Forum Telenowele Strona Główna Telenowele
Forum Telenowel
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Pod jego dyktando. NEW ;) Odcinek 67 ! (01.06.2017)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 38, 39, 40  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 13:46:12 10-03-17    Temat postu:

Doskonale Cię rozumiem, ja na całe szczęście już w styczniu skończyłam moje zmagania z licencjatem:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 13:50:43 20-03-17    Temat postu:

Kochana kiedy rozdział?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loveliuess
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mysłowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:44:26 27-03-17    Temat postu:

Dołączam się do pytania kiedy możemy się spodziewać nowego odcinka
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 23:41:36 29-03-17    Temat postu:

Yes!!! W końcu udało mi się wyskrobać nowy rozdział. Wiem jestem bez serca trzymając was tak długo w nie pewności Mam nadzieje, że mi wybaczycie. Postaram się znacznie szybciej wyskrobać kolejny nowy rozdział.
Mam nadzieje, że was nie zawiodłam
Miłego czytania oczywiście czekam na opinie:D
Loveliuess witam Cię po raz kolejny u siebie. Bardzo się cieszę, że jesteś dalej razem ze mną i moim opowiadaniem

Odcinek 66!!!

Kończę skręcać pierwszy regał nowej szafy i już naprawdę nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia. Dnia od którego będę widział Emili co dzień. Co dzień kiedy będę się rano budzi i zasypiał. Na samą myśl o tym uśmiech nie może zejść z mojej twarzy. To wszystko się potoczyło tak szybko i taka nagle, że momentami sam jeszcze jestem w szoku, ale nie żałuje niczego. Teraz moje myśli wypełnia nie tylko Emili, ale i nasze dziecko, które nosi pod sercem. Będę ojcem. Te dwa słowa od wczorajszego dnia cały czas krążą w mojej głowie. Dokręcam o śrubkę i kiedy słyszę dzwonek do drzwi nie co niechętnie się do nich udaje. Chciał bym wszystko dokładnie zrobić, aby jutro Emili czuła się tu jak najlepiej. Po prostu poczuła się tu jak w domu. To teraz będzie jej dom...
- Mogę?- Matt stoi w progu z butelką whisky. Od razu wiem co go tu sprowadza, a raczej kto problem z Olivią i mam wrażenie, że tym razem naprawdę coś przeskrobał. Zresztą co mogę myśleć innego po tym jak wczoraj ją zobaczyłem całą zapłakaną.
- Jasne. Przyda mi się pomoc. - Zapraszam go do środka.
- A co ty jakiś remont robisz co tutaj taki bałagan?- Pyta lustrując mieszkanie pełne kartonów i nie poskręcanych mebli. Nikomu jeszcze nie mówił o dziecku, i teraz moje serce bije znacznie szybciej na samą myśl, że to zrobię. W końcu podzielę się z kimś tą wiadomością. Chciałam na razie jeszcze nikomu o tym nie rozgłaszać, ale jednak nie wytrzymam dłużej. Mattowi muszę powiedzieć. Muszę podzielić się z nim wiadomością. Wiadomością, że zostanę ojcem.
- Nie. Emili się do mnie wprowadza, więc musiałem dokupić parę mebli we dwoje nie pomieścimy się ze wszystkim rzeczami w tym co jest. – Widzę, zaskoczenie malujące się na twarzy Matta kiedy to mówię, a kąciki moich ust mimowolnie zaczynają się wyginać, na jego reakcje.
- Będziesz mieszkał z Emili? Czyś ty zwariował? Nie za szybko żegnasz się ze swoją wolnością? – Już wystarczająco dużo jej miałem. Po za tym nie wyobrażam nie mieć teraz przy sobie Emili i naszego dziecka.
- Matt będziesz wujkiem. –Mówię prosto z mostu, a Matt prawie upuszcza butelkę ze zdziwienia, sprawia wrażenie kompletnie zdezorientowanego, na co moje usta wyginają się w jeszcze większy łuk.
- Co? - Jedyne co potrafi z siebie wydusić.
- Będę ojcem. Emili jest w ciąży!- Teraz na mojej twarzy widnieje najbardziej szeroki uśmiech jaki tylko da się zrobić.
- Poważnie?- Pyta w dalszym ciągu z nie dowierzaniem, chyba nie może do końca przyjąć do wiadomości tej informacji.
- Poważnie bracie poważnie. - Zabieram z barku dwie szklanki i nalewam do nich whisky, które przyniósł Matt.
- Nie wiem co mam powiedzieć. Christian będziesz ojcem, cholera gratuluje. – Dopiero teraz sprawia wrażenia jak by znów wiedział co się dzieje do ookoła. Ściska mnie mocno i klepie po plecach.
- Dokładnie tak. Będę ojcem. – Powtarzam po raz kolejny, mówienie tych słów sprawia mi wielką przyjemność.
- My musimy się w takim razie napić i to koniecznie. Przecież musimy opić kolejnego przyszłego Browna! – Tak zgadzam się z nim, trzeba to opić.
- Albo ją, może to będzie dziewczynka. Co prawda wolał bym chłopca, ale najważniejsze, żeby było zdrowe. Czy to będzie chłopiec czy dziewczynka i tak je będę kochał.
- Christian mówisz jak rasowy przyszły tatuś, weź bo się wzruszę. Od razu rezerwuje sobie bycie Chrzestnym tego maleństwa. To co za nowe pokolenie Brownów.- Wznosi szklankę ku toastowi. Myślę, że to świetny toast. Wypijamy całą zawartość szklanki i Matt od razu zabiera się za nalewanie kolejnej kolejki.
- Bierz butelkę i szklanki i idziemy skręcać meble, na jutro musi być wszystko gotowe kiedy Emili się wprowadzi.
- Tak jest tatuśku. – Salutuje na moje słowa i wojskowym krokiem podąża za mną do sypialni. – Mówiłeś już Tomasowi?
- Nie, przecież przylatuje pod koniec tygodnia na parę dni, powiem mu to na żywo. Pewnie będzie miał taką samą minę jak ty. Chce to zobaczyć.
- A rodzicom? –Pyta napełniając szklanki brązowym trunkiem prawie do połowy. Moje usta zaciskają się w cienką linię, a mięsnie lekko się napinają, kiedy wspomina o rodzicach.
- Nie jeszcze nie, za jakiś czas. Wiesz dobrze jaką mamy sytuację z Emili… wiesz co łączy naszych rodziców z jej ojcem.
- Aaaaa tak tak wiem, ale przecież naszemu ojcu to nie przeszkadza. – Jego mina również momentalnie się zmienia.
- Ale Emili ojcu tak. Ma mnie za takiego samego skurwysyna jak nasz ojciec, nie może znieść myśli, że jesteśmy razem. Jak teraz się dowie, że będziemy mieć dziecko to chyba oszaleje. Znaczy ja tak szczerze powiedziawszy mam to gdzieś, będę go szanował bo to jej ojciec ale nic po za tym. Tylko po prostu szkoda mi Emili.. ona bardzo to przeżywa. Boi się, że rodzice zerwom z nią kontakt kiedy się dowiedzą. – Matt po raz kolejny podnosi szklankę, i gdy jednym tchem wypijamy jej zawartość znów zabiera się za nalanie kolejki. Jutrzejsza rozmowa Emili z rodzicami trochę mnie martwi, o mnie niech sobie mówią co chcą, ale żeby jej nie potraktowali źle. Woła bym tam iść z nią i być przy tej rozmowie, i aby czuła moje wsparcie. Ale uparła się, że sama to załatwi…
- Będzie dobrze.- Klepie moje ramię. – Za to nasza Mama na wieść zostania babcią również oszaleje, ale ze szczęścia.
- Tak tak wiem – Śmieje się w głos.- Cały czas niby przypadkiem wspomina coś byciu babcią. –Ale poczekaj poczekaj. Co zrobiłeś znowu Olivi? Bo to w z tym do mnie przyszedłeś.- Przypominam sobie, że przecież jego mina przed drzwiami jednoznacznie mówiła, że ma problem. Nie mogę cały czas mówić o dziecku nie zwracając uwagi na całą resztę dookoła.
- Skąd wiesz? – Pyta zdziwiony, ale już po sekundzie jego zdziwienie mija. No cóż nie jest się trudno domyślić skąd wiem.
- Mów. – Upijam tym razem nie wielki łyk brązowego trunku i zabieram się za skręcanie szafy. Na co Matt robi to samo i ze śrubokrętem w dłoni i siada na podłodze przed dębowymi regałami.
- Rubi wróciła. Spotkaliśmy ją razem z Olivią. – Jeszcze tej cholery tu brakowało, że tez musiała się pojawić akurat teraz kiedy Matt w końcu zaczął sobie normalnie układać życie.
- I co teraz?
- I co I co- Odpowiada to samo chwytając za szklankę. – Nie wiem co, czuje się jak by mi ktoś młotem walnął w łeb. Sam nie wiem co myślę.
-Zaraz to ja Ciebie palnę młotem w łeb. Dam Ci dobrą radę, trzymaj się z daleka od niej, i skup się na dziewczynie, która Cię naprawdę kocha, nie tak jak Rubi.. – Mówię dokładnie to co myślę… po tym co Rubi mu zrobiła, nie powinien nawet na nią spojrzeć. Brownowie nie wybaczają zdrad!
- Wiem. – Nie słyszę w jego głosie przekonania…


- Dlaczego nie odbierasz moich telefonów?- Pytam od razu gdy zamykam za sobą drzwi do pokoju Olivi. Chodź tak naprawdę nie wiem po co pytam, przecież znam odpowiedź na to pytanie. Jest na mnie zła, chociaż może określenie wściekała będzie tutaj bardziej pasowało.
- Bo nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. – Odpowiada wlepiając wzrok w telefon. Będzie ciężej niż myślałem ją udobruchać. Zdejmuje marynarkę i wieszam ją na oparciu krzesła, które stawiam naprzeciw łóżka Olivi. Siadam przed nią na krześle i opieram łokcie o kolana.
- Przestań się obrażać. Rozmawiałem ze znajomą co się takiego stało?- Pytam spokojnie.
- Pominąłeś, że ta znajoma to Twoja była. Ta była! – Dosadnie daje mi do zrozumienia, że Rubi to nie jest zwykła była i ja to doskonale wiem. – Achh no i pominąłeś również fakt, że cały się uślinłeś na jej widok. Zachowywaliście się jak by mnie tam nie było. To jest Twoim zdaniem nic?- Cała aż piekli się ze złości i zaciska swoje drobne piąstki na granatowej pościeli. Wypuszczam powoli powietrze z płuc i staram się szybko wymyślić jakąś racjonalną odpowiedź.
- Dawno jej nie widziałem, byłem po prostu zaskoczony.
- Matt proszę Cię przestań mi pieprzyć takie głupoty, bo nie mogę tego słuchać. Zobaczyłeś ją i wszystko wróciło. – To co mówi przyprawia mnie o bolesny skurcz żołądka. Powiedziała na głos to czego ja się bałem nawet pomyśleć.
- Skąd ty możesz to wiedzieć?
- Widziałam. – Jej oczy zaczynają się szklić. Wstaje z łóżka i podchodzi do okna stając do mnie tyłem abym nie zobaczył jej łez. Nie chce jej krzywdzić, ale cały czas to robię. Było tak dobrze, to musiała pojawić się ona. Właśnie teraz, kiedy zacząłem wszystko na nowo.
- Olivia, przyznaje nie zachowałem się wtedy w porządku wobec Ciebie. Kawał drania ze mnie wiem. Ale je powrót do kraju niczego nie zmienia między nami. – Mówię spokojnie stając za jej plecami i dotykając jej ramienia, na co ona od razu gwałtownie się odwraca i spogląda mi prosto w oczy. Nic nie mówi, a ja czuje nagły brak obciążenia w kieszeni. Chwyta mój telefon i nim zdążam zareagować wchodzi w połączenia. Uśmiecha się przez łzy i pokazuje mi wyświetlacz na którym widnieje połączenie z Rubi wczoraj wieczorem. k***a mać! Wciska mi telefon w dłoń i cofa się w tył.
- Wyjdź.- Nakazuje.
- Tak Rubi do mnie zadzwoniła wczoraj, ale to również w dalszym ciągu nic nie znaczy.
- Próbujesz oszukać teraz mnie czy siebie?
- Nikogo nie próbuje oszukać!- Zaprzeczam stanowczo, chodź nie do końca wiem czy Olivia nie ma racji. Nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim, znów Rubi namieszała mi w głowie. Chce się ze mną spotkać i ja wiem że nie powinienem tego robić…
- Wyjdz. – Nakazuje po raz drugi i tym razem nie czeka na moją reakcje tylko podchodzi do drzwi i je otwiera.
- Dopiero próbujemy, uczymy się ze sobą być i już od razu na początku chcesz to przekreślać? To z Tobą jestem i chce żeby tak zostało. – Ścieram z jej policzka pojedynczą łzę. Ta kobieta mnie naprawdę kocha więc dlaczego ja ją tak krzywdzę? Przecież zależy mi na niej do cholery, jest pierwszą kobietą której zaufałem od tamtego czasu. Nie mogę tego stracić przez Rubi!
- Nie chce, ale nie chce się też bać, że wybierzesz mnie a nie ją. Widziałam jak na Ciebie patrzy, pożerała Cię wzorkiem. Jestem pewna, że będzie chciała Cię odzyskać a ja nie chce cierpieć jeszcze bardziej niż cierpiałam. – Co ja mam teraz zrobić? Odwołać spotkanie z Rubi na które się zgodziłem? Jeżeli na nie pójdę, będę skończoną świnią… Ale po co ja chce na nie iść? Powinienem słuchać Christiania i trzymać się od niej z daleka...
- Nie wymyślaj sobie rzeczy, których nie ma. Rubi to dla mnie przeszłość i nic dla mnie nie znaczy. Wierzysz mi?- Chodź protestuje biorę jej dłonie w swoje i składam na nich pocałunek. Sam staram się uwierzyć w to co przed chwilą powiedziałem.
- Matt muszę sobie ty wszystko jeszcze raz przemyśleć. Idź już . – Mówi uciekając ode mnie wzorkiem. Rozumiem ją. Zabieram marynarkę z oparcia łóżka i wychodzę bez słowa.

Stoję przed drzwiami do domu, a serce niesamowicie mi się ściska na sama myśl o spotkaniu z rodzicami. Przed oczami mam tylko widok wściekłego ojca, kiedy dowiaduje się, że zostanie dziadkiem. ‘’Cholera Emili weź się w garść, musisz im to powiedzieć’’ Wewnętrzny głos próbuje mi dodać odwagi. Doskonale o tym wiem, że muszę to zrobić. Nie mogę tego przed nimi ukrywać. Po za tym przecież jestem dorosła, i będę mieć dziecko z kimś kogo kocham i kto kocha mnie. A jeżeli oni tego nie zaakceptują będzie to tylko i wyłącznie ich problem. Cały obiad przebiega w dość napiętej atmosferze. Niby każdy udaje, że wszystko jest w porządku… Lucas z mamą próbują jakoś rozluźnić atmosferę, chodź średnio im to wychodzi. Momentami mam wrażenie, że tata nawet na mnie nie patrzy. Żołądek coraz bardziej mi się kurczy, nie mogę przełknąć nawet najmniejszego kawałka.
- Może córeczko napijemy się winka? Tony przynieś z kuchni.- Proponuje mama, a mój wewnętrzny głos krzyczy co raz głośniej „powiedz im ‘’
- Nie dziękuje. – Ledwo co odpowiadam.
- Dlaczego? – Serca zaczyna mi bić coraz szybciej, czuje jak by zaraz miało mi wyskoczyć z piersi.. Nerwowo ściskam palce u rąk i zagryzam wargi. Wszyscy patrzą na mnie wyczekująco, widząc moje dziwne zachowanie. Teraz albo nigdy!
- Jestem w ciąży. – Wyduszam jednym tchem, a kamień z mojego serca zaczyna powoli spadać. Wypuszczam spokojnie powietrze ciesząc się, że mam to za sobą. Mina ojca od razu żednie a jego dłoń mocno uderza w stół.
- Co ty powiedziałaś?- Pyta wściekłym głosem. Spoglądam na Lucasa i mamę, których usta układają się w literkę o, a ich oczy znacznie się powiększają. Tak ewidentnie wszyscy doznali szoku…
- Będziesz dziadkiem. – Staram się powiedzieć spokojnie, chodź cała w środku dygocze.
- Jesteś w ciąży z tym skurwysynem?- Wstaje od stołu głośno krzycząc, a jego poliki zalewają się czerwienią.
- Nie nie z skurwysynem tylko z Christianem. Musisz się pogodzić z tym, że zostaniesz dziadkiem, a ojcem Twojego wnuka jest Christian. – Również wstaje od stołu, moja ciśnienie niezwykle szybko się podnosi.
- Coś ty najlepszego zrobiła. Całe życie sobie zmarnowałaś i to z nim. Emili czy ty jesteś aż taka ślepa? Znam tą rodzinę… - Mama krzykiem przerywa jego wywód.
- Dość!
- Dziękuje za obiad, nic tu po mnie. Tylko tyle miałam wam do powiedzenia. Nie zamierzam słuchać tych obelg na temat ojca mojego dziecka. – Gwałtowny ruchem wsuwam swoje krzesło do stołu i najszybciej jak mogę wychodzę z domu… i nikt mnie nie zatrzymuje. Trzaskam z drzwiami i idę najszybciej jak mogę, chcę być jak najdalej stąd.
- Emili, poczekaj. – Słyszę za sobą krzyk Lucasa. Nie zatrzymuje się tylko jeszcze bardziej przyśpieszam kroku. Podbiega do mnie szybciej niż myśle i mocno przytula. Łzy stają mi w oczach i doskonale wiem, że zaraz spłyną po moich policzkach. – Jestem z Tobą. Zawsze możesz na mnie liczyć. Jeżeli jesteś szczęśliwa z Christianem i jest dla Ciebie dobry to mi nic do tego, ale jeżeli kiedykolwiek coś Ci zrobi nie podaruje mu tego. Gdybyś tylko miała jakiś problem zawszę Ci pomogę moja mała siostrzyczko. I obiecuje, że będę najlepszym wujkiem na świecie. – Mówi ani na moment nie przestając mnie przytulać. Moje pojedyncze łzy zamieniają się w głośny szkol słysząc jego słowa.
- Lucas dziękuje Ci. – To jedyne co potrafię teraz siebie wydusić.


Ostatnio zmieniony przez Justyśka dnia 23:42:45 29-03-17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 8:20:21 31-03-17    Temat postu:

Jak fajnie widzieć Christiana takiego szczęśliwego zmiana o 180 stopni.Szkoda mi tylko Emili ale można było się spodziewać reakcji jej ojca aż mi jej szkoda .No a Matt aż go nie rozumiem, Christian ma racje że powinien się trzymać z daleka od Rubi i oby posłuchał brata bo nie wiem co zdobi Olivia jak on coś nawywija aż boję się pomyślić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 17:07:53 31-03-17    Temat postu:

[quote="dulce245"]Jak fajnie widzieć Christiana takiego szczęśliwego zmiana o 180 stopni.Szkoda mi tylko Emili ale można było się spodziewać reakcji jej ojca aż mi jej szkoda .No a Matt aż go nie rozumiem, Christian ma racje że powinien się trzymać z daleka od Rubi i oby posłuchał brata bo nie wiem co zdobi Olivia jak on coś nawywija aż boję się pomyślić.[/quote

Dokładnie u Christiana widać zmianę, można powiedzieć, że w końcu się uspokoił Z ojcem Emili nie będzie tak łatwo....
A Matt no cóż jak to Matt z nim nigdy nic nie wiadomo

Dziękuje Ci bardzo za opinie :*
Pozdrawiam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sabiina
Obserwator


Dołączył: 27 Kwi 2017
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 18:46:23 27-04-17    Temat postu:

Hej, jestem tu nowa ale zaczęłam czytać Twoje opowiadanie już od stycznia Kiedy będzie nowy odcinek ? Już się nie mogę doczekać co będzie z Mattem i Oliwią.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 8:59:02 15-05-17    Temat postu:

Kochana kiedy rozdział bo dość długo go nie ma
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 16:55:49 24-05-17    Temat postu:

Wiem, że nie ma już długo rodziałów ( brak czasu i weny ( ale będę sie starać coś wyskrobać, niestety nie wiem kiedy to będzie
Dziękuje że dalej ze mną jesteście:*
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sabiina
Obserwator


Dołączył: 27 Kwi 2017
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 22:02:31 24-05-17    Temat postu:

Super, bo bałam się, że już nic nie będzie Nie mogę doczekać się nowego odcinka !
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Justyśka
King kong
King kong


Dołączył: 05 Sie 2009
Posty: 2055
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: 0:06:47 02-06-17    Temat postu:

Udało się!!! Przepraszam wszystkich za tak długą nie obecność i dziękuje za wytrwałość :* Jesteście kochani:*


Odcinek 67!

Matt

Staram się zająć pracą i w końcu porządnie się na niej skupić, ale za cholerę nie potrafię tego zrobić. Cały czas moje myśli skupione są w około Olivii i Rubi… Olivia w dalszym ciągu nie chce ze mną rozmawiać po ostatnim spotkaniu z Rubi, a ja choć powinienem męczyć ja telefonami i starać się z całych sił to nie potrafię. To nie chodzi tylko o Rubi, ale swoje zasady, których nie potrafię złamać. Nie potrafię od tamtego czasu okazywać swojej słabości przed kobietami. Po prostu nie potrafię.

Dlaczego Rubi pojawiła się akurat teraz? Teraz kiedy ja w końcu zacząłem układać sobie życie na nowo… Olivia jest dla mnie ważna… naprawdę bardzo ważna, choć sam nie umiem jeszcze dokładnie sprecyzować swoich uczuć do niej. Wiem jednak na pewno, że nie zasługuje, abym ponownie ją skrzywdził, i tak już dość się prze mnie wycierpiała. Zachowywałem się wobec niej jak skończony dupek mimo, iż doskonale wiedziałam co do mnie czuje… To dobra, mądra i piękna kobieta, a w dodatku mam pewność, że mnie kocha. A Rubi? Czy ona mnie kiedykolwiek kochała? Byłem tylko dla niej nic nie znaczącym środkiem do celu… zakochałem się w niej jak głupi, a ona to wykorzystała.

Obiecałem sobie coś kiedyś i będę się tego trzymać!

- Panie Brown, ktoś do Pana. – po gabinecie rozchodzi się delikatnie pukanie do drzwi. Moja sekretarka nie śmiało je uchyla , a do środka w niebotycznie wysokich szpilkach wchodzi doskonale znana mi piękność... Na jej widok od razu przełknięcie śliny staje się ogromnym wysiłkiem.

- Proszę nas zostawić. – Rubi mówi dosyć nie przyjemnym tonem, od góry do dołu mierząc moją sekretarkę pogardliwym wzrokiem.

- Nie ty będziesz wydawała polecenia moim pracownikom i nie odzywaj się do nich tych tonem. – tym razem to mój ton głosu jest nie przyjemny. Nie dam się znów omamić tej kobiecie. Nie będzie panoszyć się po mojej kancelarii! Rubi rozchyla usta na moją reakcje i przygryza wargę. Najwidoczniej nie spodziewała się takiej reakcji z mojej strony.

- W porządku Panie Brown. Wrócę do siebie. – Camillia odpowiada blado się uśmiechając i szybko wchodzi, delikatnie zamykając za sobą drzwi.

- Po co tu przyszłaś? – pytam siadając za biurkiem.

- Dlaczego jesteś dla mnie taki niemiły? – ze smutną miną i robiąc maślane oczy, odpowiada pytaniem.

- Bo nie zamierzam tolerować twojego niemiłego zachowania w stosunku do moich pracowników. – mówię oficjalnym tonem.

- Widzę, że zmieniłeś się nie tylko z wyglądu… Wcześniej nie byłeś taki zasadniczy i oficjalny.

- Jak widzisz dużo się zmieniło. Po co przyszłaś?

- Dzwoniłam do ciebie, ale nie odbierałeś… Chciałam się z tobą zobaczyć. - po jaką cholerę? Znów chce mi zrobić mętlik w głowie. Dobrze ją znam….

- No to się zobaczyłaś.

- Matt porozmawiaj ze mną normalnie. – zbliża się do mnie na niebezpiecznie bliską odległość. Bronię się przed tym jak mogę, ale mój wzrok mimowolnie kieruje się na jej długie nogi i wycięty dekolt. Poprawiam się na fotelu i delikatnie luzuje krawat.

Zacznij myśleć głową a nie kuta*** Matt!!!! – ganie się w myślach.

- Ale o czym ty chcesz ze mną rozmawiać Rubi? O starych dobrych czasach? – mówię ironicznie, mocniej ściskając w dłoni długopis.

- Wiem, że zachowałam się wtedy jak prawdziwa suka… byłam młoda i głupia… i teraz wiem, że popełniłam największy błąd w moim życiu. – mówi ściszonym tonem głosu i kiedy siada na rogu biurka, eksponując nogi, zaciskam mocno szczękę i wręcz zmuszam się aby odwrócić wzrok w druga stronę.

- Proszę cię skończ. Nie będę tego wysłuchiwał. – przerywam jej dalszy wywód, który staje się nieco irytujący.

- Odkąd wróciłam, cały czas żyłam nadzieją, że cię spotkam… a kiedy spotkałam wszystko wróciło ze zdwojoną siłą. – zakłada nogę na nogę, a mnie zaraz szlak jasny trafi.

- Ale u mnie nic nie wróciło. Mam kogoś i nie chce tego zmieniać. Wybacz, ale nie mam ani czasu ani ochoty na twoje sentymentalne wywody.

- Spójrz mi w oczy i powiedz, że mój powrót nic dla ciebie nie znaczy. – mówi i dotyka mojej twarzy na co momentalnie się wzdrygam… ale nie odsuwam. Chce cos powiedzieć, ale moje gardło niesamowicie mocno się zaciska. – Widzisz… nie umiesz mi tego powiedzieć… - dalej dotyka mojego policzka… Tak przyznaje! Jej powrót wyrwał na mnie kurewskie wielkie wrażenie! I nic nie potrafię z tym zrobić. Kochałem ją najmocniej na świecie…

- Cześć… - do gabinetu energicznie wparowuje Olivia i ledwo udaje jej się dokończyć słowo… Odskakuje jak oparzony od Rubi i zrywam się na równe nogi. Olivia tylko stoi i patrzy, a ja doskonale widzę jak łzy napływają jej do oczu. W mgnieniu oka wybiega z mojego gabinetu mocno po sobie zatrzaskując drzwiami.

- k***a! Zadowolona jesteś z siebie? – podnoszę głos na Rubi i nie zwracając na nią uwagi rzucam się pędem za Olivią. Biegnę schodami w dół, potrącając Jemsa z drugiego piętra, co mnie teraz absolutnie nie obchodzi. Wybiegam przed budynek i wołam w kierunku Olivii, na co ona jedynie przyśpiesza korku.

- Zaczekaj. – doganiam ją i szarpię za rękę, zmuszając , aby się zatrzymała.

- Nie dotykaj mnie. - wyszarpuje dłoń z mojego uścisku.

- Wiem jak to wyglądało, ale to nie tak.

- A jak? – wykrzykuje rozżalonym głosem.

- Pogadajmy spokojnie, nie tutaj na ulicy. - proponuje choć doskonale wiem, że spokojna rozmowa nie wchodzi tutaj w grę.

- Przemyślałam sobie wszystko, uwierzyłam ci … ale widzę, że się pomyliłam. Wracaj do swojej ukochanej z przed lat. – po jej policzkach spływają łzy, a ja czuje się jak skończony dupek, którym jestem…

- Olivia, ona sama tu przyszła ja jej nie zapraszałem!!! Nawet nie odbierałem od niej telefonów. Ona mnie nie interesuje. – łapę jej podbródek i zmuszam aby na mnie spojrzała. Wierzysz mi ? – wypowiadam jednym tchem i łapię jej dłonie w swoje. Chciałbym, żeby to co mówię było stuprocentową prawdą… ale wiem, że nie jest.

- Nie. Zostaw mnie. Ja już swoje przez ciebie wypłakałam. Nawet jeżeli teraz ci się wydaje, że nic dla ciebie nie znaczy to i tak z czasem się to zmieni… - puszcza moje dłonie i odchodzi, a ja robię znów to samo co ostatnio. Nie robię nawet kroku, nie biegnę za nią…


Emili

- Emili otrzyj te łzy, proszę cię. Już nie mogę na to patrzeć. – Christian prosi mnie po raz kolejny , kiedy dojeżdżamy do domu jego rodziców.

Nic nie poradzę, że łzy same cisną mi się na oczy. Kiedy tylko przypomnę sobie rozmowę z rodzicami, dokładnie tak reaguje jak teraz. Christian cały czas mnie zapewnia o tym jak kocha mnie i jak będzie kochał nasze przyszłe dziecko, że mam jego i niczego nie będzie nam brakować… ale to są moimi rodzice, a odwrócili się ode mnie, od swojej córki z powodu tego kim jest ojciec Chrsitiana. Wiedziałam, że tata tak zareaguje, ale po mamie spodziewałam się innego zachowania. Jedynie Lucas jest zemną…

- A co jeśli twoi rodzice zareagują tak samo jak moim. – pytam nie pewnie gdy zbliżamy się do drzwi wejściowych domu rodziców Christiana.

- Nie zareagują, spokojnie. – obejmuje mnie w pasie i czule przytula do siebie.

- Wolałabym abyś sam im o tym powiedział. – mówię słabym głosem.

- Nie ma takiej mowy. – odpowiada i nie przedłużając dłużej , uprzednio pukając do drzwi, naciska na klamkę.

- Christian? – pyta zdziwiona Pani Brown na nasz widok.

- Cześć mamo. – podchodzimy do mamy Christiana, po czym Czarnowłosy wita się z nią całusem w policzek.

- Witaj Emlii – promiennie się uśmiecha w moją stronę i przytula, na co ja od razu czuje się lepiej i odrobinę lepiej.

- Jest ojciec w domu?

- Tak jest, chodźcie do salonu. Napijecie się czego? A może jesteście głodni? – troskliwość jego mamy w naszym kierunku sprawia, że nasze kąciki ust od razu szeroko wyginają się ku górze i wymieniamy się porozumiewawczym spojrzeniem.

- Nie mamo nie jesteśmy głodni. – uśmiecha się i dotyk jej dłoni. Wchodzimy do salonu gdzie wygodnie na brązowej sofie z pilotem w ręku siedzi senior Brown. Na jego widok lekko się spinam… Jego reakcji również się obawiam. Z opowiadań Christiana doskonale wiem, że potrafi być bardzo nie przyjemny , choć dla mnie nigdy jeszcze taki nie był…

- Witaj Synu. Dzień dobry Emili. – mówi przyjemnym, ale jednak oficjalnym tonem. Wita się z nami podając dłoń najpierw mnie a później Christianowi. Siadamy w salonie, a Czarnowłosy podczas kiedy jego mama przygotowuje coś do picia, zaczyna rozmowę z ojcem na mało istotny dla mnie temat. W ogóle nie przysłuchuj się ich rozmowie. Jestem strasznie zestresowana momentem kiedy Christian powie im o dziecku. Zagryzam wargi i cały czas nerwowo zacieram spocone dłonie. Czarnowłosy wyczuwając moją reakcje, spogląda na mnie spokojnym wzrokiem i łapie swoją dłoń w moją.

- Opowiadajcie co u was słychać. – pyta Pani Brown przynosząc kawę i herbatę. Mój oddech od razu przyśpiesza …

- Właśnie o tym chcieliśmy z wami porozmawiać.

- Coś się stało? – pyta zaniepokojona.

- Owszem stało się. – mówi poważnie.

- Więc powiedz co . – odzywa się już lekko zirytowany Pan Brown.

- Emili nosi pod sercem moje dziecko. Będziecie dziadkami. – mówi, a na jego usta zaczyna wypływać uśmiech. Jego wyraz twarzy z oficjalnego w momencie przeradza się w promienny. Spogląda na mnie i składa pocałunek na mojej dłoni.

- Naprawdę? Będziesz ojcem? – mam Czarnowłosego pyta z niedowierzaniem, a ja wciąż nie mogę wyczuć ich rekcji. Spoglądam na nich na przemian i dalej nerwowo zagryzam wargi, a oddech staje się jeszcze bardziej nierównomierny, niż wcześniej.

- Tak, mamo.

- Dzieci, jak ja się cieszę. Słyszałeś Eryk? Będziemy dziadkami. – wręcz piszczy z radości podrywając się z fotela i czule nas przytulając. Kamień z mojego serca zaczyna powoli spada…

- Gratuluje Synu, to już najwyższa pora. – stwierdza ojciec Christiana i podaje mu dłoń. – Cóż mogę powiedzieć Emili… witaj w rodzinie. – uciążliwy kamień z mojego serca w końcu spadł.

Olivia

- Dajcie mi wszyscy święty spokój. – piszczę niczym mała dziewczynka na dźwięk rozchodzącego się dzwonka po mieszkaniu. Nie mam ochoty ani z nikim rozmawiać ani się widzieć. Ocieram zapuchnięte oczy od łez i pośpiesza zarzucam na siebie dresową bluzę.

- Nie wierzę… - ja chyba śnie… co ona tu u diabła robi? Jeszcze wymalowana… z idealnie ułożonymi włosami. Niebotycznie wysokimi szpilkami i cholernie drugiej sukience na którą musiała bym pracować przez miesiąc…

Tak czuje się jak totalne gów*o w tym starym rozwleczonym dresie, co ona daje mi odczuć mierząc mnie wzorkiem i parskając pod nosem!!!

- To uwierz. – rzuca z pogardą i nie czekając na zaproszenie wchodzi do środka.

- Czego chcesz? – pytam wściekle.

- Płaczesz przez to co zobaczyłaś tak? Ohh strasznie mi cie szkoda. – jak ona śmie? Mój żołądek niesamowicie mocno się zaciska, przyprawiając mnie o skurcz całego brzucha. Z trudem powstrzymuje się cisnące do oczu łzy… Nie mogę jej pokazać jak bardzo zabolały mnie jej słowa. Powtarzam sobie teraz te słowa w głowie jak mantre.

- Nie twój interes. Wynoś się stąd. – wykrzykuje wskazując na drzwi. Nie chce nawet na nią patrzeć.

- Oczywiście, ale pozwól, ze ci coś powiem. Dobrze ci radzę zostaw Matta w spokoju. On szybciej niż myślisz wróci do mnie… a ciebie zostawi.

- Powiedziała już, że masz się stąd wynosić! – cedzę przez zaciśnięte zęby.

- Więc skróć swoje cierpienie i już teraz go zostaw. On nadal mnie kocha… wystarczy, że pstryknę palcem a on znów będzie mój, a jeśli staniesz mi na drodze to pożałujesz. Zrobię wszystko żeby go odzyskać… -

Olivia nie rozpłacz się… nie rozpłacz się przy niej.
Zaciskam najmocniej jak umiem zęby i wstrzymuje oddech.


Ostatnio zmieniony przez Justyśka dnia 0:13:51 02-06-17, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 6:26:42 28-06-17    Temat postu:

Cieszę się że chociaż rodzice Christiana są zadowoleni to dla Emili napewno dużo znaczy, szkoda mi Olivi ona zawsze wejdzie nie w porę ale to dobrze niech Matt wie że wszystkiego mieć nie można.Rubi pobija już szczyt bezczelności jak mogła przyjść do Olivi,a swoją drogą ciekawe skąd miała jej adres.Czekam na kolejny rozdział.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 12:36:22 25-07-17    Temat postu:

Co z kolejnym rozdziałem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
loveliuess
Debiutant
Debiutant


Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mysłowice
Płeć: Kobieta

PostWysłany: 11:35:45 31-08-17    Temat postu:

Kochana uwielbiam twoje opowiadanie czytam go od samego początku i jesteś z każdym dodanym odcinkiem coraz lepsza. Christian jest teraz cudowny zmiana o 180 stopni na lepsze mam nadzieję że będzie taki już zawsze, nadal jest dominujący, zaborczy i uparty ale stał się też opiekuńczy i troskliwy popieram cała sobą ta zmianę 😘😀Co do Matta to mam ochotę potrzasnac nim porządnie nie lubię go takiego a już zaczynał mu się podobać. Mam nadzieję że odcinek będzie szybko i długi bo już się nie mogę doczekać 😁😊😘😜
Powrót do góry
Zobacz profil autora
dulce245
Aktywista
Aktywista


Dołączył: 15 Maj 2014
Posty: 363
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: 15:27:05 04-09-17    Temat postu:

Co z rozdziałem
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Telenowele Strona Główna -> Nasze telenowele Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 38, 39, 40  Następny
Strona 39 z 40

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin