Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Camino hasta la verdad [7] 31.08.16
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:20:34 06-06-16    Temat postu:

Powiedziałabym, że to wręcz awykonalne no chyba, że weźmiesz Zapede
A ja szczerze nie mam pomysłów
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:24:22 06-06-16    Temat postu:

Wiesz co? Teraz będę miała koszmary.
Zostaje Eddy, bo tak mnie wystraszyłaś tym Zepeda, że ja wolę nie szukać już dalej i przypiąć się kajdankami do pomysłu z Eddym


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 23:24:49 06-06-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
moniadip91
Cool
Cool


Dołączył: 21 Lut 2015
Posty: 234
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 14:58:10 16-08-16    Temat postu:

Czy będzie ciąg dalszy tego opowiadania? Bo jestem nim oczarowana, jak zresztą większością Twoich pomysłów
Strasznie jestem ciekawa dalszych losów Mayi i Luke'a w szczególności. Bardzo mi przypadła ta parka do gustu i trochę tylko żal Luke'a, że jest trochę wykorzystywany
ale mam nadzieję, że jeszcze coś ciekawego z tego wyniknie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:26:12 30-08-16    Temat postu:

Trochę to trwało i ani trochę nie posuwa historii do przodu, ale cóż

    Odcinek 6

Luke'a obudził hałas. Oślepiające światło budzącego się dnia, sprawiło, że nerwowo zaczął przeszukiwać blat nocnej szafki w poszukiwaniu swoich okularów. Leżące obok kobiece ciało przekręciło się jedynie na drugi bok i nasunęło kołdrę na głowę. Jeśli hałasu nie wywołała próbująca wymknąć się niepostrzeżenie Maya, to kto? Luke przewrócił oczami podejrzewając jedyną osobę we wszechświecie, która miała własne klucze do jego mieszkania i czasem bez porozumienia korzystała z pokoju gościnnego, z góry zakładając, że po prostu może.
- Federico, do jasnej cholery! - Luke warknął ściszonym głosem na, oceniając po nieładzie w ułożeniu włosów i garderoby oraz niezdrowy odcień skóry, skacowanego do granic możliwości brata.
- Co..? Ja - mężczyzna rozejrzał się po rozrzuconych na podłodze odłamkach czegoś, co jeszcze poprzedniego dnia było wazonem i uniósł ręce w geście poddania. - Sorry, to było niechcący - Luke ścisnął nos u nasady starając się powstrzymać potok słów, którymi chciał zdegradować brata do pozycji karalucha i wskazał drzwi do pokoju gościnnego.
- Zejdź mi z oczu. Po prostu... Weź prysznic, wytrzeźwiej i wracaj tam skąd przyszedłeś - mrugnął zrezygnowany Luke i obrócił się tyłem do Federica z zamiarem powrotu do sypialni, gdy w drzwiach ukazał mu się o wiele bardziej pożądany widok. Maya, ubrana jedynie w jego wczorajszą koszulę i ciemnoniebieską, niemal czarną bieliznę, była zdecydowanie milszym widokiem niż jego skacowany brat.
- Usłyszałam hałas - powiedziała Maya, wyglądając na jednocześnie zaskoczoną i zażenowaną.
- To ja - odezwał się Federico, wyskakując przed Luke'a. - Winny zbicia zapewne bardzo drogiego kawałka porcelany, przyznaję się do wszystkiego - Maya uniosła brwi i zabrała rękę na tyle szybko, by mężczyzna nie mógł jej chwycić, gdy pochylił się z wyraźnym zamiarem ucałowania jej dłoni. Sytuacja była wystarczająco niedorzeczna bez zalotów brata jej nowego chłopaka, który chyba jeszcze nie do końca wytrzeźwiał po wczorajszej zabawie. - Braciszku, twoja dziewczyna chyba mnie nie lubi - Federico zrobił minę zbitego szczeniaka, ale to jedynie pogłębiło zmarszczkę na czole Mayi.
- Luke - Luke podniósł głowę, którą zwiesił, gdy dotarło do niego, jak bardzo błaźni się przed dziewczyną, która mogła mieć każdego, a mimo wszystko zwróciła uwagę własnie na niego i jeśli szybko czegoś nie zrobi, to może być ich ostatnia wspólna noc. O ile kiedykolwiek jeszcze będzie w ogóle chciała na niego spojrzeć. - Zadzwonię do siostry, na pewno się martwi, a Ty... - wykonała nieokreślony ruch ręką mówiący prawdopodobnie "ogarnij to jakoś", zanim wróciła do sypialni zamykając za sobą drzwi.
- Na pewno mnie nie lubi - powiedział Federico uśmiechając się głupio w stronę brata, na co Luke wzniósł oczy do nieba. - Dobra, braciszku - uniósł dłonie w geście obrony - Gdybym wiedział, że nie jesteś sam, zabukowałbym sobie hotel. Uprzedzaj - po tych słowach sam zamknął się w pokoju gościnnym, na szczęście znikając z oczu Luke'a, który był o krok od rzucenia w niego czymś ciężkim. Luke wziął głęboki uspokajający oddech, zanim nacisnął klamkę, szykując się na konfrontację z Mayą, która, prawdopodobnie już ubrana czekała na niego, by powiedzieć jak bardzo jest żałosny. Dlatego też w szoku odnotował porzuconą koszulę oraz resztę tego, co miała na sobie dziewczyna jeszcze chwilę temu i uchylone drzwi łazienki.
- Maya, ja... - Zaczął Luke i omal nie połamał sobie języka, gdy zobaczył jak bardzo daleka jest od rzucenia go Maya.
- Problem rozwiązany? - Zapytała z zachęcającym uśmiechem szatynka. Luke zmusił się do skinięcia głową.
- Przepraszam za to, nie wiedziałem, że zechce... - Maya uciszyła go wciągając za szlufkę od spodni pod prysznic.
- Skąd mogłeś wiedzieć, że twojemu bratu zbierze się na rodzinne spotkania o szóstej rano. Naprawdę masz teraz ochotę na rozmowy? - Luke uśmiechnął się szeroko. Niesamowite, ona jest niesamowita. Jakim cudem wybrała własnie jego? To nawet w jego głowie wydawało się nierealne, tak jak nierealne wydawały się jej usta na jego szyi szukające pulsu. Po chwili przestał się zastanawiać nad czymkolwiek, co nie wiązało się z dotykaniem jak największej ilości nagiej skóry kobiety, która uważała, że jest przystojniejszy od Indiany Jones'a.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:34:34 30-08-16    Temat postu:


To za to, że wróciłaś! Ale taki króciutki rozdział po takim czasie!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:40:25 30-08-16    Temat postu:

Tylko tyle mógł wyprodukować mój post ketonalowy mózg, serio. Jeśli ktoś kiedyś zaproponuje Ci chirurgiczne usuwanie ósemek - nie rób tego
I tak nic się nie ruszyło, wiemy tylko że Maya i Luke na pewno przeszli na następny level znajomości, ale to można było wnioskować po poprzednim rozdziale.


Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 23:40:50 30-08-16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 12:25:48 31-08-16    Temat postu:

    Odcinek 7


Było wiele rzeczy, które Maya spodziewała się zastać w swoim mieszkaniu po powrocie od Luke'a, z których awantura była na pierwszym miejscu, jednak na pewno nie spodziewała Victora Saenza robiącego śniadanie dla jej młodszej siostry. Co..?!
- Czy ja chcę wiedzieć co się tutaj dzieje? - Kyra podniosła głowę zaskoczona nagłym pojawieniem się kogoś w kuchni.
- O, witam panią po "voyagach". Dobrze się bawiłaś? - Zapytała zjadliwie Kyra odjeżdżając wózkiem z przejścia między przedpokojem a kuchnią.
- Świetnie - odpowiedziała Maya w tym samym tonie. - Jeśli potrzebowałaś pomocy, to trzeba było zadzwonić do mnie, a nie tego... - Maya wykonała nieokreślony ruch ręką wskazując na byłego męża siostry, a z jej tonu jasno wynikało, że nie ma zbyt pochlebnej opinii o wyżej wymienionym.
- Demayanti, jakże miło Ci widzieć. Jak zawsze cudownie niedosłowna - Victor odezwał się po raz pierwszy, krusząc gęstniejącą atmosferę. - A teraz się wytłumaczę, bo oczywiście musisz wiedzieć, ze Kyra nie zadzwoniłaby do mnie o pomoc, nawet gdyby była na skraju śmierci - z tymi słowami postawił na stole parującą herbatę i grzanki. - To ja zadzwoniłem, kiedy dowiedziałem się o wypadku, nie pytaj skąd, po prostu się dowiedziałem, a Kyra nawet nie omieszkała odebrać telefonu, więc zjawiłem się pod drzwiami. W jej stanie nie mogła mnie nie wpuścić - Kyra odwróciła wzrok, po raz kolejny przeklinając "ten cholerny wózek".
- Mam uwierzyć, że z dobroci serca zainteresowałeś się losem byłej żony, po tym jak...
- Dee! - Kyra musiała wreszcie wtrącić swoje trzy grosze, w końcu to był jej był mąż. - Dość. Jeśli macie się kłócić, to ja wracam do sypialni. Victor, wiesz gdzie są drzwi. Maya, jeśli chcesz mi coś powiedzieć, to zapraszam, pomożesz mi się ubrać - Maya położyła dłonie na rączkach wózka, ale zanim zdołała go pchnąć, Kyra już odjechała kołami, a jej nie pozostało nic więcej, jak za nią podążyć.
- Lepiej, żeby Cię tu nie było jak wrócimy - powiedziała na odchodnym w stronę Vicora, który, jak gdyby nigdy nic, rozsiadł się na krześle w kuchni, jakby był jej właścicielem.
- Kyra... - Maya rozejrzała się z niepokojem po sypialni siostry i westchnęła, gdy zobaczyła ją na podłodze przed szeroko otwartą szafą, nie mogącą dosięgnąć do żadnej rzeczy, która była ponad metr nad ziemią. - Dlaczego zeszłaś z wózka? - Kyra posłała jej w zamierzeniu złe, a w efekcie załzawione i zrezygnowane spojrzenie.
- Nie zeszłam, spadłam - potwierdziła podejrzenia Mayi Kyra. - Jestem taka bezradna, nie mogłam nawet powiedzieć swojemu ex, żeby się odpieprzył i wracał tam skąd przyszedł, bo zwyczajnie przeszedł obok wózka i powiedział, że przyda mi się pomoc. Ta, pewnie, co mi tam. Kolejna osoba litująca się nad małą biedną mną. Nienawidzę tego, nienawidzę ich wszystkich. Chcę umrzeć - Maya opadła na kolana i zaczęła kołysać Kyrę jak małe dziecko.
- Nie, nie chcesz - Maya ujęła twarz siostry w dłonie i oparła czoło o czubek głowy Kyry. - Jestem coraz bliżej, znajdziemy tego bydlaka, który Ci to zrobił. Potem zemścimy się i wyjedziemy daleko stąd, do najlepszej kliniki na świecie, gdzie postawią Cię na nogi, zobaczysz - Kyra powoli wychodziła z tego małego ataku histerii. - Chodź, musimy Cię ogarnąć, żeby pokazać temu kretynowi, że wciąż jesteś laską - Kyra parsknęła śmiechem, który zamarł, gdy jej spojrzenie padło na wózek, ale po chwili wzięła głęboki oddech i skinęła głową.
- Niech mu w pięty pójdzie - podczas gdy Maya wybierała jej ubrania, Kyra wyszczotkowała włosy i nałożyła makijaż. Już ubrana, z pomocą Mayi, przeniosła się z łózka na wózek i z wyrazem twarzy, który mówił, że nie pozwoli sobie wejść na głowę, wyjechała z sypialni.
- Co tu jeszcze robisz? - Victor siedział tam, gdzie go zostawiły, jedynie wystrój na stole się zmienił. Oprócz wystudzonej już herbaty i grzanek, stał tam teraz sok, naleśniki i trzy rodzaje dżemu, które Kyra zawsze mieszała, zanim nałożyła je na swoją porcję naleśników. Nawyk, o którym musiał nie zapomnieć nawet po tylu miesiącach od ich rozwodu. Osiem miesięcy, dwa tygodnie i trzy dni, policzyła szybko Kyra zastanawiając się po raz pierwsze, czego Victor oczekuje po tym spotkaniu. Maya za to objęła wzrokiem stół, Victora i Kyrę, po czym, z westchnieniem wyrażającym skrajne niezadowolenie, zniknęła we własnej sypialni.
- Więc? - Ponagliła Kyra biorąc się do jedzenia, jakby nigdy nic.
- Kyra - Victor złapał jej dłoń, gdy sięgała po sok. - Chciałbym Ci pomóc - Kyra zignorowała i jego dotyk i słowa. - Myślałem, że zwariuje, gdy dowiedziałem się o wypadku. Nie wiedziałem, czy przeżyłaś. Sługus ojca rzucił tylko "aa, ojciec kazał Ci przekazać, że twoja była żona miała wypadek samochodowy", a potem wyszedł. Odetchnąłem dopiero, gdy dotarłem do policjanta prowadzącego śledztwo - Kyra gwałtownie uniosła głowę, Victor widział się z Ethanem? Kiedy? Jak?
- Kiedy widziałeś się z Et... Z detektywem Regersem? - Victor westchnął i ponownie złapał jej dłoni, rysując kciukiem uspokajające kółka na jej grzebiecie.
- Wczoraj, dlatego zadzwoniłem. Chcę, żebyś wiedziała, że możesz na mnie liczyć. Opłacę całą rehabilitacje, lekarzy, operację, jeśli będzie trzeba. Wszystko, byś była znów zdrowa i szczęśliwa - Kyra zamrugała próbując odegnać nagłą wilgoć przysłaniającą jej pole widzenia.
- Ale dlaczego? - Kyra wsparła się wolną ręką o blat stołu. - Nic nas już nie łączy - z twojej winy, dodała w myślach patrząc Victorowi prosto w oczy.
- Powiedziałem Ci to po rozprawie rozwodowej i powtórzę teraz - jesteś i zawsze będziesz najważniejszą kobietą w moim życiu. Kochałem Cię wtedy i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Wiem, że już nie chcesz być moją żoną, ale pozwól mi sobie pomóc, bo ja wciąż chcę być twoim mężem, choćby z daleka. Opiekować się tobą i dbać o Ciebie. Zachowywałem się jak gówniarz i prawdopodobnie miałaś rację podpisując papiery rozwodowe, ale... - Kyra uniosła wolną ręką efektywnie go uciszając, po czym skinęła głową. Byłaby głupia odrzucając jego propozycję, zwłaszcza jeśli wynikała ze szczerych uczuć, choć w to wątpiła. Jednak... Ona i Dee nigdy nie będą miały takich możliwości jak Victor, nigdy nie uda im się dotrzeć do takich specjalistów, u jakich on mógł jej pomóc załatwić wizytę. Jej zgoda mogła wynikać z czystej desperacji i egoizmu, ale Victor nie poprosił jej przecież o nic w zamian, to nie był szantaż emocjonalny. Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie i wciąż będzie siedzieć na wózku, będzie miała świadomość, że wykorzystała każdą z szans, jakie dał jej los, a dziś dawał jej propozycje byłego męża.



Ostatnio zmieniony przez Sunshine dnia 16:37:08 31-08-16, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:05:00 31-08-16    Temat postu:

No to teraz ruszyło do przodu! A takiego obrotu sprawy zdecydowanie się nie spodziewałam, zastanawia mnie tylko o co Victorowi chodzi - bo przecież rozwiedli się przez niego, jaki mam więc cel w tym by jej pomóc?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 20:29:13 31-08-16    Temat postu:

Rozwiedli się przez niego, ale nikt nie powiedział, że jej nie kocha, ani że chciał rozwodu Może wcale nie chodziło o zdradę
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:31:47 31-08-16    Temat postu:

Nie chodziło mi konkretnie o zdradę, tylko o to czemu będąc w niej zakochany, rozwiedli się, mając w myśli, że i ona obwinia go za rozpad małżeństwa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Sunshine
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 01 Wrz 2009
Posty: 25144
Przeczytał: 31 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 21:40:05 31-08-16    Temat postu:

Podążyłam standardową ścieżką myślenia, jak ją kochał, to pewnie ją zdradził, skoro go obwinia. Powiem tak, Kyra ma prawo twierdzić, że to jego wina i wcale nie ma na to wpływu brak miłości z którejkolwiek strony. Wyjaśni się
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Stokrotka*
Arcymistrz
Arcymistrz


Dołączył: 26 Gru 2009
Posty: 17542
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:14:40 01-09-16    Temat postu:

Rozumiem!
W takim razie pozostaje mi jedynie czekać na to wyjaśnienie
Powrót do góry
Zobacz profil autora
moniadip91
Cool
Cool


Dołączył: 21 Lut 2015
Posty: 234
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:24:08 07-09-16    Temat postu:

Przeczytałam już dawno obydwa odcinki i nie wiem, dlaczego jeszcze ich nie skomentowałam, hm...
Mówiłam już, że uwielbiam Mayę i Luke'a razem? Naprawdę strasznie do siebie pasują i szkoda by było żeby Maya to spieprzyła przez tą swoją zemstę. A obawiam się, że tak będzie, gdy Luke dowie się, co i jak... Ech.. Chciałabym widzieć minę Federica, gdy zastał ich tak rankiem na wpół roznegliżowanych uważając Luke'a za nieudacznika, pewnie w głowę zachodzi jakim cudem wpadł jej w oko on, a nie sam Federico, który jak zdążył zauważyć nie jest przez nią lubiany
No i odcinek zagadka -Kyra i jej mąż. Co tam się w tych ich małżeństwie wydarzyło, że się rozwiedli? Jak nie zdrada, to co?
Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy, bo z każdym odcinkiem intrygujesz coraz bardziej
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4
Strona 4 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin