybę jej małej Toyoty i oszpeciło jej twarz. - Jeśli chcę, żeby Tony Garcia dowiedział się jak to jest cierpieć tak jak ja, to powinien odczuć to na własnej skórze - mruknęła, a jej oczy pociemniały. Uroda zawsze jest środkiem do celu, a jej celem było zniszczenie jej męża, choćby miało ją to kosztować własną twarz, a nawet duszę.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 11:11:07 16-08-14, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 14:03:50 15-06-14    Temat postu:

Ciekawe co szykuje Sara dla Tonego może po zmianie wyglądu będzie chciała go w sobie rozkochać i wtedy się zemścić zobaczymy.Czekam na następny odcinek.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Mistrz
Mistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:26:25 15-06-14    Temat postu:

Jak znajdę czas pewnie dzisiaj wieczorem to nadrobię
Tylko jestem ciekawa ile razy będzie jeszcze zmiana kto odgrywa postać Sary najpierw była Xime, potem nieznana mi aktorka, a teraz Maria Elisa
Chociaż muszę przyznać, ze ta ostatnia najbardziej mi pasuję
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25187
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:40:07 15-06-14    Temat postu:

Musiałam, bo nie mogłam znaleźć filmików do entrady Którą właśnie robię
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:38:38 15-06-14    Temat postu:

Cieszę się, że wróciłaś do pisania Oczywiście będę śledzić na bieżąco ^^ Jeśli zaś chodzi o postać Sary, to wybacz mi, ale dla mnie zawsze będzie miała twarz Emmy Watson - przepraszam, ale Emma tak mi się wryła w pamięć, że nie jestem w stanie oddzielić jej teraz od postaci Sary No i może właśnie przez Emmę nie jestem w stanie (póki co) wyobrazić sobie Sary aż tak bardzo żądnej zemsty. Pamiętam jaka na początku była słodka, niewinna, momentami chyba nawet trochę naiwna i ta przemiana jakoś mi to do niej nie pasuje, ale ludzie różnie reagują na traumatyczne przeżycia, więc poczekam cierpliwie na rozwój wypadków ;D
Nie widzę w sygnaturkach Tomasa, ale mam nadzieję, że go tu nie zabraknie No i jeszcze pozostaje niewykorzystany potencjał Fabiana, także wiesz...
Czekam :*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25187
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 15:42:46 15-06-14    Temat postu:

Ja wiem, wiem, ale potrzebuje zmiany, jeśli ma być nierozpoznawalna w swej nowej formie dla swoich "bliskich". Tomasa przewiduje, Fabiana nie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:17:38 15-06-14    Temat postu:

To Ty sobie zmieniaj, a ja i tak sobie to po swojemu wyobrażę I zastanów się może jeszcze nad tym Fabianem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25187
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:56:23 15-06-14    Temat postu:

Nie wiem jak sobie wyobrazisz Sarę jako Emmę, skoro nikt nie będzie jej poznawał, ale powodzenia Fabiana raczej nie będzie, bo jakoś nie mam do niego serca i tylko by mi tu obraz zakłócał
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:08:33 15-06-14    Temat postu:

Oj tam, moja wyobraźnia nie ma granic Poza tym chyba by jej musieli całą twarz przeszczepić, żeby w ogóle nie była podobna do siebie ^^
Co do Fabiana - jakoś przeboleję jego nieobecność, chociaż widzę tu dla niego całkiem spore pole do popisu. Jakoś mi się z intrygami kojarzy i uważam, że byłby świetnym czarnym charakterem więc mógłby np. zjednoczyć się z Sarą w zemście? Nie słuchaj, bredzę ;P
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25187
Przeczytał: 13 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:11:29 15-06-14    Temat postu:

No właśnie to planuje, całą twarz zmienić, tzn. Sara planuje
Wiem, że Fabian miał zapędy na villana, ale nie trzyma mi się kupy wsadzenie go tutaj A Sara ma się z kim jednoczyć
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Eillen
Generał


Dołączył: 25 Lut 2010
Posty: 7851
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: ..where the wild roses grow...
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:18:06 15-06-14    Temat postu:

A może tylko na planach się skończy? ;P Tak czy siak, jak zostaję przy Emmie ^^ Wybacz :*
Co do Fabiana - teraz może Ci się to kupy nie trzyma, ale może Fabian przemówi do Ciebie w odpowiednim momencie w bardzo przekonywujący sposób Liczę na to, ale jak mówiłam - jakoś przeżyję bez niego, chociaż teraz jak o tym myślę, to wydaje mi się, że mógłby tu wnieść więcej niż Tomas i David razem wzięci.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin